Zakładam hipotetyczną sytuację, aczkolwiek mającą miejsce w realnym świecie z pewnym przybliżeniem do faktów.
Miejsce akcji- Zakład produkcyjny (fabryka) w Polsce z siedzibą władz poza granicami naszego kraju. Notowana na światowej giełdzie korporacja posiadająca 4 fabryki swoich produktów w kilku różnych państwach. Przychody (zysk) korporacji około 3 miliardów dolarów rocznie.
Polska to kraj, który jak inne posiada swoje mniej lub bardziej oficjalne okolicznościowe dni.
Przykładem jest tutaj 'tłusty czwartek'. Tradycyjnie zjadamy w ten dzień pączki. Tradycyjnie w pracy często odgórnie takowe są zamawiane symbolicznie dla pracowników. Fabryka w Polsce, która należy do 'zagraniczniaków' nie praktykuje takigo zwyczaju kupowania pracowniokom w formie poczęstunku pączków.
Teraz tak, jest dyrektor generalny, który zarabia oficialnie w zakałdzie zatrudzinającym 300 osób ok 50 tysięcy złotych, czystej żywej gotówki po podatku netto na rękę co miesiąc na konto. Generalnie są to śmieszne pieniądze patrząc, że w rodzimym kraju właścicieli korporacji tyle zarabiał by tygodniowo albo i więcej ale do sedna.
Uważam, że taki dyrektor, gdyby zakupił z własnej kieszeni po 3 pączki dla każdego w firmie, za każdy pączek zapłacił 2,5 zł, to: 300 pracowników * 3 pączki * 2,5 zł to dało by 2.250 zł czyli w sumie jedną jego dniówkę.
Rozumiem, że wiele międzynarodowych korporacji ma gdzieś nasze zwyczaje i tradycje itp. Liczy się tylko kasa i wyciśnięcie człowieka jak cytrynę.
Szczodrość i gest głównego przełożonego była by jednak czyś mile widzianym kilka razy do roku.
Pozdrawiam.
|