 |
Sposób przekonania do racjonalizmu. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2014 16:27 | fallen (31 punktów) | Sposób przekonania do racjonalizmu.
2 na 2 | Przed chwilą byli u mnie Świadkowie Jehowy. Swój wywód zaczęli od pytania: "Czy zastanawia się Pan nad śmiercią. Czy myśli Pan, że po śmierci spotka się z bliskimi zmarłymi." Dalsza rozmowa nie miała sensu. Przypomniało mi tu o niezwykłym stwierdzeniu byłego papieża J.Ś. Benedykta XVI: "Śmierć to wrota przez które metafizyka wkracza do naszego życia".
Zadałem sobie pytanie, ile osób, aktualnie gorliwie wierzących, beznamiętnie stwierdziłoby, że Boga nie ma, gdyby nie było śmierci (techniczna metoda nie jest kwestią rozważań. Nazwijmy to możliwością wskrzeszenia człowieka z pojedyńczej komórki wraz z jego świadomością.).
Po co byłby im Bóg skoro swoje życie mogliby kontynuować wiecznie. Być może część osób interesowałaby "magia" i "przesądy", ale Bóg?
Zauważyłem, że wiele osób na tym forum stara się przekonać ludzi do ateizmu. Równocześnie widzę, jak nieskuteczna jest przy tym dyskusja. Może warto ten wysiłek włożyć w rozwój nauki, która może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność.
Z drugiej strony, jeśli czyta to jakiś teista, to niech zastanowi się, jak łatwo byłoby mu stwierdzić "Boga nie ma", gdyby był nieśmiertelny, a do tego mógł wskrzesić bliskich, którzy odeszli z tego świata. Czy gdyby Blaise Pascal był nieśmiertelny stworzyłby swój zakład?
Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | paganus (731 punktów) | >ile osób, aktualnie gorliwie wierzących, beznamiętnie stwierdziłoby, że Boga nie ma, gdyby nie było śmierci <
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że gdyby nie było śmierci, nie powstałoby takie zjawisko, jak "religia". Religia, jako "opium dla mas" powstała przede wszystkim po to, aby "oswoić" śmierć.
* Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie - nie do zniesienia dla słabych. Ryunosuke Akutagawa
|
|
 | 3 na 3 Monentor (475 punktów) (zablokowany) |
>Religia, jako "opium dla mas" powstała przede wszystkim po to, aby "oswoić" śmierć.
Zgadza się, a teraz zbiór swoich absurdów przerzuca na seksualność ludzką.
|
|
3 na 3 | Yksiński (179 punktów) | Ale jeżeli wszechświat jest skończony, w tym sensie, że prędzej czy później zginie, wygaśnie, czy jak mu tam? O ile pamiętam obecna wiedza nie zakłada wiecznego istnienia wszechświata. A skoro tak to nawet taki "lek na nieśmiertelność" nie zapewni życia w nieskończoność. Krótko mówiąc - nie zadziała.
|
|
 | | fallen (31 punktów) | Może, ale jednak nie zmiania to faktu, że śmierć byłaby "nieobecna". Czesc by w nia wierzyła, czesc uważała, że jakoś jej unikniemy. Z resztą to punkt ograniczenie założenia. Ja zakładam hipotetycznie pełne założenie.
>Ale jeżeli wszechświat jest skończony, w tym sensie, że prędzej czy później zginie, wygaśnie, czy jak mu tam? O ile pamiętam obecna wiedza nie zakłada wiecznego istnienia wszechświata. A skoro tak to nawet taki "lek na nieśmiertelność" nie zapewni życia w nieskończoność. Krótko mówiąc - nie zadziała. >
|
|
|  | 1 na 1 | Yksiński (179 punktów) | > Może, ale jednak nie zmiania to faktu, że śmierć byłaby "nieobecna". Czesc by w nia wierzyła, czesc uważała, że jakoś jej unikniemy. Z resztą to punkt ograniczenie założenia. Ja zakładam hipotetycznie pełne założenie.Może inaczej. Nie zadziała definitywnie. Dla części byłoby to zapewne wystarczające do odrzucenia wiary. Dla jak dużej części już nie wiem. Nawet nie próbuję zgadywać. Może dla mniej niż połowy, a może dla większości. Może nawet dla zdecydowanej większości. Obawiam się jednak, że właściwą weryfikację tego zapewniłaby dopiero praktyka. W każdym razie bez względu na to jest to bardzo interesująca perspektywa z tą nieśmiertelnością  * *nie wiem tylko co wtedy z ZUSem
|
|
9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >Może warto ten wysiłek włożyć w rozwój nauki, która może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność. A gdzie się wtedy pomieszczą następne pokolenia? Ta planeta nie jest z gumy, inne też nie. Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
|
|
 | 1 na 1 | fallen (31 punktów) | To bez znaczenia dla wywodu. Rzeczywiscie stworzyłoby to pewne problemy organizacyjne. Do rozwiazania.
>>Może warto ten wysiłek włożyć w rozwój nauki, która może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność. >A gdzie się wtedy pomieszczą następne pokolenia? Ta planeta nie jest z gumy, inne też nie. Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >To bez znaczenia dla wywodu. Rzeczywiscie stworzyłoby to pewne problemy organizacyjne. Do rozwiazania. "Logan's Run"? (film z 1976 r.). To nie, ja dziękuję, wolę, żeby było tak, jak jest. Żadnej nieśmiertelności i żadnego rozwiązywania problemów.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >To bez znaczenia dla wywodu. Oczywiście! Pogadać sobie, to można długo i namiętnie, ale Pan zdaje się proponował przejście do praktyki.
>Rzeczywiscie stworzyłoby to pewne problemy organizacyjne. Do rozwiazania. Jakie tam problemy? Dla Pana Boga, to drobiazg takie problemy rozwiązać - dorzuci parę, czy parędziesiąt planet, gorzej z pojemnością mózgu. Co zrobić z tymi już pełnymi, a i te bardziej puste szybko by się dopełniły.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >>A gdzie się wtedy pomieszczą następne pokolenia? Ta planeta nie jest z gumy, inne też nie. Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
A dlaczego się w ogóle rozmnażać? Toż to bezrozumny dyktat natury, a nie jakaś racjonalna konieczność.
|
|
| |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A dlaczego się w ogóle rozmnażać? Bo rząd i ZUS będą smutne. Względnie ktoś chce mieć dziecko. Osobiście jednak plusów w tym nie widzę, dzieci to kosztowna i czasochłonna inwestycja.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | > A gdzie się wtedy pomieszczą następne pokolenia? Ta planeta nie jest z gumy, inne też nie. Trzeba będzie przestać się rozmnażać.A po co się rozmnażać jak wszyscy by byli nieśmiertelni? Ilu można mieć żyjących krewnych?  Codziennie chodzić na imieniny i urodziny, to ja dziękuję za taką nieśmiertelność.
|
|
 | | niestadny (2492 punktów) | >A gdzie się wtedy pomieszczą następne pokolenia? Ta planeta nie jest z gumy, inne też nie. Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
To oznacza zagładę gatunku ludzkiego. Od postawienia przez człowieka stopy na Księżycu minęło prawie czterdzieści pięć lat i praktycznie stoimy w miejscu. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. "Rozwiązaniem" są wojny/kataklizmy na skalę globalną/epidemie, które wytrzebią znaczacą część populacji.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | 6 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To oznacza zagładę gatunku ludzkiego.Ograniczenie rozmnażania nie oznacza zaraz lawinowego i stabilnego w czasie zmniejszenia populacji. Mówić o tym (krakać) a zanotować przez 100 czy 200 lat z rzędu taki trend to dwie różne rzeczy. > Od postawienia przez człowieka stopy na Księżycu minęło> prawie czterdzieści pięć lat i praktycznie stoimy w miejscu.Zatem genetyka, internet, informatyzacja życia, badania nad fizyką cząstek elementarnych, rozwój nauk humanistycznych to stanie w miejscu. Rozumiem  > Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.Prawda, prawda zaiste  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | | niestadny (2492 punktów) | > Ograniczenie rozmnażania nie oznacza zaraz lawinowego i stabilnego w czasie zmniejszenia populacji.W przypadku ograniczenia rozmnażania jak najbardziej. Tyle, że mowa była o zaprzestaniu rozmnażania się  > Trzeba będzie przestać się rozmnażać./wytł.-moje/ > > Od postawienia przez człowieka stopy na Księżycu minęło prawie czterdzieści pięć lat i praktycznie stoimy w miejscu.> Zatem genetyka, internet, informatyzacja życia, badania nad fizyką cząstek elementarnych, rozwój nauk humanistycznych to stanie w miejscu.Dzięki za "oświecenie".  W zacytownym zdaniu "stoimy w miejscu" oznacza stagnację w podboju kosmosu. Należało doprecyzować, jak widzę.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > W przypadku ograniczenia rozmnażania jak najbardziej. Tyle,> że mowa była o zaprzestaniu rozmnażania się  Zgadza się, mowa była - ale i wcześniejszy wątek był już krakaniem. Kto odczuwa przymus napisania, że "trzeba przestać się rozmnażać" cierpi chyba na jakieś fobie  > Dzięki za "oświecenie".  Do usług  > W zacytownym zdaniu "stoimy w miejscu" oznacza stagnację w> podboju kosmosu. Należało doprecyzować, jak widzę.Ee.. tyle przecież przeprowadzono różnych eksperymentów, analiz. Chyba że rozumieć "podbój" dokładnie poprez zasiedlanie, to rzeczywiście stoimy w miejscu: przed misjami Apollo nikt nie mieszkał poza ziemią (poza oczywiście ufoludkami) i po tych misjach jest prawie dokładnie tak samo, jeśli nie liczyć paromiesięcznych wizyt ludzi na orbicie. Ale, ale: co z odkryciami dokonanymi za pomocą Teleskopu Hubla lub ostatnimi (jeszcze więszymi) poprzez Teleskop Keplera? Mimo wszystko nie zgodzę się ze słowem 'stagnacja', skoro wiemy już na 100% że około 800 gwiazd ma układy planetarne i liczba ta ciągle rośnie, a parę z tych gwiazd ma planety w podobnej odległości, jak nasza Ziemia od Słońca. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Chyba że rozumieć "podbój" dokładnie poprez zasiedlanie, to rzeczywiście stoimy w miejscu[...]Dobrze zrozumiałeś!  Takoż "stagnacja" dotyczyła owego zasiedlania. Moim zdaniem zasiedlanie można z czystym sumieniem wykreślić z listy "lekarstw" na przeludnienie. Prędzej ludzie zaczną włazić na siebie.  Pozostaje zatem kwestia wyegzekwowania modelu "2+1" o którym wspomniałeś. Trudna sprawa. Przyszło mi do głowy, że całkiem sporo miejsca mamy nad głowami, pod ziemią, na i pod powierzchnią oceanów. Nie jest źle!
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przyszło mi do głowy, że całkiem sporo miejsca mamy nad> głowami, pod ziemią, na i pod powierzchnią oceanów. Nie jest źle!To na poczatek, zdecydowanie łatwiej i taniej będzie to zrobić "na pierwszy ogień". Ale zostaw tą drewnianą maczugę w walce o ogień. Wyobraź sobie perspektywę ludzkości za 100 tysięcy, a jeśli mało to za kilkadziesiąt milionów lat. Postęp naukowy i technologiczny, który zrobiliśmy przez ostatnie 500 lat jest niewspółmierny do całej 300 tys. letniej historii homo sapiens. To nastraja dość osobliwie. Popatrz w górę trochę dalej niż parę, parenaście km. Co widzisz: niebo usiane gwizadami. Nasza Galaktyka zawiera od 100 (według starszych szacunków) do 400 miliardów (według nowszych szacunków) gwiazd. Ma średnicę około 100 000 lat świetlnych i grubość ok. 1000 lat świetlnych. W jednej gromadzie galaktyk mamy skupisko od kilkudziesięciu do kilku tysięcy galaktyk tworzących układ związany grawitacyjnie. Później są super gromady (np. Panny, która zawiera naszą Drogę Mleczną), skupiska gromad i supergromad. Szacuje się, że widzialny Wszechświat zawiera 30 tryliardów gwiazd składających się na 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Te wszystkie galaktyki tworzą 25 miliardów grup galaktyk zawartych w 10 milionach supergromad galaktyk. Powszechnie uważa się, że średnica obserwowalnego Wszechświata jest równa około 92 miliardów lat świetlnych. A widzimy tylko niezmiernie mały ułamek materii wszechświata. Mnie z kolei przyszło do głowy, że skoro dziś swobodnie manipulujemy polem elektrycznym, magnetycznym, eksperymentujemy z syntezą jądrową i wysyłamy sondy poza Układ Słoneczny, to za milion lat będziemy mogli tworzyć w rozsądnym czasie układy planetarne na innych gwizdach, może całkim nowe gwiazdy z planetami wprost z gwiezdnej materii. W dalszej perspektywie również nie jest źle, a nawet 'nieco' onieśmielająco  pozdrowienia
|
|
| | | | | |  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > Mnie z kolei przyszło do głowy, że skoro dziś swobodnie manipulujemy polem elektrycznym, magnetycznym, eksperymentujemy z syntezą jądrową i wysyłamy sondy poza Układ Słoneczny, to za milion lat będziemy mogli tworzyć w rozsądnym czasie układy planetarne na innych gwizdach, może całkiem nowe gwiazdy z planetami wprost z gwiezdnej materii.Dla mnie z kolei przyszło do głowy, że skoro dziś swobodnie manipulujemy polem elektrycznym, magnetycznym to za jakiś okres czasu będziemy mogli przyciągać w pobliżu swojej planety inne galaktyki, tak, aby stały się one lepiej widoczne i można było dokonać lepszej obserwacji.  Science fiction - dzisiaj
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > za jakiś okres czasu będziemy mogli przyciągać w pobliżu swojej> planety inne galaktyki, tak, aby stały się one lepiej widoczne i można> było dokonać lepszej obserwacji. Science fiction - dzisiaj  Dzisiaj tak  Z drugiej strony ja bym się nieco bał tego typu rozwiązań  Podobny pomysł w innej skali wykorzystano w filmie "Bruce wszechmogący". Bohater tego filmu posiadł na jakiś czas zdolności Boga. W jednej ze scen przyciąga sobie księżyć, żeby zrobic większe wrażenie na panience. Panna dostaje prawie orgazmu na widok wielkiego księżyca nocą, ale okazuje się że stwarza to powódź (pływy) i inne kataklizmy. To już może lepiej popracujmy nad teleportacją, czy tez innym - szybszym od światła sposobem przemieszczania się  pozdrówka
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > Z drugiej strony ja bym się nieco bał tego typu rozwiązań Podobny pomysł w innej skali wykorzystano w filmie "Bruce wszechmogący". Bohater tego filmu posiadł na jakiś czas zdolności Boga. W jednej ze scen przyciąga sobie księżyć, żeby zrobic większe wrażenie na panience. Panna dostaje prawie orgazmu na widok wielkiego księżyca nocą, ale okazuje się że stwarza to powódź (pływy) i inne kataklizmy.Tak na marginesie jeden ze słabszych wątków, albowiem każdy mądry człowiek rozumie, że powódź w Hong Kongu (a zdaje się to jedyny tam pokazany efekt) byłaby najmniej chyba znaczącym skutkiem takiego przybliżenia Księżyca do Ziemi.
|
|
| | | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >Tak na marginesie jeden ze słabszych wątków, albowiem każdy mądry człowiek rozumie, że powódź w Hong Kongu (a zdaje się to jedyny tam pokazany efekt) byłaby najmniej chyba znaczącym skutkiem takiego przybliżenia Księżyca do Ziemi. >
To tylko film, ale tak naprawdę nic w tym dziwnego nie ma - dla ludzi bzykanie i jedzenie to dwie z najważniejszych potrzeb.
Ktoś (w jakiejś książce) napisał: Wyobraź sobie, że zostałeś (twój mózg został) stworzony do pieprzenia się i zabijania na jakiejś sawannie. Wyobraź sobie, że jesteś człowiekiem...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >> Przyszło mi do głowy, że całkiem sporo miejsca mamy nad >> głowami, pod ziemią, na i pod powierzchnią oceanów. Nie jest źle! >Postęp naukowy i technologiczny, który zrobiliśmy przez ostatnie 500 lat...
i wcześniejsze posty...
Zauważyć by należało, że powstanie i rozwój religii, wiara w bóstwa, powstała jako konieczność wyjaśniania niezrozumiałego otaczającego świata; no i wynikało to ze strachu przed nim. Im więcej wiemy o świecie, tym mniej się go obawiamy; wiarę w bóstwa zastąpiliśmy wiarą w naukę. Problem w tym, że nauka przedstawia świat jakiego nie jesteśmy w stanie sobie całościowo wyobrazić. Wiemy "z grubsza", że jest opisany, znamy dużo jego praw, ale w skali makro nadal nie wiemy czym jest. Badania nad świadomością każą się zastanowić czym jest życie? Czy zakończenie życia materialnego to koniec życia? A świadomość - co się z nią dzieje? Można ją zachować? Na te pytania odpowiadał m.in. hinduizm, buddyzm poprzez ścieżkę reinkarnacji - przenoszenia świadomości z bytu na byt. Mówi on także o przenikającej wszystko energii; i jak ma się to do nauki - aktualny stan wiedzy potwierdza istnienie tzw. ciemnej energii, która stanowi ok. 70% wszystkiego we wszechświecie - tylko, że nikt bladego pojęcia nie ma czym jest ciemna energia. (nie znaczy to oczywiście, że jedno ma związek z drugim, ale można się przecież zastanowić - nic nie szkodzi). Być może człowiek mówi o tej samej rzeczy innymi słowami? Strach przed śmiercią, jest tym przed czym człowiek czuje największą obawę (choć różnie to jest w różnych kulturach). Zastanawiające jest jednak, że człowiek nie chce żyć wiecznie w świecie materialnym, ale wieczne duchowe życie jest dla niego kuszącą alternatywą. To ciekawe, bo przecież nikt nie doświadczył, ani materialnego życia wiecznego, ani duchowego życia wiecznego. Nie rozumiem, dlaczego (jeżeli miało by to być możliwe), życie materialne miało by być "smutne". Jeżeli było by możliwe "świadome" przenoszenie świadomości (a więc inaczej niż np. w hinduizmie) w inne ciało, to czy świadomość taka mogła by się znudzić życiem? Och... dużo tych pytań.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
Na to jest już patent wraz ze wzrorstem długości życia, chiński: 2+1 Natomiast po osiągnięciu nieśmiertelności są dwie alternatywy: albo 2+0, albo podbój kosmosu. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Patent jest, problemem będzie wdrożenie go w życie... Ale nie ma się co martwić. I tak tylko teoretyzujemy. Człowiek nie stanie się nigdy nieśmiertelny. W pewnym sensie "nieśmiertelna" jest tylko bakteria czy inna ameba.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale nie ma się co martwić. I tak tylko teoretyzujemy. Człowiek> nie stanie się nigdy nieśmiertelny. W pewnym sensie "nieśmiertelna"> jest tylko bakteria czy inna ameba.Zgadza się, i to tylko w pewnym sensie. Poza tym smierć to też pewnego rodzaju błogosławieństwo. Żyć setki lat z pamięcią olbrzymiej liczby doświadczeń, własnych żenujących błędów, bez spontanu robienia czegoś pierwszy raz.. to byłby dopiero bagaż. Mnie jako dziecku bardzo podobała się scena narzekającego Mistrza Yody z "Gwiezdnych Wojen" u schyłku swojego 800 letniego życia na Dagobah. Odszedł prawie spełniony - prawie, bo jeszcze nie widział tryumfu swojego wychowanka Luke'a. W odejściu spełnionym jest coś wielkiego..   pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spaćh
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Poza tym smierć to też pewnego rodzaju błogosławieństwo.> Żyć setki lat z pamięcią olbrzymiej liczby doświadczeń, własnych żenujących błędów,Czy ja wiem? Na błędy popełnione 20 (a nawet i 10) lat temu patrzy się już właściwie jak na działania podejmowane przez jakiegoś innego człowieka. A bywają w życiu i takie momenty, kiedy tempo naszych wewnętrznych zmian przyspiesza na tyle, że myśli i motywacje sprzed 2-3 lat stają się już czymś obcym. > bez spontanu robienia czegoś pierwszy raz...A kto broni? Po wykorzystaniu większości "spontanu" dostępnego na danym poziomie rozwoju, dostrzegamy, że powyżej jest kolejny level z takimi rodzajami spontanów, jakie nam się na obecnym nawet nie śniły
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Po wykorzystaniu większości "spontanu" dostępnego na danym> poziomie rozwoju, dostrzegamy, że powyżej jest kolejny level> z takimi rodzajami spontanów, jakie nam się na obecnym nawet nie śniły  Hm, coś w tym musi być  A co konkretnie masz na myśli?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ratatoskr (4439 punktów) | > > Po wykorzystaniu większości "spontanu" dostępnego na danym> > poziomie rozwoju, dostrzegamy, że powyżej jest kolejny level> > z takimi rodzajami spontanów, jakie nam się na obecnym nawet nie śniły  > Hm, coś w tym musi być A co konkretnie masz na myśli?spontan level 0Wydaję całe kieszonkowe na lody. spontan level 1Wydaję całe czesne na piwo. spontan level 2Wydaję kilka kolejnych pensji na komputer. spontan level 3Zakładam własną firmę / portal internetowy. spontan level 4Dochody z mojej działalności są na tyle duże, że mogę część czasu i środków przeznaczyć na jakąś działalność społeczną / napisać książkę / otworzyć własne pismo / założyć fundację / stowarzyszenie. W ogólności zaczynam myśleć o kształtowaniu rzeczywistości społecznej mojego kraju, mam ku temu wystarczający potencjał intelektualny i stać mnie na to. spontan level 5Powyższe już mi nie wystarcza. Zakładam własną partię / zaczynam przekupywać polityków. spontan level 6Nie wiem (jeszcze  )
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > spontan level 6Nie wiem (jeszcze )Tja.. jeśli iść po Twojej linii, to: spontan level 6 a) ściezka Kim Dzong Una: szantażuję świat użyciem bomby atomowej oraz dręczę swój naród biedą, w ukryciu prywatnie testując wszystkie zgniłe zdobycze i przyjemności Zachodu spontan level 6 b) ścieżka Jezusa: zbawiam świat swoją śmiercią, oraz mówię ludziom żeby szli za mną wierząc w to co ja wierzę spontan level 6 c) obdarzam świat wojnami z terrorystami (ścieżka prezydentów Bushów) spontan level 6 d) ścieżka Siostry Teresy: zbawiam świat otwieraniem coraz to nowych domów modlitwy i zarazem umieralni spontan level 6 e) ścieżka Lorda Vadera i Dartha Sidousa - nie trzeba tłumaczyć  spontan level 6 f) ścieżka Jarosława Kaczyńskiego - patrz 6 b), tylko zamiast "swoją śmiercią" - śmiercią Brata + uwalniam Polskę od Donalda Tuska itd. itp. etc...
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | >> Trzeba będzie przestać się rozmnażać. >Na to jest już patent wraz ze wzrorstem długości życia, chiński: 2+1 >Natomiast po osiągnięciu nieśmiertelności są dwie alternatywy: albo 2+0, albo podbój kosmosu. Tak sobie myślę, że gdybyśmy osiągnęli nieśmiertelność, rozmnażanie nie byłoby potrzebne nie tylko ze społecznego punktu widzenia, ale też biologicznego. Rozmnażamy się po to, żeby zapewnić nieśmiertelność swoim genom. Jeśli zapewnimy im nieśmiertelność w inny sposób, to może natura zmniejszy presję na rozmnażanie się. Już teraz możemy zaobserwować niski przyrost naturalny w społeczeństwach, gdzie ludzie długo żyją.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Tak sobie myślę, że gdybyśmy osiągnęli nieśmiertelność, rozmnażanie > nie byłoby potrzebne nie tylko ze społecznego punktu widzenia, ale też biologicznego.
Znałem kobiety, z którymi zaczynało źle się dziać (w sensie psychicznym) gdy nie miały dzieci. Jedna z nich świadomie zaryzykwoała ślepotę by urodzić drugie dziecko: najpierw powzięła tą decyzję, w konsekwencji później zrezygnowała z antykoncepcji. Poza tym pary nie mogące mieć dzieci też decydują się na adopcję nie przypadkiem..
> Rozmnażamy się po to, żeby zapewnić nieśmiertelność swoim > genom. Jeśli zapewnimy im nieśmiertelność w inny sposób, to > może natura zmniejszy presję na rozmnażanie się.
Trudno powiedzieć. Intuicyjnie może być tak jak mówisz, ale to raczej długi proces.
>Już teraz możemy zaobserwować niski przyrost naturalny > w społeczeństwach, gdzie ludzie długo żyją.
+ dodatkowo mają względnie dobry status społeczny i dostęp od dłuższego czasu do dóbr. Choć tutaj sprawa nie jest tak jednoznaczna, jest sporo czynników. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Znałem kobiety, z którymi zaczynało źle się dziać (w sensie psychicznym) gdy nie miały dzieci. Jedna z nich świadomie zaryzykwoała ślepotę by urodzić drugie dziecko: najpierw powzięła tą decyzję, w konsekwencji później zrezygnowała z antykoncepcji. To jest właśnie ta presja biologiczna na rozmnażanie.
>to raczej długi proces. Tak, to zdecydowanie długi proces. Gdyby nieśmiertelność została odkryta nagle i niespodziewanie to chyba trzeba byłoby to ukrywać przed ludźmi, bo wywołałoby katastrofę. Ale stopniowo ludzie powinni się dostosować do zmian. Najlepsze byłoby stopniowe wydłużanie życia i oczywiście młodości.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Najlepsze byłoby stopniowe wydłużanie życia i oczywiście młodości.+ sprawności cielesnej i intelektualnej, która za nią idzie. Z drugiej jednak strony są i minusy: wyobrażasz sobie kontrolującego rodzica, który ze zdwojoną prężnością młodego boga mówi Ci jak masz żyć, jak wychowywać własne dzieci w jego wieku 100 lat? Pomyśl o teściowej której przyszła chętka na odwiedziny, a na nich szczebiotliwe chwalenie stylu życia z przed epoki? "Dziecko, ja Ci pokażę jak to się robi"  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >+ sprawności cielesnej i intelektualnej, która za nią idzie. To oczywiste, inaczej byłoby bez sensu.
>Z drugiej jednak strony są i minusy: Wszystko ma minusy. W ten sposób można się tylko pocieszać. Gdybyś miał wybór, czy żyć wiecznie, powiedziałbyś "Nie chę, bo mnie teściowa będzie odwiedzać przez 1000 lat"?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdybyś miał wybór, czy żyć wiecznie, powiedziałbyś "Nie chę, > bo mnie teściowa będzie odwiedzać przez 1000 lat"?
Bardzo trudno to określić, ale raczej starałbym się wyeliminować ten problem z życia tzn. ustawić rozsądnie granice. Czasem jednak ludzie bywają bezsilni lub pewnych rzeczy nieświadomi - są i tacy, którzy żyją z rodzicami po 30tce, 40tce albo i dłużej. Zawsze gdy o tym słyszę zastanawia mnie, jaki ma to sens i czy można być w takim układzie szczęśliwym. Pytanie czy na pewno możliwe jest przedłużanie takiej dziecięcej "szczęśliwości" w nieskończoność? pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Bardzo trudno to określić, ale raczej starałbym się wyeliminować ten problem z życia tzn. ustawić rozsądnie granice. >Czasem jednak ludzie bywają bezsilni lub pewnych rzeczy nieświadomi - są i tacy, którzy żyją z rodzicami po 30tce, 40tce albo i dłużej. Zawsze gdy o tym słyszę zastanawia mnie, jaki ma to sens i czy można być w takim układzie szczęśliwym. >Pytanie czy na pewno możliwe jest przedłużanie takiej dziecięcej "szczęśliwości" w nieskończoność? To wszystko są problemy, które nie mają wiele wspólnego z tematem nieśmiertelności. A im dłużej człowiek żyje, tym większą ma szanse ustawić sobie w końcu życie tak, jak chce i nacieszyć się tym. Śmierć rodziców i teściów nie jest jedynym rozwiązaniem problemów z rodziną.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Śmierć rodziców i teściów nie jest jedynym rozwiązaniem problemów z rodziną.Faktycznie nie jest i lepiej by nigdy nie była, choć czasem jest zimnym prysznicem skierowanym na człowieka, który przestał mieszkać pod kloszem. Dość oryginalnie pokazuje to film Peacock. www.filmwe(*) wyjść na jaw-11361#Wyjście na świat w takich sytuacjach bywa szokiem, kiedyś słyszałem że we Włoszech jest najwięcej ludzi którzy po 30tce mieszkają z rodzicami. Im szybciej się to dzieje, tym bardziej bezboleśnie. pozdrawiam PS komentarz Internauty trochę na bakier z niuansami m.in. zapomniał dodać, że akcja dzieje się około rok od śmierci matki Johna. Ale lepsze to niż zdawkowa notka w serwisie
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > > Śmierć rodziców i teściów nie jest jedynym rozwiązaniem problemów z rodziną.> Faktycznie nie jest i lepiej by nigdy nie była,Otóż to. Jednak są tacy, którzy czekają, bo nie widzą innego wyjścia. Rzadko na śmierć rodziców, częściej teściów. A czas mija. No i można nie doczekać się. A gdyby ludzie byli nieśmiertelni, nie byłoby sensu czekać, tylko każdy miałby motywację, żeby jednak jakoś rozwiązywać swoje problemy. Widzisz, ile pożytków z nieśmiertelności? A Ty tylko o złych stronach.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jednaj są tacy, którzy czekają, bo nie widzą innego wyjścia.> Rzadko na śmierć rodziców, częściej teściów. A czas mija.> No i można nie doczekać się.Mam w pracy od 15 lat kolegę, który ciągle gada o miłości, o tym po co Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, jakie one ładne, jak stał kiedyś w kolejce i ładna pani wybrała parę produktów to i on spróbował itp. Specjalizuje się w monologach o dydaktyce seksu. Jeśli są czyjeś imieniny - zazwyczaj zostaje zapytany przez jedną ze starszych koleżanek o osobiste doświadczenia, o uchylenie rąbka tajemnicy czy ma kogoś. Wtedy milknie. Czasem jadąc w windzie gada jakieś androny do jadącej z nim danej młodej koleżanki (u nas w biurze pracuje ok 300 osób). Co kilkanaście miesięcy ma jakąś miłośc platoniczną - jak odbiera od niej telefony (a tak jest niezmiernie rzadko, ale bywa) to jest w siódmym niebie i puszy się przed kolegami. Niestety zapytany o zdjęcie by pokazał kto jest powodem jego tak dobrego humoru czerwieni się i milknie. Parę lat temu zasugerowałem najbardziej delikatnie jak umiałem, że psychoterapeuci mogą spróbować w pewnych sytuacjach pomóc, bo "czas mija no i można się nie doczekać". Zgadnij jaka była reakcja i jak to wygląda dzisiaj. > A gdyby ludzie byli nieśmiertelni, nie byłoby sensu czekać, tylko> każdy miałby motywację, żeby jednak jakoś rozwiązywać swoje problemy.Uhm, z naciskiem na każdy. Wielki optymista z Ciebie Barbielu  > Widzisz, ile pożytków z nieśmiertelności? A Ty tylko o złych stronach.  No taki jakiś wredny pesymista ze mnie  
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Mam w pracy od 15 lat kolegę, (...) Zgadnij jaka była reakcja i jak to wygląda dzisiaj.I myślisz, że on mógłby tak całą wieczność? Jego sprawa. Co mu żałować? > Uhm, z naciskiem na każdy.Bo to jest kwestia czasu. A tego nie będzie brakowało. Ale nawet jeśli trafi się ktoś odporny na zmiany, to już jego sprawa. > Wielki optymista z Ciebie Barbielu  No cóż, rozgryzłeś mnie  > No taki jakiś wredny pesymista ze mnie   Skoro tak mówisz...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > I myślisz, że on mógłby tak całą wieczność?On i inni jemu podobni. Tak mi się wydaje. Bywa, że tacy ludzie dożywają 80ki nietknięci zębem autorefleksji dającej siarczysty kop ku zmianie. Oczywiście w praktyce długowieczności (albo wieczności) może być różnie, tego nikt nie sprawdził. > Bo to jest kwestia czasu. A tego nie będzie brakowało.Też tak kiedyś myślałem. To bardzo optymistyczny wariant, zarazem spore uproszczenie. Wydaje mi się, że nie czas gra tu rolę, tylko coś innego. Trudno to nazwać. Jeśli już to nazwałbym to darem refleksji, choć daleki jestem od twierdzenia że to dar od Boga. Swoisty cud, który czasem się wydarza - cud w kategoriach pojmowania człowieka, cud natury. Czas w przypadkach takich ludzi stoi. Oczywiście na zewnątrz biegnie, oni się starzeją ale ich sposób rozumowania stoi w miejscu, ścieżki myśli sa zapętlone zataczając kręgi ciągle po tych samych torach. Myślę, że mogłoby tak się dziać w nieskończoność, chyba że ktoś lub coś wkracza i jednocześnie dana osoba zostaje obdarowana czymś, co wszystko zmienia. > >No taki jakiś wredny pesymista ze mnie> Skoro tak mówisz...A może ostatecznie realista?  Przyjmowanie na stałe postawy skrajnej bywa szkodliwe. Poza tym nie bójmy się rozmawiać o sprawach przykrych. łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Myślę, że mogłoby tak się dziać w nieskończoność, chyba że ktoś lub coś wkracza i jednocześnie dana osoba zostaje obdarowana czymś, co wszystko zmienia.Pewnie mogłoby, choć trudno sobie wyobrazić, żeby nic się nie wydarzyło przez całą wieczność. Tylko czy to jest argument przeciw długowieczności? Jeśli ktoś chce tak żyć 80 lat, to może będzie chciał i 1000 lat? I co najważniejsze - dlaczego odbierać szansę innym, którzy potrafią lepiej korzystać z życia? > A może ostatecznie realista?  Nie przeczę. Ja skupiam się na pozytywnych stronach życia, Ty na negatywnych. Tylko co z tego wynika? Porafię przewidywać niechciane konsekwencje swoich działań na równi z chcianymi, potrafię zrezygnować z planu, jeśli jest zbyt ryzykowny. Tyle, że dla mnie świat jest piękny. > Przyjmowanie na stałe postawy skrajnej bywa szkodliwe.Co masz konkretnie na myśli? > Poza tym nie bójmy się rozmawiać o sprawach przykrych.Ja się nie boję, tylko nie mam takiej potrzeby. Poza tym ja naprawdę nie widzę problemu w tym, że ktoś żyje inaczej, niż ja żyłbym na jego miejscu. Kiedyś przejmowałem się ludźmi, którzy narzekają jak im źle. Chciałem im pomóc. Teraz widzę, że ludzie po prostu lubią narzekać, a jak nawet mają szansę coś zmienić w życiu, to nic nie zmieniają. Na takich nie ma rady. Po co się nimi przejmować? Ja zakładam, że żyją tak jak chcą. A mówiąc po Twojemu wyrażają siebie przez swoje postępowanie.
|
|
 | 1 na 1 | paganus (731 punktów) | Trzeba będzie przestać się rozmnażać.
Chcesz mi odebrać jedyną (no ... może jedną z kilku) przyjemność egzystencji ?
* Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie - nie do zniesienia dla słabych. Ryunosuke Akutagawa
|
|
| |  | 1 na 1 | paganus (731 punktów) | > Rozmnażanie??? > Myślałam, że... no, wiesz... przyjemność może być i bez rozmnażania  Bo troszkę jest, ale jak przyjemność będzie a rozmnażania nie, to Ojciec Natur pogniewa się na nas i uzna, że to grzech i znowu będziemy mieli kłopoty.
* Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie - nie do zniesienia dla słabych. Ryunosuke Akutagawa
|
|
| | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > jak przyjemność będzie a rozmnażania nie, to Ojciec Natur> pogniewa się na nas i uzna, że to grzech i znowu będziemy mieli kłopoty.Och a skąd ta supozycja i zarazem lęk? Pewnie masz jakieś prywatne audiencje z Karcącym Ojcem Naturem 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | paganus (731 punktów) | > Och a skąd ta supozycja i zarazem lęk?> Pewnie masz jakieś prywatne audiencje z Karcącym Ojcem Naturem  No wiesz ... nie opłaca się z NIM zadzierać przecież. Z samych książek i opowiadań to wiemy. Na prywatne audiencje mają szanse tylko psychicznie chorzy i ci z branży. Ja z branży nie jestem ale ... może mam szanse.
* Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie - nie do zniesienia dla słabych. Ryunosuke Akutagawa
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Z samych książek i opowiadań to wiemy.Jasne, np. z Biblii ST i NT to wiemy. > Ja z branży nie jestem ale ... może mam szanse.Może masz szansę 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Bo troszkę jest, ale jak przyjemność będzie a rozmnażania nie, to Ojciec Natur pogniewa się na nas i uzna, że to grzech i znowu będziemy mieli kłopoty. Trochę Twoje obawy są uzasadnione. Jak rozmnażanie nie będzie potrzebne, to przyjemność z seksu też nie będzie potrzebna. Ale myślę, że jak ludzie poradzą sobie ze śmiertelnością, to i z takim problemem tym bardziej.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chcesz mi odebrać jedyną (no ... może jedną z kilku) przyjemność egzystencji ?Brawo  jesteś jedną z coraz mniej licznych ostatnio osób, która docenia przyjemność płynącą z wychowywania dzieci 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Czy gdyby Blaise Pascal był nieśmiertelny stworzyłby swój zakład? Prawdopodobnie nie - nie sposób tęsknić do własnej wieczności, skoro się ją ma. >Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę. To dość trafne spostrzeżenie. Wynikałoby stąd chyba, że "Bóg" jest przedłużeniem ego, a osoby religijne są bardziej zakochane w samych sobie niż ateiści.
W moim odczuciu nieśmiertelność jest możliwa do uzyskania, o ile rozumieć ją w szerszej skali. Wystarczy zrezygnować ze snów o nieskończonym trwaniu indywidualnym, lecz zająć się budowaniem dobrych warunków do życia innych. Nie widzę specjalnego powodu, dla którego miałbym na wieki obciążać ludzkość swoim towarzystwem - to stałoby się dla wszystkich nudne. Nieśmiertelność (przynajmniej potencjalną) społeczności potwierdza prosta empiria. Np. autorzy słów "Jeszcze Polska nie zginęła.. " dawno już pomarli, a Polska jest.
|
|
 | 1 na 1 | fallen (31 punktów) |
>> Czy gdyby Blaise Pascal był nieśmiertelny stworzyłby swój zakład? >Prawdopodobnie nie - nie sposób tęsknić do własnej wieczności, skoro się ją ma. >>Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę. >To dość trafne spostrzeżenie. Wynikałoby stąd chyba, że "Bóg" jest przedłużeniem ego, a osoby religijne są bardziej zakochane w samych sobie niż ateiści. >W moim odczuciu nieśmiertelność jest możliwa do uzyskania, o ile rozumieć ją w szerszej skali. Wystarczy zrezygnować ze snów o nieskończonym trwaniu indywidualnym, lecz zająć się budowaniem dobrych warunków do życia innych. Nie widzę specjalnego powodu, dla którego miałbym na wieki obciążać ludzkość swoim towarzystwem - to stałoby się dla wszystkich nudne. >Nieśmiertelność (przynajmniej potencjalną) społeczności potwierdza prosta empiria. Np. autorzy słów "Jeszcze Polska nie zginęła.. " dawno już pomarli, a Polska jest.
To moim zdaniem oszukiwanie się, co do znaczenia pojęć. Porównam to do osoby, która pragnie wielkiej ilości pieniędzy, a że nie może ich uzyskać, mówi sobie: "Jestem bogaty, bo choć nie mam pieniędzy, to mam marzenia." Zakończenie biologicznego życia organizmu to dość jasne pojęcie i choć rzeczywiście można zostawić po sobie jakiś ślad, to można jasno stwierdzić, że nie jest to równoznaczne z przetrwaniem świadomości danej osoby. To z definizji jest właśnie przedłużeniem ego na rzeczy zewnetrzne. Zycie pozagrobowe jest natomiast nadzieja na zachowanie istnienia ego.
Fakt, że po kimś zostanie ślad, nie ma nic wspólnego z nieśmiertelnością osoby.
|
|
|  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >Zycie pozagrobowe jest natomiast nadzieja na zachowanie istnienia ego.
Rozmowa na cmentarzu: - Tatusiu, czy istnieje życie pozagrobowe? - Tak synku. Wyłącznie.
Protest przeciw skończoności życia własnego wydaje się (co pokazuje praktyka) irracjonalny, a nadzieja jego zachowania iluzoryczna. W kontekście tytułu wątku racjonalne ominięcie śmierci polegałoby na poskromieniu ego do statystycznej i realnej miary.
>Fakt, że po kimś zostanie ślad, nie ma nic wspólnego z nieśmiertelnością osoby. Po mnie może nie zostać żaden ślad, ale to nie wyklucza nieśmiertelności przyszłych pokoleń.
|
|
2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę. To śmiała teza, chociaż wydaje się pozornie oczywista: bo przecież boimy się umrzeć to sobie boga i całe te zaświaty żeśmy wymyślili, co by nam się lepiej żyło.
Poza śmiercią, pozostają jednak pytania stare jak świat: skąd jesteśmy? jak powstała materia? z niczego?, czy świat ma jakiś cel? itd...
To na tyle ważne pytania, że wystarczają do powołania Boga do życia.
Moja córka mając 6 lat pytała skąd to wszystko się wzięło: te gwiazdy, niebo, drzewa i ziemia. Nie pytała, czy jak umrze to będzie gdzieś tam żyć, śmierci jako pojęcia nie znała, a zadawała pytania, które wystarczą aby stworzyć boga.
Obalilem Twoją tezę?
|
|
 | 2 na 2 | fallen (31 punktów) | >>Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę. >To śmiała teza, chociaż wydaje się pozornie oczywista: bo przecież boimy się umrzeć to sobie boga i całe te zaświaty żeśmy wymyślili, co by nam się lepiej żyło. >Poza śmiercią, pozostają jednak pytania stare jak świat: skąd jesteśmy? jak powstała materia? z niczego?, czy świat ma jakiś cel? itd... >To na tyle ważne pytania, że wystarczają do powołania Boga do życia. >Moja córka mając 6 lat pytała skąd to wszystko się wzięło: te gwiazdy, niebo, drzewa i ziemia. Nie pytała, czy jak umrze to będzie gdzieś tam żyć, śmierci jako pojęcia nie znała, a zadawała pytania, które wystarczą aby stworzyć boga. >Obalilem Twoją tezę?
Nie, moja teza mówiła, że głównym powodem teizmu jest śmierć. Oczywiscie wspomniałem, że rozważania kosmologiczne pewnie wzięłyby pod uwagę taką koncepcję. Nie wykluczam, że funkcjonowałby pewien zabobon. Wszak ludzie zabiegają w formie rytuałów o rzeczy różne. Seks, pieniądze, odnalezienie zaginionego kota, żeby kowalskiego polit-biuro przesłuchało, zeby parametry ciałą się zmieniły (chociaż o 2 cm), ale tak właściwie, czym to wszystko jest wobec spraw "ostatecznych".
Siłą napędową wszystkich religii jest śmierć. Czy któraś ze znaczących religii mówi wyznawcom, że po śmierci nic nie ma, że wraca się w niebyt? Kto zainteresowałby się religią, która podaje tylko uzasadnienia kosmologiczne, ale przy tym twierdzi, że poza grobem nic nie ma.
W swoim życiu spotkałem się z odmianami Buddyzmu, które rzeczywiście nie gwarantowały reinkarnacji, ani życia pozagrobowego, ale starały się przy tym uzasadnić, że moje istnienie osobowe jest iluzją, a po śmierci wróce do istnienia nieosobowego. Świadomość zostanie, a umysł umrze... obietnica jednak występuje.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Siłą napędową wszystkich religii jest śmierć.
Jest jednak jeden wyjątek gdy się przyjrzeć jednej szczególnej religii - katolickiej: jej siłą napędową jest strach. Przed grzechem, przed śmiercią bez błogosławieństwa "znawców" tematu, czyli kapłanów. Przed Życiem.
> Czy któraś ze znaczących religii mówi wyznawcom, że > po śmierci nic nie ma, że wraca się w niebyt?
Tak, zdaje się że buddyzm. Oczywiscie po ustaniu koła ponownego odradzania się. Z tym, że tam chyba nie jest niebyt, wraca się w nieosobowe roztopienie się.
> po śmierci wróce do istnienia nieosobowego. Świadomość > zostanie, a umysł umrze... obietnica jednak występuje.
Oczywiście. Obietnice w religiach są różne. U muzułmanina np. to raj erotyczny, choć głównie dla mężczyzn. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Obalilem Twoją tezę? >Nie, moja teza mówiła, że głównym powodem teizmu jest śmierć.
Właśnie. Gdy postudiować pochodzenie religii (teizmu) można znaleźć jako powód tego, też lub nawet głównie, strach i brak wiedzy o otaczającym świecie, a nie głównie śmierć. Powodem teizmu równie dobrze może być obawa, ale też zachwyt i nierozumienie świata lub jak wolę ja - pewna refleksja nad światem.
Śmierć też, ale czy jest to główny powód? Tego nie wiem, dzisiaj bardziej, bo lepiej rozumiemy otaczający nas świat.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Głównym powodem teizmu jest śmierć.
Przychodząc na świat nie napotykamy śmierci, ale jakąś jej interpretację, zwykle w zideologizowanej formie. Podobnie jest z całym teizmem: żadna jego istotna katagoria nie jest wrodzona. Źródłem teizmu są teiści.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | Jennifer85 (821 punktów) | A ja to widzę tak:
Subiektywny strach przed śmiercią będzie malał wraz ze wzrostem długości życia. Mózg człowieka, jego instynkty i emocje, nie wyewoluowały po to, aby żyć długo, ale żeby jak najszybciej po okresie dojrzewania zostawić jak najwięcej potomków. Wątpię, czy większość ludzi byłaby w stanie wytrzymać 200 lat na tym świecie. Myślę, że kiedy dojdziemy do punktu kiedy osiągniemy praktycznie nieśmiertelność, wielu ludzi z własnego wyboru zdecyduje się na odejście. Zaczną też zastanawiać się, jak nieludzki byłby wieczny pobyt w niebie (o piekle już nie wspominam). Z czasem niebo będzie ewoluować w teologii i stawać się coraz bardziej jak nirwana. W końcu pójście do nieba będzie postrzegane jako zwykłe niebycie, ulga w cierpieniu, koniec niepokoju, kres nudy, która stała się silniejsza niż instynkt samozachowawczy. A piekło? Piekło będzie dla nich tutaj.
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A piekło? Piekło będzie dla nich tutaj.Mylisz się, to już się dzieje. Cytat: Piekło jest puste, wszystkie diabły są tu. Org. Hell is empty and all the devils are here. William Shakespeare (1564-1616) angielski dramatopisarz i poeta.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> Zauważyłem, że wiele osób na tym forum stara się przekonać ludzi do ateizmu.Ja tego specjalnie nie zauważam, ot zdarzają się takie pojedyncze przypadki, ale nasze forum promuje raczej racjonalizm, a do niego można dojść tylko przez samodzielną pracę intelektualną: Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.
Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.
Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.
Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)
Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.> Równocześnie widzę, jak nieskuteczna jest przy tym dyskusja.A co uważałby Pan za skuteczność? Z mojego doświadczenia wiem, iż od racjonalnego ateizmu doprowadziły mnie argumenty zawarte w przeczytanych książkach (internetu wówczas nie było) Dziś forum inteligentnym czytelnikom dostarcza inspiracji oraz argumentów dla własnych przemyśleń i oni wcale nawet nie muszą brać udziału w bezpośrednich rozmowach, wystarczy, iż czytają i samodzielnie myślą. Z żadną wiarą oczywiście nie można dyskutować, gdyż nikt wierzącego nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. > Może warto ten wysiłek włożyć w rozwój nauki, która może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność.Nie jest Pan w tym jedynym, niektórzy wszystkowiedzący i zawsze mający rację, chcieliby zlikwidować nie tylko filozofię, ale także tzw. badania podstawowe nie rozumiejąc, iż bez tego rozwój nauk przyrodniczych na dłuższą metę jest niemożliwym. Osobiście uważam, iż nieśmiertelność (nie mówię o bardzo długim życiu) przyniosłaby więcej strat niż korzyści. > Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę.Jeżeli na forum racjonalistycznym stawia się jakąś tezę, to wypada ją uargumentować, a jeżeli teista proponuje rezygnację z dyskusji światopoglądowych, to powinien zacząć od postulatu likwidacji teologii i uczelni wyznaniowych. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Powołujesz się wyraźnie na prof. Wolniewicza. Ale jemu nie chodzi o to, że ludzie wierzą ze strachu przed śmiercią. Tylko o to, że wierzą ponieważ śmierć jest tak ogromna w życiu ludzkim, że musi znaleźć swój wyraz - i tym wyrazem jest religia. Wolniewicz mowi dalej, że są religie niewierzące w życie wieczne.
Rzecz jasna trzeba zrozumieć, że wiara religijna pomaga się ze śmiercią oswoić, jednoczy ludzi znajdujących się w tej samej sytuacji metafizycznej (definicja religii przez Wolniewicza wymyślona: wspólnota ludzka w obliczu śmierci).
|
|
1 na 1 | SzanownyPan27 (226 punktów) | >Głównym powodem teizmu jest śmierć. Choć jestem teistą stawiam taką tezę.
Szanuję Twoją wypowiedź i powiem ci dlaczego tak się dzieje.W mojej rodzinie jestem jedynym przedstawicielem teorii ewolucji.Osoby z którymi mieszkam, rozmawiam, czy piję piwo w knajpie nie przeczytały ani jednej książki związanej z ewolucją, doborem naturalnym czy wielkim wybuchem.Co gorsza, z lenistwa nie przeczytali też Biblii - swojej świętej księgi w którą wierzą.Tutaj zadałem sobie pytanie po co? Po co więc chrześcijanin chodzi do kościoła, jeżeli przeczytanie jednej książki sprawia mu tyle trudności.
Odpowiedź to wygoda i zachłanny sposób proszenia Boga poprzez modlitwę o kolejne tym razem lepsze życie. Wcale nie chodzi o przyznanie do błędów, grzechu, chęci czynienia dobra. Chrześcijanie, których miałem okazję poznać za każdym razem wspominają o życiu wiecznym przy boku miłosiernego Boga. Kiedy moje serce przestanie pracować, krew transportować tlen, a mózg umrze nie spodziewam się pośmiertnego hotelu na obłoczku, w którym ubrany w czarny frak recepcjonista wpuści mnie do środka w zależności od tego czy byłem grzeczny i się modliłem.Niestety strach przed poznaniem prawdy i śmiercią skutecznie odcina kreacjonistów od nauki. Wolą więc chodzić do kościoła (a tak na wszelki wypadek), żeby dostać kolejne życie - niczym gra video - restart i jedziesz dalej.
Podkreślam jeszcze raz.Szanuję Twój stosunek do religii, to co napisałem to jedynie moje spostrzeżenia względem ludzi, których poznałem.
|
|
| Sugar Man (131 punktów) | Ostatnio też do mnie Jehowi zapukali. Powiedziałem, że jestem ateistą i nie jestem zainteresowany. Odpowiedzieli na to "może chciałby się Pan zapoznać z naszymi naukowymi dowodami". Przyznam szczerze, gdybym się nie śpieszył to z ciekawości co to za bajki opowiadają bym z nimi pogadał. Dodatkową motywacją było by to, że jednym z nich była bardzo atrakcyjna Pani  .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|