Racjonalista - Strona głównaDo treści
Trelikowski wraz z Ziemkiewiczem knują przeciw In Vitro.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-07-2013 12:23Asphodelus1 (887 punktów)Trelikowski wraz z Ziemkiewiczem knują przeciw In Vitro.
Ocena 4 na 4
www.youtube.com/watch?v=tUyXy2H9sCs

Stare nagranie, ale warte przypomnienia.

To już przekracza granice absurdu: w linku powyżej mamy radosną dyskusję 2 fanatyków katolickich. Użalają się nad sobą; jacy to oni biedni, i prześladowani, lecz sam Trelikowski pierwszy jest do wprowadzenia ''katolickiego szariatu'' i zakazania In Vitro oraz aborcji...

Pominę fakt, że In Vitro przyczynia się do wzrostu liczby urodzeń w Polsce, o tym wiemy- Trelikowski jako przeciwnik sztucznego zapłodnienia się bowiem zbłaźnił jako rzekomy zwolennik dzietności, ale jednocześnie w ogóle mu nie przeszkadza gdy ( jak sam twierdzi) ''lesbijki z Ameryki zażyczyły sobie głuche dziecko''(!), równocześnie będąc przeciw aborcji płodów uszkodzonych; to już nie jest nawet brak logiki, to jest czysta głupota. Gdy zaś Trelikowski powiedział o hinduskich surogatkach musiałem puścić sobie ten fragment raz jeszcze, bo nie wierzyłem ,że można takie idiotyzmy mówić, myliłem się, jednak można.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)
>Stare nagranie, ale warte przypomnienia.

Niby filmik trwa tylko 7 minut, ale nic, no totalnie nic z niego nie zrozumiałeś.

>Trelikowski pierwszy jest do wprowadzenia ''katolickiego szariatu'' i zakazania In Vitro oraz aborcji...

Połowa rozmowy dotyczy strategii szukania kompromisu, która polega na przyjęciu skrajnego stanowiska, aby móc później z różnych rzeczy zrezygnować. Terlikowski mówi o tym wprost - gdzieś ci to umknęło?

>Pominę fakt, że In Vitro przyczynia się do wzrostu liczby urodzeń w Polsce

Z punktu widzenia Terlikowskiego jedno dziecko poczęte metodą in vitro rodzi się kosztom kilku innych, które lądują w zamrażarce. Dla kogoś, dla kogo życie człowieka zaczyna się od poczęcia, sprzeciw wobec in vitro jest czymś konsekwentnym. Jeśli chronimy życie człowieka, to musiałbyś udowodnić, że zarodek posiadający swój oryginalny ludzki kod DNA nie jest w istocie jeszcze człowiekiem.

>w ogóle mu nie przeszkadza gdy ( jak sam twierdzi) ''lesbijki z Ameryki zażyczyły sobie głuche dziecko''(!)

Bzdura, to był przykład, który miał zilustrować to jakich "okropieństw" dochodzi, gdy ludzkie zarodki nie są objęte ochroną prawną.

>równocześnie będąc przeciw aborcji płodów uszkodzonych;

Tak samo jest przeciw aborcji płodów uszkodzonych, jak przeciw uśmiercaniu osób niepełnosprawnych.

>Gdy zaś Trelikowski powiedział o hinduskich surogatkach musiałem puścić sobie ten fragment raz jeszcze, bo nie wierzyłem ,że można takie idiotyzmy mówić,

Co było w tym idiotycznego?


bembergiem w berg
09-07-2013 13:40 
 Ocena 7 na 7
romaro (25211 punktów)
>Z punktu widzenia Terlikowskiego jedno dziecko poczęte metodą in vitro rodzi się kosztom kilku innych, które lądują w zamrażarce.
Ja pi...o.e. A każde dziecko w osobnym, foliowym woreczku. Stuknijcie się w te durne łepetyny.
Wierzę w życie pozagrobowe. Póki do grobu nie trafię.

Zarodek jest dzieckiem, a nieboszczyk będzie wiecznie żywy. Po co im to, i tak niczego się nie nauczą.
worek kości (2937 punktów)
>durne łepetyny.

Rozumiem, że na racjonaliście poglądy Terlikowskiego mogą spotkać się z emocjonalną reakcją, ale żeby tak reagować nawet na samo referowanie poglądów Terlikowskiego? No naprawdę.

bembergiem w berg
pawel_wr (4297 punktów)

>Rozumiem, że na racjonaliście poglądy Terlikowskiego mogą spotkać się z emocjonalną reakcją,

Na Racjonaliście częściej poglądy Terlikowskiego spotykają
się z chłodną i rzeczową analizą , niż z emocjonalną reakcją ,
co Ty , Worku Kości , sugerujesz.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Na Racjonaliście częściej poglądy Terlikowskiego spotykają się z chłodną i rzeczową analizą , niż z emocjonalną reakcją , co Ty , Worku Kości , sugerujesz.

No, może w innym wątku tak, ale na pewno nie w tym.

bembergiem w berg
09-07-2013 13:44 
 Ocena 5 na 5
Asphodelus1 (887 punktów)
1. Tak, teraz Trelikowski mówi o kompromisach, ale mówi tak tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma wpływu na rząd , a PiS przecież nie rządzi, zresztą jak się wsłuchasz to Trelikowski mówił że jego marzeniem jest, by In Vitro zakazać.
2. Punkt widzenia Trelikowskiego jest niezgodny z polską konstytucją dla której człowiek zaczyna się od chwili narodzin. Gdyby jak chce były naczelny Frondy uznać teorię, iż człowiek zaczyna się od poczęcia (bo nie zaczyna się, zarodek to dopiero kandydat na człowieka, tak jak pestka jabłoni nie jest drzewem jabłoni), to zostało by zakazane i In Vitro i aborcja, nawet w razie gwałtu, czy uszkodzenia płodu.
3. Jeżeli ktoś rzeczywiście zażyczył dal siebie kalekie dziecko z In Vitro, to dla mnie jest niespełna rozumu, ale to jego prawo. Co więcej, chodzi mi o oto, że gdy ktoś chce mieć kalekie dziecko, to Trelikowskiemu to przeszkadza, ale gdy rodzice chcą usunąć chory nieuleczalnie płód, to on chce ich zmusić do urodzenia. Hipokryzja i fanatyzm w jednym.
4. Idiotyczne było to, ze blokowanie badań i eksperymentów na niechcianych/niewykorzystanych zarodkach może powstrzymywać rozwój medycyny, a co do surogatek, to jeśli pełnoletnia kobieta zgodnie ze swą nieprzymuszoną wolą wyrazi zgodę na bycie surogatką to nie widzę problemu.
09-07-2013 17:04 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>1. Tak, teraz Trelikowski mówi o kompromisach, ale mówi tak tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma wpływu na rząd

A kto ma wpływ na rząd? Terlikowski jest obywatelem tego kraju tak samo jak ty i ja - sugerujesz, że nie mamy wpływu na decyzje ludzi, którzy nami rządzą? Przecież byłoby to strasznie straszne.

>jak się wsłuchasz to Trelikowski mówił że jego marzeniem jest, by In Vitro zakazać.

W demokracji na szczęście można sobie marzyć o różnych rzeczach, a jeśli ktoś chce czegoś prawnie zakazać, to musi znaleźć i przekonać do swoich poglądów większość. Terlikowski przedstawia swoje argumenty i jeśli zamiast je odpierać, skupiasz się na inwektywach, to można się zastanowić, kto tutaj właściwie zachowuje się jak oszołom.

>2. Punkt widzenia Trelikowskiego jest niezgodny z polską konstytucją dla której człowiek zaczyna się od chwili narodzin.

Gdzie jest tak napisane w konstytucji?

>Gdyby jak chce były naczelny Frondy uznać teorię, iż człowiek zaczyna się od poczęcia to zostało by zakazane i In Vitro i aborcja, nawet w razie gwałtu, czy uszkodzenia płodu.

Aborcja jest dopuszczalna na gruncie etyki katolickiej - poczytaj sobie o zasadzie podwójnego skutku. W skrócie chodzi o sytuację, gdy śmierć płodu jest ubocznym skutkiem ratowania życia matce, a nie celem samym w sobie.

A jeśli chodzi o in vitro - moim zdaniem, póki ta technologia wymaga zapłodniania wielu, później zbędnych zarodków, sprzeciw katolików jest uzasadniony, jednak jeśli jednak metoda ta zostanie udoskonalona, KK raczej złagodzi swoje stanowisko. I nie mów, że pary pozbawione dzisiaj dostępu do in vitro straciłyby szansę na posiadanie własnego dziecka - zawsze istnieje możliwość adopcji.

>3. Jeżeli ktoś rzeczywiście zażyczył dal siebie kalekie dziecko z In Vitro, to dla mnie jest niespełna rozumu, ale to jego prawo.

Ludzie powinni mieć prawo tworzyć kalekie dzieci?

>Co więcej, chodzi mi o oto, że gdy ktoś chce mieć kalekie dziecko, to Trelikowskiemu to przeszkadza, ale gdy rodzice chcą usunąć chory nieuleczalnie płód, to on chce ich zmusić do urodzenia. Hipokryzja i fanatyzm w jednym.

Niesamowite.

1. Tak, Terlikowskiemu przeszkadza, że ktoś umyślnie uszkadza płody, żeby rodziły się kalekie dzieci.
2. Tak, Terlikowskiemu przeszkadza, że ktoś chce uśmiercać kalekie płody tym bardziej, że rozwój medycyny pozwala na coraz lepsze życie osobom niepełnosprawnym.

Ale na miły Bóg, jakim cudem połączenie tych dwóch postaw jest dla ciebie przejawem hipokryzji i fanatyzmu?

>4. Idiotyczne było to, ze blokowanie badań i eksperymentów na niechcianych/niewykorzystanych zarodkach może powstrzymywać rozwój medycyny

A blokowanie eksperymentów na ludziach nie powstrzymuje przypadkiem rozwoju medycyny w jeszcze większym stopniu?

>a co do surogatek, to jeśli pełnoletnia kobieta zgodnie ze swą nieprzymuszoną wolą wyrazi zgodę na bycie surogatką to nie widzę problemu.

Terlikowski w tym wywiadzie nie był przeciwko surogatkom, tylko przeciwko braku odpowiedniego prawa, przez co możliwa jest sytuacja, w której wynajmuje się kobiece brzuchy, aby tworzyć różne zmodyfikowane genetycznie dzieci.


bembergiem w berg
09-07-2013 17:42 
 Ocena 9 na 9
MarcinK (9189 punktów)

>Aborcja jest dopuszczalna na gruncie etyki katolickiej - poczytaj sobie o zasadzie podwójnego skutku.

A Ty worek nie zapominaj, że:

Cytat:
Ks. prof. Warzeszak zwraca uwagę, że choć etyka dopuszcza stosowanie zasady podwójnego skutku, jednak moralność katolicka stawia wyższe wymagania. - W przypadku zagrożenia życia matki będącej w ciąży etyka chrześcijańska podkreśla potrzebę heroizmu. Jeśli matka zdecydowałaby się ratować swoje życie kosztem życia dziecka, nie popełni czynu niemoralnego, ale chrześcijaństwo zachęca, aby poświęciła swoje życia dla ratowania życia dziecka - tłumaczy.


www.opoka.(*)ka/F/FE/gn201111-podwojny.html

Na wszelki zaś wypadek, jakby inkubator nie do końca odczuwał tą wewnętrzną heroizmu potrzebę, można zawsze go nieco wspomóc tworząc taki katolicki raj na ziemi:

wyborcza.p(*)_uratowali_chora_ciezarna.html

No i jeszcze nowsza sprawa:

wiadomosci(*)ze_usunac_ciazy__Zabrania.html

Terlikowisko zaś, zgodnie z etyką katolicką, przytacza oczywiście podwójnego skutku zasadę:

Cytat:
Nie jest usprawiedliwieniem dla zabicia także to, że - jak twierdzi część lekarzy - ciąża może być niebezpieczna dla dziewczynki - bowiem od tego jest medycyna, by próbowała pomóc obojgu, a nie od tego, by jedno z nich skazywała na śmierć. I warto o tym pamiętać, gdy jesteśmy bombardowani kolejnymi emocjonalnymi narracjami dotyczącymi aborcji w Chile. Sprawa nie stanie się przez to prostsza, ale pozwoli nam to uwolnić się od aborcyjnej propagandy, której jedynym celem jest usprawiedliwienie zabijania, a nie autentyczna troska o kobiety.


Jakby Ci worek zgwałcili Twą jedenastoletnią córkę wpoił byś jej te wysokie standardy moralności katolickiej podkreślające tą heroizmu potrzebę??
09-07-2013 17:52 
 Ocena-5 na 5
worek kości (2937 punktów)
>etyka chrześcijańska podkreśla potrzebę heroizmu.

Fakt, że w tradycji chrześcijańskiej męczennicy zostawali świętymi, ale ta sprawa została już rozwiązana w koncepcji supererogacji - innymi słowy - nikogo nie można zmusić do bycia bohaterem; nie ma takiego obowiązku.

I sytuacje takie jak w Salwadorze w Europie zdarzają się niezwykle rzadko. Zwolennicy aborcji wycierają sobie gębę frazesami typu: to dla dobra chorych i zgwałconych!, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki - nie chcę mieć dziecka, to se usunę.


bembergiem w berg
09-07-2013 18:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w rzeczywistości chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki -
> nie chcę mieć dziecka, to se usunę.

Proszę o choć jeden przykład tak jednoznaczny, jak tu piszesz worku.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 18:14 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)



bembergiem w berg
09-07-2013 18:27 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
To gdzie ten przykład? Na zdjęciu widzę tylko jakiegoś podstarzałego faceta z chamskim transparentem.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 18:33 
 Ocena-3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>To gdzie ten przykład? Na zdjęciu widzę tylko jakiegoś podstarzałego faceta z chamskim transparentem.

To Seweryn Blumsztajn, a transparent dosadnie ilustruję tezę, którą przypisałem środowiskom pro-choice.


bembergiem w berg
09-07-2013 18:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To Seweryn Blumsztajn, a transparent dosadnie ilustruję tezę,
> którą przypisałem środowiskom pro-choice.

Jakąś tam tezę może i ilustruje, ale: konkretnej historii z życia matki, która zaszła w ciążę nie podałeś.
Napisałeś że chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki. To je podaj.
O Blumsztajnie i środowiskach pro-choice nie chce mi się rozmawiać.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>konkretnej historii z życia matki, która zaszła w ciążę nie podałeś.

Konkretne i prozaiczne matki zwykle nie przychodzą protestować, robią to w ich imieniu feministki i Blumsztajn.

>O Blumsztajnie i środowiskach pro-choice nie chce mi się rozmawiać.

A to właśnie oni są aktywną stroną w tym sporze.


bembergiem w berg
09-07-2013 19:04 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>konkretnej historii z życia matki, która zaszła w ciążę nie podałeś.
> Konkretne i prozaiczne matki zwykle nie przychodzą protestować,
> robią to w ich imieniu feministki i Blumsztajn.

Dałeś mi tu swoje założenie, a nie o to przecież prosiłem..

>> O Blumsztajnie i środowiskach pro-choice nie chce mi się rozmawiać.
> A to właśnie oni są aktywną stroną w tym sporze.

Prawdziwe dylematy ludzkie nie rozstrzygają się na demonstracjach, w których bierze udział Blumsztajn. W ogóle na żadnych demonstracjach.
Dlatego nie bardzo chce mi się o nim, jak i całej tej "rwącej rzece polityki pro lub antyaborcyjnej" rozmawiać.
Przykład worku, proszę o przykład.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 19:16 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Prawdziwe dylematy ludzkie nie rozstrzygają się na demonstracjach, w których bierze udział Blumsztajn. W ogóle na żadnych demonstracjach.

Ale to co ludzie sobie na takich demonstracjach wywalczą - pewne ustalenia prawna - ma już praktyczne konsekwencje w życiu konkretnych ludzi.

>Dlatego nie bardzo chce mi się o nim, jak i całej tej "rwącej rzece polityki pro lub antyaborcyjnej" rozmawiać.

Jest to jednak dobra płaszczyzna wymiany racjonalnych poglądów.

>Przykład worku, proszę o przykład.

Przykłady będą grą na emocjach.


bembergiem w berg
09-07-2013 19:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> to co ludzie sobie na takich demonstracjach wywalczą - pewne
> ustalenia prawna - ma już praktyczne konsekwencje w życiu konkretnych ludzi.

Konsekwencje ma, ale w Europie przeważnie i tak kobieta zrobi to, co chce. Jeśli chce urodzić to urodzi, jeśli zechce przerwać, to skorzysta z podziemia lub wyjedzie na zabieg.
A jeśli nie zrobi, to zrodzi kolejne nieszczęście, jakby jednego było mało.
Nie znaczy to, że protesty są bez znaczenia. Ważne, żeby ludzie robili w tej sprawie to co chcą z ludzką twarzą i przy zachowanych standardach.

>Jest to jednak dobra płaszczyzna wymiany racjonalnych poglądów.

Wg mnie słaba. Dobrze jest stać wśród konkretnych ludzi i ich przypadków, inaczej odlatuje się w obłoki.
Na podobnej zasadzie niektórzy księża piszą epopeje o wierze żydowskiej, podczas gdy Miszny lub Tory na oczy nie widzieli, nie mówiąc o wnętrzu bożnicy.

>> Przykład worku, proszę o przykład.
> Przykłady będą grą na emocjach.

I tu właśnie zasadza się problem: unikacie emocji i uczuć, a już broń boże żywych ludzi z krwi i kości. Tych którzy usunęli ciążę i o tym mówią. Dlatego doktryna i "moralność" chrześcijańska jest taka zimna.
Ble ble ble.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2013 07:53 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>transparent dosadnie ilustruję tezę, którą przypisałem środowiskom pro-choice.
Właśnie za to masz minus. Wypraszam sobie obrażanie mnie słowem "pier***ę". G***o wiesz o środowiskach pro-choice.
worek kości (2937 punktów)
>>transparent dosadnie ilustruję tezę, którą przypisałem środowiskom pro-choice.
>Właśnie za to masz minus. Wypraszam sobie obrażanie mnie słowem "pier***ę". G***o wiesz o środowiskach pro-choice.

Toż to Seweryn Blumsztajn, pretensje kieruj do Gazety Wyborczej.


bembergiem w berg
09-07-2013 20:17 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura. (1368 punktów)
>To gdzie ten przykład? Na zdjęciu widzę tylko jakiegoś podstarzałego faceta z chamskim transparentem.

Nie dośc ze napis chamski i osmieszajacy starszego pana bedącego zapewne pod wpływem alkoholu bo nie wierze żeby, robił to na trzezwo no chyba ze jest nienormalny.

pawel_wr (4297 punktów)
>
bembergiem w berg


Worku Kości !!!!

Skąd jest to zdjęcie ?!?!?!

Układ palców lewej dłoni , oraz nienaturalne usytuowanie
głowy (kąt i głębokość) sprawiają wrażenie
fotomontażu oraz operowania
Photoshopem.

Wydaje mi się , że Blumsztajn jest w rzeczywistości
wyższy i bardziej krępy.

Możesz podać źródło ?

Będę niezmiernie wdzięczny.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Możesz podać źródło ?

wpolityce.(*)ier-nie-rodze-chcial-go-wrobic

bembergiem w berg
13-07-2013 14:32 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>wpolityce.(*)ier-nie-rodze-chcial-go-wrobic

Skoro już tego linka podajesz to jak się odniesiesz do tego:

Cytat:
Sierakowski:

Ja też przez chwilę trzymałem ten transparent, było tam sporo transparentów, część sami wykonaliśmy. Ten jest wybuchowy, ale to wiecowa forma podkreślenia, że role kobiety są różne. Ciesze się, że Blumsztajn go przejął.


Odnośnie tych ról kobiecych można zacytować niezawodnego Terlisia:

Cytat:
Oto człowiek, oto kobieta! Tak chciałoby się skomentować proste, ale jakże oczywiste słowa 11-latki z Chile. I choć w jej wypowiedziach słychać ton dziecka, to jednocześnie są to słowa prawdziwej kobiety, która jest świadoma, że dziecko jest do tego, by je kochać, a nie, by je zabijać.


Cytat:
Dziecko będzie dla mnie jak lalka, którą będę nosić na rękach - dodała.


www.fronda(*)bieta-oto-bohaterka,29437.html
worek kości (2937 punktów)
>forma podkreślenia, że role kobiety są różne

Amerykę odkrył, no naprawdę.

bembergiem w berg
14-07-2013 01:03 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Amerykę odkrył, no naprawdę.

Ty sobie na wiecach plakatami z wydrukowanymi dziełami Platona nad głową machasz?
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Układ palców lewej dłoni , oraz nienaturalne usytuowanie głowy (kąt i głębokość) sprawiają wrażenie fotomontażu oraz operowania Photoshopem.<


Bawię się Photoshopem i dla mnie nie ulega wątpliwości że jest to manipulacja.
1. Na twarzy widać rysy twarzy, lewa dłoń jest rozmyta,mały palec został amputowany we mgłę - różna liczba pixeli.
2. Lewa dłoń nie leży w anatomicznej linii z ramieniem, jest przesunięta w górę. Widać to wyraźnie gdy zdjęcie się powiększy.
3. Największa fuszerka - sklonowany kciuk prawej dłoni, wielkości brodawki i ciemniejszy od pozostałych palców, nie przylegający do plakatu tylko sterczący w powietrzu.

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
09-07-2013 18:36 
 Ocena 8 na 8
MarcinK (9189 punktów)

>Fakt, że w tradycji chrześcijańskiej męczennicy zostawali świętymi, ale ta sprawa została już rozwiązana w koncepcji supererogacji - innymi słowy - nikogo nie można zmusić do bycia bohaterem; nie ma takiego obowiązku.

Zaś na wszelki wypadek lepiej tego prawnie zakazać jakby taka czy inna do słusznego wyboru przekonana nie była.

>I sytuacje takie jak w Salwadorze w Europie zdarzają się niezwykle rzadko.

U nas wcale nie tak bardzo:

wiadomosci(*)e__ze_matka_chciala_w_ten.html

>Zwolennicy aborcji wycierają sobie gębę frazesami typu: to dla dobra chorych i zgwałconych!, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki - nie chcę mieć dziecka, to se usunę.

Chodzi o prawo do życia podług własnego wyboru. Jak tak który chce żyć podług wskazań jakiś tam pastuchów z neolitu to niech sobie to praktykuje we własnym domu i sumieniu - nikt mu przecie nie broni vide casus Agaty Mróz.

Jak dla kogoś zygota to człowiek to niech też uszanuje, że kto inny może mieć dokładnie inne w tej kwestii zdanie, a nie prawnie narzuca swoje zabobony.
09-07-2013 18:56 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Zaś na wszelki wypadek lepiej tego prawnie zakazać jakby taka czy inna do słusznego wyboru przekonana nie była.

Nikt normalny, nawet Terlikowski, nie chce odbierać kobietom prawa do zachowania swojego życia, nawet kosztem płodu.

>>I sytuacje takie jak w Salwadorze w Europie zdarzają się niezwykle rzadko.
>U nas wcale nie tak bardzo:

Jeden, wałkowany od 5 lat przypadek, to jednak dość rzadko.

>>Zwolennicy aborcji wycierają sobie gębę frazesami typu: to dla dobra chorych i zgwałconych!, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki - nie chcę mieć dziecka, to se usunę.
>Chodzi o prawo do życia podług własnego wyboru.

Czyli jednak prawo do wyboru bez względu na powód. Kobieta powinna mieć prawo usunąć ciążę zarówno wtedy, gdy pochodzi ona z gwałtu lub zagraża jej życiu, jak i wtedy, gdy po prostu boi się rozstępów?

>Jak tak który chce żyć podług wskazań jakiś tam pastuchów z neolitu to niech sobie to praktykuje we własnym domu i sumieniu

To nie jest zachowanie oparte na wskazaniach jakiegoś autorytetu, tylko prosta konstatacja, że jeśli nie wiadomo kiedy zaczyna się człowiek, to sprawę powinno się rozstrzygać na korzyść "oskarżonego" - jeśli nie wiadomo od kiedy płód jest człowiekiem, należy uznać, że od początku istnienia jego oryginalnego łańcucha DNA.

>Jak dla kogoś zygota to człowiek to niech też uszanuje, że kto inny może mieć dokładnie inne w tej kwestii zdanie

No sorry gregory, ale jak ktoś uzna, że morderstwo nie jest złe, to też ma prawo wymagać szacunku do swoich przekonań?

Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją racjonalnego rozumowania.


bembergiem w berg
09-07-2013 19:34 
 Ocena 9 na 9
MarcinK (9189 punktów)

>Nikt normalny, nawet Terlikowski,

Słusznie normalność Terlikowskiego za stosowne podkreślić uznałeś:

Cytat:
Olejnik przywołała słowa przewodniczącego fundacji Pro, który przyrównał masakrę w amerykańskiej szkole podstawowej w Newtown do godzenia się na aborcję. Zapytany o to Terlikowski oświadczył, że według niego porównanie jest bardzo adekwatne. - To nie jest przekroczona granica. Ponad 600 dzieci, w tym dzieci chore na zespół Downa, zostały zamordowane w bardzo brutalny sposób w 23.-24. tygodniu życia. Można przecież porównać zabijanie ludzi do zabijania ludzi - mówił. - Zabijanie dzieci nienarodzonych to zabijanie dzieci narodzonych - dodał.


wiadomosci(*)i/2029020,114873,13068911.html

> nie chce odbierać kobietom prawa do zachowania swojego życia, nawet kosztem płodu.

Nawet jeśli optymistycznie byłoby to prawdą to wyłącznie dzięki temu żesmy ukrócili ten katolicki zabobon - co się dzieje gdzie sie nie udało to możesz sobie w tym Chile czy Salwadorze zobaczyć.

>Jeden, wałkowany od 5 lat przypadek, to jednak dość rzadko.

Ten się akurat przebił do mediów ale dołóż sobie jeszcze Alicje Tysiąc. To jednak bez znaczenia - właściwą skalę problemu ujawnia istnienie podziemia aborcyjnego:

Cytat:
Według Federy w Polsce rocznie wykonuje się ponad 100 tys tys. zabiegów przerwanie ciąży, z czego tylko kilkaset jest legalnych. O takiej skali podziemia aborcyjnego świadczą gorsza niż w Europie Zachodniej edukacja seksualna, roczna liczba aborcji wynosząca 100-250 tys. w krajach z populacją podobną do Polski[25]. Argumentem jest tu także liczba aborcji wykonywana w latach, w których w Polsce aborcja na życzenie była legalna: w 1990 - 59 tys., a w 1962 - 270 tys.[26], w latach 80 XX wieku - 300-450 tys. rocznie[25]. Faktem przemawiającym za wzrostem liczby aborcji w stosunku do lat 90 XX wieku wzrost oficjalnej liczby poronień (mimo rozwoju opieki medycznej) i spadek rocznej liczby urodzeń w latach 1993-2004 o 140 tysięcy[25]. Na rozrost podziemia aborcyjnego ma wpływ wzrost akceptowalności społecznej aborcji[27]. Federa krytykuje szacunki mówiące o kilkunastu tysiącach rocznie nielegalnych aborcjach, gdyż oznaczałyby one, że w Polsce 2,5 raza ludniejszej jest o połowę mniej zabiegów przerwań ciąży, niż w Holandii mającej najmniejszy odsetek aborcji[25].


pl.wikiped(*)a_w_Polsce#Podziemie_aborcyjne

Wszystkie te zakazy służą wyłącznie nawiedzonym hipokrytom.

> gdy po prostu boi się rozstępów?

Również worek. To pewna filozofia państwa - czy powinno być opresyjne czy też mieć zaufanie do obywateli je zamieszkujących. Wbrew temu co twierdzą nawiedzeni prolajferzy kobiety to nie psychopatyczne morderczynie, które czekają tylko na sygnał na masowy holokaust.

Prawo do aborcji byłoby zaledwie usankcjonowaniem stanu faktycznego.

>To nie jest zachowanie oparte na wskazaniach jakiegoś autorytetu, tylko prosta konstatacja, że jeśli nie wiadomo kiedy zaczyna się człowiek, to sprawę powinno się rozstrzygać na korzyść "oskarżonego" - jeśli nie wiadomo od kiedy płód jest człowiekiem, należy uznać, że od początku istnienia jego oryginalnego łańcucha DNA.

No i z zarodka to żeś już na płód poleciał- lepiej jeszcze palnij poczęcie. "Oskarżonym" tu jest kobieta, co do której żadnych wątpliwości nie ma. Skoro nie ma to nie ma o czym gadać przynajmniej do momentu, aż ten nowy organizm jest w stanie samodzielnie funkcjonować poza organizmem żywiciela.

>No sorry gregory, ale jak ktoś uzna, że morderstwo nie jest złe, to też ma prawo wymagać szacunku do swoich przekonań?

Łupież masz? No to sru do pierdla - miej szacunek do moich przekonań.

>Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją racjonalnego rozumowania.

Racjonalne rozumowanie po katolicku jest oparte o prymitywny zabobon - racjonalne zaś na faktach.
worek kości (2937 punktów)
>Prawo do aborcji byłoby zaledwie usankcjonowaniem stanu faktycznego.

Mnóstwo osób kradnie, czy w związku z tym należałoby zalegalizować złodziejstwo - usankcjonować stan faktyczny?

>przynajmniej do momentu, aż ten nowy organizm jest w stanie samodzielnie funkcjonować poza organizmem żywiciela.

Niemowlaki nie mogą funkcjonować bez pomocy rodziców, więc czy nie należałoby właściwie rozszerzyć prawa do aborcji do momentu, aż dziecko się zupełnie nie usamodzielni, ot, chociażby do 18 roku życia?

> Racjonalne rozumowanie po katolicku jest oparte o prymitywny zabobon - racjonalne zaś na faktach.

W tym wątku dyskutujemy o aborcji i in vitro i starałem się przytoczyć najpopularniejsze katolickie argumenty przeciwko tym zabiegom. Czy w którymkolwiek momencie powołałem się na Objawienie?

bembergiem w berg
09-07-2013 23:36 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
>>przynajmniej do momentu, aż ten nowy organizm jest w stanie samodzielnie funkcjonować poza organizmem żywiciela.
>Niemowlaki nie mogą funkcjonować bez pomocy rodziców, więc czy nie należałoby właściwie rozszerzyć prawa do aborcji do momentu, aż dziecko się zupełnie nie usamodzielni, ot, chociażby do 18 roku życia?

Niemowlaka bez problemu można oddać - istnieją odpowiednie procedury prawne na tę okoliczność. W momencie, w którym używający tego jakże błyskotliwego "argumentu", znajdą sposób, by równie bezproblemowo oddać płód, którego żywicielka nie życzy sobie w obrębie własnej macicy, ich argument można będzie uznać za trafny. Jednocześnie stanie się też zapewne bezprzedmiotowy, bo i kwestia aborcji zostanie sprowadzona do kwestii adopcji.

Nie wierzę, byś sam tego subtelnego cienia manipulacji w przytaczanym "argumencie" nie zarejestrował, zatem o nic innego niż trolling chodzić ci nie może. Mylę się? Nie zauważyłeś?


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
worek kości (2937 punktów)
>W momencie, w którym znajdą sposób, by równie bezproblemowo oddać płód

Załóżmy, że technologia umożliwiłaby przenoszenie płodów do sztucznej macicy - czy w takiej sytuacji jeśli kobieta nie życzyłaby sobie urodzić, sztuczna macica byłaby jedynym sposobem załatwienia tego problemu, czy tylko jedną z opcji, obok tradycyjnej skrobanki? Innymi słowy - czy byłoby coś złego w aborcji, gdyby można było po prostu płód przenieść do "sztucznego brzucha"?

bembergiem w berg
09-07-2013 23:58 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Załóżmy, że technologia umożliwiłaby przenoszenie płodów do sztucznej macicy - czy w takiej sytuacji jeśli kobieta nie życzyłaby sobie urodzić, sztuczna macica byłaby jedynym sposobem załatwienia tego problemu, czy tylko jedną z opcji, obok tradycyjnej skrobanki? Innymi słowy - czy byłoby coś złego w aborcji, gdyby można było po prostu płód przenieść do "sztucznego brzucha"?

Osobiście uważam, że przestałby wtedy istnieć podstawowy argument przemawiający za dopuszczalnością aborcji, czyli kwestia naruszanej przez przymus donoszenia ciąży integralności fizycznej ciężarnej. Zniknęłyby również dodatkowe argumenty związane chociażby z zagrożeniem zdrowia związanym z ciążą.
Znam argumenty podnoszące inne kwestie, które to argumenty teoretycznie mogłyby być podnoszone jako przemawiające za aborcją także w sytuacji dostępności technicznej transferu zarodków/płodów do sztucznych macic, jednak nie wydają mi się one wystarczająco silne, by kruszyć o nie kopie.

Głównym celem aborcji IMHO jest nie uśmiercenie zarodka/płodu, a pozbycie się go.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
10-07-2013 09:56 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Mnóstwo osób kradnie, czy w związku z tym należałoby zalegalizować złodziejstwo - usankcjonować stan faktyczny?

Przy kradzieży możesz obiektywnie wskazać poszkodowanego więc zakaz jest sensowny. Przy zakazie aborcji poszkodowana jest potencjalna matka. Argumenty za zakazem mają subiektywną naturę, a dodatkowo praktyka im przeczy.

>Niemowlaki nie mogą funkcjonować bez pomocy rodziców, więc czy nie należałoby właściwie rozszerzyć prawa do aborcji do momentu, aż dziecko się zupełnie nie usamodzielni, ot, chociażby do 18 roku życia?

Już Ci Liliac odpowiedziała.

>W tym wątku dyskutujemy o aborcji i in vitro i starałem się przytoczyć najpopularniejsze katolickie argumenty przeciwko tym zabiegom. Czy w którymkolwiek momencie powołałem się na Objawienie?

Gdy sobie ustaliłeś, że zygota/płód etc to człowiek, a to zaś możesz tylko z Objawienia wyciągnąć.
worek kości (2937 punktów)
>Przy zakazie aborcji poszkodowana jest potencjalna matka.

A potencjalne dziecko już nie?

>Gdy sobie ustaliłeś, że zygota/płód etc to człowiek, a to zaś możesz tylko z Objawienia wyciągnąć.

W Biblii było coś o zygocie?

bembergiem w berg
10-07-2013 12:26 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
>>Przy zakazie aborcji poszkodowana jest potencjalna matka.
>A potencjalne dziecko już nie?

A jak to zamierzasz ustalić?

>>Gdy sobie ustaliłeś, że zygota/płód etc to człowiek, a to zaś możesz tylko z Objawienia wyciągnąć.
>W Biblii było coś o zygocie?

A skąd ten Tomasz z Augustynem takie mądrości nawypisywali?
10-07-2013 12:42 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>Przy zakazie aborcji poszkodowana jest potencjalna matka.
>>A potencjalne dziecko już nie?
>A jak to zamierzasz ustalić?

Jak zamierzam ustalić, że płód to potencjalne dziecko? Really?

>A skąd ten Tomasz z Augustynem takie mądrości nawypisywali?

Z obserwacji. Tomasz opierał się na arystotelesowskiej koncepcji duszy rozumianej jako forma substancjalna ciała (coś dzięki czemu rzeczy są czym są) oraz jako zasada ruchu. W średniowieczu nie było zaawansowanej medycyny i ograniczona wiedza pozwoliła ustalić, że płód zaczyna poruszać się, czyli zaczyna posiadać duszę - swoje człowieczeństwo - około 40 dnia. Współcześnie, znając genetykę, można rozszerzyć to rozumowanie do momentu ustalenia się oryginalnego łańcucha DNA - człowiek zyskuje swoją "duszę" - nie w sensie religijnym, tylko substancjalnym, jako zasada tożsamości - w momencie zapłodnienia.

Jeśli odrzucasz to rozumowanie to zaproponuj własne, z którego będzie wynikać od którego momentu należy mówić o człowieku.

bembergiem w berg
10-07-2013 13:22 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Jak zamierzam ustalić, że płód to potencjalne dziecko? Really?

Jak zamierzasz ustalić, że ta zygota/płód są poszkodowane?

> Współcześnie, znając genetykę, można rozszerzyć to rozumowanie do momentu ustalenia się oryginalnego łańcucha DNA - człowiek zyskuje swoją "duszę" - nie w sensie religijnym, tylko substancjalnym, jako zasada tożsamości - w momencie zapłodnienia.

Czyli współcześnie już wiemy, że Tomasz gadał głupoty. Rozumiem, z tego, że kościół też tak twierdzi i swoje nauki opiera na embriologii.

Ujęcie naukowe zatem - własne DNA ma łupież. Musi być ciężko mieć na głowie tylu człowieków. Momentu zapłodnienia też nie ustalisz bo to proces - jakbyś niby miał być tak konsekwentny to kościół spokojnie powinien akceptować pigułki "po". DNA też niczego nie przesądza bo kobieta może np. naturalnie poronić co zdarza się bardzo często.

Wszystkie te argumenty były z Tobą wałkowane na tysiąc różnych sposobów. Wszystkie one są marnej jakości i na tak wątpliwych podstawach, uważasz mamy prawo ingerować w prawa kobiet do dysponowania ich własnym ciałem?

>Jeśli odrzucasz to rozumowanie to zaproponuj własne, z którego będzie wynikać od którego momentu należy mówić o człowieku.

Napisałem - od momentu jak ten organizm może żyć bez wsparcia żywiciela.
10-07-2013 18:45 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Jak zamierzam ustalić, że płód to potencjalne dziecko? Really?
>Jak zamierzasz ustalić, że ta zygota/płód są poszkodowane?

Ciężko cokolwiek zyskać na byciu uśmierconym.

>Czyli współcześnie już wiemy, że Tomasz gadał głupoty.

W średniowieczu twoją ocenę Tomasza mogliby ludzie podsumować słowami nieocenionego big_zyda:

Cytat:
Jeśli "nasi" potomkowie mieliby skretynieć do tego stopnia, żeby rzeczywiście śmieszyły ich "nasze" rzetelne wysiłki, by dysponując najlepszymi dostępnymi w danym momencie narzędziami zrozumieć, ile się tylko da, jeśli zatracą świadomość, że widzą, co widzą, tylko dlatego, że stoją na ramionach (trochę może kulawych i trochę może podpitych) olbrzymów - to niech sobie zdechną, na nic lepszego zasługiwać nie będą.


>Ujęcie naukowe zatem - własne DNA ma łupież.

Ale łupież nie ma w sobie potencjalności aby stać się człowiekiem. Łupież jest czysto akcydentalny.

>uważasz mamy prawo ingerować w prawa kobiet do dysponowania ich własnym ciałem?

Być może ciężarna kobieta powinna tracić prawo do dysponowania własnym ciałem w zakresie, w jakim te zmiany mogłyby zagrozić innemu życiu. Do tej pory prawo zabrania ludziom nie-zapinania pasów bezpieczeństwa lub zażywania narkotyków, więc z tym naszym dowolnym rozporządzaniem się własnym ciałem wcale nie jest tak różowo.

>od momentu jak ten organizm może żyć bez wsparcia żywiciela.

Czyli byłaby to sprawa indywidualna? Jeśli jakiś płód uzyska dzięki dobrym genom względnie wczesną samowystarczalność, to damy mu żyć. Jak jakiś okaże się nieco wolniejszy w uzyskiwaniu tej niezależności, wtedy pech - skrobanka. Dobrze rozumiem?


bembergiem w berg
10-07-2013 19:35 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Ciężko cokolwiek zyskać na byciu uśmierconym.

Eutanazja? Poświęcenie dla uratowania innego?

To jednak nie tyczy problemu - skoro nie masz świadomości to zwyczajnie nie wiesz żeś uśmiercany - na takiej samej zasadzie uśmiercamy migdałki czy wyrostek robaczkowy.

>W średniowieczu twoją ocenę Tomasza mogliby ludzie podsumować słowami nieocenionego big_zyda:
>Cytat:
Jeśli "nasi" potomkowie mieliby skretynieć do tego stopnia, żeby rzeczywiście śmieszyły ich "nasze" rzetelne wysiłki, by dysponując najlepszymi dostępnymi w danym momencie narzędziami zrozumieć, ile się tylko da, jeśli zatracą świadomość, że widzą, co widzą, tylko dlatego, że stoją na ramionach (trochę może kulawych i trochę może podpitych) olbrzymów - to niech sobie zdechną, na nic lepszego zasługiwać nie będą.


Całkowicie się z tym zgadzam - gdzie napisałem, że te wnioski Tomasza mnie śmieszą?

>Ale łupież nie ma w sobie potencjalności aby stać się człowiekiem. Łupież jest czysto akcydentalny.

Zaraz zaraz. Miało być DNA, a teraz już potencjalność? Nie ma sprawy - to jak widzisz masturbację? Czy to nie holokaust nienarodzonych?

Zresztą potencjalność też tu masz - da się wyizolować DNA i stąd już krok do in vitro.

Chodzi Ci potencjalność naturalną? Jeśli tak to wracamy do św. Tomasza bo przecież chyba nie powiesz, że medycyna Ci się podoba jak wspiera Twoje poglądy ale jak nie wspiera to tym gorzej dla niej? Bo to by hipokryzją zalatywało.

>Być może ciężarna kobieta powinna tracić prawo do dysponowania własnym ciałem w zakresie, w jakim te zmiany mogłyby zagrozić innemu życiu.

Życiu jak najbardziej tyle, że ostrą granicę masz dopiero wtedy jak to życie jest w stanie obyć się bez żywicielki.

>Do tej pory prawo zabrania ludziom nie-zapinania pasów bezpieczeństwa

Gdzie tu masz ingerencję w ciało?

> lub zażywania narkotyków,

Co jest równie skuteczne jak zakaz aborcji.

>Czyli byłaby to sprawa indywidualna? Jeśli jakiś płód uzyska dzięki dobrym genom względnie wczesną samowystarczalność, to damy mu żyć. Jak jakiś okaże się nieco wolniejszy w uzyskiwaniu tej niezależności, wtedy pech - skrobanka. Dobrze rozumiem?

Nie skrobanka ale prawo do skrobanki.
11-07-2013 11:17 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Być może ciężarna kobieta powinna tracić prawo do dysponowania własnym ciałem w zakresie, w jakim te zmiany mogłyby zagrozić innemu życiu.
Wiesz co? Że się tak wykwintnie wyrażę - spadaj na drzewo razem ze swoim kościołem i innymi pomysłodawcami powrotu do czasów niewolnictwa.
13-07-2013 13:41 
 Ocena-4 na 6
vifix (2315 punktów)
>Wiesz co? Że się tak wykwintnie wyrażę - spadaj na drzewo razem ze swoim kościołem i innymi pomysłodawcami powrotu do czasów niewolnictwa.

Rozumiem, że jesteś za pełną legalizacją narkotyków, prostytucji i sprzedaży własnych organów?
15-07-2013 07:17 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Rozumiem, że jesteś za pełną legalizacją narkotyków, prostytucji i sprzedaży własnych organów?
Źle rozumiesz.
Nawet się temu nie dziwię.
15-07-2013 08:58 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Źle rozumiesz.
>Nawet się temu nie dziwię.

Dzięki za jasne wyjaśnienie
Pamiętam, że jakiś czas temu skrytykowałaś kobietę, która na podstawie żwiru kazała domyślić się mężowi, że chcę jechać nad morze, a teraz sama sugerujesz by się domyślać poproszona o wyjaśnienie. Ta ludzka hipokryzja
16-07-2013 07:37 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Dzięki za jasne wyjaśnienie
Nie ma za co Dziwię się nieco, że jakiś głupi żwir pamiętasz, a reszty moich wypowiedzi nie.
Niektóre czynności związane z narkotykami i tak są legalne, prostytucja jako taka również, a jak ktoś chce sprzedać organy, to i tak to zrobi. Jestem przeciwko ograniczaniu wolności człowieka z idiotycznych przyczyn. Nikt nie zabrania nikomu ćpać, karalny jest tylko handel i posiadanie; prostytuować się możesz ile wlezie (ale nie czerpać zyski z cudzego nierządu), własną nerkę możesz oddać komu zechcesz, nawet za pieniądze, najwyżej fiskus się uczepi, że masz jakieś nieudokumentowane dochody. Gorzej, gdy ktoś Cię biciem przymusza do prostytucji, porywa i wycina organ, by na tym zarobić czy faszeruje narkotykami bez Twojej zgody. Tu widzę analogię do sytuacji kobiety w ciąży, której odbiera się prawa do dysponowania własną osobą. Wystarczająco jasno czy muszę jeszcze raz?
16-07-2013 09:26 
 Ocena-2 na 2
vifix (2315 punktów)
>>Dzięki za jasne wyjaśnienie
>Nie ma za co Dziwię się nieco, że jakiś głupi żwir pamiętasz, a reszty moich wypowiedzi nie.

No proszę, jednak można coś więcej napisać
Pamiętam, pamiętam, nie obawiaj się. Akurat ten przykład pasował do kontekstu. Jak będziesz się wypowiadała na temat potrzeby zlikwidowania wszelkich ograniczeń do wyrażania swojej optyki w sztuce nawiązującej do religii, to z pewnością przypomnę Ci Twoją chęć do ograniczania wolności w kreacjach reklamowych. Możesz być tego pewne

>Niektóre czynności związane z narkotykami i tak są legalne, prostytucja jako taka również, a jak ktoś chce sprzedać organy, to i tak to zrobi.

Ja nie pytałem się o to, jak jest, tylko jak, wg Ciebie, być powinno.

>Nikt nie zabrania nikomu ćpać, karalny jest tylko handel i posiadanie

W kontekście sporu o aborcję to bardzo ciekawe zdanie. To może ja napiszę, że nikt nie zabrania Ci dokonania aborcji, jeśli jesteś pewna, że Cię nie złapią.

>prostytuować się możesz ile wlezie (ale nie czerpać zyski z cudzego nierządu)

Przez prostytucje miałem na myśli również całą branżę czyli m.in. czerpanie zysków z cudzego nierządu.

>własną nerkę możesz oddać komu zechcesz, nawet za pieniądze, najwyżej fiskus się uczepi, że masz jakieś nieudokumentowane dochody.

A to ciekawe

Cytat:
Zgodnie z polskim prawem - artykuł 43. Ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, stanowi: "Kto rozpowszechnia ogłoszenia o odpłatnym zbyciu, nabyciu lub o pośredniczeniu w odpłatnym zbyciu lub nabyciu komórki, tkanki lub narządu w celu ich przeszczepienia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub karze pozbawienia wolności do roku." Ta sama ustawa (art.44) określa również odpowiedzialność karną za sfinalizowanie takiej transakcji - kara pozbawienia wolności do lat trzech, a jeśli sprawca uczynił sobie z tego procederu źródło dochodu, czyli np. pośredniczył w zawieraniu takich umów - karę pozbawienia wolności do lat pięciu.


>Gorzej, gdy ktoś Cię biciem przymusza do prostytucji, porywa i wycina organ, by na tym zarobić czy faszeruje narkotykami bez Twojej zgody. Tu widzę analogię do sytuacji kobiety w ciąży, której odbiera się prawa do dysponowania własną osobą.

Bardzo ciekawa ta Twoja analogia. Z własna osoba możesz robić co chcesz, ale nie odbierać życie swojemu dziecku bez jego zgody. Tak jak nikt nie ma prawa zmuszać Cię do prostytucji, porywać i wycinać narządy, by na tym zarobić. Nie ma tez prawa faszerować Cię narkotykami.
16-07-2013 09:42 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
>Z własna osoba możesz robić co chcesz, ale nie odbierać życie swojemu dziecku bez jego zgody.
Jakiemu dziecku?


16-07-2013 10:07 
 Ocena-3 na 3
vifix (2315 punktów)
A tak to "coś" wygląda 60 lat później



W każdej fazie rozwoju człowiek wygląda inaczej.
16-07-2013 14:24 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A tak to "coś" wygląda 40 lat później

Można znaleźć lepsze przykłady narodzonych i jeszcze lepsze nienarodzonych.

>W każdej fazie rozwoju człowiek wygląda inaczej.
Człowiek to ma mózg!
Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd, są pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego.

@@@
.
16-07-2013 10:26 
 Ocena 5 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Jakiemu dziecku?
>
Oj Meret, Meret ... nie dostrzegasz tych rączek i nóżek fikających, tych paluszków - serdelków w piąsteczki zaciśniętych, serduszka bijącego jakby pukało do Ciebie, tej główki wypełnionej emocjami, przeżyciami, wspomnieniami i przemyśleniami?
A te oczęta błękitne, przenikliwe, w których dusza się odbija. A te usteczka różowiutki, szeroko otwarte - toż to niemy krzyk ...prawie.
Czy ty to widzisz? Czy się nie wstydzisz?
I ta otoczka, o przepraszam, aureolka - toż to znak świętości, święte boże.
Naprawdę tego nie widzisz Meret?

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
16-07-2013 10:49 
 Ocena 9 na 9
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Mamy stanowisko obrońców blastocysty, zarodka itd. za tym, że człowiek od poczęcia ma zawsze tę samą wartość. Zastanawia mnie to, jaką by zatem postawę przyjęli w wybranej sytuacji krytycznej, bo to że niektórzy chcą, by matka heroicznie umierała zamiast usunąć, to już wiemy. Ale wymyślmy inną sytuację. Np. z płonącym pomieszczeniem. Co by wybrali, gdyby mogli tylko jedno wybrać? Zlepek komórek w probówce czy, dajmy na to, pięcioletnie dziecko? Rozumiem, że problem straszliwy. Załamać się psychicznie od tego można. No nierozstrzygalne, siąść i płakać. Przecież tu i tu pełnowartościowy człowiek ! Dramat potężny. A może jeszcze ciekawiej sprawę postawić? Blastocystę ratować czy szympansa? Blastocystę czy psa? Chomika? Ja z tym nie mam żadnego problemu, nawet bym się na probówkę nie obejrzał. Może bym się zatrzymał i zastanowił przy paprotce. Wartość człowieka w próbówce bardzo szybko mi tutaj spada.
16-07-2013 14:56 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Np. z płonącym pomieszczeniem. Co by wybrali, gdyby mogli tylko jedno wybrać? Zlepek komórek w probówce czy, dajmy na to, pięcioletnie dziecko?
Słuszna uwaga, ale nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy mieli wątpliwości.
13-07-2013 13:18 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Tomasz opierał się na arystotelesowskiej koncepcji duszy rozumianej jako forma substancjalna ciała (coś dzięki czemu rzeczy są czym są) oraz jako zasada ruchu. W średniowieczu nie było zaawansowanej medycyny i ograniczona wiedza pozwoliła ustalić, że płód zaczyna poruszać się, czyli zaczyna posiadać duszę - swoje człowieczeństwo - około 40 dnia.<
Nie było zaawansowanej medycyny ale były tęgie głowy które rozwinęły metodę rozpoznawania płci przed urodzeniem. Wystarczył kalendarzyk i nasłuchiwanie ruchów w brzuchu. Metoda działała zarówno z kalendarzykiem juliańskim jak również z gregoriańskim. Nie była jedynie kompatybilna z kalendarzykiem Ogino-Klausa. Gdy zaobserwowano ruchy w brzuchu był to nowy człowiek lub ruchy robaczkowe. Te ostatnie były spowodowane przez robaki którym Pan w swych planach wyznaczył człowieka jako telos. Dlatego aborcja tasiemca jest działaniem wbrew woli boskiej i jako taka jest grzechem. Gdy jest to robak któremu Pan zaplanował świnię jako telos wtedy człowiek jest tylko surogatką. Na stałe nie trzeba ich tolerować gdyż człowiek nie powinien być świnią, co wiemy z katolickiej nauki moralności. Człowiek składa się z ciała i nieśmiertelnej duszy. Gdy Pan Bóg patrzy w lustro nie widzi tam siebie, ponieważ jak każdemu bóstwu udał mu się trick zrobienia się niewidzialnym, jak również dlatego że człowiek jest odbiciem Pana Boga. Dusza jest więc odbiciem Pana Boga ale skrzywionym. Dusza nie jest w trzech osobach bo wtedy wystarczyłaby jedna dla trojaczków. Jak wiemy jednak (źródło:worek kości), dla bliźniaków potrzebne są dwie dusze, dla trojaczków trzy,...Bóg rozwinął się w wyniku ewolucji i początkowo był w jednej, potem w dwóch a na obecnym etapie rozwoju w trzech osobach. Obrazowo obraz ojca i syna można przedstawić jako okładkę tej samej książki, najlepiej biblii. Obraz ten nie wystarcza do obrazu trójcy, wtedy potrzebna jest trójstronicowa książka podobnie jak harmonijkowe bajki dla dzieci. Ale to jest już wszystko co trzyosobowy Bóg ma wspólnego z bajkami. Pisz worku dalej, to jest naprawdę frapujące co piszesz i niezwykle naukowe. Można przy tobie się czegoś nauczyć.


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
09-07-2013 19:53 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)

>Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją racjonalnego rozumowania.

Katolicyzm stoi w sprzeczności do racjonalizmu.

Znowu się zapętliłeś , Worku Kości


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
09-07-2013 21:39 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją racjonalnego rozumowania.
>Katolicyzm stoi w sprzeczności do racjonalizmu.

W tym wątku dyskutujemy o aborcji i in vitro - czy w którymkolwiek momencie odwołałem się do Objawienia argumentując w duchu katolicyzmu przeciwko tym zabiegom?


bembergiem w berg
10-07-2013 02:10 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)
>>>Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją racjonalnego rozumowania.
>>Katolicyzm stoi w sprzeczności do racjonalizmu.

>W tym wątku dyskutujemy o aborcji i in vitro - czy w którymkolwiek momencie odwołałem się do Objawienia argumentując w duchu katolicyzmu przeciwko tym zabiegom?

W tym wątku napisałeś kompletny nonsens , że etyka katolicka
jest konsekwencją racjonalnego rozumowania.
A Twoje argumentacje w duchu katolicyzmu...itp.itd.itp.itd..
są przezabawne w swojej alogiczności.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
10-07-2013 12:24 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>W tym wątku napisałeś kompletny nonsens

Słowo daję, w moim środowisku jak ktoś powie "to jest głupie", to zwykle dopowiada "ponieważ...". Na racjonaliście jakoś nie dba się jednak o uzasadnianie swoich twierdzeń. Interesujące.


bembergiem w berg
09-07-2013 20:54 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dla ciebie etyka jest kwestią prywatnych opinii, dla katolika - konsekwencją
> racjonalnego rozumowania.

Już Ci panowie pawel_wr tu i MarcinK tu dość precyzyjnie powiedzieli, konsekwencją jakiego rozumowania jest etyka chrześcijańska (w odróżnieniu od etyki bez tego zaimka) więc nie będę się powtarzał.
Chcę, żebyś nie mylił jej z racjonalną.
Jestem w stanie zozumieć, że to określenie niekiedy bardzo podoba się chrześcijanom, ale wiara i etyka z niej pochodząca ma tak dużo wspólnego z racjonalnością, jak Ursus C 330 z Ferrari F 40 (kolor )


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>Już Ci panowie pawel_wr i MarcinK dość precyzyjnie powiedzieli, konsekwencją jakiego rozumowania jest etyka chrześcijańska

Wyrazili tylko swoje opinie:

Cytat:
Katolicyzm stoi w sprzeczności do racjonalizmu.

Cytat:
rozumowanie po katolicku jest oparte o prymitywny zabobon


I słowo daje, ani one precyzyjne, ani tym bardziej uzasadnione.

>Chcę, żebyś nie mylił jej z racjonalną.

No to po raz trzeci: w wątku tym przedstawiam typowe katolickie argumenty przeciwko aborcji i in vitro - czy w którymkolwiek momencie powołałem się na Objawienie?

bembergiem w berg
10-07-2013 07:11 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Już Ci panowie pawel_wr i MarcinK dość precyzyjnie powiedzieli, konsekwencją jakiego rozumowania jest etyka chrześcijańska
>Wyrazili tylko swoje opinie:
>Cytat:
Katolicyzm stoi w sprzeczności do racjonalizmu.

>Cytat:
rozumowanie po katolicku jest oparte o prymitywny zabobon

>I słowo daje, ani one precyzyjne, ani tym bardziej uzasadnione.

A to z kolei Twoj opinia? Ok, to może skoro dajesz słowo - dasz również jego uzasadnienie

>>Chcę, żebyś nie mylił jej z racjonalną.
> No to po raz trzeci: w wątku tym przedstawiam typowe katolickie
> argumenty przeciwko aborcji i in vitro - czy w którymkolwiek momencie
> powołałem się na Objawienie?

Oczywiście, tylko tego prozaicznie nie widzisz. To nie są żadne argumenty które podajesz, a jedynie kawałek teologii która rozwineła się od objawienia, tudzież interpretacje historii podanych w Biblii.
To tak, jak Twoje przykłady: zamiast nich dajesz jakieś cudze słowa, cudze lub swoje interpretacje ich albo fotki mężczyzn z transparentem, a jak przychodzi co do czego - okazuje się, że prawdziwe historie i związane z nimi emocje są dla Ciebie zbyt trudne do zakosztowania.

Nauka Kościoła, a nauka biorąca na poważnie rzeczywistość ludzką to również dwie różne rzeczy.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>To nie są żadne argumenty które podajesz, a jedynie kawałek teologii która rozwineła się od objawienia

Mógłbyś wskazać chociaż jeden mój tekst, w którym uzasadniam niewłaściwość jakiegoś postępowania ponieważ jakiś nadprzyrodzony byt tak każe?

bembergiem w berg
10-07-2013 14:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Mógłbym, ale nie zrobię tego, worku. Zbyt jednostronna ta nasza rozmowa. Podobne moje pytania zbywałeś wcześniej milczeniem, to czemu ja miałbym się teraz produkować.
Wróć do moich pytań - odpowiedz, wtedy i ja chętnie Ci mojej odpowiedzi udzielę.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 18:37 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zwolennicy aborcji wycierają sobie gębę frazesami typu: to dla
> dobra chorych i zgwałconych!, podczas gdy w rzeczywistości
> chodzi o zupełnie prozaiczne przypadki (ciach)

W rzeczywistości nie chodzi o to, co podałeś. Chodzi o ich lęk związany z nieodpowiednim partnerem, nieprzygotowaniem do roli matki, brakiem środków do życia i własnym zagubieniem.

Cóż, reguła się potwierdza: przeciwnicy aborcji kompletnie o tym nie myślą. Dla nich najważniesze jest przeżycie płodu = plusik w niebie!!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>W rzeczywistości nie chodzi o to, co podałeś. Chodzi o ich lęk związany z nieodpowiednim partnerem, nieprzygotowaniem do roli matki, brakiem środków do życia i własnym zagubieniem.

Dzieci można oddać do adopcji, no naprawdę.


bembergiem w berg
09-07-2013 19:10 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dzieci można oddać do adopcji, no naprawdę.

Tak. O tym m.in. napisałem niżej.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,575818#w575870
Na marginesie - prawie widzę Ciebie, jak rozmawiasz ze zdesperowaną i wystraszoną, młodą kobietą w pierwszym miesiącu ciąży:

Dziewczyna:
- Wiesz, ja zupełnie nie wiem co robić. Tego chłopaka praktycznie nie znam; poza tym pije, jest mentalnym dzieckiem i mieszka u mamy siedząc na bezrobociu. Ja również nie jestem do tego gotowa.. jasny gwint, ja tak naprawdę siebie nie rozumiem, a czasem nienawidzę! Ja z w a r i u j ę !! (płacz)
Pan worek:
- Dziecko można oddać do adopcji, no naprawdę
Bez komentarza.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 19:21 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Dziewczyna:
>- Wiesz, ja zupełnie nie wiem co robić. Tego chłopaka praktycznie nie znam; poza tym pije, jest mentalnym dzieckiem i mieszka u mamy siedząc na bezrobociu. Ja również nie jestem do tego gotowa.. jasny gwint, ja tak naprawdę siebie nie rozumiem, a czasem nienawidzę! Ja z w a r i u j ę !! (płacz)
>Pan worek:
>- Dziecko można oddać do adopcji, no naprawdę

Mógłbym dodać: "no naprawdę, kapuściany głąbie", bo opisałeś pierwszorzędnego wszak kapuścianego głąba.

A co Ty byś jej odpowiedział?


bembergiem w berg
09-07-2013 19:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Mógłbym dodać: "no naprawdę, kapuściany głąbie", bo opisałeś
> pierwszorzędnego wszak kapuścianego głąba.

I wtedy albo szybko znajduje konowała który jej to dziecko usunie, albo popełnia samobójstwo.
Pięknie się przyczyniłeś do Cywilizacji Życia worku.

>A co Ty byś jej odpowiedział?

Sprawa jest trudna. Gdybym poczuł że jest w niej taka potrzeba - próbowałbym ją wspierać. Zastanawiałbym się z nią nad plusami (jesli takowie w ogóle w jej sytuacji są).
Istnieje też ewentualność, że nie chciałaby ze mną rozmawiać. Wtedy trzeba to uszanować i odejść.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2013 00:54 
 Ocena 11 na 11
vanswirr (460 punktów)
>>Dziewczyna:
>>- Wiesz, ja zupełnie nie wiem co robić. Tego chłopaka praktycznie nie znam; poza tym pije, jest mentalnym dzieckiem i mieszka u mamy siedząc na bezrobociu. Ja również nie jestem do tego gotowa.. jasny gwint, ja tak naprawdę siebie nie rozumiem, a czasem nienawidzę! Ja z w a r i u j ę !! (płacz)
>>Pan worek:
>>- Dziecko można oddać do adopcji, no naprawdę
>Mógłbym dodać: "no naprawdę, kapuściany głąbie", bo opisałeś pierwszorzędnego wszak kapuścianego głąba.
>A co Ty byś jej odpowiedział?
>
bembergiem w berg

I tu mnie szlag trafił. Byłeś kiedyś worku w jakimś moprze? To zapraszam, posłuchaj sobie tak ze dwie, trzy godziny jak udzielam porad prawnych miedzy innymi takim " kapuscianym głąbom". Ludziom biednym, głupim, czasami prymitywnym, niedoksztalconym, czasami na granicy normy intelektualnej. I wtedy p*****l głupoty i traktuj ich z wyżyny swojej moralności. Powiedz coś o głąbach kobiecie którą partner leje w mordę za niewytartą szklankę, i której zapowiedział że" jak kurwo znowu zaciążysz to cię wyjebie z tymi bachorami co już masz z mieszkania, bo mi tu kolejny gnój nie bedzie mordy darł". Jak słyszę czy czytam takich wielce moralnych panów jak ty czy terlikowski to mnie krew zalewa. Łatwo mieć gębę pełną frazesow jak się ma ciepłe krzesełko pod dupą i komputerem z internetem. Trochę gorzej jak się ma podstawowe wykształcenie, nie ma pracy , do tego partnera bandytę i dwoje dzieci z którymi nie ma się gdzie podziać w razie czego. Może mnie moderator ochrzani czy da ostrzeżenie za wulgaryzmy, ale trudno - powiem krótko - rzygać mi się chce jak ciebie czy podobnych mędrków czytam.
10-07-2013 01:08 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>rzygać mi się chce jak ciebie czy podobnych mędrków czytam.

Pomylił ci się mopr z internetem.

bembergiem w berg
10-07-2013 01:19 
 Ocena 5 na 5
vanswirr (460 punktów)
>>rzygać mi się chce jak ciebie czy podobnych mędrków czytam.
>Pomylił ci się mopr z internetem.
>
bembergiem w berg

I to jedyna odpowiedź na jaką cię stać ?
Nie mam wiecej pytań.
10-07-2013 01:28 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>I to jedyna odpowiedź na jaką cię stać ?

Na tym forum nikogo nie potępiam ani nie pouczam, a większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta. Ty wyskoczyłeś z poradami prawnymi w moprze - czy ta uwaga ma coś wspólnego z problemem aborcji? Jeśli jakaś durna baba zachodzi w ciążę z jakimś durnym chłopem, i jakimś dziwnym zrządzeniem losu przyjdzie jej do głowy, żeby zapytać mnie o radę, to na pewno nie doradzę jej aborcji. I tyle.

bembergiem w berg
10-07-2013 08:06 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>jakaś durna baba zachodzi w ciążę z jakimś durnym chłopem
Dziękuj swojemu bogu, że nie jesteś "durny". Nie każdy ma możliwość być światłym, wykształconym workiem kości. Jeśli nie szacunku, to zrozumienia i współczucia trochę dla tych ludzi, którzy mają w życiu mniej szczęścia, niż Ty.
10-07-2013 10:21 
 Ocena 8 na 8
vanswirr (460 punktów)
>>I to jedyna odpowiedź na jaką cię stać ?
>Na tym forum nikogo nie potępiam ani nie pouczam, a większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta. Ty wyskoczyłeś z poradami prawnymi w moprze - czy ta uwaga ma coś wspólnego z problemem aborcji? Jeśli jakaś durna baba zachodzi w ciążę z jakimś durnym chłopem, i jakimś dziwnym zrządzeniem losu przyjdzie jej do głowy, żeby zapytać mnie o radę, to na pewno nie doradzę jej aborcji. I tyle.

Nie wiem - nie rozumiesz naprawdę czy próbujesz nie rozumieć ?
Wyszło od pokazania prykładu niemądrej, zrozpaczonej dziewczyny w ciąży. Byłeś w swej łaskawości i miłosierdziu typowym dla moralnego katolika teoretyka uprzejmy określić ją jako "kapuścianego głąba". Mój post miał ci wykazać, przyznaję w sposób dosadny, że niestety rzeczywistość nie składa się jedynie z teoretycznych rozważań twoich czy pana Terlikowskiego, ale także z bardzo nieprzyjemnych sytuaji życiowych, których przykłady z nizin społeczych, czyli klienteli mopr ci pokazałem.
Czy uwaga moja ma coś wspólnego z problemem aborcji ? Właśnie ma. Bo problem aborcji dotyczy w znacznej części nie bogatych, inteligentnych i dobrze ustawionych w życiu pań feministek z Warszawy, tylko biednych, głupich, słabych i niewykształconych bezrobotnych kobiet z prowincji. I tu niechciana ciąża to jest tragedia życiowa.
Dziwi mnie twoje określanie tych ludzi ppogardliwie i bez krzytyny empatii jako "durna baba z durnym chłopem". Chociaż nie - nie dziwi. Jakoś tak się składa, że w teorii tacy panowie jak ty czy Terlikowski et consortes pełni są współczucia i miłości chrzescijańskiej, a jak przychodzi do konkretu to "durna baba" "durny chłop" "kapuściany głąg".
Kilka postów wyżej bardzo broniłeś się przed przykładami praktycznymi,stawiajac wyżej rozważania teoretyczne - wiem już dokładnie dlaczego.
I dlatego właśnie napisałem - chce mi sie rzygać jak widzę gęby pełne frazesów, a w sytuacjach konkretnych to wielkie zdziwienie "o co chodzi z tym moprem" i "co to w ogóle ma wspólnego z problemem aborcji".
Myślę że wyjaśniłem na tyle, że nawet ty zrozumiesz.
Uwaga końcowa - jesteś, jak twierdzisz, katolikiem. O ile pamiętam , to twój bóg i jego syn Jezus najbardziej cięty był na faryzeuszy. Pamięci łaskawej odpowiednie passusy z biblii polecam.

I ostatnie pytanie konkursowe - a co konkretnie bys kobiecie z moojego przykładu polecił ?
Choć odpowiedzi nie oczekuję - wszak to nie wzniosła teoria w której się lubujesz, tylko brzydka, przaśna i smierdząca praktyka.
10-07-2013 11:36 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Wyszło od pokazania prykładu niemądrej, zrozpaczonej dziewczyny w ciąży.

Znam tę dziewczynę nieco lepiej niż ty - wszak przyszła z radą do mnie. To rozpieszczona smarkula, typowa księżniczka - jej rozpacz polega nie na tym, że brakuje jej środków do życia, tylko na tym że przez ciążę starzy zabronią jej imprezować. Sorki, ale ja się nad nią rozczulać nie będę.

>Choć odpowiedzi nie oczekuję - wszak to nie wzniosła teoria w której się lubujesz, tylko brzydka, przaśna i smierdząca praktyka.

Jak można się dziwić, że ktoś woli rzeczy wzniosłe od brzydkich, przaśnych i śmierdzących?

bembergiem w berg
10-07-2013 11:59 
 Ocena 1 na 1
vanswirr (460 punktów)
Powyższym postem zrejterowałeś na całej linii.
Czego się spodziewać należało.
Nihil novi sub sole.

Mod:
Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
10-07-2013 21:34 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To rozpieszczona smarkula, typowa księżniczka - jej rozpacz
> polega nie na tym, że brakuje jej środków do życia, tylko na
> tym że przez ciążę starzy zabronią jej imprezować. Sorki, ale
> ja się nad nią rozczulać nie będę.

Tu nie chodzi o rozczulanie się. Można i tak worku uznać jak napisałeś - że to księżniczka i żadne rady ni pomoc się jej nie należą, bo "sama sobie na to zasłużyła". I tak właściwie robi 99% ludzi. Zwykła sprawa - zero pomocy.
No bo jak nie zasłużyła, skoro zasłużyła?

Ale można też inaczej, z większą empatią, próbą zrozumienia, a może zaciekawieniem cudzym losem, skąd to się wszystko w ogóle tak skumulowało? To przecież człowiek..
E nie, niegodny. Zasłużyła. Kropka.

> Jak można się dziwić, że ktoś woli rzeczy wzniosłe od
> brzydkich, przaśnych i śmierdzących?

Czytać worku, czytać. Ktoś lubi wzniosłe rzeczy we własnym gabinecie czytać i zarazem pisać.
A do pracy wśród zwykłych ludzi jednak mu jakoś zawsze daleko, bo.. mógłby się jeszcze utytłać? Czystym trza być, i schludnym. A od faryzeuszy, jawnogrzesznic i Samarytan w potrzebie najlepiej trzymać się z dala.

gratuluję dobrego samopoczucia worku, serdeczne pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>Tu nie chodzi o rozczulanie się. Można i tak worku uznać jak napisałeś - że to księżniczka i żadne rady ni pomoc się jej nie należą

No przecież doradziłem jej oddanie dziecka do adopcji; a że przy okazji nazwałem ją kapuścianym głąbem - może coś drgnie pod przykrywką.

> E nie, niegodny. Zasłużyła. Kropka.>

Piszesz jakbyś mnie cytował, a ja nic takiego nie mówiłem.

>Czytać worku, czytać. Ktoś lubi wzniosłe rzeczy we własnym gabinecie czytać i zarazem pisać. A do pracy wśród zwykłych ludzi jednak mu jakoś zawsze daleko, bo.. mógłby się jeszcze utytłać?

Nie wiem, nie każdy się nadaje do pracy w moprze.

bembergiem w berg
10-07-2013 23:15 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Nie wiem, nie każdy się nadaje do pracy w moprze.
Szkoda tylko, że każdy się "nadaje" do doradzania innym.
13-07-2013 16:11 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Szkoda tylko, że każdy się "nadaje" do doradzania innym.

A Ty co byś jej powiedział? Jesteś czuła, delikatna, inteligenta, mądra, wrażliwa itd?
Jak ktoś jest nieodpowiedzialnym głupkiem to dlaczego mu tego wprost nie powiedzieć? Zalecasz kłamstwo?
13-07-2013 17:19 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>A Ty co byś jej powiedział?
Powiedziałbym "Jaką decyzję podejmiesz, z taką będziesz żyć"
Zaproponowałbym, żeby spróbowała wyobrazić sobie, jakie będą skutki każdej decyzji i wybrała najlepszą opcję.

>Jesteś czuła, delikatna, inteligenta, mądra, wrażliwa itd?
Co ma piernik do wiatraka?

>Jak ktoś jest nieodpowiedzialnym głupkiem to dlaczego mu tego wprost nie powiedzieć?
Bo po fakcie każdy jest mądry i nie ma co bawić się w odkrywcę Ameryki.
Co innego, jakbyś wcześniej ją ostrzegł, do czego może prowadzić jej postępowanie.

>Zalecasz kłamstwo?
Zalecam myślenie.
A Ty wierzysz w jakąś obiektywną prawdę życiową?
I to upoważnia Cię do doradzania innym?
13-07-2013 17:56 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>Powiedziałbym "Jaką decyzję podejmiesz, z taką będziesz żyć"
>Zaproponowałbym, żeby spróbowała wyobrazić sobie, jakie będą skutki każdej decyzji i wybrała najlepszą opcję.

Potencjalnemu mordercy, który wyznałby Ci swoje zamiary powiedziałbyś to samo?

>Co ma piernik do wiatraka?

No bo jak nie chcesz powiedzieć, że jest nieodpowiedzialna to pewnie powiesz lub zasugerujesz, że nie jest nieodpowiedzialna.

>Bo po fakcie każdy jest mądry i nie ma co bawić się w odkrywcę Ameryki.
>Co innego, jakbyś wcześniej ją ostrzegł, do czego może prowadzić jej postępowanie.

Masz rację, no ale jak kto woli, ja wolę być szczerym i powiedzieć wprost, że to była nieodpowiedzialna decyzja.

>A Ty wierzysz w jakąś obiektywną prawdę życiową?
>I to upoważnia Cię do doradzania innym?

Do doradzania innym upoważnia mnie moja chęć do doradzania innym, a inni mają prawo moje rady zignorować.
Grey (2102 punktów)
>Potencjalnemu mordercy, który wyznałby Ci swoje zamiary powiedziałbyś to samo?

Tak. Morderstwo to nie jest dobry sposób rozwiązywania problemów i każdy, jeśli to przemyśli na spokojnie, dojdzie do wniosku, że nie warto. Dopiero gdyby nadal się upierał, zacząłbym myśleć, co z tym zrobić.
A Ty, spryciarzu, jaki znasz sposób zapobiegania morderstwom?

>>Co ma piernik do wiatraka?
>No bo jak nie chcesz powiedzieć, że jest nieodpowiedzialna to pewnie powiesz lub zasugerujesz, że nie jest nieodpowiedzialna.
No i co jeszcze?

>Do doradzania innym upoważnia mnie moja chęć do doradzania innym, a inni mają prawo moje rady zignorować.
No i to właśnie najbardziej mi się nie podoba.
Nie kierujesz się dobrem osób, którym doradzasz, tylko swoja zachcianką, żeby komuś doradzać.
Jak ktoś źle wyjdzie na Twoich radach, to pewnie umywasz ręce, bo przecież miał prawo Twoje rady zignorować. Niech ma pretensje do siebie.
Wiem, że sporo osób tak robi, ale dla mnie to jest skrajna nieodpowiedzialność za swoje słowa i egoizm.
Ja uważam, że jeśli ktoś nie chce brać odpowiedzialności za innych ludzi, to nie powinien się wtrącać do ich życia.
Jeśli ktoś nie wie, co robić, nie będzie również wiedział, czy mu dobrze doradzasz, czy źle. To chyba oczywiste.
vifix (2315 punktów)
>Tak. Morderstwo to nie jest dobry sposób rozwiązywania problemów i każdy, jeśli to przemyśli na spokojnie, dojdzie do wniosku, że nie warto. Dopiero gdyby nadal się upierał, zacząłbym myśleć, co z tym zrobić.

Naprawdę wierzysz w to, że w ten sposób zniechęcisz go do popełnienia zbrodni?

>A Ty, spryciarzu, jaki znasz sposób zapobiegania morderstwom?

Hmmm... zawiadamiam policję?

>No i co jeszcze?

Tylko tyle i aż tyle.

>No i to właśnie najbardziej mi się nie podoba.
>Nie kierujesz się dobrem osób, którym doradzasz, tylko swoja zachcianką, żeby komuś doradzać.

Doradzając, staram się uwzględnić interes drugiej strony, więc z pewnością nie można mi zarzucić, iż nie kieruję się jej dobrem.
Ty natomiast kierujesz się swoją zachcianką uzyskania pożądanego efektu. Zupełnie tak jak ja.

>Jak ktoś źle wyjdzie na Twoich radach, to pewnie umywasz ręce, bo przecież miał prawo Twoje rady zignorować. Niech ma pretensje do siebie.

A jak źle wyjdzie na Twojej?

>Wiem, że sporo osób tak robi, ale dla mnie to jest skrajna nieodpowiedzialność za swoje słowa i egoizm.

Egoizm? A jest coś takiego jak altruizm?
Nieodpowiedzialny byłbym wtedy, gdybym nie mówił tego co myślę, co czuję. Jeżeli komuś doradzam to zawsze przyglądam się problemowi myśląc co ja bym zrobił na czyimś miejscu, więc jeśli mówienie co by się zrobiło na czyimś miejscu jest nieodpowiedzialne to muszę się z Tobą nie zgodzić.

>Ja uważam, że jeśli ktoś nie chce brać odpowiedzialności za innych ludzi, to nie powinien się wtrącać do ich życia.

Nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za innych ludzi, to robi duża część katolików narzucając innym swoją wolę i zakazując grzeszyć, ponieważ czują się odpowiedzialni za czyjeś zbawienie, czyjś los.
Każdy jest kowalem własnego losu.
Doradzanie komuś uważasz, za wtrącanie się w czyjeś życie? Czyli jak powiem sąsiadowi, że mu trawa źle rośnie i, według mnie, powinien zrobić to i to, to znaczy, że wchodzę z butami w jego życie? Ciekawe podejście.

>Jeśli ktoś nie wie, co robić, nie będzie również wiedział, czy mu dobrze doradzasz, czy źle. To chyba oczywiste.

A jeśli wie co robić to będzie wiedział, czy mu dobrze doradzam? Oczywistym jest, że nigdy się nie wie czyja rada jest słuszna. Dlatego ludzie podejmują samodzielne decyzje w oparciu o indywidualne przesłanki.
Grey (2102 punktów)
>Hmmm... zawiadamiam policję?

Tak myślałem
Czyli wierzysz w to, że policja coś zrobi. Ale policja zajmuje się przestępcami dopiero, jak coś zrobią, a nie na etapie planowania. Niestety, będą musieli poczekać.

>Doradzając, staram się uwzględnić interes drugiej strony, więc z pewnością nie można mi zarzucić, iż nie kieruję się jej dobrem.
No to skoro zaczęliśmy rozmowę od dziewczyny, która zaszła w ciążę, co byś jej doradził?

>>Jak ktoś źle wyjdzie na Twoich radach, to pewnie umywasz ręce, bo przecież miał prawo Twoje rady zignorować. Niech ma pretensje do siebie.
>A jak źle wyjdzie na Twojej?

Czyli potwierdzasz to, co napisałem.
Jak ktoś źle wyjdzie na mojej radzie to czuję się odpowiedzialny za to, co się stało i próbuję go z tego wyciągnąć. A przynajmniej nie opuszczam go w nieszczęściu.

>Jeżeli komuś doradzam to zawsze przyglądam się problemowi myśląc co ja bym zrobił na czyimś miejscu,
Jeśli mówisz, co byś zrobił, ale nie narzucasz komuś, żeby robił to samo, to nie jest źle.

>Nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za innych ludzi,
Ja też, dla tego staram się nie doradzać. Mogę jednak dostarczać argumentów do przemyśleń, ale tylko wtedy, gdy ktoś chce zrobić coś naprawdę głupiego.

>Doradzanie komuś uważasz, za wtrącanie się w czyjeś życie? Czyli jak powiem sąsiadowi, że mu trawa źle rośnie i, według mnie, powinien zrobić to i to, to znaczy, że wchodzę z butami w jego życie? Ciekawe podejście.

A co Cię obchodzi jego trawa?
Jeśli mu to nie przeszkadza, że mu trawa źle rośnie, to po co się wtrącać? A może on jest zadowolony? A może mu się nie chce zajmować trawą?

>A jeśli wie co robić to będzie wiedział, czy mu dobrze doradzam?
Jeśli wie, co robić, to nie będzie pytał Cię o radę.
13-07-2013 21:50 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>>Hmmm... zawiadamiam policję?
>Tak myślałem

Rozumiem, że Ty byś tak nie zrobił? Jakbyś się więc czuł, wiedząc, że Twoje zniechęcanie nic nie dało i ktoś właśnie zginął?

>Czyli wierzysz w to, że policja coś zrobi. Ale policja zajmuje się przestępcami dopiero, jak coś zrobią, a nie na etapie planowania. Niestety, będą musieli poczekać.

Hmmm... czyli jak zobaczę człowieka z karabinem kierującego się w stronę banku to policja przez telefon powie mi, że mam zadzwonić jak zacznie strzelać?

>No to skoro zaczęliśmy rozmowę od dziewczyny, która zaszła w ciążę, co byś jej doradził?

Powiedziałbym, zgodnie z własnymi przekonaniami, aby nie mordowała swojego dziecka. Być może teraz sytuacja wygląda na beznadziejną, ale życie jest dynamiczne i potrafi odwrócić się bardzo mocno na naszą korzyść. Powiedziałbym, że skoro zachowała się tak nieodpowiedzialnie i nie zabezpieczyła się to niech przynajmniej teraz wykaże się odrobiną odpowiedzialności za swoje czyny i pozwoli temu dziecku przeżyć.
Na koniec podałbym chusteczkę aby już nie płakała

>Czyli potwierdzasz to, co napisałem.
>Jak ktoś źle wyjdzie na mojej radzie to czuję się odpowiedzialny za to, co się stało i próbuję go z tego wyciągnąć. A przynajmniej nie opuszczam go w nieszczęściu.

Nie czuje się odpowiedzialny ponieważ fakt, że moja rada okazała się zła nie musi oznaczać, że rada była zła. Czułbym się odpowiedzialny gdybym się pomylił lub podjął decyzje w oparciu o niesprawdzone informację (bo np. nie chciało mi się ich sprawdzić). Innymi słowy gdyby istniał jakiś procent mojej winy.
Powiedzmy, że przyjaciela zdradza żona, Ty mu radzisz aby jeszcze powalczył o związek. On Cię posłuchał a po 3 latach walki o związek jego żona znowu go zdradziła i odeszła z innym. Co byś zrobił gdyby powiedział, że zmarnował 3 lata na walkę o ten związek przez Twoje głupie rady?

>Jeśli mówisz, co byś zrobił, ale nie narzucasz komuś, żeby robił to samo, to nie jest źle.

Co rozumiesz przez narzucanie komuś czegoś?

>Ja też, dla tego staram się nie doradzać. Mogę jednak dostarczać argumentów do przemyśleń, ale tylko wtedy, gdy ktoś chce zrobić coś naprawdę głupiego.

Ale to przecież jest doradzanie.

>A co Cię obchodzi jego trawa?

A co mam zrobić żeby mnie nie obchodziła? Jak zmienić moje odczucia w stosunku do jego trawy?

>Jeśli mu to nie przeszkadza, że mu trawa źle rośnie, to po co się wtrącać? A może on jest zadowolony? A może mu się nie chce zajmować trawą?

A w którym miejscu ja się wtrącam? Jak mi powie, że ma gdzieś swoją trawę to myślisz, że powiem mu, że albo coś z nią zrobi albo zrobię mu piekło z życia?

>Jeśli wie, co robić, to nie będzie pytał Cię o radę.

Nie wiem jak Ty, ale ja zazwyczaj wiem co robić, ale słucham cudzych rad bo uwzględniam możliwość podjęcia lepszej decyzji w oparciu o nowe argumenty.
Grey (2102 punktów)
>>>Hmmm... zawiadamiam policję?
>>Tak myślałem
>Rozumiem, że Ty byś tak nie zrobił? Jakbyś się więc czuł, wiedząc, że Twoje zniechęcanie nic nie dało i ktoś właśnie zginął?
Zrobiłbym. Ale na pewno nie leciałbym na policję bez rozmowy z tą osobą.
A Ty czułbyś dobrze, gdybyś zgłosił na policję, ale to nic nie dało i ktoś właśnie zginął?

>Hmmm... czyli jak zobaczę człowieka z karabinem kierującego się w stronę banku to policja przez telefon powie mi, że mam zadzwonić jak zacznie strzelać?
Za bardzo się zagalopowałeś.
Nie widzisz różnicy między kimś, kto przychodzi do Ciebie i mówi, że rozważa zabicie kogoś a
kimś, kto idzie z karabinem w kierunku banku?

>Na koniec podałbym chusteczkę aby już nie płakała
Słodkie

>Co byś zrobił gdyby powiedział, że zmarnował 3 lata na walkę o ten związek przez Twoje głupie rady?
Przyznałbym mu rację i przeprosił.

>Co rozumiesz przez narzucanie komuś czegoś?
Na przykład to:
>Powiedziałbym, zgodnie z własnymi przekonaniami, aby nie mordowała swojego dziecka.
Tu ewidentnie kierujesz się własnymi przekonaniami, a nie dobrem osoby, której doradzasz.
A co, jeśli ona ma inne przekonania?
Ma kierować się Twoimi przekonaniami, a nie swoimi?

To co do tej pory pisałeś dość dobrze brzmiało teoretycznie, ale tak czułem, że "w praniu" wyjdzie coś innego.

>>A co Cię obchodzi jego trawa?
>A co mam zrobić żeby mnie nie obchodziła? Jak zmienić moje odczucia w stosunku do jego trawy?
Jest to pewien problem, ale to jest TWÓJ problem i nie ma sensu zawracać sąsiadowi głowy tym, że Ci się jego trawa nie podoba.
vifix (2315 punktów)
>Zrobiłbym. Ale na pewno nie leciałbym na policję bez rozmowy z tą osobą.

Czyli też byś poleciał na policję.

>A Ty czułbyś dobrze, gdybyś zgłosił na policję, ale to nic nie dało i ktoś właśnie zginął?

To jest już kwestia tego co katolicy nazywają wyrzutami sumienia. Gdybym miał poczucie, że w czymś zawiniłem, że mogłem zrobić coś lepiej to zapewne źle bym się z tym czuł.

>Nie widzisz różnicy między kimś, kto przychodzi do Ciebie i mówi, że rozważa zabicie kogoś a
>kimś, kto idzie z karabinem w kierunku banku?

Widzę. A Ty naprawdę sądzisz, że gdybym zawiadomił policję o tym, że ktoś do mnie przyszedł i ma zamiar kogoś zabić to zignorowaliby to zgłoszenie?

>Słodkie

Bo ja jestem słodki, czuły i delikatny

>Przyznałbym mu rację i przeprosił.

Tylko tyle? Niedawno pisałeś, że starasz się naprawiać swoje błędy.

>Na przykład to:
>>Powiedziałbym, zgodnie z własnymi przekonaniami, aby nie mordowała swojego dziecka.
>Tu ewidentnie kierujesz się własnymi przekonaniami, a nie dobrem osoby, której doradzasz.

A czyimi przekonaniami mam się kierować? Cudzymi? Gdy ktoś wymyśli idealną zbrodnie i wszystkie przesłanki wskazują, że opłaca mu się jej dokonać to przecież nie powiem mu, żeby to zrobił pomimo tego, że wiem, że ewidentnie mu się to opłaca.

>A co, jeśli ona ma inne przekonania?
>Ma kierować się Twoimi przekonaniami, a nie swoimi?

A znasz kogoś kto nie kieruje się swoimi przekonaniami?

>Jest to pewien problem, ale to jest TWÓJ problem i nie ma sensu zawracać sąsiadowi głowy tym, że Ci się jego trawa nie podoba.

Przyjmijmy, że jesteśmy sąsiadami. Mówię Ci przez płot, że ta trawa nie rośnie zbyt dobrze i jak chcesz to powiem Ci co możesz z tym zrobić. Co wtedy mi odpowiesz? Spie... i nie wtrącaj się w moje życie? Bo ja bym powiedział doceniam Twoją troskę, ale nie zależy mi na poprawie jakości tej trawy.
Grey (2102 punktów)
>naprawdę sądzisz, że gdybym zawiadomił policję o tym, że ktoś do mnie przyszedł i ma zamiar kogoś zabić to zignorowaliby to zgłoszenie?
A żadnym wypadku nie zignorowaliby. Spisaliby Twoje zeznanie. Chyba wezwaliby tego kogoś na przesłuchanie. Spisaliby zeznania. Może pogroziliby.
Czy to wystarczy? Może tak, a może nie. Podobnie jak rozmowa.

>Tylko tyle? Niedawno pisałeś, że starasz się naprawiać swoje błędy.
Możesz być spokojny. Nie tylko tyle.

>A znasz kogoś kto nie kieruje się swoimi przekonaniami?
Znam mnóstwo osób, które nie kierują się własnymi przekonaniami tylko tym, co im ktoś doradził, presją otoczenia. Jeśli kogoś wpędzisz w poczucie winy i wmówisz mu, że nie ma prawa żyć tak jak chce, bo jest głupi i nieodpowiedzialny to być może go przekonasz, ale nie uszczęśliwisz go w ten sposób. Jak komuś przyłożysz pistolet do głowy to też go przekonasz do wszystkiego, ale czy można powiedzieć, że on się będzie kierować WŁASNYM przekonaniem?

>Przyjmijmy, że jesteśmy sąsiadami. Mówię Ci przez płot, że ta trawa nie rośnie zbyt dobrze i jak chcesz to powiem Ci co możesz z tym zrobić. Co wtedy mi odpowiesz? Spie... i nie wtrącaj się w moje życie? Bo ja bym powiedział doceniam Twoją troskę, ale nie zależy mi na poprawie jakości tej trawy.

To zależy od wielu czynników. Np. którą nogą bym wstał. Albo w jaki sposób byś to powiedział. Albo jak wyglądałby nasza znajomość do tej pory.
vifix (2315 punktów)
>A żadnym wypadku nie zignorowaliby. Spisaliby Twoje zeznanie. Chyba wezwaliby tego kogoś na przesłuchanie. Spisaliby zeznania. Może pogroziliby.
>Czy to wystarczy? Może tak, a może nie. Podobnie jak rozmowa.

W mojej ocenie, monitoring policji jest lepszym narzędziem prewencyjnym niż kazanie.

>Znam mnóstwo osób, które nie kierują się własnymi przekonaniami tylko tym, co im ktoś doradził, presją otoczenia.

Tylko, że to jest właśnie kierowanie się własnymi przekonaniami. Taka osoba wierzy w to, że uleganie presji otoczenia przyniesie jej więcej korzyści niż przeciwstawienie się jej.

>To zależy od wielu czynników. Np. którą nogą bym wstał.

No super. Dostanę opieprz bo sąsiad wstał lewą nogą. Nie sądzisz, że do nikogo, kto Ci nic złego nie zrobił nie powinieneś być nieuprzejmy? I to niby ja jestem chamem.
Grey (2102 punktów)
>W mojej ocenie, monitoring policji jest lepszym narzędziem prewencyjnym niż kazanie.
A co ma do rzeczy Twoja ocena? Zmusisz policję do monitorowania kogoś?

>>Znam mnóstwo osób, które nie kierują się własnymi przekonaniami tylko tym, co im ktoś doradził, presją otoczenia.
>Tylko, że to jest właśnie kierowanie się własnymi przekonaniami. Taka osoba wierzy w to, że uleganie presji otoczenia przyniesie jej więcej korzyści niż przeciwstawienie się jej.
W pewnym sensie tak. Tylko że to są przeważnie niekorzystne przekonania, które prowadzą do marnowania sobie życia. I fałszywe, bo z doświadczenia wiem, że otoczenie przestaje wywierać presję, gdy widzi, że ktoś jest odporny. Podtrzymujesz to, że doradzasz ludziom dla ich dobra?

Pisałeś wcześniej:
>Nie czuje się odpowiedzialny ponieważ fakt, że moja rada okazała się zła nie musi oznaczać, że rada była zła.
Otóż uważam, że jeśli rada okazała się zła, to znaczy że była zła.
Jeśli była teoretycznie dobra, ale nieadekwatna do sytuacji, to znaczy że była błędna.
Jeśli była statystycznie dobra, ale nie uwzględniająca wszystkich czynników, to też znaczy że była błędna.
Ale tak to jest, jak się oddziela teorię od praktyki.

>Nie sądzisz, że do nikogo, kto Ci nic złego nie zrobił nie powinieneś być nieuprzejmy?
Czasem potrzeba trochę prewencji

A teraz wyobraź sobie taką sytuację.
Jesteśmy sąsiadami. Mówisz mi przez płot, że ta trawa nie rośnie zbyt dobrze i jak chcę to powiesz mi co mogę z tym zrobić. Ja na to - to powiedz.
Mówisz, a ja to robię. Namęczę się przy tej trawie a po tych zabiegach trawa rośnie jeszcze gorzej. Albo szlag ja trafia całkiem. A Ty na to mówisz - ja ci tylko doradziłem, przecież nie musiałeś mnie słuchać.
Co Ty na to?
vifix (2315 punktów)
>A co ma do rzeczy Twoja ocena? Zmusisz policję do monitorowania kogoś?

Zmusić nie zmuszę, ale będę miał świadomość, że zrobiłem wiele by zapobiec czemuś złemu.

>W pewnym sensie tak. Tylko że to są przeważnie niekorzystne przekonania, które prowadzą do marnowania sobie życia.

A może druga strona ma inne zdanie na ten temat? Pomyślałeś o tym
To wszystko zależy oczywiście od konkretnej sytuacji. Ateista mógłby nie chcieć brać ślubu kościelnego i chrzczenia dziecka, ale może wierzyć, że brak rozstania z kościołem będzie korzystne zarówno dla niego, jak i dla dziecka. Jest to oczywiście oportunizm światopoglądowy leżący (prawdopodobnie) w interesie danej osoby.

>I fałszywe, bo z doświadczenia wiem, że otoczenie przestaje wywierać presję, gdy widzi, że ktoś jest odporny.

Być może, ale nie każdy chcę czuć presję nawet do momentu jej odpuszczenia. Matka mojego przyjaciela zaakceptowała fakt, że ma 9 lat młodszą dziewczynę dopiero po ok 5 latach.

>Podtrzymujesz to, że doradzasz ludziom dla ich dobra?

I tak i nie
Jak już napisałem wcześniej, gdy ktoś mi wyzna, że chcę kogoś zamordować i okraść, do tego ma bardzo dobry plan, który pozwoli mu żyć na fiji w bogactwie do końca jego dni, to i tak mu powiem że źle robi, choć ewidentnie moja rada nie będzie dla niego korzystna.

>Otóż uważam, że jeśli rada okazała się zła, to znaczy że była zła.

Ja uważam inaczej.

>Jeśli była statystycznie dobra, ale nie uwzględniająca wszystkich czynników, to też znaczy że była błędna.

Jeśli komuś powiem, że może przechodzić przez jezdnie w miejscu gdzie nie ma pasów o ile się dobrze rozejrzy bo przy takim podejściu jest statystycznie minimalna szansa, że coś go potrąci, ale ryzyko zawsze istnieje to, to nie jest, wg mnie, zła rada.

>Ale tak to jest, jak się oddziela teorię od praktyki.

A kto mówi o oddzielaniu praktyki od teorii. Te dwa elementy zawsze na siebie oddziałują.

>Czasem potrzeba trochę prewencji

Wyszło na to, że z Ciebie większy cham niż ze mnie

>A teraz wyobraź sobie taką sytuację.
>Jesteśmy sąsiadami. Mówisz mi przez płot, że ta trawa nie rośnie zbyt dobrze i jak chcę to powiesz mi co mogę z tym zrobić. Ja na to - to powiedz.
>Mówisz, a ja to robię. Namęczę się przy tej trawie a po tych zabiegach trawa rośnie jeszcze gorzej. Albo szlag ja trafia całkiem. A Ty na to mówisz - ja ci tylko doradziłem, przecież nie musiałeś mnie słuchać.
>Co Ty na to?

Wiesz, ja zawsze informuje, że istnieje ryzyko, że wydarzy się coś nieprzewidzianego aby ustrzec się przed debilami nieświadomymi tej życiowej prawdy.
Jak dostaje przepis i mi coś nie wychodzi to wiem, że to najpewniej nie jest wina właściciela przepisu tylko, być może, moich nędznych umiejętności.
Grey (2102 punktów)
>Zmusić nie zmuszę, ale będę miał świadomość, że zrobiłem wiele by zapobiec czemuś złemu.
Dziwna ta Twoja świadomość. Ja nazwałbym to wyobrażaniem sobie, że zrobiłeś wiele by zapobiec czemuś złemu. Ale jak Ci to wystarczy...

>A może druga strona ma inne zdanie na ten temat? Pomyślałeś o tym
Rozumując w ten sposób trzeba by nie doradzać temu komuś wcale. Bo po co mu doradzać, jak on może mieć inne zdanie. Nie sądzisz?

>Być może, ale nie każdy chcę czuć presję nawet do momentu jej odpuszczenia.
>Matka mojego przyjaciela zaakceptowała fakt, że ma 9 lat młodszą dziewczynę dopiero po ok 5 latach.
Jego sprawa. Ale to Ty zajmujesz się doradzaniem. Ja tylko mówię ludziom, żeby przemyśleli to, co mają zamiar zrobić. Tylko on sam wie, co woli. Tylko on wie, czy dla niego ważniejsza jest konkretna dziewczyna czy akceptacja matki.

>>Podtrzymujesz to, że doradzasz ludziom dla ich dobra?
>I tak i nie
A jednak. A teraz - czy to "nie" dotyczy tylko mordowania, czy masz szersze ambicje moralizatorskie?

>A kto mówi o oddzielaniu praktyki od teorii. Te dwa elementy zawsze na siebie oddziałują.
Oddziałują, ale jeśli dają złe efekty, to znaczy, że źle oddziałują, czyli teoria swoje, a praktyka swoje.

>Jak dostaje przepis i mi coś nie wychodzi to wiem, że to najpewniej nie jest wina właściciela przepisu tylko, być może, moich nędznych umiejętności.
Można i tak. Ale ja bym Ci takiego przepisu nie dał, tylko najpierw upewniłbym się, czy jest dostosowany do Twoich umiejętności.
vifix (2315 punktów)
>Dziwna ta Twoja świadomość. Ja nazwałbym to wyobrażaniem sobie, że zrobiłeś wiele by zapobiec czemuś złemu. Ale jak Ci to wystarczy...

Niezależnie od tego co byś zrobił Ty też będziesz miał tylko takie wyobrażenie jeśli Twoje metody okażą się nieskuteczne.
Równie dobrze mógłbyś powiedzieć Billowi Gatesowi, który wydaje masę pieniędzy na pomoc biednym, że jego spokojnie sumienie to tylko złudzenie, że komuś pomógł bo przecież ma dużo więcej pieniędzy i mógłby większej ilości osób pomóc.

>Rozumując w ten sposób trzeba by nie doradzać temu komuś wcale. Bo po co mu doradzać, jak on może mieć inne zdanie. Nie sądzisz?

Właśnie o tym, Ci próbowałem cały czas powiedzieć, ale ciesze się, że w końcu dotarło

>Jego sprawa. Ale to Ty zajmujesz się doradzaniem. Ja tylko mówię ludziom, żeby przemyśleli to, co mają zamiar zrobić.

Czyli robisz dokładnie to samo. Proponujesz pewnego rodzaju rozwiązanie.

>Tylko on sam wie, co woli. Tylko on wie, czy dla niego ważniejsza jest konkretna dziewczyna czy akceptacja matki.

Dokładnie.

>A jednak. A teraz - czy to "nie" dotyczy tylko mordowania, czy masz szersze ambicje moralizatorskie?

Znacznie szersze. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że jestem uznawany za dobrego doradcę i wiele osób sama prosi mnie o poradę.

>Oddziałują, ale jeśli dają złe efekty, to znaczy, że źle oddziałują, czyli teoria swoje, a praktyka swoje.

Na tym miedzy innymi polega inteligencja i rozsądek, które pozwalają zdać sobie sprawę, że teoria może nie pokrywać się z praktyką.

>Można i tak. Ale ja bym Ci takiego przepisu nie dał, tylko najpierw upewniłbym się, czy jest dostosowany do Twoich umiejętności.

Wow. Tego się nie spodziewałem.
Ta zasada w Twoim wykonaniu dotyczy wszystkiego, czy tylko gastronomii?
Grey (2102 punktów)
>>Rozumując w ten sposób trzeba by nie doradzać temu komuś wcale. Bo po co mu doradzać, jak on może mieć inne zdanie. Nie sądzisz?
>Właśnie o tym, Ci próbowałem cały czas powiedzieć, ale ciesze się, że w końcu dotarło
To po co doradzasz ludziom?
Bo znów podejrzewam, że Twoim jedynym motywem jest własna zachcianka, żeby być doradcą.

>Czyli robisz dokładnie to samo.
No jak dla Ciebie to jest dokładnie to samo, to zostawię to bez komentarza.

>>Tylko on sam wie, co woli. Tylko on wie, czy dla niego ważniejsza jest konkretna dziewczyna czy akceptacja matki.
>Dokładnie.
A co byś mu doradził?

>czy masz szersze ambicje moralizatorskie?
>Znacznie szersze. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że jestem uznawany za dobrego doradcę i wiele osób sama prosi mnie o poradę.
Czyli wykorzystujesz zaufanie ludzi, żeby narzucać im swoją moralność. Normalnie ksiądz by się nie powstydził.

>Na tym miedzy innymi polega inteligencja i rozsądek, które pozwalają zdać sobie sprawę, że teoria może nie pokrywać się z praktyką
Dużo zależy od tego jednak, jaki jest zakres tego niepokrywania się.

>Wow. Tego się nie spodziewałem.
A czego się spodziewałeś?

>Ta zasada w Twoim wykonaniu dotyczy wszystkiego, czy tylko gastronomii?
Oczywiście, że wszystkiego. Z resztą nawet nie byłem pewny, czy chodzi Ci o przepis kulinarny.
vifix (2315 punktów)
>To po co doradzasz ludziom?
>Bo znów podejrzewam, że Twoim jedynym motywem jest własna zachcianka, żeby być doradcą.

Motywem wszystkiego jest ludzka zachcianka.
Ja doradzam, gdy jestem przeświadczony o tym, że moja rada może być pomocna, lub gdy ktoś mnie o nią poprosi.

>No jak dla Ciebie to jest dokładnie to samo, to zostawię to bez komentarza.

Moja metoda:
A: To co ja mam teraz zrobić?
B: Myślę, że najlepiej będzie jak zrobisz to i tamto, ale to Twoja decyzja, sam musisz ją podjąć.

Twoja metoda:
A: To co ja mam teraz zrobić?
B: Radzę Ci abyś pomyślał nad tym jeszcze raz i pamiętaj, że to może mieć takie i takie konsekwencje, następnie podejmij najbardziej słuszną decyzję.

Jeżeli sądzisz, że NIE DORADZASZ co, kto ma zrobić, to żyjesz w wielkiej iluzji.

>A co byś mu doradził?

Zależy od okoliczności.

>Czyli wykorzystujesz zaufanie ludzi, żeby narzucać im swoją moralność. Normalnie ksiądz by się nie powstydził.

Mówienie co się o czymś myśli i co by się zrobiło na czyimś miejscu nazywasz narzucaniem?

>Oczywiście, że wszystkiego. Z resztą nawet nie byłem pewny, czy chodzi Ci o przepis kulinarny.

Czyli jak ktoś Cię prosi o pendrive to sprawdzasz dogłębnie czy działa? Jak ktoś Cię prosi o pożyczenie samochodu na wyjazd na wakacje to jedziesz do mechanika na gruntowny przegląd? Jak ktoś Cię prosi o smaczne jabłko to gryziesz by sprawdzić czy smaczne i dojrzałe? Jak ktoś Cię prosi byś poszukał dobry środek na grzybicę to szukasz i sprawdzasz czy działa? Jak ktoś Cię prosi o dobry środek na szczury to szukasz szczurów i sprawdzasz czy działa? Nieźle.
Grey (2102 punktów)
>Jeżeli sądzisz, że NIE DORADZASZ co, kto ma zrobić, to żyjesz w wielkiej iluzji.
Słowa "dokładnie to samo" sugerują, że nie ma różnicy.
Ja nikomu nie mówię, jaka decyzja będzie najlepsza.

>Mówienie co się o czymś myśli i co by się zrobiło na czyimś miejscu nazywasz narzucaniem?
Już to pisałem. U Ciebie występuje duży rozdźwięk między teorią a praktyką.
Teoria: "Myślę, że najlepiej będzie jak zrobisz to i tamto, ale to Twoja decyzja, sam musisz ją podjąć."
Praktyka: "Powiedziałbym, zgodnie z własnymi przekonaniami, aby nie mordowała swojego dziecka. ...Powiedziałbym, że skoro zachowała się tak nieodpowiedzialnie i nie zabezpieczyła się to niech przynajmniej teraz wykaże się odrobiną odpowiedzialności za swoje czyny i pozwoli temu dziecku przeżyć."
Nadal nie rozumiesz, o co chodzi?

>>Oczywiście, że wszystkiego. Z resztą nawet nie byłem pewny, czy chodzi Ci o przepis kulinarny.
>Czyli jak ktoś Cię prosi o pendrive to sprawdzasz dogłębnie czy działa? Jak ktoś Cię prosi o pożyczenie samochodu na wyjazd na wakacje to jedziesz do mechanika na gruntowny przegląd? Jak ktoś Cię prosi o smaczne jabłko to gryziesz by sprawdzić czy smaczne i dojrzałe? Jak ktoś Cię prosi byś poszukał dobry środek na grzybicę to szukasz i sprawdzasz czy działa? Jak ktoś Cię prosi o dobry środek na szczury to szukasz szczurów i sprawdzasz czy działa? Nieźle.
No chyba żartujesz.
Co to ja jestem św. Mikołaj?
Fantazji to Ci nie brakuje.
vifix (2315 punktów)
>Ja nikomu nie mówię, jaka decyzja będzie najlepsza.

Ale sugerujesz co ma zrobić. Sugerujesz, że jeśli nie przemyśli tego problemu to najprawdopodobniej podejmie złą decyzję. Doradzasz mu co ma zrobić.

>Nadal nie rozumiesz, o co chodzi?

Nie, nie rozumiem

>No chyba żartujesz.
>Co to ja jestem św. Mikołaj?
>Fantazji to Ci nie brakuje.

Bardzo przepraszam, ale kto napisał

Cytat:

Oczywiście, że wszystkiego

Grey (2102 punktów)
>Nie, nie rozumiem
Pozostaje mi tylko współczuć osobom, którym doradzasz.

>Bardzo przepraszam, ale kto napisał
>Cytat:

>Oczywiście, że wszystkiego

Umknęło Ci to, co napisałem wcześniej:
"dlatego staram się nie doradzać. Mogę jednak dostarczać argumentów do przemyśleń, ale tylko wtedy, gdy ktoś chce zrobić coś naprawdę głupiego."
Podsumowując - pomagam/doradzam tylko w wyjątkowych sytuacjach, a nie na życzenie kogoś, komu się nie chce czegoś zrobić samemu.
Ale jeśli już doradzam, to z zachowaniem najwyższej ostrożności.
Ludzi, którzy próbują nadużyć mojej dobroci traktuję tak samo jak beznadziejnych doradców.
vifix (2315 punktów)
>Pozostaje mi tylko współczuć osobom, którym doradzasz.

Mi natomiast pozostaje współczuć osobom, którym nie chcesz wyjaśnić co miałeś na myśli.

>Umknęło Ci to, co napisałem wcześniej:

Tobie najwyraźniej umknęło to, że mój komentarz dotyczył zupełnie innego cytatu.
Grey (2102 punktów)
>>Pozostaje mi tylko współczuć osobom, którym doradzasz.
>Mi natomiast pozostaje współczuć osobom, którym nie chcesz wyjaśnić co miałeś na myśli.
Rzeczywiście, to straszne. Ktoś musi sam myśleć i wyciągać wnioski. Jeszcze nie zgadnie, co miałem na myśli i co wtedy?

>Tobie najwyraźniej umknęło to, że mój komentarz dotyczył zupełnie innego cytatu.
Rozumiem. Jednak wyciągnąłeś błędne wnioski na mój temat, bo oderwałeś ten cytat od całości rozmowy.
Jeśli tak samo wnioskujesz doradzając innym to pozostaje współczuć im podwójnie.
vifix (2315 punktów)
> Rzeczywiście, to straszne. Ktoś musi sam myśleć i wyciągać wnioski. Jeszcze nie zgadnie, co miałem na myśli i co wtedy?

Nie wiem co pomyśli, ale z pewnością nie będzie to o tobie dobrze świadczyć. Myślenie typu jak nie rozumie to znaczy, że jest za głupi żeby się domyśleć jest charakterystyczne dla pustych kobiet. Jak widać reprezentujesz podobny poziom.

Mod:
Daruj sobie seksistowskie uwagi.


Aż mi się przypomina jedna z Twoich wypowiedzi:

Cytat:
Co ma piernik do wiatraka?


Żałuje, że nie napisałem wtedy, abyś ruszył głową i się domyślił.

>Rozumiem. Jednak wyciągnąłeś błędne wnioski na mój temat, bo oderwałeś ten cytat od całości rozmowy.

Ten cytat dotyczył konkretnego przykładu, o którym rozmawialiśmy. Aaaa.... zapomniałem, pewnie miałem się domyślić, że miałeś co innego na myśli. Pacan ze mnie.
Grey (2102 punktów)
>Nie wiem co pomyśli, ale z pewnością nie będzie to o tobie dobrze świadczyć.
Niby co nie będzie o mnie dobrze świadczyć?

>Myślenie typu jak nie rozumie to znaczy, że jest za głupi żeby się domyśleć
I znów lepiej ode mnie wiesz, co myślę i co robię.
Zakończyłbym już tą dyskusję, ale jestem ciekawy, co jeszcze wymyślisz.
vifix (2315 punktów)
>Niby co nie będzie o mnie dobrze świadczyć?

Jesteś taki bystry i się nie domyśliłeś?

>I znów lepiej ode mnie wiesz, co myślę i co robię.

Wyciągam wnioski. PS. powiedz mi jak można lepiej od kogoś wiedzieć co ktoś myśli? Gdzie tu logika?

>Zakończyłbym już tą dyskusję, ale jestem ciekawy, co jeszcze wymyślisz.

Spoko ja mam czas
Grey (2102 punktów)
>>No i co jeszcze?
>Tylko tyle i aż tyle.
A konkretnie o co chodzi?
Masz jakiś problem z tym, że nie lubię dobijać leżących czy coś innego Cię gnębi?
vifix (2315 punktów)
>Masz jakiś problem z tym, że nie lubię dobijać leżących czy coś innego Cię gnębi?

Skąd ten pomysł. Robisz tak jak Ci umysł dyktuje. Jeżeli wierzysz, że masz rację, to ja życzę Ci wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że wyjedziesz na tym dobrze, ale pozwalam sobie nie zgadzać się z Tobą.
11-07-2013 07:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> a że przy okazji nazwałem ją kapuścianym głąbem
> - może coś drgnie pod przykrywką.

Tak, drgnie. Szybciej pójdzie do konowała lub na włochaty stryk.

> Nie wiem, nie każdy się nadaje do pracy w moprze.

Nie każdy w ogóle nadaje się do pracy, już 'lepiej' mu piórem wspierać religijne idee lub tworzyć coraz bardziej rozleglejsze teorie.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2013 23:10 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta.

Może rzeczywiście vanswirr trochę za ostro po Tobie pojechał.
A przecież to nie jest niczyja wina, że ma w głowie to, co ma, że brakuje mu doświadczenia albo że ma inne priorytety.
Ja nie oczekuję, że ktoś przekroczy swoje ograniczenia i np. zacznie kierować się mądrością, której nie posiada.

Ale jak ktoś wierzy w wolną wolę, to pewnie więcej wymaga od ludzi. Na przykład, żeby zawsze podejmowali słuszne decyzje. Nawet jak nie wiedzą, co jest słuszne.

A jak ktoś nie chce kierować się wolną wolą tak, jak powinien to trzeba mu pomóc?
pawel_wr (4297 punktów)
>Na tym forum nikogo nie potępiam ani nie pouczam, a większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta.

Czy zastanowiłeś się , dlaczego tak się dzieje ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>>Na tym forum nikogo nie potępiam ani nie pouczam, a większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta.
>Czy zastanowiłeś się , dlaczego tak się dzieje ?

Nie wiem wielu rzeczy - nie wiem np. czemu uparcie robisz spację przed przecinkiem, no ale czepianie się takich rzeczy to przecież czysty trolling.

bembergiem w berg
11-07-2013 13:20 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>>>Na tym forum nikogo nie potępiam ani nie pouczam, a większość mnie obraża lub rzyga jak mnie czyta.
>>Czy zastanowiłeś się , dlaczego tak się dzieje ?
>Nie wiem wielu rzeczy

Wytłumaczę Ci to, bo to proste.
Ludzie różnie reagują, jak ktoś robi coś, co im się nie podoba.
Np. Ty nazywasz kapuścianym głąbem dziewczynę, która zaszła w niechciana ciążę.
Nie akceptujesz tego, że ona mogłaby usunąć ciążę więc protestujesz i próbujesz ją odciągnąć od tego zamiaru.
Tak samo komuś może nie podobać się to, że ktoś pisze w internecie różne... no, powiedzmy to, co Ty piszesz.
Udzielasz się na forum, gdzie Twoje poglądy nie są akceptowane. To budzi różne reakcje, ale przecież jeśli to Ci nie odpowiada, nie musisz tu pisać.
To tak, jakby dziewczyna, która chce usunąć ciążę przyszła o tym porozmawiać akurat z Tobą i upierała się, że ma rację. Nie wkurzyłbyś się po jakimś czasie?
Można powiedzieć, że zasłużyłaby na taką reakcję, bo sama przyczyniła się do niej zwracając się do Ciebie w tej sprawie.
Można by to uznać za głupotę z jej strony. Albo prowokację.
No, chyba, że nie wiedziałaby z kim ma do czynienia. Ale załóżmy, że wie.
worek kości (2937 punktów)
>Nie akceptujesz tego, że ona mogłaby usunąć ciążę więc protestujesz i próbujesz ją odciągnąć od tego zamiaru.

Ejże, w przytoczonym dialogu dziewczyna nie wiedziała, co robić. Od niczego jej więc nie odciągałem, doradziłem tylko adopcję.

bembergiem w berg
11-07-2013 17:01 
 0 na 2
Grey (2102 punktów)
>Ejże, w przytoczonym dialogu dziewczyna nie wiedziała, co robić. Od niczego jej więc nie odciągałem, doradziłem tylko adopcję.

A gdyby wiedziała co robić, nie odradzałbyś jej usunięcia ciąży?
Jeśli nie, to jaka byłaby Twoja reakcja?
11-07-2013 17:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ejże, w przytoczonym dialogu dziewczyna nie wiedziała, co robić.
> Od niczego jej więc nie odciągałem, doradziłem tylko adopcję.

Pisząc ten dialog dziewczyny, która do Ciebie przyszła miałem raczej przed oczami sytuację realną, których wiele się zdarza, niż same tylko słowa które przeczytałeś. Liczyłem po cichu, że wczujesz się w nią i poczujesz jej (dziewczyny) zamęt, w którym pierwsze co chce człowiek zrobić, to odciąć się od wszystkiego.
Więcej o takich ludziach i ich sytuacji opisał Ci doświadczony w moprze forumowicz vanswirr:
Cytat:

problem aborcji dotyczy w znacznej części nie bogatych, inteligentnych i dobrze ustawionych w życiu pań feministek z Warszawy, tylko biednych, głupich, słabych i niewykształconych bezrobotnych kobiet z prowincji. I tu niechciana ciąża to jest tragedia życiowa.

Cytat:

(..) trochę gorzej jak się ma podstawowe wykształcenie, nie ma pracy , do tego partnera bandytę i dwoje dzieci z którymi nie ma się gdzie podziać w razie czego


Z tego co wiem, kobieta w takiej sytuacji liczy na oparcie, odrobinę wytchnienia, może życzliwego objęcia ramieniem a nie radę. Powiedziała z resztą "nie wiem co mam robić" ale nie "powiedz co dalej robić". To mogło być dla Ciebie pewnym znakiem.

Źle jest tak matematycznie i bezdusznie podchodzić do ludzkiej tragedii, jak Ty. Życie i tak da jej kiedyś ostro w d.. a Ty dołożyłeś jej tym kapuścianym głąbem jeszcze więcej cierpienia, jakby codziennie od miesiąca nie powtarzała sobie tego samego przed lustrem.
Z dużym prawdpobienstwem więc wychdozi na to, że nic nowego jej nie powiedziałeś...
Na marginesie zawsze mnie dziwiła postawa katolicka, w której wierzy się niezbicie, iż surowe ojcowskie napomnienia zawsze i w każdej sytuacji działają. Podobnie z resztą robił w latach 80 i 90tych JP II, śląc ostre napomnienia do księży i biskupów, którzy dopuszczali się grzechu pedofilii.
JP II pisał i spisał i słał te swoje pisma, a duchowni robili swoje i tak to się wartko toczyło dalej.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>Pisząc ten dialog dziewczyny, która do Ciebie przyszła miałem raczej przed oczami

Z eksperymentami myślowymi jest jednak ten problem, że im uboższy opis, tym większe pole do interpretacji. Ty sobie wyobraziłeś bidulinkę z mopru, a ja rozpieszczoną księżniczkę z zamożnego przedmieścia. I jasne, do ludzi trzeba podchodzić z empatią. Tylko czasem empatia zaleca, żeby dać im po kapuścianym łbie.


bembergiem w berg
11-07-2013 18:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jest sporo racji w tym co piszesz na początku. Tylko pomyśl, jaka księżniczka leci na chłopaka który pije, jest mentalnym dzieckiem i mieszka u mamy siedząc na bezrobociu?

Takie historie o życiowym nieudaczniku i księżnicze (a raczej o kopciuszku i księciu) zdarzają się głównie w bajkach.

W realu do babki, którą opisujesz pasuje raczej syn nowobogackiego handlarza mięsem, który rozbija się po dyskotekach 10letnim podrasowanym BMW i kosi laski jak kombajn Bizon zboże. A już najbardziej to, co opisał kol. vanswirr.

> Tylko czasem empatia zaleca, żeby dać im po kapuścianym łbie.

Empatia owszem i zaleca, ale to co jest w danej sytuacji najlepsze, nigdy nic z góry.
Ty się nią tutaj zdecydowanie nie posłużyłeś.
Owszem, bywa że pedagogika w niektórych przypadkach zaleca surowość, tyle tylko że nie w chwili gdy dziewczę płacze Ci bezsilnie na rękach... błagam, odrobinę empatii worku.
Nie dobijaj mnie tu razem z nią
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2013 23:27 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>Tylko czasem empatia zaleca, żeby dać im po kapuścianym łbie.

No to chyba nie masz nic przeciwko temu, że ludzie na forum piszą, co o Tobie myślą, nawet jak to jest trochę obraźliwe?
Może robią to dla Twojego dobra, żeby Ci coś drgnęło pod przykrywką.
Zamiast się oburzać możesz wyciągnąć z tego konstruktywne wnioski i skorzystać z rad.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> chyba nie masz nic przeciwko temu, że ludzie na forum piszą,
> co o Tobie myślą, nawet jak to jest trochę obraźliwe?

Tja.. empatia nie zawsze oznacza łagodność, nima letko (miętkiej gry)

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Grey (2102 punktów)
Niestety, worek kości nawiał z tego wątku.
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

To rosyjskie przysłowie?
U nas pije się do oporu.
14-07-2013 20:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Udzielam się również na Forum fanów Peugeota 406, jeden z użytkowników ma tam taką właśnie sygnaturkę która b. mi się podoba wobec czego nie pytając zapożyczyłem:

W Rosji również, a może przede wszystkim pije się na umór, w ogóle pije - nawet w pracy. Tym ludziom albo coś się z gruntu podoba i nie ma przeproś, albo nie podoba (również w niewielkim związku z aktualną rzeczywistością).
W ogóle Rosja to specyficzny kraj..
pozdrawiam
14-07-2013 21:09 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>W ogóle Rosja to specyficzny kraj..

Jeden z najmniejszych na świecie
Jednym krokiem przejdziesz .....


.... całą mapę Rosji

09-07-2013 18:17 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Terlikowski w tym wywiadzie nie był przeciwko surogatkom,
Nie wydaje Ci się, że tu jest jakaś sprzeczność?
Jeśli Terlikowski jest przeciw sztucznemu zapłodnieniu, to dlaczego nie jest przeciw surogatkom? Przecież bycie surogatką nie jest możliwe bez sztucznego zapłodnienia. Chyba że chodzi o to, że jak nie będzie możliwe in vitro, to nie będzie również surogatek i problem sam się rozwiąże.
worek kości (2937 punktów)
>>Terlikowski w tym wywiadzie nie był przeciwko surogatkom,
>Nie wydaje Ci się, że tu jest jakaś sprzeczność?

Może i Terlikowski jest też przeciwko surogatkom, nie wiem, całkiem możliwe, ale akurat w tym wywiadzie akcentował po prostu większy problem - wynajmowanie macic dla genetycznie modyfikowanych zarodków (jeżeli takie zjawisko w ogóle zachodzi).


bembergiem w berg
09-07-2013 18:43 
 Ocena 10 na 10
Anna Salman (16360 punktów)
>...Terlikowski ... akurat w tym wywiadzie akcentował po prostu większy problem - wynajmowanie macic dla genetycznie modyfikowanych zarodków (jeżeli takie zjawisko w ogóle zachodzi).
Ten pan się nie douczył. Wynajmowanie macic jest znane od tysiącleci, jeśli wierzyć w opowieści z PŚ. Fakt, że nie były to zarodki genetycznie modyfikowane. Wtedy po prostu za surogatki służyły niewolnice, a zapłodnienie było naturalne - oczywiście dla kogoś, kto uważa, że posiadanie niewolników i ich wykorzystywanie seksualne jest naturalne.
10-07-2013 19:35 
 Ocena 3 na 3
Willmaster (423 punktów)
No to jak worku, również jak twój Bóg uważasz niewolnictwo za etyczne, czy może jesteś ponad Bogiem i sam decydujesz co jest moralne?
12-07-2013 18:57 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>No to jak worku, ...
Miałam nie prostować, ale ... ten kolega, do którego adresowane może też chciałby znać odpowiedź.
worek kości (2937 punktów)
>No to jak worku, również jak twój Bóg uważasz niewolnictwo za etyczne

Skąd wiesz co o niewolnictwie uważa mój Bóg?

bembergiem w berg
12-07-2013 22:18 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)
>>No to jak worku, również jak twój Bóg uważasz niewolnictwo za etyczne
>Skąd wiesz co o niewolnictwie uważa mój Bóg?

A co szkodzi Tobie napisać , co o niewolnictwie sądzi Twój Bóg ?
Nie wiesz , czy nie chcesz się podzielić ta wiedzą ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
13-07-2013 10:42 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura. (1368 punktów)

>A co szkodzi Tobie napisać , co o niewolnictwie sądzi Twój Bóg ?
>Nie wiesz , czy nie chcesz się podzielić ta wiedzą ?

Chyba żaden problem nie leży po stronie kolegi "worek kosci" aby w każdej chwili zapytać, tego swojego boga co sądzi w temacie no to czekamy na odpowiedz.

14-07-2013 19:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Skąd wiesz co o niewolnictwie uważa mój Bóg?

Wystarczy spojrzeć do Biblii St. jak kiedyś uważał

Ks. Kapłańska (III Mojż.):
Co do twojego niewolnika i twojej niewolnicy, których chciałbyś mieć, to niewolników i niewolnice kupujcie od narodów, które są wokoło was.
Również spośród synów osiedleńców mieszkających z wami kupujcie ich i spośród ich potomków, którzy są z wami, których zrodzili w waszej ziemi. Oni mogą być waszą własnością.
Będziecie ich przekazywać po sobie na dziedziczną własność synom swoim na zawsze. Jako niewolników mieć ich będziecie. Lecz z waszymi braćmi, synami izraelskimi, nie będziecie obchodzić się surowo.

Ks. Wyjścia (II Mojż):
Jeżeli kupisz niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci będzie, a siódmego wyjdzie na wolność bez okupu. Jeżeli sam przyszedł, odejdzie sam; a jeżeli był żonaty, i żona z nim odejdzie. Jeżeli jego pan dał mu żonę, a ona urodziła mu synów lub córki, żona i jej dzieci należeć będą do pana, a on odejdzie sam. Jeżeli niewolnik oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę wyjść na wolność, wtedy jego pan zaprowadzi go przed Boga, potem postawi go u drzwi albo u odrzwi i przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem jego na zawsze.
Jeżeli zaś ktoś sprzeda swoją córkę jako niewolnicę, to ona nie odejdzie, tak jak odchodzą niewolnicy.
Jeżeli nie spodoba się swemu panu, który ją przeznaczył dla siebie, niech ją pozwoli wykupić. Jednak nie ma prawa sprzedać jej obcemu ludowi, bo postąpiłby wobec niej wiarołomnie.
Jeżeli przeznaczył ją dla swego syna, postąpi z nią według prawa dotyczącego córek.

Na ile szacowana jest wartość niewolnika w ST? Jeśli zabodzie go wół to właściciel otrzyma 30 sykli srebra rekompensaty, a zwierzę zginie.


Żródło: Krzysztof Sykta, oryginał:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6009

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 19:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w tym wywiadzie akcentował po prostu większy problem - wynajmowanie
> macic dla genetycznie modyfikowanych zarodków (jeżeli takie zjawisko w ogóle zachodzi).

Pofantazjował sobie chłopina i tyle, ot wielkie mi co.
Owszem bywają takie przypadki, że surogatka wynajmuje swoją macicę dla obcej kobiety, matka dla swojej córki która nie może donosić ciąży itp. Późniejsza historia tych przypadków bywa z resztą dość skomplikowana i ciekawa (np. surogatka która tak zżyła się z dzieckiem, że nie chciała go oddać)
Ale o tym już doktor Terlikowski w świecie swoich kwiecistych wizji wprost rodem z Apokalipsy nie wie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2013 13:15 
 Ocena 4 na 4
cmos (1664 punktów)
>A jeśli chodzi o in vitro - moim zdaniem, póki ta technologia wymaga zapładniania wielu, później zbędnych zarodków, sprzeciw katolików jest uzasadniony, jednak jeśli jednak metoda ta zostanie udoskonalona, KK raczej złagodzi swoje stanowisko.

Wtrącę się: Jeżeli ktoś twierdzi coś w stylu " ta technologia wymaga zapładniania wielu, później zbędnych zarodków" to znaczy, że nie ma o temacie pojęcia. Technologia wcale nie wymaga, można by robić po jednym. Robi się więcej tylko dlatego że one są potrzebne! Problem polega tylko na tym, że nie wiadomo ile dokładnie będzie potrzebne.

Poza tym: Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za pewien czas wykorzystać również te zarodki, które po pierwszym (jeżeli w ogóle wystarczy tylko jeden) rzucie zostały. I gdyby Kościół Katolicki chciał rozwiązać konflikt sumienia, to zamiast potępiać metodę w czambuł po prostu zaleciłby swoim wyznawcom wykorzystanie wszystkich zamrożonych zarodków w kolejnych próbach. Rozwiązałoby to wszystkie problemy etyczne co do zabijania. Tyle że KK tak naprawdę nie interesuje etyczna strona zagadnienia, tylko władza nad sumieniami.
10-07-2013 18:48 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za pewien czas wykorzystać również te zarodki

Stoi etyka, która zabrania katolikom traktować człowieka (a zarodek miałby już status człowieka) jak narzędzie do osiągnięcia jakiegoś celu. Człowiek/zarodek powinien być celem samym w sobie, a tworzenie kilku zarodków - na wszelki wypadek - jest podejściem czysto instrumentalnym, czyli z punktu widzenia katolickiej etyki - niemoralnym.

bembergiem w berg
10-07-2013 19:10 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>[..]jest podejściem czysto instrumentalnym, czyli z punktu widzenia katolickiej etyki - niemoralnym.

Łojejku !
Olaboga !

Naprawdę etyka katolicka zakazuje traktowania człowieka instrumentalnie ????

Jak ty Worku Kości , znawca etyki katolickiej , biblii ,
historii kościoła , moralności i duchowości chrześcijańskiej
oceniasz prymitywne i ordynarne wykorzystywanie przez
Johna Baszabora 60 tys. katolików na spędzie
pseudo-rekolekcyjnym na stadionie warszawskim.

Dla ułatwienia Tobie odpowiedzi podam informację , że

John Baszobora doktoryzował się na Papieskim Uniwersytecie Gregorianskim z teologii duchowości, pisząc pionierską, przełomową w dziejach katolickiej myśli teologicznej, doskonale udokumentowaną i bezbłędnie opracowną pod względem merytorycznym i naukowym pracę na temat: "Rozeznawania duchów w życiu ugandyjskich Chrześcijan".

Jak w ujęciu etyki katolickiej należy ocenić szalbierstwo
Johna Baszobora ????

Więcej tu:

www.eioba.(*)-zabawia-za-40zl#ixzz2YYJqPrmH


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Jak w ujęciu etyki katolickiej należy ocenić szalbierstwo Johna Baszobora ????

Jeśli to szalbierstwo, to negatywnie. Jak nie szalbierstwo - to w zależności od intencji i skutków.

bembergiem w berg
10-07-2013 21:55 
 Ocena 4 na 4
cmos (1664 punktów)
>>Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za pewien czas wykorzystać również te zarodki
>Stoi etyka, która zabrania katolikom traktować człowieka (a zarodek miałby już status człowieka) jak narzędzie do osiągnięcia jakiegoś celu. Człowiek/zarodek powinien być celem samym w sobie, a tworzenie kilku zarodków - na wszelki wypadek - jest podejściem czysto instrumentalnym, czyli z punktu widzenia katolickiej etyki - niemoralnym.

Nie będę zgrywał specjalisty od etyki katolickiej, ale na tym poziomie mogę podjąć wyzwanie na nie swoim gruncie.
O ile się orientuję, etyka katolicka posługuje się pojęciem " grzechu", który definiuje jako " świadome i dobrowolne uczynienie zła". Innymi słowy: Najistotniejsza jest intencja. I teraz jeżeli podejmę próbę spłodzenia dziecka przez in-vitro z góry zakładając że dam szansę wszystkim zarodkom jakie powstaną, to nie popełnię grzechu - bo nie mam zamiaru uczynienia zła i nie ma pokrzywdzonych, więc go nie uczyniłem.
Argumentacja że in-vitro jest immanentnie złe, bo potencjalnie może prowadzić do śmierci zarodków, jeżeli zastosować by ją konsekwentnie musiałaby prowadzić do uznania za złe i grzeszne chirurgii (bo pacjent może zemrzeć na stole operacyjnym) oraz istnienia noży (bo potencjalnie można nimi kogoś zabić).
Natomiast argumentacja z podejścia instrumentalnego - nie bardzo rozumiem skąd ona się pojawia. Przecież w co drugiej przypowieści w Biblii ktoś jest traktowany instrumentalnie (w stylu na przykład Mt 25,14-30, nie mówiąc o Hiobie), co jest całkowicie ignorowane w interpretacjach i uznawane za całkiem OK.
worek kości (2937 punktów)
>jeżeli podejmę próbę spłodzenia dziecka przez in-vitro z góry zakładając że dam szansę wszystkim zarodkom jakie powstaną, to nie popełnię grzechu

Wszystko się zgadza, tylko póki co metoda in vitro polega na celowym zapładnianiu wielu jajeczek żeby móc później wybrać jedno, najlepsze - czyli z góry wiemy, że większość zarodków okaże się niepotrzebna.

bembergiem w berg
10-07-2013 22:16 
 Ocena 5 na 5
cmos (1664 punktów)
>Wszystko się zgadza, tylko póki co metoda in vitro polega na celowym zapładnianiu wielu jajeczek żeby móc później wybrać jedno, najlepsze - czyli z góry wiemy, że większość zarodków okaże się niepotrzebna.

Masz pojęcie o in-vitro rodem z gazetki parafialnej albo reklamy. Wyobrażasz sobie, że robi się dziesięć zarodków, wszczepia jeden, reszta do kosza i sprawa załatwiona. Może byś coś fachowego na ten temat przeczytał, co? Ale fachowego, nie gazetkę parafialną i nie reklamę kliniki IVF.

Problem polega na tym, że in-vitro rzadko udaje się w pierwszej próbie, zwłaszcza przy wszczepianiu tylko jednego zarodka. Więc te następne potrzebne do następnych prób.
worek kości (2937 punktów)
>Problem polega na tym, że in-vitro rzadko udaje się w pierwszej próbie, zwłaszcza przy wszczepianiu tylko jednego zarodka. Więc te następne potrzebne do następnych prób.

No i dokładnie o tym piszę. Zapładnia się więcej jajeczek "na wszelki wypadek", przy czym interesuje nas ostatecznie tylko jeden zarodek, ten najlepszy.

bembergiem w berg
11-07-2013 11:03 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Nie "interesuje nas", tylko zostaje. Zostaje albo inaczej przeżywa. Jak to w naturze.
Można oczywiście za każdym razem pobierać od nowa jedno jajeczko, zapładniać i wszczepiać. Nie uda się - pobierać, zapładniać, wszczepiać i tak aż ad infinitum lub, jak mówią niektórzy, ad mortem usrandam, ale po co tak, się pytam? Kiedy można od razu pobrać kilka dojrzałych jajeczek po kuracji hormonalnej, zapłodnić i schować? I potem w razie czego jak się udało albo jak ktoś chce mieć kolejne dzieci, powtórzyć tylko operację wszczepiania?
worek kości (2937 punktów)
> Kiedy można od razu pobrać kilka dojrzałych jajeczek

Rozumiem, że tak jest praktyczniej, ale z punktu widzenia etyki katolickiej zarodki traktowane są instrumentalnie.


bembergiem w berg
11-07-2013 11:44 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Do procedur medycznych etyka katolicka nie przystaje, niestety. Nie tylko o in vitro mówię. Najwyższy czas rozdzielić te sfery, niech Kościół raz na zawsze przestanie wtykać nos w nie swoje sprawy. Kto owieczkom nakazuje korzystać? Nie chcą, nie wolno im - proszę bardzo, przecież nie muszą. Inni by chcieli, więc niech Kościół pilnuje swoich, nie innych, bo inni to nie jego sprawa.
worek kości (2937 punktów)
>Kto owieczkom nakazuje korzystać? Nie chcą, nie wolno im - proszę bardzo, przecież nie muszą

Świetnie, rozumiem, że jak złodziej powie - ja tam nic złego w kradzieży nie widzę, jak komuś to przeszkadza niech tego nie robi, ale mnie niech nie zmusza - to wszystko ok?

bembergiem w berg
11-07-2013 12:02 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>>Kto owieczkom nakazuje korzystać? Nie chcą, nie wolno im - proszę bardzo, przecież nie muszą
>Świetnie, rozumiem, że jak złodziej powie - ja tam nic złego w kradzieży nie widzę, jak komuś to przeszkadza niech tego nie robi, ale mnie niech nie zmusza - to wszystko ok?

Zamiast wymyślać farmazony może skupisz się na fundamentalnej sprawie, czyli czemu etyka katolika ma obowiązywać nie katolików, lub ludzi wyznających inne etyki.
11-07-2013 12:21 
 Ocena 4 na 4
cmos (1664 punktów)
>Rozumiem, że tak jest praktyczniej, ale z punktu widzenia etyki katolickiej zarodki traktowane są instrumentalnie.

No to powalczmy na Twoim terenie. Wyjaśnij mi, dlaczego traktowanie instrumentalne jest złe.

Powiedzmy że wołasz hydraulika, żeby Ci cieknący kran naprawił. Nie interesuje Cię on jako człowiek, nie interesują Cię jego problemy, jego rodzina, że robi w korporacji za głodowe stawki, i że akurat głowa go boli, chcesz mieć tylko naprawiony kran. Czyli - traktujesz go instrumentalnie. Co mówi na ten temat etyka katolicka? Czy to wielki grzech?
worek kości (2937 punktów)
>Powiedzmy że wołasz hydraulika, żeby Ci cieknący kran naprawił.

No przecież następuje tutaj wymiana handlowa, a nie wykorzystanie człowieka.

>dlaczego traktowanie instrumentalne jest złe.

W naszej kulturze przyjęło się, że ludzie mają szczególny status, a wszelkie uprzedmiotowianie jest czymś niewłaściwym - kierujemy się maksymą kantowską - "Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w swej osobie, jako też w osobie każdego innego, używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka". Czy można to racjonalnie uzasadnić? Pewnie tak. Ale jeśli nie masz takiej intuicji moralnej, to nie bardzo mi się chce to robić.

bembergiem w berg
11-07-2013 15:48 
 Ocena 2 na 2
cmos (1664 punktów)
>No przecież następuje tutaj wymiana handlowa, a nie wykorzystanie człowieka.

Czyli wymiana handlowa zawsze jest OK? Ile mam zapłacić temu zarodkowi jak już się urodzi, żeby to już nie było wykorzystanie człowieka?

>W naszej kulturze przyjęło się, że ludzie mają szczególny status, a wszelkie uprzedmiotowianie jest czymś niewłaściwym - kierujemy się maksymą kantowską - "Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w swej osobie, jako też w osobie każdego innego, używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka".

Mam podejrzenie, że nie masz dzieci, bo byś nie przeciwstawiał tego zdania akurat in-vitro. Przecież dzieci są właśnie celem tej procedury, a potem (właściwie to już przedtem) zaczyna się dawanie im siebie. Naprawde nie jestem w stanie zrozumieć ludzi potrafiących zbyć to tekstami o egoizmie, to musi być projekcja i żal mi dzieci takich osób. Mam tylko naiwną nadzieję, że o tym egoizmie mowią tylko biskupi i oni dzieci nie mają i nie będa mieli.

>Ale jeśli nie masz takiej intuicji moralnej, to nie bardzo mi się chce to robić.

Zastanow się chwilę nad własną intuicją moralną. Człowiek, który pokonuje trudności, ryzykuje zdrowie (a nawet życie, stymulacja hormonalna nie jest wcale taka 100% bezpieczna) żeby urodzić i wychować dzieci (co najmniej kilkanaście lat poświęceń i wydatków) to dla Ciebie egoista wykorzystujący zarodki dla własnych celów. Pochylasz się nad ciepieniem pojedynczej, pozbawionej świadomości komórki czekającej na możliwość rozwoju w stanie hibernacji w ciekłym azocie. Natomiast użycie owoców pracy wyzyskiwanego przez korporację, może i chorego, hydraulika z problemami to zwykła transakcja handlowa. Nie masz przypadkiem jakichś problemów z empatią?
worek kości (2937 punktów)
>>No przecież następuje tutaj wymiana handlowa, a nie wykorzystanie człowieka.
>Czyli wymiana handlowa zawsze jest OK?

Jeśli jest uczciwa, to tak. Wolny handel to jeden z fundamentów naszej cywilizacji.

>Ile mam zapłacić temu zarodkowi jak już się urodzi, żeby to już nie było wykorzystanie człowieka?

WTF?

>Przecież dzieci są właśnie celem tej procedury, a potem (właściwie to już przedtem) zaczyna się dawanie im siebie.

Nie czepiałbym się in vitro gdyby nie wymagało ono zapładniania dodatkowych jajeczek - na wszelki wypadek - z których wybiera się jedno najlepsze, a resztę zamraża, uśmierca lub wykorzystuje w eksperymentach.

>Człowiek, który pokonuje trudności żeby urodzić i wychować dzieci to dla Ciebie egoista wykorzystujący zarodki dla własnych celów.

Nie zmienia to faktu, że wykorzystuje kilka zarodków, czyli z punktu widzenia katolika - kilka osób - żeby mieć jedno dziecko. Gdyby in vitro nie wymagało tworzenia nadliczbowych zarodków, dyskusje byłaby zupełnie inna.

>użycie owoców pracy wyzyskiwanego przez korporację, może i chorego, hydraulika z problemami to zwykła transakcja handlowa.

Once again - WTF?


bembergiem w berg
11-07-2013 17:49 
 Ocena 3 na 3
cmos (1664 punktów)
Prawie Ci się udało uniknąć odpowiedzi, ale jednak powtórzę pytanie: To jak jest z tym instrumentalnym wykorzystaniem w etyce katolickiej?

>WTF?
Chyba nie rozumiesz podstawowych chwytów erystycznych.

>Nie czepiałbym się in vitro gdyby nie wymagało ono zapładniania dodatkowych jajeczek - na wszelki wypadek - z których wybiera się jedno najlepsze, a resztę zamraża, uśmierca lub wykorzystuje w eksperymentach.

Nie tak dawno jeden biskup też podobnie bredził o zamrażaniu, czy to nie przypadkiem Ty? Traktujesz (-ecie?) zamrożenie jako synonim uśmiercania. A jedzenie do lodówki wkładasz po to, żeby za dwa tygodnie je wyrzucić, czy jednak zjadasz je później?

>Nie zmienia to faktu, że wykorzystuje kilka zarodków, czyli z punktu widzenia katolika - kilka osób - żeby mieć jedno dziecko. Gdyby in vitro nie wymagało tworzenia nadliczbowych zarodków, dyskusje byłaby zupełnie inna.

Czy Ty w ogóle rozumiesz co się do ciebie pisze? Skąd wytrzasnąłeś to JEDNO dziecko? Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, że można mieć dwoje, troje...?

Słuchaj, w praktyce to idzie tak: Robi się powiedzmy pięć zarodków, po czym w kolejnych próbach je wszczepia. Powiedzmy że z tego przyjmują się dwa, trzy z jakichkolwiek przyczyn giną (i tak byłaby to bardzo dobra proporcja, przy normalnym zapłodnieniu in vivo wychodzi średnio jakiś 1 na 6). Masz dwójkę dzieci, trzy zarodki mimo starań się nie przyjęły, zostały poronione w pierwszych paru tygodniach, albo jakoś tak. Razem pięć. Gdzie widzisz jakieś nadmiarowe? 2+3=5. 5-3=2. Gdzie widzisz jakieś zabójstwa, nawet zakładając że zarodek == człowiek? Gdzie widzisz jakiś zamiar popełnienia zła? Ale tak konkretnie poproszę, jak chcesz znowu argumentować z instrumentalności, to tylko z uzasadnieniem na gruncie etyki katolickiej.

>>użycie owoców pracy wyzyskiwanego przez korporację, może i chorego, hydraulika z problemami to zwykła transakcja handlowa.
>Once again - WTF?

Ech, nie rozumiesz że europejski pracownik może być wyzyskiwany? To powiedz, pewnie nie masz wyrzutów sumienia kupując T-shirta za 5 złotych? Przecież dziecko z Bangladeszu dostało za swoją pracę swoje 10 centów za godzinę.
11-07-2013 07:07 
 Ocena 4 na 4
cmos (1664 punktów)
>Wszystko się zgadza, tylko póki co metoda in vitro polega na celowym zapładnianiu wielu jajeczek żeby móc później wybrać jedno, najlepsze - czyli z góry wiemy, że większość zarodków okaże się niepotrzebna.

Moment, a z jakiego kapelusza wyciągasz założenie, że para starająca się o dziecko przez in-vitro chce mieć tylko jedno dziecko i ani ćwierć więcej?
Podejrzewam, że zbyt poważnie bierzesz publiczne wypowiedzi biskupów o tym, że dziecko z in-vitro robią sobie tylko egoistyczne świnie dla własnej przyjemności i wnioskujesz, że dla dla własnej przyjemności -> tylko jedno dziecko. A przecież to po prostu idiotyczne i do tego obraźliwe.

A jeżeli ktoś chce mieć trójkę dzieci, to - przyjmując twój tok rozumowania - interesują go trzy zarodki, nieprawdaż?

A jeżeli ktoś chce mieć dzieci "ile Bóg w in-vitro da", to ile według Ciebie zarodków go interesuje? Wszystkie, czyż nie?
10-07-2013 14:44 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>A jeśli chodzi o in vitro - moim zdaniem, póki ta technologia wymaga zapłodniania wielu, później zbędnych zarodków, sprzeciw katolików jest uzasadniony, jednak jeśli jednak metoda ta zostanie udoskonalona, KK raczej złagodzi swoje stanowisko.

Kościół katolicki nigdy nie zgodzi się na in vitro.
ponieważ ta metoda podważa istnienie duszy.
No bo w którym momencie dusza wnika w zygotę ?
Na jakim etapie rozwoju zarodkowego ma to miejsce ?
Czy w momencie złączenia się plemnika z jajem?
Czy na etapie moruli , blastuli , czy po 40 ( ew. 80 ) dniach ,
jak twierdził w średniowieczu jeden z doktorów kościoła ?
-A gdy dusza już jest w zygocie , to jeśli zarodek jest zamrożony i wskutek
np. awarii prądu ulegnie rozmrożeniu ( czyli obumarciu) - to co się dzieje z duszą?
-Jeśli zarodek jest zamrożony na "wieczność" , to co z duszą ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
10-07-2013 18:33 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Kościół katolicki nigdy nie zgodzi się na in vitro.
>ponieważ ta metoda podważa istnienie duszy.

Co ty gadasz. In vitro podważy istnienie duszy, gdy KK wyrazi na nie zgodę, a dopóki się nie zgadza, to nie podważa?

bembergiem w berg
10-07-2013 18:56 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)
>Co ty gadasz. In vitro podważy istnienie duszy, gdy KK wyrazi na nie zgodę, a dopóki się nie zgadza, to nie podważa?

Ja mówię prawdę , a ty pleciesz androny.

Jak to jest z duszą ?
Kiedy ona wnika w człowieka ?
Umiesz czytać ze zrozumieniem ?

Odpowiedz , jak to jest z duszą w przypadku poczęcia in vitro ,
a jak z dzieckiem "typowo"poczętym.

Kościół zakazuje tej metody , bo każde dziecko z in vitro
jest chodzącym dowodem na brak duszy. - Nie będzie
dzieci z in vitro - nikt nie będzie zadawał pytań
o moment zaistnienia duszy w zarodku.
Proste jak budowa cepa , ale niestety nie dla ciebie.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Kiedy ona wnika w człowieka ?

Przy poczęciu, czyli zapłodnieniu.

>Kościół zakazuje tej metody , bo każde dziecko z in vitro
>jest chodzącym dowodem na brak duszy.

Dzieci z in vitro się rodzą i KK im duszy nie odbiera. Nawet tym rudym.

>Nie będzie dzieci z in vitro - nikt nie będzie zadawał pytań

Dan Brown mógłby taką myśl umieścić w centrum swojej nowej powieści, ponieważ to totalna bzdura. W KK dusza nie waży 21 gramów - jest to pojęcie metafizyczne. Gdyby maszyny zyskały nagle samoświadomość, KK pewnie i im również przypisałby w końcu posiadanie duszy.


bembergiem w berg
10-07-2013 19:20 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)
>>Kiedy ona wnika w człowieka ?
>Przy poczęciu, czyli zapłodnieniu.

Bua ha ha ha ...
Kolejny katolicki nonsens.

Co z bliźniakami jednojajowymi ?!?!?
Dusza też się dzieli ?!?!?

W zależności od dnia, w którym dokonał się podział zygoty, wyróżniamy typy ciąży bliźniaczej jednojajowej:
1) dwukosmówkową, dwuowodniową (podział w 4. dniu; 30% ciąż bliźniąt jednojajowych)
2) jednokosmówkową, dwuowodniową (podział w 5.-8. dniu; 68% ciąż bliźniąt jednojajowych)
3) jednokosmówkową, jednoowodniową (podział od 9.-13. dnia; 2% ciąż bliźniąt
jednojajowych)
4)jednokosmówkową, jednoowodniową z wystąpieniem bliźniąt syjamskich (podział
powyżej 13. dnia od zapłodnienia)

I co z duszą , jeśli ciąża ulegnie samoistnemu poronieniu Rozważ ten przypadek dla
ciąży pojedyńczej i mnogiej.
Dusza znika , czy idzie do domu Pana ?!?!?

***************
Tak to jest , gdy myśli katolicka , którą reprezentuje Worek Kości ,
to spekulacje i fantasmagorie.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Co z bliźniakami jednojajowymi ?!?!?

Każdy bliźniak dostaje własną.

>Dusza znika , czy idzie do domu Pana ?!?!?

Dusza jest nieśmiertelna.

bembergiem w berg
10-07-2013 20:40 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>>Co z bliźniakami jednojajowymi ?!?!?
>Każdy bliźniak dostaje własną.

Ha, tyle to i ja wiem.
Ale w którym momencie wciela się ta druga dusza?
W momencie zapłodnienia jest tylko jeden zarodek.
worek kości (2937 punktów)
>Ale w którym momencie wciela się ta druga dusza?

Skoro Bóg jest wszechwiedzący i wie, że urodzą się bliźniaki, to w momencie zapłodnienia może szykować dwie dusze - a co tam - teologia dopuszcza różne kombinacje.

bembergiem w berg
10-07-2013 20:57 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)

>Skoro Bóg jest wszechwiedzący i wie, że urodzą się bliźniaki,[..]

Na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek ,
że Bóg jest wszechwiedzący ?

Bo jakiś pasterz kóz 2500 lat temu na Bliskim Wschodzie
usłyszał ten przekaz ustny od nieznanego nam informatora ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
10-07-2013 21:18 
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)
>>Ale w którym momencie wciela się ta druga dusza?
>Skoro Bóg jest wszechwiedzący i wie, że urodzą się bliźniaki, to w momencie zapłodnienia może szykować dwie dusze.

Logiczne. Więc ponawiam pytanie - Dlaczego Bóg szykuje dusze dla zarodków, które mają być poronione lub zamrożone? Przecież też wie o tym, że się nie urodzą.
worek kości (2937 punktów)
>Więc ponawiam pytanie - Dlaczego Bóg szykuje dusze dla zarodków, które mają być poronione lub zamrożone? Przecież też wie o tym, że się nie urodzą.

Jeśli człowiek zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci - a w to wierzą katolicy - to jest człowiekiem nawet przez te kilka dni od poczęcia do poronienia.

bembergiem w berg
10-07-2013 22:06 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>Jeśli człowiek zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci - a w to wierzą katolicy - to jest człowiekiem nawet przez te kilka dni od poczęcia do poronienia.

No ale po co?
Czy to nie jest krzywda dla nich? Coś w rodzaju oszustwa?
worek kości (2937 punktów)
>Czy to nie jest krzywda dla nich? Coś w rodzaju oszustwa?

W którym momencie życia śmierć przestaje być krzywdą? No naprawdę.

bembergiem w berg
10-07-2013 22:28 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>W którym momencie życia śmierć przestaje być krzywdą? No naprawdę.

Oj, worku, naprawdę nie rozumiesz o co pytam?
Nie chodzi o to, że umrze, bo każdy umrze.
Po co właściwie te dusze przychodzą na świat?
worek kości (2937 punktów)
>Po co właściwie te dusze przychodzą na świat?

W katolicyzmie największym dobrem jest istnienie i w tym kontekście lepiej jest istnieć nawet krótko niż wcale.

bembergiem w berg
10-07-2013 22:44 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>>Po co właściwie te dusze przychodzą na świat?
>W katolicyzmie największym dobrem jest istnienie i w tym kontekście lepiej jest istnieć nawet krótko niż wcale.

To zabrzmiało tak, jakby te dusze przestawały istnieć po śmierci ciała.
Przemyślałeś to?
Pytam, po co przychodzą na świat.
worek kości (2937 punktów)
>po co przychodzą na świat.

Żeby mogły istnieć.


bembergiem w berg
10-07-2013 23:05 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>>po co przychodzą na świat.
>Żeby mogły istnieć.
Nadal nie wiem co masz na myśli.
Istnieją tylko parę dni czy istnieją wiecznie, ale bez tego zarodka nie mogłyby powstać w ogóle i istnieć wiecznie?
worek kości (2937 punktów)
>Istnieją tylko parę dni czy istnieją wiecznie, ale bez tego zarodka nie mogłyby powstać w ogóle i istnieć wiecznie?

Odbiegasz od tematu. Zarodek jest człowiekiem, więc możesz tych pojęć używać zamiennie. A jeśli pytasz czemu w ogóle ludzie się rodzą, skoro mogliby być stwarzani od razu jako dusze w niebie - nie wiem - poczytaj sobie teksty teologiczne, na pewno znajdziesz oficjalną wykładnię tego zagadnienia.

bembergiem w berg
10-07-2013 23:40 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>Odbiegasz od tematu.
Nie odbiegam od tematu tylko drążę temat, bo nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jaki jest cel dawania duszy zarodkowi, który nie ma szans na życie.
Ale dobrze, rezygnuję z drążenia tematu, bo chyba rozwiązałem problem.

Niech będzie, że lepiej istnieć krótko niż wcale, bo istnienie jest najwyższym dobrem. W takim razie robiąc in vitro wyświadczamy tym ludziom przysługę tworząc ich nawet na kilka dni. Bez tego nie doświadczyliby tego dobra, jakim jest istnienie. W takim razie im więcej ich wytworzymy, tym lepiej. A jak je zamrozimy na dłużej to robimy jeszcze lepiej, bo one dzięki temu dłużej istnieją.
Owszem, możesz powiedzieć, że niektóre są instrumentalnie traktowane. Ale czym jest taka drobna niedogodność wobec daru istnienia? Ludzie często traktują instrumentalnie swoje dzieci (żeby się realizować jako rodzic, żeby przedłużyć ród, żeby mieć rodzinę, żeby mieć opiekę na starość). Czy lepiej byłoby, żeby te dzieci nie istniały? Chyba nie. Nawet na pewno.
Poza tym można mieć trochę inne podejście do tematu. Np. tworzyć zarodki po to, żeby sobie poistniały. Wtedy będą celem same w sobie. A jak któryś się przyda do czegoś to już trudno.
No nie mów, że nie rozwiązałem dylematu etycznego związanego z in vitro.
10-07-2013 23:40 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Zarodek jest człowiekiem, więc możesz tych pojęć używać zamiennie.

To nader intrygująca teza
Gdy jadłam dziś z koleżanką kolację "na mieście", dwa zarodki usiadły obok nas i zamówiły zapiekankę ziemniaczaną. Brzmi rzeczywiście nieźle

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
11-07-2013 09:57 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Zarodek jest człowiekiem, więc możesz tych pojęć używać zamiennie.
W takim razie od dziś będę Cię nazywać zarodkiem.
Ale mnie proszę zarodkiem nie nazywać. Ja nie uważam, że zarodek i człowiek to to samo.
11-07-2013 11:03 
 Ocena 4 na 4
Paul Figura. (1368 punktów)

>W takim razie od dziś będę Cię nazywać zarodkiem.

Może kolega "worek kosci" niech od razu zmieni swój nick na "zarodek".
Szczerze mówiąc już od dawna nie miałem takiego powodu do śmiechu, czytając wypowiedzi niektórych naszych czytelników.

Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>W którym momencie życia śmierć przestaje być krzywdą? No naprawdę.<
To za co kochasz Boga skoro skrzywdził cię śmiercią?

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
10-07-2013 23:04 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli człowiek zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci - a w to wierzą katolicy - to jest człowiekiem nawet przez te kilka dni od poczęcia do poronienia.

Ja tam wiem, ze wedlug kk zbawiony moze byc tylko ten, kto uwierzyl w Jezusa. Jakim cudem zarodek jest w stanie uwierzyc w Jezusa (bo chyba oboje zakladamy, ze marzeniem zarodka jest zycie wieczne)??

A moze bog podyktowal kk jakis aneks do katechizmu, ktory okresla jakim trickiem kk zaswiadcza sw. piotrowi, ze zarodek uwierzyl bez posiadania mozgu??

No chyba, ze to sie dzieje na tej samej zasadzie co wyciaganie czekajacych dusz z poczekalni na sad ostateczny i robienie z nich bez wiedzy boga swietych

Bo co jak co ale kk jest wszechmocniejszy niz bog
worek kości (2937 punktów)
>>Jeśli człowiek zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci - a w to wierzą katolicy - to jest człowiekiem nawet przez te kilka dni od poczęcia do poronienia.
>Ja tam wiem, ze wedlug kk zbawiony moze byc tylko ten, kto uwierzyl w Jezusa.

Bzdura:

Cytat:
1260 Ponieważ "za wszystkich umarł Chrystus i... ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie Boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej Paschalnej Tajemnicy". Każdy człowiek, który nie znając Ewangelii Chrystusa i Jego Kościoła, szuka prawdy i pełni wolę Bożą, na tyle, na ile ją zna, może być zbawiony. Można przypuszczać, że te osoby zapragnęłyby wyraźnie chrztu, gdyby wiedziały o jego konieczności.



bembergiem w berg
10-07-2013 23:22 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>...Każdy człowiek, który nie znając Ewangelii Chrystusa i Jego Kościoła, szuka prawdy i pełni wolę Bożą, na tyle, na ile ją zna, może być zbawiony.

Zarodek szukajacy prawdy??? Ciekawy scenariusz

Cyzli teoretycznie moge byc ateista szukajacym prawdy i pelniacym wole boza na tyle ile ja znam i beda zbawiony??
worek kości (2937 punktów)
>Cyzli teoretycznie moge byc ateista szukajacym prawdy i pelniacym wole boza na tyle ile ja znam i beda zbawiony??

Zgadza się.

bembergiem w berg
10-07-2013 23:39 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Zgadza się.

To czemu fronda potepia Radwanska za nagie zdjecia??? Moze Radwanska wlasnie w ten sposob szuka prawdy??? Czy moze katolicy maja te prawde gdzies opisana i tak na prawde szukac nie trzeba? Nie trzeba bo katolicy wiedza co jest grane i kto bedzie zbawiony a kto nie?

Acha: co z zarodkiem?? Jak on szuka i jak spelnia wole boza????
worek kości (2937 punktów)
>>Zgadza się.
>To czemu fronda potepia Radwanska za nagie zdjecia???

Nie wiem - jakie podają uzasadnienie?

>Acha: co z zarodkiem?? Jak on szuka i jak spelnia wole boza????

Nie szuka. Ma taki sam status jak inne dzieci nienarodzone.

bembergiem w berg
10-07-2013 23:55 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Nie szuka. Ma taki sam status jak inne dzieci nienarodzone.

To dziecko nienarodzone nie jest czlowiekiem, ze potrzebuje oddzielny status?
Skoro zarodek jest czlowiekiem to dziecko nienarodzone jest nim rowniez. Powinno miec wiec takie same statusy jak Kowalski z 3c
worek kości (2937 punktów)
>>Nie szuka. Ma taki sam status jak inne dzieci nienarodzone.
>To dziecko nienarodzone nie jest czlowiekiem, ze potrzebuje oddzielny status?

Jest człowiekiem w tym samym stopniu. Porównanie z dziećmi nienarodzonymi miało na celu zaakcentowanie tego, o co przed chwilą pytałeś - czyli co jeśli człowiek nie miał nigdy okazji "szukać prawdy".


bembergiem w berg
12-07-2013 00:36 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
1260 Ponieważ "za wszystkich umarł Chrystus i... ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie Boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej Paschalnej Tajemnicy". Każdy człowiek, który nie znając Ewangelii Chrystusa i Jego Kościoła, szuka prawdy i pełni wolę Bożą, na tyle, na ile ją zna, może być zbawiony. Można przypuszczać, że te osoby zapragnęłyby wyraźnie chrztu, gdyby wiedziały o jego konieczności.

To po co Kościół ewangelizuje i misjonarzuje? Gdyby ludzie żyli w nieświadomości, zbawienie byłoby gwarantowane a tak jest ryzyko piekła i dodatkowe koszty dla rodziny, opłaty za msze odpustowe.


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli człowiek zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci - a w to wierzą katolicy - to jest człowiekiem nawet przez te kilka dni od poczęcia do poronienia.<
To nie jest odpowiedz na pytanie. Pytanie było jasno i precyzyjnie sformułowane. Bóg czyniąc z zarodka człowieka poprzez nadanie mu duszy, stał się współsprawcą morderstwa.

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
10-07-2013 19:48 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>>Co ty gadasz. In vitro podważy istnienie duszy, gdy KK wyrazi na nie zgodę, a dopóki się nie zgadza, to nie podważa?

Nie wiem, czy podważa, ale na pewno skłania do zastanowienia się. A w praktyce często jest tak, że jak ktoś nad czymś zacznie myśleć, to dochodzi do jakichś wniosków. Na przykład do takich, że z tą koncepcją duszy jest coś nie tak. A to może prowadzić do dalszego zastanawiania się.

A w ogóle ciekawi mnie jedno.
Po co Bóg daje duszę zarodkom, które nie mają szans się narodzić?
Przecież wie, który zarodek zostanie poroniony w pierwszych tygodniach. No i tak samo wie, że zarodki, które powstały w in vitro również się nie narodzą.
Czy nie byłoby bardziej logiczne, gdyby dusza wcielała się dopiero, gdy los zarodka będzie już w miarę pewny?
Czy to nie jest krzywda dla tych dusz, że nie dostają szansy na życie?
10-07-2013 21:07 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>Po co Bóg daje duszę zarodkom, które nie mają szans się narodzić?
>Przecież wie, który zarodek zostanie poroniony w pierwszych tygodniach. No i tak samo wie, że zarodki, które powstały w in vitro również się nie narodzą.
>Czy nie byłoby bardziej logiczne, gdyby dusza wcielała się dopiero, gdy los zarodka będzie już w miarę pewny?
>Czy to nie jest krzywda dla tych dusz, że nie dostają szansy na życie?

To jest wielka tajemnica wiary.
Bóg ma plan , a człowiek ułomnością swego
umysłu nie jest w stanie ogarnąć genialnych
zamiarów Wszechwspaniałego , w Trójcyjedynego ,
najdoskonalszego Absolutu.

Koniec , kropka , Amen.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Grey (2102 punktów)
>To jest wielka tajemnica wiary.
>Bóg ma plan

Taka odpowiedź to ostateczność. Liczę, że zanim do tego dojdziemy, dowiemy się jeszcze wielu ciekawych rzeczy.
09-07-2013 17:14 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>1. Tak, teraz Trelikowski mówi o kompromisach, ale mówi tak tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma wpływu na rząd , a PiS przecież nie rządzi, zresztą jak się wsłuchasz to Trelikowski mówił że jego marzeniem jest, by In Vitro zakazać.
W czasie rządów PiSu nie zaostrzono np ustawy antyborcyjnej, a w czasie rządów PO, mało brakowało.
Zakaz in vitro jest zrozumiały dla człowieka, który uważa, że człowiekiem jest się od poczęcia, a mimo, że sam nie jestem przeciwnikiem in vitro, to dostrzegam racje w tym co mówią przeciwnicy tej metody.
>2. Punkt widzenia Trelikowskiego jest niezgodny z polską konstytucją dla której człowiek zaczyna się od chwili narodzin. Gdyby jak chce były naczelny Frondy uznać teorię, iż człowiek zaczyna się od poczęcia (bo nie zaczyna się, zarodek to dopiero kandydat na człowieka, tak jak pestka jabłoni nie jest drzewem jabłoni), to zostało by zakazane i In Vitro i aborcja, nawet w razie gwałtu, czy uszkodzenia płodu.
A jakie znaczenie ma to czy, to, co się mówi jest zgodne z konstytucją? Prawo ulega zmianie na skutek właśnie debaty publicznej.
Wg mnie każdy radykalizm jest zły. Przyjęcie, że zarodek człowiekiem nie jest oznacza, że można zrobić z nim co się chce (jak z kłębkiem kurzu), przyjecie że jest człowiekiem rodzi też mnóstwo problemów i sprzeczności.
>3. Jeżeli ktoś rzeczywiście zażyczył dal siebie kalekie dziecko z In Vitro, to dla mnie jest niespełna rozumu, ale to jego prawo. Co więcej, chodzi mi o oto, że gdy ktoś chce mieć kalekie dziecko, to Trelikowskiemu to przeszkadza, ale gdy rodzice chcą usunąć chory nieuleczalnie płód, to on chce ich zmusić do urodzenia. Hipokryzja i fanatyzm w jednym.
Nie ma w tym poglądzie hipokryzji, wszystko jest logiczne: powoływanie umyślnie ułomnego życia jest złe, to tak jak by zdrowemu dziecku urwać nogę, bo chce się mieć kalekę... Natomiast jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go uratować i ograniczyć jego cierpienie później (tak jak chore dziecko, a nie je zabijać). Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz, że dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.
>4. Idiotyczne było to, ze blokowanie badań i eksperymentów na niechcianych/niewykorzystanych zarodkach może powstrzymywać rozwój medycyny, a co do surogatek, to jeśli pełnoletnia kobieta zgodnie ze swą nieprzymuszoną wolą wyrazi zgodę na bycie surogatką to nie widzę problemu.
I znowu to samo. Eksperymemnty na zarodkach są dla Niego tym samym, co na ludziach.
09-07-2013 17:51 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
>jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go uratować

Owszem - to zupełnie logiczne założenie, jeśli uważa się ciężarną za formę inkubatora.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
09-07-2013 21:28 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go uratować
>Owszem - to zupełnie logiczne założenie, jeśli uważa się ciężarną za formę inkubatora.

łapać za słówka jest nie ładnie. Nie mówimy tutaj o sytuacji zagrożenia życia kobiety, to inna sytuacja. Gdy mówisz: zrobię wszystko, aby wyzdrowieć, nie oznacza iż będziesz grozić lekarzom śmiercią, prawda?
09-07-2013 23:50 
 Ocena 14 na 14
liliac (147340 punktów)
>>>jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go uratować
>>Owszem - to zupełnie logiczne założenie, jeśli uważa się ciężarną za formę inkubatora.
>łapać za słówka jest nie ładnie.

Nieładnie to jest olewać zasady ortografii. Dwa błędy udało ci wygenerować w jednym zdaniu
A ja nijak cię tu za słówka nie łapię, to raczej ty nie zrozumiałeś po prostu mojej uwagi.

>Nie mówimy tutaj o sytuacji zagrożenia życia kobiety, to inna sytuacja.

Nieszczególnie. To tylko kwestia skali nadużycia. Każda sytuacja, w której ktokolwiek czuje się uprawniony do decydowania o zawartości macicy bez akceptacji właścicielki tejże, jest sprowadzaniem tej właścicielki do pozycji przedmiotu. Czy będzie to kwestia prawnego nakazu donoszenia ciąży i zredukowania kobiety do pojemnika na płód (czy inkubatora), czy innych form wymuszonego użytkowania narządów płciowych.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
11-07-2013 18:05 
 Ocena-2 na 4
Brzostowski (7067 punktów)
>Nieładnie to jest olewać zasady ortografii. Dwa błędy udało ci wygenerować w jednym zdaniu
Faktycznie, gdzie Pani zgubiła "się" w zdaniu? Zwracać komuś uwagę i samemu robić błędy? Z pewnością jest to zabawne!

>A ja nijak cię tu za słówka nie łapię, to raczej ty nie zrozumiałeś po prostu mojej uwagi.
Po co ta agresja? Myślisz, że dzięki niej to co napisałaś jest mądrzejsze? Mylisz się.

Uwagę Twoją zrozumiałem, tylko nie odnosiła się ona w ogóle do tego co pisałem.
>>Nie mówimy tutaj o sytuacji zagrożenia życia kobiety, to inna sytuacja.
>Nieszczególnie. To tylko kwestia skali nadużycia. Każda sytuacja, w której ktokolwiek czuje się uprawniony do decydowania o zawartości macicy bez akceptacji właścicielki tejże, jest sprowadzaniem tej właścicielki do pozycji przedmiotu. Czy będzie to kwestia prawnego nakazu donoszenia ciąży i zredukowania kobiety do pojemnika na płód (czy inkubatora), czy innych form wymuszonego użytkowania narządów płciowych.
To ideologiczny feminizm. Wynika z niego, że abortować można także w 9 miesiącu, ale to tak na marginesie.
A czy tylko decydowanie o zawartości czyjejś macicy uprzedmiotawia? Trzymając się Twojej logiki, z pewnością nie. Czy można zatem uśmiercić ojca (bo tak chce), aby potem pobrać z niego "coś" dla dziecka? Prawo tego zabrania! Będący jednak w takiej sytuacji ojciec dziecka, będzie mówił to samo co Ty - ktoś nie pozwala mu zadecydować o zawartości jego ciała! Granda!

Takich przykładów można podać więcej. To że Ty jesteś kobietą i masz taką opinię, a nie inną i dorabiasz do tego ideologię, to może nawet być zrozumiałe. Czy dostrzegasz jednak, że Twoja logika prowadzi w innych obszarach do absurdów?

Poza tym, każda kobieta (poza sytuacją gwałtu) decyduje wtedy, gdy jakiś ok. 20 cm kawałek faceta penetruje jej pochwę. Zarodek, potem płód, nie są już tylko i wyłącznie własnością kobiety, ale także mężczyzny.
11-07-2013 21:39 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>>Nieładnie to jest olewać zasady ortografii. Dwa błędy udało ci wygenerować w jednym zdaniu
>Faktycznie, gdzie Pani zgubiła "się" w zdaniu? Zwracać komuś uwagę i samemu robić błędy? Z pewnością jest to zabawne!

Z pewnością. Zgubione "się" versus błędy ortograficzne. Ale to zrozumiałe, że się próbujesz bronić.

>Po co ta agresja?

Ciekawe dlaczego dopatrujesz się agresji w prostym stwierdzeniu, że czegoś nie zrozumiałeś

>Uwagę Twoją zrozumiałem, tylko nie odnosiła się ona w ogóle do tego co pisałem.

Ależ odnosiła się.

>To ideologiczny feminizm.

To ideologiczny antyfeminizm

A poważniej patrząc - czy jest to ideologiczne? W takim samym stopniu jak każda hierarchia wartości i wynikające z niej oceny czy decyzje- także twoja. Możesz również i siebie opatrzyć jakąś etykietką, jakkolwiek mam wątpliwości czy cokolwiek konstruktywnego z tego wyniknie. Nie na tym ci jednak chyba zależy, zatem nie powinien to być problem

>Wynika z niego, że abortować można także w 9 miesiącu, ale to tak na marginesie.

Nie wynika. W 9 miesiącu można już wywołać poród, zatem aborcja jest zbędna.

>A czy tylko decydowanie o zawartości czyjejś macicy uprzedmiotawia?

Nie. Nie o uprzedmiotowianiu jedynie jednak mowa. Zakaz aborcji to kwestia nie tylko uprzedmiotowienia kobiety, które - zaiste - jest szerszym zjawiskiem. To także - a może przede wszystkim - rzecz odgórnej, przymusowej ingerencji w integralność fizyczną ciężarnej. Tym samym zresztą byłby aborcji nakaz.

>Czy można zatem uśmiercić ojca (bo tak chce), aby potem pobrać z niego "coś" dla dziecka? Prawo tego zabrania! Będący jednak w takiej sytuacji ojciec dziecka, będzie mówił to samo co Ty - ktoś nie pozwala mu zadecydować o zawartości jego ciała! Granda!

Szczerze mówiąc, jedynym przeciwwskazaniem, względem przynajmniej rozważenia umożliwienia prawnego takiej opcji jest IMHO ryzyko ewentualnych nadużyć. Poza tym pomijasz pewien drobiazg - mianowicie podkreśloną przez siebie zresztą zgodę osoby, której integralność miałaby być naruszona. Problem aborcji dotyczy osoby, która na naruszanie swojej integralności się nie zgadza. Bardziej niźli twój adekwatnym przykładem byłby prawny przymus dawstwa organów - w końcu odmowa oddania narządu choremu zgodnemu tkankowo to de facto wyrok śmierci dla rzeczonego.

>To że Ty jesteś kobietą i masz taką opinię

Powiedz to tym mężczyznom, którzy się ze mną zgodzili w tym konkretnym przypadku tudzież zgadzają w podobnych wątkach, szanowny seksisto.
Naprawdę uprzejmie radzę, byś zaniechał tego typu uwag.

>dorabiasz do tego ideologię

Rozumiem, że zawsze argumentację, z którą się nie zgadzasz, nazywasz dorabianiem ideologii?
To nieszczególnie poważne podejście.

>Czy dostrzegasz jednak, że Twoja logika prowadzi w innych obszarach do absurdów?

Nie, na razie żadnych absurdów nie wykazałeś. Ale kontynuuj, proszę. Może coś znajdziesz.

>Poza tym, każda kobieta (poza sytuacją gwałtu) decyduje wtedy, gdy jakiś ok. 20 cm kawałek faceta penetruje jej pochwę.

Ty możesz osobiście uważać, że zgoda na stosunek seksualny równa się zgodzie na ewentualną ciążę, warto jednak, byś pamiętał, że nie jest to powszechne podejście. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie nawet - nader często uprawia się obecnie stosunki seksualne bez intencji prokreacyjnych.
Pozwolę sobie również doradzić, byś z takim wstępnym założeniem zapoznawał swoje ewentualne partnerki przed rozpoczęciem współżycia (o ile jesteś heteroseksualny).

>Zarodek, potem płód, nie są już tylko i wyłącznie własnością kobiety, ale także mężczyzny.

Ciekawa konstrukcja myślowa, ale nie powinieneś mi przypisywać swoich pomysłów. Ani zarodek, ani płód nijak własnością kobiety nie są. Podobnie nie są własnością mężczyzny. Własnością kobiety jest natomiast jej macica, jej naczynia krwionośne i jeszcze parę innych drobiazgów. Ze swojej zatem macicy kobieta usuwa niepożądany zarodek/płód, podobnie jak w innych sytuacjach usuwa innych niechcianych gości - czy będą to nowotwory, czy pasożyty. Aktualnie niestety skutkiem ubocznym eksmisji jest zgon - zawsze szczerze i uczciwie radzę zatem wszystkim przeciwnikom prawa do aborcji - lobbujcie za wzmożonymi badaniami nad technologią "sztucznej macicy", a problem indukowanych poronień zniknie.

Zresztą oboje doskonale wiemy, że aktualne polskie wojenki aborcyjne wprost ociekają hipokryzją - wszyscy przecież chyba jesteśmy świadomi, że ewentualne zakazy będą skutkować ograniczeniem dostępu do aborcji jedynie dla kobiet najuboższych - pozostałe i tak stać będzie na weekendowy wypad do Pragi, Londynu, Karlskrony czy paru innych przyjemnych, cywilizowanych miejscowości w krajach (zapewne do cna przesiąkniętych "ideologicznym feminizmem"), gdzie z dostępem do tej konkretnej usługi medycznej nie będą mieć problemu, ewentualnie (w przypadku tych nieco mniej zamożnych) na zakup opakowania Arthrotecu czy przesyłkę od Women on Web (nieco drożej, ale skuteczniej, bo dwuskładnikowo).

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
15-07-2013 19:28 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Z pewnością. Zgubione "się" versus błędy ortograficzne. Ale to zrozumiałe, że się próbujesz bronić.
Tak, bronię się.
>Ciekawe dlaczego dopatrujesz się agresji w prostym stwierdzeniu, że czegoś nie zrozumiałeś.
Przepraszam, w przyszłości będę się starał lepiej rozumieć.
>Nie wynika. W 9 miesiącu można już wywołać poród, zatem aborcja jest zbędna.
No to dobrze, że tak uważasz, bo z Twojej wypowiedzi wynikało inaczej.
>>A czy tylko decydowanie o zawartości czyjejś macicy uprzedmiotawia?
>Nie. Nie o uprzedmiotowianiu jedynie jednak mowa.
Zgadzam się, że zakaz lub nakaz dotyczący ciała kobiety w pewien sposób uprzedmiotawia, nie pozwalając jej dysponować do woli swoim ciałem. Uprzedmiotawia także bezrobocie i niska praca i inne rzeczy. Uprzedmiotowienie dotyczy tak samo mężczyzn, jak i kobiet i jest szerokim zjawiskiem. Według mnie nie stanowi to jakiegoś szczególnego argumentu za dostępnością aborcji.
>>Czy można zatem uśmiercić ojca ...
>Szczerze mówiąc, jedynym przeciwwskazaniem...
To kwestia uprzedmiotowienia, brak takich regulacji uprzedmiotawia tego człowieka. Miał to być przykład wskazujący Ci, że to uprzedmiotowienie występuje dość powszechnie i jest słabym argumentem.
>>To że Ty jesteś kobietą i masz taką opinię
>Powiedz to tym mężczyznom, którzy się ze mną zgodzili w tym konkretnym przypadku tudzież zgadzają w podobnych wątkach, szanowny seksisto.
Przepraszam za seksizm.
>>Czy dostrzegasz jednak, że Twoja logika prowadzi w innych obszarach do absurdów?
>Nie, na razie żadnych absurdów nie wykazałeś. Ale kontynuuj, proszę. Może coś znajdziesz.
Absurdem, który Ci wykazałem jest argument z uprzedmiotowienia. Nie stanowi on bowiem silnego argumentu za dopuszczeniem aborcji, gdyby tak było - każde uprzedmiotowienie wymagałoby zmiany prawa.
Drugim absurdem, który Ci wykazałem było to co wynikało z Twojego postu (aborcja do 9 miesiąca). Ponieważ jeśli już jest, uprzedmiotowienie kobiety jest takie samo w 3 i w 9 miesiącu ciąży. Zatem jeśli to stanowi argument za dopuszczeniem aborcji, to można abortowac wg Ciebie i w 9 miesiącu. Ale wycofałaś się z tego i OK.
>>Poza tym, każda kobieta (poza sytuacją gwałtu) decyduje wtedy, gdy jakiś ok. 20 cm kawałek faceta penetruje jej pochwę.
>Ty możesz osobiście uważać, że zgoda na stosunek seksualny równa się zgodzie na ewentualną ciążę, warto jednak, byś pamiętał, że nie jest to powszechne podejście. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie nawet - nader często uprawia się obecnie stosunki seksualne bez intencji prokreacyjnych.
Ja uważam, że jak chłop z babą idzie do łóżka, to powinni się liczyć z tym, że może z tego być ciąża, nawet jeśli stosują antykoncepcję. To jest moment decyzji. A zatem i kobieta i mężczyzna podejmują decyzję, nie są jej pozbawieni, nie są uprzedmiotowieni. A ciąża jest już konsekwencją decyzji.
>Pozwolę sobie również doradzić, byś z takim wstępnym założeniem zapoznawał swoje ewentualne partnerki przed rozpoczęciem współżycia (o ile jesteś heteroseksualny).
Nie wiem czy to nie personalne za bardzo, ale wybaczam Ci, po chrześcijańsku, aby Cię moderatorzy nie zbanowali.
>>Zarodek, potem płód, nie są już tylko i wyłącznie własnością kobiety, ale także mężczyzny.
>Ciekawa konstrukcja myślowa, ...
Dobra sztuczka słowna, sprowadza się to jednak to tego samego. Napiszę bardzo szczerze, że porównywanie zarodka/płodu do nowotworu czy pasożyta, w moich oczach jest haniebne. Niestety posiadamy zupełnie odmienne systemy wartości.
Tak, sztuczna macica, to dobry pomysł, podobnie jak sztuczna kobieta - wielu mężczyznom przydałoby się takie urządzenie. Nawet niekoniecznie zamiast, raczej także. Zapewne sztuczni mężczyźni także i kobietom by się przydali.
>Zresztą oboje doskonale wiemy....
Tak, i dlatego zawsze tam gdzie jest mowa o tych problemach staram się pisać o wspólnych działaniach: tych co są "przeciw" i "za" aborcją. Mam wrażenie, że dzisiaj w Polsce, nie ma szans na złagodzenie ustawy antyaborcyjnej (co mnie cieszy), dlatego też trzeba zrobić wszystko aby niechcianych ciąż było jak najmniej. I tutaj widzę współpracę zarówno feministek, lewicy, jak i prawicy oraz kościoła. Jednak z rozmów z każdą grupą wynika, że nikt nie chce. A problem zostaje. Tutaj dostrzegam ogromne pokłady hipokryzji.
I znowu różni nas system wartości. Ty widzisz hipokryzję w braku dostosowania się do rzeczywistości, a ja w braku chęci jej zmieniania.
15-07-2013 20:50 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>>Nie wynika. W 9 miesiącu można już wywołać poród, zatem aborcja jest zbędna.
>No to dobrze, że tak uważasz, bo z Twojej wypowiedzi wynikało inaczej.

Nie wynikało, chociaż domyślam się, skąd może wywodzić się nieporozumienie. Podejrzewam, że dostrzegasz w aborcji przede wszystkim chęć zabicia zarodka/płodu, tymczasem jest to raczej kwestia jego usunięcia ze swoich narządów wewnętrznych. Wywołanie porodu jest równie dobrą metodą, jeśli tylko jest już możliwe. Nie chodzi, by zarodek/płód zabić, ale by przestał on naruszać integralność fizyczną ciężarnej, która go nie chce.

>>>A czy tylko decydowanie o zawartości czyjejś macicy uprzedmiotawia?
>>Nie. Nie o uprzedmiotowianiu jedynie jednak mowa.
>Zgadzam się, że zakaz lub nakaz dotyczący ciała kobiety w pewien sposób uprzedmiotawia, nie pozwalając jej dysponować do woli swoim ciałem. Uprzedmiotawia także bezrobocie i niska praca i inne rzeczy. Uprzedmiotowienie dotyczy tak samo mężczyzn, jak i kobiet i jest szerokim zjawiskiem.

Dlatego nie piszę tylko o uprzedmiotowieniu, a konkretniej - o naruszeniu integralności fizycznej. Celowo to dodałam i podkreśliłam. Ty pominąłeś - też celowo?
Bezrobocie i niska płaca nie wymuszają dzielenia się narządami. Ciąża wymusza. Podobnie jak hipotetyczny przymus dawstwa organów.

>Według mnie nie stanowi to jakiegoś szczególnego argumentu za dostępnością aborcji.

Według mnie stanowi.

>>>Czy można zatem uśmiercić ojca ...
>>Szczerze mówiąc, jedynym przeciwwskazaniem...
>To kwestia uprzedmiotowienia, brak takich regulacji uprzedmiotawia tego człowieka.

Znów pomijasz kwestię sprawy nienaruszalności cudzej integralności fizycznej. Co więcej, zakaz swobodnego dzielenia się ciałem postrzegam jako o poziom mniej opresyjny niż nakaz dzielenia się nim.

>Miał to być przykład wskazujący Ci, że to uprzedmiotowienie występuje dość powszechnie i jest słabym argumentem.

Yhm. Czy przyjąłeś już do wiadomości, że to nie uprzedmiotowienie stanowi clou sprawy?

>Drugim absurdem, który Ci wykazałem było to co wynikało z Twojego postu (aborcja do 9 miesiąca). Ponieważ jeśli już jest, uprzedmiotowienie kobiety jest takie samo w 3 i w 9 miesiącu ciąży.

I odpowiedź na to jest identyczna, jak powyżej - usunięcie niepożądanego zarodka/płodu. Na jego uśmierceniu mi nie zależy, zatem metody pozwalające na jego przeżycie, np. przyspieszenie porodu, wydają się sensowne i właściwe. Nijak absurdu nie dostrzegam. Zresztą pisałam to już w tym wątku - workowi, bodajże.

>>>Poza tym, każda kobieta (poza sytuacją gwałtu) decyduje wtedy, gdy jakiś ok. 20 cm kawałek faceta penetruje jej pochwę.
>>Ty możesz osobiście uważać, że zgoda na stosunek seksualny równa się zgodzie na ewentualną ciążę, warto jednak, byś pamiętał, że nie jest to powszechne podejście. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie nawet - nader często uprawia się obecnie stosunki seksualne bez intencji prokreacyjnych.
>Ja uważam, że jak chłop z babą idzie do łóżka, to powinni się liczyć z tym, że może z tego być ciąża, nawet jeśli stosują antykoncepcję. To jest moment decyzji.

To jest moment decyzji dotyczącej stosunku seksualnego. Nie uważam tej zgody za tożsamą ze zgodą na ciążę. Z góry zakładam, że w przypadku nieskuteczności zastosowanej antykoncepcji kolejnym krokiem będzie możliwie najwcześniejsza (ze względów zdrowotnych i humanitarnych - ok. 20 tygodnia ciąży płód może już odczuwać ból) aborcja.

>Dobra sztuczka słowna, sprowadza się to jednak to tego samego.

Nie, nie sprowadza się, chociaż do pewnego etapu ciąży efekt jest identyczny.

>Napiszę bardzo szczerze, że porównywanie zarodka/płodu do nowotworu czy pasożyta, w moich oczach jest haniebne. Niestety posiadamy zupełnie odmienne systemy wartości.

Owszem - zupełnie odmienne. Dla mnie haniebna jest próba zmuszenia kobiety do donoszenia niechcianej ciąży. Z mojej perspektywy jest to porównywalne do wprowadzania formy czasowego niewolnictwa; w dodatku niewolnictwa związanego nie tylko z samym ograniczeniem wolności, ale też z realnymi zagrożeniami zdrowotnymi. Obawiam się, że różnica perspektyw może się okazać nieprzekraczalna.

>Tak, sztuczna macica, to dobry pomysł, podobnie jak sztuczna kobieta - wielu mężczyznom przydałoby się takie urządzenie. Nawet niekoniecznie zamiast, raczej także. Zapewne sztuczni mężczyźni także i kobietom by się przydali.

Macica to tylko przyrząd o pewnych konkretnych zastosowaniach; jeśli można ją zastąpić przyrządem sztucznym i ułatwić w ten sposób życie części populacji (oraz - patrząc z twojej perspektywy - uratować życie iluś tam zarodkom/płodom), nie widzę w tym nic niewłaściwego. Jeśli ty dostrzegasz w tym jakieś nieprawidłowości natury etycznej, podpowiedz, zamiast próbować ironizować.

>trzeba zrobić wszystko aby niechcianych ciąż było jak najmniej. I tutaj widzę współpracę zarówno feministek, lewicy, jak i prawicy oraz kościoła. Jednak z rozmów z każdą grupą wynika, że nikt nie chce

W jaki sposób widziałbyś potencjalne zaangażowanie Kościoła w ograniczenie liczby niechcianych ciąż w sytuacji, gdy jest on kategorycznie przeciwny tak edukacji seksualnej, jak i antykoncepcji?

>I znowu różni nas system wartości. Ty widzisz hipokryzję w braku dostosowania się do rzeczywistości, a ja w braku chęci jej zmieniania.

Nie do końca - oboje chcemy wprowadzać zmiany, tyle że ty popierasz blokadę w miejscu, w którym ja potrzebę zmiany dostrzegam. Polski grajdołek nie jest dla mnie ograniczeniem, pozostaje tylko walczyć, by przestał być ograniczeniem dla możliwie najszerszej populacji. O ile na nierówności ekonomiczne mam stosunkowo niewielki wpływ, o tyle mogę przynajmniej próbować rozpowszechniać wiedzę. Nie tylko o antykoncepcji, ale i o aborcji, bo tą wiedzą u nas się nader niechętnie szafuje, chętnie w zamian serwując rozmaite mity medyczne.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
16-07-2013 00:21 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Owszem - zupełnie odmienne. Dla mnie haniebna jest próba zmuszenia kobiety do donoszenia niechcianej ciąży. Z mojej perspektywy jest to porównywalne do wprowadzania formy czasowego niewolnictwa; w dodatku niewolnictwa związanego nie tylko z samym ograniczeniem wolności, ale też z realnymi zagrożeniami zdrowotnymi. Obawiam się, że różnica perspektyw może się okazać nieprzekraczalna.
Raczej tak właśnie jest, dlatego też pominąłem wcześniejsze Twoje odpowiedzi w tym poście i nic na nie odpisałem, ponieważ są tylko skutkiem określonego systemu wartości.

Ja uważam, że życie płodu, jest bardzo ważne, bo jeśli nawet nie jest to jeszcze człowiek, to człowiek z niego będzie. Dla mnie to wystarczające, aby chronić życie płodu. Ludzie dorośli, w tym kobiety mogą decydować: uprawiać seks lub nie, zabezpieczyć się lub nie. Płód takiej decyzji nie ma. Jest to kwestia wartości: czy wybrać prawo do decydowania o swojej integralności zabijając płód (człowieka lub potencjalnego człowieka) czy pozwolić mu żyć za cenę tej integralności i wolności.

>>Tak, sztuczna macica, to dobry pomysł, podobnie jak sztuczna kobieta - wielu mężczyznom przydałoby się takie urządzenie. Nawet niekoniecznie zamiast, raczej także. Zapewne sztuczni mężczyźni także i kobietom by się przydali.
>Macica to tylko przyrząd o pewnych konkretnych zastosowaniach; jeśli można ją zastąpić przyrządem sztucznym i ułatwić w ten sposób życie części populacji (oraz - patrząc z twojej perspektywy - uratować życie iluś tam zarodkom/płodom), nie widzę w tym nic niewłaściwego. Jeśli ty dostrzegasz w tym jakieś nieprawidłowości natury etycznej, podpowiedz, zamiast próbować ironizować.
Ja też nie jestem przeciwnikiem sztucznej macicy i nie widzę w niej nic nieetycznego.
>>trzeba zrobić wszystko aby niechcianych ciąż było jak najmniej. I tutaj widzę współpracę zarówno feministek, lewicy, jak i prawicy oraz kościoła. Jednak z rozmów z każdą grupą wynika, że nikt nie chce
>W jaki sposób widziałbyś potencjalne zaangażowanie Kościoła w ograniczenie liczby niechcianych ciąż w sytuacji, gdy jest on kategorycznie przeciwny tak edukacji seksualnej, jak i antykoncepcji?
Kościół namawia do wstrzemięźliwości seksualnej, osoby jeszcze niedojrzałe, namawia do wierności partnerom, taka wstrzemięźliwość i wierność to mniej niechcianych ciąż, chyba się z tym zgodzisz? Gdyby zatem organizacje lewicowe zaakceptowały roboczno taki pogląd, a konserwatyści (nie mówię wyłącznie o KK) otworzyli się na edukację seksualną byłyby jakieś wspólne obszary.
>>I znowu różni nas system wartości. Ty widzisz hipokryzję w braku dostosowania się do rzeczywistości, a ja w braku chęci jej zmieniania.
>Nie do końca - oboje chcemy wprowadzać zmiany, tyle że ty popierasz blokadę w miejscu, w którym ja potrzebę zmiany dostrzegam. Polski grajdołek nie jest dla mnie ograniczeniem, pozostaje tylko walczyć, by przestał być ograniczeniem dla możliwie najszerszej populacji. O ile na nierówności ekonomiczne mam stosunkowo niewielki wpływ, o tyle mogę przynajmniej próbować rozpowszechniać wiedzę. Nie tylko o antykoncepcji, ale i o aborcji, bo tą wiedzą u nas się nader niechętnie szafuje, chętnie w zamian serwując rozmaite mity medyczne.
To jest różnica między nami: tak jak już pisałem - kobieta ma wybór wcześniej, może decydować o współżyciu, ryzyku ciąży, itd ..., ja uważam że jak się już ciąża zdarzy nawet niechciana, nie powinno być możliwości aborcji, bo ta oznacza dla mnie zabicie człiwieka lub jego potencjału (co patrząc procesowo do tego samego się sprowadza), Ty chcesz prawo kobiety rozszerzyć bez względu na konsekwencje, pozbawiajac nawet mężczyzny (ojca) prawa głosu. Wg mnie kobieta nie powinna mieć takiego wyłącznego prawa decydowania o życiu płodu.
17-07-2013 18:37 
 Ocena 14 na 14
liliac (147340 punktów)
>Raczej tak właśnie jest, dlatego też pominąłem wcześniejsze Twoje odpowiedzi w tym poście i nic na nie odpisałem, ponieważ są tylko skutkiem określonego systemu wartości.

Pozostaje pytanie o celowość twojej aktywności na tym portalu, zasadnicza bowiem część dyskusji - w tym również tych, w których bierzesz czynny udział, związana jest z różnicami w przyjętych systemach wartości.

Skoro deklarujesz, że dyskusja i argumenty - obliczu różnic w światopoglądach - cię nieszczególnie interesują, wypadałoby darować sobie epatowanie rozmówcy przejawami swojego systemu wartości, a to przecież właśnie czynisz w swoim poście.

>Ja uważam, że życie płodu, jest bardzo ważne, bo jeśli nawet nie jest to jeszcze człowiek, to człowiek z niego będzie.

Ja uważam, że życie tej potencjalnej osoby jest dalece mniej ważne niż nie tylko życie i zdrowie, ale nawet komfort, całkiem realnej, zaistniałej już, a nie potencjalnej li i jedynie, osoby zmuszonej do zostania żywicielką tego pasożytniczego potencjału. Każda ciąża wiąże się z zagrożeniem zdrowia zatem niezależnie nawet od komfortu nosicielki, przysługuje jej IMHO pełne prawo do decyzji o kontynuacji bądź terminacji wiążącego się z ponoszeniem ryzyka zdrowotnego stanu.

>Dla mnie to wystarczające, aby chronić życie płodu.

Zauważyłam. Dla mnie nie. Różnica tkwi w tym, że ty chcesz w ramach tej ochrony potencjalnej osoby ograniczać prawa realnych osób do ochrony własnego ciała.

>Ludzie dorośli, w tym kobiety mogą decydować: uprawiać seks lub nie, zabezpieczyć się lub nie. Płód takiej decyzji nie ma.

Nie da się ukryć - bez mózgu trudno o czymkolwiek decydować Nadal jednak, nawet gdyby mózg był, nie widzę powodu dla którego ktokolwiek miałby narzucać drugiej osobie konkretną formę użytkowania jej narządów wewnętrznych.

>Jest to kwestia wartości: czy wybrać prawo do decydowania o swojej integralności zabijając płód (człowieka lub potencjalnego człowieka) czy pozwolić mu żyć za cenę tej integralności i wolności.

Oczywiście, że to kwestia wartości i wyboru. Problem w tym, że obrońcy płodów próbują swoje wartości i swoje wybory przymusowo narzucić osobom, których kwestia dotyczy bezpośrednio.

>>W jaki sposób widziałbyś potencjalne zaangażowanie Kościoła w ograniczenie liczby niechcianych ciąż w sytuacji, gdy jest on kategorycznie przeciwny tak edukacji seksualnej, jak i antykoncepcji?
>Kościół namawia do wstrzemięźliwości seksualnej, osoby jeszcze niedojrzałe, namawia do wierności partnerom, taka wstrzemięźliwość i wierność to mniej niechcianych ciąż, chyba się z tym zgodzisz?

Kosztem prawa do aktywności seksualnej? Wszak każda forma antykoncepcji może się okazać zawodna.
Nie, dziękuję. Dziękuję też za współpracę z "partnerem", który w jednej bardzo niewielkiej kwestii może ewentualnie zgadzać się z ogólnymi celami, które popieram, a na wszystkich innych frontach aktywnie próbuje je torpedować. Coś takiego nie mieści się w definicji współpracy.

>Gdyby zatem organizacje lewicowe zaakceptowały roboczo taki pogląd

Pogląd o generalnej niewłaściwości seksu przedmałżeńskiego (dodajmy, o małżeństwo przyklepane konkretnym obrzędem religijnym li i jedynie chodzi, wszak każde inne to grzeszne cudzołóstwo godne potępienia)?

>a konserwatyści (nie mówię wyłącznie o KK) otworzyli się na edukację seksualną byłyby jakieś wspólne obszary.

Edukację seksualną obejmującą kwestie antykoncepcji, aborcji, orientacji seksualnych, etc?

>To jest różnica między nami: tak jak już pisałem - kobieta ma wybór wcześniej, może decydować o współżyciu, ryzyku ciąży, itd ...

Ma, owszem. Ale jej prawo wyboru wcześniej (i tu jest miejsce na edukację i jak najłatwiejszy dostęp do antykoncepcji) nie sprawia, że automatycznie zamienia się w niewolnicę i inkubator później, zatem moim zdaniem w żaden sposób nie umniejsza jej praw do bezpiecznej, skutecznej, legalnej aborcji później.

>Ty chcesz prawo kobiety rozszerzyć bez względu na konsekwencje, pozbawiajac nawet mężczyzny (ojca) prawa głosu

Jakkolwiek nieprzyjemnie by to nie brzmiało, ta konkretna macica nie należy do tego ojca, chociaż oczywiście jego głos doradczy może być istotny.

>Wg mnie kobieta nie powinna mieć takiego wyłącznego prawa decydowania o życiu płodu.

Wiem, wiem. Inkubator w końcu. Pudełko na płód. Dobrze, że otwarte granice mamy czy organizacje typu Women on Web i większość kobiet nie musi używać wieszaków, skakać ze schodów czy truć się samodzielnie komponowanymi lekami.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
09-07-2013 18:25 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma w tym poglądzie hipokryzji, wszystko jest logiczne: powoływanie
> umyślnie ułomnego życia jest złe, to tak jak by zdrowemu
> dziecku urwać nogę, bo chce się mieć kalekę...

Nic bardziej błędnego, całkowicie pomijasz istotną rzecz: w Twoim przykładzie w pierwszym przypadku czyni to natura, w drugim człowiek. To bynajmniej nie to samo, również patrząc na późniejsze konsekwencje.

> jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go
> uratować i ograniczyć jego cierpienie później (tak jak chore dziecko,
> a nie je zabijać). Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz,
> że dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.

Abstrahując od Terlikowskiego - zauważ, że pisząc "trzeba" niejako każesz, wymagasz od drugiej osoby tak robić, jak sam napisałeś. A gdzie szacunek dla niej, uznawanie prawa jej wolności, sumienia i działania?

Konsekwencje trzymania nakreślonej przez Ciebie linii bywają straszniejsze, niż sama aborcja: niechciane dziecko rodzi się chore i cierpi przez całe życie. Czasem zdrowe i cierpi podwójne katusze w domu dziecka, bez matki która go nie chciała.
Później w świadomym, dorosłym życiu cały czas nosi to piętno.
Matka również jest nieszczęśliwa.

"Ograniczyć jego cierpienie później" realnie można zrobić tylko w jeden sposób: sprawić, by go pragnęła, oczekiwała i cieszyła się nim.
To jednak leży często poza naszą i jej możliwością. Tak, jak sprawienie by ułomne życie (np. z wadą wrodzoną typu wodogłowie) stało się życiem pełnowartościowym.
Niestety chrześcijanie poruszają się tu ze swoimi apelami lub naciskami w przestrzeni pełnej fikcji oraz idei bez pokrycia.
To już może niech powiedzą otwarcie, że są za powoływaniem na świat ludzi nieszczęśliwych oraz unieszczęśliwianiem ich matek. Wtedy wszystko się będzie zgadzać.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Nie ma w tym poglądzie hipokryzji, wszystko jest logiczne: powoływanie
>> umyślnie ułomnego życia jest złe, to tak jak by zdrowemu
>> dziecku urwać nogę, bo chce się mieć kalekę...
>Nic bardziej błędnego, całkowicie pomijasz istotną rzecz: w Twoim przykładzie w pierwszym przypadku czyni to natura, w drugim człowiek.
Przecież właśnie dokładnie o to mi chodzi.
>> jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko, aby go
>> uratować i ograniczyć jego cierpienie później (tak jak chore dziecko,
>> a nie je zabijać). Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz,
>> że dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.
>Abstrachując od Terlikowskiego - zauważ, że pisząc "trzeba" niejako każesz , wmagasz od drugiej osobie tak robić, jak sam napisałeś. A gdzie szacunek dla niej, uznawanie prawa jej wolności, sumienia i działania?
To jest konsekwencja poglądów i postawy. Jeśli uważasz, że coś jest dobre, to uznajesz, iż inni powinni postępować podobnie, jesli uważasz, że coś jest złe to odwrotnie. Wolność jest zawsze ograniczona tym, za co większośc uznaje dobro wyższe.
>Konsekwencje trzymania nakreślonej przez Ciebie linii bywają straszniejsze, niż sama aborcja: niechciane dziecko rodzi się chore i cierpli przez całe życie. Czasem zdrowe i cierpii podwójne katusze w domu dziecka, bez matki która go nie chciała.
W wersji hard tak może być. równie dobrze może być tak: matka po aborcji nie może się pogodzić, z tym co zrobiła i cierpi katusze, trafia do wariatkowa ... itd. takie scenariusze możemy pisać, tylko po co? Kluczowe byłoby podanie statystyk: jak jest aktualnie, wtedy to jest arguemnt.
>"Ograniczyć jego cierpienie później" realnie można zrobić tylko w jeden sposób: sprawić, by go pragnęła, oczekiwała i cieszyła się nim.
To tylko wyobrażenie Twoje, że tak może być. Są dzisiaj dzieci chore, szczęsliwe i kochane.
> To jednak leży często poza naszą i jej możliwością. Tak, jak sprawienie by ułomne życie (np. z wadą wrodzoną typu wodogłowie) stało się życiem pełnowartościowym.
Szczęście w życiu to pojęcie względne, tak samo życie pełnowartościowe. Ludzie zdrowi postrzegają chorych jako neiszczęśliwych, współczują, itd ... tymczasem wielu chorych cieszy się życiem lepiej od zdrowych. Oczywiście wiele zależy od skali choroby.
>Niestety chrześcijanie poruszają się tu ze swoimi apelami lub naciskami w przestrzeni pełnej fikcji oraz idei bez pokrycia.
>To już może niech powiedzą otwarcie, że są za powoływaniem na świat ludzi nieszczęśliwych oraz unieszczęśliwianiem ich matek. Wtedy wszystko się będzie zgadzać.

Chrześcijanie (czy raczej część z nich) uważa, że człowiekowi należy się szacunek i prawa od poczęcia. To nie jest postawa bez racji. Jednak jej konsekwencją jest to, że nawet chory płód powinien być zrodzony, co "rodzi" problemy o których piszesz.

Postawa w pełni liberalna też ma swoje racje: można abortować kiedy się chce, albo do 3 czy 6 miesiąca, zalzy od punktu odniesienia. Ale ma też skutki: większa łatwość aborcji powoduje inflację wartości życia generalnie, ponieważ jeśli uznać, że w jednym kraju można abortować do 3 mies. w innym do 4, a w innym do 5, to jak jest faktycznie? W jednym kraju zabijają już ludzi, czy jeszcze takie coś przejściowe? Potem dochodzą pytania o świadomość, że jak nieswiadomy to można zabić, itd ... W przypadku niepełnosprawnych, dochodzi jeszcze zjawisko oceny: niepełnosprawny /chory płód można zabić, a zdrowy nie. Chory jest gorszy, ale czy mnie ludzki? Pytania można mnożyć.

I nie są to jak piszesz fikcje czy idee bez pokrycia, tylko poważne pytania.
10-07-2013 11:00 
 Ocena 8 na 8
Anna Salman (16360 punktów)
>Chrześcijanie (czy raczej część z nich) uważa, że człowiekowi należy się szacunek i prawa od poczęcia...
Uważają, czy deklarują, bo to dobrze widziane?
>... większa łatwość aborcji powoduje inflację wartości życia generalnie, ponieważ jeśli uznać, że w jednym kraju można abortować do 3 mies. w innym do 4, a w innym do 5, to jak jest faktycznie? W jednym kraju zabijają już ludzi, czy jeszcze takie coś przejściowe?
Cóż, największa inflacja wartości życia była i jest w krajach wyznaniowych. W dawnej Europie - krucjaty, pogromy mniejszości etnicznych i wyznaniowych, a dzieci pozamałżeńskie lub kalekie były zabijane (no ale już po urodzeniu) lub pozostawiane na pewną śmierć, nie mówiąc o tych, co umierały z głodu razem z rodzicami, płonęły stosy, tortury były publiczne ku uciesze gawiedzi.
Obecnie - samobójcze akty terrorystyczne, zabijanie kobiet w Indiach (zbyt niski posag) oraz niemowląt płci żeńskiej, wojny (rzezie) w Afryce, gdzie walczą również dzieci, krwawe rewolucje w krajach muzułmańskich, południowoamerykańskie junty wojskowe itd. itp. I większość ludzi za to odpowiedzialnych ma gęby pełne frazesów o szacunku do życia ludzkiego.
Nie ma się co oszukiwać - dziś bardziej ceni się życie, ale z reguły tam, gdzie maleją wpływy religijne.
>...Pytania można mnożyć.
No właśnie ...
Brzostowski (7067 punktów)
>Uważają, czy deklarują, bo to dobrze widziane?
Nie znam takich statystyk, ale zapewne część uważa, a część deklaruje.
>Cóż, największa inflacja wartości życia była i jest w krajach wyznaniowych. W dawnej Europie - krucjaty, pogromy mniejszości etnicznych i wyznaniowych, a dzieci pozamałżeńskie lub kalekie były zabijane (no ale już po urodzeniu) lub pozostawiane na pewną śmierć, nie mówiąc o tych, co umierały z głodu razem z rodzicami, płonęły stosy, tortury były publiczne ku uciesze gawiedzi.
Żyjemy w określonym czasie. Przywoływanie braku poszanowania wartości życia kilka lub kilkanaście wieków temu, jako argumentu w takiej dyskusji jest co najmniej nie na miejscu.
>Obecnie - samobójcze akty terrorystyczne, zabijanie kobiet w Indiach (zbyt niski posag) oraz niemowląt płci żeńskiej, wojny (rzezie) w Afryce, gdzie walczą również dzieci, krwawe rewolucje w krajach muzułmańskich, południowoamerykańskie junty wojskowe itd. itp. I większość ludzi za to odpowiedzialnych ma gęby pełne frazesów o szacunku do życia ludzkiego.
Żyjemy w określonym miejscu. Przywoływanie braku poszanowania wartości życia w miejscach gdzie rozwój cywilizacyjny jest często opóźniony, jako argumentu w takiej dyskusji jest co najmniej nie na miejscu.
>Nie ma się co oszukiwać - dziś bardziej ceni się życie, ale z reguły tam, gdzie maleją wpływy religijne.
Życie ceni się dzisiaj bardziej tam, gdzie panuje demokracja, a nie tam gdzie maleją wpływy religijne.

To co mnie dziwi, to fakt, że nie podałaś żadnego kontrargumentu do mojego poglądu o inflacji życia. Czy z tego wynika, że się z nim zgadasz?
12-07-2013 18:12 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>...Żyjemy w określonym czasie...
>Żyjemy w określonym miejscu. ...
Czyli Rwanda też nie ... bo pewnie opóźnieni, USA - za daleko, a pogromy na Podlasiu strasznie dawno temu były.
>Życie ceni się dzisiaj bardziej tam, gdzie panuje demokracja, a nie tam gdzie maleją wpływy religijne.
Z reguły to idzie w parze, bo albo władza ludu albo władza kapłanów.
>To co mnie dziwi, to fakt, że nie podałaś żadnego kontrargumentu do mojego poglądu o inflacji życia. Czy z tego wynika, że się z nim zgadasz?
Nie, nie zgadzam się, kontrargumentem były właśnie przykłady, że wartość życia ludzkiego jest najniższa w tych czasach i miejscach, gdzie obowiązują najbardziej restrykcyjne przepisy aborcyjne.
Aktualne i nasze - dlaczego np. dzieci w beczkach oraz te pomordowane na Podlasiu cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem, niż niewykonana aborcja p. Tysiąc? Wywołały też zdecydowanie mniejsze oburzenie w naszym praworządnym społeczeństwie. Niejaki Terlikowski stwierdził, że to to samo, co aborcja. Jeśli to samo, to niech zajmuje się problemem zabijanych, czy katowanych dzieci w takim samym stopniu, jak aborcją, a nie zbywa jednym komentarzem. Ale obydwoje wiemy, że tzw. obrońcom życia nie zależy na dzieciach. Chodzi o kontrolę nad kobietą, bo kto ma władzę nad kobietami, ma rzeczywistą władzę nad społeczeństwem.
Brzostowski (7067 punktów)
>>...Żyjemy w określonym czasie...
>>Żyjemy w określonym miejscu. ...
>Czyli Rwanda też nie ... bo pewnie opóźnieni, USA - za daleko, a pogromy na Podlasiu strasznie dawno temu były.
Im bliższy czas i poziom cywilizacyjny tym porównanie mądrzejsze.
>>Życie ceni się dzisiaj bardziej tam, gdzie panuje demokracja, a nie tam gdzie maleją wpływy religijne.
>Z reguły to idzie w parze, bo albo władza ludu albo władza kapłanów.
>>To co mnie dziwi, to fakt, że nie podałaś żadnego kontrargumentu do mojego poglądu o inflacji życia. Czy z tego wynika, że się z nim zgadasz?
>Nie, nie zgadzam się, kontrargumentem były właśnie przykłady, że wartość życia ludzkiego jest najniższa w tych czasach i miejscach, gdzie obowiązują najbardziej restrykcyjne przepisy aborcyjne.
Nie zgadzam się z tym. Wartość życia zależy od wielu czynników, w tym głównie rozwoju demokracji i z nią należy to wiązać.
>Aktualne i nasze - dlaczego np. dzieci w beczkach oraz te pomordowane na Podlasiu cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem, niż niewykonana aborcja p. Tysiąc? Wywołały też zdecydowanie mniejsze oburzenie w naszym praworządnym społeczeństwie. Niejaki Terlikowski stwierdził, że to to samo, co aborcja. Jeśli to samo, to niech zajmuje się problemem zabijanych, czy katowanych dzieci w takim samym stopniu, jak aborcją, a nie zbywa jednym komentarzem.
Nie wiem co cieszyło się większym zainteresowaniem, zapewne zależy to od percepcji. I jedne i drugie sprawy były przez media bardzo głośno komentowane. Nie wiem jaki Ty masz detektor tego zainteresowania, ale ja nie potrafię tego ocenić.
To co mówi Terlikowski jest dość oczywiste - on krzyczy, gdy wkracza się na jego terytorium. Sam nie komentuje wojen w Iraku, bo to nie jego "działka". Co w tym dziwnego, że zajmuje się swoją "działką"?
>Ale obydwoje wiemy, że tzw. obrońcom życia nie zależy na dzieciach. Chodzi o kontrolę nad kobietą, bo kto ma władzę nad kobietami, ma rzeczywistą władzę nad społeczeństwem.

Dla mnie to dziwne co napisałaś i trąci jakąś ideologią.

Mod:
Kasuj zbędne cytowania.

15-07-2013 20:19 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Im bliższy czas i poziom cywilizacyjny tym porównanie mądrzejsze.
Nie zrozumiałam.
>... Wartość życia zależy od wielu czynników, w tym głównie rozwoju demokracji i z nią należy to wiązać.
Ale demokracja i teokracja nigdy nie idą w parze.
>... Nie wiem jaki Ty masz detektor tego zainteresowania, ale ja nie potrafię tego ocenić.
Nie mam żadnego "detektora" poza wyczuciem proporcji. Wiem tyle, ile jest podają wiadomości radiowe i prasa. Prawicową też czytuję - ani słowa o mordach na polskich dzieciach.
>To co mówi Terlikowski jest dość oczywiste - on krzyczy, gdy wkracza się na jego terytorium. ... Co w tym dziwnego, że zajmuje się swoją "działką"?
Anatomia, fizjologia i psychologia kobiety to jego działka? A jakież to ma kwalifikacje? Ginekolog amator jednej pacjentki ze specjalizacją w dziurawych prezerwatywach?
>Dla mnie to dziwne co napisałaś i trąci jakąś ideologią.
Oczywiście, że dziwne, bo naturalne jest zarządzanie ludźmi przez kastę kapłańską i ograniczanie praw kobiet - to nie jest ideologia.
10-07-2013 19:13 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przecież właśnie dokładnie o to mi chodzi.

Widać nie do końca zrozumiałem Twoją składnię. Przepraszam

> Jeśli uważasz, że coś jest dobre, to uznajesz, iż inni powinni postępować
> podobnie, jesli uważasz, że coś jest złe to odwrotnie. Wolność jest
> zawsze ograniczona tym, za co większośc uznaje dobro wyższe.

Przede wszystkim pierwsze primo: jeśli uważam że coś jest dobre, to sam tak postępuję - a co zrobią inni generalnie guzik mnie obchodzi. Owszem chciałbym, aby inni robili podobnie, zwłaszcza gdy jestem przekonany o słuszności swojego podejścia, ale takiej władzy nad nimi nie mam.
Z resztą i tak to zrobią sami, jesli zobaczą np. z mojego przykładu, że na tym korzystają a nie tracą. Nie zwykłem z definicji uważać ludzi za głupich, naiwnych lub upośleconych, co ich za rączkę prowadzić trzeba. Ja też mam prawo do błędu i chcę się od nich czegoś nauczyć.
Drugie primo: wolność jest zawsze ograniczona tym, co w danej chwili możesz wybrać + jeszcze tym, co jest dla Ciebie korzystne. To co większość uznaje owszem warto poznać, ale niekoniecznie się z tym za wszelką cenę utożsamiać tudzież bez własnej refleksji łykać.

> równie dobrze może być tak: matka po aborcji nie może się pogodzić,
> z tym co zrobiła i cierpi katusze, trafia do wariatkowa ... itd. takie
> scenariusze możemy pisać, tylko po co? Kluczowe byłoby podanie
> statystyk: jak jest aktualnie, wtedy to jest arguemnt.

Argument w czym? W przekonywaniu, aby jednak urodziła? Tu akurat wątpię.

>>"Ograniczyć jego cierpienie później" realnie można zrobić tylko
>> w jeden sposób: sprawić, by go pragnęła, oczekiwała i cieszyła się nim.
> To tylko wyobrażenie Twoje, że tak może być. Są dzisiaj dzieci chore, szczęsliwe i kochane.

Dlatego, że były kochane wcześniej, nawet zanim się narodziły. A ja nie o tym.

>> To jednak leży często poza naszą i jej możliwością.
>> Tak, jak sprawienie by ułomne życie (np. z wadą wrodzoną typu
>> wodogłowie) stało się życiem pełnowartościowym.
> Szczęście w życiu to pojęcie względne, tak samo
> życie pełnowartościowe.

Raczej niepoliczalne. Ale na pewno warto o takie walczyć.
Jak również o życie pełnowartościowe i spełnione. Czułeś się kiedyś spełniony? Pytam dlatego, bo chcę zobaczyć czy wiesz o czym mówię.

> Ludzie zdrowi postrzegają chorych jako neiszczęśliwych,
> współczują, itd ... tymczasem wielu chorych cieszy się
> życiem lepiej od zdrowych.

Owszem i tak bywa. Ale masz na myśli chorych takich, jak ten chłopak?


czy raczej tych, których matka nie chciała?


> większa łatwość aborcji powoduje inflację wartości życia generalnie,
> ponieważ jeśli uznać, że w jednym kraju można abortować do 3
> mies. w innym do 4, a w innym do 5, to jak jest faktycznie?
> W jednym kraju zabijają już ludzi, czy jeszcze takie coś przejściowe?
> Potem dochodzą pytania o świadomość, że jak nieswiadomy to można
> zabić, itd ... W przypadku niepełnosprawnych, dochodzi jeszcze zjawisko
> oceny: niepełnosprawny /chory płód można zabić, a zdrowy nie.
> Chory jest gorszy, ale czy mnie ludzki? Pytania można mnożyć.
>I nie są to jak piszesz fikcje czy idee bez pokrycia, tylko poważne pytania.

Te pytania które zadajesz owszem, są poważne. To co robi Kościół natomiast w "boju o człowieka" już niekoniecznie, prowadzi zbyt często do wylewania z kąpielą matki po to, aby zaspokoić parcie na uratowanie życia dziecka, zupełnie nie zważając jaka będzie potem tego cena, jego późniejsza historia, historia matki itd.
Jeśli chodzi o granicę - też nie jest to takie dowolne i podlegajace zupełnej inflacji jak straszysz: dziś umownie w krajach cywilizowanych ustala się granicę aborcji, gdy z zarodka rozwija się układ nerowowy i mózg. Myślę, że powoli większość krajów będzie zmierzać do jednego ustalonego i logicznego kryterium, spodziewam się że nie powinno się to rozbiegać.

Tak, chory nie jest gorszy ani mniej ludzki. Chory to chory. Wszystko zależy od potencjalnej matki, która będzie chciała lub nie będzie chciała podjąć wysiłku i go urodzić, zależne od warunków w których ona żyje, jej poczucia bezpieczeństwa przy mężu, poczucia osadzenia w sobie itp.
Uważam, że wszystkie "przymuszająco-zachęcające" ideologie mówiące o tym z daleka, powołujące się na wolę boską zamiast na wolę konkretnej matki są biciem piany, o tym mówię gdy używam słów "fikcje czy idee bez pokrycia".
pozdrowienia
PS Kościół nie pyta. Kościół wie uznając - tak jak napisałeś na początku - iż inni powinni postępować właśnie jak on mówi (choć nie jak czyni). Nawet Ci, którzy nie mają i nie chcą mieć z nim wiele wspólnego wg niego powinni tak robić. A to już nieuprawnione wywyższanie się i brak szacunku do wartości innych grup, wspólnot czy też pojedynczych ludzi.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2013 18:59 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Przede wszystkim pierwsze primo: jeśli uważam że coś jest dobre, to sam tak postępuję - a co zrobią inni generalnie guzik mnie obchodzi. Owszem chciałbym, aby inni robili podobnie, zwłaszcza gdy jestem przekonany o słuszności swojego podejścia, ale takiej władzy nad nimi nie mam.
No właśnie - chciałbyś aby robili podobnie. Skoro większość chce, to takie prawo tworzy.
>Z resztą i tak to zrobią sami...
To nie kwestia occeniania ludzi, uważania ich za głupich, itd... tylko kwestia oceny tego co większość uważa za dobre, słuszne. W przypadkach skrajnych: zabraniamy mordowania, bicia itd ...
>Drugie primo: wolność jest zawsze ograniczona tym, co w danej chwili możesz wybrać + jeszcze tym, co jest dla Ciebie korzystne. To co większość uznaje owszem warto poznać, ale niekoniecznie się z tym za wszelką cenę utożsamiać tudzież bez własnej refleksji łykać.
A to są dwie sprawy. Wolność jest ograniczona przez prawo ustanowione przez większość. Owszem możesz zlamać prawo, ale wtedy musisz liczyć się z konsekwencjami.
Jestem daleki od kazania komuś "łykać" czegokolwiek bez refleksji.

>Argument w czym? W przekonywaniu, aby jednak urodziła? Tu akurat wątpię.
Ja staram się także posługiwać danymi, wynikami badań. Jeśli byłoby tak, że w realnym życiu więcej jest tych scenariuszy, które nakreśliłeś Ty, niż tych przeciwnych, to jest to jakiś arguemnt za Twoim poglądem.

>Dlatego, że były kochane wcześniej, nawet zanim się narodziły. A ja nie o tym.
Słusznie. To jednak co napisałeś może mieć kolosalne znaczenie. Oznaczałoby bowiem pośrednio argument za tym, że płody kochane przed urodzeniem mają prawo żyć, a płodom niekochanym przed urodzeniem, prawo to mogą odebrać rodzice.
>Raczej niepoliczalne. Ale na pewno warto o takie walczyć.
>Jak również o życie pełnowartościowe i spełnione. Czułeś się kiedyś spełniony? Pytam dlatego, bo chcę zobaczyć czy wiesz o czym mówię.
Nie wiem, czy byłem kiedyś spełniony.
>Owszem i tak bywa. Ale masz na myśli chorych takich, jak ten chłopak?
>czy raczej tych, których matka nie chciała?
Fakt, że matka chce lub nie chce dziecka, nie może stanowić argumentu za decydowaniem o jego życiu lub nie. Matki nie chcą też czasem 2-latków, i co? Zabijamy? Zrozum, że dla osób które postrzegają człowieka od poczęcia, tak to wygląda.

>Te pytania które zadajesz owszem, są poważne.
Dziękuję.
>To co robi Kościół natomiast w "boju o człowieka" już niekoniecznie, prowadzi zbyt często do wylewania z kąpielą matki po to, aby zaspokoić parcie na uratowanie życia dziecka, zupełnie nie zważając jaka będzie potem tego cena, jego późniejsza historia, historia matki itd.
Ja pisałem w swoim imieniu, a nie kościoła.
>Jeśli chodzi o granicę - też nie jest to takie dowolne i podlegajace zupełnej inflacji jak straszysz: dziś umownie w krajach cywilizowanych ustala się granicę aborcji, gdy z zarodka rozwija się układ nerowowy i mózg. Myślę, że powoli większość krajów będzie zmierzać do jednego ustalonego i logicznego kryterium, spodziewam się że nie powinno się to rozbiegać.
Ja też chciałbym aby naukowcy na świecie (większośc z nich) zgodziła się co do tego, od kiedy zarodek/płód jest człowiekiem. Wtedy byłoby łatwiej, ale niestety jak dotychczas nie udało się tego ustalić.
>Tak, chory nie jest gorszy ani mniej ludzki. Chory to chory. Wszystko zależy od potencjalnej matki, która będzie chciała lub nie będzie chciała podjąć wysiłku i go urodzić, zależne od warunków w których ona żyje, jej poczucia bezpieczeństwa przy mężu, poczucia osadzenia w sobie itp.
>Uważam, że wszystkie "przymuszająco-zachęcające" ideologie mówiące o tym z daleka, powołujące się na wolę boską zamiast na wolę konkretnej matki są biciem piany, o tym mówię gdy używam słów "fikcje czy idee bez pokrycia".
A ja uważam, że ani wola boska, ani wola wyłącznie konkretnej matki, nie powinna decydować o tym, czy płód powinien się urodzić, czy też nie, z kilku powodów:

1. Zarodek/płód nie jest tylko własnością matki, ale też ojca. Jest oczywiste, że ze względów biologicznych kobieta ponosi znacznie większy ciężar związany z ciążą. Nie może jednak być tak, że kobieta ma wyłączne prawo decyzji, niezależnie od tego, czy dziecko było "robione" świadomie, było "wpadką", czy kocha je ojciec czy nie. Tego chcą skrajne feministki, a to jest ewidentna dyskryminacja mężczyzn.
W jaki sposób ewentualnie takie prawo tworzyć - kwestia do dyskusji.
2. Społeczeństwa same decydują co wg nich jest dobre, a co nie. Prawo określa czego nie należy robić, a co wolno. W pewnych obszarach (np zycie ludzkie) społeczeństwa są bardzo wrażliwe i ustalają zasady. W naszym kraju życie poczęte obdarza się dużym szacunkiem, większość ludzi chce ochrony tego życia. Każdy człowiek, ma prawo się z tym nie zgadzać, ale powinien się do tego prawa dostosować i działać na rzecz zmiany jeśli mu się nie podoba.
Zakaz aborcji w Polsce istnieje, bo tak chce społeczeństwo (większość), uważając że życie poczęte jest czymś wyjątkowym. Ja osobiście też jestem za rozwiązaniami prawnymi, które obecnie funkcjonują, jeśli większość kiedyś zmieni zdanie i będzie nowe prawo, trudno, zaakceptuję je, ale pozostanę przy swoim stanowisku.
3. Nie ma definicji tego, od kiedy zarodek/płód staje się człowiekiem, dlatego też lepiej być po prostu ostrożnym i nie abortować, ale robić wszystko, aby nie dochodziło do niechcianych ciąż.

>pozdrowienia
wzajemnie
>PS Kościół nie pyta. Kościół wie uznając - tak jak napisałeś na początku - iż inni powinni postępować właśnie jak on mówi (choć nie jak czyni). Nawet Ci, którzy nie mają i nie chcą mieć z nim wiele wspólnego wg niego powinni tak robić. A to już nieuprawnione wywyższanie się i brak szacunku do wartości innych grup, wspólnot czy też pojedynczych ludzi.
Masz racje, kościół taki jest. Tyle tylko, że poważne pytania, które ja zadałem, nie mają nic wspólnego z kościołem. A nawet jeśli jest tak, że większość przeciwników aborcji to katolicy, wg mnie należy słuchać poważnych ich argumentów, a "boskie" odrzucić.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No właśnie - chciałbyś aby robili podobnie. Skoro większość chce, to takie prawo tworzy.

To dwie różne rzeczy. Ja nie mam aspiracji, aby tworzyć prawo z tego, co mnie się wydaje dobre.

> To nie kwestia occeniania ludzi, uważania ich za głupich, itd... tylko kwestia
> oceny tego co większość uważa za dobre, słuszne.

Jeszcze raz: co mi daje ocena ich uczynków? Niewiele.

> W przypadkach skrajnych: zabraniamy mordowania, bicia itd ...

Oczywiscie. To są sprawy nie ulegajace dyskusji i stosunkowo proste.

>> Drugie primo: wolność jest zawsze ograniczona tym, co w danej
>> chwili możesz wybrać + jeszcze tym, co jest dla Ciebie korzystne.
>> To co większość uznaje owszem warto poznać, ale niekoniecznie
>> się z tym za wszelką cenę utożsamiać tudzież bez własnej refleksji łykać.
> A to są dwie sprawy. Wolność jest ograniczona przez prawo
> ustanowione przez większość. Owszem możesz zlamać prawo, ale
> wtedy musisz liczyć się z konsekwencjami.

Zależy jakie prawo łamiesz. Jeśli w danym momencie Cię ono krzywdzi i nikogo innego - będzie to dobre, choć podlegasz karze. I tak bywa. Ale nie można mówić, że w przypadku zdrowiej jednostki wolnosć jest ograniczona przez prawo, to nie będzie odzwierciedlać rzeczywistych ludzkich pobudek. Zdrowy na umyśłe człowiek nie zabija dlatego, że tak stanowi prawo kościelne, czy też Kodeks Karny.

> jeśli byłoby tak, że w realnym życiu więcej jest tych scenariuszy,
> które nakreśliłeś Ty, niż tych przeciwnych, to jest to jakiś
> arguemnt za Twoim poglądem.

Na zdrowy rozum cytując statystykę kobiecie, która waha się czy donosić ciążę, czy przerwać tracimy czas.
To tylko chciałem powiedzieć. W takiej chwili argumenty racjonalne, ba socjologiczno-statystyczne nie mają sensu.
Napisałeś "Kluczowe byłoby podanie statystyk: jak jest aktualnie, wtedy to jest arguemnt"
Nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmuje decyzji o posiadaniu dziecka "aby podnieść statystykę urodzeń".
Ani o przerwaniu "bo statystyki mówią, że cierpi się potem mało" Zawsze to jest jakiś większy, czy mnieszy osobisty dylemat.

>>Dlatego, że były kochane wcześniej, nawet zanim się narodziły. A ja nie o tym.
>Słusznie. To jednak co napisałeś może mieć kolosalne znaczenie.

Owszem zgadzam się, ma kolosalne znaczenie. Jednak to wątek na inną rozmowę.

> Oznaczałoby bowiem pośrednio argument za tym, że płody kochane
> przed urodzeniem mają prawo żyć, a płodom niekochanym przed
> urodzeniem, prawo to mogą odebrać rodzice.

Ja nie potrzebuję argumentować w ten sposób. Nawet nie miałbym za bardzo odwagi.
Stwierdzam tylko suchy fakt i nie zamierzam się wtrącać ani do spraw rodziców, ani do ich dylematów, które sami muszą ostatecznie rozstrzygnąć w swoim sercu.
Prawo do życia często właśnie rodzice odbierają i to jest fakt. Jak już może widziałeś wcześniej w moich postach - biorę to za część losu, kondycji ludzkiej. Ty, ja mieliśmy szczęście i możemy sobie o tym tutaj pogadać. Inne nierozwinięte istoty ludzkie nie. Tak to jest. Czy chcesz tu coś usprawniać?

> Fakt, że matka chce lub nie chce dziecka, nie może stanowić
> argumentu za decydowaniem o jego życiu lub nie.

A dla mnie to jednoznaczne, tu się widać różnimy. Ja to widzę tak, że bez jednego nie ma drugiego. Od niej zależy właściwie wszystko w pierwszych latach życia dziecka, zaczynając właściwie już od samego poczęcia, uformowania się zarodka, wyrośnięcia z niego płodu itd.

> Matki nie chcą też czasem 2-latków, i co? Zabijamy?

Jesteś pewien tego, co mówisz? Kobieta zmienną jest - to, że czasem w ferworze uczuć mówi, że nie chce nie znaczy wcale, że nie chce. To po pierwsze.
Po drugie rzeczywiście zdarzają się przypadki, że matka zostawia dwulatka samego sobie oddając go do domu dziecka.
Pytanie tylko, co było wcześniej: wielka miłosć? W takie scenariusze po prostu nie wierzę.
Z rozwojem istoty ludzkiej jest tak, że w pierwszej fazie 9ciu miesięcy od poczecia w 100% jest zależna od matki, a matka jest zakładnikiem raz powziętej przez siebie decyzji o ciąży. Później, po porodzie gdy dziecko może przeżyć np. z matką zastępczą - matka biologiczna i dziecko mogą pójść w swoją stronę. To oczywiście rodzi cierpienie zwłaszcza dla noworodka, który bardzo w tej fazie potrzebuje więzi rodzica i naturalnym dla niego jest ten biologiczny.
Im starszy jest człowiek, tym bardziej staje się niezalezny, aby kiedyś wreszcie tą zależnosć (później już głownie emocjonalną) ostatecznie przerwać.
Nie zabijamy 2-latków, bo są w stanie przeżyć bez najwazniejszej osoby, która stała się wobec nich obojetna; dla ich zabicie byłoby krzywdą taką samą, jak dla Ciebie czy dla mnie.
Ale dużo wcześniej już to nie jest takie oczywiste. Zarodek to po prostu część ciała kobiety który się z biegiem czasu sukcesywnie odziela we wszystkich aspektach, nie tylko biologicznych.

> Zrozum, że dla osób które postrzegają człowieka od poczęcia, tak to wygląda.

Spokojnie, rozumiem że tak to może dla nich wyglądać. I niech wygląda.
Ja jednak mam inaczej.

> Ja pisałem w swoim imieniu, a nie kościoła.

Ok. Trochę to jednak wygląda tak, jakbyś stał się jego rzecznikiem

> też chciałbym aby naukowcy na świecie (większośc z nich) zgodziła
> się co do tego, od kiedy zarodek/płód jest człowiekiem. Wtedy byłoby
> łatwiej, ale niestety jak dotychczas nie udało się tego ustalić.

Słońce zgaśnie dopiero za pareset milionów lat..

> A ja uważam, że ani wola boska, ani wola wyłącznie konkretnej
> matki, nie powinna decydować o tym, czy płód powinien się urodzić,
> czy też nie, z kilku powodów:

Powody zostawmy. Mnie raczej interesuje, kto wg Ciebie powinien o tym decydować? Ktoś zawsze decyduje.

> 1. Zarodek/płód nie jest tylko własnością matki, ale też ojca.

Oczywiscie. Na słowo "własnością" odruchowo się buntuję, ale może nie ma się o co czepiać. W potocznym sensie przytoczonej tu 'własności' się zgadzam.
C.D.N.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spa
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jest oczywiste, że ze względów biologicznych kobieta ponosi
> znacznie większy ciężar związany z ciążą

Raczej główmy, ale już zostawmy.

> Nie może jednak być tak, że kobieta ma wyłączne prawo
> decyzji, niezależnie od tego, czy dziecko było "robione" świadomie,
> było "wpadką", czy kocha je ojciec czy nie. Tego chcą skrajne
> feministki, a to jest ewidentna dyskryminacja mężczyzn.

Częściowo masz rację, choć też zależy z jakiego punktu widzenia się na to patrzy.
Z punktu widzenia zasad etycznych, więzi emocjonalnej w parze, której na sobie nawzajem zależy - niewątpliwie. Mężczyzna również ma prawo współdecydowania i chciałbym aby była to zasada powszechnie uznawana.
Pytanie jak to w rzeczywistosci chcesz wyegzekwowoać, jesli już potrzeba.
Często to prawo jest gwałcone, w ostatecznosci kobieta ucieknie i zrobi swoje. Z oczywistych względów jestem daleki od ustalania jakiegoś prawa, które ją za to "postawienie na swoim" penalizuje. Chyba musimy to jakoś przeżyć.. (oj smętny tem mój uśmiech tutaj)

> W naszym kraju życie poczęte obdarza się dużym szacunkiem,
> większość ludzi chce ochrony tego życia

Szkoda tylko, że nie myśli o kosztach, tylko jakoś wyjątkowo o tym konkretnie życiu w oderwaniu od czegokolwiek.
Takie proste rozumienie tego skomplikowanego zajwiska nawzajem przenikających się zależnosci, obaw, ryzyka, emocji i poświęcenia oraz więzi lub braku jej jest mi obce.

> Każdy człowiek, ma prawo się z tym nie zgadzać, ale powinien
> się do tego prawa dostosować i działać na rzecz zmiany jeśli mu się nie podoba.

Tak. Jedni działają na rzecz polepszenia statusu matki. Inni zarodka. Kto ma rację?

> Zakaz aborcji w Polsce istnieje, bo tak chce społeczeństwo
> (większość), uważając że życie poczęte jest czymś wyjątkowym.
> Ja osobiście też jestem za rozwiązaniami prawnymi, które obecnie
> funkcjonują, jeśli większość kiedyś zmieni zdanie i będzie nowe prawo,
> trudno, zaakceptuję je, ale pozostanę przy swoim stanowisku.

Rozumiem.

>3. Nie ma definicji tego, od kiedy zarodek/płód staje się człowiekiem,
> dlatego też lepiej być po prostu ostrożnym i nie abortować, ale
> robić wszystko, aby nie dochodziło do niechcianych ciąż.

Z tym się zgadzam.

> poważne pytania, które ja zadałem, nie mają nic wspólnego z kościołem.
> A nawet jeśli jest tak, że większość przeciwników aborcji to katolicy,
> wg mnie należy słuchać poważnych ich argumentów, a "boskie" odrzucić.

Dokładnie. Dla mnie jednym z tych argumentów jest też przeżywanie aborcji przez parę jako całość, względnie oddzielnie przez mężczyznę i kobietę, a o tym się zazwyczaj w dyskusji zapomina.
łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Grey (2102 punktów)
>powoływanie umyślnie ułomnego życia jest złe, to tak jak by zdrowemu dziecku urwać nogę, bo chce się mieć kalekę...
Zgadzam się, takie zachcianki w żadnym wypadku nie powinny być realizowane.
Ja nawet idę o krok dalej - uważam, że powinno się zabronić rozmnażania ludziom u których istnieje bardzo duże ryzyko, że dziecko będzie ciężko upośledzone.
10-07-2013 08:10 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Eksperymenty na zarodkach są dla Niego tym samym, co na ludziach.
Rozumiem, że piszesz o Terlikowskim. Skąd zatem to "Niego", czy Terlikowski to jakaś osoba boska?
Brzostowski (7067 punktów)
>>Eksperymenty na zarodkach są dla Niego tym samym, co na ludziach.
>Rozumiem, że piszesz o Terlikowskim. Skąd zatem to "Niego", czy Terlikowski to jakaś osoba boska?
Tak, każdego dnia rano wstaję i odprawiam koronkę do mądrości Terlikowskiego, prosząc o spłynięcie odrobiny na mnie.

A poważnie, to po prostu pisząc staram się zwracać do innych: Ty, Ciebie, itd ... i widocznie czasami szybko pisząc zdarzają się różne błędy i literówki.
10-07-2013 21:08 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Natomiast jeśli chory płód już jest, żyje, to trzeba zrobić wszystko,
> aby go uratować i ograniczyć jego cierpienie później

To 'trzeba' i 'wszystko' jest właśnie radykalizmem doktora Terlikowskiego, na co osobiście się nie zgadzam.

> Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz, że
> dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.

Nie potrzeba wszystkiego przyjmować za cudzym zdaniem!! Każdy człowiek ma swój rozum, może, a nawet powinien go używać i działać wg jego nakazów ucząc się na własny błędach.

> Eksperymemnty na zarodkach są dla Niego tym samym, co na ludziach.

To nie tyle czyjeś 'nie przyjmowanie', co błędna teza Terlikowskiego.
Dla niego zarodki niech będą tym samym, co ludzie.
Ale obiektywnie patrząc - zarodek to materia ożywiona, z której być może w przyszłości przy sprzyjającym losie uformuje się czowiek, a przy niesprzyjającym - nie.

Terlikowski chce ten los jakimś magicznym skinieniem różdżki, debatami w TV czy bóg wie jeszcze czym odwracać.
Czy nie zbyt ambitne to zadanie, nawet dla całych zastępów Terlikowskich?
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2013 19:09 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>To 'trzeba' i 'wszystko' jest właśnie radykalizmem doktora Terlikowskiego, na co osobiście się nie zgadzam.
Przesadasz, facet ma określone poglądy i wyraża je, wg niego tak powinno być. Wg mnie np wszystkich gwałcicieli trzeba sadzać do więzienia. Też się nie zgadzasz z tym moim "radykalizmem"?
>> Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz, że
>> dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.
>Nie potrzeba wszystkiego przyjmować za cudzym zdaniem!! Każdy człowiek ma swój rozum, może, a nawet powinien go używać i działać wg jego nakazów ucząc się na własny błędach.
A kto przyjmuje bez refleksji? Ja? Ty? Chodziło mi tylko o to, że piszesz tak jakbyś nie rozumiał przyczyn stanowiska Terlikowskiego. A ono w konteksćie jego poglądu o człwoieczeństwie zarodków, są dość jasne.
>> Eksperymemnty na zarodkach są dla Niego tym samym, co na ludziach.
>Terlikowski chce ten los jakimś magicznym skinieniem różdżki, debatami w TV czy bóg wie jeszcze czym odwracać.
Nie rozumiem o czym piszesz.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wg mnie np wszystkich gwałcicieli trzeba sadzać do więzienia.
> Też się nie zgadzasz z tym moim "radykalizmem"?

Gdybyś ultra-konsekwentnie i ślepo lobbował za czymś, co jest mojemu wyczuciu etyki czy też krzywdy obce - uznałbym to za radykalne.

>>> Nie możesz tego zrozumieć, ponieważ nie przyjmujesz, że
>>> dla Terlikowskiego zarodek to też człowiek.
> A kto przyjmuje bez refleksji? Ja? Ty?

Chyba mamy inną definicję słowa "przyjąć". Dla mnie to mniej-więcej zgodzić się.

> Chodziło mi tylko o to, że piszesz tak jakbyś nie rozumiał
> przyczyn stanowiska Terlikowskiego. A ono w konteksćie jego
> poglądu o człwoieczeństwie zarodków, są dość jasne.

Pytanie co komu przyjdzie ze zrozumienia stanowiska Terlikwoskiego i jego przyczyn.
Mnie naprawdę ten człowiek nie jest potrzebny do uformowania własnego światopoglądu na ten temat, w któym mojej poczucie harmonii nie wysyła syganłów ostrzegawczych.
Na marginesie - coś Ty się tak uwziął na bycie krzewicielem informacji o stanowisku Terlikowskiego? To już mało Jego Łonego Samego w mediach, czy jak?

>Nie rozumiem o czym piszesz.

Piszę o prymitywnym lobbowaniu Terlikowskiego w kierunku powszechnego zakazu aborciji pod karą, opartym na podstawach, z którymi się nie zgadzam, a uważam ostrożnie mówiąc za ubogie merytorycznie i etycznie.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 18:26 
 Ocena 8 na 8
Grey (2102 punktów)
>jedno dziecko poczęte metodą in vitro rodzi się kosztom kilku innych, które lądują w zamrażarce.
Nie rodzi się kosztem kilku innych, bo tych kilku innych i tak nie byłoby na świecie, gdyby nie robić in vitro.
W wyniku in vitro rodzi się jedno dziecko zamiast żadnego a nie jedno dziecko zamiast kilku.
worek kości (2937 punktów)
>Nie rodzi się kosztem kilku innych, bo tych kilku innych i tak nie byłoby na świecie,

Z punktu widzenia Terlikowskiego problem z in vitro byłby analogiczny do dość kosmicznej sytuacji, w której w celach profilaktycznych modyfikowałoby się kobiece ciąże, aby rodziło się na raz więcej dzieci, z których wybierałoby się jednego, najzdrowiej wyglądającego bobasa, a resztę by się uśmiercało, zamrażało lub wysyłało na eksperymenty medyczne. I wtedy mógłbyś powiedzieć, że to jedno dziecko nie rozwija się kosztem innych, bo tym innym i tak nie dane by było pójść na studia gdyby kobieta nie zaszła w ciążę.

bembergiem w berg
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Teoria worku, czysta teoria. Proszę o choć jeden przykład z życia i pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
>Teoria worku, czysta teoria. Proszę o choć jeden przykład z życia i pozdrawiam

Uzasadnienie teoretyczne jest lepsze od opisu praktycznych przypadków.


bembergiem w berg
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Uzasadnienie teoretyczne jest lepsze od opisu praktycznych przypadków.

Uf.. zatem skoro tak chcesz, to pozostań w obszarze teorii, powodzenia.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2013 19:50 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>Uzasadnienie teoretyczne jest lepsze od opisu praktycznych przypadków.

Dziwne , teoria przed praktyką ?!?!?!?!

Możesz to Worku Kości uzasadnić ?

Umiesz podać przykłady ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>Dziwne , teoria przed praktyką ?!?!?!?!

Ano.

>Możesz to Worku Kości uzasadnić ?

Jasne. Praktyk wie co robić, teoretyk wie dlaczego się coś robi. Wiedza teoretyczna jest ogólna i uniwersalna - każdy z niej może skorzystać; praktyka nie wymaga rozumienia, tylko skutecznego działania.

>Umiesz podać przykłady ?

No pewnie. Np. architekt nie musi być fachowcem jeśli chodzi o układanie cegieł, ale fakt, że potrafi zaprojektować dom wydaje się ważniejszy, niż umiejętność mieszania zaprawy.


bembergiem w berg
10-07-2013 11:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No pewnie. Np. architekt nie musi być fachowcem jeśli chodzi o
> układanie cegieł, ale fakt, że potrafi zaprojektować dom wydaje się
> ważniejszy, niż umiejętność mieszania zaprawy.

Coś Ci powiem worku. Czysto teoretyczne bzdury prawisz. Całe życie pracuję w biurach projektów - w rzeczywistości jest inaczej.
Potrafi zaprojektowac dom, ponieważ ma praktykę na budowie i patrzy w jakiej kolejności się to robi, jakie problemy występują podczas montażu itp.

Asystent po studiach, nawet taki który już parę lat pracuje w biurze, ale budowy na oczy nie widział nadaje się gównie do kreślenia rysunków po kimś.

Kiedyś starszy i doswiadczony podwładny opowiadał mi kiedyś, jak jego projekt weryfikował bardzo mądry doktor z uczelni technicznej, której nazwy nie wymienię. Teoretyk. Była to porażka tego doktora na całej linii.

Prawdziwa inżynierska praktyka i fachowość nie bierze się z umiejętności mieszania zaprawy ani układania cegieł, ani nawet lania betonu gruszką, nie bądź taki naiwny. To nie wystarczy.
Na studiach ani nawet w biurze nie nauczysz się jak działać i mieć z tego obopólną satysfakcję.

Jeśli chcesz coś naprawdę dobrego i pożytecznego w życiu zrobić - trzeba iśc między ludzi.
Twój przedmówca ma rację - swoim jałowym gadaniem tylko uczciwych ludzi denerwujesz.

Serdeczne pozdrowienia z budowy w Rosji.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)

Wysyłasz sprzeczne komunikaty - to w końcu co jest ważniejsze - wiedza teoretyczna (znajomość materiałów i matematyki) czy umiejętności praktyczne (sprawne machanie łopatą)?

bembergiem w berg
Jacek Głodzik (35558 punktów)
I jedno i drugie. Ale nie jedno + tylko teoretyczna wiedza o drugim.
Teoria też jest ważna, byle pokrywająca się z rzeczywistością.
Czy jestem teraz zrozumiały? Uf co za gość...

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
worek kości (2937 punktów)
co jest ważniejsze - wiedza teoretyczna czy umiejętności praktyczne?

>I jedno i drugie.

Chyba nie będziesz mieć nic przeciwko, jeśli pod jedno podstawie wiedzę teoretyczna, a pod drugie - umiejętności praktyczne. I teraz mamy:

>Ale nie jedno + tylko teoretyczna wiedza o drugim.

Ale nie wiedza teoretyczna plus tylko teoretyczna wiedza o umiejętnościach praktycznych.

>Teoria też jest ważna, byle pokrywająca się z rzeczywistością.

Cała wypowiedź dotyczy wiedzy teoretycznej. Teoria, która pokrywa się z rzeczywistością jest lepsza od teorii, która się z rzeczywistością nie pokrywa, ale to wciąż jest teoria.

>Czy jestem teraz zrozumiały?

Jak dla mnie - nie. Są 4 opcje:
1. Wiedza teoretyczna jest ważniejsza od umiejętności praktycznych.
2. Umiejętności praktyczne są ważniejsze od wiedzy teoretycznej.
3. Wiedza teoretyczna i umiejętności praktyczne są tak samo ważne.
4. Ani wiedza teoretyczna ani umiejętności praktyczne nie są ważne.

Co wybierasz?

bembergiem w berg
10-07-2013 17:24 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> co jest ważniejsze - wiedza teoretyczna czy umiejętności praktyczne?

Przy wprawnych rękach bez jednego nie ma drugiego. Bez każdego aspektu, który wyżej wymieniłeś leżysz i kwiczysz + zbierasz bęcki, jak dotąd na Racjonalista.pl

> Ale nie wiedza teoretyczna plus tylko teoretyczna wiedza o umiejętnościach praktycznych.

A coś innego powiedziałem?

> Cała wypowiedź dotyczy wiedzy teoretycznej. Teoria, która pokrywa się z
> rzeczywistością jest lepsza od teorii, która się z rzeczywistością nie pokrywa, ale to wciąż jest teoria.

Zgadza się. To wciaż tylko jest teoria. Jak na razie, to praktyką drogi worku to się tutaj nam nie wykazałeś. Umiemy czytać również między wierszami. Racjonalistom wystarczy parę postów, aby przekonać się o tym, co która osoba sobą prezentuje. No naprawdę.

>1. Wiedza teoretyczna jest ważniejsza od umiejętności praktycznych.

Nie, to Ty zdaje się tak uważasz (niestety błędnie)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,575818#w575895

>2. Umiejętności praktyczne są ważniejsze od wiedzy teoretycznej

Być może ulegasz aberracji, ale ja tak ani nie powiedziałem, ani nie uważam.

> 3. Wiedza teoretyczna i umiejętności praktyczne są tak samo ważne.

Coś w tym rodzaju.

> 4. Ani wiedza teoretyczna ani umiejętności praktyczne nie są ważne.

Nie wiem, skąd ten ostatni punkt wziąłeś. Bynajmniej.
Doświadczenie przed którym masz odwagę stanąć uczy Cię praktyki, ale zarazem lepiej rozumieć dobrą teorię (a fałszywą odrzucać).
Zachęcam, porozmawiaj sobie kiedyś z pokorą o aborcji z osobą, która miała ten dylemat a dowiesz się dużo wiecej niż z "najmądrzejszych" kazań / wykładów ks. bp. św. itp.
Też dużo więcej, niż od nas tutaj.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Grey (2102 punktów)
>Uzasadnienie teoretyczne jest lepsze od opisu praktycznych przypadków.
Chcesz powiedzieć, że to porównanie było dobrym teoretycznym uzasadnieniem?
10-07-2013 00:31 
 Ocena 3 na 3
Maciej Feczko (285 punktów)
Panie Worku Kości. W Pana wypowiedziach jest tyle błędów że nie wiem na którą się powoływać. Na pocieszenie dodam że odpowiedzi też bywały błędne.
Zacznijmy od in vitro. Jest to metoda leczenia NIEPŁODNOŚCI. Czyli - jeśli para przez wiele lat ma problemy z zajściem w ciąże - stosuje się invitro.
Ojej, coś tam jest zamrażane, ojej. Pewnie prawie ludzie. Ojej.
Podstawy z biologii - mężczyzna typowy sika plemnikami że tak powiem, kobieta co miesiąc wyrzuca niezapłodnione jajeczko, no ale coś między nimi zaszło, bla bla, nawet w czasie dobrym, i ba! się zapłodniło jajeczko, i cóż? kobieta je "wysikała" jak inne. bo tak bywa, ma 50% szans na zapłodnienie w dniach płodnych. Więc nic to, plemniki se lecą, jajeczki se lecą, zapłodnione jajeczki se lecą do kibla, ale kościołowi to nie przeszkadza. Przeszkadza natomiast to że para starając się o dzieci przez 10 lat po kościelnemu nie ma dzieci a bardzo chce i idzie do medycyny. Ojej. Przecież medycyna to dzieło szatana. Należy się modlić a nie leczyć. Kolejny powód dlaczego religia jest zła.
worek kości (2937 punktów)
>Ojej, coś tam jest zamrażane, ojej. Pewnie prawie ludzie. Ojej.
>zapłodnione jajeczki se lecą do kibla

Oskarżony o zabójstwo mógłby stosować podobną taktykę - ojej, ojej, ludzie giną w trzęsieniach ziemi, więc czemu się akurat mnie czepiacie.

Jest to przykre, że zapłodnione jajeczka giną naturalną śmiercią, ale jeżeli uśmiercamy coś intencjonalnie, to jednak ponosimy wtedy odpowiedzialność za na nasze działanie. Jak ktoś niechcący przejedzie psa samochodem, to nie mamy o to pretensji, ale jak zrobi to celowo, to już co innego.


bembergiem w berg
10-07-2013 00:51 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Jest to przykre, że zapłodnione jajeczka giną naturalną śmiercią, ale jeżeli uśmiercamy coś intencjonalnie, to jednak ponosimy wtedy odpowiedzialność za na nasze działanie.

Ależ wcale ich nie uśmiercamy. Siedzą sobie grzecznie w lodóweczce i czekają na kolejną szansę.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
10-07-2013 00:53 
 Ocena 3 na 3
Maciej Feczko (285 punktów)
Naprawdę nie wiem jak może Pan to porównywać. Spodziewałem się jakiejś merytorycznej odpowiedzi, ale to przechodzi ludzkie pojęcie dyskusji. Na tej zasadzie możemy mówić że urodziny są złe bo im więcej ich człowiek nazbiera tym szybciej umiera. Proszę o jakąś normalną dyskusję. Jeśli Pan nie jest do niej zdolny, to proszę poczytać o metodach naukowych. Czyli co oceniamy że coś jest faktem a co nie jest. Co jest rzeczywistością a co nią nie jest. Bo Pan żyje zdaje się w rzeczywistości która minęła kilka wieków temu.
worek kości (2937 punktów)
>Spodziewałem się jakiejś merytorycznej odpowiedzi

Sorki, gdzieś między ojejem a sikaniem plemnikami doszedłem byłem do wniosku, że sobie Pan, za przeproszeniem, robi jaja.

bembergiem w berg
09-07-2013 19:29 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>Z punktu widzenia Terlikowskiego problem z in vitro byłby analogiczny do dość kosmicznej sytuacji,

Rzeczywiście, trzeba kosmicznej wyobraźni, żeby zrównać kilkudniowy zarodek z urodzonym, płaczącym dzieckiem.
Ale o czym ja piszę. Przecież Terlikowski podobno słyszał płacz zamrożonych zarodków.
Wygląda na to, że masz rację.
09-07-2013 19:45 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>Ale o czym ja piszę. Przecież Terlikowski podobno słyszał płacz zamrożonych zarodków.

To nie Terlikowski , ale Gowin słyszał płacz zygot.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
09-07-2013 21:00 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
Rzeczywiście. Zmieniam zeznanie

Trzeba kosmicznej wyobraźni, żeby zrównać kilkudniowy zarodek z urodzonym, płaczącym dzieckiem.
Ale jest to możliwe, skoro niektórzy nawet słyszą płacz zamrożonych zygot.
09-07-2013 19:48 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Z punktu widzenia Terlikowskiego problem z in vitro byłby analogiczny do dość kosmicznej sytuacji,

I tu jest clou problemu. Terlikowskiemu coś się wydaje , Terlikowski
coś uważa za prawdę , Terlikowski jest przekonany...itp.itd.

Pan Terlikowski jest osobą o bardzo wąskim pojmowaniu zagadnienia.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
>I tu jest clou problemu. Terlikowskiemu coś się wydaje , Terlikowski
>coś uważa za prawdę , Terlikowski jest przekonany...itp.itd.
>Pan Terlikowski jest osobą o bardzo wąskim pojmowaniu zagadnienia.

Nie, po prostu zwrot "z punktu widzenia X" sugeruje, że nadawca nadawane treści tylko referuje.

bembergiem w berg
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie rodzi się kosztem kilku innych, bo tych kilku innych i tak nie byłoby na świecie, gdyby nie robić in vitro.
>W wyniku in vitro rodzi się jedno dziecko zamiast żadnego a nie jedno dziecko zamiast kilku.

I znowu piszesz jak byś nie rozumiał przyczyn stanowiska Terlikowskiego. Dla niego fakt, powołania do ŻYCIA 3 zarodków, potem wybór jednego i zamrożenie pozostałych, jest tożsamy z urodzeniem 3 dzieci, dochowaniem ich do 5 lat, a potem wyborem 1 i zamrożeniem pozostałych.

Cała istota problemu tkwi w definicjach i ocenie od kiedy zarodek/płód jest człowiekiem, reszta to tylko konsekwencje tej oceny.
11-07-2013 22:31 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>I znowu piszesz jak byś nie rozumiał przyczyn stanowiska Terlikowskiego.
>Cała istota problemu tkwi w definicjach i ocenie od kiedy zarodek/płód jest człowiekiem, reszta to tylko konsekwencje tej oceny.

Stanowisko Terlikowskiego nie jest istotne, istotne dla sprawy jest czemu płód który co do zasady nie jest katolikiem ma podlegać katolickiej moralności. Jeżeli płód nie pochodzi od katolików, którzy samo przez się przecież powinni przestrzegać zakazów i nakazów własnego kościoła. To czemu narzucać wolę Terlikowskiego pozostałym. Czemu etyka Terlikowskiego jest lepsza od każdej innej?
12-07-2013 01:25 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>I znowu piszesz
Jak na razie napisałem to jeden raz
>jak byś nie rozumiał przyczyn stanowiska Terlikowskiego.
Już rozumiem
>Dla niego fakt, powołania do ŻYCIA 3 zarodków, potem wybór jednego i zamrożenie pozostałych, jest tożsamy z urodzeniem 3 dzieci, dochowaniem ich do 5 lat, a potem wyborem 1 i zamrożeniem pozostałych.
Rozumiem, że niektórzy maja bogatą wyobraźnię, ale żeby narzucać innym swoje wyobrażenia, to już przesada.
Właśnie to jest problem.
09-07-2013 19:01 
 Ocena 7 na 7
Anna Salman (16360 punktów)
>Połowa rozmowy dotyczy strategii szukania kompromisu, która polega na przyjęciu skrajnego stanowiska, aby móc później z różnych rzeczy zrezygnować. ...
To znana strategia handlowa, którą to środowisko opanowało do perfekcji. Po prostu druga strona się zgapiła - rozmowy trzeba było zaczynać o dopuszczalności aborcji na życzenie, na koszt państwa, aż do końca ciąży.
>... Dla kogoś, dla kogo życie człowieka zaczyna się od poczęcia ...
... a kończy w momencie urodzenia, zwłaszcza dziecka niepełnosprawnego, jest to tylko kolejna możliwość wylansowania się i niezłego zarobku. Zna się facet na marketingu i cynicznie wykorzystuje czyjeś nieszczęście.
>... Jeśli chronimy życie człowieka, to musiałbyś udowodnić, że zarodek posiadający swój oryginalny ludzki kod DNA nie jest w istocie jeszcze człowiekiem.
Najpierw niech ktoś udowodni, że ów zarodek jest człowiekiem. Najlepiej poprzez hodowlę pozaustrojową wszystkich zapłodnionych komórek jajowych, które naturalnie zostaną poronione.
>Tak samo jest ... przeciw uśmiercaniu osób niepełnosprawnych.
Dobry pan, łaskawy ...

Tak poza wszystkim - siedzi dwóch facetów i ględzi, a te ich wynurzenia awansują nie wiedzieć czemu do rangi "głęboko filozoficznych", bo się nagrali. Jakieś kompleksy, czy coś? Lepiej by wypadł niejeden żulik z mojej mieściny, gdyby mu piwo postawić.
09-07-2013 19:28 
 Ocena 11 na 11
maruda (5550 punktów)
>>Połowa rozmowy dotyczy strategii szukania kompromisu, która polega na przyjęciu skrajnego stanowiska, aby móc później z różnych rzeczy zrezygnować. ...
>To znana strategia handlowa, którą to środowisko opanowało do perfekcji. Po prostu druga strona się zgapiła - rozmowy trzeba było zaczynać o dopuszczalności aborcji na życzenie, na koszt państwa, aż do końca ciąży.

Od dopuszczalności aborcji lub sfinansowania kobiecie czasu w którym jest w ciąży. Taka kobieta która jest w ciąży i zgłosi fakt chęci jej usunięcia powinna dostać propozycje od lobby anty-aborcyjnego finansowania jej w czasie ciąży, zapewnienia jej godnego, nawet ponad-standardowo wyposażonego lokum. Zapewnienia jej odpowiedniej opieki medycznej, odszkodowania w razie utraty pracy lub za czas w którym nie może zarabiać. Jak również zapewnienia temu przyszłemu dziecku odpowiedniej rodziny zastępczej. To wszystko bezzwrotnie i na koszt organizacji kościelnych, czy tych którzy walczą o zakaz aborcji. Inaczej jest to tylko ubezwłasnowolnienie ciężarnej i narzucenie jej arbitralnie norm moralnych, a przecież kobieta wcale nie musi się z nimi utożsamiać.
09-07-2013 19:59 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Taka kobieta która jest w ciąży i zgłosi fakt chęci jej usunięcia powinna dostać ...
Dla mnie super pomysł. Szkoda, że spóźniony ...
10-07-2013 08:21 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Dla mnie super pomysł. Szkoda, że spóźniony ...
Pewnie jeszcze 20 lat temu też bym skorzystała
09-07-2013 13:42
 Ocena 11 na 11
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Użalają się nad sobą; jacy to oni biedni, i prześladowani, lecz sam Trelikowski pierwszy jest do

Dwóch oszołomów rozmawia o swoich urojeniach i fantazjach. I że chcą wymusić prawne żeby inni ludzie się do wniosków płynących z ich urojeń zastosowali. Nic ciekawego.
pawel_wr (4297 punktów)
>To już przekracza granice absurdu: w linku powyżej mamy radosną dyskusję 2 fanatyków katolickich.

Mi ta ustawiona pogadanka dwóch katolickich narcyzów kojarzy się z dwoma dziadkami
z Muppet Show.

Jeden plecie do drugiego , drugi blebla do pierwszego ,
a publika ma ubaw.
Nic z ich dialogów nie wynika , poza chwilowym
odwróceniem uwagi osób trzecich od rzeczywistości.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
10-07-2013 00:39 
 Ocena 1 na 1
Maciej Feczko (285 punktów)

>Mi ta ustawiona pogadanka dwóch katolickich narcyzów kojarzy się z dwoma dziadkami
>z Muppet Show.
>Jeden plecie do drugiego , drugi blebla do pierwszego ,
>a publika ma ubaw.
>Nic z ich dialogów nie wynika , poza chwilowym
>odwróceniem uwagi osób trzecich od rzeczywistości.
>
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.


To z tego wynika że spory procent ludzi się zgadza z ich bzdurami. Oni se tak filozofują i skądeś te poparcie dla nich idzie. Dla mnie to są bzdury nie warte w ogóle dialogu, ale skoro tak dużo ludzi jednak uważa to za świętą prawdę należy się zastanowić
Kowalski4 (762 punktów)
Piszesz uparcie Trelikowski, choć jest to Terlikowski.

I jak się z Terlikowskim nie zgadzam, tak nie widzę jakiejś niespójności w jego poglądach na in vitro. (Może niezgodność z faktami, ale to inna sprawa )

@In vitro i kryzys demograficzny? In vitro nigdy nie będzie miało dostatecznego zasięgu (poza 'prawackimi' dowcipami) by wpłynąć na sytuację demograficzną w Polsce.

@tworzenie dzieci niepełnosprawnych i rodzenie się dzieci niepełnosprawnych? Tu chodzi mu właśnie o intencyjność. To dość pokręcona sprawa, ale etyka katolicka odmawia odwoływania się do skutków działań. Odwołuje się do ludzkich działań, z niewielkim uwzględnieniem intencji (choć też nie opiera się na samych intencjach) -- jest w niej np. różnica, czy dokonasz eutanazji dając komuś za dużo leków przeciwbólowych; czy zabijesz kogoś lecząc ból, za dużą ilością leków przeciwbólowych. Nawet jeśli w obu przypadkach zdawałbyś sobie sprawę, z "ubocznych" konsekwencji postępowania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365