Zastępy ludzi, którzy przyznawali się do żydowskiego pochodzenia lub wprost identyfikowali się jako Żydzi, a wnieśli znaczący wkład do światowej nauki, kultury czy gospodarki, są wprost nieprzeliczone. Najkrótsze zestawienia zawierają z reguły minimum dziesiątki postaci, bardziej rozbudowane - setki i tysiące. W poszukiwaniu ciekawych informacji, dykteryjek i anegdot związanych z tymi osobami jest więc w czym wybierać. Zasoby są w zasadzie nieprzebrane, stąd ich selekcjonowanie i prezentowanie na Forum stanowić może całkiem absorbujące zajęcie na coraz dłuższe wieczory.
A więc zaczynamy!
W pierwszym odcinku serii proponuję postać szerzej raczej mało znaną, a której znaczenia dla europejskiej i polskiej kultury nie można przecenić ze względu na jej związki z wieloma artystami, w tym Fryderykiem Szopenem. Chodzi mianowicie o niemieckiego i francuskiego bankiera żydowskiego pochodzenia - Augusta Léo.
Léo zasłużył się europejskiej kulturze jako majętny mecenas i promotor wielu artystów. Stało się to jakby przypadkiem, głównie za sprawą jego żony, pisarki Sophie Dellevie. Tak się bowiem złożyło, że starsza siostra Sophie - Serena, była teściową Ignaza Moschelesa, wybornego pianisty wirtuoza, a także uznanego kompozytora. Dalsze koligacje rodzinne żony Augusta Léo prowadziły zaś do Heinricha Heinego. W ten sposób Léo, odkąd zamieszkał w Paryżu i pojął za żonę Sophie Dellevie, został za sprawą małżonki na bycie mecenasem jakby skazany, choć nie była to kara ani szczególnie dla niego przykra, ani dolegliwa. W rezultacie paryski salon artystyczny małżonków Léo tętnił życiem, zwłaszcza muzycznym.
Interesy we Francji szły Léo na tyle dobrze, że w 1824 r. założył on w Paryżu swój własny bank, a w 1848 r., dzięki zgromadzonemu majątkowi, mógł się w ogóle wycofać z aktywności zawodowej.
Teraz pora na obiecaną ciekawostkę. Augustowi Léo dedykowany jest utwór Szopena, który uchodzi za jedno z sacrum polskich narodowych pamiątek -
Polonez As-dur op. 53. Jak doszło do tego, że to szopenowskie arcydzieło, będące jakby pomnikiem polskości, zostało dedykowane urodzonemu w Strelitz w Meklemburgii francuskiemu bankierowi żydowskiego pochodzenia?
Na początku lat trzydziestych dziewiętnastego wieku, gdy osiadł w końcu we Francji, jakimś tajemniczym sposobem Szopen został przyjacielem rodziny Léo. Wiadomo również, że w 1838 r. August Léo udzielił Szopenowi niezabezpieczonej pożyczki. Przyjaźń Szopena z rodziną Léo trwała jednak dalej. W 1839 r. to właśnie w salonie Léo po raz pierwszy Szopena spotkał wspomniany już Ignaz Moscheles. Szopen grał wtedy przed nim swoje
Etiudy oraz prezentował nowe utwory -
Preludia. W dodatku August Léo, wytrawny finansista, bardzo pomagał Szopenowi swoim doświadczeniem i talentem w negocjacjach z wydawcami. Na Szopena w domu małżonków Léo można się było natknąć jeszcze w latach czterdziestych, o czym zaświadczał Julius Stern, pedagog i kompozytor niemiecki żydowskiego pochodzenia, uchodzący za jednego z najlepszych dyrygentów swoich czasów, szczególnie gdy chodzi o wykonawstwo wielkich dzieł chóralnych Mendelssohna, Beethovena, Haendla, Haydna i Bacha.
Znając te szczegóły nie można się dziwić, że w dowód wdzięczności za wieloletnią przyjaźń, Szopen dedykował "Leonowi" jedno ze swoich dzieł najwybitniejszych.
Na koniec obiecany cytat. Pochodzi on z książki pod tytułem "Erinnerungen aus Paris 1817-1848" wydanej w 1851 r. w Berlinie przez Sophie Léo:
Cytat:Kto Szopena nie poznał, ten nigdy nie będzie już w stanie wyobrazić sobie podobnej do niego istoty, ani też przedstawić sobie, na jakie szczyty potrafi wznieść się dusza ludzka, i to jeszcze przed wyzwoleniem z tej ziemskiej powłoki; kto nie słuchał, jak grał, ten nigdy nie będzie mógł pojąć, jak najczystsza inspiracja wznosi się na skrzydłach geniuszu, nie bacząc na stosowność, chwalbę czy przyganę. Taki był On - z pewnością pierwszy, jeśli nie jedyny w swoim rodzaju.
Prawda, że czarujące?

Wykorzystane źródła:
de.wikipedia.org/wiki/Auguste_LĂŠopl.chopin.nifc.pl/chopin/persons/detail/id/6702