Nie, nie będzie to rozprawka o zaletach popularnego środka czyszczącego o tej właśnie nazwie. Przeciwnie, będzie o wadach i to paskudnych - ale człowieka, o nazwisku Armand Hammer. Jego ojciec, Żyd z Ukrainy nazwiskiem Julius Hammer intencjonalnie nadał mu takie, a nie inne imię. Pragnął bowiem aby imię i nazwisko jego syna składało się na nazwę symbolu Socialist Labour Party - socjalistycznej organizacji w USA, której był zagorzałym sympatykiem. Skojarzenia ze Stalinem czy imionami typu: 'Rewolucja" są tu jak najbardziej na miejscu.
Dominantą osobowości naszego bohatera (czy też raczej antybohatera) były jego janusowe oblicza. To taki dr Jekyll i Mister Hyde - w swojej własnej, rzecz jasna, specyficznej klasie. Oficjalny wizerunek Hammera jest imponująco spiżowy: self - made man, captain of industry - w jak najlepszym zaneczeniu tego słowa, filantrop, kolekcjoner sztuki, uhonorowany 25 tytułami doktora honoris causa, odznaczony dziesiątkami medali w różnorakich państwach, znajomy i przyjaciel największych tego świata, wierny mąż, opiekun rodziny, nominowany do pokojowej Nagrody Nobla i przegrywający o włos z Dalaj Lamą...
Prawdziwy wizerunek, zaprezentowany przez Edwarda Epsteina w książce biografii pt. " Dossier: The Secret History of Armand Hammer" - przyprawia o gęsią skórkę, bo jest krzyczącym zaprzeczeniem troskliwie wypielęgnowanego, całkowicie fałszywego oblicza amerykańskiego przemysłowca. To kwalifikowany oszust, złodziej, fałszerz ( także dzieł sztuki - w tym słynnych jajek Faberge!!!!!!), szpieg, pracz brudnych pieniędzy (na potężną skalę) dla Związku Sowieckiego, cyniczny łowca posagów, zdardzający wiele razy swoją żonę, Mefistofeles korupcji i szantażu - który swoimi łapówkami niemalże utorował sobie drogę do otrzymania pokojowej nagrody Nobla. Miał w tym względzie pecha - bo wyprzedził go - tylko - Dalaj Lama. Po angielsku takie indywiduum zwie się con man. Po polsku: kanalia. Czytając biografię Hammera nieustannie doświadczałem fenomenu deja vu. Bo przecież postać Hammera i jego modus operandi - ogromnie przypominają takiego chociażby Parvusa (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,699623) czy też Juliusa Barmata - żydowskich arcyhochsztaplerów z okresu przewrotu bolszewickiego i Republiki Weimarskiej.
Epstein - także Żyd - w 1981 r. spędził 6 miesięcy z Hammerem, przygotowując materiały do publikacji na jego temat, rzecz jasna hagiograficznej. Miał jednakże niezłą intuicję - bowiem przebywając w jego bezposrednim pobliżu - doszedł do wniosku, iż za fasadą, z którą miał na codzień do czynienia, kryje się całkiem inny, wielce odrażający Hammer. I tak się zaczęła jego droga po nitce do kłębka....
Polacam gorąco lekturę książki jak wyżej. Niestety nie zdołałem jej zlokalizować on line w formie e-booka. Ale znalazłem - w zamian - prawdziwy klejnocik - wywiad godzinny z autorem książki, przeprowadzony przez znanego amerykańskiego dziennikarza. Osobom zainteresowanym tematem, wielce rekomenduję jego wysłuchanie. Ma się nieodparte wrażenie, iż nie jest to rozmowa o książce - lecz słuchowisko oparte na najlepszym kryminale Raymonda Chandlera.
"After spending six months in 1981 traveling with Hammer while researching what he thought would be a friendly magazine article, Epstein (Legend: The Secret World of Lee Harvey Oswald) began to suspect that just about everything the self-promoting billionaire said or wrote or paid to have written about himself was untrue. Later, further interviews with Hammer's family and business associates, as well as research into newly available Soviet archives and FBI files gained via the Freedom of Information Act, confirmed those suspicions. Though it covers the range of Hammer's life, this is not so much a biography as it is an expose. Epstein's charges against Hammer are vast: performing illegal abortions at his father's "clinic" (a fatal operation that Hammer performed while a medical student at Columbia sent his father to Sing Sing for manslaughter); laundering money that financed espionage for the Soviets in the 1920s and '30s; being a bad businessman (for the laundering to work, his ventures in the U.S.S.R. and the U.S. had to appear to be money-makers); peddling fraudulent "Romanoff treasures" and fake Faberge Easter eggs through his art gallery; bribing his way to success both in the oil business and at the White House; blackmailing enemies and fabricating friendships with people in high places; bilking the rich widow who was his third wife; reneging on financial commitments he made to several mistresses and an illegitimate daughter; hiding his Jewishness until he was at death's door; and, finally, mounting a shameless, self-serving and unsuccessful publicity campaign to win the Nobel Peace Prize. Although his father was a dedicated Communist, ideology seems to have had nothing to do with Hammer's Soviet connections."
www.youtube.com/watch?v=Fz5zf9aYcMwwww.amazon(*)roduct-description_feature_div