 |
Doświadczyłem czegoś w rodzaju cudu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-05-2014 21:24 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Doświadczyłem czegoś w rodzaju cudu
-2 na 4 | Od paru miesięcy regularnie chodzę na spotkania religijne, które polegają na tym, że wśród pieśni i muzyki na scenę wychodzi kapłan, który prorokuje. Mówi zawsze rzeczy w rodzaju: "pośród nas jest osoba, która była molestowana. Bóg wlewa przebaczenie w twoje serce", "Jest z nami człowiek chory na raka. Bóg cofa ci tę chorobę". Następnie na scenę wchodzą ludzie z widowni i potwierdzają te wizje, mówiąc: - Tak, to ja byłam molestowana. Dziękuję za to przesłanie. - To ja kaleczyłam się żyletkami. Na ostatnim spotkaniu ksiądz powiedział: "pośród nas jest chłopak niewierzący, który znajduje się na zupełnie innym życiowym etapie. Bóg chce przemawiać do Ciebie przez Pismo, czytaj je".
Oczywiście od razu złapałem, że chodzi o mnie. Wrażenie zrobiło to na mnie niesamowite. Po powrocie do domu otworzyłem Biblię na przypadkowej stronie i czytałem – akurat księga Machabejska, nic ciekawego, żadnego przesłania. Spodziewałem się czegoś w rodzaju "Mówi głupi: nie ma Boga", tymczasem nic.
Mam parę interpretacji tego zjawiska: a) przepowiednie są tak ogólne, że 50 proc widowni może się z tym identyfikować (np. w moim przypadku ksiądz nie podał imienia ani innych szczegółów, poza tym że jestem młody, płci męskiej i niewierzący; z drugiej jednak strony i tak nieźle trafił, bo te 3 elementy pasują jak ulał, a na takich spotkaniach raczej nie spotka się ateisty). b) może ksiądz ma faktycznie jakieś zdolności profetyczne, które interpetuje mylnie jako sygnały od Boga, c) Może to wszystko jego wyobraźnia? Oszustwo wykluczam, zam księdza (on mnie nie) i wiem, że to człowiek wielkiej wiary, który naprawdę wierzy w to co robi. Pamiętam jak raz zaprosił swojego kolegę, księdza doktora-wykładowcę, z którym oboje prorokowali. Jestem pewien, że w tym przypadku poniosła ich wyobraźnia, bo nie powiedzieli nic konkretnego tylko np. "Bóg w moim sercu mówi – kocham was". Natomiast co do tego, co zdarzyło się mnie, mam pewne wątpliwości.
Ważna rzecz: jestem raczej świeżo nawrócony na racjonalizm i pokłady irracjonalnych pozostałości tkwią we mnie dość głęboko. Może to dlatego to wydarzenie zrobiło na mnie wrażenie, może szukam cudu gdzie go nie ma? Ale rzecz mnie zastanawia. Zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 12 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Następnie na scenę wchodzą ludzie z widowni i potwierdzają te wizje, mówiąc: >- Tak, to ja byłam molestowana. Dziękuję za to przesłanie. >- To ja kaleczyłam się żyletkami. >Na ostatnim spotkaniu ksiądz powiedział: "pośród nas jest chłopak niewierzący
Pytanie samo się narzuca: Wyszedłeś na scenę? Potwierdziłeś wizję?
Drugie: Jak liczna była widownia?
I w końcu: Po cholerę tam chadzasz?
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Akurat tego dnia widownia nie była liczna, z 80 osób. Najczęściej jest ok 200. Nie wyszedłem na scenę bo jako ateista wyszedłbym na błazna.
Po co tam chodzę... to dobre pytanie. Można powiedzieć że chodząc tam sam proszę się o kłopoty. Bo nie będąc jeszcze w pełni ukształtowanym racjonalistą, wystawiam się na ryzyko namieszania mi w głowie. Ale chyba chodzę z ciekawości, liczę że w końcu zobaczę jakiś cud ekstra.
|
|
|  | 7 na 7 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Akurat tego dnia widownia nie była liczna, z 80 osób. Najczęściej jest ok 200. >Nie wyszedłem na scenę bo jako ateista wyszedłbym na błazna.
Mamy pierwsze wnioski.
- facet mówi o zjawiskach występujących w populacji na poziomie kilku procent, przy widowni rzędu kilkuset osób może zaliczać łatwe trafienia. Gdyby zgadł, że na widowni jest ktoś, kto wygrał szóstkę w totolotka, to byłoby coś!
- nikt nie wyszedł, nie potwierdził, i nikt się nie zraził tym faktem. Idealna sytuacja, win-win. Jeżeli nie trafi to trudno, nikt nie ma pretensji, a jeżeli trafi, zyskuje podziw gawiedzi.
Takie cuda możesz podziwiać nie wychodząc w domu, nastaw nocą telewizor na dowolną stację emitującą w tym czasie programy wróżbiarskie, zasada ta sama.
Ostatnia uwaga, kościół katolicki oficjalnie zwalcza różne przejawy zdolności nadprzyrodzonych, w tym jasnowidzenia, i członkowie kleru nie są tu wyjątkiem, ale jak widać, jak to w życiu bywa, hierarchia sobie, a prowincja sobie. Gdyby ktoś chciał być złośliwy, mógłby podać gościa do kurii.
Czy na tych spotkaniach pobiera się jakieś opłaty lub datki?
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Prorokowanie jest w chrześcijaństwie obecne od samego początku. Nawet apostołowie prorokowali. Więc w tym wypadku nie jest to niezgodne z nauczaniem KK - bo prorokowanie to coś innego niż jasnowidzenie jak u Jackowskiego.
Programy wróżbiarskie oglądałem kiedyś dużo. Pamiętam sytuację, którą warto przytoczyć. Kobieta miała syna który wpadł w złe towarzystwo. Wróżbita powiedział: pani syn wyjedzie za granicę.
Mój brat był w identycznej sytuacji i właśnie tak się to skończyło, że wyjechał. Więc wróż zgadł - jeśli nie w wypadku tamtej kobiety to w wypadku analogicznej sytuacji brata - już tak.
Nie ma datków, jednak na każdym spotkaniu są rozdawane płyty z różnymi rekolekcjami za ofiarę.
|
|
| | |  | 9 na 9 | maniek1 (3407 punktów) |
>Nie ma datków, jednak na każdym spotkaniu są rozdawane płyty z różnymi rekolekcjami za ofiarę.> Ot i cała tajemnica cudów. Płyta za 45 gr i g....o warte brednie na niej - cudownie zamieniana na grubszą gotówkę. Jeśli tam jeszcze pójdziesz, zaobserwuj - ilu ludzi staje się ich "szczęśliwymi" posiadaczami i ile przeciętnie "ofiarują" za te nic nie warte bzdety. Od ilości kupionych płyt pomnożonych przez średnią "cenę", odejmij 45 gr x ilość i wyjdzie Ci jednorazowy zysk każdego "cudownego" spotkania. Jedynie wyciągnięte wnioski powinny być powodem Twoich rozmyślań - jak w godzinę się wzbogacić na czyjejś naiwności i niekończących się pokładach ludzkiej głupoty! Jeśli chcesz być prawdziwie wolnym człowiekiem (nie koniecznie racjonalistą, czy ateistą) to nie zatruwaj sobie młodego, chłonnego umysłu takim gównem, tylko pokłady "robienia z siebie idioty" zamień na coś, co przyniesie Ci zysk, (nie komuś) czy to finansowy (sam zacznij robić podobne spotkania), czy intelektualny (książki, pasje, relaks, seks) tu dowolność nieograniczona, w jednym i drugim przypadku wolność gwarantowana.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Za taką płytę ludzie dają 5-10 zł. Jeśli chodzi o wolność, masz rację. Trzeba uważać na takie treści jeżeli ma się jeszcze chłonny umysł.
|
|
| | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Prorokowanie jest w chrześcijaństwie obecne od samego początku. Nawet apostołowie prorokowali. Więc w tym wypadku nie jest to niezgodne z nauczaniem KKZ faktu, że mit założycielski kościoła mówi o zdolnościach nadprzyrodzonych i cudach wcale logicznie nie wynika, że wiele stuleci później będzie skakał z radości na wieść o sztuczkach magicznych wykonywanych przez byle kogo. Próbuj myśleć logicznie, bo bez tego cały twój racjonalizm nie zda się psu na budę. Poza tym, nie ma sensu kombinować jak koń pod górkę, skoro można sprawdzić: KKK 2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość (Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8). Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) | > Ostatnia uwaga, kościół katolicki oficjalnie zwalcza różne przejawy zdolności nadprzyrodzonych, w tym jasnowidzenia,Ale to jest akurat jedynie słuszne, licencjonowane jasnowidzenie. 
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | 7 na 7 Xion (501 punktów) (zablokowany) | >Bo nie będąc jeszcze w pełni ukształtowanym racjonalistą, wystawiam się na ryzyko namieszania mi w głowie.
No i ten wątek świadczy o tym, że się doigrałeś.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dobrze powiedziane. Jako wątpiący katolik chciałem żeby mnie ktoś nawrócił - słuchałem rekolekcji, gadałem z księżmi, nawet mój list przeczytali kiedyś na antenie Radia Plus i nawracali mnie w eterze, na oczach całej Polski. Potem stałem się ateistą i myślałem, że skoro nikt mnie nie nawrócił, to mogę chodzić wszędzie, na każde seanse religijne, i że mój racjonalizm nie dozna uszczerbku. Strasznie się myliłem. Byle przepowiednia i od razu zacząłem myśleć irracjonalnie.
|
|
|  | 6 na 6 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | >liczę że w końcu zobaczę jakiś cud ekstra.
Czy to znaczy, że do tej pory widziałeś tylko cudy zwykłe? _
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >liczę że w końcu zobaczę jakiś cud ekstra.> Czy to znaczy, że do tej pory widziałeś tylko cudy zwykłe?> _>  Cuda, które można wytłumaczyć psychologią tłumu i zbiegiem okoliczności nie są tak mocne jak niektóre, o jakich piszą w książkach, że np. ktoś wstaje z wózka.
|
|
12 na 12 | Draska (285 punktów) | Odpowiem trochę inaczej, ujmując statystykę. Weźmy tych cosiów od znaków zodiakalnych. mamy 12 znaków, w Polsce żyje 38 mln ludzi z kawałkiem. Wychodzi ponad 3 mln ludzi na jeden znak. Napisz cokolwiek, części z tych 3 mln się sprawdzi. I taką metodę mają też różne oszołomy religijne. Jeśli chcesz znać odpowiedź, poczytaj książki o psychologii, dla człowieka znającego psychologię tłumu, jednostek, jednocześnie czarującego że chcemy wierzyć w to co mówi - tacy ludzi zakładają właśnie sekty. Bazując na naiwności, niewiedzy i czystej głupocie, bardzo łatwo manipulować ludźmi - na tyle żeby wierzyli że czynisz cuda. Są jednostki strasznie charyzmatyczne, wręcz zniewalają. Po to jest racjonalista, oddzielamy złudzenia od rzeczywistości, brutalnie ale prawdziwie.
W dzieciństwie zostałem wychowany na katolika... Zostałem zindoktryzowany... i do tej pory nie mogę się tego pozbyć ? Tych wszystkich zakonnic i księżulków o wątpliwej moralności którzy wbijają mi w głowę miłość do boga.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Na nich nie patrzyłbym tak surowo. Księża i zakonnice sami są ofiarami irracjonalizmu. Dziękuję za twój wpis, dał mi bardzo wiele.
|
|
|  | | Draska (285 punktów) | Ostatnie pytanie z mojej strony: dlaczego poszedłeś tam ?
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Bo wciągnęło mnie oglądanie tych przepowiedni, liczę że w końcu zobaczę jakiś cud do potęgi. Ale może powinienem przestać tam chodzić bo jeszcze zgłupieję? Powiem w sekrecie, że zacząłem się bać że jeszcze do głowy strzeli mi nawrócenie. A wiem, że ludzie nawracają się z różnych powodów: jeden podziwiał majestat natury i uwierzył, inny rozbił się samochodem, wszyscy zginęli a on przeżył. Więc chodząc tam kuszę los... przecież ja też jestem człowiekiem i mimo ateizmu, zawsze się znajdzie sposób na namieszanie mi we łbie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Powiem w sekrecie, że zacząłem się bać że jeszcze do głowy strzeli mi nawrócenie. Ogólnie uważam, że lepiej jest konfrontować się ze swoimi lękami. Ale jeśli ryzyko jest zbyt duże, może lepiej poczekać, ugruntować swój światopogląd i dopiero go testować.
>Bo wciągnęło mnie oglądanie tych przepowiedni, liczę że w końcu zobaczę jakiś cud do potęgi. (...) Więc chodząc tam kuszę los... Może po prostu lubisz ryzyko, igranie z ogniem. A może ciągnie Cię do religii bo to coś dla Ciebie? Dlaczego się boisz?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nawrócenie uważam za coś w rodzaju nieszczęścia, które się człowiekowi przydarza. Często z powodu niedoboru sił intelektualnych. Więc lęk przed tym wydaje się racjonalny, zwłaszcza że nie do końca możemy na to wpływać.
|
|
| | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Nawrócenie uważam za coś w rodzaju nieszczęścia, które się człowiekowi przydarza. Często z powodu niedoboru sił intelektualnych. To akurat można wywnioskować z wcześniejszych wypowiedzi. Ale dlaczego tak uważasz?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należałoby powiedzieć czemu jestem ateistą. Postaram się opowiedzieć pokrótce.
1. Prawie wszyscy wyznają taką religię jak ich rodzice. 2. Osoby niewierzące nawracają się na religię taką, jaka panuje w jego kulturze. 3. Bóg z Pisma Świętego jest sprzeczny wewnętrznie, a więc nie istnieje. 4. Religia posługuje się grą emocjami. 5. Każda kultura ma swoje bajki. Nie ma powodu by w nie wierzyć - dlatego religia posługuje się grą na emocjach i szantażem emocjonalnym.
Oczywiste jest więc, że nie jest dobrze być osobą wierzącą. Tak samo jak nie jest dobrze wierzyć, że rudzielec jest wredny. Nie chcę w to wierzyć.
|
|
| | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >1. Prawie wszyscy wyznają taką religię jak ich rodzice. >2. Osoby niewierzące nawracają się na religię taką, jaka panuje w jego kulturze. >3. Bóg z Pisma Świętego jest sprzeczny wewnętrznie, a więc nie istnieje. >4. Religia posługuje się grą emocjami. >5. Każda kultura ma swoje bajki. Nie ma powodu by w nie wierzyć - dlatego religia posługuje się grą na emocjach i szantażem emocjonalnym.
Wobec takich argumentów chyba wiara Ci nie grozi... Nawet jeśli czegoś doświadczysz, zawsze możesz uznać, że to tylko doświadczenie.
Ja uważam, że sama wiara w Boga to jeszcze nic złego, gorsze jest wyznawanie katolickiego systemu wartości. Jeśli ktoś odrzuci wiarę w Boga, a nadal wierzy że np. homoseksualizm to zło a zygota to kompletny człowiek, to powiedziałbym, że jego sukces jest mniej niż połowiczny.
>Oczywiste jest więc, że nie jest dobrze być osobą wierzącą. Tak samo jak nie jest dobrze wierzyć, że rudzielec jest wredny. Nie chcę w to wierzyć. No właśnie najgorsze są wierzenia na temat ludzi, bo takie wierzenia "działają" w praktyce.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Przepraszam bardzo, jeśli chodzi o zygotę to nikt nie mówi, że to człowiek kompletny. Ale jest naukowym faktem, że to istota ludzka. Chwila poczęcia jest punktem zero w życiu. Od tej chwili rusza jego zegar i następuje rozwój. Są argumenty, że nie ma jeszcze świadomości, mózgu, a więc nie jest człowiekiem - ale te argumenty są czysto arbitralne. Ktoś chce uznać, że człowiek zaczyna się od mózgu, albo od świadomości, albo od wejścia duszy w ciało w 4 miesiącu. Natomiast punkt widzenia naukowy jest jednoznaczny: nie można mówić o momencie, w którym płód zostaje człowiekiem ponieważ życie od poczęcia aż do śmierci jest procesem. Więc dokonując aborcji np. w 1 tygodniu przerywam ten proces przybierania coraz to nowych cech płodu i jego rozwój. Zabijam go. Zatrzymuję na drodze rozwoju.
Można się spierać, kiedy aborcja powinna być dopuszczalna, a kiedy nie. Słyszałem nawet ciekawe argumenty za tym, aby aborcja była dostępna na życzenie. To wszystko jest sprawa filozoficzna, natomiast pozostaje faktem że aborcja jest w każdym przypadku zabiciem człowieka. Generalnie dopuszczam aborcję w 3 przypadkach, ale nie jestem do końca przekonany. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | Draska (285 punktów) | >Przepraszam bardzo, jeśli chodzi o zygotę to nikt nie mówi, że to człowiek kompletny. Ale jest naukowym faktem, że to istota ludzka. Chwila poczęcia jest punktem zero w życiu. Od tej chwili rusza jego zegar i następuje rozwój. Są argumenty, że nie ma jeszcze świadomości, mózgu, a więc nie jest człowiekiem - ale te argumenty są czysto arbitralne. Ktoś chce uznać, że człowiek zaczyna się od mózgu, albo od świadomości, albo od wejścia duszy w ciało w 4 miesiącu. Natomiast punkt widzenia naukowy jest jednoznaczny: nie można mówić o momencie, w którym płód zostaje człowiekiem ponieważ życie od poczęcia aż do śmierci jest procesem. Więc dokonując aborcji np. w 1 tygodniu przerywam ten proces przybierania coraz to nowych cech płodu i jego rozwój. Zabijam go. Zatrzymuję na drodze rozwoju. >Można się spierać, kiedy aborcja powinna być dopuszczalna, a kiedy nie. Słyszałem nawet ciekawe argumenty za tym, aby aborcja była dostępna na życzenie. To wszystko jest sprawa filozoficzna, natomiast pozostaje faktem że aborcja jest w każdym przypadku zabiciem człowieka. Generalnie dopuszczam aborcję w 3 przypadkach, ale nie jestem do końca przekonany. >Pozdrawiam
Aborcja na życzenie jak najbardziej ale w pierwszych 6 tygodniach max. Potem nawet mi się wydaje że zabijamy kogoś, a nie przeciwdziałamy. Wg KK w chwili poczęcia ma duszę, ja wolę słuchać naukowców. Mimo to nie podoba mi się rzeźnia płodów powyżej 2 miesięcy. Tu się spierają dwie fundamentalne wartości - władza kobiety nad swoim ciałem i prawo do życia obcemu ciału. Niestety kobieta nie może z siebie wyjąć zygotę i oddać do adopcji. Póki jest to humanitarne usunięcie ciąży (tzn zanim wykształci się układ nerwowy u płodu) aborcja jest jak najbardziej dopuszczalna. Nie ma co dyskutować z katolikami ponieważ a) do niedawna dzieci które umarły zanim zostały ochszczone trafiały do piekła b) wg nich dusza "staje się" w chwili poczęcia, więc bez względu na rozwój płodu od zawsze jest człowiekiem. Po za wszystkim jest to decyzja tylko i wyłącznie kobiety która nosi płód.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dyskutować z katolikami istotnie nie ma sensu ponieważ oni kierują się beznadziejnymi kryteriami. To pewnego rodzaju absolutyzm - uznają wolę Bożą za absolut i unieszczęśliwiają siebie i innych zmuszając ich by tej wartości przestrzegali. Wartość absolutna prowadzi do fundamentalizmu i rygoryzmu.
Zabić człowieka we wczesnej fazie można wtedy, kiedy jego poczęcie nie stało się za sprawą kobiety. Jeżeli została zgwałcona, zmuszanie jej do urodzenia byłoby barbarzyństwem. Natomiast kiedy sama wystawiła się na ryzyko ciąży i w efekcie obdarzyła człowieka życiem, płaci za brak rozumu. Innymi słowy - życie człowieka jest ważniejsze niż to, żeby zaspokajać kaprysy nierozważnej kobiety. To jest tak samo, jakbym ulepił człowieka z prochu ziemi, tchnął w niego życie, a potem go zabił.
Do tego dochodzi uszkodzenie płodu i ryzyko zdrowia lub życia matki. Każdy zna te argumenty więc nie ma sensu ich przytaczać. Natomiast powtarzam: jeżeli swoim zachowaniem sprawiam, że ktoś zostaje z niebytu wrzucony w byt, nie mogę go odsyłać z powrotem do niebytu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > ... jeżeli swoim zachowaniem sprawiam, że ktoś zostaje z niebytu wrzucony w byt, nie mogę go odsyłać z powrotem do niebytu.
Zajście w ciążę raczej Ci nie grozi, więc pozostaw te dylematy moralne kobietom.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie sądzę aby to kobiety były powołane do decydowania o czyimś życiu lekkomyślnie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Przepraszam bardzo, jeśli chodzi o zygotę to nikt nie mówi, że to człowiek kompletny. A czego mu brakuje? Przecież mózg nie jest potrzebny do bycia człowiekiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Przepraszam bardzo, jeśli chodzi o zygotę to nikt nie mówi, że to człowiek kompletny. >A czego mu brakuje? Przecież mózg nie jest potrzebny do bycia człowiekiem.
Nie jest, ale mówię że to nie człowiek kompletny - a więc taki, który może funkcjonować samodzielnie poza organizmem matki. Człowiek w początkowej fazie rozwoju jest "niedokończony" i proces jego rozwijania się trwa do pewnego momentu, potem zaczyna się tendencja spadkowa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | Mniejsza o zasadność Twoich przekonań. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że rozumujesz jak katolik.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Co za bzdura. Jeżeli napisałbym, że nie należy zabijać, to też byś powiedział że rozumuję jak katolik bo w dekalogu jest to samo? Nie rozumuję jak katolik ponieważ swoje przekonania uzasadniam inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Jeżeli napisałbym, że nie należy zabijać, to też byś powiedział że rozumuję jak katolik? Gdybyś uzasadniał tą opinię tak samo, jak biskupi i katoliccy intelektualiści, to owszem.
>Nie rozumuję jak katolik ponieważ swoje przekonania uzasadniam inaczej. Nie bardzo inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Bardzo. Oni mówią że płód ma duszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Draska (285 punktów) | >Bardzo. Oni mówią że płód ma duszę.
Ścierają się dwie podstawowe wartości. Prawo kobiety o decydowaniu o własnym ciele i prawo płodu do życia. jest to moralnie największy dylemat obecnego myślenia. Nie można nakazać kobiecie rodzić, i kompromis wg mnie jest taki że do wczesno płodu ciążę można usunąć kierując się dobrem nosiciela. No i oczywiście humanitarnie. Cały problem polega właśnie na tym że katolicy od momentu zapłodnienia uważają zygotę za człowieka. (Co fajne głównie radykalni katolicy są również za karą śmierci a przeciw eutanazji). Nauka powinna się kierować nauką. A jeśli lekarz kieruję się wiarą a nie nauką to dupa a nie lekarz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
W efekcie tzw. poczęcia powstaje zygota, która jest początkowym stadium ludzkiego życia.
>Nie można nakazać kobiecie rodzić, i kompromis wg mnie jest taki że do wczesno płodu ciążę można usunąć kierując się dobrem nosiciela. A dobro "poczętego człowieka"? Cieszysz się, że żyjesz czy wolałbyś zostać abortowany?
Przypuszczam, że zmiany w prawie umożliwiające sprzedaż noworodka wydatnie zmniejszyłyby ilość aborcji. Oczywiście decyzję podejmowałaby sama zainteresowana. Nie należy przy tym zapominać, że zygota powstaje z materiału genetycznego dwojga osób - a więc potencjalny ojciec też ma coś do gadania.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | > Cieszysz się, że żyjesz czy wolałbyś zostać abortowany?Pytasz człowieka, podczas gdy powinieneś zadać to pytanie zygocie. Gdybym ja był zygotą i moje usunięcie byłoby korzystne dla mojej matki, śmierć nie wywarłaby na mnie żadnego wrażenia (prawdopodobnie dlatego, że nie miałbym wtedy układu nerwowego).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jeśli pójdziesz dzisiaj spać i ktoś strzeli ci w głowę, też nie doznasz żadnego wrażenia. Nie zdążysz.
Ten argument o wrażeniach jest więc absolutnie nie trafiony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | > Jeśli pójdziesz dzisiaj spać i ktoś strzeli ci w głowę, też nie doznasz żadnego wrażenia. Nie zdążysz.> Ten argument o wrażeniach jest więc absolutnie nie trafiony.Moim argumentem był brak układu nerwowego a nie wrażenia, którego to słowa użyłem w innym kontekście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli pójdziesz dzisiaj spać i ktoś strzeli ci w głowę, też nie doznasz żadnego wrażenia. Nie zdążysz. >>Ten argument o wrażeniach jest więc absolutnie nie trafiony. >Moim argumentem był brak układu nerwowego a nie wrażenia, którego to słowa użyłem w innym kontekście.
Czy brak układu nerwowego oznacza, że zarodek nie jest istotą żywą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > W efekcie tzw. poczęcia powstaje zygota, która jest początkowym stadium ludzkiego życia. Dalece nie zawsze.> Cieszysz się, że żyjesz czy wolałbyś zostać abortowany?Przypuszczam, że byłoby mi wszystko jedno, a nawet bym nie zauważyła z tej prostej przyczyny, że... (patrz wyżej wypowiedź TyDraniu). > Przypuszczam, że zmiany w prawie umożliwiające sprzedaż noworodka wydatnie zmniejszyłyby ilość aborcji.To dopiero by było pole do popisu dla patologii! Wyobrażasz sobie te porwania noworodków dla zarobku? Przykro mi, ale o naturze ludzkiej mam jak najgorsze zdanie i zawsze spodziewam się czegoś złego (jak panna Marple). > potencjalny ojciec też ma coś do gadania.Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację - zwyrodnialec napadł na kobietę, zgwałcił i chciał zamordować. Przeżyła, ale zaszła w ciążę. Nadal uważasz, że tatuś in spe ma coś do gadania? I że kobieta ma za wszelką cenę urodzić to dziecko, "bo to człowiek"? Sądzisz, że za wszystko, co ją spotkało, zasłużyła na taką karę? Jak trzeba być bezdusznym, pozbawionym empatii, żeby tak myśleć? Jeśli mam wybór - kobieta czy zygota, zawsze wybieram kobietę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Bardzo. Oni mówią że płód ma duszę.Za to wcale nie mówią, że płód jest człowiekiem a życie zaczyna się od poczęcia.  Dusza nie jest argumentem - przecież nie można jej zabić, bo jest nieśmiertelna. Muszą opowiadać o "człowieku od poczęcia".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >Bardzo. Oni mówią że płód ma duszę.> Za to wcale nie mówią, że płód jest człowiekiem a życie zaczyna się od poczęcia.  > Dusza nie jest argumentem - przecież nie można jej zabić, bo jest nieśmiertelna.> Muszą opowiadać o "człowieku od poczęcia".Mówią nawet, że księża są ludźmi, czego pewnie też nie możesz ogarnąć. Tak, mówią, że płod jest człowiekiem i mają 100 procent racji ponieważ jest to teza naukowa, nie zaś religijna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Tak, mówią, że płod jest człowiekiem i mają 100 procent racji ponieważ jest to teza naukowa, nie zaś religijna. Jakieś naukowe źródło możesz podać, kiedy zaczyna się człowiek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Tak, mówią, że płod jest człowiekiem i mają 100 procent racji ponieważ jest to teza naukowa, nie zaś religijna. >Jakieś naukowe źródło możesz podać, kiedy zaczyna się człowiek? >
Faktem empirycznym jest, że płód w brzuchu kobiety nie jest rybą ani kotem. Nie ma opcji żeby nie był człowiekiem. To fakt empiryczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Faktem empirycznym jest, że płód w brzuchu kobiety nie jest rybą ani kotem. Żałośnie naiwne. Dobre dla gimnazjalisty. Specjalnie podkreśliłam zwrot "w brzuchu". W przypadku ciąży ektopowej też będziesz bronił "ludzkiej istoty" jak lwica młodych? Może się zastanowisz, jakim kosztem?
|
|
| | | | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >1. Prawie wszyscy wyznają taką religię jak ich rodzice. Co w tym dziwnego, że dzieci uczą się od rodziców? >2. Osoby niewierzące nawracają się na religię taką, jaka panuje w jego kulturze. Bo taką religię zazwyczaj znają najlepiej. Ale nie jest to reguła. I nie rozumiem dlaczego jest to dla ciebie argument na lepszość ateizmu. >3. Bóg z Pisma Świętego jest sprzeczny wewnętrznie, a więc nie istnieje. Ja też jestem sprzeczny wewnętrznie. Czy to znaczy, że nie istnieję? >4. Religia posługuje się grą emocjami. Sztuka także gra na emocjach. >5. Każda kultura ma swoje bajki. Nie ma powodu by w nie wierzyć - dlatego religia posługuje się grą na emocjach i szantażem emocjonalnym. Nie bajki ale legendy, podania i mity. I nie religia posługuje się szantażem emocjonalnym lecz ci, którzy ją wykorzystuj by osiągnąć jakieś cele (najczęściej egoistyczne, polityczne i finansowe). >Oczywiste jest więc, że nie jest dobrze być osobą wierzącą. Tak samo jak nie jest dobrze wierzyć, że rudzielec jest wredny. Nie chcę w to wierzyć. Nie jest dobrze być wierzącym? Moim zdaniem nie jest dobrze być agresywnym, brutalnym, głupim etc. Poza tym wiara w przesądy nie jest tym samym co wiara religijna.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>1. Prawie wszyscy wyznają taką religię jak ich rodzice. >Co w tym dziwnego, że dzieci uczą się od rodziców?
To że religie są regionalne
>Nie bajki ale legendy, podania i mity. I nie religia posługuje się szantażem emocjonalnym lecz ci, którzy ją wykorzystuj by osiągnąć jakieś cele (najczęściej egoistyczne, polityczne i finansowe).
Tak? Piekło potępienie grzechy przykazania......a podaj mi choć jedną rzecz na tym świecie do której potrzebna jest religia?
>>Oczywiste jest więc, że nie jest dobrze być osobą wierzącą. Tak samo jak nie jest dobrze wierzyć, że rudzielec jest wredny. Nie chcę w to wierzyć. >Nie jest dobrze być wierzącym? Moim zdaniem nie jest dobrze być agresywnym, brutalnym, głupim etc. Poza tym wiara w przesądy nie jest tym samym co wiara religijna.
A uczciwie to jest by dzieci od małego były indoktrynowane?
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ty nie jesteś sprzeczny wewnętrznie w tym samym sensie co Bóg. Bóg jest sprzeczny co do swoich cech - jednocześnie wie wszystko i nie zna przyszłości. Jednocześnie jest nieomylny a podejmuje błędne decyzje, których później żałuje.
Natomiast sztuka gra na emocjach w celu dobywania z ludzi czegoś więcej, otwiera na inną rzeczywistość i niesie samo dobro. Religia gra na emocjach w okrutny sposób: albo mnie kochasz albo do piekła.
|
|
 | 5 na 5 | maniek1 (3407 punktów) |
>W dzieciństwie zostałem wychowany na katolika... Zostałem zindoktryzowany... i do tej pory nie mogę się tego pozbyć ? Tych wszystkich zakonnic i księżulków o wątpliwej moralności którzy wbijają mi w głowę miłość do boga. > Zindoktrynowany - ja też byłem, jak wielu tu z nas, a proces wychodzenia z tego szamba TRWA długo, potrzeba więc dużo dobrej woli, chęci i miłości do siebie i innych. P.S. Te "oszołomy religijne" są właścicielami największego na ziemi majątku i wciąż się on powiększa (zwłaszcza w "kremówkowej" Polsce), pomimo gigantycznych odszkodowań za przestępstwa na dzieciach! Magiczne wskazywanie północy, południa, wschodu i zachodu, szamańskie zaklęcia i piosenki stały się sposobem na życie setek tysięcy ludzi - nie było by tej i innych organizacji finansowo-usługowych, gdyby nie największy wróg w dziejach świata - posunięta do granic absurdu LUDZKA GŁUPOTA!
|
|
|  | | niestadny (2492 punktów) |
>Zindoktrynowany - ja też byłem, jak wielu tu z nas, a proces wychodzenia z tego szamba TRWA długo, potrzeba więc dużo dobrej woli, chęci i miłości do siebie i innych. Co nazywasz "szambem"?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) | Zamiast chodzenia na takie seanse polecam dobrą psychoterapię. Pomoże Ci lepiej rozumieć siebie: swoje emocje, sposoby myślenia, przyczyny problemów. Oto jej cele, które są mi bliskie. www.psycho(*)ne-jako-cel-psychoterapii.html Wybieram dobrą psychoterapię, z pomocą której mogę realnie poznać i zmienić siebie, niż rytuały religijne, jako substytut odpowiedzialnego życia. Religia nie rozwiązuje żadnych realnych ludzkich problemów, tylko stwarza iluzję ich "rozwiązania" np. to jest dobre, bo tak chce Bóg, kościół, święta księga lub odsyła problemy w zaświaty. W podanym linku www.psycho(*)ne-jako-cel-psychoterapii.html dobra psychoterapia daje realną możliwość samorozwoju w 6 aspektach życia. Zapewniam Cię, a mam w tym pewne doświadczenie, to religia nie jest w stanie tego spełnić np. adekwatność w spostrzeganiu rzeczywistości We wszystkich koncepcjach zdrowia psychicznego wyraźnie akcentuje się to zagadnienie. Negatywny biegun tego wymiaru uważany jest za ekstremalny przykład utraty zdrowia psychicznego. Przykładem tego są choroby psychiczne, w których dochodzi do zerwania związku z realiami. Jeżeli umysł człowieka jest zdeterminowany przez irracjonalne myślenie o rzeczywistości, to jest to poważny objaw braku zdrowia psychicznego. Nawet przy braku innych problemów. Zdolność do jasnego i trafnego widzenia świata jest ważnym elementem zdrowia psychicznego. Adekwatne spostrzeganie rzeczywistości nie musi wiązać się np. z wyższym wykształceniem.Ludzie zafiksowani religijnie, to czasami osoby zaburzone psychicznie, które religie traktują instrumentalnie, aby manipulować innymi. Oto jeden z wielu przykładów: forumpsych(*)leznienie-od-religii-t643.html Mam siostrę obie jesteśmy z rodziny dysfunkcyjnej, ja jestem po terapii dla rodzin alkoholików. A ONA TWIERDZI ZE SIĘ LECZY lecz od paru lat nie widzę poprawy lecz wręcz odwrotnie jest coraz gorzej nie można jej powiedzieć o tym co się czuje,zwrócić uwagi na błędy, konstruktywnie porozmawiać jeżeli zarządzamy jednym domem. Po za tym siedzi po pracy cały czas w kościele I TO NA TYM NIE KONIEC BO Z DOMU ZROBIŁA KOŚCIÓŁ - też jestem wierząca lecz nie do przesady aby zapomnieć o swoich obowiązkach . manipuluje wszystkimi w domu poza tym przypuszczam iż ma depresję maniakalną ten kto jej zwróci uwagę jest wrogiem nie uznaje swoich błędów a popełnia ich sporo potem nie wie jak z teko wyjść to zaprzecza manipulując przeszłością i skacze z tematu na temat lub prowadzi tok myślenia paro wątkowy raniąc przy tym innych .stara się zawsze być w centrum uwagi i paple co jej ślina na język przyniesie/typowe plotki o kimś/ i na domiar jeszcze oczernia aby wyjść na swoje.ale ona jest święta i nie będzie się zmieniać.sadze ze nie chodzi do żadnego psychologa gdyż kiedyś palła że psycholog jej powiedziała ze ja czyham na majątek - ???? nie mieści mi się to w kanonach terapeuty, aby podpuszczał przeciwko nam wygląda to jak rywalizacja z jej strony i podpowiedzi koleżanek jak ja to nazywam wzajemnej adoracji. no a ten majątek ja od roku wyprowadzam na prostą siedząc w domu z psychicznie chorą matką poza tym dom zarośnięty w środku grzybem a z zewnątrz buszem po karczowaniu którego naderwałam ścięgna.pale gotuje piorę bo ona nie umie zawsze coś skopie podpowiedzi nie akceptuje /wyprała mi rękawiczki skórzane z różowym i niebieskim sweterkiem i ... odp:to co,to nic / rozbrajająca szczerość / ja pomału tracę cierpliwość błagam pomóżcie bo ja zaczynam mieć bezsenne noce za pół roku wyjeżdżam jak ją namówić na leczenie a nadmienię ze jest pielęgniarką, i w pracy ma podobne problemy.jest uważana za dziwadło którego nie wolno dotknąć bo się obraża. dziś miała ochotę albo szantażowała ze sobie coś zrobi. do kogo, gdzie jak pokierować?
|
|
 | | niestadny (2492 punktów) |
> W dzieciństwie zostałem wychowany na katolika... Zostałem zindoktryzowany...Pretensje możesz mieć wyłącznie do rodziców. Masz? Też zostałem wychowany na katolika(pretensji do rodziców nie mam), później byłem ateistą(świętszym od samego papieża Dawkinsa) a teraz jestem agnostykiem i mam święty, stoicki spokój. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | | Episode_2 (3284 punktów) | > a teraz jestem agnostykiem i mam święty, stoicki spokój.  Zastanawiam się nad jednym. Czy agnostycy się modlą, chodzą do kościoła? Bo jak ktoś uważa, że istnienie Boga jest możliwe mniej więcej na 50% do chyba nie olewa Boga i na wszelki wypadek się modli? Za duże ryzyko byłoby.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >a teraz jestem agnostykiem i mam święty, stoicki spokój.  > Zastanawiam się nad jednym. Czy agnostycy się modlą, chodzą do kościoła?> Bo jak ktoś uważa, że istnienie Boga jest możliwe mniej więcej na 50% do chyba nie olewa Boga i na wszelki wypadek się modli? Za duże ryzyko byłoby.> Pozostaje problem, którego Boga agnostyk miałby czcić. Jeżeli jest 50 procentowe prawdopodobieństwo istnienia, nie oznacza to że w przypadku Boga katolickiego również,
|
|
| | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Pozostaje problem, którego Boga agnostyk miałby czcić. Jeżeli jest 50 procentowe prawdopodobieństwo istnienia, nie oznacza to że w przypadku Boga katolickiego również, Ale ten sam problem dotyczy wierzących. To, że jest 99,99 procentowe prawdopodobieństwo istnienia, nie oznacza to że w przypadku Boga katolickiego również. A wierzący jakoś nie mają problemu z wyborem właściwego Boga.
|
|
| |  | | niestadny (2492 punktów) |
Odpowiem za siebie: Jestem osobą niewierzącą, nie modlę się, do kościoła nie chodzę(chyba że jako turysta). W kwestii agnostycyzmu. Sorry, ale nie mam czasu na tłumaczenie rzeczy oczywistych. Przeczytaj, proszę, ten post.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
11 na 11 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
A miał może wizję w rodzaju: "Jest dziś z nami nawiedzony kaznodzieja, który plecie, co mu ślina na język przyniesie. Bozia prosi uprzejmie, żeby się w końcu zajął jakąś pożyteczną pracą"?
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
7 na 7 | myprecious (7170 punktów) | Jest kilka wyjaśnień: 1. Sporo osób może identyfikować się z tak ogólnymi stwierdzeniami. Polecam obejrzeć występy Derrena Browna, facet potrafił znacznie bardziej konkretne informacje ujawniać nie znając danej osoby. 2. Kapłan wie co mówi, bo ma źródła wiedzy - a co to nie można sprawdzić. lub dowiedzieć się w taki sposób, że inni nie podejrzewają tego? - Polecam historie uzdrowiciela Petera Popoff. 3. To wszystko spektakl dla naiwnych nowych sekciarzy - to, że wykluczasz oszustwo, nie dowodzi, że tak jest.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | O moim ateizmie nikt nie wie. Jak miałby się dowiedzieć - mojej rodziny nie zna. Ale fakt - może u mnie po prostu zgadł, a w jeszcze innych przypadkach miał informacje skąd indziej. Ja nie wierzę że on robi to specjalnie, ale jest to jakoś tam prawdopodobne. Nie mam przecież dowodów że tak nie było.
|
|
|  | 3 na 3 | myprecious (7170 punktów) | >O moim ateizmie nikt nie wie. Jak miałby się dowiedzieć - mojej rodziny nie zna. Ale fakt - może u mnie po prostu zgadł, a w jeszcze innych przypadkach miał informacje skąd indziej. Ja nie wierzę że on robi to specjalnie, ale jest to jakoś tam prawdopodobne. Nie mam przecież dowodów że tak nie było.
Polecam zaznajomić się też z terminem cold reading. Może mieć tu miejsce wiele, nawet nieuświadomionych przez tego 'kapłana', zjawisk, które nie mają żadnych znamion bycia nadprzyrodzonymi. Takie najbardziej banalne wyjaśnienie - każdy wierzący 'zmaga' się ze swoją wiarą, często w momentach kryzysu wiary pozostaje w niej ze wsględów społecznych - podejrzewam, że poza tobą ze stwierdzeniem tym utożsamiali się też inni.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.
|
|
| | |  | 5 na 5 | myprecious (7170 punktów) | > Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.Jeśli wejdziesz na ateist census to statystyki jednoznacznie wskazują profil ateisty - to mężczyzna mężczyzna międy 15 a 35 rokiem życia. Zatem jeśli miałbym rzucać spaghetti na ścianę to o niewiarę 'oskarżyłbym' taką właśnie osobę. www.youtube.com/watch?v=QEFndH5KOD0www.youtube.com/watch?v=ZgBqqJyRaa4
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Hehe, 100% racji. To co piszesz jest przekonujące.
Pisząc słowo "przekonujące" w tym samym momencie usłyszałem to samo słowo z radia, którego teraz słucham.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | > Hehe, 100% racji. To co piszesz jest przekonujące.> Pisząc słowo "przekonujące" w tym samym momencie usłyszałem to samo słowo z radia, którego teraz słucham.Statystyka to zaskakujące morze doświadczeń wystarczy przeczytać o tym by być bardzo zaskoczonym pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_dnia_urodzin
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.Wygląda na to, że miałeś tak zwanego pecha. Gdyby faktycznie Bóg chciał Ci coś przekazać przez tego księdza, to drugą część planu zawalił - Biblia nic Ci nie powiedziała. Chyba jesteś odporny na boskie "przemawianie".
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.> Wygląda na to, że miałeś tak zwanego pecha.> Gdyby faktycznie Bóg chciał Ci coś przekazać przez tego księdza, to drugą część planu zawalił - Biblia nic Ci nie powiedziała. Chyba jesteś odporny na boskie "przemawianie".>  Gdyby w Biblii było "Mówi głupi: nie ma Boga" to chyba już żaden racjonalizm by mnie nie uratował przed wiarą. Bo to byłby zbyt duży zbieg okoliczności żeby mu się racjonalnie przeciwstawić, przynajmniej na moim etapie. Natomiast co do drugiej części planu, to słowa księdza można też zinterpretować inaczej. Może po prostu powinienem częściej czytać Biblię na zasadzie przedzierania się od deski do deski (w sumie mogę się pochwalić że w liceum przeczytałem jedną czwartą tekstu księgi) nie zaś wybierania fragmentów. Ale tutaj jest kolejna pułapka, bo wiemy że częsty kontakt ze słowem Bożym podtrzymuje umysł w stanie irracjonalnym, religia zaczyna być obecna w naszym życiu metodycznie, regularnie, więc to ma pewnie zmiękczający wpływ na podatny umysł. Gdybym więc zaczął czytać Biblię na nowo, zacząłbym zachowywać się jak katolik - a stąd tylko krok do tego by wierzyć w to, co katolik.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > Natomiast co do drugiej części planu, to słowa księdza można też zinterpretować inaczej.Zaczynam się o Ciebie martwić.  > Ale tutaj jest kolejna pułapka, bo wiemy że częsty kontakt ze słowem Bożym podtrzymuje umysł w stanie irracjonalnym,Niekoniecznie, są tacy, których czytanie Biblii wyleczyło z wiary. Ale miałem na myśli to, że osoby podatne na "przemawianie" mają zwyczaj interpretować wszystko tak, żeby doszukać się jakiegoś szczególnego, spersonalizowanego znaczenia we wszystkim, z czym się spotykają. Wszędzie widzą "znaki". Ty też mogłeś się zastanawiać, co Bóg chciał przez to powiedzieć i przypisać temu fragmentowi Biblii jakieś znaczenie. Ale nie zrobiłeś tego.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | No tak. Masz rację.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Ale tutaj jest kolejna pułapka, bo wiemy że częsty kontakt ze słowem Bożym podtrzymuje umysł w stanie irracjonalnym,
słowo Boże, hehe, dobre sobie... to nie Słowo, tylko zwykła literatura, a większość postaci w Biblii jest bohaterami wyłącznie literackimi, jak Harry Potter (przyznaję, fajnie by było umieć czarować i latać na miotle).
> Gdybym więc zaczął czytać Biblię na nowo, zacząłbym zachowywać się jak katolik - a stąd tylko krok do tego by wierzyć w to, co katolik.
Katolicy NIE czytają Biblii, tylko w nią wierzą bez czytania - w najlepszym razie mają ją na półce. Z Biblii katolik zna te fragmenty (starannie wybrane), które czytane mu są na mszy.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > słowo Boże, hehe, dobre sobie... to nie Słowo, tylko zwykła literatura,No racja. Taki niewierzący a nazywa Biblię Słowem Bożym.
|
|
| | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Gdyby w Biblii było "Mówi głupi: nie ma Boga" to chyba już żaden racjonalizm by mnie nie uratował przed wiarą. Bo to byłby zbyt duży zbieg okoliczności żeby mu się racjonalnie przeciwstawić, przynajmniej na moim etapie. Na twoim etapie, panie Jacku, fakt, że 1 Księga Machabejska mówi o wróżebnym, proroczym traktowaniu Pisma (Prawa): "Potem rozwinęli księgę Prawa w tym samym celu, w jakim poganie zapytują posągi swych bóstw" (1 Mch 3, 48), oraz, że wspomina o tym także Druga Księga Machabejska (2 Mch 8,23) może być tylko Przypadkiem i niczym więcej.
|
|
| | |  | 2 na 2 | KORUND (4922 punktów) | > Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.-Zaskakujące to nie jest, ale przynajmniej wyjaśnia co Cię tam ciągnie.  -Wracając do sedna tematu, na odtrutkę polecam "Rozplatanie tęczy" Richarda Dawkinsa.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.> -Zaskakujące to nie jest, ale przynajmniej wyjaśnia co Cię tam ciągnie.  > -Wracając do sedna tematu, na odtrutkę polecam "Rozplatanie tęczy" Richarda Dawkinsa.Dzięki, do tej pory znałem tylko 2 pozycje RD.
|
|
| | | | |  | | C.Brzozowski (115 punktów) | > >-Wracając do sedna tematu, na odtrutkę polecam "Rozplatanie tęczy" Richarda Dawkinsa.Ja polecam filmiki Derrena Brauna na yutube. Tam dopiero można się "nawrócić"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Tam były prawie same kobiety i dziewczyny, mężczyźni zaś głównie po 40. Chłopaków młodych było kilku.
Kilku młodym chłopakom można śmiało sugerować wątpliwości religijne i być pewnym, że trafi się na chociaż jednego. Dokładnie w taki sam sposób, jak można być pewnym, że "mają problemy ze swoim popędem seksualnym" i "czasem się brzydko bawią" albo "mają brzydkie myśli i oglądają pornografię". W młodym wieku to norma, a nie odstępstwo (i równie normalne jest, że młody chłopak na spotkaniu modlitewnym będzie się tak samo wstydził swoich wątpliwości, jak masturbacji).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
1 na 1 | kaganiec (155 punktów) | > Od paru miesięcy regularnie chodzę na spotkania religijneKuriozalne, jak na racjonalistę  Ale rozumiem, że jesteś, że tak powiem na rozstajach i masz sporo wątpliwości. Do czego mogą doprowadzić wątpliwości przeczytasz tu: ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?138185> liczę że w końcu zobaczę jakiś cud ekstra.Szukaj cudów, szukaj. Kto szuka ten znajdzie, jak mawia...ta, no...Biblia ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?199882> Powiem w sekrecie, że zacząłem się bać że jeszcze do głowy strzeli mi nawrócenie.Nie krępuj się. ONE tylko na to czekają ctud.blox.pl/2007/02/LEKCJA-I.html
|
|
1 na 1 | Polspat (303 punktów) | Pamiętam jak razdwóch prosił swojego kolegę, księdza doktora-wykładowcę, z którym >oboje prorokowali. Uwaga nie dotyczy treści wypowiedzi ale formy. Takie moje zboczenie. Jeżeli mamy na myśli dwóch mężczyzn to piszemy "obaj". Temat bardzo ciekawy. Ksiądz prorok najwyraźniej odrobił pracę domową z wróżbiarstwa i psychologii tłumu.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Od paru miesięcy regularnie chodzę na spotkania religijne
Współczuję - tyle poświęcenia! Czy chodzi o dziewczynę?
>"pośród nas jest chłopak niewierzący, który znajduje się na >zupełnie innym życiowym etapie. Bóg chce przemawiać do Ciebie przez Pismo, czytaj je". >Oczywiście od razu złapałem, że chodzi o mnie.
Prawdziwie chrześcijańska skromność - religijny niewierzący. A może po prostu ksiądz się pomylił, jak zwykle.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Chodziłem tam dla siebie. Ale postanowiłem, że już więcej nie będę chodził. Dalsza część wypowiedzi jest nieskładna. Ja niby jestem skromny po chrześcijańsku? Gdzie?
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dalsza część wypowiedzi jest nieskładna. Ja niby jestem skromny po chrześcijańsku? Gdzie?
Wziąłeś do siebie krytyczną opinię rzuconą w tłum. Gdyby ksiądz powiedział: "jest wśród was człowiek święty, który jeszcze nie wie o tym", czy od razu pomyślałbyś o sobie?
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Pewnie tak.
|
|
| | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pewnie tak.
Przepraszam Cię więc za tę ocenę "skromny". Przepraszam tym bardziej, że nie mogę tych przeprosin uzupełnić standardowym "nie chciałem Cię obrazić". Nadal czuję, że mam ochotę Cię obrazić za to, że przez tyle miesięcy wspierałeś takie imprezy, ale wiem, że nie powinienem. Powinienem szczerze się ucieszyć, że wróciłeś do świata realnego... ale nie jest racjonalnie przesadzać ze szczerością, więc na tym zakończę post.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Masz jakieś uprzedzenia. Antropologowie też biorą udział w różnych obrządkach, obserwują szamanów tańczących przy ognisku. I co, też wspierają złe rzeczy?
|
|
| | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Masz jakieś uprzedzenia. Antropologowie też biorą udział w różnych obrządkach, obserwują szamanów tańczących przy ognisku. I co, też wspierają złe rzeczy?
Tu zgadzam się z Old Shatterhandem, szamani to oszuści i politycy. Skądinąd wiadomo, że czasem antropolodzy stają się ich ofiarami. Ogólnie trzeba bardzo uważać, żeby nie dać się zmanipulować. Jednak udział obcego w obrządkach ma inny charakter, niż udział ziomka.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | Heh, przypomniało mi się jak byłem młody, gdzieś pod koniec liceum, kumpel mnie namówił na spotkania modlitewne. W prywatnym mieszkaniu, parę kobiet i my plus jeszcze jeden chłopak. Byłem niewierzący (nigdy nie byłem wierzący), ale kumpel twierdził, że te spotkania to taka przykrywka, pod którą milfy ściągają młodych chłopaków jak my, żeby z nimi uprawiać seks, a ja głupi uwierzyłem  Okazało się, że koleś bardzo wierzący wrabiał tak ateistów, bo liczył, że modlitwa sprawi cud i się nawrócą. Nigdy tyle czasu nie spędziłem na kolanach co wtedy. Cudu nie było.
|
|
10 na 10 | kika (1657 punktów) | Ja nie mogłabym iść na takie spotkanie, ponieważ na słowa:"Bóg wlewa przebaczenie w twoje serce", "Bóg cofa ci tę chorobę","Bóg chce przemawiać do ciebie przez pismo, czytaj je" zaczynam się dusić ze śmiechu.
Tak reaguję na nadęcie, megalomanię, patetyczność i pretensjonalność. Na nienaturalność, sztuczność i przesadę. Na demonstrowanie wyższości nad czyjąś niższością.
Nie trawię języka, jakim posługuje się religia. Dla mnie to bufonada, mająca skłonić ludzi do ukorzenia się przed tą niby wielkością. To jest dążenie do hegemonii i dominacji nad innymi.
|
|
 | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ja nie mogłabym iść na takie spotkanie, ponieważ na słowa:"Bóg wlewa przebaczenie w twoje serce", ... zaczynam się dusić ze śmiechu.Czyli biedactwo  nie mogłabyś również czytywać felietonów ks. Małkowskiego, w których nawołuje, aby "miłować krzyż" lub "oddać się niepokalanemu sercu Maryi" (alternatywnie - "zawierzyć sercu Maryi"). > Nie trawię języka, jakim posługuje się religia. ...100% racji - używają kościelnego żargonu, przy pomocy którego odwracają sens pojęć lub wprowadzają do obiegu zwykły bełkot, pozorujący głębię, jako choćby owe międlone bez przerwy "wartości" (co to właściwie jest do k... nędzy?  ) bez których nasz naród rzekomo nie przetrwa.
|
|
3 na 3 | panTeista (6812 punktów) | Bierzesz regularnie udział w spotkaniach religijnych i wierzysz w cuda, więc Twój ateizm jest bardzo płytki. Można nawet powiedzieć że tylko uważasz siebie za ateistę podczas gdy jesteś agnostykiem. Na dobrą sprawę dla utrzymania kleru nie są potrzebni wierzący wystarczą praktykujący.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie wierzę w cuda. Nazywam pewne zjawiska cudami po to, by zaznaczyć ich unikatowość i tajemniczość. Jeśli chodzi o ateizm to myślę, że bycie 100 procentowym ateistą jest jednak nieuzasadnione ponieważ nie można wykluczyć Boga deistycznego. Agnostycyzm oznaczałby więc negację bogów religijnych przy jednoznacznym uznaniu, że być może inteligencja wyższa istnieje. To jest możliwe.
|
|
2 na 2 | hyperion (1422 punktów) | >Od paru miesięcy regularnie chodzę na spotkania religijne (...)
A ja chciałem tylko pogratulować autorowi racjonalnego podejścia do swoich poglądów. Swoje idee warto skonfrontować co jakiś czas aby się upewnić, że nadal są prawdziwe. Poddawanie próbom swoich przekonań to jest coś dobrego. A gdzie to zaprowadzi? CZAS pokaże
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
| Irracja (4721 punktów) | ... człowieku, to specjaliści od wykrywania "ludzi wątpiących", a Ty, jako racjonalista (nie ważne czy początkujący, czy nie) na pewno reagowałeś na ich "cuda" dużo bardziej stonowanie i enigmatycznie, niż cała reszta. Od razu więc mieli Cię "na widelcu", jako "wątpiącego, a nawet nie wierzącego"...
... to że "odnieśli się" do Ciebie przy małej liczbie osób, też ma swoje znaczenie. Po pierwsze, przy dużej liczbie osób, łatwiej im było "dokonywać cudów" wobec innych. A po drugie - liczyli, że mała ilość osób "postawi Cie na świeczniku" - bo nie ukryjesz się w małym tłumie i zawstydzisz się, zaczerwienisz, czy w inny sposób zareagujesz. Jeżeli inni to zauważą (zauważą Twoją reakcję) - to nie ważne czy wyjdziesz na scenę. Twoja ewentualna reakcja potwierdzi,w oczach innych, że znów udało im się poprawnie "prorokować". Tacy "prorokujący kapłani" to bardzo dobrzy psychologowie, prędzej czy później wykorzystają Cię do własnych celów - co też się (prawdopodobnie) udało w Twoim przypadku. Nie tylko dowiedli innym, że umieją prorokować, lecz również zasiali w Tobie ziarno wątpliwości. Dlatego, jeżeli nie zamierzasz z nimi dyskutować, to unikaj takich "spotkań", zwłaszcza regularnych i częstych...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | No właśnie, warto dodać że jestem osobą raczej mało emocjonalną, nie wpadam w histerię, co na tych spotkaniach dzieje się notorycznie (te kobiety krzyczące na całe gardło, ze łzami w oczach, że Jezus żyje...), nie zrobiłem nawet znaku krzyża, więc możliwe że ksiądz to i resztę mojego "stonowanego" zachowania zauważył i mógł pomyśleć: "nie angażuje się, trzyma dystans, może niewierzący".
Możliwe że tak było.
|
|
4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Na ostatnim spotkaniu ksiądz powiedział: "pośród nas jest chłopak niewierzący, który znajduje się na >zupełnie innym życiowym etapie. Bóg chce przemawiać do Ciebie przez Pismo, czytaj je". >Oczywiście od razu złapałem, że chodzi o mnie.
Na każdej mszy katolickiej jest mnóstwo ludzi, którzy wątpią. Przyszli na mszę z przyzwyczajenia, dla towarzystwa, by nie podpaść rodzinie itd. Lub wierzą głęboko, ale ze względu na w miarę sprawnie działający mózg miewają oczywiste wątpliwości.
Kapłan może więc w dowolnym momencie rzucić "są wśród nas bliźni, którzy zasmucają Serce Jezusa swą niewiarą, itd." i z całą pewnością znajdzie się parę osób, które będą pewne, że chodzi właśnie o nie, że to znak od Boga i że muszą to Bogu wynagrodzić gorliwą modlitwą lub np. zamówieniem mszy... Lub ich bliscy będą "czuli" że to chodzi właśnie o obecnego w kościele męża, syna, sąsiada (którzy "ostatnio są jacyś niechętni, by pójść na mszę"). Tak to działa.
Tak samo bez pudła możesz użyć wielu innych uniwersalnych zwrotów, bo w każdym większym zgromadzeniu znajdzie się zawsze ktoś, kto niedawno skłamał, kłócił się z kimś, choruje lub chorował, ukradł długopis z pracy, miał "brzydkie myśli", wątpił, nadużywał alkoholu, nie chciał przyjść na spotkanie modlitewne itd., itp. Jeśli wyglądasz wiarygodnie (tutaj pomocna jest sutanna i krzyż na piersi) i powiesz, że Bóg ci to nakazał mówić, to nagle jesteś charyzmatycznym prorokiem!
Ze zdolnościami profetycznymi sprawa jest prosta jak ze sztuczkami iluzjonisty: trzeba sprawić, by ludzie w nie uwierzyli. To wystarcza.
Wbrew pozorom, to bardzo dobrze, ze chodzisz na takie spotkania i nie odcinasz się od swej przeszłości. Jeśli będziesz sceptycznie obserwował i dużo myślał, to Twoje poglądy będą się wzmacniać oraz nauczysz się bardzo dużo o takich rzeczach w życiu o których się mało mówi (np. o manipulacji uczuciami w celach zarobkowych lub dla prestiżu itd.).
Dalszym efektem będzie spokojna pewność swoich poglądów, bez strachu przed potępieniem Boga (który od dzieciństwa tak pracowicie wtłaczają nam bliscy związani z religią).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A propos zasmucania Serca Jezusa, mam ciekawą obserwację. Kiedy usłyszałem te słowa kapłana, pomyślałem tak: "Świadomie oczekiwałem od tych spotkań czegoś niezwykłego, więc się trafiło. W każdym razie muszę przestać tu chodzić, istnieje ryzyko że jeszcze dam się ogłupić i zostawię racjonalizm. Ale zaraz, zaraz... przecież kiedy przestanę tu chodzić to zabiorę Bogu szansę na przemówienie do mnie. A co jeśli on istnieje i serio chce przemówić?".
Szybko uświadomiłem sobie głupotę tej myśli, jednak ta myśl dużo mówi. Pokazuje po raz kolejny, że religia opiera się na szantażu emocjonalnym. Nie wierzysz? Smucisz Jezusa, który umarł za ciebie. Nie chodzisz do Kościoła? Zabierasz Bogu szansę!
|
|
|  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | Zastanawia mnie Jacku, jakie są Twoje oczekiwania wobec takich spotkań? Liczysz, że Św. Mikołaj przyniesie Ci super zabawkę i nada sens Twemu życiu? Moim zdaniem, kierujesz się myśleniem magiczno-życzeniowym, skoro wybrałeś się na takie spotkanie. Takie spotkania nie rozwiążą Twoich realnych problemów życiowych. Chodziłem kiedyś na takie i podobne spotkania, ale uniesieniami i egzaltacją nie da się żyć na co dzień. Praca, wykształcenie, rodzina, zdrowie psychiczne i fizyczne - tego takie spotkania nie zapewnią, więc nie tracę na nie czasu. Jak chcę pracować nad sobą, swoją psychiką to idę na terapię, najlepiej poznawczo- behawioralną. www.rcpsyc(*)piapoznawczo-behawioralna.aspx Zapewniam Cię: spędziłem setki, jeśli nie tysiące godzin w kościołach, i zainwestowany czas uznaję za zmarnowany. Spędziłem kilkadziesiąt godzin na grupie terapeutycznej, i już ma spore, korzystne, realne zmiany w psychice np. lepiej rozumiem swoje uczucia. To ważne, bo wcześniej lokowałem je w religii. To ona, kościół, bóg miał mi dać komfort życia psychicznego, teraz staram się sam za nie odpowiadać. Religia nie uczy empatii, a na grupie można się tego nauczyć. Religia jest dla tych, co nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie i oczekują od wirtualnych bytów, że im pomogą się uporać z problemami. Nie pomogą - ja już to wiem, choć zajęło mi to lata, gdyż przez lata byłem indoktrynowany.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie oczekuję od religii rozwiązania moich problemów. Oczekiwania, jakie miałem, wiązały się z cudami. Że zobaczę lewitującego mnicha albo coś podobnego.
Mówisz, że teraz lepiej rozumiesz swoje uczucia. Byłbym rad, gdybyś podał jakiś przykład: jaka konkretnie zmiana nastąpiła. Może podaj przykład sytuacji, w której kiedyś zachowałbyś się inaczej niż dziś.
|
|
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Na ostatnim spotkaniu ksiądz powiedział: "pośród nas jest chłopak niewierzący, który znajduje się na >zupełnie innym życiowym etapie. Bóg chce przemawiać do Ciebie przez Pismo, czytaj je". >Oczywiście od razu złapałem, że chodzi o mnie. Wrażenie zrobiło to na mnie niesamowite. Po powrocie >do domu otworzyłem Biblię na przypadkowej stronie i czytałem - akurat księga Machabejska, nic >ciekawego, żadnego przesłania. Spodziewałem się czegoś w rodzaju "Mówi głupi: nie ma Boga",
Lepiej trafić nie mogłeś zwłaszcza jeśli chodzi o Pierwszą Księgę Machabejską, która jest księgą historyczną. Napisał ją nie tylko naoczny świadek przedstawionych wydarzeń, ale także całkiem niezły historyk korzystający z materiałów źródłowych (archiwum z państwowymi dokumentami). Księga opowiada o zmaganiach Matatiasza i jego synów z państwem Seleucydów którego władze, począwszy od króla Antiocha IV Epifanesa, narzucały poddanym kulturę hellenistyczną jak to czynił sam Aleksander Wielki. Antioch, gorący wyznawca kultury greckiej, postanowił zhellenizować Żydów. Przemianował Jerozolimę w Antiochię Judejską gdzie zbudowano stadion olimpijski na którym młodzieńcy żydowscy występowali tak jak Grecy nago, ukrywając jedynie swoje obrzezanie. Wprowadził świeckie prawo, gimnazjony, a może nawet drogi pobudował. Następnie zaostrzył przepisy, zakazując Żydom praktykowania obrzezania i obchodzenia szabatu, nakazał składanie ofiar pogańskim bogom i w końcu wydał edykt zabraniający wszelkich żydowskich obrządków i zwyczajów a świątynie jerozolimską przemianował na ośrodek czci Baal-Szamona, którego kult w wielu miejscach potępia Pismo.
"Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje" - tego pragnął Antioch. Ciekawe hasło w czasach, w których tyle się mówi o globalizacji.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ziew... co to wnosi?
|
|
|  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Ziew... co to wnosi? Nic nie wnosi. I w tym sęk. Oczekiwałeś cudu, a masz do czynienia z historią, która nie może cię niczego nauczyć.
|
|
| Draska (285 punktów) | Panie Jacku, Pana droga przypomina moją, tyle że moja zawęziła się w latach dojrzewania. Z czytanych komentarzy widzę strasznie dużo ataków na Pana. Proszę się nie przejmować, jak w każdej społeczności są mądrzejsi i głupsi. Cieszę się że Pan przejrzał na oczy, szkoda że tak dużo ludzi woli wierzyć niż myśleć. Trzymam kciuki żeby Pan sobie ułożył nowe życie bez bogów. Mały test na moralność - czynie dobrze bo spotka mnie niebo czynie źle spotka mnie piekło  Ja wole być dobrym bez tego nakazu i bez nagrody  Tak więc trzymak kciuki, bądźmy mądrzy, rozsądni, używajmy umysłu
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Serdeczności.
|
|
-2 na 2 | alinkatoja (-31 punktów) | >Od paru miesięcy regularnie chodzę na spotkania religijne, które polegają na tym, że wśród pieśni i >muzyki na scenę wychodzi kapłan, który prorokuje. Mówi zawsze rzeczy w rodzaju: "pośród nas jest >osoba, która była molestowana. Bóg wlewa przebaczenie w twoje serce", "Jest z nami człowiek chory na >raka. Bóg cofa ci tę chorobę". Następnie na scenę wchodzą ludzie z widowni i potwierdzają te wizje, >mówiąc: >- Tak, to ja byłam molestowana. Dziękuję za to przesłanie. >- To ja kaleczyłam się żyletkami. >Na ostatnim spotkaniu ksiądz powiedział: "pośród nas jest chłopak niewierzący, który znajduje się na >zupełnie innym życiowym etapie. Bóg chce przemawiać do Ciebie przez Pismo, czytaj je". >Oczywiście od razu złapałem, że chodzi o mnie. Wrażenie zrobiło to na mnie niesamowite. Po powrocie >do domu otworzyłem Biblię na przypadkowej stronie i czytałem - akurat księga Machabejska, nic >ciekawego, żadnego przesłania. Spodziewałem się czegoś w rodzaju "Mówi głupi: nie ma Boga", >tymczasem nic. >Mam parę interpretacji tego zjawiska: >a) przepowiednie są tak ogólne, że 50 proc widowni może się z tym identyfikować (np. w >moim przypadku ksiądz nie podał imienia ani innych szczegółów, poza tym że jestem młody, płci >męskiej i niewierzący; z drugiej jednak strony i tak nieźle trafił, bo te 3 elementy pasują jak >ulał, a na takich spotkaniach raczej nie spotka się ateisty). >b) może ksiądz ma faktycznie jakieś zdolności profetyczne, które interpetuje mylnie jako sygnały od >Boga, >c) Może to wszystko jego wyobraźnia? >Oszustwo wykluczam, zam księdza (on mnie nie) i wiem, że to człowiek wielkiej wiary, który naprawdę >wierzy w to co robi. Pamiętam jak raz zaprosił swojego kolegę, księdza doktora-wykładowcę, z którym >oboje prorokowali. Jestem pewien, że w tym przypadku poniosła ich wyobraźnia, bo nie powiedzieli nic >konkretnego tylko np. "Bóg w moim sercu mówi - kocham was". Natomiast co do tego, co zdarzyło >się mnie, mam pewne wątpliwości. >Ważna rzecz: jestem raczej świeżo nawrócony na racjonalizm i pokłady irracjonalnych pozostałości >tkwią we mnie dość głęboko. Może to dlatego to wydarzenie zrobiło na mnie wrażenie, może szukam cudu >gdzie go nie ma? >Ale rzecz mnie zastanawia. Zapraszam do dyskusji.
Kapłan ten ma Charyzmat 'Słowa Poznania'. Dosyć powszechny w wspólnotach Charyzmatycznych w Chrześcijaństwie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|