Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z palaczami

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-03-2010 10:08esef (22 punktów)Problem z palaczami
Ocena 4 na 4
Witam,
Chciałabym poruszyć temat, który od dawna mnie frapuje i zastanawiam się, czy jest jakieś dobre rozwiązanie tego problemu. Chodzi o palaczy. Sama nie palę i jestem 100% przeciwniczką wszelkich używek. Z drugiej strony rozumiem, że ktoś inny pali, że jest to uzależnienie (a nawet jeśli nie jest - to może sobie palić jeśli ma ochotę). Niestety problemem jest tak zwane "bierne palenie" i to, że osoby palące "niechcący" szkodzą tym niepalącym. Temat został niedawno poruszony przez nasze władze ale mam wrażenie, że idzie to wszystko w złą stronę.
Sprawa pierwsza - palenie w miejscach publicznych. Przeczytałam wątek na forum dotyczący tej kwestii i powiem tylko jakie jest moje zdanie. Uważam za dyskryminację zakazy palenia w pubach, restauracjach itd. Powinno być to decyzją właścicieli takiej restauracji. Jeśli w takim miejscu nie ma wyraźnie oddzielonego miejsca dla niepalących, miejsca do którego nie dolatuje dym, to ja po prostu tam nie chodzę i tyle. Tak samo jak nie chodzę do restauracji, których kuchnia mi nie odpowiada.
Z drugiej strony uważam, że państwo powinno uregulować sprawę palenia na ulicy. Niestety idąc w mieście po chodniku bardzo często dostaję dymem w twarz i to mi przeszkadza. Bo z chodnika skorzystać muszę. Często też palacze machają zapalonymi papierosami będąc w tłumie a ja muszę lawirować pomiędzy nimi, żeby sobie ubrania nie przypalić.

Niestety do napisania tego wątku skłania mnie nieco inny problem, który coraz częściej zauważam. Dzieci. Ostatnimi czasy wszędzie gdzie nie spojrzę widzę tę samą scenkę - dorosłą osobę z małym dzieckiem i papierosem w ustach. Z ostatnich dni dwie sceny szczególnie utkwiły mi w pamięci. Pierwsza -ulicą idzie wytapetowana i wystrojona babcia (taka w stylu: z tyłu liceum, z przodu muzeum i widać, że nadziana kasą) z wnusią w wieku około 3-4 lat, też ustrojoną w supermodne ciuszki. Idą za rączkę, a babcia cały czas trzyma w ustach zapalonego papierosa. W pewnym momencie kuca przy dziecku i zaczyna poprawiać mu ubranie. Papieros cały czas trzyma w ustach i dmucha dymem prosto w twarz dziecka. Oczywiście dziecko grzecznie stoi nieświadome niczego. Z trudem się powstrzymałam żeby do niej nie podejść i nie powiedzieć paru miłych słów...
Druga scena - stoję w korku, na drugim pasie obok mnie stoi inne auto. W środku na tylnym siedzeniu siedzi około 50-letni facet (dziadek?) i trzyma na kolanach mniej więcej 2-3 letnie dziecko. Już pomijam kwestię fotelika, dziecko wierci się, skacze po dziadku i ogólnie dobrze się bawi. To co mnie zszokowało, to że dziadek w tym czasie palił, dmuchał dymem prosto w dzieciaka, całe wnętrze auta było wypełnione gęstym dymem papierosowym. Jest zima więc wszyscy mieli pozamykane okna w autach.
Co o tym sądzicie? Z jednej strony wolność wolnością ale czy jest jakiś sposób żeby chronić dzieci przed biernym paleniem bezmyślnych dorosłych?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

19-03-2010 10:29
 Ocena 13 na 13
Adrian Sadura (0 punktów)
Witam, ja jestem palący, więc mogę co nieco powiedzieć. Należę do tej grupy palących, która najpierw rozejrzy się w koło, nim zapali, aby nie uprzykrzać życia innym. Nieważne- dzieciom czy dorosłym. Lubię sobie zapalić np. gdy czekam na autobus, ale zawsze odejdę sobie trochę od przystanku aby nikomu nie chuchać po twarzy. Wiem, że sam zapach dymu unoszący się w powietrzu jest nieprzyjemny dla niepalących (nawet mnie też czasem drażni gdy ktoś pali, a ja nie, i dym leci na mnie). Ale takich osób jak ja chyba nie jest za dużo. Wynika to z tego, iż ludzie nie posiadają zmysłu społecznego, że tak to nazwę.

Natomiast jestem zdecydowanym przeciwnikiem zakazu palenia po knajpach. Niech będą knajpy dla niepalących i normalne, w zależności od widzimisię właściciela knajpy. Piątkowy wieczór w pubie, piwko, bilard, bez papierosa, albo kawa w kawiarni bez papieroska to już przesada. Nie wymagajmy od życia plastikowej sterylności. Czasem mam wrażenie, że wiele spraw idzie ku absurdom. Niedługo będą akcje społeczne nt. problemu młodych chłopów grających w piłkę, że to niebezpieczne i w brudzie. Oczywiście użyłem tutaj paraboli ale chodzi mi o wrażenie.

Wracając do tematu, nie jest problemem papieros, tylko ludzie niewiedzący kiedy mogą, a kiedy nie powinni zapalić. Może karanie ludzi palących przy dzieciach, albo przy dorosłych w taki sposób, że tym drugim to przeszkadza, uświadomiłoby palących, że truć siebie można ale innych już nie.

Pozdrawiam

PS. Nie cierpię argumentów przeciw palącym, że jak chcą palić to niech płacą potem za leczenie z własnej kieszeni. Ależ złodzieje co miesiąc kradną mi ok 1/3 wypłaty i ch** z tego mam za przeproszeniem. To tyle
19-03-2010 10:41 
 Ocena 3 na 3
Aprilus (142 punktów)
>PS. Nie cierpię argumentów przeciw palącym, że jak chcą palić to niech płacą potem za leczenie z własnej kieszeni. Ależ złodzieje co miesiąc kradną mi ok 1/3 wypłaty i ch** z tego mam za przeproszeniem. To tyle

Właśnie dlatego powinniśmy sprywatyzować służbę zdrowia, żeby ludzie, którzy sami sobie szkodzą płacili wyższą składkę u prywatnego ubezpieczyciela, lub jeśli nie chcą jej płacić w ogóle - nie muszą. To jest niesprawiedliwe, że Ci, którzy dbają o zdrowie, żyją higienicznie, płacą taką samą składkę jak narkomani, alkoholicy czy palacze papierosów.
19-03-2010 13:49 
 Ocena 2 na 2
Adrian Sadura (0 punktów)
Tak, też jestem zwolennikiem prywatyzacji służby zdrowia, nie tylko z powodu mojego ewentualnego raka płuc w przyszłości Po prostu chcę być "klientem" tego szpitala, mogę oczywiście płacić za te usługi, ale kiedy pieniądz krąży pomiędzy mną a tą konkretną placówką, sprawa wyglądałaby pewnie zupełnie lepiej.

W poprzedniej firmie, w której pracowałem, płaciłem miesięcznie kilkadziesiąt złotych dodatkowego ubezpieczenia, dzięki któremu miałem zagwarantowane niektóre usługi w prywatnej przychodni, oczywiście wchodzenie poza kolejnością itp. Oczywiście nie mówię tego ze złośliwą satysfakcją, że dostałem się do lekarki czy doktora przed babciami i dziadkami czekającymi tam już parę godzin (słusznie lub nie) ale chodzi mi o sam fakt traktowania mnie jako pacjenta, kiedy przychodnia wie, że im bezpośrednio płacę (tzn. przez firmę).

Pozdrawiam ludziska
19-03-2010 18:04 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To jest niesprawiedliwe, że Ci, którzy dbają o zdrowie, żyją higienicznie, płacą taką samą składkę jak narkomani, alkoholicy czy palacze papierosów.
Palący i pijący wcale nie muszą płacić większej składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Wystarczyłoby, aby część tzw. akcyzy za sprzedaż wyrobów tytoniowych i alkoholowych państwo dokładało do ubezpieczeń zdrowotnych.

Żeby unaocznić ci, że nie masz racji sprowadzę twój postulat do absurdu: to niesprawiedliwe, że ci, którzy dbają o zdrowie, płacą taką samą składkę jak ci uprawiający sporty ekstremalne albo pracujący w zawodach o wysokim ryzyku.



Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
19-03-2010 18:36 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)

> To jest niesprawiedliwe, że Ci, którzy dbają o zdrowie, żyją higienicznie, płacą taką samą składkę jak narkomani, alkoholicy czy palacze papierosów.

A prawda jest taka, że palacze mniej kosztują budżet państwa, ponieważ na choroby spowodowane paleniem: umiera się w miarę szybko i raczej młodo.
Znacznie droższe jest leczenie chorób wieku podeszłego.

"Colorless green ideas sleep furiously"
19-03-2010 19:56 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To jest niesprawiedliwe, że Ci, którzy dbają o zdrowie, żyją higienicznie, płacą taką samą składkę jak narkomani, alkoholicy czy palacze papierosów.

Oczywiście - powinni płacić o wiele większą. Od 26 lat palę mniej-więcej paczkę dziennie. Papierosy kupuję legalnie, zatem w cenie każdej paczki opłacam 40-kilka % akcyzy i 22 % VAT. Powiedzmy 2/3 ceny. Papierosy, jakie palę, kosztują obecnie około 9 zł - czyli budżet państwa zarabia na tym zł 6. By nie komplikować, intrapolujmy dzisiejsze kwoty na całe te 26 wstecz. Wychodzi 26 x 365 x 6 = 56 940 zł (pominąłem już lata przestępne...).
Tyle, szacunkowo i w przeliczeniu, zapłaciłem dotąd Rzeczypospolitej za przyjemność zaciągania się dymkiem. Na choroby płuc czy serca nigdy się dotąd nie leczyłem.

I te niepalące świnie chciałyby teraz płacić tyle, co ja???
O tempora, o mores!
19-03-2010 20:23 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

Gdy płacisz za papierosy 9 zł za paczkę, sama akcyza to jakieś 5.60zł.

Tylko mam jedno pytanie: kto Cię zmusza żebyś płacił?

Przecież jest to podatek całkowicie dobrowolny.
19-03-2010 20:45 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Gdy płacisz za papierosy 9 zł za paczkę, sama akcyza to jakieś 5.60zł.

No, pięknie - jeszcze lepiej!

>Tylko mam jedno pytanie: kto Cię zmusza żebyś płacił?
>Przecież jest to podatek całkowicie dobrowolny.

Tem bardziej Ojczyzna Cenić winna me Ochotnicze Poświęcenie, iżem Finans i Zdrowie dla tych Wdowów i Sierotów szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych; dla tych Pól malowanych Zbożem rozmaitem, wyzłacanych Pszenicą, posrebrzanych Żytem (sic!); gdzie bursztynowy Świerzop, Gr(d?)yka jak Śnieg biała, gdzie panieńskim Rumieńcem Dzięcielina pała... .
setarkos (10757 punktów)
> .. Należę do tej grupy palących, która najpierw rozejrzy się w koło, nim zapali, aby nie uprzykrzać życia innym. Nieważne- dzieciom czy dorosłym. Lubię sobie zapalić np. gdy czekam na autobus, ale zawsze odejdę sobie trochę od przystanku aby nikomu nie chuchać po twarzy. Wiem, że sam zapach dymu unoszący się w powietrzu jest nieprzyjemny dla niepalących (nawet mnie też czasem drażni gdy ktoś pali .. ). Ale takich osób jak ja chyba nie jest za dużo.

Dzień Dobry

> Wynika to z tego, iż ludzie nie posiadają zmysłu społecznego, że tak to nazwę.

Więcej wiary w ludzi życzę - podobno człowiek staje się taki, jak myśli o innych

> Natomiast jestem zdecydowanym przeciwnikiem zakazu palenia po knajpach. Niech będą knajpy dla niepalących i normalne, w zależności od widzimisię właściciela knajpy.

Dzień Dobry

> .. Może karanie ludzi palących przy dzieciach,

Może być (choć skuteczniejsze mogłyby się okazać kursy dla 'dorosłych' o tym jak się zachowywać przy dzieciach) - niech dają inny (lepszy?) przykład.

>PS. Nie cierpię argumentów przeciw palącym, że jak chcą palić to niech płacą potem za leczenie z własnej kieszeni.
Za to żyją zwykle krócej, odciążając ZUS ;]

Pozdrowienia
Adrian Sadura (0 punktów)
Ok, a teraz powiedz coś konkretnego Albo nie spamuj

Pozdro
19-03-2010 19:29 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
Do konkretów potrzeba twardych danych:
- ile dymu w Polsce emitują palacze tytoniu w porównaniu np. z elektrowniami węglowymi lub palaczami w kotłowniach?
- czy palenie kadzidełek lub grillowanie (których nie lubię) wprowadza do atmosfery więcej szkodliwych substancji niż ogniska (które lubię)?
- jaka jest miara fizyczna i ekonomiczna palenia tytoniu w skali Kraju (prawodawcy) w porównaniu ze spalaniem czego innego (np. paliw samochodowych)?
..

Przy braku takich danych można co najwyżej powymieniać odczucia (Twoje okazały się dość zbieżne z moimi) albo pospamować ;]

Zdrowego powietrza

P.S.
Bez miarodajnego rozeznania wpływu palaczy na otoczenie, opinie o nich mogą być podobne do opinii np. o cyklistach.
19-03-2010 12:07 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Ale takich osób jak ja chyba nie jest za dużo.
Więcej niż myślisz Ale jest faktem, że takich ... innych też jest dużo. Za dużo.
19-03-2010 23:24 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>Ale takich osób jak ja chyba nie jest za dużo.
>Więcej niż myślisz Ale jest faktem, że takich ... innych też jest dużo. Za dużo.

A ci psują nam, kulturalnym śmierdzielom, opinię u tych, którzy śmierdzą czym innym


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
19-03-2010 12:43 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast jestem zdecydowanym przeciwnikiem zakazu palenia po knajpach. Niech będą knajpy dla niepalących i normalne,

Chciałeś zapewne napisać "normalne i dla palących". Bo w knajpie gdzie jedna osoba pali - palące są wszystkie.
Palenie papierosów, dym tytoniowy w powietrzu to nie jest norma. To patologia.

> w zależności od widzimisię właściciela knajpy.

Teraz tak jest.
Nie ma w moim mieście pubu do którego mogę pójść ze znajomymi i nie wrócić cuchnąca i z początkami zapalenia krtani. Super piątkowy wieczór.

Moi znajomi prowadza bistro w którym się nie pali. Przynajmniej raz na tydzień muszą wysłuchiwać narzekań, że jak to tak, kawa bez papieroska.
To jedna z nielicznych knajpek bez dymu, dla palących są na każdym kroku, i jeszcze mało.

>Piątkowy wieczór w pubie, piwko, bilard, bez papierosa, albo kawa w kawiarni bez papieroska to już przesada.

Piwko, bilard, smród, zapalenie krtani. Super imprezka.

>Nie wymagajmy od życia plastikowej sterylności.

Powietrze w miastach do sterylnych nie należy. A to w pubach jest po prostu toksyczne.

>Czasem mam wrażenie, że wiele spraw idzie ku absurdom. Niedługo będą akcje społeczne nt. problemu młodych chłopów grających w piłkę, że to niebezpieczne i w brudzie.

Gra w piłkę powoduje raka płuc i choroby układu krążenia, na dodatek i u graczy i u widzów? Od kiedy?

>Oczywiście użyłem tutaj paraboli ale chodzi mi o wrażenie.

Parabola powinna mieć minimum sensu i dać się logicznie przeanalizować. A twoja jest idiotyzmem nieskończonym.
Jak na razie to się chłopców zachęca, żeby grali w piłkę, boiska buduje w każdej gmninie.
Skąd Ci w ogóle do głowy przyszło akurat takie porównanie? Kupy się nie trzyma.

>Wracając do tematu, nie jest problemem papieros, tylko ludzie niewiedzący kiedy mogą, a kiedy nie powinni zapalić.

A więc zakaz ma sens. Bo jak na razie żadne prośby i groźby (medyczne) nie działają.

>Może karanie ludzi palących przy dzieciach, albo przy dorosłych w taki sposób, że tym drugim to przeszkadza,

Czyli jednak zakaz palenia.
Bo jak idę się napić piwa to mi palący bardzo przeszkadzają.
I nie mogę sobie pójść gdzie indziej, bo nie ma gdzie indziej.

> uświadomiłoby palących, że truć siebie można ale innych już nie.

A wiec jednak zakaz palenia.
Bo tylko palacz palący w odizolowaniu nie truje innych.

>Pozdrawiam
>PS. Nie cierpię argumentów przeciw palącym, że jak chcą palić to niech płacą potem za leczenie z własnej kieszeni.

Palący w lokalach powinni płacić na fundusz walki z rakiem u kelnerów i barmanów.
W Polsce nie robiono badań, ale w Hiszpanii owszem - rak płuc jest tam chorobą zawodową barmanów.
Czy nikotyna wyłącza sumienie?
Za każdym razem kiedy zapalasz papierosa w pubie, pomyśl sobie, ze właśnie tą śliczną kelnerką albo tego miłego braman który kręci takie szalone drinki, zabijasz na raty. Ty, nie ci "inni co przecież też palą". Ty.

Smacznego piwka!


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
19-03-2010 13:00 
 0 na 2
Aprilus (142 punktów)
Maddy, sama zauważyłaś, że sektor prywatny radzi sobie bez ingerencji machiny urzędniczej. Powstało bistro dla niepalących, prawda? Jeśli to bistro będzie dobrym biznesem, to znajdą się naśladowcy. Załóż bar, dyskotekę czy cokolwiek dla niepalących i problem rozwiązany. Nie trzeba wydawać milionów na stworzenie prawa, następnie na urzędników i ich sekretarki oraz kontrolerów czy prawo jest przestrzegane.

Nie chcesz chodzić do baru, w którym śmierdzi papierosami? Nie chodź! Jeśli ludzie zaczęliby tak postępować, to na pewno powstałyby bary gdzie palenie byłoby zakazane. Prawa rynku :*
19-03-2010 13:56 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Maddy, sama zauważyłaś, że sektor prywatny radzi sobie bez ingerencji machiny urzędniczej.

Nie radzi sobie. Na popyt nie ma podaży. Głównie dlatego, ze nasi restauratorzy się boja. I każdy patrzy, żeby ktoś inny był pierwszy.

> Powstało bistro dla niepalących, prawda?

Nie, powstało bistro w którym się nie pali.
W odróżnieniu od lokalu dla palących, gdzie wchodzisz i zostajesz palącym bo nie masz innego wyjścia, lokale w których się nie pali są dla wszystkich.

A właściciele są Amerykanami i wydawało im się to naturalna a poza tym sami nie palą.

> Jeśli to bistro będzie dobrym biznesem, to znajdą się naśladowcy.

Że dla niepalących, czy że taka fajna para właścicieli i do tego on potrafi wyczarować cuda w ciabatty i na miejscu pala kawę?

A poza tym wystarczy mi jedno bistro. Wystarczyłby mi też jeden _normalny_ pub.
Taki gdzie się mnie nie będzie narkotyzować i truć.

> Nie trzeba wydawać milionów na stworzenie prawa, następnie na urzędników i ich sekretarki oraz kontrolerów czy prawo jest przestrzegane.

Proszę - wprost z ustawy, aktualnie obowiązującej.
"1. Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych poza pomieszczeniami wyodrębnionymi i odpowiednio przystosowanymi: [...]
3) w pomieszczeniach zakładów pracy oraz innych obiektów użyteczności publicznej, a w małych, jednoizbowych lokalach gastronomicznych - poza wyraźnie wyodrębnionymi miejscami. "

Założę się, że nie miałeś pojęcia, że takie przepisy obowiązują do 1995 roku.
Bo nikt ich nie przestrzega. A nie przestrzega, bo policja jest do wyższych celów a straż miejska twierdzi, że nie mają uprawnień.

Potrzebny jest bat, bo trująca otoczenie mniejszość sama się nie nastąpi.

>Nie chcesz chodzić do baru, w którym śmierdzi papierosami? Nie chodź!

Nie chodzę. Nie chodzę wcale, bo wszędzie śmierdzi.

> Jeśli ludzie zaczęliby tak postępować, to na pewno powstałyby bary gdzie palenie byłoby zakazane.

Ludzie tak postępują. Większość moich znajomych nie pali. Większość nie chodzi do pubów, bo tam śmierdzi.

> Prawa rynku :*

Bezgraniczna wiara w niewidzialną rękę rynku zużyła się dawno temu.
Tylko osoba naiwna wierzy, ze to popyt nakręca podaż.
Gdyby tak było, reklama nie byłaby takim zyskownym przedsięwzięciem.

Nie mam zamiaru demonstrować pod jakimś pubem, że mi śmierdzi. Bo można najwyżej po gębie od bramkarzy dostać. O to żebym w miejscu publicznym nie musiała być narażona na trucie (o smrodzie nie wspominając) ma zadbać państwo. Tak samo jak o to, żebym na ulicy w biały dzień nie została napadnięta i zgwałcona. To jest ta sam funkcja państwa - ochrona jednych obywateli przed egoizmem innych.

Większość obywateli nie pali. W różnych sondażach za zakazem jest 60% do 75% pytanych.
To nie jest żadne narzucanie czegoś przez "państwo". To raczej dostosowanie prawa do woli większości.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
19-03-2010 14:08 
 Ocena 2 na 2
Aprilus (142 punktów)
Sektor prywatny radzi sobie z tym "problemem" skoro pojawiają się takie punkty jak bistro, gdzie się nie pali. To już tylko krok do tego, żeby zaczęły powstawać bary, gdzie się nie pali.

Różnica między naszymi punktami widzenia leży w podstawowym pojęciu wolności i uznania własności. Jeśli jestem właścicielem baru, to ode mnie zależy czy można w nim palić czy nie. Nie podoba się? Idź do konkurencji.
Adrian Sadura (0 punktów)
Oczywiście, masz dużo racji, czego nie mogę Ci odmówić. Szczególnie ostatni argument. Natomiast tam gdzie ja chodzę w moim kochanym mieście na piwko/ kawkę, czyli najczęściej do Desdemony, barmanki kopcą same, bo widuję je kilkadziesiąt razy w roku. Ale ogólnie oczywiście masz rację.

Pozdrawiam
19-03-2010 23:46 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Parabola powinna mieć minimum sensu i dać się logicznie przeanalizować. A twoja jest idiotyzmem nieskończonym.
>Jak na razie to się chłopców zachęca, żeby grali w piłkę, boiska buduje w każdej gmninie.
>Skąd Ci w ogóle do głowy przyszło akurat takie porównanie? Kupy się nie trzyma.

Chodzi mi nie o brud a o samo hasło "sport to zdrowie".
Syn mojej znajomej przeskakiwał przez kozła do czego żywo zachęcał go nauczyciel WF-u. Spadł tak niefortunnie, że uszkodził sobie kręgosłup. Dotychczas to zachęcanie kosztowało jego rodziców dom i niezły samochód. Strat moralnych nie sposób policzyć. Kilka operacji w niemieckiej klinice i nerwy z tym związane + czas zanim w ogóle postawiono diagnozę, niewyjaśnione upadki i omdlenia dziecka oraz jego widok na wózku inwalidzkim przez chyba trzy lata. Według obecnej wiedzy medyków, 2-gi stopień niepełnosprawności do końca życia.
Lepiej by było dla chłopaka gdyby zaczął palić w wieku 9 lat zamiast w tańcu, ruchu wypoczywać.

Ja sam uległem dwóm wypadkom podczas gry w piłkę w podstawówce. Raz skończyło się na wybitym palcu a drugi na złamanych dwóch zębach i solidnym wstrząsie mózgu.
Dwóch moich kolegów już w szkole średniej miało kilkakrotnie gipsowane nogi z okazji gry w nogę i siatkę. Jeden z nich przestał gdy lekarz ostrzegł go, że jeszcze jeden, dwa urazy i może się skończyć amputacją a drugi zdążył skończyć szkołę. Ani nie pali ani się nadmiernie nie gimnastykuje.

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
Aprilus (142 punktów)
Z moich obserwacji wynika, że liczba osób palących papierosy spada. Spowodowane jest to kilkoma czynnikami. Po pierwsze, papierosy śmierdzą, coraz częściej ludzie rezygnują z palenia by nie śmierdzieć. Po drugie, papierosy kosztują coraz więcej, dlatego coraz mniej ludzi chce wydawać spore pieniądze na tego typu przyjemności. Po trzecie, papierosy niszczą zdrowie, co zaczyna być traktowane serio. Młodzież zaczyna być świadoma tego, że palenie papierosów nie jest "fajne", ale dodatkowo jest też śmierdzące i szkodliwe.

Nie palę i nie lubię, gdy ktoś w moim otoczeniu pali. W miejscu, w którym pracuję, palacze wychodzą na tzw. "dymka" na zewnątrz bądź palą w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym. Tak jest od dwóch lat. Bez pomocy polityków i urzędników. Ludzie kulturalni potrafią się dogadać.

Co do palenia przy dzieciach. Proponujesz prawny zakaz palenia przy małoletnich, tak? Ingerujesz w życie prywatne ludzi, w ich życie rodzinne, stosunki jakie między nimi panują, a to zazwyczaj nie jest dobre. Nie sądzisz, że z czasem ludzie przestaną palić przy dzieciach? Poziom wiedzy w społeczeństwie rośnie, dlatego myślę, że prędzej czy później nawet najgłupsi obywatele zrozumieją swój błąd i przestaną palić przy dzieciach, a jeśli nie przestaną to niestety nic z tym nie możemy zrobić.

Można powiedzieć "przecież oni szkodzą tym dzieciom!", oczywiście. Czy rodzice, którzy źle karmią swoje dzieci np. doprowadzają je do otyłości, a co za tym idzie do poważnych komplikacji zdrowotnych, czy Ci rodzice powinni dostać prawny nakaz karmienia swoich dzieci inaczej? Oto jest pytanie.

Twoje intencje są dobre. Chcesz chronić dzieci przed głupotą ich rodziców. Jednak przyjmując ten typ myślenia musielibyśmy prędzej czy później podjąć temat noszenia czapki przez dzieci, odpowiedniej diety, odpowiedniej ilości sportu, ilości godzin spędzonych przed komputerem i telewizorem... Ciężka sprawa.
19-03-2010 11:21 
 Ocena 1 na 1
esef (22 punktów)
Właśnie o to chodzi, że nie uważam ingerencji za coś dobrego, ale jej brak też nie jest dobry...Patowa sytuacja a cierpią dzieci.
19-03-2010 11:39 
 Ocena 1 na 1
Aprilus (142 punktów)
>Właśnie o to chodzi, że nie uważam ingerencji za coś dobrego, ale jej brak też nie jest dobry...Patowa sytuacja a cierpią dzieci.

Zatem co proponujesz? Chętnie wysłucham także Twojej propozycji w takiej sprawie. Wyobraź sobie stereotypową polską rodzinę. Jest jeden problem. Matka karmi dzieci ogromną ilością słodyczy, robi im 6 posiłków dziennie, dzieci są otyłe, a to prowadzi do problemów ze zdrowiem. Co zrobić w takiej sytuacji? Dzieci cierpią.
19-03-2010 12:09 
 Ocena 2 na 2
Guzik (2020 punktów)
>>Właśnie o to chodzi, że nie uważam ingerencji za coś dobrego, ale jej brak też nie jest dobry...Patowa sytuacja a cierpią dzieci.
>Zatem co proponujesz? Chętnie wysłucham także Twojej propozycji w takiej sprawie. Wyobraź sobie stereotypową polską rodzinę. Jest jeden problem. Matka karmi dzieci ogromną ilością słodyczy, robi im 6 posiłków dziennie, dzieci są otyłe, a to prowadzi do problemów ze zdrowiem. Co zrobić w takiej sytuacji? Dzieci cierpią.


Może prawnie tego nie rozwiążemy, nie ma instrumentów(co nie znaczy, ze nie powinno być). Moim zdaniem w takich wypadkach powinna interweniować służba zdrowia.Często miewam przypadki zatrucia nikotyną po spaniu w zadymionym pomieszczeniu. Rano takie dziecko przychodziszare, niedotlenione, skarzy się na ból głowy, brzucha i nudności. Zwracam wtedy uwagę rodzicowi. Co do opychania dzieci, w Stanach jest chyba przepis, że taki rodzic może miecć sankcje prawne.
Aprilus (142 punktów)
>Może prawnie tego nie rozwiążemy, nie ma instrumentów(co nie znaczy, ze nie powinno być). Moim zdaniem w takich wypadkach powinna interweniować służba zdrowia.Często miewam przypadki zatrucia nikotyną po spaniu w zadymionym pomieszczeniu. Rano takie dziecko przychodziszare, niedotlenione, skarzy się na ból głowy, brzucha i nudności. Zwracam wtedy uwagę rodzicowi. Co do opychania dzieci, w Stanach jest chyba przepis, że taki rodzic może miecć sankcje prawne.

O proszę, do tego to prowadzi! Rząd będzie nam mówił czym mamy karmić nasze dzieci Dalej, będzie nam mówił co MY możemy lub mamy jeść, w końcu jesteśmy jego niewolnikami, o których on musi dbać
19-03-2010 13:52 
 Ocena 1 na 3
Guzik (2020 punktów)
>> dziecko przychodzi szare, niedotlenione, skarzy się na ból głowy, brzucha i nudności. Zwracam wtedy uwagę rodzicowi. Co do opychania dzieci, w Stanach jest chyba przepis, że taki rodzic może mieć sankcje prawne.>
O proszę, do tego to prowadzi! Rząd będzie nam mówił czym mamy karmić nasze dzieci Dalej, będzie nam mówił co MY możemy lub mamy jeść, w końcu jesteśmy jego niewolnikami, o których on musi dbać

To Aprilusie nie jest smieszne. Dziecko zatrute nikotyną przez własna matkę?! A w Polsce takich jest tysiące.
Niestety, widzę na Forach, że ludzie częściej reagują na krzywdzę zwierzat niż na krzywdę dziecka.
sztejkat (4743 punktów)
Edukacja.

Przy czym - nie propaganda.

Edukacja: wyjaśnianie, informowanie, kształtowanie postaw na podstawie rozumu.

Propaganda: "bo zupa była za słona","nie biję" - modyfikacja zachowań poprzez odwoływanie się do emocji z utylitarnym traktowaniem racji rozumowych.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
THG303 (370 punktów)
Ktoś kto nie pali, nigdy nie zrozumie palaczy. Palenie papierosów, cygar, cygaretek czy palenie fajki, to przede wszystkim czerpanie przyjemności płynącej ze smaku tytoniu, z powolnego wdychania i wydychania dymu, z pieczołowitego nabijania fajki, czy własnoręcznego skręcania papierosa. To właśnie od rytuału palenia spora część ludzi jest uzależniona. Dlatego tez od rytuału nie odstraszą malunki ostrzegawcze na paczkach papierosów. Wszyscy palacze wiedzą, że tytoń jest szkodliwy, a jednak palą. Możliwe więc, że jest coś jeszcze, jakiś dodatkowy czynnik, i nie jest nim uzależnienie od nikotyny, chociaż również odgrywa sporą rolę. Palenie jest ogromnie relaksującą czynnością. Uwielbiam palić, ale nie robię tego nałogowo. Zapalę jednego-dwa papierosy rano do kawy, w ciągu dnia może też ze dwa, a po obiedzie cygaretkę, lub w towarzystwie (oczywiście palaczy) fajkę, albo dobre cygaro. WSZYSTKO jest dla ludzi, tylko ludzie muszą potrafić z tego korzystać. Oczywiście popieram bunt przeciwko paleniu na ruchliwej ulicy lub przy dzieciach. Tu nie chodzi o brak świadomości. Tu chodzi jedynie o głupotę i brak kultury. To nic trudnego palić tak, by nikomu nie szkodzić. Nie można zakazywać palenia wszędzie, tylko dlatego, że są ludzie pozbawieni kultury, których trzeba omijać, by się nie przypalić. Nie można zakazać całkowicie palenia, gdyż ukarze się także tych, dla których palenie jest wyłącznie przyjemnością i relaksem.
Palącemu jest łatwiej zrozumieć niepalącego, niż niepalącemu palącego

A jeśli chodzi o kwestię "śmierdzenia" papierosów, śmiałbym polemizować

PS. zastanawia mnie następująca kwestia:
Papierosy chcieli by zakazać wszędzie, a jednocześnie alkohol można kupić w każdym sklepie, w większości restauracji itp, a wiadomo, iż wywołuje większą szkodliwość społeczną. I tym miłosiernie nami władający się tak głośno nie przejmują... hmm...

PS. papierosy nie są bardziej szkodliwe dla dzieci i niepalących, aniżeli spacer chodnikiem przy ulicy zapełnionej samochodami. Ogólnie rzecz biorąc w powietrzu znajduje się o wiele więcej szkodliwych i mutagennych substancji.
19-03-2010 16:56 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ktoś kto nie pali, nigdy nie zrozumie palaczy. Palenie papierosów, cygar, cygaretek czy palenie fajki, to przede wszystkim czerpanie przyjemności płynącej ze smaku tytoniu, z powolnego wdychania i wydychania dymu, z pieczołowitego nabijania fajki, czy własnoręcznego skręcania papierosa.

Widziałam może w życiu 2 osoby które skręcały papierosa (nie liczę lat 80-tych kiedy skręcali wszyscy bo papierosy były na kartki). Fajka to też dziś rzadkość. Fakt, mniejsze ryzyko raka płuc przy fajce. Za to masz duże szanse na raka języka (papierosa się tak długo nie ssie).
Poza tym jeżeli palisz sobie w domu to sobie pal.

Ja uważam ze ukrócić trzeba palenie w otoczeniu osób, które sobie wdychania dymu nie życzą.

>To właśnie od rytuału palenia spora część ludzi jest uzależniona.

Rytuał?
To się nerwica natręctw nazywa. Ile to ja razy słyszałam, że ktoś wróciła do papierosów bo "nie miałem co z rękami zrobić".

Twoje usprawiedliwienia nie różnią się wiele od uwznioślania picia przez funkcjonującego alkoholika.
Rytuał, nie w nadmiarze, celebruję... te 3 drinki wieczorem muszę wypić bo mnie to odpręża. A te w porze lanczu dobrze wpływają na trawienie. Przecież się nie upijam
Zawsze mogę przestać.

Brzmi znajomo?

>Dlatego tez od rytuału nie odstraszą malunki ostrzegawcze na paczkach papierosów. Wszyscy palacze wiedzą, że tytoń jest szkodliwy, a jednak palą.

Większość zaczęła jako szczyle, z głupoty i dla popisania się, często przypłacając pierwsze doświadczenia torsjami. A że z wiekiem coraz trudniej przyznać się do głupoty więc się dorabia różne wzniosłe teorie.

>Możliwe więc, że jest coś jeszcze, jakiś dodatkowy czynnik, i nie jest nim uzależnienie od nikotyny, chociaż również odgrywa sporą rolę.

>Palenie jest ogromnie relaksującą czynnością.

Picie jest ogromnie relaksująca czynnością.

Palenie relaksuje bo łagodzi głód nikotynowy. Ja kto narkotyk.
Osoba niepaląca nie znajduje w paleniu żadnego relaksu i uspokojenia. Trzeba się najpierw uzależnić, żeby to poczuć.

>Uwielbiam palić, ale nie robię tego nałogowo. Zapalę jednego-dwa papierosy rano do kawy, w ciągu dnia może też ze dwa, a po obiedzie cygaretkę, lub w towarzystwie (oczywiście palaczy) fajkę, albo dobre cygaro.
>WSZYSTKO jest dla ludzi,

Szczególnie:
Aceton
Amoniak
Arsen
Benzopiren
Butan
Chlorek winylu
Ciała smołowate
Cyjanowodór
DDT
Dibenzoakrydyna
Dimetylonitrozoamina
Fenole
Formaldehyd
Kadm
Metanol
Naftyloamina
Nikotyna
Piren
Polon
Tlenek węgla
Toluidyna
Uretan

> tylko ludzie muszą potrafić z tego korzystać.
Niestety, większość nie potrafi a potem rak, choroby układu krążenia i inne takie.
A wystarczy odrobina dobrego smaku i wysublimowania. Człowieka kulturalnego ciała smoliste omijają szerokim łukiem. A wiec wiemy już, że ci co chorują, po prostu są nie dość kulturalni.

>Oczywiście popieram bunt przeciwko paleniu na ruchliwej ulicy lub przy dzieciach. Tu nie chodzi o brak świadomości. Tu chodzi jedynie o głupotę i brak kultury. To nic trudnego palić tak, by nikomu nie szkodzić.

Czyli w zamkniętym pomieszczeniu z systemem filtracyjnym albo samotnie na środku pola.
Widzisz, odrobina analizy i już dochodzisz do tych samych wniosków, co Ci niekulturalni niepalący, którzy nie potrafią omijać formaldehydu z twojego peta.

>Nie można zakazywać palenia wszędzie, tylko dlatego, że są ludzie pozbawieni kultury, których trzeba omijać, by się nie przypalić...

lub żeby nie nawdychać się toksycznego dymu.
Niestety, przypalenia dużo łatwiej uniknąć niż tych wyziewów.
Trudno jest obchodzić łukiem o promieni 10 metrów każdego palacza. Miasta mamy zatłoczone, ulice ciasne, nie mówiąc już o zamkniętych pomieszczeniach.

>Nie można zakazać całkowicie palenia, gdyż ukarze się także tych, dla których palenie jest wyłącznie przyjemnością i relaksem.

I to Twoje nastawienie zmienia skład chemiczny Twoich wyziewów?

>Palącemu jest łatwiej zrozumieć niepalącego, niż niepalącemu palącego
>A jeśli chodzi o kwestię "śmierdzenia" papierosów, śmiałbym polemizować

Osoba o upośledzonym zmyśle węchu i smaku (to nie obelga, to fakt, jeden papieros wystarczy, żebyś tego dnia więcej solił, a co dopiero regularne porażanie tych zmysłów) oczywiście nie czuje tego koszmarnego smrodu który wbija się w ubranie i włosy. Więc nie potrafi zrozumieć niepalącego.

To nie kwestia gustu. Są tytonie które spalane, przez chwilę mają przyjemny zapach. Ale smród pozostaje po nich taki sam. I spaliny te są równie toksyczne.

>PS. zastanawia mnie następująca kwestia:
>Papierosy chcieli by zakazać wszędzie, a jednocześnie alkohol można kupić w każdym sklepie, w większości restauracji itp, a wiadomo, iż wywołuje większą szkodliwość społeczną.

W odróżnieniu od papierosów, alkohol ma bezpieczną dawkę.
Na dodatek ile byś nie pił, Twój sąsiad ze stolika obok nie dostanie ostrego zapalenia trzustki ani marskości wątroby.

>I tym miłosiernie nami władający się tak głośno nie przejmują... hmm...

Można palić publicznie a pić alkoholu już nie.
Można sprzedawać papierosy 2 metry od kościoła albo szkoły, ale żeby otworzyć knajpkę trzeba mieć koncesję i liczyć metry od kościoła, szkoły i czegoś tam jeszcze.
Liczba sprzedawców papierosów jest nielimitowana, liczba koncesji na alkohol jest ograniczona.

>PS. papierosy nie są bardziej szkodliwe dla dzieci i niepalących, aniżeli spacer chodnikiem przy ulicy zapełnionej samochodami.

A masz na to jakie argumenty poza "jestem święcie przekonany bo to mi pasuje do mojej teorii"?
Od kiedy to jest wybór "albo spaliny albo dym tytoniowy" i gdzie mogę złożyć deklarację, że ja jednak wybieram spaliny, bo samochody nie wtykają rur wydechowych do restauracji i pubów?

> Ogólnie rzecz biorąc w powietrzu znajduje się o wiele więcej szkodliwych i mutagennych substancji.

Czyli uważasz, że skoro ktoś jest skazany na wdychanie spalin w mieście to mu jeszcze dołożymy dymu tytoniowego, bo jakie ma znaczeni na co umrze?


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
19-03-2010 18:56 
 Ocena 2 na 2
THG303 (370 punktów)
>>To właśnie od rytuału palenia spora część ludzi jest uzależniona.
>Rytuał?
>To się nerwica natręctw nazywa. Ile to ja razy słyszałam, że ktoś wróciła do papierosów bo "nie miałem co z rękami zrobić".

O tym między innymi pisałem.

>Twoje usprawiedliwienia nie różnią się wiele od uwznioślania picia przez funkcjonującego alkoholika.
>Rytuał, nie w nadmiarze, celebruję... te 3 drinki wieczorem muszę wypić bo mnie to odpręża. A te w porze lanczu dobrze wpływają na trawienie. Przecież się nie upijam
>Zawsze mogę przestać.
>Brzmi znajomo?

Twoją postać bardziej można porównać do osoby wypalającej 30 papierosów dziennie, to o czym ja mówię, można porównać raczej do doświadczonego znawcy win wytrawnych.

>>Dlatego tez od rytuału nie odstraszą malunki ostrzegawcze na paczkach papierosów. Wszyscy palacze wiedzą, że tytoń jest szkodliwy, a jednak palą.
>Większość zaczęła jako szczyle, z głupoty i dla popisania się, często przypłacając pierwsze doświadczenia torsjami. A że z wiekiem coraz trudniej przyznać się do głupoty więc się dorabia różne wzniosłe teorie.

Są też ludzie, dla których tytoń, ogółem, to pasja/hobby. W rodzinie, to dosyć niszowe zainteresowanie przechodziło z ojca na syna od paru pokoleń. Ha! mam nawet w gablocie ponad stuletnie fajki pradziadka.

>Palenie relaksuje bo łagodzi głód nikotynowy. Ja kto narkotyk.

Nie mówię, że nie, acz nikotyna jest jednym z WIELU czynników uzależnienia.

>Osoba niepaląca nie znajduje w paleniu żadnego relaksu i uspokojenia. Trzeba się najpierw uzależnić, żeby to poczuć.

Jak chyba wszystko. Jazda na nartach też nie sprawia przyjemności, póki się na nich jeździć nie nauczysz. Potem zmienia się to w pasję, potem w "nałóg". Przyjdzie zima i od razu na narty. (tak, wiem narty to sport, a sport to zdrowie - a to tylko przykład)

>>Oczywiście popieram bunt przeciwko paleniu na ruchliwej ulicy lub przy dzieciach. Tu nie chodzi o brak świadomości. Tu chodzi jedynie o głupotę i brak kultury. To nic trudnego palić tak, by nikomu nie szkodzić.
>Czyli w zamkniętym pomieszczeniu z systemem filtracyjnym albo samotnie na środku pola.

Albo po prostu w domu.

>>Palącemu jest łatwiej zrozumieć niepalącego, niż niepalącemu palącego
>>A jeśli chodzi o kwestię "śmierdzenia" papierosów, śmiałbym polemizować
>Osoba o upośledzonym zmyśle węchu i smaku (to nie obelga, to fakt, jeden papieros wystarczy, żebyś tego dnia więcej solił, a co dopiero regularne porażanie tych zmysłów) oczywiście nie czuje tego koszmarnego smrodu który wbija się w ubranie i włosy.

Chodziło mi o to, że lubię zapach dymu. Potrafi być przyjemny. Tym bardziej paląc w fajce aromatyczny tytoń, którego zapach roznosi się po całym pokoju, i nawet niepalącym znajomym podoba się ten zapach. Poważnie!

>To fakt, jeden papieros wystarczy, żebyś tego dnia więcej solił, a co dopiero regularne porażanie tych zmysłów

To fakt, bo ktoś tak powiedział/napisał, czy bo się poznało na własnej skórze?

>W odróżnieniu od papierosów, alkohol ma bezpieczną dawkę.
>Na dodatek ile byś nie pił, Twój sąsiad ze stolika obok nie dostanie ostrego zapalenia trzustki ani marskości wątroby.

Po papierosie mężowie nie biją żon i dzieci, nie rozbijają się na drzewach samochodami, nie biegają z siekierą po klatce, nie zasypiają na dworcu itd.

>>PS. papierosy nie są bardziej szkodliwe dla dzieci i niepalących, aniżeli spacer chodnikiem przy ulicy zapełnionej samochodami.
>A masz na to jakie argumenty poza "jestem święcie przekonany bo to mi pasuje do mojej teorii"?

Zamknij się w garażu i odpal silnik diesla. Po godzinie, dwóch umrzesz na skutek zatrucia spalinami. Do benzyny "starego typu" dodaje się tetraetyloołowiu (stąd nazwa handlowa- etylina). Związek ten jest silnie trujący. Ołów działa toksycznie na wszystkie organizmy żywe, toteż stanowi bardzo duże zagrożenie dla środowiska naturalnego. Szczególnie narażeni na zatrucie ołowiu są mieszkańcy aglomeracji miejskich o dużym ruchu samochodowym. Średnio ze spalenia 1dm3 benzyny do atmosfery przechodzi 0,4- 0,7 g ołowiu i wiele niepalnych węglowodorów. Nowe samochodu zaopatrzone są w katalizatory, pozwalające na zmniejszenie emisji szkodliwych substancji podczas spalania paliwa, ale przy 100 samochodach na minutę na skrzyżowaniu nie robi to wielkiej różnicy.
Dodajmy też wyziewy z kominów fabrycznych.
Jest od groma ludzi którzy nie palą, i też chorują na raka płuc, właśnie z powodu zanieczyszczenia powietrza.
19-03-2010 20:49 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
> Do benzyny "starego typu" dodaje się tetraetyloołowiu (stąd nazwa handlowa- etylina). Związek ten jest silnie trujący. Ołów działa toksycznie na wszystkie organizmy żywe, toteż stanowi bardzo duże zagrożenie dla środowiska naturalnego. Szczególnie narażeni na zatrucie ołowiu są mieszkańcy aglomeracji miejskich o dużym ruchu samochodowym. Średnio ze spalenia 1dm3 benzyny do atmosfery przechodzi 0,4- 0,7 g ołowiu i wiele niepalnych węglowodorów. Nowe samochodu zaopatrzone są w katalizatory, pozwalające na zmniejszenie emisji szkodliwych substancji podczas spalania paliwa, ale przy 100 samochodach na minutę na skrzyżowaniu nie robi to wielkiej różnicy.

Proszę nie podawać danych historycznych, jako argumentu w dyskusji.
Albo proszę podać gdzie to świństwo "benzyną starego typu" nazwane można kupić.
rudyment (3233 punktów)
>Co o tym sądzicie? Z jednej strony wolność wolnością ale czy jest jakiś sposób żeby chronić dzieci
>przed biernym paleniem bezmyślnych dorosłych?
>

E-papierosy nasycą wilka i owcę ocalą.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
   Ja się odniosę głównie do tego, bo śmierdzi zadzieraniem nosa:
>Sama nie palę i jestem 100% przeciwniczką wszelkich używek.
   No i co z tego? Weź się odczep i pozwól ludziom robić sobie krzywdę w sposób, jaki preferują. Nic Ci do tego, dopóki robią to tylko sobie.

   Co do ochrony dzieci, chroń swoje, jeśli masz. Dzieci innych to po pierwsze nie Twoja sprawa, po drugie konkurencja dla Twoich dzieci.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Guzik (2020 punktów)
>   Ja się odniosę głównie do tego, bo śmierdzi zadzieraniem nosa:
>>Sama nie palę i jestem 100% przeciwniczką wszelkich używek.
>   No i co z tego? Weź się odczep i pozwól ludziom robić sobie krzywdę w sposób, jaki preferują. Nic Ci do tego, dopóki robią to tylko sobie.
>   Co do ochrony dzieci, chroń swoje, jeśli masz. Dzieci innych to po pierwsze nie Twoja sprawa, po drugie konkurencja dla Twoich dzieci.


Konkurencja? To tak jak w dżungli powinno się z nimi walczyć i pytać:
Dlaczego słoń zabił mrówkę? - Bo takie jest prawo buszu.
Polska to nie busz.
A badania świadczą co myślimy na temat biernego palenia i nie tylko.
www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,36091
Aprilus (142 punktów)
Widzę tutaj sporo absurdów. Ktoś pisał, że wpłacił dużo do skarbu państwa paląc papierosy, mnie to nie obchodzi, ani trochę. W przypadku systemu wolnościowego nie ma czegoś takiego jak państwowa służba zdrowia za darmo i dla wszystkich. Każdy płaci ile chce i na co chce, i kiedy chce. Mamy wolność i nie ma kłótni o to, czy palacze narażają skarb państwa na straty, czy nie. W obecnej sytuacji jest jednak inaczej, przez co istnieją grupy chcące mówić nam jak mamy żyć, żeby było dobrze wszystkim.

Absurdalne są też opisywane przypadki kalekich dzieci, kalekich przez sport. Nie znam ani jednej osoby, która by się tak urządziła. Przez całe życie grałem wyczynowo w piłkę nożną, rekreacyjnie trenowałem boks. Jedyna kontuzja jaka mi się przytrafiła to wybity bark. Znam takich, którzy skręcili staw skokowy, albo złamali nogę. To są przypadki bardzo rzadkie, a jeśli już się przytrafiają, to po dwóch miesiącach delikwent wraca do gry. Jeśli ktoś narusza sobie kręgosłup skokiem przez tzw. kozła, to albo ma niesamowitego pecha, albo jest niesamowitą łamagą.

Co tu dużo mówić? Palacze kochani, jeśli ktoś w Waszym otoczeniu nie chce żebyście zatruwali ich dymem, to nie róbcie tego, problem znika. Nie ma sensu rozważać wprowadzania ustawowego zakazu palenia gdziekolwiek, jeśli nie lubicie baru, gdzie się pali, to szukajcie takiego, gdzie się nie pali. Wolny rynek, konkurencja, prawo popytu i podaży, a nie biurokracja, bałagan i korupcja.

Odchodząc trochę od ogólnego tematu tj. problemu z palaczami, palacze, skoro jesteście za prawem do zatruwania samych siebie, to mam nadzieję, że jesteście także za legalizacją narkotyków i eutanazji. Takie są logiczne konsekwencje tego sposobu myślenia. Ja tak właśnie myślę, moje zdrowie, moja sprawa. Nie palę, ale mogę i wsjo!
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Odchodząc trochę od ogólnego tematu tj. problemu z palaczami, palacze, skoro jesteście za prawem do zatruwania samych siebie, to mam nadzieję, że jesteście także za legalizacją narkotyków i eutanazji. Takie są logiczne konsekwencje tego sposobu myślenia. Ja tak właśnie myślę, moje zdrowie, moja sprawa. Nie palę, ale mogę i wsjo!

Mało logiczne jest stawianie wspólnego mianownika między nałogiem a wspólnotą światopoglądową, która miałaby z tego nałogu wynikać.
Jestem za legalizacją zarówno narkotyków jak i eutanazji a nie palę tytoniu.
20-03-2010 17:30 
 Ocena 1 na 1
Aprilus (142 punktów)
>>Odchodząc trochę od ogólnego tematu tj. problemu z palaczami, palacze, skoro jesteście za prawem do zatruwania samych siebie, to mam nadzieję, że jesteście także za legalizacją narkotyków i eutanazji. Takie są logiczne konsekwencje tego sposobu myślenia. Ja tak właśnie myślę, moje zdrowie, moja sprawa. Nie palę, ale mogę i wsjo!
>Mało logiczne jest stawianie wspólnego mianownika między nałogiem a wspólnotą światopoglądową, która miałaby z tego nałogu wynikać.
>Jestem za legalizacją zarówno narkotyków jak i eutanazji a nie palę tytoniu.
>

Ja także nie palę, a jestem za legalizacją. Chodziło mi tylko o to, że jeśli ktoś pali papierosy, to uważa, że ma prawo niszczyć swój organizm i zabijać siebie. Taka osoba uznaje, że jest suwerenem swojego "ja", ciała i duszy, zatem ma prawo pić, palić, ćpać czy zabić się. Ma prawo do szczęścia według własnej hierarchii wartości, a nie według hierarchii wartości uznawanych przez jakąś część społeczeństwa.

Cieszę się, że mamy podobne poglądy. Mam nadzieję, że dożyjemy takich czasów, gdy większość społeczeństwa będzie miała takie zdanie.
esef (22 punktów)
Ja też jestem za legalizacją innych używek (może z wyjątkiem tych najbardziej niebezpiecznych) a konkretnie jestem za konsekwencją!!
W przypadku nikotyny jak gdyby nigdy nic dzieli się świat pół na pół - na palących i niepalących a głupia marihuana jest traktowana jak wcielenie zła i upadku moralnego. Coś tu nie gra.
Dlatego albo zakażmy wszystkich używek (co niestety jest trudne - bo a) trzeba trafnie zdefiniować słowo używka, a dwa stracimy dużo kasy na tępienie podziemia, które i tak i tak wyrośnie). Albo - jeśli legalizujemy, to wszystko. A żeby nie było za łatwo to na ostrych zasadach - i jeszcze skarb państwa na tym zarobi i może będzie wreszcie kasa żeby zrobić asfalt na mojej ulicy Swoją drogą uważam że dopieprzenie niebotycznych akcyz na alkohol rozwiązałoby częściowo problem pijusów pod sklepem. Jakby najtańszy pitny alkohol kosztował 100 zł za litr to ich po prostu nie było by stać na zalewanie się "najtańszym" winem, a osobom które czasem wypiją wino czy inny alkohol dla smaku nie zrobiło by to żadnej różnicy.
I jak pozostałe osoby, które są za legalizacją tego typu rzeczy - nie korzystam z żadnych używek nawet okazjonalnie a alkohol jest dla mnie rodzajem przyprawy tak jak ocet.
22-03-2010 16:59 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ja też jestem za legalizacją innych używek (może z wyjątkiem tych najbardziej niebezpiecznych) a konkretnie jestem za konsekwencją!!

   Czyli jesteś konsekwentny w żądaniu niektórych rzeczy nie całkiem?

   Więc wszystko jasne:
    Rasizmowi mówimy twardo i zdecydowanie - chyba raczej nie!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365