Racjonalista - Strona głównaDo treści
Z cyklu: Meandry katolickiego myślenia (część 2)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-11-2013 13:54Marek Matejewski (3695 punktów)Z cyklu: Meandry katolickiego myślenia (część 2)
Ocena 15 na 15
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" vs "Jest jeden Bóg"...
Pierwsze przykazanie boże i pierwsza z tzw. głównych prawd wiary katechizmu katolickiego.

Co widzimy?
Bóg (ten, który podyktował Mojżeszowi treść przykazań) osobiście przyznaje się do tego, że jest tylko jednym w wielu bogów obecnych na świecie, nakazując jednak przy tym, aby żaden z konkurencyjnych bogów nie był czczony bardziej niż on sam.
Tymczasem Kościół Katolicki uważa się za mądrzejszy i nie zważając na słowa swojego boga stwierdza, że "jest jeden Bóg".

Co za ironia...

Czytam czasami pokrętne katolickie interpretacje pierwszego przykazania, gdzie w miejsce "cudzych bogów" wstawia się np. pieniądz i zamiast czci oddawanej Bogu mówi się o uprawianiu kultu pieniądza.
Pytam jaki do cholery pieniądz? Czy w XIII w. p.n.e. (ocenia się, że prawdopodobnie wówczas żył Mojżesz) ktokolwiek widział na oczy jakieś pieniądze? Czy wówczas ktokolwiek potrafił choćby liczyć? Czy ktoś miał chociażby abstrakcyjne pojęcie czym owe pieniądze mogą być? Pominę na razie fakt, że na początku ery nowożytnej handel barterowy był nadal dominującą formą zawierania transakcji. Skupmy się na pieniądzu. Trochę więcej na temat historii - elektron i początki monety.
Cytat:
Dwa tysiące lat p.n.e. ludzie nie tylko nie wiedzieli, czym są papierowe pieniądze, ale w ogóle nie znali pieniędzy w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Pieniądzem było wszystko to, co w danej społeczności miało uznaną wartość (np. żywność, narzędzia, tkaniny, ozdoby). Stały rozwój wymiany towarowej doprowadził do wyzwolenia w siódmym stuleciu p.n.e. monet i prawie 1600 lat później, w Chinach, pieniądza papierowego.

Czy to znaczy, że 3300 lat temu uprawiając kult pieniądza uprawiało się go przez wytwarzanie i gromadzenie dóbr takich jak narzędzia, żywność itd.? Czy może Bóg zwracał się w pierwszym przykazaniu do ludzi (w szczególności graczy giełdowych), którzy urodzą się dopiero trzy tysiące lat po Mojżeszu?

Istnieje bardziej racjonalna interpretacja pierwszego przykazania. Ponad 3300 lat temu - w świecie przesiąkniętym bogami - twórcy jednego z nich postanowili rozbudować mit o swoim bogu i bardziej odróżnić go od konkurencji wymyślając 10 przykazań. Pierwsze z nich napisano w taki sposób, aby dla lokalnej społeczności wyznawany dotąd bóg był odtąd tym bezsprzecznie najważniejszym - zabieg ułatwiał identyfikację grupy, pomagał budować tożsamość i przyczyniał się do obrony przed zewnętrznymi wpływami i najeźdźcami. A konkurencja była całkiem spora - Egipt okupujący ziemię Kanaan, Babilonia Kasytów, Assyria i Mitanni czy potężne Państwo Hetytów oraz odpowiednio ich przykładowi bogowie: Ra, Kumarbi, Anu, Teszub czy Baal. Natywna ludność Kanaanu - ziemi rzekomo obiecanej Izraelowi przez ich Boga - miała zresztą swoje naczelne bóstwo, którym był Mot. Z tej perspektywy widać, że wieczni bezpaństwowcy semiccy byli zmuszeni do sformułowania pierwszego przykazania - które zwiększało ich szanse na przetrwanie i zmniejszało ryzyko, że część własnej społeczności zacznie się asymilować z wrogimi ludami.

Z całą więc pewnością słowa sprzed 3300 lat mówiły o konkurencyjnych, urojonych bogach sensu stricte, a nie o jakimś pieniądzu czy innych na bieżąco wymyślanych przy kościelnych ambonach zamiennikach owych bogów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sabek (1444 punktów)
>"Jest jeden Bóg"

Tego nawet katolicyzm teraz nie uznaje. Tzn. gada, że jest jeden, ale ten Bóg to jakby trzej bogowie ale jeden... bo ten jeden to syn, ale nie syn, bo to on sam, ale równocześnie człowiek, no i duch, który jest jednym z bogiem, ale równocześnie od syna pochodzi. Do tego super-bóg, żyjący w wielu wcieleniach na ziemi, co zmieni i jak zinterpretuje, bóg posłusznie za nim w niebie zmienia.

Jest też całe mnóstwo pomniejszych bożków - Szatan (no, ten to wcale taki pomniejszy nie jest - walczy z bogiem i cały czas jest mniej więcej remis) wraz z całymi tabunami aniołów i archaniołów - upadłych i nieupadłych. I demony. I całe tabuny świętych, błogosławionych i męczenników - ilu? Tego nawet sam kościół nie wie.
15-11-2013 14:50 
 Ocena 24 na 24
Meretseger (61860 punktów)
Wszystko się zgadza i wcale nie kłóci z 1 przykazaniem (biblijnym, nie katechizmowym).
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Cudzych! A ci wszyscy święci, duchy, szatany, matki boskie itd. to są właśni, a nie cudzy.
I kasa się zgodziła.
maniek1 (3407 punktów)
>Wszystko się zgadza i wcale nie kłóci z 1 przykazaniem (biblijnym, nie katechizmowym).
>"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Cudzych! A ci wszyscy święci, duchy, szatany, matki boskie itd. to są właśni, a nie cudzy.
To ja ciągle myślałem, że były prezydent jest bluźniercą, nosząc w klapie bożka płci żeńskiej - a to tylko preferencje - religijne (woli kobiety i tu mu się nie dziwię).
Scorp (5381 punktów)
>Wszystko się zgadza i wcale nie kłóci z 1 przykazaniem (biblijnym, nie katechizmowym).
>"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Cudzych! A ci wszyscy święci, duchy, szatany, matki boskie itd. to są właśni, a nie cudzy.

Rzeczywiście, wszystko się zgadza. Bóg Mojżesza (z pierwszego przykazania) był bogiem własnym, plemiennym; nad innymi plemionami byli cudzy. Bóg chrześcijaństwa jest jedyny i totalny. Nie ma sprzeczności, tylko dwa różne koncepcyjnie i historycznie pojęcia Boga. Dwie różne wersje, można by rzec.

Święci, duchy, szatany itd. nie są bogami i nie wchodzą w spór. Kasa też nie.
-
16-11-2013 12:54 
 Ocena 3 na 3
Jacholek (5699 punktów)
.
>"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
A Sztaudynger dorzucił do tego - "Nie miej cudzych bogów, prócz kobiecych nogów"...
Nieco już poważniej, to o czym jest tutaj dyskutować ..i z kim. Teolodzy ze swoją specyficzna pseudo-logiką zawsze wszystko "wyjaśnią", np. to że przez termin "cudzy bogowie" należy rozumieć bogów "urojonych" a Trójca to jeden bóg itd..Historycznie zaś biorąc politeizm poprzedzał monoteizm, którego początki zaistniały już w starożytnym Egipcie, bez jednak powodzenia na dłuższą skalę.Tak więc nie jest to wynalazek judaizmu czy chrześcijaństwa.
15-11-2013 14:50
 Ocena 11 na 11
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Przeczytaes biblie bez komentarza, przypisow i interpretacji katolickiego specjalisty i masz teraz problem
Moralewicz juz pare razy tlumaczyl nam jak pastuch krowie:

Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury, pogody i kursu dolara.
15-11-2013 15:23 
 Ocena 4 na 4
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)

>Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury, pogody i kursu dolara.

Natomiast inne należy brać dosłownie i nie zastanawiać się, tylko jak napisano tak jest.
15-11-2013 16:36 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Natomiast inne należy brać dosłownie i nie zastanawiać się, tylko jak napisano tak jest.

Katolicka wersja bilokacji
Ojciec Pio potrafil byc tu i tam to i biblia potrafi znaczyc to i tamto w tym samym momencie

Na tym polega wlasnie dar wiary katolickiej
15-11-2013 18:59 
 Ocena 1 na 5
worek kości (2937 punktów)
>Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury

Wreszcie jakiś racjonalny komentarz.

bembergiem w berg
15-11-2013 19:13 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury
>Wreszcie jakiś racjonalny komentarz.

Jak zwykle erystyczny manipulatorku "zapomniales" o pogodzie i kursie dolara. A kazde dziecko wie, ze bez danych o panujacej w trakcie pisania danego wersetu pogodzie i kursie dolara nie ma mowy o poprawnej interpretacji bozego slowa
15-11-2013 19:33 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury
>>Wreszcie jakiś racjonalny komentarz.
>Jak zwykle erystyczny manipulatorku

Naucz się przyjmować komplementy No naprawdę.

bembergiem w berg
15-11-2013 19:31 
 Ocena 4 na 4
Marek Matejewski (3695 punktów)
>>Biblii nie mozna traktowac doslownie. Na wszystkie litery w niej zapisane trzeba patrzec z perspektywy panujacej wtedy kultury
>Wreszcie jakiś racjonalny komentarz.

Ale mnie też mogłeś worek pochwalić za napisanie wątku przewodniego.
Czyż nie wytłumaczyłem jak należy interpretować słowa "cudzych bogów" właśnie z uwagi na realia panujące na bliskim wschodzie 3300 lat temu?
16-11-2013 01:40 
 Ocena 9 na 9
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Wreszcie jakiś racjonalny komentarz.<
Uzupełnię i będzie jeszcze bardziej racjonalnie. Izraelici początkowo wyznawali politeizm: Baal który stał wyżej w hierarchii od Jahwe i Aschera, żona Baala. Później kult Jahwe przebił się ponad kult Baala, Aschera związała się konkubinatem z Jahwe a wyznawcy po kryjomu nadal wyznawali kult Baala. Kapłanom nie pozostało nic innego jak zabronić tego administracyjnie. Aschera też zniknęła w mrokach dziejów i pozostał monoteistyczny Jahwe. Następnie z pogańskich religii przejęto odkupiciela i Jahwe się rozdwoił żeby na koniec się rozczłonować na trójcę.


Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
miyane (65 punktów)
Ciekawe spostrzeżenie.

Przyznaję jednak, że ja zawsze rozumiałem naukę o "jednym Bogu" bardziej jako naukę o jedynym (w sensie wyjątkowym) Bogu. Właśnie ze względu na fragmenty Biblii (a jest ich całkiem sporo), które mówią o innych bogach. A pierwsze przykazanie już wybitnie wskazuje, że są jacyś "cudzy" bogowie. Przecież Jahwe powtarza, że jest bogiem zazdrosnym, gdyby inni nie istnieli, o co miałby być zazdrosny?

Stąd moja interpretacja była zawsze taka, że wyznawcy Jahwe mogą wierzyć w istnienie dowolnej ilości bogów, ale wyznawać, oddawać cześć itp. mogą tylko temu jednemu. Wg mnie w tym kontekście na tym właśnie polega ta wymagana przez boga "wiara". Nie na wierze w istnienie boga, tylko na wierze w Boga, czyli wyznawaniu go. Można sobie wyobrazić kogoś, kto wierzy w istnienie Jahwe, ale postanawia go ignorować. Wydaje się, że nie będzie zbawiony... W wierze nie chodzi więc o "wiarę w istnienie", ale wyznawanie konretnego boga.

Nie wiem, jaka jest oficjalna wykładnia KK w tym temacie, ale przemycenie do wyjaśnień pieniędzy też dałoby się uzasadnić. Wystarczyłoby powiedzieć, że Jahwe miał na myśli dobra materialne (w odróżnieniu od duchowych), które w tamtych czasach też wtedy istniały.

Jeśli powyższe rozumowanie ma jakiś sens, to jeszcze jedna uwaga.
Jest pewien ateistyczny argument przeciw bogu, którego nie lubię. Mianowicie ateista mówi (mono)teiście, że on nie wierzy w tylko o jednego boga mniej, niż ten teista. Tyle tylko, że ateista nie wierzy w istnienie, a (mono)teista wyznaje tylko jednego boga. A może wierzy w istnienie tysiąca, miliona, kto wie? Uważam, że argument jest słaby, jeśli chce się kogoś przekonać, lepiej nie przytaczać słabych argumentów.

Tak czy inaczej, myślę że każdy taki wątek może spowodować, że ktoś kto wątpi, zacznie się nad tym głębiej zastanawiać i w końcu będzie jednego teistę mniej. Kropla drąży skałę.
Lengyel (2127 punktów)
>Tak czy inaczej, myślę że każdy taki wątek może spowodować, że ktoś kto wątpi, zacznie się nad tym głębiej zastanawiać i w końcu będzie jednego teistę mniej. Kropla drąży skałę.

Tych wątpiących jest całkiem sporo - jeszcze praktykujących, a już nie wierzących. Często wystarczy tylko pokazać, że nie będzie dziury w niebie, gdy przestaną udawać.
15-11-2013 23:53 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Nie wiem, jaka jest oficjalna wykładnia KK w tym temacie, ale przemycenie do wyjaśnień pieniędzy też dałoby się uzasadnić. Wystarczyłoby powiedzieć, że Jahwe miał na myśli dobra materialne (w odróżnieniu od duchowych), które w tamtych czasach też wtedy istniały.

Brak takich dóbr w świecie zbudowanym z materii byłby chyba większym cudem od zmartwychwstania.

Jednak cóż to były za dobra? Mówimy o narzędziach, żywności, zwierzętach hodowlanych, jakichś tkaninach, nielicznych ozdobach, może jakichś lepiankach lub namiotach gdzie można było spędzić noc. Czy można się czepiać tego, że ktoś ma w domu młotek a w zagrodzie kozę, którą może sobie wydoić?
To nie są przecież żadne dobra luksusowe. To były żenująco niskie standardy życia, gdybyśmy je porównali z obecnymi. Na ewentualne luksusy mogli sobie pozwolić co najwyżej monarchowie i nieliczni wpływowi ludzie, będący blisko szczytów władzy.

Jeśli przyjmiemy, że Bóg w tamtych czasach ostrzegał przed tymi "luksusami" z przeszłości, to patrząc na to co sami dziś posiadamy powinniśmy chyba resztę życia spędzić w jaskini o chlebie i wodzie żeby odpokutować za "kult dóbr materialnych".
Ogólnie to po co produkować i gromadzić jakieś tam dobra? Do jaskini wszyscy, dzida w łapę i na polowanie, a nie się tam ciągle jakimś wzrostem gospodarczym martwić...

>Jest pewien ateistyczny argument przeciw bogu, którego nie lubię. Mianowicie ateista mówi (mono)teiście, że on nie wierzy w tylko o jednego boga mniej, niż ten teista. Tyle tylko, że ateista nie wierzy w istnienie, a (mono)teista wyznaje tylko jednego boga. A może wierzy w istnienie tysiąca, miliona, kto wie? Uważam, że argument jest słaby, jeśli chce się kogoś przekonać, lepiej nie przytaczać słabych argumentów.

Tylko jeśli ktoś oddaje cześć tylko jednemu bogu - w dodatku takiemu, który ponoć stworzył cały świat, to co ta reszta bogów-patałachów miałaby robić?
16-11-2013 07:54 
 0 na 2
miyane (65 punktów)
>Brak takich dóbr w świecie zbudowanym z materii byłby chyba większym cudem od zmartwychwstania.
>Jednak cóż to były za dobra? Mówimy o narzędziach, żywności, zwierzętach hodowlanych, jakichś tkaninach, nielicznych ozdobach, może jakichś lepiankach lub namiotach gdzie można było spędzić noc. Czy można się czepiać tego, że ktoś ma w domu młotek a w zagrodzie kozę, którą może sobie wydoić?
>To nie są przecież żadne dobra luksusowe. To były żenująco niskie standardy życia, gdybyśmy je porównali z obecnymi. Na ewentualne luksusy mogli sobie pozwolić co najwyżej monarchowie i nieliczni wpływowi ludzie, będący blisko szczytów władzy.

Zgadzam się, ale zakaz "oddawania czci" dotyczyłby jakichkolwiek dóbr materialnych (bez podziału na standard niski-wysoki) jako przeciwieństwo dóbr duchowych. Nie oddawać czci, znaczy jeśli ktoś da Ci wybór: dobra materialne albo Bóg - masz wybrać Boga. I postacie z Biblii były wystawiane na takie próby. Przykładowo Abraham miał wybrać: albo syn, albo Bóg. I wybrał Boga, dlatego jest wzorem wszystkich cnót. A syn to tylko dobro materialne, nawet nieluksusowe.
Dla niezorientowanych - Biblia to taka książka, która jest najważniejszym źródłem moralności.

>Tylko jeśli ktoś oddaje cześć tylko jednemu bogu - w dodatku takiemu, który ponoć stworzył cały świat, to co ta reszta bogów-patałachów miałaby robić?

Nie sądzę, żeby tę osobę to obchodziło. Ale najprawdopodobniej ci bogowie zajmują się podbieraniem sobie nawzajem wiernych. Rzecz w tym, żeby nie dać się nabrać i wybrać tego "prawdziwego". A który to? Tylko bóg jeden raczy wiedzieć...
16-11-2013 11:34 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Przykładowo Abraham miał wybrać: albo syn, albo Bóg. I wybrał Boga, dlatego jest wzorem wszystkich cnót.

Jest dużo bardziej racjonalna interpretacja - w dodatku zgodna z najlepszymi standardami moralnymi jakie zdołaliśmy przez tysiąclecia wypracować:
Bóg namówił Abrahama do popełnienia okrutnej zbrodni, co dyskwalifikuje go jako wzór najdoskonalszej miłości, a idiota Abraham go posłuchał. Dlatego jest wzorem ojca potwora - starożytna wersja Jozefa Fritzla. Tortury i trauma psychiczna jaką zaserwował Izaakowi są wręcz trudne do wyobrażenia.
16-11-2013 01:27 
 Ocena 4 na 4
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jest pewien ateistyczny argument przeciw bogu, którego nie lubię. Mianowicie ateista mówi (mono)teiście, że on nie wierzy w tylko o jednego boga mniej, niż ten teista.<
Przy takim zrozumieniu może powstać zamieszanie. Ateista twierdzi że nie wierzy w jednego boga więcej niż teista. Mianowicie boga tego teisty.


Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
16-11-2013 08:00 
 Ocena-1 na 1
miyane (65 punktów)
>>Jest pewien ateistyczny argument przeciw bogu, którego nie lubię. Mianowicie ateista mówi (mono)teiście, że on nie wierzy w tylko o jednego boga mniej, niż ten teista.<
>Przy takim zrozumieniu może powstać zamieszanie. Ateista twierdzi że nie wierzy w jednego boga więcej niż teista. Mianowicie boga tego teisty.

Tak, oczywiście masz rację. Miałem na myśli "w o jednego boga więcej".

Sedno było jednak inne. Ateista wiarę rozumie jako wiarę w istnienie, a teista jako wyznawanie, oddawanie czci. I tutaj ten argument traci moc.
16-11-2013 10:45 
 Ocena 5 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Sedno było jednak inne. Ateista wiarę rozumie jako wiarę w istnienie, a teista jako wyznawanie, oddawanie czci. I tutaj ten argument traci moc.<
Wiara w boga nie oznacza nic innego jak przekonanie w egzystencję istoty wyższej. Trudno bez tego przekonania oddawać cześć.
Ponadto ateizm jest postawą filozoficzną. Ateista wierzy że nie ma boga lub ateista nie wierzy że bóg istnieje, są semantycznymi, zamierzonymi zniekształceniami stosowanymi przez przeciwników ateizmu. Dlatego ateista w polemice z teistą mówiąc ja nie wierzę w jednego boga więcej, używa polemicznego języka teisty - wierzę. Ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą. 'Wiarę' lub 'niewiarę' wyjaśnia biologia i psychologia społeczna. Grupa religijna miała większą siłę przebicia i większe szanse zachowania gatunku. Ale ewolucja nie stoi w miejscu i dziś religia nie daje nam handicapu w walce o przeżycie. To powoduje obumieranie religii. Ateiści to są ludzie, mówiąc Habermasem, niemuzykalni religijnie.


Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
miyane (65 punktów)
> Ateista wierzy że nie ma boga lub ateista nie wierzy że bóg istnieje, są semantycznymi, zamierzonymi zniekształceniami stosowanymi przez przeciwników ateizmu. Dlatego ateista w polemice z teistą mówiąc ja nie wierzę w jednego boga więcej, używa polemicznego języka teisty - wierzę. Ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą. 'Wiarę' lub 'niewiarę' wyjaśnia biologia i psychologia społeczna.

Zgadzam się, że określenie "wiara w nieistnienie" jest zniekształceniem. Wg mnie jednak prawdą jest, że ateista to ktoś, kto nie wierzy w istnienie bogów. Niejako z definicji. Dlatego nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą.
16-11-2013 12:27 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>(...) Wg mnie jednak prawdą jest, że ateista to ktoś, kto nie wierzy w istnienie bogów. Niejako z definicji. Dlatego nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą.
Ma, podobnie jak np. abstynencja i alkoholizm. Obydwa terminy odnoszą się do alkoholu.
miyane (65 punktów)
>Ma, podobnie jak np. abstynencja i alkoholizm. Obydwa terminy odnoszą się do alkoholu.
Dokładnie, trafna analogia.
16-11-2013 11:14 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>Sedno było jednak inne. Ateista wiarę rozumie jako wiarę w istnienie, a teista jako wyznawanie, oddawanie czci. I tutaj ten argument traci moc.

Ale "wyznawanie, oddawanie czci", nie jest chyba możliwe bez "wiary w istnienie"? Zatem ten element (rozumienia) jest obecny po obu stronach. I argument nie "traci mocy".
Z Twojej wcześniejszej wypowiedzi rozumiem, że sugerujesz iż teista może wierzyć w istnienie wielu bogów ale czci tylko jednego.
Ale czy to nie jest tylko nadinterpretacja niezbyt precyzyjnych sformułowań "świętych" tekstów. Uważasz że taki rodzaj wiary spotyka się np. wśród teologów, kapłanów czy zwykłych wiernych KRK?
miyane (65 punktów)
>Ale "wyznawanie, oddawanie czci", nie jest chyba możliwe bez "wiary w istnienie"? Zatem ten element (rozumienia) jest obecny po obu stronach. I argument nie "traci mocy".
Tak, wiara w istnienie jest warunkiem koniecznym wyznawania, ale nie wystarczającym. Może i masz rację, że jeśli dyskusja będzie dotyczyła wyznawania, to argument jest OK. To zależy, z kim będziesz dyskutował. Zawsze jednak wydawało mi się, że argument dotyczy raczej istnienia.

Na co chciałem zwrocić uwagę, to że czasem w takich dyskusjach zapomina się o tym, że niektóre pojęcia mogą mieć inne znaczenie dla każdej ze stron. W tej sytuacji dyskusja bywa jałowa.

>Z Twojej wcześniejszej wypowiedzi rozumiem, że sugerujesz iż teista może wierzyć w istnienie wielu bogów ale czci tylko jednego.
>Ale czy to nie jest tylko nadinterpretacja niezbyt precyzyjnych sformułowań "świętych" tekstów. Uważasz że taki rodzaj wiary spotyka się np. wśród teologów, kapłanów czy zwykłych wiernych KRK?

Co to jest "nadinterpretacja"? Trzeba by spytać autora, co miał na myśli. Sądzę, że przeciętny katolik uznaje istnienie dosłownie tylko jednego Boga i ma to prawdopodobnie odzwierciedlenie w nauczaniu KRK. Potrafię jednak wyobrazić sobie katolika, który uznaje istnienie wielu bogów (zgodnie z Biblią w końcu) i taki argument z pewnością go nie przekona. Skoro ja mogę interpretować Biblię w ten sposób, to czemu nie ktokolwiek inny?
16-11-2013 12:57 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Tak, wiara w istnienie jest warunkiem koniecznym wyznawania, ale nie wystarczającym. Może i masz rację, że jeśli dyskusja będzie dotyczyła wyznawania, to argument jest OK. To zależy, z kim będziesz dyskutował. Zawsze jednak wydawało mi się, że argument dotyczy raczej istnienia.
Masz jakieś dane, czy istnieje, i jak ewentualnie znacząca jest grupa tak wierzących?

>Na co chciałem zwrocić uwagę, to że czasem w takich dyskusjach zapomina się o tym, że niektóre pojęcia mogą mieć inne znaczenie dla każdej ze stron.
Tu racja.

>W tej sytuacji dyskusja bywa jałowa.
Niestety, często taka bywa.

>Co to jest "nadinterpretacja"? Trzeba by spytać autora, co miał na myśli.
No tak, raczej trudne. Możliwe że w czasach biblijnych, taki rodzaj wiary miał miejsce. Lepiej trzymajmy się realiów współczesnych.

>Sądzę, że przeciętny katolik uznaje istnienie dosłownie tylko jednego Boga i ma to prawdopodobnie odzwierciedlenie w nauczaniu KRK.
I o to chodzi.

>Potrafię jednak wyobrazić sobie katolika, który uznaje istnienie wielu bogów (zgodnie z Biblią w końcu) i taki argument z pewnością go nie przekona.
Wyobrazić można sobie przeróżne rzeczy. Poza tym, chyba nie jest problemem, wcześniejsze sprawdzenie jak on to widzi.

>Skoro ja mogę interpretować Biblię w ten sposób, to czemu nie ktokolwiek inny?
Dowodzi to jedynie możliwości różnych interpretacji, a nie tego czy istnieją i jaką rolę odgrywają.
miyane (65 punktów)
Przepraszam za podwójny wpis. Przypadkowo.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365