 |
Myśl na dzisiaj, może nie oryginalna Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-04-2014 20:47 | michalina37 (12 punktów) | Myśl na dzisiaj, może nie oryginalna
1 na 5 | Dobry wieczór .Oglądając dzisiaj transmisję z kanonizacji papieży - z ciekawości , interesuje się religią i zjawiskiem wiary, pomyślałam czy nie jest tak że nie chodzi o to żeby "wierzyć" w istnienie konkretnego , sprecyzowanego czyli opisanego Boga ale żeby wierzyć w idee, zbawienia wiecznego i boskiej opieki i miłości oraz sensu który Bóg nadał ludzkiemu istnieniu. Innymi słowy czy religia ( myślę tu o katolickiej religii gdyż tę znam najlepiej)nie jest rodzajem terapii lękowej, balsamem dla skołatanej głowy i serca , czymś co pozwala uczynić życie możliwym do przeżycia. Czy religia nie daje poczucia bezpieczeństwa tak ważnego- kluczowego bez którego niektórzy (nie wszyscy) ludzie nie mogą przetrwać lub w pewnym momencie wydało im się że nie będą mogli.Czyli w rezultacie jest wiara , religia czymś co chroni ludzi przed chorobą psychiczną, całkowitą desperacją i np. samobójstwem w obliczu niemożliwości poradzenia sobie z tym co niesie życie i samym sobą.Mam na myśli wszystkich tych dostojników kościoła a nawet Papieża (nie mówiąc już o zwykłych wiernych) czy oni przypadkiem nie są tylko wyrazicielami własnych pragnień świadomymi że to tylko wyobrażenia, marzenia i idee pozwalające im czerpać potrzebne uczucia emocje i zaspokajać potrzeby. Czy nie jest dla nich oczywiste że grają w sztuce pt"wiara religijna"która pozwala im przetrwać to życie w dodatku w niezłym samopoczuciu psychicznym. Innymi słowy chodzi o to żeby sobie zaimplementować wyobrażenia religijne i odtąd jest się spokojnym, serce wypełnia miłość i wybaczenie a głowę nadzieja i radosne oczekiwanie że trudy i męki życia oraz utrata bliskich wraz ze śmiercią , zostaną po stokroć wynagrodzone życiem wiecznym w niebie w otoczeniu miłości i dobra.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Medieval (3004 punktów) | To jak po LSD.
|
|
 | 1 na 1 | michalina37 (12 punktów) | >To jak po LSD. To żle?
|
|
|  | 4 na 4 | qerfy (677 punktów) | >>To jak po LSD. >To żle?
Myślę, że LSD dla narodu w ramach pokrzepienia serc byłoby mniejszym wydatkiem niż konkordat.
|
|
| |  | | Karton.R (392 punktów) | >>>To jak po LSD. >>To żle? >Myślę, że LSD dla narodu w ramach pokrzepienia serc byłoby mniejszym wydatkiem niż konkordat. I na inteligencji nikt nie straci...
|
|
1 na 1 | qerfy (677 punktów) | > Mam na myśli wszystkich tych dostojników kościoła a nawet Papieża (nie mówiąc już> o zwykłych wiernych) czy oni przypadkiem nie są tylko wyrazicielami własnych pragnień świadomymi że> to tylko wyobrażenia, marzenia i idee pozwalające im czerpać potrzebne uczucia emocje i zaspokajać> potrzeby.To bardzo prawdopodobne  > Czy nie jest dla nich oczywiste że grają w sztuce pt"wiara religijna"która pozwala im> przetrwać to życie w dodatku w niezłym samopoczuciu psychicznym.A może w dostatku? To więcej niż prawdopodobne. > Innymi słowy chodzi o to żeby sobie zaimplementować wyobrażenia religijne i odtąd jest się> spokojnym,Sobie możesz zaimplementować co tylko chcesz, ale nie rób tego innym.
|
|
 | | michalina37 (12 punktów) |
>Sobie możesz zaimplementować co tylko chcesz, ale nie rób tego innym. No tu chodzi właśnie o implementacje samemu sobie która mnie bynajmniej nie dotyczy.
|
|
6 na 6 | Sygnał (4252 punktów) | >Dobry wieczór .Oglądając dzisiaj transmisję z kanonizacji papieży - z ciekawości , interesuje się >religią i zjawiskiem wiary, pomyślałam czy nie jest tak że nie chodzi o to żeby "wierzyć" w istnienie konkretnego , sprecyzowanego czyli opisanego Boga ale żeby wierzyć w idee, zbawienia wiecznego i boskiej opieki i miłości oraz sensu który Bóg nadał ludzkiemu istnieniu.
Nieuzasadniony postulat Boga: błąd pierwszy.
>Innymi słowy czy religia ( myślę tu o katolickiej religii gdyż tę znam najlepiej)nie jest rodzajem terapii >lękowej, balsamem dla skołatanej głowy i serca , czymś co pozwala uczynić życie możliwym do przeżycia.
Założenie konieczności transcendentnego pojęcia sensu do życia : błąd drugi.
>Czy religia nie daje poczucia bezpieczeństwa tak ważnego- kluczowego bez którego >niektórzy (nie wszyscy) ludzie nie mogą przetrwać lub w pewnym momencie wydało im się że nie będą >mogli.Czyli w rezultacie jest wiara , religia czymś co chroni ludzi przed chorobą psychiczną, całkowitą desperacją i np. samobójstwem w obliczu niemożliwości poradzenia sobie z tym co niesie życie i samym sobą.Mam na myśli wszystkich tych dostojników kościoła a nawet Papieża (nie mówiąc już o zwykłych wiernych) czy oni przypadkiem nie są tylko wyrazicielami własnych pragnień świadomymi że >to tylko wyobrażenia, marzenia i idee pozwalające im czerpać potrzebne uczucia emocje i zaspokajać potrzeby.
Placebo jako element konieczny do życia: błąd trzeci.
>Innymi słowy chodzi o to żeby sobie zaimplementować wyobrażenia religijne i odtąd jest się spokojnym, serce wypełnia miłość i wybaczenie a głowę nadzieja i radosne oczekiwanie że trudy i męki >życia oraz utrata bliskich wraz ze śmiercią , zostaną po stokroć wynagrodzone życiem wiecznym w niebie w otoczeniu miłości i dobra. >
Zakładanie nieuzasadnionych nonsensów: błąd czwarty i najgorszy. Czy aby to chcemy budować w człowieku ?
|
|
 | | michalina37 (12 punktów) | Miałam na myśli raczej stan świadomości ludzi Kościoła którego nie ujawniają z oczywistych względów .
|
|
9 na 9 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Dobry wieczór .Oglądając dzisiaj transmisję z kanonizacji papieży - z ciekawości , interesuje się religią i zjawiskiem wiary, pomyślałam czy nie jest tak że nie chodzi o to żeby "wierzyć" w istnienie konkretnego , sprecyzowanego czyli opisanego Boga ale żeby wierzyć w idee, zbawienia wiecznego i boskiej opieki i miłości oraz sensu który Bóg nadał ludzkiemu istnieniu. Innymi słowy czy religia (myślę tu o katolickiej religii gdyż tę znam najlepiej)nie jest rodzajem terapii lękowej, balsamem dla skołatanej głowy i serca , czymś co pozwala uczynić życie możliwym do przeżycia.Nie, religia jest raczej atawistyczną pozostałością po przodkach, którzy nie umieli wytłumaczyć w inny sposób powstania tak złożonej rzeczywistości, która ich otaczała oraz tego, co się działo z ciałem (a raczej wymyślonym tworem zwanym duszą) po śmierci. Religia katolicka balsamem dla serca i mózgu??? Z tymi wszystkimi zawartymi w Biblii potwornościami; z czyśćcem; z piekłem, do którego straszliwy Jahwe może po śmierci strącić Twą duszę za najdrobniejsze przewinienie to prędzej wytwórca psychoz, nerwic i depresji. No i do tego to dziwne, obsesyjne chore zainteresowanie owego pustynnego demona (a właściwie jego kapłanów, którzy sugerują, że taki twór istnieje) sprawami seksu, miłości, kobiecego ciała i sposobami na ich obrzydzenie i usankcjonowanie. > Czy religia nie daje poczucia bezpieczeństwa tak ważnego- kluczowego bez którego niektórzy (nie wszyscy) ludzie nie mogą przetrwać lub w pewnym momencie wydało im się że nie będą mogli. Czyli w rezultacie jest wiara, religia czymś co chroni ludzi przed chorobą psychiczną, całkowitą desperacją i np. samobójstwem w obliczu niemożliwości poradzenia sobie z tym co niesie życie i samym sobą.Jakoś dziwnym trafem wśród wierzących jest więcej "wariatów" niż wśród ateistów i agnostyków. Ponadto populacje o wysokim poziomie ateizmu to jednocześnie okazy społecznego zdrowia i dobrobytu. Mają one najniższe wskaźniki zabójstw, najniższe wskaźniki umieralności noworodków, ubóstwa i analfabetyzmu, a jednocześnie ich obywatele cieszą się najwyższym poziomem zamożności i równouprawnienia, a także najwyższą średnią długością życia. Jedynym kryterium zdrowia społeczeństwa, pod względem którego kraje religijne zajmują lepsze pozycje, jest liczba samobójstw (z tym że należy tu wziąć pod uwagę fakt, spośród 10 krajów z największą liczbą samobójstw tylko 5 jest silnie laicka, zaś 8 z tej dziesiątki to kraje poradzieckie i postkomunistyczne, co pewnie również ma znaczenie). Najmniej samobójstw występuje w krajach muzułmańskich. > Mam na myśli wszystkich tych dostojników kościoła a nawet Papieża (nie mówiąc już o zwykłych wiernych) czy oni przypadkiem nie są tylko wyrazicielami własnych pragnień świadomymi że to tylko wyobrażenia, marzenia i idee pozwalające im czerpać potrzebne uczucia emocje i zaspokajać potrzeby. Czy nie jest dla nich oczywiste że grają w sztuce pt"wiara religijna"która pozwala im przetrwać to życie w dodatku w niezłym samopoczuciu psychicznym.Wszyscy, którzy idą do seminarium z początku są głęboko wierzący i to dosłownie (uważają, że bóg, jakiego oni pojmują istnieje naprawdę). Z czasem znaczna część z nich na skutek dogłębnych studiów tej czy innej doktryny, jej historii i powstania oraz nauki i zainteresowania otaczającym nas światem ateizuje się lub zostaje agnostykami i wtedy niektórzy postępują tak jak piszesz, większość zostaje wyznawcami innego boga- pieniądza. Część z nich żyje w takiej hipokryzji- ogłupiają naród sami w to co mówią nie wierząc, inni popadają w problemy psychiczne i odchodzą z kapłaństwa. Chyba tylko zakonnicy ścisłej reguły tak naprawdę głęboko wierzą w to napisane jest w świętych księgach. > Innymi słowy chodzi o to żeby sobie zaimplementować wyobrażenia religijne i odtąd jest się spokojnym, serce wypełnia miłość i wybaczenie a głowę nadzieja i radosne oczekiwanie że trudy i męki życia oraz utrata bliskich wraz ze śmiercią , zostaną po stokroć wynagrodzone życiem wiecznym w niebie w otoczeniu miłości i dobra.Można i tak, ale trzeba być wtedy ślepy na otaczający nas świat, a najlepiej to zostać mudżahidem albo się powiesić, bo wtedy przyspieszymy ten "radosny" moment. Z tym, że religią tą nie może być chrześcijaństwo, bo wtedy wiesz diabełki, piekło, łańcuchy, smoła itp. smutne perspektywy są jak w banku. Lepszy już jest islam, bo zapewnia szybkie i w miarę bezbolesne zakończenie życia z hukiem i fajerwerkami na własną cześć  z późniejszym lądowaniem w Dżannah
|
|
 | | michalina37 (12 punktów) | Właściwie to wniosek z mojej refleksji mam taki że za pomocą urojeń ludzie bronią się przed inną formą zaburzeń psychicznych. Te dopuszczalne a nawet nagradzane są praktykowane w dodatku w tłumie rażniej i jest całkowicie bezpiecznie .
|
|
|  | | michalina37 (12 punktów) | >Właściwie to wniosek z mojej refleksji mam taki że za pomocą urojeń ludzie bronią się przed inną formą zaburzeń psychicznych. Te dopuszczalne a nawet nagradzane są praktykowane w dodatku w tłumie rażniej i jest całkowicie bezpiecznie . Ale...część ludzi widocznie potrzebuje jakiejś historii, opowieści która będzie niejako powodem i celem oraz kanwą dla czynienia dobrze, współczucia i empatii dla innych oraz godnego przeżycia życia i odejścia inaczej wszystkie te rzeczy wydają im się kompletnie nieuzasadnione a nawet nie mające racji bytu .Swoją drogą czy sama świadomość istnienia wiary religijnej ( w szeroko pojętym życiu społecznym, nie da się od niej uciec) nie wpływa już na nas ludzi (wszystkich , także tych niereligijnych) wystarczająco za mocno i tak czy siak czy tego chcemy czy nie zmienia (wypacza) naszą percepcje rzeczywistości.
|
|
| |  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > Ale...część ludzi widocznie potrzebuje jakiejś historii, opowieści która będzie niejako powodem i celem oraz kanwą dla czynienia dobrze, współczucia i empatii dla innych oraz godnego przeżycia życia i odejścia inaczej wszystkie te rzeczy wydają im się kompletnie nieuzasadnione a nawet nie mające racji bytuNie potrzebują. Indoktrynacja sprawiła, że wydaje im się, że tego potrzebują, że bez tego nie ma sensu, empatii, moralności... Inna sprawa, że wielu ludzi porzucających wiarę (katolicką) tworzy sobie w głowie swojego boga, na przykład deistycznego, który jest tylko Przyczyną, albo wierzy w Los i ogólną sprawiedliwość świata. Pytanie czy jest to efekt dorastania w jakiejkolwiek wierze, czy naturalna skłonność człowieka, który nie jest w stanie wszystkiego sobie wytłumaczyć/pogodzić się z losem, itd. Myślę, że obie odpowiedzi są poprawne, ale ta druga jest ważniejsza, i tłumaczy powstanie tak wielu wierzeń. Konkluzja wynika z tego taka, że religii jeszcze bardzo długo nie uda się wyplenić, a jedyne co można (i należy) robić, to starać się o jak najszybsze jej uczłowieczenie - aby dawała pocieszenie i miłość zamiast podziału i nienawiści. Tak więc, tak jak pisałaś, ludzie wierzą bo daje im to pocieszenie, siłę, i sens życia. Gdyby takiego oddziaływania religii nie było, nikt by nie wierzył
|
|
| |  | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ale to tylko przemysł iluzji i manipulacji. Cały myk polega na rozbudzeniu potrzeby i umiejętności jej zaspokajania u "złapanej" ofiary. Od dziecka nieustannie podsuwasz umysłowi ofiary pojęcie śmierci i zmuszasz go do tego, żeby jej znaczenie przeceniał. Strachem, szantażem, poczuciem utraty i wizją "strasznego" końca. To ma Ci towarzyszyć cały czas. Więc trzeba to mocno wbić w głowę, żeby przejąć nad ofiarą kontrolę, mieć nad nią władzę i przejąć część jej pieniędzy. Później już jest z górki, dajesz rozwiązanie, czyli - bądź nam posłuszny, tzn. Bogu, a śmierci nie zaznasz. Ofiara wpada, jak śliwka w kompot. Ma wdrukowaną potężną obawę, ale zna już też sposób jej neutralizacji. Do tego potrzeba mu kapłana, kościoła, Boga. Gotowe. Łazi i łyka. W takim buddyzmie, a nawet w judaizmie jest zupełnie inaczej. Tam się nikt specjalnie umieraniem i śmiercią nie przejmuje, w tym pierwszym raczej problemem są kolejne narodziny, w tym drugim marne życie za życia (tak mniej więcej). Chodzenie do kościoła po neutralizację rozbudzonego strachu przed śmiercią (czy to swoją, czy najbliższych) polega na pocieszeniu - podsunięciu rozwiązania w formie wiecznej i obudowaniu tego szeregiem innych atrakcji. Podsuwanie potwierdzeń, pochwał, łechtanie ego własną ważnością, dobrocią, posiadaniem "prawdy", bliskością Boga i jego miłością, własną wyjątkowością, przy oczywiście całym systemie karności i posłuszeństwa. Jak ktoś potrzebuje więcej, to nauczy się łechtać ego stanami mistycznymi, modlitwą, skupieniem i wyciszeniem, bliższymi "kontaktami" z Absolutem, Bogiem, Jezusem, Maryją, Karolem. Do tego cała masa drobiazgów, na które mózg reaguje pozytywnie pobierając dawki przyjemnych, hormonalnych zastrzyków. Tu dzwoneczek, tam twarz Jezuska, dźwięk organów, ulubiona pieśń, poczucie wspólnoty, kulminacja w komunii, koszyczek z barankiem, palma, choinka, a nawet niedzielny rosołek i schabowy. Cały szereg symboli, znaków, sprowokowanych gestów, czynności, postaw - coś jak z psami Pawłowa. Tak się przejmuje władzę nad ludźmi. System przyjemności i niewygód musi być dobrze zbalansowany, żeby ofiara nie zaczęła się buntować, nudzić, rozglądać po innych możliwościach. Mózg/układ nagrody musi dostać odpowiednią dawkę odpowiednich substancji. To wszystko są techniki manipulacji ludzkim umysłem. Jak u wróżki, w tarocie, u jasnowidza, czy przy horoskopach albo telewizyjnych serialach. Tam wszędzie są haki na nasz mózg, by zrobić z nas uzależnionego konsumenta. Jedynie okoliczności różne, wystrój wnętrz itp. A na końcu zawsze koszyk, rachunek, abonament.
|
|
4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >pomyślałam czy nie jest tak że nie chodzi o to żeby "wierzyć" w >istnienie konkretnego , sprecyzowanego czyli opisanego Boga ale żeby wierzyć w idee, zbawienia >wiecznego i boskiej opieki i miłości oraz sensu który Bóg nadał ludzkiemu istnieniu. Cóż to jest owo zbawienie i jak się przejawia boska opieka? Co świadczy o tym, że zbawienie jest w ogóle możliwe a nie jest tylko pustym słowem? No i jaki bóg? Jakiś dowód na jego istnienie? >Innymi słowy >czy religia ( myślę tu o katolickiej religii gdyż tę znam najlepiej)nie jest rodzajem terapii >lękowej, balsamem dla skołatanej głowy i serca , czymś co pozwala uczynić życie możliwym do >przeżycia. Nie. Jest biznesem i narzędziem dyskryminacji. Nie jest też potrzebna aby uczynić życie możliwym do przeżycia. >Czy religia nie daje poczucia bezpieczeństwa tak ważnego- kluczowego bez którego >niektórzy (nie wszyscy) ludzie nie mogą przetrwać lub w pewnym momencie wydało im się że nie będą >mogli. W jaki sposób ma dawać? Grożąc potępieniem? Wprowadzając multum tabu, których łamanie grozi dyskomfortem psychicznym i zmusza do cokolwiek poniżającego rytuału spowiedzi? >Czyli w rezultacie jest wiara , religia czymś co chroni ludzi przed chorobą psychiczną, >całkowitą desperacją i np. samobójstwem w obliczu niemożliwości poradzenia sobie z tym co niesie >życie i samym sobą. Nieszczególnie. Religia może chronić przed logicznym myśleniem i próbą poprawienia swoich warunków życiowych. Być może powstrzymuje też przed samobójstwem, ale jedynie za pomocą pogróżek.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | | michalina37 (12 punktów) | Jak to się dzieje zatem że religie które działają jak wróżki, horoskopy i tv Ezo, zresztą bardzo często używając mediów radio czy TV oraz posiadają wszystkie te oczywiste kłamliwie właściwości i mechanizmy o których tu byliście uprzejmi napisać JAK to się dzieje..że religie cieszą się takim prestiżem, autorytetem i szacunkiem przedstawicieli państwowych, mediów- dziennikarzy wszystkich osób publicznych a w rezultacie reszty społeczeństwa . Jak to się dzieje że religie i jej włodarze są traktowani tak POWAŻNIE, dlaczego oddaje się im takie hołdy także osoby całkowicie niereligijne to robią, nagminnie i wszędzie. Dlaczego powierza się im dzieci, bezbronne,wystawione na działanie tych samych mechanizmów które rządzą skomercjalizowaną sferą terapii duchowej i pomocy ezoterycznej czy parapsychologii i wszystkiego co się wiąże z rzekomym nieracjonalnym wpływem na ludzki los i samopoczucie. Chociażby zjawisko lekcji religii , ja się pytam jak Państwo może na to pozwalac??
|
|
|  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak to się dzieje zatem że religie które działają jak wróżki, horoskopy i tv Ezo, zresztą bardzo często używając mediów radio czy TV oraz posiadają wszystkie te oczywiste kłamliwie właściwości i mechanizmy o których tu byliście uprzejmi napisać >JAK to się dzieje..że religie cieszą się takim prestiżem, autorytetem i szacunkiem przedstawicieli państwowych, mediów- dziennikarzy wszystkich osób publicznych a w rezultacie reszty społeczeństwa . Zwyczajnie. Dzięki indoktrynacji, tradycji, takiemu a nie innemu wychowaniu. Pieniądze i władza też robią swoje. >Jak to się dzieje że religie i jej włodarze są traktowani tak POWAŻNIE, dlaczego oddaje się im takie hołdy także osoby całkowicie niereligijne to robią, nagminnie i wszędzie. Zarówno religia jak i kapłani powinni być traktowani poważnie - jako poważne zagrożenie dla świeckości i budżetu państwa. No i gdzie te powszechne i nagminne hołdy niereligijnych? >Dlaczego powierza się im dzieci, bezbronne,wystawione na działanie tych samych mechanizmów które rządzą skomercjalizowaną sferą terapii duchowej i pomocy ezoterycznej czy parapsychologii i wszystkiego co się wiąże z rzekomym nieracjonalnym wpływem na ludzki los i samopoczucie. Rodziców się zapytaj. >Chociażby zjawisko lekcji religii , ja się pytam jak Państwo może na to pozwalac?? Zwyczajnie. Jakżeby inaczej? Czyżbyśmy w innych krajach mieszkali? Od kiedy Polska czegoś odmawia klerowi?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 2 na 2 | michalina37 (12 punktów) | No i gdzie te powszechne i nagminne hołdy niereligijnych? Nie sposób ich przeoczyć,nazywanie eminencją, jego świętobliwością i sposób rozmowy z tymi wróżbitami. Jakoś pracowników TV Ezo tak się nie traktuje. Wczorajsza pielgrzymka na kanonizacje byłych i obecnych głów państwa poddańcze pełne niewytłumaczalnego szacunku zachowanie, klękanie, całowanie i cała reszta...cała reszta na codzień w programach informacyjnych, wszędzie i wszyscy.
|
|
| | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie sposób ich przeoczyć,nazywanie eminencją, jego świętobliwością i sposób rozmowy z tymi wróżbitami. Jakoś pracowników TV Ezo tak się nie traktuje. Wczorajsza pielgrzymka na kanonizacje byłych i obecnych głów państwa poddańcze pełne niewytłumaczalnego szacunku zachowanie, klękanie, całowanie i cała reszta...cała reszta na codzień w programach informacyjnych, wszędzie i wszyscy. Najwidoczniej jednak łatwo przeoczyć to, że owych hołdów nie składają ludzie niereligijni, raczej nominalni przynajmniej katolicy. W każdym zaś razie nie ateiści chyba, że się jakaś czarna owca trafi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 1 na 1 | Karton.R (392 punktów) | > Jak to się dzieje zatem że religie które działają jak wróżki, horoskopy i tv Ezo,Religie nie działają jak wróżki czy horoskopy, są skuteczniejsze, bo długotrwałe, wielopokoleniowe, bazują na autorytetach, posłuszeństwie, poczuciu winy i, co najważniejsze, mają to do siebie, że są kompletnie niefalsyfikowalne. > zresztą bardzo często używając mediów radio czy TV oraz posiadają wszystkie te oczywiste kłamliwie właściwości i mechanizmy o których tu byliście uprzejmi napisać> JAK to się dzieje..że religie cieszą się takim prestiżem, autorytetem i szacunkiem przedstawicieli państwowych, mediów- dziennikarzy wszystkich osób publicznych a w rezultacie reszty społeczeństwa . To, że coś cieszy się prestiżem i jest autorytetem dla dużej grupy osób, nie znaczy, że to jest dobre dla nich, jak pokazuje historia (wielokrotnie zresztą...) > Jak to się dzieje że religie i jej włodarze są traktowani tak POWAŻNIE, dlaczego oddaje się im takie hołdy także osoby całkowicie niereligijne to robią, nagminnie i wszędzie.Każdy, ale to każdy z nich chce się podlizać silnemu i bardzo mało ludzi występuje przed szereg. Duża część z nich w tym "siedzi", więc nie mają powodu, żeby to krytykować, bo mają zaprogramowane pragnienie na mistyczność. > Dlaczego powierza się im dzieci, bezbronne,wystawione na działanie tych samych mechanizmów które rządzą skomercjalizowaną sferą terapii duchowej i pomocy ezoterycznej czy parapsychologii i wszystkiego co się wiąże z rzekomym nieracjonalnym wpływem na ludzki los i samopoczucie. Chociażby zjawisko lekcji religii , ja się pytam jak Państwo może na to pozwalac??Lekcje religii? A od kiedy to "państwo" martwi się o obywateli? Nawet gdyby się martwiło, to czemu o to? Przecież oni też (w większości) w to wierzą
|
|
2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | ... jeżeli masz na myśli możliwość przeniesienia odpowiedzialności, za własne czyny i decyzje, na mitycznego boga - to masz rację, religia daje poczucie bezpieczeństwa. Poza tym religia dewaluuje pojęcie dobra i zła, zaciera granice miedzy nimi. W efekcie, wielu ludzi nawet nie wie dlaczego coś jest złe, a coś jest dobre. W ich postępowaniu znaczącą rolę zaczynają odgrywać niskie, egoistyczne pobudki jakimi są strach i pożądanie - strach przed piekłem i pożądanie nagrody w niebie. Stąd już prosta droga do czynienia z ludzi niewolników, i łatwego rządzenia nimi... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | Religia tworzy w ludziach potrzeby, a potem może pochwalić się, jak to je wspaniale zaspokaja. Jak dla mnie to raczej żałosne i okrutne.
|
|
| avatar (62 punktów) | A ja myślałem, że to forum Racjonalisty.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|