Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odświeżam wątek Lektury Racjonalne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
18-07-2008 13:17dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odświeżam wątek Lektury Racjonalne
Ocena 5 na 5
Wybrałem i zebrałem niektóre propozycje do Listy Lektur Racjonalnych (LLR).

Przepraszam za subiektywność tego wyboru i za niekonsekwencję:

Pominąłem niektóre pozycje zbyt stare, mało znane, kontrowersyjne, powtarzające się (tematycznie), zbyt wąskie tematycznie...

Pominąłem też pozycje, które zostały zgłoszone jako "warte przeczytania", ale nie odpowiadają one charakterowi tego, co nazywamy "lekturą".

Pominąłem także pozycje mogące uchodzić a lektury, ale w pewnych określonych dyscyplinach - np. pominąłem naturalne lektury dla studentów biologii czy filozofii.

Może nawet pominąłem coś przez przeoczenie, np. jeśli pozycja nie została zaproponowana wprost, ale gdzieś tam w głębi gałązki jakiejś dyskusji.

Ponieważ nie mam pewności, czy mój zapał do tego przedsięwzięcia, którym jest stworzenie LLR (przy nazwie się nie upieram), rekomendowanej przez PSR, jest podzielany przez dostatecznie wielu członków PSR, więc nie przykładam się jeszcze tak, jak powinienem, stąd te niedociągnięcia.

Gdyby ktoś zechciał się przyłączyć do tej pracy, to moglibyśmy zdefiniować jakieś zadania i podzielić się nimi, np. ktoś by szukał recenzji, ale tylko poważnych wydawnictw i naukowców, ktoś inny by weryfikował wiarygodność tych wydawnictw i naukowców, ktoś by staranniej dzielił tytuły wg jakichś lepszych kryteriów niż "naukowe" i "piękne", ktoś by zaproponował lepszą koncepcję pracy nad tym przedsięwzięciem...

Na razie zebrałem tyle:

Literatura naukowa:

"Archipelag Gułag"
"Bogactwo i nędza narodów", Dawid S. Landes
"Demoniczne samce"
"Dobro i zło", Marnix Gijsen
"I człowiek stworzył bogów...: Jak powstała religia?", Pascal Boyer
"Jedwabny szlak", Helmut Uhlig
"Moralne zwierzę", Robert Wright.
"Nauka poprawnego myślenia", Łubnicki
"O pochodzeniu cnoty"
"Non-zero", Robert Wright
"Przepis na człowieka", Ryszkiewicz
"Psychologia ewolucyjna", David M. Buss
"Psychologia społeczna" Aronson
"Samolubny gen"
"Strzelby, zarazki, maszyny"
"Umysł w zalotach"
"Wojny plemników"
"Wprowadzenie do analizy filozoficznej", John Hospers
"Życie - nieautoryzowana biografia", Richard Fortey

Literatura piękna:

"Kubuś Fatalista i jego pan"
"Monachomachia"
"Paragraf 22"
"Podróż do Ciemnogrodu", Stanisław Kostka Potocki
"Przygody dobrego wojaka Szwejka"
"Przygody Dyla Sowizdrzała"
"Umysł zniewolony"
"Wojna i pokój"
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

webmaster (moderator)
Dziękuję, proszę tylko o podawanie linków do opisów książek, np. do naszej księgarni lub do wydawnictw (co będzie pewnego rodzaju uzasadnieniem).
lotrek (14275 punktów)
Brakuje mi w tym spisie dwóch autorów: Karlheintz Deschner i Uta Ranke-Heineman.
Książki w/w na pewno są dobrze znane użytkownikom portalu Racjonalista.pl, więc może należałoby umieścić jakąś pozycję z ich twórczości. Pozdrawiam
21-07-2008 10:58 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Brakuje mi w tym spisie dwóch autorów: Karlheintz Deschner i Uta Ranke-Heineman.
>Książki w/w na pewno są dobrze znane użytkownikom portalu Racjonalista.pl, więc może należałoby umieścić jakąś pozycję z ich twórczości. Pozdrawiam


Wybierz i uzasadnij. Nie są to ani uznane podręczniki ani wielkie dzieła, których zachwalać nie trzeba. Dodaj jakiś link, zgodnie z sugestią moderatora.


doku
21-07-2008 15:31 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Wybierz i uzasadnij. Nie są to ani uznane podręczniki ani wielkie dzieła, których zachwalać nie trzeba. Dodaj jakiś link, zgodnie z sugestią moderatora.

Całkowicie się zgadzam, że wymienieni autorzy nie pisali podręczników a tym bardziej uznanych (przez kogo?). Ani też nie traktuje ich twórczości jako wybitnych dzieł. Niewątpliwie jednak zasługują na zainteresowanie, gdyż pokazują rolę kościoła katolickiego w dziejach Świata nie tylko z tej "przesłodzonej" strony, zbrodnicze działania jego najwyższych przedstawicieli papieży (Karlheintz Deschner) pl.wikipedia.org/wiki/Karlheinz_Deschner
jak również inne spojrzenie na Biblie i Ewangelie (Uta Ranke-Heineman pierwsza kobieta w historii kościoła, która habilitowała się z teologii katolickiej), pokazując manipulacje jakiej dokonano w/w "świętych" księgach, będących podstawą religii katolickiej: pl.wikipedia.org/wiki/Uta_Ranke-Heinemann
Nie wymieniam, ani też nie recenzuje wszystkich książek w/w autorów, gdyż wszystko jest w necie i moich linkach do wiki, ale uważam za każdy racjonalista powinien je poznać (przynajmniej kilka), chociażby z tego powodu, że mają zarówno rekomendacje , jak i są na listach bestselerów Racjonalisty.pl : www.racjonalista.pl/ks.php/k,1584
Pozdrawiam

dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> mają zarówno rekomendacje , jak i są na listach bestselerów Racjonalisty.pl : www.racjonalista.pl/ks.php/k,1584

Pomysł na Listę Lektur Racjonalnych nie jest pomysłem kopiowania, redundowania ani kompilowania list istniejących. Chodzi o listę "podręczników" sprawnego myślenia, fundamentów wiedzy ogólnej i naukowej czy coś w tym stylu. Niech się pomysłodawca wypowie, jeśli się mylę.

Pozdrawiam

doku
lotrek (14275 punktów)

>Pomysł na Listę Lektur Racjonalnych nie jest pomysłem kopiowania, redundowania ani kompilowania list istniejących.

Byłbym wdzięczny koledze dokowskiemu, gdyby mi wyjaśnił co ma wspólnego redundowanie z literaturą ??? Na wagarach byłem, jak przerabialiśmy to w szkole, czy co ???


Chodzi o listę "podręczników" sprawnego myślenia, fundamentów wiedzy ogólnej i naukowej czy coś w tym stylu.

Nie piszę o liście "podręczników", tylko o dwójce pisarzy którzy moim zdaniem (ale tylko moim) pasują do pogłębienia wiedzy ogółnej . A powołałem się na rekomendacje Racjonalisty.pl, gdyż inni recenzenci mogą być kwestionowani przez Ciebie, albo też przeze mnie (jako, że wszystko jest względne).
Lista jest układa przez Ciebie, więc sam decyduj co się nadaje a co nie.


Niech się pomysłodawca wypowie, jeśli się mylę.

Właśnie się wypowiedziałem. Pozdrawiam



dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Byłbym wdzięczny koledze dokowskiemu, gdyby mi wyjaśnił co ma wspólnego redundowanie z literaturą ??? Na wagarach byłem, jak przerabialiśmy to w szkole, czy co ???

Nie dam się wciągnąć w takie dywagacje, chciałbym, aby ten wątek służył celowi dobrze zdefiniowanemu, czyli zbieraniu listy tytułów Lektur Racjonalnych.

>
>Niech się pomysłodawca wypowie, jeśli się mylę.
>
>Właśnie się wypowiedziałem. Pozdrawiam


To Ty?! Piszesz pod dwoma nickami?!

doku
lotrek (14275 punktów)

>Nie dam się wciągnąć w takie dywagacje,

Zapytać nie wolno? Ja naprawdę nie wiem w jakim kontekście użyłeś słowa redundowanie. Dla mnie jest to określenie z dziedziny automatyki (redundowanie - jest to technologia służąca do zwiększenia poziomu diagnozowania systemów zabezpieczających).

To Ty?! Piszesz pod dwoma nickami?!

Sorry, ale naprawdę nie wiem " o co biega " z tymi dwoma nickami. Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Sorry, ale naprawdę nie wiem " o co biega " z tymi dwoma nickami. Pozdrawiam

Pomysłodawcą LLR jest Zbysław

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Pomysłodawcą LLR jest Zbysław.

   Jeśli nawet jestem pomysłodawcą, to nie roszczę sobie praw autorskich. Przeciwnie, cieszyłbym się, gdyby te "prawa" objęły w odpowiedniej proporcji każdego zainteresowanego.

   Swoją drogą, obserwuję bacznie. Póki co, daleko jeszcze do cząstkowych nawet wyników, co wcale nie jest zarzutem.
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> daleko jeszcze do cząstkowych nawet wyników, co wcale nie jest zarzutem.

Mamy czas, potrzebujemy cierpliwości

doku
Głąbiński (3538 punktów)
>Brakuje mi w tym spisie dwóch autorów: Karlheintz Deschner i Uta Ranke-Heineman.
Podzielam zdanie dokowskiego, jednak nie ograniczam się do dodania plusa, gdyż chciałbym jego uzasadnienie uzupełnić. Oboje wskazanych autorów ogranicza się do polemiki, prostowania jednostronnego, nastawionego na propagowanie religii katolickiej, ujęcia historii i teologii, nagminnie stosowanego w zalewającej nas literaturze. Ich książki z konieczności rażą jednostronnością perspektywy (co np. Deschner w przedmowie do bodaj że Kryminalnej historii wyraźnie wyjaśnił). Są te dzieła przeznaczone głównie dla wierzących, nieświadomych błędów podawanej im podkoloryzowanej wiedzy (w Polsce stanowią oni większość i możnaby z myślą o nich zestawić taką literaturę nie dla racjonalistów, lecz dla naiwnych). Jest więc to lektura dla kogoś, kto nie jest racjonalistą, a dopiero może się nim stać, gdy jego wypaczona perspektywa zostanie wyprostowana przez "wyrównujące" kopnięcie w przeciwną do tego "wypaczenia" stronę.
Jeśli chodzi o racjonalne badanie problemu religijności raczej polecam Eliadego "Historia wierzeń i idei religijnych". Jednak i w tym wypadku mam zastrzeżenie: wierzenia stanowią dość ważny - ale jeden z wielu - dział wiedzy o człowieku (antropologii). Tą więc dziedziną polecałbym zainteresować się kto ma ambicję uzupełniać swoją znajomość człowieka jako istoty społecznej.

Stach M. G.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Pozwolę sobie coś dorzucić, co wydaje mi się należeć do pozycji wprawdzie na poziomie elementarza, lecz zawstydzająco nieznanych.

    - "Na początku był wodór" Hoimara von Ditfurtha,
    - "Dzieci wszechświata" - jak wyżej.

    - "Krótka historia czasu" Stephena Hawkinga,
    - "Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce" - jak wyżej.

    - "Przemysł polski w dawnych wiekach" Aleksandra Bocheńskiego,
    - "Złota jesień polskiego średniowiecza" Henryka Samsonowicza.

    - "Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa" Marcela Simon.

   Mam nadzieję, iż tak, jak proponowałem na wstępie do pomysłu Listy, administrator portalu przygotuje odpowiednie miejsce, gdy Lista przybierze kształt realny.

   Co do kształtu, proponowałem powołanie zespołu, by zajął się opracowaniem Listy.
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>    - "Na początku był wodór" Hoimara von Ditfurtha,
>    - "Dzieci wszechświata" - jak wyżej.

Mam nadzieję, że najnowsze wydanie tych książek zostało "poprawione" zgodnie z najnowszym stanem wiedzy.

doku
22-07-2008 17:35 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Mam nadzieję, że najnowsze wydanie tych książek zostało "poprawione" zgodnie z najnowszym stanem wiedzy.

   Nawet, jeżeli nie zostało, bezcenna jest sama nauka o tym, że teleologiczne (nastawione na cel) sposoby myślenia prowadzą donikąd.
.
22-07-2008 18:28 
 Ocena 3 na 3
Arek Żurowski (224 punktów)
(zablokowany)
>   Nawet, jeżeli nie zostało, bezcenna jest sama nauka o tym, że teleologiczne (nastawione na cel) sposoby myślenia prowadzą donikąd.

Bardzo ważna uwaga.
Nie zawsze cel uświęca środki . Wydaje mi się, że jednak sama nauka jest pasjonująca a nie zdobyta dotąd wiedza, ale to już temat na zupełnie inny wątek.
W sumie dziwi mnie to, że racjonaliści wybierają lektury racjonalne- każda lektura jest racjonalna ponieważ czegoś uczy.
22-07-2008 22:23 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>    - "Na początku był wodór" Hoimara von Ditfurtha,
>>    - "Dzieci wszechświata" - jak wyżej.
>Mam nadzieję, że najnowsze wydanie tych książek zostało "poprawione" zgodnie z najnowszym stanem wiedzy.
>
doku

Hoimar von Ditfurth nie żyje od kilku lat. Mam nadzieję, że nikt nie odważy się na poprawianie. Hoimar von Ditfurth nie pisał podręczników tylko popularyzował wiedzę w doskonały sposób.
Proponowane przez niego protezy myślowe mogą się przydać każdemu i w każdej chyba dziedzinie.
28-07-2008 11:59 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>Hoimar von Ditfurth ... popularyzował wiedzę w doskonały sposób.
Pozwolę sobie powątpiewać o tej "doskonałości".

Stach M. G.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>Hoimar von Ditfurth ... popularyzował wiedzę w doskonały sposób.
>Pozwolę sobie powątpiewać o tej "doskonałości".
Zamiast powątpiewać podaj lepszych popularyzatorów.
Głąbiński (3538 punktów)
>>>Hoimar von Ditfurth ...
>Zamiast powątpiewać podaj lepszych popularyzatorów.
Sprawa nieaktualna: w pośpiechu zasugerowałem się literą D na początku nazwiska i pisząc miałem na myśli Deschnera. O Ditfurth'cie nie mogę nic sądzić, ponieważ nie czytałem nic z jego twórczości.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Sprawa nieaktualna: w pośpiechu zasugerowałem się literą D na początku nazwiska i pisząc miałem na myśli Deschnera. O Ditfurth'cie nie mogę nic sądzić, ponieważ nie czytałem nic z jego twórczości.
I to jest kolejny argument za LLR
Ditfurtha można poczytać nawet dla przyjemności - polecam!

Pozdrawiam
26-07-2008 21:20 
 Ocena 1 na 1
maryjka (32 punktów)
>>    - "Na początku był wodór" Hoimara von Ditfurtha,
>>    - "Dzieci wszechświata" - jak wyżej.
>Mam nadzieję, że najnowsze wydanie tych książek zostało "poprawione" zgodnie z najnowszym stanem wiedzy.
>
doku

Książki Ditfurtha, są bardzo optymistyczne w swojej wymowie. Trafiłam na nie szukając sensu życia. Polecam również trzecią część "Duch nie spadł z nieba"


maryjka
27-07-2008 18:49 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Polecam również trzecią część "Duch nie spadł z nieba"

Też na lekturę?

Moim zdaniem, słabsza jest i wtórna trochę

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem, słabsza jest i wtórna trochę
dokowski ! wyluzuj
Czy czytanie wspomnianych pozycji zaszkodzi?
Taki Daniken... Jest świetny!!! Nie trzeba się z nim zgadzać, ale pokazuje jak różne można wyciągać wnioski.
27-07-2008 21:55 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   "Duch nie spadł z nieba", przede wszystkim, jest już jedynie świadectwem stanu wiedzy sprzed tak wielu lat, że poznawcze znaczenie tej książki stało się nazbyt wątpliwe. W odróżnieniu od dwóch pierwszych pozycji, które stanowią przede wszystkim naukę prawidłowego widzenia spraw elementarnych i uczą właściwych metod myślenia.

   Rzecz jasna, jeśli ktoś nie ma z tej dziedziny nawet powierzchownie aktualnej wiedzy... Faktycznie, nic mu nie zaszkodzi.

   Daenikena, za pozwoleniem, pominę.
.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>   Daenikena, za pozwoleniem, pominę.
Czytałeś znaczy

Lista nie jest w zamyśle (jak myślę) dla tych, którzy już czytali ino dla tych, którzy powinni
maryjka (32 punktów)
Faktycznie, nauka poszła do przodu. Czytałam te "trylogię" przed wieloma laty. Po Deanikenie. Na szczęście. To były moje pierwsze poszukiwania w kierunku racjonalnego tłumaczenia fenonemu i sensu życia. Religia mi nie wystarczała.



maryjka
28-07-2008 14:30 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dokowski ! wyluzuj
>Czy czytanie wspomnianych pozycji zaszkodzi?

To nieporozumienie. Chodzi o listę lektur, a nie garść propozycji książek, które "nie zaszkodzą".

Pomyśl, ile jest tytułów samych podręczników, które używane są jako podstawy czy wstępy do różnych dziedzin wiedzy. Dodaj do tego pożyteczne podręczniki, lektury obowiązkowe i uzupełniające... są to tysiące pozycji, które warto przeczytać.

Gdyby jeszczen "wyluzować", to do tych tysięcy można dorzucić setki tysięcy książek, które "nie zaszkodzą". Tylko że w ten sposób nie ma szans, żeby LLR powstała.

Moim zdaniem PSR może rekomendować nie więcej niż kilkadziesiąt tytułów jako Lektury Racjonalne.

PS. Ciekawi mnie, z jaką intencją napisałeś "wyluzuj" - czy chciałbyś, żebym dał sobie spokój z LLR, bo sądzisz, że LLR nie ma szans powstać? A może jesteś z jakiegoś powodu przeciwnikiem tworzenia takiej listy?

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>PS. Ciekawi mnie, z jaką intencją napisałeś "wyluzuj"
Intencją było otwarcie na pomysły i sugestie innych, sam wspominałeś o (swoim) subiektywnym podejściu do listy lektur. Lista utworzona przez 2-3 psrowców nie byłaby zbytnio wiarygodna.
>czy chciałbyś, żebym dał sobie spokój z LLR, bo sądzisz, że LLR nie ma szans powstać?
Całkowicie popieram Twój pomysł i uważam, że szanse są bardzo duże.
>A może jesteś z jakiegoś powodu przeciwnikiem tworzenia takiej listy?
Jestem gorącym zwolennikiem!
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Intencją było otwarcie na pomysły i sugestie innych, sam wspominałeś o (swoim) subiektywnym podejściu do listy lektur.

Otwartość to wielkie, złożone i głębokie pojęcie. Ktoś proponuje dwa bardzo dobre tytuły jednego autora, ktoś inny dorzuca trzeci tytuł, dużo słabszy, idąc, być może, za naturalnym ciągiem skojarzeń. Czyż nie jest właśnie przejawem otwartości dostrzec tę możliwość i zakwestionować propozycję, aby upewnić się, że ten naturalny ciąg skojarzeń nie ma znaczenia, gdyż propozycja sama w sobie jest poważna i merytoryczna, czyli, mówiąc obrazowo, książkę tę i tak warto by polecić, nawet gdyby autor nie był sławny i nie napisał wcześniej dwóch poprzednich

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Wszystkimi kończynami głosuję na cztery początkowe pozycje (pozostałych nie czytałem)!
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem czy podobny pomysł nie pojawił się we wcześniejszych wcieleniach tego wątku. Na wszelki wypadek napiszę 'moim zdaniem'
  • taka lista powinna być otwarta tak by każdy (zalogowany lub z PSR) mógł dodawać swoje propozycje
  • lista powinna mieć możliwość oddawania głosów (jak na forum) - pozycja na liście byłaby obiektywna - wybrana przez największą liczbę racjonalistów
  • lista powinna zawierać tytuł, autora i uzasadnienie dodającego


Wszyscy mamy pomysły a czarna robota pozostanie dla webmastera
Głąbiński (3538 punktów)
> ...lista powinna być otwarta tak by każdy (zalogowany lub z PSR) mógł dodawać swoje propozycje
Dlaczego sądzisz, że ten warunek nie jest obecnie spełniany?
Co do pozostałych, należałoby sporządzić ankietę. Konieczne byłoby jednak ograniczenie ilości i zmiana tematu na (przykładowo) "wybieramy 10 lektur najpełniej wyrażających racjonalność".

Stach M. G.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>> ...lista powinna być otwarta tak by każdy (zalogowany lub z PSR) mógł dodawać swoje propozycje
>Dlaczego sądzisz, że ten warunek nie jest obecnie spełniany?
Bo nie ma takiej listy.
>Co do pozostałych, należałoby sporządzić ankietę. Konieczne byłoby jednak ograniczenie ilości i zmiana tematu na (przykładowo) "wybieramy 10 lektur najpełniej wyrażających racjonalność".
Sugestie kieruj do dokowskiego (pomysłodawcy).
Głąbiński (3538 punktów)
>Bo nie ma takiej listy.
Jest w tym wątku i w nim dalej ewoluuje.

Stach M. G.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>Bo nie ma takiej listy.
>Jest w tym wątku i w nim dalej ewoluuje.
No widzisz... Ja sugerowałem się słowem "propozycje" stąd (i z wątków wcześniejszych) takie wrażenie.
29-07-2008 13:45 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"wybieramy 10 lektur najpełniej wyrażających racjonalność".
>Sugestie kieruj do dokowskiego (pomysłodawcy).

Pomysłodawcą jest Zbysław, a ja jestem tylko kimś w rodzaju jego samozwańczej sekretarki

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Pomysłodawcą jest Zbysław, a ja jestem tylko kimś w rodzaju jego samozwańczej sekretarki
Przepraszam Prezesa i Sekretarkę Jakoś tak mi się przypisało LLR do Ciebie

Zatem proszę sugestie kierować do sekretarza a ten zrobi co uzna

Pozdrawiam!
awitu (7627 punktów)
Czy mogę jeszcze coś dorzucić?
"Prawda i piękno - estetyka i motywacja w nauce" Subrahmanyana Chandrasekhara

To jedna z niewielu pozycji, które promują tezę, że nauka jest sztuką. W tych esejach starał się przekazać, że poszukiwanie piękna jest jednym z czynników sprawczych badań naukowych. Pokazuje związek między pięknem teorii naukowej a jej możliwościami opisywania świata rzeczywistego. Dla mnie to książka szczególna, która nauczyła mnie postrzegać dzieła Keplera, Newtona, Einsteina, na tej samej płaszczyźnie, co dzieła Michała Anioła, Szekspira i Beethovena. A zresztą najładniej to ujął Stanisław Mrówczyński w przedmowie do tego zbioru esejów :
www.wiw.pl/astronomia/a-chandra.asp


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Głąbiński (3538 punktów)
Nie znam
>"Bogactwo i nędza narodów", Dawid S. Landes
ale tytuł sugeruje, że albo w zastępstwie, albo jako uzupełnienie tej lektury należy dać Kołodki "Wędrujący świat"
Z pozostałych wymienionych książek czytałem tylko niektóre, a z tych kwestionuję zasadność umieszczenia na liście następujących:
>"Archipelag Gułag"
Jest to opis bezsensownych okropności popełnionych w szczególnym epizodzie historii. Wybrane jako podstawa wiedzy może spowodować wypaczenie poglądu na dzieje, w których podobnych wydarzeń było wiele. Nie można sugerować, że zbrodnie stalinizmu były czymś wyjątkowym - gorszym niż np. wyczyny Asyryjczyków, krzyżowców, Timura Kulawego i wielu innych.
>"Podróż do Ciemnogrodu", Stanisław Kostka Potocki
Jest to dość nieskładnie i naiwnie spisana krytyka stosunków w Polsce sprzed 200 lat. CZytelnika uderzy widoczny fakt, że wiele tych krytykowanych przejawów bigoterii i zacofania daje się zauważyć obecnie. Jest to więc lektura pożyteczna dla kogoś obeznanego z historią jako uzupełnienie wiedzy. Ponieważ jednak wiele elementów tej przeszłości utraciło aktualność, książki nie można przyjąć za podstawę poglądu na współczesność.
>"Umysł zniewolony"
Refleksje Miłosza mogły mieć sens w latach stalinizmu, być może, zachowały go także do upadku PRL, obecnie jednak to zupełny anachronizm. W naszej rzeczywistości szczególnie razi przekonanie autora, że jedynym źródłem zniewolenia może być ustrój, czy ogólniej - przemoc fizyczna.


Stach M. G.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>"Archipelag Gułag"
>Jest to opis bezsensownych okropności popełnionych w szczególnym epizodzie historii. Wybrane jako podstawa wiedzy może spowodować wypaczenie poglądu na dzieje, w których podobnych wydarzeń było wiele. Nie można sugerować, że zbrodnie stalinizmu były czymś wyjątkowym - gorszym niż np. wyczyny Asyryjczyków, krzyżowców, Timura Kulawego i wielu innych.

"Archipelag Gułag" nie jest książką sensacyjną, epatującą okropnościami i zbrodniami. Nie było także celem autora przedstawić Rosjan jako najokrutniejszy naród w historii. Sposób w jaki strywializowałeś dzieło tak wielkie, ważne i glębokie, przypomina mi dawną audycję "60 minit na godzinę" i skecz "para ment pikczers". Z taką recenzją w stylu "fajny film wczoraj widziałem", "momenty były?", "no maaaasz!" nie da się polemizować.

Czytałeś "Archipelag"?

Od siebie napiszę po prostu, że bez "Archipelagu" trudno jest zrozumieć ludzi współczesnych - co drugi Polak jest "dzieckiem" Stalina, większość Rosjan, Persów, Arabów, Chińczyków, Kubańczyków, Wenezuelczyków, duża część zachodniej lewicy, fala w wojsku (ale nie ta w stylu amerykańskim) i w szkołach, polski system resocjalizacji i wychowania w sierocińcach...

Nie Stalin wymyślił totalitaryzm, nie Sołżenicyn pierwszy zwrócił uwagę na takie patologie, nie Rosjanie pierwsi uprawiali ludobójstwo na tak wielką skalę, ale "Archipelag..." jest wg mojej wiedzy jedyną książką tak starannie wyjaśniającą, jak działa system demoralizacji całych narodów, w jaki sposób buduje się imperium zła. Miliardy ludzi żyją pod rządami psychopatycznych przestępców, którzy utrzymują się u władzy m.in. dlatego, że ludzie nie rozumieją mechanizmów opisanych w "Archipelagu".

doku
Głąbiński (3538 punktów)
>Czytałeś "Archipelag"?
Zabrałem się ileś tam lat temu do lektury i po paru stronach przerwałem, gdyż nie mogłem się doszukać niczego, czego nie wiedziałem, zarówno fakty i refleksje. Same tylko okropności opisywane przez sfrustrowanego ciężkimi przeżyciami, godnego współczucia człowieka. Poszukiwania na innych, losowo wybieranych w książce stronach, dało ten sam rezultat i wobec tego książkę odłożyłem.
Nie mogę się zgodzić, że
>..."Archipelag..." jest wg mojej wiedzy jedyną książką tak starannie wyjaśniającą, jak działa system demoralizacji całych narodów, w jaki sposób buduje się imperium zła.
Jeśli chodzi np. o wspomnianą przez ciebie korupcję mentalną, uderza u Sołżenicyna brak refleksji nad tym, w jaki sposób człowiek staje się potworem, jak to się dzieje, że Pol Pot po studiach we Francji w atmosferze przesyconej humanitaryzmem potrafił mordować swoich rodaków, jak doszło do tego, że człowiek pozytywnie nastawiony do rodziny i sąsiadów, wielbiciel Mozarta, stał się komendantem obozu zagłady itd. Jeśli dobrze pamiętam, tego rodzaju proces przemiany psychiki przekonywująco opisuje Kapuściński w "Cesarzu". Sołżenicyn w tym zestawieniu wypada moim zdaniem blado. Zaś co do twojej wzmianki o "demoralizacji całych narodów", nie widzę w niej związku z "Archipelagiem", w którym, obok represjonowanej większości, widzimy nie naród, lecz zdemoralizowaną posiadaniem władzy grupę.

Stach M. G.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zabrałem się ileś tam lat temu do lektury i po paru stronach przerwałem, gdyż nie mogłem się doszukać niczego, czego nie wiedziałem, zarówno fakty i refleksje.

Skąd więc bierzesz pewność w formułowaniu takich osądów. Co można po paru stronach powiedzieć o książce, która ma 2 tys. stron? Szczególnie, że Sołżenicyn uprawia rozumowanie syntetyczne, budując obraz mechanizmów totalitarnych z wielu składników - odnoszących się do wielu warstw i narodów imperium - składników etycznych, politycznych, gospodarczych, psychologicznych, pedagogicznych.... Tej wielkiej syntezę warto dokonać w własnym umyśle, idąc wraz z Sołżenicynem przez ocean liczb i faktów z różnych dziedzin.

>okropności opisywane przez sfrustrowanego ciężkimi przeżyciami, godnego współczucia człowieka

Absurdem jest oceniać w ten sposób dzieło Sołżenicyna - to albo przejaw ignorancji albo celowego deprecjonowania autora i jego dzieła. Sołżenicyn był jak dziennikarz i naukowiec jednocześnie - cały czas obserwował, wypytywał, zbierał dane i robił notatki na malutkich karteczkach, cały czas z poczuciem misji, żeby zrozumieć i opisać mechanizm, którego ludzie na świedcie nie rozumieją, a nawet nie znają.

Zresztą sama metoda, którą nazywam na swój użytek "Wielką Syntezą", jest czymś, co każdy racjonalista powinien poznać. Racjonalizm bez znajomości "Archipelagu..." jest jak zamiłowanie do oglądania krajobrazów, gdy się jeszcze nigdy nie było w górach. Dopiero wejście na najwyższy szczyt, najlepiej jeszcze przed wschodem Słońca, gdy powietrze jest najprzejrzystsze, pozwala pojąć, czym jest naprawdę rozległy widok.

"demoralizacji całych narodów", nie widzę w niej związku z "Archipelagiem", w którym, obok represjonowanej większości, widzimy nie naród, lecz zdemoralizowaną posiadaniem władzy grupę.

Nieprawda. Sołżenicyn pokazuje proces demoralizacji narodu. Racjonalista musi zrozumieć, że Rosja nie była, jak Polska, krajem okupowanym przez czerwonych. Rosja po prostu była czerwona, nie było tam żadnej grupy, która by dzięki jakiejś zewnętrznej potędze miała moc zniewolenia narodu dobrych ludzi. Rosjanie własnymi rękami i rękami swoich synów zrobili sobie, swoim bliskim i swoim sąsiadom to co zrobili; własnymi rękami dokonywali ludobójstwa na innych narodach i wewnątrz własnego narodu

doku
29-07-2008 18:28 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Daj spokój, dokowski, nie podejmuj się rzeczy beznadziejnej. Od kogoś, kto nie czytał, więc i nie zrozumiał jakiejś książki, nie możesz oczekiwać rzeczowych odpowiedzi. Jedyne, co cię czeka, to stek osobistych poglądów, nawet nie zbliżonych do meritum. Więc - nie warto.
.
30-07-2008 13:28 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> nie warto.

Warto, choćby, żeby innych zachęcić do lektury

doku
29-07-2008 18:33 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Refleksje Miłosza mogły mieć sens w latach stalinizmu, być może, zachowały go także do upadku PRL, obecnie jednak to zupełny anachronizm. W naszej rzeczywistości szczególnie razi przekonanie autora, że jedynym źródłem zniewolenia może być ustrój, czy ogólniej - przemoc fizyczna.

    Rzeczywiście - czytasz te książki, Stachu, a jakbyś nie czytał. Z tego punktu widzenia masz słuszność, daj sobie spokój z czytaniem.
.
Głąbiński (3538 punktów)
>Rzeczywiście - czytasz te książki, Stachu, a jakbyś nie czytał. Z tego punktu widzenia masz słuszność, daj sobie spokój z czytaniem.
Oczekuję argumantacji a nie frazesów. Czy może w "Archipelagu" natrafiłeś na opis przeżyć choćby na miarę "Jeden dzień Iwana Denisowicza" (tytułu nie pamiętam dokładnie)? Piszę "choćby", gdyż studium psychiki ofiary jest przedsięwzięciem dość łatwym. Prawdziwy problem to stawanie się katem i istnejący związak psychiczny między nimi. Możliwe, że znajdujesz w "A" jakieś inne walory, ale jeśli chcesz być przekonywującym, musisz je opisać. Samo stwierdzenie "nie masz racji" (a taki sens ma twój post) nikomu nic nie daje.

Stach M. G.
29-07-2008 20:01 
 Ocena-1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Oczekuję argumentacji, a nie frazesów.

   Jakichże argumentów użyć wobec kogoś, kto nie jest w stanie ich ocenić, jako że nie czytał "Archipelagu"?

>Czy może w "Archipelagu" natrafiłeś na opis przeżyć choćby na miarę "Jeden dzień Iwana Denisowicza"?

   Tytuł w porządku. A pytanie jest takie: "Czy w całym organizmie ludzkim natrafić można coś na miarę choćby lewego palca u prawej nogi?". Doprawdy, Stachu, nie mam pojęcia, jak ci to wyjaśnić!

> Samo stwierdzenie "nie masz racji" (a taki sens ma twój post) nikomu nic nie daje.

   Słusznie. Ale nadal racji nie masz.

   Dochodzę do wniosku, że twoje nastawienie do całego problemu Rosji Radzieckiej, także jego zrozumienie, pozostaje na żenującym poziomie. Faktycznie to, co się dzieje "u kacapów" nie może mieć wpływu na ludzi. Po co o tym wiedzieć?
.
forencka (99 punktów)
Nie lubię takich wypowiedzi. Mamy nie czytać o stalinizmie, bo już się zdeaktualizował? Mam nadzieję, że źle zrozumiałam Twój tekst...
20-11-2008 21:34 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>... Mamy nie czytać o stalinizmie, bo już się zdeaktualizował? ...
Stalinizm to jest temat. Temat nie decyduje o wartości książki. Wartość tekstu zależy od tego, czy autor potrafi z podjętego tematu, albo na jego kanwie przekazać czytelnikowi jakąś myśl, lub inne wartości. Ulisses Joyce'a jest przykładem opowiadania o dużej wartości napisanego na kanwie błahego tematu. "Archipelag Gułag" - odwrotnie.


Stach M. G.
21-11-2008 12:55 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Ulisses Joyce'a jest przykładem opowiadania o dużej wartości napisanego na kanwie błahego tematu. "Archipelag Gułag" - odwrotnie.

Na LLR nie trafiają książki ze względu na dużą wartość literacką, ale ze zględu na użyteczność dla lepszego rozumienia świata i racjonalniejszego kierowania życiem ludzi. "Archipelag Gułag" ma wielką wartość z takiego racjonalnego punktu widzenia, nie wiem nawet czy nie największą z całej literatuty światowej - rozumiemy dzięki niemu nie tylko źródła zła, głupoty i patologii wielu współczesnych instytucji (np. szkoły, sierocińcwe), nie tylko w krajach postsocjalistycznych, ale także rozumiemy źródła nieracjonalnych postaw intelektualnych wielu lewicowych środowisk na Zachodzie. Ta książka jest nie tylko opisem systemu rosyjskiego więziennictwa, ale jest też diagnozą najgorszej choroby, na jaką zapadła ludzkość i z której wcale się jeszcze nie wyleczyła.

doku
Sylwek (15472 punktów)
>> Ulisses Joyce'a jest przykładem opowiadania o dużej wartości napisanego na kanwie błahego tematu. "Archipelag Gułag" - odwrotnie.
>Na LLR nie trafiają książki ze względu na dużą wartość literacką, ale ze zględu na użyteczność dla lepszego rozumienia świata i racjonalniejszego kierowania życiem ludzi. "Archipelag Gułag" ma wielką wartość z takiego racjonalnego punktu widzenia, nie wiem nawet czy nie największą z całej literatuty światowej - rozumiemy dzięki niemu nie tylko źródła zła, głupoty i patologii wielu współczesnych instytucji (np. szkoły, sierocińcwe), nie tylko w krajach postsocjalistycznych, ale także rozumiemy źródła nieracjonalnych postaw intelektualnych wielu lewicowych środowisk na Zachodzie. Ta książka jest nie tylko opisem systemu rosyjskiego więziennictwa, ale jest też diagnozą najgorszej choroby, na jaką zapadła ludzkość i z której wcale się jeszcze nie wyleczyła.
>
doku

Nie negując wartości samego "Archipelagu", skłonny jestem przekonywać, że ważniejszą książką jeśli chodzi o tematykę podstaw totalitaryzmu w szczególności, a funkcjonowania społeczeństw w ogóle byłoby "Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie" Poppera. Książka ta, traktuje nie tylko o ideologicznych i teoretycznych podstawach totalitaryzmów, ale też zawiera projekt społeczeństwa otwartego jako wzorcowego przykładu demokracji. Pod tym względem jest całkowicie aktualna. Ponadto niewątpliwie konieczną lekturą dla każdego Racjonalisty powinna być "Wiedza obiektywna. Ewolucyjna teoria epistemologiczna." tegoż autora - daje ona wprowadzenie do filozofii nauki o prawdopodobnie największym znaczeniu w całej historii tejże dziedziny.
forencka (99 punktów)
Ale lubisz pouczać
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Wybrałem i zebrałem niektóre propozycje do Listy Lektur Racjonalnych (LLR).
Doku.
Dorzuć Umberto Eco: "Imię Róży" i "Wahadło Foucaulta".
Bez tego wypis zaiste niepełny.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> "Wahadło Foucaulta".

Po co racjonaliście tzw. spiskowa teoria dziejów?

doku
Jaśkow (110 punktów)
Każdy wybór jest subiektywny, nie ma wiec za przepraszać. Możemy tylko nawzajem sobie polecać pozycje godne lektury. Ja jestem aktualnie wielbicielem "Aristosa" Johna Fowlesa , pozycji która przemknęła przez księgarnie nie jest bowiem ani powieścią ani poezją. Poemat filozoficzny przypominający metodę greckich klasyków.
Dla chcących dowiedzieć sie czegoś o żródłach religii polecam jeszcze starsza pozycję Artura Sandauera "Bóg, szatan, mesjasz i...?.
Pozdrawiam


adj
jimmy_88gno (1653 punktów)
Myślę, że warto nieco głośniej domagać się wydania "Testamentu" Jana Mesliera. Dopiero zamówiłem tę książkę, ciężko ją zdobyć, lecz myślę, iż jej upowszechnienie może być kluczem do sukcesu w naszym kraju! Przecież ten szlachenty człowiek wniknął pod płaszczyk mafii tylko po to, by ją zdemaskować!
Hrabia Valenty (96 punktów)
Jeśli już mowa o lekturach racjonalnych, w kontekście podręcznika, sugeruje Joahima Wehlera "Zarys racjonalnego obrazu świata". Dość dobry wstęp,problematyka od filozofii , przez biologię , fizykę do teorii sztucznej inteligencji włącznie, oraz prawa. Jako wstęp, zaznaczam, jak mówi sam tytuł, to pewien zarys.
Pozdrawiam.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Joahima Wehlera "Zarys racjonalnego obrazu świata".

W ogóle nie słyszałem o tej książce. Lepiej wybrać coś o tej samej tematyce, ale bardzie uznanego. Jest mało prawdopodobne, żeby książka mało znana była najlepsza w swojej dziedzinie.

doku
13-08-2008 21:30 
 Ocena 1 na 1
Hrabia Valenty (96 punktów)
>>Joahima Wehlera "Zarys racjonalnego obrazu świata".
>W ogóle nie słyszałem o tej książce. Lepiej wybrać coś o tej samej tematyce, ale bardzie uznanego. Jest mało prawdopodobne, żeby książka mało znana była najlepsza w swojej dziedzinie.
>
doku

Wie Pan, lektury , które Pan podał, są bardzo znane, nie wiem czy najlepsze, zgodnie z sugestią, ta jest w formie podręcznikowej, o najszerszym możliwym zakresie. To podseria podręcznikowa, szerszej serii Terminus,. W niej ogólnie są publikowane dzieła autorów raczej mniej w Polsce rozpowszechnionych, za granica nieco bardziej, vide Mitterer, Speamann, Marquard. Nie spotkałem lepszej książki odnośnie racjonalizmu, który nie skupia sie na wąskiej dziedzinie, jak pisałem wstęp do zagadnień naukowych i problematyki, od Biblii, po psychologię ewolucyjna , głównie sporów - religia, nauka, prawo naturalne a prawo stanowione itp. argumentów za i przeciw. Dorzuciłbym z tej samej serii Marka J. Siemka "Rozum, wolność, intersubiektywność".
Z literatury pięknej, czy beletrystyki proponuje jeszcze :
- K. Vonnegut "Kocia kołyska", "Niedziela palmowa"
- F. Dostojewski "Bracia Karamazow"
- T. Mann "Czarodziejska góra"
Pozdrawiam.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> są bardzo znane, nie wiem czy najlepsze

Ale dość łatwo to zweryfikować.

>mniej w Polsce rozpowszechnionych, za granica nieco bardziej

Propozycje lektur mniej znanych wymagają staranniejszej weryfikacji, ale oczywiście nie sugeruję, żeby mała sława dzieła automatycznie je wykluczała. Chodzi mi o to, że dzieło sławne każdy ma szanse przeczytać i znaleźć w nim coś, co wyklucza go z LLR. Dzieło mało znane może zostać wylansowane tylko przez kilka osób, które je czytały, a nie można wykluczyć, że gdyby przeczytali je "wszyscy", to ktoś by znalazł w nim coś kompromitującegio.

Aby dzieło mało znane umieścić na LLR, trzeba by najpierw zebrać kilka niezależnych opinii wiarygodnych osób z PSR i przytoczyć kilka recenzji uznanych wydawnictw naukowych. Dlatego właśnie sugeruję, że zamiast robić sobie taki kłopot, lepiej jest umieścić na LLR dzieło o podobnej tematyce, ale sławne i uznane.

doku
Głąbiński (3538 punktów)
>...
> - F. Dostojewski "Bracia Karamazow"
>...
Mam wątpliwości, co do umieszczenia tego dzieła w temacie "Lektury racjonalne". "Bracia ..." uważam za jedną z najpiękniejszych, najlepszych książek, jakie przeczytałem, ale przecież tak jak cała twórczość Dostojewskiego jest ona przesycona mistycyzmem, który stanowi istotną część ludzkiej psychiki i z tego względu racjonalnie myślący człowiek winien być tego świadomym, jednak nalezy traktować go z zachowaniem zdrowego sceptycyzmu.

Stach M. G.
waligóra (961 punktów)
A może by tak wprowadzić bardziej szczegółowy podział ?
Warto również zwrócić uwagę na całe serie wydwnicze - np wpomniana książka "I człowiek stworzył bogów..."
nalezy do bardzo interesującej serii "pejzaże myśli" - książki w tej serii są naprawde bardzo ciekawe -
min. Kołakowski, Kuhn, Korzeniowski, Sokal, Berlin. Whitrow, Grand ...
z tego samego wydawnictwa www.proszynski.pl/index.php?mod=atributes&atr=1
mamy serię "na ścieżkach nauki" bardzo interesujące
Wydawnictwo PIW ma serię "+/- oo" kilkadziesiąt bardzo interesujących pozycji.
Jesli chodzi o ksiązki historyczne to mamy serie "Ceramowską" bardzo znaną i cenioną.
PWN miało serię "Omega"
Archipelag Gułag - oczywiście klasyka ale chyba lepszy byłby Czapski lub Grudziński . Nawiasem mówiąc bardzo lubię książki bedące wspomnieniami z łagrów, bardzo pouczająca lektura. (jak co, to do spisu mogę podać kilkanaście naprawdę dobrych tytułów)
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Warto również zwrócić uwagę na całe serie wydwnicze

Ale nie w kontekście LLR. Nie możemy polecać jako lektur książek w liczbie niemożliwej do swobodnego przeczytania w ciągu kilku lat w wolnych chwilach. Lista Lektur (pamiętasz szkołę?) nie może być długa.

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Moim zdaniem, w Spisie Lektur zaczęło być tłoczno. Zdecydowanie nazbyt tłoczno. Pozwolę sobie stwierdzić, iż wielu z Was daje się ponieść zapałowi, lub może nie do końca rozumie ideę tej Listy.

   Chcąc bowiem pomieścić w niej wszystkie, albo tylko większość książek jedynie bardzo dobrych, musielibyśmy pogodzić się z faktem, że Lista nie miałaby sensu. Bardzo dobrych książek jest bardzo, bardzo wiele.

   Sądzę więc, iż należy ograniczyć się wyłącznie do książek wybitnych, których wagi i znaczenia nie można by podważyć. Do książek o wymowie nieprzemijającej, elementarnej dla każdego myślącego człowieka. Takich dzieł nie jest aż tak wiele, by mogły naszą Listę przytłoczyć swą ilością.

   Wzywam wszystkich projektodawców do rozwagi i głębokiego przemyślenia zgłaszanych pozycji.
.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>   Moim zdaniem, w Spisie Lektur zaczęło być tłoczno. Zdecydowanie nazbyt tłoczno. Pozwolę sobie stwierdzić, iż wielu z Was daje się ponieść zapałowi, lub może nie do końca rozumie ideę tej Listy.
>   Chcąc bowiem pomieścić w niej wszystkie, albo tylko większość książek jedynie bardzo dobrych, musielibyśmy pogodzić się z faktem, że Lista nie miałaby sensu. Bardzo dobrych książek jest bardzo, bardzo wiele.
>   Sądzę więc, iż należy ograniczyć się wyłącznie do książek wybitnych, których wagi i znaczenia nie można by podważyć. Do książek o wymowie nieprzemijającej, elementarnej dla każdego myślącego człowieka. Takich dzieł nie jest aż tak wiele, by mogły naszą Listę przytłoczyć swą ilością.
>   Wzywam wszystkich projektodawców do rozwagi i głębokiego przemyślenia zgłaszanych pozycji.
Czy 'racjonalista' musi być dobrze wykształcony i oczytany?
Cytat:
książek o wymowie nieprzemijającej, elementarnej dla każdego myślącego człowieka
Wiele książek wybitnych może być niezrozumiałych dla myślącego człowieka.
Sam mam sporo wybitnych dzieł przy których skapitulowałem i do dzisiaj nie wiem dla kogo i po co zostały napisane
18-08-2008 22:00 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Nawet wobec stwierdzenia, że samochód bez paliwa nie nadaje się do jazdy - zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał zdanie przeciwne, albo przynajmniej będzie w to wątpił.
   Uroki wolności słowa polegają na tym, że za głupstwa się nie rozstrzeliwuje.
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>   Nawet wobec stwierdzenia, że samochód bez paliwa nie nadaje się do jazdy - zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał zdanie przeciwne, albo przynajmniej będzie w to wątpił.

Zawsz wątpiący może spróbować pojechać i wątpić przestanie. Urok empirii polega na tym.
Ale co by tu zastosować, do określenia: wybitna ksiązka Jakie są kryteria oceny tej wybitności?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Zawsze wątpiący może spróbować pojechać i wątpić przestanie. Urok empirii polega na tym.
>Ale co by tu zastosować do określenia: wybitna książka? Jakie są kryteria oceny wybitności?

   Ostatnio zjeżdżasz ze swego poziomu, witwosie, zarówno mentalnie, jak też językowo. Szkoda.

   Pierwszego stwierdzenia nie skomentuję, na drugie odpowiem. Otóż książka wybitna nie potrzebuje kryteriów, sama je stanowi. Po prostu: po przeczytaniu nie da się udawać, że była tylko prospektem reklamowym.
   Co prawda, zawsze można sądzić, że auto bez paliwa pojedzie.
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>   Ostatnio zjeżdżasz ze swego poziomu, witwosie, zarówno mentalnie, jak też językowo. Szkoda.

Nie prosiłem Zbysławir o komentarz, pytałem o kryteria. Poziom Zbysławie i jego zjazd dotyczy i Ciebie. Nie tyle językowo, co w logiczności Twoich wypowiedzi, a szkoda, Widocznie już tak jest na starość, skleroza wali i tetryczejemy.
Kryteria są wydumane, jak na Ciebie przystało. To co będzie wybitne dla Ciebie, dla mnie być nie musi. Obawiam się, że tego możesz nie zrozumieć. Jeżeli mi ktoś stwierdzi, że taka jest np."Bóg urojony", a dla niektórych jest, to pozwolę sobie mieć zdanie odmienne.

Bo ty dalej jesteś krwiożerczy.(To może zrozumiesz).
Pozdrawiam.
>
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie prosiłem (...) o komentarz...
   Rozumiem. Komentarz wyłącznie na życzenie. A jeśli nie zechcę na życzenie?

>... pytałem o kryteria.
   Cytat: "Kto pyta, nie jest groźny. Groźny jest ten, kto sam szuka odpowiedzi".

>To co będzie wybitne dla Ciebie, dla mnie być nie musi.
   A specjalnie dobrałem takie nie wyświechtane określenie. Widzę jednak, że też uległeś temu cholernemu obyczajowi nadużywania wysokiego diapazonu, gdzie wszystko jest super, ekstra i genialne. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji gubi się właściwe znaczenie prostego określenia, natomiast swoboda wypowiadania opinii dowolnych wiedzie wprost do tego, że wszelka dyskusja traci sens i znaczenie.

   Co do kryterium, pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat: "Odkąd wynaleziono pojęcie "kryterium", wszystko stało się nagle niejasne".
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>... pytałem o kryteria.
>   Cytat: "Kto pyta, nie jest groźny. Groźny jest ten, kto sam szuka odpowiedzi".

To zależy, w jakim celu to pytanie zostało zadane.

>>To co będzie wybitne dla Ciebie, dla mnie być nie musi.
>   A specjalnie dobrałem takie nie wyświechtane określenie. Widzę jednak, że też uległeś temu cholernemu obyczajowi nadużywania wysokiego diapazonu, gdzie wszystko jest super, ekstra i genialne. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji gubi się właściwe znaczenie prostego określenia, natomiast swoboda wypowiadania opinii dowolnych wiedzie wprost do tego, że wszelka dyskusja traci sens i znaczenie.
>   Co do kryterium, pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat: "Odkąd wynaleziono pojęcie "kryterium", wszystko stało się nagle niejasne".

Problem leży w tym, że w swym krwiożerczym nałogu, nie zauważasz rzeczy oczywistych. Pytanie o kryteria zadałem wiedząc, że ich nie ma. Wybitność jest sprawą, jej subiektywnej oceny. Tę z kolei, każdy może mieć inną. Jeżeli napiszę, " Sto lat samotności" to ktoś inny może to wyśmiać.

Jaka jest więc wartość tej oto wypowiedzi?

>   Sądzę więc, iż należy ograniczyć się wyłącznie do książek wybitnych, których wagi i znaczenia nie można by podważyć. Do książek o wymowie nieprzemijającej, elementarnej dla każdego myślącego człowieka. Takich dzieł nie jest aż tak wiele, by mogły naszą Listę przytłoczyć swą ilością.

Mam wrażenie, że żadna. No chyba, że to ty będziesz weryfikował tę wybitność, filtrem własnej oceny.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Stajesz się podobnym do avengera lub dziecka, któremu każdy cukierek trzeba odwijać z papierka, by się nie udusił. Zaczynają ci się podobać słowa i określenia ze względu bodaj na ich brzmienie, bo raczej nie sens. Co gorsza, uprawiasz lub próbujesz uprawiać z głupia frant owo tak przeze mnie nazwane w innym wątku "wolnościowe menelstwo" - czuję się tym zmęczony.

>... w swym krwiożerczym nałogu...
   To właśnie przykład upodobania w pustych słowach.

> Pytanie o kryteria zadałem wiedząc, że ich nie ma.
   Gdyby naprawdę nie było, już dawno byśmy się pozabijali wzajemnie.

> Wybitność jest sprawą jej subiektywnej oceny. Tę z kolei, każdy może mieć inną.
   Przesada w tej mierze - to "wolnościowe menelstwo".

>Jaka jest więc wartość tej oto wypowiedzi?
   Zawsze tylko i aż taka, jaką zechcemy jej nadać.

   PS. Zostawiam cię samego na tym ringu. Nie lubię być sparringpartnerem.
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

Tylko do tago, bo szkoda fatygi. To fakt.
>>... w swym krwiożerczym nałogu...
>   To właśnie przykład upodobania w pustych słowach.

To są puste słowa z jakiegoś pustego cytatu. Nic więcej nie mogę zrobić. Ring pusty.
19-08-2008 14:13 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Jakie są kryteria oceny tej wybitności?

(E tam, zamiast wykrętów, cytatów i frazesów, trzeba podać te kryteria - to do Zbysława)

Oto są kryteria wybitności (być może jest ich za mało) na potrzeby LLR (koniunkcja):

1. Uznana powaga wydawnictwa
2. Aktualne i pozytywne recenzje ze źródeł związanych z poważnymi wydawnictwami
3. Niesprzeczność z naukowym obrazem świata
4. Nieprzemijająca sława

Oczywiście kryteria też można przedyskutować.

Chętnie bym polecił którąś z książek Nietzschego, ale niestety, większość jego wywodów jest sprzeczna z naukowym obrazem świata. Miał On pecha, że nie znał jeszcze praw kwantowych fizyki, a wywodził wiele ze swojej fałszywej wiary w determinizm. Jego wywody o wolnej woli i przyszłości są przez to błędne od początku do końca.

doku
szperacz (2861 punktów)
>Oto są kryteria wybitności (być może jest ich za mało) na potrzeby LLR (koniunkcja):
>1. Uznana powaga wydawnictwa
>2. Aktualne i pozytywne recenzje ze źródeł związanych z poważnymi wydawnictwami
>3. Niesprzeczność z naukowym obrazem świata
>4. Nieprzemijająca sława

Wydaje mi się, że tym kryteriom odpowiada "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa . Ta książka jest przecież polecana przez RACJONALISTĘ i tu też można się o niej wiele dowiedzieć. Sam Dawkins jest uznanym racjonalistą. Za swoje prace otrzymał wiele nagród. Książka zajmowała czołowe pozycje na wielu listach światowych. Ta pozycja proponuje racjonalne podejście do aktualnego tematu i uczy racjonalnego myślenia.
15-09-2008 13:41 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>3. Niesprzeczność z naukowym obrazem świata
>>4. Nieprzemijająca sława
>Wydaje mi się, że tym kryteriom odpowiada "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa .

3. Z tego co wiem, zdecydowana większość fizyków i innych naukowców-przyrodników zdecydowanie zaprzecza, żeby ich teorie odnosiły się do hipotezy Boga. Dawkins niestety usiłuje uzasadnić, że z naukowego punktu widzenia można obalić tę hipotezę... a przynajmniej coś w tym stylu usiłuje przemycić w tej książce. Uznawanie Boga za hipotezę naukową jest zdecydoanie sprzeczne z naukowym obrazem świata.

4. Nieprzemijająca sława w odniesieniu do Boga Urojonego jest na razie tylko pobożnym życzeniem. Na razie mamy tylko sławę. Na określenie jej "nieprzemijającą" poczekajmy choć tyle, ile niektórzy nobliści musieli czekać na uznanie wartości ich prac... chyba że wcześniej Dawkins dostanie Nobla właśnie za tę książkę

doku
16-09-2008 21:17 
 Ocena 3 na 3
Zulka (2198 punktów)

>>3. Niesprzeczność z naukowym obrazem świata

>Wydaje mi się, że tym kryteriom odpowiada "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa .

Napisał, że to Brytyjczycy rozszyfrowali Enigmę.
17-09-2008 00:01 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Napisał, że to Brytyjczycy rozszyfrowali Enigmę.
Zulka! Jesteś wielka (i odważna)!

"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.
Bałem się wcześniej tak napisać bo myślałem, że zbanują dożywotnio i wielokrotnie (na zapas następne moje wcielenia dostaną bana w sensie).

Przeczytałem Twój post, wypiłem 2 drinki i nabrałem odwagi.
Pozdrawiam
17-09-2008 08:54 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Zulka! Jesteś wielka (i odważna)!
>"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.
>Bałem się wcześniej tak napisać bo myślałem, że zbanują dożywotnio i wielokrotnie (na zapas następne moje wcielenia dostaną bana w sensie).
>Przeczytałem Twój post, wypiłem 2 drinki i nabrałem odwagi.

Nie wiem, czy Zulka wie co czyni. Ty wiesz, po dwóch drinkach, (a co by było po czterech?). Sam chciałeś . Ja ci przyznaję punkt dodatni (Zulce też).Będzie z czego odejmować. Ale kto mi da, za to co teraz piszę? I to na trzeźwo.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Ale kto mi da, za to co teraz piszę? I to na trzeźwo.
Ja dam
Zulka (2198 punktów)

>"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.

Resztę czytało mi się OK. Jednak fakty związane z Enigmą powinien sprawdzić. Zwłaszcza jak książka była tłumaczona na polski Swoją drogą to dowód na to jak ważny jest PR. Mam wrażenie, że Świat tak przyzwyczaił się do informacji o zasługach Anglików w tym wzglądzie, że teraz bardzo trudno będzie nam to zmienić...

pozdrawiam

P.S. Czy "banowanie" boli? Aż tak, że "boisz się pisać"? I popadasz w alkoholizm? Do tej pory widziałam, że jesteś raczej odważny w wyrażaniu Swoich poglądów hi hi
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>P.S. Czy "banowanie" boli? Aż tak, że "boisz się pisać"?
Nie, to pouczające doświadczenie
>I popadasz w alkoholizm?
Miewam takie obawy... Jak byłem mały (młody w sensie) to moim celem w życiu było 'nie być grubasem i alkoholikiem'
>Do tej pory widziałam, że jesteś raczej odważny w wyrażaniu Swoich poglądów hi hi
Kłamałem z tymi drinkami........
Raz usiłowałem wyrazić pismem po pijanemu to co mi chodziło po głowie - następnego dnia prosiłem moderatora o usunięcie postu - sam nie rozumiałem o co mi chodziło

Reasumując
Piłeś(aś) nie pisz!

Trzeźwo i serdecznie pozdrawiam
J.S.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.

Mam nadzieję, że nie uogólniasz. Czytałeś "Fenotyp rozszerzony"? To naprawdę brawurowo i oryginalnie napisana książka.

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.
>Mam nadzieję, że nie uogólniasz. Czytałeś "Fenotyp rozszerzony"? To naprawdę brawurowo i oryginalnie napisana książka.
>
doku

Hmmmm...
Nie czytałem Doku ...
Jesteś ortodoksem w wielu dziedzinach to i trudno wierzyć Ci na słowo
Z innej strony miewałem nauczkę co do ludzi i autorów książek (też ludzi ) z pierwszym wrażeniem

Pozdrawiam
18-09-2008 11:48 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś ortodoksem w wielu dziedzinach to i trudno wierzyć Ci na słowo

Cieszę się, że tak to wygląda. Moim pragnieniem jest, żeby zachęcić dyskutantów do czytania książek. Bardzo głupio jest wierzyć w to, co czyta się w Internecie, chyba że jest to renomowane miejsce, gdzie publikują naukowcy.

Jest to jeden z powodów, dla których mam manierę formułowania prawd w kontrowersyjne formy. Nie chcę, żeby mi ludzie wierzyli, chcę, żeby rozumieli treść i żeby zainteresowali się tematem. Nie kieruję swoich postów do tych, którzy chcę uwierzyć i zapamiętać, przeciwnie, takim ludziom celowo utrudniam konsumpcję moich postów.

Nauki biologiczne mówią, że celem naszego istnienia jest przedłużenie nieśmiertelności naszych symbiotycznych bakterii. Co zrobisz z taką prawdą?

doku
18-09-2008 21:01 
 Ocena 3 na 3
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Nauki biologiczne mówią, że celem naszego istnienia jest przedłużenie nieśmiertelności naszych symbiotycznych bakterii. Co zrobisz z taką prawdą?
Zmienię nazwisko na Mitochondriusz
Sylwek (15472 punktów)
Nie.
Przedłużenie życia naszych nieśmiertelnych genów. To cel nasz i naszych symbiotycznych bakterii, które podobnie jak my są tylko nośnikami genów. Ale to taki off-topic.

Chciałbym się za to odnieść do kryterium niesprzeczności z naukowym obrazem świata - jest to złe kryterium, przynajmniej jeśli chodzi o książki nie będące stricte naukowymi lub popularnonaukowymi.
Wiedza naukowa zmienia się wciąż i nieustannie. Jest wiele książek wybitnych, dajmy na to "Świat jako wola i przedstawienie" Schopenhauera, których autorzy nawiązywali w ten czy inny sposób do wiedzy naukowej swoich czasów, która zupełnie się już zdezaktualizowała, ale książki te nie utraciły ani trochę ze swojej wybitności.
Jeśli się głębiej zastanowić, to nawet książki naukowe, częściowo już zdezaktualizowane, mogą być wartościowe - na przykład "Wykłady Feynmana z fizyki" (nie wiem czy jest to wybitne dzieło, ale na pewno jest to wybitny podręcznik wprowadzający do fizyki).
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie.
>Przedłużenie życia naszych nieśmiertelnych genów. To cel nasz i naszych symbiotycznych bakterii, które podobnie jak my są tylko nośnikami genów.

Geny diplontów można z trudem tylko nazwać nieśmiertelnymi - w porównaniu z bakteriami są jak dzieci, bawiące się w nieśmiertelność.

>Chciałbym się za to odnieść do kryterium niesprzeczności z naukowym obrazem świata - jest to złe kryterium(...) dajmy na to "Świat jako wola i przedstawienie" Schopenhauera, których autorzy nawiązywali w ten czy inny sposób do wiedzy naukowej

To właśnie podałem jako kryterium - niech nawiązują - to jest dobre kryterium

>swoich czasów, która zupełnie się już zdezaktualizowała, ale książki te nie utraciły ani trochę ze swojej wybitności.

Bo spełniły moje kryterium - jest dobre, jak sam widzisz

>częściowo już zdezaktualizowane, mogą być wartościowe - na przykład "Wykłady Feynmana

Pierwsze słyszę! Co się zdezaktualizowało?

doku
Sylwek (15472 punktów)
>>swoich czasów, która zupełnie się już zdezaktualizowała, ale książki te nie utraciły ani trochę ze swojej wybitności.
>Bo spełniły moje kryterium - jest dobre, jak sam widzisz.
No właśnie, nie spełniły - nie są zbieżne z wiedzą naukową obecną. Chyba że chodzi panu o zbieżność z wiedzą naukową czasów gdy powstawało takie dzieło - wtedy rzeczywiście mogłoby to być w wielu przypadkach użyteczne kryterium, świadczące o tym, iż autor na poważnie brał najlepszą wiedzę swoich czasów. Jeśli tak pan rozumiał swoje kryterium, to ja źle odczytałem intencje.
>>częściowo już zdezaktualizowane, mogą być wartościowe - na przykład "Wykłady Feynmana
>Pierwsze słyszę! Co się zdezaktualizowało?
>
doku

Nie znam się na tym dobrze, ale wydaje mi się, że niektóre rzeczy związane z fizyka atomową, model standardowy i okolice, były dopiero rozwijane kiedy powstawał ten podręcznik. Chyba nawet wydawca w notach na to zwracał uwagę.
Ale może się mylę.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> autor na poważnie brał najlepszą wiedzę swoich czasów.

Dokładnie o to chodzi - o wiarygodność autora, jego szacunek dla prawdy i dla czytelnika. Autor, który nie stara się być na bieżąco z postępem naukowym, demaskuje się jako osoba nie dość staranna i nie dość oddana swojej pracy i swojej misji głoszenia prawdy, a ktoś taki nie budzi mojego zaufania nawet, gdy pisze na tematy nienaukowe.

> model standardowy i okolice, były dopiero rozwijane kiedy powstawał ten podręcznik. Chyba nawet wydawca w notach na to zwracał uwagę.
>Ale może się mylę.

Tak przypuszczam, ale może ktoś ma pod ręką książkę i sprawdzi. Myślę, żę raczej chodziło po prostu o wiedzę, której Mistrz nie mógł jeszcze posiadać w tamtych czasach.


doku
Sylwek (15472 punktów)
>Dokładnie o to chodzi - o wiarygodność autora, jego szacunek dla prawdy i dla czytelnika. Autor, który nie stara się być na bieżąco z postępem naukowym, demaskuje się jako osoba nie dość staranna i nie dość oddana swojej pracy i swojej misji głoszenia prawdy, a ktoś taki nie budzi mojego zaufania nawet, gdy pisze na tematy nienaukowe.

Z tym mogę się tylko zgodzić.

Co do listy: zamiast "Boga urojonego" dałbym raczej "Samolubny gen" - przedstawia fundamenty współczesnej biologii w niebywale atrakcyjny i zarazem niepłytki i kompetentny sposób.
Z literatury pięknej "Golem XIV" Lema. To książka unikalna n skalę światową, porusza tematy jakie poza tym zasadniczo interesowały autorów takich dzieł jak Teogonia, Pięcioksiąg, czy Enuma elisz, ale prezentuje odrobinę nowsze spojrzenie na te sprawy. Myślę, że można by ją uznać za najszerzej zakrojona próbę ukazania "racjonalnego sacrum".

Pozdrawiam.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> zamiast "Boga urojonego" dałbym raczej "Samolubny gen"

"Bóg urojony" już odpadł z powodu braku dystansu do tak świeżego bestseleru.

Sam autor "Fenotyp..." ceni bardziej niż "Samolubny gen", który poza tym zawiera niepotrzebny wtręt w postaci "memów", z którego to pomysłu Dawkins nie jest już taki zadowolony, jak wtedy.

Pozdrawiam.


doku
27-09-2008 23:53 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>>Napisał, że to Brytyjczycy rozszyfrowali Enigmę.
>Zulka! Jesteś wielka (i odważna)!
>"Bóg urojony" to gniot i popłuczyny a Dawkins to nudziarz straszliwy.
>Bałem się wcześniej tak napisać bo myślałem, że zbanują dożywotnio i wielokrotnie (na zapas następne moje wcielenia dostaną bana w sensie).
>Przeczytałem Twój post, wypiłem 2 drinki i nabrałem odwagi.
>Pozdrawiam
>
"Bóg urojony" nie jest książką o Enigmie, nie jest też romansem, dreszczowcem (chociaż dreszcze człowieka przechodzą, kiedy czyta, jak religie namieszały ludziom w głowach), nie jest kryminałem (chociaż nieraz nóż otwiera się w kieszeni) etc. Jest natomiast, póki co, najdonioślejszym (chyba)głosem przeciwko kreacjonizmowi. I za to Dawkinsowi chwała!!
17-09-2008 10:59 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Napisał, że to Brytyjczycy rozszyfrowali Enigmę.
   On myślał, że Polacy to też Commonwealth.
.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>   Uroki wolności słowa polegają na tym, że za głupstwa się nie rozstrzeliwuje.
Zatem spokojnie możesz pisać dalej.

A...
Słyszałeś o samochodach z napędem elektrycznym?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Słyszałeś o samochodach z napędem elektrycznym?
   Ale nie słyszałem o perpetuum mobile.
.
19-08-2008 23:53 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Napij się Zbysław - to rozluźnia
Głąbiński (3538 punktów)
>... należy ograniczyć się wyłącznie do książek wybitnych...
To zależy od tego, jak traktować temat. Ja znajduję satysfakcję z czytania tych postów we wspominaniu własnych lektur i porównania wrażeń z nich otrzymanych z tym, co tu piszą inni o swoich doznaniach.

Stach M. G.
MadeInPRL (32 punktów)
dla wytrwałych nie-fizyków proponuję:

Leon Lederman,
Dick Teresi
"BOSKA CZĄSTKA"
Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?
Przełożyła Elżbieta
Kołodziej-Józefowicz

za darmo bo publikowana w internecie :

www.wiw.pl/Fizyka/BoskaCzastka/

Książka już trochę podstarzała, ale napisana z jajem, cytat opisujący doświadczenie Younga (przepuszczanie światła przez jedną i wiele szczelin) z elektronami:

(...) Eksperyment z elektronami także daje w efekcie obraz interferencyjny. Na ekranie umieszcza się maleńkie liczniki Geigera, które trzeszczą, gdy padnie na nie elektron. (...) Teraz - jeśli poczekamy dostatecznie długo, aż parę tysięcy elektronów prześlizgnie się przez czynną szczelinę - okaże się, że każdy z liczników potrzaskuje co jakiś czas. Natomiast kiedy otwarte są obie szczeliny, pewne kolumny liczników ani pisną!
Chwileczkę! Zaraz, zaraz! Gdy jedna szczelina jest zamknięta, elektrony wychodzące z drugiej rozprzestrzeniają się. Jedne lecą prosto, inne w lewo, jeszcze inne w prawo, dając w efekcie z grubsza jednorodny rozkład trzasków pochodzących z liczników Geigera na całej powierzchni ekranu; podobnie jak u Younga żółte światło dawało szeroki jasny pasek. Innymi słowy, elektrony, zgodnie z oczekiwaniem, zachowują się jak cząstki. Natomiast z chwilą, kiedy usuniemy ołowianą przesłonę i pozwolimy elektronom przedostawać się także przez drugą szczelinę, obraz ulega zmianie i żadne elektrony nie docierają do pewnych kolumn liczników, co stanowi odpowiednik pojawiających się na oświetlonym ekranie ciemnych pasków. Teraz z kolei elektrony zachowują się jak fale. A przecież wiemy, że są cząstkami, bo liczniki trzeszczą.
(...) zmniejszamy tempo emitowania elektronów do jednego na minutę. Ten sam obraz. Wniosek: elektron przechodzący przez pierwszą szczelinę wie, czy druga szczelina jest otwarta, czy zamknięta, bo w zależności od tego zmienia swe zachowanie.
Skąd nam się wzięły te "inteligentne elektrony"? Postaw się, drogi Czytelniku, w położeniu eksperymentatora. Masz wyrzutnię elektronów, a więc wiesz, że w kierunku ekranu wysyłasz cząstki. Wiesz też, że u celu także masz cząstki, bo trzeszczą liczniki Geigera - każdy trzask oznacza jedną cząstkę. Niezależnie więc od tego, czy otwarta jest jedna, czy dwie szczeliny, na początku i na końcu mamy do czynienia z cząstkami. Jednak miejsce, gdzie wyląduje dana cząstka, zależy od tego, ile szczelin pozostaje otwartych. A zatem wygląda na to, że cząstka przechodząca przez pierwszą szczelinę wie, czy druga jest otwarta, czy nie, ponieważ na podstawie tej wiedzy wydaje się wybierać swoją trasę. Jeśli druga szczelina jest zamknięta, cząstka mówi sobie: "W porządku, mogę wylądować w dowolnym punkcie ekranu". Jeśli szczelina jest otwarta, mówi: "Oho, muszę unikać pewnych rejonów ekranu, aby powstał układ pasków". Ponieważ jednak cząstki nie mogą "wiedzieć", nasz dylemat "cząstka-czy-fala" doprowadził do kryzysu logicznego.
(...)
Rozwiązanie proponowane przez mechanikę kwantową: "Nie martw się, tego nie da się zmierzyć", jest logiczne, ale nie satysfakcjonuje większości ludzi, którzy pragną zrozumieć szczegóły otaczającego nas świata. (...)
Liss (2003 punktów)
"Sztuka Elektroniki", P.Horowitz i W.Hill
"Zdążyć przed Panem Bogiem", H.Krall
"Ateizm", A.Nowicki
29-09-2008 15:07 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"Sztuka Elektroniki", P.Horowitz i W.Hill
>"Zdążyć przed Panem Bogiem", H.Krall
>"Ateizm", A.Nowicki

Trzeba uważać, żeby wśród LR nie było zbyt wielu książek odnoszących się do religii. Racjonalizm jest postawą pozytywną, lista lektur nie powinna wyróżniać antyreligijności jako aspektu dominującego. Podstawą racjonalizmu są nauki ścisłe, a one nie zajmują się Bogiem.


doku
Szymański (4 punktów)
Witam wszystkich jako że to mój pierwszy post.

Do zbioru dodałbym

Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła - Hannah Arendt

Dramatyczne dzieje procesu Adolfa Eichmanna, mordercy zza biurka, współodpowiedzialnego za Holocaust. Książka jest opatrzona słynnym podtytułem, w którym pojawia się jedno z najdonioślejszych sformułowań zrodzonych w stuleciu totalitaryzmów: "banalność zła".

Relacja Hannah Arendt to nie tylko znakomity literacko klasyczny reportaż sądowy, lecz także esej o mechanizmie państwa totalitarnego oraz mentalności jego twórców i sług. Autorka, jeden z najwybitniejszych, niezależnych umysłów naszego wieku, nie cofa się zarazem przed postawieniem pytań o istotę postaw Żydów europejskich w obliczu Zagłady.

Książka bezcenna dla wszystkich, którzy interesują się historią i polityką XX wieku, a także pogłębioną interpretacją centralnych problemów naszych czasów

Korzenie totalitaryzmu - Hannah Arendt

Myślenie - Hannah Arendt

Wojna Żydowska - Józef Flawiusz

Wojna żydowska (66-73 n.e.) rozpoczęła się od wybuchu żydowskiego powstania przeciwko panowaniu rzymskiemu w Judei. Powstańcze walki przemieniły się w regularną wojnę, która zakończyła się klęską Żydów i doprowadziła do zniszczenia całego kraju

No Logo - Naomi Klein

Mam nadzieję że ktoś sięgnie do powyższych lektur.

Pozdrawiam Piotr
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Witam wszystkich jako że to mój pierwszy post.

Ach, żeby tak każdy Nowy tak zaczynał!

Duży plus! (jeszscze pewnie nie wiesz, co to znaczy)


doku
Boguslawski (3 punktów)
,,,,,,,,,,,,,a możę by tak dorzucić "STRACH"Grossa
(oczywiscie w czasie przyszlym niedokonanym,by nie
urazić rodakow kochanych}
************************************
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dorzucić "STRACH"Grossa

Czy już jest dość stara? Ja wciąż ją postrzegam jako niedawny bestseller


doku
Głąbiński (3538 punktów)
>... Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła - Hannah Arendt
Zastrzeżenia podobne do tych, które wymieniłem pisząc o "Archipelag Gułag", tyle, że Arendt mniej się ekscytuje opisami okropności, a więcej uwagi poświęca procesowi stawania się złym (co w kontekście szukania pierwiastów racjonalności zapisuję jej na plus). Nie zaliczałbym "litereatury obozowej" do LR i to niezależnie od talentu i stanu psychicznego pisarza.
...
>Wojna Żydowska - Józef Flawiusz
Jest to kronika, a chociaż badanie historii jak i każde inne studia w jakiejś mierze formują racjonalne podjmowanie rzeczywistości, nie zasługuje ona na wyróżniający tytuł "lektura racjonalna".

Stach M. G.
jimmy_88gno (1653 punktów)
A gdzie "Testament" Mesliera? "Religia i Nauka" Russella? "Traktat ateologiczny" Onfraya? "Próby" Montaigne'a?
Boguslawski (3 punktów)
Literatura literaturą ,jest piekna ,bogata i pouczająca
a wiedza zawarta jest przeurocza mentalnie i
wielce użyteczna dla umysłu ludzkiego.
To nie ulega żadnej wątpliwości,,,,,,ale
proponuję zmienić temat i zagłębić
się w tym linku i głęboko się zastanowić
nad tym ?
Czy to prawda ,czy mit ?
Emisja trwa 2 godz.bez 5-ciu minut
*************************
www.ukrytesprawy.org/dlaczego.html
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Sympatycznego ogladania.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie "Testament" Mesliera? "Religia i Nauka" Russella? "Traktat ateologiczny" Onfraya? "Próby" Montaigne'a?

Kto to jeszcze przeczytał? Czy powyższe dzieła dorównują dobrą sławą dziełom wcześniej zaproponowanym? Skoro taki szybkoczytający racjonalny intelektualny snob jak ja nie przeczytał czegoś, to podejrzwewam, że te książki nie należą do yokozuny literatury a co najwyżej do ozeki.

doku
19-11-2008 15:20 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>A gdzie "Testament" Mesliera? "Religia i Nauka" Russella? "Traktat ateologiczny" Onfraya? "Próby" Montaigne'a?

jimmy_88gno problem w tym, że to książki które są o ateizmie, a więc nie do końca są podstawą racjonalizmu. Dla osób które nigdy w swym życiu nie miały dylematu "wierzyć -nie wierzyć" takich jak ja, bo od urodzenia były ateistami, książki te stanowią ciekawą literaturę, ale nie są podstawową literaturą.

Umieszczając je w tym spisie dajemy do zrozumienia, że problemem leżącym u podstaw racjonalizmu jest problem wiary. Moim zdaniem tak nie jest. Podstawą racjonalizmu jest umiejętność samodzielnego myślenia i zdobywania wiedzy. Dlatego też, uważam że propagowanie racjonalizmu powinno się wiązać z propagowaniem wiedzy, a nie z walką z kościołem, religią. Wyeliminowanie religii samo w sobie nic nam nie daje, znajdzie się inny irracjonalizm którym ludzie zaczną się karmić. Kluczem wyjścia powinno być krzewienie wiedzy i umiejętności myślenia, bo gdy te wartości staną się powszechne, zacznie się kurczyć miejsce dla różnych irracjonalnych tworów.

"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>propagowanie racjonalizmu powinno się wiązać z propagowaniem wiedzy, a nie z walką z kościołem, religią.

Wielki plus!

doku
jimmy_88gno (1653 punktów)
Myślę, że te wartości nie staną się powszechne dopóty, dopóki trwać będzie irracjonalizm w postaci religii, a także - jak słusznie określiłeś - "każdy inny". Politycznie ateiści tworzą z ludźmi wierzącymi-przeciwnikami kościoła pewien ruch, to prawda. Ale ten ruch ma marne szanse na zwalczenie irracjonalizmów. Jak dotąd charakteryzował się przede wszystkim daleko idącymi u k ło n a m i w kierunku katolickiego kościoła, przez co ten jeszcze zyskał. Myślę, że należy grać w otwarte karty. Wielu mówi, że "kościół jest bee"... Zaraz pojawia się hasło, iż "ksiądz to tylko człowiek", solidnie promowane przez kościół. Bóg to nie tylko ufoludek, to także - g r a n i c a i n t e l e k t u a l n a. Przecież bogu nadano atrybuty: uplastyczniono niezrozumiałe (nieistniejące), by uzyskać pożądany efekt. Ten efekt to właśnie m.in. brak poszukiwań. Aby stłamsić wielkie - należy stłamsić to w zarodku. Kościół o tym wie, dlatego liczy się dla niego przede wszystkim a s e k u r a c j a. Mamy XXI wiek. Religia miała być martwa. Nie jest m.in. dlatego, że kościół zręcznie prowadził swoją politykę. Dziś ta polityka polega także na wspłóbrataniu trzeźwo myślących z przeciwnikami kościelnej i n s t y t u c j i, ale nie z przeciwnikami wiary jako patogenu. Na religiach w szkole mocno akcentuje się odmienność kościelnej instytucji od osób księży oraz właśnie w i a r y. Czemu to ma służyć? To jasne. Aprobowaniu wypaczeń ze strony kościoła przez ludzi wierzących. Bo przecież zawsze jest "coś jeszcze" niż tylko instytucja. Tak się promują i uniemożliwają w zasadzie tej instytucji obalenie oraz starają się uniemożliwić brak wiary. Ilekroć zdarza się w rozmowie, że trafiamy na osoby wierzące - zauważmy, że zawsze są one bardziej skłonne bronić nawet tej podłej instytucji. Tymczasem spojrzenie z dystansu na wszystkie religie oraz inne irracjonalizmy to podstawa racjonalizmu. Politycznie także grupy ludzi wierzących szlachetni ateiści nie wykorzystają. Bo nie wykorzystywanie czy spaczona tolerancja leży u podstaw racjonalizmu, jak sądzę. To kościół się bawi ludźmi wierzącymi, racjonalne jest to, co jest pożyteczne ogólnospołecznie - wiara nigdy taka nie była. Wiara zawsze stanowi zagrożenie. Meslier, będąc w strukturach kościoła katolickiego, jako baczny obserwator, człowiek świadomy, z obrzydliwością patrzył na psychiczne masakrowanie owieczek kapłanów. Dlaczego nie wznowiono wydawania "Testamentu"? Czyżby dlatego, że byłoby "mało poczytne"? Wątpię. Ma ono siłę rażenia, na którą kościół katolicki nie móże sobie pozwolić. A - że pieniędzy ma kościół katolicki sporo, to do wznowienia nie doszło do dziś!
20-11-2008 14:08 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
   Mam osobistą prośbę. Rozdzielaj tekst na akapity, jestem dyslektykiem i taka wielka szpalta tekstu jest dla mnie trudna do przetrawienia i jeśli odpowiadasz na mój post podepnij swój jako odpowiedź bo mogę przeoczyć. I jestem kobietą.

>Myślę, że te wartości nie staną się powszechne dopóty, dopóki trwać będzie irracjonalizm w postaci religii, a także - jak słusznie określiłeś - "każdy inny". Politycznie ateiści tworzą z ludźmi wierzącymi-przeciwnikami kościoła pewien ruch, to prawda. Ale ten ruch ma marne szanse na zwalczenie irracjonalizmów. Jak dotąd charakteryzował się przede wszystkim daleko idącymi u k ło n a m i w kierunku katolickiego kościoła, przez co ten jeszcze zyskał.

    Przydałoby się teraz spojrzeć na historię świata. Ateizm jest dość młodym zjawiskiem, jego upowszechnienie nastąpiło w okresie, gdy nauka i edukacja stała się powszechna. To wprowadzenie powszechnej edukacji, wraz ze wzrostem gospodarczym doprowadziło do tego że Europa stała się tą enklawą gdzie ateizm staje się najbardziej powszechną.

   Bardzo łatwo dostrzegalny jest mechanizm, że wiara, religia powszechne są tam gdzie panuje niski stan edukacji, ponieważ człowiek musi jakoś sobie odpowiedzieć na podstawowe pytania typu: kim jestem, skąd jestem, czym jest świat itd. Gdy nie ma naukowych odpowiedzi, zapełnia tę przestrzeń mitami, wierzeniami itd.

   Drugą płaszczyzną jest bieda: Jeżeli człowiekowi jest źle, a otaczająca rzeczywistość nie daje szans na zmianę, człowiek umniejsza rolę doczesnego życia, karmiąc się nadzieją, że całe cierpienie, głód, bieda są swoistą drogą, testem, który musi przejść by zasłużyć na lepsze życie po śmierci. To jest mechanizm obronny, który daje ludziom siłę by w skrajnych sytuacjach radzić sobie w życiu. Jeśli nie ma nadziei w życiu doczesnym, ludzie szukają jej w życiu po śmierci, reinkarnacji, Ufo.

    Natomiast, gdy okazuje się, że biedę można pokonać. Gdy zaspokoi się podstawowe potrzeby takie jak: jedzenie, schronienie, ciepło itd, człowiek zaczyna wierzyć, że w tym życiu może coś jeszcze osiągnąć. Kurczy się sfera wiary w nadprzyrodzone, a zaczyna się powiększać wiara w siebie, w doczesne lepsze jutro.


>Ten efekt to właśnie m.in. brak poszukiwań. Aby stłamsić wielkie - należy stłamsić to w zarodku. Kościół o tym wie, dlatego liczy się dla niego przede wszystkim a s e k u r a c j a. Mamy XXI wiek. Religia miała być martwa. Nie jest m.in. dlatego, że kościół zręcznie prowadził swoją politykę. Dziś ta polityka polega także na wspłóbrataniu trzeźwo myślących z przeciwnikami kościelnej i n s t y t u c j i, ale nie z przeciwnikami wiary jako patogenu.
>Na religiach w szkole mocno akcentuje się odmienność kościelnej instytucji od osób księży oraz właśnie w i a r y. Czemu to ma służyć? To jasne. Aprobowaniu wypaczeń ze strony kościoła przez ludzi wierzących. Bo przecież zawsze jest "coś jeszcze" niż tylko instytucja.

   Taki rozdział istnieje, nie jest on nauczany tylko na lekcjach religii czy promowany przez Kościół. Ja także się nim posługuję tak jak każdy, kto ma świadomość złożoności zjawiska. Bez rozróżniania tych zjawisk, jakimi są: religia, wiara i instytucja religijna nie jest możliwe zrozumienie współczesnego świata, kultury, historii, cywilizacji. Możesz walczyć z poszczególnymi instytucjami kościelnymi, możesz nawet je zniszczyć, wytykając błędy, kłamstwa, przestępstwa. W ten sposób zniszczysz jedynie instytucje kościelne, na gruzach, których powstaną nowe instytucje, ponieważ sedno problemu pozostanie. Podobnie możesz postąpić z religią, możesz jej zakazać, możesz zniszczyć rytuały jednakże wtedy pozostaje Ci pustka, którą ludzie będą potrzebować czymś zapełnić. Doskonałym obrazem jest tutaj np. co zostało zrobione w ZSRR czy w Kambodży. Zlikwidowano instytucje religijne, religie. nakazano ateizm. Jednakże pozostała pustka wynikająca z braku treści jakimi ludzie mieliby wypełnić miejsce po zlikwidowanej religii. A więc dalej pozostawała wiara jako jedyna odpowiedź.. Wiara nie została zastąpiona wiedzą , a jedynie została przekierowana z bytu nadprzyrodzonego na byt stworzony "komunizm". I na tym gruncie odrodziła się religia i instytucje owej nowej ateistycznej religii. Gdy "komunizm" został obalony... ludzie powrócili do wiary w boga miejsce, organizacji partyjnych zajęła Cerkiew i przeróżne nowe ruchy religijne i sekty.

    Jedyną możliwością by zakończyć to błędne koło zmian instytucji i religii jest zastąpienie wiary w byty nadprzyrodzone wiarą w swoje własne ludzkie siły, a także wiedzą, która daje odpowiedzi na te fundamentalne pytania. Nie przez przypadek w Europie mamy do czynienia z odchodzeniem od kościołów i brakiem powołań. To nie słabość instytucji je powoduje, wszak instytucje kościelne mają się dobrze. Ludzie odchodzą bo przestają wierzyć, a zaczynają wiedzieć.

   Wiary nie pokonasz pokonując instytucje lub obrzędy. Zauważ, że sekty werbują swoich członków właśnie spośród ludzi wierzących. Religia i instytucje to tylko nadbudowa, jedne zastępują drugie gdy te zostały zniszczone. Pokazując ułomność instytucji kościelnej, a nawet religii nie przekonasz kogoś by przestał wierzyć. Ten ktoś owszem przestanie być np. katolikiem, ale stanie się hinduistą, scjentystą czy wyznawcą Ufo. Dopiero gdy zastąpisz jego potrzebę wiary odpowiedziami jakie daje nauka i realną możliwością polepszenia własnego losu możesz wyeliminować wiarę. Tego się nie dokona książkami o ateizmie, ale książkami promującymi naukę, własne samodzielne myślenie i działanie.


"Colorless green ideas sleep furiously"
20-11-2008 16:14 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>kościół się bawi ludźmi wierzącymi, racjonalne jest to, co jest pożyteczne ogólnospołecznie - wiara nigdy taka nie była. Wiara zawsze stanowi zagrożenie. Meslier, będąc w strukturach kościoła katolickiego, jako baczny obserwator, człowiek świadomy, z obrzydliwością patrzył na psychiczne masakrowanie owieczek kapłanów.

Jest dla mnie inruicyjnie oczywiste, że większość kapłanów to ateiści o psychopatycznej osobowości. Jednak bardzo wątpię, czy istnieją badania naukowe tego zjawiska, czy istnieją wiarygodne dane na temat np. jaki odsetek kapłanów KK jest ateistami. Brak tego typu opracowań powoduje, że trudno jest najlepszą nawet książkę antyklerykalną polecić jako LR.


doku
20-11-2008 16:36 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jest dla mnie inruicyjnie oczywiste, [...]

Freud???

fides ex necessitate esse non debet
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Freud?

Myślenie syntetyczne

doku
jimmy_88gno (1653 punktów)
Meslier stworzył swoje dzieło jeszcze przed powstaniem teorii ewolucji, a jednak jego spostrzeżenia na temat świata zwierząt są zaskakująco trafne. Ateizm nie wydaje mi się być młody, skoro jego zalążek widać już u starożytnych. Książka Mesliera to nie książka ateistyczna, to książka po prostu szczera. Patron Racjonalisty, Wolter, sam chwalił siłę rażenia "Testamentu" Mesliera: "za mało jest Meslierów, a za dużo łajdaków", "Meslier powinien znaleźć się w rękach wszystkich", "trzystu Meslierów rozpowszechnionych w jednej prowincji zdziałało wiele nawróceń. Ach, gdyby mi jeszcze pomagano...!", "wydaje mi się, że nic nie zrobi nigdy większego wrażenia niż książeczka Mesliera", "książka Mesliera nadaje się znakomicie do wychowywania młodzieży", "lecz nic mi nie powiedzieli aniołowie o piekielnej książce Jana Mesliera, dziele nieodzownym dla aniołów ciemności, znakomitym katechizmie Belzebuba. Proszę pamiętać, że książka ta jest bardzo rzadka: to skarb", "Testament" Mesliera wszyscy porządni ludzie powinni nosić w kieszeni", "wierzga on bardzo a propos", "wyznanie księdza, który umierając prosi o przebaczenie za to, że nauczał rzeczy bezsensownych i straszliwych! Co za odpowiedź na komunały fanatyków, którzy mają czelność twierdzić, że filozofia jest owocem rozpusty", "mam wrażenie, że "Testament" Jana Meslier robi swoje i przekonuje wszystkich, którzy go czytają: ten człowiek dyskutuje i dowodzi", "jacyście obojętni w tym Paryżu! Pozwalacie na to, by światło chowano pod korzec"...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Jak dla mnie, to bardzo przekonujący post. Jeszcze kilka takich i chyba nie pozostanie nam nic innego, tylko dopisać "Testament" do LLR

doku
jimmy_88gno (1653 punktów)
Przede wszystkim należy dodać, iż problematyka, jaką porusza Meslier, sięga znacznie dalej - autor nie poprzestaje na ujawnianiu prawdy o katolickim kościele, ale posiada wiele cennych spostrzeżeń filozoficznych na rozmaite tematy, zgoła niezwiązane lub niezwiązane z religią. Zwłaszcza ciekawie wypowiada się na temat polityków (władców, królów) oraz na temat totalitaryzmów!

Przykro to stwierdzić, ale katolicki ksiądz na religii w szkole, gdy jeszcze chodziłem do liceum (na religię tylko w pierwszej klasie, zdecydowanie lepiej nawet nie być obecnym nawet jako osoba świadoma, bowiem i tak wpływ nikczemnika-księdza jest przeogromny), przeinaczał Mesliera! Cytował do zeszytów wybrane z Mesliera fragmenty, zupełnie zmieniając kontekst. Meslier uświadamiał, podczas gdy katolicki zbir miał czelność wybierać z Mesliera to, co pięknie brzmiało i dało się przeinaczyć (m.in. Dawkins porusza ten problem). Trzeba przy tym powiedzieć, że katolicki ksiądz się jawnie ośmieszał, ale śmieszność jest im przecież nie obca.

Skopiowałem całość książki trzykrotnie i rozdałem już w trzy pewne źródła. Polecam tak uczynić każdemu, kto zakupi "Testament" Mesliera - tym bardziej, że nakład jest niewielki, a cena książka - niemała. Jestem ponadto w stanie skopiować chętnym tę książkę - jeśli ktoś chce, śmiało.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jestem ponadto w stanie skopiować chętnym tę książkę - jeśli ktoś chce, śmiało.

Nie jest racjonalnie łamać prawo, chyba że każde inne działanie byłoby nieracjonalne.

doku
jimmy_88gno (1653 punktów)
Jeśli istnieje możliwość przeczytania "Testamentu", to nie przeczytanie go - jest nieracjonalne. Jeżeli jednym z celów Racjonalisty jest uczynienie ludzi myślącymi, to nieracjonalne byłoby, gdyby użytkownicy Racjonalisty, obawiając się spaczonego prawa, nie podejmowali działań zmierzających do poszerzania wiedzy innych, którzy później mogą nabytą wiedzę wykorzystać do tego choćby, by uczynić kogoś myślącym.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli istnieje możliwość przeczytania "Testamentu", to nie przeczytanie go - jest nieracjonalne.

A to błąd logiczny. Istnieje tak wiele książek wartych przeczytania, że nie można nazwać nieracjonalnym nieprzeczytanie którejkolwiek z nich.

Tym argumentem obniżyłeś nieco wiarygodność swojej zachęty do tej książki.

doku
natalka_88gno (817 punktów)
Tak wiele ich istnieje, a jednak dyskryminujący kanon powstaje...


natalka_88
jimmy_88gno (1653 punktów)
Jak tylko sobie pomyślę, która książka jest więcej warta: "Kandyd" Woltera, czy "Testament" Mesliera - to opowiadam się za "Testamentem". Wartość mierzyłbym zwłaszcza "siłą rażenia" - a to bardzo ważna cecha dobrej książki. Z całym szacunkiem dla "Kandyda".
25-11-2008 20:30 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>Jak tylko sobie pomyślę, która książka jest więcej warta: "Kandyd" Woltera, czy "Testament" Mesliera - to opowiadam się za "Testamentem". Wartość mierzyłbym zwłaszcza "siłą rażenia" - a to bardzo ważna cecha dobrej książki. Z całym szacunkiem dla "Kandyda".

jimmy_88gno wytłumacz mi jedno. Ja rozumiem książka Cię zafascynowała. Ale co ma dać ta książka osobie takiej jak ja. Ateiście od urodzenia. Ja nie mam dylematu czy wierzyć czy nie. Ja nigdy nie wierzyłam, nigdy nie uczestniczyłam w obrzędach religijnych jako uczestnik, co najwyżej jako obserwator. Wiedzę, że kościół kłamie, że religia to oszustwo? Ja to wiedziałam przed przeczytaniem tej książki. To tak jakbyś stwierdził, że nawet szef kuchni w najlepszej restauracji w Paryżu musi przeczytać przewodnik o tym jak się kupuje hamburgery w McDonaldzie.

Ja nigdy nie rozumiałam wrzawy wokół "Boga urojonego" Dawkinsa, przeczytałam zaciekawiona, tak jak przeczytałam "Testament", ale ani w jednej ani w drugiej nie znalazłam treści które powiększyłyby mój zasób wiedzy o świecie, odmieniły moje postrzeganie świata, czy jakoś olśniły. Dla mnie to czytadła, w stylu poradników popularnonaukowych typu: "Dlaczego nie warto wierzyć w ufoludki wysysające mózg przez słomkę".


"Colorless green ideas sleep furiously"
Scorp (5381 punktów)

> Ale co ma dać ta książka osobie takiej jak ja. Ateiście od urodzenia. Ja nie mam dylematu czy wierzyć czy nie. Ja nigdy nie wierzyłam, nigdy nie uczestniczyłam w obrzędach religijnych jako uczestnik, co najwyżej jako obserwator.

Pozwolę sobie zaproponować Ci Wiliama Jamesa Doświadczenia religijne, jeżeli jeszcze tego nie czytałaś. Książka jest w księgarni Racjonalisty, ja kupiłem na festiwalu w Krakowie (chyba za 40 zł, nieszkodliwie wybrakowana, pomylone kilka stron), a czytam po raz drugi, po kilku latach.

>... nie znalazłam treści które powiększyłyby mój zasób wiedzy o świecie, odmieniły moje postrzeganie świata, czy jakoś olśniły.

Religia jest zjawiskiem ogromnym, jeżeli chcesz go poznać możliwie wszechstronnie, z perspektywy kultury europejskiej, - wykłady prowadzone przez autora w religię zaangażowanego, a przy tym mądrego człowieka i świetnego pisarza, to polecam. Tekst lekko trąci myszką, ale ładnie, tłumaczenie doskonałe, książka daje wszechstronne i naprawdę nie płytkie oświetlenie tematu.

Jeżeli nie znasz religii z osobistych przeżyć, a chcesz się dowiedzieć, z czym ci wojujący ateiści tak walczą, to ta książka jest bardzo odpowiednia.
-
18-12-2008 16:20 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

>Religia jest zjawiskiem ogromnym, jeżeli chcesz go poznać możliwie wszechstronnie, z perspektywy kultury europejskiej, - wykłady prowadzone przez autora w religię zaangażowanego, a przy tym mądrego człowieka i świetnego pisarza, to polecam. Tekst lekko trąci myszką, ale ładnie, tłumaczenie doskonałe, książka daje wszechstronne i naprawdę nie płytkie oświetlenie tematu.

Dziękuję za propozycję Scorp pewnie skorzystam i zajrzę. Widzisz ja to zjawisko znam nie tylko od strony Europy, ale i np Bliskiego Wschodu. Jako, że od kilku dobrych lat zajmuję się konfliktami cywilizacyjnymi, a zwłaszcza kwestią konfliktu bałkańskiego, musiałam poznać dokładnie zarówno katolicyzm, ale i inne religie, i to nie z zewnątrz ale od środka. Wiele czasu spędziłam z ludźmi, dla których wiara jest tak silna, że skłania ich nawet do niewiarygodnych czynów takich jak zabijanie przyjaciół i członków własnej rodziny. Możesz mi wierzyć, że to, co od nich słyszałam, co widziałam na własne oczy przyćmiewa wszystkie książki, jakie w życiu przeczytałam na temat religioznawstwa, prawa wyznaniowego czy stosunków wyznaniowych, a z racji mojej specjalizacji nie jest tego mało.

Pozdrawiam


"Colorless green ideas sleep furiously"
Scorp (5381 punktów)
>... Możesz mi wierzyć, że to, co od nich słyszałam, co widziałam na własne oczy przyćmiewa wszystkie książki, jakie w życiu przeczytałam na temat religioznawstwa, prawa wyznaniowego czy stosunków wyznaniowych, a z racji mojej specjalizacji nie jest tego mało.

Wierzę Ci bez zastrzeżeń i wyobrażam sobie o czym mówisz, ale to, o czym mówisz, jest chyba na najbardziej zewnętrznym poziomie: faktów, czynów i zdarzeń. Książka Wiliama Jamesa traktuje natomiast o psychologii religii, przy czym ta psychologia ma jeszcze trochę dziewiętnastowieczny, humanistyczny charakter, jest miękka, niezmatematyzowana, jak to dziś.

Ludzie robią różne rzeczy pod wpływem religii, Ty widziałaś i słyszałaś co robią oraz ich wyjaśnienia lub wyznania, dlaczego (ich zdaniem) tak postępują. To jest ciągle poziom faktów. Jednym z wyjaśnień postępowania, choć mało mówiącym jest to, że wierzą. James opisuje jak, w jaki sposób , ludzie wierzą, co mniej więcej się w nich wtedy odbywa i tu schodzi na drugi poziom.

Trzeci poziom: dlaczego? Dlaczego w ogóle wierzą? - ma u niego zablokowaną drogę właściwego wyjaśnienia, ponieważ sam jest człowiekiem wierzącym w Boga. Tu się od niego niczego nie nauczymy.

Miłej lektury! To dość gruba książka...
-
awitu (7627 punktów)
>Wierzę Ci bez zastrzeżeń i wyobrażam sobie o czym mówisz, ale to, o czym mówisz, jest chyba na najbardziej zewnętrznym poziomie: faktów, czynów i zdarzeń.

Chyba jednak nie rozumiesz, nie da się wniknąć w wzajemne oddziaływania ludzi, przeprowadzić analizy, bez zrozumienia w jaki sposób dlaczego itd. Zatrzymując się jedynie na poziomie czynu nie wnikając w sferę odczuć i motywacji stworzyłbyś jedynie opis, a nie analizę konfliktu.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Scorp (5381 punktów)
>>Wierzę Ci bez zastrzeżeń i wyobrażam sobie o czym mówisz, ale to, o czym mówisz, jest chyba na najbardziej zewnętrznym poziomie: faktów, czynów i zdarzeń.
>Chyba jednak nie rozumiesz, nie da się wniknąć w wzajemne oddziaływania ludzi, przeprowadzić analizy, bez zrozumienia w jaki sposób dlaczego itd.

Zgadzam się i chyba to rozumiem, ale to ciągle jest rozumienie działań ludzi na poziomie motywacji do konkretnych czynów, w której przynależność religijna i różnice wyznawanych religii są napędem. Książka, którą polecam daje pewien wgląd na rzeczy bardziej podstawowe, na miejsce religijności (mniej zależnie od konkretnej religii) wewnątrz psychiki.

Inna sprawa, że stwierdzenie 'musiałam poznać dokładnie zarówno katolicyzm, ale i inne religie, i to nie z zewnątrz ale od środka' wydaje mi się wątpliwe. Bo jak można poznać czyjąś religię 'od środka' będąc ateistą, czyli stojąc na zewnątrz? W środku religii są wyznawcy, a jeszcze bardziej, w wewnętrznym kręgu są kapłani. Wierzący upierają się, że trzeba wierzyć, by poznać prawdy religijne i mają rację, niezależnie od tego, że to 'poznanie' składa się ze złudzeń.

>Zatrzymując się jedynie na poziomie czynu nie wnikając w sferę odczuć i motywacji stworzyłbyś jedynie opis, a nie analizę konfliktu.

A wnikając w sferę odczuć i motywacji stworzyłabyś też opis, tylko na innym poziomie dokładności.
-
awitu (7627 punktów)
>Zgadzam się i chyba to rozumiem, ale to ciągle jest rozumienie działań ludzi na poziomie motywacji do konkretnych czynów, w której przynależność religijna i różnice wyznawanych religii są napędem. Książka, którą polecam daje pewien wgląd na rzeczy bardziej podstawowe, na miejsce religijności (mniej zależnie od konkretnej religii) wewnątrz psychiki.

Scorp rozumiem że cienisz książkę, wyżej niż poznanie realne. Opis zjawiska wyżej niż zjawisko. Można przeczytać i milion książek o psychologii religii, socjologii religii, czy antropologii religii, ale to dalej pozostaje wiedza teoretyczna. Aby poznać trzeba pójść krok dalej, przejść od wiedzy teoretycznej do samodzielnych badań. Można być genialnym teoretykiem, ale bez badań powielasz jedynie wiedzę którą zgromadzili inni. Jeśli jesteś zainteresowany literaturą z zakresu psychologii religii polecam np prace Haliny Grzymała-Moszczyńskiej. A jak będziesz zainteresowany to daj znać polecę Ci kilka moim zdaniem dobrych tytułów rożnych autorów.

>Inna sprawa, że stwierdzenie 'musiałam poznać dokładnie zarówno katolicyzm, ale i inne religie, i to nie z zewnątrz ale od środka' wydaje mi się wątpliwe. Bo jak można poznać czyjąś religię 'od środka' będąc ateistą, czyli stojąc na zewnątrz? W środku religii są wyznawcy, a jeszcze bardziej, w wewnętrznym kręgu są kapłani. Wierzący upierają się, że trzeba wierzyć, by poznać prawdy religijne i mają rację, niezależnie od tego, że to 'poznanie' składa się ze złudzeń.

Naprawdę nie jesteś w stanie poznać światopoglądu innego od Twojego? Nie musisz czegoś wspólwyznawać, a nawet akceptować by zrozumieć, że dla ktoś może inaczej postrzegać świat, budować swój światopogląd na innych podstawach. To że jestem Europejką nie wyklucza możliwości poznania świata wartości Chińczyków czy przedstawicieli cywilizacji turańskiej. Na tym zasadza się problem rasizmu, europocentryzmu, czy konfliktów religijnych - ludzie mylą znaczenie słów - poznać, tolerować, akceptować, afirmować. Można coś poznać bardzo dokładnie ale się z tym nie zgadzać i nie włączać tego do swego światopoglądu.

>>Zatrzymując się jedynie na poziomie czynu nie wnikając w sferę odczuć i motywacji stworzyłbyś jedynie opis, a nie analizę konfliktu.
>A wnikając w sferę odczuć i motywacji stworzyłabyś też opis, tylko na innym poziomie dokładności.

No cóż można prace z zakresu politologii, religioznawstwa, socjologii czy antropologii traktować jako ciekawe opisy, ja jednak będę upierać się że są jednak czymś więcej.

PS.
Aby to nie było aż tak oderwane od tematu wątku, to widzisz moje zainteresowania są związane z pracą, ale nie widzę potrzeby by zwykły ateista zagłębiał się w taką literaturę, by stanowiła ona podstawowe wyposażenie jego biblioteczki. Uważam, że wiedza o religii, nie jest niezbędna ateiście. Stanowić może ona ciekawostkę tak jak Mitologia Chińska dla matematyka


"Colorless green ideas sleep furiously"
Scorp (5381 punktów)
> Jeśli jesteś zainteresowany literaturą z zakresu psychologii religii polecam np prace Haliny Grzymała-Moszczyńskiej. A jak będziesz zainteresowany to daj znać polecę Ci kilka moim zdaniem dobrych tytułów rożnych autorów.

Grzymała-Moszczyńska, Psychologia religii, wybór tekstów? Zamówiłem, będę miał. Inne też chętnie przeczytam, proszę o tytuły.

Natomiast co do innych Twoich opinii, z których większość jest mocno kontrowersyjna, to możemy się pokłócić, ale w innym miejscu, ten wątek się nie nadaje.

Pozdrowienia!
-
jimmy_88gno (1653 punktów)
To nie fascynacja. Też nie wierzyłem przed przeczytaniem "Boga urojonego" czy "Testamentu" czy masy innych. Ale tu nie o nas chodzi, tylko o liczebność oraz jakość argumentów, a także o inne środki, które uczynią z ludzi - może niekoniecznie ateistów - ale przynajmniej myślących. Nie podsunęłabyś "Testamentu" nikomu? Myślę, że zwłaszcza wstęp, tak niekoniecznie ciekawy "dla nas" - może być przyczyną czegoś pozytywnego u innych.
asriel (90 punktów)
Do wszystkich fanów Dawkinsa, jego najnowsza książka która ukaże się we wrześniu 2009 będzie nosić tytuł:
"The Greatest Show on Earth: The Undoubted Fact of Evolution" (Największy show świata: niepodważalne dowody ewolucji)
Tak przynajmniej Dawkins podaje w wywiadzie dla tego tygodniowego numeru "Wprost"
mikurda (228 punktów)
Witam,
chciałbym korzystając z okazji - że akurat gromadzi się tu grono pasjonatów nie tylko racjonalizmu, ale również racjonalnej lektury - zapytać, czy moglibyście zaproponować do poczytania coś dotyczącego dziejów ST? Preferuję archeologię i historię, wiedzę z zakresu kultury Narodu Wybranego od Abrahama do Chrystusa, a także otaczającego świata. Rozważania filozoficzne interesują mnie na ostatnim miejscu. Będę wdzięczny za pomoc, a może i coś z tych lektur zasili LLR? pozdrawiam i całuję noworocznie.
cadawer (53 punktów)
a czy ktos mial niewatpliwa przyjemnosc przeczytania
1-,bog nie jest wielki' - Christopher Hitchens
2-,the power and the glory-inside the dark heart of John Paul II's vatican'- David Yallop ?
z tego co wiem to 2 pozycja nie zostala jeszcze przetlumaczona na polski, a szkoda
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>1-,bog nie jest wielki' - Christopher Hitchens
>2-,the power and the glory-inside the dark heart of John Paul II's vatican'- David Yallop ?

Na lektury nadają się moim zdaniem tylko pozycje z tzw. klasyki.

doku
mikurda (228 punktów)
no dobra, jak szacowne grono nie bardzo chce podać jakieś tytuły o ST, to może ja coś podrzucę do LLR:

"Rozprawa o duchu filozofii pozytywnej" A. Comte
"Symbole przemiany: Analiza preludium do schizofrenii" K.G. Jung
"Erystyka" - A. Schopenhauer
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"Symbole przemiany: Analiza preludium do schizofrenii" K.G. Jung

Jung wydaje mi się zbyt archaiczny. Wolałbym coś, co uwzględnia późniejsze odkrycia naukowe

doku
mikurda (228 punktów)
>>"Symbole przemiany: Analiza preludium do schizofrenii" K.G. Jung
>Jung wydaje mi się zbyt archaiczny. Wolałbym coś, co uwzględnia późniejsze odkrycia naukowe
>
doku


czyli np. co?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>czyli np. co?

Przykładowo, tabu kazirodztwa. Biologia pokazuje, że wstręt do kazirodztwa jest zaprogramowany genetycznie. Jeżeli ojciec dobiera się do własnej córki, to najczęściej dlatego, że w głębi serca nie wierzy, że to jest jego córka. Może nawet nie uświadamiać sobie, że dawno temu, gdy dowiedział się, że żona jest w ciąży, był zdziwiony; że poród był niby w terminie (albo nie), ale lekarz się martwił, że jest za wcześnie lub za późno (albo się nie martwił). Podobnie jest z problemem maltretowania dzieci. Jeżeli ojcu się zdaje, że ma podstawy do zazdrości, to może instynktownie działać w kierunku zmniejszenia szans syna na przeżycie czy posiadanie potomstwa.

Jeżeli kazirodztwo uprawia rodzeństwo, to też zwykle jest to odbiciem braku harmonii i bliskości w rodzinie, sugerujących niewierność, np. w postaci awantur wywoływanych przez zazdrosnego męża.

Podejście Junga do instynktów jest zbyt mistyczne.


doku
16-01-2009 22:23 
 Ocena 1 na 1
mikurda (228 punktów)
>>czyli np. co?
>Przykładowo, tabu kazirodztwa. Biologia pokazuje, że wstręt do kazirodztwa jest zaprogramowany genetycznie. Jeżeli ojciec dobiera się do własnej córki, to najczęściej dlatego, że w głębi serca nie wierzy, że to jest jego córka. Może nawet nie uświadamiać sobie, że dawno temu, gdy dowiedział się, że żona jest w ciąży, był zdziwiony; że poród był niby w terminie (albo nie), ale lekarz się martwił, że jest za wcześnie lub za późno (albo się nie martwił). Podobnie jest z problemem maltretowania dzieci. Jeżeli ojcu się zdaje, że ma podstawy do zazdrości, to może instynktownie działać w kierunku zmniejszenia szans syna na przeżycie czy posiadanie potomstwa.
>Jeżeli kazirodztwo uprawia rodzeństwo, to też zwykle jest to odbiciem braku harmonii i bliskości w rodzinie, sugerujących niewierność, np. w postaci awantur wywoływanych przez zazdrosnego męża.
>Podejście Junga do instynktów jest zbyt mistyczne.
>
doku


widzę, że Pan bardziej freudysta
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>widzę, że Pan bardziej freudysta
Czyżby się nawrócił???
www.racjonalista.pl/forum.php/s,132676#w132782

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>widzę, że Pan bardziej freudysta

Nie wiedziałem, że Freud rozumiał, iż przemoc w rodzinie i kazirodztwo wynikają z braku pewności co do własnego ojcostwa. Zawsze myślałem, że Freud tylko błądził i oszukiwał. W którym miejscu Freud pisze o tym, że ojcowie inaczej traktują dzieci, jeśli nie są pewni wierności żony?

doku
17-01-2009 20:10 
 Ocena 1 na 1
mikurda (228 punktów)
>>widzę, że Pan bardziej freudysta
>Nie wiedziałem, że Freud rozumiał, iż przemoc w rodzinie i kazirodztwo wynikają z braku pewności co do własnego ojcostwa. Zawsze myślałem, że Freud tylko błądził i oszukiwał. W którym miejscu Freud pisze o tym, że ojcowie inaczej traktują dzieci, jeśli nie są pewni wierności żony?
>
doku


freudyzm to nie tylko Freud
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>freudyzm to nie tylko Freud

Chyba że tak.

Ja jednak wolę nazwę "darwinizm" na moje poglądy.


doku
rudyment (3233 punktów)
>>czyli np. co?
>Przykładowo, tabu kazirodztwa. Biologia pokazuje, że wstręt do kazirodztwa jest zaprogramowany genetycznie. Jeżeli ojciec dobiera się do własnej córki, to najczęściej dlatego, że w głębi serca nie wierzy, że to jest jego córka. Może nawet nie uświadamiać sobie, że dawno temu, gdy dowiedział się, że żona jest w ciąży, był zdziwiony; że poród był niby w terminie (albo nie), ale lekarz się martwił, że jest za wcześnie lub za późno (albo się nie martwił). Podobnie jest z problemem maltretowania dzieci. Jeżeli ojcu się zdaje, że ma podstawy do zazdrości, to może instynktownie działać w kierunku zmniejszenia szans syna na przeżycie czy posiadanie potomstwa.
>Jeżeli kazirodztwo uprawia rodzeństwo, to też zwykle jest to odbiciem braku harmonii i bliskości w rodzinie, sugerujących niewierność, np. w postaci awantur wywoływanych przez zazdrosnego męża.

Jakieś mało racjonalne te twoje lektury. Efekt Westermarcka jest znany już od stu lat....

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jakieś mało racjonalne te twoje lektury. Efekt Westermarcka jest znany już od stu lat....

Zacytuję samego siebie: "wstręt do kazirodztwa jest zaprogramowany genetycznie".

Czy na pewno rozumiesz Efekt Westermarcka?

doku
rudyment (3233 punktów)
>>Jakieś mało racjonalne te twoje lektury. Efekt Westermarcka jest znany już od stu lat....
>Zacytuję samego siebie: "wstręt do kazirodztwa jest zaprogramowany genetycznie".
>Czy na pewno rozumiesz Efekt Westermarcka?

Ja tak, ty nie.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Czy na pewno rozumiesz Efekt Westermarcka?
>Ja tak, ty nie.

Najważniejsze, że rozumiem funkcję biologiczną wstrętu do kazirodztwa. Wolę mieć pewność, że rozumiem ewolucję, niż zastanawiać się, czy dobrze pamiętam, co pan W. miał na myśli dawno temu. Takie podejście jest też korzystne dla racjonalnego myślenia.

Skoro masz pewność, że rozumiesz ten efekt, to upewnij się, czy rozumiesz teorię ewolucji.

doku
mikurda (228 punktów)
skoro jest nas już tu tyle, i rozmawiamy o nauce i lekturach, to może znajdzie się dobra dusza, która poleci coś na temat Starego Testamentu? Wyszukałem w antykwariacie "Dzieje ksiąg Starego Testamentu" Witolda Tylocha, zapowiada się dobrze, ale jeśli ktoś podpowie jeszcze jakąś książeczkę w ten deseń, to będę wdzięczny dozgonnie (albo i dłużej dla kogoś, kto wierzy w dłużej).
Terebint (795 punktów)
>Literatura piękna:
>"Kubuś Fatalista i jego pan"
>"Monachomachia"
>"Paragraf 22"
>"Podróż do Ciemnogrodu", Stanisław Kostka Potocki
>"Przygody dobrego wojaka Szwejka"
>"Przygody Dyla Sowizdrzała"
>"Umysł zniewolony"
>"Wojna i pokój"
>

Ja bym do tej listy dorzucił jeszcze książkę Jose Saramago "Baltazar i Blimunda". Niestety, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten wspaniały prozaik w Polsce nie jest dostatecznie doceniany.

EDIT: Nie wiem, czy i ta książka spełni wymagania Racjonalisty, ale dla mnie to jedna z ważniejszych lektur: "Wilk stepowy" Hermanna Hesse.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365