Racjonalista - Strona głównaDo treści
Seksizm inaczej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
08-10-2013 09:12Peruniec (298 punktów)Seksizm inaczej
Ocena 1 na 1
Ostatnio oglądając pewien serial doszedłem do bardzo ciekawego wniosku, jako że bardzo dobrze to obrazuje co mam na myśli to posłużę się jego przykładem.
W serialu Life on Mars, główny bohater jest detektywem po wypadku, w śpiączce i przenosi się do lat 70, ale nieważne.
Ma on bardzo często inne poglądy i zbyt nowoczesne spojrzenie jak dla swojego szefa, który bo parę razy po prostu bije, a oni obaj, też się biją.
W kontynuacji, jest główna bohaterka, która ma tak samo różnice poglądów, tak samo krytykuje swoje szefa, a nawet w jednym odcinku policzkuje go, a potem uderza z pieści (jak sam potem przyznaje, mocno), jednak on jej nie oddaje, a nie oddaje bo jest kobietą, i gdyby tak zrobił byłby automatycznie uważany za złą postać, złego człowieka.
Mimo że w analogicznej sytuacji z dwoma mężczyznami, nikt by nic nie powiedział na oddanie.
A jednak mężczyzna nie może uderzyć kobiety nawet jeśli ona zaczęła, lub jest agresywna itp.
I jest to jaskrawy przykład seksizmu, o którym jakoś nigdy nie słyszałem żeby ktoś się upominał, ktoś konkretnie feministki .

Nie zrozumcie mnie źle, nie popieram przemocy wobec kobiet, czy w sumie żadnej innej, tak samo jestem Feministą, i wierze w całkowite równouprawnienie ale, całkowite bez wyjątków, i nie tylko to co daje jakieś bonusy jak parytety.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przypomniały mi się wspaniałe "Para-męt pikczers czyli kulisy srebrnego ekranu", a konkretnie ta prostackość Mańka.
Peruniec (298 punktów)
Nie bardzo rozumiem co ma ta odpowiedz wspólnego z tematem
Marian (5438 punktów)
>Nie zrozumcie mnie źle, nie popieram przemocy wobec kobiet, czy w sumie żadnej innej, tak samo jestem Feministą, i wierze w całkowite równouprawnienie ale, całkowite bez wyjątków, i nie tylko to co daje jakieś bonusy jak parytety.
   To nie jesteś feministą tylko egalitarianinem

   Pozdrawiam.
09-10-2013 13:17 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Według mojej definicji feminizmu to jednak go jestem feministą, bo jest to ruch dążący do równouprawnienia kobiet, a równe prawa to również równe obowiązki, i brak wyjątków.
Marian (5438 punktów)
>Według mojej definicji feminizmu to jednak go jestem feministą, bo jest to ruch dążący do równouprawnienia kobiet, a równe prawa to również równe obowiązki, i brak wyjątków.
   Też tak myślałem, dopóki sam nie poznałem kilku feministek. Feminizm nawet nazwę ma gynocentryczną Nie jest równoważny z egalitaryzmem.
   Niestety, równe prawa nie przekładają się na równe obowiązki. Dla przykładu, w razie wojny to mężczyzn wciela się przymusowo do wojska. Feministki nigdy nie walczyły o obowiązek służby wojskowej.
   Do tego można dodać jeszcze całą „teorię patriarchatu”. Feminizm nie jest wcale taki prosty.
   Ogólnie mówiąc, poznanie owych feministek i ich poglądów zasiało we mnie ziarno niepewności i skłoniło do dociekania. To samo mogę polecić: dowiedzieć się czym feminizm faktycznie jest i na czym polega.

   Pozdrawiam.
10-10-2013 15:45 
 Ocena 3 na 3
Peruniec (298 punktów)
To znaczy się że te feministki naprawdę nie są feministkami, ale mają postawę roszczeniową która jest tylko ukryta za parawanem feminizmu.

A tak gwoli doprecyzowania to kobiety służące w U.S army, domagały się i wywalczyły prawo do służenia w jednostkach liniowych.
Marian (5438 punktów)
>To znaczy się że te feministki naprawdę nie są feministkami, ale mają postawę roszczeniową która jest tylko ukryta za parawanem feminizmu.
   To znaczy, że są takie feministki, które faktycznie są egalitariankami, a są też takie, jak Valerie Solanas, które najchętniej dokonałyby „ostatecznego rozwiązania kwestii samców”. I całe spektrum pomiędzy.

>A tak gwoli doprecyzowania to kobiety służące w U.S army, domagały się i wywalczyły prawo do służenia w jednostkach liniowych.
   Tak, prawo. Przywilej. I dziś w wielu armiach służą kobiety. Na ochotnika, nie z poboru. Nigdy nie walczyły o obowiązek służby wojskowej. O wysyłanie ich na front, na śmierć, nawet wtedy, kiedy tego nie chcą.

   Pozdrawiam.
10-10-2013 17:08 
 Ocena 2 na 2
Peruniec (298 punktów)
Ale właśnie one walczyły żeby móc służyć w jednostkach linowych czyli tych które walczą, a nie tyłowych, więc jest to prawo w znaczeniu że są równe mężczyzna w tym, że mogą walczyć.

Cytat:
To znaczy, że są takie feministki, które faktycznie są egalitariankami, a są też takie, jak Valerie Solanas, które najchętniej dokonałyby "ostatecznego rozwiązania kwestii samców". I całe spektrum pomiędzy.


Takie kobiety są tylko złe dla reszty kobiet, bo ich poglądy są po prostu złe, i robią negatywny PR feministkom.
10-10-2013 21:21 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>Ale właśnie one walczyły żeby móc służyć w jednostkach linowych czyli tych które walczą, a nie tyłowych, więc jest to prawo w znaczeniu że są równe mężczyzna w tym, że mogą walczyć.
   Nie rozumiemy się. Rozmawialiśmy o obowiązkach. Czy rozumiemy, że prawa i obowiązki to są różne rzeczy?
   Jeszcze raz powtarzam: Wywalczyły sobie przywilej, nie obowiązek. Jak mają takie życzenie, to mogą iść walczyć. W czasie, kiedy miliony żołnierzy płci męskiej były wysyłane na śmierć, bo taki był ich obowiązek, feministki nie miały nic przeciwko.

>Takie kobiety są tylko złe dla reszty kobiet, bo ich poglądy są po prostu złe, i robią negatywny PR feministkom.
   One uważają, że na tym polega feminizm. Idź się z nimi kłócić. Wikipedia wciąż twierdzi, że Valerie Solanas była feministką. Wiele współczesnych feministek lubi ją zresztą cytować.
   Przykro mi, ja tak widzę to zjawisko; dlatego nie nazywam się feministą tylko egalitarianinem, bo nie chciałbym być kojarzony z tymi ludźmi.

   Pozdrawiam.
10-10-2013 21:36 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>W czasie, kiedy miliony żołnierzy płci męskiej były wysyłane na śmierć, bo taki był ich obowiązek, feministki nie miały nic przeciwko.

Masz na myśli feministki z okresu pierwszej czy drugiej wojny światowej? Tak całkiem poważnie masz na myśli okres, gdy w sporej części cywilizowanych krajów kobiety nie miały nawet praw wyborczych?
Przy okazji pozwolę sobie spytać (ponownie w tym wątku zresztą) czy np. prawo do głosowania czy prawo do edukacji to też przywileje? Bo właśnie obaj prawo do uprawiania pewnego zawodu nazwaliście nie prawem, a przywilejem właśnie. Dobrze, że nie łaską.

Fascynujące.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Marian (5438 punktów)
>>W czasie, kiedy miliony żołnierzy płci męskiej były wysyłane na śmierć, bo taki był ich obowiązek, feministki nie miały nic przeciwko.
>Masz na myśli feministki z okresu pierwszej czy drugiej wojny światowej? Tak całkiem poważnie masz na myśli okres, gdy w sporej części cywilizowanych krajów kobiety nie miały nawet praw wyborczych?
   A to definicja feminizmu się zmieniła od tamtych czasów?

>Przy okazji pozwolę sobie spytać (ponownie w tym wątku zresztą) czy np. prawo do głosowania czy prawo do edukacji to też przywileje? Bo właśnie obaj prawo do uprawiania pewnego zawodu nazwaliście nie prawem, a przywilejem właśnie. Dobrze, że nie łaską.
   Tak. Prawo, przywilej, to synonimy w tym kontekście. Mi chodziło od odróżnienie ich od obowiązków. Nie mów, mi że Ty też tego nie rozumiesz... Obowiązkowa służba wojskowa to nie prawo, ani przywilej. Prawo zaciągnięcia się do wojska z własnej woli, czy upodobania, to już przywilej. Hej! Feministki używają tego słowa cały czas! Co z nim nie tak?

   Pozdrawiam.
10-10-2013 22:52 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>   Tak. Prawo, przywilej, to synonimy w tym kontekście.

Bez urazy, ale teza jakoby prawo było tożsame z przywilejem jest idiotyzmem. Na takim poziomie sobie nie porozmawiamy - nie przepadam za bełkotem.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
10-10-2013 23:15 
 Ocena-1 na 1
Marian (5438 punktów)
   To teraz się chcesz o semantykę słówka „przywilej” kłócić? Daj spokój...

   Pozdrawiam.

BTW: Tak mi się przypomniało – Georgey Carlin o prawach i przywilejach
11-10-2013 09:21 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Zgoda, w sumie doszedłem do takich samych wniosków
10-10-2013 17:38 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>dziś w wielu armiach służą kobiety. Na ochotnika, nie z poboru.

Nie wiem czy to kobiety nalegały na służbę wojskową w Izraelu, w Norwegii jednak to od nich wyszła inicjatywa:

Cytat:
...rewolucję w armii rozpoczęła 15-latka. To Ingrid Sylte, szefowa młodzieżówki współrządzącej krajem Socjalistycznej Partii Lewicowej w Trondheim.

Sylte na kongresie swojej partii wystąpiła z wnioskiem o armię neutralną płciowo i zdobyła poparcie starszych kolegów, którzy uruchomili polityczną machinę. O dziwo, pod wnioskiem dziewczyny podpisały się też partie opozycyjne. Politycy uznali, że wprowadzenie poboru dla kobiet jest niezbędne. Norweska konstytucja przewiduje bowiem, że kraju mają bronić wszyscy obywatele, choć do tej pory zapis ten stosowano tylko w odniesieniu do mężczyzn.


...
Cytat:
...norweska minister obrony Anne Grete Strom-Erichsen oświadczyła, że obecny system jest "przestarzały" i trzeba go zmienić. Zapowiedziała też, że nowa ustawa, wprowadzająca takie same zasady poboru do wojska dla kobiet i mężczyzn, trafi pod obrady parlamentu na wiosnę 2008 roku


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Tylko akurat Norwegia jest złym przykładem, bo tam roczny pobór to jakaś śmiesznie mała liczbą, więc to sprowadza się do tego że kobiety mają komisje wojskową, a I tak do poboru idą ochotnicy czy ochotniczki.
Plus nie mam pojęcia jak jest z jednostkami linowymi, czy tak jak w większości armii, logistyka, techniczne itp.
10-10-2013 19:14 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Tylko akurat Norwegia jest złym przykładem, bo tam roczny pobór to jakaś śmiesznie mała liczbą

Znakomita większość krajów cywilizowanych będzie aktualnie pod tym względem kiepskim przykładem. Jak sam artykuł wspomina - z koncepcji armii poborowych raczej się obecnie rezygnuje (Szwecja zdążyła zrezygnować zanim wprowadziła planowane również u siebie włączenie kobiet do poboru ).

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Są jednak kraje które nie rezygnują, i są takie jak Izrael który ma duży pobór, chociaż o ile dobrze pamiętam czas służby dla kobiet jest krótszy i nie służą w oddziałach liniowych.

No i sam pomysł armii poborowych ma swoje dobre strony, i jeśli jakiś pobór byłby przywrócony to kobiety na pewno by się nie rwały do niego
10-10-2013 19:28 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Są jednak kraje które nie rezygnują, i są takie jak Izrael który ma duży pobór, chociaż o ile dobrze pamiętam czas służby dla kobiet jest krótszy i nie służą w oddziałach liniowych.

Nigdy się tym tematem nie zajmowałam, ale szybki "gugiel" podpowiada, że w istocie:

Cytat:
Służba wojskowa w Izraelu jest obowiązkiem, nałożonym na wszystkich obywateli (kobiety i mężczyźni) powyżej 18 roku życia. Długość służby wojskowej jest uzależniona od wielu czynników, ale zazwyczaj trwa dla mężczyzn 3 lata, dla kobiet 2 lata. Przy czym mężczyźni służą w jednostkach bojowych, natomiast kobiety w niebojowych. Kobiety zgłaszające się na ochotnika do służby w jednostkach bojowych, muszą służyć przez trzy lata (wynika to z długiego okresu szkolenia).


Nie widzę przeszkód, by w krajach, w których pobór jest utrzymany zrównać czas i założenia służby wojskowej dla obu płci. Jakkolwiek nie jestem zwolenniczką armii poborowej jako takiej.
Zgadzam się z twoim podstawowym założeniem o równych prawach i równych obowiązkach.

>jeśli jakiś pobór byłby przywrócony to kobiety na pewno by się nie rwały do niego

W mojej branży i tak nie będę miała większego wyboru, więc nigdy nie zaprzątała mnie szczególnie ta kwestia.

Edit:
Kwestia służby bojowej/jednostek liniowych również zdaje się powoli zmieniać:

Cytat:
...w listopadzie zeszłego roku zaskarżyła zakaz służby kobiet na stanowiskach bojowych do Sądu Najwyższego i stała się jedną z twarzy debaty o równouprawnieniu w armii.
(...) 23 stycznia obie panie triumfowały. Tego dnia odchodzący właśnie na emeryturę sekretarz obrony Leon Panetta zniósł wszelkie ograniczenia dla służby kobiet w armii USA. Dotychczas amerykańskie żołnierki nie mogły zaciągać się do jednostek frontowych, głównie do piechoty morskiej, wojsk specjalnych, a także do niektórych oddziałów wojsk lądowych, marynarki i lotnictwa. Teraz wszystko będzie zależeć wyłącznie od ich umiejętności.



"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Nie widzę przeszkód, by w krajach, w których pobór jest utrzymany zrównać czas i założenia służby wojskowej dla obu płci. Jakkolwiek nie jestem zwolenniczką armii poborowej jako takiej.
Zgadzam się z twoim podstawowym założeniem o równych prawach i równych obowiązkach.


Jednak w Izraelu kobiety nie walczą o to żeby być w jednostkach bojowych o ile zostaną do takich wyznaczone, tylko same mogą się zgłosić na ochotnika, co stawia je w bardzo uprzywilejowanej sytuacji, bo mężczyzna nie ma takiego wyboru więc o ile nie ma jakiś kwalifikacji, które potrzeb są gdzie indziej trafia do oddziałów które walczą, i ma potencjalnie dużo większą szanse zginąć być rannym, czy samemu zabijać.

Cytat:
Kwestia jednostek bojowych również zdaje się powoli zmieniać:


Gdzieś to już wyżej wspominałem, jednak to i tak dużo nie zmieni, bo kobiety w armii USA, są bardzo nieliczne, w rodzajach sił zbrojnych walczących jako piechota najmniej, a najwięcej w marynarce i lotnictwie.
10-10-2013 19:51 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Jednak w Izraelu kobiety nie walczą o to żeby (...)

Znakomita większość znanych mi obywateli i obywatelek nie walczy jakoś szczególnie o nic, ani w kwestii przywilejów, ani praw, ani obowiązków.
Zazwyczaj ludzie walczą o sprawy w jakiś sposób dla nich priorytetowe.

>Gdzieś to już wyżej wspominałem, jednak to i tak dużo nie zmieni, bo kobiety w armii USA, są bardzo nieliczne

Według artykułu 15%, według danych, które kojarzę, nader często jednocześnie nadal są tam niejednokrotnie szykanowane i spotykają się z przemocą (to również jest wspomniane w cytowanym tekście) ze strony swoich towarzyszy/współpracowników, co nieszczególnie prawdopodobnie zachęca do wyboru takiej ścieżki kariery. Po części jest to też zapewne siła tradycji i wychowania, po części pewnie upodobań - jak już wspominałam, nie jestem zwolenniczką przymusowego powszechnego poboru do wojska, zatem w zupełności satysfakcjonuje mnie kwestia prawa dostępu do możliwości wyboru takiej kariery. Rozumiem, że w Izraelu sytuacja wymaga nieco innego podejścia - w końcu jest to kraj w specyficznej sytuacji.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Ja rozumiem niechęć wielu kobiet do służby w wojsku jak i tego że kobiet są raczej mniej krwiożercze, i co się z tym łączy mniej zainteresowane taką karierą, z tym że przykład USA jest o tyle nieadekwatny że jest to armia ochotnicza czyli jest to przywilej nie obowiązek.
Zresztą nie wiem (w artykule tego nie było) czy jest to tak że kobieta musi sama zgłosić chęć służenia w jednostkach bojowych, bo jeśli tak nadal nie jest to równość.

Cytat:
Zazwyczaj ludzie walczą o sprawy w jakiś sposób dla nich priorytetowe.


I jakoś zazwyczaj są to przywileje
I to przywileje dla kobiet, bo jeśli mężczyzna zaczyna mówić o seksizmie to jest traktowany niepoważnie, i jednak bardzo dużo kobiet nie ma nic przeciwko zachowaniom bardzo seksistowskich, ale wygodnym, jak wszelkiej maści prace fizyczne czy naprawienie kontaktu ;.

Sam pobór jest kwestią niejednoznaczną, jako osobą jestem przeciwnikiem przymusowego poboru, jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa trzeba mieć jakieś rezerwy, uzupełnienia czy ludzi mogących tworzyć regionalne siły obronne, które trzeba jakoś tworzyć, w Polsce nie są one dobrze tworzone, ale to wszystko to Off top.
10-10-2013 20:41 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>z tym że przykład USA jest o tyle nieadekwatny że jest to armia ochotnicza czyli jest to przywilej nie obowiązek.

(Jak już dwukrotnie wspominałam, nie jestem zwolenniczką armii poborowej [ziew])

W ten sposób dostęp do każdego zawodu możesz traktować jako przywilej. Ja równy dostęp do poszczególnych zawodów nazywam prawem.
Prawo realizowania się w danym zawodzie jeśli masz odpowiednie kwalifikacje) nie jest przywilejem, tylko prawem właśnie.

>Cytat:
Zazwyczaj ludzie walczą o sprawy w jakiś sposób dla nich priorytetowe.
>

>I jakoś zazwyczaj są to przywileje

Moim skromnym zdaniem zazwyczaj jednak rozmaite prawa. O możność przyjęcia na siebie jakichś obowiązków - w istocie - mało kto, z dowolnych opcji ideologicznych, walczy.
Ale - jak już wyżej zauważyłam - zdajesz się odmiennie niż ja rozumieć pojęcia praw i przywilejów.

>I to przywileje dla kobiet, bo jeśli mężczyzna zaczyna mówić o seksizmie to jest traktowany niepoważnie

To już raczej zależy od środowiska. Wiele elementów prawa i tradycji ewidentnie dyskryminuje mężczyzn. W Polsce szczególnie jaskrawe było to w kwestii chociażby wieku emerytalnego, nie sposób też pominąć sądów rodzinnych i problemu praw do opieki nad dzieckiem. Sam rdzeń tzw. tradycyjnego wychowania jest głęboko seksistowski - zarówno względem dziewcząt, jak i chłopców.

>jednak bardzo dużo kobiet nie ma nic przeciwko zachowaniom bardzo seksistowskich, ale wygodnym, jak wszelkiej maści prace fizyczne czy naprawienie kontaktu

Z twojej wypowiedzi wynika, że "naprawienie kontaktu" jest "zachowaniem bardzo seksistowskim, ale wygodnym" Nie to chciałeś powiedzieć, prawda?
Jeśli chodzi ci o to, że pośród przedstawicieli obu płci można znaleźć osoby zadowolone z tzw. tradycyjnego podziału ról, to masz rację - trudno się temu zresztą dziwić. Nadal wychowuje się u nas dzieci w sposób konserwatywny, kładący nacisk na "tradycyjny podział ról". Nic dziwnego, że trudno wykorzenić pewne oczekiwania i roszczenia.
Pozostaje naciskać i edukować, tak by docelowo podział domowych obowiązków (rozumiem, że w tym wyimku głównie o nie gównie ci idzie) był pochodną raczej upodobań partnerów (i negocjacji, gdy żadne z nich określonych upodobań nie przejawia ) niż "uświęconej tradycji". I żebyś nie zrozumiał mnie źle - nie mam nic przeciwko temu, żeby ostatecznie ten podział wyglądał "tradycyjnie", ale pod warunkiem, że obu stronom to odpowiada; że obie świadomie się na to godzą, bo tego właśnie chcą, nie dlatego, że tak wypada i że "tak się po prostu robi".

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
W ten sposób dostęp do każdego zawodu możesz traktować jako przywilej. Ja równy dostęp do poszczególnych zawodów nazywam prawem.
Prawo realizowania się w danym zawodzie jeśli masz odpowiednie kwalifikacje) nie jest przywilejem, tylko prawem właśnie.


Złe porównanie, bo kobiety mogły służyć w wojsku, tylko że nie walczyć, tak jak teraz mogą walczyć ale z tego co zrozumiałem po tym kiedy same zgłoszą taką chęć, czyli jest tutaj same źródło braku równości.
Męczyna zapisuje się do armii, o ile nie dostanie się do jednostki jakiej chce (np pancernej) najprawdopodobniej trafi do zwykłej piechoty i będzie walczył, a kobieta w analogicznej sytuacji walczyć będzie tylko na własne życzenie, co jest wyraźnym brakiem równouprawnienia.

Cytat:

Moim skromnym zdaniem zazwyczaj jednak rozmaite prawa. O możność przyjęcia na siebie jakichś obowiązków - w istocie - mało kto, z dowolnych opcji ideologicznych, walczy.
Ale - jak już wyżej zauważyłam - zdajesz się odmiennie niż ja rozumieć pojęcia praw i przywilejów.


Ale to nie tak, walka o przywileje, bo czym innym są wszystkie idiotyczne parytety, nie pociąga za sobą obowiązków, i tak jest w każdej dziedzinie że kobiety są po prostu na uprzywilejowanej pozycji.

Cytat:

To już raczej zależy od środowiska. Wiele elementów prawa i tradycji ewidentnie dyskryminuje mężczyzn. W Polsce szczególnie jaskrawe było to w kwestii chociażby wieku emerytalnego, nie sposób też pominąć sądów rodzinnych i problemu praw do opieki nad dzieckiem. Sam rdzeń tzw. tradycyjnego wychowania jest głęboko seksistowski - zarówno względem dziewcząt, jak i chłopców.


Tylko że chyba w żadnych społeczeństwach nie ma jakiejś wielkiej walki o prawa mężczyzn czy ich równe prawa, i nie chodzi nawet o strice prawa ale o sam sposób myślenia, jak ten podany w pierwszym poście i jest naprawdę bardzo dużo takich dziwnych drobnych zachowań.

Cytat:

Z twojej wypowiedzi wynika, że "naprawienie kontaktu" jest "zachowaniem bardzo seksistowskim, ale wygodnym" Nie to chciałeś powiedzieć, prawda?
Jeśli chodzi ci o to, że pośród przedstawicieli obu płci można znaleźć osoby zadowolone z tzw. tradycyjnego podziału ról, to masz rację - trudno się temu zresztą dziwić. Nadal wychowuje się u nas dzieci w sposób konserwatywny, kładący nacisk na "tradycyjny podział ról". Nic dziwnego, że trudno wykorzenić pewne oczekiwania i roszczenia.


Ale znowu to nie chodzi tylko o Polskę, ale o wiele krajów i to takich dużo bardziej nowoczesnych, gdzie jednak kobietom podoba się np że Polacy płacą za kolację z kobietą, czy robią różne inne drobne rzeczy które w praktyce pokazują kobietę jako słabszą płeć.
11-10-2013 12:34 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Złe porównanie, bo kobiety mogły służyć w wojsku, tylko że nie walczyć

To tak jakbyś powiedział, że przecież mogły być lekarzami, ale już nie np. chirurgami czy pediatrami. Równy dostęp do wszystkich stanowisk w obrębie danego zawodu (przy zachowaniu wymogów związanych z odpowiednimi kwalifikacjami, oczywiście) jest prawem, a nie przywilejem.

>kiedy same zgłoszą taką chęć, czyli jest tutaj same źródło braku równości.

Nie będę po raz n-ty powtarzać, że nie dyskutujemy już o poborze.

>Ale to nie tak, walka o przywileje, bo czym innym są wszystkie idiotyczne parytety, nie pociąga za sobą obowiązków, i tak jest

Jeśli chcesz rozmawiać o parytetach, proponuję, byś zaczął od przestudiowania istniejących już na forum wątków na ten temat. I naprawdę, spróbuj się trzymać jednego zagadnienia na raz. Zainteresowania współczesnych ruchów feministycznych są dość rozległe i jeśli będziesz w każdej wypowiedzi próbował po nich skakać, nie kończąc poprzednich, rozmowa rozjedzie się zupełnie. W kolejnej wypowiedzi np. "pojedziesz" aborcją albo in vitro.

>w każdej dziedzinie że kobiety są po prostu na uprzywilejowanej pozycji.

Udowodnij, najlepiej przy pomocy jakichś statystyk, że w każdej dziedzinie kobiety są na uprzywilejowanej pozycji albo przestań rzucać bezużytecznymi komunałami.

>walki o prawa mężczyzn czy ich równe prawa, i nie chodzi nawet o strice prawa ale o sam sposób myślenia

A czym niby był tekst pani Graff, który cytowałam, jeśli nie przykładem postulowania zmian w sposobie myślenia - i to w tym konkretnym przypadku właśnie w sposobie myślenia o mężczyznach i ich wychowaniu?

>wiele krajów i to takich dużo bardziej nowoczesnych, gdzie jednak kobietom podoba się np że Polacy płacą za kolację z kobietą, czy robią różne inne drobne rzeczy które w praktyce pokazują kobietę jako słabszą płeć.

Cóż, dla nich to egzotyka, egzotyka zawsze jest pociągająca
A poza tym znów - co to znaczy, że kobietom się podoba - wszystkie pytałeś? Masz jakieś statystyki? Mnie się nie podoba, ja sponsora nie potrzebuję i już twój wniosek diabli biorą
Rzucasz sobie anegdotkami, narzekasz na rzeczywistość, na to że jakieś kobiety gdzieś tam coś tam, tymczasem zmiany społeczne zachodzą zazwyczaj stopniowo, są procesem, nie efektem jakiejś deklaracji programowej. Zapewne różny odsetek kobiet/mężczyzn będzie wykazywać/akceptować wytykane przez ciebie zachowania odpowiednio w Polsce, w Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Norwegii i różna będzie proporcja zachowań/oczekiwań seksistowskich względem obu płci.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Nie będę po raz n-ty powtarzać, że nie dyskutujemy już o poborze.


Ale to nie ma nic wspólnego z poborem, do armii zgłasza się na ochotnika i o ile spełni się konkretne kryteria to jest się wysyłanym do jednostki jakiej się chce, jeśli nie do piechoty, ale tu wychodzi nierówność bo kobieta służy w oddziałach strażniczych baz, wiezień itp, a nie w patrolowych czy innych wypełniających zadanie bojowe.

Cytat:
To tak jakbyś powiedział, że przecież mogły być lekarzami, ale już nie np. chirurgami czy pediatrami. Równy dostęp do wszystkich stanowisk w obrębie danego zawodu (przy zachowaniu wymogów związanych z odpowiednimi kwalifikacjami, oczywiście) jest prawem, a nie przywilejem.


Zła analogia, lepsza by była że kiedy mężczyzna zostaje lekarzem to on ma ograniczony wybór jaką będzie miał specjalność, dużo większą rolę ma zarząd szpitala, więc przeciętny mężczyzna dużo częściej zostaje chirurgiem bo to bardziej stresująca specjalizacja, gdzie kobieta może być chirurgiem który operuje tylko na własne życzenie, co jest oczywistą nierównością.

Cytat:
Udowodnij, najlepiej przy pomocy jakichś statystyk, że w każdej dziedzinie kobiety są na uprzywilejowanej pozycji albo przestań rzucać bezużytecznymi komunałami.


Drobne sprostowanie, w każdej dziedzinie w której kobiety walczyły są uprzywilejowane, bo jakoś nigdy nie widziałem parytetów dla mężczyzn, i o ile w Polsce może to jeszcze nie jest takie widoczne, to na zachodzie europy czy w stanach całkowicie powszechne są pozwy o podłożu seksistowskim, czasami absurdalne.
11-10-2013 07:47 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>bardzo dużo kobiet nie ma nic przeciwko zachowaniom bardzo seksistowskich, ale wygodnym, jak wszelkiej maści prace fizyczne czy naprawienie kontaktu ;.
Prawdę mówiąc, nieco mi tu odebrało mowę. Naprawienie kontaktu jest kwestią umiejętności, a nie płci, nb. nie mam z tym problemu, bo umiem. Natomiast prace wymagające siły fizycznej są mi niedostępne z racji po pierwsze, uszkodzenia kręgosłupa, a po drugie, groźby uszkodzenia siatkówki, co w praktyce oznacza zakaz dźwigania czegokolwiek, co waży więcej niż 5-6 kg. Płeć nie ma tu nic do rzeczy. Zresztą to biologia zadecydowała, że przeciętny mężczyzna dysponuje większą siłą fizyczną niż przeciętna kobieta, więc z pretensjami proszę do biologii, nie do feministek.
11-10-2013 09:16 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>bardzo dużo kobiet nie ma nic przeciwko zachowaniom bardzo seksistowskich, ale wygodnym, jak wszelkiej maści prace fizyczne czy naprawienie kontaktu ;.
>Natomiast prace wymagające siły fizycznej są mi niedostępne z racji po pierwsze, uszkodzenia kręgosłupa, a po drugie, groźby uszkodzenia siatkówki, co w praktyce oznacza zakaz dźwigania czegokolwiek, co waży więcej niż 5-6 kg. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.

A teraz, żeby było śmieszniej, historia życiowa: wyjazd pod namiot, trzech chłopa plus Ciocia Ela. Kto biega z baniakami z wodą i cięższymi pakunkami? Oczywiście, że ja, bo wszyscy panowie mają właśnie ten problem. A ja akurat mam taki zestaw mięśni, że mogę. I pacz pani, nikt z tego powodu nie histeryzował. Nie-praw-do-po-dobne. Najwyraźniej jakaś dziwna grupa ludzi, która wie, że jednostki się przydziela po tym, co potrafią, a nie jakie mają otwory między nogami, co?

>Zresztą to biologia zadecydowała, że przeciętny mężczyzna dysponuje większą siłą fizyczną niż przeciętna kobieta, więc z pretensjami proszę do biologii, nie do feministek.

F**k, przeciętnie rzecz biorąc jestem mężczyzną... Weź Mere, bo się załamię. Byłam wczoraj u lekarza, powiedział mi, że mam lipidogram jak facet - jeszcze chwila i zacznę się zastanawiać!


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-10-2013 09:28 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Byłam wczoraj u lekarza, powiedział mi, że mam lipidogram jak facet - jeszcze chwila i zacznę się zastanawiać!
A, to pewnie dlatego, że jesteś nieprzeciętna
Peruniec (298 punktów)
Ale to wszystko jest wyjątkiem, bo oczekiwanie jest niezależnie od warunków fizycznych że mężczyzna zrobi coś fizycznego, naprawi ten nieszczęsny kontakt czy obroni kobietę.
11-10-2013 12:48 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Ale to wszystko jest wyjątkiem, bo oczekiwanie jest niezależnie od warunków fizycznych że mężczyzna zrobi coś fizycznego

Gdzie? W jakich kręgach? W jakich środowiskach? I czy zastanawiałeś się z jakiego powodu?

Jeśli już w szkole na zajęciach tzw. techniki uczysz dziewczęta i chłopców osobno i odmiennych umiejętności, jeśli już w szkołach i przedszkolach powszechnie ma się względem dzieci różnych płci odmienne oczekiwania, a tzw. wychowanie genderowe jest w konserwatywnych mediach przedstawiane jako szatański wymysł degenerujący młode pokolenia, to trudno jest potem wykorzenić te "tradycyjne" oczekiwania. Likwidowanie "tradycyjnych" oczekiwań względem kobiet wydaje mi się nierozerwalnie związane z zanikiem podobnych wysuwanych względem mężczyzn, ale samo toto się nie zrobi.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Likwidowanie "tradycyjnych" oczekiwań względem kobiet wydaje mi się nierozerwalnie związane z zanikiem podobnych wysuwanych względem mężczyzn, ale samo toto się nie zrobi.


I bardzo rzadko podnosi się głos o zmianę o zmianę stosunków płci, bo kobiety mają być szanowane, równe itp, ale mężczyźni nie mają takiego przywileju, od nich się dużo bardziej wymaga niż coś zmienia, a same słowa o tym że feminizm ma złe strony są brane za seksistowski
11-10-2013 14:44 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
Naucz ty się może pisać po polsku, a potem wróć na ten portal i próbuj rozmawiać.
Stwierdzenie, "kobiety mają być równe, ale mężczyźni nie mają takiego przywileju" jest tak potwornie głupie, że nadaje się jedynie do pajacyków w typie "humoru z zeszytów szkolnych".

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
12-10-2013 08:49 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ale to wszystko jest wyjątkiem, bo oczekiwanie jest niezależnie od warunków fizycznych że mężczyzna zrobi coś fizycznego, naprawi ten nieszczęsny kontakt czy obroni kobietę.

Chyba u ciebie w rodzinie. U mnie dzieci traktuje się jak jednostki, a nie narośle na narządach płciowych i każdy próbuje, co umie - a potem się decyduje, czy jest w tym dobry, czy nie. Sztuki walki trenowałam ja, Brat grał na wiolonczeli. Ja jestem nerdem z zapędami medycznymi i trzecim kierunkiem na karku, chociaż to Brat studiuje na Polibudzie i realizuje się głównie w squashu i podróżach (kiedy ma czas). Dalsza rodzina ma podobnie, znajomi mają podobnie. Jakieś dziwne towarzystwo, co? I wszystkie dzieci są zadowolone z życia, funkcjonują w społeczeństwie, ba - same mają swoje dzieci. Pacz pan, jak to możliwe?

Acha, oboje naprawiamy gniazdka, gotujemy (chociaż mamy inne specjalizacyjne kuchnie), sprzątamy, nosimy ciężkie rzeczy. Ale w składaniu mebli z IKEA lepsza jestem ja. Brat się gubi. Jak on ma zamiar być tym inżynierem, to ja nie wiem...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Peruniec (298 punktów)
I nie oczekujesz sytuacji nawet tak drobnej jak przepuszczenie przez drzwi czy tym podobne ?
Jeśli to nowoczesna z ciebie kobieta, i jesteś wyjątkiem
13-10-2013 20:04 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I nie oczekujesz sytuacji nawet tak drobnej jak przepuszczenie przez drzwi czy tym podobne ?

Przez drzwi pierwsza przechodzi osoba z cięższą torbą. Albo ta, która ma klucze. Albo jak wygodniej. Starsza ewentualnie. Może, w sytuacjach oficjalnych, jak wskazuje savoir vivre. Ale tak w codziennym życiu? Nah.

>Jeśli to nowoczesna z ciebie kobieta, i jesteś wyjątkiem

Nie przeszkadza mi, kiedy mnie ktoś przepuszcza - nie robię histerii ani o przepuszczanie, ani za przepuszczanie. Jestem zbyt dobrze wychowana na takie akcje. I nie sądzę, żebym była jakimś wyjątkowym przypadkiem.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Peruniec (298 punktów)
Nie wiem ja po prostu ciągle spotykam się z sytuacjami kiedy kobiety oczekują takich rożnych drobnych zachowań.
A jeśli nie oczekują to jest to przez nie dobrze widziane.
10-10-2013 21:43 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
   Wow. Feminizm istnieje już od jak dawna? Ponad stu lat? Dopiero teraz się feministki obudziły, że przymusowa służba wojskowa wyłącznie dla samców to... dyskryminacja?
   Serio, ja te osoby, które wyszły z tą inicjatywą nazwałbym egalitarianami, nie feministami.
   Może warto przypomnieć, że w czasie I Wojny Światowej, to feministki rozdawały mężczyznom, którzy z jakichś powodów pozostali w domach, białe piórka – symbol tchórzostwa – żeby wstydem skłonić ich do walki:

Cytat:
   In August 1914, at the start of the First World War, Admiral Charles Fitzgerald founded the Order of the White Feather with support from the prominent author Mrs Humphrey Ward. The organization aimed to shame men into enlisting in the British Army by persuading women to present them with a white feather if they were not wearing a uniform.
   This was joined by prominent feminists and suffragettes of the time, such as Emmeline Pankhurst and her daughter Christabel. They, in addition to handing out the feathers, also lobbied to institute an involuntary draft of men, including those who lacked votes due to being too young or not owning property.

   Pozdrawiam.
10-10-2013 22:00 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>   Wow. Feminizm istnieje już od jak dawna? Ponad stu lat? Dopiero teraz się feministki obudziły, że przymusowa służba wojskowa wyłącznie dla samców to... dyskryminacja?

Wow. Ja jestem w stanie osobę, która ma pretensje do kobiet bez praw wyborczych, że nie walczyły o "przywilej" możliwości wstępowania do wojska ewentualnie wyśmiać. Jako poważnego partnera do rozmowy jakoś jej traktować nie potrafię.

Człowieku dobry, w tamtych czasach nawet spodnie na kobiecie nie były zbyt dobrze widziane.



"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Marian (5438 punktów)
   Pominę tutaj drobny fakt, że kiedy w czasie wojny w Wietnamie wciąż ginęli zmobilizowani siłą poborowi, kobiety miały już od dawna prawo głosu.

   Droga liliac. Zawsze miałem do Ciebie ogromny szacunek i wydawało mi się, że potrafisz czytać ze zrozumieniem, więc powinnaś wiedzieć, że atakujesz chochoła tutaj. Jednakże nie chowam urazy, bo dzięki Tobie możemy wrócić do tego, od czego się zaczęło: feminizm to nie to samo, co egalitaryzm.
   Oczywiście, że feministki nie mogły walczyć o równość! Przecież musiały wpierw walczyć o swoje. Nawet dziś stosują ten sam argument. Wciąż muszą walczyć o swoje, bo patriarchat, bo szklany sufit, bo różnica płac, bo kultura gwałtu, itepe. Właśnie: o swoje. Feminizm jest gynocentryczny, na co zresztą sama nazwa wskazuje. O to mi chodziło cały czas. Na tym właśnie polega różnica między feminizmem a egalitaryzmem.

   Pozdrawiam.
10-10-2013 23:42 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)




"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Marian (5438 punktów)
   Dzięki za rozmowę w takim razie.

   Pozdrawiam.
11-10-2013 08:08 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Po pierwsze, feministki sprzed 100 lat - wtedy nazywały się sufrażystkami, nie feministkami - nie walczyły "o swoje", bo swojego nic nie miały, tylko walczyły "o męskie" prawo wyborcze, prawo do edukacji, prawo do pracy, prawo do decydowania o swoim losie.
Po drugie - ciekawe, jak Ty byś się czuł, gdyby pracodawca zamiast patrzeć, co masz w głowie patrzył, jakie masz nogi. Co byś myślał, gdyby Cię łapano za tyłek, gdyby na każdym kroku lekceważono Twoje kwalifikacje, bo jesteś mężczyzną i "do tej roboty" się nie nadajesz.
Tak na marginesie - kiedyś wielu moich znajomych pukało się w czoło na słowa o mężczyznach-pedagogach przedszkolnych. Teraz nikt tego nie robi, uważają to za normalne. Tak długo tłumaczyłam, że mężczyźni znakomicie się w tym zawodzie sprawdzają, aż wytłumaczyłam. Tak samo jest z zawodem pielęgniarza. Do tej pory "pielęgniarz" kojarzył się wyłącznie z silnym bykiem z psychiatryka, co potrafi poskromić agresywnego pacjenta. Ostatnio pojawili się w szpitalach młodzi pielęgniarze i świetnie sobie radzą. Możesz mnie nazwać "egalitarystką", jeśli taka Twoja wola, bo dla mnie płeć nie stanowi problemu ani ograniczenia. Jedynym ograniczeniem jest stan zdrowia, ciąża i przede wszystkim umiejętności. Ciążę niestety musicie, panowie, strawić - inaczej będzie mnóstwo kobiet - świetnych żołnierzy, budowlańców, górników - ale ludzie się skończą.
11-10-2013 10:16 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Po pierwsze, feministki sprzed 100 lat - wtedy nazywały się sufrażystkami, nie feministkami - nie walczyły "o swoje", bo swojego nic nie miały, tylko walczyły "o męskie" prawo wyborcze, prawo do edukacji, prawo do pracy, prawo do decydowania o swoim losie.
   Przepraszam Cię, ale non sequitur. Ze „swojego nic nie miały” nie wynika „nie walczyły o swoje”. Często się walczy o coś, czego się nie ma, żeby to zdobyć.
   Poza tym, nastąpiło tu pomieszanie pojęć. Suffrage polega tylko na walce o prawa wyborcze. Nic mniej, nic więcej. Oczywiście, że jest pewna część wspólna, między sufrażystkami a feministkami, bo prawa wyborcze kobiet to też prawa kobiet. Jednak w ogólności, to są różne rzeczy. Może widzisz tu już pewną prawidłowość: walka o równość – egalitaryzm, walka o prawa kobiet – feminizm.
   Niewiele osób dziś pamięta o universal suffarage – walce o prawa wyborcze dla wszystkich dorosłych, bez względu na płeć. Suffrage jest dzisiaj kojarzony prawie wyłącznie z walką o prawa wyborcze kobiet. Universal suffarage nazwałbym ruchem egalitarnym, kobiecy suffarage – feministycznym.
   Napiszę to znowu: nie przeczę nawet, że część feministek może być egalitariankami. Tu też jest pewna część wspólna. Ale ogólnie, to dwie różne rzeczy.

>Po drugie - ciekawe, jak Ty byś się czuł, gdyby pracodawca zamiast patrzeć, co masz w głowie patrzył, jakie masz nogi [...]
   Nie mówię, że to nie jest złe. Nie usprawiedliwiam tego. Jestem egalitarystą.
   Nie mówisz tego wprost, ale to mi znów wygląda na argument „przecież kobiety są gnębione, muszą najpierw powalczyć o swoje prawa”. Ok, rozumiem to. Nie mówię, że powinny też walczyć o prawa mężczyzn. To nie jest zarzut. Tylko chciałbym, żeby feministki przestały ściemniać, że chodzi im o równość obu płci. Bądźmy szczerzy. Feminizm jest gynocentryczny i mam wrażenie, że się z tą konkluzją zgadzasz. Nie musisz tego usprawiedliwiać. Ale stwierdźmy fakty.

>Tak na marginesie - kiedyś wielu moich znajomych pukało się w czoło na słowa o mężczyznach-pedagogach przedszkolnych [...]
   Nie musisz mi tego mówić. Egalitaryzm jest wciąż niepopularny.

   Pozdrawiam.
Barbiel (1106 punktów)
>A jednak mężczyzna nie może uderzyć kobiety nawet jeśli ona zaczęła, lub jest agresywna itp.
>I jest to jaskrawy przykład seksizmu, o którym jakoś nigdy nie słyszałem żeby ktoś się upominał,
>ktoś konkretnie feministki .
>Nie zrozumcie mnie źle, nie popieram przemocy wobec kobiet, czy w sumie żadnej innej, tak samo
>jestem Feministą, i wierze w całkowite równouprawnienie ale, całkowite bez wyjątków, i nie tylko to
>co daje jakieś bonusy jak parytety.

Wiesz, niektórzy uważają, że nie powinno się bić słabszych.
Staruszka też byś chciał bić?
Inwalidę też byś chciał bić?
I oczywiście zająć mu miejsce na parkingu, bo dlaczego ma mieć przywileje, skoro chce mieć takie prawa jak zdrowy.
11-10-2013 18:13 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>I oczywiście zająć mu miejsce na parkingu, bo dlaczego ma mieć przywileje, skoro chce mieć takie prawa jak zdrowy.
>

Miejsce dla inwalidów na parkingu zajmują zawsze tylko inwalidzi. Nie widziałem, aby było inaczej!


Oczywiście czasem są to inwalidzi umysłowi....
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Wiesz, niektórzy uważają, że nie powinno się bić słabszych.


A wiesz że takie zakładanie jest seksistowskie ?
Dlaczego zakładasz że kobieta jest słabsza, i dlaczego nie odniosłaś się do konkretnego przykładu jaki podałem, kiedy to kobieta zaczęła.
Barbiel (1106 punktów)
>dlaczego nie odniosłaś się do konkretnego przykładu jaki podałem

Przykro mi, że cię zawiodłem i nie odpowiedziałem zgodnie z twoimi oczekiwaniami.
Będę pisać co chcę i odnosić się do czego chcę.
Jeśli ty też nie masz zamiaru odnieść się do moich przykładów, to chyba już sobie podyskutowaliśmy.
Peruniec (298 punktów)
Czyli krótko mówiąc nie odniesiesz się do dobrego przykładu kiedy uderzenie kobiety nie powinno być złe, ale jest ?
Szczególnie że ja odniosłem się do twojego postu.
Peruniec (298 punktów)
W ogóle czytałem bardzo ciekawy artykuł, o seksizmie, i seksizmem jest wpatrywanie się w dekolt, i to do stopnia że podpada pod molestowanie seksualne.
Co jest zabawne o tyle że sama idea ubrania z dekoltem jest żeby eksponować biust, i żeby przyciągać, podobać się facetom.
22-10-2013 09:09 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Ale jest różnica pomiędzy tzw. "rzuceniem okiem" a nachalnym gapieniem się.
22-10-2013 09:29 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
I nachalne gapienie się jest raczej brakiem kultury niż molestowanie seksualnym, analogicznie jak gapienie się np na osobę niepełnosprawną, czy wyróżniającą się (dużo kolczyków, tatuaże, irokezy itp).
Szczególnie jak napisałem jeśli jest to takie przykre dla kobiety dlaczego w ogóle zakłada ubranie z dekoltem ?
22-10-2013 09:33 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Szczególnie jak napisałem jeśli jest to takie przykre dla kobiety dlaczego w ogóle zakłada ubranie z dekoltem ?
Bo takie są w sklepach? Bo modne? Bo jej się podoba? Nie wszystko i nie wszędzie jest dla facetów, parafrazując Lema w "Niezwyciężonym".
22-10-2013 09:55 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Bo takie są w sklepach? Bo modne? Bo jej się podoba? Nie wszystko i nie wszędzie jest dla facetów, parafrazując Lema w "Niezwyciężonym".

Czyli sama ubiera coś czego noszenie sprawia jej potem przykrość ?

Chciałbym napisać jakaś analogię do mężczyzn, ale jakoś trudno
22-10-2013 09:58 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Czyli sama ubiera coś czego noszenie sprawia jej potem przykrość ?
Nie "ubiera coś", tylko "ubiera się w coś". Co za maniera gramatyczna? Ubrać coś można tylko pod warunkiem, że "coś" jest manekinem.
To nie noszenie czegoś sprawia jej przykrość, tylko tępi faceci, myślący tym miejscem metr niżej.
22-10-2013 11:00 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
To nie noszenie czegoś sprawia jej przykrość, tylko tępi faceci, myślący tym miejscem metr niżej.


Gdzie sam sens dekoltu jest przyciągać wzrok, ja tu widzę dziwny paradoks.
To tak jakby punk skarżył się że ludzie się na niego gapią jakby wyglądał dziwnie, mimo że taki jest sens wyglądania jak punk
22-10-2013 10:02 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Czyli sama ubiera coś czego noszenie sprawia jej potem przykrość ?
Nie. Sama ubiera coś na co ma ochotę. Zgodzisz się chyba, że to sensowne zachowanie? Przykrość mogą sprawiać prymitywne osobniki gapiące się w ów dekolt.
22-10-2013 11:05 
 0 na 2
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Nie. Sama ubiera coś na co ma ochotę. Zgodzisz się chyba, że to sensowne zachowanie? Przykrość mogą sprawiać prymitywne osobniki gapiące się w ów dekolt.


Dekolt jest elementem stroju, który podkreśla seksualność, więc patrzenie się jest w sumie naturalne dla heteroseksualnego mężczyzny, i o ile może to być chamskie (nachalne wpatrywanie), to jednak jest w pewnym sensie to o co się prosi (dziwne to zabrzmiało).
22-10-2013 11:18 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Rzeczywiście dziwnie. Jakoś mi się tak kojarzy z argumentacją "Ubrała się w krótką spódniczkę, więc sama się prosiła o gwałt".
Lepiej zejdź z tej drogi.
22-10-2013 11:51 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
>Rzeczywiście dziwnie. Jakoś mi się tak kojarzy z argumentacją "Ubrała się w krótką spódniczkę, więc sama się prosiła o gwałt".
>Lepiej zejdź z tej drogi.
To jest wnioskowanie z mniejszego na większe. Błędne.
Ubrała się w krótką spódniczkę, więc zachęca do spoglądania na jej nogi. To ma sens jako odnośnik.

Meretseger, nie chcę się narazić kobietom, ale tu mam dość zbieżne spostrzeżenia (przemyślenia) z Peruńcem.
Piszecie - nosi dekolt (to komicznie brzmi dopiero) bo: ma ochotę, bo jest, bo modne, bo jej się podoba. Bo naprawdę nie wszystko jest dla facetów.
Ale zgodzisz się, że żadną tajemnicą dla żadnej kobiety nie jest, że facetów ten widok... interesuje. Ergo kobieta ubiera dekolt (znów komizm) może i nie dla facetów (choć to jest dyskusyjne, bo nie da się uogólnić) ale ze świadomością, że chłopy patrzą.
Tkwi w tym paradoks. Robi to dla swojego samopoczucia, po czym faceci w swej reakcji (którą powinna przewidzieć) wpływają na to samopoczucie negatywnie. Jaki efekt będzie prostszy, zrezygnować z dekoltu, czy próbować wychowywać facetów wbrew biologicznym imperatywom?
Seksizm, czy realizm?

Oczywiście, powiesz, zwracając uwagę na kwestię, która już została poruszona, że jest różnica między zerknięciem, a nawet ukradkową obserwacją a nachalnym wgapianiem. To już nie jest biologiczny imperatyw tylko totalne chamstwo.
Tylko... o ile wiem w takich Stanach samo zerknięcie to już ZUO. I jak tu być facetem, nawet kulturalnym i nienachalnym?
Toż to przecież prowokacja!
A jest naprawde ogromna różnica w panowaniu nad sobą gdy się chce powstrzymać od zerknięcia w porównaniu z powstrzymaniem się od rzucenia na kobietę celem zgwałcenia.
22-10-2013 12:08 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
I co tu się dziwić islamistom...
Cytat:
Kiedy Wielki Mufti Australii, szejk Hilaly usprawiedliwiał głośną serię gwałtów grupowych porównując kobiety do odkrytego mięsa pozostawionego w obecności kota, wyjaśnił podstawy muzułmańskiej kultury gwałtu. Kobiety są zawsze winne, ponieważ są kobietami. Jeśli odmawiają defeminizacji przez nałożenie burki i przeobrażenia się w jeszcze jednego ciemnego ducha snującego się bez jakiejkolwiek tożsamości ulicami Kairu lub Sydney, to automatycznie są winne swojemu zgwałceniu.

www.racjonalista.pl/kk.php/s,1393
Teraz zawnioskujemy z większego na mniejsze. Kobiety, nosząc dekolty, same sobie są winne, że mężczyźni się gapią.
Są zatem dwa wyjścia. Ubrać się w habity albo wydłubać mężczyznom oczy.
Bez przesady.
Może warto zastosować trzecie wyjście - zacząć uczyć kultury osobistej?
>nosi dekolt
Powiedzmy - nosi bluzkę/sukienkę z dekoltem.
22-10-2013 12:24 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Nie, nie, od takiego myślenia to ja się zupełnie odcinam.
Po mojemu nawet gdyby kobieta wyszła zupełnie nago, nie uprawnia to do gwałtu.

>Teraz zawnioskujemy z większego na mniejsze. Kobiety, nosząc dekolty, same sobie są winne, że mężczyźni się gapią.
Powiedzmy tak:
Kobiety, nosząc dekolty, same sobie są winne, że mężczyźni zerkają.
Bo gapienie to chamstwo. Choć realnie patrząc na naukę kultury bym nie liczył. Kto wyniósł z domu ten ma.

Tu mamy konsensus?

Jest jeszcze jedna kwestia dekolt dekoltowi nierówny. Przy niektórych wniosek, że kobieta chce przyciągać spojrzenia, nasuwa się mocno. No, ale niektórzy ludzie, bo nie chcę generalizowac do kobiet, lubią rozmaite ektrawagancje.
22-10-2013 12:28 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Na to się zgadzam. Od początku mówię, że można patrzeć i patrzeć. Kwestia sposobu.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Rzeczywiście dziwnie. Jakoś mi się tak kojarzy z argumentacją "Ubrała się w krótką spódniczkę, więc sama się prosiła o gwałt".
Lepiej zejdź z tej drogi.


Swoją drogą ja czekał na takie porównanie , bo to bardzo dobrze pokazuje idiotyczny schemat myślenia.
Kobieta która ubiera się wyzywająco nie jest winna gwałtu.
Ale kobieta ubierająca się wyzywająco jest bardziej narażona na gwałt, w sumie nie tylko na gwałt, ale na napad, zaczepki itp, i nie ma w tym żadnej złej retoryki.

I tak samo jest z ubraniami z dekoltem, szczególnie jeśli że ktoś poruszył kwestię dekoltu, kiedy młoda ładna dziewczyna z dużym biustem, i bardzooo dużym dekoltem jest obok naprawdę trudno nie spojrzeć.
A sam dekolt sprawia że faceci się będą gapić.
22-10-2013 13:29 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ale kobieta ubierająca się wyzywająco jest bardziej narażona na gwałt, w sumie nie tylko na gwałt, ale na napad, zaczepki itp, i nie ma w tym żadnej złej retoryki.
Tak, bo chrześcijańska kultura gwałtu nie jest wiele lepsza od muzułmańskiej.
Ponawiam zatem pytanie - co taka dziewczyna ma zrobić, ubrać się w habit czy wydłubać mężczyznom oczy?
22-10-2013 13:43 
 Ocena 2 na 2
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Tak, bo chrześcijańska kultura gwałtu nie jest wiele lepsza od muzułmańskiej.


Ha ha, jasne, to napiszę analogie.
Osoba ubrana bogato, ma większą szansę być okradziona.
Osoba wyróżniająca się ma większą szansę zostać napadnięta zaczepiona itp.
Moje osobiste doświadczenia, długie włosy równają się częste głupie teksty lub zaczepki panów w dresach.

Cytat:

Ponawiam zatem pytanie - co taka dziewczyna ma zrobić, ubrać się w habit czy wydłubać mężczyznom oczy?

Piękna hiperbola, czytałem jakiś czas temu wywiad z policjantem w którym było dokładnie to żeby nie ubierać się tak wyzywająco, bo zwiększa szanse gwałtu, oczywiście został zaatakowany za seksizm .
Inny przykład, zupełnie o czym innym, idiotyczny program o przygotowaniu się na koniec świata, odcinek w którym kobieta chciała wyjść na piechotę z NY w nocy, i pierwsze co jej poradził instruktor, to jeansy i bluza z kapturem, niepozorne, nierzucające się w oczy.

I oczywiście że gwałty, napady itp są złe, ale się zdarzają, więc można zmniejszyć na nie szansę, a jeśli się tego nie robi, to się zgadza na większą szansę na te zdarzenia.
Analogicznie jak niezapinanie pasów w samochodzie.
22-10-2013 16:07 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ha ha, jasne, to napiszę analogie.
>Osoba ubrana bogato, ma większą szansę być okradziona.
>Osoba wyróżniająca się ma większą szansę zostać napadnięta zaczepiona itp.
Tak w zasadzie to większą szansę na zostanie napadniętym mają niepozorni, tacy o których napastnik sądzi, iż nie sprawią mu problemu.
>Moje osobiste doświadczenia, długie włosy równają się częste głupie teksty lub zaczepki panów w dresach.
>Piękna hiperbola, czytałem jakiś czas temu wywiad z policjantem w którym było dokładnie to żeby nie ubierać się tak wyzywająco, bo zwiększa szanse gwałtu, oczywiście został zaatakowany za seksizm .
I słusznie. Choć opieprz należy mu się za głupotę lub własne skrzywione spojrzenie na kobiety. Widać taką idiotyczną mentalność - pewnie go sprowokowała. Tymczasem poleciłbym się zapoznać chociażby z - ponton.org.pl/pl/strona/gwalt-fakty-i-mity
>Inny przykład, zupełnie o czym innym, idiotyczny program o przygotowaniu się na koniec świata, odcinek w którym kobieta chciała wyjść na piechotę z NY w nocy, i pierwsze co jej poradził instruktor, to jeansy i bluza z kapturem, niepozorne, nierzucające się w oczy.
I znów pudło. Większość gwałtów jest popełniana przez osoby znajome, im zaś strój jest bez różnicy.
>I oczywiście że gwałty, napady itp są złe, ale się zdarzają, więc można zmniejszyć na nie szansę, a jeśli się tego nie robi, to się zgadza na większą szansę na te zdarzenia.
Można zmniejszyć, ale nie w taki sposób jaki sugerujesz. Pierwszym krokiem powinna być zmiana idiotycznej mentalności i sposobu traktowania spraw przez policję, nie zakazywanie "wyzywającego" ubioru.
Peruniec (298 punktów)
>Tak w zasadzie to większą szansę na zostanie napadniętym mają niepozorni, tacy o których napastnik sądzi, iż nie sprawią mu problemu.
Dresiarze zazwyczaj występują stadnie, i jakoś dużo częściej zaczepią kogoś kto się wyróżnia, metal, punka, emo itp.

>I słusznie. Choć opieprz należy mu się za głupotę lub własne skrzywione spojrzenie na kobiety.
Szczerze mówiąc to musiał bym poczytać dane statystyczne, szkoda że podanym artykule nie występują.

>I znów pudło. Większość gwałtów jest popełniana przez osoby znajome, im zaś strój jest bez różnicy.
Tam, tak samo jak na Krav mag-dze uczą i to niezależnie od płci, unikania potencjalnie groźnych sytuacji, czyli gadają głupoty ?

>Pierwszym krokiem powinna być zmiana idiotycznej mentalności i sposobu traktowania spraw przez policję, nie zakazywanie "wyzywającego" ubioru.

Tego akurat nigdzie nie powiedziałem.
23-10-2013 13:04 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dresiarze zazwyczaj występują stadnie, i jakoś dużo częściej zaczepią kogoś kto się wyróżnia, metal, punka, emo itp.
Czyżby to tylko dresiarze w Polsce napadali? I tylko na biednych metali i punków?
>Szczerze mówiąc to musiał bym poczytać dane statystyczne, szkoda że podanym artykule nie występują.
Pod artykułem jest bibliografia, podejrzewam, że tam je znajdziesz.
>Tam, tak samo jak na Krav mag-dze uczą i to niezależnie od płci, unikania potencjalnie groźnych sytuacji, czyli gadają głupoty ?
Owszem, w kontekście gwałtów gadają głupoty. Zrozumiałeś w ogóle podany przeze mnie artykuł? Jak niepozorny strój ma bronić przed gwałtem skoro większość jest popełniana przez osoby znajome?
>Tego akurat nigdzie nie powiedziałem.
Nie. Ale czy ja napisałem, że to powiedziałeś?
23-10-2013 13:04 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>czytałem jakiś czas temu wywiad z policjantem w którym było dokładnie to żeby nie ubierać się tak wyzywająco, bo zwiększa szanse gwałtu, oczywiście został zaatakowany za seksizm
I bardzo słusznie został zaatakowany.
Dlaczego to ja mam się chować po kątach i przepraszać, że żyję? Bandyta niech się chowa i przeprasza. A policji psim obowiązkiem jest mi zapewnić bezpieczeństwo bez względu na to, jak wyglądam. Każda inna sytuacja jest chora i wypaczona. Policja nie powinna podtrzymywać chorej i wypaczonej sytuacji takimi "dobrymi radami".
23-10-2013 13:38 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>czytałem jakiś czas temu wywiad z policjantem w którym było dokładnie to żeby nie ubierać się tak wyzywająco, bo zwiększa szanse gwałtu, oczywiście został zaatakowany za seksizm
>I bardzo słusznie został zaatakowany.
>Dlaczego to ja mam się chować po kątach i przepraszać, że żyję? Bandyta niech się chowa i przeprasza. A policji psim obowiązkiem jest mi zapewnić bezpieczeństwo bez względu na to, jak wyglądam. Każda inna sytuacja jest
chora i wypaczona. Policja nie powinna podtrzymywać chorej i wypaczonej sytuacji takimi "dobrymi radami".

Masz rację, pisząc, że "Policja nie powinna podtrzymywać chorej i wypaczonej sytuacji takimi dobrymi radami."
Niemniej policjant powinien wiedzieć, kto jest bardziej narażony na przestępstwo. Gdybym był policjantem, to widząc wchodzącą do parku dziewczynę w kusej spódniczce i drugą w spodniach, poszedłym za tą pierwszą, właśnie dlatego, że jest bardziej zagrożona. Oczywiście jako "dobra rada" z ust policjanta takie słowa absolutnie paść nie powinny. Podobnie jak na parkingu, policjant powinien dbać o to aby nie ukradziono żadnego auta, ale ponieważ są modele kradzione częściej... Kiedy przy drodze bawią się dzieci powinein być czujniejszy niż kiedy spacerują staruszkowie....

Myślę, że nie podejrzewasz tej wypowiedzi, że jest seksistowska
23-10-2013 15:32 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Niemniej policjant powinien wiedzieć, kto jest bardziej narażony na przestępstwo.
I tu jest właśnie sedno problemu. Powinien wiedzieć. Ale albo nie wie, albo to wina jego mentalności.
>Gdybym był policjantem, to widząc wchodzącą do parku dziewczynę w kusej spódniczce i drugą w spodniach, poszedłym za tą pierwszą, właśnie dlatego, że jest bardziej zagrożona.
Niekoniecznie więc podjąłbyś dobrą decyzję - ponton.org.pl/pl/strona/gwalt-fakty-i-mity
>Oczywiście jako "dobra rada" z ust policjanta takie słowa absolutnie paść nie powinny. Podobnie jak na parkingu, policjant powinien dbać o to aby nie ukradziono żadnego auta, ale ponieważ są modele kradzione częściej...
Tylko, że tu sprawa wygląda odwrotnie. To nie "wyzywająco" ubrane kobiety są gwałcone częściej.
>Myślę, że nie podejrzewasz tej wypowiedzi, że jest seksistowska
Twoja nie, ale stróż prawa powinien wiedzieć o czym mówi.
Frank Holman (5897 punktów)
>Tylko, że tu sprawa wygląda odwrotnie. To nie "wyzywająco" ubrane kobiety są gwałcone częściej.
Może po to się "wyzywająco" ubierają, żeby odbyć ten stosunek seksualny dobrowolnie i z chęcią? Uwzględniając, że zwykle potencjalnym gwałcicielem jest osoba znajoma, czy to znaczy, że potencjalny sprawca zwykle raczej najpierw próbuje dobrowolnie?
Jaka w tym momencie byłaby najrozsądniejsza rada? Przestań się bać seksu i zacznij chcieć go uprawiać (bez oczekiwania na cudownego księcia-partnera)?
23-10-2013 17:17 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Może po to się "wyzywająco" ubierają, żeby odbyć ten stosunek seksualny dobrowolnie i z chęcią?
Może, ale co to ma do rzeczy?
>Uwzględniając, że zwykle potencjalnym gwałcicielem jest osoba znajoma, czy to znaczy, że potencjalny sprawca zwykle raczej najpierw próbuje dobrowolnie?
Nie wiem, ale nawet jeśli to czy to coś zmienia? Nie znaczy nie i tyle w tej kwestii.
>Jaka w tym momencie byłaby najrozsądniejsza rada? Przestań się bać seksu i zacznij chcieć go uprawiać (bez oczekiwania na cudownego księcia-partnera)?
Mam nadzieję, że nie piszesz tego poważnie. Czyżbyś radził kobietom aby oddawały się znajomym tak aby im nie dać pretekstu do gwałtu?
23-10-2013 18:35 
 Ocena-1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Jaka w tym momencie byłaby najrozsądniejsza rada? Przestań się bać seksu i zacznij chcieć go uprawiać (bez oczekiwania na cudownego księcia-partnera)?
>Mam nadzieję, że nie piszesz tego poważnie. Czyżbyś radził kobietom aby oddawały się znajomym tak aby im nie dać pretekstu do gwałtu?
>
Zauważ, że zadałem pytanie, a nie pisałem poważnych stwierdzeń.
Zauważ, że moja "rada" jest "racjonalna" na tej samej zasadzie, co "prewencyjna" rada policjanta.
Zauważ, że nie pisałem o "oddawaniu się" ale o tym, by zacząć lubić seks (bez bezwzględnego warunkowania z kim).
Zauważ, że moje zdanie ostatnie było konsekwencją logicznego wywodu od zdania pierwszego, że prawdopodobieństwo gwałtu (seksu bez zgody), przy założeniach wstępnych spadać musi drastycznie tam, gdzie nawet nie zgody, a chęci na seks, będzie dużo.
23-10-2013 18:51 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zauważ, że zadałem pytanie, a nie pisałem poważnych stwierdzeń.
Zauważam.
>Zauważ, że moja "rada" jest "racjonalna" na tej samej zasadzie, co "prewencyjna" rada policjanta.
Czyli całkowicie nieracjonalna.
>Zauważ, że nie pisałem o "oddawaniu się" ale o tym, by zacząć lubić seks (bez bezwzględnego warunkowania z kim).
A dlaczego? Czyżby to był jakiś obowiązek? Podejrzewam też, że problem nie tkwi w nielubieniu seksu a raczej w buraczanej mentalności i niepotrafieniu zaakceptowania odmowy.
>Zauważ, że moje zdanie ostatnie było konsekwencją logicznego wywodu od zdania pierwszego, że prawdopodobieństwo gwałtu (seksu bez zgody), przy założeniach wstępnych spadać musi drastycznie tam, gdzie nawet nie zgody, a chęci na seks, będzie dużo.
To właśnie chęci jest za dużo. Dodając do tego myślenie w stylu sama chciała, albo nie znaczy tak otrzymujemy nader niewesoły rezultat.
Frank Holman (5897 punktów)
>Czyli całkowicie nieracjonalna.

Jak zwał tak zwał, może ciągle nie rozumiemy się, ale miałem na myśli, że jak już radzić samym potencjalnym ofiarom zmiany w swoich zachowaniach, to niech to już będzie rada na prawdę potencjalnie skuteczna, odpowiednia do "przyczyny".
23-10-2013 19:00 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jak zwał tak zwał, może ciągle nie rozumiemy się, ale miałem na myśli, że jak już radzić samym potencjalnym ofiarom zmiany w swoich zachowaniach, to niech to już będzie rada na prawdę potencjalnie skuteczna, odpowiednia do "przyczyny".
Mam nadzieje, że się nie rozumiemy. Bo rada którą proponujesz jest cokolwiek dziwna.
24-10-2013 09:27 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>prawdopodobieństwo gwałtu (seksu bez zgody), przy założeniach wstępnych spadać musi drastycznie tam, gdzie nawet nie zgody, a chęci na seks, będzie dużo.
Wiesz, naprawdę myślałam, że jesteś mądrzejszy...
22-10-2013 12:41 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dekolt jest elementem stroju, który podkreśla seksualność, więc patrzenie się jest w sumie naturalne dla heteroseksualnego mężczyzny, i o ile może to być chamskie (nachalne wpatrywanie), to jednak jest w pewnym sensie to o co się prosi (dziwne to zabrzmiało).
Prosi się o to? Od tej retoryki już nie daleko do: wysoki sądzie, ona mnie sprowokowała. Oczywiście, że niczym dziwnym nie jest patrzenie się na innych ludzi, ale wypadałoby umieć powściągnąć swoje instynkty.
22-10-2013 09:43 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Ale jest różnica pomiędzy tzw. "rzuceniem okiem" a nachalnym gapieniem się.

Od 4 do 44 sekund.
Mężczyzna powinien mieć wyostrzony wzrok, wyczulony słuch i intuicję, żeby wiedzieć/zauważyć/wyczuć, jak długo należy "rzucać oko" aby kobiecie sprawiło to przyjemność (bo przecież po to odsłania dekolt, żeby sobie przyjemność sprawić epatując pięknem).
Jeśli kobieta jest zadowolona, że się podoba, to korzystnie "rzucił okiem"
Jeśli jest niezadowolona to nachalnie się gapił.
Jeśli jest wściekła to... wcale nie zauważył
22-10-2013 09:55 
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ale jest różnica pomiędzy tzw. "rzuceniem okiem" a nachalnym gapieniem się.

Tutaj wchodzimy w krainę subiektywnych odczuć i wyczucia granic. Często nie sposób nie rzucić okiem, zresztą dzieje się to jakby z biologicznego automatu i trudno czasami zadziałać temu drugiemu, czyli kulturowemu, czy raczej kulturalnemu, bo na przypadek "magiczny" się człowiek nadzieje. I to oczywiście może dotyczyć nie tylko dekoltu, ale twarzy, oczu, spojrzenia, włosów, figury, nóg, pupy, sposobu poruszania, gestu, tembru głosu, a czasami nie wiadomo nawet czego. Zdarza się moment obezwładnienia, opadu szczęki, zamurowania, zapatrzenia. Czasami ciężko zaskoczyć i opamiętać się w porę. A odbiór, odczucia, reakcja drugiej strony mogą być rozmaite. Cóż, życie... A te dekolty bywają magiczne, cholera... ale to dobrze.
22-10-2013 10:06 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Ładnie napisane Nie ma wątpliwości, że znasz różnicę między "zapatrzeniem się" a "nachalnym gapieniem się" (które zresztą zazwyczaj jest intencjonalne i nie nosi znamion... jakby tu nazwać... zauroczenia).
22-10-2013 10:26 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>" a "nachalnym gapieniem się" które zresztą zazwyczaj jest intencjonalne i nie nosi znamion... jakby tu nazwać... zauroczenia)

To jest tu oczywiście kluczowe. Intencjonalność "z sapiącym" nastawieniem to obleśne, czasami można coś takiego wychwycić w tłumie. Kopulacja w oczach. Niewielki "problem" mój leży w tym, że czasami aż głupio, jak się nie zdołam wyłączyć w porę (rzadko... Chyba )zwłaszcza jak dziewczę mogłoby być moją córką. Krępujące, ale co zrobić, jak piękne? Na chwilę się zwalnia, otrząsa czy klupnie przynajmniej w myślach w łeb, głębszy oddech i idzie się dalej. Uffff... Zabawnie czasami to wygląda jak zaawansowane dziadki się przyglądają/oglądają/zerkają... Jak dożyję, też tak będę miał
A sam ten moment chwilowego zatrzymania się świata i zachwycenia się jest sam w sobie przepyszny.
22-10-2013 11:23 
 Ocena-2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>A sam ten moment chwilowego zatrzymania się świata i zachwycenia się jest sam w sobie przepyszny.<
"Słodka jest miłość, odurza i łudzi
Gorzka i zimna, gdy się ze snu budzi
(...)
Kocham cię po prostu, kocham nieskończenie
Kocham cię najpiękniej, bo przez zapatrzenie "

(Maanam - "Zapatrzenie")


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
22-10-2013 11:53 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
> "Słodka jest miłość, odurza i łudzi
>Gorzka i zimna, gdy się ze snu budzi
>(...)
> Kocham cię po prostu, kocham nieskończenie
> Kocham cię najpiękniej, bo przez zapatrzenie "
(Maanam - "Zapatrzenie")

Miłość, kochanie to już jednak coś innego. To już jest jakaś relacja w czasie. Choćby platoniczna. Mi bardziej chodzi o ten moment spontanicznego, jednorazowego zachwytu. Coś, czego się nie zna, a nagle z nieba jakby spada, staje przed oczami i tak jakby trochę nad ziemię unosi i zawiesza. Bo coś tam, czasami wiadomo co, czasami nie... Jedynie ciche "oj" można do siebie w myślach powiedzieć. I tak się nie chce oczu odrywać, ale w końcu trzeba...
No i pewnie często lepiej nie poznawać tej osoby i tak to zostawić, zostać z tym momentem, miłą w sobie reakcją (bo czar może prysnąć). Można pewnie czasami obserwować kogoś takiego dłużej/częściej o ile drogi się gdzieś tam splatają, byle mieć dystans do całej sytuacji i się nie męczyć. Jak coś męczy, to lepiej od razu podejść. No, chyba że się ma żonę, to lepiej zmienić trasę. Albo żonę.
22-10-2013 11:56 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Wrażliwą na piękno masz duszę
22-10-2013 12:10 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Wrażliwą na piękno masz duszę

Dzięki temu lepiej, przyjemniej się żyje, choćby chodząc po ulicach. A ludzkie piękno najbardziej mnie uderza i chętnie je wyłapuję na ulicach. Nawet u mojej płci lubię to wychwycić, choć TE hormony śpią tutaj jak zaklęte. Spoglądanie na piękno zawarte w ludziach (jakkolwiek) sprawia mi niezmienną od dziecka przyjemność.
22-10-2013 15:07 
 Ocena-1 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Mi bardziej chodzi o ten moment spontanicznego, jednorazowego zachwytu.<
"Jednorazowy zachwyt"...pachnie mi oksymoronem .
Ale rozumiem co chciałeś rzec i wiem , że "te momenty" (wciąż jeszcze) nakręcają sprężynkę zegareczka, którego kukułka, zazwyczaj wtedy, trąca w nutę - "ach, chce się żyć".


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
23-10-2013 00:52 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>"Jednorazowy zachwyt"...pachnie mi oksymoronem .

Cokolwiek - czy spoglądasz, przyglądasz się, czy słuchasz, czasami rozmawiasz czy mijasz kogoś, kogo pierwszy raz widzisz, to bywa, że zjawia się zachwyt jakimś mniej lub bardziej uchwytnym pięknem... No, ale za chwilę podążasz dalej. Nie znasz i już zwykle nie spotykasz, za krótszą czy trochę dłuższą chwilę zapominasz. Za jakiś czas zderzasz się z kolejnym pięknem obecnym w kimś innym. Oczywiście są tego typu osoby, które widuje się częściej. Nie są jednorazowe.

>Ale rozumiem co chciałeś rzec i wiem , że "te momenty" (wciąż jeszcze) nakręcają sprężynkę zegareczka, którego kukułka, zazwyczaj wtedy, trąca w nutę - "ach, chce się żyć".

No tak, obcowanie z pięknem tak nastraja. A człowiek mnie kręci zdecydowanie najbardziej, choć lubię całą masę innych obiektów. Kilka dni temu oglądałem w hurtowni fantastyczne czajniki i gdyby to miało jakiś sens, kupiłbym z sześć różnych. A później w sklepie z herbatą i akcesoriami prawie umarłem przed takim czerwonym zestawem do jej parzenia. Bajka.
22-10-2013 10:59 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Ale jest różnica pomiędzy tzw. "rzuceniem okiem" a nachalnym gapieniem się.
>Tutaj wchodzimy w krainę subiektywnych odczuć i wyczucia granic. Często nie sposób nie rzucić okiem, zresztą dzieje się to jakby z biologicznego automatu i trudno czasami zadziałać temu drugiemu, czyli kulturowemu, czy raczej kulturalnemu, bo na przypadek "magiczny" się człowiek nadzieje. I to oczywiście może dotyczyć nie tylko dekoltu, ale twarzy, oczu, spojrzenia, włosów, figury, nóg, pupy, sposobu poruszania, gestu, tembru głosu, a czasami nie wiadomo nawet czego. Zdarza się moment obezwładnienia, opadu szczęki, zamurowania, zapatrzenia. Czasami ciężko zaskoczyć i opamiętać się w porę. A odbiór, odczucia, reakcja drugiej strony mogą być rozmaite. Cóż, życie... A te dekolty bywają magiczne, cholera... ale to dobrze.

Trzymaj się daleko od mojej żony
22-10-2013 11:11 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Trzymaj się daleko od mojej żony

Spoko, tylko zerknę...

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365