Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zwierzęta są świadome

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-12-2012 11:10Rosa L. (625 punktów)Zwierzęta są świadome
Ocena 6 na 10
W nawiązaniu do www.racjonalista.pl/kk.php/s,8602 , ale także do tematów poruszanych na tym forum, pragnę poinformować, że naukowcy zadeklarowali, że ssaki i ptaki posiadają świadomość, która jest, jeżeli dobrze rozumiem, bardzo podobna do ludzkiej świadomości.

Więcej w [Załącznik]

Tu nasuwa się kilka uwag:
- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.
- wbrew temu co sądzi przewodniczący Tabisz, (www.racjonalista.pl/kk.php/s,8594) ten temat, i wiele innych, jest przedmiotem dociekań filozofów, którzy nie są teologami.
- jeżeli świadomość jest ściśle powiązana z istnieniem fizycznego mózgu, to jest to potężny cios we wszelkie spirytualistyczno-teistyczne koncepcje umysłu.
- Człowiek istnieje do śmierci mózgu, zatem nie ma co liczyć na nagrodę po śmierci , tu i teraz trzeba rewolucjonizować kulturę i cywilizację.

Mam nadzieję, że krótka informacja będzie przyczyną ciekawej dyskusji nad umysłem ludzkim i zwierzęcym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

29-12-2012 11:29
 Ocena 10 na 12
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja tylko twierdzę, że ten temat powinien być źródłem dociekań filozofów, pod warunkiem, że wykazują oni zainteresowanie i wiedzę na temat mózgu ludzi i innych zwierząt. Jeśli tak się nie dzieje (a często tak się nie dzieje), są oni szarlatanami.

Też uważam, iż w przypadku ssaków i ptaków bardzo prawdopodobne jest posiadanie przez nie świadomości. Pytanie, na które nie odpowie filozof nie znający się na neurobiologii (ale wielu chętnie "odpowie") brzmi: "czy ryby, płazy, gady też są świadome?", "czym różni się słabiej rozwinięta świadomość od bardziej rozwiniętej pamięci?", "czy można mówić o świadomości bez pamięci długotrwałej?", "czy można mówić o pamięci długotrwałej bez świadomości?", "co różni odruchy behawioralne od świadomych działań, czy możliwe są "stany przejściowe"?"
29-12-2012 12:09 
 Ocena 3 na 5
Rosa L. (625 punktów)
Jako zupełny oftopik, strasznie mnie zdenerwowało jednostronne podejście Pana do filozofii. Nastawienie to wyraża Pan powyżej. Polega ono na tym, w mojej ocenie, że filozofia winna być służebnicą nauki. Filozofia to trochę więcej niż ocena wyników nauk, lub popularyzacja nauk fizycznych.

Filozofowanie, w każdej postaci, jest twórczą aktywnością umysłów ludzkich. Należy do tych kilku fenomenów w kulturze, które odróżniają ludzi od zwierząt, ale także ludzi od barbarzyńców. Filozofowanie polega na próbie uchwycenia pojęciowego czym jest byt, to, co jest, jakie jest miejsce człowieka w tym bycie, jak powinien działać. Filozofia, której jestem zwolennikiem, jest także racjonalistyczna i intersubiektywna.

Tylko swoista równowaga pomiędzy naukami szczegółowymi a filozofią umożliwia rozwój cywilizacji. Przykładowo, bez metody Kartezjusza, nie doszłoby zapewne do Principia mathematica Newtona. Bez badań nad modelami logicznymi (ostatnie 70 lat) trudno byłoby modelować zjawiska fizyczne itd.

>Ja tylko twierdzę, że ten temat powinien być źródłem dociekań filozofów, pod warunkiem, że wykazują oni zainteresowanie i wiedzę na temat mózgu ludzi i innych zwierząt. Jeśli tak się nie dzieje (a często tak się nie dzieje), są oni szarlatanami.

Brak wiedzy naukowej nie czyni jeszcze z filozofa szarlatana. Wypowiadanie się na tematy naukowe bez tej wiedzy a i owszem.

>Też uważam, iż w przypadku ssaków i ptaków bardzo prawdopodobne jest posiadanie przez nie świadomości.

Wg przywołanej przeze mnie deklaracji, ludzie, ssaki i ptaki mają bardzo podobną aktywność mózgu, w tych samych miejscach mózgu występują reakcje na nagrody i kary, te same fragmenty mózgu są pobudzane przez te same środki chemiczne. Zatem ssaki i ptaki są świadome.

>Pytanie, na które nie odpowie filozof nie znający się na neurobiologii (ale wielu chętnie "odpowie") brzmi: "czy ryby, płazy, gady też są świadome?", "czym różni się słabiej rozwinięta świadomość od bardziej rozwiniętej pamięci?", "czy można mówić o świadomości bez pamięci długotrwałej?", "czy można mówić o pamięci długotrwałej bez świadomości?", "co różni odruchy behawioralne od świadomych działań, czy możliwe są "stany przejściowe"?"

To są bardzo dobre pytania, niektóre z nich są także filozoficzne np.
"czy można mówić o świadomości bez pamięci długotrwałej?"
"czy można mówić o pamięci długotrwałej bez świadomości?"

I każdy z nas, a także filozof, będzie na te pytania odpowiadał, ale tylko filozof, oraz naukowiec, będzie się starał, aby odpowiedź była precyzyjna, intersubiektywna i dyskutowalna.
29-12-2012 12:32 
 Ocena 12 na 14
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Umysł jest narzędziem filozofa i jego częstym tematem. Innym tematem jest świat interpretowany przez umysł. Filozof XXI wieku powinien mieć doskonałą wiedzę na temat mózgu, którego efektem aktywności jest umysł. Bez znajomości narzędzia i celu nie można pracować.

Przykład: zanim filozof zacznie prawić o bycie, powinien starannie przebadać to, jak działa mózg, jak tworzy pojęcia i jak odbiera otoczenie. Wiele zagadek całkowicie zmienia swój charakter, jeśli wiemy, że nasz mózg ma swoje tryby działania, ograniczenia, motywatory etc. Mówienie o świadomości zwierząt bez jak najbardziej aktualnej znajomości budowy ich mózgów oraz ich zachowań nie ma sensu. Jeśli ktoś tylko widzi, że coś jest żywe i się rusza, nie ma prawa wyciągać żadnych wniosków. Najpewniej są żywe i się ruszają zarówno świadome, jak i nieświadome zwierzęta. Każdy gatunek, który ma świadomość, ma też zapewne inną pod wieloma względami pamięć, percepcję i inne zdolności od innych gatunków.
29-12-2012 15:11 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
Może moje stanowisko wydaje się dziwne, ale wolałbym móc prawić o bycie na podstawie tych informacji, postulatów, wiedzy, którą posiadam. Czekanie na naukowców i ich rozstrzygnięcia jest rodzajem technokracji i jednak przesadnej ufności w możliwości poznawcze naukowców.

Nie potrafię tego dobrze wyrazić, ale czuję rodzaj dysonansu. Z jednej strony chciałbym, aby wyniki naukowe były powszechnie akceptowane, ale z drugiej strony, przejście od faktów naukowych do norm czy opisu świata jest często przedmiotem jakiegoś takiego zawłaszczenia.

Ot, jest faktem naukowym, że liczba gatunków ze względu na ewolucję jest zmienna. Jednak niektórzy żądają, aby ponosić nakłady na ochronę ginących gatunków.

Albo faktem jest, że ewolucja działa. Jednak stąd niektórzy żądają (kiedyś otwarcie żądali), aby ulepszać gatunek ludzki wpływając na rozmnażanie się ludzi, zabraniając lub zachęcając do prokreacji.
29-12-2012 18:30 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ot, jest faktem naukowym, że liczba gatunków ze względu na ewolucję jest zmienna. Jednak niektórzy żądają, aby ponosić nakłady na ochronę ginących gatunków.

Fakt, że liczba gatunków jest zmienna nie ma żadnego związku z ich ochroną.
Nie dlatego chronimy gatunki aby liczba się zgadzała.
29-12-2012 20:39 
 Ocena 6 na 6
Irracja (4721 punktów)
>>>Fakt, że liczba gatunków jest zmienna nie ma żadnego związku z ich ochroną.
>Nie dlatego chronimy gatunki aby liczba się zgadzała.
>

... chronimy "ginące gatunki" nie przed postępem ewolucji, lecz przed "ingerencją ludzi w ewolucję" - ingerencją brutalną, jaką jest bezsensowne wybijanie niektórych gatunków...

... pozdrawiam...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
29-12-2012 21:43 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>>>>Fakt, że liczba gatunków jest zmienna nie ma żadnego związku z ich ochroną.
>>Nie dlatego chronimy gatunki aby liczba się zgadzała.
>>
>... chronimy "ginące gatunki" nie przed postępem ewolucji, lecz przed "ingerencją ludzi w ewolucję" - ingerencją brutalną, jaką jest bezsensowne wybijanie niektórych gatunków...
>... pozdrawiam...

Zgoda, choć wydaje się, że niektóre sprawy ochrony gatunków są podnoszone, bo ładnie wyglądają jako news.
29-12-2012 22:25 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>... chronimy "ginące gatunki" nie przed postępem ewolucji, lecz przed "ingerencją ludzi w ewolucję" - ingerencją brutalną, jaką jest bezsensowne wybijanie niektórych gatunków...
>Zgoda, choć wydaje się, że niektóre sprawy ochrony gatunków są podnoszone, bo ładnie wyglądają jako news.

... aaa, ten rodzaj "kiełbasy wyborczej" nie tylko w polityce istnieje. Widać lepiej się ludziom żyje, gdy "maskę obrońcy słabszych" przywdzieje. Szkoda że tak szybko nieraz opada, przy pierwszej konfrontacji z "własnym zyskiem"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
30-12-2012 00:37 
 Ocena 1 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>Przykład: zanim filozof zacznie prawić o bycie, powinien starannie przebadać to, jak działa mózg, jak tworzy pojęcia i jak odbiera otoczenie.

Ma to mniej wiecej tyle sensu, co oczekwianie od matematyka, że będzie doskonale znał funkcjonowanie mózgu, to jak tworzy pojęcia matematyczne i przeprowadza dowodzenia.

LOL
31-12-2012 06:24Nie na temat 
 Ocena 6 na 8
neurosurgery (2484 punktów)
>Ma to mniej wiecej tyle sensu, co oczekwianie od matematyka, że będzie doskonale znał funkcjonowanie mózgu, to jak tworzy pojęcia matematyczne i przeprowadza dowodzenia.

Bez sensu jest to co napisałeś! Matematyka nie polega na poznawaniu umysłu, więc dlaczego mam wymagać od matematyka znajomości funkcjonowania mózgu? Filozofia zajmuje się umysłem, więc od każdego filozofa powinno się oczekiwać znajomości procesów zachodzących w mózgu! Nikt tu nie wymaga od mechanika znajomości łaciny, ale chyba nie zapłaciłbyś mechanikowi, który stanąłby nad Twoim zepsutym autem i powiedział "myślę, że się zepsuł, bo zmęczyło go Twoje ciągłe zmienianie biegów". Niebezpodstawne są zatem słowa Jacka. Jak Twoim zdaniem należy w XXI wieku podchodzić do zagadnienia umysłu? Na czym ma się opierać praca filozofa? Ma chodzić po pokoju i wymyślać jakieś niczym niepoparte, za przeproszeniem, pierdoły? Matematyk, kiedyś i teraz, jest od matematyki, a filozof obecnie jest od czego?

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
31-12-2012 09:36 
 Ocena 1 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Bez sensu jest to co napisałeś!

Troll harder. Odnosiłem się do fragmentu, który wyraźnie stwierdzał, że każdy filozof powinien znać działanie umysłu, bo to NARZĘDZIE jego pracy. Nic tam nie było o filozofach umysłu, którzy stanowią małą frakcję filozofów w ogóle.

Cóż, niewątpliwie dla matematyka umysł jest narzędziem tak samo jak dla filozofa. Zresztą, jezusie, wiele fundamentalnych koncepcji matematyki XX wieku to dzieła filozofów.

Ogólnie, czytaj nim zaczniesz komentować.
31-12-2012 13:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Świetnie to ująłeś Dzięki przeogromne, bo mnie już ręce opadają. Oczywistością jest istnienie scholastyki w XXI wieku, filozofów, którzy mówią o percepcji, umyśle i korelacji człowiek - świat brzydząc się jednocześnie biologią i poczytując sobie za cnotę "niezależność" od naukowych odkryć i hipotez dotyczących umysłu, człowieka, relacji człowiek - świat.
05-01-2013 12:11 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
30-12-2012 01:17 
 Ocena 5 na 7
neurosurgery (2484 punktów)
>Ja tylko twierdzę, że ten temat powinien być źródłem dociekań filozofów, pod warunkiem, że wykazują oni zainteresowanie i wiedzę na temat mózgu ludzi i innych zwierząt.

Filozofia jest martwa. Taki twór jest obecnie zbędny. Cóż więcej od naukowca może zaoferować filozof?

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
30-12-2012 06:05 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>>Ja tylko twierdzę, że ten temat powinien być źródłem dociekań filozofów, pod warunkiem, że wykazują oni zainteresowanie i wiedzę na temat mózgu ludzi i innych zwierząt.
>Filozofia jest martwa. Taki twór jest obecnie zbędny. Cóż więcej od naukowca może zaoferować filozof?

Albo filozofia jest martwa, choć to raczej jakaś poetycka metafora, albo jest zbędna, zatem nie jest martwa.

Filozof nic nie musi oferować, bo to nie targ albo rynek. Filozof tworzy, lub raczej stara się, utworzyć ogólny opis świata wraz z człowiekiem w tym świecie. Czasem potrzebna jest taka perspektywa.
30-12-2012 07:37 
 Ocena 5 na 5
sinapis (1725 punktów)

>Filozof nic nie musi oferować,
To z czego będzie żył?

>Filozof tworzy, lub raczej stara się, utworzyć ogólny opis świata wraz z człowiekiem w tym świecie. Czasem potrzebna jest taka perspektywa.
>

I to jest jego towar do wymiany za rozmaite dobra konieczne do życia. Dokładnie tak jak obraz malarza czy dzieło literata. A także praca naukowa.
Tylko że teraz przyszły takie czasy, iż towar filozoficzny nie wzbogacony nauką kiepsko się sprzedaje. Ponieważ nominalnym filozofom na ogół uczyć się nie chce, prawie cała filozofię faktycznie robią naukowcy.
30-12-2012 07:51 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>>Filozof nic nie musi oferować,
>To z czego będzie żył?

Z pracy jako nauczyciel akademicki, ale znacznie częściej ze zwykłej pracy, filozofowie są świetnymi projektantami, analitykami, redaktorami czy animatorami kultury.

>I to jest jego towar do wymiany za rozmaite dobra konieczne do życia. Dokładnie tak jak obraz malarza czy dzieło literata. A także praca naukowa.

Ach jaka szkoda, że redukcja wszystkiego do produktu i sprzedaży to tylko propagandą.

>Tylko że teraz przyszły takie czasy, iż towar filozoficzny nie wzbogacony nauką kiepsko się sprzedaje.

Filozofia nie jest na sprzedaż, tak jak przyjaźń. Wielu się przyjaźni, wielu filozofuje.

>Ponieważ nominalnym filozofom na ogół uczyć się nie chce, prawie cała filozofię faktycznie robią naukowcy.

Naukowcy robią naukę, niektórzy z nich np. Penrose, Dawkins, robią także filozofię, ale nie jest tak, że tylko filozofia oparta na nauce jest filozofią prawdziwą. Czasem trzeba podejmować decyzje etyczne bez poparcia nauki lub wbrew nauce (GMO)

Jasne, w Polsce
29-12-2012 12:05
 Ocena 10 na 16
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich
>działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
>rodzajem quasi-morderstwa.

Mam zamiar mordować moje pożywienie do końca moich dni. Jest to etyczne i smaczne.

>- wbrew temu co sądzi przewodniczący Tabisz, (www.racjonalista.pl/kk.php/s,8594) ten temat, i
>wiele innych, jest przedmiotem dociekań filozofów, którzy nie są teologami.

No i co z tego? Filozofowie zastanawiają się nad rzeczami istotnymi oraz zupełnie nieistotnymi.

>- jeżeli świadomość jest ściśle powiązana z istnieniem fizycznego mózgu, to jest to potężny cios we
>wszelkie spirytualistyczno-teistyczne koncepcje umysłu.

Nokautujący cios tym koncepcjom zadaje logika i nauka.

>- Człowiek istnieje do śmierci mózgu, zatem nie ma co liczyć na nagrodę po śmierci ,

Rzecz oczywista.

> u i teraz trzeba rewolucjonizować kulturę i cywilizację.

Tak? A dlaczego?

>Mam nadzieję, że krótka informacja będzie przyczyną ciekawej dyskusji nad umysłem ludzkim i
>zwierzęcym.

Ludzie to też zwierzęta.
29-12-2012 12:11 
 0 na 4
Rosa L. (625 punktów)
>> - wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.

>Mam zamiar mordować moje pożywienie do końca moich dni. Jest to etyczne i smaczne.

Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.

Oszukiwanie się, że np. Pan morduje zwierzęta na pokarm jest nieetyczne również, chyba że jest Pan z zawodu rzeźnikiem, co jest wątpliwe.

>> u i teraz trzeba rewolucjonizować kulturę i cywilizację.
>Tak? A dlaczego?

Jako kolejny oftopik, aby ludzie żyli coraz lepiej, w coraz lepszych warunkach, mogli się swobodnie rozwijać lub nie, nie bali się o przyszłość swoją lub swoich dzieci, nie podlegali niepotrzebnemu przymusowi. Metaforycznie, aby kultura była coraz bardziej doskonała.
29-12-2012 12:36 
 Ocena 3 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się, że zabijanie świadomych istot jest nieetyczne. Nie musi to jednak oznaczać rezygnacji z diety mięsnej. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że skorupiaki, małże nie są świadome. Jeśli tak, można jej jeść z tak samym etycznym obciążeniem jak zboże. Ssaki raczej na pewno są świadome. Można więc zacząć postępowanie bardziej etyczne od niejedzenia ssaków. W ten sposób będzie się jeść organizmy mniej świadome i nieświadome. Osoba, która wiedząc, że świnia czuje i myśli, i tak "będzie ją jeść" podejmuje dość mało przemyślaną decyzję.
29-12-2012 23:29 
 Ocena 7 na 7
-jad- (18783 punktów)
>Zgadzam się, że zabijanie świadomych istot jest nieetyczne. Nie musi to jednak oznaczać rezygnacji z diety mięsnej. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że skorupiaki, małże nie są świadome. Jeśli tak, można jej jeść z tak samym etycznym obciążeniem jak zboże.

Chcesz być Jacku świętym czy żywym? Jeśli żyjesz to jesz, jeśli jesz to ze smakiem a nie z poczuciem winy. Zboże, małże czy woły, ważne żeby Ci smakowało. Jako człowiek trzeźwo myślący musisz wiedzieć, że nie obronisz każdego świadomego stworzenia przed jego przeznaczeniem, bo mechanizmów rządzących tym światem zmienić nie zdołasz.

>Osoba, która wiedząc, że świnia czuje i myśli, i tak "będzie ją jeść" podejmuje dość mało przemyślaną decyzję.

Ja jedząc wiem, że świnia czuła i myślała a teraz to już ani jedno ani drugie. Jedzenie jej jest, z braku ważniejszych myśli, dokładnie rozważoną sprawą.
30-12-2012 06:08 
 Ocena 2 na 4
Rosa L. (625 punktów)

>Jako człowiek trzeźwo myślący musisz wiedzieć, że nie obronisz każdego świadomego stworzenia przed jego przeznaczeniem, bo mechanizmów rządzących tym światem zmienić nie zdołasz.

Niektórym, np. księdzom na kazalnicy, taka teza strasznie by się spodobała. Dodali tylko by, mechanizmów naturalnych zmienić się nie da, albo lepiej mechanizmów naturalnych od boga

o jeju gdzie jesteśmy?
30-12-2012 18:24 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Niektórym, np. księdzom na kazalnicy, taka teza strasznie by się spodobała.

Możesz im przekazać jeśli masz po drodze.
Niezależnie od tego, komu by się podobała, dyskutować z nią chyba nie zamierzasz?

>o jeju gdzie jesteśmy?

Nie wiem gdzie jesteś. Ja jestem w domu.
29-12-2012 13:52 
 Ocena 6 na 10
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.

Obawiam się że wg Twoich kryteriów życie większości ludzi jest nieetyczne. Powinni przestać żyć?
Moja etyka jest chyba inna niż Twoja.

>Oszukiwanie się, że np. Pan morduje zwierzęta na pokarm jest nieetyczne również, chyba że jest Pan z zawodu rzeźnikiem, co jest wątpliwe.

Jestem z zamiłowania kucharzem amatorem i często sam przyrządzam swoje jedzenie. Hoduję i zabijam własnoręcznie kaczki i kury. Mam zamiar zabijać zwierzynę leśną. W tym tygodniu zabiłem kilka karpi.

>>> u i teraz trzeba rewolucjonizować kulturę i cywilizację.
>>Tak? A dlaczego?
>Jako kolejny oftopik, aby ludzie żyli coraz lepiej, w coraz lepszych warunkach, mogli się swobodnie rozwijać lub nie, nie bali się o przyszłość swoją lub swoich dzieci, nie podlegali niepotrzebnemu przymusowi. Metaforycznie, aby kultura była coraz bardziej doskonała.

Moim zdaniem ulepszanie cywilizacji najlepiej prowadzić przez jej ewolucję, a nie rewolucję. Tym bardziej dopóki ta pierwsza jest skuteczna.
Ludzie powinni sie martwić o przyszłość swoich dzieci, bo to dla nich dobre. Nie wiem co rozumiesz przez doskonałość kultury, bo najwyraźnie coś innego niż ja - mięsożerca.

Świadome i nieświadome zwierzęta są naszymi krewnymi zupełnie tak samo, jak rośliny. Arbitralnie przyjęłaś kryterium świadomości, jako dopuszczający jadalność. Dlaczego nie kryterium cierpienia, spokrewnienia, wielkości, wieku, koloru, unerwienia, rozmiaru mózgu, zdolności rozrodczej, unikalności gatunkowej?

Czy to aby nie przypadkiem Twoje prywatne przekonania i wiara w ich słuszność? Znalazłaś artykuł, który do nich pasuje i wykorzystujesz go do wpływania na innych podając go przebranym w fałszywy wzorzec doskonałości etycznej?
29-12-2012 15:16 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.
>Obawiam się że wg Twoich kryteriów życie większości ludzi jest nieetyczne. Powinni przestać żyć?

Obawiam się, że zostałem zinterpretowany po chrześcijańsku. Podejmowanie nieetycznych działań nie powoduje, że podmiot tych działań jest zły lub grzeszny lub nieetyczny. Obciążanie kogoś wieczną winą za pojedynczy nieetyczny czyn to religizm.

>>Jako kolejny oftopik, aby ludzie żyli coraz lepiej, w coraz lepszych warunkach, mogli się swobodnie rozwijać lub nie, nie bali się o przyszłość swoją lub swoich dzieci, nie podlegali niepotrzebnemu przymusowi. Metaforycznie, aby kultura była coraz bardziej doskonała.
>Moim zdaniem ulepszanie cywilizacji najlepiej prowadzić przez jej ewolucję, a nie rewolucję. Tym bardziej dopóki ta pierwsza jest skuteczna.

Ewolucja w kategoriach biologicznych nie ma zastosowania do życia społecznego. Rewolucje, przewroty, zamachy stanów mają takie zastosowanie.

>Świadome i nieświadome zwierzęta są naszymi krewnymi zupełnie tak samo, jak rośliny. Arbitralnie przyjęłaś kryterium świadomości, jako dopuszczający jadalność. Dlaczego nie kryterium cierpienia, spokrewnienia, wielkości, wieku, koloru, unerwienia, rozmiaru mózgu, zdolności rozrodczej, unikalności gatunkowej?Czy to aby nie przypadkiem Twoje prywatne przekonania i wiara w ich słuszność? Znalazłaś artykuł, który do nich pasuje i wykorzystujesz go do wpływania na innych podając go przebranym w fałszywy wzorzec doskonałości etycznej?

A to chyba raczej dotyczy Pana Tabisza.
29-12-2012 20:08 
 Ocena 4 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Moim zdaniem ulepszanie cywilizacji najlepiej prowadzić przez jej ewolucję, a nie rewolucję. Tym bardziej dopóki ta pierwsza jest skuteczna.
>Ewolucja w kategoriach biologicznych nie ma zastosowania do życia społecznego. Rewolucje, przewroty, zamachy stanów mają takie zastosowanie.

Mylisz się. Ewolucja w życiu społecznym, to powolne, kumulujace się zmiany w określonym kierunku. Np powiększanie się dorobku naukowego człowieka przypomina bardziej ewolucję, niż rewolucję.
29-12-2012 21:48 
 0 na 4
Rosa L. (625 punktów)
>>>Moim zdaniem ulepszanie cywilizacji najlepiej prowadzić przez jej ewolucję, a nie rewolucję. Tym bardziej dopóki ta pierwsza jest skuteczna.
>>Ewolucja w kategoriach biologicznych nie ma zastosowania do życia społecznego. Rewolucje, przewroty, zamachy stanów mają takie zastosowanie.
>Mylisz się. Ewolucja w życiu społecznym, to powolne, kumulujace się zmiany w określonym kierunku. Np powiększanie się dorobku naukowego człowieka przypomina bardziej ewolucję, niż rewolucję.

Ty się mylisz, nauka rozwija się skokowo, polecam lekturę Lakatosa, Kuhna itp. Życie społeczne rozwija się często skokowo, uchwalenie praw człowieka, rewolucja seksualna itp.

Ewolucja w życiu społecznym to taka kołderka, żeby ukryć konserwatywne brudne nogi.
30-12-2012 00:41 
 Ocena 2 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>Np powiększanie się dorobku naukowego człowieka przypomina bardziej ewolucję, niż rewolucję.

Oj to teza bardzo dyskusyjna. Tak bardzo, że w zasadzie wprost fałszywa. W ogóle, fałszywa jest opozycja ewolucja-rewolucja, bo rozwój różnyxh nauk zachodzi permanentnie na drodze obu.
Irracja (4721 punktów)
>>Np powiększanie się dorobku naukowego człowieka przypomina bardziej ewolucję, niż rewolucję.
>Oj to teza bardzo dyskusyjna. Tak bardzo, że w zasadzie wprost fałszywa. W ogóle, fałszywa jest opozycja ewolucja-rewolucja, bo rozwój różnych nauk zachodzi permanentnie na drodze obu.

... zgadza się. Różnica między między ewolucją i rewolucją zawiera się "w czasie". Ewolucja to "spacer", zaś rewolucja to "sprint". Obie jednak są "podążaniem w określonym kierunku"...

... pozdrawiam...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
29-12-2012 14:26 
 Ocena 4 na 8
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>>> - wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.
Nie jestem ani pacyfistą ani wegetarianinem i nie uważam jedzenia zwierząt za nieetyczne morderstwo tylko za naturalną kolej rzeczy.

>>Mam zamiar mordować moje pożywienie do końca moich dni. Jest to etyczne i smaczne.
popieram

>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.
Czy naprawdę przyznajesz sobie prawo do rozstrzygania, co jest etyczne a co nie, za innych? Jeśli uważacie że schabowy jest nieetyczny to go nie jedzcie, ale proszę nie wciskać mi głupot o nieetyczności mojego schabowego. Moje trójki nie nadają się do jedzenia sałaty i czy się to komuś podoba czy nie, zamierzam je wykorzystywać zgodnie z ewolucyjnym przeznaczeniem. To trochę jak przekonywanie lwa do diety owocowo warzywnej.

>Jako kolejny oftopik, aby ludzie żyli coraz lepiej, w coraz lepszych warunkach, mogli się swobodnie rozwijać lub nie, nie bali się o przyszłość swoją lub swoich dzieci, nie podlegali niepotrzebnemu przymusowi. Metaforycznie, aby kultura była coraz bardziej doskonała.

Kultura bez karkówki z grilla kojarzy mi się bardziej z przymusem niż ze swobodą.

Każdy powinien takie dylematy rozstrzygać sam. Twierdzenie że jedzenie mięsa ssaków jest nieetyczne, jest tak samo dogmatyczne jak dyrdymały głoszone z ambon.

życzę wszystkim smacznego

29-12-2012 15:21 
 Ocena-1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
>>>> - wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.
>Nie jestem ani pacyfistą ani wegetarianinem i nie uważam jedzenia zwierząt za nieetyczne morderstwo tylko za naturalną kolej rzeczy.

Po pierwsze, quasi-morderstwo, a nie morderstwo.
Po drugie, racjonaliści mięso jadający winni rozważyć etyczność takiego działania.

>Czy naprawdę przyznajesz sobie prawo do rozstrzygania, co jest etyczne a co nie, za innych? Jeśli uważacie że schabowy jest nieetyczny to go nie jedzcie, ale proszę nie wciskać mi głupot o nieetyczności mojego schabowego. Moje trójki nie nadają się do jedzenia sałaty i czy się to komuś podoba czy nie, zamierzam je wykorzystywać zgodnie z ewolucyjnym przeznaczeniem. To trochę jak przekonywanie lwa do diety owocowo warzywnej.

Po trzecie, krytykuj, walcz, podawaj w wątpliwość to co napisałem, a nie to kim jestem, albo co jest moim zamiarem. Przypominam, Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.

>Każdy powinien takie dylematy rozstrzygać sam. Twierdzenie że jedzenie mięsa ssaków jest nieetyczne, jest tak samo dogmatyczne jak dyrdymały głoszone z ambon.
>życzę wszystkim smacznego
>

Nie zgodzę się, każdy powinien podjąć decyzję sam, po rozważeniu za i przeciw. Natomiast dyskusja o tym, czy zabijanie świadomych istot (a nie spożywanie mięsa) jest etyczne czy nieetyczne winna być publiczna. Może wówczas nie byłoby tak łatwo wprowadzać uboju rytualnego w Polsce, gdyby więcej było rzeczowej dyskusji, a nie propagandy.
29-12-2012 20:10 
 Ocena 2 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Po trzecie, krytykuj, walcz, podawaj w wątpliwość to co napisałem, a nie to kim jestem, albo co jest moim zamiarem. Przypominam, Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.>Każdy powinien takie dylematy rozstrzygać sam. Twierdzenie że jedzenie mięsa ssaków jest nieetyczne, jest tak samo dogmatyczne jak dyrdymały głoszone z ambon.

Moim zdaniem świadomość nie ma tu nic do rzeczy. Każde zabicie zwierzęcia lub rośliny jest rodzajem pozornego morderstwa. Na szczęście dla etyki nic z tego nie wynika.
29-12-2012 21:50 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
>Moim zdaniem świadomość nie ma tu nic do rzeczy. Każde zabicie zwierzęcia lub rośliny jest rodzajem pozornego morderstwa. Na szczęście dla etyki nic z tego nie wynika.

Nieprawda, jeżeli ryby są nieświadome, to nie cierpią, są automatami. Takie sprawy zawsze są ważne dla kogoś, dla jakiegoś etyka.
30-12-2012 07:21 
 Ocena 1 na 1
sinapis (1725 punktów)
>>Moim zdaniem świadomość nie ma tu nic do rzeczy. Każde zabicie zwierzęcia lub rośliny jest rodzajem pozornego morderstwa. Na szczęście dla etyki nic z tego nie wynika.
>Nieprawda, jeżeli ryby są nieświadome, to nie cierpią, są automatami. Takie sprawy zawsze są ważne dla kogoś, dla jakiegoś etyka.

Gdy rybę rzucimy żywcem na gorącą patelnię, będzie się miotać i skręcać. Zupełnie tak samo zachowa się człowiek. Jeśli będzie - jak ta ryba - niemową, też nie powie nam, że cierpi. Też jest automatem?
30-12-2012 16:06 
 Ocena 3 na 3
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze, quasi-morderstwo, a nie morderstwo.

Quasi czyli nie do końca. Kiedy zabijanie staje się w pełni morderstwem? Jak lew zabija antylopę to już morderstwo czy jeszcze nie? A rzeźnik zabijający świnię? Czy człowiek zabijający człowieka w obronie własnej to już morderca czy jeszcze nie? A osoba asystująca przy eutanazji? A testowanie leków na zwierzętach to znęcanie się nad świadomymi istotami czy tylko quasi-znęcanie? Czy cel uświęca środki czy jednak nie? Czy to wszystko jest niemoralne/nieetyczne? Ja mogę napisać czym to jest dla mnie, ale nie roszczę sobie prawa do oceniania innych.
>Po drugie, racjonaliści mięso jadający winni rozważyć etyczność takiego działania.

Każdy człowiek, a nie tylko racjonalista powinien rozważać etyczność wszystkich swoich działań. Ja rozważam etyczność moich działań. Gdybym pozbawił moje dzieci białka zwierzęcego uważał bym to za wysoce nieetyczne. Ale nie oceniam innych, tak długo jak długo ich dzieci, nie cierpią w wyniku "etyki" rodziców.

www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,3789602.html

Cytat:
Diety: wegańska i makrobiotyczna mogą prowadzić do ciężkich zaburzeń stanu odżywienia. Dlatego, zdaniem wielu lekarzy, taki sposób żywienia dziecka powinien być karany jako przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Rodzicom, którzy dietę wegańską czy makrobiotyczną chcą stosować u dzieci, trzeba uświadomić skalę zagrożenia i odpowiedzialności za skutki takiego postępowania.


>Po trzecie, krytykuj, walcz, podawaj w wątpliwość to co napisałem, a nie to kim jestem, albo co jest moim zamiarem. Przypominam, Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.

Nie przypominam sobie bym pisał kim jesteś. A o quasi-morderstwie powiedz lwu albo innym drapieżnikom. Człowiek to również częściowo drapieżnik. Świat bez karkówki z grilla w wielki piątek to nie było by już to samo. Nikt mi nie wmówi że mam przejść na samo zielsko ze względu na czyjeś wydumane rozterki moralne. Sam chętnie bym się wybrał na polowanie i nie widzę w tym nic złego. Tak samo jak nie widzę nic złego w wędkowaniu.

>Nie zgodzę się, każdy powinien podjąć decyzję sam, po rozważeniu za i przeciw. Natomiast dyskusja o tym, czy zabijanie świadomych istot (a nie spożywanie mięsa) jest etyczne czy nieetyczne winna być publiczna. Może wówczas nie byłoby tak łatwo wprowadzać uboju rytualnego w Polsce, gdyby więcej było rzeczowej dyskusji, a nie propagandy.

Dyskutuj, tylko powstrzymaj się od osądzania innych na gruncie wątpliwego pochodzenia moralności. Argumentuj, ale nie stawiaj tez że moja karkówka jest nieetyczna. Pomijając fakt, że jest tyle ważniejszych problemów niż etyka uboju zwierząt.
30-12-2012 17:44 
 Ocena 1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
> Ja mogę napisać czym to jest dla mnie, ale nie roszczę sobie prawa do oceniania innych.

Ale właśnie ocena działań innych osób umożliwia zmianę swojego. Inaczej, taka postawa to kwietyzm.

>>Po drugie, racjonaliści mięso jadający winni rozważyć etyczność takiego działania.
> Gdybym pozbawił moje dzieci białka zwierzęcego uważał bym to za wysoce nieetyczne. Ale nie oceniam innych, tak długo jak długo ich dzieci, nie cierpią w wyniku "etyki" rodziców.

Skądinąd wiem, że w innych krajach mniej prowincjonalnych dopuszcza się dietę wegańską w żywieniu dzieci. Polecam poszukanie książki pt. China Study.

>Nie przypominam sobie bym pisał kim jesteś. A o quasi-morderstwie powiedz lwu albo innym drapieżnikom.
Pozwolę sobie zacytować
Czy naprawdę przyznajesz sobie prawo do rozstrzygania, co jest etyczne a co nie, za innych? Jeśli uważacie że schabowy jest nieetyczny to go nie jedzcie, ale proszę nie wciskać mi głupot o nieetyczności mojego schabowego.

>Człowiek to również częściowo drapieżnik. Świat bez karkówki z grilla w wielki piątek to nie było by już to samo.

Aż się prosi, bez mszy w niedzielę też jest inaczej, ale nie powstrzymam się tym razem.

>>Nie zgodzę się, każdy powinien podjąć decyzję sam, po rozważeniu za i przeciw. Natomiast dyskusja o tym, czy zabijanie świadomych istot (a nie spożywanie mięsa) jest etyczne czy nieetyczne winna być publiczna. Może wówczas nie byłoby tak łatwo wprowadzać uboju rytualnego w Polsce, gdyby więcej było rzeczowej dyskusji, a nie propagandy.
>Dyskutuj, tylko powstrzymaj się od osądzania innych na gruncie wątpliwego pochodzenia moralności. Argumentuj, ale nie stawiaj tez że moja karkówka jest nieetyczna. Pomijając fakt, że jest tyle ważniejszych problemów niż etyka uboju zwierząt.

Ale przecież na osądzaniu działań innych, na stawianiu tez, przekonywaniu polega dyskusja. Dyskusja to nie słuchanie radia, to rozmowa. Jak wg Ciebie winna wyglądać dyskusja? Nikt nic nie mówi, i wszyscy szamią karkówkę???
30-12-2012 19:13 
 Ocena 5 na 5
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>> Ja mogę napisać czym to jest dla mnie, ale nie roszczę sobie prawa do oceniania innych.
>Ale właśnie ocena działań innych osób umożliwia zmianę swojego. Inaczej, taka postawa to kwietyzm.

Twierdzisz że coś co robię jest nieetyczne (a więc po prostu złe) a jako argument podajesz jakieś badania dotyczące świadomości zwierząt. To tak jak gdybyś spotkał kogoś kto mówi że jesteś złym człowiekiem, bo w trakcie letniej wycieczki nad jezioro, zabiłeś ileś komarów, które czują ból i pewnie też mają jakąś formę świadomości. Nieetyczne jest bezpodstawne wciskanie komuś że jest złym człowiekiem. (człowiek który robi złe rzeczy to zły człowiek) Ocenianie czyjejś moralności na podstawie jakichś wyimaginowanych przesłanek zbytnio mi zalatuje religią

>Skądinąd wiem, że w innych krajach mniej prowincjonalnych dopuszcza się dietę wegańską w żywieniu dzieci. Polecam poszukanie książki pt. China Study.

W różnych krajach dopuszcza się różne rzeczy, nie koniecznie mądre. Ja nie twierdzę że jest niemożliwe wychowanie dziecka na takiej diecie. Z tego powodu nie wszyscy rodzice potrafią sprostać takiemu wyzwaniu.

>>Nie przypominam sobie bym pisał kim jesteś. A o quasi-morderstwie powiedz lwu albo innym drapieżnikom.
>Pozwolę sobie zacytować
>Czy naprawdę przyznajesz sobie prawo do rozstrzygania, co jest etyczne a co nie, za innych? Jeśli uważacie że schabowy jest nieetyczny to go nie jedzcie, ale proszę nie wciskać mi głupot o nieetyczności mojego schabowego.
Gdzie tam jest napisane kim jesteś?

>>Człowiek to również częściowo drapieżnik. Świat bez karkówki z grilla w wielki piątek to nie było by już to samo.
>Aż się prosi, bez mszy w niedzielę też jest inaczej, ale nie powstrzymam się tym razem.
Chciałbyś zabronić religiantom mszy a mi karkówki(skoro zabijanie zwierząt jest nieetyczne...)? Ja nie widzę w obu nic złego, szczególnie w karkówce.

>Ale przecież na osądzaniu działań innych, na stawianiu tez, przekonywaniu polega dyskusja. Dyskusja to nie słuchanie radia, to rozmowa. Jak wg Ciebie winna wyglądać dyskusja? Nikt nic nie mówi, i wszyscy szamią karkówkę???
>
Pośrednie pisanie komuś że jest zły to marny argument w dyskusji. To taka dyskusja jak ta prowadzona przez księdza z ambony...
31-12-2012 09:30Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
zeno (72 punktów)
>Skądinąd wiem, że w innych krajach mniej prowincjonalnych dopuszcza się dietę wegańską w żywieniu dzieci. Polecam poszukanie książki pt. China Study.
Znam przypadek dziewczyny, która ze dwa lata nie jadała "trupków" i oczywiście podczas swojej ciąży postanowiła pozostać wierną swoim zasadom: była w tym czasie pod szczególną opieką zaprzyjaźnionej lekarki - wegetarianki.
Dziecko ma padaczkę i oczywiście jednym z wymienianych powodów jest nie dostatecznie skompletowana dieta w okresie ciąży.
Dzisiaj Ona już je mięso, ale do końca życia będzie sobie zadawać pytanie o etyczności.
29-12-2012 14:42 
 Ocena 5 na 7
Piątkowski (5131 punktów)

>>Mam zamiar mordować moje pożywienie do końca moich dni. Jest to etyczne i smaczne.
>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.

...więc jedzmy kamienie...rośliny to też istoty żywe...
Człowiek to drapieżny ssak, jemy inne zwierzęta, a nawet przedstawicieli naszego gatunku w skrajnych sytuacjach. Lubię mięso, nie mam nic przeciwko aby produkowano je z probówki, ale dopóki nie mamy takiej technologii w powszechnym użyciu, a surowiec dostarczają hodowcy, to wymagam, aby zwierze które spożywam, było zabijane szybko, bezboleśnie i tylko w celu konsumpcji, nie dla zabawy jak na komercyjnych polowaniach, czy dla durnych rytuałów.
29-12-2012 15:24 
 Ocena-3 na 5
Rosa L. (625 punktów)
>...więc jedzmy kamienie...rośliny to też istoty żywe...

Będzie ciekawie, gdy okaże się, że rośliny też mają świadomość, tylko taką nieludzką.

>Człowiek to drapieżny ssak,

To niestety propaganda.
29-12-2012 15:31 
 Ocena 16 na 16
Meretseger (61860 punktów)

>>Człowiek to drapieżny ssak,
>To niestety propaganda.
Nie, to ewolucja. Ale prawdą jest, że człowiek potrafi obecnie przeżyć bez pokarmu pochodzenia zwierzęcego, bo ma do dyspozycji tzw. suplementy diety. W poprzednich tysiącleciach tak łatwo nie było.
29-12-2012 15:46 
 Ocena-2 na 4
Rosa L. (625 punktów)
>>>Człowiek to drapieżny ssak,
>>To niestety propaganda.
>Nie, to ewolucja. Ale prawdą jest, że człowiek potrafi obecnie przeżyć bez pokarmu pochodzenia zwierzęcego, bo ma do dyspozycji tzw. suplementy diety. W poprzednich tysiącleciach tak łatwo nie było.

Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika. Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny. Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna (10000 lat temu homo sapiens nie mógł trawić laktozy- wyczytane na blogu archeologicznym). Teraz czasy są inne, a świadome zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach.

Nawiasem mówiąc, Czy powinniśmy czekać, aż naukowcy wbrew swoim przekonaniom, wbrew przyjemności płynącej z jedzenia mięsa, wbrew przyzwyczajeniom ustalą prawdę naukową, czy może powinniśmy dyskutować i debatować i podejmować decyzje w sytuacjach niepełnej informacji?
29-12-2012 16:26 
 Ocena 16 na 18
Meretseger (61860 punktów)

>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
Już nie. Zresztą zawsze był bardziej podobny do hieny, niż do lwa - polował, gdy nie było padliny, a jeść mógł i antylopę, i mrówki.
>Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny.
Raczej wszystkożerny. Może jeść mięso, może i pokarm roślinny. Małpy też takie są. Po prostu jedzą, co jest.
>10000 lat temu homo sapiens nie mógł trawić laktozy- wyczytane na blogu archeologicznym).
To możliwe, szczegółowo się tym nie zajmowałam, ale wiadomo mi, że dorosłe osobniki ssaków rzadko kiedy spożywają mleko. Tylko człowiek i zwierzęta domowe, ale to przystosowanie ewolucyjne, nie do końca zresztą udane - np. nie wszystkie koty piją mleko, chociaż taki jest stereotyp - niektóre zwyczajnie dostają po mleku biegunki, bo go nie trawią. Mleko jest u ssaków pokarmem osesków, a nie dorosłych.
>Teraz czasy są inne, a świadome zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach.
To może warto o to zawalczyć, by warunki były "ludzkie", a nie o to, by wszyscy ludzie jedli trawę?
29-12-2012 21:39 
 Ocena-1 na 5
Rosa L. (625 punktów)
>>Teraz czasy są inne, a świadome zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach.
>To może warto o to zawalczyć, by warunki były "ludzkie", a nie o to, by wszyscy ludzie jedli trawę?

Nie chcę każdego przymuszać do jedzenia trawy. Ludzie umieją przyrządzać świetne rzeczy z warzyw, owoców i innych roślin. Trawa - jest taka oceniająca.

Współcześnie można przestać jeść mięso. Hodowle mogą być zamknięte.

Warunki hodowli polepszyć - tak to taka ewolucja, ale inaczej. Nic nie zmieniamy, ale polepszamy swoje samopoczucie.

To ja może zostanę przy swoim wołaniu w sprawie zabijania świadomych istot.
29-12-2012 23:03 
 Ocena 8 na 8
-jad- (18783 punktów)
>Współcześnie można przestać jeść mięso. Hodowle mogą być zamknięte.

Współcześnie można jeść też gówno więc uprawy mogą być pozostawione same sobie. Na wypadek gdyby rośliny też okazały się pokrzywdzone.

>To ja może zostanę przy swoim wołaniu w sprawie zabijania świadomych istot.

Zostań swoim kosztem jeśli łaska.
30-12-2012 06:13 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Współcześnie można przestać jeść mięso. Hodowle mogą być zamknięte.
>Współcześnie można jeść też gówno więc uprawy mogą być pozostawione same sobie. Na wypadek gdyby rośliny też okazały się pokrzywdzone.

Fekalny opis świata nie jest jedynym. Warto się nad tym zastanowić.

>>To ja może zostanę przy swoim wołaniu w sprawie zabijania świadomych istot.
>Zostań swoim kosztem jeśli łaska.

Czy przeszkadza bardziej Ci to, że mam inne poglądy, czy że budzę w tobie dysonans poznawczy? Odpowiedź na to pytanie pozwoli mi zrozumieć Twój fekalny opis świata.
30-12-2012 18:41 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Fekalny opis świata nie jest jedynym. Warto się nad tym zastanowić.

Jeśli chcesz to się zastanawiaj. Ja swój czas wolę poświęcić nieco głębszym aforyzmom.

>Czy przeszkadza bardziej Ci to, że mam inne poglądy, czy że budzę w tobie dysonans poznawczy?

Dysonans poznawczy nie wchodzi w grę więc pozostaje to pierwsze.

>Odpowiedź na to pytanie pozwoli mi zrozumieć Twój fekalny opis świata.

Moja uwaga miała przekonać Cię, że nie masz racji . Jeśli słowo "gówno" spowodowało u Ciebie ułomność poznawczą i odebrałeś to jako atak na swoją osobę, to przepraszam. Czasem moja dosadność przekracza granice dobrego smaku, przyznaję.
29-12-2012 20:21 
 Ocena 4 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.

Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne. Wystarczy zobaczyć jak zachowują się ludzie w pewnych sytuacjach gdzie dochodzi do przemocy i agresji. To jest właśnie objaw resztek instynktu drapieżnika.

> Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny.

Twoje przekonanie mogę w jednej chwili obalić zjadając kotleta.

> Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna (10000 lat temu homo sapiens nie mógł trawić laktozy- wyczytane na blogu archeologicznym). Teraz czasy są inne, a świadome zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach.

Hoduję kury na wybiegu. Moj koty wychodzi z domu. Kiedyś hodowałem też pszczoły, które latały po całej okolicy.

>Nawiasem mówiąc, Czy powinniśmy czekać, aż naukowcy wbrew swoim przekonaniom, wbrew przyjemności płynącej z jedzenia mięsa, wbrew przyzwyczajeniom ustalą prawdę naukową, czy może powinniśmy dyskutować i debatować i podejmować decyzje w sytuacjach niepełnej informacji?

Jaką prawdę naukową? Że mięso jest jadalne lub nie jest? Nie widzę tutaj żadnego zagadnienia czekającego na naukowców, tylko Twoje prywatne przekonania.
29-12-2012 22:00 
 Ocena-2 na 2
Rosa L. (625 punktów)
I znowu, moje wartości są nieistotne dla Ciebie, ale obstrukcjonizm zdaje się można leczyć. Niemniej,

>>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
>Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne.

Ja znam podręcznik do biologii i wiem. co to takiego klad. Mylisz się.

>> Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny.
>Twoje przekonanie mogę w jednej chwili obalić zjadając kotleta.

Moje przekonanie obalisz, jeżeli pójdziesz na swój wybieg, złapiesz kurę własnoręcznie, zabijesz ją i bez użycia noża, widelca czy ognia, zjesz ją całą rozrywając ją na części (wnętrzności, skóra itd). Filmik możesz wysłać na priva, a ja oficjalnie odwołam swoje przekonanie, że człowiek jest, jak małpy, roślinożerny.

>> Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna (10000 lat temu homo sapiens nie mógł trawić laktozy- wyczytane na blogu archeologicznym). Teraz czasy są inne, a świadome zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach.
>Hoduję kury na wybiegu. Moj koty wychodzi z domu. Kiedyś hodowałem też pszczoły,
które latały po całej okolicy.

Koło Ciebie pewnie jest hodowla, gdzie kury żyją w klatce o powierzchni kartki A4. To może wstrząsnąć.

>>Nawiasem mówiąc, Czy powinniśmy czekać, aż naukowcy wbrew swoim przekonaniom, wbrew przyjemności płynącej z jedzenia mięsa, wbrew przyzwyczajeniom ustalą prawdę naukową, czy może powinniśmy dyskutować i debatować i podejmować decyzje w sytuacjach niepełnej informacji?
>Jaką prawdę naukową? Że mięso jest jadalne lub nie jest? Nie widzę tutaj żadnego zagadnienia czekającego na naukowców, tylko Twoje prywatne przekonania.
>

Precyzyjnie, czy człowiek jest mięsożerny, czy roślinożerny, czy wszystkożerny.
30-12-2012 01:18 
 Ocena 4 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>>Twoje przekonanie mogę w jednej chwili obalić zjadając kotleta.
>Moje przekonanie obalisz, jeżeli pójdziesz na swój wybieg, złapiesz kurę własnoręcznie, zabijesz ją i bez użycia noża, widelca czy ognia, zjesz ją całą rozrywając ją na części (wnętrzności, skóra itd). Filmik możesz wysłać na priva, a ja oficjalnie odwołam swoje przekonanie, że człowiek jest, jak małpy, roślinożerny.

No to Ty w ramach rewanżu np. spróbuj przeżyć tydzień żywiąc się surowymi ziemniakami albo nieprzetworzonym ryżem...
Wiele gatunków małp jada pokarm zwierzęcy, np. najbliższy krewniak człowieka - szympans, który jest wszystkożerny, zjada również inne małpy.
30-12-2012 01:23 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Wiele gatunków małp jada pokarm zwierzęcy, np. najbliższy krewniak człowieka - szympans, który jest wszystkożerny, zjada również inne małpy.

Z radością, chęcią i premedytacja morduje również inne szympanse.

Czy mamy go stawiać sobie za wzór etyczny w całej rozciągłości, czy, szanowny racjonalisto, ad hoc wybierzesz sobie to co ci pasuje?
30-12-2012 01:37 
 Ocena 8 na 8
Rigoletto (3891 punktów)
>>Wiele gatunków małp jada pokarm zwierzęcy, np. najbliższy krewniak człowieka - szympans, który jest wszystkożerny, zjada również inne małpy.
>Z radością, chęcią i premedytacja morduje również inne szympanse.

Odniosłem wrażenie, że mój przedmówca uważa małpy za "roślinożerne niewiniątka",a jedzenie mięsa przez człowieka uznaje za aberracje, dlatego też wspomniałem o niesympatycznych zwyczajach żywieniowych naszych sympatycznych kuzynów.

>Czy mamy go stawiać sobie za wzór etyczny w całej rozciągłości, czy, szanowny racjonalisto, ad hoc wybierzesz sobie to co ci pasuje?

Myślę, że najbardziej odpowiednim wzorem dla racjonalistów jest euglena zielona, ona też cały czas podąża w kierunku światła...
30-12-2012 01:43 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Rzeczywiscie umknął mi sens wymiany zdań waszej. Zresztą, po pogłebione lekturze postó Rosy mam wrażenie obcowania z trollem.
30-12-2012 01:48 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Rzeczywiscie umknął mi sens wymiany zdań waszej. Zresztą, po pogłebione lekturze postó Rosy mam wrażenie obcowania z trollem.

Trudno powiedzieć, ale u niektórych wegetarian, dogmat o roślinożerności człowieka czasem występuje.
30-12-2012 01:52 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Co do trollingu to bardziej chodziło mi o styl, niż o treść.
30-12-2012 17:46 
 Ocena 1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Rzeczywiscie umknął mi sens wymiany zdań waszej. Zresztą, po pogłebione lekturze postó Rosy mam wrażenie obcowania z trollem.

Wielkie dzięki, Panie "znam-doskonale-ortografię-ojczystego-języka"

Dlaczego ten, kto stawia kontrowersyjne tezy jest nazywane trollem?
30-12-2012 17:56 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Twoje tezy nie są kontrowersyjne, są oczywistoscią.
30-12-2012 18:11 
 Ocena 1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Twoje tezy nie są kontrowersyjne, są oczywistoscią.

Jasne, dlatego jest ponad sto postów na wątku.
+ troll używa kontrowersyjnych, a nie oczywistych tez do wzniecenia dyskusji.
30-12-2012 06:17 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>No to Ty w ramach rewanżu np. spróbuj przeżyć tydzień żywiąc się surowymi ziemniakami albo nieprzetworzonym ryżem...

Jestem gotów przeżyć tydzień na diecie witariańskiej, czyli zero ognia, brak noży i widelców, po tym, jak zobaczę ww. filmik.

Co będę jadł? Orzechy tj. migdały, nerkowce, włoskie, potem warzywa surowe jak marchewka, kapusta, cebula, pomidory itd, a pamiętajmy o owocach - jabłka, gruszki, śliwki, pomarańcze, banany itp. I jeszcze płatki owsiane, dodać tylko zimnej wody i czekać.

Wszystko piękne, smaczne i kolorowe.

Nota bene, mięsożercy mają tylko szary pokarm, dlatego dodają tyle przypraw, i zawsze otoczenie warzyw .
31-12-2012 02:56 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nota bene, mięsożercy mają tylko szary pokarm, dlatego dodają tyle przypraw, i zawsze otoczenie warzyw .

No i się wydało - tobie po prostu ktoś beznadziejnie mięso przyrządzał i się zniechęciłeś!

Jasne, że fajnie wtrynić mięso w dużym otoczeniu warzyw - tak jest bardziej dietetycznie, zakładając, że warzywa są surowe i pokropione oliwą i cytryną. Wszystko się dobrze wchłania. A najlepiej, żeby to mięso było raczej chude, oprószone solą i tłuczonym pieprzem, smażone krótko i na intensywnym ogniu.

Nota bene, jakiś czas temu usiłowałam rozmawiać ze znajomymi wegetarianami i weganami jak widzą kwestię białek doborowych i niedoborowych - wyobraź sobie, że ci racjonalni mówili o potrzebie nabiału, suplementacji, obawach o rakowacenie w wyniku braku/małych ilości tych doborowych białek w diecie. Gdybyś nie pamiętał, naprawdę jesteśmy tym, co jemy - rozkładamy sobie jedzenie do podstaw i budujemy własne białka z tych podanych. Żeby prawidłowo budować, organizm musi mieć wszystkie klocki, a warzywka nie wszystkie mają. Cudów się nie zrobi. Rozumieli, że nie wszyscy mogą przejść na dietę wykluczającą mięso (np ci z zaburzeniami metabolicznymi i brakiem produkcji wit. D3, hello! *macha łapką*), rozmawiali o ograniczeniu mięsa w diecie, hodowli etycznej, ekologicznej, certyfikatach Demeter, Fair Trade, produktach organicznych, kooperatywie spożywczej etc.

Niestety, oprócz tych racjonalnie dyskutujących byli i ci, co krzyczeli na mnie o spisku BigFarmy, hodowców, o tym, jaka jestem nieetyczna i niemoralna, że jem istoty z oczami etc. Zero innych możliwości, wege jest słuszne i jedyne, o tych roślinożernych człowiekowatych też było. Ty też tak masz? No to szkoda.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-12-2012 10:29 
 Ocena 8 na 8
Ania. (14138 punktów)
>>>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
>>Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne.
>Ja znam podręcznik do biologii i wiem. co to takiego klad. Mylisz się.
A co ma klad do odżywiania?
Gatunki należące do jednego kladu mogą być nawet mocno zróżnicowane.

>>> Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny.
Jesteś przekonany błędnie.
Jesteśmy wszystkożerni, całkiem jak świnka.
Nie mamy ani uzębienia roślinożercy - nasze zęby nie rosną w miarę ścierania, każdy, kto widział zęby gryzonia, krowy czy konia wie, jaka jest różnica
Nie mamy też przewodu pokarmowego roślinożercy:
- długość jest stanowczo za krótka. Jak się ma nasze marne kilka metrów, do kilkudziesięciu metrów? Długość odpowiada wszystkożercom
- brak organów przystosowanych do pokarmu celulozowego, nasz wyrostek to śmiech na sali, nie mamy też wielokomorowego żołądka

Stąd - nie jesteśmy ani mięsożerni, ani roślinożerni, ale wszystkożerni.

>>>Nawiasem mówiąc, Czy powinniśmy czekać, aż naukowcy wbrew swoim przekonaniom, wbrew przyjemności płynącej z jedzenia mięsa, wbrew przyzwyczajeniom ustalą prawdę naukową, czy może powinniśmy dyskutować i debatować i podejmować decyzje w sytuacjach niepełnej informacji?
>>Jaką prawdę naukową? Że mięso jest jadalne lub nie jest? Nie widzę tutaj żadnego zagadnienia czekającego na naukowców, tylko Twoje prywatne przekonania.
>Precyzyjnie, czy człowiek jest mięsożerny, czy roślinożerny, czy wszystkożerny.
To już dawno wiemy.
Przecież eliminując produkty odzwierzęce trzeba się trochę napocić, aby nie wprowadzić diety niedoborowej. Nie jest to takie oczywiste, chociaż wiem, ponoć da się.

Faktem jest, że nasza wszystkożerność nie powinna usprawiedliwiać nieludzkich warunków hodowli ani uboju. Ale świat jest okrutny, zapewniam cię, że zabicie w ubojni nie jest ani trochę gorsze od śmierci bawołu w naturze, gdzie hieny żrą go żywcem od tyłka począwszy.
30-12-2012 10:44 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>>>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
>>>Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne.
>>Ja znam podręcznik do biologii i wiem. co to takiego klad. Mylisz się.
>A co ma klad do odżywiania?

Człowiek ma wspólnych przodków z małpami. Zachowania małp, ich sposób odżywiania, ich cachy społeczne dużo mówią o człowieku, wg prymatologów np. Dario Maestripieri.

>Stąd - nie jesteśmy ani mięsożerni, ani roślinożerni, ale wszystkożerni.

Ale z drugiej strony, nie trawimy dobrze surowego mięsa, ale trawimy dobrze surowe owoce i warzywa. Nadto, trawożercy to nie jedyni roślinożercy, są jeszcze owocożercy.

>>Precyzyjnie, czy człowiek jest mięsożerny, czy roślinożerny, czy wszystkożerny.
>To już dawno wiemy.

Przecież cały wątek wskazuje, że nie wiemy.

>Przecież eliminując produkty odzwierzęce trzeba się trochę napocić, aby nie wprowadzić diety niedoborowej. Nie jest to takie oczywiste, chociaż wiem, ponoć da się.


Wegetarianie, weganie, witarianie,frutarianie - zdrowe grupy społeczne, które nie pocą się nad przygotowywaniem jedzenia. Usunięcie produktów odzwierzęcych jest bardzo proste.

> Ale świat jest okrutny, zapewniam cię, że zabicie w ubojni nie jest ani trochę gorsze od śmierci bawołu w naturze, gdzie hieny żrą go żywcem od tyłka począwszy.

Tyle, że my nie hieny, ale ludzie, mamy kulturę, cywilizację, wymyśliliśmy widelce, samochody, uważam, że mamy powinność wobec wszystkich istot żywych.
30-12-2012 10:54 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
>>>>>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
>>>>Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne.
>>>Ja znam podręcznik do biologii i wiem. co to takiego klad. Mylisz się.
>>A co ma klad do odżywiania?
>Człowiek ma wspólnych przodków z małpami. Zachowania małp, ich sposób odżywiania, ich cachy społeczne dużo mówią o człowieku, wg prymatologów np. Dario Maestripieri.
Owszem, ale nie wszystko mamy takie samo.
Zresztą, inne naczelne też zjadają zwierzęta. Goryle może marnie, ale szympansy zjadają mnóstwo owadów i robali, a od czasu do czasu napadają na stada innych małp, porywają młode i zżerają je. W dodatku obserwowano wojny z innymi klanami szympansów. Tak więc i tu jest sporo podobnego.

Zmiana diety jest uważana za jeden z głównych czynników umożliwiających naszą ewolucję. Nadwyżka energetyczna skądś się wziąć musiała, coś trzeba było zjeść aby ją pozyskać. A żaden pokarm roślinny nie daje takiego kopa energetycznego, jak mięsko.

>>Stąd - nie jesteśmy ani mięsożerni, ani roślinożerni, ale wszystkożerni.
>Ale z drugiej strony, nie trawimy dobrze surowego mięsa, ale trawimy dobrze surowe owoce i warzywa. Nadto, trawożercy to nie jedyni roślinożercy, są jeszcze owocożercy.
Bo i od tysiącleci nie jemy surowego mięsa!
Ale nie trawimy też dobrze surowych warzyw, a wiele warzyw w stanie surowym nas może otruć, wymagają obróbki termicznej.
Ogień towarzyszył nam tyle tysiącleci, że nasz przwód pokarmowy jest do obróbki termicznej dostosowany.
Nawet surowe owoce wielu osobom szkodzą, o czym wie każdy, kto ma problemy z trzustką.

>>>Precyzyjnie, czy człowiek jest mięsożerny, czy roślinożerny, czy wszystkożerny.
>>To już dawno wiemy.
>Przecież cały wątek wskazuje, że nie wiemy.
Wiemy jako ludzkość, co do Twojej niewiedzy - przykro mi, nie mogę ponosić odpowiedzialności za to, że tak starych teorii nie znasz.

>Wegetarianie, weganie, witarianie,frutarianie - zdrowe grupy społeczne, które nie pocą się nad przygotowywaniem jedzenia. Usunięcie produktów odzwierzęcych jest bardzo proste.
Do czasu problemów zdrowotnych.
Znam osoby żyjące na diecie wege wiele lat, ale zapewniam cię, że każdy, kto po prostu przestał jeść mięso i nabiał, źle kończył, tyle że trwa to kilka, grube kilka lat. Zapewnienie sobie zdrowia wymaga zadbania o prawidłowy skład pokarmu.

>> Ale świat jest okrutny, zapewniam cię, że zabicie w ubojni nie jest ani trochę gorsze od śmierci bawołu w naturze, gdzie hieny żrą go żywcem od tyłka począwszy.
>Tyle, że my nie hieny, ale ludzie, mamy kulturę, cywilizację, wymyśliliśmy widelce, samochody, uważam, że mamy powinność wobec wszystkich istot żywych.
No, i wymyśliliśmy sposób na ubicie zwierzaka w lepszych warunkach niż zjadanie go żywcem.
Bez naszej metody pozostanie mu wyłącznie zjadanie żywcem, bo przecież nie będzie miał emerytury w domu spokojnej starości.
Rosa L. (625 punktów)
>Zmiana diety jest uważana za jeden z głównych czynników umożliwiających naszą ewolucję. Nadwyżka energetyczna skądś się wziąć musiała, coś trzeba było zjeść aby ją pozyskać. A żaden pokarm roślinny nie daje takiego kopa energetycznego, jak mięsko.

Czy zmiana diety nie polegała bardziej na użyciu ognia? W ten sposób wcześniej niedostępne rośliny stały się dostępne (chlebuś), a mięso łatwiej strawne.

>Znam osoby żyjące na diecie wege wiele lat, ale zapewniam cię, że każdy, kto po prostu przestał jeść mięso i nabiał, źle kończył, tyle że trwa to kilka, grube kilka lat. Zapewnienie sobie zdrowia wymaga zadbania o prawidłowy skład pokarmu.

Polecam pozycję China Study. Raczej mięso i pochodne są przyczyną raka, miażdzycy i otyłości.
30-12-2012 18:08 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>Zmiana diety jest uważana za jeden z głównych czynników umożliwiających naszą ewolucję. Nadwyżka energetyczna skądś się wziąć musiała, coś trzeba było zjeść aby ją pozyskać. A żaden pokarm roślinny nie daje takiego kopa energetycznego, jak mięsko.
>Czy zmiana diety nie polegała bardziej na użyciu ognia? W ten sposób wcześniej niedostępne rośliny stały się dostępne (chlebuś), a mięso łatwiej strawne.
Najpierw było mięsko, później ogień.
Ogień wymagał już sporej inteligencji, wcześniej zaczęliśmy wcinać zwierzeta.

>>Znam osoby żyjące na diecie wege wiele lat, ale zapewniam cię, że każdy, kto po prostu przestał jeść mięso i nabiał, źle kończył, tyle że trwa to kilka, grube kilka lat. Zapewnienie sobie zdrowia wymaga zadbania o prawidłowy skład pokarmu.
>Polecam pozycję China Study. Raczej mięso i pochodne są przyczyną raka, miażdzycy i otyłości.
Nadmiar mięsa, a nie samo mięso.
Zresztą, gdzie jak gdzie, ale w Chinach zjada się mnóstwo produktów odzwierzęcych, ale mało faktycznego mięsa... Same dziwne kawałki jedzą... I dużo ryb i owoców morza, przynajmniej w kuchni kantońskiej.
30-12-2012 20:51 
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Polecam pozycję China Study. Raczej mięso i pochodne są przyczyną raka, miażdzycy i otyłości.<
A tlen nas zabija(sprawia, że się starzejemy)...jakbyś nie wiedział, więc...?


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
31-12-2012 20:49 
 Ocena 6 na 6
keram aktsu (1211 punktów)

>Polecam pozycję China Study. Raczej mięso i pochodne są przyczyną raka, miażdzycy i otyłości.
Powiedz to buszmenom polującym w dżungli na małpy i inne zwierzęta za pomocą dmuchawek i kurary. Oni takie dylematy mają w d..pie. W ogóle o czym dyskutujemy? Czy o nieetycznym uboju zwierząt, czy o roślinożerności człowieka. Bo gdybyś żywił się jak goryle czy szympansy (chociaż one jadają czasem mięso) samymi owocami, nabawiłbyś się jak nic cukrzycy ze względu na bardzo wysoki indeks glikemiczny tych produktów;
pl.wikipedia.org/wiki/Indeks_glikemiczny
poza tym, po gwałtownym skoku glukozy we krwi, jej poziom szybko się obniża i powoduje napad głodu.
Z kolei mięso i jego przetwory mają zerowy indeks glikemiczny, skutkuje to o wiele większym nasyceniem i poczuciem sytości na o wiele dłużej, co pozwala jeść mniejsze dawki pokarmu.
Ale nic za darmo - mięso zawiera cholesterol, co powoduje miażdżycę i nadciśnienie. Dodatkowo, w czasie obróbki podlewa się go bez opamiętania różnego rodzaju sosami i tłuszczami (ekstrema to fast foody) co kolei skutkuje chorobą cywilizacyjną, czyli otyłością.
I teraz - małpom jakoś nadmiar owoców nie szkodzi, podobnie jak drapieżnikom mięso. Nam szkodzi wszystko...albo nic. Natura dała nam rozum i trzeba go używać. Ja osobiście jem wszystko co mogę strawić i co mi smakuje. Nie mam dylematów moralnych. I powiem ci dlaczego. Mięso z hodowli masowej jest stosunkowo tanie, podobnie jak warzywa z dużych gospodarstw rolnych. A ja jestem inwalidą, mam 900 zeta renty, muszę opłacić dom i rachunki. Zostaje mi parę groszy. Za dużo - żeby umrzeć, za mało - żeby żyć. Pewnie, że chciałbym jeść codziennie dzikiego łososia, albo inny wynalazek polecany przez dietetyków za ciężką forsę, ale mogę się tylko ślinić na myśl o nich. Skrzydełka kurze kosztują 4 złocisze z kilogram i mogę zrobić z nich 8 obiadów podpierając się surówką, kaszą, ryżem lub ziemniakami; albo drobiową galaretę na ładnych parę dni. Często kupuję kotlety sojowe, bo są tanie jak barszcz i rzeczywiście imitują mięso. Jestem jak drapieżnik zapędzony w kąt - albo ja ich, albo oni mnie. Dylematy moralne zostawiam innym. Uważam, że niejedzenie mięsa, bo zwierzęta są hodowane w strasznych warunkach i zabijane w sposób bestialski, jest chowaniem głowy w piasek. Bo to, że będziesz jadł przysłowiowe marchewki, w niczym nie pomoże biednym zwierzętom. Trzeba walczyć o poprawę ich życia i humanitarny ubój, a nie obrażać się na mięso.
A tak na marginesie, mam idealne wyniki, wszystko w normie i mam nadzieję pożyć do śmierci . A ty kiedy mierzyłeś sobie ciśnienie i badałeś krew kompleksowo?
30-12-2012 09:57 
 Ocena 4 na 4
Irracja (4721 punktów)
>>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
>Znam wiele przypadków zaprzeczających Twojemu twierdzeniu. Jest ono błędne. Wystarczy zobaczyć jak zachowują się ludzie w pewnych sytuacjach gdzie dochodzi do przemocy i agresji. To jest właśnie objaw resztek instynktu drapieżnika.
>> Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny.

... obaj panowie macie rację, i obaj się mylicie. O wszystkożerności (w tym mięsożerności) człowieka świadczy uzębienie. U roślinożerców siekacze (o ile występują) są umieszczone tylko w szczęce (lub żuchwie). U człowieka występują w obu, co jest typowe dla mięsożerców. Tak samo kły ludzkie nadal są ukształtowane w sposób typowy dla mięsożerców. Również zęby przedtrzonowe są raczej typowe dla mięsożerców, i służą do miażdżenia, m.in. kości. U zwierząt typowo roślinożernych, zęby przedtrzonowe nie występują - a przynajmniej są wielką rzadkością. Czy był jednak drapieżnikiem? Owóż nie, budowa ciała i możliwości fizyczne wykluczają taką możliwość. Człowiek, jeżeli chodzi o mięso, był padlinożercom, a więc żywił się mięsem z padliny, oraz z czasami upolowanych drobnych zwierząt - jak większość padlinożerców. A że o "świeżą padlinę" było trudno, bo konkurencja duża, więc dużą część jego diety stanowiły pokarmy roślinne, jak u wszystkich "wszystkożernych zwierząt". Dziś trudno w to uwierzyć, bo współcześnie sama myśl o spożyciu padliny jest dla nas wstrętna. Człowiek stawał się drapieżcą bardzo powoli, wraz z rozwojem "urządzeń śmiercionośnych". Zaś "typowych cech mięsożerców", czyli przewagi w diecie pokarmów mięsnych nad roślinnymi, nabrał wraz z rozwojem hodowli zwierząt. Obecnie znów przewagę zyskują pokarmy roślinne, ale przyczyny tego pewnie znają panowie - to trudności aprowizacyjne, itp...

... pozdrawiam...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Rosa L. (625 punktów)
>... obaj panowie macie rację, i obaj się mylicie.
Albo jeden ma rację, albo drugi, albo któryś z nas jest trójrzędowcem.

Ponadto, chapeau bas za wypowiedź.

Czy mogę prosić o źródła do wypowiedzi? Znajduję tezę o padlinożerności bardzo ciekawę.
30-12-2012 10:41 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>... obaj panowie macie rację, i obaj się mylicie.
>Albo jeden ma rację, albo drugi, albo któryś z nas jest trójrzędowcem.
>Ponadto, chapeau bas za wypowiedź.
>Czy mogę prosić o źródła do wypowiedzi? Znajduję tezę o padlinożerności bardzo ciekawę.
Nie żartuj, nie znasz jej? Jest tak stara, że już praktycznie nieaktualna.
Obecnie sądzimy że padlinożerność była okazjonalna (na pewno nie pogardzili świeżym mięskiem padłym niedawno), ale nie była standardem - nie mamy cech soku żołądkowego padlinożercy.
www.jstor.(*)uid=2&uid=4&sid=21101522773271
www.google(*)#v=onepage&q=scavenger&f=false
30-12-2012 13:28 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>... obaj panowie macie rację, i obaj się mylicie.
>Albo jeden ma rację, albo drugi, albo któryś z nas jest trójrzędowcem.

... a tam zaraz trójrzędowiec. Po prostu człowiek jest na tyle uniwersalny w swojej diecie, że potrafi przez bardzo długi czas żywić się wyłącznie jednym rodzajem pożywienia, i to bez większych skutków ubocznych. Potrafi żywić się wyłącznie mięsem, i stąd teoria o nim jako o typowym mięsożercy. Potrafi również żywić się wyłącznie pokarmem roślinnym, i stąd teoria, że jest roślinożercą. Na prawdę jest wszystkożercą, o czym najlepiej świadczy jego uzębienie przystosowane tak do pokarmu mięsnego (kły, siekacze i zęby przedtrzonowe), jak i pokarmu roślinnego o czym świadczy duża ilość zębów trzonowych przystosowanych właśnie do "rozcierania roślin". Żaden drapieżnik nie rozciera dokładnie mięsa, połyka mniejsze lub większe kawałki, więc wystarczą siekacze. Pokarm roślinny jest trudny do strawienia, nawet dla typowych roślinożerców, bez wcześniejszego dokładnego roztarcia...

>Czy mogę prosić o źródła do wypowiedzi? Znajduję tezę o padlinożerności bardzo ciekawę.
>
... wystarczy porównać uzębienie, i ich zadania, u mięso i roślinożerców. Jedynie u naczelnych występuje tak uniwersalne uzębienie. Co do innych źródeł, to jest ich wyjątkowo mało. Być może to efekt wielowiekowego wmawiania (przez religię) "nadrzędności i wyjątkowości". Ludzie wolą siebie spostrzegać jako potężniejszych, niż są. Dlatego ignorują fakt, że bez odpowiednich narzędzi i broni, staliby niżej niż niejeden przedstawiciel naczelnych - ot, choćby niżej od goryla. To tylko narzędzia pozwalają nam spostrzegać siebie samych jako drapieżców... Biologia mówi coś innego...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
30-12-2012 10:34 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
> Czy był jednak drapieżnikiem? Owóż nie, budowa ciała i możliwości fizyczne wykluczają taką możliwość. Człowiek, jeżeli chodzi o mięso, był padlinożercom, a więc żywił się mięsem z padliny, oraz z czasami upolowanych drobnych zwierząt - jak większość padlinożerców. A że o "świeżą padlinę" było trudno, bo konkurencja duża, więc dużą część jego diety stanowiły pokarmy roślinne, jak u wszystkich "wszystkożernych zwierząt".
Pocieszę Cię, od jakiegoś czasu mamy hipotezę biegaczy.
Człowiek jako nieliczne stworzenie, może przełamać próg przegrzania. Każdy widział nieudany pościg np. geparda za antylopą, gdzie w pewnym momencie, prawie zaciskając zęby na tyłku antylopy, gepard odpuszcza. Nie wiedzieć dlaczego.
Chodzi o to, że wykrywając stan przegrzania, instynkt działa u niego obligatoryjnie, nie może dalej biec.

Nasza nadwyżka tkanki OUN była prawdopodobnie po to, aby zapewnić nam zdolność tolerowania przegrzania. Stąd byliśmy biegaczami dziennymi, w upale, a metoda polowania to "zagonić na śmierć", zresztą, tu i ówdzie nadal praktykowana.

To z drugiej strony jest hipoteza tłumacząca wzrost objętości mózgu.
30-12-2012 11:21Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
martok (1115 punktów)

>Człowiek jako nieliczne stworzenie, może przełamać próg przegrzania. Każdy widział nieudany pościg np. geparda za antylopą, gdzie w pewnym momencie, prawie zaciskając zęby na tyłku antylopy, gepard odpuszcza. Nie wiedzieć dlaczego.
>Chodzi o to, że wykrywając stan przegrzania, instynkt działa u niego obligatoryjnie, nie może dalej biec.

   Ściśle rzecz biorąc, człowiek też - tak jak antylopa i gepard - nie może przekroczyć pewnego progu przegrzania (nieco więcej niż 40st.C), takiego samego dla wszystkich ssaków. Tu raczej chodzi o to, że człowiek jest urządzeniem lepiej chłodzonym niż gepard. Po pierwsze, gepard jest pokryty futrem i w zasadzie chłodzić się może tylko przez język i jamę ustną (jeśli ta jama tak się u gepardów nazywa). Jest to system na tyle niewydajny, że po paru minutach pościgu zwierzę po prostu musi stanąć, bo dalszego biegu by nie przeżyło. Po drugie, człowiek intensywnie się poci, co podnosi skuteczność chłodzenia wielokrotnie. Gepardy zaś nie pocą się wcale, albo prawie wcale.

Pozdrowienia - M.
30-12-2012 11:23 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>>Człowiek jako nieliczne stworzenie, może przełamać próg przegrzania. Każdy widział nieudany pościg np. geparda za antylopą, gdzie w pewnym momencie, prawie zaciskając zęby na tyłku antylopy, gepard odpuszcza. Nie wiedzieć dlaczego.
>>Chodzi o to, że wykrywając stan przegrzania, instynkt działa u niego obligatoryjnie, nie może dalej biec.
>    Ściśle rzecz biorąc, człowiek też - tak jak antylopa i gepard - nie może przekroczyć pewnego progu przegrzania (nieco więcej niż 40st.C), takiego samego dla wszystkich ssaków. Tu raczej chodzi o to, że człowiek jest urządzeniem lepiej chłodzonym niż gepard. Po pierwsze, gepard jest pokryty futrem i w zasadzie chłodzić się może tylko przez język i jamę ustną (jeśli ta jama tak się u gepardów nazywa). Jest to system na tyle niewydajny, że po paru minutach pościgu zwierzę po prostu musi stanąć, bo dalszego biegu by nie przeżyło. Po drugie, człowiek intensywnie się poci, co podnosi skuteczność chłodzenia wielokrotnie. Gepardy zaś nie pocą się wcale, albo prawie wcale.
Może.
Zdarza się nawet zgon po długotrwałym biegu.
Nie mówię o przypadku maratończyka, TEGO MARATOŃCZYKA, ale zdarza się i teraz, obserwując zawody zdarza się, że zawodnik po osiągnięciu mety mdleje, a niekiedy...
30-12-2012 11:32 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)

> obserwując zawody zdarza się, że zawodnik po osiągnięciu mety mdleje, a niekiedy...

   No jasne. Nasz system chłodzenia jest lepszy, ale nie jest doskonały.
*
30-12-2012 12:00 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>> obserwując zawody zdarza się, że zawodnik po osiągnięciu mety mdleje, a niekiedy...
>    No jasne. Nasz system chłodzenia jest lepszy, ale nie jest doskonały.
Oczywiście, że nie jest, ale chodzi mi o to, że to my potrafimy świadomie wybrać przegrzanie. Możemy przełamać instynkt i biec dalej, jeszcze krok.
Inne zwierzęta potrafią tak chyba jedynie w pozycji ściganego, ale nie ścigającego.
30-12-2012 13:50 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
To nie jest kwestia temperatury, raczej przemiany gazowej. I biochemii.
u sprinterow (gepard, greyhound) poscig trwa gora kilkadziesiat sekund. W tym czasie niemal nie dochodzi do wymiany gazowej- ruchy klatki piersiowej sa plytkie i zbyt szybkie.
Uklad krwionosny tych zwierzat jest niezwykle wydajny. Serce 30 kg greyhounda jest 3,5 raza wieksze niz owczarka niemieckiego tej wagi.Wydajnosc minutowa - kilkanascie razy wieksza. Krew przystosowana do szybkiego transportu- wysoki hematokryt,znacznie wiecej czerwonych krwinek, ktore rownoczesnie sa mniejsze- zwieksza to powierzchnie, i ulatwia przeciskiwanie sie przez naczynia wlosowate. Maloplytkowosc- krew jest "rzadka" . Opisuje na przykladzie greyhounda, bo ich fizjologia jest dokladniej poznana.
Ale to jest niewystarczajace dla intensywnie pracujacych miesni. W praktyce- miesien wykorzystuje to, co w nim jest, zwlaszca przez pierwsze 8 sekund. Produkty przemiany materii nie sa odprowadzane. Do tego stopnia, ze dochodzi do uszkodzenia wlokien miesniowych- mioglobinuria.Znana wszystkim trenerom tych psow.
Produkty beztlenowej przemiany materii uszkadzaja miesien sercowy i watrobe- oczywiscie pozniej. Mioglobina blokuje kanaliki nerkowe.
Z cala odpowiedzialnoscia moge powiedziec, ze greyhound bedzie tak dlugo kontynuowal poscig, az padnie- juz na torze. One biegaja na 250- 500 (klasyczne dystanse) do 1000 m. Mysle, ze u dobrego psa wystarczylo by ze 2000m. Mowie o smierci bezposrednio na torze.
To oczywiscie sprawa selekcjii- one nie maja naturalnych "bezpiecznikow".
Gepardy po biegu sa tak wyczerpane, ze wiekszosc zdobyczy jest im odbierana przez inne zwierzeta.
Widzialam porownanie wynikow na torze greyhounda i geparda. Oczywiscie, nie biegly razem.
Gepard jest lzejszy(25 kg) wiec ma lepszy start. Greyhound (30-35kg) dogonil by go na 200 m i dystans 400-500 m zdecydowanie wygral.
Dla mnie najlepszym biegaczem jest kon pelnej krwi angielskiej- oczywiscie, to kwestia umowna. Jednak zbliza sie do predkosci 70 km/god, na dluzszym dystansie(klasyczny 1609m) i obciazony jezdzcem.
Z tego, co wiem, gepard nigdy na torze (fotokomorka) nie osiagnal 70 km /godz. Te wyniki np,110 to w warunkach, gdy ktos filmowal kamera, a potem mierzyl dystans. To mi przypomina obliczenia przyrodnikow, ze zajac osiaga 80 km/godz.
Ania. (14138 punktów)
>To nie jest kwestia temperatury, raczej przemiany gazowej. I biochemii.
Oczywiście.
Jednak istnieje receptor temperatury w OUN, który powoduje określone reakcje, w tym przypadku zaprzestanie pościgu. Nie namówisz geparda, aby biegł dalej, poza granicę przegrzania. No, chyba jedynie ucieczka przed drapieżnikiem mogłaby ofiarę namówić, ale tu mówimy o drapieżniku. Nie opłaca się ryzykować.

Oczywiście, zgadzam się z resztą, ale w zasadzie nie ma to znaczenia dla dyskusji.
Nadal - osobniki wytrzymałe są w stanie dopędzić szybkościowca, kiedy ten już nie może biec dalej.
30-12-2012 13:31Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Warto zaznaczyć, że pocenie się nie byłoby wystarczające, choć oczywiście potrzebne. Kluczowym jest mózg człowieka i jego zwiększona odporność na przegrzanie, co udało się "przekonstruować" dzięki temu świadomemu "o krok dalej" podczas uporczywego biegu, o którym pisze Ania.
Uszkodzeniom termicznym ulega kora mózgowa i móżdżek i to te właśnie, narażone najbardziej części mózgu, uległy najbardziej znaczącemu powiększeniu u człowieka. Człowiek mógł tą granice przesuwać, nie wyłączał się "automatycznie" jak inne zwierzęta, tylko robił kolejne kroki. Granica wytrzymałości powoli się przesuwała, co przy okazji miało wpływ na przekonstruowanie istotnych elementów mózgu. Nie wygrywa maratonu ten biegacz, który więcej czy efektywniej wypoci, a ten, który ma wyższą temperaturę krwi (przebadane).
Tak więc, to nie chłodzenie jest tu pierwszoplanowym czynnikiem, ale odpornosć mózgu na przegrzanie (ten biegacz, który dopuści i wytrzyma dopływ krwi o najwyższej temepraturze), co nie zależy od pocenia się, bo wygrywaliby ci maratończycy, którzy się najwięcej czy najefektywniej pocą (a tak nie jest), ale od konstrukcji mózgu i determinacji/odwagi pod postacią "jeszcze trochę wyższe tempo".
30-12-2012 14:04 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Nie znam sie na ludziach. Ale prosze, nie porownuj tak slamazarnego stworzenia, jak czlowiek z gepardem czy greyhoundem. Biegnac z szybkoscia czlowieka, chart czy wielblad (tez konie kawaleryjskie) przebiegnie w jednym kawalku 220 km.
Nieraz, jak moj pies ruszal za czyms, myslalam o przyslowiowej soli na ogon. Dla czlowieka po prostu predkosc nieosiagalna.
30-12-2012 14:13 
 Ocena 2 na 2
martok (1115 punktów)

>Nie znam sie na ludziach. Ale prosze, nie porownuj tak slamazarnego stworzenia, jak czlowiek z gepardem czy greyhoundem.

   Zdziwiłabyś się. Człowiek jest w stanie zagonić na śmierć antylopę - por. niżej moją odpowiedź na post Darkside'a.
*
30-12-2012 14:26 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
>Nie znam sie na ludziach. Ale prosze, nie porownuj tak slamazarnego stworzenia, jak czlowiek z gepardem czy greyhoundem.
Toteż nie polowaliśmy na gepardy.
A swoją drogą, gepard biegnie szybko, ale krótko. W wyścigach z psami wynik zależy od dystansu, jeśli wyścig trwa za długo, gepard pierwszy odpadnie, pomimo, że początkowo zdystansuje psy - w końcu to on jest ssaczym rekordzistą.

>Biegnac z szybkoscia czlowieka, chart czy wielblad (tez konie kawaleryjskie) przebiegnie w jednym kawalku 220 km.
Człowiek też to potrafi.
A że nie my - to już wynik naszego "zmarnowania" zasobów.
Ale przecież pamiętamy, że np. posłańcy inkascy potrafili w ciągu doby przebywać niemożliwe do wyobrażenia odległości, praktycznie bez odpoczynku.

>Nieraz, jak moj pies ruszal za czyms, myslalam o przyslowiowej soli na ogon. Dla czlowieka po prostu predkosc nieosiagalna.
Nie w prędkości nasza przewaga, a w wytrzymałości.
Kiedy antylopka sobie ucieka, tropiciel wlecze się za nią. Ucieka dalej, tropiciel dalej. W końcu antylopka, niedostosowana do tak uporczywej gonitwy, pada. Nie jest dostosowana, bo do tej pory większość drapieżników polowała na nią w nocy lub rankiem, a tu nagle w pełnym słońcu, w 40 stopniach. Nie jest dostosowana, bo każdy drapieżnik atakował z ukrycia, po krótkim pościgu albo dopadał ją, albo poddawał się. A ten skubaniec lezie dalej!
30-12-2012 14:09 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)
> to nie chłodzenie jest tu pierwszoplanowym czynnikiem, ale odpornosć mózgu na przegrzanie (ten biegacz, który dopuści i wytrzyma dopływ krwi o najwyższej temepraturze), co nie zależy od pocenia się,

   Można zrobić prosty eksperyment. Ubierzmy najlepszego maratończyka w dres, nie pozwólmy mu pić wody w czasie biegu i zanotujmy jego rezultat w porównaniu z pozostałymi zawodnikami. Ten eksperyment (tylko myślowy, oczywiście - przecież nie chcemy zabijać maratończyków) ukazuje rolę efektywnego systemu chłodzenia.

   Mieszkańcy Afryki zaganiali antylopy na śmierć w wielogodzinnym pościgu. Aby ten pojedynek wygrać, dbali tylko o dwie rzeczy - (1) aby wziąć ze sobą dostateczny zapas wody, "zasilającej układ chłodzenia", oraz (2) aby odpędzać antylopy od zacienionych miejsc, które dałyby im ochłodę. Kiedy ostatecznie antylopę doganiali, ta była już martwa - z przegrzania.
*
30-12-2012 14:30 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
Myślę, że niepotrzebnie spieracie się o to, co było ważniejsze.
Ważne, w moim odczuciu, były obydwa czynniki.

Nie można negować znaczenia chłodzenia, nie bez kozery jesteśmy nadzy, nie bez kozery mamy tyle gruczołów potowych (a taki pies poci się paszczą i stopami, w zasadzie wyłącznie), nie bez kozery ciepło ucieka nam głową.

Ale równie ważny dla rozwoju inteligencji był ten wyłącznik. Do tej pory zwierzę nie mogło pozwolić sobie na wyłącznik instynktu "przerwij pościg", bo nawet lekkie przegrzanie oznaczało zgon. Rozwój mózgu umożliwił przetrwanie tego stanu, nadwyżka tkanki nerwowej (i glejowej, a może właśnie glejowej) umożliwiła dalsze życie w zdrowiu, a więc - jesteśmy. Co więcej, bez wyłączenia instynktu nie zyskalibyśmy przewagi, w końcu jesteśmy marnymi myśliwymi, w dodatku w dzień.

Trudno mi określić, co było ważniejsze.
lukaszewicz (5674 punktów)
>nie bez kozery ciepło ucieka nam głową.

Z tą ucieczką ciepła głową to jednak chyba miejska legenda.

Gdyby rzeczywiście 80% ciepła tracić przez głowę byłoby nam o wiele cieplej w samej czapce niż w samym ubranku bez niej.
A nie jest.Sprawdzałem.
30-12-2012 14:59 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>nie bez kozery ciepło ucieka nam głową.
>Z tą ucieczką ciepła głową to jednak chyba miejska legenda.
>Gdyby rzeczywiście 80% ciepła tracić przez głowę byłoby nam o wiele cieplej w samej czapce niż w samym ubranku bez niej.
>A nie jest.Sprawdzałem.
Skąd masz te 80%?
Nawet niefortunne badania, odrzucone obecnie, wskazały 50%.
Teraz wiemy, że proporcjonalnie, uchodzi tędy 10-15%.

Zobaczmy na proporcje.
Skóra ma ok. 1,5-2,5m2. Uśrednijmy że 2m2= 20.000 cm2

Głowa ma ok. 55-60 cm obwodu. Weźmy 60 cm.
r= 9,5 cm.
powierzchnia kuli = 4/3 pi r3. ok. 1100 cm2.

A więc powierzchnia głowy to ok. 5%. Dodajmy odrobinkę na wystające uszy, nos, nadal mamy może z 6%.

A więc proporcjonalnie nadal więcej ciepła ucieka głową, niż resztą ciała, co nie oznacza, że większość ciepła ucieka głową. Mam nadzieję, że czujesz różnicę.
lukaszewicz (5674 punktów)

>A więc proporcjonalnie nadal więcej ciepła ucieka głową, niż resztą ciała, co nie oznacza, że większość ciepła ucieka głową. Mam nadzieję, że czujesz różnicę.

Dysponujesz lepszymi danymi niż ja.Dzięki.

Dalej jednak nie widzę tej kozery.z mojego akwarium też większość ciepła ucieka górą, a nie sądzę aby działał tu jakiś czynnik ewolucyjny.Zwykła fizyka niechybnie.
30-12-2012 15:54 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>A więc proporcjonalnie nadal więcej ciepła ucieka głową, niż resztą ciała, co nie oznacza, że większość ciepła ucieka głową. Mam nadzieję, że czujesz różnicę.
>Dysponujesz lepszymi danymi niż ja.Dzięki.
>Dalej jednak nie widzę tej kozery.z mojego akwarium też większość ciepła ucieka górą, a nie sądzę aby działał tu jakiś czynnik ewolucyjny.Zwykła fizyka niechybnie.
Ciało rządzi się dodatkowymi prawami.
To nie akwarium, gdzie podstawowym mechanizmem jest tendencja do unoszenia się ogrzanego płynu.

W oponach mózgowych masz sporo naczyń krwionośnych, działających trochę na zasadzie wymiennika ciepła. Fakt, że dostarczają wszystko co potrzeba mózgowi, ale przecież gdyby tylko o to chodziło, mogłyby być schowane w głębi. Dlaczego są na samym wierzchu?
Nawet pod skórą, a na powierzchni czaszki jest dobre ukrwienie - o czym wie każdy kto widział jak rany głowy krwawią. Tego już nie da się wyjaśnić odżywieniem mózgu.

Zachęcam do lektury książki "Homo przypadkiem sapiens" - myślę, że większość wątpliwości zniknie.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Zachęcam do lektury książki "Homo przypadkiem sapiens" - myślę, że większość wątpliwości zniknie.

Do książki zajrzę przy najbliższej okazji, ale jako właściciel gęstego futerka na tym "organie chłodzącym"(co widać na dołączonym obrazku) dość trudno mi się pogodzić z tezą, że matka natura w swojej niezmierzonej mądrości odizolowała go od otoczenia tak wspaniałym izolatorem.

Ania. (14138 punktów)
>>Zachęcam do lektury książki "Homo przypadkiem sapiens" - myślę, że większość wątpliwości zniknie.
>Do książki zajrzę przy najbliższej okazji, ale jako właściciel gęstego futerka na tym "organie chłodzącym"(co widać na dołączonym obrazku) dość trudno mi się pogodzić z tezą, że matka natura w swojej niezmierzonej mądrości odizolowała go od otoczenia tak wspaniałym izolatorem.
Weź pod uwagę, że ewolucja europejczyków już znacznie odbiegła od pierwotnego "wzoru". Zmienił się kolor skóry, niemal na pewno z powodu awitaminozy, zmieniła się struktura nosa, uszu itd. Również włosy mamy inne. Niektórzy bujne, że pozazdrościć. Podobnie, kiedyś owłosienie na ciele też było inne, równolegle było tracone, więc proporcje mogły być korzystniejsze dla głowy.
30-12-2012 16:14 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)

>Myślę, że niepotrzebnie spieracie się o to, co było ważniejsze.

   Pewnie masz rację, ale wydaje mi się, że te fragmenty dyskusji (o chłodzeniu i okolicach) były dosyć owocne, w każdym razie dla mnie. W paru poglądach się utwierdziłem, parę innych mi się bardziej wyklarowało. Wszyscy do tematu coś wnieśliśmy - i niech na tym stanie.

Pozdrowienia dla Ciebie i Darkside'a - M
*
30-12-2012 20:10Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
To jest tylko spór o akcenty. Ale ważne akcenty.
Załóżmy, że bierzesz pięć zwierząt do nieustannego i długotrwałego biegu. Niech to będzie ten gepard, antylopa, pies, przyzwoicie wytrenowany człowiek i koń, to dokładnie w takiej kolejności będą stawać. Człowiek przetrzyma nawet psa. Przegra tylko z koniem. Bo tylko koniowi później zagotowuje się od takiego biegania "łeb", a nie dlatego, że ma lepszy system chłodzenia pot/woda/język/nozdrza. Mózg jest kluczem. To jest czynnik decydujący, a nie to, że my wypijemy więcej wody, choć to też jest bardzo ważne. Ale nie decydujące. Nie jest decydującym (choć ważnym) ogólne chłodzenie, tylko to, żeby mózg wytrzymał większą temperaturę przez dłuższy czas. Klucz do sukcesu leży w tym, żeby mieć wyższą wytrzymałość termiczną mózgu przez jak najdłuższy czas I my z tym mamy lepiej od wielu zwierząt i w ten sposób możemy je ograć. Chodzi o to, żeby zagonić zwierzę i im lepszym, czyli bardziej wytrzymałym i zdeterminowanym ktoś jest biegaczem, tym szybciej dopadnie ofiarę, choć na początku taka antylopa może mu zwiać bardzo szybko. Pies wytrzyma dużo dłużej, a konia nigdy nie dogonimy, chyba że samochodem. Nie wiem jak koń, ale wystraszona, uciekająca zebra przebiega góra tylko 800 metrów i pada, kiedy samochód pędzi z nią cały czas na równo przy jej maksymalnej szybkości. Mózg nie wytrzymuje zbyt wysokiej temperatury i wpada w strefę letalną, z której nie ma odwrotu. To nie ma wiele (albo i nic) wspólnego z piciem wody, skórą, językiem czy nozdrzami. Gdyby antylopa miała mózg odporny jak koń (a nawet jak pies) to Buszmeni by na nie nie polowali, bo nawet beczkowóz i parasole by im nie pomogły. No może na Saharze. Słabsza wytrzymałość termiczna mózgu u antylop umożliwia takie polowanie.

Pozdrówka.
30-12-2012 13:46Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>> Czy był jednak drapieżnikiem? Owóż nie, budowa ciała i możliwości fizyczne wykluczają taką możliwość. Człowiek, jeżeli chodzi o mięso, był padlinożercom, a więc żywił się mięsem z padliny, oraz z czasami upolowanych drobnych zwierząt - jak większość padlinożerców. A że o "świeżą padlinę" było trudno, bo konkurencja duża, więc dużą część jego diety stanowiły pokarmy roślinne, jak u wszystkich "wszystkożernych zwierząt".
>Pocieszę Cię, od jakiegoś czasu mamy hipotezę biegaczy.
>Człowiek jako nieliczne stworzenie, może przełamać próg przegrzania. Każdy widział nieudany pościg np. geparda za antylopą, gdzie w pewnym momencie, prawie zaciskając zęby na tyłku antylopy, gepard odpuszcza. Nie wiedzieć dlaczego.
>Chodzi o to, że wykrywając stan przegrzania, instynkt działa u niego obligatoryjnie, nie może dalej biec.
>Nasza nadwyżka tkanki OUN była prawdopodobnie po to, aby zapewnić nam zdolność tolerowania przegrzania. Stąd byliśmy biegaczami dziennymi, w upale, a metoda polowania to "zagonić na śmierć", zresztą, tu i ówdzie nadal praktykowana.
>To z drugiej strony jest hipoteza tłumacząca wzrost objętości mózgu.

... taaak, dość przekonująca hipoteza, i raczej trudno ją podważyć. Jednak nie tylko polowania może dotyczyć. Przecież człowiek jest dość powolny, tak w pogoni jak i w ucieczce. Zresztą i sama technika polowania techniką "zagonić na śmierć" jest dość mało efektywna. Szybkie zwierzę szybko oddali się na tyle by bezpiecznie i skutecznie zmylić pościg, lub ukryć się w niedostępnym dla człowieka miejscu. Bardziej bym to kojarzył z długotrwałym (z odległości) tropieniem rannych i chorych zwierząt. Takie zwierzę wolniej się porusza, a więc człowiek dość łatwo za nim nadąży. Może to być też czynnikiem samoobrony. Jeżeli uda się człowiekowi, w pierwszym momencie, uciec z kłów i pazurów drapieżcy, to jest duża szansa, iż drapieżca zrezygnuje z długotrwałej pogoni. Albo na tyle człowiek się oddali, że drapieżca straci trop, lub zatrzyma go inna zdobycz...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Ania. (14138 punktów)
>... taaak, dość przekonująca hipoteza, i raczej trudno ją podważyć. Jednak nie tylko polowania może dotyczyć. Przecież człowiek jest dość powolny, tak w pogoni jak i w ucieczce. Zresztą i sama technika polowania techniką "zagonić na śmierć" jest dość mało efektywna. Szybkie zwierzę szybko oddali się na tyle by bezpiecznie i skutecznie zmylić pościg, lub ukryć się w niedostępnym dla człowieka miejscu.
Dodajmy, że od tysięcy lat umiemy tropić.
Tzn. nie ma powodu, aby człowiek nie potrafił tropić, skoro inne zwierzęta potrafią.
Skoro potrafimy teraz wytropić zwierzę na odległych dystansach (no, ja nie potrafię, ale wiem, że są tacy, co potrafią), to wtedy myślę, że nawet lepiej nam to szło.
Domyślamy się, że np. węch mógł być dla nas bardziej istotny, niż teraz.

>Bardziej bym to kojarzył z długotrwałym (z odległości) tropieniem rannych i chorych zwierząt. Takie zwierzę wolniej się porusza, a więc człowiek dość łatwo za nim nadąży.
Zapewne masz rację.
A nawet inaczej - sądzę, że masz rację. Osłabione osobniki na pewno były ważnym elementem naszej diety.

> Może to być też czynnikiem samoobrony. Jeżeli uda się człowiekowi, w pierwszym momencie, uciec z kłów i pazurów drapieżcy, to jest duża szansa, iż drapieżca zrezygnuje z długotrwałej pogoni. Albo na tyle człowiek się oddali, że drapieżca straci trop, lub zatrzyma go inna zdobycz...
No właśnie, tutaj chyba ma znaczenie ten pierwszy moment. Czyli wracamy do szybkości, tutaj chyba nie o wytrzymałość chodzi.

Ale w samoobronie ważniejszy jest inny element - nie działaliśmy samotnie. A grupa potrafi się obronić o niebo lepiej, myślę, że chętniej konfrontowaliśmy się z drapieżnikami w grupie, w dodatku w grupie działa mechanizm ewolucyjny p.t. dwóch filozofów i lew. Słabsze osobniki odpadały... nasze słabsze osobniki.

Jednak dla grupy utrata podstarzałego dziadka nie jest groźna, jego geny przetrwały, o ile miał już odchowane potomstwo. Za to gdyby jego dzieci działały same, to być może one by zginęły.
30-12-2012 19:11 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>>Dodajmy, że od tysięcy lat umiemy tropić.
>Tzn. nie ma powodu, aby człowiek nie potrafił tropić, skoro inne zwierzęta potrafią.
>Skoro potrafimy teraz wytropić zwierzę na odległych dystansach (no, ja nie potrafię, ale wiem, że są tacy, co potrafią), to wtedy myślę, że nawet lepiej nam to szło.
>Domyślamy się, że np. węch mógł być dla nas bardziej istotny, niż teraz.

... hmmm, węch to raczej słaba strona człowieka, nie mniej na pewno kiedyś dużo lepiej z niego korzystaliśmy. To ważny element nie tylko polowania, lecz i obrony. Wcześnie wykryte zagrożenie dawało większe szanse na uniknięcie ataku.

>>Bardziej bym to kojarzył z długotrwałym (z odległości) tropieniem rannych i chorych zwierząt. Takie zwierzę wolniej się porusza, a więc człowiek dość łatwo za nim nadąży.
>Zapewne masz rację.
>A nawet inaczej - sądzę, że masz rację. Osłabione osobniki na pewno były ważnym elementem naszej diety.

... człowiek, bez broni i innych urządzeń, to bardzo marny łowca. Dość powolny, choć wytrwały, i dużo słabszy od większości zwierząt/ssaków. Siłą rzeczy jego polowania były raczej sporadyczne i przypadkowe (przynajmniej dopóki nie wynalazł dobrej broni) i skupiały się na osobnikach mocno chorych i rannych - w sumie takich już na pograniczu śmierci, lub nawet padłych. Mięsożerność człowieka, u zarania jego historii bardziej się opierała na "białku pochodzenia zwierzęcego", a więc larwy, płazy, ryby, pisklęta i jajka, oraz małe (bardziej przypadkowo) schwytane zwierzęta...

>> Może to być też czynnikiem samoobrony. Jeżeli uda się człowiekowi, w pierwszym momencie, uciec z kłów i pazurów drapieżcy, to jest duża szansa, iż drapieżca zrezygnuje z długotrwałej pogoni. Albo na tyle człowiek się oddali, że drapieżca straci trop, lub zatrzyma go inna zdobycz...
>No właśnie, tutaj chyba ma znaczenie ten pierwszy moment. Czyli wracamy do szybkości, tutaj chyba nie o wytrzymałość chodzi.

... hmmm, choć poruszamy się bardziej w sferze domysłów, niż konkretnych faktów, to pozwolę sobie się nie zgodzić. Owszem, w pierwszym momencie ważna jest szybkość, lecz i moment zauważenia zagrożenia jest ważny. Im wcześniej zauważone niebezpieczeństwo, tym dystans pościgu dłuższy, a więc wytrzymałość ma znaczenie. Ma też znaczenie, gdy drapieżnik się już zmęczy, gdyż nieprzerwana ucieczka pozwala się oddalić na dużą odległość. Odległość pozwalającą mieć pewność, że drapieżnik zrezygnuje z tropienia - choćby z powodu zauważenia łatwiejszej zdobyczy (po drodze), lub opuszczenia jego terytorium łowów. Przy małej ilości pożywienia taka taktyka może się nie sprawdzić, lecz przy odpowiednim dostatku zwierzyny łownej?...

>Ale w samoobronie ważniejszy jest inny element - nie działaliśmy samotnie. A grupa potrafi się obronić o niebo lepiej, myślę, że chętniej konfrontowaliśmy się z drapieżnikami w grupie, w dodatku w grupie działa mechanizm ewolucyjny p.t. dwóch filozofów i lew. Słabsze osobniki odpadały... nasze słabsze osobniki.

... nooo, jeżeli atakujący osobnik był osobnikiem słabym (raczej bardzo słabym), to w takiej sytuacji on też mógł "odpaść". W końcu mięso drapieżnika to też pożywienie...

>Jednak dla grupy utrata podstarzałego dziadka nie jest groźna, jego geny przetrwały, o ile miał już odchowane potomstwo. Za to gdyby jego dzieci działały same, to być może one by zginęły.

... ooo, ten temat może prowadzić do "uprawdopodobnienia" istnienia świadomości u zwierząt. Trzeba by zacząć prowadzić obserwacje w kontekście, kiedy i jakie osobniki broni się w stadzie, a jakie się odpuszcza uciekając stadem. Czy niektóre (i które) osobniki celowo oddzielają się od stada, na zasadzie odciągnę agresora od stada i może uda mi się przeżyć...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Ania. (14138 punktów)
>... hmmm, węch to raczej słaba strona człowieka, nie mniej na pewno kiedyś dużo lepiej z niego korzystaliśmy. To ważny element nie tylko polowania, lecz i obrony. Wcześnie wykryte zagrożenie dawało większe szanse na uniknięcie ataku.
Na pewno. Dla nas, mieszczuchów nos to ozdoba twarzy głównie, ale dla nawet teraźniejszych tropicieli nie jest bez znaczenia.
Jednak oczywiście od dawna nie jest naszym atutem.

>>A nawet inaczej - sądzę, że masz rację. Osłabione osobniki na pewno były ważnym elementem naszej diety.
>... człowiek, bez broni i innych urządzeń, to bardzo marny łowca. Dość powolny, choć wytrwały, i dużo słabszy od większości zwierząt/ssaków. Siłą rzeczy jego polowania były raczej sporadyczne i przypadkowe (przynajmniej dopóki nie wynalazł dobrej broni) i skupiały się na osobnikach mocno chorych i rannych - w sumie takich już na pograniczu śmierci, lub nawet padłych. Mięsożerność człowieka, u zarania jego historii bardziej się opierała na "białku pochodzenia zwierzęcego", a więc larwy, płazy, ryby, pisklęta i jajka, oraz małe (bardziej przypadkowo) schwytane zwierzęta...
Na pewno, ale bardzo szybko to się zmieniło.
Chyba musiało, przez problemy klimatyczne.
Zresztą nie byliśmy aż tacy bezbronni. Już obecne szympansy potrafią użyć kija, a wiemy, że australopitek wytwarzał narzędzia z kości, co opisał świetnie Dart w swojej książce.
Co znamienne, wiele tych narzędzi przypomina oszczep lub dzidę.

>>No właśnie, tutaj chyba ma znaczenie ten pierwszy moment. Czyli wracamy do szybkości, tutaj chyba nie o wytrzymałość chodzi.
>... hmmm, choć poruszamy się bardziej w sferze domysłów, niż konkretnych faktów, to pozwolę sobie się nie zgodzić. Owszem, w pierwszym momencie ważna jest szybkość, lecz i moment zauważenia zagrożenia jest ważny. Im wcześniej zauważone niebezpieczeństwo, tym dystans pościgu dłuższy, a więc wytrzymałość ma znaczenie. Ma też znaczenie, gdy drapieżnik się już zmęczy, gdyż nieprzerwana ucieczka pozwala się oddalić na dużą odległość. Odległość pozwalającą mieć pewność, że drapieżnik zrezygnuje z tropienia - choćby z powodu zauważenia łatwiejszej zdobyczy (po drodze), lub opuszczenia jego terytorium łowów. Przy małej ilości pożywienia taka taktyka może się nie sprawdzić, lecz przy odpowiednim dostatku zwierzyny łownej?...
Weź pod uwagę, że większość drapieżników jet aktywna nocą. Nie daje to raczej szans na zwiększenie zasięgu aż tak bardzo, żeby dystans zmęczył drapieżnika.
Polowanie w środku dnia było nietypowe, nasze późne wkroczenie na tereny łowieckie zmusiło nas niejako do walki w dzień, kiedy sprawa jest trudniejsza, ofiara widzi więcej.
Ale faktycznie odszukanie zagrożenia było ważnym czynnikiem selekcyjnym. Stąd wynika nasza tendencja do widzenia twarzy, do zobaczenia węża w kiju itd.

>>Ale w samoobronie ważniejszy jest inny element - nie działaliśmy samotnie. A grupa potrafi się obronić o niebo lepiej, myślę, że chętniej konfrontowaliśmy się z drapieżnikami w grupie, w dodatku w grupie działa mechanizm ewolucyjny p.t. dwóch filozofów i lew. Słabsze osobniki odpadały... nasze słabsze osobniki.
>... nooo, jeżeli atakujący osobnik był osobnikiem słabym (raczej bardzo słabym), to w takiej sytuacji on też mógł "odpaść". W końcu mięso drapieżnika to też pożywienie...
Wtedy drapieżnik byłby ofiarą. Zdarza się i tak.
Ale osobniki tego samego gatunku raczej nie jedzą swoich, jeśli żyją w grupie. Chociaż zdarza się.
Nie sądzę jednak żeby u ludzi kanibalizm był tak powszechny.

>>Jednak dla grupy utrata podstarzałego dziadka nie jest groźna, jego geny przetrwały, o ile miał już odchowane potomstwo. Za to gdyby jego dzieci działały same, to być może one by zginęły.
>... ooo, ten temat może prowadzić do "uprawdopodobnienia" istnienia świadomości u zwierząt. Trzeba by zacząć prowadzić obserwacje w kontekście, kiedy i jakie osobniki broni się w stadzie, a jakie się odpuszcza uciekając stadem. Czy niektóre (i które) osobniki celowo oddzielają się od stada, na zasadzie odciągnę agresora od stada i może uda mi się przeżyć...
Inne gatunki rzadko przeżywają okres rozrodczy. Menopauzę obserwuje się u bardzo niewielu gatunków.
Stąd mamy ograniczone możliwości.
Ale nadal, z takiej analizy nie wynika nic świadomego, to samo dotyczyć może chomika, o ile żyje w grupie rodzinnej. To nie są świadome wybory, a wynik skuteczności określonej strategii, instynktu.
30-12-2012 12:45Nie na temat 
i.czaplicka (5782 punktów)
Przezuwacze nie maja gornych siekaczy. Za to np, konie jak najbardzej.
Przedtrzonowce maja wszystkie, bez wzgledu na sposob odzywiania.
30-12-2012 14:30 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
> Przeżuwacze nie maja górnych siekaczy. Za to np, konie jak najbardziej.
>Przedtrzonowce maja wszystkie, bez względu na sposób odżywiania.

... za Wikipedią... Cytat:


Ząb przedtrzonowy, przedtrzonowiec (dens praemolaris) - rodzaj zęba występującego u większości ssaków (zarówno w uzębieniu mlecznym, jak i stałym, z wyjątkiem przedtrzonowca pierwszego, który jest niewymienny), w tym człowieka (tylko w uzębieniu stałym, wśród zębów mlecznych nie występują przedtrzonowce). Przedtrzonowce są położone między kłem a zębami trzonowymi. Kształtem są zbliżone do trzonowców. Zdrowy dorosły człowiek posiada osiem zębów przedtrzonowych. U niektórych gatunków ssaków przedtrzonowce nie występują (owca, koza, bydło domowe).


... tutaj wypadałoby zamieścić cały wykład o uzębieniu (z uwzględnieniem dokładnego rozróżnienia pokarmów), który by wykazał, iż oboje mamy rację - w zależności od punktu widzenia na zasadność przekazania całości, czy części wiedzy w temacie aktualnej dyskusji. U mięsożernych przedtrzonowce są dużo mocniejsze, przeznaczone m.in. do łamania kości. U roślinożernych są bardziej zbliżone do budowy trzonowców. Wbrew pozorom, uzębienie to ogromny zakres wiedzy, z czego chyba oboje zdajemy sobie sprawę...

... pozdrawiam...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
30-12-2012 14:52Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Mam klopoty z internetem, stracilam czesc odpowiedzi.
Najpierw- prosze nie wrzucac do jednego worka "roslinozercow" i "miesozercow". Nie jestem biologiem, tylko lek, wet, nie znam sie na terminologii.
Najpierw roslinozerne. Nie jest tym samym owadozerna malpiatka czy nietoperz (sa takie) i trawozerny kon. Dwa pierwsze trawia owoce, co nie jest niczym szczegolnym -potrafia to tez miesozerne, np, lisy zywia sie jagodami. Natomiast niektore zwierzeta opanowaly trawienie celulozy. To jest zupelnie nowa jakosc. Generalnie, ssaki celulozy nie trawia. Niektore jednak wykorzystuja inne organizmy ( pierwotniaki, bakterie, tez grzyby ) do tego celu. I zywia sie produktami przemiany materii tych mikroorganizmow, oraz nimi samymi. Taka krowa wlasciwie zywi sie lotnymi kwasami tluszczowymi oraz strawionymi pierwotniakami.
Charakterystyczne cechy tych zwierzat - idac "od przodu"- pyska. Duzy, ciezki leb(plus wiezadlo karkowe, by ten leb utrzymac). Bo musi mase twardej, niewydajnej karmy przezuc. Plaskie, mocna, najlepiej rosnace stale (raczej wysuwajace sie) zeby.
Miejsce gdzie ta mikroflora moze zadzialac. Przezuwacze- przedzoladki. Kon - jelito slepe. Sam zwacz u byka pojemnosc 200 l. Duzy, ciezki brzuch, dla ktorego przeciwwaga jest leb.
Porownywanie z nimi czlowieka jest bez sensu. Chyba, ze ktos chce karmic ludzi celuloza.
Natomiast roslinozerne, ktore jedza owoce (mala zawartosc celulozy) sa podobne do czlowieka. Widzialam porownanie przewodu pokarmowego czlowieka i roslinozernych malpiatek - calkiem podobne.
Miesozerne. Nieszczesliwe slowo, kazdy mysli o tkance miesniowej , upolowanej zdobyczy (ssaku, ptaku) Tymczasem najczesciej sa to owady, slimaki inne bezkregowce.
Lisy np, jedza jagody, bezkregowce, zaby. Ze ssakow- gl gryzonie.
Czlowiek jakby wyskoczyl z tej klasyfikacji. Czesc trawienia odbywa sie na zewnatrz (obrobka cieplna) niedostatek ostrych klow zastapil noz.
Czy czlowiek moze sie obyc bez pokarmu pochodzenia zwierzecego? Prawde mowiac, nie wiem. Duzo jest badan za i przeciw. Na pewno dzisiaj mozna rozwiazac problem roznych niedoborow sztuczna suplementacja.
To tylko moje wewnetrzne przekonanie. Ale mysle, ze skok ewolucyjny naprawde byl spowadowany dieta miesna.
Psy wyscigowe karmione miesem i swiezym mlekiem naprawde maja to "cos"- wole walki.
30-12-2012 00:45 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>>Nie, to ewolucja. Ale prawdą jest, że człowiek potrafi obecnie przeżyć bez pokarmu pochodzenia zwierzęcego, bo ma do dyspozycji tzw. suplementy diety. W poprzednich tysiącleciach tak łatwo nie było.
>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika. Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny. Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna (10000 lat temu homo sapiens nie mógł trawić laktozy- wyczytane na blogu archeologicznym).

Mimo pewnej mojej sympatii dla prezentowanych przez ciebie w tym wątku poglądów, to jednak to powyżej to czyste brednie. Najgorszym rodzajem argumentu jest ten jawnie fałszywy. Taki argument na rzecz jakiejś tezy to wilcza przysługa robiona idei jej propagowania.
30-12-2012 06:20 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
Pozwól, że będę dyskutował w Twoim stylu,

A ja uważam, że nie.
30-12-2012 13:21 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny.
   Tylko ciekawe, dlaczego wegetarianie muszą stosować suplementację witaminą B12, której ich dieta im nie dostarcza. Tylko nie mów, że tego nie wiesz...
   Jeśli ktoś chce się zdecydować na niejedzenie mięsa, to jest to możliwe, ale lepiej żeby wiedział co robi.

   Pozdrawiam.
30-12-2012 16:16 
 Ocena 2 na 2
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek nie należy do drapieżników, nie ma instynktów drapieżnika.
Ja mam instynkty drapieżnika, czy w związku z tym nie jestem człowiekiem? Uwielbiam wędkować i zamierzam zacząć polować. Czy ta przyjemność którą mi to sprawia jest wbrew mojej roślinożernej naturze?
>Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny. Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna.
Gdybyś rozumiał ewolucji to byś wiedział że skoro coś było przewagą ewolucyjną, to stało się częścią naszej natury. Wilki to też roślinożercy? Przecież jadają również owoce leśne... Może jedzenie mięsa jest dla nich "tylko" przewagą ewolucyjną?
30-12-2012 17:55 
 Ocena 1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Niektórzy twierdzą, że człowiek jest roślinożerny, a inni, że wszystkożerny. Jestem przekonany, że człowiek jest roślinożerny. Mięso i nabiał jadł tylko dlatego, że wówczas była to przewaga ewolucyjna.
>Gdybyś rozumiał ewolucji to byś wiedział że skoro coś było przewagą ewolucyjną, to stało się częścią naszej natury. Wilki to też roślinożercy? Przecież jadają również owoce leśne... Może jedzenie mięsa jest dla nich "tylko" przewagą ewolucyjną?

Bicie żon i dzieci jest przewagą ewolucyjną silnych samców. Dzięki temu mają dostęp do samic i unikają detronizacji ze strony młodych samców. Jest to zatem część "natury ludzkiej". Widzisz kierunek i sposób wykorzystania ww. argumentu?
30-12-2012 19:59Nie na temat 
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>Bicie żon i dzieci jest przewagą ewolucyjną silnych samców. Dzięki temu mają dostęp do samic i unikają detronizacji ze strony młodych samców. Jest to zatem część "natury ludzkiej". Widzisz kierunek i sposób wykorzystania ww. argumentu?

Trafniej było by użyć gwałtu jako argumentu. Bo bicie żony, a dzieci w szczególności nie jest i nie było raczej żadną przewagą ewolucyjną. Żona od bijącego może uciec albo go otruć. Bicie własnych dzieci (jak wnioskuje skoro jest żoną) to tym bardziej marne przystosowanie ewolucyjne. Agresja w stosunku do własnej rodziny to oznaka słabości, ewolucja nie premiuje słabości. Bicie własnych dzieci czy żony porównujesz do zabijania zwierząt. To nie jest to samo. Etyka jest oparta na empatii. Nie rób drugiemu co tobie nie miłe. Zwierze, grzyb, roślina czy bakteria nie jest dla mnie równoprawnym podmiotem w takich rozważaniach. Co nie znaczy że popieram bezsensowne znęcanie się nad zwierzętami. Dlatego chciał bym aby produkty powstałe w wyniku uboju rytualnego były oznakowane, abym mógł ich unikać. Jednocześnie nie jest to wystarczający powód by komuś czegoś zakazywać, angażując w to służby państwa i ograniczając jego wolność
29-12-2012 15:35 
 Ocena 9 na 11
Piątkowski (5131 punktów)

>>Człowiek to drapieżny ssak,
>To niestety propaganda.

Porównaj sobie układ pokarmowy człowieka z układem roślinożercy i jakiegoś drapieżnego ssaka, zobaczysz kim jesteśmy z "natury". Propagandę to sieją wegetarianie...
29-12-2012 15:42 
 Ocena 12 na 12
i.czaplicka (5782 punktów)
.
>Porównaj sobie układ pokarmowy człowieka z układem roślinożercy i jakiegoś drapieżnego ssaka, zobaczysz kim jesteśmy z "natury". Propagandę to sieją wegetarianie...
Układ pokarmowy człowieka (i cała anatomia) najbardziej przypomina świński. Człowiek jest wszystkożercą.
29-12-2012 16:08 
 Ocena 2 na 2
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>Układ pokarmowy człowieka (i cała anatomia) najbardziej przypomina świński. Człowiek jest wszystkożercą.

A więc mięsożercą również.
29-12-2012 16:29 
 Ocena 8 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>A więc mięsożercą również.
Tak. Człowiek to odkurzacz - wchłania wszystko.
29-12-2012 18:00Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Scorp (5381 punktów)
>
>Tak. Człowiek to odkurzacz - wchłania wszystko.
>
Taa... w przewód pokarmowy człowiek wchłania prawie wszystko - oprócz odchodów (nie licząc przerobionej spadzi w miodku lipowym). Natomiast w umysł - jego najbardziej otwarty układ - może wchłonąć rzeczywiście wszystko, każdą najgorszą i najgłupszą myśl, wszystkie odchody ideologiczne, odpady i śmieci. Najgorsze do pomyślenia paskudztwa i okropieństwa mogą dać się wchłonąć i zakwitnąć.

Dieta to mały problem. W porównaniu z umysłem żołądek jest bardzo wybredny.
-
29-12-2012 18:09 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>Taa... w przewód pokarmowy człowiek wchłania prawie wszystko - oprócz odchodów
Pomiot kurzy zawiera dużo białka, ma całkiem niezłą strawność.
30-12-2012 10:44 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>>Tak. Człowiek to odkurzacz - wchłania wszystko.
>>
>Taa... w przewód pokarmowy człowiek wchłania prawie wszystko - oprócz odchodów (nie licząc przerobionej spadzi w miodku lipowym).
Spadź to nie odchody!

Mszyce zjadają pokarm z floemu - tkanki, która transportuje głównie sacharozę od liści w dół rośliny.
Ale potrzebują aminokwasów, jak każde zwierzę. Muszą więc przepuścić przez siebie dużo cukrów, aby wygrzebać z tego wystarczająco dużo białek.
Nadmiar cukru wydzielają w postaci słodkich kropli - spadzi.
Pszczoły odkryły pyszne kropelki, stąd lubią pogłaskać mszyce i zbierać te krople.
Powstaje miód spadziowy - najpyszniejszy, ale dodatek spadzi jest często i w innych miodach.
Scorp (5381 punktów)
>Spadź to nie odchody!
>Muszą więc przepuścić przez siebie dużo cukrów...

Szacunek dla Ani. wiedzy! Ale jeżeli spadź to nie odchody, to czy mszyce mają jakiś osobny takt pokarmowy, którym wydzielają produkty własnej przemiany materii, czyli odchody, niezależne od spadzi? Pytałem kiedyś o to pewnego dra pszczelarstwa, twierdził że nie mają, że to są jedyne odchody jakie wydzielają mszyce, mieszając wszystko razem. Więc jak jest?
-
30-12-2012 11:48 
 Ocena 9 na 9
Ania. (14138 punktów)
>>Spadź to nie odchody!
>>Muszą więc przepuścić przez siebie dużo cukrów...
>Szacunek dla Ani. wiedzy! Ale jeżeli spadź to nie odchody, to czy mszyce mają jakiś osobny takt pokarmowy, którym wydzielają produkty własnej przemiany materii, czyli odchody, niezależne od spadzi? Pytałem kiedyś o to pewnego dra pszczelarstwa, twierdził że nie mają, że to są jedyne odchody jakie wydzielają mszyce, mieszając wszystko razem. Więc jak jest?
Pokarm filtrują w specjalnej komorze, przed przełykiem. Stamtąd, omijając resztę, trafia do końcowego odcinka jelita i jest usuwana (spadź) na zewnątrz. To nie jest to samo, co odchody - niestrawione resztki, które przeszły całe jelito środkowe, w którym odbywało się trawienie. Z faktu wychodzenia z tego samego otworka nie oznacza, że to to samo (przypomnę, że takie ptaki tym samym otworkiem robią kupkę razem z siku i składają jajko, oraz kopulują. A panowie naszego gatunku jednym otworkiem oddają siku i nasienie, więc kwestia jednego otworka nie jest chyba wyznacznikiem, a sposób obróbki)

BTW - produkty przemiany materii to siku, a nie kupka. Kupka to resztki z pokarmu, których nie da się strawić oraz trochę złuszczającej się błony śluzowej jelit.
Scorp (5381 punktów)
>BTW - produkty przemiany materii to siku, a nie kupka. Kupka to resztki z pokarmu, których nie da się strawić oraz trochę złuszczającej się błony śluzowej jelit.

OK, ok. Offtopic do kwadratu, a poza tym jesteśmy chyba przez obiadem, to dajmy temu spokój...
Pozdrowienia!
A swoją drogą mszyce powinny zażądać jakiejś gratyfikacji...
-
30-12-2012 12:21 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>BTW - produkty przemiany materii to siku, a nie kupka. Kupka to resztki z pokarmu, których nie da się strawić oraz trochę złuszczającej się błony śluzowej jelit.
>OK, ok. Offtopic do kwadratu, a poza tym jesteśmy chyba przez obiadem, to dajmy temu spokój...
Och, nie przesadzaj, miód spadziowy jest najpyszniejszy!
A sposób produkcji spadzi nie jest bardziej obleśny od sposobu produkcji miodu.

>Pozdrowienia!
Nawzajem

>A swoją drogą mszyce powinny zażądać jakiejś gratyfikacji...
A co Ty myślisz!
Dostają ekwiwalent od mrówek, które również korzystają ze spadzi. A w zamian bronią mszyc.
30-12-2012 14:56Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Czlowiek nie swinia -wszystko zezre!
30-12-2012 15:03Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>Czlowiek nie swinia -wszystko zezre!
Albo właśnie:
człowiek jak świna, wszystko zeżre. Mamy ze świnkami bardzo dużo wspólnego. Tak dużo, że nasze organy często trudno odróżnić.
30-12-2012 15:17 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Moze temu czlowieczenstwo zawdzieczamy- niewybrednosc (przystosowanie do roznych warunkow)+ bezwzglednosc?
Ania. (14138 punktów)
>Moze temu czlowieczenstwo zawdzieczamy- niewybrednosc (przystosowanie do roznych warunkow)+ bezwzglednosc?
Wiele osób łączy zmianę diety z naszą wyjątkowością w gronie naczelnych, więc pewnie masz rację.
29-12-2012 16:09 
 Ocena 3 na 3
Piątkowski (5131 punktów)

>Układ pokarmowy człowieka (i cała anatomia) najbardziej przypomina świński. Człowiek jest wszystkożercą.

Teraz rozumiem to dziwne uczucie, gdy patrzę na gęby niektórych naszych polityków, wiedziałem, że kogoś mi przypominali...
29-12-2012 19:03 
 Ocena 3 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.

Lew zabijający zebre i pożerający ją - jest etyczny czy nie? Jeśli nie jest to co ma zrobić aby żyć w zgodzie z etyką i nie zdechnąć z głodu?
29-12-2012 21:46 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.
>Lew zabijający zebre i pożerający ją - jest etyczny czy nie? Jeśli nie jest to co ma zrobić aby żyć w zgodzie z etyką i nie zdechnąć z głodu?
>

Proszę się nad tym zastanowić, tj. kiedy działanie jest etyczne, kto posiada intuicje etyczne itd. Proszę o to minimum, ponieważ nagłówej na tej stronie zobowiązuje.

W razie czego, naprawdę, jako filozof, służę pomocą.
29-12-2012 22:13 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Proszę się nad tym zastanowić, tj. kiedy działanie jest etyczne, kto posiada intuicje etyczne itd. Proszę o to minimum, ponieważ nagłówej na tej stronie zobowiązuje.
>W razie czego, naprawdę, jako filozof, służę pomocą.

Nie muszę się nad tym zastanawiać bo nie mam dylematu czy jeść mięso czy nie.
Chciałem tylko ironicznie się zapytać o co chodzi w twoim poscie?
Piszesz, że ssaki mają świadomość porównywalną z ludźmi. Nastepnie stawiasz tezę, że z tego powodu nie wypada człowiekowi zabić i zjeść krowy na przykład. Więc ja się pytam (skoro lew i człowiek mają podobną świadomość) co pozwala lwowi na zabicie zebry podczas gdy człowiekowi nie wypada zabić krowy.

I proszę się nie obrazić ale filozof to dla mnie taki sam tytuł "naukowy" jak teolog
Filozofując z łatwościa dojdę do wniosku, że sałaty też nie można jeść bo na żyje i czuje

P.s. a co z padliną? Będę nieetyczny jeśli zjem świeżo padniętą krowę?
30-12-2012 00:47 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Akurat twój argument jest tak słaby, że w istocie ne zasługuje na uwagę. ale dziś mam dobry dzień. Powiadasz: bo lew zabija zebrę, to z tego wynika, że ok, gdy człowiek zabja świnię? Cóż, lew z chęcią zabija też lwa, rozumiem, że gdyby jakiś człowiek zabił innego, to też byś w tym nie widział nic zdrożnego?
30-12-2012 01:12Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Akurat twój argument jest tak słaby, że w istocie ne zasługuje na uwagę. ale dziś mam dobry dzień. Powiadasz: bo lew zabija zebrę, to z tego wynika, że ok, gdy człowiek zabja świnię? Cóż, lew z chęcią zabija też lwa, rozumiem, że gdyby jakiś człowiek zabił innego, to też byś w tym nie widział nic zdrożnego?

Lwy zabijają się nawzajem z chęcią? A możesz mi wskazać gdzie mogę poczytać na temat zapędów morderczych takich lwów?
Bo o ile mi wiadomo lwy zabijają jeśli są głodne lub czują się zagrożone (tp, że lew po przejęciu haremu zagryza obce lwiątka kierowane jest przez instynlt a nie chęć). Nie widziałem żeby lwy tsk po prostu zagryzały się nawzajem.
Jeśli tak by było to populacja lwów byłaby poważnie zagrożona i naszym obowiązkiem byłoby wytłumaczenie im, że nie można dla chęci się zagryzać

A powiedz mi jak to w ogrodach zoologicznych robia, że lwy nie zagryzają się tam z chęcią?
30-12-2012 01:19 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Lwy zabijają się nawzajem z chęcią? A możesz mi wskazać gdzie mogę poczytać na temat zapędów morderczych takich lwów?

Na przykład lew zagryzajacy lwiątka po przejciu haremu od innego lwa. To przejęcie też dość często nie jest pokojowe.

>Bo o ile mi wiadomo lwy zabijają jeśli są głodne lub czują się zagrożone (tp, że lew po przejęciu haremu zagryza obce lwiątka kierowane jest przez instynlt a nie chęć).

A to interesujace rozróżnienie.

No dobrze, odłózmy na bok "instynktowne" zabójstwa lwów (choć, serio mówić, to strasznego LOLa posadziłeś tą dystynkcją)

>Jeśli tak by było to populacja lwów byłaby poważnie zagrożona i naszym obowiązkiem byłoby wytłumaczenie im, że nie można dla chęci się zagryzać

Co powiesz o szympansach? Toczą ludobójcze wojny. Pardon, szympansobójcze wojny. I nie mówimy tu instynktownym (LOL LOL LOL) afekcie a la zagryzienie niewinnych lwiątek, tylko zaplanowanych i zorganizowanych wycieczkach na terytoria wrogich stad mających na celu wymordowanie kogo się da.

Szympansy tak robią, bardzo to naturalne, po co czepiac się ludzi, masakry w Sebrenicy były OK, tak?
30-12-2012 01:30 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Temat był o jedzeniu mięsa a ty wyciągasz szympansy

Zalożycielka tematu postawiła tezę, że lew i ja mamy bardzo podobną świadomość. I ten fakt powinien sprawić, że nie będę jadł mięsa. Mój problem logiczny w tej tezie jest taki, że nie rozumiem dlaczego lew ze swoją świadomoscią może zjeść zebre a ja krowy nie mogę

I co z moim pytaniem: mogę trzymać krowy w stajni, karmić je i jeśli padną śmiercią naturalną zjeść?
30-12-2012 01:32 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Zalożycielka tematu postawiła tezę, że lew i ja mamy bardzo podobną świadomość. I ten fakt powinien sprawić, że nie będę jadł mięsa. Mój problem logiczny w tej tezie jest taki, że nie rozumiem dlaczego lew ze swoją świadomoscią może zjeść zebre a ja krowy nie mogę

Szympans ma świadomość jeszcze bardziej podobną do ludzkiej. Czy nie rozumiesz, czemu szympanse mogą (w sensie etycznym) się zabijać, a ludzie nie? Czy też twoje problemy z rozumieniem są aż tak wybiórcze?
30-12-2012 01:41 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Zalożycielka tematu postawiła tezę, że lew i ja mamy bardzo podobną świadomość. I ten fakt powinien sprawić, że nie będę jadł mięsa. Mój problem logiczny w tej tezie jest taki, że nie rozumiem dlaczego lew ze swoją świadomoscią może zjeść zebre a ja krowy nie mogę
>Szympans ma świadomość jeszcze bardziej podobną do ludzkiej. Czy nie rozumiesz, czemu szympanse mogą (w sensie etycznym) się zabijać, a ludzie nie? Czy też twoje problemy z rozumieniem są aż tak wybiórcze?

Nie znam etyki szympansów (ty?) więc nie będę się o ich wojnach wypowiadal.
Znam moją etykę. A ta pozwala mk zabić krowę ale nie pozwala zabić człowieka.

Poza tym etyka i moralność to bardzo zmienne wartości. Kiedyś na przykład normalnym były usługi prostytutek czy malżeństwa z niepełnoletnymi.
To co dziś spotyka się z potępieniem było kiedyś najnormalniejszą rzeczą na świecie i na odwrót.
30-12-2012 01:48 
 Ocena-2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Znam moją etykę. A ta pozwala mk zabić krowę ale nie pozwala zabić człowieka.

Każdego? A jesli człowiekiem jest zarodek? Większość ludzi (rozsądnie) na tym forum nie widzi nic zdrożnego w mordowaniu ludzi póki sa zarodkami lub płodami. Prawda, niektórzy przykrywają to retoryką "zarodki to nie ludzie", ale to tylko dziwaczna semantyczna magia.

Fundamentalnym błędem jest wiązanie etyki w ogole z "człowieczeństwem". Oraz etyczny naturalizm - w każdej postaci.
30-12-2012 01:59 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Znam moją etykę. A ta pozwala mk zabić krowę ale nie pozwala zabić człowieka.
>Każdego? A jesli człowiekiem jest zarodek? Większość ludzi (rozsądnie) na tym forum nie widzi nic zdrożnego w mordowaniu ludzi póki sa zarodkami lub płodami. Prawda, niektórzy przykrywają to retoryką "zarodki to nie ludzie", ale to tylko dziwaczna semantyczna magia.
>Fundamentalnym błędem jest wiązanie etyki w ogole z "człowieczeństwem". Oraz etyczny naturalizm - w każdej postaci.

Zarodek to nie człowiek.
A semantyczna magia to własnie cudowne zrobienie z 4 komórek człowieka

A co do twojego pytania - tak, każdego człowieka, ktorego mózg nie obumarł.
30-12-2012 02:02 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zarodek to nie człowiek.

Aha, a kijanka to nie żaba - w takim sensie, zarodek to nie czlowiek. Płód czy noworodek zresztą też nie. Ba, w pewnym trywialnym sesnie dziecko to też nie człowiek - po prostu.

Ale nie będe okrutny, powiem ci, co ty chcesz powiedzieć, ale nie umiesz, bez uciekania się do semantycznej magii: ludzki zarodek nie wykazuje jakości, które czynią go takim podmiotem etycznym jakim jest ludzkie dziecko czy ludzki dorosły.
30-12-2012 02:07 
 Ocena 1 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Zarodek to nie człowiek.
>Aha, a kijanka to nie żaba - w takim sensie, zarodek to nie czlowiek. Płód czy noworodek zresztą też nie. Ba, w pewnym trywialnym sesnie dziecko to też nie człowiek - po prostu.
>Ale nie będe okrutny, powiem ci, co ty chcesz powiedzieć, ale nie umiesz, bez uciekania się do semantycznej magii: ludzki zarodek nie wykazuje jakości, które czynią go takim podmiotem etycznym jakim jest ludzkie dziecko czy ludzki dorosły.
>

Zarodek nie jest człowiekiem z jednej, jedynej przyczyny - nie posiada mózgu. Tylko tyle i aż tyle.
30-12-2012 02:12 
 Ocena-2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Zarodek nie jest człowiekiem z jednej, jedynej przyczyny - nie posiada mózgu. Tylko tyle i aż tyle.

Wiesz o biologii prawdopodobnie mniej niż o etyce, skoro przynależność gatunkową określasz na podstawie jednego organu.

W ogóle, to jakiego gatunku organizmem jest zarodek, który się, po wykształceniu mózgu, ofkors, stanie człowiekiem?

BTW: a u innych zwierząt? Czy zarodek stanie się krową dopiero gdy wykształci mu sie żwacz?
30-12-2012 02:25Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Zarodek nie jest człowiekiem z jednej, jedynej przyczyny - nie posiada mózgu. Tylko tyle i aż tyle.
>Wiesz o biologii prawdopodobnie mniej niż o etyce, skoro przynależność gatunkową określasz na podstawie jednego organu.
>W ogóle, to jakiego gatunku organizmem jest zarodek, który się, po wykształceniu mózgu, ofkors, stanie człowiekiem?
>BTW: a u innych zwierząt? Czy zarodek stanie się krową dopiero gdy wykształci mu sie żwacz?

Zarodek krowy stanie się krową gdy wykształci sie mózg, który pozwoli na tak prozaiczną funkcję jaką jest samodzielne oddychanie.

Ostro wyjechałeś z tą przynależnością gatunkową
Teraz tylko brakuje żebyś wyjechał z Hitlerem i ateizmem

Miłej nocy życzę
30-12-2012 02:28 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Ostro wyjechałeś z tą przynależnością gatunkową

Ale o co ci chodzi? To nie ja piszę, że mózgi decydują o przynalezności do danego gatunku.
Ej, a w ogóle, skoro mózg jest potrzebny do bycia człowiekiem to czy to musi byc ludzki mózg, czy dowolny? A jeśli ludzki mózg, to co go czyni ludzkim mózgiem. No nie to, że jest w czaszcze czlowieka, bo właśnie ustaliliśmy, że to czaska jest ludzka dopiero, gdy się w niej pojawi stosowny mózg.

>Teraz tylko brakuje żebyś wyjechał z Hitlerem i ateizmem

Nie wiem o czym mowisz, ale jako racjonalny ateista miewam dość często problemy zr zrozumieniem irracjonalnych fanatyków, więc w sumie nie stresuj się moim brakiem pojętności.

>Miłej nocy życzę

Wzajemnie.
30-12-2012 02:45 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Ostro wyjechałeś z tą przynależnością gatunkową
>Ale o co ci chodzi? To nie ja piszę, że mózgi decydują o przynalezności do danego gatunku.
>Ej, a w ogóle, skoro mózg jest potrzebny do bycia człowiekiem to czy to musi byc ludzki mózg, czy dowolny? A jeśli ludzki mózg, to co go czyni ludzkim mózgiem. No nie to, że jest w czaszcze czlowieka, bo właśnie ustaliliśmy, że to czaska jest ludzka dopiero, gdy się w niej pojawi stosowny mózg.
>>Teraz tylko brakuje żebyś wyjechał z Hitlerem i ateizmem
>Nie wiem o czym mowisz, ale jako racjonalny ateista miewam dość często problemy zr zrozumieniem irracjonalnych fanatyków, więc w sumie nie stresuj się moim brakiem pojętności.
>>Miłej nocy życzę
>Wzajemnie.
>

Odpowiem jeszcze zanim wyjdę

To ty wyjechałeś o gatunku. Ja wyrażnie napisałem, że ludzki zarodek staje się człowiekiem w momencie wykształcenia się mózgu.
W tym momencie możemy mowić o człowieku a nie zarodku.
Mózg jest dla mnie wyznacznikiem tego, że nie jesteś jedynie zlepkiem komórek. A nie tego, że jesteś człowiekiem a nie chomikiem.

A czy musi być ludzki? Nie znam metody, która pozwoliła by na ingerencję w proces wykształcania się mózgu. A tylko wtedy mógłbym zastanawiać się czy inny mózg niż ten,który właśnie sie kształci jest możliwy.
30-12-2012 02:47 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>To ty wyjechałeś o gatunku.

Ja? To ty twierdzisz, że zarodek to nie człowiek (ergo, to jakiś inny gatunek), to ty twierdzisz, że od gatunkowej przynależności zależą kwestie etyczne.

Widzę, że nie radzisz sobie z własnymi myślami, cóż dopiero z cudzymi?
30-12-2012 03:00 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>To ty wyjechałeś o gatunku.
>Ja? To ty twierdzisz, że zarodek to nie człowiek (ergo, to jakiś inny gatunek), to ty twierdzisz, że od gatunkowej przynależności zależą kwestie etyczne.
>Widzę, że nie radzisz sobie z własnymi myślami, cóż dopiero z cudzymi?

Tak, twierdze że zarodek to zarodek. Plemnik to plemnik, jajo to jajo a zygota to zygota.
Ludzki zarodek to ludzki zarodek. Tak samo jak kurze jajo to kurze jajo a nie kogut.

Wiem, że robisz to specjalnie i podniecasz się własną ironią

Ale spróbuje jeszcze raz: nie mam na myśli gatunku mówiąc, że to mózg z zarodka robi człowieka.
Dobrze wiesz, że nasza dyskusja o mózgu ma kontekst aborcyjny a nie gatunkowy.
Dlatego przestań zgrywać miszcza ciętej riposty

Dobranoc
30-12-2012 03:06 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Ale spróbuje jeszcze raz: nie mam na myśli gatunku mówiąc, że to mózg z zarodka robi człowieka.

Wiem, że nie masz: www.racjonalista.pl/forum.php/s,539279#w539474

Właśnie dlatego od początku mówiłem o "semantycznej magii". Skomplikowaną kwestię próbujesz zamknąć w kretyńskim sformułowaniu "to nie człowiek", które w najlepszym razie, jest objawem lenistwa w formułowaniu argumentacji.

"to nie człowiek" gdy dyskutuje sie o etyce aborcji, ma dokładnie taką samą wartość, jak "to nie ludzie", gdy dyskutuje się o etyce holocaustu.

To znaczy żadną, chyba, że jest się jawnym rasistą lub gatunkowistą.

A jeśli chodzi ci o "mózg" jako nośnik pewnych wartosci etycznych, to powinieneś co najmniej wziąć pod uwagę, że inne, podobne jakoś do ludzkich mózgi też mogą być nosnikiem takich wartosci. Ale to by, w gruncie rzeczy, podważyło całą twoją argumentację w tym wątku, która próbuje zbagatelizować podobieństwa (pod pewnymi wzgledami) mózgów ludzi i zwierząt.

Podsumowując: co właściwie "masz na myśli" gdy mówisz, że to mózg robi z zarodka człowieka? Czy to, że czuje ból? Myśli? Przeiwduje przyszłość? Odróznia siebie jako jednostke? Posiada zdolności językowe? Jakieś inne cechy?
31-12-2012 01:17 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> niektórzy przykrywają to retoryką "zarodki to nie ludzie", ale to tylko dziwaczna semantyczna magia.
Poprawne semantycznie byłoby mówienie o ścięciu dębu, gdy był jeszcze żołędziem?

>Fundamentalnym błędem jest wiązanie etyki w ogóle z "człowieczeństwem".
Poprawne byłoby wiązanie jej z mniejszą grupą kulturową?

> Oraz etyczny naturalizm - w każdej postaci.
Tu zgoda - to kompletna bzdura.
31-12-2012 01:40 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Poprawne semantycznie byłoby mówienie o ścięciu dębu, gdy był jeszcze żołędziem?

Tak jak powiedziałem, zarodek człowieka nie jest człowiekiem dokłądnie w takim samym sensie jak kijanka nie jest żabą, albo żołądź dębem.

Pytanie, czy owo "jakościowe" przejscie w trakcie rozwoju od żołędzia do dębu zmienia status etyczny tego organizmu tak jak przejście od nie-czlowieka zarodka do człowieka-czlowieka? Nie. Krótko mówiąc coś innego gra tu rolę.

Będę się upierał, że sformułowanie "zarodek to nie człowiek" jest wygodnym skrótem myślowym, ale skazanym na porażkę jako argument w dyskusji nad aborcją.

Mój szanowny przedmówca stwierdza na przykład, że to mózg jest wyznacznikiem człowieczeństwa, a ja się pytam: jaki mózg? Pęcherzyk mózgowy? Mózg z rozwiniętą, ale nieaktywną korą? Z korą już aktywną, ale zupełnie inaczej niż u dzieci i dorosłych?

>Poprawne byłoby wiązanie jej z mniejszą grupą kulturową?

A dlaczego z jakąkolwiek "grupą", a nie z cechami, co do których rozsądnie jest przyjąć, że są relewantne etycznie?
30-12-2012 01:43 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)

>Szympans ma świadomość jeszcze bardziej podobną do ludzkiej. Czy nie rozumiesz, czemu szympanse mogą (w sensie etycznym) się zabijać, a ludzie nie? Czy też twoje problemy z rozumieniem są aż tak wybiórcze?

Tylko pytanie brzmi: czy dlatego nie powinniśmy zabijać ludzi bo to nieetyczne, czy dlatego, że są ludźmi (tak jak my)?
30-12-2012 01:50 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Tylko pytanie brzmi: czy dlatego nie powinniśmy zabijać ludzi bo to nieetyczne, czy dlatego, że są ludźmi (tak jak my)?

Nie bardzo rozumiem.

Poza tym zabijanie ludzi bywa etyczne: jeśli jeden człowiek jest zarodkiem, a drugi jego matką i ona nie ma ochoty na ciążę, wtedy etyczne jest zabicie tego człowieka, a nieetyczne chronienie go kosztem psychicznego dyskomfortu matki. Prawda?
30-12-2012 02:02Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Tylko pytanie brzmi: czy dlatego nie powinniśmy zabijać ludzi bo to nieetyczne, czy dlatego, że są ludźmi (tak jak my)?
>Nie bardzo rozumiem.

W sensie: "nie zabijam, bo sam jestem człowiekiem i nie chcę być zabity" a nie, że nie zabijam bo to jest sprzeczne z moim systemem etycznym (zresztą jedno zapewne wynika z drugiego). Ze zwierząt byłaby taka różnica, że zasada, iż nie powinniśmy ich zabijać jest bardziej "bezinteresowna", bo zabijanie zwierząt jest dla nas mniej niebezpieczne od zabijania ludzi.

>Poza tym zabijanie ludzi bywa etyczne: jeśli jeden człowiek jest zarodkiem, a drugi jego matką i ona nie ma ochoty na ciążę, wtedy etyczne jest zabicie tego człowieka, a nieetyczne chronienie go kosztem psychicznego dyskomfortu matki. Prawda?

Ryzykowne stwierdzenie. Chyba nawet zwolennicy pro choice nie głoszą poglądu, że takie działanie jest etyczne, tylko że to tzw. mniejsze zło.
30-12-2012 02:08Nie na temat 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>W sensie: "nie zabijam, bo sam jestem człowiekiem i nie chcę być zabity" a nie, że nie zabijam bo to jest sprzeczne z moim systemem etycznym (zresztą jedno zapewne wynika z drugiego).

Powiedziałbym, że jedno zawiera się w drugim.

>Ze zwierząt byłaby taka różnica, że zasada, iż nie powinniśmy ich zabijać jest bardziej "bezinteresowna", bo zabijanie zwierząt jest dla nas mniej niebezpieczne od zabijania ludzi.

Tak, dokładnie w takim samym sensie, że zasada "nie zabijamy ludzi" jest bardziej bezinteresowna od zasady "nie zabijamy ludzi własnej rasy".

>Ryzykowne stwierdzenie. Chyba nawet zwolennicy pro choice nie głoszą poglądu, że takie działanie jest etyczne, tylko że to tzw. mniejsze zło.

Zawsze myślałem, że etycznie jest robić mniejsze zło, gdy alternatywną jest większe

W każdym razie, uważam, że istnieją dobre racje dla których zabijanie niektórych ludzi (na przykład zarodków) jest etyczne, i są one, paradoksalnie tymi samymi racjami, z powodu których zabijanie niektórych zwierząt na jedzenie jest nieetyczne.
Rigoletto (3891 punktów)Odp: Zwierzęta są świadomezu
>>W sensie: "nie zabijam, bo sam jestem człowiekiem i nie chcę być zabity" a nie, że nie zabijam bo to jest sprzeczne z moim systemem etycznym (zresztą jedno zapewne wynika z drugiego).
>Powiedziałbym, że jedno zawiera się w drugim.

A to już zależy. W światopoglądach religijnych niekoniecznie tak bywa.

>>Ze zwierząt byłaby taka różnica, że zasada, iż nie powinniśmy ich zabijać jest bardziej "bezinteresowna", bo zabijanie zwierząt jest dla nas mniej niebezpieczne od zabijania ludzi.
>Tak, dokładnie w takim samym sensie, że zasada "nie zabijamy ludzi" jest bardziej bezinteresowna od zasady "nie zabijamy ludzi własnej rasy".

Zgadza się.

>>Ryzykowne stwierdzenie. Chyba nawet zwolennicy pro choice nie głoszą poglądu, że takie działanie jest etyczne, tylko że to tzw. mniejsze zło.
>Zawsze myślałem, że etycznie jest robić mniejsze zło, gdy alternatywną jest większe zło.

No tak, chodziło mi o to, że mimo wszystko aborcji nie powinno się jednak traktować jako czegoś "etycznego", w sensie, że zawsze jest usprawiedliwiona, bo najważniejsze jest samopoczucie, matki czy ojca. Mimo wszystko należy pamiętać, że chodzi o unicestwienie czegoś unikalnego (jeśli uznajemy, że unikalność osobnicza ludzi, jest czymś ważnym).

>W każdym razie, uważam, że istnieją dobre racje dla których zabijanie niektórych ludzi (na przykład zarodków) jest etyczne, i są one, paradoksalnie tymi samymi racjami, z powodu których zabijanie niektórych zwierząt na jedzenie jest nieetyczne.

No właśnie. Chyba tu też chodzi o głównie o samopoczucie.
30-12-2012 02:05 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Zwierzęta są świadome
>>Tylko pytanie brzmi: czy dlatego nie powinniśmy zabijać ludzi bo to nieetyczne, czy dlatego, że są ludźmi (tak jak my)?
>Nie bardzo rozumiem.
>Poza tym zabijanie ludzi bywa etyczne: jeśli jeden człowiek jest zarodkiem, a drugi jego matką i ona nie ma ochoty na ciążę, wtedy etyczne jest zabicie tego człowieka, a nieetyczne chronienie go kosztem psychicznego dyskomfortu matki. Prawda?

Jeśli twoja etyka określa 4 komórki człowiekiem to oczywiście, że zabicie takiego zarodka=człowieka jest nieetyczne.
Jeśli etyka ciężarnej kobiety (pomyliłeś ciąże z macierzyństwem) określa zarodek jako zarodek i pozwala na "zabicie" tegoż zarodka to jej zachowanie nie jest nieetyczne.

Kiedyś etycznym była śmierć za twierdzenie, że boga nie ma. Dlatego daj se siana z etyką bo to bardzo śliskie pojecie
30-12-2012 02:09 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Jeśli twoja etyka określa 4 komórki człowiekiem to oczywiście, że zabicie takiego zarodka=człowieka jest nieetyczne.

Nuży mnie ta dyskusja, zaoferuję ci haiku zamiast jałowych argumentów...

Moja etyka
na pojęcie człowieczeństwa sika

>Dlatego daj se siana z etyką bo to bardzo śliskie pojecie

Każde pojęcie jest śliskie, na tym polega piękno języka.
Ania. (14138 punktów)
>Akurat twój argument jest tak słaby, że w istocie ne zasługuje na uwagę. ale dziś mam dobry dzień. Powiadasz: bo lew zabija zebrę, to z tego wynika, że ok, gdy człowiek zabja świnię? Cóż, lew z chęcią zabija też lwa, rozumiem, że gdyby jakiś człowiek zabił innego, to też byś w tym nie widział nic zdrożnego?
Lew lwa praktycznie nie zabija.
Większość gatunków stadnych lub rodzinnych nie zabija osobników swojej grupy. To naturalny instynkt, bez którego stado wymarłoby i nie byłoby już dalej stada
30-12-2012 10:51 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
> To naturalny instynkt, bez którego stado wymarłoby i nie byłoby już dalej stada

Jezusie, no nie hamuj się, daj nam lekcję doboru grupowego...
30-12-2012 10:57 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>> To naturalny instynkt, bez którego stado wymarłoby i nie byłoby już dalej stada
>Jezusie, no nie hamuj się, daj nam lekcję doboru grupowego...
To nie dobór grupowy.
To najzwyklejszy dobór osobniczy.
Przetrwanie osobników jest bardziej prawdopodobne w grupie.
Zabijając grupę, zostajesz sam, narażony na dodatkowe zagrożenia.
30-12-2012 11:11 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Tak i coś takiego zwykle działa u ludzi: nie zabijaj swojej rodziny, nie zabijaj swojego plemienia. Ale ludzie z zza gór, to już tak naprawdę nie ludzi. Zabij mężczyzn i starców, a kobiety weż sobie jako nałożnice - ale tylko te młode, płodne. Dzieci oczywiście też się pozbądź.

Przecież tak właśnie wygląda "naturalne" zachowanie ludzi. To rozwój społeczny i kulturowa ewolucja, między innymi za pomocą abstrakcyjnych pojęć "norm morlanych" zaczęła zmieniać te zachowania. Dlatego jest głupawą niedorzecznoscią, że z faktu powszechności mordów czy mięsożerstwa innych zwierząt wysnuwa się moralną słuszność mordowani i mięsożerstwa ludzi.

Tu nie chodzi o to, że na pewno jest nieetycznie zwierzęta, ale o to, że takiej wątpliwości nie można racjonalnie zbyć durnym "zwierzęta też jedzą inne zwierzęta, czy zabronimy lewkom jeść zebry?". Ma to tyle sensu, co wywalenie do kosza takiej moralności jak "nie zabijaj {innych ludzi]" na bazie stwierdzenia "co, zabronimy szympansom zabijać inne szympanse?".
30-12-2012 11:21 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
>Tak i coś takiego zwykle działa u ludzi: nie zabijaj swojej rodziny, nie zabijaj swojego plemienia. Ale ludzie z zza gór, to już tak naprawdę nie ludzi. Zabij mężczyzn i starców, a kobiety weż sobie jako nałożnice - ale tylko te młode, płodne. Dzieci oczywiście też się pozbądź.
>Przecież tak właśnie wygląda "naturalne" zachowanie ludzi. To rozwój społeczny i kulturowa ewolucja, między innymi za pomocą abstrakcyjnych pojęć "norm morlanych" zaczęła zmieniać te zachowania.

Myślę, że raczej rozszerza się pojęcie "nasi".
Zaczynamy coraz większą liczbę osobników traktować jako "nas".
Ale moralność to jedynie rozciągnięcie instynktów.

>Dlatego jest głupawą niedorzecznoscią, że z faktu powszechności mordów czy mięsożerstwa innych zwierząt wysnuwa się moralną słuszność mordowani i mięsożerstwa ludzi.
Powiedzmy.

>Tu nie chodzi o to, że na pewno jest nieetycznie zwierzęta, ale o to, że takiej wątpliwości nie można racjonalnie zbyć durnym "zwierzęta też jedzą inne zwierzęta, czy zabronimy lewkom jeść zebry?". Ma to tyle sensu, co wywalenie do kosza takiej moralności jak "nie zabijaj {innych ludzi]" na bazie stwierdzenia "co, zabronimy szympansom zabijać inne szympanse?".

Nie do końca.
Kwintesencją naszej moralności wobec zwierząt powinno być minimalizowanie cierpienia. A więc poprawa warunków hodowli, przestrzeganie warunków humanitarnego uboju. Ale czy rezygnacja z uboju jest dla nich korzystna? Począwszy od prostej kwestii - co zrobić ze zwierzetami w hodowli, wypuścić? Wypuść chomika, zdechnie. Tak samo konie czy krowy umrą bez człowieka. Chociażby przy porodzie - nie wiem czy widzieliście ile się trzeba namęczyć, żeby wyciągnąć cielaka z krowy, sam nie wychodzi. Przynajmniej nie zawsze.
To są zwierzęta udomowione, nie przeżyją na wolności. Już nie.

Po drugie, zwierzęta istnieją. Co się z nimi stanie w naturze? Jakoś przecież padną. A więc albo na chorobę, bez leczenia śmiertelną. Albo z głodu. Albo jako pastwa innych stworzeń.
Czy hodowla jest tak bardzo gorsza?

Zamiast mrzonek o niejedzeniu mięsa powinniśmy domagać się poprawy warunków hodowli i uboju. To wystarczy.
30-12-2012 11:32 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Kwintesencją naszej moralności wobec zwierząt powinno być minimalizowanie cierpienia.

To teza - interesujaca, i jakże odległa od owego "zwięrzęta też zabijają, jedcie kotlety dalej". O to własnie mi chodziło. Co do dalszych twich uwag - większość jest bardzo dorzeczna i de facto zaprząta głowę większości etyków dzisiaj. ja tylko zwrócę ci uwagę na dwie sprawy: należy rozdzielić kwestię jak zminimalizować cierpienie zwierząt dzisiaj żyjących od kwestii: czy powinniśmy pozwalać rodzić się nowym zwierzętom przeznaczonym do hodowli? Tak, to też rodzi pytania etyczne: lepiej jest dla krowy w ogole nie istnieć i nie tylko nie doswiadczyć żadnego cierpienia, ale też żadnej przyjemnosci z życia?

Druga kwestia: "poprawienie warunków hodowli zwierząt" radykalnie odmieniłoby ludzką gospodarkę, bo mięsą byłoby wielokrotnie droższe. Czy ludzie nie protestowaliby?

Trzeci kwestia: przy wzrastajacym przeludnieniu zwierzeta jako pokarm są także nie etyczne w takim sensie jak energetyka węglowa i brak kontroli urodzeń: w nieuzasadnony sposób zużywają ogrom zasobów. Trzeba pamiętać o podstawach ekologii: jeśli wykorzystujemy zwierzęta jako "intermediat" sztucznych łańcuchów pokarmowych utworzonych w ramach rolnictwa, to znacząco zmniejszamy wydajność produkcji. W najlepszym razie jest to spadek co najmniej dziesięciokrotny. W praktyce, prawdopdoobne okaże się znacznie większy.
30-12-2012 11:58 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>Kwintesencją naszej moralności wobec zwierząt powinno być minimalizowanie cierpienia.
>To teza - interesujaca, i jakże odległa od owego "zwięrzęta też zabijają, jedcie kotlety dalej".
Gdybyś zastanowił się, o czym piszę, to wiedziałbyś, że pisałam o tym właśnie. Lub o tym, że nie jesteśmy roślinożerni - o tym również pisałam.

W świecie nie ma lekko, tak jak się nam, rozpasanym komfortem wydaje.
Zwierzaki nie mają za ciekawych perspektyw, skoro więc i tak mają padać i zdychać, w różne sposoby, w tym paskudne, to czy hodowla w godnych warunkach nie jest lepszym rozwiązaniem?

> należy rozdzielić kwestię jak zminimalizować cierpienie zwierząt dzisiaj żyjących od kwestii: czy powinniśmy pozwalać rodzić się nowym zwierzętom przeznaczonym do hodowli? Tak, to też rodzi pytania etyczne: lepiej jest dla krowy w ogole nie istnieć i nie tylko nie doswiadczyć żadnego cierpienia, ale też żadnej przyjemnosci z życia?
Hmm... w kwestii aborcji wiele osób twierdzi, że należy rodzić, niezależnie od warunków, w jakich dziecko będzie żyć.
Skoro zaistniała grudka komórek, to przepadło.
Co sprawia, że cielakowi, który może nie zaistnieć, mamy okazać większą litość, niż cierpiącemu człowiekowi, który mógł być zlikwidowany na etapie grudki komórek, ale nie został, w imię ponoć etyki?

>Druga kwestia: "poprawienie warunków hodowli zwierząt" radykalnie odmieniłoby ludzką gospodarkę, bo mięsą byłoby wielokrotnie droższe. Czy ludzie nie protestowaliby?
Jemy mięska za dużo, więc nic by się większego nie stało.
A przynajmniej wykorzystywalibyśmy zwierzaki bardziej świadomie. W całości. Jadłam tak dziwne części ciała zwierząt, że wiem, jak wiele my marnujemy. Ucho świnki, odpowiednio przyrządzone jest ponoć smaczne - tego akurat nie jadłam. Ale jadłam łapkę kurzą, tego akurat nie polecam, sama skóra. Kacze dzioby, a w zasadzie języczki natomiast są pyszne.

>Trzeci kwestia: przy wzrastajacym przeludnieniu zwierzeta jako pokarm są także nie etyczne w takim sensie jak energetyka węglowa i brak kontroli urodzeń: w nieuzasadnony sposób zużywają ogrom zasobów. Trzeba pamiętać o podstawach ekologii: jeśli wykorzystujemy zwierzęta jako "intermediat" sztucznych łańcuchów pokarmowych utworzonych w ramach rolnictwa, to znacząco zmniejszamy wydajność produkcji. W najlepszym razie jest to spadek co najmniej dziesięciokrotny. W praktyce, prawdopdoobne okaże się znacznie większy.
To trochę nieporozumienie. A może raczej mit wege.
Po pierwsze, pastwiska są bardziej ekologiczne niż uprawy monokultur.
Po drugie, pokarm mięsny jest o niebo bardziej pożywny od roślinnego, z którego ogromna część po prostu jest niedostępna, jak celuloza i większość żelaza.
Po trzecie, z ciała zwierzaka robi się mnóstwo innych rzeczy, jak skóry, przetwarza się też kości. A niestety, stopa wie, czy but jest ze skóry, czy tzw. ekologicznej...

Dlatego nie przekona mnie tłumaczenie że kilo mięsa wymaga większego nakładu powierzchni niż kilo owsa, bowiem kilo miesa nie jest równocenne kilogramowi owsa.
30-12-2012 12:03 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>To trochę nieporozumienie. A może raczej mit wege.

Zaraz, żeby nie było nieporozumień: mitem wege jest struktura poziomów troficznych?
30-12-2012 12:05Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>To trochę nieporozumienie. A może raczej mit wege.
>Zaraz, żeby nie było nieporozumień: mitem wege jest struktura poziomów troficznych?
Nie, mitem wege jest przeliczanie wydajności pastwiska na 1 kg mięsa, oraz pola na 1 kg owsa.
To nie jest równocenne, jak próbuje się to wmawiać.
30-12-2012 13:51Nie na temat 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Nie, mitem wege jest przeliczanie wydajności pastwiska na 1 kg mięsa, oraz pola na 1 kg owsa.
>To nie jest równocenne, jak próbuje się to wmawiać.

Zaraz, zaraz. Jesli chodzi o ilośc pozyskiwanej energii, to akurat to przeliczneie jest w pełni równocenne. Nie przypadkowo w krajach rozwijających się ludzie jedzą tylko rośliny - nie stac ich na mięso, którego produkcja jest po prostu mniej wydajna i tego się nie przeskoczy.

Jeśli zaś chodzi o "wartosci odżywcze", to zdecydowanie łatwiej zbudować dietę w całości opartą o rośliny, niż w całosci opratą o mięso. W istocie, diety społeczeństw roziwnietych sa przeładowane zwierzecymi białkami i tłuszczami. Są niezdrowe i niepotrzebnie zużywają ogrom zasobów.

Załóżmy, że "zdrowa" dieta zawiera mieso w około 1/10 ogólnej ilości pokarmów. To znaczy, że produkcja tej frakcji wykorzystuje tyle zasobów, co wyprodukowanie pozostałych 9/10 produktów roślinnych. To zbaczy, że na przykład zapchanie diety tłustymi fastfoodami tak, że mięso stanowi, dajmy na to 2/10 diety automatycznie zwiększa zużycie zasobów prawie dwa razy.

O takich mitach wege mówisz?
farmer (22440 punktów)

>>To nie jest równocenne, jak próbuje się to wmawiać.
>Zaraz, zaraz. Jesli chodzi o ilośc pozyskiwanej energii, to akurat to przeliczneie jest w pełni równocenne. Nie przypadkowo w krajach rozwijających się ludzie jedzą tylko rośliny - nie stac ich na mięso, którego produkcja jest po prostu mniej wydajna i tego się nie przeskoczy.

Zależy gdzie się mieszka i kim się jest. Dla Nieńca mąka to wyrób luksusowy kupowany na święta jak u nas "KRAKUS POLISH HAM" za komuny.
Ania. (14138 punktów)
>>Nie, mitem wege jest przeliczanie wydajności pastwiska na 1 kg mięsa, oraz pola na 1 kg owsa.
>>To nie jest równocenne, jak próbuje się to wmawiać.
>Zaraz, zaraz. Jesli chodzi o ilośc pozyskiwanej energii, to akurat to przeliczneie jest w pełni równocenne. Nie przypadkowo w krajach rozwijających się ludzie jedzą tylko rośliny - nie stac ich na mięso, którego produkcja jest po prostu mniej wydajna i tego się nie przeskoczy.
Nie do końca.
Populacje skrajnie ubogie nie stać na zmarnowanie jedzenia.
To był jeden z ważnych czynników ograniczających rozwój rolnictwa, po prostu ktoś musiał pozwolić sobie na odłożenie ziaren na później.
W przypadku Afryki dlatego zamiast zabijać krowę, toczą z niej krew i mleko - nie stać ich na zabicie jej.
Rezygnacja z mięsa w ich przypadku nie oznacza, że jest ono mało wydajne, wynika raczej ze skrajnej potrzeby.

Co więcej, istnieje ścisła zależność między obszarem życia, a dietą. Im cieplej, tym bardziej "roślinna" jest dieta, im zimniej, tym bardziej "mięsna".

>Jeśli zaś chodzi o "wartosci odżywcze", to zdecydowanie łatwiej zbudować dietę w całości opartą o rośliny, niż w całosci opratą o mięso. W istocie, diety społeczeństw roziwnietych sa przeładowane zwierzecymi białkami i tłuszczami. Są niezdrowe i niepotrzebnie zużywają ogrom zasobów.
Nie tyle niezdrowe, co niewystarczające.
Tacy Eskimosi żyli głównie produktami odzwierzęcymi, a wprowadzenie diety "normalnej" spowodowało u nich problemy zdrowotne.

>Załóżmy, że "zdrowa" dieta zawiera mieso w około 1/10 ogólnej ilości pokarmów. To znaczy, że produkcja tej frakcji wykorzystuje tyle zasobów, co wyprodukowanie pozostałych 9/10 produktów roślinnych. To zbaczy, że na przykład zapchanie diety tłustymi fastfoodami tak, że mięso stanowi, dajmy na to 2/10 diety automatycznie zwiększa zużycie zasobów prawie dwa razy.
>O takich mitach wege mówisz?
Nie - jeszcze raz.
Mówię o tym że kilogram mięsa jest więcej wart niż kilogram owsa.
Dodam:
nie jest równocenny, bo spora część masy rośliny jest dla nas niestrawialna. Spora część jest strawialna, ale niedostępna, bez obróbki termicznej.
Spora część minerałów nie wchłania się, jak właśnie np. żelazo.
Również białko roślinne jest często trudno wchłanialne, mięsko łatwiej. Najlepiej - owadzie. Co wyjaśnia, dlaczego w krajach głodujących zjadają je tak chętnie.
Również kwestie związków odżywczych - rośliny są typowymi cukrowcami, a skrobia ma mniej energii niż tłuszcz. Rośliny rzadko korzystają z zapasów tłuszczowych w znaczących ilościach, zwierzęta częściej i intensywniej. No, owszem, nasiona i to niektóre, zawierają tłuszcze. Ale ja nie mówię, że pokarm roślinny jest bezwartościowy. Mówię, że pokarm zwierzęcy jest bardziej "syty".
Zresztą, przecież dlatego zaleca się odchudzającym ograniczenie mięska.
30-12-2012 17:55 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Mówię o tym że kilogram mięsa jest więcej wart niż kilogram owsa.

Musiałby być co najmniej dziesięciokrotnie bardziej wartościowy by założyć, że pomijając wszystkie inne czynniki, opłacało się go przedkładać nad roślinny.

Ponadto: regularnie mięso zwierząt hodowlanych spożywa jaki procent światowej populacji? 20%? 30%? Niechże będzie, że 50%, myślę, że to zawyżony stosunek, ale na potrzeby argumentacji może być. Gdyby pozostałe 50% przerzuciło sie na zwierzęta, to znowu, niezależnie od róznic w wartościach odżywczych, z czystej arytmetyki przepływu energii między poziomami troficznymi, wynika, że musielibyśmy zużywać wielokrotnie wiecej miejsca na pastwiska. W sensie: kilkukrotność obecnego areału wykorzystywanego do produkcji potraw roślinnych.

Nie bardzo też rozumiem twoje uwagi o "pożywności" bo to prawda, że mięso jest pożywne, ale ono jest też produkowane z roslin, tylko, że przez inne zwierzęta. Faktycznie, krowy (ale już nie świnie) wydajniej przetwarzają rośliny na energię, bo dzięki symbiotycznym pierwotniakom zawierajacym symbiotyczne bakterie są w stanie rozkładac celulozę. Wciąż jednak - straty energii są gigantyczne. Nie ważne jakich by kalkulacji nie przeprowadzić w oparciu o szeroko pojete wartości odżywcze, sama dostępna energia pozostanie zawsze głównym czynnikiem limitującym, który wydajność zmniejsza co najmniej dziesięciokrotnie przy przejsciu na każdy kolejny poziom troficzny (w przypadku krowy są trzy poziomy osadzone w jej żołądku: bakterie>pierwotniaki>sama krowa). To jest elemntarna ekologia, a nie "wege".
Rosa L. (625 punktów)
Popieram.
Rosa L. (625 punktów)
>Kwintesencją naszej moralności wobec zwierząt powinno być minimalizowanie cierpienia. A więc poprawa warunków hodowli, przestrzeganie warunków humanitarnego uboju. Ale czy rezygnacja z uboju jest dla nich korzystna? Począwszy od prostej kwestii - co zrobić ze zwierzetami w hodowli, wypuścić? Wypuść chomika, zdechnie. Tak samo konie czy krowy umrą bez człowieka. Chociażby przy porodzie - nie wiem czy widzieliście ile się trzeba namęczyć, żeby wyciągnąć cielaka z krowy, sam nie wychodzi. Przynajmniej nie zawsze.

Podstawą etyki winno być maksymalizowanie szczęścia. Już starożytni tak mówili, dlaczego teraz mamy wybierać program minimum? Nawet utylitaryści wybrali by działanie maksymalizujące szczęście i minimalizujące cierpienie.

>To są zwierzęta udomowione, nie przeżyją na wolności. Już nie.
>Po drugie, zwierzęta istnieją. Co się z nimi stanie w naturze? Jakoś przecież padną. A więc albo na chorobę, bez leczenia śmiertelną. Albo z głodu. Albo jako pastwa innych stworzeń.
>Czy hodowla jest tak bardzo gorsza?

Ale przecież nie trzeba utrzymywać miliardowych stad, tylko takie małe, mniejsze.

>Zamiast mrzonek o niejedzeniu mięsa powinniśmy domagać się poprawy warunków hodowli i uboju. To wystarczy.

Na pewno wystarczy, zeby skierować energię zamiast na rozwiązanie problemu na inny temat. Z innej beczki, rząd miał opodatkować umowy cywilne o prace, ale ważniejsza jest nie wiem, zmiana w PSL. Poprawmy warunki hodowli i na pewno nie wierzmy w Sapere Aude.
30-12-2012 18:10 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>>Kwintesencją naszej moralności wobec zwierząt powinno być minimalizowanie cierpienia. A więc poprawa warunków hodowli, przestrzeganie warunków humanitarnego uboju. Ale czy rezygnacja z uboju jest dla nich korzystna? Począwszy od prostej kwestii - co zrobić ze zwierzetami w hodowli, wypuścić? Wypuść chomika, zdechnie. Tak samo konie czy krowy umrą bez człowieka. Chociażby przy porodzie - nie wiem czy widzieliście ile się trzeba namęczyć, żeby wyciągnąć cielaka z krowy, sam nie wychodzi. Przynajmniej nie zawsze.
>Podstawą etyki winno być maksymalizowanie szczęścia. Już starożytni tak mówili, dlaczego teraz mamy wybierać program minimum? Nawet utylitaryści wybrali by działanie maksymalizujące szczęście i minimalizujące cierpienie.
A więc jak zapewnisz krowie szczęście?
Uwalniając ją?

>>To są zwierzęta udomowione, nie przeżyją na wolności. Już nie.
>>Po drugie, zwierzęta istnieją. Co się z nimi stanie w naturze? Jakoś przecież padną. A więc albo na chorobę, bez leczenia śmiertelną. Albo z głodu. Albo jako pastwa innych stworzeń.
>>Czy hodowla jest tak bardzo gorsza?
>Ale przecież nie trzeba utrzymywać miliardowych stad, tylko takie małe, mniejsze.
Jeśli nie będziemy się obżerać, to tak się stanie. Ale póki co - nie prędko.
30-12-2012 06:23 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>I proszę się nie obrazić ale filozof to dla mnie taki sam tytuł "naukowy" jak teolog

Niestety czuję się obrażony.

Każdy teolog jest filozofem, ale nie każdy filozof jest teologiem. To łatwo zrozumieć. Nawet więcej, cały ten wątek, twoja odpowiedź to filozofowanie.

>Filozofując z łatwościa dojdę do wniosku, że sałaty też nie można jeść bo na żyje i czuje

Jeżeli potrafisz to przekonująco uzasadnić, to czemu nie?
30-12-2012 11:57 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Filozofując z łatwością dojdę do wniosku, że sałaty też nie można jeść bo ona żyje i czuje
>Jeżeli potrafisz to przekonująco uzasadnić, to czemu nie?

... czy żyje? - rodzi się (kiełkuje), żywi się i rozrasta, rozmnaża się (wydaje nasiona), i w końcu umiera/obumiera. To cechy życia...

... czy czuje? - reaguje na warunki atmosferyczne, na nadmiar słońca i brak wody reaguje, choruje, reaguje na grzyby i pasożyty, itp. Widać jakieś odczucia posiada, dlaczego więc nie mogłaby odczuwać bólu i zadowolenia?...

... sens takiej dyskusji jest bardzo podobny do sensu innej dyskusji. "Czy zarodek/zygota to już człowiek, czy jeszcze nie?"...

... pozdrawiam...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
30-12-2012 12:01 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>... czy czuje? - reaguje na warunki atmosferyczne, na nadmiar słońca i brak wody reaguje, choruje, reaguje na grzyby i pasożyty, itp. Widać jakieś odczucia posiada, dlaczego więc nie mogłaby odczuwać bólu i zadowolenia?...
Ba, rośliny potrafią alarmować własny dyskomfort i przekazać go sąsiadom, bez kontaktu fizycznego. Czyli jedna skubana roślina sygnalizuje, że jest skubana, a inne, nieskubane rośliny uruchamiają systemy obronne.
30-12-2012 13:29 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>a inne, nieskubane rośliny uruchamiają systemy obronne.
I spieprzają w te pędy
Ania. (14138 punktów)
>>a inne, nieskubane rośliny uruchamiają systemy obronne.
>I spieprzają w te pędy
Wydzielają w swoim ciele związki chemiczne, które mają odstraszyć lub zatruć skubiącego.
30-12-2012 13:55 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Wydzielają w swoim ciele związki chemiczne, które mają odstraszyć lub zatruć skubiącego.
Cwane bestie. Jak tu im odmówić chęci przetrwania, dobre pod rozwagę dla wszystkich wege.
30-12-2012 14:08 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Wydzielają w swoim ciele związki chemiczne, które mają odstraszyć lub zatruć skubiącego.
>Cwane bestie. Jak tu im odmówić chęci przetrwania, dobre pod rozwagę dla wszystkich wege.
>

... hmmm, coś mi się wydaje ze gatunek ludzki jest skazany na "śmierć głodową"... z powodów etycznych...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
01-01-2013 18:57 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>>>Wydzielają w swoim ciele związki chemiczne, które mają odstraszyć lub zatruć skubiącego.
>>Cwane bestie. Jak tu im odmówić chęci przetrwania, dobre pod rozwagę dla wszystkich wege.
>>
>... hmmm, coś mi się wydaje ze gatunek ludzki jest skazany na "śmierć głodową"... z powodów etycznych...

Pozostaje mieć nadzieję, że nasiona zbóż to nie rośliny.
01-01-2013 19:40 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>>>Wydzielają w swoim ciele związki chemiczne, które mają odstraszyć lub zatruć skubiącego.
>>>Cwane bestie. Jak tu im odmówić chęci przetrwania, dobre pod rozwagę dla wszystkich wege.
>>>
>>... hmmm, coś mi się wydaje ze gatunek ludzki jest skazany na "śmierć głodową"... z powodów etycznych...
>Pozostaje mieć nadzieję, że nasiona zbóż to nie rośliny.
>

... póki ktoś ich nie uzna za "dzieci roślin"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Marecki_ (361 punktów)
>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.

To niech pani wytłumaczy orłowi bielikowi, wilkowi, lisowi itd., że postępuje nieetycznie. Może niech filozofowie napiszą list otwarty do wszystkich drapieżników świata, żeby zmieniły dietę i żeby przestały jeść ssaki i ptaki bo to nieetyczne.
Rosa L. (625 punktów)
>>Zabijanie świadomych istot nie jest etyczne. Można to sobie uzasadniać swoją przyjemnością, lub inaczej, ale trzeba znać prawdę.
>To niech pani wytłumaczy orłowi bielikowi, wilkowi, lisowi itd., że postępuje nieetycznie. Może niech filozofowie napiszą list otwarty do wszystkich drapieżników świata, żeby zmieniły dietę i żeby przestały jeść ssaki i ptaki bo to nieetyczne.
>

Zacznę od ludzi i na nich poprzestanę. Nie znam orlego, wilczego, lisiego, trochę świńskiej łaciny, ale to się nie liczy.

Ale na poważnie, i to Ciebie przekonuje, to Ci wystarcza, jeżeli tak, dobrze wiedzieć.
30-12-2012 00:39 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Ludzie to też zwierzęta.

A ich mordowanie zapewne w pewnych kręgach jest etyczne. W niektórych jest też smaczne.
29-12-2012 12:39
 Ocena 14 na 14
finerbijk (17282 punktów)
>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.
Mów lwu zabijającemu antylopę na pokarm dla swoich młodych, że postępuje nieetycznie. Skoro tak niewiele się różnimy od zwierząt, to dlaczego od człowieka wymagać więcej? To jest jakaś quasi-religijna sprzeczność. Z jednej strony jesteśmy inherentną częścią świata zwierząt, ale z drugiej strony mamy się wyrzec korzyści i przyjemności ze zjedzenia kawałka tkanki mięsnej w imię jakichś mętnie sprecyzowanych wyższych wartości.

Niektórzy twierdzą, że rośliny też mogą mieć jakiś rodzaj świadomości, zmienia się ich metabolizm wobec fizycznego zagrożenia, np. płomienia. W końcu ktoś napisze coś o duchowym życiu kalafiora i przyjdzie się odżywiać tylko glonami. Niepotrzebne okrucieństwo zadawane przy uboju rytualnym to barbarzyństwo i osobny temat, podobnie jak zabijanie dla rozrywki podczas polowań.
29-12-2012 15:28 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Mów lwu zabijającemu antylopę na pokarm dla swoich młodych, że postępuje nieetycznie. Skoro tak niewiele się różnimy od zwierząt, to dlaczego od człowieka wymagać więcej? To jest jakaś quasi-religijna sprzeczność. Z jednej strony jesteśmy inherentną częścią świata zwierząt, ale z drugiej strony mamy się wyrzec korzyści i przyjemności ze zjedzenia kawałka tkanki mięsnej w imię jakichś mętnie sprecyzowanych wyższych wartości.

Doskonale, to jest następny filozoficzny problem. Jakie człowiek ma obowiązki wobec innych istot? Może pojęcie obowiązku jest niepotrzebne? Jeżeli człowiek jest zwierzęciem, to czy wszystko wolno? (to ostatnie jest takie dostojowskie, że aż strach). Czy człowiek winien postępować wg mętnie sprecyzowanych wartości, czy raczej precyzyjnie sprecyzowanych?

Jako oftopik, jest prawdą, że filozofia to coś więcej niż nauka, jak pisałem wcześniej.
29-12-2012 20:14 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Doskonale, to jest następny filozoficzny problem. Jakie człowiek ma obowiązki wobec innych istot?

Żadne. Za wyjątkiem rodziny lub tych istot wobec których sobie sam te obowiązki nałożył.

> Może pojęcie obowiązku jest niepotrzebne? Jeżeli człowiek jest zwierzęciem, to czy wszystko wolno?

Tak myślę, że człowiekowi wszystko wolno niezależnie od przypisywanej mu zwierzęcości.

> (to ostatnie jest takie dostojowskie, że aż strach). Czy człowiek winien postępować wg mętnie sprecyzowanych wartości, czy raczej precyzyjnie sprecyzowanych?

To zależy od konkretnego osobnika. Np ja nie mam żadnego problemu z moim postępowaniem i wartościami, a Twoje są dla mnie bez znaczenia.

>Jako oftopik, jest prawdą, że filozofia to coś więcej niż nauka, jak pisałem wcześniej.

Coś więcej, czy coś innego?
29-12-2012 21:53 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Jakie człowiek ma obowiązki wobec innych istot?
>Żadne. Za wyjątkiem rodziny lub tych istot wobec których sobie sam te obowiązki nałożył.

Nieprawda, jako świadoma istota, odpowiada za swoje otoczenie, planetę i jej środowisko.

>> Może pojęcie obowiązku jest niepotrzebne? Jeżeli człowiek jest zwierzęciem, to czy wszystko wolno?
>Tak myślę, że człowiekowi wszystko wolno niezależnie od przypisywanej mu zwierzęcości.

Granicą wolności człowieka jest wolność drugiego.

>> Czy człowiek winien postępować wg mętnie sprecyzowanych wartości, czy raczej precyzyjnie sprecyzowanych?
>To zależy od konkretnego osobnika. Np ja nie mam żadnego problemu z moim postępowaniem i wartościami, a Twoje są dla mnie bez znaczenia.

Zatem dyskusja nie ma sensu. A co z nagłówkiem tej strony?
30-12-2012 18:04 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Żadne. Za wyjątkiem rodziny lub tych istot wobec których sobie sam te obowiązki nałożył.

A niby z czego mają wynikac zobowiązania wobec rodziny?
30-12-2012 10:24 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>Jakie człowiek ma obowiązki wobec innych istot? Może pojęcie obowiązku jest niepotrzebne?
Jakie masz obowiązki wobec bakterii dżumy? To też istoty.

>Jeżeli człowiek jest zwierzęciem, to czy wszystko wolno? (to ostatnie jest takie dostojowskie, że aż strach). Czy człowiek winien postępować wg mętnie sprecyzowanych wartości, czy raczej precyzyjnie sprecyzowanych?
Postępować tak, aby nie zagrażać własnemu przetrwaniu, co mieści też zachowanie ekosfery, itd. Buddyjskie przykazania, aby nie rozgnieść żadnego karalucha przy siadaniu na podłodze, to w normalnym życiu nonsens.
30-12-2012 00:49Nie na temat 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Mów lwu zabijającemu antylopę na pokarm dla swoich młodych, że postępuje nieetycznie. Skoro tak niewiele się różnimy od zwierząt, to dlaczego od człowieka wymagać więcej? To jest jakaś quasi-religijna sprzeczność.

Zaraz się dowiemy, że pretensje o Holocaust to też jakieś religijne sprzecznosci, w końcu zwierzęta mordują się gdy tylko się da, więc czemu wymagac od ludzi wiecej.
30-12-2012 10:12Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Zaraz się dowiemy, że pretensje o Holocaust to też jakieś religijne sprzecznosci, w końcu zwierzęta mordują się gdy tylko się da, więc czemu wymagac od ludzi wiecej.
O ile pamiętam z historii, to naziści nie zabijali Żydów, żeby ich zjeść, a zwierzęta zwykle zabijają żeby przeżyć zaspokoiwszy głód.
30-12-2012 10:39 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>O ile pamiętam z historii, to naziści nie zabijali Żydów, żeby ich zjeść, a zwierzęta zwykle zabijają żeby przeżyć zaspokoiwszy głód.

O ile pamiętam, to szympansy zabijają inne szympansy w poszukiwaniu lebensraum a nie przysmaków.
30-12-2012 10:51 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>O ile pamiętam, to szympansy zabijają inne szympansy w poszukiwaniu lebensraum a nie przysmaków.
Ale tylko te, które nie podpisały karty praw szympansa.
Ania. (14138 punktów)
>>O ile pamiętam z historii, to naziści nie zabijali Żydów, żeby ich zjeść, a zwierzęta zwykle zabijają żeby przeżyć zaspokoiwszy głód.
>O ile pamiętam, to szympansy zabijają inne szympansy w poszukiwaniu lebensraum a nie przysmaków.
Różnie.
Zdarza się kanibalizm, głównie młodych osobników.
30-12-2012 11:05 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zdarza się kanibalizm, głównie młodych osobników.

Uff, to dobrze, teraz przynajmniej mamy jasnośc jaki dystan dzieli ludzi od innych zwierząt, ludzie nigdy kanibalizmu się nie dopuszczają.

Oh, wait...
30-12-2012 11:14 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>Zdarza się kanibalizm, głównie młodych osobników.
>Uff, to dobrze, teraz przynajmniej mamy jasnośc jaki dystan dzieli ludzi od innych zwierząt, ludzie nigdy kanibalizmu się nie dopuszczają.
>Oh, wait...
hahaha
Oczywiście, dopuszczają. Nawet teraz gdzieniegdzie zdarza się ponoć zupka z prochami po kremacji...

Ale co by nie mówić, nie jesteśmy stworzeni do kanibalizmu, o czym świadczy kuru.
Chociaż... ponoć najczęściej zakażali się przez wcieranie mózgu w twarz, co przenosiło priony wprost na powierzchnię oczu - rogówkę i twardówkę, śluzówki powiek, a stamtąd szybka droga do układu nerwowego.
29-12-2012 13:51Nie na temat
 Ocena 1 na 1
Krytyk (64 punktów)
Mam pytanie, ale trochę z innej beczki. Niedawno byłem na uroczystości chrztu, po mszy wszyscy zasiedli do obiadu, podczas którego padł temat: o czym myśli dwu miesięczy noworodek? Mnie jednak bardziej zastanowiło bardziej podstawowe pytanie: czy on wie, że istnieje? No właśnie, mógłby ktoś rozwiać moje wątpliwości?
29-12-2012 15:10 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>o czym myśli dwumiesięczny noworodek?
W kwestii technicznej - jeśli ma 2 miesiące, to już nie jest noworodkiem, tylko niemowlęciem.
A o czym myśli?
www.bryk.p(*)ieka_wiek_niemowlęcy.html
ksiegarnia(*)/4787/psychologia-dziecka.html
29-12-2012 15:41 
 Ocena 4 na 4
emilpromil (184 punktów)
>Mam pytanie, ale trochę z innej beczki. Niedawno byłem na uroczystości chrztu, po mszy wszyscy zasiedli do obiadu, podczas którego padł temat: o czym myśli dwu miesięczy noworodek? Mnie jednak bardziej zastanowiło bardziej podstawowe pytanie: czy on wie, że istnieje? No właśnie, mógłby ktoś rozwiać moje wątpliwości?

Ponoć dzieci w wieku ok 2 lat są w stanie rozpoznać swoje odbicie w lustrze.
Oprócz ludzi potrafią to inne naczelne i delfiny.

Umiejętność odróżnienia materialnego siebie od swojego wizerunku dowodzi o posiadaniu koncepcji istnienia, albo raczej dużym prawdopodobieństwie posiadania, bo to zagadnienie logiki rozmytej a nie algebry Boole'a.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Umiejętność odróżnienia materialnego siebie od swojego wizerunku dowodzi o posiadaniu koncepcji istnienia, albo raczej dużym prawdopodobieństwie posiadania, bo to zagadnienie logiki rozmytej a nie algebry Boole'a.

Dla mnie jest to dowód posiadania umiejętności odróżnienia siebie od swojego wizerunku i niczego więcej.
30-12-2012 11:17 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Dla mnie jest to dowód posiadania umiejętności odróżnienia siebie od swojego wizerunku i niczego więcej.

Zupełnie jak u dorosłych ludzi.
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich

Czym jest etyka?
Znalazłem następujące definicje:
'' Etyka to gałąź filozofii zajmująca się systematyką oraz rekomendacją zasad dobrego i złego postępowania''
Tutaj od razu pojawia się konieczność sprecyzowania znaczenia słów dobry oraz zły, czy też dobro i zło. Jeśli lew lubi jeść antylopę, a pan X lubi jeść kaczkę, to dla lwa oraz X-a zabicie jest dobre, czyli etyczne - zaś dla antylopy i kaczki nieetyczne. Czyli etyka jest słowem, które ma sens relacyjny, nie absolutny.

Kolejna definicja:
"a set of concepts and principles that guide us in determining what behavior helps or harms sentient creatures" - koncepcje i zasady które pomagają nam określić jakie zachowanie pomaga a jakie rani czujące stworzenia. Tutaj się znów pojawia dylemat lwa - czy ma się zagłodzić na śmierć, czy lwiątka skazać na śmierć powolną i długotrwałą, czy je zabić? Co więcej, skoro nawet ośmiornice mają świadomość, to być może i rośliny są obiektami czującymi - ''sentient''? Należałoby więc zbadać czy trawa ''jest istotą czującą'', a jeśli tak - czy krowa żyje etycznie?

Kolejna:
''Czasami słowo etyka jest używane w węższym znaczeniu jako zestaw zasad moralnych określonej tradycji, grupy lub jednostki''. - W tym wypadku najokrutniejsze zachowania są etyczne.

Jedno jest jasne - świat jest okrutny.
29-12-2012 15:40 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>'' Etyka to gałąź filozofii zajmująca się systematyką oraz rekomendacją zasad dobrego i złego postępowania''

Ta definicja jest wadliwa. Nie wiadomo, co to znaczy dobry, zły, albo dlaczego te terminy są religijnie nacechowane. Dlatego rozróżnia się moralność, (obyczaje i wartości w danym społeczeństwie) od etyki (filozoficznego badania norm i zasad, wskazywania podstaw i uzasadnień dla postępowania). Wówczas można mówić o cesze etyczności, która oznaczać może albo zgodność z etyką szczegółową, albo normą szczegółową, vide Kant i etyczny obowiązek.

>Tutaj od razu pojawia się konieczność sprecyzowania znaczenia słów dobry oraz zły, czy też dobro i zło. Jeśli lew lubi jeść antylopę, a pan X lubi jeść kaczkę, to dla lwa oraz X-a zabicie jest dobre, czyli etyczne - zaś dla antylopy i kaczki nieetyczne. Czyli etyka jest słowem, które ma sens relacyjny, nie absolutny.

Nie zgadzam się, etyka może być absolutna, jeżeli jest to racjonalnie uzasadnione. Choćby utylitarna, czy zjedzenie przez Pana X trupa kaczki (korzyść utylitarna) wobec cierpienia kaczki (stres hodowli, quasi-morderstwo) pozwala na akceptację pierwszego, w świetle negatywnego rachunku utylitarnego?

>Kolejna definicja:
>"a set of concepts and principles that guide us in determining what behavior helps or harms sentient creatures" - koncepcje i zasady które pomagają nam określić jakie zachowanie pomaga a jakie rani czujące stworzenia. Tutaj się znów pojawia dylemat lwa - czy ma się zagłodzić na śmierć, czy lwiątka skazać na śmierć powolną i długotrwałą, czy je zabić? Co więcej, skoro nawet ośmiornice mają świadomość, to być może i rośliny są obiektami czującymi - ''sentient''? Należałoby więc zbadać czy trawa ''jest istotą czującą'', a jeśli tak - czy krowa żyje etycznie?

Problem ten nakreśliłem powyżej w związku z zależnością człowiek-zwierzę. Nawiasem mówiąc, powyższy argument nie jest racjonalny, a retoryczny. Ad misericordiam, jak się zdaje.
29-12-2012 20:15 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nie zgadzam się, etyka może być absolutna, jeżeli jest to racjonalnie uzasadnione. Choćby utylitarna, czy zjedzenie przez Pana X trupa kaczki (korzyść utylitarna) wobec cierpienia kaczki (stres hodowli, quasi-morderstwo) pozwala na akceptację pierwszego, w świetle negatywnego rachunku utylitarnego?

Z punktu widzenia rośliny wegetarianie są tak samo nieetyczni, jak mięsożercy. Mylisz się zakładając istnienie absolutnego dobra lub zła.
29-12-2012 21:54 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Z punktu widzenia rośliny wegetarianie są tak samo nieetyczni, jak mięsożercy. Mylisz się zakładając istnienie absolutnego dobra lub zła.
>

Jeżeli moje wartości są nieistotne, to po co odpowiadasz? Daj innym, szanującym moje uczucia, coś ciekawego powiedzieć,
05-01-2013 14:24 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Uhm, a z punktu widzenia kamienia, deszcz jest też nieetyczny, co nie, w końcu erozja...

Co za kretyn.
29-12-2012 21:08 
 Ocena 2 na 2
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)

>Ta definicja jest wadliwa.

Jeśli definicja w ogóle może być wadliwa
en.wikipedia.org/wiki/Definition
to ją możesz poprawić tutaj:
en.wikipedia.org/wiki/Ethics

Zwróciłem uwagę, że definicji etyki jest wiele. Tak więc jeśli coś określasz jako etyczne najpierw musisz wskazać którą definicją etyki się posługujesz.
29-12-2012 22:05 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Ta definicja jest wadliwa.
>Jeśli definicja w ogóle może być wadliwa
>en.wikipedia.org/wiki/Definition
>to ją możesz poprawić tutaj:
>en.wikipedia.org/wiki/Ethics

Definicje są wadliwe, bo są zbyt ostre lub zbyt niejasne lub określają nieznane przy pomocy nieznanych terminów, lub ....

Lepiej plato.stanford.edu/entries/definitions/.

A o etyce plato.stanford.edu/search/searcher.py?query=ethics

>Zwróciłem uwagę, że definicji etyki jest wiele. Tak więc jeśli coś określasz jako etyczne najpierw musisz wskazać którą definicją etyki się posługujesz.
>
Częściowo racja, jeżeli określam działanie etycznym, to mówię w istocie zgodne z etyką. Ale nie muszę określać jaką definicją etyki się posługuję, ale na gruncie jakiej etyki wyrażam swoje zdanie.

Istnieje wiele etyk: racjonalna, cnoty, świecka, utylitarna, kantowska, mieszczańska, chrześcijańska, katolicka, hedonistyczna, polska itp.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)

>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich
>działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
>rodzajem quasi-morderstwa.

Wojewódzki: Nie masz wyrzutów sumienia? Zwierzęta są naszymi przyjaciółmi, nie je się przyjaciół..
Michael Moran: No tak, ale co zrobisz, to jest bardzo dobry pasztet.

To jest główny powód jedzenia zwierząt.
Fizyk (17637 punktów)
> naukowcy zadeklarowali, że ssaki i ptaki posiadają świadomość [Załącznik]

Tudzież ośmiornice.
Marian (5438 punktów)
   Spodobało mi się, że deklaracja została podpisana w obecności samego Stephena Hawkinga (!) Srsly...

   Ja jednak nie mam problemu z jedzeniem świadomych zwierząt, więc to dla mnie niczego nie zmienia. Jeżeli coś jem, to dlatego że jest smaczne, a nie że nieświadome.

   Pozdrawiam.
29-12-2012 22:11 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>   Ja jednak nie mam problemu z jedzeniem świadomych zwierząt, więc to dla mnie niczego nie zmienia. Jeżeli coś jem, to dlatego że jest smaczne, a nie że nieświadome.

Brawo, przynajmniej nie udajesz, że jesteś racjonalistą gotowym do dyskusji, ale bez możliwości zmiany przekonań.
29-12-2012 22:40 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>Brawo, przynajmniej nie udajesz, że jesteś racjonalistą gotowym do dyskusji, ale bez możliwości zmiany przekonań.
   Jak chcesz, możemy o tym podyskutować, czemu nie? Ale zwykłe stwierdzenie „to nieetyczne” trochę dla mnie nie wystarczy.
   Pewnie nawet można by mnie przekonać i do wegetarianizmu; nie jestem na nie. Ale to musiałyby być trochę lepsze argumenty.

   Pozdrawiam.
29-12-2012 17:36Nie na temat
 Ocena 7 na 7
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
>rodzajem quasi-morderstwa.
-Szykujesz nowy podział systematyczny zwierząt ze względu na świadomość lub jej brak? Potem według poziomów świadomości? Bo przecież nie każdy ma taką samą, nawet wśród ludzi. No i trzeba będzie jakoś uświadomić te świadome zwierzęta, że jedzenie innych świadomych zwierząt jest nieetyczne, czyli czeka nas nauczanie drapieżników co (kogo?) mogą zjeść. Skoro są świadome na pewno zrozumieją ten problem etyczny.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
29-12-2012 17:48 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>[...] czeka nas nauczanie drapieżników co (kogo?) mogą zjeść.
   Ha! Przypomniała mi się scena z Futuramy

   Pozdrawiam.
Legion (587 punktów)
>-Szykujesz nowy podział systematyczny zwierząt ze względu na świadomość lub jej brak? Potem według poziomów świadomości?
A potem pewnie według gęstości samoświadomości astralnej .
Irracja (4721 punktów)
>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest rodzajem quasi-morderstwa.

... jeżeli ubój/mordowanie świadomych istot/zwierząt, przez świadome istoty/zwierzęta (człowiek to też zwierzę) jest nieetyczne - to człowiek jako istota/zwierzę najbardziej etyczne w przyrodzie, powinien zacząć przyuczać drapieżniki do pokarmów roślinnych. Drapieżniki też zabijają dla pokarmu, a więc stosują "ubój"... Więc chyba nie tędy droga, w tych rozważaniach o szacunku dla zwierząt...

... pozdrawiam...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
30-12-2012 07:03 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>... jeżeli ubój/mordowanie świadomych istot/zwierząt, przez świadome istoty/zwierzęta (człowiek to też zwierzę) jest nieetyczne - to człowiek jako istota/zwierzę najbardziej etyczne w przyrodzie, powinien zacząć przyuczać drapieżniki do pokarmów roślinnych. Drapieżniki też zabijają dla pokarmu, a więc stosują "ubój"... Więc chyba nie tędy droga, w tych rozważaniach o szacunku dla zwierząt...

Niestety muszę stwierdzić, że jest to unik.

Proszę rozróżnić zwierzę drapieżne, mięsożerne, ewolucyjnie dostosowane do mięsa, świadome, od człowieka z jego kulturą, sztuką, filozofią itd. roślinożernego, świadomego.
Irracja (4721 punktów)
>>... jeżeli ubój/mordowanie świadomych istot/zwierząt, przez świadome istoty/zwierzęta (człowiek to też zwierzę) jest nieetyczne - to człowiek jako istota/zwierzę najbardziej etyczne w przyrodzie, powinien zacząć przyuczać drapieżniki do pokarmów roślinnych. Drapieżniki też zabijają dla pokarmu, a więc stosują "ubój"... Więc chyba nie tędy droga, w tych rozważaniach o szacunku dla zwierząt...
>Niestety muszę stwierdzić, że jest to unik.
>Proszę rozróżnić zwierzę drapieżne, mięsożerne, ewolucyjnie dostosowane do mięsa, świadome, od człowieka z jego kulturą, sztuką, filozofią itd. roślinożernego, świadomego.

... raczej nie unik, lecz ironia. Człowiek jest wszystkożerny, choć na tyle uniwersalny, ze potrafiłby być tylko roślinożernym - tylko mięsożernym też by potrafił być. Rolę etyki widzę w:
- racjonalna dieta która by pozwoliła na zmniejszenie spożycia mięsa (jednak mięso jest nam potrzebne)...
- przyjęcia zasady, że zabijamy dla pokarmu, i przy okazji dla reszty (futra, skóra, itp.) - tak jak nasi dalecy przodkowie. Dziś na dużą część zwierząt polujemy/hodujemy dla innych korzyści - mięso często jest "przypadkowym dodatkiem"...
- zabijanie przy jak najmniejszym bólu i stresie zwierzęcia. Celny strzał na polowaniu zadaje mniej bólu i stresu niż samo "prowadzenie" zwierzęcia do ubojni...
- hodowla i zabijanie dla rzeczywistego zapotrzebowania, a nie dla zysku...
- itp, itd...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Rosa L. (625 punktów)
>... raczej nie unik, lecz ironia. Człowiek jest wszystkożerny, choć na tyle uniwersalny, ze potrafiłby być tylko roślinożernym - tylko mięsożernym też by potrafił być. Rolę etyki widzę w:
> - racjonalna dieta która by pozwoliła na zmniejszenie spożycia mięsa (jednak mięso jest nam potrzebne)...

Nieprawda, prosze poczytać zalecenia dietetyczne amerykańskiej FDA.

> - przyjęcia zasady, że zabijamy dla pokarmu, i przy okazji dla reszty (futra, skóra, itp.) - tak jak nasi dalecy przodkowie. Dziś na dużą część zwierząt polujemy/hodujemy dla innych korzyści - mięso często jest "przypadkowym dodatkiem"...

Raczej jest odwrotnie, najpierw mięso, potem skóry itp. Wiele materiałów zastępuje chemia.

> - zabijanie przy jak najmniejszym bólu i stresie zwierzęcia. Celny strzał na polowaniu zadaje mniej bólu i stresu niż samo "prowadzenie" zwierzęcia do ubojni...

A może żadnego zabijania i dietka wegetariańska?
31-12-2012 08:34 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>> - racjonalna dieta która by pozwoliła na zmniejszenie spożycia mięsa (jednak mięso jest nam potrzebne)...
>Nieprawda, proszę poczytać zalecenia dietetyczne amerykańskiej FDA.

... to kwestia sporna, wśród naukowców i lekarzy. W sumie nie tyle chodzi o mięso, co o białko pochodzenia zwierzęcego. Białko zwierzęce jest nazywane "białkiem pełnym" i zawiera dużo więcej składników potrzebnych człowiekowi (i jest łatwiej przyswajalne), niż białko roślinne (nazywane "białkiem niepełnym"). Białko zwierzęce możemy pozyskiwać z innych źródeł, niż mięso. I to ze źródeł dużo łatwiej przyswajalnych niż mięso czerwone. Tylko, że musieliśmy wrócić do diety pierwotnego człowieka, a więc larwy, pędraki, itp. Zostają jeszcze ryby i drób, ale i tutaj występują oskarżenia o niehumanitarną hodowlę i zabijanie...

>> - przyjęcia zasady, że zabijamy dla pokarmu, i przy okazji dla reszty (futra, skóra, itp.) - tak jak nasi dalecy przodkowie. Dziś na dużą część zwierząt polujemy/hodujemy dla innych korzyści - mięso często jest "przypadkowym dodatkiem"...
>Raczej jest odwrotnie, najpierw mięso, potem skóry itp. Wiele materiałów zastępuje chemia.

... a ile zwierząt przetrzebiono dla skór, dla ambry i tłuszczu, pozostawiając/wyrzucając mięso? Nie tylko o hodowlę chodzi, zresztą i tutaj różnie to wygląda. Ale to temat rzeka...

>> - zabijanie przy jak najmniejszym bólu i stresie zwierzęcia. Celny strzał na polowaniu zadaje mniej bólu i stresu niż samo "prowadzenie" zwierzęcia do ubojni...
>A może żadnego zabijania i dietka wegetariańska?

... hmmm, dobry pomysł. Ludzkość na pastwiska. Tylko co z konkurencją zwierząt? Wybić?... Tak czy tak przerywamy naturalny łańcuch żywieniowy... Nie mamy zmieniać reguł świata/natury, lecz racjonalnie je stosować...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
31-12-2012 09:57 
 Ocena-2 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>... to kwestia sporna, wśród naukowców i lekarzy. W sumie nie tyle chodzi o mięso, co o białko pochodzenia zwierzęcego. Białko zwierzęce jest nazywane "białkiem pełnym" i zawiera dużo więcej składników potrzebnych człowiekowi (i jest łatwiej przyswajalne), niż białko roślinne (nazywane "białkiem niepełnym"). Białko zwierzęce możemy pozyskiwać z innych źródeł, niż mięso. I to ze źródeł dużo łatwiej przyswajalnych niż mięso czerwone. Tylko, że musieliśmy wrócić do diety pierwotnego człowieka, a więc larwy, pędraki, itp. Zostają jeszcze ryby i drób, ale i tutaj występują oskarżenia o niehumanitarną hodowlę i zabijanie...

Niestety, ale muszę przyznać Ci rację, takie poglądy obowiązywały przed II wojną światową. Świetna praca historyczna


>... hmmm, dobry pomysł. Ludzkość na pastwiska. Tylko co z konkurencją zwierząt? Wybić?... Tak czy tak przerywamy naturalny łańcuch żywieniowy... Nie mamy zmieniać reguł świata/natury, lecz racjonalnie je stosować...

Jesteśmy bogami, dlaczego nie mamy zmienić naturalnego, danego od Boga, porządku świata? Bo wyginiemy, wystarczy silniejszy wirus grypy, bo będzie drożej, ale przecież będzie.
Irracja (4721 punktów)
>Niestety, ale muszę przyznać Ci rację, takie poglądy obowiązywały przed II wojną światową. Świetna praca historyczna

... ooo, historyk z Ciebie?

>Jesteśmy bogami, dlaczego nie mamy zmienić naturalnego, danego od Boga, porządku świata?

... i żywy dowód istnienia boga?...

>Bo wyginiemy, wystarczy silniejszy wirus grypy, bo będzie drożej, ale przecież będzie.

... wystarczy chemia zawarta we wszystkich pokarmach...

... życzę szczęśliwego Nowego Roku... spełnienia marzeń nie życzę, bo jeszcze by mi odebrano ten jeden dzień mięsny, w tygodniu...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
02-01-2013 11:11 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Jesteśmy bogami, dlaczego nie mamy zmienić naturalnego, danego od Boga, porządku świata?

Co to ma znaczyć? Czy to jakiś zawoalowany żart?
Zechcesz przetłumaczyć swój wpis na ludzki język?
farmer (22440 punktów)

>Mam nadzieję, że krótka informacja będzie przyczyną ciekawej dyskusji nad umysłem ludzkim i
>zwierzęcym.

No właśnie. Czy dotyczy to też osadnictwa i rolnictwa? Bo jak udowodnić dzikom że teściu posadził ziemniaki na polu po to by nie jeść zwierząt a one przychodzą i "rabują" czyt. niszczą plony. A co jeśli teren tego pola od lat był miejscem żerowym dzików z tej okolicy? Ja nie lubię jak ktoś obcy zawłaszcza moją rzecz. Dzik zapewne też.

Czy darowanie życia zwierzętom i nie jedzenie ich to jedyny krok na jaki nas stać? Co z ptakami tyle ich ginie z powodu barier dźwiękochłonnych?
Rosa L. (625 punktów)
>No właśnie. Czy dotyczy to też osadnictwa i rolnictwa? Bo jak udowodnić dzikom że teściu posadził ziemniaki na polu po to by nie jeść zwierząt a one przychodzą i "rabują" czyt. niszczą plony. A co jeśli teren tego pola od lat był miejscem żerowym dzików z tej okolicy? Ja nie lubię jak ktoś obcy zawłaszcza moją rzecz. Dzik zapewne też.
>Czy darowanie życia zwierzętom i nie jedzenie ich to jedyny krok na jaki nas stać? Co z ptakami tyle ich ginie z powodu barier dźwiękochłonnych?

Bardzo ciekawa uwaga, w jakim stopniu człowiek może wpływać na przyrodę, a w jakim ją zachowywać, w świetle świadomości innych podmiotów?
30-12-2012 13:23 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Bardzo ciekawa uwaga, w jakim stopniu człowiek może wpływać na przyrodę, a w jakim ją zachowywać, w świetle świadomości innych podmiotów?

"Planeta Małp" jak nic.
Ania. (14138 punktów)
Nie mylcie świadomości z samoświadomością.
Trudno mi ferować tezy, czy świadomość dowolnego zwierzęcia jest podobna do naszej.
Świadomość przejawia się tym, że odkrywa się ciągi przyczynowo skutkowe.
Np. małpka przesuwa stół w miejsce, z którego dosięgnie do banana.
Musi pokonać kilka etapów planowania:
przesuwam stół
wchodzę na stół
sięgam ręką
mam banana!

To jest świadomość, zwierzęta nieświadome, albo o śladowej świadomości tego nie potrafią.
Istnieje grupa zwierząt które wykazały ich świadomość.

Ale czy planowanie oznacza, że są nam podobne?

Co innego samoświadomość. Świadomość własnego istnienia, własnego ja. Niewiele zwierząt wykazało taką cechę, wymienia się głównie kilka naczelnych i delfiny, ale prawdopodobnie i słonie.
30-12-2012 07:00 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Nie mylcie świadomości z samoświadomością.

Brawo, po kilkunastu wypowiedziach inaczej, to jest bardzo dobry kierunek.

>Co innego samoświadomość. Świadomość własnego istnienia, własnego ja. Niewiele zwierząt wykazało taką cechę, wymienia się głównie kilka naczelnych i delfiny, ale prawdopodobnie i słonie.

Jeżeli x jest świadomy otoczenia, wpływa na nie, reaguje, czy nie pociaga to za sobą poczucia odmienności siebie od innego, czyli samoświadomości?
30-12-2012 07:32 
 Ocena 2 na 2
martok (1115 punktów)

>Jeżeli x jest świadomy otoczenia, wpływa na nie, reaguje, czy nie pociaga to za sobą poczucia odmienności siebie od innego, czyli samoświadomości?

   Automatyczny odkurzacz rozpoznaje elementy swojego otoczenia, reaguje na nie, a także na nie wpływa, celowo to otoczenie zmieniając. Od tego do samoświadomości droga daleka.
*
Rosa L. (625 punktów)
>>Jeżeli x jest świadomy otoczenia, wpływa na nie, reaguje, czy nie pociaga to za sobą poczucia odmienności siebie od innego, czyli samoświadomości?
>    Automatyczny odkurzacz rozpoznaje elementy swojego otoczenia, reaguje na nie, a także na nie wpływa, celowo to otoczenie zmieniając. Od tego do samoświadomości droga daleka.
>*
>

Specjalnie dla Ciebie,

x jest świadomy, bo spełnia cechy p1,p2,p3,..., pn.

W związku z tym, skoro spełnione są cechy p1...pn, czy oznacza to, że x jest samoświadomy?
30-12-2012 10:20 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)

>Specjalnie dla Ciebie,
>x jest świadomy, bo spełnia cechy p1,p2,p3,..., pn.
>W związku z tym, skoro spełnione są cechy p1...pn, czy oznacza to, że x jest samoświadomy?
Nie. Oznacza to jedynie, że jest świadomy.
Nie mówi to nic o samoświadomości.

Tak samo jak zdolność mówienia nie oznacza zdolności czytania, jakkolwiek dla nas, osób dorosłych, wydaje się że jedno pociągać musi drugie.
Rosa L. (625 punktów)
>>Specjalnie dla Ciebie,
>>x jest świadomy, bo spełnia cechy p1,p2,p3,..., pn.
>>W związku z tym, skoro spełnione są cechy p1...pn, czy oznacza to, że x jest samoświadomy?
>Nie. Oznacza to jedynie, że jest świadomy.
>Nie mówi to nic o samoświadomości.
>Tak samo jak zdolność mówienia nie oznacza zdolności czytania, jakkolwiek dla nas, osób dorosłych, wydaje się że jedno pociągać musi drugie.

Wydaje mi się, że bycie świadomym pociąga bycie samoświadomym. Temat jest na oddzielny wątek, ale gdybym miał się argumentować, to powiedział bym tak.

Bycie świadomym jest równoznaczne byciu samoświadomym.

Jeżeli X postrzega, jest świadom odrębności, świat, to musi się postrzegać w opozycji do tego świata. Jeżeli postrzega innych, jest ich obecności świadomy, (tu w uproszczeniu mówię o świadomości), to musi postrzegać się w opozycji do nich, tj. jako ja, a nie jako my.

Postrzeganie się jako my musiałoby prowadzić do tego, że osobnik czułby ból innych swoich części.

Zatem świadomość jest samoświadomością. Oczywiście gdzieś tam jest granica pomiędzy byciu świadomym, a nieświadomym tj. bakterie nie są świadome, bo są automatami. Rośliny są świadome, bo x,y,z. Zwierzęta są świadome, bo mają bardzo podobne mózgi do człowieka, który jest świadomy.

Nawiasem mówiąc, o, znowu filozofia bez nauki. Już dzisiaj trzeba sobie odpowiedzieć na ten temat, a nie czekać na grant dla naukowca.
01-01-2013 15:41 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Jeżeli X postrzega, jest świadom odrębności, świat, to musi się postrzegać w opozycji >do tego świata. Jeżeli postrzega innych, jest ich obecności świadomy, (tu w >uproszczeniu mówię o świadomości), to musi postrzegać się w opozycji do nich, tj. >jako ja, a nie jako my.

Świadomość odrębności to proces "wyższy" od samej percepcji, nadbudowany do niej. Można go wyłączyć, np. zażywając psychodeliki i pozostawić czystą percepcję bez myśli o "ja".

>Postrzeganie się jako my musiałoby prowadzić do tego, że osobnik czułby ból innych swoich części.

Można czuć ból nie myśląc o tym, że się jest oddzieloną od świata jednostką. Gdy boli ząb myślisz "Ja jestem więc mnie boli ząb" czy może po prostu boli i nic więcej?

>Nawiasem mówiąc, o, znowu filozofia bez nauki. Już dzisiaj trzeba sobie odpowiedzieć na ten temat, a nie czekać na grant dla naukowca.

To już nie jest filozofia bez nauki, ale faktycznie temat osobny wątek.
30-12-2012 10:18 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>Co innego samoświadomość. Świadomość własnego istnienia, własnego ja. Niewiele zwierząt wykazało taką cechę, wymienia się głównie kilka naczelnych i delfiny, ale prawdopodobnie i słonie.
>Jeżeli x jest świadomy otoczenia, wpływa na nie, reaguje, czy nie pociaga to za sobą poczucia odmienności siebie od innego, czyli samoświadomości?
Zapewne pociąga. W skali ewolucyjnej.
Samoświadomość to wyższy poziom świadomości.
Nie oznacza to jednak wcale, że zwierzę świadome jest samoświadome.
30-12-2012 10:54 
 Ocena 2 na 2
martok (1115 punktów)

>Samoświadomość to wyższy poziom świadomości.
>Nie oznacza to jednak wcale, że zwierzę świadome jest samoświadome.

   Oczywiście. Samoświadomość to refleksja nad stanem własnej świadomości. Możemy być niemal pewni, że albo żadne zwierzę, albo - co już jest całkiem pewne - prawie żadne, prócz człowieka, tego etapu rozwoju intelektualnego nie osiągnęło. A poniżej kręgowców to nawet świadomość - wybaczcie licentia poetica - jest mniej więcej na poziomie odkurzacza, a co tu dopiero mówić o samoświadomości.
*
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Co innego samoświadomość. Świadomość własnego istnienia, własnego ja. Niewiele zwierząt wykazało taką cechę, wymienia się głównie kilka naczelnych i delfiny, ale prawdopodobnie i słonie.
-Niejaki Julian Jaynes, psycholog amerykański stwierdził, że umysł staje się świadomy tylko wtedy, gdy sam jest w stanie ocenić, że jest świadomy, gdy wreszcie to do niego dotrze. Natomiast większość neurobiologów rozróżnia dwie postacie świadomości; "rozszerzona", odnosząca się do ludzkiego umysłu, niemożliwa do osiągnięcia bez języka i społeczeństwa oraz "rdzenna" (pierwotna), bardziej zwierzęca, dotycząca emocji, motywacji, bólu. Technicznie rzecz biorąc świadomość to jeden z obwodów w mózgu, "okablowanie" neuronalne. Wystarczy przecięcie jakiegoś "kabla", uszkodzenie połączenia i świadomość, zarówno ta "rdzenna" jak i "rozszerzona" ulegnie zmianie.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
diogenes (42753 punktów)
>wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich działań.

Nie muszą. Człowiek tworzy nie tylko moralność, ale i świetne mechanizmy (psychologiczne, ale nie tylko) jej obchodzenia. Dobro nie jest świętą krową. Jak trzeba, szlachtuje się go jak świnię lub gorzej.

>Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
rodzajem quasi-morderstwa.

Aby ubój zwierząt był traktowany na równi z morderstwem, należałoby zmienić wiele rzeczy, radykalnie antropologię, kodeksy karne, no i menu. Jeśli odmówimy wyjątkowości bytowi ludzkiemu (różniłby się od zwierząt tylko komplikacją), to tym bardziej nie powinniśmy oczekiwać od niego wyjątkowych zachowań zwanych obecnie etycznymi.

>jeżeli świadomość jest ściśle powiązana z istnieniem fizycznego mózgu,...

Po co ten tryb warunkowy?

>potężny cios we wszelkie spirytualistyczno-teistyczne koncepcje umysłu.

Koncepcje spirytualistyczno-teistyczne mają walor tylko historyczny, kulturowy, polityczny, parafialny, itp, ale nie poznawczy. Nie są w żadnym wypadku rezultatem teorii i praktyki naukowej.

>- Człowiek istnieje do śmierci mózgu,...

Szkoda, że z taką precyzją nie da się określić powstania ludzkiego mózgu w jego ontogenezie. Początek jest bardziej rozmyty niż śmierć.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ania. (14138 punktów)
>>- Człowiek istnieje do śmierci mózgu,...
>Szkoda, że z taką precyzją nie da się określić powstania ludzkiego mózgu w jego ontogenezie. Początek jest bardziej rozmyty niż śmierć.
Śmierć też jest bardziej rozmyta, niż wiele osób sądzi.
30-12-2012 21:25 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Śmierć też jest bardziej rozmyta, niż wiele osób sądzi.

Trzeba wiele czasu, aby mózg płodu stał się mózgiem człowieka.
Dotyczy to każdego.
W jakim sensie rozmyta jest śmierć mózgu?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
01-01-2013 03:48 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
>>Śmierć też jest bardziej rozmyta, niż wiele osób sądzi.
>Trzeba wiele czasu, aby mózg płodu stał się mózgiem człowieka.
>Dotyczy to każdego.
>W jakim sensie rozmyta jest śmierć mózgu?
OUN to nie tylko mózg - kresomózgowie.
Póki co chyba ważniejszy jest pień mózgu, śmierć pnia mózgu traktowana jest jako zgon człowieka, kresomózgowie... już niekoniecznie.
Zdarza się stan śmierci mózgu - kresomózgowia, a pień mózgu zachowuje funkcje, pacjent oddycha samodzielnie, może nawet przełyka, a jednak... nie ma go.
Takie osoby przez dekady pozostają w stanie... w zasadzie śmierci zawieszonej w trakcie.

Problem nasilił się przez poprawę wyników resuscytacji. Kiedyś po prostu umierano. Teraz przerywmy umieranie, wiele osób wraca do zdrowia, ale niektóre... mają pecha.

No i co zrobić z takim pacjentem. Jak wiele organizmu musi umrzeć, aby uznać, że człowiek nie żyje? Udajemy, że to jest proste, żywy albo martwy, ale takie proste jest to wyłącznie dla organizmu jednokomórkowego. A nawet i tu my mamy problem z odróżnieniem momentu przekroczenia nieodwracalnego zniszczenia. Istnieje on, ale trudno nam powiedzieć, że w tym momencie właśnie zaszedł i komórka umarła w zasadzie, jeszcze pokończy to i owo, ale nie ma już dla niej ratunku.
02-01-2013 14:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jak wiele organizmu musi umrzeć, aby uznać, że człowiek nie żyje?

Lekarze wyrażają to czasem ogólnikowo w procentach. Np. funkcjonujący pień mózgu i 30 procent pozostałej jego części wystarczył, aby kobieta po ataku serca od 13 miesiąca ciąży leżąca w komie, urodziła zdrowe dziecko w 35. miesiącu.

www.focus.(*)-gut_aid_444810.html?drucken=1

Można sobie wyobrazić sytuację (być może literatura medyczna zna taki przypadek?), w której funkcje pnia mózgu przejmują urządzenia, tak więc możliwe byłoby, że trup urodziłby dziecko. Przypadek upiorny dla zdrowego rozsądku, ale dla nauki niezwykle interesujący.

>Udajemy, że to jest proste, żywy albo martwy,...

Zwykła, zerojedynkowa logika tu (i nie tylko tu) zawodzi. Wprawdzie mamy już logiki wielowartościowe, ale jakoś trudno znaleźć dla nich interpretacje w tak skompliwowanych sytuacjach. Jaką wartość logiczną miałoby np. zdanie: 13-tygodniowy płód jest człowiekiem? A gdyby nawet przypisać mu ułamek prawdy, jakie miałoby to praktyczne konsekwencje?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-01-2013 14:43 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>kobieta po ataku serca od 13 miesiąca ciąży leżąca w komie, urodziła zdrowe dziecko w 35. miesiącu.
Tak długiej ciąży jeszcze nie widziałam. Miało być chyba "tygodniu"?
02-01-2013 14:59 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Tak długiej ciąży jeszcze nie widziałam. Miało być chyba "tygodniu"?

Chyba?
Jasne, że "tygodniu"!


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-01-2013 15:31 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>Jak wiele organizmu musi umrzeć, aby uznać, że człowiek nie żyje?
>Lekarze wyrażają to czasem ogólnikowo w procentach. Np. funkcjonujący pień mózgu i 30 procent pozostałej jego części wystarczył, aby kobieta po ataku serca od 13 miesiąca ciąży leżąca w komie, urodziła zdrowe dziecko w 35. miesiącu.
Tak.
Jednak tu procent procentowi nierówny.
Zresztą - czy istotą życia człowieka jest czynność fizjologiczna? Czy istnienie jako osoby?
Czy wystarczy to do uznania jej za żywą? Czy to jej ciało było wystarczająco działające do pełnienia roli inkubatora, a ona była już martwa. Nie istniała...

>Można sobie wyobrazić sytuację (być może literatura medyczna zna taki przypadek?), w której funkcje pnia mózgu przejmują urządzenia, tak więc możliwe byłoby, że trup urodziłby dziecko. Przypadek upiorny dla zdrowego rozsądku, ale dla nauki niezwykle interesujący.
Czy ja wiem...
Nie mniej upiorny niż powyższy.
Gdyby to mnie dotyczyło, mogliby moje ciało kłuć i pompować do woli, jeśli dzięki temu mój hipotetyczny potomek miałby lepsze szanse.
To tylko ciało.

>>Udajemy, że to jest proste, żywy albo martwy,...
>Zwykła, zerojedynkowa logika tu (i nie tylko tu) zawodzi. Wprawdzie mamy już logiki wielowartościowe, ale jakoś trudno znaleźć dla nich interpretacje w tak skompliwowanych sytuacjach. Jaką wartość logiczną miałoby np. zdanie: 13-tygodniowy płód jest człowiekiem? A gdyby nawet przypisać mu ułamek prawdy, jakie miałoby to praktyczne konsekwencje?
No właśnie...
Okazuje się, że przyroda nie lubi dyskretnych podziałów. Życie nie jest zero jedynkowe, jak i człowieczeństwo.
Nabieraliśmy je stopniowo w filogenezie, nabieramy je stopniowo w ontogenezie. Nie widzę w tym żadnej zdrożności, po prostu tak jest.
Dlatego właśnie nie potrafię zrozumieć postawy przypisującej zygocie pełnię praw obywatelskich - nie jest bowiem w wystarczającym stopniu człowiekiem. Nie ukrywam, że posiadanie sprawnego OUN jest tu istotne w najwyższym stopniu.
02-01-2013 18:52 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Zresztą - czy istotą życia człowieka jest czynność fizjologiczna? Czy istnienie jako osoby?

Nie mam pojęcia, jak można jedno, fizologię, odróżnić od drugiego - życia osobowego. To ten sam problem, co z odróżnieniem życia od śmierci, zdrowia od choroby, prawdy od fałszu, dobra od zła, piękna od szpetoty, słowem - problem przeciwieństw, logika przeciwieństw. Niektórym marzy się świat, w którym "tak" i "nie" są wyraźnie oddzielone od siebie. Taka była logika Greków, taką jest też logika Jezusa i jego wyznawców. Na jej kształt zbyt duży wpływ miała ideologia, a nie doświadczenie. A co do istoty człowieka i jej fizjologiczności: wystarczy zerknąć do szpitala albo samemu podupaść na zdrowiu, aby przekonać się, że fizjologia stanowi jeden z elementów naszej osobowości. Pryszcz na nosie zmienił już niejedną biografię.

>...przyroda nie lubi dyskretnych podziałów. Życie nie jest zero jedynkowe, jak i człowieczeństwo.

Stara zasada filozofii naturalnej: natura non facit saltus. Zasada ta zdaje się nie obowiązywać na poziomie kwantowym, ale wciąż trudno nam sobie wyobrazić, jak np. o człowieczeństwie czy jego braku decydować miałaby tylko fizyka kwantowa.

Czy można wyobrazić sobie pedagogikę kwatową przyszłości?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-01-2013 22:58 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>jak można jedno, fizjologię, odróżnić od drugiego - życia osobowego.
Tak jak się odróżnia dąb bez nazwy od dębu Bartek, dowolną gwiazdę od tej zaewidencjonowanej lub np. ciała bliźniaków od ich podpisów w banku.
03-01-2013 20:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>jak można jedno, fizjologię, odróżnić od drugiego - życia osobowego.
>Tak jak się odróżnia dąb bez nazwy od dębu Bartek...

Nie chodzi o różnice jednostkowych zjawisk fizjologicznych i zjawisk związanych z życiem osobowym. Nie ma życia osobowego bez fizjologii. Co więcej, tzw. osobowość nie pojawia się w kontekście fizjologii jako bytowo odrębny deus (czyt. homo) ex machina, ale cała zawarta jest w owej fizjologii. Wystarczy tu wspomnieć o pamięci. Absolutnie nic w osobowości nie trasnscenduje natury. Lub inaczej: teoria osobowości możliwa jest do zbudowania na gruncie naturalizmu. Różnice, o których mowa, są jedynie aspektami (funkcjonalnymi) cząstki natury, którą jest człowiek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
> Różnice, o których mowa, są jedynie aspektami (funkcjonalnymi) cząstki natury, którą jest człowiek.
Mowa o naturze, której zbędne słowa?
Zadaniem filozofów jest cofnięcie do milczenia?
Człowiek nie potrafi wytworzyć nic sztucznego, bo zanurzon w naturze może jeno bulgotać?
04-01-2013 13:22 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mowa o naturze, której zbędne słowa?

Nie. Mowa o mówiącej naturze.

>Zadaniem filozofów jest cofnięcie do milczenia?

Filozofowie stawiają sobie różne cele.
Niektórzy wybierali milczenie, inni byli niepoprawnymi gadułami.

Dlaczego milczenie jest cofaniem się?
Czy zawsze mówi się do przodu?
Zdanie ma zwykle początek i koniec. Sens również?

>Człowiek nie potrafi wytworzyć nic sztucznego...

Nic, co ludzkie,
nie jest z innego świata.
Nawet bóg okazał się czymś arcyludzkim, czymś do szpiku kości fizjologicznym, molekularnym.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rosa L. (625 punktów)
>Nie muszą. Człowiek tworzy nie tylko moralność, ale i świetne mechanizmy (psychologiczne, ale nie tylko) jej obchodzenia.

Byłem tego świadkiem na tym forum, co jest dość szokujące.

>>Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
>rodzajem quasi-morderstwa.
>Aby ubój zwierząt był traktowany na równi z morderstwem, należałoby zmienić wiele rzeczy, radykalnie antropologię, kodeksy karne, no i menu. Jeśli odmówimy wyjątkowości bytowi ludzkiemu (różniłby się od zwierząt tylko komplikacją), to tym bardziej nie powinniśmy oczekiwać od niego wyjątkowych zachowań zwanych obecnie etycznymi.

Kiedyś kobiety były własnością ojców lub mężów, to prawie tak samo.

Jednak człowiek, choć jest zwierzęciem, jest twórczy, tworzy kulturę, przeżywa intelektuane rozkosze i ma świadomość swojej śmierci. Dlatego uważam, że można żądać więcej od każdego z nas, bo to jest nasze coś, wykraczać poza granice natury.

>>jeżeli świadomość jest ściśle powiązana z istnieniem fizycznego mózgu,...
>Po co ten tryb warunkowy?
Bo przedstawiony dokument jest deklaracją.
qerfy (677 punktów)
>Nie muszą. Człowiek tworzy nie tylko moralność, ale i świetne mechanizmy (psychologiczne, ale nie tylko) jej obchodzenia. Dobro nie jest świętą krową. Jak trzeba, szlachtuje się go jak świnię lub gorzej.

Moralności nie tworzy człowiek, ona się robi sama, wynika z kontekstu sytuacyjnego.
01-01-2013 19:43 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Moralności nie tworzy człowiek, ona się robi sama, wynika z kontekstu sytuacyjnego.

Nie wiem, co masz na myśli.
Wydaje mi się, że moralność pojawia się wraz z ludzkim zachowaniem i jego - właśnie moralną - oceną. Nie ma żadnej moralności poza człowiekiem, np. jako dekalog w umyśle boga.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
qerfy (677 punktów)
>- wszyscy jedzący mięso winni się zastanowić, w świetle tej deklaracji, nad etycznością swoich
>działań. Jeżeli zwierzęta są świadome, to każda forma uboju, w tym także ubój rytualny, jest
>rodzajem quasi-morderstwa.

Nie tylko jedzący mięso są winni, zwierzęta wykorzystuje się też do innych celów, na przykład testuje się na nich leki, z których wegetarianie też korzystają.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365