 |
Doświadczyć jedni z kosmosem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-05-2015 20:08 | Arminius (25555 punktów) | Doświadczyć jedni z kosmosem
2 na 2 | Romain Rolland w liście do Zygmunta Freuda z grudnia 1927 roku, zwrócił się do niego z prośbą o opinię na temat "spontanicznego doświadczenia natury religijnej, które jest prostym i bezpośrednim odczuciem jedności z wiecznością, bądź też z bezgranicznym, oceanicznym bytem i które jest w swej istocie do cna subiektywne". Freud po freudowsku zinterpretował problem, czyli dokonał jego seksualizacji i to jeszcze w stadium dzięcięcym. Stwierdził bowiem, iż owo "oceaniczne doznanie" jest tęsknym reliktem stanu niemowlęctwa, w którym osesek karmiony regularnie - w reakcji matki na jego płacz - piersią, nie ma świadomości, iż pierś nie jest odrębnym bytem, na odwrót traktuje ją jako integralną część swojej jaźni. Taka interpretacja dokonuje desakralizacji owego stanu odmiennej świadomości, poprzez jego całkowitą biologizację. Abstrahując od oceny opinii Freuda (wpasowuje się ona zasadniczo w innego jego teorie typu "kompleks penisa u kobiet", które ostatnimi czasy poddawane są miażdżącej krytyce), należy podkreślić, iż przeżycia jak owe opisane powyżej zdarzały się ludziom nie przywiązującym większej wagi do religii, którzy nie interpretowali owych doznań poprzez pryzmat religii. Jednym z nich był admirał Richard Byrd - sławny badacz Arktyki i Antarktyki. Zmęczony kilkunastoletnim wysiłkiem związanym z organizowaniem wypraw polarnych oraz otaczającą go coraz większą sławą i wrzawą, zapragnął odpocząć od zgiełku świata. Skorzystał więc z nadarzającej się okazji i w 1934 roku udał się samotnie do stacji meteorologicznej na Antarktydzie w celu prowadzenia obserwacji meteorologicznych. Przebywając w swej samotni, Byrd doświadczył "oceanicznego wrażenia". Opisał go tymi słowy: "Dziś o 4.00 wybrałem się na przechadzkę przy 89 stopniach Fahrenheita mrozu. Zatrzymałem się by wsłuchać się w ciszę. Dzień umierał, noc przychodziła na świat w wielkim pokoju. Dostrzegłem tam nieuchwytne procesy i siłu kosmosu, harmoniczne i bezdźwięczne. harmonai, to było to! To właśnie wyłoniło się z ciszy - subtelny rytm, ton doskonałej struny, zapewne muzyka sfer. Wystarczyło podchwycić ten rytm, by momentalnie stać się jego częścią. Prze ztę chwile nie miałem najmniejszych wątpliwości co do jedności człowieka z kosmosem. Wtedy pojawiło się w mojej świadomości przekonanie, że rytm ten jest zbyt harmoniczny, zbyt doskonały, aby mógł być dziełem ślepego przypadku - że musi tym samym istnieć jakaś przyczyna wszechistnienia, którego człowiek jest częścią a nie przypadkowym odpryskiem. To było uczucie wykraczające poza rozum, docierające do samego serca ludzkiej rozpaczy i obanażające jej bezpodstawność. Wszechświat był wówczas dla mnie kosmosem a nie chaosem, człowiek zaś tak samo prawowitą częścią tego kosmosu, jak dzień i noc".
Doznanie admirała miało charakter ekstatyczno - orgiastyczny i jako takie trwało chwilę. Pozostawiło jednakże w psychice Byrda trwały ślad na całe życie. Cztery lata po owym doznaniu Byed pisał: "Wziąłem stamtąd coś, czego wczesniej w pełni nie posiadałem - umiejętność doświadczania czystego piękna, cudu tajemnicy życia i prostego systemu wartości. Cywilizacj anie zmienił amoich idei. Zyję teraz prościej, a w moim zyciu jest więcej spokoju".
Wrażenie Byrda można wtłoczyć - i tym samym spłaszczyć go - w ramy objawienia religijnego (niekture passusy z opisu Byrda mogłyby konkurować z zapisem Genesis) ale - co charakterystyczne - sam Byrd nigdy tego - o ile jest mi wiadomo - nie zrobił. Tłumaczenie jego odczuć histerią arktyczną wydaje się zbyt banalne, zwłaszcza że nie ma w nich typowych dla owego stanu ducha skonkretyzowanych omamów słuchowych i wzrokowych. Poza tym, podobnych odczuć doświadczali inni, w których wypadku argumenty z histerii arktycznej całkowicie odpadają.
Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała?
Ulotnym wrażeniem. Pobyt w odosobnieniu i ciszy był okazją dla mózgu do reorganizacji pamięci (wcześniejszego doświadczenia), okresem inkubacji pewnej koncepcji intelektualnej. Wrażenie to admirał zinterpretował w tradycji zachodniej kultury (już sam dobór słownictwa na to wskazuje: czyste piękno, cud, tajemnica życia, system wartości, idee...).
Twój opis tego zjawiska - jednia, oceaniczne wrażenie - również sięga po pewną kalkę typową dla języka (metaforyki) mistyki. Jest projekcją w przeszłość: dzieje się tak zwykle, kiedy sięgamy po gotowce.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Za to Twoja odpowiedź jasno pokazuje, że koncepcja ABSOLUTU ma wymiar jak najbardziej praktyczny, pozwala bowiem na rozszerzenie świadomości poprzez stworzenie mentalnej przestrzeni na abstrakcyjne rozważania o tym, czym percypowana rzeczywistość nie jest, jako że ABSOLUT nigdy nie jest tym, co się jawi. en.wikipedia.org/wiki/Brahmanen.wikipedia.org/wiki/Nirguna_BrahmanTakie i podobne koncepcje, nie zawsze wyrażone wprost, mają kapitalne znaczenie dla dynamizowania postępu naukowego, jako że największą dla niego barierę stanowi nie nic innego, jak ograniczenia samego ludzkiego umysłu. Wielu wybitnych naukowców przyznawało się do posiadania intuicji ABSOLUTU, którą czasami nazywali doświadczeniem czy potrzebą BOGA. Przez religiantów takie przykłady często są przytaczane w formie argumentu z autorytetu na poparcie słuszności samej religii, choć z samą religią przecież nie mają wiele wspólnego.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | "Twój opis tego zjawiska - jednia, oceaniczne wrażenie - również sięga po pewną kalkę typową dla języka (metaforyki) mistyki".
Jednakże tymi pojeciami - a zwłaszcza "oceanicznym wrażeniem" posługują się także psychologowie, więc wiele nie ryzykując można powiedzieć, iż składają się na ich aparat pojęciowy.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jednakże tymi pojeciami - a zwłaszcza "oceanicznym wrażeniem" posługują się także psychologowie, więc wiele nie ryzykując można powiedzieć, iż składają się na ich aparat pojęciowy.
Substratem zjawisk psychicznych jest układ nerwowy. I żaden opis psychologiczny, który nie będzie w jakiś sposób kongruentny z układem nerwowym, który będzie ignorował owo neuronalne podłoże, nie będzie adekwatnym opisem zjawisk psychicznych. Wydaje mi się, że psychologowie w opisie zjawisk psychicznych zbyt często sięgają po język przeszłości, u podstaw którego był dualizm psychiki i ciała. Pozwala to na użycie mętnych zbitek słownych w rodzaju "oceaniczne wrażenie". "Wymiar świadomości" związany jest z synaptogenezą, z liczbą synaptycznych połączeń w mózgu, i z neurogenezą - powstawaniem nowych komórek nerwowych w obszarze hipokampa odpowiedzialnych za pamięć długotrwałą. Tak więc zamiast o głębokości, oceaniczności świadomości należałoby mówić raczej o jej gęstości. Jeśli ktoś przeczyta książkę mistrza zen, Dalajlamy czy Krishnamurtiego to niech się nie łudzi, że wypłynął na "głębokie wody oceanu świadomości". Z całej literatury mistycznej i języka mistyki ostanie się tylko to, co znajdzie swój model w mózgu. Głębia duszy to jedynie pewna forma złożoności mózgu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Spring (1174 punktów) | >Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała? Przecież podał, że było doświadczeniem jedności z kosmosem.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Co to jest? | "Przecież podał, że było doświadczeniem jedności z kosmosem"
No właśnie. I co to jest? Z Pana krótkiej, dosadnej wypowiedzi wynikałoby, iż to jest powszechne i banalne w gruncie rzeczy zjawisko. Jeżeli Pan go doświadczył, proszę się podzielić wrażeniami z innymi forumowiczami.
|
|
|  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Co to jest? | >"Przecież podał, że było doświadczeniem jedności z kosmosem" >No właśnie. I co to jest? Z Pana krótkiej, dosadnej wypowiedzi wynikałoby, iż to jest powszechne i banalne w gruncie rzeczy zjawisko. Jeżeli Pan go doświadczył, proszę się podzielić wrażeniami z innymi forumowiczami.
Owszem, zjawisko jest powszechne i banalne, gdyż chcąc czy nie chcąc, każdy jest częścią kosmosu, i kazdy go doświacza wkładajac rano skarpety, tudzież angażując się w dowolne inne aktywności, wliczając w to zamieszczanie na forach tematów zawierających tak zwaną mowę-trawę.
|
|
| |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >chcąc czy nie chcąc, każdy jest częścią kosmosu...
Dokładnie. Można ewentualnie mówić o subiektywnym poczuciu nieprzystosowania do środowiska/ systemu/ sytuacji/ ale nigdy w sensie bycia poza kosmosem. To jak w więzieniu: nawet jak chodzisz po celi, to siedzisz. Myśli o zaświatach są równie światowe jak myśl o dupie Marynie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >Z Pana krótkiej, dosadnej wypowiedzi wynikałoby, iż to jest powszechne i banalne w gruncie rzeczy zjawisko. Nie jest banalne, chociaż piękne w swej prostocie. Nie jest powszechne, ale istnieje niemało osób, które doświadczyły podobnego uczucia.
>Jeżeli Pan go doświadczył, proszę się podzielić wrażeniami z innymi forumowiczami. Nie mam za bardzo czym się podzielić, jest to dosyć subiektywne uczucie, trudno opisywalne. Jest to stan uniesienia duchowego, w jakimś stopniu podobny do innych uniesień psychofizycznych, jednak bardziej spontaniczny i wewnętrzny, dający uczucie styczności z czymś specjalnym, ponadczasowym, transcendentalnym, mimo że porusza człowieka do głębi, to zarazem daje uczucie spokoju.
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Doświadczyć jedni z kosmosem | Wrażenie admirała ma proste wytłumaczenie - działanie neuroprzekaźników w mózgu, które nie działają typowo w pewnych sytuacjach. Gdyby nie narkotyki i ich działanie na umysł możnaby wciskać dalej ludziom bajki o mistycznym stanie, który świadczy o czymś z poza tego świata. Ale jednak pewne tripy narkotyczne są łudząco podobne do tego stanu. Dodałbym jeszcze nieistnienie czasu i ego, a chwila nie wiadomo ile trwała, a po czasie wydaje się, że bardzo długo.
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała? Opis zatrącał Leśmianem, choć bez jego kunsztu.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała?
To było doświadczenie czysto mistyczne, bez szatek religijnych, wypowiedziane za pomocą pojęć, uczuć i określeń takich jakie znał. Jedność z kosmosem, typowy składnik mistycznego odczucia ex-statycznego (w przeciwieństwie do spotkania w środku, in-statycznego). Nie było to w najmniejszym stopniu przeżycie religijne, choć miało z silnym doznaniem religijnym wiele wspólnego.
Mechanizm takiego przeżycia polega na chwilowej regresji do bardzo wczesnego okresu życia (ale z daleka od Freuda!), przesunięciu centrum świadomości w kierunku obszaru regresji i połączeniu tych obszarów. Stąd wrażenie połączenia z kosmosem, czyli ze wszystkim. Ta regresja dokonuje się poniżej stanu świadomości i nie zakłóca go.
Jednym z cech przeżycia mistycznego, w odróżnieniu od wielu innych, jest to, że pozostawia trwałe, pozytywne skutki. Przesunięcie centrum świadomości pomniejsza rolę ego, przynosząc spokój.
Ja takiego przeżycia nie miałem, ale niemało ludzi, wrażliwszych intelektualnie, przeżywa coś takiego nie raz. W świecie przepojonym religią takie przeżycia stają się najczęściej łupem religijnego pająka. -
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Jeśli założymy, że rzeczywistość jest w swojej istocie niepoznawalna, to musimy przyznać, że cokolwiek mamy na temat istoty rzeczywistości do powiedzenia, informuje to nas raczej o naszym stanie mentalnym niż o najgłębszej istocie rzeczywistości. Takie czy inne uczucia, poczucia i przeczucia się człowiekowi zdarzają. Mylenie tych przeżyć z istotą rzeczywistości, identyfikowanie ich jako istoty rzeczywistości, czasami się zdarza, ale wydaje się dość infantylne. Nie dziwię się więc przytaczanemu przez Arminiusa stanowisku Freuda. Z drugiej strony - Freud równie dobrze mógł się mylić. Wiemy bowiem, że współczesnej nauce nie są wcale obce koncepcje bardzo podobne do intuicji admirała Byrda. Pojmowanie życia, a w szczególności życia człowieka, jak pewnego szerszego strumienia informacji, energii czy materii nie wydaje się wcale takie infantylne i przesycone regresją, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać... Co mógł czuć Byrd? youtu.be/e(*)FtTwYAht7YxC7mz2WY68L5nynZAM-G
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
5 na 5 | mrgonzo (633 punktów) | Ja tak miałem po grzybach pewnych ... Jesteśmy samodoświadczającym się Wszechświatem. Dla mnie więcej mistyki jest w przyrodzie i Wszechświecie niż w kościele!
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | A po 30 piwach tak odczuwa się jednię: MODLITWA WIECZORNA
Żyję siedząc, jak anioł w ręku cyrulika W Garści kufel złocony mam, w rękach cygaro Grdyka się z kolanami zgiętymi spotyka Pod nieb nieprzenikliwą i ciężką kotarą.
Marzenia jak gorące ptaków wydzieliny Obdarzają me wnętrze tysiącem upieczeń Czasem serce me cichnie jak gałąź tarniny Gdy je skrwawi czarniawe, młode złoto cieczy.
Gdy starannie marzenia już wepchnąłem w siebie Odwracam się wchłonąwszy coś trzydzieści bomb, I skupiam się by ulżyć naglącej potrzebie,
Jak Pan ponad hyzopy i nad cedrów zrąb Łagodny - szczam wysoko ku chmurom na niebie, Gdyż mi zezwolił na to heliotropów klomb.
Arthur Rimbaud
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Cytat:Introdukcya.
(Scena przedstawią mieszkanie kawalerskie na Starem-Mieście; przy ścianach stoją dwie stare kanapy na chwiejących się nogach; pod oknem fortepian dawnego fasonu: mnóstwo nut w manuskryptach i litografowanych przewraca się po podłodze. Pięciu młodych ludzi siedzi przy stole na którym stoi gruba łojowa świeca w butelce, czworograniasta flaszka z wódką i kupa rozsypanego tytoniu). Rzecz dzieje się w roku 1842.
RÓŻNE GŁOSY. - Czemu ty zbójco nie nalałeś mego kieliszka? - Boś nie wart piołunówki! - Michale! obrażasz mnie.... a znasz ty zemsty piołuny? - Nie, lecz znam Rózię, co ma bladą buzie. - Nalewaj wreszcie! Nalej, nalej Konradowi, On nam parabaze powie.
KONRAD. (bierze kieliszek i mówi) Piołunie! tyś w spirytusie Wykąpał gorycz twych liści... (Z boleścią). Kochałem piękną Kunusię, Ale z warkoczów jej kiści I z promieni jej soczewki, Sroższa gorycz się polała; Oh! bo z Kunegundy, dziewki, Niby z gorzkiego migdała Ma dusza piołun wyssała.
CHÓR. Ała! ała!! ała!!!
KONRAD (z ironią) Pentecostes święcą żydzi, Maj gałązki kwieciem wije; Bo maj figlarz! dobrze widzi, Że świat piołunówke pije. (Z wielką precyzyą). Chleb parowy, nader zdrowy, I rzodkiewki kraśne łebki.... (Z mocą). Ułam końskiej pół podkowy, Okuj nią żydowskie trepki; Bose nogi okryj niemi, I palnąwszy kielich wina, Idź! jak Ahaswerus ziemi, Leć! jak pegaz Apollina. (Wypija).
EDWARD. Wszystko było dobrze: precyzyą wielka, poetyczność obrazu ponura, atramentalna! tylko wino niepotrzebnie wmieściłeś w ramy tryoletu. My biedne dzieci muz mamy tu tylko piołunówke.
(...)
AUGUST (unosząc się na łokciu z kanapy) Słuchajcie więc: "Była to sobie stancya na Starem-Mieście, okopcona dymem drejkenigu, skropiona aromatem alkoholu, a w tej stancyi znajdowało się naraz jeden aż pięciu kpów. (po pauzie) To my!...
Kto to napisał? 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
>Czym więc było oceaniczne wrażenie admirała?
Ciekawe. Ja doświadczyłem czegoś z goła odmiennego. W skrócie...medytując na łonie natury zawsze dochodziłem do tego poczucia, że jako ludzie w ogóle nie pasujemy do tej planety i jej 'naturalnego' środowiska. Wręcz jak byśmy pochodzili skądinąd, nie stąd.
|
|
3 na 3 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|