 |
Szczególna Teoria Eteru 2 Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-09-2016 21:26 | szostek (349 punktów) | Szczególna Teoria Eteru 2
-2 na 2 | Zrobiliśmy rosyjskie wydanie monografii Szczególna Teoria Eteru. Uzupełniliśmy je o dodatkowy Wstęp, w którym wyjaśniliśmy zagadnienia budzące najwięcej wątpliwości. Polska wersja Wstępu jest dostępna we fragmentach książki na www.ste.com.pl. Na naszej stronie jest także dostępna publikacja naukowa o STE, którą niedawno wydaliśmy w Journal of Applied Physics (zakładka Pobierz) Niestety skostniała profesura zajmująca się relatywistyką, w dalszym ciągu opowiada bzdury i rozpowszechnia kłamstwa na temat założeń przyjętych przez Einsteina w sowich teoriach. Np. na wykładzie "Einstein dla laików" w minucie 13:20-13:40 jest mowa o tym, że z pomiarów wynika, że prędkość światła jest absolutnie stała  . Wiadomo jednak, że nigdy nie zmierzono jednokierunkowej prędkości światła, tylko średnią prędkość światła, które pokonuje drogę po trajektorii zamkniętej (do zwierciadła i z powrotem). Wiadomo więc, że założenia relatywistyki nie mają podstaw eksperymentalnych. Czy relatywiści są tacy głupi, że nie rozróżniają prędkości chwilowej od prędkości średniej? Ci "fachowcy" są największą przeszkodą w rozwoju nauki, podobnie jak oświecone elity średniowiecza. Teraz już wiem, że oni będą szli w zaparte do końca, aby tylko ludzie nie dowiedzieli się, że Einstein się mylił i jego teorie zahamowały rozwój fizyki teoretycznej na ponad 100 lat. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | Jak STE radzi sobie z mechaniką kwantową?
|
|
 | | szostek (349 punktów) | >Jak STE radzi sobie z mechaniką kwantową?
Nie wiem. Na razie STE rozwijamy tylko z bratem, więc siłą rzeczy nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich możliwych analiz.
Ale można wykazać, że jeżeli traktuje się STW jako teorię, która wyjaśnia tylko zjawiska dla obserwatora związanego z eterem, to jej przewidywania są identyczna jak przewidywania STE. STE jest więc uogólnieniem STW także na obserwatorów ruchomych względem eteru. Dlatego STE powinna sobie radzić z mechaniką kwantową nie gorzej niż STW (wszystkie eksperymenty prowadzone w warunkach Ziemskich były przeprowadzone praktycznie w układzie eteru, gdyż Układ Słoneczny ma niedużą prędkość w eterze, około 0,0015 prędkości światła).
No tak, ale dlaczego STW miałaby dotyczyć tylko obserwatorów nieruchomych względem eteru? Jak wiadomo STW Einsteina została zbudowana na transformacji Lorentza (TL). Analizowaliśmy wszystkie znane wyprowadzenia TL i z żadnego z tych wyprowadzeń nie wynika, że: 1. TL wiąże zegary przelatujące obok siebie, 2. TL dotyczy dowolnych układów inercjalnych, a nie tylko eteru i układu inercjalnego,
Z naszej analizy wynika, że TL nie posiada powyższych dwóch własności. Einstein popełnił błąd przypisując TL dwa powyższe znaczenia. To są ukryte założenia STW, które są przyczyną paradoksów i wewnętrznych sprzeczności w tej teorii. W naszym wyprowadzeniu transformacji przedstawionym w rozdziale 2.7, analizujemy dwa strumienie światła. Z tej pełnej analizy eksperymentu Michelsona-Morleya wynika, że wyprowadzona przez nas transformacja STE spełnia powyższą własność 1 i wiadomo, że jest transformacją tylko pomiędzy eterem i układem inercjalnym. Naszą transformację można przekształcić do postaci TL, ale wtedy TL nie posiada ani własności 1, ani własności 2.
Właśnie dlatego, w skrócie, wiemy, że TL dotyczy tylko układu inercjalnego i eteru, i co z tego wynika, niektóre wnioski STW Einsteina są poprawne, ale tylko dla obserwatorów związanych z eterem.
|
|
|  | | scooby14444 (142 punktów) | Powtarzasz jak mantrę, że teoria Einsteina, jest wewnętrzne sprzeczna, czym tylko ośmieszasz się i chyba stąd wynika ta nieprzychylność do Twojej osoby. STW na przestrzeni 100 lat była analizowana przez najwybitniejszych fizyków i każdy kto rozumie tę teorię wie, że jest ona prawidłowa, niesprzeczna wewnętrznie i dobrze przewiduje wyniki eksperymentów.
W Twojej teorii podoba mi się powrót do koncepcji eteru, gdyż każda fala potrzebuje ośrodka w którym może się rozchodzić. Tak więc, z dwóch teorii, które będą dawać takie same rezultaty, w mojej opinii lepsza będzie jednak teoria, która zakłada istnienie eteru.
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | > Powtarzasz jak mantrę, że teoria Einsteina, jest wewnętrzne sprzeczna, czym tylko ośmieszasz się i chyba stąd wynika ta nieprzychylność do Twojej osoby. STW na przestrzeni 100 lat była analizowana przez najwybitniejszych fizyków i każdy kto rozumie tę teorię wie, że jest ona prawidłowa, niesprzeczna wewnętrznie i dobrze przewiduje wyniki eksperymentów.> W Twojej teorii podoba mi się powrót do koncepcji eteru, gdyż każda fala potrzebuje ośrodka w którym może się rozchodzić.> Tak więc, z dwóch teorii, które będą dawać takie same rezultaty, w mojej opinii lepsza będzie jednak teoria, która zakłada istnienie eteru.Teoria płaskiej Ziemi, także była analizowana przez najwybitniejsze umysły  Bardzo się cieszę, że odpowiada Ci koncepcja eteru. Jednak mylisz się twierdząc, że STW nie jest sprzeczna wewnętrznie. Napisze teraz o tym. Liczne wewnętrzne sprzeczności STW tłumaczy się przy pomocy modelu Minkowskiego. Niestety jest on niepoprawny i zawiera efekty nie występujące w matematyce STW. W modelu Minkowskiego występuje przestawianie zegarów w całej przestrzeni, gdy obserwator wykonuje przyśpieszenie (zmienia układ inercjalny). W tym modelu zegary nie mierzą swojego czasu tylko czas zależy od stanu ruchu jakiegoś odległego obserwatora. Model Minkowskiego działa np. tak: Na Ziemi jest zegar, a ja lecę sobie daleko w kosmos. Gdy wykonuję manewr zawracania, to zegar na Ziemi się przestawia do przodu i to tym bardziej im bardziej jestem od Ziemi oddalony. To jest jedna wielka bzdura. Jaki jest mechanizm przekazywania informacji do zegara na Ziemi o tym, że ja wykonuję zawracanie? Przestrzeń nie ma takiej własności. Tego efektu nie da się wyprowadzić matematycznie z transformacji Lorentza, na których opiera się STW, ale przyjęto go tylko dlatego, że dzięki nieformalnym rysunkom Minkowskiego można ukryć sprzeczności STW 
Transformacja Lorentza zawiera tylko dylatację czasu zależną od względnych prędkości, a nie od względnych przyśpieszeń. Dlatego jeżeli ktoś tłumaczy wewnętrzne STW modelem Minkowskiego, to przyjmuje ukryte założenie o występowaniu efektu, który opisałem powyżej. Metoda Minkowskiego jest tylko sprytnym i nieformalnym narzędziem do ukrycia wewnętrznych sprzeczności występujących w STW.Ludzie są ciągle oszukiwani przez polityków, religijnych oszustów itp., ale się niczego nie uczą. Musicie włączyć myślenie. Możecie nie mieć czasu na analizowanie matematyki, która zawarliśmy w STE, lub nie umiecie tego zrobić, ale nie przyjmujcie bezkrytycznie naukowych kłamstw, tylko dlatego, że wypowiadają je "autorytety". Takie same autorytety paliły kiedyś ludzi na stosach, a człowiek się genetycznie od tamtego czasy za bardzo nie zmienił. Relatywiści mają grupowy interes w tym, aby kontynuować swoje naukowe oszustwo, gdyż z tego dobrze żyją. Myślisz, że teraz przyznają, że się mylili? A poza tym układy są ważniejsze niż kwalifikacje, a walka toczy się nie tylko o naukową prawdę, ale o wpływy w całej nauce. Myślisz, że ci fachowcy mają tyle honoru, że się sami wycofają i oddadzą swoje przywileje dwóm Szostkom z Rzeszowa Musimy ich dopiero zniszczyć, albo eksperymentem, albo uznaniem w krajach, gdzie Einstein jest nikim. A co do autorytetów, to powyżej podałem link do wykładu "Einstein dla laików", gdzie w minucie 13:20-13:40 prelegent wprowadza laików w błąd twierdząc, że eksperymenty dowodzą, że prędkość światła jest stała. Robi to pomimo tego, że wielokrotnie przekazywałem mu informację o lukach w STW oraz założenia naszej STE. W minucie 18:25-19:15 wypowiada się na temat jednoczesności zdarzeń z czego wynika, że on nie ma pojęcia o czym mówi. W godzinie 1:02:50-1:05:45 młody człowiek próbował wyjaśnić ten temat zadając pytania, ale "autorytet" ponownie wykazał, że nie rozumie w jaki sposób w STW określa się chwilę zajścia zdarzenia i mylił tą chwilę z czasem jaki potrzebuje światło na dotarcie do obserwatora. Pełna kompromitacja.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | >W modelu Minkowskiego występuje przestawianie zegarów w całej przestrzeni, gdy obserwator wykonuje przyśpieszenie (zmienia układ inercjalny). W tym modelu zegary nie mierzą swojego czasu tylko czas zależy od stanu ruchu jakiegoś odległego obserwatora. >Model Minkowskiego działa np. tak: Na Ziemi jest zegar, a ja lecę sobie daleko w kosmos. Gdy wykonuję manewr zawracania, to zegar na Ziemi się przestawia do przodu i to tym bardziej im bardziej jestem od Ziemi oddalony. To jest jedna wielka bzdura. Jaki jest mechanizm przekazywania informacji do zegara na Ziemi o tym, że ja wykonuję zawracanie? Kolejna "sprzeczność" wynikająca z niezrozumienia teorii.
Nie ma żadnego przestawiania zegarów. Jest zmiana hiperpłaszczyzn równoczesności przy zmianie prędkości obserwatora. Gdy obserwator porusza się z prędkością v1, równocześnie względem niego na Ziemi zegar pokazuje t1, a gdy zmienia prędkość na v2, równoczesne względem niego staje się wskazanie zegara na Ziemi t2 ze względu na zmianę układu odniesienia. Na Ziemi nic szczególnego między t1 i t2 się nie dzieje, zegar chodzi sobie jak chodził i odmierza czas normalnie.
|
|
| | | |  | | szostek (349 punktów) | @Ebvalaim >Kolejna "sprzeczność" wynikająca z niezrozumienia teorii. Zarzut niezrozumienia teorii jest bardzo wygody. Chętnie tą argumentacje stosują różnej maści nauczyciele religijni. Ale niestety Król jest nagi.
>Nie ma żadnego przestawiania zegarów. Jest zmiana hiperpłaszczyzn równoczesności przy zmianie prędkości obserwatora. Gdy obserwator porusza się z prędkością v1, równocześnie względem niego na Ziemi zegar pokazuje t1, a gdy zmienia prędkość na v2, równoczesne względem niego staje się wskazanie zegara na Ziemi t2 ze względu na zmianę układu odniesienia. Na Ziemi nic szczególnego między t1 i t2 się nie dzieje, zegar chodzi sobie jak chodził i odmierza czas normalnie.
To jednak Ty tego nie rozumiesz. Nie stosuj oficjalnego nazewnictwa, które wprowadza cię w błąd. Popatrz sobie uważnie na wykres Minkowskiego dla paradoksu bliźniąt, to tam wszystko zobaczysz. Gdy bliźniak zmienia układ inercjalny, to zegar na Ziemi jest przestawiany do przodu i to tym bardziej im ten bliźniak jest dalej od Ziemi. I nie chodzi o to, w jaki sposób on to widzi, tylko chodzi o wskazania konkretnego zegara, który jest związany z Ziemią. W ten sposób w modelu Minkowskiego zamaskowano sprzeczności w STW. Spróbuj sobie przeanalizować paradoks bliźniąt matematycznie na podstawie transformacji Lorentza, to wyraźnie obaczysz sprzeczności STW. Opieranie STW wyłącznie na rysunkach ośmiesza tą teorię.
|
|
11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | > Na naszej stronie jest także dostępna publikacja naukowa o STE, którą niedawno wydaliśmy w Journal of Applied Physics
Nie opublikowaliście tej pracy w Journal of Applied Physics. Opublikowaliście ją u hindusa, który założył sobie stronę internetową podszywając się pod renomowane czasopisma i fałszując impact factor oraz zmyślając nazwiska edytorów zbiera pieniądze za publikowanie bez czytania bezwartościowych bzdur.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >> Na naszej stronie jest także dostępna publikacja naukowa o STE, którą niedawno wydaliśmy w Journal of Applied Physics >Nie opublikowaliście tej pracy w Journal of Applied Physics. Opublikowaliście ją u hindusa, który założył sobie stronę internetową podszywając się pod renomowane czasopisma i fałszując impact factor oraz zmyślając nazwiska edytorów zbiera pieniądze za publikowanie bez czytania bezwartościowych bzdur. a to można coś takiego zrobić i funkcjonować w środowisku międzynarodowym?
|
|
|  | 4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >a to można coś takiego zrobić i funkcjonować w środowisku międzynarodowym?<<To zależy, jak zdefiniujemy owo środowisko międzynarodowe. To że redakcja owego czasopisma (The International Organization of Scientific Research (IOSR)) podaje listę osób z Indii, Nigerii, Pakistanu, czy Paragwaju jako swój "International Associate Committee" nie czyni owego pisma renomowanym, chociaż daje mu jakąś "międzynarodowość". Niektórzy wprost określają je jako a Fake Indian Journal. allaboutfa(*)al-is-fake-indian-journal.htmlAle wracając do STE, chciałbym poznać opinię naprawdę renomowanego fizyka odnośnie owej "średniej prędkości światła" w doświadczeniach typu Michelsona-Morleya.
|
|
| |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Ale wracając do STE, chciałbym poznać opinię naprawdę renomowanego fizyka odnośnie owej "średniej prędkości światła" w doświadczeniach typu Michelsona-Morleya.Nie pretendując do renomy, pół roku temu skomentowałem STE tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,687033#w696475 . Wątpię czy od tego czasu coś się zmieniło.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > > Ale wracając do SET, chciałbym poznać opinię naprawdę renomowanego fizyka odnośnie owej "średniej prędkości światła" w doświadczeniach typu Michelsona-Morleya.> Nie pretendując do renomy, pół roku temu skomentowałem SET tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,687033#w696475 . Wątpię czy od tego czasu coś się zmieniło.Na tamtym forum napisał Pan, że " Autorzy zdają się być nieświadomi, że wyważają otwarte drzwi. Od co najmniej pół wieku jest wiadome, że dowolność cechowania jednoczesności pozwala na pewną dowolność wyboru relatywistycznych transformacji pomiędzy układami inercjalnymi." Powyższa uwaga nas cieszy, gdyż w pewnym momencie fizycy przestali mówić, że jesteśmy oszołomami. Martwi mnie natomiast to, że w dalszym ciągu fizycy nie widzą, co zrobiono w fizyce źle. Tangherlini oraz Mansouri-Sexl oraz Rizzi-Ruggiero-Serafini nie otrzymali naszych wyników, ani w małym ułamku. Wyjaśniliśmy ten temat w dodatkowym rozdziale 10.6 w wydaniu rosyjskiej. Wersję polską rozdziału 10.6 umieściliśmy na naszej stronie we fragmentach książki STE. Wyjaśniliśmy tam na czym polega rozumowanie zaproponowane przez Mansouri-Sexl. Nasza teoria nie powstaje ze STW poprzez wybór cechowania zegarów.
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | > > ... pół roku temu skomentowałem STE tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,687033#w696475 .> Na tamtym forum napisał Pan, że " Autorzy zdają się być nieświadomi, że wyważają otwarte drzwi. Od co najmniej pół wieku jest wiadome, że dowolność cechowania jednoczesności pozwala na pewną dowolność wyboru relatywistycznych transformacji pomiędzy układami inercjalnymi."Owszem, napisałem tak. Napisałem też, że "jeśli teoria STE konsekwentnie trzyma się wyboru e 1 = 0, to nie mówi nic nowego, a jeśli nie, to jest błędna". > Nasza teoria nie powstaje ze STW poprzez wybór cechowania zegarów.Wobec tego pierwsza możliwość odpada i STE jest błędna. Błędność STE wynika z postulowania istnienia eteru. Postulat ten wymusza zmienność jednokierunkowej prędkości światła c' = c 2/(c-v) [wzór (377) STE], gdzie c jest przyjętą (dwukierunkowo mierzoną) prędkością światła, a v jest prędkością względem eteru "z wiatrem". Biorąc v jako prędkość orbitalną Ziemi wokół Słońca c'/c ≈ 1 + 10 -4. Ta odchyłka 10 -4 przekracza o ponad cztery rzędy wielkości czułość pomiarów izotropowości jednokierunkowej prędkości światła przeprowadzonych w ubiegłym stuleciu [Peter Wolf & Gerard Petit, Phys. Rev. A 56 4405 (1997)]. A gdyby Panowie mieli jeszcze wątpliwości co do błędności STE, to jeszcze dodam, że gdyby STE była prawdziwa, to satelitarna nawigacja samochodowa myliłaby się o setki metrów. > Wersję polską rozdziału 10.6 umieściliśmy na naszej stronie we fragmentach książki STE.Widzę, że Panowie poprawili szereg stylistycznych błędów. Jednak do merytorycznej poprawności tej pracy jest wciąż bardzo daleko.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | > Owszem, napisałem tak. Napisałem też, że "jeśli teoria STE konsekwentnie trzyma się wyboru e1 = 0, to nie mówi nic nowego, a jeśli nie, to jest błędna".> > Nasza teoria nie powstaje ze STW poprzez wybór cechowania zegarów.> Wobec tego pierwsza możliwość odpada i STE jest błędna.STE nie jest błędna, tylko z tego powodu, że wyciąga Pan wniosek na podstawie źle interpretowanej ogólnej postaci transformacji STW. Na podstawie wewnętrznie sprzecznej STW można wyciągać różne wnioski, jakie się tylko chce. > Biorąc v jako prędkość orbitalną Ziemi wokół Słońca c'/c ≈ 1 + 10-4. Ta odchyłka 10-4 przekracza o ponad cztery rzędy wielkości czułość pomiarów izotropowości jednokierunkowej prędkości światła przeprowadzonych w ubiegłym stuleciu [Peter Wolf & Gerard Petit, Phys. Rev. A 56 4405 (1997)].Dziękuję za ten artykuł. Sprawdzę jak był zrobiony ten pomiar, co mierzono i jak mierzono. A może to nie my mamy złe obliczenia, tylko oni opublikowali śmieć pasujący do doktryny, aby zdobyć kilka punktów i rozliczyć grant. Czy ich wyniki były potwierdzone przez kogoś, kto nie musi na siłę rozliczyć jakiegoś grantu? Poza tym w powyższym rozumowaniu założył Pan chyba kilka ukrytych założeń. A co będzie jeżeli Układ Słoneczny porusza się w eterze z prędkością prostopadłą do ekliptyki. Przecież wtedy ruch Ziemi wokół Słońca nie będzie wpływał na jej prędkość względem eteru. > A gdyby Panowie mieli jeszcze wątpliwości co do błędności STE, to jeszcze dodam, że gdyby STE była prawdziwa, to satelitarna nawigacja samochodowa myliłaby się o setki metrów.Nie jestem pewny. Trzeba by to formalnie policzyć. Urządzenia GPS odbierają sygnały od satelit znajdujących się w podobnym kierunku, czyli prędkość fali z tych satelit na Ziemię jest bardzo zbliżona. Bardzo możliwe, że do poprawienia sprawności tego systemu konieczne jest użycie naszej teorii. Poza tym sposób kalibracji zegarów na satelitach może być tak rozwiązany technicznie, że rekompensuje efekt, który Pan przewiduje. Dopóki nie zna się bardzo dokładnie tego systemu, to trudno o wyciąganie wiarygodnych wniosków. Cały czas są poruszane poszlaki, a nie twarde dowody. > > Wersję polską rozdziału 10.6 umieściliśmy na naszej stronie we fragmentach książki STE.> Widzę, że Panowie poprawili szereg stylistycznych błędów. Jednak do merytorycznej poprawności tej pracy jest wciąż bardzo daleko.Na razie nie wskazał Pan ani jednego merytorycznego błędu w naszej teorii. Na razie ocenia ją poprzez STW, która jest sprzeczna, a więc pozwala na wykazanie wszystkiego co się chce. Jeżeli nie będzie się Pan nastawiał negatywnie, to może nie przegapi tego co się wydarzy w fizyce i będzie mógł w tym wziąć czynny udział. Jako przykład podam to, że naszą teorię upubliczniliśmy jakieś 10 miesięcy temu. W tym czasie wielu naukowców przyznało nam po cichu, że znaleźliśmy lukę w fizyce, ale na razie chyba nikt nie zabrał się za poważne zweryfikowanie naszych rachunków. I bardzo dobrze, bo gdyby to zrobił to może zauważyłby przed nami, to co opisaliśmy w artykule Szczególna Teoria Eteru z dowolnym skróceniem poprzecznym i mógłby to opublikować wcześniej i nas wyprzedzić. Ale na szczęście wszyscy nas lekceważą i my mieliśmy czas, aby dojrzeć do tego, że można wyprowadzić bardzo wiele teorii eteru, które różnią się założeniem oznaczonym przez nas liczbą IV  Te wszystkie nasze teorie wykraczają już bezsprzecznie poza parametr e 1, o którym Pan wspomniał. Tak więc spokojnie sobie będziemy rozwijali nasze rachunki i przygotowywali eksperyment, który położy kres relatywistyce. I wcale z bratem nie twierdzimy, że wszystko wiemy. Od czasu opublikowania książki zbadaliśmy ten temat znacznie głębiej, i wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Mieliśmy nadzieję, że znajdzie się grupa wyjadaczy, którzy będą chcieli zająć się tym z nami, ale niestety na razie jest inaczej. Są chętni, ale tylko tacy, którzy nie posługują się matematyką. Za to jesteśmy wrogo atakowani przez ludzi, którzy powinni być odpowiedzialni za rozwój fizyki  Może ktoś ma przystępne opracowanie na temat badania współzmienniczości równań Maxwella (takie dla opornych), to bardzo o nie proszę. I potrzebuję pogrzebać (czyli zakopać w piachu) model Minkowskiego, dlatego potrzebne mi jest opracowanie, które ten model przystępnie wyjaśnia. Pozdrawiam Wszystkich
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Na podstawie wewnętrznie sprzecznej STW można wyciągać różne wnioski, jakie się tylko chce.Szczególna teoria względności (STW) nie jest wewnętrznie sprzeczna. Po prostu Panowie tej teorii nie rozumieją, czemu dają Panowie świadectwo w swojej książce pisząc, że "uzyskanie efektu niejednoczesności zdarzeń w STW, które w innym układzie są jednoczesne, samo w sobie jest dowodem jej wewnętrznej sprzeczności". > Szczególna Teoria Eteru z dowolnym skróceniem poprzecznymTen artykuł to brnięcie w coraz większe bzdury. Skrócenie poprzeczne do kierunku ruchu nie może zachodzić, bo zdarzenia jednoczesne w tym kierunku w jednym układzie muszą też być jednoczesne w drugim układzie. Znowu kłania się niezrozumienie jednoczesności. > > Biorąc v jako prędkość orbitalną Ziemi wokół Słońca c'/c ≈ 1 + 10-4. Ta odchyłka 10-4 przekracza o ponad cztery rzędy wielkości czułość pomiarów izotropowości jednokierunkowej prędkości światła przeprowadzonych w ubiegłym stuleciu [Peter Wolf & Gerard Petit, Phys. Rev. A 56 4405 (1997)].> A co będzie jeżeli Układ Słoneczny porusza się w eterze z prędkością prostopadłą do ekliptyki. Przecież wtedy ruch Ziemi wokół Słońca nie będzie wpływał na jej prędkość względem eteru.No to to nie rozumieją Panowie nawet swojej teorii. Przecież w tej odchyłce dominujący składnik jest liniowy z prędkością, wobec tego efekty od składowych prędkości w różnych kierunkach separują się i wpływ ruchu Ziemi wokół Słońca powinien być obserwowalny niezależnie od ruchu Słońca względem hipotetycznego eteru. Jeżeli Panowie tego nie widzą, to polecam do ponad tysiąca mozolnie wyprowadzonych wzorów dodać jeszcze dwa i kawa na ławę pokazać jak duży musiałby być hipotetyczny wiatr eteru według STE. > Może ktoś ma przystępne opracowanie na temat badania współzmienniczości równań Maxwella (takie dla opornych), to bardzo o nie proszę. I potrzebuję pogrzebać (czyli zakopać w piachu) model Minkowskiego, dlatego potrzebne mi jest opracowanie, które ten model przystępnie wyjaśnia.Klasyczny podręcznik na temat elekromagnetyzmu napisał J. D. Jackson "Classical Electrodynamics", Third Edition. Był on poprawiany i uzupełniany przez autora przez kilkadziesiąt lat. Rozdział 11 omawia jak pola elektromagnetyczne transformują się przy zmianie układu używając pojęcia czterowektorów. > Na razie nie wskazał Pan ani jednego merytorycznego błędu w naszej teorii.Owszem, wskazałem: niezgodność z relatywistycznymi poprawkami czasu GPS. Choć to Panów zadaniem powinno być przeszukanie literatury, podam jeszcze jedną niezgodność z doświadczeniem. Zaglądając do podręcznika Jacksona zauważyłem, że opisuje on doświadczalny test na "wiatr eteru" z użyciem efektu Mössbauera (podobny do tej topornej propozycji Panów z wirującą obręczą, tylko dużo bardziej czuły). Doświadczenia te były wykonane pół wieku temu [D. C. Champeney, G. R. Isaak and A. M. Khan Phys. Lett. 7 241 (1963); G. R. Isaak Phys. Bull. 21 255 (1970)] i wykazały, że niezależnie od pory dnia, wiatr eteru musiałby być mniejszy niż 5 cm/s, co oczywiście falsyfikuje Panów teorię. Dziwię się, że tracą Panowie tyle czasu na propagowanie błędnej STE zamiast najpierw zrozumieć jakie oparcie w rzeczywistości ma STW.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | @Fizyk > Szczególna teoria względności (STW) nie jest wewnętrznie sprzeczna. Po prostu Panowie tej teorii nie rozumieją, czemu dają Panowie świadectwo w swojej książce pisząc, że "uzyskanie efektu niejednoczesności zdarzeń w STW, które w innym układzie są jednoczesne, samo w sobie jest dowodem jej wewnętrznej sprzeczności".Proszę zauważyć, że Einstein mylił się wielokrotnie. Do wielu błędów musiał się nawet przyznać, gdy go przyciśnięto do muru Największa wpadka Einsteina to interpretacja wzoru E=mc2, gdyż nigdy go nie wyprowadził, gdyż po prostu nie da się w ramach dynamiki ciał wykazać równoważności masy i energii. A Pan odbiera mi prawo do jakiejś drobnej pomyłki. W książce zawartych jest wiele różnych wyprowadzeń i jest oczywiste, że w niektórych mogą być błędy. Na pewno nie we wzorach zasadniczych dla teorii, bo te sprawdzaliśmy różnymi metodami, ale na przykład w rozdziale STE2 są na pewno. Nawet, jeżeli pomyliliśmy jakiś rachunek, albo się gdzieś błędnie wypowiedzieliśmy, to nie zmienia to faktu, że wywróciliśmy fizykę do góry nogami. STW jest wewnętrznie sprzeczna. Tak jak napisaliśmy w książce można generować takich przykładów ile się chce (zakończenie rozdziału 4). Kilka kolejnych przykładów podamy w drugiej części STE. > Ten artykuł to brnięcie w coraz większe bzdury.W wielu książkach, a nawet nagraniach wykładów w Internecie, fizycy z profesorskimi tytułami (!) twierdzą, że eksperyment M-M wykazał nieistnienie eteru i stałą prędkość światła. My pokazaliśmy tym głupcom link, że nie mają pojęcia o czym mówią. Wyprowadziliśmy cała klasę (nieskończenie wiele !) teorii z eterem, które tłumaczą eksperyment M-M i K-T. Pokazaliśmy więc, że ci fizycy są ignorantami. Dlatego oni będą się bronić ile sił starczy w tej swojej ciemnocie. Pokazaliśmy z bratem w jaki sposób należy wyprowadzać teorię kinematyki. To co zrobił Einstein to kompromitacja. Nasza teoria oparta jest na jasnych założeniach, a u niego nie wiadomo o co chodzi. Dobrze to widać na przykładzie dynamiki, której wyprowadzenie wymaga dodatkowego założenia. Fizycy zajmujący się STW nie są tego nawet świadomi i mają to założenie głęboko ukryte. Czego Pan jeszcze oczekuje? Być może publikował Pan jakieś rzeczy o STW i zachwycał się tym gniotem. Jeżeli tak, to jest mi bardzo przykro. > Skrócenie poprzeczne do kierunku ruchu nie może zachodzić, bo zdarzenia jednoczesne w tym kierunku w jednym układzie muszą też być jednoczesne w drugim układzie. Znowu kłania się niezrozumienie jednoczesności.Ja tego nie widzę. Czy potrafi Pan to policzyć i pokazać rachunek? Bo podejrzewam, że w swoich osądach nie opiera się Pan na obliczeniach tylko na intuicyjnych domysłach. > No to to nie rozumieją Panowie nawet swojej teorii. Przecież w tej odchyłce dominujący składnik jest liniowy z prędkością, wobec tego efekty od składowych prędkości w różnych kierunkach separują się i wpływ ruchu Ziemi wokół Słońca powinien być obserwowalny niezależnie od ruchu Słońca względem hipotetycznego eteru. Jeżeli Panowie tego nie widzą, to polecam do ponad tysiąca mozolnie wyprowadzonych wzorów dodać jeszcze dwa i kawa na ławę pokazać jak duży musiałby być hipotetyczny wiatr eteru według STE.Proszę Pana, w takich krótkich postach bardzo łatwo o nieporozumienia. W każdym bądź razie, ten akapit jest dla mnie za mało precyzyjny i go nie rozumiem. To jest niemal oczywiste, że jeżeli ustawi się na Ziemi (sztywno) urządzenie mierzące prędkość światłą w jedną stronę, to ta prędkość nie będzie według naszej teorii zależała od prędkości Ziemi wokół Słońca, jeżeli tylko Słońce porusza się w eterze prostopadle do ekliptyki (oś obrotu Ziemi jest prawie prostopadła do ekliptyki). Aby zauważyć różnicę jednokierunkowej prędkości konieczne byłoby wykonanie pomiaru w różnych kierunkach (kierunek pomiaru nie może być związany sztywno z Ziemią). Wpływ na prędkość jednokierunkową, będzie miał kierunek pomiaru, a nie kierunek prędkość Ziemi wokół Słońca. A Pan napisał w swoim poście o prędkość Ziemi. Pokazałem więc Panu, że nie ma racji jeżeli Słońce porusza się w eterze prostopadle do ekliptyki. Ale może nie mieć Pan racji jeszcze z innych powodów, czyli jakichś błędów w artykule, na który się powołał. > Klasyczny podręcznik na temat elekromagnetyzmu napisał J. D. Jackson "Classical Electrodynamics", Third Edition.Dziękuję. > Zaglądając do podręcznika Jacksona zauważyłem, że opisuje on doświadczalny test na "wiatr eteru" z użyciem efektu Mössbauera (podobny do tej topornej propozycji Panów z wirującą obręczą, tylko dużo bardziej czuły). Doświadczenia te były wykonane pół wieku temu [D. C. Champeney, G. R. Isaak and A. M. Khan Phys. Lett. 7 241 (1963); G. R. Isaak Phys. Bull. 21 255 (1970)] i wykazały, że niezależnie od pory dnia, wiatr eteru musiałby być mniejszy niż 5 cm/s, co oczywiście falsyfikuje Panów teorię.Gdyby wszyscy wierzyli w to co już napisano, to by nie było ani Kopernika ani innych wielkich uczonych. Mam kilka przykładów artykułów na temat fizyki z listy filadelfijskiej, w których są kompromitujące błędy. Kiedyś będę to publikował. > Dziwię się, że tracą Panowie tyle czasu na propagowanie błędnej STE zamiast najpierw zrozumieć jakie oparcie w rzeczywistości ma STW.Wcześniej czy później STW i to wielkie oparcie, które ma ta teoria upadnie jak domek z kart. I wtedy będzie można się dowiedzieć jakimi oszustami była duża cześć fizyków XX wieku. Niestety im więcej jest takich oszustów w nauce, tym trudniej o prawdę, gdyż oni zaciekle ukrywają swoje kłamstwa blokując inne idee i niestety czasami ludzkość musi czekać aż oszuści poumierają. Cała historia ludzkości jest wypełniona takimi przypadkami. Nakłada się na to jeszcze zawiść i dopiero po czasie następuje pogodzenie z nowym.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > > Skrócenie poprzeczne do kierunku ruchu nie może zachodzić, bo zdarzenia jednoczesne w tym kierunku w jednym układzie muszą też być jednoczesne w drugim układzie. Znowu kłania się niezrozumienie jednoczesności.> Ja tego nie widzę.Wiem, że nie. Panowie tego nie widzą, bo nie rozumieją na czym polega względność jednoczesności zdarzeń. Jest to sedno teorii względności, które należy pojąć zanim zacznie się cokolwiek liczyć. Bez tego pojęcia teoria ta jest dla Panów niestrawnym gniotem. Polecam uważne przeczytanie pierwszych kilkunastu stron bardzo dobrego podręcznika Taylora i Wheelera ( istnieje tłumaczenie), gdzie autorzy szczegółowo opisują synchronizację zegarów i czasoprzestrzenne pomiary współrzędnych zdarzeń. Zrozumienie tego wstępu jest niezbędne do poprawnego interpretowania wzorów, które są wprowadzone dopiero w dalszych częściach podręcznika. > Czy potrafi Pan to policzyć i pokazać rachunek?Nic tu nie trzeba liczyć. Wystarczy tylko wybrać układy współrzędnych na Rys. 1 tak, aby w pewnej chwili ich początki pokrywały się. Ponieważ ruch zachodzi prostopadle do obu osi y i y', to osie te również będą się w tej chwili pokrywać, a więc odległości nimi mierzone muszą być takie same: D y = D y' i skrócenie poprzeczne jest niemożliwe.
|
|
| | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | @Fizyk Powołał się Pan na artykuły: Satellite test of special relativity using the global positioning system Peter Wolf and Gérard Petit Phys. Rev. A 56, 4405 - Published 1 December 1997 An 'aether drift' experiment based on the Mössbauer effect D.C. Champeney, G.R. Isaak, A.M. Khan Physics Letters, Volume 7, Issue 4, 1 December 1963, Pages 241-243 Nie znalazłem ich w sieci, więc jeżeli są dostępne to proszę o namiar. Ze streszczenia pierwszego artukułu wynika, że te ich pomiary są wątpliwej jakości. Opierali się oni na GPS-ie, czyli wyniki mogły zależeć od synchronizacji zegarów na tych satelitach. Co do drugiego artykułu, to musieli się oprzeć na założeniu na temat tego efektu Mössbauera i tam mogli popełnić różne błędy. Ocenię, gdy będę miał te artykuły.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Powołał się Pan na artykuły:> Satellite test of special relativity using the global positioning system> Peter Wolf and Gérard Petit> Phys. Rev. A 56, 4405 - Published 1 December 1997> An 'aether drift' experiment based on the Mössbauer effect> D.C. Champeney, G.R. Isaak, A.M. Khan> Physics Letters, Volume 7, Issue 4, 1 December 1963, Pages 241-243> Nie znalazłem ich w sieci, więc jeżeli są dostępne to proszę o namiar.Dziwią mnie te wysiłki zrewidowania mocno ugruntowanej teorii bez zapoznania się z literaturą fachową. (Czyżby wypożyczalnia międzybiblioteczna na Politechnice Rzeszowskiej nie działała?) Niemniej załączam te prace. [Załącznik][Załącznik]
|
|
| | | | | | | | |  | astrofoton (199 punktów) (zablokowany) | A ty to zawsze te śmieszne bajki opowiadasz.
Z Eteru Lorentza to samo wyliczysz.. no może trochę lepiej.
Faktem jest, że GPS używa jednoznacznie ustalonego standardu pomiaru czasu, co inaczej piszesz: t = inv.
Lepiej spłonąć niż się tlić.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >>a to można coś takiego zrobić i funkcjonować w środowisku międzynarodowym?<<> To zależy, jak zdefiniujemy owo środowisko międzynarodowe...No dobra, ale mają, jakiś impact factor, jeżdżą na konferencje, "istnieją" w środowisku, czyż nie? > To że redakcja owego czasopisma (The International Organization of Scientific Research (IOSR)) podaje listę osób z Indii, Nigerii, Pakistanu, czy Paragwaju jako swój "International Associate Committee" nie czyni owego pisma renomowanym, chociaż daje mu jakąś "międzynarodowość".> Niektórzy wprost określają je jako a Fake Indian Journal. allaboutfa(*)al-is-fake-indian-journal.html> Ale wracając do STE, chciałbym poznać opinię naprawdę renomowanego fizyka odnośnie owej "średniej prędkości światła" w doświadczeniach typu Michelsona-Morleya.I ja, i ja !!!
|
|
5 na 5 | Jacholek (5699 punktów) | > Niestety skostniała profesura zajmująca się relatywistyką, w dalszym ciągu opowiada bzdury i> rozpowszechnia kłamstwa na temat założeń przyjętych przez Einsteina w sowich teoriach.Gratuluję tupetu upoważniającego do wygłaszania takich epitetów godnych dyskusji (pseudo)naukowych na poziomie rynsztokowym. A priori nie można twierdzić iż jakakolwiek teoria naukowa jest ostateczna i fundamentalna- www.empik.(*)homas-s,prod60319768,ksiazka-p Pytanie zasadnicze jest czy chodzi o jedynie o sformułowanie to znaczy by te same zjawiska opisywać innym językiem czy też ta nowa, głębsza teoria potrafi przewidzieć nowe zjawiska które poprzedniej teorii były niedostępne. Czy ma to miejsce w przypadku tej proponowanej STE ?? Jedynie jeśli odpowiedź jest TAK można się pokusić o łamanie kopii w tych potyczkach słownych jakie tu się rozwijają. Czekam więc na propozycje przeprowadzenia experimentum crucis - pl.wikipedia.org/wiki/Experimentum_crucis
|
|
 | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > >Niestety skostniała profesura zajmująca się relatywistyką, w dalszym ciągu opowiada bzdury i> >rozpowszechnia kłamstwa na temat założeń przyjętych przez Einsteina w sowich teoriach.> Gratuluję tupetu upoważniającego do wygłaszania takich epitetów godnych dyskusji (pseudo)naukowych> na poziomie rynsztokowym. A priori nie można twierdzić iż jakakolwiek teoria naukowa jest ostateczna i fundamentalna- www.empik.(*)homas-s,prod60319768,ksiazka-p Pytanie zasadnicze jest czy chodzi o jedynie o sformułowanie to znaczy by te same zjawiska opisywać innym językiem czy też ta nowa, głębsza teoria potrafi przewidzieć nowe zjawiska które poprzedniej teorii były niedostępne. Czy ma to miejsce w przypadku tej proponowanej STE ?? Jedynie jeśli odpowiedź jest TAK można się pokusić o łamanie kopii w tych potyczkach słownych jakie tu się rozwijają. Czekam więc na propozycje przeprowadzenia experimentum crucis - pl.wikipedia.org/wiki/Experimentum_crucisTemat wykładu w wykonaniu "autorytetu" rozwinąłem powyżej w ostatnim akapicie wypowiedzi z 17:51 (05.06.2016). Posłuchaj go dokładnie zanim ponownie wyrazisz swoje oburzenie. Jeżeli oczekujesz, że ktoś ci odpowie na Twoje pytania, to znowu zamierzasz basować na jakim autorytecie. Po części odpowiedzi na Twoje pytania są we Wstępie w STE.
|
|
3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | Aż tak biegły w tych sprawach nie jestem, aby zweryfikować samodzielnie, jednak sam fakt braku eksperymentu udowadniającego prędkość chwilową, i założenie w STW średniej prędkości światła, daje do myślenia i uprawnia do podejmowania tematu. Braciom Szostkom, życzę jak najlepiej. Pozostaje pytanie, jak autorzy STE, widzą zwolenników STW i odwrotnie. Po treści postów, ten obraz chyba jest taki:
|
|
 | 2 na 2 |
|  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | |
|
| |  | |
|  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > Odpowiedź na podniesioną kwestię pomiaru średniej prędkości światła w eksperymencie Michelsona Morleya można znaleźć w publikacji arxiv.org/abs/1310.1171 Ogólniejszą dyskusję na temat izotropowości prędkości światła w briankoberlein.com/2015/02/14/burden-proof/Dziękuję za artykuł Results of a one-way .... Nie załem go wcześniej, wiec przeanalizuję. Było wykonywanych wiele podobnych pomiarów, ale zawsze okazywało się, że robiono w nich jakiś błąd i w rzeczywistości mierzono średnią prędkość w dwóch kierunkach, albo opierano się na jakiejś niejawnej metodzie synchronizacji odległych zegarów, albo były mało dokładne. Ten drugi materiał Burden of Proof potwierdza, że pomiar prędkości światła w jednym kierunku jest problemem, co mnie bardzo cieszy, ale są tam liczne błędy. NP. autor źle rozumie pojęcie izotropowości przestrzeni skoro uważa, że c=constans to to samo co izotropowość. W STE prędkość światła zależy od kierunku, ale przestrzeń jest izotropowa. Patrz Wtęp STE. Tak samo będzie na powierzchni wody, gdzie nie mam rozróżnionych kierunków (izotropia), ale dla ruchomego obserwatora fala wodna rozchodzi się z różnymi prędkościami w różnych kierunkach. Autor Burden of Proof myli się także, że eksperyment Michelsona-Morleya wykazał, że prędkość światła (średnia) nie zależy od ruchu Ziemi. Wynika z niego jedynie, że prędkość światła (średnia) nie zależy od kierunku emisji. Niezależność prędkości światła (średniej) od ruchu Ziemi wykazała lepsza wersja tego eksperymentu, czyli eksperyment autorstwa Kennedy-Thorndike. Chodzi o to, że w eksperymencie M-M ramiona interferometru są tej samej długości. Gdy Ziemia zmienia prędkość w hipotetycznym eterze, wtedy prędkość światła mogłaby się zmienić w każdym kierunku tak samo, i tego nie wykryłby interferometr M-M, gdyż byłaby ona cały czas taka sama w każdym kierunku.
|
|
2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | Zerknąłem sobie we fragmenty książki i rzucił mi się w oczy diagram z jej początku, podpisany "Siła założeń przyjmowanych w teoriach kinematyki i dynamiki ciał". Rzucił mi się w oczy, gdyż nie ma sensu  Otóż sugeruje on, że STW ma silniejsze założenia, niż teoria Galileusza-Newtona. To by jednak oznaczało, że każdy wniosek z STW jest również wnioskiem z mechaniki galileuszowej, co jest oczywistą nieprawdą. Ale! Można otrzymać STW, uogólniając Galileusza i wykonując pomiar. Mechanikę Galileusza da się wywieść z 3 założeń: 1. Transformacja między układami odniesienia jest liniowa 2. Nie ma wyróżnionego układu odniesienia 3. Istnieje uniwersalny czas, płynący tak samo we wszystkich układach odniesienia Uogólniając Galileusza przez odrzucenie trzeciego założenia, otrzymujemy rodzinę liniowych transformacji sparametryzowanych jedną liczbą. Wartość tej liczby da się ustalić eksperymentalnie - po wykonaniu tego lądujemy w STW (jest mitem, iż do otrzymania STW konieczne jest założenie stałości prędkości światła). Wobec tego (i to jest dla mnie najzabawniejszy aspekt tego diagramu) jeśli już, to STW jest ogólniejsza od mechaniki Galileusza, bowiem nie wymaga tego trzeciego założenia  A jak się w to wpisuje STE? Z tego co wyczytałem, autorzy odrzucają drugie założenie (nie wiem w sumie jak z trzecim) i dopisują kilka swoich. W takim przypadku zbiór założeń STE nie jest ani pod-, ani nadzbiorem zbioru założeń STW czy Galileusza, wobec czego nie można powiedzieć ani że jest bardziej, ani że jest mniej ogólna, niż STW czy Galileusz.
|
|
 | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > ... Wartość tej liczby da się ustalić eksperymentalnie - po wykonaniu tego lądujemy w STW (jest mitem, iż do otrzymania STW konieczne jest założenie stałości prędkości światła).
Gdy ustalasz parametr teorii eksperymentalnie to znaczy, że wprowadzasz do niej jakieś nowe założenie. To chyba jest oczywiste.
Nie ma ani jednego wyprowadzenia STW, którego nie oparto by na założeniu, że c=constans, lub na innych równoważnych założeniach. Dlatego ostatecznie w STW c=constans. Dlatego na tym diagramie napisaliśmy, że STW opiera się na założeniu, że c=constans jak było w oryginalnym ujęciu Einsteina, albo że się opiera na czymś co jest równoważne, czyli właśnie na tym założeniu.
W naszej teorii nie ma założenia, że c=constans, ani nie ma żadnych innych założeń które są mu równoważne. Dlatego było możliwe wyprowadzenie STE, w której c nie jest stałe. Poza tym nie ma w założeniach naszej teorii założenia o równoważności układów ani o zasadzie względności. Dlatego założenia STE są słabsze.
A tak poza tym, to STW nie jest teorią w ścisłym znaczeniu, gdyż jest wewnętrznie sprzeczna. Jest tak dlatego, że jej założenia są sprzeczne, czyli nadmiarowe.
|
|
|  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Gdy ustalasz parametr teorii eksperymentalnie to znaczy, że wprowadzasz do niej jakieś nowe założenie. To chyba jest oczywiste.No... nie. Wynik pomiaru to nie założenie. Gdy coś zakładamy, to tego nie mierzymy, tylko po prostu przyjmujemy, że tak jest. Co najwyżej pomiary mogą wyjść sprzeczne z założeniami i wtedy teoria pada  > Nie ma ani jednego wyprowadzenia STW, którego nie oparto by na założeniu, że c=constans, lub na innych równoważnych założeniach. Dlatego ostatecznie w STW c=constans. Dlatego na tym diagramie napisaliśmy, że STW opiera się na założeniu, że c=constans jak było w oryginalnym ujęciu Einsteina, albo że się opiera na czymś co jest równoważne, czyli właśnie na tym założeniu.Tylko, że to nieprawda. Likwidując to założenie, otrzymujemy ogólniejszą teorię, z której następnie na podstawie wyników pomiarów można wywnioskować, że c=const (a dokładniej że istnieje prędkość uniwersalna, która wynosi c z jakąś tam dokładnością). Zacząłem pisać o tym notkę na blogu, w której zawrę wyprowadzenie, bo temat się przewija co i rusz. Jak ją ukończę, to podlinkuję. > A tak poza tym, to STW nie jest teorią w ścisłym znaczeniu, gdyż jest wewnętrznie sprzeczna. Jest tak dlatego, że jej założenia są sprzeczne, czyli nadmiarowe.Gdy arogancji towarzyszy słuszność, to jeszcze da się ją jakoś tolerować, ale tu niestety nie mamy do czynienia z takim przypadkiem
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | > No... nie. Wynik pomiaru to nie założenie. Gdy coś zakładamy, to tego nie mierzymy, tylko po prostu przyjmujemy, że tak jest. Co najwyżej pomiary mogą wyjść sprzeczne z założeniami i wtedy teoria pada  Nie zgadzam się. Teoria jest konstrukcja logiczna wyprowadzoną na podstawie przyjętych założeń (i w fizyce i w matematyce). Założenia mogą mieć sens fizyczny, albo nie mieć sensu fizycznego. Jeżeli założenia wynikają z eksperymentów, wtedy teoria opisuje własności jakiejś rzeczywistości. Jeżeli założenia są niezgodne z eksperymentami, to teoria ma charakter tylko teoretyczny (matematyczny). Twierdzenie, że coś, na czym oparto teorię nie jest założeniem, tylko dlatego, że to coś jest zgodne z eksperymentem, jest dziwaczne i wprowadza olbrzymie zamieszanie pojęciowe. > >Nie ma ani jednego wyprowadzenia STW, którego nie oparto by na założeniu, że c=constans, lub na innych równoważnych założeniach. Dlatego ostatecznie w STW c=constans. Dlatego na tym diagramie napisaliśmy, że STW opiera się na założeniu, że c=constans jak było w oryginalnym ujęciu Einsteina, albo że się opiera na czymś co jest równoważne, czyli właśnie na tym założeniu.> Tylko, że to nieprawda.Co konkretnie jest nieprawdą? > Likwidując to założenie, otrzymujemy ogólniejszą teorię, z której następnie na podstawie wyników pomiarów można wywnioskować, że c=const (a dokładniej że istnieje prędkość uniwersalna, która wynosi c z jakąś tam dokładnością).Nieprawdą jest, że na podstawie eksperymentów można wywnioskować, że c=constans. Założenie o stałej prędkości światła (chwilowej) nie ma żadnych podstaw eksperymentalnych. Poza tym, co to znaczy, że "Likwidując to założenie ...". No to właśnie myśmy zlikwidowali, to założenie w STE i otrzymaliśmy inną, poprawną teorię. > Gdy arogancji towarzyszy słuszność, to jeszcze da się ją jakoś tolerować, ale tu niestety nie mamy do czynienia z takim przypadkiem  Nie zapoznałeś się z naszą teorią, więc nie oskarżaj mnie o arogancję. Wiem co obliczyłem, gdy wyprowadzaliśmy STE. Jeżeli to kiedyś przeanalizujesz, to Twoja pewność siebie znacznie osłabnie. Arogantem był Albert Einstein i cała zgraja bezmyślnych obrońców jego durnych teorii..
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > > Likwidując to założenie, otrzymujemy ogólniejszą teorię, z której następnie na podstawie wyników pomiarów można wywnioskować, że c=const (a dokładniej że istnieje prędkość uniwersalna, która wynosi c z jakąś tam dokładnością).> Nieprawdą jest, że na podstawie eksperymentów można wywnioskować, że c=constans. Założenie o stałej prędkości światła (chwilowej) nie ma żadnych podstaw eksperymentalnych. Poza tym, co to znaczy, że "Likwidując to założenie ...". No to właśnie myśmy zlikwidowali, to założenie w STE i otrzymaliśmy inną, poprawną teorię.Rozpisałem się na ten temat bardziej tutaj: ebvalaim.p(*)ia-o-stalej-predkosci-swiatla/
|
|
 | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >Otóż sugeruje on, że STW ma silniejsze założenia, niż teoria Galileusza-Newtona. To by jednak oznaczało, że każdy wniosek z STW jest również wnioskiem z mechaniki galileuszowej, co jest oczywistą nieprawdą.
Zastanowię się nad tym. Być może u Galileusza jest jednak założenie na temat prędkości światła, czyli że jest ona nieskończona. Wtedy by się wszystko zgadzało. Galileusz i STW dają ten sam wynik dla małych prędkości względem c, czyli u Galileusza są to prędkości dowolne.
|
|
|  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Zastanowię się nad tym. Być może u Galileusza jest jednak założenie na temat prędkości światła, czyli że jest ona nieskończona. Wtedy by się wszystko zgadzało. Galileusz i STW dają ten sam wynik dla małych prędkości względem c, czyli u Galileusza są to prędkości dowolne. Galileusz nic nie zakłada o prędkości światła. Światło w ogóle nie ma dla niego znaczenia.
Fakt, że Galileusz zakłada, że uniwersalną prędkością jest prędkość nieskończona (co jest równoważne istnieniu globalnego pojęcia równoczesności, czyli uniwersalnego czasu), a w STW jest to c, ale a priori taka uniwersalna prędkość nie musi mieć nic wspólnego ze światłem.
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | >Galileusz nic nie zakłada o prędkości światła. Światło w ogóle nie ma dla niego znaczenia.
Dopisaliśmy we 'Wstępie', że STE sprowadza się do mechaniki klasycznej, gdy przyjmie się, że c -> nieskończoności. Analogicznie jest dla STW.
>Fakt, że Galileusz zakłada, że uniwersalną prędkością jest prędkość nieskończona (co jest równoważne istnieniu globalnego pojęcia równoczesności, czyli uniwersalnego czasu) ...
Nie wydaje mi się, że założenie, że uniwersalna prędkość jest nieskończona jest równoważne z równoczesnością zdarzeń. Można sobie wyobrazić rzeczywistość, w której w ruchomych układach inercjalnych czas zaczyna wariować i upływa różnie w różnych miejscach przestrzeni (przestrzeń nieizotropowa), ale prędkość świtała zawsze jest nieskończona.
Jak widzisz wysuwasz tezy, które nie są prawdziwe. Jeżeli twoją intencją nie jest tylko kwestionowanie STE, ale chcesz się z tym zapoznać, to proponuję więcej poczytać nasze wyprowadzenia. Pomocne będzie nabranie większego dystansu do oficjalnej fizyki.
|
|
 | | szostek (349 punktów) | @Ebvalaim > Zerknąłem sobie we fragmenty książki i rzucił mi się w oczy diagram z jej początku, podpisany "Siła założeń przyjmowanych w teoriach kinematyki i dynamiki ciał". Rzucił mi się w oczy, gdyż nie ma sensu  W tym wstępie napisaliśmy o sile założeń na temat prędkości światła, a nie sile wszystkich założeń. Dlatego Twoje uwagi nie są słuszne. To jest chyba oczywiste, że w mechanice klasycznej nie ma żadnych założeń o prędkości światła, w STE zakłada się że stała jest średnia prędkość światła, w STW zakłada się że stała jest chwilowa prędkość światła (założenie najsilniejsze). Jednak z powodu Twoich uwag postanowiłem zmodyfikować ten 'Wstęp'. Zmieniłem ten rysunek oraz tekst. Myślę, że teraz jest to napisane precyzyjniej. Najnowsza wersja zawsze jest dostępna na stronie www.ste.com.pl. Trzeba kliknąć na owalny przycisk "Dodatkowy wstęp" lub pobrać fragmenty książki. > A jak się w to wpisuje STE? Z tego co wyczytałem, autorzy odrzucają drugie założenie (nie wiem w sumie jak z trzecim) i dopisują kilka swoich. W takim przypadku zbiór założeń STE nie jest ani pod-, ani nadzbiorem zbioru założeń STW ...STE opiera się na pięciu założeniach podanych w dodatkowym 'Wstępie'. W naszej teorii nie ma żadnych założeń, których nie ma w STW. Dlatego nie wiem dlaczego napisałeś, że dopisaliśmy kilka swoich założeń. Związek pomiędzy STE i STW wyjaśniliśmy we 'Wstępie' w ten sposób: Wyprowadzając STW Einstein przyjął nieświadomie dwa ukryte założenia na temat własności transformacji Lorentza, na których oparta jest jego teoria. Mianowice uważał, że: 1. Transformacja Lorentza wiąże zegary przelatujące obok siebie, 2. Transformacja Lorentza dotyczy dowolnych układów inercjalnych, a nie tylko eteru i układu inercjalnego. Nie ma żadnych powodów, aby transformacji Lorentza przypisywać te dwa znaczenia. Jeżeli się tego nie zrobi, to STW nie jest sprzeczna z STE i dotyczy tylko obserwatorów nieruchomych względem eteru (rozdział 4 książki STE). Wtedy wszystkie wnioski prawidłowe w STW są prawidłowe w STE. Do rozdzielenia tych teorii dochodzi dopiero, gdy transformacji Lorentza przypisze się dwa powyższe znaczenia. Wtedy następuje odrzucenie eteru i rozszerzenie STW na wszystkich obserwatorów, także tych ruchomych względem eteru. W STW zrobiono tak ze względu na założenie, że wszystkie układy inercjalne są równoważne. Uogólnienie STW na wszystkich obserwatorów prowadzi do wewnętrznych sprzeczności tej teorii, znanych jako paradoksy STW. To tyle jeżeli chodzi o wstęp. Teraz mogę dodać jeszcze, że z powyższego wynika, że STE jest uogólnieniem STW, ale tylko wtedy, gdy STW prawidłowo się interpretuje, czyli traktuje jako teorię dla obserwatorów związanych z eterem.> (jest mitem, iż do otrzymania STW konieczne jest założenie stałości prędkości światła).W naszej książce poświęcamy STW tylko tyle miejsca ile jest konieczne. Nie mieliśmy zamiaru opisywać wszystkich niuansów związanych z założeniami tej teorii. Jeżeli napisaliśmy, że opiera się na założeniu, że prędkość światła jest stała, to jest to prawda, gdyż opiera się albo na tym założeniu, albo na jakimś innym równoważnym. Natomiast w STE nie ma takiego założenia, ani żadnego innego, z którego wynikałaby stałość prędkości światła. > Wobec tego (i to jest dla mnie najzabawniejszy aspekt tego diagramu) jeśli już, to STW jest ogólniejsza od mechaniki Galileusza, bowiem nie wymaga tego trzeciego założeniaNie zgadzam się. Bądźmy precyzyjni, od mechaniki klasycznej będzie ogólniejsza ta cała klasa teorii z parametrem, o której wspominasz, a nie STW, która jest szczególnym przypadkiem z tej klasy.
|
|
 | astrofoton (199 punktów) (zablokowany) | >Uogólniając Galileusza przez odrzucenie trzeciego założenia, otrzymujemy rodzinę liniowych transformacji sparametryzowanych jedną liczbą. Wartość tej liczby da się ustalić eksperymentalnie - po wykonaniu tego lądujemy w STW (jest mitem, iż do otrzymania STW konieczne jest założenie stałości prędkości światła).
Tylko że taki model, bez standaryzowanego czasu, byłby bezużytecznym bzdetem w praktyce... no, może niezupełnie.. w końcu nawet i ten model Ptolemeusza był jakoś tam od biedy użyteczny; niemniej byłby zgoła do dupy w ogólnej rozgrywce.
Lepiej spłonąć niż się tlić.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|