Obywatelska inicjatywa ustawodawcza (Źródło: Wiki obywatelskie)
(...) jest formą demokracji bezpośredniej, w której grupa obywateli polskich licząca co najmniej 100.000 osób, mająca prawo wybierania do Sejmu, może wystąpić z inicjatywą ustawodawczą przez złożenie podpisów pod projektem ustawy. Przygotowaniem projektu ustawy, jego promocją, zbieraniem środków, zbieraniem podpisów i występowaniem w imieniu inicjatywy zajmuje się komitet inicjatywy ustawodawczej. Po zebraniu, pierwszych 1000 podpisów obywateli popierających projekt, pełnomocnik komitetu zawiadamia Marszałka Sejmu o utworzeniu komitetu, a nie później niż 3 miesiące od daty postanowienia Marszałka Sejmu o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu komitetu musi zostać złożony projekt ustawy wraz z załączonym wykazem podpisów obywateli.
Projekt ustawy nie może dotyczyć spraw, dla których Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zastrzega wyłączną właściwość innych podmiotów, którym przysługuje inicjatywa ustawodawcza, czyli spraw budżetowych (zastrzeżonych do wyłącznej inicjatywy Rady Ministrów) oraz zmiany Konstytucji (inicjatywa zastrzeżona dla posłów, Senatu oraz Prezydenta RP).
---
Zachęcam do zabrania głosu w sprawie tzw. obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Co sądzicie o czasie (3 miesiące) jaki ustawodawca przewiduje na zebranie podpisów? Po tym czasie wszystko "przepada". Co sądzicie o liczbie wymaganych podpisów tj. 100 000? Co sądzicie o samej idei obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej?
Według mnie obywatelska inicjatywa ustawodawcza to bardzo ciekawy instrument, z którego społeczeństwo obywatelskie powinno korzystać częściej. Wyobraźcie sobie sytuacje, w której partia rządząca "X" od wielu lat opowiada się za (przykładowo) likwidacją senatu, a tu nagle trafia do nich 100.000 podpisów i ustawa likwidująca senat, a oni ją odrzucają.
Gdyby ten instrument wykorzystywany był częściej, to może poziom kultury politycznej w Polsce zacząłby rosnąć? Może politycy przestaliby rzucać obietnicami na lewo i prawo w strachu przed obywatelami, którzy w każdej chwili mogą obywatele mogą powiedzieć "sprawdzam"?
Inna sprawa, czy nasz szeroko pojęty ruch racjonalistów jest w stanie zorganizować się na tyle, by zaproponować jakąkolwiek ustawę mającą poparcie 100.000 "podpisów"? Na pewno łączyłoby się to z ogólnokrajową debatą, tak jak w przypadku słynnych już parytetów. Mielibyśmy możliwość przedstawienia swoich racji, trafienia do szerszego grona ludzi, a co za tym idzie mielibyśmy realną szansę zmiany opinii wyborców.
|