Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polaków podejście do psychiatrii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-03-2010 13:58NieIstniejesz (1137 punktów)Polaków podejście do psychiatrii
Ocena 14 na 16
Zakładam ten temat, ponieważ przypadkiem znalazłem dwa artykuły, na stronie eioba.pl - nie mam bladego pojęcia, czy to jakaś strona dla "alternatywnych i zielonych manipulujących energią życia", z tego, co zdążyłem ustalić, jest to chyba zwykła strona z różnymi artykułami.

Artykuły, o których mówię, to dwa wielkie, wręcz ogromne, tendencyjne, szkodliwe molochy, napisane przez sympatyków lub członków Koalicji Antypsychiatrycznej. W oczywisty dla każdego chociaż trochę zorientowanego w temacie człowieka sposób manipulują faktami, skaczą z tematu na temat, w jednej chwili opisują risperidon (neuroleptyk), w drugiej opowiadają o radzieckich psychuszkach.

Oto one:

www.eioba.(*)tropy_tylko_ciemna_strony_mocy

www.eioba.(*)sychiki_a_zbrodnie_psychiatrii

Jako straszne choroby i schorzenia opisują rzeczy, które są napisane w ulotkach jako skutki uboczne. W większości ustępujące. Czepiają się benzodiazepin, które uzależniają - to prawda - ale one są do stosowania doraźnego, tylko i wyłącznie. Kłamią, że neuroleptyki uzależniają.

Polecają alternatywne terapię w stylu "Sam możesz się uzdrowić".

Ale nie chodzi mi tylko o publikację fanatycznych oszołomów, którzy nie mają bladego pojęcia, jak czuję się schizofrenik, czy nawet depresant.

Chodzi mi o komentarze. Pochwalne. Niektórzy mówią, że depresję powinno się leczyć joggingiem. Jak ktoś napisał, że artykuł jest tendencyjny - zjechali go.

Co do cholery jest z tym światem? Co? Ja tego nie rozumiem. Chętnie (no może jednak nie ) oddam każdemu "antypsychiatrze" moją osobowość borderline - dzięki takim ludziom męczyłem się latami i coraz bardziej, bo wystarczy się przecież pozbierać, myśleć pozytywnie. Dopiero naprawdę poważny kryzys sprawił, że coś drgnęło - i od półtora miesiąca jestem na antydepresantach i przeciwlękowcach - i ja dopiero się rodzę. Byłem martwy całymi latami. Ja dopiero teraz zaczynam potrafić czuć się naprawdę dobrze i spokojnie. I nigdy nie chcę wrócić w tamto szare bagno.

Wybaczcie, że się unoszę i wywnętrzam tutaj swoje prywatne problemy - ale po prostu dostaję szału, jak widzę ludzi mówiących "Psychotropy są be" - nie mających o tym bladego pojęcia.

Dziękuję, skończyłem.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>...teraz zaczynam potrafić czuć się naprawdę dobrze i spokojnie.

i nieco dalej:

>...po prostu dostaję szału, jak widzę ludzi mówiących "Psychotropy są be"

Czy są leki na dystans do ludzi, jakieś olejtotropy?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-03-2010 14:14 
 Ocena 4 na 4
NieIstniejesz (1137 punktów)
Przeca napisałem, że ZACZYNAM

"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
rudyment (3233 punktów)
>Dziękuję, skończyłem.

>Przeca napisałem, że ZACZYNAM

No to jak?

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
18-03-2010 15:26
 Ocena-9 na 13
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>Wybaczcie, że się unoszę i wywnętrzam tutaj swoje prywatne problemy - ale po prostu dostaję szału,jak widzę ludzi mówiących "Psychotropy są be" - nie mających o tym bladego pojęcia.
Hm, znamienne. Symptomatyczne. Chcesz o tym porozmawiać?

Powyższe to oczywiście złośliwy sarkazm w stylu niektórych tutejszych forumowiczów.
Ja bym chętnie się wypowiedziała, ale przeszkadza mi twój styl "fanatycznego oszołoma".

Na koniec cytata:

"Zwalczmy skazę nerwową, zduśmy neurotyczną gorącokrwistość, wywołaną przez łączenie się w pary w ograniczonym kręgu czy przez chwiejną konstrukcję nerwową związaną z dziedzicznym alkoholizmem, a nawet przez obłęd i przeróżne formy rodzicielskich zwyrodnień, a otrzymamy rasę stoików- ludzi bez wyobraźni, osób niezdolnych do entuzjazmu, mózgów pozbawionych osobowości, dusz bez geniuszu"

Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
18-03-2010 15:38 
 Ocena 14 na 14
NieIstniejesz (1137 punktów)
Gdybym tylko mógł, z przyjemnością obdarował bym cię schizofrenią, nerwicą lękową, depresją, psychozą maniakalno-depresyjną - ciekawe, gdzie by był wtedy twój "geniusz". I czy byłabyś wdzięczna.

Owszem, jednostki oddalone od normy są bardziej twórcze, mają większą artystyczną wyobraźnie - ale nie masz bladego pojęcia jakim kosztem. O umyśle twórczym co nieco wiem, wyobraź sobie - borderline charakteryzuje się chaosem, huśtawką emocji i w ogóle całą gamą zachowań przypisywanych jednostkom artystycznym. No, pomijając może autoagresję, poczucie całkowitej samotności, brak dystansu, lęk, depresje - tak, gdyby nie to, byłoby w zasadzie świetne. Ale przecież czym są wady, jeśli można osiągnąć geniusz? Czy taka jest twoja logika?

Powtarzam - poczuj prawdziwe, nieskończone cierpienie, potem się wypowiadaj.

"Zarówno przebywanie w obozie koncentracyjnym, jak schizofrenia są przeżyciami przekraczającymi granice ludzkiej wytrzymałości i dlatego ślad jaki po sobie zostawiają, może być podobny."
Antoni Kępiński


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
18-03-2010 15:45 
 Ocena-6 na 10
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, jednostki oddalone od normy są bardziej twórcze, mają większą artystyczną wyobraźnie - ale nie masz bladego pojęcia jakim kosztem.
Mam.
>Gdybym tylko mógł, z przyjemnością obdarował bym cię schizofrenią, nerwicą lękową, depresją, psychozą maniakalno-depresyjną -
Skłonności sadystyczne czy zwykły nietakt?


Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
19-03-2010 00:15 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>Owszem, jednostki oddalone od normy są bardziej twórcze, mają większą artystyczną wyobraźnie - ale nie masz bladego pojęcia jakim kosztem.
> Mam.

   Takt słonia i fabrycznie nową empatię.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-03-2010 09:06 
 Ocena-3 na 7
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>> Mam.
>   Takt słonia i fabrycznie nową empatię.
Szersza diagnoza dr Kowalskiej -->

Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
18-03-2010 16:38 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>No, pomijając może autoagresję...
   ... a niesłusznie, bo...

>... poczucie całkowitej samotności, brak dystansu, lęk, depresje...
   ... bywają też etapem.
18-03-2010 17:45 
 Ocena 6 na 6
marek milczewski (2335 punktów)
>>No, pomijając może autoagresję...
>   ... a niesłusznie, bo...
>>... poczucie całkowitej samotności, brak dystansu, lęk, depresje...
>   ... bywają też etapem.
>
dla mnie lekarstwem na tzw. doła jest często dobry dowcip.
Więc może dla rozluźnienia proponuję taki:

Głęboko w dorzeczu Amazonki grupa uczonych odkryła najgłupsze zwierzę dżungli. Okazał się nim niedźwiedź polarny.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
18-03-2010 15:49 
 Ocena 7 na 7
i.czaplicka (5782 punktów)
Ty się tu dziewczyno marnujesz.Powinnaś się w Przyjaciółce/Tinie/Claudii(nie wiem jak się to nazywa) produkować.
18-03-2010 17:02 
 Ocena 11 na 11
marek milczewski (2335 punktów)
>Ty się tu dziewczyno marnujesz.Powinnaś się w Przyjaciółce/Tinie/Claudii(nie wiem jak się to nazywa) produkować.

Idiotów na świecie jest mało. Ale są tak sprytnie rozstawieni, że spotyka się ich na każdym kroku.
Taki pech

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
lontri (16088 punktów)

Sądzę, że osiągnięcia głównego nurtu psychiatrii - myślę tu o psychiatrii o podstawach naukowych - mogą docenić tylko ci, którzy mają pojęcie, czym może być poważne zaburzenie psychiczne w rodzaju ciężkiej psychozy, zaburzeń nastroju, zaburzeń lękowych czy zaburzeń rozwojowych.
Osoba, która myli depresję z przejściowym smutnym nastrojem, stres przedegzaminacyjny z prawdziwą nerwicą a "lekkiego schiza" z prawdziwą schizofrenią, prawdopodobnie nie będzie w stanie docenić osiągnięć współczesnej psychiatrii, nie tylko w dziedzinie farmakoterapii i leczenia szpitalnego, ale również w dziedzinie psychoterapii, opieki ambulatoryjnej, tworzenia środowiskowego systemu opieki i psychoedukacji.
Jedno jest pewne. Chętnych i naprawdę potrzebujących profesjonalnej opieki psychiatrycznej jest z pewnością więcej niż miejsc, czekających na nich w szpitalnych oddziałach, w przychodniach zdrowia psychicznego czy punktach konsultacyjnych - i to jest prawdziwy problem polskiej psychiatrii.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
19-03-2010 08:53 
 Ocena-1 na 7
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
> (...)- i to jest prawdziwy problem polskiej psychiatrii.
Opowiedzieć ci o kilku prawdziwych problemach polskiej psychiatrii o których przekonałam się empirycznie?
Pierwszy i najpoważniejszy jest taki, że mnie nie wyleczyła. Mam pisać dalej?

Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
kognitywista (3391 punktów)
>Osoba, która myli depresję z przejściowym smutnym nastrojem, stres przedegzaminacyjny z prawdziwą nerwicą a "lekkiego schiza" z prawdziwą schizofrenią, prawdopodobnie nie będzie w stanie docenić osiągnięć współczesnej psychiatrii, nie tylko w dziedzinie farmakoterapii i leczenia szpitalnego, ale również w dziedzinie psychoterapii, opieki ambulatoryjnej, tworzenia środowiskowego systemu opieki i psychoedukacji.

Nie jest to aż tak proste i stąd właśnie się bierze popularność antypsychiatrii. Pojawiła się przecież ona już w latach 60 i początkowo lansowana była przez wielu "poważnych" psychiatrów. Bateson i inni słusznie zwrócili uwagę na zbyt pochopne rozpoznawanie zaburzeń psychicznych w ich łagodnych postaciach, niepotrzebne stosowanie radykalnych metod leczniczych (leukotomia przedczołowa czy barbarzyńska lobotomia czołowa) a zwłaszcza wykorzystywanie psychiatrii do zwalczania niewygodnych dysydentów.
Otóż zaburzenia psychiczne bardzo często polegają właśnie na patologicznym nasileniu zjawisk fizjologicznych. Nie zawsze jest to ewenement jakościowy. Patogeneza "przejściowego smutnego nastroju" i towarzyszące mu zmiany biochemiczne w mózgu (metabolizm neuroprzekaźników: dopaminy, serotoniny) są takie same jak w depresji, a różnią się głównie stopniem nasilenia, a co za tym idzie, stopniem cierpienia pacjenta. Stąd problem w ustaleniu granicy, co już jest depresją a co jeszcze nie jest. Co już nazwać nerwicą, a co jeszcze zaliczyć w poczet "zwykłej" nerwowości. Stąd też nowe określenia, stosowane w psychiatrii, dla nazwania stanów pomiędzy zwykłym smutkiem a ciężką depresją (hypotymia, dystymia).
Wielu psychiatrów (w tym właśnie także Kępiński ze swoją "psychiatrią humanistyczną") rozważało wprowadzenie zamiast rozpoznań chorobowych, określenie stopnia proporcji między poszczególnymi stanami umysłu ...
Zadaniem psychiatry nie jest decydowanie, czy dane zaburzenia nazwać już depresją, nerwicą, czy psychozą, bo zawsze będzie to sztuczne i arbitralne ... tylko ustalenie, czy wkraczać już z interwencją farmakologiczną bądź psychoterapią. No i oczywiście odróżnić jedne zaburzenia od innych. Natomiast granica między normą a zaburzeniem jest w psychiatrii wyjątkowo płynna.
Stąd błędne i szkodliwe przekonanie wśród laików (albo obłąkańczych psychiatrów w rodzaju T.Szasza), że ta granica w ogóle nie istnieje. I stąd cała antypsychiatria - założenia niby słuszne, a efekt tragiczny. Zwłaszcza walka z klasyczną psychiatrią to droga donikąd. Wiadomo, że im silniejsze zaburzenia, tym radykalniej muszą być leczone.
marek milczewski (2335 punktów)
>i to jest prawdziwy problem polskiej psychiatrii.
A ja myślę, że "NieIstniejesz" prosi o jakąś pomoc, ale my jemu nie możemy jej dać.
Nie chcę się wplątywać, bo mam swoje "wielbłądy", które mnie katują, a inni mówią, że to nie ich bajka
pozdrawiam Cię


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
19-03-2010 07:55 
 Ocena 2 na 2
NieIstniejesz (1137 punktów)
Nie proszę o pomoc i nie potrzebuję żadnej pomocy. Radzę sobie świetnie. Ujawniłem, że jestem pograniczny tylko po to, żeby usprawiedliwić moją bardzo emocjonalną reakcję.

A napisałem ten temat, żeby zobaczyć, jaki stosunek do tematu mają ludzie myślący - bo wkurzyły mnie raczej komentarze, niż same artykuły.

Po prostu chodzi mi i to, że w Polsce psychotropy to zło, a człowiek który bierze chociażby antydepresanty to niebezpieczny, przykuty do łóżka szaleniec. Radą na nieradzenie sobie jest "A tam od razu umierasz, zupy zjedz, dobra, pomidorowa, z obiadu, lubisz..." z "Dnia Świra". A ludzie cierpią, tylko nikt tego nie rozumie. To jest problem - podejście społeczeństwa do kwestii psychiatrii - zwyczajnej gałęzi medycyny.


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
19-03-2010 08:05 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Myślę, ze jednak to, ze te choroby poddają się leczeniu farmakologicznemu wpłynie na świadomość społeczeństwa.Jeżeli coś się da wyleczyć tabletkami lub zastrzykami, dla przeciętnego człowieka to jest choroba.A nie, jak do tej pory to człowiek jakiś inny, gorszy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Podaj nicki tych idiotek/idiotów, którzy zminusowali twoją wypowiedź.

Myślę, że trzeba ujawniać tożsamość (nawet wirtualną) takich osobników.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
19-03-2010 07:56 
 Ocena 2 na 2
NieIstniejesz (1137 punktów)
Wiadomo przecież, że to cudna malaria od twórczego szału

"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
Guzik (2020 punktów)

>Wybaczcie, że się unoszę i wywnętrzam tutaj swoje prywatne problemy - ale po prostu dostaję szału,
>jak widzę ludzi mówiących "Psychotropy są be" - nie mających o tym bladego pojęcia.
>


Pewnie twoje doświadczenia są z miasta... Jedź na polską wieś! Powiedzą Ci: wariatkę z niej będziesz robić! Po co iść do psychiatry?!
Np. lekarze leczą latami dolegliwości kregosłupa, podając silne leki przeciwzapalne, a potem okazuje się, że to maskowana depresja. Wszystkie dolegliwości mijają po lekkim leczeniu antydepresantami, jak ręka odjął. Znam nawet przypadek chorego z nieleczoną depresja i nowotworem. Po zwyklym ziołowym Deprimie, chory pokonał chorobę nowotworową bez operacji.
Zgadzam się z Tobą.
Boimy się lekarza psychatry i pacjenci i lekarze pierwszego kontaktu też.
Gratuluję wyleczenia i odwagi w poruszeniu tego tematu.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365