 |
Jak budować państwo prawa? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-02-2013 16:27 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Jak budować państwo prawa? 0 na 2 | Na pytanie, czy dorosły uczeń ma prawo do nieujawniania rodzicom przez szkołę ocen szkolnych, 80% czytelników portalu gazeta.pl odpowiedziało że są przeciwko takiemu prawu, bo "przeciez 18-latkowie są utrzymywani przez rodziców".
Jeżeli tak wielki odsetek niereprezentatywnej próbki Polaków ma taki debilny światopogląd, to jak można mieć nadzieję, że Polska może stać się państwem prawa.
Skąd wziąć kandydatów na posłów, którzy zmienią prawo w sposób prawy i racjonalny, aby system prawny w Polsce stał się nie tylko prawy, ale także integralny? Na razie jest tak, że nawet tam, gdzie mamy dobre prawo, ono nie działa, gdyż ludzie nie są wstanie zrozumieć jego słuszności, a więc sabotują je z wiarą, że czynią słusznie. Aby to naprawić, konieczna jest zmiana światopoglądu Polaków.
To jeden z niewielu problemów, w obliczu którego przyznaję się do pesymizmu. Czy odezwą się optymiści? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Na pytanie, czy dorosły uczeń ma prawo do nieujawniania rodzicom przez szkołę ocen szkolnych, 80% >czytelników portalu gazeta.pl odpowiedziało że są przeciwko takiemu prawu, bo "przeciez 18-latkowie >są utrzymywani przez rodziców". >Jeżeli tak wielki odsetek niereprezentatywnej próbki Polaków ma taki debilny światopogląd, to jak >można mieć nadzieję, że Polska może stać się państwem prawa.
Dzięki za nazwanie mojego światopogladu debilnym. Na szczęście nie wszystko reguluje prawo, a w mojej rodzinie obowiązują ZASADY np ta, że w rodzinie nie ukrywa sie rzeczy do których obcy ludzie mają dostęp! Dziecko nie ukrywa przed rodzicami nie tylko ocen w maturalnej klasie ale nawet zawartości indeksu! Ja nie pytam o wyniki egzaminu, nie muszę! Wychodząc z domu, mówię synowi dokąd idę i kiedy wrócę. Dzieci wiedzą ile rodzice zarabiają i współdecydują o wydatkach.
Jeśli dziecko nie chce ujawnić swoich ocen to znaczy że rodzina jest chora
PS Kieszonkowe w Twojej rodzinie tez wymaga uregukowań prawnych ?
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Na szczęście nie wszystko reguluje prawo
A jak ma zareagować szkoła na pytanie rodziców o stopnie? Prawo tu nie sięga?
> w rodzinie nie ukrywa sie rzeczy do których obcy ludzie mają dostęp!
Wątek nie jest o relacjach wewnątrz rodziny.
>PS Kieszonkowe w Twojej rodzinie tez wymaga uregukowań prawnych ?
Nie rozumiem tego skojarzenia. Szkoła nie wypłaca kieszonkowego mojej rodzinie.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
|  | | szarley (54913 punktów) | Rodzice powinni znać oceny dziecka które jest na ich utrzymaniu , ale tego nie powinno regulować prawo. Wbrew opiniom wielu "lewicowców" prawo nie powinno wchodzić w relacje rodzinne dopóki te nie są patologiczne.
|
|
3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli tak wielki odsetek niereprezentatywnej próbki Polaków ma taki debilny światopogląd Debilny, bo ty masz inny pogląd?
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Jeżeli tak wielki odsetek niereprezentatywnej próbki Polaków ma taki debilny światopogląd >Debilny, bo ty masz inny pogląd?
Oceniam rozumienie prawa. Poprawna interpretacja prawa nie jest kwestią wyłącznie subiektyną
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | A który przepis prawa zabrania rodzicom ucznia pozyskiwania informacji na temat jego postępów w nauce? Który przepis prawa utajnia przed rodzicami takie informacje?
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > który przepis prawa zabrania rodzicom ucznia pozyskiwania informacji na temat jego postępów w nauce?
Liczę, że jakiś prawnik odpowie na to pytanie ściśle podając numery, ja mogę tylko odpowiedzieć, że chodzi o te przepisy, które gwarantują każdemu dorosłemu obywatelowi prawo do poufności danych osobowych, i które zaliczają oceny szkolne do tego typu danych.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| Selanos (12869 punktów) | >Na pytanie, czy dorosły uczeń ma prawo do nieujawniania rodzicom przez szkołę ocen szkolnych, 80%
Nie wiem od której strony zacząć. Zacznijmy od uczniów. Rozumiem taką postawę: tak długo jak rodzice utrzymują swoje dziecko, nawet jeżeli mówimy o osobie w świetle prawa dorosłej, to mimo tej dorosłości rodzic siłą rzeczy, czy raczej pieniędzy będzie miał w życiu swojego dziecka bardzo dużo do powiedzenia. Jeżeli w zamian za utrzymanie rodzic wymaga dobrych ocen i chodzenia do szkoły, to w tym punkcie nie ma problemu. Jest za to problem kiedy spojrzymy na stronę prawną. Nie wszyscy uczniowie powyżej 18 roku życia są utrzymywani przez rodziców. Według mnie rodzice nie powinni mieć wglądu do ocen swojego dziecka w tym konkretnym przypadku.
Z tego co wiem, to różne szkoły rozwiązują takie problemy na różne sposoby. W moim liceum zebrania dla rodziców były również po osiemnastce, a uczniowie nie mogli sami sobie usprawiedliwiać nieobecności. Wiem od moich znajomych, że u nich w szkołach było odwrotnie.
>Skąd wziąć kandydatów na posłów, którzy zmienią prawo w sposób prawy i racjonalny, aby system prawny >w Polsce stał się nie tylko prawy, ale także integralny? Na razie jest tak, że nawet tam, gdzie mamy >dobre prawo, ono nie działa, gdyż ludzie nie są wstanie zrozumieć jego słuszności, a więc sabotują >je z wiarą, że czynią słusznie. Aby to naprawić, konieczna jest zmiana światopoglądu Polaków.
Kiedy obserwuję zmiany w światopoglądzie Polaków, to mam wrażenie, że zmiany następują. Na gorsze.
>To jeden z niewielu problemów, w obliczu którego przyznaję się do pesymizmu. Czy odezwą się >optymiści?
Optymistyczne nastawienie co do przyszłości Polski? Niee, to objaw uszkodzenia mózgu. Chociaż to nic złego, każdy kto potrafi żyć w tym kraju musi być nienormalny. To taki mechanizm obronny, dostosowywanie się do realiów.
|
|
 | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Nie wszyscy uczniowie powyżej 18 roku życia są utrzymywani przez rodziców. Według mnie rodzice nie powinni mieć wglądu do ocen swojego dziecka w tym konkretnym przypadku. Ponieważ pogląd ten nie wiedzieć czemu okazał się mało popularny, zgłaszam dlań swoje poparcie. Dorosłość, to dorosłość.
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Ponieważ pogląd ten nie wiedzieć czemu okazał się mało popularny, zgłaszam dlań swoje poparcie. Dorosłość, to dorosłość.
Dorosłość to dorosłość, kto płaci ten wymaga. Rodzice utrzymują i mają prawo wymagać odpowiednich zachowań. Podatnicy, czyli my wszyscy utrzymujemy szkoły i płacimy nauczycielom, więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych. Dobrzy uczniowie nie mają się czego wstydzić, a ci, którzy mają - to niech się wstydzą.
Sprawa jest analogiczna do zachowania na ulicy: jeden zachowuje się normalnie a inny lubi po kilku piwkach przewracać kosze na śmieci. Czy takie zachowanie (niekaralne, bo 'o niskiej szkodliwości społecznej') powinno się ukrywać dlatego, że dorosły?
Co innego, gdy uczeń sam płaci za naukę i zastrzeże sobie tajemnicę. -
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | >Dorosłość to dorosłość, kto płaci ten wymaga. Rodzice utrzymują i mają prawo wymagać odpowiednich zachowań. Podatnicy, czyli my wszyscy utrzymujemy szkoły i płacimy nauczycielom, więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych.
Uczeń też płaci, czy raczej będzie płacił. Bez względu na to czy ktoś chce, czy nie, mamy publiczną edukację co oznacza, że wszyscy bez wyboru utrzymują ten system. Czy w takiej sytuacji uczeń nie powinien mieć prawa do decyzji o tym kto ma wgląd do jego wyników?
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) |
> Uczeń też płaci, czy raczej będzie płacił. Bez względu na to czy ktoś chce, czy nie, mamy publiczną edukację co oznacza, że wszyscy bez wyboru utrzymują ten system. Czy w takiej sytuacji uczeń nie powinien mieć prawa do decyzji o tym kto ma wgląd do jego wyników?... a rodzice mają prawo decydować o wydatkowaniu swoich pieniędzy i skasować kieszonkowe !  Nadal uważam, że w zdrowej rodzinie córka/syn nawet w maturalnej klasie, czyli po 18-tce informuje rodziców o wywiadówce i nei tai przed nimi ocen
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >w zdrowej rodzinie... Chodzi o prawo, nie o obyczaje.
|
|
| | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>w zdrowej rodzinie... >Chodzi o prawo, nie o obyczaje.
Myślę, że tam gdzie są dobre obyczaje, prawo jest niepotrzebne. Prawo zbyt szczegółowe, uchwalane dla wyjątków psuje.
|
|
| | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >tam gdzie są dobre obyczaje, prawo jest niepotrzebne Dlatego wszędzie jest potrzebne.
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >tam gdzie są dobre obyczaje, prawo jest niepotrzebne> Dlatego wszędzie jest potrzebne.Ciekawie by sie z Tobą rozmawiało twarzą w twarz  Zauważ, że wielu młodym ludziom nie przychodzi do głowy ukrywanie terminu wywiadówki ani świadectwa maturalnego, bo sytuacja w rodzinie jest w tej materii zdrowa. Jeśli wprowadzisz takie (zbędne) prawo, niektórzy zaczną psuć rodziny w imię litery prawa
|
|
| | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Ciekawie by sie z Tobą rozmawiało twarzą w twarz  Dzięki. Za nic nie chciałbym uchodzić za nudziarza.  > Zauważ, że wielu młodym ludziom nie przychodzi do głowy ukrywanie terminu wywiadówki ani świadectwa maturalnego, bo sytuacja w rodzinie jest w tej materii zdrowa. Jeśli wprowadzisz takie (zbędne) prawo, niektórzy zaczną psuć rodziny w imię litery prawaA cóż to za "zdrowa rodzina" jeśli taki drobiazg prawny miałby ją zepsuć? Ale myślę, że z obawy przed zepsuciem, które przewidujesz głowy rodzin postarałyby się o lepsze porozumienie międzypokoleniowe. Mniej byłoby rodzicielskiej autorytarności i dyktatury oraz domowego terroru,  a więcej kompromisów, demokracji i tolerancji.  Choć mówimy przecież o krótkim okresie od 18-tki do matury, więc nie bardzo jest o co kopie kruszyć. Zresztą nie mam pewności, czy przypadkiem prawna ochrona wobec szkolnych ocen pełnoletnich uczniów nie działa cały czas, tyle, że stosuje się ją w wariancie uproszczonym, wg którego rodzicielskie prawa wygasają z chwilą rozpoczęcia studiów. Ale od czasu do czasu trafiają się geniusze, którzy zaczynają studia jako niepełnoletni i ciekawe czy są wobec nich stosowane jakieś specjalne procedury... Ano właśnie - powinna być wywiadówka na studiach dla niepełnoletnich geniuszy?
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) |
> Ano właśnie - powinna być wywiadówka na studiach dla niepełnoletnich geniuszy?> Wot zagwozdka
|
|
| |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > kto płaci ten wymaga.W sklepie. Bo rodzice mają obowiązek utrzymywania swojego dziecka do 18 roku życia, a czasem dłużej. > Rodzice utrzymują i mają prawo wymagać odpowiednich zachowań.Wydaje mi się, że rodzice mogą zażądać od dorosłego dziecka zaświadczenia o uczęszczaniu do szkoły, czyli potwierdzenia, że istnieje ich obowiązek wobec potomka. > Podatnicy, czyli my wszyscy utrzymujemy szkoły i płacimy nauczycielom, więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych.To upoważniałoby do informacji, ale nie o uczniu, lecz do informacji finansowej o szkole, zarobkach pracowników szkoły, wynikach pracy nauczycieli itd. Uczeń chodzi do szkoły na zasadzie przymusu, ale nie ciąży na nim prawny obowiązek "dobrej nauki". > Dobrzy uczniowie nie mają się czego wstydzić, a ci, którzy mają - to niech się wstydzą.A po co Tobie wiedzieć, że synek sąsiada ma np. pałę z chemii? Różni uczniowie mają różne zdolności, warunki w domu, pomoc, zdrowie - co Tobie do tego? Raczej należałoby publikować oceny w odniesieniu do nauczycieli, bo to oni biorą pieniądze, podatnika, więc niech oni się wstydzą, że wzięli grubą kasę, a nauczyli średnio np na 3,5. Nikt nikomu nie każe być nauczycielem, to dobrowolna funkcja. > Sprawa jest analogiczna do zachowania na ulicy: jeden zachowuje się normalnie a inny lubi po kilku piwkach przewracać kosze na śmieci. Czy takie zachowanie (niekaralne, bo 'o niskiej szkodliwości społecznej') powinno się ukrywać dlatego, że dorosły?Uczeń słaby np. z trygonometrii jest wg Ciebie jak chuligan urządzający burdy?
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) |
> Uczeń słaby np. z trygonometrii jest wg Ciebie jak chuligan urządzający burdy? > Jak morzesz poruwnówac!!!!! Adyć jak któs jest dobry z trygenocostam to nie robi bórd  )))))
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Jak morzesz poruwnówac!!!!! Adyć jak któs jest dobry z trygenocostam to nie robi bórd )))))Na logikę biorąc to jest chyba na odwrót, słaby cały czas musi wkuwać, a na piwko i burdy czas mają tylko największe zdolniachy. Uczyć nie muszą, to i z nudów chuliganią.
|
|
| | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Na logikę biorąc to jest chyba na odwrót, słaby cały czas musi wkuwać, a na piwko i burdy czas mają tylko największe zdolniachy. Uczyć nie muszą, to i z nudów chuliganią.  I tu się mylisz!!!!! Ja w młodości byłem dobry w jednej rzeczy nie miałem czasu na huliganienie Pędziłem ponoć najlepszy bimber w gminie ;P
|
|
| | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Pędziłem ponoć najlepszy bimber w gminie ;PI tym bimbrem to zapędziłeś mnie w kozi róg.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Rodzice utrzymują i mają prawo wymagać odpowiednich zachowań.
Od dzieci, ale czy od szkoły?
>Podatnicy, czyli my wszyscy utrzymujemy szkoły i płacimy nauczycielom, więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych.
A prawo do prywatności? Ono obowiązuje. Nie upieram się, że jest idealne, twierdzę jedynie, że jest nierozumiane.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >> Rodzice utrzymują i mają prawo wymagać odpowiednich zachowań. >Od dzieci, ale czy od szkoły?
Od własnych dzieci, oczywiście. W ważniejszych kwestiach rodzice mają też prawo wymagać odpowiednich zachowań od innych dzieci. Na przykład żeby Adaś nie sypał piaskiem w oczy, albo żeby Adam nie wciągał kolegów w narkotyki.
>>więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych. >A prawo do prywatności? Ono obowiązuje. Nie upieram się, że jest idealne, twierdzę jedynie, że jest nierozumiane.
Argument prawa do prywatności jest dobry przy obronie prawa do noszenia tych szmat okrywających całe ciało pobożnej muzułmanki. Może jest bardziej zrozumiane w świecie szariatu. Tam masz prawo do prywatności: lekarzowi pozwala się badać tylko przez ubranie, prywatność obowiązuje. -
|
|
| | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >>Podatnicy, czyli my wszyscy utrzymujemy szkoły i płacimy nauczycielom, więc wyniki nauczania powinny być dostępne publicznie dla wszystkich zainteresowanych. >A prawo do prywatności? Ono obowiązuje. Dostępne publicznie powinny być wyniki skuteczności dydaktycznej poszczególnych nauczycieli. Wyniki poszczególnych uczniów oczywiście powinny być tajne, podatnik nie jest przecież właścicielem ucznia, ani pełno, ani małoletniego. W przypadku ucznia pełnoletniego powinien on móc ogólnie zastrzec sobie udzielanie rodzicom informacji o nim, co chyba będzie mało skuteczne, skoro mamy silną tradycję jawności ocen w klasie, a być może też przepisy ministerialne wykluczające tajność ocen.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli w zamian za utrzymanie rodzic wymaga dobrych ocen i chodzenia do szkoły, to w tym punkcie nie ma problemu.
Wymagają tego od swojego dziecka, ale nie mogą wymagać od szkoły ujawniania ocen wbrew woli dorosłego ucznia
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 | Michal Jafron (95 punktów) | Będąc nawet na studiach zawsze informowałem rodziców o otrzymanych ocenach.
Zależy to od danej osoby, relacji w rodzinie, co sobie w danej rodzinie każdy jest w stanie powiedzieć.
Nie widzę w tym debilizmu.
|
|
 | | szarley (54913 punktów) | > Będąc nawet na studiach zawsze informowałem rodziców o otrzymanych ocenach.> Zależy to od danej osoby, relacji w rodzinie, co sobie w danej rodzinie każdy jest w stanie powiedzieć.> Nie widzę w tym debilizmu.Daję Ci +, choć chętnie dałym ich 10
|
|
 | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Będąc nawet na studiach zawsze informowałem rodziców o otrzymanych ocenach. >Zależy to od danej osoby, relacji w rodzinie To nie jest wspólne dzieło, zależy zawsze tylko od rodziców.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Będąc nawet na studiach zawsze informowałem rodziców o otrzymanych ocenach.
Wątek jest o prawie, w tym przypadku o prawie rodziców do żądania od szkoły informacji na temat ocen lub o prawie ucznia do zastrzeżenia poufności
>Zależy to od danej osoby, relacji w rodzinie, co sobie w danej rodzinie każdy jest w stanie powiedzieć.
Szkoła ma analizować relacje w rodzinie?
>Nie widzę w tym debilizmu.
Chodzi oczywiście o specyficzny debilizm w rozumienie prawa
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Na pytanie, czy dorosły uczeń ma prawo do nieujawniania rodzicom przez szkołę ocen szkolnych, 80% >czytelników portalu gazeta.pl odpowiedziało że są przeciwko takiemu prawu, bo "przeciez 18-latkowie >są utrzymywani przez rodziców".
Jakiekolwiek prawo mające umożliwić nieujawnianie lub ujawnianie będzie martwym prawem o ile nie nakaże się osobnym prawem szczegółowego postępowania rodziców wobec dziecki, które będzie uniemożliwiało jakiekolwiek wywieranie wpływu. Takie prawo będzie stawiało rodziców na gorszej pozycji, niż ludzi obcych. Zatem nie powinno sie tej kwestii regulować.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jakiekolwiek prawo mające umożliwić nieujawnianie lub ujawnianie będzie martwym prawem o ile nie nakaże się osobnym prawem szczegółowego postępowania rodziców wobec dziecki, które będzie uniemożliwiało jakiekolwiek wywieranie wpływu.
To zupełnie niepotrzebne - z chwilą uzyskania pełnoletności ustaje władza rodzicielska
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >To zupełnie niepotrzebne - z chwilą uzyskania pełnoletności ustaje władza rodzicielska
Władza rodzicielska w dużym stopniu ustaje z chwilą, kiedy dziecko samo na siebie zarabia. Pełnoletność, to tylko formalność.
|
|
| |  | chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Przynajmniej od 18 roku życia może samodzielnie dokonywać czynności prawnych bez zgody rodzica, to jest cokolwiek
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Przynajmniej od 18 roku życia może samodzielnie dokonywać czynności prawnych bez zgody rodzica, to jest cokolwiek  Do dokonania większości czynności prawnych potrzebna jest forsa, której z samego faktu ukończenia osiemnastki nie przybywa.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > czy dorosły uczeń ma prawo Dorosłość nie ma dokładnie wyznaczonej granicy wieku. >Skąd wziąć kandydatów na posłów Np. posłem można zostać po ukończeniu 21 lat, senatorem po trzydziestce a prezydent nie może mieć mniej niż 35. Pełnoletność okołomaturalną wypada zatem uznać za .. niepełną.
|
|
chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Myślę, że nie tyle sabotują, a raczej po prostu nie znają lub nie rozumieją. I tu by się przydała powszechna edukacja z zakresu podstaw prawa, nieraz już tu postulowana.
|
|
| H.Kruger (860 punktów) | Problem ma nastepujący wymiar: - czy rodzice pełnoletniego ucznia mają prawo do uzyskania informacji o jego ocenach, nieobecnościach czy zachowaniu w szkole? Argument przeciw. Kazdy cżłowiek ma prawo do ochrony prywatności i danych osobowych. Niby tak. Ale ustawa o ochronie danych osobowych dopuszcza dostęp do czyichś danych w celu realizacji uprawnienia. A rozporządzenia wykonawcze MEN (nie chce mi się cytować długich nazw) dają rodzicom prawo do informacjo o ocenach uzyskanych przez ich dzieci. Nic na temat dzieci pełnoletnich. Literalnie takie są przepisy. GIODO się aktualnie handryczy z MENem, że rozporządzenie powinno być zmienione, że pełnoletni uczeń powinien mieć możliwość zablokowania w szkole udostepniania ocen rodzicom. Co z tego będzie, tos ię zobaczy.
W mojej ocenie przedmiot handryczenia jest nieistotny. Ustawa ma wyższą rangę nad rozporzadzeniem. Czyli tam gdzie rozporządzenie się z ustawą kłóci, wygrywa ustawa a tam gdzie nie, przepisy rozporządzenia mają zastosowanie. Czyli? Rodzice mają dostęp do szkolnych danych pełnoletniego dziecka do momentu gdy dziecko się temu sprzeciwi. Od tej chwili szkoła powinna respektować prawo tego człowieka. Dla porzadku dodam, że prawo do ochrony prywatności ma nie tylko dorosły ale i dziecko niepełnoletnie. Tyle, że za dziecko decyzje podejmują opiekunowie prawni, czyli wtedy dostęp do danych jest bezdyskusyjny. Oczywiście z realizacją swego prawa pełnoletni uczeń będzie miał problemy. Jeśli wyrazi sprzeciw, szkoła będzie robiła problemy, bo szkoły to struktury skostniałe i niezbyt prawnie oblatane. Ale wtedy działanie szkoły można zgłosić, np. do GIODO. Albo nawet zaskarżyć. Ciekawy byłby taki proces.
Dla mnie ta sprawa ma jeszcze jeden aspekt. Otóż uważam, że pełnoletni (tzn. minimum 18-letni) uczeń, który nie potrafi ułożyć sobie z rodzicami stosunków w taki sposób, by się nie bać zdradzać im swych ocen i sięgnąć po ten instrument prawny - nie jest dorosły. Co ja gadam, dorosły to on nie jest i tak! Ja bym mu odmówił nawet prawa do uznania dojrzałości na poziomie 18 lat życia. Odpowiedzialność nastolatka, zwłaszcza starszego, powinna polegać między innymi na tym, że rozumie, iż to nie on się otrzymuje i nie on tak naprawdę ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny, bo jeśli coś zmaluje, to rodzice zapłacą, będą świecić oczami, wyciągać z dołka, błagac policję i co tam jeszcze się da. Jeśli to rozumie, to rozumie i potrzebę rodziców do posiadania wiedzy jak mu idzie w szkole.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|