Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pomocy.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
05-01-2016 20:08DyktaFon (9281 punktów)Pomocy.
Ocena 7 na 7
Wątek swój kieruję do wszystkich mądrali na tym forum, którzy z zapałem dyskutują o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem (lub odwrotnie) czy o wyższości Żydów nad Arabami (czy odwrotnie...). Bo fajnie jest pogadać sobie o czymś, na co i tak nie mamy wpływu, tylko możemy sobie pogdybać...

Proszę mi w takim razie podpowiedzieć, jak w XXI w., w centrum nowoczesnej Europy walczyć z religijną indoktrynacją dziecka ok. 10-letniego? Nie chodzi mi o wydumane polemiki co powiedział tamten mędrzec, a co inny... Ale o praktyczne wskazówki jak z tym walczyć, gdy szkoła i mama dziecka usilnie dążą do zbawienia jego duszy, czyli - w skrócie - oskubania go w przyszłości, już w tym życiu, z posiadanych pieniędzy.

Za wszelkie rozsądne podpowiedzi serdeczne bóg zapłać
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Przede wszystkim wychować dziecko na nastawione na nauki ścisłe i przyrodnicze. Może nawet na te drugie bardziej. I w ogóle wychowywać w duchu nauki. Przeciwieństwem tego jest ogłupianie dziecka od małego sadzając je przed bajkami w TV. Zamiast zabawek kupić mu np. globus itp. Jakieś pożyteczne rzeczy, a nie takie żeby dziecko marnowało czas. Głupim łatwiej sterować. Może inaczej: prostakiem łatwiej sterować. Nie wychowywać dziecka na prostego człowieka, który ma tylko cel żeby się nażreć, mieć spokój i iść do kościółka. Jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że człowiek wyedukowany nie podda się indoktrynacji, niż prostak wychowany beztrosko na zabawkach, a potem na głównym celu: weekendowej imprezie.
farmer (22440 punktów)
>Ale o praktyczne wskazówki jak z tym walczyć, gdy szkoła i mama dziecka
>usilnie dążą do zbawienia jego duszy,

Ja zacząłem od...mamy. Kilka lat to trwało. To połowa sukcesu. Kompromisy i tak były ale sukcesem jest że obydwaj z moich synów już nie chodzą na religie. 8 i 10 lat. Komunie niestety odbębniłem w obu przypadkach ale to było już z rozpędu a synowie już byli na etapie że uczestniczą w kolejnym szkolnym przedstawieniu. Dziś jeden chodzi na etykę i to tylko dlatego że nie łapie się na świetlicę a nie chciałem już rabanu robić w szkole. Wcześniej pogadałem z nauczycielką co o tym myślę i nie chciałbym religii-bis. Drugi siedzi w świetlicy. Nie mam sygnałów o wytykaniu. To jest jakiś pozytywny sygnał.
05-01-2016 20:51 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
Wszystko to racja... tylko ja jestem dziadkiem, nie ojcem... a mama dziecka prędzej je zabije niż jego duszę odda na potępienie ))
Wiem też, że dobrym kierunkiem jest kształcenie dziecka i dostarczanie mu wszelkich wyjaśnień otaczającego świata w duchu nauki, a nie nieuctwa (czytaj: religii). Jednak to nie wystarczy (moim zdaniem przynajmniej). Wiele jest wokół osób mądrych i inteligentnych... dopóki nie usłyszymy ich opinii o religii i światach nadprzyrodzonych. Wtedy już sam nie wiem, co o nich myśleć. Bo jak można łączyć z jednej strony zdobycze współczesnej nauki z "osiągnięciami" starożytnych religii? Widocznie jednak można, bo niektórzy umieją. Może w tym ich geniusz?

Czyli pytanie o sposoby walki z indoktrynacją pozostaje aktualne....
05-01-2016 21:08 
 Ocena 4 na 4
Arminius (25555 punktów)Co z tymi Polkami?
"Wszystko to racja... tylko ja jestem dziadkiem, nie ojcem... a mama dziecka prędzej je zabije niż jego duszę odda na potępienie"

Parę dni temu była debata na temat dyskryminacji mężczyzn w Polsce jeżeli chodzi o ich prawo do wychowywania dziecka i wtedy - wdawszy się w polemikę - wyraziłem krytyczny pogląd o polskich kobietach. I proszę znów się potwierdza. Faktem jest, iż ostoją religii w Polsce (charakterystyczny typ religijności ludowej, powierzchniowej, formalnej, bezrefleksyjnej) są kobiety. Bez nich już dawno jej oblicze byłoby całkiem inne.
12-01-2016 10:42 
 Ocena 2 na 2
e-duch (1053 punktów)Odp: Co z tymi Polkami?
Faktem jest, iż ostoją religii w Polsce (charakterystyczny typ religijności ludowej, powierzchniowej, formalnej, bezrefleksyjnej) są kobiety. Bez nich już dawno jej oblicze byłoby całkiem inne.

hej,
Nie w Polsce lecz na świecie . To kobiety zostają w domu z dziećmi i wychowują je . A wychwanie polega w ogromnej części na tym aby przekazać dzieciom co jest złe a co dobre . Co wolno a co nie , kogo muszą słuchać i szanować . W tej roli doskonale sprawdza się religia , która oferuje gotowce . Bez zbędnych wątpliwości wszystko można wytłumaczyć a jeszcze zapewnić dzieciom zbawienie i życie wieczne ... Która matka tego nie chce dla swych pociech ?
Taka religia nie ma nic wspólnego z namysłem filozoficznym czy etyczną refleksją ... jest natomiast tradycyjnym zestawem legeng i baśni opowiadanych przy plemiennym ognisku ...
e-duch


szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
05-01-2016 21:25 
 Ocena 12 na 12
farmer (22440 punktów)Odp: Pomocy.

>Czyli pytanie o sposoby walki z indoktrynacją pozostaje aktualne....

Ciężko streścić wszystkie rozmowy. Gdy młody jeszcze chodził na religię i czuł już że ta religia wypadnie mu z zajęć to zaczął bazgrać w zeszycie od religii jakby pisał kredą po asfalcie.
Dostał od mnie wtedy zwykłego kopa i reprymendę że ma pisać jak na klasówce i fakt że religia to czy tamto nie zwalnia go od poszanowania czasu jaki tam spędza i jak.

Rozmowy z dziećmi w tym wieku nie są łatwe ale punktem wyjścia dla mnie i otoczenia było to że jako ojciec mam prawo być pierwszy dla dziecka w tłumaczeniu świata.
Nigdy nie mogłem się pogodzić z faktem że obcy człowiek będzie wtłaczał wiarę moim dzieciom a ja będę patrzył na to biernie.

Duży nacisk położyłem na wiedzę i tłumaczenie w miarę ich możliwości i swoich tego co nas otacza.
Część tematów załatwiałem poprzez filmy podczas których tłumaczyłem im co jest fikcją i dlaczego dzięki temu mogłem bezboleśnie podpiąć wrażliwe tematy jak magia zabobony.
Mam czarnego kota który skutecznie wypłukał im przesądy z tego tematu.

Cholernie ważną sprawą jest uczciwość. Jako mali obserwatorzy bacznie przyglądali się temu jak ja zachowuję się.
Pierwszą rzeczą było rzucenie palenia. Tłumaczenie dziecku o szkodliwości palenia gdy samemu się paliło było dla nich znakiem że można naciągać to całe gadanie.

Sama religia nie była jakoś strasznie demonizowana. Nie chodzimy do kościoła więc temat idzie jakby bokiem. Na pytania o to czemu inni chodzą a my nie. To we wczesnej fazie wytłumaczyłem im konstrukcje bajek postaci smoków a tam (w kościele) ludzie wierzą w te postacie na podobnej zasadzie.

Nie ma jakiejś łatwej metody ani ja nie mogę odtrąbić sukcesu. Proces trwa i potrzebna jest ciągła praca. Mieszkam w dość mocno religijnym środowisku i właściwie jestem skazany na siebie. Ale kluczem do sukcesu niech to nie zabrzmi jak pycha jest ja sam. Gdy ich mózgi zaczną samodzielnie pracować podejmą wybory. Jestem przygotowany na to że mogą zostać nawet księżmi. Ale plułbym sobie w brodę gdybym żył przeciw sobie. To tak mała cząstka którą mogę mieć dla siebie.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Proponuję obłudę i konformizm, nie tylko w tej kwestii. Hipokrytom ogólnie jest łatwiej w życiu (nie tylko w życiu religijnym, ale w religijnym również), a jak w życiu jest łatwiej, to wtedy więcej czasu i środków zostaje człowiekowi na różne zainteresowania i pasje, które może szczerze uprawiać w zaciszu Wolteriańskiego ogródka lub w wąskim (bo wtajemniczonym) towarzystwie.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
romaro (25211 punktów)
Jesteś dziadkiem i myślę. że raczej nie masz prawa wychowywać wnuka na swoją modłę. To zadanie rodziców. Nasze dzieci wychowują własne w oparciu o wzorce jakie im przekazaliśmy. Nigdy nie jest za późno, by przyznać się przed nimi do błędów które popełniliśmy.
Mnie wychowano na katolika. Ja swoich synów również. Z wiary się wyleczyłem będąc już dziadkiem. Co prawda nie byłem jakimś zagorzałym katolem, ale to przecież nic nie zmienia. Na swoje usprawiedliwienie dodam , że kiedyś KK był inny. Nie ingerował tak agresywnie w nasze życie jak ma to miejsce dzisiaj. W okresie komuny nie zajmowała go polityka. Były to czasy gdy kościół zachowywał się nienormalnie. Nie znaczy to jednak, że moralność samych funkcjonariuszy była lepsza. Nie, tu wszystko zgodnie z tradycją. Prawdziwe oblicze KK pokazał po uzyskaniu niepodległości, już w wolnej Polsce. No i... zwątpiłem. Trochę to trwało.
Pamiętam jak pierwszy raz zawitałem na ten portal. Trochę czasu zeszło zanim się zarejestrowałem. Miło wspominam ludzi których tu poznałem. Dużo się od nich nauczyłem. Niewielu zostało.... W między czasie dużo czytałem. Koniec końcem dzisiaj mój wnuk uczy się etyki. Jak do tego doszło? Wskazywałem synom i ich żonom absurdy związane z kościołem. Wnioski z tego sami wyciągnęli. Nie piętnuję ludzi wierzących, i nie próbuje zmieniać ich światopoglądu. Jeżeli walczę, to tylko z tymi którzy wymachują mi krzyżykami przed oczyma.
KORUND (4922 punktów)
>Wątek swój kieruję do wszystkich mądrali na tym forum, którzy z zapałem dyskutują o wyższości
>socjalizmu nad kapitalizmem (lub odwrotnie) czy o wyższości Żydów nad Arabami (czy odwrotnie...).
-A może być mądrala co dyskutuje o wyższości racjonalizmu nad irracjonalizmem?

>praktyczne wskazówki jak z tym walczyć, gdy szkoła i mama dziecka
>usilnie dążą do zbawienia jego duszy, czyli - w skrócie - oskubania go w przyszłości, już w tym życiu, z posiadanych pieniędzy.

-Nie patrzę tu na stronę finansową, bo nie jest ona najistotniejsza. Gorsze jest odmóżdżanie, pozbawienie możliwości rozumnego spojrzenia na świat, w tym jedynym życiu, to ciągłe szarganie godności istoty rozumnej poprzez uczestnictwo w szamańskich praktykach, obrzędach, ruchach oazowych, pielgrzymkach, nie daj boże egzorcyzmach. Bardzo dużo zależy od tego jak często osoba ulegająca indoktrynacji spotyka się z poglądami przeciwnymi, z ludźmi którzy potrafią odważnie i umiejetnie podważać religijne "mądrości".
-Trzeba siać, zanim komus odpier... np. do tego stopnia:
archidiece(*)5ce548ef5bed2457ea04fa21eb3531
Cytat:
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, stała się okazją do włączenia, do grona dziewic konsekrowanych Kościoła Łódzkiego, kolejnej niewiasty, która swoje serce, duszę i ciało, w akcie konsekracji, oddała na własność swojemu Oblubieńcowi Jezusowi Chrystusowi.

-Serce, duszę i d... i coś tam jeszcze, o czym nie wspomniano. Jezus na pewno jest zachwycony. Tak, to jej prywatna sprawa, ale gdyby nie była od najmłodszych lat otoczona religijną zgrają, to mimo niewątpliwie już posiadanych umysłowych "niedoskonałości", nie robiłaby teraz z siebie publicznie żałosnej idiotki. Bo kogo obchodzi jej dziewictwo? Nie ma przecież przymusu współżycia. Szczerze wątpie by rodzice, nawet katolicy, byli dumni z takiej córki. A co miałby z tego mieć jej urojony Bóg?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Za wszelkie rozsądne podpowiedzi serdeczne bóg zapłać
Jest Pan tu już bardzo długo, a ja wielokrotnie pisałem, że dzieci należy wychowywać w prawdzie i niczym więcej zbyt bardzo się nie przejmować. Powtórzę więc tylko - co to moim zdaniem znaczy. Pokazywanie dziecku swojego wzoru postawy wobec rzeczywistości i szczere mówienie tego co się samemu uważa, starając się przy tym, jak najbardziej powstrzymać od wydawania ocen personalnych. Nie wolno mówić, iż ciocia jest głupia, tylko trzeba mówić ciocia uważa tak jak większość społeczeństwa, a ja mam swoje zdanie, które jest takie a takie. Inteligentne dziecko i tak samo wybierze, a przy tych mniej inteligentnych to chyba lepiej dla niego, aby podzielało poglądy większości. Gdy będzie trochę starsze, to warto mu podrzucać książki rozbudzające ciekawość wobec świata oraz pobudzające krytycyzm i życzliwie swoim wnukom kibicować, niezależnie od ich wyboru.

Pozdrawiam i życzę sukcesu we wpływaniu na racjonalizm wnuków.

@@@
.
Drobner (19539 punktów)
Naucz go pytać:

"A skąd to wiesz?"
"A skąd on wie?"

Do oporu!
Aż się okaże, że wierzą, ale książce.

Drobner, epistemologiczny
06-01-2016 16:09 
 Ocena 5 na 5
DyktaFon (9281 punktów)
Dziękuję wszystkim za udzielone rady... i właściwie ze wszystkimi się zgadzam.

A przy okazji dowiedziałem się czegoś nowego... i nie mogę wyjść z podziwu. Bo naprawdę myślałem, że mamy XXI wiek.... a tu niespodzianka Mam na myśli to:

-Trzeba siać, zanim komus odpier... np. do tego stopnia:
archidiece(*)5ce548ef5bed2457ea04fa21eb3531

Myślę, że warto śledzić życie kościelne, jeszcze sporo można się dowiedzieć o ludziach.

Kiedyś czytywałem różne książki podróżnicze i poznawałem jakieś ludy afrykańskie, plemiona indiańskie itp. To była egzotyka i - tak przynajmniej mi się wydawało - prymitywne ludy, których cywilizacja była w tyle za nami ładnych parę wieków albo i więcej. Europa wydawała się zdecydowanie w przedzie. Newton, Einstein, jacyś chemicy, biolodzy, w końcu matematycy, ekonomiści.... No kwiat umysłu A dziś starczy zamiast czytania rozejrzeć się uważnie wokół i zobaczymy kwiatki, jakich na łamach książek nie uświadczysz.

Czy ktoś gdzieś kiedyś zebrał w jednym miejscu najpiękniejsze kwiatki z łąki ludzkich dziwactw? Takie muzeum dziwactw na wzór muzeum historii starożytnej lub muzeum Wojska Polskiego? Z chęcią wybrałbym się na wycieczkę lub włączył stronę internetową...
12-01-2016 16:34 
 Ocena 2 na 2
Marcin Ruthemann (79 punktów)
>Naucz go pytać:
>"A skąd to wiesz?"
>"A skąd on wie?"
>Do oporu!
>Aż się okaże, że wierzą, ale książce.
>Drobner, epistemologiczny

To chyba jedno z lepszych podejść. Ale nie jest pełne. Moim zdaniem potrzebna jest pewna cywilna odwaga by przyznać, że czegoś zwyczajnie się nie wie. Nie rozumie. Albo, że o czymś się słyszało, ale to tylko opinia i nie wiadomo czy jest prawdziwa, ale warto poszukać i popatrzeć krytycznym okiem, a nuż gdzieś prowadzi.

Kolejna ważna rzecz to błędy poznawcze. Pokazać dziecku na jednym z wielu przystępnych doświadczeń (wiele z nich można na youtubie zobaczyć), że ludzki mózg bardzo często się myli. I nie jest to coś "złego". Tak działa i musimy się z tym pogodzić. Dlatego też podstawową metodą badania świata jest metoda naukowa. Dzięki doświadczeniu wielu pokoleń badaczy, filozofów i innych mamy narzędzia kompensujące te braki.

pl.wikiped(*)5‚ędów_poznawczych
en.wikipedia.org/wiki/List_of_cognitive_biases

Dodałbym jeszcze jako punkt dodatkowy oswojenie ze zmiennością świata, w opozycji do jednej i niezmiennej starożytnej prawdy.
Co mam na myśli?
- język się zmienia, ewoluuje.
- organizmy żywe się zmieniają.
- ludzie, jako gatunek, też się zmieniają.
- wiedza naukowa też się zmienia, coraz więcej wiemy, stare teorie są modyfikowane wraz z przybywaniem danych eksperymentalnych.
12-01-2016 17:07 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Naucz go pytać:
>>"A skąd to wiesz?"
>>"A skąd on wie?"
>> Do oporu!

>... przyznać, że czegoś zwyczajnie się nie wie. Nie rozumie.

Ano właśnie!
To właściwa odpowiedź na ostatnie pytania w ww. ciągu pytań.
To jest ten opór.

Dobrze wiedzieć, że się nie wie.

Drobner, bez odpowiedzi
oregani (375 punktów)
(zablokowany)
Chyba stawiasz zbyt wysokie wymagania dla XXI wieku . W gruncie rzeczy dopiero wykonaliśmy parę kroków z tysiąca, które wyraźnie oddzieliłyby nas od dawnego sposobu rozumowania i pojmowania rzeczywistości. Dzisiaj, nawet jeśli już zdajemy sobie sprawę z czegoś, że nie może być prawdą, to nadal obchodzimy się z tą wiedzą jak dawniej, czyli dorabiamy do niej niestworzone historie, jak to widać w tych wszystkich przypadkach teorii spiskowych, ruchów przeciw szczepieniom, przewidywaniu upadku cywilizacji w wyniku pojawiania się nowych, lepszych technologii itd. Stary umysł w najlepszym wypadku zastępuje dawne zabobony nowoczesnymi zabobonami.

Według mnie skłonność do zmyślania i bajdurzenia jest naturalna. Potężny mózg niezbyt radzi sobie z natłokiem informacji i wizji, które projektuje mózg, natura zaś nie wmontowała jakiegoś zabezpieczenia włączającego czerwoną lampkę w sytuacji, gdy myśl schodzi na manowce, a schodzi nieustannie. Potrzebowaliśmy tysięcy lat, aby taki mechanizm sami stworzyć, aby się zorientować, że poleganie jedynie na tym, co się myśli, to kiepski pomysł. Mówię oczywiście o nauce, która w końcu dała nam coś, czego nie mogła dać żadna inna idea, że ludzie po prostu są w stanie dojść do tych samych wniosków bez przykładania im do głowy maczety czy karabinu. Pojawili się filozofowie skupieni na faktach, poszukujący sposobu ich wyłuskiwania, między innymi pojawił się na przykład racjonalizm, a wszystko to są próby powstrzymania wyobrażeniowego chaosu, który dla mózgu jest stanem naturalnym. Aby być mądrzy, niejako musimy się przeciwstawić temu, czym jesteśmy. To nie jest naturalne - nie ufać sobie, zdawać sobie sprawę z tego, że to, co się myśli rzadko będzie słuszne, a takim może się stać jedynie w wyniku żmudnej pracy nad własnym umysłem.

Umysł jest indoktrynowany, a kiedy nie jest i tak sam się zindoktrynuje, to nieuniknione. Według mnie nie chodzi o to, aby do tego nie doszło, bo dojdzie na pewno, lecz by w siłę rósł krytycyzm, głównie względem własnych myśli. Dobrze jest dziecku pokazać jak łatwo wpaść w pułapkę fałszywych wniosków pomimo, jakby wydawało się poprawnego rozumowania, jak łatwo znaleźć związki pomiędzy rzeczami, których w rzeczywistości nic nie łączy i nie zauważać związków, tam gdzie istnieją. Umysł, który nauczy się bronić przed samym sobą, obroni się przed każdym innym.

I nie jest to łatwe, ale trudne, nawet kiedy odgrodzimy się już wielkim murem od starego umysłu, kiedy wykonamy ten tysiąc kroków będzie to nadal kosztowało nas wiele wysiłku.
dajmonion (3663 punktów)
Wydaje mi się, że wystarczy zadbać o dobry kontakt z dzieckiem i po prostu mówić to co się ma na myśli. Ze spokojem. Przy czym ważne jest to aby ten dobry kontakt nie wynikał z chęci odsunięcia dziecka od religii tylko był czymś autentycznym.


dajmonion
oportunista (1711 punktów)
Nie samą mamoną człowiek żyje. Rozumiem, że małżonka w duchu wiary a Ty duchu ateizmu. Rada moja jest prosta, rób tak aby skorupka jak już nasiąknie, to aby Ciebie za idiotę nie wzięło. To już będzie sukces, bo to nie my wychowujemy dzieci, lecz one nas urabiają. Wiem co piszę, bo mam w tym fachu 30 letnie doświadczenie.
08-01-2016 18:39 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>Nie samą mamoną człowiek żyje. Rozumiem, że małżonka w duchu wiary a Ty duchu ateizmu. Rada moja jest prosta, rób tak aby skorupka jak już nasiąknie, to aby Ciebie za idiotę nie wzięło. To już będzie sukces, bo to nie my wychowujemy dzieci, lecz one nas urabiają. Wiem co piszę, bo mam w tym fachu 30 letnie doświadczenie.

Żadna zakonnica za mnie wyjść nie chciała.... więc mam normalną żonę
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>jak [...] walczyć z religijną indoktrynacją dziecka [...] chodzi [...] o praktyczne wskazówki
Aby indoktrynowane dziecko zwątpiło, wystarczy mu świadomość, że nie wszyscy wokół niego wierzą, a do tego wystarczy się ze swoim ateizmem nie ukrywać. Ale prawdę o swoim odmiennym światopoglądzie można "sprzedać" z uwzględnieniem opcji, że "samodzielne" odkrycie prawdy o kimś z rodziny dziecko może sobie cenić bardziej.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Wątek swój kieruję do wszystkich mądrali na tym forum, którzy z zapałem dyskutują o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem (lub odwrotnie) czy o wyższości Żydów nad Arabami (czy odwrotnie...). Bo fajnie jest pogadać sobie o czymś, na co i tak nie mamy wpływu, tylko możemy sobie pogdybać...
Dyskusje kształtują myślenie, a od tego jak myślimy zależy jaki świat budujemy, więc dyskusje mają wpływ.
>Proszę mi w takim razie podpowiedzieć, jak w XXI w., w centrum nowoczesnej Europy walczyć z religijną indoktrynacją dziecka ok. 10-letniego? Nie chodzi mi o wydumane polemiki co powiedział tamten mędrzec, a co inny... Ale o praktyczne wskazówki jak z tym walczyć, gdy szkoła i mama dziecka usilnie dążą do zbawienia jego duszy,
Jak najwięcej rozmawiać z dzieckiem i tłumaczyć mu, że niesamowite wydarzenia, które się dzieją w bajkach, w życiu się nie zdarzają bo świat podlega prawom fizyki, chemii, biologii... i dawać przykłady z bajek - fruwający Batman, chodzący po wodzie Jezus, biegające po niebie renifery, woda zamieniająca się w markowe wino bez udziału owoców i drożdży itd..., a jak będzie starszy to, że do zapłodnienia kobiety potrzebne jest nasienie mężczyzny.
>czyli - w skrócie - oskubania go w przyszłości, już w tym życiu, z posiadanych pieniędzy.
Ważniejsze jest oskubanie go z racjonalnego postrzegania świata.
>Za wszelkie rozsądne podpowiedzi serdeczne bóg zapłać
( W święto trzech króli ukradziono mi furtkę wejściową na posesję, wczoraj załatałem wejście deskami, żeby psy nie wybiegały na ulicę i pomyślałem sobie, że skoro ludzie przechodzący przy posesji od lat rzucają pozdrowienie "Szczęść Boże", a ja odpowiadam "Bóg zapłać" to złodziejom też powinienem jakoś odpowiedzieć i przybiłem do desek płytę pilśniową z napisem "Bóg ulecz"... na 99% zrobili to miejscowi młodzieńcy , którzy chodzą przy mojej posesji, więc będą to życzenie czytać dopóki ktoś nie zniszczy, albo furtka się znajdzie, lub będzie mnie stać na kupienie nowej, wówczas planuję taką z napisem przyspawanym na stałe: "Bóg ulecz złodziei, kłamców, zabójców." )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Wątek swój kieruję do wszystkich mądrali na tym forum, którzy z zapałem dyskutują o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem (lub odwrotnie) czy o wyższości Żydów nad Arabami (czy odwrotnie...). Bo fajnie jest pogadać sobie o czymś, na co i tak nie mamy wpływu, tylko możemy sobie pogdybać...
>Dyskusje kształtują myślenie, a od tego jak myślimy zależy jaki świat budujemy, więc dyskusje mają wpływ.

Tak.... dyskusje mają wpływ... na kolejne dyskusje Najlepiej widać to w telewizji (widać, nie słychać, bo jak kilka osób mówi jednocześnie, to nic nie słychać) jak dyskutują nasi politycy A swoje robią.

>>Proszę mi w takim razie podpowiedzieć, jak w XXI w., w centrum nowoczesnej Europy walczyć z religijną indoktrynacją dziecka ok. 10-letniego? Nie chodzi mi o wydumane polemiki co powiedział tamten mędrzec, a co inny... Ale o praktyczne wskazówki jak z tym walczyć, gdy szkoła i mama dziecka usilnie dążą do zbawienia jego duszy,
>Jak najwięcej rozmawiać z dzieckiem i tłumaczyć mu, że niesamowite wydarzenia, które się dzieją w bajkach, w życiu się nie zdarzają bo świat podlega prawom fizyki, chemii, biologii... i dawać przykłady z bajek - fruwający Batman, chodzący po wodzie Jezus, biegające po niebie renifery, woda zamieniająca się w markowe wino bez udziału owoców i drożdży itd..., a jak będzie starszy to, że do zapłodnienia kobiety potrzebne jest nasienie mężczyzny.

Ja bym powiedział, że bajki już zostają w tyle za rzeczywistością. Właśnie prawa fizyki, chemii i biologii potrafimy tak wykorzystywać, że to wydaje się cudem boskim I założę się, że za lat 10 (a już na pewno za 50) nie tylko będziemy chodzić po wodzie, fruwać po niebie czy robić sobie dowolne jedzenie bez pomocy kapłanów (choć dziś jeszcze - przynajmniej w Polsce - wydają się chyba niezbędni )

>>czyli - w skrócie - oskubania go w przyszłości, już w tym życiu, z posiadanych pieniędzy.
>Ważniejsze jest oskubanie go z racjonalnego postrzegania świata.
>>Za wszelkie rozsądne podpowiedzi serdeczne bóg zapłać
>( W święto trzech króli ukradziono mi furtkę wejściową na posesję, wczoraj załatałem wejście deskami, żeby psy nie wybiegały na ulicę i pomyślałem sobie, że skoro ludzie przechodzący przy posesji od lat rzucają pozdrowienie "Szczęść Boże", a ja odpowiadam "Bóg zapłać" to złodziejom też powinienem jakoś odpowiedzieć i przybiłem do desek płytę pilśniową z napisem "Bóg ulecz"... na 99% zrobili to miejscowi młodzieńcy , którzy chodzą przy mojej posesji, więc będą to życzenie czytać dopóki ktoś nie zniszczy, albo furtka się znajdzie, lub będzie mnie stać na kupienie nowej, wówczas planuję taką z napisem przyspawanym na stałe: "Bóg ulecz złodziei, kłamców, zabójców." )

Żeby furtka się znalazła, trzeba się pomodlić. Podobno to pomaga
Natomiast ja, nie czekając na boga, dziękuję za wpis w moim wątku Bóg zapłać
12-01-2016 22:05 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Żeby furtka się znalazła, trzeba się pomodlić. Podobno to pomaga
I to jest właśnie przykład magicznego myślenia, modlitwa nie pomoże w tym przypadku. Co innego, gdy chory modli się o wyzdrowienie, wówczas może sam swoją wiarą=modlitwą się wyleczyć.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
13-01-2016 00:14 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Żeby furtka się znalazła, trzeba się pomodlić. Podobno to pomaga
>I to jest właśnie przykład magicznego myślenia, modlitwa nie pomoże w tym przypadku. Co innego, gdy chory modli się o wyzdrowienie, wówczas może sam swoją wiarą=modlitwą się wyleczyć.

No, jak nie?.. A bramy niebieskie skąd się wzięły? Nawet dzieci to wiedzą, a tu dorosły człowiek...

Zresztą bramy o różnych kolorach można wymodlić. Trzeba tylko mocno wierzyć...

...i kolorowo żyć...
13-01-2016 08:37 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>No, jak nie?.. A bramy niebieskie skąd się wzięły? Nawet dzieci to wiedzą, a tu dorosły człowiek...
Tylko dzieci zindoktrynowane wiedzą, że Maryja jest bramą, bo nie znają prawdy, że to fikcyjna postać literatury religijnej. Inna brama niebieska jaką niby ma być ucho igielne przez które przechodzi wielbłąd to ponoć błąd w tłumaczeniu, a rzeczywiście chodzi o linę cumowniczą, po której wielbłąd prędzej przejdzie z nabrzeża na statek niż człowiek wejdzie do Królestwa niebieskiego...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
13-01-2016 15:25 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)
>>No, jak nie?.. A bramy niebieskie skąd się wzięły? Nawet dzieci to wiedzą, a tu dorosły człowiek...
>Tylko dzieci zindoktrynowane wiedzą, że Maryja jest bramą, bo nie znają prawdy, że to fikcyjna postać literatury religijnej. ....

Czyli mamy pierwszą fikcyjną postać literatury religijnej... Kto da więcej?
13-01-2016 16:12 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Czyli mamy pierwszą fikcyjną postać literatury religijnej... Kto da więcej?

"Duch Prawdy" - efemeryczna postać ledwo, ledwo 'występująca' w antycznej bajce tzw. 'Jana':
Cytat:
Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie.
J 15, 26


Drobner, bajkolog
13-01-2016 16:50 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czyli mamy pierwszą fikcyjną postać literatury religijnej... Kto da więcej?
13 apostołów, Maria Magdalena, Łazarz, Jan Chrzciciel, Elżbieta, Marta ... i inne postacie Ewangelii, których istnienia nie ma potwierdzenia w historii.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
13-01-2016 21:55 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Czyli mamy pierwszą fikcyjną postać literatury religijnej... Kto da więcej?
>13 apostołów, Maria Magdalena, Łazarz, Jan Chrzciciel, Elżbieta, Marta ... i inne postacie Ewangelii, których istnienia nie ma potwierdzenia w historii.

Nie myślałem, że w literaturze religijnej jest aż tyle fikcji.... To może z drugiej strony: co tam jest prawdą?
13-01-2016 22:45 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Nie myślałem, że w literaturze religijnej jest aż tyle fikcji.... To może z drugiej strony: co tam jest prawdą?

Tłumaczona na polski hebrajska i grecka literatura religijna wytrąciła mi z ręki jeden z ulubionych moich 'argumentów' retorycznych .

Bo tam nawet znaki interpunkcyjne są fałszywe.

Drobner, kropka
14-01-2016 05:45 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Nie myślałem, że w literaturze religijnej jest aż tyle fikcji.... To może z drugiej strony: co tam jest prawdą?
Literatura religijna jest mieszanką prawdy z fikcją, do rozpoznania co jest faktem, a co fantazją, metaforą, symbolem potrzebna jest naukowa wiedza, tzw. "święte" pisma różnych religii są przedmiotem badań naukowych, historycznych od setek lat. Druga kwestia to o jakiej prawdzie mówimy, materialnej, czyli zgodności wydarzeń opisanych w nich z tymi, które rzeczywiście się wydarzyły, czy duchowej? Jeżeli chodzi o prawdę duchową w samej Biblii , to tu również jest mieszanka - prawdy duchowej (np. Nie zabijaj, nie kradnij, miłuj bliźniego...) z kłamstwem duchowym (np. Bóg dokonuje masowego ludobójstwa w potopie, wybiera sobie tylko jeden naród jako umiłowany, przysyła swego syna na męczeńską śmierć...). Żeby się nie pogubić w tej duchowej mieszance prawdy z kłamstwem trzeba myśleć i słuchać ludzi duchowo oświeconych, a nie przebierańców w "sukienkach".


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
14-01-2016 18:38 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Nie myślałem, że w literaturze religijnej jest aż tyle fikcji.... To może z drugiej strony: co tam jest prawdą?

"na pewno umrzecie"
14-01-2016 20:31 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Nie myślałem, że w literaturze religijnej jest aż tyle fikcji.... To może z drugiej strony: co tam jest prawdą?

Cena na tylnej okładce.

Drobner, oczytany
13-01-2016 16:20 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... ucho igielne przez które przechodzi wielbłąd to ponoć błąd w tłumaczeniu, a rzeczywiście chodzi o linę cumowniczą, po której wielbłąd prędzej przejdzie z nabrzeża na statek niż człowiek wejdzie do Królestwa niebieskiego...



Dawno się tak nie uśmiałem!
Kontynuuj..., Humorysto!

To nawet 'lepsze' niż Sienkiewicza epos o potopie p.t. "Potop".

Drobner, kabaretofil
13-01-2016 15:12 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Żeby furtka się znalazła, trzeba się pomodlić. Podobno to pomaga
>I to jest właśnie przykład magicznego myślenia, modlitwa nie pomoże w tym przypadku. Co innego, gdy chory modli się o wyzdrowienie, wówczas może sam swoją wiarą=modlitwą się wyleczyć.

Eureka! Jest rozwiązanie wszystkich problemów opieki zdrowotnej na świecie. A jeżeli ktoś mimo modlitwy nie zdrowieje to albo za mało wierzy, albo źle się modli albo bóg tak chciał.
Lekarzy w kamasze.
13-01-2016 21:58 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Żeby furtka się znalazła, trzeba się pomodlić. Podobno to pomaga
>>I to jest właśnie przykład magicznego myślenia, modlitwa nie pomoże w tym przypadku. Co innego, gdy chory modli się o wyzdrowienie, wówczas może sam swoją wiarą=modlitwą się wyleczyć.
>Eureka! Jest rozwiązanie wszystkich problemów opieki zdrowotnej na świecie. A jeżeli ktoś mimo modlitwy nie zdrowieje to albo za mało wierzy, albo źle się modli albo bóg tak chciał.
Wiara w wyzdrowienie powoduje, że niektórzy ludzie zdrowieją, psychika poprzez negatywne myślenie może przyczynić się do powstania choroby, a poprzez pozytywne, poprzez wiarę w wyzdrowienie może doprowadzić do samowyleczenia. Boga bym do tego nie mieszał, bo to zaczyna pachnieć cudami fałszywych religii. Nie jest to również rozwiązanie wszystkich problemów opieki zdrowotnej, bo tylko niektóre choroby można wyleczyć wiarą-psychiką i tylko nieliczni ludzie potrafią się samo-uleczyć.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365