 |
Rozmyślanie o ateiźmie - cz.2 Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-07-2014 16:58 | ROBINSON (137 punktów) | Rozmyślanie o ateiźmie - cz.2
-3 na 5 | Religie są cząstką kultur, powstały w nich, ewoluowały, wpływały na ludzi a po przez nich na świat materialny i odwrotnie świat materialny, znów przez człowieka, oddziaływał na nie. Setki, tysiące lat. Pojedynczy człowiek w świecie materialnym, biologicznym jest nośnikiem replikatorów, genów, w świecie kultury stał się (jego umysł, świadomość) nośnikiem replikatorów zwanych memami. Tak jak świat materialny, biologiczny rządzi człowiekiem, fauną i florą (po za wyjątkami) tak samo świat kultury rządzi człowiekiem (może w przyszłości bardzo bliskiej również komputerami). I człowiek ( w l.p.)nie ma tu wiele do gadania. On w tym tylko uczestniczy. Świat ten tworzyła powoli ewolucja biologiczna, dobór naturalny, adaptacja. Niektóre społeczności zwierząt, ich działania wydają się tak przemyślane, logiczne, niemal ludzkie. To geny przenosiły informacje o normach, zasadach (nie dosłownie ale nie ma tu czasu na wyjaśniania). Dalszy krok ewolucji to powstanie świadomości, powstanie człowieka, człowieka myślącego, powstanie inteligencji. Powstały w ten sposób świat kultury w szybkim tempie usamodzielnił się i sam zaczął wpływać na zachowanie ludzi. Rodzimy się zwierzęciem, później spływa na nas (jak duch święty), ogarnia nas, podporządkuje nas sobie świat kultury. Na jakimś tam etapie rozwoju człowiek zaczął badać i analizować nie tylko ten świat materialny ale i kulturowy. Budował i badał nie tylko modele zachowań tego pierwszego ale i tego drugiego. Tak powstały dawne i współczesne religie. Co człowiekiem mocniej rządzi środowisko natury czy kultury? Nie ulega wątpliwości, że kultury. Całe zło wynika z kultury. Ideologie, systemy, wojny, wyniszczający świat kapitalizm, religie i tak dalej i dalej. Sumując, istnieje świat materialny i świat kulturowy (niektórzy zwą go duchowym). Co z tego, że on „został stworzony” przez człowieka, że jest wytworem jego umysłu ale nie wytworem umysłu mojego, Twojego czy kogoś innego. On się zasiedlił w nas tak jak cała historia świata biologicznego też jest w nas. Ludzie umierają a on istnieje, będzie istniał. Służymy w jednym i drugim wypadku tylko do replikacji. Skoro religie są konstruktami świata kultury to bogowie są jego bytami. Multipleksami memów. Żadna religia nie twierdzi, że jej bóg jest materialny (co najwyżej bóg się przejawia przez człowieka), każdy bóg działa na świat poprzez ludzi. To wiara ludzi czyni cuda! Nie, nie, tylko nie powołujcie się na jakieś opisy bezpośredniego wpływu na materię (np. stworzenia świata). Patrzmy na istotę a nie na obudowę, wypełniającą ją papkę. Nie zwracajmy uwagi na opakowanie. Religie, ideologie społeczne (choćby kapitalizm) rządzą ludźmi. Co z tego, że niewielki procent zdaje sobie sprawę z ich błędności, zwolennikami są ci, którzy czerpią z tego zyski, mają władzę. Popatrzmy na kapitalizm. Czy ktoś naprawdę uważa, że to najlepszy sposób organizacji społeczeństwa. Nierówność, umysłowe zniewolenie manipulacjami, wyzysk, walka o byt jak w świecie zwierząt. Przypominam tu piramidę Maslowa. Ponad 90% nie zastanawia się nad tym. To trudne, wymaga samodzielnego myślenia a jak ktoś powiedział – większość ludzi nawet w całym swoim życiu nie potrafi minuty samodzielnie myśleć. Innym cywilizacją jawilibyśmy się jako prymitywna cywilizacja zwierząt (mam na myśli społeczeństwo ludzkie). Bo o takiej ocenie decyduje kultura, system organizacji życia a nie twory techniki. Tylko „chłopcy” ekscytują się nowymi modelami samochodów i różnymi gadżetami. Mamy tak rozwiniętą technikę a nie potrafimy z trawy zrobić mleka. Krowa potrafi. A w porównaniu z możliwościami niektórych bakterii jesteśmy technicznie bardzo prymitywni, a wytwory ewolucji biologicznej? Bez techniki jesteśmy niczym. No może nie zupełnie, człowiek inteligentny pozostawiony nagi w dżungli da sobie radę (inny znakomity przykład Scott – Amundsen). Panujący w większości krajów system to replika zasad ewolucji. Świat kultury ewoluuje w oparciu o te same prawa (dobór naturalny). Obcy stwierdzą, że jesteśmy zwierzętami, na dodatek niebezpiecznymi dla siebie i dla nich. Podobnie jak Indianie widzieli konia i jeźdźca jako całość tak obcy będą widzieć człowieka z jego „gadżetami”. Tak wiele jest głosów mówiących, że nasz świat zmierza do katastrofy, to prawda. Jedynym ratunkiem jest rewolucja kulturalna, uświadomienie sobie konieczności zmian i tego, że nad ewolucją kultury musimy w końcu zapanować. Dobór naturalny w niej to droga w kierunku globalnego skretynienia. O przyszłości człowieka zadecyduje świat kultury (świat duchowy). Nie zaprzeczajmy więc istnieniu świata kulturowego, duchowego a zatem i istnieniu bytów takich jak bogowie. Podejdźmy do tego w sposób naukowy. Upieranie się, że bogów nie ma gdy tymczasem większość ludzi doświadcza ich obecności (nie ważne jak) to droga do nikąd. Nie potraficie udowodnić, że ich nie ma a tak łatwo udowodnić, że są. Jest bóg, bóg stworzony kiedyś przez człowieka, byt duchowy (czy jak go tam zwał). Jest w nas czy w was. Możecie (wierzący) go zmienić, wyzwolić się od jego panowania tak jak łatwo się wyzwolić od panowania obecnych w nas innych idei czy choćby miłości jako fałszywego obrazu innej osoby. Myśleć i patrzyć wokół. W naszych umysłach jest obraz całego świata. Czy ten świat tak wygląda naprawdę? Oczywiście, że nie. Zmysły i rozum nas oszukują. Obraz świata jest pełen szczegółów, których naprawdę nie ma. Jedni ich mają więcej drudzy mniej. Z drugiej strony brak w nim szczegółów które naprawdę lub z dużym prawdopodobieństwem istnieją. Jest zatem w nim miejsce dla bogów, religii. Ważne by dążyć do pozbycia się wiary na korzyść pewności, wiedzy. Nie umacniajmy dogmatów. Ateizm ma wiele lat, zawzięcie broni swoich dogmatów dotyczących schematów myślenia o religiach, odnosi się do drobiazgów zupełnie nieistotnych, zasłania oczy by nie widzieć istoty problemu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | qerfy (677 punktów) | Nie myl duchowości z religią. Można być "uduchowionym" człowiekiem, a przy tym nie wierzyć w bogów.
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
|
|
 | | ROBINSON (137 punktów) | Chyba zabłądziłeś, to nie jest przecież odpowiedź na mój wpis. Błądzenie jest ....
|
|
|  | 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | > Chyba zabłądziłeś, to nie jest przecież odpowiedź na mój wpis. Błądzenie jest ....Skoro już znasz odpowiedź na swój wpis, to może ją przedstawisz? Tak czy owak, zacząłem więc skończę. Sęk w tym by oddzielić ziarna od plew i nie obciążać sobie głowy zbędnymi ideologiami. Napisałeś "Nie zaprzeczajmy więc istnieniu świata kulturowego, duchowego". Zgadzam się z tym, ale czym jest prawdziwa duchowość? To szczególny rodzaj wrażliwości, który religie niestety wypaczają. Cytat:"Nie próbuję wyobrażać sobie osobowego Boga; wystarcza mi odczucie potęgi i majestatu przyrody, o tyle, o ile możemy ją poznać za pośrednictwem naszych niedoskonałych zmysłów"
Albert Einstein.
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
|
|
| |  | 1 na 1 | ROBINSON (137 punktów) | "...ale czym jest prawdziwa duchowość? To szczególny rodzaj wrażliwości, który religie niestety wypaczają." Ach, to oto chodziło. Nie miałem na myśli potoczne, pospolite znaczenie "świata duchowego". Wielokrotnie pisałem w tym tekście, że chodzi mi o synonim świata kulturowego, czy też "cywilizacji". Świat duchowy (tak jak go widzą religijni, wierzący) jest częścią świata kultury a nawet całym światem. Zgadzam się, że ta potoczna "duchowość" to cenny dar i religie go wypaczają, spłycają. Niestety na co dzień ludzie kierują się stereotypami i hipokryzją.
pozdrawiam
|
|
1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Charakterystyka osób wierzących ...
Ponieważ człowiek wierzący wierzy w jedyną i najświętszą prawdę postrzega jako obrazę swoją a przede wszystkim swego boga ludzi którzy wyznają inne wierzenia lub poglądy , wszelkie poglądy różniące się od tego w co akurat wierzy i akceptuje wierzący jest dla niego obraźliwe , każda różniąca się interpretacja od jego własnej lub oficjalnej doktryny ... uznawana jest za chorą , zepsutą ... grzeszną ... ! Człowiekowi wierzącemu udziela się w jakiejś części przekonanie że skoro istota jego wiary polega na wszechmocy i wszech mądrości jak i jednokrotności boga to i on sam staje się częścią tej wszechmocy i wszech mądrości jak i owej jednokrotności ... ponieważ wierzy on w to że bóg nie kłamie (nawiasem mówiąc to szatan uzyskał wszelkie pełnomocnictwa co do używania kłamstw ,wykrętów , mataczenia , naciągania itd. ... od samego boga !) a w świętych tekstach przekazane są słowa boga samego ... człowiek powołujący się na nie , cytujący je ... znajduje się niejako w posiadaniu czegoś czego nikt poza ludźmi wierzącymi posiadać nie może ... mianowicie jedynej prawdy ! Człowiek wierzący zastrzega tylko dla siebie i sobie podobnych zdolność do jedynej prawidłowej wykładni biblijnego tekstu , tylko sobie i sobie podobnym przypisuje kompetencje do nieomylności w interpretacji ... - nie muszę chyba przypominać że z tego powodu lała i leje się krew !!! ale skoro leje się ona na chwałę boga to wszystko w porządku !!! - bo człowiek wierzący wszystko musi podporządkować chwale swego boga ! jeżeli zrobi cokolwiek nie na chwałę boga a na swoją ... staje się zagrożony wiecznym potępieniem ... natomiast jeżeli będzie chwalił swego pana i władcę od rana do wieczora przez całe życie , będzie gotów na jego jeden kaprys mordować swe dzieci ... swych rodziców , swe siostry i braci ... to może pan będzie łaskawy , okaże swe niepojęte miłosierdzie i go zbawi ... a nawet jeśliby zbawił tylko jednego człowieka wszystkich innych potępiając ... to miłosierdzie jego pozostanie święte ... !!!
Posiadanie jedynej prawdy zwalnia człowieka z dociekań , refleksji , dywagacji , samokrytyki , sceptycyzmu ... Natomiast każdy kto wyraża swój krytyczny stosunek do owej prawdy jedynej , do owego bez refleksyjnego i bezkrytycznego podejścia do swych własnych wyobrażeń , potrzeb i pragnień ... niejako automatycznie odsądzany jest od czci i honoru , rozumu i rozsądku ... Człowiek wierzący w nieomylność boga sam staje się cząstką nieomylności ... to prostą drogą prowadzi do agresji i arogancji , a w najlepszym wypadku wzgardy i lekceważenia ... wobec każdego innego człowieka który wierzy w innego boga ... również jedynego i również nieomylnego ... a najbardziej wobec kogoś kto w boga w ogóle nie wierzy ... Dla człowieka wierzącego ani szacunek , ani tolerancja , ani akceptacja dla innego kultu boga jedynego (lub jego braku !) nie wydaje się możliwe ... stosunek ów wykłada się w ostrzeżeniu skierowanym do człowieka : nie będziesz miał bogów cudzych nade mną ... każdy kto nie dostosuje się do tego rozkazu zostanie zgładzony ... pierwsi weźcie nóż i zabijcie go a potem cały naród ... - przypominam że kościół chrześcijański będąc jeszcze poza strukturami państwa rzymskiego listami swych ojców domagał się tolerancji i poszanowania ... wymagał od swych członków występowania z armii ... z chwilą gdy stał się religią państwową zaczął prześladować kogo się dało ... a szczególnie konkurentów do objęcia strategicznych stanowisk w państwie ...
Człowiek wierzący z lubością wypowiada się o objawieniu ... to zwalnia go od przedstawiania dowodów i od merytorycznej dyskusji ... mówi o jednokrotności objawienia , o subiektywności objawienia , o jego nieprzetłumaczalności na język obiektywizmu ... a z drugiej strony powołuje się na kościelne doktryny i dogmaty (czyli właśnie prawdy objawione !) które przez demokratyczne głosowania i walkę przeróżnych stronnictw o dominację zostały za takie ... większością głosów uznane ...
dodatkowo stan wiary można określić jako świadomość wybraństwa , bycia wybranym i jedynym ... nie podjęcia wyboru , samodzielnej decyzji ... lecz raczej pogodzenia się z tym że zostało się wybranym ... wystarczy tylko pogodzić się z tym faktem i być za owo wybraństwo wdzięcznym ... w skrajnych wypadkach może to być porównane z osobą gwałconą , która się na ów gwałt godzi i jest swemu gwałcicielowi wdzięczna za to że to właśnie ją wybrał ... ta bierność co do decydowania o swoim losie , to całkowite pogodzenie się z nim , ta nieuchronność , nieodwracalność może prowadzić do apatii i swoistego duchowego letargu ... który może charakteryzować się wmawianiem innym że ów stan letargu jest najwyższą formą jaką człowiek może i powinien osiągnąć ...
poza tym człowiek wierzący nie przyznaje się do tego aby swą wiarę nazywać po imieniu , czyli : wybiórczą uznaniowością , subiektywną interpretacją , jednym z wielu wyobrażeń ... nie ... !! - on ma apetyt na to aby nazywać swoją wiarę ... prawdą absolutną ... bóg potrzebny jest wierzącemu po to aby ów bóg zapewnił mu życie wieczne ... wieczną szczęśliwość i stanie się cząstką owej absolutnej , niezmiennej , nigdy nie przemijającej prawdy absolutnej ... wszyscy którzy kwestionują tę jego wiarę czyli przekonanie i spekulacje ... odsądzani są od czci i honoru i rozumu ... nawiasem mówiąc wierzący nazywa rozumnym tylko to co utwierdza go w jego nieomylności ... ! nazywani są kłamcami i chorymi , niekompletnymi , nic nie rozumiejącymi ... i tak dalej ....
makuś
|
|
 | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Charakterystyka osób wierzących ... >Ponieważ człowiek wierzący ... Sam to wymyśliłeś? Gratuluję fantazji? Jeśli masz taką wiedzę o wierzących, to głupie fora czytasz. >Człowiekowi wierzącemu udziela się w jakiejś części ... Bzdura, wierzący wcale tak nie myślą >Człowiek wierzący zastrzega ... Też bzdura, wierzacy wie, że wykładnia ulega zmianie, a zatem nie może myśleć, iż aktualna jest jedynie słuszna.
>jeżeli zrobi... >natomiast jeżeli będzie chwalił swego pana i władcę od rana do wieczora przez całe życie , będzie gotów na jego jeden kaprys mordować swe dzieci ... swych rodziców , swe siostry i braci ... to może pan będzie łaskawy , okaże swe niepojęte miłosierdzie i go zbawi ... a nawet jeśliby zbawił tylko jednego człowieka wszystkich innych potępiając ... to miłosierdzie jego pozostanie święte ... !!! piszesz kompletne bzdury, opirajac sie prawdopodobnie ja pojedycznych zdaniach z biblii... masakra... >Posiadanie jedynej prawdy zwalnia człowieka z dociekań , refleksji , dywagacji , samokrytyki , sceptycyzmu ... Jakiej prawdy i jakich dociekań? Makuś, zlituj się nad sobą i nad nami! >Natomiast każdy kto wyraża swój krytyczny stosunek do owej prawdy jedynej , do owego bez refleksyjnego i bezkrytycznego podejścia do swych własnych wyobrażeń , potrzeb i pragnień ... niejako automatycznie odsądzany jest od czci i honoru , rozumu i rozsądku ... Jezu... >Człowiek wierzący w nieomylność boga sam staje się cząstką nieomylności ... to prostą drogą prowadzi do agresji i arogancji , a w najlepszym wypadku wzgardy i lekceważenia ... wobec każdego innego człowieka który wierzy w innego boga ... również jedynego i również nieomylnego ... a najbardziej wobec kogoś kto w boga w ogóle nie wierzy ... itd... litości...
|
|
2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | > Religie są cząstką kultur, ...> ....> ... I człowiek ( w l.p.)nie ma tu wiele do gadania. On w tym tylko uczestniczy.Bardzo pesymistyczna wizja aktualnego porządku świata. Człowiek dzięki swoim zdolnościom umysłowym może zmieniać otaczający go świat, czyniąc warunek spełnienia potrzeb biologicznych trywiałem. Co do memetyki, to bardzo trudno mówić o "pełnym panowaniu". Warto zauważyć pewne sprzężenie zwrotne- kulturę generują jednostki, na które dalej wpływa kultura. > Niektóre społeczności zwierząt, ich działania wydają się tak przemyślane, logiczne, niemal ludzkie."Niemal". Nie mamy innej perspektywy, więc to jedyne co może nam to przypominać. > To geny przenosiły informacje o normach, zasadach (nie dosłownie ale nie ma tu czasu na wyjaśniania).Kiedy jest to potrzebne do wyodrębnienia. Gen nie jest nośnikiem informacji o normach postępowania w populacji. Normy i zasady (a następnie moralność) są cechą ukazującą się w populacji i tylko w niej. > Rodzimy się zwierzęciem, później spływa na nas (jak duch święty), ogarnia nas, podporządkuje nas sobie świat kultury.Pomijając komiczne teistyczne porównania kultura spływa na nas w nie mniejszym stopniu niż na młodego wilka spływają zasady postępowania w stadzie. > Na jakimś tam etapie rozwoju człowiek zaczął badać i analizować nie tylko ten świat> materialny ale i kulturowy. Budował i badał nie tylko modele zachowań tego pierwszego ale i tego drugiego. Tak powstały dawne i współczesne religie.Chyba jednak nie. Głównym powodem powstania religii jest nieumiejętność wyjaśnienia działania naturalnych zjawisk, a nie zastanawianie się nad normami kulturowymi. Religia staje się tu kolejnym torem sygnałowym ze sprzężeniem zwrotnym w generacji kultury : kulturę generuje jednostka i religia; religię generuje kultura i jednostka; jednostkę generuje religia i kultura. Warto zadać sobie pytanie na ile istotne współcześnie są wpływy religii i na ile inną kulturę uzyskamy na wyjściu po wycięciu religii z naszego schematu. > Co człowiekiem mocniej rządzi środowisko natury czy kultury?Współcześnie? Kultura. Ale żadne na tyle, żeby poddawać się im bezmyślnie. > Całe zło wynika z kultury ...> ...> ... Twojego czy kogoś innego.Zdaje się że widzisz kulturę jako jakąś plastyczną siłę, a nie kontrybucję wybitnych jednostek. Cywilizacja nie zrobiła się sama, zrobiły ją przede wszystkim jednostki. > Patrzmy na istotę a ...> ...> ... ich błędności, zwolennikami są ci, którzy czerpią z tego zyski, mają władzę.Chociażby to z tego, że jeśli jest to błędne, to warto tę błędność obnażać i pokazywać innym jednostkom. > Popatrzmy na kapitalizm....> ...> ... świecie zwierząt.Zależy jak bardzo drapieżny jest to kapitalizm. Nie chce mi się tu dyskutować o systemach ekonomiczno-społecznych. > Przypominam tu piramidę Maslowa...> ...> ... samodzielnie myśleć.Masz bardzo niskie mniemanie o ludzkości. > Innym cywilizacją jawilibyśmy się jako prymitywna cywilizacja zwierząt (mam na myśli społeczeństwo ludzkie).A znamy jakieś inne? Czy to tylko takie czcze gadanie? > Bo o takiej ocenie decyduje kultura, system organizacji życia a nie twory techniki.Decydują oba a technika też współtworzy kulturę. > Tylko "chłopcy" ekscytują się nowymi modelami samochodów i różnymi gadżetami.Chłopcy i inżynierowie  > Mamy tak> rozwiniętą technikę a nie potrafimy z trawy zrobić mleka. Krowa potrafi.Kobieta też, tylko nie tylko z trawy. Co chcesz przekazać? > Bez techniki jesteśmy niczym.Dlatego cieszmy się, że jesteśmy w jej tworzeniu tacy dobrzy. > Panujący w większości ...> ...> ...końcu zapanować.Fatalistyczna wizja. Nad ewolucją kultury panujemy już dosyć dobrze. I zdaje się, masz trochę błędne mniemanie o Indianach. > Dobór naturalny w niej to droga w kierunku> globalnego skretynienia.Przeciwstawiaj się mu już dziś ! > O przyszłości człowieka ...> ...> ...Podejdźmy do tego w sposób naukowy.Jak wyjdziemy poza memetykę, to tak, możemy się przeciwstawiać się ich istnieniu. > Upieranie się, że bogów nie ma gdy tymczasem większość ludzi doświadcza ich obecności (nie ważne jak) to droga do nikąd.Dyskutowałbym. > Nie potraficie udowodnić, ...> ...> ... w nas czy w was.Nie, jest tworem kultury, abstraktem. Poza tym abstraktem go nie ma. Z jego istnienia w świadomości nie wynika istnienie w świecie realnym, co postulują wszystkie religie. > Oczywiście, że nie. Zmysły i rozum nas oszukują. Obraz świata jest pełen szczegółów, których naprawdę nie ma. Jedni ich mają więcej drudzy mniej.Proponuję zapoznać się z metodami usuwania niedokładności pomiarowych. > Ważne by dążyć do pozbycia się ...> ...> ... istoty problemu.Ty zaś z pokracznej memetyki chcesz w jakiś nieznany (magiczny?) sposób wykoncypować prawdziwość istniejącego świata. Co z tego, że jest memem? Nie istnieje realnie, więc nie istnieje w taki sposób, jak postulują go religie. Dodam, że oddzielanie w Twoim ujęciu nauki od religii jest bez sensu, bo fundamentem idei boga (jako memu) jest właśnie memetyka, która jest nauką. Bóg jest więc wtórny, wytłumaczalny, niepotrzebny do czegokolwiek. Wielkim mankamentem Twojego opisu jest mieszanie biologii, fizyki, socjologii, memetyki i cholera wie jeszcze czego w jedną, sztuczną, miszmaszową Teorię Naprawdę Wszystkiego, która dodatkowo nic nie tłumaczy. Reasumując, zapoznając się z dwoma wypowiedziami, Twoja teoria jest kiepska i oparta o wybiórcze obserwacje. Skup się może na jednym opisie, zamiast robić niepotrzebne nie wiadomo co.
|
|
 | | ROBINSON (137 punktów) | Ustosunkowałem się do Twojej odpowiedzi na cz.1 i chyba to wszystko. Wykazałeś zupełne niezrozumienie całości tekstu może dlatego, że analizujesz zadanie za zdaniem przy czym każde jest wyrwane z kontekstu, a nawet gorzej, pomijasz zdanie następne, które wyjaśnia poprzednie. Większość naszych poglądów jest podobna ale jeśli nie widzisz tej samej treści to tego podobieństwa nie dostrzegasz. Zauważyłem, że jest to powszechna maniera na tym forum. Jest to maniera ludzi, których światopogląd opiera się o dogmaty. Współczesny ateizm ma ich trochę, choćby takie jak: - ateista nie wierzy w istnienie boga, - nie ma sensu udowadniać, że nie ma tego czego nie ma, - niech ludzie odejdą od religii a świat będzie lepszy (kochajmy się, nic więcej nie trzeba - to inny infantylizm), - szkoda czasu na zagłębianie się w inne poglądy, które od razu nie mówią "boga nie ma", - religia jest niepotrzebna, zbędna, szkodliwa. Ateiści, nie weryfikują swoich poglądów z życiem, realnym światem. Wciąż te same poglądy, bez zmian. Nie jest to zatem światopogląd naukowy. Nauka odkryła wiele nowych obrazów tego świata. A więc jest to ruch kierujący się płytką nienawiścią do wierzących, nienawiścią opartą o swoje kompleksy. Kompleksy niepewności wynikające z trzymania się wiary. To dlatego każde naruszenie dogmatów ateizmu powoduje automatyczny, fanatyczny i zmasowany atak, bez uwzględnienia celu w jakim naruszający to zrobi. Narasta on gdy przedstawi się coś zupełnie nowego. Tu nie ma miejsca na schizmy. Jakość działania mierzy się jego efektywnością a w wypadku ateizmu jest ona co najwyżej zerowa. Z zamieszczanych pojęć i twojego rozumowania wynika, że masz wykształcenie techniczne. Ktoś taki jest tylko trybikiem maszynerii, istotnym dla niego jest by wszystko sprawnie działało. Sens tego działania? To już nie jego sprawa. I jeszcze dla jasności: wiem, że to człowiek stworzył bogów, a więc istnieją, tak jak i inne jego twory - Internet, systemy gospodarcze ....
|
|
|  | 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | >Wykazałeś zupełne niezrozumienie całości tekstu może dlatego, że analizujesz zadanie za zdaniem przy czym każde jest wyrwane z kontekstu, a nawet gorzej, pomijasz zdanie następne, które wyjaśnia poprzednie.
Pewnie dlatego, że punkty, które poruszasz są z sobą mało powiązane.
>Większość naszych poglądów jest podobna ale jeśli nie widzisz tej samej treści to tego podobieństwa nie dostrzegasz. Zauważyłem, że jest to powszechna maniera na tym forum. Jest to maniera ludzi, których światopogląd opiera się o dogmaty.
Nie udało mi się odnieść takiego wrażenia. I tych dogmatów też nie widzę, bo jakoś w tekście nie uznałem niczego za objawione prawdy (czyli dogmaty).
Współczesny ateizm ma ich trochę, choćby takie jak: >- ateista nie wierzy w istnienie boga,
Wskazałem zasadność rozgraniczenia pojęcia wiary religijnej od przeświadczenia, na co Ty najwyraźniej jesteś ślepy.
>- nie ma sensu udowadniać, że nie ma tego czego nie ma,
Jest, o ile da się taki dowód przeprowadzić.
>- niech ludzie odejdą od religii a świat będzie lepszy (kochajmy się, nic więcej nie trzeba - to inny infantylizm),
Bo statystyki pokazują, że ludziom zasadniczo lepiej żyje się w krajach świeckich (nie koniecznie systemowo ateistycznych).
>- szkoda czasu na zagłębianie się w inne poglądy, które od razu nie mówią "boga nie ma",
Krytyczna analiza tych poglądów jest potrzebna do dyskusji na ich temat, ale zakładanie słuszności niepotrzebnych postulatów jest niewskazana. Dziwnym trafem wszystkie postulowane jak dotąd teistyczne poglądy nie potrafią się wybronić.
>- religia jest niepotrzebna, zbędna, szkodliwa.
Mąci obraz świata, jest kiepskim źródłem moralności, a odczucia wyższe mogą zapewnić inne źródła.
>Ateiści, nie weryfikują swoich poglądów z życiem, realnym światem. Wciąż te same poglądy, bez zmian. Nie jest to zatem światopogląd naukowy.
Raczysz żartować. I tak, ateizm nie jest poglądem naukowych, lecz pojedynczym stanowiskiem światopoglądowych.
>Nauka odkryła wiele nowych obrazów tego świata.
Opisów, nie obrazów.
>A więc jest to ruch kierujący się płytką nienawiścią do wierzących, nienawiścią opartą o swoje kompleksy. Kompleksy niepewności wynikające z trzymania się wiary.
Przeświadczenia. Teraz następujący wywód: istnienia/nieistnienia bóstw na poziomie empirycznym dowieść się nie da. Stąd teista/ateista, jeśli szczery intelektualnie, jest w tej kwestii agnostykiem.
>To dlatego każde naruszenie dogmatów ateizmu powoduje automatyczny, fanatyczny i zmasowany atak, bez uwzględnienia celu w jakim naruszający to zrobi.
Nie wiem co nazywasz atakiem. Wskazuję dziury w Twoim opisie, tylko tyle.
>Jakość działania mierzy się jego efektywnością a w wypadku ateizmu jest ona co najwyżej zerowa.
Świeckie społeczeństwa zachodnie pragną się z Tobą nie zgodzić.
>Z zamieszczanych pojęć i twojego rozumowania wynika, że masz wykształcenie techniczne. Ktoś taki jest tylko trybikiem maszynerii, istotnym dla niego jest by wszystko sprawnie działało. Sens tego działania? To już nie jego sprawa.
Jesteś bardzo niesprawiedliwy odbierając mi prawo do zadawania pytań o sens.
>I jeszcze dla jasności: wiem, że to człowiek stworzył bogów, a więc istnieją, tak jak i inne jego twory - Internet, systemy gospodarcze ....
Ale poddawanie się ślepo ewolucji naturalnej czy memetycznej jest zwyczajnie głupie, kiedy świadomie da się zbudować coś lepszego. To jeden z zarzutów co do Twojego spojrzenia na świat.
|
|
| Xter (2 punktów) | Zgadzam się z tobą całkowicie. Religia nie ważne w jakiej postaci zawsze będzie częścią naszej kultury. Jest ona jedną z jej składowych, tyle że... Skoro użyłeś słowa "mem" zdaje sobie sprawę, że interesujesz się memetyką. Uznaj więc ateizm jako mempleks walczący o przetrwanie z mempleksami religijnymi. Skoro mempleks ateizmu i zawarte w nim informacje mają przetrwać muszą walczyć. Tymczasem negacja "bogów" jest jedną z technik wykorzystywanych przez mempleks ateizmu do ochrony swoich egoistycznych celów- przetrwania, i zagnieżdżania w umysłach ludzi. Negacja wartości, czy też bytów zapisanych w mmpleksie religii jest tego doskonałym sposobem. Kończąc więc, nie da się z mienić natury rzeczy- jakby powiedział Arystoteles. Negowanie religi jest memem ateizmu. I tyle.
|
|
| Xter (2 punktów) | Zgadzam się z tobą całkowicie. Religia nie ważne w jakiej postaci zawsze będzie częścią naszej kultury. Jest ona jedną z jej składowych, tyle że... Skoro użyłeś słowa "mem" zdaje sobie sprawę, że interesujesz się memetyką. Uznaj więc ateizm jako mempleks walczący o przetrwanie z mempleksami religijnymi. Skoro mempleks ateizmu i zawarte w nim informacje mają przetrwać muszą walczyć. Tymczasem negacja "bogów" jest jedną z technik wykorzystywanych przez mempleks ateizmu do ochrony swoich egoistycznych celów- przetrwania, i zagnieżdżania w umysłach ludzi. Negacja wartości, czy też bytów zapisanych w mmpleksie religii jest tego doskonałym sposobem. Kończąc więc, nie da się z mienić natury rzeczy- jakby powiedział Arystoteles. Negowanie religi jest memem ateizmu. I tyle.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|