 |
,,Mądrości" Beaty Pawlikowskiej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-05-2013 21:40 | pompa (524 punktów) | ,,Mądrości" Beaty Pawlikowskiej
8 na 8 | Chyba nie trzeba przedstawiać. Od pewnego czasu podejrzewałem że ona jest z tych ,,nawiedzonych" Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe produkty sprzedawane w sklepach - od jogurtu owocowego przez dżemy, wszystkie produkty z proszku, w puszkach, słoikach i kartonach, aż po chleb, bułki, lody i wędliny. Podkreślam, że chodzi o rzeczy kupione w sklepie. Przestań pić alkohol i stosować wszystkie używki.To jest najlepsze Wtedy twój organizm odzyska naturalną równowagę, naprawi wszystko to, co jest w nim nieprawidłowe - także geny - a ty będziesz zdrowy.Możliwości naprawy genów są ograniczone, więc to twierdzenie że naiwne i nieprawdziwe www.facebo(*)likowska/posts/601654186519268Kto by pomyślał, że tak niewiele jest potrzebne aby być zdrowym. Wystarczy tylko dobrze się odżywiać i jeść proste, nieprzetworzone produkty. Pewnie, aby mieć większe poczucie że jest się w pełni zdrowym, należy czasem oczyścić czakry, pomedytować, popracować z energiami itp. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 10 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe >produkty sprzedawane w sklepach - od jogurtu owocowego przez dżemy, wszystkie produkty z proszku, w
Postulaty bardzo słuszne. Sam od jakiegoś czasu pilnuję się aby nie kupować wysokoprzetworzonej żywności i prawie mi się to udaje. Z używkami bywa różnie.
> Wtedy twój organizm odzyska naturalną równowagę, naprawi wszystko to, co jest w nim >nieprawidłowe - także geny - a ty będziesz zdrowy.Możliwości naprawy genów są ograniczone, więc to twierdzenie że naiwne i nieprawdziwe
Organizm się naprawi, ale naprawa genów to oczywista bzdura.
|
|
6 na 6 | -jad- (18783 punktów) | > Kto by pomyślał, że tak niewiele jest potrzebne aby być zdrowym.Niewiele?!! Nie mam działki, kury, świni, krowy ani pieca do chleba. Może zbawi mnie kupowanie tego wszystkiego na targu  Świeże mleko, jaja, marchew, dziczyzna i ukraiński spirytus na wieczorną imprezę- może i pychota ale ja bym tego swoim kurkom nie dał. Bez jaj.
|
|
 | 10 na 10 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >ukraiński spirytus na wieczorną imprezę- może i pychota ale ja bym tego swoim kurkom nie dał. >Bez jaj.
Właśnie popijam ukraiński koniak Shabo. Coś pięknego, nie mogę przestać. Kup i daj kurkom. Jaja będą jak od strusia.
|
|
|  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) |
>Właśnie popijam ukraiński koniak Shabo. Coś pięknego, nie mogę przestać. Kup i daj kurkom. Jaja będą jak od strusia.
Mówię o spirytusie z targu a nie o koniaku. Nie mam nic do Ukraińców- chciałbym żeby to było jasne.
|
|
| |  | 11 na 11 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Nie no. Żadnych spirytusów z targów, bo możesz oślepnąć. Kurki tym bardziej. Tylko koniaki. Ja do wszelkich ruskich, i tych ukraińskich nic nie mam, a imprezy z nimi kocham. Pozdrówka. Więcej nie piszę, bo nie trafiam w klawisze.
|
|
1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > Chyba nie trzeba przedstawiać. Od pewnego czasu podejrzewałem że ona jest z tych "nawiedzonych" ... nie będę oceniał Pawlikowskiej. Podam tylko jedną ciekawostkę (za Wikipedią, choć nie tylko tam o tym piszą): Cytat: W 1994 wzięła ślub kościelny z Wojciechem Cejrowskim, lecz małżeństwo nie zostało zarejestrowane przez kierownika urzędu stanu cywilnego. W 2004 za pośrednictwem mediów Pawlikowska przekazała, że już nie są razem. Według informacji podawanych przez zainteresowaną, orzeczono nieważność zawarcia małżeństwa w sądzie biskupim. Dzieci nie posiadali.
... oraz tutaj - www.fakt.p(*)m-Mocne-,artykuly,83751,1.html ... a tak przy okazji: ... skoro sąd biskupi nie rozwiązał lecz unieważnił (anulował, uznał za niebyły) ich "sakrament małżeński" - czy to znaczy, że Cejrowski i Pawlikowska przez 10 lat żyli "na kocią łapę"?... ... skoro można unieważnić "sakrament małżeństwa" - mimo nieodwracalnych zmian jak choćby utrata dziewictwa (jeżeli wytrzymali) czy całe małżeńskie współżycie seksualne - to dlaczego nie można unieważnić innych "sakramentów", w tym "sakramentu chrztu"?... > Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe produkty sprzedawane w sklepach - od jogurtu owocowego przez dżemy, wszystkie produkty z proszku, w puszkach, słoikach i kartonach, aż po chleb, bułki, lody i wędliny.> Przestań pić alkohol i stosować wszystkie używki. ... prawdę mówiąc, to to jest prawda. Tylko że prawda której nie ma szans zastosować w dzisiejszych czasach. To nie średniowiecze, gdzie produkty wysoko przetworzone to były kasze, mąki, artykuły kiszone, itp. Zaś do "konserwowania" żywności używano suszenia, wędzenia i solenia. Dziś nie pozwala na to czas i pieniądz, o innych aspektach nie wspominając... ... jeżeli chodzi o "zdrowe" zakupy w zwykłych sklepach, to dość dużo wiadomości jak kupować można uzyskać na TVN Style w programie Bosackiej ( "Wiem, co jem i wiem, co kupuję"). Też potrafi być "nawiedzona", ale tutaj jakoś tego unika. Inna spraw, że część tych zasad nie jest możliwa do wykorzystania przez np. emerytów o dochodach do 1.000 złotych. Oni są (niestety) często skazani na kupno "niezdrowej" (ale taniej) żywności...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 18 na 18 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > ... prawdę mówiąc, to to jest prawda. Tylko że prawda której nie ma szans zastosować w dzisiejszych czasach. To nie średniowiecze, gdzie produkty wysoko przetworzone to były kasze, mąki, artykuły kiszone, itp. Zaś do "konserwowania" żywności używano suszenia, wędzenia i solenia.
To jest jedna z legend pokutujących wśród wyznawców religii "tylko naturalne jest zdrowe".
Suszone jest ok, ale w naszym klimacie słabo osiągalne - da się suszyć owoce i grzyby, ale już nie mięso. Chyba że kupimy sobie specjalną maszynę przemysłową do suszenia i dojrzewania wędlin (domowych odpowiedników na rynku brak).
Za to wędzenie i solenie to bardzo niezdrowa metoda konserwowania. Przez wieki solenie było drogie, bo sól była droga więc mocno solone potrawy nie były tak często jedzone. Dziś nadmiar soli w jedzeniu to problem numer jeden.
Podczas wędzenia, zwłaszcza na ciepło, wytwarza się wiele związków rakotwórczych które przenikają z dymu do żywności. Paradoksalnie zdrowsze są wędliny nasączane koncentratem dymu wędzarniczego niż faktycznie wędzone. W ogóle dym jest szkodliwy. Ten "naturalny" z palonego drzewa, z kominka który tak wesoło trzaska, też. Zwłaszcza dla dzieci.
A wędzonka to produkt napakowanym tym co w dymie najgorsze (niestety, jednocześnie najładniej pachnące). Kiedy widzę na rożnych regionalnych kiermaszach stoisko z "tradycyjnymi" wędlinami to aż mnie skręca. Wszystko przewędzone na ciepło, przeżarte benzopirenem i sadzą. Plus oczywiście pokłady sodu (sól i saletra) bo do wędzenia trzeba wędliny najpierw zapeklować. Owszem, jest to naturalne, dość trwałe i pięknie pachnie dymem, ale absolutnie nie jest zdrowe. Kategorycznie nie powinno się podawać wędzonych produktów dzieciom.
Jeżeli musimy konserwować żywność - ideałem jest jedzenie tylko świeżych produktów ale to jest wykonalne tylko kiedy okres wegetacji trwa cały rok - to najlepsze jest mrożenie (najmniej zmienia smak i konsystencję, pozwala zachować najwięcej witamin), potem liofilizowanie i suszenie, pasteryzowanie i wekowanie. Jak widać dwie pierwsze to metody nowoczesne, dostępne na szeroka skalę od niedawna (nawet 100-150 lat to naprawdę niedawno). Na krótkie okresy dobre jest też pakowanie próżniowe lub w atmosferze ochronnej (zwykle to azot) ale zwykle wymaga albo wstępnej konserwacji inną metoda albo trzymania w chłodzie. Osobna sprawa to kiszenie - kiszonki to skarb sam w sobie i nie mieszczą się właściwie w tej klasyfikacji.
Solenie jest już problematyczne, dalej wędzenie na zimno, ale wędzenie na ciepło powinno stać w tym samy szeregu co współczesne "sztuczne" konserwanty, a nawet niżej bo tak naprawdę to jest prymitywna i brudna metoda chemicznej konserwacji połączonej z soleniem i pasteryzacją.
Ostatnie 150 lat rozwoju techniki dało nam lepsze, bezpieczniejsze i zdrowsze metody przechowywania żywności niż mieliśmy kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze 100 lat temu dziecko w robotniczej rodzinie miało większą szansę umrzeć na skutek "naturalnego" zatrucia pokarmowego lub wyniszczenia pasożytami niż w wyniku choroby zakaźnej.
"Tradycyjne" to często przestarzałe i szkodliwe. I dotyczy to nie tylko konserwacji żywności.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Suszone jest ok, ale w naszym klimacie słabo osiągalne - da się suszyć owoce i grzyby, ale już nie mięso. Chyba że kupimy sobie specjalną maszynę przemysłową do suszenia i dojrzewania wędlin (domowych odpowiedników na rynku
Kiełbasę z prywatnego uboju suszyłem najpierw w niedomkniętym piekarniku w 50 st C, a potem wisiała w przewiewnym miejscu kilka miesięcy. Wysuszyła się na wiór i smakowała wspaniale. Idealna do plecaka na górski szlak. Inne wedliny też się da, ale trzeba chyba kroić na paski.
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Suszone jest ok, ale w naszym klimacie słabo osiągalne - da się suszyć owoce i grzyby, ale już nie mięso. Chyba że kupimy sobie specjalną maszynę przemysłową do suszenia i dojrzewania wędlin (domowych odpowiedników na rynku >Kiełbasę z prywatnego uboju suszyłem najpierw w niedomkniętym piekarniku w 50 st C, a potem wisiała w przewiewnym miejscu kilka miesięcy.
Super, ale ja nie mam np. przewiewnego miejsca w którym mogę powiesić wędlinę na kilka miesięcy. Projektanci budynków wielorodzinnych takowego nie przewidywali i nie przewidują, więc w takiej samej sytuacji jak ja są miliony ludzi w Polsce.
Swoja droga nie cierpię kiełbas. Jedyna jadalna dla mnie to salami nostrano. Nie ma w nim tego czegoś czym przyprawia się wszystkie kiełbasy jakie jadłam w życiu, łącznie z hiszpańskim chorizo, włoską salsiccią i różnymi rodzajami salami. Nie udało mi się do dziś zidentyfikować, co to za składnik. Masz pomysł?
Nie cierpię też gór.
Wyprawa w góry z kiełbasą jako prowiantem. THE HORROR!
Wolę kupić piekielnie drogie nostrano i dać na domowa pizzę, którą zjem sobie w domu na nizinach popijając kieliszkiem Sagrantino.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>To jest jedna z legend pokutujących wśród wyznawców religii "tylko naturalne jest zdrowe".
... pokutującą legendą jest również to, że "tradycjonalizm żywieniowy" dotyczy tylko ludzi wierzących. Większy ich odsetek spotkasz wśród ateistów, agnostyków, itd. ... pod tym względem nie nazwałbym Pawlikowskiej "nawiedzoną". Problem z "tradycjonalizmem żywieniowym" jest jeden. To dobre dla emeryta o dochodach ok. 3 tyś złotych. Emeryta posiadającego duży połać ogrodu i mający siły by "chodzić koło kur, królików, warzywnika, sadu itp. A i tak są skazani na duży odsetek produktów zawierających chemię (emulgatory, barwniki, konserwanty i inne badziewie) kupowanych w sklepach. Pod tym względem "tradycjonalizm żywieniowy" jest mało realny w dzisiejszym świecie...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>>To jest jedna z legend pokutujących wśród wyznawców religii "tylko naturalne jest zdrowe". > ... pokutującą legendą jest również to, że "tradycjonalizm żywieniowy" dotyczy tylko ludzi wierzących.
Często dotyczy wierzących w to, że wszystkie choroby to kwestia jedzenia z supermarketu,. To jest rodzaj religii, zwykle łączy się z innymi wierzeniami żywieniowymi - np. w dietę pięciu przemian, zasadę równowagi jing i jang, akupunkturę, "chińskie zioła", homeopatię, czasem wszystko na raz.
> Większy ich odsetek spotkasz wśród ateistów, agnostyków, itd.
Robiłaś jakieś badania? Nie mówię, że się mylisz, chciałabym wiedzieć tylko, skąd wiesz.
> ... pod tym względem nie nazwałbym Pawlikowskiej "nawiedzoną".
Zdrowe odżywianie jest dla niektórych religią samą w sobie. I w tym sensie Pawlikowska jest nawiedzona.
>Problem z "tradycjonalizmem żywieniowym" jest jeden.
Tradycji kulinarnych i żywieniowych jest na świecie multum. Większość tych tradycji można kultywować robiąc zakupy w supermarkecie.
>Pod tym względem "tradycjonalizm żywieniowy" jest mało realny w dzisiejszym świecie...
Nie byłaś nigdy we Włoszech, co? Ani w Hiszpanii, Grecji, ba, nawet Francja na prowincji to skarbnica żywieniowych tradycji. W Polsce tez się trochę znajdzie. Polecam tradycyjne kaszubskie ryby smażone w panierce i marynowane. Pycha! Najlepsze są leszcze - ości miękną w occie a sama rybka to niebo w gębie. Moja ciotka robi najlepsze. Ryby kupuje w rybnym a ocet i przyprawy w supermarkecie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Często dotyczy wierzących w to, że wszystkie choroby to kwestia jedzenia z supermarketu,. To jest rodzaj religii, zwykle łączy się z innymi wierzeniami żywieniowymi - np. w dietę pięciu przemian, zasadę równowagi jing i jang, akupunkturę, "chińskie zioła", homeopatię, czasem wszystko na raz. ... każde "bałwochwalcze uwielbienie" dla jakiejś teorii można uznać za fanatyzm, a więc i religię. Ale nie ten typ zachowań miałem na myśli...  > > Większy ich odsetek spotkasz wśród ateistów, agnostyków, itd.> Robiłaś jakieś badania? Nie mówię, że się mylisz, chciałabym wiedzieć tylko, skąd wiesz. ... mniej więcej jednakową ilość takich osób można dostrzec wśród wiernych i wśród ateistów. Przynajmniej wśród moich znajomych. A że ateistów (przynajmniej oficjalnie) jest dużo mniej, więc siłą rzeczy odsetek jest większy... > > ... pod tym względem nie nazwałbym Pawlikowskiej "nawiedzoną".> Zdrowe odżywianie jest dla niektórych religią samą w sobie. I w tym sensie Pawlikowska jest nawiedzona... ... aż tak dobrze Pawlikowskiej nie znam. Jednak są osoby dużo bardziej zaangażowane w promowanie "tradycjonalizmu żywieniowego"... > >Problem z "tradycjonalizmem żywieniowym" jest jeden.> Tradycji kulinarnych i żywieniowych jest na świecie multum. Większość tych tradycji można kultywować robiąc zakupy w supermarkecie. ... przeważnie od święta, lub gdy jest w domu ktoś zajmujący się tylko gospodarstwem domowym. Pewnie sama widzisz jaka jest różnica w żywieniu gdy się pracuje i gdy się ma wolne. Takie czasy... > >Nie byłaś nigdy we Włoszech, co? Ani w Hiszpanii, Grecji, ba, nawet Francja na prowincji to skarbnica żywieniowych tradycji. W Polsce tez się trochę znajdzie. Polecam tradycyjne kaszubskie ryby smażone w panierce i marynowane. Pycha! Najlepsze są leszcze - ości miękną w occie a sama rybka to niebo w gębie. ... zaś całą drobnicę rybną wystarczy obtoczyć w mące i rzucić na głęboki tłuszcz. Stają się tak chrupkie, jakbyś jadła chipsy rybne. Żadna ość nie przeszkadza.. 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
10 na 10 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >> Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe produkty sprzedawane w sklepach...<< Przez tysiąclecia ludzie jedli nieśmieciowe, niesklepowe jedzenie i ... ich przeciętna długość życia wynosiła coś 30 lat z plusem. Teraz na tym śmieciowym sklepowym żarciu żyją przynajmniej dwa razy dłużej. Ale czego można oczekiwać od bździągwy, co to nawet porządnie nie potrafiła wyjść za mąż za Cejrowskiego?
|
|
 | 8 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Przez tysiąclecia ludzie jedli nieśmieciowe, niesklepowe jedzenie i ... ich przeciętna długość życia wynosiła coś 30 lat z plusem. >Teraz na tym śmieciowym sklepowym żarciu żyją przynajmniej dwa razy dłużej.
Nie zapominajmy o dostępie do medycyny, braku głodu oraz wiedzy, które mają znaczenie dla długości życia. Można w kontekście żywności wymienić dwa główne czynniki, które mają na to wpływ.
Wady. Wysoka ilość konserwantów jest przyczyną alergii i wielu dolegliwości. Benzoesan sodu wzmacnia smak, ale przez to prowadzi do otyłości, bo jemy więcej niż bez niego. Wysokoprzetworzona żywność jest wygodna, bo idzie się do lodówki i po parunastu sekundach zaczynamy jeść.
Zalety. Wprowadzenie wysokoprzetworzonej i zawierającej konserwanty żywności spowodowało znaczny spadek zatruć pokarmowych, które często prowadziły do śmierci. Wiele produktów nadaje się do bezpiecznego spożycia nawet po terminie przydatności.
Jaki jest tych czynników bilans, to każdy oceni sam. Grubiejemy, ale żyjemy dłużej. Moje doświadczenia są takie, że unikanie konserwantów i wysokoprzetworzonej żywności sprawia że czuję się lepiej i chudnę.
|
|
|  | 9 na 9 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Jaki jest tych czynników bilans, to każdy oceni sam. Grubiejemy, ale żyjemy dłużej. Moje doświadczenia są takie, że unikanie konserwantów i wysokoprzetworzonej żywności sprawia że czuję się lepiej i chudnę.
I to jest postawa racjonalna. Pani Pawlikowska jedzie po bandzie.
Kiedy odstawimy słone i słodkie przekąski, wysokowydajne wędliny, dania gotowe, słodzony nabiał, utwardzane tłuszcze roślinne, słodkie płatki śniadaniowe i produkty light, w przeciętnym supermarkecie zostaną jeszcze dziesiątki produktów które dadzą nam smaczne i zdrowe posiłki. Produktów pełnowartościowych i zdrowych, nawet jeżeli nie mają etykietki "eko". Nie trzeba hodować kur i świń, mieć ogródka warzywnego i samemu mleć zbożna ma mąkę. Oczywiście można, jak ktoś lubi. Ale bez tego też da się długo i zdrowo żyć. Wystarczy w tej lawinie jedzenia w supermarkecie wybrać to, co jest nieprzetworzone lub ma najkrótszą ilość składników których nazwy rozumiemy, czytać etykiety. A poza tym jeść więcej warzyw, roślin strączkowych i ryb niż mięsa i chleba, ziemniaki piec lub gotować a nie smażyć frytki. Wyrzucić zupki w proszku i kostki rosołowe i przede wszystkim "chińskie zupki". Zapomnieć o słodkich jogurtach i serkach, zwłaszcza o nieszczęsnych danonkach i aktimelkach. Pizzę zrobić samemu od podstaw - to naprawdę nie jest trudne ale ile frajdy.
Samodzielne gotowanie z nieprzetworzonych produktów to same korzyści - taniej, zdrowiej i smaczniej (no, na początku jest różnie, ale trening czyni mistrza).
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 4 na 4 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Moje doświadczenia są takie, że unikanie konserwantów i wysokoprzetworzonej żywności sprawia że czuję się lepiej i chudnę.Słowo od 130 kg grubasa  Jedząc zdrową nieprzetworzoną żywność ważyłem prawie normalnie. 2 lata temu ważyłem 104 kg po 6 miesiącach ciężkiej pracy nad sobą i zjechaniu ze 134 kg. Spieprzyłem to jedząc właśnie przetworzoną żywność i ogólnie bardzo dużo jedząc. Po prostu w przetworzonej żywności bardzo często spotykamy kombinację kwasy tłuszczowe nasycone plus węglowodany lub przynajmniej jeden z nich. Ja bardzo, bardzo, bardzo, bardzo lubię jeść. Kombinacja słodkie/tłuste powoduje, że jem więcej. Konserwanty, a dokładniej wzmacniacze smaku powodują, że mój głód się potęguje.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| |  | 4 na 4 | Appenzeller (3118 punktów) | > i ogólnie bardzo dużo jedząc.I to jest chyba kluczem  , reszta (konserwanty, przetworzona żywność) to zgadywanie. Dużo wysokokalorycznego jedzenia, siedzący tryb życia. I predyspozycja genetyczna, i mamy problem. Co do pojęcia o tym, co dietetyczne, to np. unikanie (biała śmierć) cukru, a używanie sztucznych czy i naturalnych niecukrowych środków słodzących to piękna i prosta droga do zwiększania masy spoczynkowej. Pollmer wyjaśnia to prosto reakcją organizmu na odczucie słodyczy w ustach - organizm przygotowuje się na cukier. Ponieważ go nie dostaje, zużywa zapasy i powraca odczucie głodu. I jemy. Dietetyka to trudna nauka - najpewniejsze jest NŻD. A tak swoją drogą, czy konserwanty muszą być wzmacniaczami smaku??
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > A tak swoją drogą, czy konserwanty muszą być wzmacniaczami smaku??<Konserwanty to - konserwanty  A "wzmacniacze smaku" to przede wszystkim umami  . Polecam przeczytać Niebianski smak glutaminianu-sodu i to również.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 5 na 7 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Ja bardzo, bardzo, bardzo, bardzo lubię jeść. Kombinacja słodkie/tłuste powoduje, że jem więcej. Konserwanty, a dokładniej wzmacniacze smaku powodują, że mój głód się potęguje.
Bzdurzenie o niezdrowej żywności świetnie podsumowuje to powyższe zdanie: to nie żywność jest "niezdrowa" tylko ludzie nie myślą. Nawet autor tego zdania, mimo, że je wypowiedział, zdaje się go nie rozumieć.
Mniej żreć!!!!!!!!!!!!! Przepis na zdrowe i długie życie.
Wszystko inne, to zganianie winy na co się tylko da. A to, że żywność się nie psuje (bo taki jest efekt dodatku konserwantów), a to że jest za smaczna (bo taki jest efekt dodatku barwników, przypraw i wszelkich "polepszaczy"). A na końcu: bo nie z własnego ogródka - czy właściciele własnych ogródków są zdrowsi? Nie zauważyłem...
Ja nie jestem grubasem, ale doskonale wiem, żebym nim był, gdybym tylko zwalał winę na innych, a nie na własne obżarstwo. Kiedyś ograniczeniem był brak pieniędzy - nie można było obżerać się bezkarnie, bo nie było za co kupić tego jedzenia. A dziś ludzie mają tyle pieniędzy i żywność jest na tyle tania, że to naturalne ograniczenie znikło. No więc hulaj dusza, piekła nie ma....
|
|
 | 12 na 12 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Teraz na tym śmieciowym sklepowym żarciu żyją przynajmniej dwa razy dłużej. -To śmieciowe jest przynajmniej badane, jakieś tam normy musi spełniać. Nawet gdy co jakiś czas dochodzi do oszustw i przekrętów na tym tle, to żywność niewiadomego pochodzenia nie daje żadnej pewności, ile tam bakterii i pasożytów, czy zatrucie skończy się zaledwie biegunką czy zejściem śmiertelnym, tudzież wieloletnią chorobą. Konserwanty nie dodają smaku, ale czy kogoś stać (finansowo i czasowo) na codzienne poszukiwanie i kupowanie świeżego (i sprawdzonego) żarcia, szczególnie w takim klimacie? -Przeglądając stronę Pawlikowskiej na facebooku, widać znaczny stopień "nawiedzenia". Aż huczy od porad, mądrości, złotych myśli, coś w stylu "alleluja i do przodu", wiary w "sprawiedliwość kosmosu", "powracające dobro", niemal całkowitą moc panowania nad własnym organizmem i kreowania otoczenia. Przypomina to jakąś ideologię zastępczą dla niewierzących, chociaż nie wiem w co ta kobieta wierzy, poza tym co prezentuje na swej stronie.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
 | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Teraz na tym śmieciowym sklepowym żarciu żyją przynajmniej dwa razy dłużej. To prawda. Ale mimo to, jak zauważył Jan Werbiński, lepiej z tymi sklepowymi, wysokoprzetworzonymi frykasami nie przesadzać. Oczywiście, całkiem wyeliminować ich się nie da, robienie wszystkich przetworów w domu to lekka przesada, ale rozumne ograniczenie jest wskazane. Np. lepiej samemu zetrzeć na tarce surową marchew i jabłko na surówkę, niż kupować surówkę gotową, w pudełku - wprawdzie w ten sposób ma się więcej roboty, ale nie ma się konserwantów. No i jednak chyba wychodzi taniej. Lepiej też nie kupować gotowych, panierowanych kotletów, majonezowych sałatek, chińskich zup w proszku itd. Z ketchupu i musztardy jednak trudno zrezygnować, podobnie jak z pieczywa (chociaż coraz więcej osób piecze chleb w domu, w specjalnych urządzeniach. Ale ja np. jestem zbyt leniwa). Radziłabym też uważać na kupowane w sklepach wędliny. Szynka kosztująca 20 zł to wg mnie coś "przeciw naturze". Bez jaj. PS. Gdy ktoś nie ma cierpliwości do obierania świeżych warzyw na zupę, można używać mrożonek. One nie szkodzą.
|
|
|  | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > podobnie jak z pieczywa (chociaż coraz więcej osób piecze chleb w domu, w specjalnych urządzeniach. Ale ja np. jestem zbyt leniwa).A tam specjalne urządzenia. To one są właśnie dla leniwych. W maszynie nie da się zrobić porządnego chleba na zakwasie - taki chleb długo dojrzewa i rośnie (od początku zaczynu do wyjęcia z pieca nawet 36 godziny) i jest za kwaśny - z czasem może spowodować korozję misy w maszynie. Ale nie ma z nim dużo roboty. Głownie się czeka  Robi się zaczyn (10 minut) i czeka 12-14 godzin. Zagniata się chleb(15-20 minut) i czeka 4-8 godzin, formuje bochenek i czeka 4-8 godzin (a w lodówce nawet 18, za to jest smaczniejszy kiedy rośnie w chłodzie). A potem się wkłada do pieca - tu jest już robota, bo trzeba go pilnować. Ale maks 40 minut. Przy odrobinie wprawy dostaje się piękny, pachnący bochen z chrupiącą skórką i lekko wilgotnym porowatym miąższem, który może przetrwać w stanie "kanapkowym" nawet tydzień (a w stanie nadającym się na grzanki drugi tydzień). Pycha i do tego jaka duma i satysfakcja. Ale fakt, to jest raczej hobby, trzeba to polubić, bo inaczej chleb nie wyjdzie. Serio! Jeden z nielicznych przesądów którym hołduję - jak gotujesz albo pieczesz z musu i niechętnie, to nic smacznego z tego nie będzie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) |
> Ale fakt, to jest raczej hobby, trzeba to polubić, bo inaczej chleb nie wyjdzie. Serio! Jeden z nielicznych przesądów którym hołduję - jak gotujesz albo pieczesz z musu i niechętnie, to nic smacznego z tego nie będzie.Tak, to jest przesąd, ale w ogrodzie też się sprawdza Moja babcia uczyła, że z roślinami trzeba rozmawiać, to się sprawdza (!) Ten kto z roślinami rozmawia, więcej w ogrodzie pracuje  Najlepszym nawozem jest... NaCl jeśli spływa z czoła ogrodnika Pozdrawiam wszytskich przesądnych inaczej
|
|
|  | 1 na 1 | Paul Figura. (1368 punktów) | . > Szynka kosztująca 20 zł to wg mnie coś "przeciw naturze". Bez jaj.Każdy kupuje taką szynkę na jaką go stać jeśli pani tak ją uwielbia to polecam, 'jamon iberico de bellota'. Wytwarza się ją z mięsa czarnych świń iberyjskich, hodowanych metodą wolnego chowu.Cena za kilogram jest dosyć wysoka ale osobiście jestem zdania ze raz się żyje.
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Raczej w ogóle nie przepadam za wędlinami (wyjątkiem jest pasztet wg przepisu mojej babci, bardzo dietetyczny), ale dziękuję, chyba spróbuję. Jakoś się do tej pory na tę szynkę nie natknęłam.
|
|
| | |  | | Paul Figura. (1368 punktów) | |
|
| | | |  | | nm123 (423 punktów) | Małe Ot. Fajna szynka. Chyba sobie zacznę zabawę "kto biednemu zabroni bogato żyć" ;D.
|
|
| | | | |  | | Paul Figura. (1368 punktów) | > Małe Ot. Fajna szynka. Chyba sobie zacznę zabawę "kto biednemu zabroni bogato żyć" ;D.Zaznaczyłem przecież w swoim wcześniejszym poście ze cena jest "dosyc wysoka" jak za kilogram,ale tak to juz jest z ekologiczna żywnością.
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > .> > Szynka kosztująca 20 zł to wg mnie coś "przeciw naturze". Bez jaj.> Każdy kupuje taką szynkę na jaką go stać jeśli pani tak ją uwielbia to polecam, 'jamon iberico de bellota'. Wytwarza się ją z mięsa czarnych świń iberyjskich, hodowanych metodą wolnego chowu.Cena za kilogram jest dosyć wysoka ale osobiście jestem zdania ze raz się żyje.>  Uwielbiam agroturystykę na Podlasiu. Dwa tygodnie = pięć kilo więcej
|
|
2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Standardzik. Celebryci to jak zwykle eksperci od wszystkiego.
|
|
4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe >produkty sprzedawane w sklepach - od jogurtu owocowego przez dżemy, (...) , w puszkach, słoikach i kartonach,
Ma rację!!!!!!!!!!!!!!!!! Spróbuj zjeść dżem w słoiku, samo wieczko słoika jak ci w poprzek w d... stanie to masz przes.....tój w defekacji, a to jest bardzo niezdrowe.
>Przestań pić alkohol i stosować wszystkie używki.To jest najlepsze> Wtedy twój organizm odzyska naturalną równowagę,
Znów ma rację!!!!!!!!!!!!! Jak przestaję pić, to trzeźwieję, (bardzo tego nie lubię) i odzyskuję naturalną równowagę
Ktoś ma jeszcze jakieś pomysły?
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie,...
Zapomniał babsztyl o zdrowiu psychicznym. W jej przypadku już nic nie da się zrobić.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
5 na 5 | hunbin (2274 punktów) | Czytając ten wątek mogłem się poczuć jak uczeń którego w klasie nikt nie lubi, wszyscy dyskutują o pisarce której nie znam. Na myśl przyszła mi co prawda Pawlikowska-Jasnorzewska z domu Kossak, ale ta z pewnością już nie jest. Odrabiając pracę domową przeczytałem w sieci na temat wyżej wymienionej Pani i nie mam zielonego pojęcia czemu akurat jej nawiedzenie stało się przedmiotem dyskursu. Ostatnia notka z jej bloga przekonuje, że mamy do czynienia z infantylną nastolatką, która sądząc po wikipedii dobiega 50 lat. Notkę bym zacytował ale niestety technologia jej napisania wyklucza przeklejenie, a szkoda czasu by przepisywać, zatem zainteresowanych odsyłam na bloga. www.beatapawlikowska.com/diary,list,3542.htmlPrzerażające, że wśród tylu wartościowych kobiet promowane są głównie te infantylne, wręcz głupawe. Czyżby tylko na ich tle można było być prawdziwym samcem ? Dowiedziałem się kim jest Pani Beata i pragnę jak najszybciej zapomnieć o jej istnieniu. Głupota powiedzonek typu: "jesteś tym co jesz" itp. jest chyba tak oczywista, że nie wymaga komentarza.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| Imponderabilius (90 punktów) | Abstrahujac od Pani P., zadziwiajace jest jak we wszystkich innych watkach pojawiaja sie cytaty znanych uczonych, linki do definicji i naukowe wywody, podczas gdy w watku o zywnosci mowi sie o "nawiedzeniu" ludzi ktorzy probuja jesc zdrowiej. Oczywiscie, we wszystkim nalezy zachowac umiar i rozsadek, co nie zmienia faktu ze jest zarcie lepsze i gorsze dla naszego zdrowia i to chyba nie jest jakis wymysl "nawiedzonego" psychokatola albo monopolisty rynku warzyw i owocow, prawda? Czy szukanie sposobow na odzywianie sie w taki sposob aby to jedno zycie ktore mamy (w koncu sa tu chyba glownie ateisci) bylo jak najlepszej jakosci - mam tu na mysli sprawnosc fizyczna i zdrowie organizmu - na prawde jest wedlug Was pozbawione sensu? Ja mieszkam w UK, tutaj ludzie jedza byle co i byle jak i to BARDZO widac na ulicach. Mozna oczywiscie powiedziec ze ludzie na zachodzie sa glupsi niz w Polsce, dlatego sie obzeraja i sa grubi... Czytajac niektore watki mozna czasem odniesc wrazenie ze jest sie na forum inkwizycja.pl  Zeby nie bylo nie jestem zadnym kryptofanem Pani P. - nigdy nie odwiedzilem jej bloga bo mnie on najzwyczajniej w swiecie nie interesuje. Sadze, ze gdyby uprawiac taka internetowa glupo-turystyke, moznaby stworzyc pierdylion nowych watkow na forum o tym co ktos gdzies glupiego napisal... (wybaczcie brak polskich znakow - pisze z pracy, nie ma tutaj polskich ustawien klawiatury)
|
|
 | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | > podczas gdy w watku o zywnosci mowi sie o "nawiedzeniu" ludzi ktorzy probuja jesc zdrowiej. Oczywiscie, we wszystkim nalezy zachowac umiar i rozsadek, co nie zmienia faktu ze jest zarcie lepsze i gorsze dla naszego zdrowia i to chyba nie jest jakis wymysl "nawiedzonego"Nie negujemy wpływu odżywiania na zdrowie. Wymysłem nawiedzonej jest twierdzenie jakoby zdrowym żywieniem można było naprawić geny. > Czytajac niektore watki mozna czasem odniesc wrazenie ze jest sie na forum inkwizycja.pl  Inkwizycja dla absurdów, przesądów i szarlatanerii. > pierdylion nowych watkow na forum o tym co ktos gdzies glupiego napisal...Wybrałeś forum które tropi i krytykuje głupotę i szarlatanerię.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
|  | | Imponderabilius (90 punktów) | > Nie negujemy wpływu odżywiania na zdrowie. Wymysłem nawiedzonej jest twierdzenie jakoby zdrowym żywieniem można było naprawić geny.Patrząc na niektóre wypowiedzi, obawiam się że powinien Pan mówić w liczbie pojedynczej. Co do naprawy genów to nie wymaga nawet komentarza i nie do tego się odniosłem w swojej wypowiedzi. > Inkwizycja dla absurdów, przesądów i szarlatanerii.Mam w takim razie pytanie wynikające z mojej ignorancji - czy racjonalista może być osobą tolerancyjną (lub też odwrotnie - czy osoba tolerancyjna może być racjonalistą)? > Wybrałeś forum które tropi i krytykuje głupotę i szarlatanerię.Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale o "tropieniu" może być mowa jeśli czegoś jest mało i ucieka.
|
|
| |  | | Grey (2102 punktów) | > o "tropieniu" może być mowa jeśli czegoś jest mało i ucieka.  Albo jak się ukrywa
|
|
| | |  | | Imponderabilius (90 punktów) | > > o "tropieniu" może być mowa jeśli czegoś jest mało i ucieka.  > Albo jak się ukrywaPani P. nie sprawia wrazenia jakby sie ze swoimi pogladami ukrywala, nie wspominajac o ucieczce czy byciu jedna z nielicznych.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >Pani P. nie sprawia wrazenia jakby sie ze swoimi pogladami ukrywala, nie wspominajac o ucieczce czy byciu jedna z nielicznych. Nie każdy dostrzega głupotę ukrytą w jej poglądach. Wystarczy poczytać komentarze na jej blogu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|