Racjonalista - Strona głównaDo treści
List otwarty do Pezydenta RP, Rzecznika Praw Obywatelskich....

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
02-12-2008 01:03Myflowers (2721 punktów)List otwarty do Pezydenta RP, Rzecznika Praw Obywatelskich....
Ocena 1 na 1
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jarcio (1198 punktów)Odp: LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP, RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH....
Typowy "równiacha", który stara się wmówić społeczeństwu iż, cytuję, "należałoby wprowadzić regulacje prawne a także programy, które uświadomią społeczeństwu,że załamania nerwowe, schorzenia psychiczne etc są zjawiskiem normalnym". Otóż "schorzenia psychiczne i etc." normalne nie są. Jak ktoś jest wariatem to się powinien leczyć (po to cywilizacja wymyśliła placówki dla obłąkanych), a nie zmuszać reszty społeczeństwa by uważała takiego jegomościa za normalnego. Cytuję dalej: "Moi znajomi i osoby związane z moim projektem celowo byli ignorowani przez lekarzy, na co są dowody i świadkowie." Najlepiej w ogóle zignorujmy zdanie lekarzy w imię "normalności" i naszej wiary w solidarność wszystkich. A jak się komuś coś nie podoba to złożymy donos -jak to jegomość się do tego przyznaje.
02-12-2008 14:48 
 Ocena-1 na 1
Jurek (430 punktów)
Niebezpieczeństwo tkwi w samym słowie "normalny".Normalny to w końcu jaki?Z twojej wypowiedzi wynika,że normalny ,to należący do większości (jakiejś tam -biologicznej,społecznej itp...)Tak więc ,np.człowiek o rudych włosach jest człowiekiem,który ma rude włosy czy też jest nienormalny(bo rudowłosych jest zdecydowanie mniej)?Drzewo w sadzie wiśniowym odbiegające od wyglądu pozostałych jest tylko inne czy już nienormalne?
jarcio (1198 punktów)
> Niebezpieczeństwo tkwi w samym słowie "normalny".

Niebezpieczeństwo nie wynika z definicji słowa "normalny", a z bylejakości i tumiwisizmu. Niebezpieczeństwem jest brak jakiekolwiek granicy pomiędzy dobrem i złem, prawdą i kłamstwem.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Niebezpieczeństwem jest brak jakiekolwiek granicy pomiędzy dobrem i złem, prawdą i kłamstwem.

A czy takowa granica istnieje? Jeśli tak, to gdzie?

fides ex necessitate esse non debet
02-12-2008 19:25 
 Ocena-1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>A czy takowa granica istnieje? Jeśli tak, to gdzie?

Ilekroć spotykam się z takimi pytaniami tylekroć przypominają mi się słowa Hanny Arendt o banalności zła i przestroga Gustawa Herlinga-Grudzińskiego iż piekło totalitaryzmów XX wieku może się powtórzyć. Skrótowo wyjaśniałem to tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,150616#w150717

Jeszcze inne ważne zjawisko zaobserwował prof. Leszek Kołakowski. W jednym z wywiadów stwierdził iż największym zagrożeniem dzisiejszego świata jest zobojętnienie, a mówiąc przewrotnie - brak jasno nakreślonego wroga. O ile w czasach totalitarnych ludzie doskonale rozumieli sens walki z komunizmem i nazizmem i mogli jednoczyć się w walce o wolność i dobro, które były zupełnie jasno określone, o tyle dzisiaj, po upadku tych totalitaryzmów, gdy Europa się jednoczy politycznie, a także kulturalnie to wróg zniknął z horyzontu. Konsekwencją tego jest uśpienie uwagi kultury zachodniej, która wyzbyła się mechanizmów obronnych.

Zachód już nie patrzy na świat jak na sferę konfliktów, a raczej jak na sferę, która się zrzesza i stara się robić wszystko w kierunku "porządkowania" świata by takiemu obrazowi sprzyjał. Hannah Arendt pisze podobnie:

Problem polega na tym, że czas, w którym żyjemy, tak dziwacznie przeplótł dobro ze złem, że bez imperialistycznej "ekspansji dla ekspansji" świat nigdy nie stałby się jednolity; bez burżuazyjnej zasady politycznej "władzy dla władzy" zasięg ludzkiej potęgi mógł nigdy nie zostać odkryty; bez fikcyjnego świata ruchów totalitarnych, który ujął z bezprzykładną jasnością wszystkie podstawowe niepewności naszych czasów, moglibyśmy zostać doprowadzeni do zguby nie uświadamiając sobie nawet, co się dzieje. Jeżeli jest prawdą, że w końcowych stadiach totalitaryzmu pojawia się zło absolutne (absolutne, ponieważ nie można go wyprowadzić ze zrozumiałych po ludzku motywów), jest również prawdą, że bez niego moglibyśmy nigdy nie poznać prawdziwie ostatecznej natury zła

Ja Tobie zadam inne pytanie: skoro nie widać tej granicy tak wyraźnie to jaki był sens walki z komunizmem czy nazizmem ? Być może nie warto było tego robić ? Być może coś co zrodziło komunizm wcale nie zostało pokonane ? Dla mnie ta granica jest jasna; jak ktoś donosi na innych i chce zrównać resztę do swoich wyobrażeń to przejawia skłonności antyspołeczne - przekroczył granicę dobra i prawdy. Jako jednostka szkodliwy, zapewne, nie jest. Natomiast, gdy taką mentalność przejmują elity i inteligencja to warto zacząć się martwić.
02-12-2008 20:33 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Pozwól, że odpowiem za kilka dni (po powrocie ze szpitala).

fides ex necessitate esse non debet
jarcio (1198 punktów)
W takim razie czekam i szybkiego powrotu do zdrowia życzę.

pozdrawiam
Adamiak (36436 punktów)
>szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
>pozdrawiam>

Się serdecznie przyłączam.
placownik (17853 punktów)

>Pozwól, że odpowiem za kilka dni (po powrocie ze szpitala).

   Trzymaj się!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
06-12-2008 19:18 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Przede wszystkim dziękuję WSZYSTKIM życzliwym mi osobom za słowa otuchy. Przydały się, bo właśnie już jestem.

Jarciu, czytam ten wątek po raz n-ty i nie wiem jak się odnieść do tego co napisałeś. A dokładniej: czy odnosić się literalnie do tekstu Twojego postu (bez uwzględniania okoliczności wynikających z dyskusji) czy też odpowiedzieć Tobie w ścisłym nawiązaniu do tego konkretnego przypadku.
Na "chybił-trafił" wybieram opcję drugą (jeśli źle, to zaprotestuj).

Przeczytałem kilka wypowiedzi pana Wojciecha Glanca zamieszczonych w różnych mediach, przeczytałem też fragmenty jego blogu.
Z tego materiału wynika jednoznacznie, że człowiek ten jest głęboko przejęty stanem naszej kultury opartej o kult sensacji. Jest więc człowiekiem zupełnie "normalnym" z psychiatrycznego punktu widzenia. I z tym - proponuję - się zgódźmy.
Zgódźmy się też z tym, że jako człowiek miał prawo do wyrażenia swojego protestu przeciwko zastanej rzeczywistości, a jako artysta mógł wybrać formę tego protestu zgodną z jego poczuciem estetyki i ekspresji.
Moim zdaniem, wybrał najbardziej adekwatną do treści przekazu - bajkę o samobójstwie przed kamerą ("na żywo").
Jak wynika z reakcji - pomysł chwycił.
Artysta zapłacił za swe dzieło bardzo wysoką cenę.
Byłeś uprzejmy skwitować tę sytuację tak:
Cytat:
Typowy "równiacha", który stara się wmówić społeczeństwu iż [...]

czyli bagatelizując z naciskiem na ironiczną dezaprobatę.
Dlaczego? Nie wiem. I nie rozumiem.
A dalej zechciałeś napisać:
Cytat:
Otóż "schorzenia psychiczne i etc." normalne nie są.

Tego też nie rozumiem.
Nie są "normalne" bo co? Bo dotykają psychiki? Czy dlatego, że są chorobą? A jeśli chorobą, to czy grypa jest jeszcze "normalnością" czy już nie?
A dalej jest już tylko gorzej. Bo:
Cytat:
Jak ktoś jest wariatem to się powinien leczyć (po to cywilizacja wymyśliła placówki dla obłąkanych), a nie zmuszać reszty społeczeństwa by uważała takiego jegomościa za normalnego.

Problem Wojciecha Glanca właśnie na tym polega. Powinien się leczyć (jeśli uznałby to za stosowne). Tymczasem do leczenia został przymuszony. Pozbawiono go także prawa do obrony. I to bez decyzji sądu. Czy tak działa się w państwie prawa?
I zdanie kolejne:
Cytat:
Najlepiej w ogóle zignorujmy zdanie lekarzy w imię "normalności" i naszej wiary w solidarność wszystkich.

Od wyroków sądów niższych instancji przysługuje prawo odwołania się do instancji wyższej. Czy pierwszy z brzegu lekarz jest instancją najwyższą w orzecznictwie? Czy lekarz nie ma prawa do błędu? A jeśli ma i jeśli go popełni, to co? Pacjent skazany jest na skutki tej błędnej diagnozy bez możliwości odwołania?
Coś tu chba "nie gra"...
I zdanie ostatnie z tego postu (jak rozumiem, bardzo ironiczne):
Cytat:
A jak się komuś coś nie podoba to złożymy donos -jak to jegomość się do tego przyznaje.

W naszym narodzie, historycznie doświadczonym ponad miarę, "donos" jest pojęciem pejoratywnym i jako taki właśnie stereotyp występuje w naszej świadomości.
Nie wiem, tym bardziej, dlaczego artystyczą prowokację tego człowieka nazywasz "donosem". Zwłaszcza, że jej intencje są jednoznacznie pozytywne (pomijam komentarze typu: chciał się wybić, zaistnieć, zrobić karierę; być może słuszne, aczkolwiek równie pozbawione dowodów jak intencje przeciwne).

>W jednym z wywiadów stwierdził iż największym zagrożeniem dzisiejszego świata jest zobojętnienie, a mówiąc przewrotnie - brak jasno nakreślonego wroga.

W tym kontekście, przywołane przez Ciebie słowa Kołakowskiego nobilitują akcję Wojciecha Glanca - nie jest obojętny na obserwowane zło.

Zanim odpowiem na Twoje pytania skierowane bezpośrednio do mnie, wyjaśnijmy sobie jedną kwestię. Dla mnie moralność (nie mylić z etyką) jest relatywna i tak właśnie będę odpowiadał.

>[...] jaki był sens walki z komunizmem czy nazizmem ?

Taki, że dla większości były to ustroje złe.

>Być może nie warto było tego robić ?

Było warto, bo tylko jednostki (bez względu na ich liczebność) korzystały z dobrodziejstw tych systemów, a ich korzyści zostały okupione gigantyczną krzywdą zdecydowanej większości ludzkości (z ceną życia włącznie).

>Być może coś co zrodziło komunizm wcale nie zostało pokonane ?

Oczywiście, że nie. Ta ideologia będzie się odradzać (pewnie w innych kształtach, ale będzie) ze względu na jej pozorną atrakcyjność (tak jak i faszyzm).

>[...] jak ktoś donosi na innych i chce zrównać resztę do swoich wyobrażeń to przejawia skłonności antyspołeczne [...]
To nie jest prawdą. Są liczne przypadki sytuacji, gdy donos jest wręcz konieczny dla zachowania społecznej "normalności".

>Natomiast, gdy taką mentalność przejmują elity i inteligencja to warto zacząć się martwić.

"Elity" i "inteligencja" to nie są synonimy; warto o tym pamiętać. Zwłaszcza teraz, gdy inteligencja z tych elit jest wręcz wypychana na rzecz "własnej, elitarnej inteligencji". I, aczkolwiek jest to temat na zupełnie osobny wątek, to tu zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości.

Z serdecznymi pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
jarcio (1198 punktów)
Ciesze się że wracasz do zdrowia.

Co do treści moich komentarzy - to o czym pisałem było najpierw odpowiedzią wobec stwierdzenia Jurka iż problem leży w definicji słowa normalność, gdzie sugerował iż zdefiniować się tego nie da i więcej tutaj miejsca dla relatywizmu aniżeli jasnego stanowiska. Niejaki p.Glanc mnie w ogóle nie interesuje i moim błędem była próba dania jakiejkolwiek odpowiedzi na jego temat. Uważam iż z dyskusji o tym jegomościu nic wartościowego i sensownego wyniknąć nie może. Natomiast interesuje mnie kwestia relatywizmu. Co do twojej postawy wobec komunizmu to się z tobą zupełnie nie zgadzam iż tam chodziło o demokrację. Historia dziejów to jednak coś ponad moralność jaką dzisiaj zawłaszczyła sobie demokracja pod kuratelą medialnych gwiazd i autorytetów oraz polityków.

pozdrawiam
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Niejaki p.Glanc mnie w ogóle nie interesuje i moim błędem była próba dania jakiejkolwiek odpowiedzi na jego temat.

Szkoda, ale masz, oczywiście, do tego prawo.

>Uważam iż z dyskusji o tym jegomościu nic wartościowego i sensownego wyniknąć nie może.

O samym jegomościu być może tak, lecz o problemie, który go dotknął, a dotyczy każdego z nas - już nie.
Moim zdaniem, nie można przejść obojętnie wobec sytuacji, w której w praworządnym kraju ubezwłasnowalnia się człowieka bez wyroku sądowego (a w takiej ten człowiek się znalazł).

>Co do twojej postawy wobec komunizmu to się z tobą zupełnie nie zgadzam iż tam chodziło o demokrację.

Moja postawa wobec komunizmu była jasna jeszcze w czasach jego świetności i nie była postawą aprobującą, ale to moja prywatna sprawa.
Bardziej interesuje mnie, gdzie (choć jednym zdaniem) napisałem, iż komunizmowi chodziło o demokrację? Czytam i, dalipan, nie widzę.
To bodajże Jan Pietrzak powiedział, że "demokracja ma się tak do demokracji socjalistycznej jak krzesło do krzesła elektrycznego".

>Historia dziejów to jednak coś ponad moralność jaką dzisiaj zawłaszczyła sobie demokracja pod kuratelą medialnych gwiazd i autorytetów oraz polityków.

Co do historii - pełna zgoda. W kwestii demokracji "zawłaszczającej" byłbym bardziej ostrożny.
Jeśli sobie przypominasz, to w zupełnie innym wątku napisałem Tobie, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem kreacji potrzeb (dotyczyło ekonomii). Zauważ, że podobne zjawisko występuje także i w sferze moralnej, i obyczajowej.
Media kreują pewne wzorce, a te się upowszechniają. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest wpływ seriali na mentalność, obyczajowość i moralność społeczną. (Jest na ten temat znakomita praca Beaty Łaciak "Obyczajowość polska czasu transformacji czyli walka postu z karnawałem" - Trio, Warszawa 2005)
Nie wiem czy media robią to z własnej inicjatywy (dla wyników ekonomicznych) czy na czyjeś zamówienie (też dla wyników), ale fakt pozostaje faktem - społeczeństwo - in gremio - staje się coraz bardziej ubezwłasnowolnione; jak p. Glanc. I to jest przerażające. Okazuje się bowiem, iż rację miał Ortega y Gaset; rację miał też i Orwell; a my sami realizujemy ich wizje przyszłości cywilizacyjnej bez nijakiego protestu. Jak milczące owce ze snu pani psycholog w "Milczeniu owiec".

>pozdrawiam

Z pełną wzajemnością.

fides ex necessitate esse non debet
jarcio (1198 punktów)
>Bardziej interesuje mnie, gdzie (choć jednym zdaniem) napisałem, iż komunizmowi chodziło o demokrację? Czytam i, dalipan, nie widzę.

Ja spytałem o sens walki z komunizmem, a Ty odpowiedziałeś iż sens polegał na tym iż większość uważała iż to był system zły. To jest odpowiedź w obrębie myślenia demokratycznego. Nie liczy się zło, dobro, kłamstwo, fałsz - kryterium jest głos większości. Natomiast jedną kwestią jest sens walki, a czym innym cel pokonania czegoś. Komunizm to nie jest łatwy temat, ale Ty udzieliłeś "łatwej" odpowiedzi. Ja widzę w twojej odpowiedzi demokrację.

>Jeśli sobie przypominasz, to w zupełnie innym wątku napisałem Tobie, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem kreacji potrzeb (dotyczyło ekonomii). Zauważ, że podobne zjawisko występuje także i w sferze moralnej, i obyczajowej.

To zjawisko również występowało w pewnym stopniu w starożytności, gdy uwagę ludu udało się skierować na odbywającą się na arenie rzeźnie - zapominali o troskach. Witkiewicz pisał o murti-bingu, Huxley o medycznej pigułce, Orwell o ideologii, Fromm o kulturze masowej.

>Nie wiem czy media robią to z własnej inicjatywy czy na czyjeś zamówienie

Zapewne z obu przyczyn po trochu.

>społeczeństwo staje się coraz bardziej ubezwłasnowolnione. Okazuje się bowiem, iż rację miał Ortega y Gaset; rację miał też i Orwell; a my sami realizujemy ich wizje przyszłości cywilizacyjnej bez nijakiego protestu. Jak milczące owce ze snu pani psycholog w "Milczeniu owiec".

Dzisiaj dominującym trendem w myśleniu jest relatywizm. Dobro, zło, kłamstwo i prawda znaczą cokolwiek się chce. Normalność nie istnieje bo nie wolno dyskryminować. Stara prawda głosi iż dla zwycięstwa zła wystarczy obojętność ludzi dobrych. Tolerancja i obojętność to doskonała droga do samozniszczenia. Ludzi uczy się przymykać oczy na zło i kłamstwo no to te, przez nikogo niepokojone, dorastają.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: List otwarty do Pezydenta RP, Rzecznika Praw Obywatelskich....
>wojciech-glanc-brzuchomowca.blog.onet.pl/
>
Że też w czasie występów w Big Brother nie był taki otwarty...
05-12-2008 18:31 
 Ocena-1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>>wojciech-glanc-brzuchomowca.blog.onet.pl/
>>
>Że też w czasie występów w Big Brother nie był taki otwarty...

J.S. Specjalnie dla Ciebie
www.newsy.(*)1/1061/1/Samobojstwo_odwolane/


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Robcia (181 punktów)

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365