 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-08-2014 13:53 | farmer (22440 punktów) | Religia-oświadczenie
4 na 4 | W tym roku postanowiłem nie posyłać syna na religię......i się zaczęło. Na dzień dobry usłyszałem że trzeba napisać oświadczenie że syn nie będzie chodził na religię. Pomyślałem że posprawdzam co i jak i z bagażem informacji wrócę do tematu. Tak się złożyło że żona zadzwoniła do sekretariatu szkoły dziś i poinformowano ją że owszem ale trzeba napisać oświadczenie że syn w tym czasie będzie przebywał na świetlicy..... Czytam jeszcze raz:
Rozporządzeniem MEN z dnia 14 kwietnia 1992 roku § 3 "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole"
Czy to jest jedyny zapis na który mogę się powołać. Bo sprawa wydawała mi się łatwa a wyszło jak zawsze.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >trzeba napisać o świadczenie >sprawa wydawała mi się łatwa a wyszło jak zawsze
Co zrobisz? Nic nie zrobisz.
bembergiem w berg
|
|
 | | pawel_wr (4297 punktów) |
>Co zrobisz? Nic nie zrobisz.
A ty, Worku_Kości, jak byś postąpił w tej sytuacji ? Pozwoliłbyś na niezgodną z prawem katoindoktrynacje twoich dzieci ?
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
|  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >>Co zrobisz? Nic nie zrobisz. >A ty, Worku_Kości, jak byś postąpił w tej sytuacji ? >Pozwoliłbyś na niezgodną z prawem katoindoktrynacje twoich dzieci ?
Myślę, że gdybym miał dziecko, którego nie chciałbym wysłać na religię, to wybierając szkołę, w której wypisanie z religii wymaga złożenia oświadczenia, napisałbym kurde to oświadczenie.
I nauczanie religii katolickiej chyba nie jest w naszym kraju niezgodne z prawem.
bembergiem w berg
|
|
| |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) |
> Myślę, że gdybym miał dziecko, którego nie chciałbym wysłać na religię, to wybierając szkołę, w której wypisanie z religii wymaga złożenia oświadczenia, napisałbym kurde to oświadczenie.a-Dzień dobry b-Pani kierowniczko podwawelska..... a-Słucham pana b-Mam tu zarezerwowany bilet lotniczy do Londynu na nazwisko Stanisław paluch b-Samolot do Londynu 11.05 Bilet od 4 minut jest przeceniony jest 11.09 a-Ja dałem podwawelską b-Proszę bardzo proszę nie zjem panu..... www.youtube.com/watch?v=S5IJ1Y2TVnsA powinienem dać czekoladki i goździki? To taki staropolski zwyczaj urzędowy. Czy na chama zostawić kwit w sekretariacie "kurde"?
|
|
| |  | 6 na 6 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Myślę, że gdybym miał dziecko, którego nie chciałbym wysłać na religię, to wybierając szkołę, w której wypisanie z religii wymaga złożenia oświadczenia, napisałbym kurde to oświadczenie. >I nauczanie religii katolickiej chyba nie jest w naszym kraju niezgodne z prawem.
Aby dziecko uczyło się religii w publicznej szkole, rodzice muszą pisemnie wyrazić na to chęć . Nieuczestniczenie w katechizacji nie wymaga żadnych deklaracji. Wymuszanie pisemnych deklaracji o nieuczestniczeniu jest bezprawne.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
16 na 16 | Wenancjusz (16441 punktów) | >W tym roku postanowiłem nie posyłać syna na religię......i się zaczęło. Na dzień dobry usłyszałem >że trzeba napisać oświadczenie że syn nie będzie chodził na religię. Nieprawda! A pisał Pan oświadczenie, że chce by dziecko uczęszczało na religię? Wyraził Pan życzenie? Czy też poszło to "owczym" pędem zrobionym przez szkołę? Przecież "nauka" religii nie jest w programie nauczania MEN dla szkół świeckich (czyli nie jest obowiązkowa!) i to są zajęcia jakby nie patrząc dodatkowe! To szkoła ma zbierać oświadczenia rodziców o chęci, zgody na uczęszczanie swoich dzieci na religię, każdego nowego roku szkolnego!.[/color] W wypadku braku takiego oświadczenia, czyli nie ma pisemnego oświadczenia Pana woli, dziecko nie musi chodzić na religię i nie ma prawa być szykanowane z tego tytułu (w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie). Taka jest jeszcze interpretacja prawa w Polsce, bo Konstytucja jest, jakby nie patrząc, państwa mającego za cel być świeckim. Każde działanie szkoły w kwestii przymusu lub na zasadzie "bo wszyscy tak robią" jest nieprawne. >Pomyślałem że posprawdzam co i jak i z bagażem informacji wrócę do tematu. Tak się złożyło że żona >zadzwoniła do sekretariatu szkoły dziś i poinformowano ją że owszem ale trzeba napisać oświadczenie >że syn w tym czasie będzie przebywał na świetlicy..... Bzdura granicząca z debilizmem. Czy Pan za obecność dziecka w szkole odpowiada, czy też ufając oddaje Pan na czas pobytu w szkole, placówce do tego powołanej? Pan nie musi pisać oświadczenia, że będzie w określonej godzinie w tym i tylko w tym miejscu jako że nie wie Pan co robi w danej chwili, bo dziecko jest w tym czasie w szkole, gdzie Pan nie może być obecnym, w placówce odpowiedzialnej za obowiązek pilnowania i bezpieczeństwo dziecka i organizuje zajęcia zastępcze (nawet lekcje etyki lub koszykówki, czy tańca klasycznego, jeśli nie ma lektora etyki). To presja Kościoła na szkoły spowodowała, że lekcje religii są lokowane w środku zajęć dziennych w szkole, mającej realizować określony program kształcenia zatwierdzony przez MEN. Dlaczego? Myślę, że Pan/państwo to jasno i wyraźnie widzą. Powiem tylko, że dziecko wtedy oddziela się od grupy i traktowane jest jak "odszczepieniec". Perfidia akceptowana w szkołach, których działanie jest oparte na szeroko pojętej pedagogice, czyli wychowaniu życiu społecznym. Perfidia na której zależało Kościołowi. Dlaczego więc przedmiot nb. dodatkowy nie jest poza czasem nauki przedmiotów podstawowych na początku lub końcu zajęć zasadniczych? Dziecko wtedy siedzi przez dwie godziny lekcyjne samo i jak się czuje? Bo szkoła ma tylko wtedy kłopot jak takiego czymś zająć. A nie można by wtedy robić dodatkowych zajęć z przedmiotów podstawowych? Po jasną cholerę dziecko idzie do szkoły by dwie godziny niepotrzebnie siedzieć i czuć się w dodatku jakimś innym? To jest metoda przyjęta pod presją diabelskiego pomysłu Kościoła, na którą światli pedagodzy nie mają odporu? Dziwne! To jest tylko wstępna metoda trafiania do młodych umysłów jak być hipokrytą, by się nie wyróżniać ze społeczności i zachowywać "poprawnie", jak nakazuje kościelna instytucja przemocy (na tym etapie wychowywania). Gdyby lekcje religii były na końcu lub początku zajęć, jako dodatkowe, to ciekaw byłbym ilu uczni by na takie zajęcia chodziło. Jak pisałem wyżej, można w tej kwestii napisać tylko, że Pan się zgadza na naukę religii dla swojego dziecka w szkole. Jeżeli takiego oświadczenia nie ma, to nie oznacza cichej akceptacji, milczącej zgody. Żadna szkoła tego nie szanuje i forsuje coś co jest niezgodne z prawem! Żadnych takich innych oświadczeń do tyczących niezgody na naukę religii nie musi pan/państwo pisać. Wytłumaczy Wam to student nawet trzeciego roku prawa, że w odniesieniu do zarządzenia śp. prof. Stelmachowskiego-sprawcy całego bałaganu, byłego min. edukacji (ksywka "laga" bo podpierał się chodząc z kijem dość solidnym, którym lubił wymachiwać, jak nie jak sam to widziałem, gdy adwersarz miał nad nim przewagę w argumentach), oświadczenie pisze się, jeśli rodzice chcą by ich dziecko brało udział w takich lekcjach. Jeśli nie, to publiczna szkoła nie może prowadzić ogłupiającej dezinformacji, że jest koniecznym, pisanie oświadczeń o rezygnacji z uczęszczania dziecka na "nauki" religii. To jest łamanie prawa, za co odpowiada dyrekcja szkoły! Nie muszą Pan/państwo nic pisać! Wystarczy przypomnieć słowem dyrektorowi, że robi sobie jaja holenderskie z polskiego prawa. >Czytam jeszcze raz: >Rozporządzeniem MEN z dnia 14 kwietnia 1992 roku § 3 "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie >trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z >nauki religii lub etyki w szkole" To jest problem szkół, które zarządzenie w/w muszą wprowadzać w życie. Jak zwykle ktoś zaczął na wyżynach władzy i nie umiał dokończyć sensownie. Co zrobić z fantem jeśli jest presja kościoła (bezczelna i szantażująca) i społeczeństwa ("mocherowych?). Pieniędzy oświata nie ma i za tym etatów na nauczycieli etyki (zwykle robi to katechetka lub ksiądz co nie jest gwarantem bezstronności). Zapytać dyrektora szkoły, czy dokładnie zna treść zarządzenia i czy je rozumie. Oczywiście Pan/państwo muszą znaleźć i nawet skserować to z internetu. Pójść do dyrektora i pokazać (nawet podkreślić, udającego głupiomądrego, mazakiem) miejsca gdzie o tym jest pisane. Widzę, że internet Pan ma, więc i troszkę szukania i Pan znajdzie to co Pana interesuje. >Czy to jest jedyny zapis na który mogę się powołać. Bo sprawa wydawała mi się łatwa a wyszło jak> zawsze. A gówno prawda. Pierwej Pan się zapoznaj dokładnie z tym Zrządzeniem. Pan stoi na pozycji lepszej jak dyrekcja szkoły. Pana próbuje się zwyczajnie zapędzić "w kozi róg", licząc na bezwolę i "powolne lub niesprytne" myślenie (co jest obraźliwe). Pan musi dać odpór mając poparcie w głupkowatych zapisach pana S. wymienion
|
|
1 na 1 | hyperion (1422 punktów) | > Czy to jest jedyny zapis na który mogę się powołać. Bo sprawa wydawała mi się łatwa a wyszło jak> zawsze.> Portal poświęcony (nomen omen  ) problematyce etyki w szkole: www.etykawszkole.pl, na pewno coś się tam znajdzie w tym temacie (chociażby tutaj www.etykaw(*)zenie-o-niechodzeniu-na-religi). A tak ponadto to gratulacje za podjęcie takiej decyzji. Życzę sukcesów.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | Cholra jasna! Tak się wkur.żyłem, informacją o tym co się dzieje w szkolnictwie, że przejechałem dozwoloną ilość liter w wypowiedzi i ucięto mi znaczną jej część. Nie chciałem kasować i mam! Pisałem w niej, że dyrektorzy szkół nie czują istoty powołania (jak i księża w Kościele), a raczej wyczuwają możliwość robienia kariery, startując z pozycji osoby zaufania społecznego jakim zwykle jest nauczyciel. Kariery różnie postrzeganej. A zaczyna się od ślepego i bezmyślnego wykonywania poleceń i życzeń czynników silniejszych czyli kuratorium oświaty i także miejscowemu proboszczowi lub biskupowi, któremu jak się wydaje, kuratorium podlega, dorzucając od siebie trochę inicjatywnych działań, tak by go zauważono. Następuje wtedy nieunikniony przerost formy nad treścią, doprowadzając w konsekwencji do łamania prawa i trudno strawialnych lub nawet szkodliwych zdrowiu społecznemu, paradoksów. W szkolnictwie jest to nagminne. Taki nagle zauważony zaczyna awansować, pierw do województwa, potem może i do ministerstwa? Dlatego mamy takiego pokroju ministrów oświaty, jak nie przymierzając pani Hall, lub ministra zdrowia jak Ewa Kopaczka, akceptująca homeopatię. Ze względu na to, że miałem do czynienia ze szkolnictwem (byłem nauczycielem maszynoznawstwa i fizyki w szkole zawodowej), temat wynaturzeń jakie się teraz dzieją na polu oświaty, nie jest mi odległy. Już wtedy widziałem młodych i walecznych dyrektorów/kierowników szkół, tyle tylko, ze czynniki silniejsze miały inną naturę (religii nie było w szkołach i pod tym względem było wybitnie mniej problemów, także pedagogicznych). No nic. Było i minęło. Teraz jest zupełnie co innego (nie jestem pewien tylko czy lepiej), ale patrzę na efekty. Ogólna oświata dołuje od ładnych kilkunastu lat. Czyja to "zasługa"? Nie będę pokazywał palcem, bo to nieładnie. Zawsze uznawałem zasadę, że lepiej gadać falsem jak pokazywać palcem. Panie "farmer" trzeba, w oparciu o obowiązujące przepisy i zarządzenia, być nieugiętym. Dyrektora szkoły zagoni Pan wtedy w "kozi róg" a nie on Pana. A do sekretarki niech Pan nie ma pretensji. Ona jest tylko wykonawcą poleceń i jest na tyle głupia, że dyrektorowi nawet spaprze kawę poranną.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Cholra jasna! Tak się wkur.żyłem,
Ja tylko dwa razy na razie. W poniedziałek rozpoczęcie roku szkolnego. Idę dopiąć tą sprawę. Klamka i tak już zapadła więc trochę mi łatwiej. Wg mnie przemiany właśnie trzeba zacząć od takich pozornie małych rzeczy. Ale to są procesy które trwają latami. Najpierw trzeba przekonać siebie, potem żonę. Rozmowa z dziećmi, potem otoczenie, rodzina. To wszystko trwa. Tyle że to kropla. I raczej pod przyszłość niż teraźniejszość. Dzięki za wsparcie.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Cholra jasna! Tak się wkur.żyłem, >Ja tylko dwa razy na razie. W poniedziałek rozpoczęcie roku szkolnego. Idę dopiąć tą sprawę. >Klamka i tak już zapadła więc trochę mi łatwiej. >Wg mnie przemiany właśnie trzeba zacząć od takich pozornie małych rzeczy. Ale to są procesy które trwają latami. Najpierw trzeba przekonać siebie, potem żonę. Rozmowa z dziećmi, potem otoczenie, rodzina. To wszystko trwa. Tyle że to kropla. I raczej pod przyszłość niż teraźniejszość. Dzięki za wsparcie.
Powiem coś co może zszokować. Jeden z cezarów rzymskich ponoć stwierdził, że nie ma nic bardziej miękkiego jak woda i nic trwalszego jak skała. Jednak woda drąży skałę.
I słusznie. Nie wolno (tzw. "uczonym i wygadanym") tzw. głupim lub głupszym udowadniać, że jednak ludzie myślą i są oczytani. Nie wolno "panom" dać powodu, że "ciemnota" nie rozumie co pisane. Dzięki ci komuno, że zlikwidowałaś analfabetyzm w Polsce. II RP nic nie robiła w tym kierunku. Oświata jest w Polsce niszczona i to tak intensywnie, że mam wątpliwości czy nie jest to celowe.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Oświata jest w Polsce niszczona i to tak intensywnie, że mam wątpliwości czy nie jest to celowe. << Nie doszukujmy się konspiracji tam, gdzie wystarcza zwykła głupota. Obejrzyjmy kilka odcinków "Matura to bzdura". Tak przygotowani maturzyści idą na studia, a po nich niektórzy idą uczyć. Nawet jeśli sami czegoś się nauczyli, to nauczyli się też tego, że nauczanie to odbębnianie godzin. Zaliczać trzeba wszystkim. Wyrzucić nie można nikogo, bo będzie się kolejnym wyrzuconym. Z dyplomem można zmywać naczynia w McDonaldzie, a żeby zostać biznesmenem, albo posłem w Sejmie, nawet matura nie jest konieczna. Wprawdzie co raz czytamy o tym, jak mlodzi Polacy zdobywają za swoją wiedzę międzynarodowe nagrody, ale nie bardzo wierzę, że bedą w stanie zrobić później w kraju coś, z czego by Polska zasłynęła.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Oświata jest w Polsce niszczona i to tak intensywnie, że mam wątpliwości czy nie jest to celowe. << >Nie doszukujmy się konspiracji tam, gdzie wystarcza zwykła głupota. >Obejrzyjmy kilka odcinków "Matura to bzdura". Tak przygotowani maturzyści idą na studia, a po nich niektórzy idą uczyć. Nawet jeśli sami czegoś się nauczyli, to nauczyli się też tego, że nauczanie to odbębnianie godzin. Zaliczać trzeba wszystkim. Wyrzucić nie można nikogo, bo będzie się kolejnym wyrzuconym. Z dyplomem można zmywać naczynia w McDonaldzie, a żeby zostać biznesmenem, albo posłem w Sejmie, nawet matura nie jest konieczna.
Konspiracji żadnej się nie dopatruję. Po prostu do szkolnictwa trafiają ludzie niezdolni być dla młodych przykładem, przypadkowi, poświęcać bezinteresownie swój czas na prostowanie myślenia u młodych młotków (a to jest naprawdę znojna robota, co bardzo trafnie określa powiedzenie: "Obyś cudze dzieci uczył"- życząc źle takiemu), idących w ten zawód na zasadzie "Bo nie dostałem się na prawo albo na medycynę", czyli idących po linii jakby by nie było najłatwiejszej, ale zawód wyuczony i praca jest i z głodowej pensji żyć nie będę. Praktyka pokazuje po czasie jakie emocje towarzyszyły przy wyborze zawodu. Tacy właśnie są obecni nauczyciele, traktując do minimum wysiłek w kształtowanie młodych i traktowanie obowiązków jako odróbka pańszczyzny. Dlatego widzę tragiczny spadek stylu nauczania.
>Wprawdzie co raz czytamy o tym, jak młodzi Polacy zdobywają za swoją wiedzę międzynarodowe nagrody, ale nie bardzo wierzę, że bedą w stanie zrobić później w kraju coś, z czego by Polska zasłynęła.
Kolego szanowny! Potwierdzam myśl znakomitego i nieodżałowanego S. Leca. "Orzeł ma prawo wykluć się nawet w jaskółczym gnieździe". Myślałem, że rozmawiamy o ogólnym poziomie oświaty, czyli jak gdyby średniej a nie z natury wybijających się jednostkach (one nie tworzą obrazu poziomu wykształcenia). Sam podałeś przykład portalu "Matura to bzdura". Przeglądałem i byłem porażony (naprawdę). Zwalało z nóg gorzej jak cios huligana Gołoty-późniejszego niesławnego boksera. Menel na ławce w parku wiedział więcej jak cała czereda przepytywanych "ważnych" maturzystów. A pytania naprawdę były idiotycznie proste.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Po prostu do szkolnictwa trafiają ludzie niezdolni być dla młodych przykładem, przypadkowi, poświęcać bezinteresownie swój czas na prostowanie myślenia u młodych młotków ... Tacy właśnie są obecni nauczyciele, ... To się zaczęło dużo wcześniej - w latach 80-tych, gdy studia pedagogiczne miały nadwyżkę miejsc nad liczbą chętnych. Pamiętam, że moje koleżanki, raczej słabe uczennice wybierały ten kierunek, żeby mieć studia i długie płatne wakacje. >... Menel na ławce w parku wiedział więcej jak cała czereda przepytywanych "ważnych" maturzystów. A pytania naprawdę były idiotycznie proste. Oglądam czasem programy prof. Miodka, tam są sondy uliczne. Wielokrotnie zauważałam, że osoby wyglądające na drobnych żuli nie tylko znają znaczenie wielu archaizmów, czy też zwrotów rzadko używanych, ale znacznie lepiej posługują się polszczyzną od tych młodych - eleganckich.
|
|
| |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Dzięki ci komuno, że zlikwidowałaś analfabetyzm w Polsce. II RP nic nie robiła w tym kierunku. ... Nie jako miłośniczka sanacji, ale zwolenniczka prawdy - otóż w II zrobiono dużo jak na ówczesne możliwości zniszczonego wojną kraju. Może nie tyle nawet państwo miało w tym zasługi, co PSL (nie mylić z obecną kliką kolesiów - nepotów), które zakładało szkoły powszechne na wsiach już od końca XIX w., a w dwudziestoleciu w wielu regionach pojawiło się ich więcej, niż w dzielnicach robotniczych miast. Tak było m.in. w moim regionie. Nieszczęściem dla Polski owo pierwsze w miarę wykształcone pokolenie wiejskiej młodzieży zostało później przetrzebione przez wojnę ...
|
|
-6 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli!
Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut, jak religia jest jest w środku dnia, to niech idzie dzieciak do świetlicy. O co chodzi?
Robicie z igły widły.
W szkole po prostu, gdy jest 99% chodzących na religię, trudno jest dostosować cały rozkład do 1%. Swoją drogą, mogłeś zgłosić się w czerwcu, to by może wtedy ułożyli plan dla Twoich potrzeb.
Jestem ojcem... byłem w tzw trójce klasowej... miałem w tamtym roku, w szkole przypadek "szalonego antyklerykalnego" rodzica... kobietę... masakra.
Wyglądało tak:
Do klasy przyszło nowe dziecko, no i jego mama też... Wszyscy w klasie zasuwają na religię... prawie wszyscy w szkole, szkoła dwureligijna (prawosławni+katolicy), klasy przeładowane (reforma), dzieci mają zajęcia (w niektóre dni) do ok. 15-16.
Niestety religia była raz na końcu dnia, a raz w środku...
No i afera...
JEstem człowiekiem skłonnym do porozumienia, kompromisu, próbowałem... Pytałem się, czy to, że Pani córka uda się na 1 godzinę lekcyjną do świetlicy, stanowi jakiś problem? Tam są panie, zajmą się, można lepcje odrobić, poczytać, skorzystać z zajęć swietlicowych.
NIE! Bo ona ma prawo, aby były lekcje religii na końcu! I już! I ona będzie o to walczyć! Myślę, o ho! Znam ten typ, jakaś wojowniczka mi się trafiła! Dobra odwołam się do racjojnalizmu. Wyjasniam: czy wie Pani, że mamy w szkole problemy lokalowe, trudności z planem itd... Czy faktycznie to dla Pani ma aż takie znaczenie? Nie dało się wyjaśnić... Jednym z największych problemów chyba i najeżonej postawy Pani mamy był fakt, że w trójce klasowej był batiuszka. Na marginesie, jeden z rozsądniejszych ludzi jakich znam, ale nie oto, nie oto!
Sprawa otarła się o kuratorium...
Zmieniono rozkład zajęć, co spowodowało zmiany w kilku klasach i wydłużyło neistety w jednym dniu lekcje do późna...
Wszyscy byli za to na Panią mamę wkurw... bo dziweciaki kończyły jednego dnia ok. 16.30.
Najgłupsze było to, że córka Pani i tak chodzi do świetlicy! Bo religia była w dwa dni na poczatku, więc i tak dzieciak siedział w świetlicy, tyle samo czasu...
Osiągnięcia Pani mamy: - nikt jej nie lubi, ani nauczyciele, ani rodzice (jak sie zaczyna od żadań, bez próby zrozumienia sytuacji innych to tak jest), - dzieciak i tak siedział w śweitlicy, - wszywcy kończyli później jednego dnia.
W imię czego?
A mogła po prostu wypełnić jakiś głupi papierek...
Bądźcie trochę elastyczni, kochani ateisci... Naprawdę nie jest tak, że lokalny proboszcz, z dyrektorem szkoły zawiązali spisek, aby Wasze dziecko na siłę wysyłać na religię... A może jednak? Musicie to sami rozkminić, w swej mądrości...
|
|
 | 7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli!> Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut..Spoko. Ale zaraz po tym robimy tak, ze kazdy katolik bedzie musial napisac oswiadczenie, ze podatek na kosciol nie bedzie odprowadzany z jego pensji (System niemiecki). Zobaczymy, czy takie oswiadczenie rowniez nie bedzie takim problemem jak "jakies oswiadczenie" czlowieka, ktory nie chce aby ksiadz wpierdal mu sie w wychowanie dziecka  Gwarantuje Ci, ze kazdy katolik poleci podpisac bo jego wiara nie moze go zbyt wiele kosztowac. Tylko jesli koszta nie dotycza jego (katolika) to dobrodusznie spiewa: "a co ci tam. Wez sie poswiec i zrob cos czego nie chcesz"
|
|
|  | -1 na 5 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli!> >Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut..> Spoko. Ale zaraz po tym robimy tak, ze kazdy katolik bedzie musial napisac oswiadczenie, ze podatek na kosciol bedzie odprowadzany z jego pensji (System niemiecki).To wymaga zmiany prawa rafałku i takie oswiadczenie nic nie znaczy, dpoóki nie będzie zmienione prawo. A oświadczenie w szkole po prostu pomaga załatwić sprawę... > Zobaczymy, czy takie oswiadczenie rowniez nie bedzie takim problemem jak "jakies oswiadczenie" czlowieka, ktory nie chce aby ksiadz wpierdal mu sie w wychowanie dziecka  Gdyby w szkole religii nie było, tylko etyka, a ja bym chciał, aby dzieciak chodził na religię, to napisałbym stosowne ośwadczenie i po prostu załatwił sprawę... A Wy wojnę ideologiczną prowadzicie... Mam wrażenie, że inforamcje o racjonalizmie ateistów, są znacznie przesadzone...
|
|
| |  | 13 na 13 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> To wymaga zmiany prawa rafałku i takie oswiadczenie nic nie znaczy, dpoóki nie będzie zmienione prawo.Prawa powiadasz nie powinno sie naginac? A przeciez to w prawie jest napisane, ze to rodzic chcacy religii dla swojego dziecka ma pisac oswiadczenie a nie odwrotnie?? No chyba ze jest jak zwykle, po katolicku: - prawo pasuje do nas --> trzym sie prawa zasrany ateisto - prawo nie jest po naszej stronie --> a co ci szkodzi zasrany ateisto podpisac oswiadczenie pomimo, ze prawo ci tego nie nakazuje? No co ci szkodzi? Przeciez idziesz na piec minut do szkoly i podpisujesz cos, czego nie musisz podpiwywac  > A oświadczenie w szkole po prostu pomaga załatwić sprawę...Pomaga bo oportunistyczne skurwiele naginaja prawo ( bo popieranie katolickich idiotyzmow gwarantuje ciepla posadke i kase).
|
|
| | |  | -2 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | > >To wymaga zmiany prawa rafałku i takie oswiadczenie nic nie znaczy, dpoóki nie będzie zmienione prawo.> Prawa powiadasz nie powinno sie naginac? A przeciez to w prawie jest napisane, ze to rodzic chcacy religii dla swojego dziecka ma pisac oswiadczenie a nie odwrotnie??> No chyba ze jest jak zwykle, po katolicku:> - prawo pasuje do nas --> trzym sie prawa zasrany ateisto> - prawo nie jest po naszej stronie --> a co ci szkodzi zasrany ateisto podpisac oswiadczenie pomimo, ze prawo ci tego nie nakazuje? No co ci szkodzi? Przeciez idziesz na piec minut do szkoly i podpisujesz cos, czego nie musisz podpiwywac  Nigdy nie przyszło mi do głowy nazywać kogoś zasranym ateistą. Jest z Tobą, źle... Jest w Tobie nienawiść, zupełnie bez sensu... > >A oświadczenie w szkole po prostu pomaga załatwić sprawę...> Pomaga bo oportunistyczne skurwiele naginaja prawo ( bo popieranie katolickich idiotyzmow gwarantuje ciepla posadke i kase).Ten naprawdę wierzy w spisek! O Jezu... A co do istoty rzeczy. Faktycznie jest jak piszesz. Po prostu jest tak, że pooprawność polityczna wymusiła przepis, który w kraju, gdzie jest 90% katolików jest w praktyce neistosowalny. Dodatkowo większość chodzi na religię, dlatego też w szkle wszsytko jest ustawione pod większość. Jest to przykład martwego przepisu, w większości. I tyle. Twoje oburzenie odnosnie stosowania prawa dotyczy także obrazy uczuć religijnych, czy tutaj masz już nieco inne zdanie?
|
|
| | | |  | 12 na 12 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Nigdy nie przyszło mi do głowy nazywać kogoś zasranym ateistą. Jest z Tobą, źle...Nie musisz mowic. Katolicy pokazuja to uczynkiem i mysla  > Ten naprawdę wierzy w spisek! O Jezu...jaki spisek? Prosty oportunizm. Udajesz greka (w tym przypadku katolika) i nie masz problemow i kasa plynie. > A co do istoty rzeczy. Faktycznie jest jak piszesz. Po prostu jest tak, że pooprawność polityczna wymusiła przepis, który w kraju, gdzie jest 90% katolików jest w praktyce neistosowalny.90% katolikow z przyzwyczajenia. Wprowadz podatek odciagany od pensji a zobaczysz ile jest w Polsce katolikow kochajacych swojego boga na tyle, zeby rezygnowali namacalnie z ciezko zarobionej kasy  > Dodatkowo większość chodzi na religię, dlatego też w szkle wszsytko jest ustawione pod większość. Jest to przykład martwego przepisu, w większości.Chodzi bo chodzi. Nie chodzi dlatego, ze mysli. Nie chodzi dlatego, ze chce. Nie chodzi dlatego, ze wierzy. Nie chodzi dlatego, ze chce czczic bajkowa postac. Jeszcze pare lat i dzieciaki dobrowolnie oleja religie i bajki na korzysc informatyki i innych przedmiotow, ktore pozwola im w przyszlosci zarabiac pieniadze i dobrze zyc. > Twoje oburzenie odnosnie stosowania prawa dotyczy także obrazy uczuć religijnych, czy tutaj masz już nieco inne zdanie?To znaczy? Swieckie prawo mowiace powaznie o bajkowych dziadkach z broda jest dla mnie absurdem i idiotyzmem
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Ten naprawdę wierzy w spisek! O Jezu... >A co do istoty rzeczy. Faktycznie jest jak piszesz. Po prostu jest tak, że pooprawność polityczna wymusiła przepis, który w kraju, gdzie jest 90% katolików jest w praktyce neistosowalny.
Najśmieszniejsze, że wystarczy przeprowadzić dowolną ilośc kontroli i wzywać gminy do zwrotu odpowiedniej części subwencji oświatowej w każdym przypadku wydania pieniędzy publicznych na niezamówione usługi (brak pisemnych jednoznacznych oświadczeń o życzeniu rodziców aby ich dziecko miało religię w szkole).... I okaże się moim zdaniem po kilku przypadkach opisanych w prasie, że przepis jest stosowalny w 99,99% przypadków bez najmniejszych problemów praktycznych.
|
|
| | |  | 1 na 3 | szarley (54913 punktów) |
>- prawo pasuje do nas --> trzym sie prawa zasrany ateisto >- prawo nie jest po naszej stronie --> a co ci szkodzi zasrany ateisto podpisac oswiadczenie Brzydko się wypowiadasz o ateistach, ja ich o wiele bardziej szanuję
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Gwarantuje Ci, ze kazdy katolik poleci podpisac bo jego wiara nie moze go zbyt wiele kosztowac.
Wytłuszczenia moje
Zazdroszczę Ci niewzruszoności Twojej wiary , jest tak wielka, że gotów jesteś coś gwarantować.... Żałuję, że nie mam możliwości sprawdzić Twojej prognozy założywszy się wprzódzi o Twój 10-letni zarobek
|
|
 | 10 na 10 | hyperion (1422 punktów) | >Jestem ojcem... byłem w tzw trójce klasowej... miałem w tamtym roku, w szkole przypadek "szalonego antyklerykalnego" rodzica... kobietę... masakra.
A wystarczyłoby wyprowadzić religię do salek katechetycznych i skończyłby się problem "szalonych antyklerykałów".
Szkoda, że osoby walczące o dotrzymywanie umów ("religia będzie na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej") są tak postrzegane.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
 | 11 na 11 | farmer (22440 punktów) |
>Dobra odwołam się do racjojnalizmu. Wyjasniam: czy wie Pani, że mamy w szkole problemy lokalowe, trudności z planem itd...
Z pewnością dodałeś też skąd ten bajzel. Bo wprowadzono religię z salek do szkół co kosztuje miliardy zł. A mogliśmy np. zrobić lekcje robotki droga Pani?
Potykasz się o własne nogi.
Trzeba być na prawdę "miszczem" świata żeby dopłacić miliard do czegoś co funkcjonowało tyle lat poza szkołą.
Lekcja robotyki kosztuje 25 zł za godzinę w szkole. Niestety nie stać mnie było i wypisałem syna. Już to kiedyś pisałem. Kupiłem sam robota i książkę i uczę dziecko w domu.
Wolałbym żeby to działo się w szkole. Szkoły nie stać bo musi zatrudnić katechetkę i księdza by przez kilka lat dziecko nie nauczyło się niczego czego nie dowiedziałoby się od rodziców i w kościele.
Chłopie gdyby nie te fanaberie kosztujące miliardy dzieci w szkole mogły by się nauczyć drugiego języka.
Dziwisz się tej kobiecie. Bo ja nie. Ona widzi stadko parafian w obiekcie szkolnym i czuje że coś jest nie tak
Ale PARAFIANIN tego nie zauważy.
|
|
 | 3 na 3 Imre K (47 punktów) (zablokowany) | Chyba nie do końca jest jak mówisz, gdyż łatwiej plan dostosować do 1% niż na przykład do 20%. To proste, jeśli na cztery klasy tylko jedno dziecko nie chodzi na religię, to będzie łatwiej ustawić plan tak, by dla tego dziecka religia była na końcu lub na początku niż gdyby to było kilkunastu uczniów. A jeśli uczeń jest nowy problemu w ogóle nie powinno być, gdyż mógłby trafiać do klasy, która ma religie na początku lub na końcu, co można w planie uwzględnić np. dla dwóch klas. Także można dać opcję zmiany klasy dla uczniów obecnych. Wystarczy odrobina dobrej woli, a nawet przy sporej grupie dałoby się problem rozwiązać właśnie poprzez umieszczenie tej grupy w jednej klasie. Jeśli już, to złą wolę wykazuje dyrekcja szkoły, ewentualnie wykazuje intelektualne braki by problem wyraźnie zminimalizować.
|
|
 | 11 na 11 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli!
Szanowny Panie Brzostowski! Dzięki takim postawom jak Pańska mamy taką kupę idiotyzmów i prawnych jak i zachowań. Postawa akceptująca z gruntu, łamanie prawa obywatela prowokuje do dalszych, gorszych zachowań (w tym przypadku MEN-u). Pan nie ma wyobraźni o konsekwencjach łagodnego przyzwolenia, czy tylko kpi sobie? Czy otarł się Pan na Radzie Pedagogicznej w szkole o wypowiedzi księdza, czy widział Pan jak się wtedy zachowuje? Odnosiłem wtedy wrażenie, że to on jest dyrektorem placówki oświatowej. Dyrektor-uszy po sobie. Wtedy wypowiedziałem kontrakt i odszedłem. Widzę, że Pan nie "czuje bluesa" absolutnie. Pisze Pan prowokujące uwagi nie mając pojęcia. To tak jakby Pan pisał o procesie produkcji miodu nie będąc nigdy w ulu.
>Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut, jak religia jest jest w środku dnia, to niech idzie dzieciak do świetlicy. O co chodzi? >Robicie z igły widły.
To jest to co napisałem powyżej. Zacząć należy od drobnych kroków. Też dojdzie się do mety. Poza tym zauważam, że szkoła nie wie jak zająć takiego "odszczepieńca". Nie jest przygotowana na takie coś i zostawia go pod "lotnym" nadzorem. Panie Brzostowski, tu odwołuję się do Pana wyobraźni.
>W szkole po prostu, gdy jest 99% chodzących na religię, trudno jest dostosować cały rozkład do 1%. Swoją drogą, mogłeś zgłosić się w czerwcu, to by może wtedy ułożyli plan dla Twoich potrzeb.
I tu głupota totalna. Lekcje religii nie ujęte i zatwierdzone przez MEN w programie nauczania, nie są w programie zatwierdzone i traktowane jako dodatkowe zajęcia. Dociera? Więc dziecko ma obowiązek ustawowy uczęszczać na zajęcia objęte programem nauczania zatwierdzonym przez MEN. Zajęcia dodatkowe są nieobowiązkowe i zależy to tylko od rodziców czy chcą by ich dziecko w zajęciach dodatkowych uczestniczyło. Więc muszą to rodzice deklarować pisemnie. Dlatego choćby, nie wolno mieszać (przeplatać) zajęć dodatkowych z obowiązkowymi. Czy Pan rozumie, czy mam Pana traktować jak...nie powiem? Panie Brzostowski. Pana niezwykłe zasługi w trójce klasowej, nie przyniosły podniosłych zmian. Czyżby to była metoda, która nie owocuje także na tym portalu? Może lepiej się zastanowić i przyjąć pokorną raczej postawę i więcej słuchać jak mówić niż krytykować? A jak mówić to do rzeczy ( nie powiem, ze w szafie)? Jest Pan, wydaje się inteligentnym człekiem, więc stać Pana na przemyślenie swoich wynurzeń na tym portalu, bo tak naprawdę nie wie Pan, z kim Pan prowadzi wymianę swoich nieraz jadowitych spostrzeżeń. Niektórzy reagują i powstaje jazgot, niektórych Pan odstrasza próbując deklasować.
>Jestem ojcem... byłem w tzw trójce klasowej... miałem w tamtym roku, w szkole przypadek "szalonego antyklerykalnego" rodzica... kobietę... masakra. >Wyglądało tak: >Do klasy przyszło nowe dziecko, no i jego mama też... >Wszyscy w klasie zasuwają na religię... prawie wszyscy w szkole, szkoła dwureligijna (prawosławni+katolicy), klasy przeładowane (reforma), dzieci mają zajęcia (w niektóre dni) do ok. 15-16. >Niestety religia była raz na końcu dnia, a raz w środku... >No i afera...
Nieprawda, że afera. Wszystko zależy od wzajemnego porozumienia opartego na dobrej woli stron. A jeżeli obecność reigii tworzy aferalne skutki, to jest jeszcze jeden powód na wyniesienie jej ze szkoły świeckiej. Reforma? Dodam nieprzygotowana. Zwala się wszystko na Urzędy Gmin, które i tak nie wiedzą za co się złapać, bo nie mają środków.
>JEstem człowiekiem skłonnym do porozumienia, kompromisu, próbowałem... Pytałem się, czy to, że Pani córka uda się na 1 godzinę lekcyjną do świetlicy, stanowi jakiś problem? Tam są panie, zajmą się, można lepcje odrobić, poczytać, skorzystać z zajęć swietlicowych. >NIE! Bo ona ma prawo, aby były lekcje religii na końcu! I już! I ona będzie o to walczyć! Myślę, o ho! Znam ten typ, jakaś wojowniczka mi się trafiła! Dobra odwołam się do racjojnalizmu. Wyjasniam: czy wie Pani, że mamy w szkole problemy lokalowe, trudności z planem itd... Czy faktycznie to dla Pani ma aż takie znaczenie? Nie dało się wyjaśnić... Jednym z największych problemów chyba i najeżonej postawy Pani mamy był fakt, że w trójce klasowej był batiuszka. Na marginesie, jeden z rozsądniejszych ludzi jakich znam, ale nie oto, nie oto! >Sprawa otarła się o kuratorium... >Zmieniono rozkład zajęć, co spowodowało zmiany w kilku klasach i wydłużyło neistety w jednym dniu lekcje do późna... >Wszyscy byli za to na Panią mamę wkurw... bo dziweciaki kończyły jednego dnia ok. 16.30. >Najgłupsze było to, że córka Pani i tak chodzi do świetlicy! Bo religia była w dwa dni na poczatku, więc i tak dzieciak siedział w świetlicy, tyle samo czasu... >Osiągnięcia Pani mamy: >- nikt jej nie lubi, ani nauczyciele, ani rodzice (jak sie zaczyna od żadań, bez próby zrozumienia sytuacji innych to tak jest), >- dzieciak i tak siedział w śweitlicy, >- wszywcy kończyli później jednego dnia. >W imię czego? >A mogła po prostu wypełnić jakiś głupi papierek... >Bądźcie trochę elastyczni, kochani ateisci... >Naprawdę nie jest tak, że lokalny proboszcz, z dyrektorem szkoły zawiązali spisek, aby Wasze dziecko na siłę wysyłać na religię... >A może jednak? >Musicie to sami rozkminić, w swej mądrości...
Czytałem do końca i potwierdzę, że w wiejskiej czy małomiasteczkowej społeczności, każdy mający jakieś inne pomysły jest z góry przetrącony, bo to jest inne "tak my tu robilim do siech i było zawse dobze".
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 9 na 9 | Ziutas (79 punktów) | >Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli!
Nasza Polska właśnie. Jest nas wielu (katolików), więc mamy "prawo" robić wszystko tak, żeby nam pasowało. A reszta? A co, nie może się dostosować? Czy my im każemy krzyżem leżeć w kościele. ...wystarczy, że się dorzucą na "remont". W szkole wszystkie dzieciaki chodzą na religię. Super - dyrekcja ma problem z głowy. Pojawia się nowe dziecko, rodzice religii nie chcą - no co za draństwo. A gdyby tak zabezpieczyć się na taką ewentualność układając na początku roku plan zajęć? Czy to się aby nie nazywa szacunek. Skoro są problemy lokalowe to może proboszcz jedną grupę w tygodniu przyjmie w salce w kościele? Że się nie da? A ktoś próbował? Proszę nie zabijcie mnie śmiechem.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Wy to macie kurdę problemy... niech Was... diabli! >Nasza Polska właśnie. Jest nas wielu (katolików), więc mamy "prawo" robić wszystko tak, żeby nam pasowało. A reszta? A co, nie może się dostosować? Czy my im każemy krzyżem leżeć w kościele. ...wystarczy, że się dorzucą na "remont". >W szkole wszystkie dzieciaki chodzą na religię. Super - dyrekcja ma problem z głowy. Pojawia się nowe dziecko, rodzice religii nie chcą - no co za draństwo. A gdyby tak zabezpieczyć się na taką ewentualność układając na początku roku plan zajęć? Czy to się aby nie nazywa szacunek. Skoro są problemy lokalowe to może proboszcz jedną grupę w tygodniu przyjmie w salce w kościele? Że się nie da? A ktoś próbował? >Proszę nie zabijcie mnie śmiechem. >
Nie ma powodów do zabijania. Za "moich czasów" rzeczywiście zajęcia z religii odbywały się w salkach katechetycznych. Chodziliśmy tam lub jak się nie chciało to nie (dlaczego?). Jako uczniowie męskiej szkoły technicznej, tworzyły z nami grupę także dziewczyny z Technikum Ekonomicznego. Płeć już się wtedy czuło i to mocno decydowało o obecności na zajęciach. Zajęcia odbywały się popołudniami, po zajęciach szkolnych. Nic nie stało na przeszkodzie. A pensji nauczyciela ksiądz nie odbierał, bo nie był na liście płac szkoły. Not z religii na świadectwie szkolnym oczywiście nie było, bo ksiądz wydawał osobne kościelne świadectwa. I co? Kula ziemska się nadal kręci i nie pękła na połowę z tego powodu?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 3 na 3 | BartekK (209 punktów) | > Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut, jak religia jest jest w środku >Robicie z igły widły.Niech Pan przeczyta to: www.men.go(*)tyki-w-roku-szkolnym-2014-2015Okazuje się , że od roku 2014 od września zmieniono rozporządzenie w sprawie organizacji religii. Ze amiany jasno wynika, że aby dziecko chopdziło na religię, to trzeba złożyć oświadczenie. Jest Pan w trójce klasowej i nie wie Pan jakie są przepisy?
|
|
|  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Jest Pan w trójce klasowej i nie wie Pan jakie są przepisy? Właśnie dlatego jest. Tam tylko niekumaci oportuniści za to chętni do niby-władzy i niby-odpowiedzialności u się zapisują. Podczas gdy trójka klasowa jest w 99% jednostek oświaty tylko na doczepkę dla przyklepywania dawno podjętych decyzji dyrekcji.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | > Idziesz do szkoły, jak chcą jakieś oświadczenie, to napisz je człowieku, co zajmie Ci 5 minut, jak religia jest jest w środku dnia, to niech idzie dzieciak do świetlicy. O co chodzi?Po pierwsze, wszystkie inne zajęcia dodatkowe odbywają się przed/po zajęciach obowiązkowych - czyli religia też powinna się tu łapać. Po drugie, oświadczenia to AFAIK powinni wypełniać rodzice posyłający dziecko na religię... rozumiem że szkoła idzie im na rękę i oszczędza tych 5 minut, ale czemu wobec tego każe innym robić coś co wg przepisów nie jest wymagane? Idąc tym tropem można wprowadzić oświadczenia o niechodzeniu do spowiedzi, nieprzyjmowaniu kolędy itd.  > W szkole po prostu, gdy jest 99% chodzących na religię, trudno jest dostosować cały rozkład do 1%.99%? To może mówisz o jakiejś konkretnej szkole w małej wiosce... bo generalnie to nawet ochrzczonych w KRK jest poniżej 90%. > Wszyscy byli za to na Panią mamę wkurw... bo dzieciaki kończyły jednego dnia ok. 16.30.Mam wrażenie że przenosisz swoje uczucia do tej pani na autora posta... który jak na razie nie zmusza innych dzieci do przesiadywania w szkole po godzinach
|
|
2 na 2 | Taiken (1148 punktów) | > W tym roku postanowiłem nie posyłać syna na religię......i się zaczęło. Na dzień dobry usłyszałem> że trzeba napisać oświadczenie że syn nie będzie chodził na religię.> Pomyślałem że posprawdzam co i jak i z bagażem informacji wrócę do tematu. Tak się złożyło że żona> zadzwoniła do sekretariatu szkoły dziś i poinformowano ją że owszem ale trzeba napisać oświadczenie> że syn w tym czasie będzie przebywał na świetlicy.....> Czytam jeszcze raz:> Rozporządzeniem MEN z dnia 14 kwietnia 1992 roku § 3 "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie> trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z> nauki religii lub etyki w szkole"> Czy to jest jedyny zapis na który mogę się powołać. Bo sprawa wydawała mi się łatwa a wyszło jak> zawsze.> Mój syn nie chodzi na religię od początku edukacji, tj. od przedszkola. W podstawówce, gdy religia wypadała na pierwszej lub ostatniej godzinie, przychodził później lub wychodził wcześniej. Teraz jest w gimnazjum i zostałam "poproszona" przez wychowawczynię o napisanie oświadczenia o treści: "Proszę o zwalnianie mojego syna..... ucznia klasy I z ostatniej godziny lekcyjnej tj. religii w (dni tygodnia) do końca roku szkolnego 2014/2015. Biorę pełną odpowiedzialność za wcześniejsze wyjście syna ze szkoły." (interpunkcja oryginalna). Oświadczenie jest głównie po to, żeby syn mógł je pokazywać sprzątaczkom, które "pozwolą" mu wyjść ze szkoły. No, to się zagotowałam. Jak mogę prosić o zwalnianie syna z zajęć, na które nie został zapisany? Dla niego wyjście ze szkoły przed religią nie jest wyjściem wcześniejszym, tylko normalnym zakończeniem dnia w szkole. Wymaganie "oświadczenia o odpowiedzialności za wcześniejsze wyjście i zwalnianie z religii" to absurd, brak logiki. Z innych zajęć, z których syn nie korzysta, też mam go zwalniać? Poza tym, gdyby naprawdę chodziło o dobro ucznia, wymagano by takiej deklaracji także w przypadku późniejszego przyjścia syna do szkoły, gdy religia jest na pierwszej godzinie lekcyjnej. Na stronie stop-dyskryminacji.blogspot.com stop-dyskr(*)ia-o-nieuczestniczeniu-na.html znalazłam taką informację, żeby absolutnie takiej deklaracji nie podpisywać, ponieważ jest to niezgodne z przepisami. No bo jest. Fakt. Z synem ustaliliśmy, że jakby się czepiała któraś sprzątaczka, ma ją odsyłać do wychowawczyni, ale nie wiem, czy nie będzie certolenia. A gdy czepiała się wychowawczyni, to ma pokierować ją do mnie. PS. Syn mi powiedział, że woźne już wiedzą, że mają go wypuszczać wcześniej, więc po kiego jeszcze odpowiedni "papiór"??? Syn także nie ma problemów z wejściem do szkoły i skorzystaniem z szatni, gdy przychodzi godzinę później. Dowiedziałam się też, że "papiórek" miał trafić w efekcie do sekretariatu. Po co, skoro odnośną deklarację już raz wypełniłam?...
Chcesz zmienić innych - zmień siebie. (Huna)
|
|
 | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Na stronie stop-dyskryminacji.blogspot.com stop-dyskr(*)ia-o-nieuczestniczeniu-na.html znalazłam taką informację, żeby absolutnie takiej deklaracji nie podpisywać, ponieważ jest to niezgodne z przepisami. No bo jest. Fakt.U mnie na razie cisza. Nic nie podpisywałem. Syn nie chodzi. Fajnie że miałaś odwagę nie puszczać od przedszkola. Ja musiałem nadrabiać rozmowami i prostowaniem wszystkiego co usłyszał na kółku teatralnym "inaczej"
|
|
|  | 5 na 5 | Taiken (1148 punktów) | > >Na stronie stop-dyskryminacji.blogspot.com stop-dyskr(*)ia-o-nieuczestniczeniu-na.html znalazłam taką informację, żeby absolutnie takiej deklaracji nie podpisywać, ponieważ jest to niezgodne z przepisami. No bo jest. Fakt.> U mnie na razie cisza. Nic nie podpisywałem. Syn nie chodzi. Fajnie że miałaś odwagę nie puszczać od przedszkola. Ja musiałem nadrabiać rozmowami i prostowaniem wszystkiego co usłyszał na kółku teatralnym "inaczej"  Moja odwaga nie miała nic do rzeczy. Dla mnie było to oczywiste. Skoro nie jesteśmy częścią Krk, to nie wchodzimy w obszary, które tego Kościoła dotyczą. Moim zdaniem, posyłanie dzieci na religię, której nie wyznajemy, byłoby po prostu hipokryzją, a ja nie chcę tego uczyć moich dzieci. Chcę, żeby nie bały się "być inne" i żeby umiały argumentować swoje decyzje i wybory. Nie idziemy "z falą", choć tak może byłoby łatwiej. Jednak wychodzę z założenia, że jeśli każdy będzie się bał, a znam opinie innych rodziców, którzy posyłają dzieci na religię wyłącznie z obawy przez ostracyzmem rodziny czy sąsiadów, to nigdy w Polsce nie zmieni się podejście do inności i m.in. do ludzi bezwyznaniowych czy ateistów. Będziemy traktowani jak jednorodna masa, tłuszcza, którą nie trzeba się przejmować, która przełknie wszystko, co wymyślą purpuraci. Nie tędy droga. Jeśli choć jedna osoba będzie inna, w końcu większość zauważy to i być może zmieni swoje podejście. A może ta większość choć w części odważy się pokazać, co naprawdę myśli?... Ostatnie dane pokazują, że katolików w Polsce (tych, którzy regularnie uczestniczą w nabożeństwach itd.) jest mniej niż 40%, choć sądzę, że część z tych osób bierze udział z konieczności (np. w obawie przed wykluczeniem dziecka z grupy "komunistów", moja koleżanka z całą rodziną chodziła do kościoła regularnie przez cały rok... aż do Komunii). Urzędnicy się boją, nauczyciele też nie chcą się wychylać... Przykre, gdy dorośli ludzie nie mają odwagi cywilnej i po prostu przyzwoitości, żeby żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ja nie zamierzam wyzbywać się siebie, tego, co czuję, a moje dzieci już wiedzą (i ich koledzy też, bo moje dzieci nie zostały wykluczone z grupy ani nigdy nie doszło do jakichś nieprzyjemnych incydentów), że "inny" nie znaczy "gorszy". Koledzy nawet z zazdrością mówią, że moje dzieci mają fajnie, bo wychodzą wcześniej czy przychodzą później, zwłaszcza że w gimnazjum jest nieprzyjemna katechetka, której dzieci nadały pieszczotliwy pseudonim. "Hitler".
Chcesz zmienić innych, zmień siebie. (Huna)
|
|
 | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | W takich przypadkach moim zdaniem trzeba się zachować dokładnie tak samo. Dać jedną jedyną szansę odmawiając wykonania nielegalnych poleceń, zwracając wyraźną uwagę na ich nielegalność. W przypadku uporu, po prostu wrócić do domu i napisać skargę. Nawet w placówce Brzostowskiego to pomogło. Niby oburzony, ze miał rację, ale między wierszami czytamy jak byk: państwowy organ kontrolny kuratorium potwierdził nielegalność działań dyrekcji placówki i sytuacja uległa częściowej zmianie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|