Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hipotetyczne utracone dochody...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-03-2010 17:29Celtyk (3337 punktów)Hipotetyczne utracone dochody...
Ocena 2 na 2
   To, że nieznajomość prawa szkodzi wiadomo nie od dziś.
Jednak chyba nikt do tej pory jeszcze nie sprecyzował jakiego prawa to się tyczy... Wiele osób w domyśle odbiera to zdanie w odniesieniu do prawa własnego kraju.
   Po zapoznaniu się z treścią artykułu Fajki niezgody doszedłem do wniosku, że w dobie globalizacji naszej planety to hasło nabiera zupełnie innego wymiaru
   W powyższym przypadku obowiązek znajomości prawa innego kraju w którym prowadzi się interesy mnie nie dziwi. Zastanawia mnie natomiast totalna bezkarność urzędów wobec obywateli innego kraju
   Konsekwencje jakie teraz ponosi przedsiębiorca jak sam pisze są efektem jego zaniechania. Jednak, czy jest to wystarczające usprawiedliwienie dla zaistniałej sytuacji? - Osobiście uważam, że nie.
   Z końcowej części artykułu wynika też, że pomimo iż faktycznie niemiecki urząd celny nie ma żadnych dowodów jego winy i w zasadzie przyznaje się do wydana błędnej decyzji to nie zamierza ustąpić.Cytat:
Tymczasem kiedy Bytomski czyta czarno na białym, że wszystkie rzekome dowody wobec jego klienta są dawno nieaktualne już minęły ustawowe trzy lata. Mimo to urząd celny nie widzi powodu, aby ugiąć się przed prawem i przedłużyć po fakcie termin złożenia odwołania.
Dodatkowo polak prawdopodobnie nie uzyska pomocy od ET w tej sprawie. Cytat:
Jednak z przyczyn formalnych Polak nie może liczyć na pomoc ze strony unijnego wymiaru sprawiedliwości.

   Jednak nieznajomość prawa innego kraju może szkodzić nawet wtedy gdy nigdy tam nas nie było czego potwierdzeniem jest artykuł Mandat za niewinność z tą różnicą, że tu jest szansa na pozytywne dla polaka zakończenie sprawy.Cytat:
Irlandzka policja obiecała zbadać sprawę.

   Każdorazowo po przeczytaniu artykułu o podobnym wydźwięku jak pierwszy tu zamieszczony link zawsze się zastanawiam dlaczego szary obywatel zawsze ponosi konsekwencje karne, finansowe, społeczne, towarzyskie, zdrowotne (można wymieniać dalej, ale po co)za swoje błędy natomiast ten sam obywatel w roli funkcjonariusza organu państwa ponosi je w znikomym stopniu, sporadycznie a w przeważającej mierze przypadków nie ponosi jej wcale , albo wręcz jest za to nagradzany (to w odniesieniu do naszych US...).
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
>Każdorazowo po przeczytaniu
>artykułu o podobnym wydźwięku jak pierwszy tu zamieszczony link zawsze się zastanawiam dlaczego
>szary obywatel zawsze ponosi konsekwencje karne, finansowe, społeczne, towarzyskie, zdrowotne
>(można wymieniać dalej, ale po co)za swoje błędy natomiast ten sam obywatel w roli
>funkcjonariusza organu państwa ponosi je w znikomym stopniu, sporadycznie a w przeważającej mierze
>przypadków nie ponosi jej wcale , albo wręcz jest za to nagradzany (to w odniesieniu do
>naszych US...)
.

Obywatelem na ogół się być musi, natomiast funkcjonariuszem niekoniecznie - dlatego musi się to drugie opłacać.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Celtyk (3337 punktów)
>Obywatelem na ogół się być musi, natomiast funkcjonariuszem niekoniecznie - dlatego musi się to drugie opłacać.
   Więc fakt bycia obywatelem nie z wyboru a obowiązku (obywatelstwo się dziedziczy w przypadku obywatelstwa polskiego) niesie ze sobą więcej niekorzyści niż korzyści. Faktem jest, że obywatelstwa się można zrzec. Tylko czy da się żyć w dzisiejszym sformalizowanym świecie nie posiadając żadnego obywatelstwa?
Natomiast praca dla państwa w sumie oznacza bezkarność w przypadku wykonywania pracy na rzecz państwa. Tak dzieje się chyba tylko w przypadku urzędnika, bo w normalnej pracy obywatel-pracownik również ponosi konsekwencje swoich błędów odpowiadając przed pracodawcą. W dodatku odpowiedzialność przed pracodawcą nie wyklucza odpowiedzialności karnej przed państwem
   Nasuwa mi się taki przykry (a może nie koniecznie przykry ...) wniosek, że nie opłaca się być obywatelem na początek naszego kraju, lepiej być jego urzędnikiem.
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Tak może nie całkiem po drodze, ale odsyłam:

www.eioba.pl/a123719/mieszanka_wybuchowa

.
setarkos (10757 punktów)
> .. dlaczego szary obywatel ponosi konsekwencje (..) natomiast ten sam obywatel w roli funkcjonariusza organu państwa ponosi je w znikomym stopniu, sporadycznie a w przeważającej mierze przypadków nie ponosi ich wcale

Taka to u "nas" widać moda, że byle urzędnikowi wolno więcej (bezprawia). Swego czasu bywało inaczej - funkcjonariusz państwowy wymagał od siebie i od niego oczekiwano więcej (zgodności z prawem) niż od zwykłego obywatela.
[Przypomina mi to wydarzenie sprzed kilku lat, gdy premier G.B. otrzymał mandat za
parkowanie auta w Londynie. Córka stwierdziła wtedy, że w Anglii to nawet premier płaci mandaty - zaprzeczyłem - nie "nawet", lecz zwłaszcza.]

Wracając do tematu - pokrzywdzeni w linkowanych sytuacjach mogą chyba zwyczajnie zgłosić na policję próbę wyłudzenia, by jako obywatele Polski korzystać z jej ochrony prawnej. Dodatkowo w pierwszym wypadku doszłoby oskarżenie o zabór mienia.
Niech się nasza władza sądownicza wykazuje.

Pozdrawiam
sztejkat (4743 punktów)
Mnie bardziej zastanawia na jakiej podstawie Polski obywatel przebywający w Polsce ma wykonywać decyzje organów obcego państwa?

W swej naiwności wydawało mi się, że decyzje urzędów czy sądów poza granicami Polski dotyczące obywateli polskich i egzekwowane na terenie Polski muszą zostać zatwierdzone przez polski sąd.

W przeciwnym bowiem razie.... no cóż widzę już jak staję się bogaty, choć może nie piękny. Kto mi bowiem broni skorumpować urzędnika obcego, im bardziej podłego państwa tym lepiej, celem wystawienia wydanych zaocznie nakazów zapłaty wobec wybranych (czytaj - nie zupełnie bez forsy) obywateli polskich?!

Jest tu prawnik? Może spółkę?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
28-03-2010 19:11 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Mnie bardziej zastanawia na jakiej podstawie Polski obywatel przebywający w Polsce ma wykonywać decyzje organów obcego państwa?
On nie wykonał decyzji organu obcego państwa, tylko organy obcego państwa wyegzekwowały własną decyzję w tym wypadku na polaku i w dodatku w PolsceCytat:
...w 2007 roku niemieckie władze celne skonfiskowały jego majątek w Polsce.
   Wracając teraz do treści tegoż artykułu zastanawiam się po jaką cho***re nam takie "PAŃSTWO"?
>W swej naiwności wydawało mi się, że decyzje urzędów czy sądów poza granicami Polski dotyczące obywateli polskich i egzekwowane na terenie Polski muszą zostać zatwierdzone przez polski sąd.
Sądów być może tak, choć nie mam już takiego przekonania Natomiast decyzje urzędów skarbowych widocznie nie...
>W przeciwnym bowiem razie.... no cóż widzę już jak staję się bogaty, choć może nie piękny. Kto mi bowiem broni skorumpować urzędnika obcego, im bardziej podłego państwa tym lepiej...
   Do momentu aż ktoś inny nie podpatrzy pomysłu i Twej osoby jako celu własnego dorobienia się bazując na tym samym schemacie
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365