 |
Racjonalna nieracjonalność? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-12-2013 21:10 | Atri (5 punktów) | Racjonalna nieracjonalność?
4 na 4 | Ostatnio czytając "Czy tradycyjna etyka wymaga przebudowy w kontekście postępów nauk biomedycznych?" prof. dr hab. Zdzisławy Piątek, natknąłem się na bardzo ciekawy fragment.
Pozwolę sobie przytoczyć:
"Z jednej strony mamy zaawansowane możliwości terapeutyczne, z drugiej człowieka cierpiącego znajdującego się w sytuacjach granicznych, w których odwoływanie się do czynników pozanaturalnych ma racjonalne uzasadnienie. Odwoływanie się do czynników pozanaturalnych jest bowiem ludzkim sposobem oswajania świata i godzenia się z losem. Irracjonalna wiara w zaświaty może być przejawem postawy racjonalnej, jeżeli ktoś ma autentyczną potrzebę takiej wiary, a nauka w kwestii zaświatów nie ma nic do powiedzenia. Dziedzina legend, mitów i religii jest stworzonym przez ludzi zasobnikiem archetypów duchowości, transmitowanych z pokolenia na pokolenie za pośrednictwem tradycji. Każdy człowiek ma do nich dostęp i może z nich korzystać wedle upodobania, pod warunkiem, że znając ich charakter nie obstaje przy nich dogmatycznie i nie próbuje swoich wyborów narzucać innym. Mity i religie podobnie jak nauka i cywilizacja są wytworem gatunku ludzkiego obdarzonego przez Naturę zarówno rozumem, jak i emocjami."
Jakie jest Wasze zdanie, jak odnosicie się do tego cytatu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | hamp (3461 punktów) | Zgadzam się z nim całkowicie i wcale nie uważam za nieracjonalny. Jest to chłodna ocena religii, pozbawiona zarówno uprzedzeń jak i sentymentów - a więc zdolna do postrzegania jej dobrych i złych cech. To poczucie opieki, bezpieczeństwa, Opatrzności, bardzo pomaga ludziom religijnym w powracaniu do zdrowia. Również w sytuacjach krytycznych - koi ich strach przed śmiercią nadzieją na życie wieczne. Nieracjonalne jest wierzyć w takie nieudowodnione bajki, ale nieracjonalnym byłoby również niedostrzeganie pozytywnych aspektów, jakie niesie ze sobą taka wiara.
|
|
 | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >...nieracjonalnym byłoby również niedostrzeganie pozytywnych aspektów, jakie niesie ze sobą taka wiara.
"Dziedzina legend, mitów i religii jest stworzonym przez ludzi zasobnikiem archetypów duchowości, transmitowanych z pokolenia na pokolenie za pośrednictwem tradycji. Każdy człowiek ma do nich dostęp i może z nich korzystać wedle upodobania"
Jednym ze sposóbów transmisji idei religijnych jest umieszczenie religii w szkolnych programach nauczania.
Przekonania religijne nazywasz bajkami ( "Nieracjonalne jest wierzyć w takie nieudowodnione bajki). Pytam: czy szkoła ma "transmitować" takie nieudowodnione bajki na lekcjach religii? Komu na tym zależy? Kto odpowiada za taki stan rzeczy? Kto sabotuje oświatę kolejnych pokoleń?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | >Przekonania religijne nazywasz bajkami ( "Nieracjonalne jest wierzyć w takie nieudowodnione bajki). Pytam: czy szkoła ma "transmitować" takie nieudowodnione bajki na lekcjach religii? Oczywiście, że nie. Jestem temu przeciwny każdą komórką mego ciała.
>Kto sabotuje oświatę kolejnych pokoleń? Przedstawiciele Boga na Ziemie, którzy utrzymują się z tego, że przekonują ludzi do prawdziwości tych bajek i sprawiają, że im zależy.
>Kto odpowiada za taki stan rzeczy? Politycy. Ci prawdziwie bogobojni i ci upatrujący w wierzących tłumach swojego elektoratu.
>Komu na tym zależy? Osobom, którym się wydaje, że inaczej nie można. Osobom, które uległy bajkom i boją się myśleć samodzielnie, oceniać rzetelnie i żyć bez strachu. Osobom, które dały się omamić. W końcu również osobom czerpiącym z tego wymierne, doczesne zyski, czyli tym z wcześniejszych pytań.
---------- A mimo to wiara ma pozytywne aspekty, o których wcześniej wspomniałem. Niestety te negatywne kompletnie ją dyskredytują. Bilans jest zdecydowanie ujemny.
|
|
| |  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >mimo to wiara ma pozytywne aspekty, o których wcześniej wspomniałem.
Wiara to nie jakiś implant, który ktoś gdzieś kiedyś nam wszczepia. Wiara to proces: jej nabywania, utrwalania, czasem odrzucania, itd. Byłoby nonsensem dyskutować o jej non/sensie z kimś w sytuacji granicznej, np. umierającej staruszce w hospicjum: w tynm konkretnym wypadku wiara, jak i inne placebo, może mieć pozytywne działanie. Ale w niczym nie zmienia to faktu wątpliwości co do jej treściowej zawartości, wątpliwości na tyle poważnej, że nic nie usprawiedliwia religijnej indoktyrnacji. Religijna przeszłość homo sapiens jest oczywista, ale przyszłość leży w naszych rękach i umysłach i wcale nie musi być religijna. Gdyby popatrzeć na kult religijny jako na test religijnych teorii, powinny byc one odrzucone jako teorie nie przynoszące ludziom w ziemskim wymiarze tego, co obiecują: po prsotu same siebie falsyfikują.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | hamelet (65 punktów) |
>Religijna przeszłość homo sapiens jest oczywista, ale przyszłość leży w naszych rękach i umysłach i wcale nie musi być religijna.
"W pewnym odległym zakątku wszechświata, wśród migotu niezliczonych systemów słonecznych była sobie gwiazda, na której mądre zwierzęta wynalazły poznanie, była to chwila największej pychy i największego zakłamania w dziejach świata, ale też tylko chwila. Po paru tchnieniach natury gwiazda wystygła i mądre zwierzęta wymarły"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >"W pewnym odległym zakątku wszechświata,...mądre zwierzęta wynalazły poznanie...Po paru tchnieniach natury gwiazda wystygła i mądre zwierzęta wymarły"
Czy jak boli cię ząb czytasz Pascala, czy idziesz do dentysty?
>...mądre zwierzęta wynalazły poznanie...
Na czym polegała mądrość tych zwierząt przed wynalezieniem poznania?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >nauka w kwestii zaświatów nie ma nic do powiedzenia. Żenująca próba deprecjacji nauki. Kto wygłasza powyższe twierdzenie zdaje sobie znakomicie sprawę z tego, że nauka nie zajmuje się niezdefiniowanymi "zaświatami", z premedytacją usiłując ośmieszyć naukę zarzutami o jej rzekomej ułomności.
>Mity i religie podobnie jak nauka i cywilizacja są wytworem gatunku ludzkiego obdarzonego przez Naturę zarówno rozumem, jak i emocjami. Bzdety. Mit o Syzyfie toczącym głaz pod górę jakoś nie doczekał dotychczas żadnego potwierdzenia, zaś wygłaszający banialuki religianckie korzystają z realnie istniejących wytworów nauki typu komputer.
>Jakie jest Wasze zdanie, jak odnosicie się do tego cytatu? [color=#330000Hipokrytów, idiotów, oszustów propagujących religijne bezsensy nie brakowało, nie brakuje, brakować pewnie jeszcze nie będzie. Proponuję nie promować ich np. powstrzymując się przed publikowaniem takich postów jak twój, w którym reklamujesz religiancką propagandę.[/color]
|
|
 | 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > reklamujesz religiancką propagandę- "Irracjonalna wiara w zaświaty" - "Dziedzina legend, mitów i religii jest stworzonym przez ludzi (...)" - "znając ich charakter nie obstaje przy nich dogmatycznie" - "Mity i religie podobnie jak nauka i cywilizacja są wytworem gatunku ludzkiego" Zabawne, "religiant" pewnie uznałby ten (całkiem wyważony) tekst za propagandę antyreligijną. Takie skrzywienie poznawcze.
|
|
|  | | Barbiel (1106 punktów) | >Zabawne, "religiant" pewnie uznałby ten (całkiem wyważony) tekst za propagandę antyreligijną. I nie byłoby w tym nic dziwnego. W końcu autor traktuje wierzenia instrumentalnie i neguje ich prawdziwość.
|
|
5 na 5 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Ostatnio czytając "Czy tradycyjna etyka wymaga przebudowy w kontekście postępów nauk >biomedycznych?" prof. dr hab. Zdzisławy Piątek, natknąłem się na bardzo ciekawy fragment. >Pozwolę sobie przytoczyć: >"Z jednej strony mamy zaawansowane możliwości terapeutyczne, z drugiej człowieka cierpiącego >znajdującego się w sytuacjach granicznych, w których odwoływanie się do czynników pozanaturalnych ma >racjonalne uzasadnienie. Odwoływanie się do czynników pozanaturalnych jest bowiem ludzkim sposobem >oswajania świata i godzenia się z losem...."
-Nie bardzo rozumiem intencje autorki tego cytatu. Pewnie trzeba by zapoznać się z całym artykułem. Co należy robić w kontekście tego postępu nauk biomedycznych? Odwoływać się, w sytuacjach granicznych, do czynników pozanaturalnych, bo wiara w nie jest wytworem gatunku ludzkiego? Rozumiem, że wielu pomaga się to pogodzić z losem, choć tego losu i tak nie zmieni. W każdym razie nie chciałbym, aby takie oswajanie stosowano wobec wszystkich, jako element terapii, zakładając że wszyscy go potrzebują. Czy ewentualnie mam wypełnić jakąś deklarację, aby w razie znalezienia się w sytuacji granicznej, nie być oswajany ze światem i godzony z losem w ten rzekomo racjonalny, a dla mnie absurdalny sposób? Po prostu mam życzenie umrzeć tak jak żyłem, bez słuchania bredni w ostatnich chwilach.
Jednym z najskuteczniejszych sposobów ośmieszenia przekonań religijnych jest cytowanie ich słowo w słowo, bez komentarza. - Richard Dawkins
|
|
2 na 2 | Velius (125 punktów) | Odp: Racjonalna nieracjonalność, a nauka pływania. | Gdyby zabrać niektórym ludziom ich religijną wiarę, nie dając przy tym w odpowiedni sposób czegoś w zamian, najprawdopodobniej popadliby w jeszcze większe tarapaty niż są obecnie. To tak jak zabrać tonącemu ostatnia deskę ratunku, nawet tę najbardziej spróchniałą. Z drugiej strony ci, którzy zdecydowali się porzucić swoje próchno, by płynąc wpław, przewartościowali swój sposób myślenia i postępowania. Dobrze wiedzą jakie pociąga to za sobą drastyczne zmiany, nieuniknione konsekwencje w nieprzyjaznym środowisku. Obawa odosobnienia i wykluczenia, z grona osób, do niedawna jeszcze będących całym życiem, staje się faktem i wielkim obciążeniem, dla rozwoju nowej osobowości. "Nauka pływania" nie dla każdego jest taka łatwa. Czasem trudno jest zrozumieć to nawet tym, którzy umiejętność, "racjonalnego myślenia i postępowania " wyssali z mlekiem matki.
|
|
 | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | >Gdyby zabrać niektórym ludziom ich religijną wiarę, nie dając przy tym w odpowiedni sposób czegoś w zamian, najprawdopodobniej popadliby w jeszcze większe tarapaty niż są obecnie. To tak jak zabrać tonącemu ostatnia deskę ratunku, nawet tę najbardziej spróchniałą. Zgoda.
>Z drugiej strony ci, którzy zdecydowali się porzucić swoje próchno, by płynąc wpław, przewartościowali swój sposób myślenia i postępowania. Niezgoda! Racjonalny umysł radzi sobie doskonale ze wszystkimi kwestiami ludzkiej doli. Refleksją i przemyśleniami zbuduje niezgorszy ponton.
>Dobrze wiedzą jakie pociąga to za sobą drastyczne zmiany, nieuniknione konsekwencje w nieprzyjaznym środowisku. Obawa odosobnienia i wykluczenia, z grona osób, do niedawna jeszcze będących całym życiem, staje się faktem i wielkim obciążeniem, dla rozwoju nowej osobowości. W przypadku wychodzenia z jakiegoś fundamentalistycznego otoczenia - będzie to trudne i prawdopodobnie oznaczać będzie wykluczenie z niego, niemniej jednak, kierując się intelektualna uczciwością wobec samego siebie, należałoby ten krok uczynić. Mówimy tutaj tylko o utracie "bliskich", których religia nie pozwala na kontakt z osobą niewierzącą. Gańba takiej religii. I tylko szkoda ludzi, którzy krzywdzą nią siebie i swoich bliskich - to religia jest winna tym "drastycznym zmianom, nieuniknionym konsekwencjom, odosobnieniom i wykluczeniom", nie zaś osoba, która porzuca wiarę.
>"Nauka pływania" nie dla każdego jest taka łatwa. Czasem trudno jest zrozumieć to nawet tym, którzy umiejętność, "racjonalnego myślenia i postępowania " wyssali z mlekiem matki. Nie jest łatwa, ale warto. I niestety nie znam osoby, która wychowana w ateistycznej rodzinie miałaby jakiekolwiek problemy z "pływaniem" i chwytała się jakichś "próchen"...
|
|
|  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Racjonalny umysł radzi sobie doskonale ze wszystkimi kwestiami ludzkiej doli. Refleksją i przemyśleniami zbuduje niezgorszy ponton.To skąd tylu przesądnych wśród ateistów? Nie tak dawno jeszcze Żydzi - ateiści odchodząc z ortodoksyjnych środowisk, rzucali się w wir komunizmu. Czy to była potrzeba odtworzenia relacji grupowych, czy jednak ogólniej - potrzeba utrzymania pewnego sposobu funkcjonowania - rytuału, dogmatów, hierarchii? Nie zapominajmy, że wychowanie religijne to przede wszystkim postawa. > ... I niestety nie znam osoby, która wychowana w ateistycznej rodzinie miałaby jakiekolwiek problemy z "pływaniem" i chwytała się jakichś "próchen"...Jestem  Po prostu nie spotkałeś osoby, która doświadczyła bardzo traumatycznych przeżyć, nie mając w dodatku oparcia w otoczeniu. Bo takowego - adekwatnego w zasadzie nie ma, my jesteśmy w zdecydowanej mniejszości. Prawdę powiedziawszy, poza swoją rodziną (już prawie wymarłą) spotkałam zaledwie kilka osób wychowanych poza środowiskami religijnymi. Nawet na tym portalu najczęściej pojawiają się osoby odchodzące od religii, a nie żyjące od początku obok.
|
|
| |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > To skąd tylu przesądnych wśród ateistów?Nie mam pojęcia, mówię za siebie  > Nie tak dawno jeszcze Żydzi - ateiści odchodząc z ortodoksyjnych środowisk, rzucali się w wir komunizmu. Czy to była potrzeba odtworzenia relacji grupowych, czy jednak ogólniej - potrzeba utrzymania pewnego sposobu funkcjonowania - rytuału, dogmatów, hierarchii? Nie zapominajmy, że wychowanie religijne to przede wszystkim postawa.Ludzie są istotami społecznymi, co implikuje ich potrzebę bycia w jakiejś grupie i akceptacji... Może niektórzy mają większe skłonności do zawierzania jakimś ideologiom bez większej refleksji nad ich słusznością... Może nawet ja tak mam, i nie jestem w stanie tego dostrzec. > Po prostu nie spotkałeś osoby, która doświadczyła bardzo traumatycznych przeżyć, nie mając w dodatku oparcia w otoczeniu. Bo takowego - adekwatnego w zasadzie nie ma, my jesteśmy w zdecydowanej mniejszości. Prawdę powiedziawszy, poza swoją rodziną (już prawie wymarłą) spotkałam zaledwie kilka osób wychowanych poza środowiskami religijnymi. Nawet na tym portalu najczęściej pojawiają się osoby odchodzące od religii, a nie żyjące od początku obok.Jak zwykle - wszystko prawda.
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>... Racjonalny umysł radzi sobie doskonale ze wszystkimi kwestiami ludzkiej doli. Refleksją i przemyśleniami zbuduje niezgorszy ponton. >To skąd tylu przesądnych wśród ateistów?
Jest bardzo duża różnica w zachowaniu ateistów wychowanych w środowiskach religijnych i ateistów wychowanych w środowiskach silnie zlaicyzowanych. Ci pierwsi są odporni na czarnego kota.
|
|
| | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jest bardzo duża różnica w zachowaniu ateistów wychowanych w środowiskach religijnych i ateistów wychowanych w środowiskach silnie zlaicyzowanych. Jest? Jeśli tak to spodziewałbym się raczej odwrotnej relacji niż ta, którą opisujesz. >Ci pierwsi są odporni na czarnego kota. Sugerujesz, że razem z jednym przesądem odrzucili drugi?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jest bardzo duża różnica w zachowaniu ateistów wychowanych w środowiskach religijnych i ateistów wychowanych w środowiskach silnie zlaicyzowanych. Ci pierwsi są odporni na czarnego kota. Być może, ja jestem z drugiego i silnie reaguję na koty - rzucam się na nie z zamiarem molestowania. Wczoraj widziałam na posesji dwa kociaki czarne i straszne emocje mną miotały. Przez chwilę miałam ochotę podprowadzić jednego. Czy to jest zachowanie racjonalne?
|
|
| | |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) |
> Jest bardzo duża różnica w zachowaniu ateistów wychowanych w środowiskach religijnych i ateistów wychowanych w środowiskach silnie zlaicyzowanych. Ci pierwsi są odporni na czarnego kota.Ja jestem "ci pierwsi", ale na koty (koloru obojętnego) zupełnie nie jestem odporna...  Mam podobnie jak Anna - rzucam się do molestowania
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Słodziuch, aż zapiszczałam ...
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | Możecie moje pomolestować - one lubią być głaskane i przytulane, także przez gości
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Artur@R (7115 punktów) | Moje też są chętne na pieszczotki...no może Gabrysia mniej (ta ruda)  . 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | > Moje też są chętne na pieszczotki...no może Gabrysia mniej (ta ruda) .>  "Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."Ojej, jaka to rasa ? Czyżby devon rex ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | | | |  | 11 na 11 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | Taka mała obserwacja.
Zaskakująco dużo ateistów lubi koty. Psy też, ale koty szczególnie. Sama mam dwa (i psa, a jakże). Dwa wielkie, czarne kocury.
Żeby koegzystować z kotem, trzeba mieć dużo tolerancji dla czyjejś niezależności, szacunku dla przestrzeni osobistej. Dla psa jestem całym światem, wyrocznią, źródłem nieostającej radości (kiedy jestem) i bezgranicznego smutku (kiedy mnie akurat nie ma). Dla kota jestem współlokatorem, którego on łaskawie obdarza swoim zainteresowaniem. Albo nie. Kelnerem serwującym jedzenie do miseczki, sprzątaczką kuwety. Ale wszystko wynagradza ta chwila, kiedy sierściuch włazi na kolana, układa się i zapuszcza motorek. Kiedy się kokosi brzuchem do góry i da się po tym cudownie miękkim brzuszku pomiziać. Ale nie za długo.
I pozostaje jedna zagadka - jak to możliwe, że Jarosław Kaczyński jest miłośnikiem kotów? To się kupy nie trzyma!
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > jak to możliwe, że Jarosław Kaczyński jest miłośnikiem kotów?
Pytanie, czy jego kot jest miłośnikiem Jarosława Kaczyńskiego...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | "Spraw" sobie Devon Rexa...będziesz mieć "2w1"...kotka i pieska zarazem  - a przynajmniej moje takie są, wszędzie ze mną, nawet do WC 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Ojej, jaka to rasa ? Czyżby devon rex ? < Tak to Devonki...moje ukochane kręcone "koto-pieski" 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | > >Ojej, jaka to rasa ? Czyżby devon rex ? <> Tak to Devonki...moje ukochane kręcone "koto-pieski"  Sierść tych zwierząt jest najlepsza. Niemal jak u małej owieczki ! > "Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Sierść tych zwierząt jest najlepsza. Niemal jak u małej owieczki !<Tak masz rację...cudne uczucie ja się głaszcze i "molestuje". To chyba podszerstek jest  . Te "najbardziej rasowe" na samym grzbiecie maja odrobine właściwej (twardszej) sierści  .
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) | >>>... Racjonalny umysł radzi sobie doskonale ze wszystkimi kwestiami ludzkiej doli. Refleksją i przemyśleniami zbuduje niezgorszy ponton. >>To skąd tylu przesądnych wśród ateistów? >Jest bardzo duża różnica w zachowaniu ateistów wychowanych w środowiskach religijnych i ateistów wychowanych w środowiskach silnie zlaicyzowanych. Ci pierwsi są odporni na czarnego kota.
Mam porównanie zachowań np w Pradze i Krakowie
|
|
| | | |  | | pawel_wr (4297 punktów) |
>Mam porównanie zachowań np w Pradze i Krakowie
Opisz te różnice.......
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mam porównanie zachowań np w Pradze i Krakowie Wiesz, że to tylko dowód anegdotyczny?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Mam porównanie zachowań np w Pradze i Krakowie >Wiesz, że to tylko dowód anegdotyczny?
Chyba jednak rozpocznę nowy temat na forum. mam nadzieję że spotka się z zainteresowaniem
|
|
| | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Chyba jednak rozpocznę nowy temat na forum.Ależ rozpoczynaj. Zawsze to dobrze czegoś nowego się dowiedzieć 
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 6 na 6 Rafał Holewski (224 punktów) (zablokowany) |
> To skąd tylu przesądnych wśród ateistów? Nie wolno wierzyć w przesądy,ponieważ to przynosi pecha.
|
|
|  | 1 na 1 | Velius (125 punktów) | Odp: Racjonalna nieracjonalność | Refleksja i przemyślenia niewiele tutaj zdziałają, tym bardziej w konfrontacji z religijny umysłem ,który dysponuje tymi samymi przymiotami. Różnica miedzy jednym, a drugim jest raczej we wnioskach na ten sam temat. Odpowiednie wnioski, prowadzące do wyeliminowania bogobojnej osobowości - przewartościowanie ( na które owszem składają się powyższe dwie cechy ale i wiele innych) religijnego zautomatyzowania na racjonalne myślenie. I nie sadze, by obwinianie religii, czy innych ideologii-systemów miało jakiekolwiek znaczenie, bez głębszego wglądu w to, co się pod nimi kryje,z czego powstały. Stos zaniedbanych potrzeb, brak wewnętrznej siły, by pozbyć się ograniczeń pozwalających pozostać przy życiu, paradoks ludzkiej niedoli, nędza "nieracjonalnych umysłów". Ból i cierpienie drugiego człowieka, z którymi "racjonalny umysł" od wieków nie może sobie poradzić.
|
|
| |  | | hamp (3461 punktów) | > Refleksja i przemyślenia niewiele tutaj zdziałają, tym bardziej w konfrontacji z religijny umysłem ,który dysponuje tymi samymi przymiotami. Różnica miedzy jednym, a drugim jest raczej we wnioskach na ten sam temat.Różnica jest już w założeniach - jeżeli te są błędne, prawdopodobnie nie pozwolą na otrzymanie poprawnych wniosków. Jeżeli założeniem jest, że istnieje Bóg, i należy się go bać i czcić, to wnioski nie mogą wyeliminować bogobojnej osobowości, o której napisałeś w następnym zdaniu. > Odpowiednie wnioski, prowadzące do wyeliminowania bogobojnej osobowości - przewartościowanie ( na które owszem składają się powyższe dwie cechy ale i wiele innych) religijnego zautomatyzowania na racjonalne myślenie.Dlatego tak szkodliwe są dogmaty - nie pozwalają na weryfikację założeń, na których oparte są wszystkie dalsze przemyślenia i wnioski. > I nie sadze, by obwinianie religii, czy innych ideologii-systemów miało jakiekolwiek znaczenie, bez głębszego wglądu w to, co się pod nimi kryje,z czego powstały.Religie powstały z niezrozumienia świata, strachu przed śmiercią i konieczności posiadania odpowiedzi na podstawowe egzystencjalne pytania, ponadto tworzenie wspólnoty i jakichś reguł rządzących nimi... jeżeli jest tu jakiś inny, ukryty powód powstania systemów religijnych, to byłaby to chęć wykorzystania tego strachu i niewiedzy dla własnych, doczesnych korzyści. > Stos zaniedbanych potrzeb, brak wewnętrznej siły, by pozbyć się ograniczeń pozwalających pozostać przy życiu, paradoks ludzkiej niedoli, nędza "nieracjonalnych umysłów". Ból i cierpienie drugiego człowieka, z którymi "racjonalny umysł" od wieków nie może sobie poradzić.Tu się zgodzę, te kwestie są bardzo trudne i, jak wspominałem, religie posiadają pozytywne aspekty, między innymi właśnie pomoc w rozwiązaniu tych kwestii, ale reguły i dogmaty leżące u podstaw są logicznie i moralnie... liche. Bardzo podobała mi się odpowiedź darkside'a na ten temat, znajdująca się w tym wątku: link. Niech stanowi podsumowanie mojej wypowiedzi - lepiej iść cięższą, ale uczciwą ścieżką.
|
|
| | |  | | Velius (125 punktów) | Co było pierwsze? Założenia czy wnioski? Tak czy owak, dziękuję za dopełnienie mojej wypowiedzi.
|
|
| | | |  | | hamp (3461 punktów) | >Co było pierwsze? Założenia czy wnioski? Wydaje mi się, że pierwsze były założenia, choć i te były wnioskami wcześniejszych obserwacji, choćby tych oklepanych piorunów... Pierwotni bali się różnych zjawisk i przypisywali im nadnaturalne przyczyny, od początku bogowie jawili się jako potężni, często również okrutni. Należało się ich bać, składać im błagalne ofiary itd. Ten obraz boga przetrwał i odciska się w każdej chyba religii. Taka wiara opiera się na strachu, nie, jak próbują wmówić chrześcijanie, na miłości. Powstaje z tego błędne koło, gdzie bogobojny umysł nie potrafi porzucić wiary w boga, bo zrobienie tego może wtrącić go na wieczność do piekła, natomiast brak nieba i piekła, pośmiertnej nagrody lub kary, odebrałby religii sens, a więc i istnienie Boga teistycznego byłoby bezcelowe. Zakład Pascala najlepiej pokazuje to tchórzostwo.
>Tak czy owak, dziękuję za dopełnienie mojej wypowiedzi. Ja również.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Racjonalna nieracjonalność, a nauka pływania. | >Gdyby zabrać niektórym ludziom ich religijną wiarę,...
A po co ją dawać? Problem tkwi w transmisji idei: pozbawiona krytycyzmu jest zwykłą głupotą. Już na wejściu idee religijne powinny być krytycznie zbadane. Późniejsza próba ich racjonalizacji ("Irracjonalna wiara w zaświaty może być przejawem postawy racjonalnej") nie ma z racjonalizmem nic wspólnego.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Racjonalna nieracjonalność? | >Irracjonalna wiara w zaświaty może być przejawem postawy racjonalnej,...
Zdaje się, że prof. myli racjonalizację w sensie psychologicznym, z racjonalizmem.
"Racjonalizacja...jeden z mechanizmów obronnych - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością."
>nauka w kwestii zaświatów nie ma nic do powiedzenia.
Już na poziomie zdrowego rozsądku i zdowego sceptycyzmu idee religijne są wątpliwe. Nie trzeba być naukowcem, aby krytycznie ocenić religijną inkulturację. Nauka wypracowuje techniki racjonalnych przekonań (nie tylko na użytek konkrtenych teorii naukowych); w ich zbiorze nie ma tez rodem np. z katechizmu kościoła katolickiego.
>Dziedzina legend, mitów i religii jest stworzonym przez ludzi zasobnikiem >archetypów duchowości, transmitowanych z pokolenia na pokolenie za pośrednictwem tradycji.
Owa transmisja nie odbywa się jednak poza świadomością. Tradycja bez krytycznej refleksji jest zniewoleniem (casus Polski). Kto decyduje o poznawczej czy praktycznej wartości owej tradycji? Proboszcz? Biskup? Kardynał Dziwisz? W jaki sposób jest ona badana? Czy spekty ideologiczne (władza) nie przesądzają w jej narzucaniu? Itp.
>...jak odnosicie się do tego cytatu?
Dziwię się, że ktoś z tytułem prof. wypisuje takie (szkodliwe) komunały.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Barbiel (1106 punktów) | Zgadzam się z cytatem. Oczywiście, nie każdy potrzebuje takiego pocieszenia, ale tekst dotyczy osób, które potrzebują.
|
|
lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Irracjonalna wiara w zaświaty może być przejawem postawy racjonalnej
Ten fragment nie wymaga komentarza i wyczerpuje temat. Pani profesor popełniła zwykły, pseudointelektualny bełkot.
|
|
 | | oportunista (1711 punktów) | >> Irracjonalna wiara w zaświaty może być przejawem postawy racjonalnej Ja bym napisał: Irracjonalna wiara w zaświaty jest przejawem postawy racjonalnej.
Bełkotem na pewno nie zalatuje od Pani Profesor, słychać go jednak niechybnie.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Nic dodać ani ująć, słowa głęboko przemyślane i podparte tak zwanym życiowym doświadczeniem.
|
|
4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No cóż, wygląda na to, że "człowieka cierpiącego, znajdującego się w sytuacji granicznej" najłatwiej jest czymś otumanić. Gorzałą, Jezusem z zaświatami albo inną heroiną. Wtedy nie boli. Znacznie trudniej wytłumaczyć racjonalnie, dlaczego boli, co się dzieje z organizmem, głową, ciałem. Moja znajoma po śmierci syna trafiła na szczęście na dobrego psychologa i jej wytłumaczył, co się w niej dzieje i kobieta to przyjęła. Wiedziała o co chodzi i jak to będzie mniej więcej wyglądało dalej. Bardzo mądrze o tym sama teraz mówi. No, ale można zawsze zwrócić się do szamana. Ten nafaszeruje głowę na całe życie bredniami, ale ból ograniczy. Tylko cały czas trzeba się farmazonami narkotyzować, bo jak się odłoży, to znów będzie boleć za bardzo. Niby to lepsze niż na przykład chlanie, ale i tak głupie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|