Racjonalista - Strona głównaDo treści
Matrix - czy już w nim żyjemy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-07-2013 18:49Arael (64 punktów)Matrix - czy już w nim żyjemy?
W filmie Matrix roboty przejęły władzę nad światem, uwięziły umysły ludzi w wirtualnym świecie, a ich ciała traktowały jako ogniwa energetyczne. To tak w skrócie. Sam film ma w sobie rekordową liczbę błędów i niedociągnięć, ale poruszą bardzo ciekawą kwestię życia w świecie wirtualnym.
I tu nasuwa się pierwsze pytanie: czy jest możliwe stworzyć wirtualny świat, w którym można żyć? Już dziś widzimy, że mogłoby to zostać osiągnięte. Zakładając, że jeśli nasza cywilizacja nie zniknie z tego świata, to za powiedzmy 300 lat, komputeryzacja osiągnie tak wysoki poziom, że stworzenie wirtualnego świata będzie jak najbardziej możliwe. Wirtualny świat, inaczej Matrix będzie na tyle zaawansowany, że niemal nie będzie można go odróżnić od świata rzeczywistego. Natomiast dla osoby, która nie zna świata rzeczywistego (bo np. od urodzenia została przeniesiona do Matrixa), Matrix będzie światem rzeczywistym. Osoba ta nie będzie w stanie dostrzec, że żyje w wirtualnym świecie.
W tym momencie można zadać kolejne pytanie: czy nasz świat jest tym rzeczywistym, czy może żyjemy w Matrixie? Bo przecież dlaczego mamy zakładać, że jesteśmy tymi pierwszymi, którzy dopiero będą w stanie tworzyć wirtualne światy? Może one już zostały skonstruowane, a my jesteśmy mieszkańcami jednego z nich. Skoro zadaliśmy sobie takie pytanie można spróbować na nie odpowiedzieć. W pierwszej kolejności należałoby zapytać: dlaczego, ktoś z zaawansowanej cywilizacji miałby żyć w takim świecie jak nasz, w którym może go spotkać wiele bólu i cierpienia? Odpowiedzi jest wiele, a za pewne z wielu jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Mi przychodzi na myśli, że może trafiliśmy tu za karę, albo jesteśmy częścią jakiego eksperymentu. Bo raczej trudno jest mi wyobrazić sobie, że ~6 mld ludzi z własnej woli wybrałoby taki świat, w dodatku z odebraniem sobie świadomości, że jest to świat wirtualny.
Kolejną sprawą jest konstrukcja świata. Czy faktycznie możliwe byłoby skonstruowanie takiego świata jak nasz? Pytam o to, ponieważ nie potrafię dopatrzeć się błędów w strukturze naszego świata i w jego działaniu. Wszystko wydaje się być logiczne, tworzy spójną całość. Dla przykładu: spotykamy się z błędami w grach, w których np. fizyka przestaje działać, w pewnych miejscach możemy przechodzić przez ściany, itp. W naszym świecie takie rzeczy nie występują. Więc zakładając, że jest on światem wirtualnym należałoby powiedzieć, że jest on konstrukcją idealną, a jak wiemy ideały nie istnieją. Jedynym wytłumaczeniem byłoby to, że nie jesteśmy w stanie dostrzec niedociągnięć otaczającej nas konstrukcji. 5 zmysłów, w które zostaliśmy wyposażeni, pozwala nam na postrzeganie tego świata według z góry określonego schematu, który wyklucza możliwość dostrzegania niedociągnięć wirtualnego świata.
Jedynym pomysłem jaki przychodzi mi do głowy na obejście takiego zabezpieczenia jest: śmierć. Niestety i tu należy dobrać odpowiednie założenia. Np. zakładając, że pobyt w tym wirtualnym świecie jest karą (jak odsiadka w więzieniu), a po śmierci na tym świecie, zostajemy zwolnieni i powracamy do rzeczywistości. Oczywiście jest to bardzo uproszczony schemat. Przecież świat wirtualny mógłby zawierać w sobie inne światy wirtualne. Podążając tym tokiem myślenia dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę nigdy nie będziemy wstanie stwierdzić, czy świat w którym przebywamy jest prawdziwy, czy jest którymś z rzędu światem wirtualnym lub podwirtualnym itd. Podsumowując: albo jesteśmy pierwszą cywilizacją, która dopiero stworzy światy wirtualne (no chyba, że wcześniej wymrzemy), albo zostały one stworzone już wcześniej, a my żyjemy w jednym z nich. No w sumie jest jeszcze jedno rozwiązanie. Być może światy wirtualne zostały już stworzone, ale przez naszych kosmicznych braci (jeśli w ogóle istnieją).

Na koniec poglądowy szkic:
zapisz.net/images/577_sw.jpg
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcin Łoziński (385 punktów)
>W tym momencie można zadać kolejne pytanie: czy nasz świat jest tym rzeczywistym, czy może żyjemy w
>Matrixie? Bo przecież dlaczego mamy zakładać, że jesteśmy tymi pierwszymi, którzy dopiero będą w
>stanie tworzyć wirtualne światy?

Bo lubimy czuć się wyjątkowi?

Btw, istnieje film "Trzynaste Piętro" ( www.filmwe(*)ynaste piętro-1999-30840#), który porusza podobną tematykę, tylko, że bez użycia broni automatycznej i kopniaków z półobrotu. Co ciekawe, powstał w tym samym roku, co Matrix, więc nie ma mowy o plagiacie.

>Może one już zostały skonstruowane, a my jesteśmy mieszkańcami jednego z nich.

Jeżeli tak, to nasi konstruktorzy mają rozmach. Zrobić od razu cały, kompletny wszechświat? A niech mnie procesor! Chcę mieć ich komputery! Może w końcu Windows by mi się nie ciął!

>Skoro zadaliśmy sobie takie pytanie można spróbować na nie odpowiedzieć. W pierwszej
>kolejności należałoby zapytać: dlaczego, ktoś z zaawansowanej cywilizacji miałby żyć w takim świecie
>jak nasz, w którym może go spotkać wiele bólu i cierpienia? Mi przychodzi na myśli, że może trafiliśmy tu za karę...

Nie jestem pewien, czy ludzie, którzy rodzą się w arabskich rodzinach królewskich czy dorabiają się miliardów na kradzieży cudzych zdjęć (niech żyje FejsBÓG!) uważają swoje życie za rodzaj kary. Eksperymentu, jak sam mówisz, może tak, ale kary... no nie wiem.

>Kolejną sprawą jest konstrukcja świata. Czy faktycznie możliwe byłoby skonstruowanie takiego świata
>jak nasz? Pytam o to, ponieważ nie potrafię dopatrzeć się błędów w strukturze naszego świata i w
>jego działaniu. Wszystko wydaje się być logiczne, tworzy spójną całość. Dla przykładu: spotykamy się
>z błędami w grach, w których np. fizyka przestaje działać, w pewnych miejscach możemy przechodzić
>przez ściany, itp. W naszym świecie takie rzeczy nie występują.

W samym Matrixie jest to wytłumaczone. Te "błędy systemu" to duchy, UFO, potwory etc. Być może my, racjonaliści jesteśmy ulubionymi niewolnikami Agentów, bo sami, dobrowolnie zwalczamy wiarę w te rzeczy.

>Jedynym pomysłem jaki przychodzi mi do głowy na obejście takiego zabezpieczenia jest: śmierć.

Ci, którzy przeżyli śmierć kliniczną nie wspominają raczej o tym, że "po drugiej stronie" zobaczyli wielkie pola podłączonych do Matrixa ludzi (charakterystyczna scena z filmu braci Wachowskich... chociaż teraz to powinno się mówić brata i siostry ale whatever! )

Tak jak Morfeusz oferował dwie pigułki Neo, tak my mamy do wyboru: żyć tu i teraz, starać się wycisnąć z naszych dni tyle, ile się da i przy okazji nie zaszkodzić innym... lub zacząć uganiać się za teoriami, które, jak sam zauważyłeś mogą nigdy nie zostać potwierdzone ani obalone. Cytując inny film: This is your life and it is ending one minute at a time.
Arael (64 punktów)
>>Może one już zostały skonstruowane, a my jesteśmy mieszkańcami jednego z nich.
>Jeżeli tak, to nasi konstruktorzy mają rozmach. Zrobić od razu cały, kompletny wszechświat? A niech mnie procesor! Chcę mieć ich komputery! Może w końcu Windows by mi się nie ciął!

Może nie procesor, a komputer za jakieś 300 lat (a może nawet szybciej) będzie bez problemu dokonywał wystarczającej ilości obliczeń, aby okiełznać wirtualny świat. Do tego możemy dorzucić wysoko zaawansowane algorytmy, a pomysł z Matrixem nabiera jeszcze więcej prawdopodobieństwa.

Inną sprawą jest, że cały wszechświat w wirtualnym świecie może być zwykłą atrapą (hologramem). A materia, która nas otacza może znajdować się w bańce, której promień sięga kilkudziesięciu najbliższych gwiazd.
Przy obecnych założeniach bezzałogowa sonda wysłana do gwiazdy oddalonej o około 15 lat świetlnych od ziemi (np. do gwiazdy Gliese 1 ) dotarłaby do niej za około 300 lat. Niestety nawet jeśli okaże się, że materia i w takiej odległości od nas nie ma zamiaru się kończyć to nie będzie wykluczało świata wirtualnego. Bo przecież będzie można założyć, że ten bąbel jest jednak większy (może sięgać nawet całej galaktyki), albo konstruktorzy wirtualnego świata stworzyli algorytm, który na bieżąco generowałby materię w miejscach, do których byśmy ewentualnie dotarli.

Za około 300 lat, kiedy to nasza cywilizacja będzie w stanie tworzyć wirtualne światy na pewno będzie łatwiej to zrozumieć.

Całkowitym obaleniem moich gdybań byłoby odwiedzenie naszej planety przez obcych z powiedzmy innej galaktyki. Wtedy jedyne co dalej stawałoby w obronie tego co teraz napisałem byłby stwierdzenie, że nie żyjemy w wirtualnym świecie, ale w wirtualnym wszechświecie. Jednakże nie potrafię sobie wyobrazić maszyny, która faktycznie potrafiłaby wygenerować tak przeogromnie zaawansowany twór.

>> ...Mi przychodzi na myśli, że może trafiliśmy tu za karę...
>Nie jestem pewien, czy ludzie, którzy rodzą się w arabskich rodzinach królewskich czy dorabiają się miliardów na kradzieży cudzych zdjęć (niech żyje FejsBÓG!) uważają swoje życie za rodzaj kary.

Masz 5% szans, że trafiając na ten świat będziesz tym "szczęśliwym" członkiem zamożnej rodziny.

W sumie to przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Może wysokozaawansowany świat jest tak nudny dla ludzi, że z własnej woli wrzucają się w ten wirtualny. W filmie Matrix roboty przejęły kontrolę, ale może odrzućmy tak czarny scenariusz i załóżmy, że roboty mogą wykonywać wszystko za ludzi. W takim świecie trudno byłby się do czegokolwiek zmotywować. Po co się męczyć, skoro wszystko jest na wyciągnięcie dłoni. A może nawet dłonią człowiek by nie musiał ruszać Nuda straszna
sinapis (1725 punktów)
>W filmie Matrix roboty przejęły władzę nad światem, uwięziły umysły ludzi w wirtualnym świecie, a
>ich ciała traktowały jako ogniwa energetyczne. To tak w skrócie. Sam film ma w sobie rekordową
>liczbę błędów i niedociągnięć, ale poruszą bardzo ciekawą kwestię życia w świecie wirtualnym.

Lem już pół wieku temu rozważył tę kwestię tak, że lepiej się chyba nie da, i to dwukrotnie: w "Kongresie futurologicznym" i we "Wspomnieniach Ijona Tichego" w części o profesorze Corcoranie. Hollywódzkimi filmikami nie warto się w tak trudnym problemie podpierać.
ślusarski (750 punktów)

>I tu nasuwa się pierwsze pytanie: czy jest możliwe stworzyć wirtualny świat, w którym można żyć?
>Czy faktycznie możliwe byłoby skonstruowanie takiego świata jak nasz?
>5 zmysłów, w które zostaliśmy wyposażeni, pozwala nam na postrzeganie tego świata

Otaczającą nas rzeczywistość odbieramy zmysłami i w ten niedoskonały sposób poznajemy ją. To co ze mamy narzędzia i całą epistemologię, to nadal jesteśmy w położeniu, jak w jaskini platońskiej. Być może George Berkeley w swoim immaterialzmie ma racje, że wszystko jest produktem umysłu i zmysłów? Właściwie to taki pogląd trudno odrzucić, albo zweryfikować. Równie dobrze możemy żyć w gigantycznym wirtualnym świecie niczym Matrix, lecz pozbawionych ciał, jak w filmie.
Poznajac rzeczywistość musimy robić założenia, że jest on rzeczywisty, że materia istnieje na prawdę, a nie jest żadną iluzją. Dopiero na tych podstawach poznajemy resztę, czyli na wierze, jak teiści.

17-07-2013 23:24 
 Ocena 1 na 1
hamelet (65 punktów)
>Poznajac rzeczywistość musimy robić założenia, że jest on rzeczywisty, że materia istnieje na prawdę, a nie jest żadną iluzją. Dopiero na tych podstawach poznajemy resztę, czyli na wierze, jak teiści.
>

Czyniąc jakiekolwiek założenia, nie poznajemy żadnej rzeczywistości a jedynie konsekwencje wcześniej poczynionych założeń.
18-07-2013 01:39 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Poznajac rzeczywistość musimy robić założenia, że jest on rzeczywisty, że materia istnieje na prawdę, a nie jest żadną iluzją. Dopiero na tych podstawach poznajemy resztę, czyli na wierze, jak teiści.
Chyba nie. Założenie rzeczywistości tworzywa nie jest konieczne. Złudny wodór może w reakcji ze złudnym tlenem tworzyć iluzję wody, ale istotna jest powtarzalność proporcji (2 objętości wodoru + 1 objętość tlenu), która nie wydaje się zależna od kaprysu bóstw. Oddziaływanie grawitacyjne można tłumaczyć równie dobrze seksapilem lub anielskimi skrzydłami (powtarzam za Feynmanem) - to nieistotne - ważne, że maleje z kwadratem odległości.
Pogląd racjonalny obywa się bez wiary, gdyż odnosi się do zjawisk, które można sprawdzić przez pomiar.
Zaś miejsce wiary jest tam, gdzie mowa np. o skuteczności modlitw.
18-07-2013 09:46 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)

>Złudny wodór może w reakcji ze złudnym tlenem tworzyć iluzję wody, ale istotna jest powtarzalność proporcji

Wyobraź sobie, że istnieje wirtualna rzeczywistość w programie komputerowym, gdzie jest wirtualna materia i odpowiednie prawa. Ów komputer jest tak złożony, że posiadł świadomość i zastanawia się nad sobą i otaczającą go rzeczywistością. Mało tego, świadomości w tym programie niech będą miliardy, które z sobą się kontaktują, robią doświadczenia na wirtualnej materii i tworzą naukę.
Załóżmy, że Ty, człowiek z krwi i kości napisałeś ten program, to czy świadomości komputerowe nie będą podejrzewać, że mogą być wytworem czyjejś inteligencji?
Nie da się tego wykluczyć, że jesteśmy właśnie w takiej sytuacji, kiedy zagłębiamy się w mechanikę kwantową. Tam jest pomieszanie z poplątaniem i świat, jak w Krainie Czarów u Alicji.

18-07-2013 13:52 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Ów komputer jest tak złożony, że posiadł świadomość i zastanawia się nad sobą i otaczającą go rzeczywistością. Mało tego, świadomości w tym programie niech będą miliardy, które z sobą się kontaktują, robią doświadczenia na wirtualnej materii i tworzą naukę.
OK. Niech będzie wiele wirtualnych ludzików badających swój "świat" (albo przynajmniej kilka komunikujących się komputerów, bo jeden, pozbawiony kontaktu nie miałby szans na obudzenie świadomości - moim zdaniem "ja" jest wtórne wobec "my").
> nie będą podejrzewać, że mogą być wytworem czyjejś inteligencji?
Niech tam sobie podejrzewają, ale jeśli będą w swych podejrzeniach konsekwentni, to szybko zauważą, że i ich potencjalni twórcy mogą być wirtualni, i ich nad-stwórcy też, itd..
W efekcie jakikolwiek poziom matrixowy wziąć, to o żadnym nie da się powiedzieć, że rzeczywisty. Zatem albo hipoteza rzeczywistości jest błędna, albo błędna metoda jej badania przez kolejne wirtualizacje.
ślusarski (750 punktów)

>OK. Niech będzie wiele wirtualnych ludzików badających swój "świat" (albo przynajmniej kilka komunikujących się komputerów.

Lepiej, żeby był jeden komputer z rozbudowanym programem, bo ludziki po kablach łączących mogliby sie zorientować, ze to lipa.

>bo jeden, pozbawiony kontaktu nie miałby szans na obudzenie świadomości - moim zdaniem "ja" jest wtórne wobec "my").

Jak sądzisz, czy dziecko wychowane bez kontaktu z ludźmi nie posiadałoby świadomości?

>W efekcie jakikolwiek poziom matrixowy wziąć, to o żadnym nie da się powiedzieć, że rzeczywisty. Zatem albo hipoteza rzeczywistości jest błędna, albo błędna metoda jej badania przez kolejne wirtualizacje.

A więc pozostaje wiara, że nasz świat jest prawdziwy. Znów wiara!
19-07-2013 08:11 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Lepiej, żeby był jeden komputer z rozbudowanym programem, bo ludziki po kablach łączących mogliby się zorientować, ze to lipa.
Może i racja - jeden pewnie by się nie zorientował jak wyłączyć zasilanie (niwecząc cały swój wszechświat).
> czy dziecko wychowane bez kontaktu z ludźmi nie posiadałoby świadomości?
Wątpię, by świadomość obywała się bez języka komunikacji (wykształconego w relacjach z innymi).
> pozostaje wiara, że nasz świat jest prawdziwy.
Skądże - wystarczy spostrzeżenie, że "inne światy" nie są prawdziwsze, bo "nasz" możemy choć trochę sprawdzić.
> Znów wiara!
Najwyżej ograniczone zaufanie do innych 'sprawdzaczy' (i brak zaufania do bezkrytycznych).
ślusarski (750 punktów)

>Może i racja - jeden pewnie by się nie zorientował jak wyłączyć zasilanie (niwecząc cały swój wszechświat).

Któż to taki?

>Wątpię, by świadomość obywała się bez języka komunikacji (wykształconego w relacjach z innymi).

A co ze sztuczną inteligencją, gdzie już dzisiaj jej elementy posiadają komputery? Odpowiednie rozbudowane programy mogą samoistnie posiąść świadomość, lub zostanie w niego wpisana, to komunikacja nie będzie konieczna. Pewnie sztuczna świadomość będzie czymś innym, niż ludzka. A nie powinna.

>Skądże - wystarczy spostrzeżenie, że "inne światy" nie są prawdziwsze, bo "nasz" możemy choć trochę sprawdzić.

A jeśli nie można spostrzec innych światów, jak my w teoretycznym Wieloświecie?
19-07-2013 13:00 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Odpowiednie rozbudowane programy mogą samoistnie posiąść świadomość, lub zostanie w niego wpisana, to komunikacja nie będzie konieczna.
A po czym ją (świadomość) poznasz, jeśli nie po wymianie informacji?

>A jeśli nie można spostrzec innych światów, jak my w teoretycznym Wieloświecie?
Wtedy mamy problem mniej wart uwagi niż kwaśnienie mleka za sprawą krasnoludków.
hamelet (65 punktów)
>Pogląd racjonalny obywa się bez wiary, gdyż odnosi się do zjawisk, które można sprawdzić przez pomiar.
>Zaś miejsce wiary jest tam, gdzie mowa np. o skuteczności modlitw.

Jednak owe zjawiska, które można sprawdzić, wcześniej na mocy założenia przyjmuje się, że istnieją. Czyli wiara jest dalej jak najbardziej na miejscu a skuteczność modlitw zastępuje sprawdzalność przez pomiar, wcześniej poczynionych założeń
19-07-2013 03:17 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Jednak owe zjawiska, które można sprawdzić, wcześniej na mocy założenia przyjmuje się, że istnieją.
Czyli że istnieją w końcu na mocy założenia czy na mocy sprawdzenia, bo już się pogubiłem?

>Czyli wiara jest dalej jak najbardziej na miejscu
Czyli że wiara jest dalej idiotycznym sposobem odbioru i opisu świata.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
19-07-2013 08:40 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> zjawiska, które można sprawdzić, wcześniej na mocy założenia przyjmuje się, że istnieją.
To możliwe. Kiedyś za istniejące uznawano np: kamień filozoficzny, flogiston czy eter jako nośnik światła (by już o geocentryzmie nie wspomnieć) i dopiero po sprawdzeniu zmieniono zdanie.
> Czyli wiara jest dalej jak najbardziej na miejscu
Jeśli na miejscu byłoby tworzenie kolejnych chybionych bytów, to tak - jednakowoż moim zdaniem należy omijać ślepe uliczki wyobraźni.
> a skuteczność modlitw..
Istnieje?
Draska (285 punktów)
Aby być ścisłym w tej kwestii należy dodać ze człowiek w żaden sposób nie postrzega rzeczywistości. O ile przyjmiemy że człowiek to nasze "ja" a to bywa kontrowersyjne.
My jej nie postrzegamy, my ją odtwarzamy. Na podstawie zmysłów nasz umysł kreuje rzeczywistość w jakiej się znajdujemy.
Główne to wzrok, słuch, błędnik, które umiejscowiają nas w rzeczywistości. Ale wszystkie impulsy dochodzące do tych narządów są obrabiane przez mózg i już mamy mały promil spóźnienia w stosunku do rzeczywistości.
A że tak ją postrzegamy a nie inaczej to wina ewolucji. Zwracamy uwagę na 2 rzeczy: zagrożenie albo płodzenie - i cała nasza spostrzegawczość pod to podpięta jest.
Tak naprawdę świat może być płaski na ścianie bąbla wrzechświatowego a to wszystko jest hologramem. Ktoś powie że mamy przyrządy które mierzą, badają i potwierdzają. Ale one są skonstruowane na postrzeganie przez nas i przez nas skonstruowane.

Paru matematyków się głowi czy jesteśmy w stanie odróżnić świat realny od świata wirtualnego, zakładając że super technologia jest w stanie doskonale imitować impulsy generowane przez oczy, słuch, węch, smak, dotyk, ból, bezpośrednio do mózg, będąca połączona w sieć i reagować na poszczególne osoby. Ergo - Matrix.
NAsza technologi anie ma wystarczającej mocy obliczeniowej.

Jak do tej pory, nie znaleźli żadnego dowodu na to jak odróżnić świat realny od wirtualnego. Czyli możemy żyć w matriksie nie wiedząc o tym.
18-07-2013 10:35 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Ktoś powie że mamy przyrządy które mierzą, badają i potwierdzają. Ale one są skonstruowane na postrzeganie przez nas i przez nas skonstruowane.

A to jakiś feler? Powód do poczucia winy czy niższości? Przez kogo przyrządy powinny być, Twoim zdaniem, skonstruowane na postrzeganie przez kogo żeby było dobrze?
Ludzie tak po prostu poznają świat. Poznawalny, realny świat i na swój własny użytek.

Dla rozwoju poznania niezbędne są najdziksze pomysły, odlotowe spekulacje, ale przesada w wygibasach umysłowych nie jest zdrowa. Taką przesadę prezentują na przykład teiści odnosząc wszystko do wydumanych bytów przyjmujących w ich pseudointelektualnych gdybaniach "realne" kształty.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-07-2013 18:19 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>Na podstawie zmysłów nasz umysł kreuje rzeczywistość w jakiej się znajdujemy.

Raczej: Na podstawie zmysłów w naszym umyśle powstaje obraz rzeczywistości w jakiej się znajdujemy. (Na ile wierny obraz to odrębna sprawa.)
Natomiast: Nasz umysł kreuje rzeczywistość w jakiej się znajdujemy przy pomocy rąk i/lub narzędzi. (Słowo kreuje należy tu rozumieć jako zmieniać, a nie stwarzać.)


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
Arael (64 punktów)
Do Draska: Świetnie powiedziane (napisane)
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Człowiek jest istotą , która zdolna jest do tworzenia baśni , legend , mitów ...
Przetwarzamy naszą rzeczywistość
Tworzymy koktajle o różnej sile rażenia ...
Bardzo trudno nam twierdzić ze 100 % pewnością co jest a co nie jest całkowicie realne a co nie ...
Nasza psychika dopuszcza istnienie różnych rzeczywistości
I my się w tym po prostu kompletnie gubimy !
Na całe szczęście wykonaliśmy sporo wysiłku aby stworzyć pewne podstawy naukowe ...
One dają nam możliwość odsiania tego co kompletnie bezsensowne od tego co ewentualnie prawdopodobne ...
makuś
diogenes (42753 punktów)
>W filmie Matrix roboty przejęły władzę nad światem,...

A u mnie w gminie zanosi się na trzecią kadencję tego samego wójta.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
-jad- (18783 punktów)
>Jedynym pomysłem jaki przychodzi mi do głowy na obejście takiego zabezpieczenia jest: śmierć.

A ja chcę dożywocie. Lubię ten świat.
19-07-2013 11:26 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A ja chcę dożywocie. Lubię ten świat.

To, zdaje się, początek wiary w nieśmiertelność.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
19-07-2013 14:04 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>To, zdaje się, początek wiary w nieśmiertelność.

Niektórzy mają bliżej od pragnień do wiary niż mam ja
19-07-2013 15:50 
 Ocena 1 na 1
Arael (64 punktów)
>>Jedynym pomysłem jaki przychodzi mi do głowy na obejście takiego zabezpieczenia jest: śmierć.
>A ja chcę dożywocie. Lubię ten świat.
>
Ja też lubię (mimo wszystko)
Marek Matejewski (3695 punktów)
>dlaczego, ktoś z zaawansowanej cywilizacji miałby żyć w takim świecie jak nasz, w którym może go spotkać wiele bólu i cierpienia?

Sugerujesz, że chciałbyś być robotem?

>Kolejną sprawą jest konstrukcja świata. Czy faktycznie możliwe byłoby skonstruowanie takiego świata jak nasz? Pytam o to, ponieważ nie potrafię dopatrzeć się błędów w strukturze naszego świata i w jego działaniu. Wszystko wydaje się być logiczne, tworzy spójną całość. Dla przykładu: spotykamy się z błędami w grach, w których np. fizyka przestaje działać, w pewnych miejscach możemy przechodzić
>przez ściany, itp. W naszym świecie takie rzeczy nie występują. Więc zakładając, że jest on światem wirtualnym należałoby powiedzieć, że jest on konstrukcją idealną, a jak wiemy ideały nie istnieją.

Przepis na tą "idealną" konstrukcję jest prosty jak cep. Dlaczego "idealną" a nie idealną? Bo jak sam Pan zauważył - ideały nie istnieją.

Wystarczy grawitacja i minimalny brak symetrii w chwili Wielkiego Wybuchu. Gdy w jego trakcie zabraknie jednego "elementu", który pozwoliłby łącznie z pozostałymi zbudować matematyczny "ideał", to do roboty zabiera się grawitacja i robi już całą resztę. Np. systematycznie buduje taki wszechświat jak nasz. Oczywiście to wszystko w wielkim uproszczeniu, ale chodzi o to, żeby pokazać, że miejsce, w którym żyjemy jest swego rodzaju kosmicznym odpadem. W układzie idealnym cała materia i anty-materia uległyby anihilacji. Tymczasem nasz Wszechświat powstał z resztek materii, która nie uległa anihilacji. Nasz wszechświat jest dowodem na brak matematycznej doskonałości.

>Przecież świat wirtualny mógłby zawierać w sobie inne światy wirtualne. Podążając tym tokiem myślenia dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę nigdy nie będziemy wstanie stwierdzić, czy świat w którym przebywamy jest prawdziwy, czy jest którymś z rzędu światem wirtualnym lub podwirtualnym itd.

Do czasu aż w świecie nadrzędnym wobec naszego padną wszystkie serwery - wtedy szlag nas trafi. Na pocieszenie można dodać, że raczej tego nie odczujemy.
Arael (64 punktów)
>Sugerujesz, że chciałbyś być robotem?

Sugeruję, że w zaawansowanej cywilizacji ludziom żyje się lepiej ( dzięki wysoko rozwiniętej medycynie, technice itp.)

>Przepis na tą "idealną" konstrukcję jest prosty jak cep. Dlaczego "idealną" a nie idealną? Bo jak sam Pan zauważył - ideały nie istnieją.

>Wystarczy grawitacja i minimalny brak symetrii w chwili Wielkiego Wybuchu. Gdy w jego trakcie zabraknie jednego "elementu", który pozwoliłby łącznie z pozostałymi zbudować matematyczny "ideał", to do roboty zabiera się grawitacja i robi już całą resztę. Np. systematycznie buduje taki wszechświat jak nasz. Oczywiście to wszystko w wielkim uproszczeniu, ale chodzi o to, żeby pokazać, że miejsce, w którym żyjemy jest swego rodzaju kosmicznym odpadem. W układzie idealnym cała materia i anty-materia uległyby anihilacji. Tymczasem nasz Wszechświat powstał z resztek materii, która nie uległa anihilacji. Nasz wszechświat jest dowodem na brak matematycznej doskonałości.

No tak, ale tą nie do końca idealną konstrukcję traktujemy jak naturalną. Zresztą, gdyby taka nie była, nie byłoby nas tzn. wielki wybuch nie wytworzyłby materii.
Lizergus (691 punktów)
Hipoteza symulacji jest omówiona dogłębnie i z różnych perspektyw tu:
Simulation Argument

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365