Racjonalista - Strona głównaDo treści
Feminizm i maskulinizm - dwie strony tego samego medalu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
03-08-2017 14:31VonM (709 punktów)Feminizm i maskulinizm - dwie strony tego samego medalu?
Wielu mężczyzn żywi przekonanie, jakoby feminizm był w zasadzie synonimem mizoandrii. Nie sposób jednak zauważyć, że feministki o wiele bardziej narzekają na chociażby "dyskryminację" mężczyzn po rozwodach. Czy zatem maskulinizm jest męskim odpowiednikiem feminizmu, czy raczej te pojęcia są obiema stronami dualistycznego poglądu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)nie są to strony równe
>Wielu mężczyzn żywi przekonanie, jakoby feminizm był w zasadzie synonimem mizoandrii. Nie sposób
>jednak zauważyć, że feministki o wiele bardziej narzekają na chociażby "dyskryminację" mężczyzn po
>rozwodach. Czy zatem maskulinizm jest męskim odpowiednikiem feminizmu, czy raczej te pojęcia są
>obiema stronami dualistycznego poglądu?

Zacząć chyba wypada od zauważenia, iż między feminizmem a maskulinizmem nie można postawić znaku równości. Bo feminizm to także ruch ideologiczno - polityczny, bywa że wcale wpływowy i dobrze zorganizowany. O maskulinizmie tego nie można wogóle powiedzieć. Być może należy coś z tym fantem zrobić - bo mężczyźni też bywają dyskryminowani - przy zatrudnianiu np. w żłobkach albo przy leczeniu określonych chorób.
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Feminizm i maskulinizm - dwie strony tego samego medalu?

Wiele nazw ideologii jest mylących. Na przykład antysemici nie mają zazwyczaj nic przeciwko Arabom, chociaż to stuprocentowi Semici. Feminizm to nie jest ruch na rzecz matriarchatu, ale ideologia głosząca równość mężczyzn i kobiet. Skoro tak, to jakakolwiek dyskryminacja mężczyzn również jest z natury przeciwna feminizmowi. Nie trzeba więc wymyslac żadnego "maskulinizmu" do walki z tym zjawiskiem, wystarczy włączyć się do feminizmu.
07-08-2017 17:59 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>...wystarczy włączyć się do feminizmu.

Jak można włączyć się do ruchu, który głosi równość mężczyzn i kobiet?

Oddajcie kobiecie to, co kobiece, a facetowi to, co męskie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-09-2017 07:46 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Jak można włączyć się do ruchu, który głosi równość mężczyzn i kobiet?
No, normalnie, głosząc to samo.

>Oddajcie kobiecie to, co kobiece, a facetowi to, co męskie.
A ktoś zabrał? Ja niczego żem nie brał. A co to jest?
08-09-2017 14:11 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Jak można włączyć się do ruchu, który głosi równość mężczyzn i kobiet?
>No, normalnie, głosząc to samo.

Głosić można, że 1=2, a w królestwie drobiu równość kogutów i kur. Tam, gdzie kobieta=mężczyźnie nie dotykamy w ogóle problemu różnicy, która jest faktem zasługującym na podobne podkreślenie, jak równość. Ruch równości powinien mieć odpowiednik w ruchu różnicy. Ja jestem zwolennikiem jednego i drugiego...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-09-2017 15:39 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Jak można włączyć się do ruchu, który głosi równość mężczyzn i kobiet?
>>No, normalnie, głosząc to samo.
>Głosić można, że 1=2
Równość płci to nie jest twierdzenie, które może być prawdziwe lub fałszywe, tylko postulat, który może bć realizowany albo nie. Jeśli mówię, że na drodze kierowcy pojazdów jednośladowych powinni mieć te same prawa i obowiązki, co prowadzący pojazdy dwuśladowe, to nie jest to równoważne "1=2".

>, a w królestwie drobiu równość kogutów i kur.
O tym, czy koguty i kury są równe, decyduje hodowca. Wśród niosek nie są, a wśród brojlerów są. Bo ktoś tak zdecydował, kierując się rozsądkiem i chęcią zysku, a nie dlatego, że tak jest, bo tak.

> Tam, gdzie kobieta=mężczyźnie nie dotykamy w ogóle problemu różnicy, która jest faktem zasługującym na podobne podkreślenie, jak równość. Ruch równości powinien mieć odpowiednik w ruchu różnicy. Ja jestem zwolennikiem jednego i drugiego...
No to dobrze, bo przecież równość i różność to nie są pojęcia sprzeczne. Przeciwieństwem równości iest nierówność, a przeciwieństwem różności - jednakowość. Gdybym nie lubił pewnych różnic, to nie byłbym heteroseksualistą. Nie bardzo więc rozumiem, o co ci chodzi i czym miałby być "ruch różnicy".
09-09-2017 21:01 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Równość płci to nie jest twierdzenie, które może być prawdziwe lub fałszywe, tylko postulat, który może bć realizowany albo nie.

Zdaje się, że dotykamy problemu prawdziwości zdań o przyszłości (Future Contingents Problem). Jeśli istnieje możliwość realizacji jakiegoś stanu rzeczy SjestR (jego, powiedzmy, realizowalność), to zdanie "S jest R" będzie prawdziwe w przyszłości. Natomiast jeśli założę nierealizowalność "SjestR" (jego fałszywość w przyszłości), to realizowanie owego stanu rzeczy będzie czymś irracjonalnym. przysłowiowym waleniem głową w mur. Z tej racji zdaniom o przyszłości przypisuje się czasami wartości logiczne inne niż 0 albo 1( Łukasiewicza tzw. zdania obojętne, którym ontologicznie odpowiada możliwość mają trzecią wartość logiczną).

Jak wyglądałaby rzeczywistość po realizacji postulatu równości płci, czyli wtedy, kiedy równość płci byłaby twierdzeniem?

>Jeśli mówię, że na drodze kierowcy pojazdów jednośladowych powinni mieć te same prawa i obowiązki, co prowadzący pojazdy dwuśladowe, to nie jest to równoważne "1=2".

Wyrażenie "kierowca pojazdu..." abstrahuje od płci, i wówczas kobieta=mężczyzna, czyli "1=2". W tego rodzaju sytuacjach nie widzę problemu, chociaż ustawodawca nie uwzględnia pewnych różnic np. w zdolnościach poznawczych kobiety i mężczyzny. W dużym skrócie:

sciaga.pl/(*)-20-plec_a_zdolnosci_poznawcze

> Nie bardzo więc rozumiem, o co ci chodzi i czym miałby być "ruch różnicy".

Np. członkowie tego ruchu byliby przeciwni nakazowi noszeniu biustonoszy i szpilek przez mężczyzn

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>czym miałby być "ruch różnicy".
>Np. członkowie tego ruchu byliby przeciwni nakazowi noszeniu biustonoszy i szpilek przez mężczyzn
Pudło, przecież skoro kobiety w te rzeczy odziewają się dobrowolnie, to mężczyźni - dla odróżnienia - do noszenia szpilek i biustonoszy powinni być zobowiązani...

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
11-09-2017 07:55 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>Równość płci to nie jest twierdzenie, które może być prawdziwe lub fałszywe, tylko postulat, który może bć realizowany albo nie.
>Zdaje się, że dotykamy problemu prawdziwości zdań o przyszłości

Nie, nie, postulat to nie jest zdanie oznajmujące dotyczące przyszłości, to jest zdanie rozkazujące: Płcie NALEŻY traktować równo. Zdania rozkazujące nie mają wartości logicznej.

>Jak wyglądałaby rzeczywistość po realizacji postulatu równości płci, czyli wtedy, kiedy równość płci byłaby twierdzeniem?

Gdyby równość płci była zrealizowanym postulatem, to wyglądałaby mniej więcej tak jak teraz, z drobnymi wyjątkami. Np. pracodawca nie mógłby nakazywać kobietom chodzić w szpilkach (znam takie przypadki), możliwość przechodzenia na emeryturę byłaby taka sama dla mężczyzn i kobiet, nikt by się nie czepiał faceta w spódnicy, takie drobiazgi.

>Wyrażenie "kierowca pojazdu..." abstrahuje od płci, i wówczas kobieta=mężczyzna, czyli "1=2". W tego rodzaju sytuacjach nie widzę problemu, chociaż ustawodawca nie uwzględnia pewnych różnic np. w zdolnościach poznawczych kobiety i mężczyzny. W dużym skrócie:
>sciaga.pl/(*)-20-plec_a_zdolnosci_poznawcze

Nie uwzględnia. A czy uwzględnia różnice w zdolnościach poznawczych między jednym mężczyzną a drugim, jak również między jedną kobietą a drugą? Zdajesz sobie sprawę, że zmienność praktycznie wszystkich cech - nawet fizycznych, o psychicznych nie wspominając - wśród osobników jednej płci jest znacząco większa, niż różnica między przeciętnymi wielkościami dla obu płci?

>> Nie bardzo więc rozumiem, o co ci chodzi i czym miałby być "ruch różnicy".
>Np. członkowie tego ruchu byliby przeciwni nakazowi noszeniu biustonoszy i szpilek przez mężczyzn

A jest ktoś, kto NIE JEST przeciw takiemu nakazowi? Chyba cała ludzkość jest w twoim ruchu, pomijając naprawdę skrajne dziwności. Ja nikogo tak dziwnego nie spotkałem, nawet w necie.
13-09-2017 08:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Zdaje się, że dotykamy problemu prawdziwości zdań o przyszłości
>Nie, nie, postulat to nie jest zdanie oznajmujące dotyczące przyszłości, to jest zdanie rozkazujące:

Tym niemniej dotyczy ono przyszłości, jej realizacji: wydając polecenie zakładamy, że pożądany stan rzeczy nie zachodzi. To dość intuicyjne: kiedy będąc w domu ktoś zwróciłby się do Ciebie Idź do domu! potraktowałbyś to raczej jako językowy dziwoląg. Podobnie w wielu innych sytuacjach. Postulat (w sensie zdania rozkazującego) musi brać pod uwagę stan rzeczy, do którego się odnosi. Polecenia mogą być sprzeczne z pożądanym stanem rzeczy: Wygraj w lotto siódemkę! Józek, powinieneś urodzić dziecko!

>Płcie NALEŻY traktować równo. Zdania rozkazujące nie mają wartości logicznej.

Nie jestem zwolennikiem klasycznego ujęcia prawdy. Nie sądzę, aby w jakiś szczególny sposób trzeba uprzywilejowywać stu procentową adequatio w klasycznej definicji prawdy. Owa zgodność z rzeczywistością jest (podobnie jak np. nasycenie barwy) stopniowalna, a jako taka może mieć różne interpretacje. Przechodząc przez próg nie jesteś w 100% w domu...
Bez podania kontekstu (aspektu) postulatu równości (czasu, miejsca, warunków, instytucji, itp.) staje się on sloganem zakładającym świadomie lub nie jakieś zafałszowanie rzeczywistości. Skoro były (lub są) jakieś obiektywne powody rozróżnienia obiektów, to postulatywne żądanie ich zrównania jest, delikatnie mówiąc, dziwne. Różnice płci mają swoje obiektywne racje (w przeciwieństwie do np. rozróżnienia duszy od ciała).

> Zdajesz sobie sprawę, że zmienność praktycznie wszystkich cech - nawet fizycznych, o psychicznych nie wspominając - wśród osobników jednej płci jest znacząco większa, niż różnica między przeciętnymi wielkościami dla obu płci?
Różnice między obiektami wymagają specyficznego do nich podejścia.(Analogia do nauki, gdzie o metodzie decyduje przedmiot). Nikt nie żąda np. równości (z obiektami makroskopowymi) dla cząstek elementarnych (mają nawet swoją logikę). Czym motywowane są ogólne postulaty wobec płci, np. ten sam wiek odchodzenia na emeryturę? Próba podciągnięcia tak złożonej rzeczywistości pod jeden strychulec to kpina z rzeczywistości. Każdy powinien odchodzić na emeryturę w swoim czasie. Powinna o tym decydować kondycja indywidualnego organizmu (jakaś "wydolność robocza") a nie płeć czy z góry założona granica czasowa. Obiektywne granice (bo nie kaprys) tej wydolności to już inna sprawa (medycyna pracy).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Oddajcie kobiecie to, co kobiece, a facetowi to, co męskie.
Skoro kobiece - kobiecie, to dlaczego męskie facetowi, a nie "mężczyźnie", hm?

Mężczyzno!* Wygląda na to, że sam coś mężczyznom zabrałeś, a dyżurna feministka - w tej roli ja - muszę z Tobą o prawa mężczyzn zawalczyć!

______
* Pod wpływem tego oto wenancjuszowego posta zapałałam żądzą feministycznego odwetu, ale dopiero tutaj dostrzegłam dogodną po temu okazyę.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Irracja (4721 punktów)
>Wielu mężczyzn żywi przekonanie, jakoby feminizm był w zasadzie synonimem mizoandrii. Nie sposób
>jednak zauważyć, że feministki o wiele bardziej narzekają na chociażby "dyskryminację" mężczyzn po
>rozwodach. Czy zatem maskulinizm jest męskim odpowiednikiem feminizmu, czy raczej te pojęcia są
>obiema stronami dualistycznego poglądu?

... od dawna uważam, że "obecny feminizm jest damskim odpowiednikiem męskiego szowinizmu"...

... należy jednak zaznaczyć, iż o feminizmie należy mówić w kontekście "trzech fal". Bez tego każda dyskusja będzie błędna i prowadziła do zakłamań i sprzeczek...

... feminizm pierwszej fali obejmuje sufrażystki (1840-1920) i inne ruchy pro kobiece działające do II wojny światowej. Uznaje się, że ten feminizm już dawno wygasł...

... feminizm drugiej fali to ruch którego najbardziej charakterystycznym okresem były lata 60-70 ubiegłego wieku. To właśnie feministki tej fali, obecnej do chwili obecnej, narzekają m.in. na "dyskryminację" mężczyzn po rozwodzie...

... dzisiaj, coraz bardziej jest widoczny feminizm trzeciej fali. Feminizm agresywny i radykalizujący. Feminizm drugiej i trzeciej fali spierają się m.in. o:

Cytat:

metody działania feminizmu - większość feministek (szczególnie związanych z liberalnym odłamem) dąży do osiągania swoich celów za pomocą reform społecznych. Nie zgadzają się z z tym feministki radykalne sięgające po ostre metody walki i nawołujące do całościowego, rewolucyjnego przekształcenia społeczeństwa;

kwestie nierówności - nie ma zgody do tego, co jest przyczyną nierówności między płciami i jaki jest jej zakres. Także samo znaczenie równości i możliwość jej osiągnięcia są gorąco dyskutowane



... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Feministki to kobiety, które głoszą, że obie płcie są równe, ale kobiety są lepsze i spokojnie poradziłyby sobie bez mężczyzn. Są za równouprawnieniem, ale kobiety trzeba traktować lepiej. Oczywiście uważają, że kobiety są traktowane gorzej i mają mniej praw. Feministki mają swoje męskie odpowiedniki
08-09-2017 07:43 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Feministki to kobiety, które głoszą, że obie płcie są równe, ale kobiety są lepsze i spokojnie poradziłyby sobie bez mężczyzn. Są za równouprawnieniem, ale kobiety trzeba traktować lepiej.

Nie wątpię, że spotkałeś mnóstwo feministek i przeczytałeś multum książek ich autorstwa i wszystkie, co do jednej, tak właśnie twierdzą. Ponieważ jednak w klasycznej koncepcji feminizmu takie poglądy się nie zawierają, to muszę stwierdzić, że po prostu miałeś wyjątkowego pecha. Bo oczywiście nie biorę pod uwagę, że powtarzasz bezmyślnie prawackie pierdoły z demotywatorów i jutubowych mędrców.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Sądzę tak na podstawie wypowiedzi znanych feministek.

>Ponieważ jednak w klasycznej koncepcji feminizmu takie poglądy się nie zawierają

A jakieś argumenty, poza tym wyznaniem wiary i powtarzaniem lewackich jutuberów? Jakiś przykład?
08-09-2017 12:46 
 Ocena 2 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>Sądzę tak na podstawie wypowiedzi znanych feministek.

Która konkretnie znana (nie tylko prawackim krytykom feminizmu) feministka twierdzi, że kobiety należy traktować lepiej, niż mężczyzn? Cytat takiej wypowiedzi proszę. Na pewno istnieją takie kobiety, ale nazwać taką feministką to jakby nazwać tak prymasa Glempa.

>>Ponieważ jednak w klasycznej koncepcji feminizmu takie poglądy się nie zawierają
>A jakieś argumenty, poza tym wyznaniem wiary i powtarzaniem lewackich jutuberów? Jakiś przykład?

Przykład czego? Koncepcji?

pl.m.wikipedia.org/wiki/Feminizm
encyklopedia.pwn.pl/haslo/feminizm;3900322.html
natemat.pl(*)-zobacz-dlaczego-jestes-idiota
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Która konkretnie znana (nie tylko prawackim krytykom feminizmu) feministka twierdzi, że kobiety należy traktować lepiej, niż mężczyzn?

Każda. A która twierdzi inaczej?

>Cytat takiej wypowiedzi proszę.

Ja pierwszy prosiłem o cytat, nie o hasełka z wikipedii.
08-09-2017 15:20 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Która konkretnie znana (nie tylko prawackim krytykom feminizmu) feministka twierdzi, że kobiety należy traktować lepiej, niż mężczyzn?
>Każda. A która twierdzi inaczej?
Ta z trzeciego linka, który podałem. Helena Łygas.

>>Cytat takiej wypowiedzi proszę.
>Ja pierwszy prosiłem o cytat, nie o hasełka z wikipedii.
No widzisz, niewyraźnie się wypowiedziałeś, bo nie wiedziałem, o czego przykład ci chodzi. Jak wielu ludzi wybitnych, zapominasz, że w rozmowie z mniej inteligentnymi trzeba więcej tłumaczyć. Ale i tak przypadkiem udało mi się podać to, co chciałeś, głupi to jednak ma szczęście. A teraz twoja kolej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakaś Helena Łygas jest znana?

Feminizm (łac. femina 'kobieta') - ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet.

A czemu kobiet, a nie mężczyzn? Bez sensu. Skoro mowa o równouprawnieniu, to nie ma mowy o żadnym feminizmie ani maskulinizmie, bo to już byłoby promowanie którejś z płci jako lepszej, albo wymagającej większej ilości praw.
08-09-2017 16:31 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Jakaś Helena Łygas jest znana?

Pojęcia nie mam, szczerze mówiąc, kto jest znany, bo nie przeglądam kundelka ani fejsbuka. Może napisz, to wybiorę coś z tego zbioru. I powiedz jeszcze, z jakiego źródła je poznałeś.

>Feminizm (łac. femina 'kobieta') - ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet.
>A czemu kobiet, a nie mężczyzn?
A czemu x=y, a nie y=x? Bez sensu!
Feminizm powstał w sytuacji uprzywilejowania mężczyzn, więc dążył do rozszerzenia tych przywilejów na kobiety, a nie na odwrot.

> Jesli mowa o równouprawnieniu, to nie ma mowy o żadnym feminizmie ani maskulinizmie, bo to już byłoby promowanie którejś z płci jako lepszej, albo wymagającej większej ilości praw.
Obecnie ta nazwa rzeczywiście staje się nieco przestarzała, ale z nazwy ideologii nie wynikają jej postulaty. Jak ci się nazwa nie podoba, to możesz mówić "ideologia gender" jak rydzykowcy. Też ładnie. "Egalitaryzm płciowy" może byłby jeszcze lepszy, ale co z tego? Pewne nazwy wchodzą do języka i funkcjonują. Ważne, czym coś jest, a nie jak się nazywa. A feminizm NIE JEST ani nie zawiera w sobie twierdzenia, że kobiety należy traktować lepiej niż mężczyzn i nie dasz rady wykazać, że zawiera.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bredzisz. Feminizm to nazwa ruchu wyzwolenia KOBIET, a nie ideologia głosząca równość płci. Podobnie maskulinizm to męski feminizm i masz tu przykład:
samczeruno.pl/
Ich idea polega na tym, że kobiety są wg nich gorszą płcią, więc nie należy się wiązać, bo kobieta i tak zdradzi i wykorzysta mężczyznę i nie będzie go traktować z szacunkiem. Oczywiście to projekcja, która wynika ze strachu przed odrzuceniem, niskiej samooceny, albo psychopatyczno-narcystycznych cech, które powodują, że dane osobniki nie są w stanie związać się z nikim, bo prędzej czy później kończy się kłótniami i oczywiście wina jest zrzucana na drugą osobę. Feministki są nieco sprytniejsze i ich przekaz jest bardziej zawoalowany, ale z 90% tekstów feministek wynika, że są one uciśnione przez złych mężczyzn. Głoszenie równości odbywa się z innej pozycji, ale jakoś rzadko się z tym spotykam.

>A czemu x=y, a nie y=x? Bez sensu!

Bez sensu to jest to, że jeśli feminizm to x, a maskulinizm to y, to w takim razie feministki głoszą, że x>y, maskuliniści, że y>x, a niefeminiści i niemaskuliniści, czyli cała reszta, uważają, że x=y co do wartości (bo nie chodzi o udawanie, że płcie się nie różnią, tak jak to próbuje wmówić wielu dżenderowców).
08-09-2017 17:44 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Bredzisz. Feminizm to nazwa ruchu wyzwolenia KOBIET, a nie ideologia głosząca równość płci. Podobnie maskulinizm to męski feminizm i masz tu przykład:
>samczeruno.pl/
>ch idea polega na tym, że kobiety są wg nich gorszą płcią, więc nie należy się wiązać, bo kobieta i tak zdradzi i wykorzysta mężczyznę i nie będzie go traktować z szacunkiem.
No ok, takie zdanie mają. Natomiast feministki NIE uważają, że mężczyźni są gorszą płcią i nie należy się z nimi wiązać, bo coś tam złego narobią. Gdyby tak było, wszystkie albo prawie wszystkie byłyby singielkami lub lesbijkami, co jest oczywistą nieprawdą. Nie ma więc symetrii między feminizmem a ideologią panów z powyższej strony.

>Feministki są nieco sprytniejsze i ich przekaz jest bardziej zawoalowany, ale z 90% tekstów feministek wynika, że są one uciśnione przez złych mężczyzn.
No tak. Ale przez dobrych nie. Poza tym nie tylko przez mężczyzn, ale i przez złe kobiety. Najbrutalniejszy przykład - obcinaniem łechtaczek dziewczynkom w Afryce zajmują się nie źli mężczyźni, ale baby właśnie. A mniej brutalnie - w Polsce wychowywaniem dziewczynek na głupie idiotki bez ambicji większych niż szafa pełna drogich ciuchów zajmują się również nie źli mężczyźni, ale matki, nauczycielki, redaktorki pism dla nastolatek i, obecnie, oczywiście jutuberki. Źli mężczyźni tylko w tym nie przeszkadzają, bo to przecież babskie sprawy, podczas gdy ci dobrzy jednak starają się przeszkadzać i uczestniczyć także w wychowaniu córek, nie tylko synów. Feminizm to nie jest walka kobiet z mężczyznami. To walka egalitarnych kobiet ORAZ mężczyzn z konserwatywnymi mężczyznami ORAZ kobietami wspierającymi segregację.

>Głoszenie równości odbywa się z innej pozycji, ale jakoś rzadko się z tym spotykam.
To, z czyn się spotykasz, nie zależy tylko od tego, co jest, ale także od tego, na co zwracasz uwagę oraz w jakiej bańce informacyjnej przebywasz najczęściej. W mojej, lewacko czerwonej, spotykam się całkiem często. Korwiny-mikki spotykają się z feminizmem, gdy ktoś im pokaże "patrzcie, jaka głupia feministka".

>>A czemu x=y, a nie y=x? Bez sensu!
>Bez sensu to jest to, że jeśli feminizm to x, a maskulinizm to y, to w takim razie feministki głoszą, że x>y,
Tylko że nie głoszą tak i nie jesteś w stanie wykazać, że głoszą.

> a niefeminiści i niemaskuliniści, czyli cała reszta, uważają, że x=y co do wartości (bo nie chodzi o udawanie, że płcie się nie różnią, tak jak to próbuje wmówić wielu dżenderowców).
Dziś feminizm jest, przynajmniej w Europie, poglądem dominującym medialnie, więc owszem, "cała reszta" uważa że kobiety są równe mężczyznom, bo tak należy dziś uważać. Z postępowaniem już jednak bywa różnie. Tak samo "cała reszta" uważa że demokracja jest dobra, bo tak należy uważać, co nie przeszkadza im głosować na tych, co ją rozkładają.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No ok, takie zdanie mają. Natomiast feministki NIE uważają, że mężczyźni są gorszą płcią i nie należy się z nimi wiązać, bo coś tam złego narobią. Gdyby tak było, wszystkie albo prawie wszystkie byłyby singielkami lub lesbijkami, co jest oczywistą nieprawdą. Nie ma więc symetrii między feminizmem a ideologią panów z powyższej strony.

Ci panowie ze strony też gdyby było tak jak mówisz byliby wszyscy singlami lub gejami, a wiele feministek jest samotnych z tego powodu, o którym piszesz, albo na odwrót - są samotne, więc zostają feministkami, bo jakoś atrakcyjne kobiety prawie nigdy nimi nie są.

>>Feministki są nieco sprytniejsze i ich przekaz jest bardziej zawoalowany, ale z 90% tekstów feministek wynika, że są one uciśnione przez złych mężczyzn.
>No tak. Ale przez dobrych nie. Poza tym nie tylko przez mężczyzn, ale i przez złe kobiety. Najbrutalniejszy przykład - obcinaniem łechtaczek dziewczynkom w Afryce zajmują się nie źli mężczyźni, ale baby właśnie.

Może i baby się zajmują, ale to wymysł religii, a religia = patriarchat, czyli znów źli mężczyźni

>A mniej brutalnie - w Polsce wychowywaniem dziewczynek na głupie idiotki bez ambicji większych niż szafa pełna drogich ciuchów zajmują się również nie źli mężczyźni, ale matki, nauczycielki, redaktorki pism dla nastolatek i, obecnie, oczywiście jutuberki.

I dlatego feministki celowo mają męskie fryzury i ubierają się nieatrakcyjnie? No tak, to wiele tłumaczy. Oczywiście jutub nie ogłupia chłopców, tylko dziewczynki

>Feminizm to nie jest walka kobiet z mężczyznami. To walka egalitarnych kobiet ORAZ mężczyzn z konserwatywnymi mężczyznami ORAZ kobietami wspierającymi segregację.

Raczej głównie to walka z tradycją i biologicznym podziałem ról.

>>Głoszenie równości odbywa się z innej pozycji, ale jakoś rzadko się z tym spotykam.
>To, z czyn się spotykasz, nie zależy tylko od tego, co jest, ale także od tego, na co zwracasz uwagę oraz w jakiej bańce informacyjnej przebywasz najczęściej. W mojej, lewacko czerwonej, spotykam się całkiem często. Korwiny-mikki spotykają się z feminizmem, gdy ktoś im pokaże "patrzcie, jaka głupia feministka".

No a olsony? Bo to ani Korwin-Mikki, ani lewacko-czerwoni. Nie przebywam w żadnej bańce informacyjnej. Nudzą mnie nieco ludzie, z którymi się zgadzam, więc wolę czytać teksty, które mnie wkurzają i z którymi się nie zgadzam, bo z nich mogę się więcej nauczyć.

>>>A czemu x=y, a nie y=x? Bez sensu!
>>Bez sensu to jest to, że jeśli feminizm to x, a maskulinizm to y, to w takim razie feministki głoszą, że x>y,
>Tylko że nie głoszą tak i nie jesteś w stanie wykazać, że głoszą.

Jeśli tak nie głoszą to nie ma żadnego feminizmu i trzeba zmienić nazwę tego zjawiska.
11-09-2017 08:23 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>N k, takie zdanie mają. Natomiast feministki NIE uważają, że mężczyźni są gorszą płcią i nie należy się z nimi wiązać, bo coś tam złego narobią. Gdyby tak było, wszystkie albo prawie wszystkie byłyby singielkami lub lesbijkami, co jest oczywistą nieprawdą. Nie ma więc symetrii między feminizmem a ideologią panów z powyższej strony.
>Ci panowie ze strony też gdyby było tak jak mówisz byliby wszyscy singlami lub gejami,
No i pewnie są, skoro się zrazili do stałych związków, to chyba w nie nie wchodzą.

>a wiele feministek jest samotnych z tego powodu, o którym piszesz
Ile? Jaka część? Jak różni się to od całości populacji? Jakie jest źródło tych danych?

>albo na odwrót - są samotne, więc zostają feministkami, bo jakoś atrakcyjne kobiety prawie nigdy nimi nie są.
Znowu powtarzanie grepsów z demotywatorow. Atrakcyjne dla kogo? Dla Korwin-mikkow feministka zawsze jest odrażająca, tak jak dla mnie byłaby korwinmikkówka (aczkolwiek przyznaję, że to niespotykana rzadkość, nie wiem nawet czy w ogóle w przyrodzie taki gatunek występuje).

>>No tak. Ale przez dobrych nie. Poza tym nie tylko przez mężczyzn, ale i przez złe kobiety. Najbrutalniejszy przykład -
>obcinaniem łechtaczek dziewczynkom w Afryce zajmują się nie źli mężczyźni, ale baby właśnie.
>Może i baby się zajmują, ale to wymysł religii, a religia = patriarchat, czyli znów źli mężczyźni
Jakiej znowu religii, to tradycja wschodnioafrykańska obowiązująca i za poganstwa, i za chrześcijaństwa, i za islamu, a niespotykana w innych częściach świata.

>I dlatego feministki celowo mają męskie fryzury i ubierają się nieatrakcyjnie?
A mają? Ile z nich? Jakie źródło danych?

>>Feminizm to nie jest walka kobiet z mężczyznami. To walka egalitarnych kobiet ORAZ mężczyzn z konserwatywnymi mężczyznami ORAZ kobietami wspierającymi segregację.
>Raczej głównie to walka z tradycją i biologicznym podziałem ról.
No tak, walka z tradycją podziału. Kulturowego, nie biologicznego. Z podziałem biologicznym - kobiety rodzą dzieci, a mężczyźni nie - feminizm nie polemizuje.

>No a olsony? Bo to ani Korwin-Mikki, ani lewacko-czerwoni.
Nie zauważyłem większych różnic między olsonami a korwin-mikkami przekraczających normalną zmienność osobniczą.

>>>Bez sensu to jest to, że jeśli feminizm to x, a maskulinizm to y, to w takim razie feministki głoszą, że x>y,
>>Tylko że nie głoszą tak i nie jesteś w stanie wykazać, że głoszą.
>Jeśli tak nie głoszą to nie ma żadnego feminizmu i trzeba zmienić nazwę tego zjawiska.
Jakkolwiek jest to rażąco niesprawiedliwe, znaczenia słów w języku polskim nie ustala olson. Definicja feminizmu nie obejmuje tego, co chciałbyś, żeby obejmowała.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>N k, takie zdanie mają. Natomiast feministki NIE uważają, że mężczyźni są gorszą płcią i nie należy się z nimi wiązać, bo coś tam złego narobią. Gdyby tak było, wszystkie albo prawie wszystkie byłyby singielkami lub lesbijkami, co jest oczywistą nieprawdą. Nie ma więc symetrii między feminizmem a ideologią panów z powyższej strony.
>>Ci panowie ze strony też gdyby było tak jak mówisz byliby wszyscy singlami lub gejami,
>No i pewnie są, skoro się zrazili do stałych związków, to chyba w nie nie wchodzą.

Tak jak feministki? Zaplątałeś się. A poza tym zapytam Cię o to jaka część? Jak różni się to od całości populacji? Jakie jest źródło tych danych?

>>albo na odwrót - są samotne, więc zostają feministkami, bo jakoś atrakcyjne kobiety prawie nigdy nimi nie są.
>Znowu powtarzanie grepsów z demotywatorow. Atrakcyjne dla kogo?

Jak masz kobietę X i kobietę Y i X większość ocenia jako atrakcyjną, a Y większość jako brzydką, to o X mówimy, że jest atrakcyjna (biologicznie), a Y nieatrakcyjna.

>Dla Korwin-mikkow feministka zawsze jest odrażająca

Znów greps z demotywatorów, czy innego aintelektualnego gówna. A skąd te dane? Oczywiście to emocjonalna racjonalizacja. Stworzyłeś sobie fikcyjną opozycję (tzw korwin-mikki) i starasz się tworzyć strawmana, że feministek nie popierają tylko oni i że to ogólnie zła grupa, bo skoro twierdzisz, że zła, to tak jest (ach ta lewacka logika).

>tak jak dla mnie byłaby korwinmikkówka (aczkolwiek przyznaję, że to niespotykana rzadkość, nie wiem nawet czy w ogóle w przyrodzie taki gatunek występuje).

Niecała minuta w google: www.youtube.com/watch?v=Dfbq5ULscDg

No tak, inteligentniejsza od Ciebie kobieta byłaby dla Ciebie nieatrakcyjna Poza tym nieświadomie obraziłeś kobiety, pisząc, że to rzadkość by popierały Korwina. Skoro są kobiety popierające PO i PiS i to nie taka rzadkość, to wynikałoby z tego, że twierdzisz, iż kobiety są głupsze od mężczyzn, bo częściej popierają gorsze partie typu PO i PiS, a rzadziej te mimo wszytko rozsądniejsze.

>>>No tak. Ale przez dobrych nie. Poza tym nie tylko przez mężczyzn, ale i przez złe kobiety. Najbrutalniejszy przykład -
>>obcinaniem łechtaczek dziewczynkom w Afryce zajmują się nie źli mężczyźni, ale baby właśnie.
>>Może i baby się zajmują, ale to wymysł religii, a religia = patriarchat, czyli znów źli mężczyźni
>Jakiej znowu religii, to tradycja wschodnioafrykańska obowiązująca i za poganstwa, i za chrześcijaństwa, i za islamu, a niespotykana w innych częściach świata.

No religii, bo to tradycja głównie religijna i chodzi kontrolowanie seksualności kobiet, by były całkowicie podporządkowane mężczyznom.

>>I dlatego feministki celowo mają męskie fryzury i ubierają się nieatrakcyjnie?
>A mają? Ile z nich? Jakie źródło danych?

To inaczej - pokaż mi ze 3 ładne feministki, które są kobiece i atrakcyjne. Jeśli znajdziesz choć jedną, to już dużo.

>>Raczej głównie to walka z tradycją i biologicznym podziałem ról.
>No tak, walka z tradycją podziału. Kulturowego, nie biologicznego. Z podziałem biologicznym - kobiety rodzą dzieci, a mężczyźni nie - feminizm nie polemizuje.

Chyba, że ta feministka, która twierdzi, że w homoseksualnych małżeństwach rodzi się więcej dzieci niż w normalnych: www.youtube.com/watch?v=e89KCKwlCho

>>No a olsony? Bo to ani Korwin-Mikki, ani lewacko-czerwoni.
>Nie zauważyłem większych różnic między olsonami a korwin-mikkami przekraczających normalną zmienność osobniczą.

W takim razie współczuję braku spostrzegawczości i szufladkowania innych z powodu pojedynczych, mało istotnych cech. Równie dobrze mógłbyś nie zauważyć wizualnej różnicy między białym, a czarnym człowiekiem, bo przecież obaj mają oczy, głowę, nos i usta.

>>>>Bez sensu to jest to, że jeśli feminizm to x, a maskulinizm to y, to w takim razie feministki głoszą, że x>y,
>>>Tylko że nie głoszą tak i nie jesteś w stanie wykazać, że głoszą.
>>Jeśli tak nie głoszą to nie ma żadnego feminizmu i trzeba zmienić nazwę tego zjawiska.
>Jakkolwiek jest to rażąco niesprawiedliwe, znaczenia słów w języku polskim nie ustala olson. Definicja feminizmu nie obejmuje tego, co chciałbyś, żeby obejmowała.

Aha, no już wiemy, że ZaKotem ustala definicje i zabrania tego olsonowi, czyli feminizm nie ma nic wspólnego z kobietami i to takie logiczne i mądre. Przeciwieństwem feminizmu nie jest maskulinizm, bo ten wcale nie istnieje, gdyż jeśli ktoś jest maskulinistą, to dla ZaKotem to samo jakby był feministką. Precz z kulturą, c'nie?

Masz pecha, bo słowa znaczą to co znaczą, a nie to co myślisz, że znaczą.

feminizm

1. ruch, którego głownym celem było prawne i społeczne równouprawnienie kobiet;
2. zewnętrzne, kobiece cechy występujące u niektórych mężczyzn, spowodowane zaburzeniami hormonalnymi

sjp.pl/feminizm

Z def. 1 wynika, że feminizmem była walka o równouprawnienie, czyli dziś już tego nie ma, bo kobiety i mężczyźni mają równe prawa (no ok, kobiety mają lepiej w sądzie przy rozwodzie gdy mają dziecko, ale to zrozumiałe).

Wg ZaKotem logiczna definicja feminizmu i maskulinizmu to idea polegająca na propagowaniu równości płci wobec prawa. Ciekawe więc po co te przedrostki podkreślające podział.
szarley (54908 punktów)
>Masz pecha, bo słowa znaczą to co znaczą, a nie to co myślisz, że znaczą.

Olson www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749142:
Cytat:
Tak, zignorowałem nieistotną definicję, potrzebną jedynie przefilozofowanym schizolom, którzy nie mają życia, ani znajomych i


> feminizm1. ruch, którego głownym celem było prawne i społeczne równouprawnienie kobiet;

Mord sądowy - sytuacja, gdy kara śmierci orzeczona przez sąd zostaje w istocie użyta jako środek do popełnienia zabójstwa, bądź gdy jej orzeczenie jest niewspółmierne do czynu ściganego przepisami prawa.

Bądź konsekwentny

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

Masz pecha, bo słowa znaczą to co znaczą, a nie to co myślisz, że znaczą.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No więc właśnie, jestem konsekwentny, bo ignoruję definicje oderwane od rzeczywistości. Skoro pisaliśmy o mordowaniu i karze śmierci, to mord sądowy jest wymienny na dowolne inne mordy. Skupiłeś się na definicji mordu sądowego by uciec od meritum, zresztą mimo moich wyjaśnień, nadal w to brniesz, bo zupełnie nie masz autokrytyki ani honoru.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749142

Te wyjaśnienia są w mocy, a Ty się nadal emocjonalnie motasz, by nie przyznać się do błędu.

ZaKotem też używa definicji będącej przejawem eskapizmu.

feminizm 1. ruch, którego głownym celem było prawne i społeczne równouprawnienie kobiet

Więc skoro jest równouprawnienie, to obecne feministki nie walczą o nie. No ale ZaKotem będzie się upierał przy sztywnej, oderwanej od rzeczywistości i własnej wyimaginowanej definicji, podobnie jak Ty przy tym mordzie sądowym, gdy mówiliśmy o mordach ogólnie i karze śmierci, ale obaj jesteście bezsilni w kwestii meritum, więc uciekacie w paradefinicje.
11-09-2017 17:21 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>No i pewnie są, skoro się zrazili do stałych związków, to chyba w nie nie wchodzą.
>Tak jak feministki? Zaplątałeś się. A poza ymzaytam Cię o to jaka część? Jak różni się to od całości populacji? Jakie jest źródło tych danych?
To jes przypuszczenie oparte ozasadę domniemania uczciwości. Zakładam, że ci goście nie są hipokrytami - bo nikt nie wykazał, że są. Jeśli są uczciwi, to stosują się do zasad, które głoszą, a więc nie wchodzą w stałe związki z kobietami, gdyż uważają to za szkodliwe. Jasne? Gdyby feministki głosiły coś analogicznego - że nie należy wchodzić w związki z mężczyznami - to można by o nich sądzić podobnie. Ale nie głoszą, więc nie można. No więc - na jakiej podstawie twoje twierdzenie?

>>>albo na odwrót - są samotne, więc zostają feministkami, bo jakoś atrakcyjne kobiety prawie nigdy nimi nie są.
>>Znowu powtarzanie grepsów z demotywatorow. Atrakcyjne dla kogo?
>Jak masz kobietę X i kobietę Y i X większość ocenia jako atrakcyjną, a Y większość jako brzydką, to o X mówimy, że jest atrakcyjna (biologicznie), a Y nieatrakcyjna.
Większość jakiej populacji? Światowej? Polskiej? Uczestników forum miażdżycieli lewaków? No, załóżmy, że polskiej. Obawiam się, że według tej definicji prawie każda kobieta po 30 a niepracująca własnym ciałem (a więc nie aktorka, modelka, pogodynka itp) byłaby uznana za nieatrakcyjną. Dla ciebie jako człowieka uważającego się za zboczonego może to być jakaś nowość, ale większość kobiet jest atrakcyjnych tylko dla NIEKTORYCH mężczyzn. Czy są feministkami, czy nie.

>>Dla Korwin-mikkow feministka zawsze jest odrażająca
>Znów greps z demotywatorów, czy innego aintelektualnego gówna. A skąd te dane? Oczywiście to emocjonalna racjonalizacja. Stworzyłeś sobie fikcyjną opozycję (tzw korwin-mikki) i starasz się tworzyć strawmana, że feministek nie popierają tylko oni i że to ogólnie zła grupa, bo skoro twierdzisz, że zła, to tak jest (ach ta lewacka logika)
Nie twierdzę wcale, że tylko oni nie popierają feministek, klerykałowie również, a to znacznie bardziej wpływowa w Polsce grupa. Ale ty klerykałem za diabła nie jesteś, a korwin-mikkiem jesteś i to rasowym, dlatego o tej grupie mowię.

>>Nie zauważyłem większych różnic między olsonami a korwin-mikkami przekraczających normalną zmienność osobniczą.
>W takim razie współczuję braku spostrzegawczości i szufladkowania innych z powodu pojedynczych, mało istotnych cech. Równie dobrze mógłbyś nie zauważyć wizualnej różnicy między białym, a czarnym człowiekiem, bo przecież obaj mają oczy, głowę, nos i usta.
Czarni ludzie charakteryzują się ciemną skórą. Natomiast korwin-mikki charakteryzują się tym, że uważają, iż popieranie Krula jest oznaką inteligencji. Tylko i wyłącznie korwin-mikki tak uważają, więc po tym ich niezawodnie poznajemy.
>
>Z def. 1 wynika, że feminizmem była walka o równouprawnienie, czyli dziś już tego nie ma, bo kobiety i mężczyźni mają równe prawa (no ok, kobiety mają lepiej w sądzie przy rozwodzie gdy mają dziecko, ale to zrozumiałe).
Walka o równouprawnienie została wygrana, przynajmniej na Zachodzie, ale po pierwsze trzeba strzec owoców tego zwycięstwa (i w tym działaniu feminizm jest ruchem... konserwatywnym, broniącym status quo przed rewolucjonistami z ultraprawicy) a po drugie, oprócz prawa pisanego są jeszcze zwyczaje i tradycje, a w tych równości jeszcze nie ma i tym zajmuje się bardziej "postępowy" feminizm.

>Wg ZaKotem logiczna definicja feminizmu i maskulinizmu to idea polegająca na propagowaniu równości płci wobec prawa. Ciekawe więc po co te przedrostki podkreślające podział.
"Maskulinizm" to jakieś nowe słowo na mizoginię, a mizoginom wydaje się (słusznie) że sami lepiej wypadną w oczach społeczeństwa, jeśli feminizm - od dawna obecny we wzystkich mediach - przedstawią fałszywie jako mizoandrię.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>No i pewnie są, skoro się zrazili do stałych związków, to chyba w nie nie wchodzą.
>>Tak jak feministki? Zaplątałeś się. A poza ymzaytam Cię o to jaka część? Jak różni się to od całości populacji? Jakie jest źródło tych danych?
>To jes przypuszczenie oparte ozasadę domniemania uczciwości. Zakładam, że ci goście nie są hipokrytami - bo nikt nie wykazał, że są.

Czyli znów uciekasz od rzeczywistości w swoje założenia, byle tylko nie dostrzec, że się myliłeś.

>Jeśli są uczciwi, to stosują się do zasad, które głoszą, a więc nie wchodzą w stałe związki z kobietami, gdyż uważają to za szkodliwe. Jasne? Gdyby feministki głosiły coś analogicznego - że nie należy wchodzić w związki z mężczyznami - to można by o nich sądzić podobnie. Ale nie głoszą, więc nie można. No więc - na jakiej podstawie twoje twierdzenie?

Głoszą, ale tak jak ci kolesie często są bezsilne wobec tego co głoszą i ich teoryjki swoje, a fakty swoje i tyle. Ale często tez są samotne i to z tego wynika ich rozgoryczenie i te pseudoideologie polegające na walce o to co już jest, tylko pojmowanej w taki sposób, że niby tego nie ma i trzeba walczyć, czyli dać sobie jeszcze więcej praw i wymuszać je za pomocą terroru.

>>Jak masz kobietę X i kobietę Y i X większość ocenia jako atrakcyjną, a Y większość jako brzydką, to o X mówimy, że jest atrakcyjna (biologicznie), a Y nieatrakcyjna.
>Większość jakiej populacji? Światowej? Polskiej? Uczestników forum miażdżycieli lewaków? No, załóżmy, że polskiej.

To są zbliżone kwestie. Polak i Murzyn popatrzą na to w podobny sposób, bo jesteśmy przede wszystkim ludźmi, czyli także organizmami biologicznymi.

>Nie twierdzę wcale, że tylko oni nie popierają feministek, klerykałowie również, a to znacznie bardziej wpływowa w Polsce grupa. Ale ty klerykałem za diabła nie jesteś, a korwin-mikkiem jesteś i to rasowym, dlatego o tej grupie mowię.

Aha, czyli najpierw w oderwaniu od rzeczywistości stawiasz tezę, że feministkami nie są tylko klerykałowie i korwin-mikkowie. Czyli skoro jestem mniej korwin-mikkowy (25% korwinizmu w człowieku) niż klerykalny (0% klerykalizmu) to muszę być rasowym korwin-mikkiem, mimo że uważam wolny rynek za utopię analogiczną do demokracji - skoro większośc to debile, to wolny rynek byłby przez nich sterowany (a w dodatku kierowany terrorem bogatych), podobnie jak demokracja to wybory głupków. No ale dla kogoś takiego jak Ty nie liczą się fakty, tylko kategoryzowanie do znanych szufladek, a że znasz je tylko 2, to i myślenie jest płytkie.

>Czarni ludzie charakteryzują się ciemną skórą. Natomiast korwin-mikki charakteryzują się tym, że uważają, iż popieranie Krula jest oznaką inteligencji. Tylko i wyłącznie korwin-mikki tak uważają, więc po tym ich niezawodnie poznajemy.

Brednie. Większość osób, które znam i głosują na JKM to poważne osoby. Kuce są oddani ideologii, a większość z tych co znam uważają Korwina za mniejsze zło niż te PO, PiSy itd, więc w tym kontekście głosowanie na JKM jest oznaką inteligencji, bo te osoby trafniej diagnozują mniejsze zło. Niestety duża część z nich po czasie rezygnuje z głosowania w ogóle, wiedząc, że i tak głupi lud zadecyduje, a właściwie to ci którzy nimi manipulują to zrobią.

>Walka o równouprawnienie została wygrana, przynajmniej na Zachodzie, ale po pierwsze trzeba strzec owoców tego zwycięstwa (i w tym działaniu feminizm jest ruchem... konserwatywnym, broniącym status quo przed rewolucjonistami z ultraprawicy)

Tu nie ma mowy o feminizmie, bo ten był walką o równouprawnienie ale w czasach gdy go nie było. Obecnie utrzymywanie status quo w tej kwestii to nie feminizm, ani maskulinizm, lecz jego przeciwieństwo.

>a po drugie, oprócz prawa pisanego są jeszcze zwyczaje i tradycje, a w tych równości jeszcze nie ma i tym zajmuje się bardziej "postępowy" feminizm.

???

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365