Przede wszystkim dziękuję WSZYSTKIM życzliwym mi osobom za słowa otuchy. Przydały się, bo właśnie już jestem.
Jarciu, czytam ten wątek po raz n-ty i nie wiem jak się odnieść do tego co napisałeś. A dokładniej: czy odnosić się literalnie do tekstu Twojego postu (bez uwzględniania okoliczności wynikających z dyskusji) czy też odpowiedzieć Tobie w ścisłym nawiązaniu do tego konkretnego przypadku.
Na "chybił-trafił" wybieram opcję drugą (jeśli źle, to zaprotestuj).
Przeczytałem kilka wypowiedzi pana Wojciecha Glanca zamieszczonych w różnych mediach, przeczytałem też fragmenty jego blogu.
Z tego materiału wynika jednoznacznie, że człowiek ten jest głęboko przejęty stanem naszej kultury opartej o kult sensacji. Jest więc człowiekiem zupełnie "normalnym" z psychiatrycznego punktu widzenia. I z tym - proponuję - się zgódźmy.
Zgódźmy się też z tym, że jako człowiek miał prawo do wyrażenia swojego protestu przeciwko zastanej rzeczywistości, a jako artysta mógł wybrać formę tego protestu zgodną z jego poczuciem estetyki i ekspresji.
Moim zdaniem, wybrał najbardziej adekwatną do treści przekazu - bajkę o samobójstwie przed kamerą ("na żywo").
Jak wynika z reakcji - pomysł chwycił.
Artysta zapłacił za swe dzieło bardzo wysoką cenę.
Byłeś uprzejmy skwitować tę sytuację tak:
Cytat:Typowy "równiacha", który stara się wmówić społeczeństwu iż [...]
czyli bagatelizując z naciskiem na ironiczną dezaprobatę.
Dlaczego? Nie wiem. I nie rozumiem.
A dalej zechciałeś napisać:
Cytat:Otóż "schorzenia psychiczne i etc." normalne nie są.
Tego też nie rozumiem.
Nie są "normalne" bo co? Bo dotykają psychiki? Czy dlatego, że są chorobą? A jeśli chorobą, to czy grypa jest jeszcze "normalnością" czy już nie?
A dalej jest już tylko gorzej. Bo:
Cytat:Jak ktoś jest wariatem to się powinien leczyć (po to cywilizacja wymyśliła placówki dla obłąkanych), a nie zmuszać reszty społeczeństwa by uważała takiego jegomościa za normalnego.
Problem Wojciecha Glanca właśnie na tym polega. Powinien się leczyć (jeśli uznałby to za stosowne). Tymczasem do leczenia został przymuszony. Pozbawiono go także prawa do obrony. I to bez decyzji sądu. Czy tak działa się w państwie prawa?
I zdanie kolejne:
Cytat:Najlepiej w ogóle zignorujmy zdanie lekarzy w imię "normalności" i naszej wiary w solidarność wszystkich.
Od wyroków sądów niższych instancji przysługuje prawo odwołania się do instancji wyższej. Czy pierwszy z brzegu lekarz jest instancją najwyższą w orzecznictwie? Czy lekarz nie ma prawa do błędu? A jeśli ma i jeśli go popełni, to co? Pacjent skazany jest na skutki tej błędnej diagnozy bez możliwości odwołania?
Coś tu chba "nie gra"...
I zdanie ostatnie z tego postu (jak rozumiem, bardzo ironiczne):
Cytat:A jak się komuś coś nie podoba to złożymy donos -jak to jegomość się do tego przyznaje.
W naszym narodzie, historycznie doświadczonym ponad miarę, "donos" jest pojęciem pejoratywnym i jako taki właśnie stereotyp występuje w naszej świadomości.
Nie wiem, tym bardziej, dlaczego artystyczą prowokację tego człowieka nazywasz "donosem". Zwłaszcza, że jej intencje są jednoznacznie pozytywne (pomijam komentarze typu: chciał się wybić, zaistnieć, zrobić karierę; być może słuszne, aczkolwiek
równie pozbawione dowodów jak intencje przeciwne).
>
W jednym z wywiadów stwierdził iż największym zagrożeniem dzisiejszego świata jest zobojętnienie, a mówiąc przewrotnie - brak jasno nakreślonego wroga.W tym kontekście, przywołane przez Ciebie słowa Kołakowskiego nobilitują akcję Wojciecha Glanca - nie jest obojętny na obserwowane zło.
Zanim odpowiem na Twoje pytania skierowane bezpośrednio do mnie, wyjaśnijmy sobie jedną kwestię. Dla mnie moralność (nie mylić z etyką) jest relatywna i tak właśnie będę odpowiadał.
>
[...] jaki był sens walki z komunizmem czy nazizmem ?Taki, że
dla większości były to ustroje złe.
>
Być może nie warto było tego robić ?Było warto, bo tylko jednostki (bez względu na ich liczebność) korzystały z dobrodziejstw tych systemów, a ich korzyści zostały okupione gigantyczną krzywdą zdecydowanej większości ludzkości (z ceną życia włącznie).
>
Być może coś co zrodziło komunizm wcale nie zostało pokonane ?Oczywiście, że nie. Ta ideologia będzie się odradzać (pewnie w innych kształtach, ale będzie) ze względu na jej pozorną atrakcyjność (tak jak i faszyzm).
>
[...] jak ktoś donosi na innych i chce zrównać resztę do swoich wyobrażeń to przejawia skłonności antyspołeczne [...]To nie jest prawdą. Są liczne przypadki sytuacji, gdy donos jest wręcz konieczny dla zachowania społecznej "normalności".
>
Natomiast, gdy taką mentalność przejmują elity i inteligencja to warto zacząć się martwić."Elity" i "inteligencja" to nie są synonimy; warto o tym pamiętać. Zwłaszcza teraz, gdy inteligencja z tych elit jest wręcz wypychana na rzecz "własnej, elitarnej inteligencji". I, aczkolwiek jest to temat na zupełnie osobny wątek, to tu zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości.
Z serdecznymi pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet