Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalny (?) pesymizm.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-02-2013 21:36Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)Racjonalny (?) pesymizm.
Ocena 5 na 5
/nota pod wpływem chwili/

Nie ukrywam, że Racjonalista to moja bajka. Takie oswajanie przestrzeni na własną modłę, z garścią stanu faktycznego i szczyptą sarkazmu.
Uważam, że tłumaczenie rzeczywistości za pomocą tego typu serwisów jest konieczne, gdy wszechobecne miejskie legendy, mity czy creepypasty sieją w Internecie postrach, trendy, fobie, a przede wszystkim głupotę, których żniwo przekłada się - niestety - na świat realny. [A może odwrotnie?: może realna głupota tu, w sieci właśnie, zlatuje się i rozmnaża?]

Tak czy inaczej, bywam świadkiem całkiem namacalnych zdarzeń, które przerastają moje najśmielsze oczekiwania... Ludzkie zachowania, nawyki, lęki, usposobienia stają się na moich oczach źródłem odrażającej, nieznanej dotąd, a co gorsza - nieuleczalnej - choroby psychicznej. Jej oczywistą ofiarą jest człowiek.
Bakterie, które infekują mózg coraz młodszych istot ludzkich, są trudne do zdefiniowania. Z pewnością dopiero najbliższa przyszłość przyniesie efektywną odpowiedź badaczy na to novum.

Nie chcę siać defetyzmu, ale wydaje mi się, że człowiek zmierza w...- górnolotnie rzecz ujmując - złym kierunku. To, co teraz wydaje się być naszym sprzymierzeńcem (np. technologia), w przyszłości może stać się głównym zagrożeniem. Niby taka naturalna kolej rzeczy: jedno się kończy, drugie zaczyna, potrzeba matką wynalazków, taka jest istota ewolucji: ciągłe poznawanie, wyciąganie wniosków, doskonalenie w działaniu i ułatwianie sobie życia, ale dla wielu miłośników ludzi wizja przyszłości, w której kluczową rolę odegra posthumanistyczny homo sapiens, może być nie do udźwignięcia.
Mnie osobiście taka perspektywa pasuje bardzo, a nawet bardziej..., ale ja nie jestem uważana za godnego przedstawiciela naszego gatunku.

Można zadać pytanie: po co trud wypowiadania się przed publiką, w obecności innych, w miejscu silnie pro-ludzkim, zrzeszającym ludzi, którzy na co dzień myślą, czują; o człowieku, do człowieka, z człowiekiem. Czasem nie bezpośrednio, jednak komentując rzeczywistość, a więc zawsze w odniesieniu do najważniejszego ogniwa tej rzeczywistości - istoty ludzkiej. Po co trud, gdy przemawia przez niego rozczarowanie człowiekiem. Być może po to, by na nowo zrozumieć i próbować zaakceptować teraźniejszość. A może po prostu po to, by własne wywyższające się poczucie wartości zogniskować tutaj i sprawdzić czy audytorium to kupi, doceni, pochwali, a tym samym przekonać się, że nadmierny pesymizm nie ma racji bytu.
Na powrót być humanistą. I optymistą. Racjonalnie. Da się tak w ogóle?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>odrażającej, nieznanej dotąd, a co gorsza - nieuleczalnej - choroby psychicznej. Jej oczywistą
>ofiarą jest człowiek.

Który człowiek? Kto jest chory? Człowiek jako gatunek? Cały gatunek chory psychicznie?

>Bakterie, które infekują mózg coraz młodszych istot ludzkich, są trudne do zdefiniowania. Z

Czyj mózg? Jak zdiagnozowałeś infekcję?

>złym kierunku. To, co teraz wydaje się być naszym sprzymierzeńcem (np. technologia), w przyszłości
>może stać się głównym zagrożeniem. Niby taka naturalna kolej rzeczy: jedno się kończy, drugie

Może, ale nie musi. Na razie technologia nie jest w stanie być samowystarczalna. Przynajmniej do czasu, aż nie zacznie się sama naprawiać i ulepszać.

>ludzi wizja przyszłości, w której kluczową rolę odegra posthumanistyczny homo sapiens, może
>być nie do udźwignięcia.

Wymyślimy znieczulenie, albo jakieś implanty poprawiające samopoczucie.

>Mnie osobiście taka perspektywa pasuje bardzo, a nawet bardziej..., ale ja nie jestem uważana za
>godnego przedstawiciela naszego gatunku.

Kto zatem jest?

>do najważniejszego ogniwa tej rzeczywistości - istoty ludzkiej. Po co trud, gdy przemawia przez
>niego rozczarowanie człowiekiem. Być może po to, by na nowo zrozumieć i próbować zaakceptować

Filozofowie od dawna rozczarowywali się człowiekiem. I co z tego?

>pesymizm nie ma racji bytu.
>Na powrót być humanistą. I optymistą. Racjonalnie. Da się tak w ogóle?

A jak się nie da, to jaka jest alternatywa?

Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Który człowiek? Kto jest chory? Człowiek jako gatunek? Cały gatunek chory psychicznie?
Gatunek.
>Czyj mózg? Jak zdiagnozowałeś infekcję?
Na razie nie kategoryzuję, nie nazywam. Obserwuję jedynie anomalie, które określam mianem choroby.
>Kto zatem jest?
Ludzie zorientowani przede wszystkim na siebie i innych ludzi, swój i ich dobrostan.
>Filozofowie od dawna rozczarowywali się człowiekiem. I co z tego?
Więc jestem współczesnym filozofem.
>A jak się nie da, to jaka jest alternatywa?
Alternatywą jest zwichrowany punkt widzenia [nienawiść do przedstawicieli własnego gatunku] prowadzący do samozniszczenia.


C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Który człowiek? Kto jest chory? Człowiek jako gatunek? Cały gatunek chory psychicznie?
>Gatunek.

Cały gatunek? Naprawdę?

>>Czyj mózg? Jak zdiagnozowałeś infekcję?
>Na razie nie kategoryzuję, nie nazywam. Obserwuję jedynie anomalie, które określam mianem choroby.

Anomalie względem czego? Dokładnie co jest punktem odniesienia? Co jest stanem pożądanym?

>>Kto zatem jest?
>Ludzie zorientowani przede wszystkim na siebie i innych ludzi, swój i ich dobrostan.

To właśnie ja. Nie widzę szczególnych zagrożeń, które są nowe.

>>Filozofowie od dawna rozczarowywali się człowiekiem. I co z tego?
>Więc jestem współczesnym filozofem.

Ile za to płacą?

>>A jak się nie da, to jaka jest alternatywa?
>Alternatywą jest zwichrowany punkt widzenia [nienawiść do przedstawicieli własnego gatunku] prowadzący do samozniszczenia.

Dlaczego uważasz, że alternatywą jest zniszczenie gatunku? Udowodnij tezę lub chociaż zapoznaj z przesłankami.

>
C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.


Każdy sądzi wg siebie.
03-02-2013 16:47 
 Ocena 1 na 1
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
...Czytasz mnie zdawkowo, przerabiasz pod siebie i interpretujesz jako mój atak na kogokolwiek. Takie moje wrażenie. >Ile za to płacą? To pytanie świetnie pokazuje Twoje podejście. Nie chcesz, ja wiem...pisać, żeby się komunikować, tylko chcesz zdeprecjonować, ośmieszyć adwersarza. Nie mam zamiaru brać w tym udziału.
>Anomalie względem czego? Dokładnie co jest punktem odniesienia? Co jest stanem pożądanym?
W żadnym wypadku nie chcę wchodzić w rolę Sędziego. Na swoim prywatnym gruncie pozwoliłam sobie napisać refleksyjną notkę na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Może to niewłaściwe miejsce.
>To właśnie ja. Nie widzę szczególnych zagrożeń, które są nowe.
Ty nie widzisz. Pozostaje mi pogratulować szczęścia do napotykania na swojej drodze "normalności".
>Dlaczego uważasz, że alternatywą jest zniszczenie gatunku? Udowodnij tezę lub chociaż zapoznaj z przesłankami.
Alternatywą jest destrukcja JEDNOSTKI, która owładnięta jest pesymistyczną wizją świata. Prościej: jak widzisz chińskie dziecko, po którym przejeżdża ciężarówka, zaraz potem "poprawia" samochód osobowy, rzecz dzieje się w biały dzień, na ruchliwej ulicy i nikt nie reaguje | gdy widzisz skatowanego psa, któremu z pyska sterczy koniec długiego kija, prawdopodobnie sięgającego trzewi | gdy obserwujesz, jak dziesięciu rosłych mężczyzn, którym przewodzi krucha blondynka (debiutująca w roli), bierze udział w egzekucji, polegającej na kastracji, a następnie dekapitacji tępą klingą wiszącego do góry nogami wroga | gdy wreszcie przyglądasz się, jak słodka eteryczna Azjatka wbija kilkakrotnie obcas w głowę psa/kota/królika, co myślisz? Co wtedy można myśleć?
Powiesz mi - to jednostkowa dewiacja. Patologia, jakich mało. Skrajność. No nie bardzo, biorąc pod uwagę kulturę i tradycje niektórych krajów, można przypuszczać, że pewne praktyki są na porządku dziennym i społecznie znane. Czy można uznać wtedy, że człowiek jest istotą wartościową? Od zwierząt różnią nas tylko mniejsze owłosienie i samoświadomość. Ta, która pozwoliła mi na taki światopogląd, jaki tu prezentuję.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>...Czytasz mnie zdawkowo, przerabiasz pod siebie i interpretujesz jako mój atak na kogokolwiek. Takie moje wrażenie. >Ile za to płacą? To pytanie świetnie pokazuje Twoje podejście. Nie chcesz, ja wiem...pisać, żeby się komunikować, tylko chcesz zdeprecjonować, ośmieszyć adwersarza. Nie mam zamiaru brać w tym udziału.

Stwierdziłaś że mamy jakieś bakterie i choroby, których istnienia nie umiesz udowodnić.

>>Anomalie względem czego? Dokładnie co jest punktem odniesienia? Co jest stanem pożądanym?
>W żadnym wypadku nie chcę wchodzić w rolę Sędziego. Na swoim prywatnym gruncie pozwoliłam sobie napisać refleksyjną notkę na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Może to niewłaściwe miejsce.

Zadaję zwykłe pytanie. Powtórzę je:
Anomalie względem czego? Dokładnie co jest punktem odniesienia? Co jest stanem pożądanym?

>>To właśnie ja. Nie widzę szczególnych zagrożeń, które są nowe.
>Ty nie widzisz. Pozostaje mi pogratulować szczęścia do napotykania na swojej drodze "normalności".

No to wyjaśnij te zagrożenia, bo na razie stwierdziłaś istnienie anomalii, których nie tylko nie umiesz udowodnić, ale nawet nie umiesz ich zdefiniować.

>>Dlaczego uważasz, że alternatywą jest zniszczenie gatunku? Udowodnij tezę lub chociaż zapoznaj z przesłankami.
>Alternatywą jest destrukcja JEDNOSTKI, która owładnięta jest pesymistyczną wizją świata. Prościej: jak widzisz chińskie dziecko, po którym przejeżdża ciężarówka, zaraz potem "poprawia" samochód osobowy, rzecz dzieje się w biały dzień, na ruchliwej ulicy i nikt nie reaguje | gdy widzisz skatowanego psa, któremu z pyska sterczy koniec długiego kija, prawdopodobnie sięgającego trzewi | gdy obserwujesz, jak dziesięciu rosłych mężczyzn, którym przewodzi krucha blondynka (debiutująca w roli), bierze udział w egzekucji, polegającej na kastracji, a następnie dekapitacji tępą klingą wiszącego do góry nogami wroga | gdy wreszcie przyglądasz się, jak słodka eteryczna Azjatka wbija kilkakrotnie obcas w głowę psa/kota/królika, co myślisz? Co wtedy można myśleć?

To zależy. Sytuacje wyrwane z kontekstu nie nadają się do jednoznacznej oceny. Pokaż film, albo opisz sytuację szczegółowo. Np nie wiemy czy dziecko żyło, czy nie. Wbiegło na ulicę czy nie, a to są istotne sprawy. Nie wiemy czy nikt nie zareagował, bo nie napisałaś czy był monitoring albo jak się upewniłaś, że nikt nie spisał kierowcy.

>Powiesz mi - to jednostkowa dewiacja. Patologia, jakich mało. Skrajność. No nie bardzo, biorąc pod uwagę kulturę i

Nie powiem że to dewiacja, tylko że jakieś wyrwane z kontekstu zdarzenie.

> tradycje niektórych krajów, można przypuszczać, że pewne praktyki są na porządku dziennym i społecznie znane. Czy

Byłem w Chinach i nie stwierdziłem codziennej praktyki rozjeżdżania dzieci ciężarówką. Może dlatego nie traktuję Cię na powaznie?

> można uznać wtedy, że człowiek jest istotą wartościową? Od zwierząt różnią nas tylko mniejsze owłosienie i
> samoświadomość. Ta, która pozwoliła mi na taki światopogląd, jaki tu prezentuję.

Mnie np od zwierząt nic nie może różnić, bo się do nich zaliczam. Gdybyś jednak porównywała różne gatunki zwierząt, to co innego. Np gołębie są inteligentniejsze od ludzi w pewnych zadaniach gdzie trzeba obliczyc prawdopodobieństwo.

>
C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.


Każdy sądzi wg siebie.
04-02-2013 14:46 
 Ocena 1 na 1
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)

www.youtube.com/watch?v=xxPT1TjG4A0

*/pardon: chodzi o dwie ciężarówki, nie samochód osobowy]
>Stwierdziłaś że mamy jakieś bakterie i choroby, których istnienia nie umiesz udowodnić.
Wiesz, co to metafora? Przykład patologicznej sytuacji w filmiku powyżej.
>No to wyjaśnij te zagrożenia, bo na razie stwierdziłaś istnienie anomalii, których nie tylko nie umiesz udowodnić, ale nawet nie umiesz ich zdefiniować.
...
>Nie powiem że to dewiacja, tylko że jakieś wyrwane z kontekstu zdarzenie.
"Wyrwane z kontekstu". Z pewnością.
>Byłem w Chinach i nie stwierdziłem codziennej praktyki rozjeżdżania dzieci ciężarówką. Może dlatego nie traktuję Cię na powaznie?
A nie wymagam tego. Każdemu wg potrzeb. Jeszcze raz napiszę: będąc świadkiem - bezpośrednim lub pośrednim [poprzez media] sytuacji, które są dla człowieka haniebne, wyrobiłam sobie takie, a nie inne zdanie o ludzkiej działalności. Generalizuję, to fakt, ale na tle innych gatunków w przyrodzie, jesteśmy najbardziej destrukcyjną, ekspansywną i egoistyczną siłą. No, jeszcze wirusy działają podobnie...
Poza tym w Chinach dominuje kolektywistyczne podejście do życia. Pojedyncza śmierć to pikuś.
>Mnie np od zwierząt nic nie może różnić, bo się do nich zaliczam.
To Ty jesteś jednym gatunkiem ze zwierzętami [zwierzęta to JEDEN GATUNEK]?



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> www.youtube.com/watch?v=xxPT1TjG4A0
>*/pardon: chodzi o dwie ciężarówki, nie samochód osobowy]

Twoje twierdzenie, że nikt nie reaguje jest fałszywe. Wystarczy obejrzeć drugą część filmu. Poza tym zachowania takie nie są powszechne.
Brak pomocy mógł wynikać z tego, że wcześniej zdarzało sie często, że osoby pomagające były oskarżane o spowodowanie wypadku lub żądano od nich pokrycia kosztów. Często ofiary nie znając prawdziwego sprawcy oskarżały tego, kto im pomógł o sprawstwo, bo lepiej mieć takiego sprawcę, niż żadnego. Taka kultura. Nic dziwnego, że doszli do takich wniosków.
W Polsce niekiedy dzieje się podobnie. Na przemoc w miejscu publicznym nikt nie zwraca uwagi. Nieudolna pomoc ofiarom wypadku a zwłaszcza przerwanie resuscytacji może być karana kryminalnie. Myślę, że też idziemy w tym kierunku.
Z drugiej strony kilkaset lat temu działy się gorsze rzecy, więc może mimo wszystko idziemy ku lepszemu?

>>Stwierdziłaś że mamy jakieś bakterie i choroby, których istnienia nie umiesz udowodnić.
>Wiesz, co to metafora? Przykład patologicznej sytuacji w filmiku powyżej.

Metafora jest zbyt daleko posunięta. Może dla kogoś, komu bakterie się kojarzą tylko ze złem jest trafna, ale dla mnie bakterie nie mają takich skojarzeń.

>>No to wyjaśnij te zagrożenia, bo na razie stwierdziłaś istnienie anomalii, których nie tylko nie umiesz udowodnić, ale nawet nie umiesz ich zdefiniować.
>...

Czekam na definicję.

>ludzkiej działalności. Generalizuję, to fakt, ale na tle innych gatunków w przyrodzie, jesteśmy najbardziej destrukcyjną, ekspansywną i egoistyczną siłą. No, jeszcze wirusy działają podobnie...

Które gatunki umiejące lepiej od innych korzystać z zasobów nie są egoistyczne i ekspansywne? Możesz wymienić chociaż kilka? Może chociaż jeden?

>To Ty jesteś jednym gatunkiem ze zwierzętami [zwierzęta to JEDEN GATUNEK]?

Ktoś tak twierdził? W systematyce należę z nimi do jednego królestwa, a nie gatunku.
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Twoje twierdzenie, że nikt nie reaguje jest fałszywe. Wystarczy obejrzeć drugą część filmu. Poza tym zachowania takie nie są powszechne.
Serio?
>Brak pomocy mógł wynikać z tego, że wcześniej zdarzało sie często, że osoby pomagające były oskarżane o spowodowanie wypadku lub żądano od nich pokrycia kosztów. Często ofiary nie znając prawdziwego sprawcy oskarżały tego, kto im pomógł o sprawstwo, bo lepiej mieć takiego sprawcę, niż żadnego. Taka kultura. Nic dziwnego, że doszli do takich wniosków.
Zapewne. Dlatego ci dwaj kierowcy też słusznie postąpili nie zatrzymując się i nie udzielając pomocy - po co komu kłopoty?!
>W Polsce niekiedy dzieje się podobnie. Na przemoc w miejscu publicznym nikt nie zwraca uwagi. Nieudolna pomoc ofiarom wypadku a zwłaszcza przerwanie resuscytacji może być karana kryminalnie. Myślę, że też idziemy w tym kierunku.

pierwszapo(*)index.php/pl/pierwsza-pomoc/54

Przy czym nieudolna pomoc rozumiana jako złamanie żeber [czy inne "uszczerbki na zdrowiu"] zaistniałe podczas próby reanimacji nie podlega karze.
>ale dla mnie bakterie nie mają takich skojarzeń.
Jak już czepiamy się pojedynczych słówek: moja wina, bo zapomniałam, że sama użyłam na wstępie tego terminu; no ale bakterie mogą być dobrotliwe - katalizując procesy organizmu lub szkodliwe. Określenie o pejoratywnym potocznym wydźwięku i jako takie zostało przeze mnie użyte.
Nazwij to atawistyczną skłonnością do okrucieństwa. Wyjdzie na to samo.
>Czekam na definicję.
Jeżeli nie widzisz w filmiku odstępstwa od natury...definicja niepotrzebna.
>Ktoś tak twierdził? W systematyce należę z nimi do jednego królestwa, a nie gatunku.
Mnie np od zwierząt nic nie może różnić, bo się do nich zaliczam.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Twoje twierdzenie, że nikt nie reaguje jest fałszywe. Wystarczy obejrzeć drugą część filmu. Poza tym zachowania takie nie są powszechne.
>Serio?

Są powszechne? Serio?

>Zapewne. Dlatego ci dwaj kierowcy też słusznie postąpili nie zatrzymując się i nie udzielając pomocy - po co komu kłopoty?!

Czy słusznie to zależy od kryteriów. Etycznie? Zupełnie inne kryteria.

>>W Polsce niekiedy dzieje się podobnie. Na przemoc w miejscu publicznym nikt nie zwraca uwagi. Nieudolna pomoc ofiarom wypadku a zwłaszcza przerwanie resuscytacji może być karana kryminalnie. Myślę, że też idziemy w tym kierunku.
>pierwszapo(*)index.php/pl/pierwsza-pomoc/54

Tak to piękne przepisy. W praktyce podanie choremu leku nie będąc lekarzem naraża na odpowiedzialność karną. Przykładem jest np podanie tlenu technicznego po wypadku nurkowym. Jeżeli mam taki tlen (a mam), to podanie go może uratować życie, ale ponieważ nie jest to tlem medyczny (różni się tylko nazwą i trackingiem), a w dodatku od niedawna jest to lek, to nie mogę go podać. Masz tu przykład sytuacji, w której działając w dobrej wierze i znacznie zwiększając szanse przeżycia lub zdrowia poszkodowanego nie mogę mu pomóc bez narażania się na poważne kłopoty prawne mogące skutkować bankructwem i więzieniem. Sprawa była wałkowana na forach ok 8-10 lat temu i takie zostały wypracowane wnioski. Wtedy też idealiści nie mieli argumentów innych niż emocje.
To tyle na temat Twojego idealnego świata.

>Przy czym nieudolna pomoc rozumiana jako złamanie żeber [czy inne "uszczerbki na zdrowiu"] zaistniałe podczas próby reanimacji nie podlega karze.

Podanie leku ratującego życie nie będąc lekarzem może być karane. Jak wyżej.

>>ale dla mnie bakterie nie mają takich skojarzeń.
>jak już czepiamy się pojedynczych słówek: moja wina, bo zapomniałam, że sama użyłam na wstępie tego terminu; no ale bakterie mogą być dobrotliwe - katalizując procesy organizmu lub szkodliwe. Określenie o pejoratywnym potocznym wydźwięku i jako takie zostało przeze mnie użyte.

Temat nie jest potoczny, więc należy się ściśle trzymać pojęć.

>>Czekam na definicję.
>Jeżeli nie widzisz w filmiku odstępstwa od natury...definicja niepotrzebna.

Nie widzę. Wskaż mi. Od kiedy człowiek nie jest składnikiem natury?

>>Ktoś tak twierdził? W systematyce należę z nimi do jednego królestwa, a nie gatunku.
> Mnie np od zwierząt nic nie może różnić, bo się do nich zaliczam.

Nie ma takiego gatunku jak "zwierzęta".
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Tak to piękne przepisy. W praktyce podanie choremu leku nie będąc lekarzem naraża na odpowiedzialność karną. Przykładem jest np podanie tlenu technicznego po wypadku nurkowym. Jeżeli mam taki tlen (a mam), to podanie go może uratować życie, ale ponieważ nie jest to tlem medyczny (różni się tylko nazwą i trackingiem), a w dodatku od niedawna jest to lek, to nie mogę go podać. Masz tu przykład sytuacji, w której działając w dobrej wierze i znacznie zwiększając szanse przeżycia lub zdrowia poszkodowanego nie mogę mu pomóc bez narażania się na poważne kłopoty prawne mogące skutkować bankructwem i więzieniem. Sprawa była wałkowana na forach ok 8-10 lat temu i takie zostały wypracowane wnioski.Wtedy też idealiści nie mieli argumentów innych niż emocje.
Pierwsza pomoc, reanimacja. Nie zabawa w lekarza.
Ustawodawca jest emocjonalnym idealistą???
>To tyle na temat Twojego idealnego świata.
Humanistycznego. I...nie mojego.

>Temat nie jest potoczny, więc należy się ściśle trzymać pojęć.
Filozofia i światopogląd
Można pofilozofować, albo porozmawiać o filozofii, a także o życiu i naszym postrzeganiu tego co nas otacza

To tyle w temacie.


C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Pierwsza pomoc, reanimacja. Nie zabawa w lekarza.

Pierwsza pomoc w wypadkach nurkowych polega na podaniu tlenu. Liczą się minuty.

>Ustawodawca jest emocjonalnym idealistą???

Ty jesteś, bo nie wiesz że udzielenie pierwszej pomocy nawet w Polsce może się wiązać z wzięciem na siebie dużego ryzyka i odpowiedzialności.

>>To tyle na temat Twojego idealnego świata.
>Humanistycznego. I...nie mojego.

Humanizm nie musi być oderwany od rzeczywistości.
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)

>Ty jesteś, bo nie wiesz że udzielenie pierwszej pomocy nawet w Polsce może się wiązać z wzięciem na siebie dużego ryzyka i odpowiedzialności.
No faktycznie - nie przypuszczałabym. Jednak twierdzisz, że prawo sobie, a praktyka sobie:
Tak to piękne przepisy. W praktyce podanie choremu leku nie będąc lekarzem naraża na odpowiedzialność karną., więc zdaje się, podważasz zasadność takich regulacji.
Na pewno wymieniony przez Ciebie przykład jest dowodem na nieścisłości, czy czasem nawet absurdalność prawa i może uprzykrzyć życie, ale te piękne przepisy czemuś jednak służą.

>Humanizm nie musi być oderwany od rzeczywistości.
Humanizm, jak widać na załączonym obrazku, ustępuje miejsca pragmatyzmowi.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Na pewno wymieniony przez Ciebie przykład jest dowodem na nieścisłości, czy czasem nawet absurdalność prawa i może uprzykrzyć życie, ale te piękne przepisy czemuś jednak służą.

Możliwe że tak jest. Osobiście widząc kilka wypadków nie stwierdziłem jeszcze, żeby ktoś udzielał fachowo pomocy. Do czasu przyjazdu ratowników pomoc postronnych osób ogranicza się do wezwania służb, trzymania za rękę, klepania po policzku, rozmowy z nieprzytomnym poszkodowanym. Jeszcze nie miałem przypadku, że przybywając na miejsce stwierdziłem, że udrożniono drogi oddechowe odchylając głowę do tyłu lub podkładając zwinięty ciuch pod kark. Dobrze, żę przynajmniej mamy piękne przepisy. Wydrukuję je sobie i wstawię w ramkę.

>>Humanizm nie musi być oderwany od rzeczywistości.
>Humanizm, jak widać na załączonym obrazku, ustępuje miejsca pragmatyzmowi.

Przypomnij mi dlaczego człowiek wyewoluował do obecnej postaci? Dzięki humanizmowi (w Twoim rozumieniu), czy pragmatyzmowi?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>udrożniono drogi oddechowe odchylając głowę do tyłu
Odchylenie głowy do tyłu - znakomity pomysł na ułatwienie zadławienia.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>udrożniono drogi oddechowe odchylając głowę do tyłu
>Odchylenie głowy do tyłu - znakomity pomysł na ułatwienie zadławienia.

Albo na uratowanie życia zwłaszcza osoby uwięzionej.
Damian Orzeszek (281 punktów)
Ludzie w internecie skupiają się wyłącznie na sobie, uzewnętrzniają siebie w wirtualnej rzeczywistości, stąd tyle w tym środowisku głupoty, ale i mądrości zależnie jak kto czyjeś przemyślenia odbiera. Dowodem jasnym do zrozumienia, na to że ludzie w internecie skupią się tylko na sobie jest Facebook. Użytkownicy tej strony wysyłają innym informację co w tej chwili robią, o czym myślą -jakby inni nie mieli swoich problemów.

W rzeczywistości nieważne co ludzie by robili -robią to z pobudek egoistycznych. Nawet praca w wolontariacie nie jest bezinteresowna -pracujemy w taki sposób, aby udowodnić sobie, że jesteśmy ważni i potrzebni innym na tym świecie. Lecz "naturalny" egoizm nie jest przesadny. Częstsze przebywanie w świecie wirtualnym pogłębia nasz egoizm. Zaczynamy być nawet egotyczni. Rzeczywistość wirtualna destabilizuje rzeczywistość realną.

Wystarczy by ludzie raz zadali sobie pytanie "po co" lub "dlaczego" i odpowiedzieli. A dokładnie na pytanie -Dlaczego żyję?. Gdy już sobie człowiek na te pytanie odpowie, nie trzeba zastanawiać się na innymi pytaniami typu "po co".
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Dowodem (...) jest Facebook.
Tys prowda. Tak, to dobry przykład pewnej patologii.
>W rzeczywistości nieważne co ludzie by robili -robią to z pobudek egoistycznych. Nawet praca w wolontariacie nie jest bezinteresowna
Fakt, można tak na to spojrzeć.
>Częstsze przebywanie w świecie wirtualnym pogłębia nasz egoizm.
I samotność (!).
>Wystarczy by ludzie raz zadali sobie pytanie "po co" lub "dlaczego" i odpowiedzieli. A dokładnie na pytanie -Dlaczego żyję?. Gdy już sobie człowiek na te pytanie odpowie, nie trzeba zastanawiać się na innymi pytaniami typu "po co".
Ja to pytanie zadaję sobie średnio cztery razy w tygodniu, więc uważam, że nie każdy potrafi raz jasno i ostatecznie odpowiedzieć sobie na tego typu egzystencjalne pytania. Jeden będzie wracał, drążył, a jeszcze innego nakłoni to do zastanawiania się nad sensem spraw, które dotąd wydawały się mu oczywiste i konieczne. Inna rzecz, że określenie swojego miejsca i celu to pierwszy krok do satysfakcji z życia. A jeszcze inna kwestia [już na totalnym marginesie]: odpowiedź na pytanie, kto ostatecznie na danym zjawisku zyska.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
03-02-2013 02:42 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ludzie w internecie skupiają się wyłącznie na sobie, uzewnętrzniają siebie w wirtualnej rzeczywistości...

Wirtualna rzeczywistość to w końcu też rzeczywistość. Podobnie jak rzeczywistością są majaki schizofrenika. Zgodzę się: internetowe fora to najczęściej pozorne dialogi, to jakieś równoległe monologi.

>...Facebook. Użytkownicy tej strony wysyłają innym informację co w tej chwili robią, o czym myślą -jakby inni nie mieli swoich problemów.

Ludziom wydaje się, że jak się wymienią problemami, to problemy znikną. Co do Facebooka: Facebook to firma. Problemy użytkowników nie mają w niej żadnego znaczenia.

>Rzeczywistość wirtualna destabilizuje rzeczywistość realną.

Co to jest rzeczywistość wirtualna? Jeśli mam możliwość przeczytania pracy doktorskiej na interesujący mnie temat, czy to destabilizuje mój real? Mój real staje się dzięki rzeczywistości wirtualnej bardziej realny.

>-Dlaczego żyję?. Gdy już sobie człowiek na te pytanie odpowie...

Nie ma takiej możliwości.
Tego rodzaju pytania stanowią poznawczy horyzont, który wciąż oddala się, kiedy staramy się odpowiedzieć na cząstkowe pytania; np. Jaką rolę w diagnozie i leczeniu schizofrenii pełnić mogą algorytmy normalizacyjne obrazów tomografii komputerowej mózgu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>wydaje mi się, że człowiek zmierza w... złym kierunku.

Nawet przyjmując ostateczne rozwiązanie - wymarcie gatunku homo - w ewolucji życia nie przedstawia to szczególnego wydarzenia. Nie bedziemy pierwsi i ostatni.

>dla wielu miłośników ludzi wizja przyszłości, w której kluczową rolę odegra posthumanistyczny homo sapiens, może być nie do udźwignięcia.

Myślę, że nie należy patrzeć na to z pesymizmem. Humanizm tradycyjny, oparty na - upraszczając - greckiej czy judeo-chrześcijańskiej wizji człowieka, jest powoli, ale systematycznie zastępowany antropologią opartą na neurologicznych (naturalistycznych) modelach człowieka. To zmiana paradygmatu bardziej radykalna niż zmiana geocentryzmu na heliocentryzm, bardziej radykalna niż kartezjanizm. Ten paradygmat również będzie miał (już ma) swoją poezję, sztukę, literaturę. Zrywa on radykalnie z symboliką przeszłości. Religie, systemy polityczne i media karmią ludzi jeszcze sieczką przeszłości, ale to jest forma agonii.

>...nadmierny pesymizm nie ma racji bytu.

Skąd bierze się pesymizm? Dlaczego jest go zbyt wiele?

>Na powrót być humanistą.

Nie, nie na powrót. Być humanistą od nowa, tzn. od tu i teraz, od teraźniejszości.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
03-02-2013 17:07 
 Ocena 1 na 1
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Nawet przyjmując ostateczne rozwiązanie - wymarcie gatunku homo - w ewolucji życia nie przedstawia to szczególnego wydarzenia. Nie bedziemy pierwsi i ostatni.
Zgadza się. Wystarczy właściwie umiejscowić nas w czasoprzestrzeni. Dlatego traktowanie człowieka jako istoty nadrzędnej, która czego-to-nie-potrafi, czego-to-nie-wymyśli jest naiwne. Owszem, jakieś tam talenty posiadamy, ale jesteśmy tylko garstką piasku na pustyni.
>Myślę, że nie należy patrzeć na to z pesymizmem. Humanizm tradycyjny, oparty na - upraszczając - greckiej czy judeo-chrześcijańskiej wizji człowieka, jest powoli, ale systematycznie zastępowany antropologią opartą na neurologicznych (naturalistycznych) modelach człowieka. To zmiana paradygmatu bardziej radykalna niż zmiana geocentryzmu na heliocentryzm, bardziej radykalna niż kartezjanizm. Ten paradygmat również będzie miał (już ma) swoją poezję, sztukę, literaturę. Zrywa on radykalnie z symboliką przeszłości. Religie, systemy polityczne i media karmią ludzi jeszcze sieczką przeszłości, ale to jest forma agonii.
Antropologia to bodaj jedno z niewielu narzędzi, dzięki którym faktycznie można nabrać racjonalnej perspektywy względem homo sapiens i wagi jego życia. Jednak dla wielu tkwiących w tych religiach czy systemach politycznych ta perspektywa jest nie do przejścia. Wypierają świadomość realnej pozycji w świecie, dlatego wydaje mi się, że jakaś wiara towarzyszyć będzie człowiekowi do końca, bo przecież trudno nie wierzyć w nic. O taki pesymizm mi chodzi. Pesymizm, który niweczy pierwotną romantyczną miłość do istoty ludzkiej.
>Nie, nie na powrót. Być humanistą od nowa, tzn. od tu i teraz, od teraźniejszości.
To będzie jeszcze humanizm?

>Wirtualna rzeczywistość to w końcu też rzeczywistość. Podobnie jak rzeczywistością są majaki schizofrenika.
To rzeczywistość wyłącznie dla tego schizofrenika. Mam zespół obsesyjno-kompulsylwny. Czy moje natrętne myśli są elementem rzeczywistości? Wirtualny świat wydaje się być mimo wszystko sztucznym tworem, substytutem, w którym niejeden kreuje siebie na nowo.


C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
Przemek Braniecki (694 punktów)
>>Wirtualna rzeczywistość to w końcu też rzeczywistość. Podobnie jak rzeczywistością są majaki schizofrenika.
>To rzeczywistość wyłącznie dla tego schizofrenika. Mam zespół obsesyjno-kompulsylwny. Czy moje natrętne myśli są elementem rzeczywistości? Wirtualny świat wydaje się być mimo wszystko sztucznym tworem, substytutem, w którym niejeden kreuje siebie na nowo.

Wszystkie produkty naszego umysłu związane ze świadomym postrzeganiem rzeczywistości wydają się wirtualne. Podglądamy świat przez dziurkę od klucza za pośrednictwem kilku zmysłów. Najwyższą wartość ludzkiej egzystencji przypisujemy świadomym procesom umysłowym, ale czym jest produkt ich działania? Umysł nie produkuje materialnych bytów, którym moglibyśmy przypisać realność istnienia w jego tradycyjnym rozumieniu. Wytworem umysłu są stany (pakiety informacji), które wpływają na działanie swojego żywiciela. Istnienia niewielkiej części stanów umysłowych jesteśmy nawet świadomi, ale bez materii, która jest koniecznym nośnikiem wszelkich treści, informacja istnieć nie może. Zatem wszystko to, co w nas samych, wydaje się nam najbardziej wartościowe jest czystą iluzją, ulubionym pokarmem materii.

Nadzieją, dla tej pesymistycznej wizji jest zgoła odmienne podejście do tematu. Wystarczy przyjąć, że to materia jest na usługach informacji, a elementarny byt nazywa się... bit. Twierdzę, że ta druga wersja jest dla nas znacznie bardziej atrakcyjna i już niebawem zacznie odgrywać wiodącą rolę. Wówczas, realność istnienia utożsamiać będziemy z informacją i jej reprezentacją. Wiosna idzie!
diogenes (42753 punktów)
>Wystarczy właściwie umiejscowić nas w czasoprzestrzeni.

Nie tylko w czasoprzestrzeni. Przeszłość i przyszłość, chociaż nie istnieją, mają na nas wpływ chociażby jako kategorie regulujące nasze działanie. Nie tkwimy tylko w fizycznej czasoprzestrzeni, ale również mamy pamięć i nadzieję (no i jej korelaty neurologiczne z ich mikroprzestrzeniami).

>Antropologia... dla wielu tkwiących w tych religiach czy systemach politycznych ta perspektywa jest nie do przejścia.

Na ogół zakłada się, że człowiek zmienia się świadomie, poprzez świadome wyważanie racji pro i contra, że zatwardziałego fideistę zmienić może na ateistę (lub odwrotnie) celny argument. Myślę, że to mało znaczące przemiany w perspektywie kulturowej czy cywilizacyjnej. Świadomość zmienia też sam kontekst, jakim jest np. ucieleśnienie nauki (a więc pewnej racjonalności) w technice, z którą obcują już praktycznie wszyscy, która zaczyna stanowić warunek sine qua non isntnienia gatunku homo sapiens. To w dłuższej perspektywie robi swoje. Z wielu obszarów życia modlitwa została wyparta definitywnie: to nie w szpitalnej kaplicy zdrowieją ludzie. Tego rodzaju fakty również zmieniają przekonania. Sama religia raczej szuka uprawomocnienia w praktyce: polityce, w stosunkach własności i władzy czy w prawie aniżeli w przekonywujących racjach poznawczych. Przyszłość należy do rozumnych, a nie religijnych ssaków.

>To rzeczywistość wyłącznie dla tego schizofrenika.

Nie, już nie. Również dla badacza jako obiektywne data. Są już procedury porównywania trójwymiarowych obrazów zdrowych i schizofrenicznych mózgów (morfometria), w których dzięki specjalnym algorytmom widać jak na dłoni patomorfologiczne zmiany. Szczegóły, np.(link trzeba wkleić):

docs.googl(*)tbQb3IFhT3fKnRf9CaCnr2F7KBikJQ

>Czy moje natrętne myśli są elementem rzeczywistości?

Myśli mają subiektywną i obiektywną stronę. W jednym i drugim sensie są rzeczywiste, choć nie zawsze adekwatne do kontekstu: urojony Jezus nie zostaje panem chrześcijan, lecz ląduje w psychiatryku.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>Nie, już nie. Również dla badacza jako obiektywne data. Są już procedury porównywania trójwymiarowych obrazów zdrowych i schizofrenicznych mózgów (morfometria), w których dzięki specjalnym algorytmom widać jak na dłoni patomorfologiczne zmiany.

Owszem, dla zainteresowanych badaczy. Skądś wiedzę i doświadczenie czerpać muszą, ale dla osób "trzecich" majaki schizofrenika nie przedstawiają żadnej wartości i, o ile chory nie ingeruje w życie osób postronnych, niczego w tej sferze nie zmieniają.
Rzeczywisty: faktyczny, zgodny z faktami, zgodny z prawdą [oczywiście można tu polemizować, co jest prawdą ], wymierny, naturalny (itd.). Ja tak rozumiem elementy rzeczywistości.

>Myśli mają subiektywną i obiektywną stronę.

Myśli mogą być obiektywne?


C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
setarkos (10757 punktów)
> wymarcie gatunku homo - w ewolucji życia nie przedstawia to szczególnego wydarzenia.
Jednakowoż nikt przy zdrowych zmysłach do takiego "rozwiązania" nie zmierza - wielbłądy
padają a karawana idzie dalej.

> Humanizm tradycyjny (..) jest powoli, ale systematycznie zastępowany antropologią opartą na neurologicznych (naturalistycznych) modelach człowieka.
Czy w takich modelach jest miejsce dla międzyludzkiej komunikacji?
[Nie sposób chyba relacji zewnętrznych (np. wspólnego języka) zredukować do samych wnętrz - jakiż to byłby humanizm, oparty na narcyzmie jednostek?]

>Religie, systemy polityczne i media karmią ludzi jeszcze sieczką przeszłości, ale to jest forma agonii.
Czy nie jest tak, że organizacje karmią innych sieczką indywidualizmu (w tym monoteizmem), bo grupami trudniej manipulować niż zagubionymi owieczkami?
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>> wymarcie gatunku homo - w ewolucji życia nie przedstawia to szczególnego wydarzenia.
>Jednakowoż nikt przy zdrowych zmysłach do takiego "rozwiązania" nie zmierza - wielbłądy
>padają a karawana idzie dalej.

Prawdopodobieństwo, że gatunek homo sapiens będzie istniał w naturze za 10 milionów lat uważam za zbliżone do zera. Czy jest to dla mnie problem? Żaden.
04-02-2013 17:50 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Prawdopodobieństwo, że gatunek homo sapiens będzie istniał w naturze za 10 milionów lat uważam za zbliżone do zera.
Jeśli wyginie za sprawą przypadłości losu, to nie ma problemu.
Jeśli jednak skróci swój żywot własną aktywnością lub nieumiejętnością, to znaczy, żeśmy kiepscy (i kiepskie nasze wizje).

[W szczególności pesymistyczne widoki na przyszłość trącą samospełniającą się przepowiednią.]
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli wyginie za sprawą przypadłości losu, to nie ma problemu.

W wersji optymistycznej przestanie istnieć z powodu wyewoluowania w zupełnie nowy gatunek/gatunki.

W pesymistycznej, która jest mniej prawdopodobna przez choroby zakaźne lub broń masowego rażenia. Ale obie przyczyny zagłady nie zadziałają na 100% populacji, bo broń atomowa nie zabije wszystkich, a na wirusy zawsze się znajdzie ktoś odporny lub izolowany do czasu wynalezienia szczepionki.
setarkos (10757 punktów)
> nadmierny pesymizm nie ma racji bytu.
Chyba tak. Chociaż "Pochwała złego o sobie mniemania" niesie trafność poetycką,
to jednak pełne tkwienie w pejoratywnym obrazie zdaje się prowadzić do nielogiczności.

Jeśli bowiem kto zalicza się do przegranych, nie dość dobrych, itp, to i - konsekwentnie - własne opinie powinien do nie dość dobrych zaliczyć. Skoro twierdzi o braku perspektyw, to i samo to twierdzenie może być perspektyw pozbawione.

> być humanistą. I optymistą. Racjonalnie. Da się tak w ogóle?
Chyba tak. Jeśli powyższy, nieco zapętlony wywód przyjąć za dobrą monetę, to ostrożny optymizm należy uznać za racjonalny.
Taki humanizm pozytywny nie wynikałby nawet z upodobania, nadziei czy myślenia życzeniowego, ale z samej zimnej logiki (przez wewnętrzną sprzeczność przesadnego pesymizmu).

Pozdrowienia.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
>/nota pod wpływem chwili/
>Nie ukrywam, że Racjonalista to moja bajka.

Moja nie. I to nie jest wybór, tylko kondycja. Po prostu nie mam racjonalnego umysłu. Lubię wiarę. Przejawia się ona w tak wielu sferach życia, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. Poza tym nauka nie jest moim bogiem a wręcz przeciwnie, coraz bardziej boję się czystej nauki. Wolę chore emocje fanatyka niż chłód i dystans badacza.
I raczej jestem irracjonalną optymistką.
18-02-2013 14:15 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>I raczej jestem irracjonalną optymistką.
I masochistką w dodatku, skoro
>>Nie ukrywam, że Racjonalista to moja bajka.
>Moja nie.
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
Meretseger, moje uszanowanie.
Jak zwykle trzymasz rękę na pulsie.
Ja myślę, że nie ma w tym nic masochistycznego.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
18-02-2013 17:27 
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Ja myślę, że nie ma w tym nic masochistycznego.<
Hmmm, jak "nic"? Wiesz jaki to ból i trwoga łykać medykamenty na wszelakie choroby albo choć przeciwbólowe, oglądać TV lub film w kinie, albo korzystać z telefonu, komputera lub o Boże...tabletu?! Już nie mówię o codziennym przemieszczeniu się środkami komunikacji miejskiej lub/i autem, o czytaniu prasy tudzież książek nie wspomnę.
TOŻ TO WSZYSTKO Z NAUKI JEST.
Używanie tego wszystkiego dla takich osobników to, rzecz oczywista, masochizm być winien dalibóg!!


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-02-2013 21:00 
 Ocena 2 na 2
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
>>Ja myślę, że nie ma w tym nic masochistycznego.<
>Hmmm, jak "nic"? Wiesz jaki to ból i trwoga łykać medykamenty na wszelakie choroby albo choć przeciwbólowe, oglądać TV lub film w kinie, albo korzystać z telefonu, komputera lub o Boże...tabletu?! Już nie mówię o codziennym przemieszczeniu się środkami komunikacji miejskiej lub/i autem, o czytaniu prasy tudzież książek nie wspomnę.
>TOŻ TO WSZYSTKO Z NAUKI JEST.
>Używanie tego wszystkiego dla takich osobników to, rzecz oczywista, masochizm być winien dalibóg!!
Czorcie, źle życzysz myślącym inaczej. Nie wiem co prawda, jak to jest wierzyć I korzystać z udogodnień dla człowieka przez człowieka zmajstrowanych, ale myślę, że specjalnie nie przeszkadza to wiernym skwapliwie używać do woli. Wszak skoro na Jego podobieństwo, a palec czy główka boli, to On przezornie, własnego bólu pomny, dziatwę swą w pejnkilery zaopatrzył. Następnie zaś, coby już zdrową główką ruszali i paluszkiem po ekranie tabletu śmigali, ofiarował im te i inne cuda techniki.
Ah, rozpieszcza ten Bóg.



C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
18-02-2013 21:16 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
>Czorcie, źle życzysz myślącym inaczej. <
Życzeń w mej wypowiedzi uświadczyć nie sposób - to jedynie kontestacja takiego wybiórczego (głupiego po prostu) postrzeganie rzeczywistość.
A od "myślących inaczej" staram się trzymać z dala - nie lubię popadać w zasmucenie i przygnębienie... na własne życzenie.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)

>I raczej jestem irracjonalną optymistką.

Jak wiele rzeczy w życiu, kwestia nastawienia do nauki jest cechą indywidualną.
Dziękuję, dałaś mi szczególnie tym ostatnim zdaniem do myślenia. Myślę, że taka postawa może przynosić wiele korzyści.


C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365