Racjonalista - Strona głównaDo treści
Umysł nie jest algorytmem - Dowód bez użycia twierdzenia Gödla

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
30-10-2016 13:36Jan Bednarski (1879 punktów)Umysł nie jest algorytmem - Dowód bez użycia twierdzenia Gödla
Ocena 1 na 1

W odniesieniu do umysłu mechaniczność należy rozumieć jako algorytmiczność.

A wtedy dostajemy chyba taką postać problemu:

"Czy umysł jest równoważny pewnej (oczywiście bardzo złożonej) maszynie Turinga ?"

Chyba tylko w snach ! Racjonalistów rzecz jasna.

1. Ilość kroków potrzebnych do rozwiązania problemu m przez maszynę Tn oznaczam jako Tn(m). Może się również zdarzyć, że Tn(m) = ∞ , ale wtedy maszyna Tn jest bezużyteczna, bo to w ogóle nie jest algorytm. To czy Tn(m) ma wartość skończoną jest z pewnością pewnym problemem matematycznym, wymagającym głębszej analizy:

Rozważmy macierz nieskończoną T: Ti,j=Ti(j):



Wartości z powyższej tablicy są oczywiście zmyślone i nieistotne dla dowodu, bo po pierwsze nie zdefiniowałem w jaki sposób liczbę n odzwierciedlam na zbiór instrukcji. Po drugie w tym rzecz, że algorytm generujący taką tablice tak naprawdę nie istnieje. Niemniej prawdą jest, że dwuwymiarowa, nieskończona tablica T ma jakiś stan, ale nam nieznany. Istotną własnością tej tablicy jest to, że każdy obliczalny ciąg liczbowy znajduje się w którymś wierszu tej tablicy (być może w więcej niż jednym), bo jeśli dany ciąg jest obliczalny to możemy skonstruować maszynę, która go generuje i będzie to jakaś maszyna Tk, a ów ciąg o elementach cn to będą po prostu kolejne wyrazy z wiersza k tablicy T czyli Tk,0,Tk,1,Tk,2...

Dowód jest nie wprost, czyli zakładam, że istnieje maszyna, którą nazywam H(n,m) rozwiązująca pewien ściśle określony problem. Problem ten wyrażam poniżej, definiując H(n,m):



Dążę do tego, żeby z założenia, iż maszyna H(n,m) istnieje otrzymać sprzeczność. W tym celu definiuję pomocniczą macierz nieskończoną Q: Qi,j=Ti(j)*H(i,j):



Ta tablica również ma taką własność, że dowolny obliczalny ciąg istnieje w którymś z wierzy (być może w więcej niż jednym). Ta własność (nazywam ją własnością*) była już obecna w tablicy T a ja tu przecież nie zabrałem żadnych ciągów liczb skończonych obecnych w T , a jedynie dodałem nowe ciągi liczb skończonych. Te ciągi biorą się stąd, że gdy Ti(j)=∞ to z definicji H(i,j)=0, czyli Qi,j=Ti(j)*H(i,j)=0, bo w tym wypadku ∞*0=0.

Teraz stosuję najzwyklejsze rozumowanie przekątniowe - żadnej magii w tym nie ma, tego typu dowód można znaleźć w pierwszym lepszym podręczniku do podstaw matematyki. Jeśli wezmę ciąg po diagonali + 1 , czyli cn = 1 + (I*T)n inaczej: cn = 1 + Tn(n)*H(n,n) to taki ciąg niewątpliwe jest obliczalny przez np. maszynę U = 1 + Tn(n)*H(n,n) więc musi znajdować się w którymś z wierzy tablicy Q (własność*), ale jednocześnie nie może się znajdować w którymkolwiek z wierzy tablicy Q, bo dla każdego wiersza ma różną wartość właśnie co najmniej na głównej przekątnej - ciąg ten tak zdefiniowałem, że dodałem tam jeden.

Można to zrobić nawet szybciej po prostu biorąc powiedzmy Tk(n) wykonujące algorytm 1 + Q(n,n). Wtedy:

Tk(n) = 1 + Tn(n)*H(n,n)

a dla n=k

Tk(k) = 1 + Tk(k)*H(k,k)

co jest jawnym absurdem, bo:

dla H(k,k)=1 mamy Tk(k) = 1 + Tk(k) i
dla H(k,k)=0 mamy Tk(k) = 1, co też jest sprzeczne bo Tk(k) nie powinno mieć wtedy wartości skończonej ! Czyli H(n,m) nie istnieje.

2. Dowód właściwy:

a) Każda maszyna Turinga T jest z konieczności równoważna pewnemu systemowi formalnemu F, gdyż posiada skończoną ilość stanów i instrukcji. (To właśnie dlatego materialiści głoszą, że umysł jest pewną maszyną Turinga, uważając go za produkt mózgu o skończonej liczbę stanów - np. skończonej ilości możliwych konfiguracji atomów). Sekwencja instrukcji wykonanych przez maszynę T dla danego obliczenia odpowiada dowodowi w systemie F. Maszyna ta może wyprodukować określony zbiór D prawdziwych twierdzeń systemu F.

b) Twierdzę, że istnieje zdanie d (być może więcej niż jedno) wyrażalne w systemie F, które nie jest jakimkolwiek zdaniem z D ani jakimkolwiek zaprzeczaniem z D, słowem jest nierozstrzygalne w F. To, że takie zdanie istnieje dowodzę nie wprost. Gdyby bowiem nie istniało, to musiałby istnieć ogólny algorytm przyporządkowujący każde zdanie z systemu F do D lub zbioru zaprzeczeń z D. Algorytmiczne szukanie dowodu to np. przeszukiwanie wszystkich możliwych ciągów formuł danego systemu i sprawdzanie czy badane twierdzenie (lub jego zaprzeczenie) znajduje się w ostaniej linii tego ciągu. Jednak gdyby ten proces kończył się w skończonym czasie dla każdego zdania byłoby to sprzeczne z wnioskiem lematu 1, który mówi, że nie istnieje algorytm pozwalający ustalić skończoność tego procesu. Oznacza to, że muszą istnieć nieskończone instancje tego procesu, bo gdyby nie istniały to algorytm H z lematu 1 by jak najbardziej istniał - po prostu zwracałby zawsze 1.

c) Zgodnie z b) matematyk jest w stanie znaleźć takie d, że jest nierozstrzygalne w F. Podczas gdy algorytm T(d) nigdy się nie skończy, ja już od początku wiem coś więcej, czego nie umie T. Zatem nie da się symulować algorytmicznie pewnej funkcji umysłu, czyli również całości. A jeśli umysł jest częścią świata to również i cały świat działa niealgorytmicznie.

Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!

.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> A jeśli umysł jest częścią świata to również i cały świat działa niealgorytmicznie.
Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!<<

A jeśli algorytm zawiera krok, w którym generuje się liczbę losową? (Losową, a nie pseudolosową)
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A jeśli algorytm zawiera krok, w którym generuje się liczbę losową? (Losową, a nie pseudolosową)

Piszesz o tzw. niedeterministycznych maszynach Turinga. Rozważał je już sam Turing, ale one nie mogą zrobić nic więcej niż zwykłe maszyny Turinga. Można przecież opisać strukturę wszystkich probabilistyczny możliwości w formie drzewa i je po kolei przeglądać na maszynie deterministycznej. Słowem dla każdej maszyny niedeterministycznej P istnieje jej równoważna maszyna deterministyczna T i jest ona uwzględniona w powyższym dowodzie.

.
30-10-2016 20:03 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Można przecież opisać strukturę wszystkich probabilistyczny możliwości w formie drzewa.. <<

Przy nieskończonej liczbie możliwości i las by nie wystarczył.
A idąc po piwo nie mam ani czasu, ani ochoty analizować, które kupić. Kupuję to, które znam, albo takie które mi się właśnie spodoba. W innych, znacznie poważniejszych sprawach decyzje podejmujemy podobnie. I żaden algorytm do tego nie jest potrzebny.
30-10-2016 23:39 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>> Można przecież opisać strukturę wszystkich probabilistyczny możliwości w formie drzewa.. <<
>Przy nieskończonej liczbie możliwości i las by nie wystarczył.

Na najbardziej elementarnym poziomie cała losowość dotyczy najwyżej tego, że głowica przesuwa się w lewo lub w prawo (+ zmienia bit pod sobą lub nie) w pewnej skończonej ilości stanów (oczywiście pewną sekwencją stanów można na taśmie obsługiwać i generować dowolnie duże liczby - ale na każdym poziomie rozgałęzienia decyzja jest atomowa: głowica w lewo lub w prawo - nic nie stoi na przeszkodzie aby wylosować dowolnie dużą liczbę ale jest to złożenie losowań atomowych) Jest to przecież zgodne z materialistycznym wyobrażeniem mózgu, który również może znajdować się w najwyżej skończonej ilości stanów. Materialistyczne wyobrażenie mózgu jest nawet słabsze niż maszyna Turinga, bo przecież mózg ma do dyspozycji skończoną ilość atomów, a w modelu abstrakcyjnym długość taśmy jest nieograniczona.

Ale nawet przy nieograniczonej długości taśmy jest sposób aby się z tym uporać. Prawidłowy sposób to przeszukiwanie wszerz(warstwowo) a nie np. w głąb(rekurencyjnie). Przy przeszukiwaniu wszerz, gdy wersja niedeterministyczna na którejś gałęzi odnosi sukces to również w sposób deterministyczny z pewnością dojdziesz do niego w skończonym czasie. Wielkość drzewa może być nieograniczona, bo jeśli przeszukujesz wszerz to nie utkniesz w żadnej "nieskończonej uliczce". Oczywiście nieograniczona w dół, bo na każdym poziomie musi być skończona ilość węzłów, ale to gwarantuje atomowość losowań. Dlatego pod względem obliczalności niedeterministyczne modele zawsze można redukować do deterministycznych, choć prawdą jest że te pierwsze mogą działać szybciej (ale to temat złożoności, a nie obliczalności).

>A idąc po piwo nie mam ani czasu, ani ochoty analizować, które kupić. Kupuję to, które znam, albo takie które mi się właśnie spodoba. W innych, znacznie poważniejszych sprawach decyzje podejmujemy podobnie. I żaden algorytm do tego nie jest potrzebny.

Przecież nikt nie twierdzi, że wykonujemy algorytm umysłu świadomie. On rzekomo ma działać w tle. W sumie na pierwszy rzut oka podejście dosyć rozsądne, ale ostatecznie prowadzi do paradoksów: zarówno w matematyce jak i w filozofii. Mimo to nie brakuje ludzi, którzy w to święcie wierzą.

.
31-10-2016 17:40 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Przecież nikt nie twierdzi, że wykonujemy algorytm umysłu świadomie. On rzekomo ma działać w tle. W sumie na pierwszy rzut oka podejście dosyć rozsądne, ale ostatecznie prowadzi do paradoksów: zarówno w matematyce jak i w filozofii. Mimo to nie brakuje ludzi, którzy w to święcie wierzą.<<

Dlatego trudno dyskutować o algorytmie, który funkcjonuje w naszej podświadomości. To trochę jak dyskutowanie o funkcjonowaniu komputera na podstawie tego co widzimy na ekranie i jak to się zmienia w reakcji na nasze klepanie klawiatury, czy klikanie myszą.
Tyle że w przypadku komputerów o wyjasnienia możemy pytać programistów i projektantów harwear'u, a w przypadku mózgu nie ma kogo spytać.
www.fizyka(*)ons/kmk/06-Mozg-Dusza-Duch.pdf
salek (4701 punktów)
>Chyba tylko w snach ! Racjonalistów rzecz jasna.
Jakiego rodzaju dowód mógłby zmienić zdanie kogoś, kto wniosek z dowodu wyprowadził zanim przeprowadził dowód? Na dodatek w tak emocjonalnej formie.. ach te wrzutki o głupich chu.. och, przepraszam. Materialistach. Uważających to czy owo. Mniam.

Muszę jednak przyznać, że dowód nierozwiązywalności problemu stopu zgrabny. Nad paru szczegółami powinieneś jeszcze popracować, jednakowoż podobał mi się. Choć dałoby się krócej.

>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
To dlaczego działa mój telefon?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Chyba tylko w snach ! Racjonalistów rzecz jasna.
>Jakiego rodzaju dowód mógłby zmienić zdanie kogoś, kto wniosek z dowodu wyprowadził zanim przeprowadził dowód? Na dodatek w tak emocjonalnej formie.. ach te wrzutki o głupich chu.. och, przepraszam. Materialistach. Uważających to czy owo. Mniam.

Może to subiektywne odczucie, ale wydaje mi się, że jednak utrzymuję wysoki stosunek merytoryczności do emocjonalności. A jak ktoś jest zainteresowany żartami lub osobistymi atakami to ostatnio nie odpisuję, bo zwyczajnie nie mam na to czasu.

>Muszę jednak przyznać, że dowód nierozwiązywalności problemu stopu zgrabny. Nad paru szczegółami powinieneś jeszcze popracować, jednakowoż podobał mi się. Choć dałoby się krócej.

Teraz dopiero zauważyłem, że popełniłem pewien błąd. Przy rozumowaniu przekątniowym gdy definiuję ciąg powinno być cn = 1 + (Q)n,n. Czyli zamiast T powinno być Q - właśnie po to je zdefiniowałem. Jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem to powinien się połapać.

>>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
>To dlaczego działa mój telefon?

Myślenie magiczne lub przypadek. Dany ciąg zdarzeń może być interpretowany jako przypadek lub w kategoriach magicznych zależnie od przyjętych w danej kulturze hipotez na temat działania świata. Wystarczy zapoznać się z definicją na Wikipedii, aby stało się oczywiste, że naukowe rozumowanie jest pewną formą właśnie takiego myślenia. Nie wierzysz ? Pisał o tym już szkocki antropolog James George Frazer:

"Wherever sympathetic magic occurs in its pure unadulterated form, it assumes that in nature one event follows another necessarily and invariably without the intervention of any spiritual or personal agency. Thus its fundamental conception is identical with that of modern science; underlying the whole system is a faith, implicit but real and firm, in the order and uniformity of nature. The magician does not doubt that the same causes will always produce the same effects, that the performance of the proper ceremony, accompanied by the appropriate spell, will inevitably be attended by the desired result..."(The Golden Bough, Magic and Religion)

Spróbuj wytłumaczyć jakiemuś szamanowi w Nigerii, że taniec deszczu nie działa, skoro zawsze prędzej czy później po takim tańcu deszcz spada. To że wydaje Ci się, że on źle rozumuje polega na tym, że masz inne hipotezy na temat działania świata. A w samej zachodniej kulturze też przykłady się znajdą. Flogiston i teoria cieplika przecież się świetnie sprawdzały. W oparciu o tę ostatnią zbudowano nawet sinik Carnota. Nic nie stoi na przeszkodzie aby uruchomić taki silnik także obecnie, mimo że tamta teoria jest dziś uznawana za całkowicie błędną. To jaką ktoś teorie wymyśli nie ma przecież związku z działaniem urządzenia. Bo niby jaki miałoby to mieć związek ?

.
salek (4701 punktów)
>>Jakiego rodzaju dowód mógłby zmienić zdanie kogoś, kto wniosek z dowodu wyprowadził zanim przeprowadził dowód? Na dodatek w tak emocjonalnej formie.. ach te wrzutki o głupich chu.. och, przepraszam. Materialistach. Uważających to czy owo. Mniam.
>Może to subiektywne odczucie, ale wydaje mi się, że jednak utrzymuję wysoki stosunek merytoryczności do emocjonalności. A jak ktoś jest zainteresowany żartami lub osobistymi atakami to ostatnio nie odpisuję, bo zwyczajnie nie mam na to czasu.
Słusznie. Szkoda czasu na pierdoły. Niemniej jednak w wypadku posta otwierającego ten wątek.. cóż, gdyby cały pierwszy akapit zastąpić równoważnym odwołaniem do dowodu, a drugi.. cóż, może o tym niżej.. to merytoryczności nie zostałoby zbyt wiele.
Swoją drogą, miło byłoby, gdybyś nad drugim punktem popracował jeszcze trochę. Zapewne jest bardzo merytoryczny, ale słabo tam z formalizmem i przynajmniej ja nie bardzo go rozumiem. Mam wrażenie, że ów dowód sprowadza się do konkluzji, że o ile maszyna nie będzie w stanie przeprowadzić dowodu zdania d, o tyle człowiek zawsze zdoła. Tylko że to właściwie nic nie dowodzi, więc pewnie nie o to idzie.

>>>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
>>To dlaczego działa mój telefon?
>Myślenie magiczne lub przypadek.
Fizyka, chemia i farmakologia, biologia, modele każdej maści z chyba każdej innej dziedziny nauki.. To wszystko czyjeś myślenie magiczne lub przypadek? Hehe..

>[...]naukowe rozumowanie jest pewną formą właśnie takiego myślenia. Nie wierzysz ?
Dlaczego miałbym wierzyć? Zresztą to nie jest kwestia wiary - samolot nie spadnie, jeżeli przestanę wierzyć, że prawa aerodynamiki mniej lub bardziej opisują rzeczywistość.

>Spróbuj wytłumaczyć jakiemuś szamanowi w Nigerii, że taniec deszczu nie działa, skoro zawsze prędzej czy później po takim tańcu deszcz spada. To że wydaje Ci się, że on źle rozumuje polega na tym, że masz inne hipotezy na temat działania świata. A w samej zachodniej kulturze też przykłady się znajdą. Flogiston i teoria cieplika przecież się świetnie sprawdzały. W oparciu o tę ostatnią zbudowano nawet sinik Carnota. Nic nie stoi na przeszkodzie aby uruchomić taki silnik także obecnie, mimo że tamta teoria jest dziś uznawana za całkowicie błędną. To jaką ktoś teorie wymyśli nie ma przecież związku z działaniem urządzenia. Bo niby jaki miałoby to mieć związek?
Różnica między działaniem szamana, a teorią cieplika polega głównie na tym, że tę drugą można zweryfikować i zapewne w jakiejś części będzie ona nawet okazywała się prawdziwa. Jak zauważyłeś, jakieś - zapewne ułomne - prawa przepływu cieplika okazały się nawet na tyle skuteczne, że dały nawet podstawy do zaproponowania podstaw teoretycznych silników cieplnych - choć zapewne po zmianie paradygmatu o ciepliku musiały przejść one pewną adaptację. Przecie nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że opis zjawiska jest tożsamy z działaniem to zjawisko wykorzystującego urządzenia! Jednak gdybym szamanowi spróbował wytłumaczyć że taniec deszczu nie działa usłyszałbym zapewne, że nie działa chyba tylko w moich snach..
A jeżeli dołożyłbyś do tego ego szamana.. no to mógłbym se dowodzić zdrów. Do rozpęku.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Mam wrażenie, że ów dowód sprowadza się do konkluzji, że o ile maszyna nie będzie w stanie przeprowadzić dowodu zdania d, o tyle człowiek zawsze zdoła.

Prawidłowe odniosłeś wrażenie.

>Tylko że to właściwie nic nie dowodzi, więc pewnie nie o to idzie.

Załóżmy, że istnieje jakiś sposób zapisania reguł matematycznego myślenia za pomocą skończonej ilości danych - niech ten program realizuje maszyna T. Oczywiście zakładam, że system formalny, którym się posługujemy jest niesprzeczny, bo w przeciwnym razie d można byłoby udowodnić. W ogóle ze sprzeczności wszystko można udowodnić.

T(d) - powiedzmy, że to funkcja oznajmująca nam "prawdę matematyczną" na temat d przez T. Ten program musi mieć taką procedurę skoro ma być kompletnym modelem umysłu. Nie musi być to wcale ta sama funkcja którą wykorzystałem w dowodzie 2 b) , choć inną trudno sobie wyobrazić, ale może istnieje.

Tyle, że ja przecież wiem (z dowodu 2), że ta funkcja nie może żadnej z odpowiedzi zwrócić. Mógłbym nawet usprawnić program dodając różne przypadki graniczne, tak aby w nich zwróciło "niedowodliwe w F" dla niektórych zdań. Niemniej będzie to równoważne dodaniu po prostu kolejnych aksjomatów do systemu F tworząc F'. W związku z tym (na mocy 2) dalej mogę znaleźć zdanie nierozstrzygalne, tym razem d' itd. Matematycy umieją sobie z nimi radzić o czym świadczy np. dowód, że hipoteza continuum jest niezależna od aksjomatyki Zermelo-Fraenkela. Zrozumiałym jest dla nas, że ten dowód nie mógł zostać zapisany formalnie w samym systemie ZF. Czyli ZF nie opisuje wszystkich reguł matematycznego myślenia. Możemy dodać CH lub jego zaprzeczenie do aksjomatów tworząc szerzy system, ale ten proces nie ma końca, bo można nieustannie powtarzać powyższe rozumowanie i nigdy nie dojdziemy do "prawdziwego" systemu formalnego matematyki.

Maszyny Turinga są jednak urządzeniami skończonymi pod względem programu, mają na starcie (być może ogromny), ale skończony zbiór instrukcji. Nie jest więc możliwe aby skończona maszyna prawidłowo symulowała matematyczną intuicje, bo możliwych do skonstruowania zdań d jest nieskończenie wiele i jednocześnie nie ma żadnego skończonego zestawu reguł do radzenia sobie z tymi zdaniami. Bo przy każdym skończonym zestawie reguł (systemie formalnym) jakieś zdanie się wymyka. Tych wymykających się zdań jest nieskończenie wiele ! Gdyby to była skończona ilość to można byłoby każde z tych zdań określić w formie nowego aksjomatu.

>Fizyka, chemia i farmakologia, biologia, modele każdej maści z chyba każdej innej dziedziny nauki.. To wszystko czyjeś myślenie magiczne lub przypadek? Hehe..

Zależy jak na to spojrzeć. Prymitywne kultury nie znają pojęcia przypadku, więc niemal wszystko interpretują w sposób magiczny. Rozumiem, że chcesz zastosować tutaj typowy rodzaj argumentacji jakoby zwykła ekstrapolacja istniejących modeli pozwalała dojść do nowych rozwiązań jakościowych. Lecz to prawie nigdy tak nie działało. Uprawa roli, hodowla zwierząt, wyrób narzędzi, farbiarstwo, obróbka metali i szkła to osiągnięcia z prehistorii. W Chinach bez pomocy nauki wynaleziono proch, fajerwerki, druk, kompas itp. Można wręcz powiedzieć, że to raczej nauka jest zawsze krok za techniką aniżeli odwrotnie. Na przykład najpierw wynaleziono koło a dopiero później "wyjaśniono" jego działanie wprowadzając prawa mechaniki. W średniowieczu budowano katedry bez znajomości praw statyki a stoją po dziś dzień. Gdy Galileusz budował teleskop też zupełnie się nie przejmował, że w oparciu o ówczesne teorie nie mógł on działać. A w zasadzie nie wiedział nawet, że powinien się przejmować, bo był kompletnym ignorantem w dziedzinie optyki.

W ogóle twórcami wynalazków byli najczęściej majstrowie, rzemieślnicy, handlarze czy kowale nieznający nawet ówczesnych teorii naukowych. Dajmy na to T.Newcomen - twórca silnika parowego, który został później ulepszony przez J.Watta. W XVIII w. znana była koncepcja ciśnienia atmosferycznego, natomiast wątpliwym jest, że ci ludzie faktycznie ją znali i wykorzystywali przy budowie swoich urządzeń. Zbliżając się do czasów nowszych: stworzenie penicyliny przez Fleminga to efekt bałaganu w laboratorium, stworzenie promieni X przez Röntgena to również przypadek, nie mówiąc już o dziesiątkach wyśnionych bytów typu tablica Mendelejewa lub wymyślenie benzenu przez Kekule. Sam widzisz, że rytuały naukowe nie były potrzebne, bo wszystko powstało przez przypadek.

>Zresztą to nie jest kwestia wiary - samolot nie spadnie, jeżeli przestanę wierzyć, że prawa aerodynamiki mniej lub bardziej opisują rzeczywistość.

To czy samolot spada czy nie, nie może mieć związku z jakąkolwiek hipotezą na jego temat. Bracia Wright przecież niczego nie liczyli tylko działali metodą prób i błędów. A teoria powstająca a posteriori jest tyle warta co np. mit o Heliosie jadącym na rydwanie zaprzężonym w cztery konie. Równie dobrze mogę powiedzieć, że ten mit też coś wyjaśnia - w istocie mogę uznać, że to prymitywna forma nauki.

>Różnica między działaniem szamana, a teorią cieplika polega głównie na tym, że tę drugą można zweryfikować i zapewne w jakiejś części będzie ona nawet okazywała się prawdziwa.

Szamana też można zweryfikować i zapewne w jakiejś części jego przewidywania będą okazywały się prawdziwe.

>Przecie nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że opis zjawiska jest tożsamy z działaniem to zjawisko wykorzystującego urządzenia!

Z tym się zgadzam, choć nie jestem pewien czy ten pogląd faktycznie jest tak powszechny.

.
salek (4701 punktów)
>>Mam wrażenie, że ów dowód sprowadza się do konkluzji, że o ile maszyna nie będzie w stanie przeprowadzić dowodu zdania d, o tyle człowiek zawsze zdoła.
>Prawidłowe odniosłeś wrażenie.
Więc gdzie dowód że człowiek zdoła? Ograniczenia, jakie narzuca problem stopu równie dobrze mogą dotyczyć człowieka, a zatem ów 'dowód' wart byłby tyle, co 'chiński pokój'.

>>Tylko że to właściwie nic nie dowodzi, więc pewnie nie o to idzie.
>[...]Ten program musi mieć taką procedurę skoro ma być kompletnym modelem umysłu. Nie musi być to wcale ta sama funkcja którą wykorzystałem w dowodzie 2 b), choć inną trudno sobie wyobrazić, ale może istnieje.
Nie bardzo rozumiem czemuś uczepił się akurat proceduralnego modelu umysłu, natomiast co do 'dowodu' nie powoływałbym się na niego, nie formalizując go odpowiednio. Prosiłem Cię już o to.. Na razie wygląda niestety na to, że ów 'dowód' składa się głównie z machania rękoma.
Mam zresztą wrażenie - być może mylne, ale jednak - że ów 'dowód' dowodzi jedynie, że łatwo się ścigać z oponentem, okulawiwszy go uprzednio..

>>Fizyka, chemia i farmakologia, biologia, modele każdej maści z chyba każdej innej dziedziny nauki.. To wszystko czyjeś myślenie magiczne lub przypadek? Hehe..
> Rozumiem, że chcesz zastosować tutaj typowy rodzaj argumentacji jakoby zwykła ekstrapolacja istniejących modeli pozwalała dojść do nowych rozwiązań jakościowych. Lecz to prawie nigdy tak nie działało. Uprawa roli, hodowla zwierząt, wyrób narzędzi, farbiarstwo, obróbka metali i szkła to osiągnięcia z prehistorii. W Chinach bez pomocy nauki wynaleziono proch, fajerwerki, druk, kompas itp. Można wręcz powiedzieć, że to raczej nauka jest zawsze krok za techniką aniżeli odwrotnie.
Haha...
Owszem. Proch wymyślili Chińczycy, ale stworzenie broni miotającej o znacznej sile wymagało już odpowiedniego zaplecza poznawczego celem stworzenia odpowiednich urządzeń. Na fajerwerki dysponując prochem dało się wpaść przypadkiem, ale wysokosprawne rakiety i lot w kosmos wymagały już badań i eksperymentów. Owszem, odkrycie zjawiska to czasem wynik przypadku, niemniej jednak za jego rozwojem i wdrożeniem zawsze stoi aparat naukowy. Czasem jedynie w postaci eksperymentów kowala, ale jednak.
No chyba, że dla Ciebie nauka to jedynie profesorowie i uniwersytety - wtedy z grubsza zgoda.

>>Różnica między działaniem szamana, a teorią cieplika polega głównie na tym, że tę drugą można zweryfikować i zapewne w jakiejś części będzie ona nawet okazywała się prawdziwa.
>Szamana też można zweryfikować i zapewne w jakiejś części jego przewidywania będą okazywały się prawdziwe.
Miejże, chłopie, trochę litości! Przecież zwykle teoryjki różnej maści szamanów są konstruowane tak, by były po prostu niefalsyfikowalne i maksymalnie zamotane, a wykazanie tegoż szamanowi graniczy z cudem. Pisałem już o tym i ja, i olson.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Więc gdzie dowód że człowiek zdoła?

Człowiek na poziomie metateorii zawsze zdoła znaleźć tzw. G-sentence, które odnoszą się do siebie samych. Korzystając z jakiegoś systemu porządkowania wszystkie możliwe dowody w F możemy jednoznacznie ponumerować.

Teraz weźmy zdanie "Nie istnieje taka liczba, że jest ona numerem dowodu tego zdania w F"

To zdanie jest poprawne syntaktycznie i ma w F dokładnie określone znaczenie. Możesz sobie dodawać do F nowe aksjomaty mówiące o tym, że to zdanie jest nierozstrzygalne, ale zawsze ich ilość musi być skończona, toteż zawsze mogę je obejść odnosząc się do tych aksjomatów w samym tym zdaniu.

Zupełnie oddzielną kwestią jest to, że skoro wiadomo już, że odpowiednie d istnieje to człowiek może po prostu przedkładać maszynie po kolei wszystkie zdania i z pewnością zdoła dojść do zdania d w skończonym czasie.

>Ograniczenia, jakie narzuca problem stopu równie dobrze mogą dotyczyć człowieka

Czyli robisz tu błędne koło, bo żeby obalić powyższy dowód potrzebujesz nawet czegoś silniejszego. A mianowicie dogmatycznego założenia, że umysł jest algorytmem. Wnioskowanie, że nie wiadomo czy umysł jest algorytmem na podstawie założenia, że nim jest nawet nie jest spójne. Natomiast z mojej strony powiem, że takie postawienie sprawy można odeprzeć jednym ruchem. Wystarczy rozważyć co się stanie jeśli maszyna T będzie realizowała kopie rzekomego algorytmu z umysłu matematyka.

>Nie bardzo rozumiem czemuś uczepił się akurat proceduralnego modelu umysłu

A jakiego modelu miałem się uczepić ? Jeśli ktoś mówi, że mózg jest maszyną, ale nie potrafi nawet podać definicji maszyny to tylko uprawia pustosłowie i ja takim ludziom nie przeczę, bo nawet ich nie rozumiem. Ja nie zgadzam się jedynie z tymi, którzy przynajmniej potrafią się wysłowić, czyli z tymi którzy uważają mózg za urządzenie równoważne maszynie Turinga, a umysł za algorytm przez nią realizowany.

>natomiast co do 'dowodu' nie powoływałbym się na niego, nie formalizując go odpowiednio. Prosiłem Cię już o to.. Na razie wygląda niestety na to, że ów 'dowód' składa się głównie z machania rękoma.

Tak formalne dowody to na tym forum i tak rzadko się zdarzają. Jeśli rzeczywiście gdzieś posłużyłem się na tyle nieprecyzyjnym sformułowaniem, że można go rozumieć na kilka sposobów to proszę pytać lub wręcz dowód atakować, przyjmując niekorzystną dla mnie interpretacje. Wtedy dopiero doprecyzuje jeśli rzeczywiście będzie taka potrzeba. Nie jest dla mnie jasne dlaczego to ja miałbym jeszcze uściślać dowód, podczas gdy wszyscy inni (bez kompletnie żadnego dowodu !) głoszą nieustannie tezę przeciwną - także pośrednio, gdyż wystarczy ekstrapolować współczesne modele fizyczne aby wyprowadzić z nich tę monstrualną hipotezę, że umysł jest algorytmem w sensie maszyny Turinga.

>Mam zresztą wrażenie - być może mylne, ale jednak - że ów 'dowód' dowodzi jedynie, że łatwo się ścigać z oponentem, okulawiwszy go uprzednio..

Dowód jest nieważny ponieważ Racjonaliści go nie rozumieją ? Ja jednak prędzej zacząłbym nie dowierzać w intelekt (a chyba raczej intelektualną uczciwość!) Racjonalistów, którzy nie rozumieją tak prostego dowodu.

>Na fajerwerki dysponując prochem dało się wpaść przypadkiem, ale wysokosprawne rakiety i lot w kosmos wymagały już badań i eksperymentów.

Czy metoda prób i błędów to dla ciebie eksperymenty (mówię tu o programie kosmicznym) ? Teoria istnieje jako opis tego co już było. Nie przyda się gdy chcemy zrobić coś nowatorskiego. Można nawet rzec, że teorie nie tylko nie ułatwiają, ale wręcz hamują proces tworzenia przełomowych wynalazków np. sugerując, że czegoś zrobić się nie da (teleskop Galileusza i ówczesny stan optyki) lub spychając próby na niewłaściwy tor (sztuczna inteligencja i teoria algorytmicznego umysłu). Wygląda na to, że wynalazki można a nawet trzeba tworzyć wbrew panującym teoriom !

>Miejże, chłopie, trochę litości! Przecież zwykle teoryjki różnej maści szamanów są konstruowane tak, by były po prostu niefalsyfikowalne i maksymalnie zamotane, a wykazanie tegoż szamanowi graniczy z cudem. Pisałem już o tym i ja, i olson.

Ktoś kto nie przeżył kilkunastoletniej indoktrynacji naukowej mógłby powiedzieć to samo o naszej nauce. Czy działalności szamanów przyglądali się jacyś poważni naukowcy ? Czy może ich działalność została uznana za bzdury przez niekompetentnych antropologów i historyków ? I dlaczego oczekuje się, że podejście naukowe musiałoby wychwycić sensowność używanych w magicznych rytuałach pojęć ? To się może następnym pokoleniom wydawać niezwykle dziwne, ale obecnie w świecie naukowym panuje dość silne przekonanie, że istnieje własność obiektów zwana masą. Uważam, że to pojęcie nie mogłoby istnieć indywidualnie i znaleźć jakieś sensowne odniesienie w innej teorii. Dobrze to widać na przykładzie planet, których masy są dosłownie zdefiniowane przez prawo powszechnego ciążenia i zasady dynamiki. Jeśli zdefiniujesz masę jako zdolność ciała do stawiania oporu pod działaniem siły to już wprowadzasz wszystkie te interpretacje z drugą zasadą dynamiki włącznie. Definicje mają to do siebie, że są używane tylko dla wygody i jak by się uprzeć to można się bez nich obyć. Tak samo można pozbyć się pojęcia masy. Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak absolutna masa, jest tylko stosunek mas, zaś stosunek mas zgodnie z tymi definicjami (prawami - zauważmy prawa stają się definicjami) to nic innego jak stosunek odwrotności przyśpieszeń, jakich te ciała doznają pod swoim wpływem w abstrakcyjnych warunkach. Wykonanie takiego pomiaru jest jednak w rzeczywistych warunkach niemożliwe, bo po pierwsze wszystko ma masę, po drugie nie wiadomo względem czego odnieść pomiar tych przyśpieszeń. Z tego wnioskuje, że to co naukowcy nazywają masą również nie ma żadnego desygnatu - jest tylko kolejnym teoretycznym, abstrakcyjnym elementem wymyślonym na potrzeby teorii, którym można do tego niezwykle swobodnie manipulować.

.
01-11-2016 03:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>To dlaczego działa mój telefon?
>Myślenie magiczne lub przypadek. Dany ciąg zdarzeń może być interpretowany jako przypadek lub w kategoriach magicznych zależnie od przyjętych w danej kulturze hipotez na temat działania świata. Wystarczy zapoznać się z definicją na Wikipedii, aby stało się oczywiste, że naukowe rozumowanie jest pewną formą właśnie takiego myślenia. Nie wierzysz ? Pisał o tym już szkocki antropolog James George Frazer:

W takim razie tworzysz tu błędne koło. Twoje wnioski muszą być w takiej sytuacji przypadkiem lub myśleniem magicznym. Jeśli to nawet faktyczna magia, to i tak nadal nie możesz tego stwierdzić, a jeśli przypadek, to tym bardziej. Każde stwierdzenie powodowałoby takie błędne koło, włącznie ze stwierdzeniem "to błędne koło".

I w pewnym sensie tak właśnie jest! Umysł analizujący sam siebie musi wpadać w błędne koła i potrzebę odwołania się do czegoś, co z kolei jest poznawane przez ten umysł. Pojawia się tu paradoks.

Jedynym wyjściem z paradoksu jest uznanie, że do poznania służy nam logika połączona z obserwacją. Istnieje świat realny, który leży poza naszymi zdolnościami poznawczymi (prawda ontologiczna). Możemy powiedzieć o tym jedynie to co zbadamy i stwierdzamy wtedy (żeby być poprawnym logicznie), że zaobserwowaliśmy to i to i wynika z tego logiczne to i to. Nie można powiedzieć (poza mową potoczną), że "jest to i to" i mówimy wtedy nie o ontologii, tylko o epistemologii.

Świat realny jest przekładany na język i logikę, ale umysł popełnia mnóstwo błędów, upraszcza, kieruje się także emocjami, które nie są logiczne i gdybyśmy je chcieli przetłumaczyć to wyszłoby "rwjketjtejitewqiweti". Niestety człowiek jest ułomny, bo ewolucja jest minimalistką i nie tworzy optymalnych organizmów, nie projektuje ich w żadnym celu, a jedynie weryfikuje losowe mutacje genów i losowo wymyślone memy.

Świat memów w głowie nie pokrywa się z prawdą ontologiczną w 100%, tylko w tylu ile jest potrzebne do przetrwania.

>Spróbuj wytłumaczyć jakiemuś szamanowi w Nigerii, że taniec deszczu nie działa, skoro zawsze prędzej czy później po takim tańcu deszcz spada.

Zapytałbym się szamana na czym dokładnie polega skuteczność jego tańca. Dokładnie, tzn ile czasu po nim ma spaść deszcz. Jeśli powie, że po 5 minutach, wykona taniec i spadnie deszcz, to pogratuluję i poproszę o powtórzenie doświadczenia kilka razy. Jeśli po wielu próbach zawsze będzie spadał deszcz po jego tańcu, to powiem, że taniec szamana wywołuje (kwantyfikator wielki) deszcz. Jeśli zazwyczaj będzie działało, ale czasem nie, to powiem, że taniec zwiększa szanse na pojawienie się deszczu. Jeśli szaman powie, że deszcz w końcu spadnie, to go wyśmieję i powiem, że bez tańca też w końcu spadnie. Nie wytłumaczę mu tego tylko jeśli ów szaman jest debilem.

Ten oto prosty model potwierdza lub wyklucza każdą teorię. Obserwacja, badanie korelacji. Potem wiemy, że z X wynika Y, albo może wynikać na 59%, a w połączeniu z czynnikiem Z wynika na 65%. Można sobie łatwo wyobrazić sytuację, że człowiek (za pomocą AI) zbada dokładnie wszystkie możliwe związki przyczynowo skutkowe. Jeśli uda się zaingerować w ludzki mózg żeby go usprawnić, a wszelkie możliwe dane będą we wspólnej chmurze i każdy będzie miał do nich dostęp, to będziesz sobie szedł ulicą, poziom spalin tyle i tyle, wilgotność powietrza tyle i tyle, powoduje to takie i takie skutki, więc trzeba zrobić to i to (wszechwiedza odebrałaby "prawo wyboru", które jest niczym innym jak ignorowaniem faktów, niewiedzą lub słuchaniem głosu emocji). Taki idealny świat zlikwidowałby cierpienie, ale także indywidualność. Wszystko byłoby takie samo - optymalne, a różnice dotyczyłyby jedynie kwestii, które w żaden sposób nie wpływają na wydajność.

W ogóle nie musiałeś tworzyć tych obliczeń (nawet nie chciało mi się tego analizować), bo myślenie indukcyjne sprawia, że umysł nie może być maszyną Turinga.

Sam świat też może być takim miksem losowości i determinizmu jak ludzki mózg. Warunki, w których żyjemy mogą być totalnie losowe. Losowy świat, który trwa przez jakiś okres czasu i zawiera zdeterminowane związki przyczynowo-skutkowe następnie odsiewa w częściowo zdeterminowany sposób losowo mutujące się organizmy.

Z chaosu muszą wyłonić się uporządkowane elementy i dlatego cokolwiek może istnieć.

>To że wydaje Ci się, że on źle rozumuje polega na tym, że masz inne hipotezy na temat działania świata.

Sprawdzone hipotezy, dające nam odpowiedzi na nasze pytania.

>A w samej zachodniej kulturze też przykłady się znajdą. Flogiston i teoria cieplika przecież się świetnie sprawdzały. W oparciu o tę ostatnią zbudowano nawet sinik Carnota.

Mechanizm w realnym świecie (prawda ontologiczna) to X.
Nasza pierwsza teoria na ten temat opisuje Y czyli 1/10000X
Na jej podstawie budujemy prosty wynalazek, dla którego jest nam potrzebny tylko ten ułamek wiedzy.
Okazuje się potem, że "prawda" (epistemologiczna) to Z. Z=1/100X
Możemy już zbudować bardziej skomplikowany wynalazek, ale nie możemy nadal zbudować funkcji, która zrobiłaby z niego jeszcze lepszy wynalazek.
Badamy dalej i okazuje się, że nie Z, a G, a powiedzmy że G=1/2X

Teorie ewoluują, a nowe i lepsze wyjaśniają nam też dlaczego poprzednia działała (bo jakiś jej element pokrywał się z prawdą).

I jeszcze jedna ważna rzecz jaka się tu sama nasuwa: dobre kłamstwo brzmi podobnie do prawdy, tak że "wewnętrzny antywirus" tego nie wykryje i umysł to przyjmie. Im człowiek jest mniej świadomy, to tym łatwiej stworzyć memy, które ów osobnik przyjmie. Najgłupsi wierzą w religię, Boga, a mądrzejsi korzystają z praktycznych modeli naukowych, które się sprawdzają, działają. Niekoniecznie trzeba w nie wierzyć. Im lepiej działający umysł, tym bardziej przypomina algorytm, a im głupszy tym większą rolę gra przypadek.

Wiele ludzkich zachowań i przekonań to mega prymitywne algorytmy, które są także łatwe do wywołania i przewidzenia. Cały umysł jednak tak nie może działać.
salek (4701 punktów)

>W ogóle nie musiałeś tworzyć tych obliczeń (nawet nie chciało mi się tego analizować), bo myślenie indukcyjne sprawia, że umysł nie może być maszyną Turinga.

Mógłbyś rozwinąć? W matematyce dowód indukcyjny jest po prostu pewną formalną procedurą. Dlaczego w przypadku myślenia miałoby być inaczej?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
pl.wikipedia.org/wiki/Indukcja_matematyczna

Cytat:
Dowody wykorzystujące metodę indukcji nazywa się dowodami indukcyjnymi, choć wbrew sugestywnej nazwie argumenty oparte na indukcji matematycznej nie są rozumowaniami indukcyjnymi, lecz dedukcyjnymi (podobnie jak cała matematyka).


pl.wikipedia.org/wiki/Rozumowanie_indukcyjne
salek (4701 punktów)
Hm.. rozumiem zatem, że istnieje jakaś zasada fizyczna, uniemożliwiająca maszynom posiadanie umysłu poprzez brak możliwości prowadzenia rozumowania dedukcyjnego, a więc i indukcyjnego. Może więc jeszcze jakiś link?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zasada fizyczna raczej nie. AI jest jeszcze póki co za słabe, ale już coś tam "myśli". pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczna_inteligencja

Człowiek to bubel natury, ale AI może rozwiązać ten problem.

Póki co głównym brudem społeczeństwa jest utożsamianie się z ego, czyli uproszczonym modelem jaki tworzy umysł jako komentarz do doświadczenia. Nie jestem zwierzęciem mającym świadomość. Jestem świadomością będącą wewnętrzną funkcją mojego zwierzęcego organizmu. Niestety ludziom ciężko to wytłumaczyć, czyli są jak boty.
salek (4701 punktów)
>Zasada fizyczna raczej nie.
Skąd więc teza, jaką zacytowałem?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Stąd, że jesteśmy bardziej zwierzętami niż "komputerami", a emocje niekoniecznie przekładają się na logiczne algorytmy i stąd, że myślenie indukcyjne opiera się na losowości. Nie wynika wcale z logiki i dopiero trzeba je poddać obróbce logicznej, czyli dedukcji.
salek (4701 punktów)
>Stąd, że jesteśmy bardziej zwierzętami niż "komputerami", a emocje niekoniecznie przekładają się na logiczne algorytmy
A muszą?
Albo z drugiej strony: dlaczego nie?

> stąd, że myślenie indukcyjne opiera się na losowości. Nie wynika wcale z logiki i dopiero trzeba je poddać obróbce logicznej, czyli dedukcji.
W definicjach jakie przytoczyłeś nie ma wzmianek o oparciu indukcji na losowości, natomiast relacja indukcji do dedukcji jest nieco inna, niż sugerujesz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Stąd, że jesteśmy bardziej zwierzętami niż "komputerami", a emocje niekoniecznie przekładają się na logiczne algorytmy
>A muszą?

Logiczne algorytmy mogą być lepsze lub gorsze. Całkowicie losowe informacje są z definicji bezwartościowe. Z drugiej strony emocje nie są całkowicie losowe, ale opierają się w dużej mierze na nielogicznych mechanizmach przyczynowo-skutkowych.

>Albo z drugiej strony: dlaczego nie?

Ewolucja. Emocje i instynkty poprzedzają pojawienie się logicznych części mózgu. Jak wiemy te części nie są ze sobą kompatybilne, dlatego gdy chcemy przemyśleć coś logicznie, musimy umieć wyciszyć emocje.

>> stąd, że myślenie indukcyjne opiera się na losowości. Nie wynika wcale z logiki i dopiero trzeba je poddać obróbce logicznej, czyli dedukcji.
>W definicjach jakie przytoczyłeś nie ma wzmianek o oparciu indukcji na losowości,

Jak to nie ma? Widzisz obiekt X. Dedukcja to rozbiór na czynniki pierwsze tego co wiemy o X i wykluczanie po kolei różnych opcji, które są nielogiczne. Indukcja to próba domyślenia się "znikąd" czegoś co może dotyczyć X mimo że nic o nim nie wiemy. Teorie indukcyjne muszą być weryfikowane za pomocą obserwacji i/lub dedukcji.

>natomiast relacja indukcji do dedukcji jest nieco inna, niż sugerujesz.

Jaka?
salek (4701 punktów)
>>>Stąd, że jesteśmy bardziej zwierzętami niż "komputerami", a emocje niekoniecznie przekładają się na logiczne algorytmy
>>A muszą?
>Logiczne algorytmy mogą być lepsze lub gorsze. Całkowicie losowe informacje są z definicji bezwartościowe. Z drugiej strony emocje nie są całkowicie losowe, ale opierają się w dużej mierze na nielogicznych mechanizmach przyczynowo-skutkowych.
Nielogicznych czy niepojętych?
Każda wystarczająco zaawansowana technologia wygląda jak magia - ze związkami przyczynowo-skutkowymi bywa podobnie, a coś niepojmowalnie inteligentnego będzie po prostu wydawało Ci się nielogicznie rozumującym wariatem.
Emocje - losowe? Hehe..

>>Albo z drugiej strony: dlaczego nie?
>Ewolucja. Emocje i instynkty poprzedzają pojawienie się logicznych części mózgu. Jak wiemy te części nie są ze sobą kompatybilne, dlatego gdy chcemy przemyśleć coś logicznie, musimy umieć wyciszyć emocje.
Rozumować logicznie potrafią nie tylko ludzie, a ewolucja nie wyeliminowała tych prymitywnie nielogicznych emocji.. czasem nawet ma się wrażenie, że mając wybór ludzie korzystają raczej z emocji, niż z logiki. Jak sądzisz, dlaczego?

A swoją drogą zauważyłeś, że oba powyższe to dwie strony tego samego medalu?

>>W definicjach jakie przytoczyłeś nie ma wzmianek o oparciu indukcji na losowości,
>Jak to nie ma?
>>natomiast relacja indukcji do dedukcji jest nieco inna, niż sugerujesz.
>Jaka?
Mam wrażenie nie że zajrzałeś nawet do linków, jakie nonszalancko i bez komentarza mi wytknąłeś wcześniej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Logiczne algorytmy mogą być lepsze lub gorsze. Całkowicie losowe informacje są z definicji bezwartościowe. Z drugiej strony emocje nie są całkowicie losowe, ale opierają się w dużej mierze na nielogicznych mechanizmach przyczynowo-skutkowych.
>Nielogicznych czy niepojętych?
>Każda wystarczająco zaawansowana technologia wygląda jak magia - ze związkami przyczynowo-skutkowymi bywa podobnie, a coś niepojmowalnie inteligentnego będzie po prostu wydawało Ci się nielogicznie rozumującym wariatem.

Zależy z jakiego punktu widzenia nielogiczne. To, że działają tak, a nie inaczej, da się pewnie logicznie wytłumaczyć. Zapewniały jakieś minimum przetrwania, zanim jeszcze organizmy zaczęły myśleć logicznie. Jak to musiało wyglądać? Jakoś losowo, np przypadkowo tworzyły się różne mutacje i jedne organizmy uciekały przed lwem, a drugie nie i były zjadane. Ewolucja zweryfikowała więc pewne mutacje dające emocje ucieczki przed lwem, bo tamte wyginęły. To, że powstały takie, a nie inne jest losowe (odpowiednik indukcji), ale to, że przetrwała emocja ucieczki przed lwem wynika z weryfikacji przez środowisko (odpowiednik dedukcji). To nie działa jednak czysto, że przetrwały tylko te emocje, które były potrzebne. Wręcz przeciwnie - wytworzyło się dużo syfu wynikającego z emocji. Żeby istniała emocja ucieczki przed lwem, mogły się wytworzyć także inne niepotrzebne emocje.

Próba wytłumaczenia własnych emocji w logiczny sposób... tu się zaczynają schody. Najprościej jest wyjaśnić negatywne rzeczy typu złość, smutek. Pozytywne już ciężej. Umysł tworzy racjonalizacje żeby wyjaśnić sobie jakoś dlaczego coś ma wartość. Taki szajs jak ego nie ma żadnej wartości, a jednak większość ludzi dąży do tego żeby czuć się kimś lepszym od reszty, choć przecież to nielogiczne. Wiele emocji jest łatwych do zrozumienia dlatego, że wiemy jak ludzie reagują w danych sytuacjach. Nie wiemy często dlaczego tak reagują, dlaczego czują dane emocje. Ludzki umysł w wielu sytuacjach działa absurdalnie. Manipulatorzy wiedzą jak to wykorzystywać.

>Emocje - losowe? Hehe..

No tak. Czemu "hehe"?

>Rozumować logicznie potrafią nie tylko ludzie

No i? Pies czy kot też mają jakieś zalążki logiki, ale nie wiem co to wnosi do dyskusji.

>a ewolucja nie wyeliminowała tych prymitywnie nielogicznych emocji..

No nie wyeliminowała, bo jest minimalistką i zostawia syf, byle udało się rozmnożyć. Dlatego właśnie ludzie kłamią, gwałcą, kradną, piją, podejmują działania mające na celu polepszyć ich wizerunek, myślą co inni o nich pomyślą. Z plusów tych nielogicznych emocji można wymienić motywację. Wiele osób żyje szczęśliwie tylko dlatego, że nie dopuszcza do siebie prawdy i angażuje się emocjonalnie w rzeczy, które nie mają żadnego sensu z pkt widzenia logiki.

>czasem nawet ma się wrażenie, że mając wybór ludzie korzystają raczej z emocji, niż z logiki. Jak sądzisz, dlaczego?

No jak to dlaczego? Bo są prymitywami. Trudno nie być mizantropem obserwując te emocje i tłumaczenia plebsu.

>A swoją drogą zauważyłeś, że oba powyższe to dwie strony tego samego medalu?

Nie.

>>>W definicjach jakie przytoczyłeś nie ma wzmianek o oparciu indukcji na losowości,
>>Jak to nie ma?
>>>natomiast relacja indukcji do dedukcji jest nieco inna, niż sugerujesz.
>>Jaka?
>Mam wrażenie nie że zajrzałeś nawet do linków, jakie nonszalancko i bez komentarza mi wytknąłeś wcześniej.

Dlatego też proszę o wyjaśnienie jaka, bo bez tego nie dowiem się skąd wynika Twoje dziwne wrażenie. Nonszalancko i bez komentarza? Zobacz, to właśnie było Twoje emocjonalne nielogiczne tłumaczenie
salek (4701 punktów)
>>Emocje - losowe? Hehe..
>No tak. Czemu "hehe"?
'Losowy' to chyba ostatnie określenie chyba najbardziej podstawowego mechanizmu centralnego układu nerwowego, jakiego bym użył. Zdarza Ci się odczuwać dajmy na to strach zupełnie bez żadnego powodu?

>>a ewolucja nie wyeliminowała tych prymitywnie nielogicznych emocji..
>No nie wyeliminowała, bo jest minimalistką i zostawia syf, byle udało się rozmnożyć.
Gdyby logika dawała wielką przewagę, to ewolucja szybko zminimalizowałaby wpływ emocji nawet u byle kota. Coś jak śmieciowe DNA i pływacz karłowaty.

>>Mam wrażenie nie że zajrzałeś nawet do linków, jakie nonszalancko i bez komentarza mi wytknąłeś wcześniej.
>Dlatego też proszę o wyjaśnienie jaka, bo bez tego nie dowiem się skąd wynika Twoje dziwne wrażenie. Nonszalancko i bez komentarza? Zobacz, to właśnie było Twoje emocjonalne nielogiczne tłumaczenie
Możesz to oczywiście to sobie tak tłumaczyć. Ale, ale.. nawet zacytowałeś odpowiedni fragment.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Emocje - losowe? Hehe..
>>No tak. Czemu "hehe"?
>'Losowy' to chyba ostatnie określenie chyba najbardziej podstawowego mechanizmu centralnego układu nerwowego, jakiego bym użył. Zdarza Ci się odczuwać dajmy na to strach zupełnie bez żadnego powodu?

Podstawowego mechanizmu? Raczej prymitywizmu. Strach bez powodu? Nie, ale są inne emocje odczuwalne z głupich powodów i choć świadomie wiem, że tak nie powinno być, nie mogę w to ingerować.

>>>a ewolucja nie wyeliminowała tych prymitywnie nielogicznych emocji..
>>No nie wyeliminowała, bo jest minimalistką i zostawia syf, byle udało się rozmnożyć.
>Gdyby logika dawała wielką przewagę, to ewolucja szybko zminimalizowałaby wpływ emocji nawet u byle kota. Coś jak śmieciowe DNA i pływacz karłowaty.

Nie wyeliminowałaby, bo to za trudna mutacja. Może za x milionów lat wyeliminuje, choć prędzej zrobi to rozwój AI za jakieś kilkadziesiąt lat.


>Możesz to oczywiście to sobie tak tłumaczyć. Ale, ale.. nawet zacytowałeś odpowiedni fragment.

No rzucasz jakieś hasło, a potem nie potrafisz uzasadnić. Głupio tak.
salek (4701 punktów)
>>Możesz to oczywiście to sobie tak tłumaczyć. Ale, ale.. nawet zacytowałeś odpowiedni fragment.
>No rzucasz jakieś hasło, a potem nie potrafisz uzasadnić. Głupio tak.
Cytat sam rzuciłeś, by potem twierdzić co innego, więc nie wytykaj mi braku uzasadnień. Tak robić to rzeczywiście głupio.. Obawiam się zatem, że nawet gdybym podetkał Ci Twój cytat pod nos - dalej udawałbyś Greka. Dlatego miło mi się gadało, ale dla mnie już wystarczy.

Miłego dnia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cytat sam rzuciłeś, by potem twierdzić co innego, więc nie wytykaj mi braku uzasadnień.

Że co? Piszesz od rzeczy.

>Tak robić to rzeczywiście głupio.. Obawiam się zatem, że nawet gdybym podetkał Ci Twój cytat pod nos - dalej udawałbyś Greka.

To nie gdybaj i nie zgrywaj Nostradamusa, tylko napisz o jaki cytat Ci chodzi, bo zupełnie Cię teraz nie rozumiem.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>W takim razie tworzysz tu błędne koło. Twoje wnioski muszą być w takiej sytuacji przypadkiem lub myśleniem magicznym. Jeśli to nawet faktyczna magia, to i tak nadal nie możesz tego stwierdzić, a jeśli przypadek, to tym bardziej. Każde stwierdzenie powodowałoby takie błędne koło, włącznie ze stwierdzeniem "to błędne koło".

Chodzi Ci o to niby "błędne koło" relatywizmu ? Coś takiego nie ma miejsca, bo ja argumentuje ad hominem. Kiedy zwracam się do Racjonalistów mogę używać racjonalnych argumentów ! Mogę używać pojęć takich jak "algorytm", "maszyna Turinga", "rozumowanie przekątniowe" i wewnątrz tych systemów wykazywać ich niespójność przy pomocy naukowych bądź matematycznych argumentów. Oczywiście, niektórzy skrajni konstruktywiści powiedzieliby, że matematyka również jest powstałym w wyniku uwarunkowań społecznych rytuałem magicznym. Ludzie, którzy nie akceptują tych szamańskich praktyk np. nie wierząc, że 2+2=4 podlegają brutalnemu wykluczeniu ze zideologizowanej wspólnoty. Akceptacja danych metod argumentacji jest wyrazem panującej w danym okresie mody. Kiedyś rozumiano matematykę intuicyjnie, potem przyszły czasy większej formalizacji, która została jednak wyraźnie nadszarpnięta wymyśleniem twierdzeń limitacyjnych. W chwili obecnej popularne są np. dowody "nie wprost", ale np. za 20 lat one mogą nie być akceptowane, bo przyjdzie moda np. na dowody "rysunkowe" bądź "tabelkowe". Oczywiście, oczywiście. Jestem tego świadomy. Tyle, że ja argumentuje ad hominem i nie rusza mnie to.

>Nie wytłumaczę mu tego tylko jeśli ów szaman jest debilem

Być może w tym wypadku faktycznie szaman jest debilem, ale mi chodzi o to, że dany rodzaj myślenia magicznego może polegać na wychwyceniu jakiejś głębokiej korelacji, która jednak z zewnątrz jest niezrozumiała i odbierana jako przypadek. Ile prób musiałoby się zakończyć sukcesem, aby Cię przekonać ? I jaki musiałby być margines okresu w którym deszcz spada ?

Dobrego przykładu dostarcza polska Wikipedia:

Cytat:
Myślenie magiczne - pojęcie z zakresu psychologii i psychiatrii określające taką treść rozumowania, w którym (w przekonaniu podmiotu) myślenie jest tożsame z działaniem. Na przykład życzenie komuś śmierci powoduje (w przekonaniu podmiotu), że ten ktoś umiera (zobacz też: myślenie życzeniowe). Innym przykładem może być myślenie w rodzaju "kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie" (mimo że w rzeczywistości gaśnie także wtedy, kiedy przechodzą inni/nikt nie przechodzi).

źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Myślenie_magiczne


Możemy zauważyć uderzające podobieństwo do tworzenia teorii przy pomocy rozumowania indukcyjnego:

1. Wykonujemy skończoną ilość eksperymentów (np. od wielu lat latarnia zawsze gaśnie dokładnie w momencie gdy wychodzę z bramy swojego miejsca pracy)
2. Tworzymy prawdę o charakterze uniwersalnym: "Latarnia zawsze gaśnie, gdy coś koło niej przemieszcza się".
3. Wykonujemy nowy, nietrywialny eksperyment na potwierdzenia naszej teorii. Na przykład wyjeżdżamy tym razem autem.

Mamy więc potwierdzoną teorie, którą nawet możemy w przyszłości wykorzystywać. Jednak działa ona zupełnie przypadkowo z punktu widzenia innej interpretacji. Racjonaliści mogą powiedzieć, że latarnia ma np. wyłącznik czasowy. Także nasza teoria wyłapała jedynie pewną korelacje uzależnioną od wielu zmiennych (np. godziny wyjścia z pracy), niemniej lokalna stałość tych zmiennych pozwala na lokalne stosowanie tej teorii. W fizyce nietrudno znaleźć identyczne przykłady:

"kiedy podgrzewam wodę do 100 °C, powoduję, że ona wrze"

Wyłapaliśmy więc korelację użyteczną lokalnie, lecz wzięta dosłownie łatwo poddaje się falsyfikacji. Zależność ta jest bowiem bardziej skomplikowana. Jej dokładniejsza postać to np. równanie Clausiusa-Clapeyrona. Wyjście o innej godzinie z bramy jest własnie odpowiednikiem przeprowadzenia eksperymentu pod innym ciśnieniem.

>Ten oto prosty model potwierdza lub wyklucza każdą teorię. Obserwacja, badanie korelacji. Potem wiemy, że z X wynika Y, albo może wynikać na 59%, a w połączeniu z czynnikiem Z wynika na 65%.

Stosując powyższe rozumowanie mógłbyś nigdy nie obalić, teorii, że "kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie". W zasadzie to nawet uzasadnionym byłoby jej nie obalać, skoro działa. Dokładnie taką samą postać mają teorie naukowe, gdzie również nie da się odróżnić "przypadkowego" następstwa zdarzeń od przyczynowości.

>Mechanizm w realnym świecie (prawda ontologiczna) to X.
>Nasza pierwsza teoria na ten temat opisuje Y czyli 1/10000X
>Na jej podstawie budujemy prosty wynalazek, dla którego jest nam potrzebny tylko ten ułamek wiedzy.
>Okazuje się potem, że "prawda" (epistemologiczna) to Z. Z=1/100X
>Możemy już zbudować bardziej skomplikowany wynalazek, ale nie możemy nadal zbudować funkcji, która zrobiłaby z niego jeszcze lepszy wynalazek.
>Badamy dalej i okazuje się, że nie Z, a G, a powiedzmy że G=1/2X

Dokładnie tak samo to wygląda w przykładzie z myśleniem magicznym, który podałem.

>Teorie ewoluują, a nowe i lepsze wyjaśniają nam też dlaczego poprzednia działała (bo jakiś jej element pokrywał się z prawdą).

Identycznie było w przykładzie z myśleniem magicznym, który podałem.

>I jeszcze jedna ważna rzecz jaka się tu sama nasuwa: dobre kłamstwo brzmi podobnie do prawdy, tak że "wewnętrzny antywirus" tego nie wykryje i umysł to przyjmie. Im człowiek jest mniej świadomy, to tym łatwiej stworzyć memy, które ów osobnik przyjmie.

W zasadzie wszystkie poglądy to w pewnym sensie memy. Może sama idea memów musiałaby być memem ? Według mnie proces ich rozprzestrzeniania w wersji racjonalnej wyglądałby tak. Jeśli natrafię na memy, których przy pomocy argumentacji nie potrafię obalić to je przyjmuje. Niemniej samo uznanie prawidłowości danej argumentacji może zależeć już od tych memów, których jestem nosicielem.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi Ci o to niby "błędne koło" relatywizmu ? Coś takiego nie ma miejsca, bo ja argumentuje ad hominem. Kiedy zwracam się do Racjonalistów mogę używać racjonalnych argumentów !

Nie no spoko, bo ad hominem to najlepszy sposób dyskusji, natomiast z czego wynika to, że działasz akurat w ten sposób? Czy nie właśnie dlatego, że to wynika z logiki i racjonalizmu? Przy czym racjonalizm jest jeden, a "racjonalizmów" jest tylu ilu "racjonalistów". Każdy jest skazany na bycie "racjonalistą", niestety. Jako gatunek ludzki jesteśmy zbyt gówniani żeby myśleć na poziomie czystych idei. Do tego niezbędna byłaby wiedza, której póki co nie jesteśmy w stanie posiąść. Uważam, że każdy powinien dążyć do bycia racjonalistą, mimo iż jest to nieosiągalny ideał.

Jednocześnie każdy system pojęć jest samowywrotny, bo odwołuje się sam do siebie. Nie można ocenić użyteczności mapy bez terenu. Racjonalizm i logika to taki gps prowadzący nas przez życie. Czyste idee w oderwaniu od rzeczywistości są bezużyteczne. Rzeczywistość bez logiki, racjonalizmu i uporządkowania jest dużo gorsza od rzeczywistości, którą potrafimy wyjaśnić realnie działającymi modelami. Te modele oceniamy poprzez porównania do: obserwacji doświadczenia i do innych modeli. Uniwersalnym sposobem oceny jest właśnie racjonalizm i logika, głównie oparta na dedukcji, więc ad hominem to dobry sposób, ale uniemożliwiający wtedy ucieczkę od posługiwania się logiką. Gdy wywód jest nielogiczny, to od razu nadaje się do odrzucenia.

>>Nie wytłumaczę mu tego tylko jeśli ów szaman jest debilem
>Być może w tym wypadku faktycznie szaman jest debilem, ale mi chodzi o to, że dany rodzaj myślenia magicznego może polegać na wychwyceniu jakiejś głębokiej korelacji, która jednak z zewnątrz jest niezrozumiała i odbierana jako przypadek. Ile prób musiałoby się zakończyć sukcesem, aby Cię przekonać ? I jaki musiałby być margines okresu w którym deszcz spada ?

Schemat jest bardzo prosty. Obserwacja bez czynnika X, a potem obserwacja z czynnikiem X i odnotowanie różnic i mamy wpływ czynnika X. Można obliczyć jego skuteczność w procentach, a im dłuższa obserwacja tym bardziej dokładny jest nasz wskaźnik. Możliwe jest uzyskanie błędnego wyniku, gdy wpływ będą mieć inne, nieuwzględnione przez nas czynniki. W takich badaniach opartych na obserwacji jest też duża szansa na odwrócenie skutku i przyczyny, np w grupie osób palących marihuanę odnotowaną większą ilość ludzi z syndromem amotywacyjnym. Prosta interpretacja byle plebejskiego naukowca brzmi zazwyczaj "marihuana prowadzi do wystąpienia syndromu amotywacyjnego". Tymczasem wiele wskazuje na to, że jest na odwrót i marihuana nie wywołuje takich objawów, ale za to w grupie osób mających ten syndrom zdecydowanie większy procent sięga po marihuanę, co wpływa na ogólny wynik w grupach palaczy.

Czyli potrzebna jest duży obszar i czas badań, bo na wycinkach można uzyskiwać fałszywe wyniki. Ludzka intuicja bardzo często jest oparta na takich wycinkach, ale emocjonalne obszary mózgu u wielu mają przewagę nad logicznymi, przez co ludzie mając nawet dostęp do badań wierzą, że to oni mają rację, a badania się mylą.

Często ludzie mówią "te badania są bezwartościowe bo jedne przeczą drugim". Należy wtedy odpowiedzieć, że bezwartościowe mogą być jedynie wnioski danych naukowców, ale same badania są wartościowe i razem do kupy pokazują niejednoznaczność badanych mechanizmów lub naszą małą wiedzę na ich temat.

>Możemy zauważyć uderzające podobieństwo do tworzenia teorii przy pomocy rozumowania indukcyjnego:
>1. Wykonujemy skończoną ilość eksperymentów (np. od wielu lat latarnia zawsze gaśnie dokładnie w momencie gdy wychodzę z bramy swojego miejsca pracy)

Im większa ilość eksperymentów tym ten czynnik jest mniejszy.

>2. Tworzymy prawdę o charakterze uniwersalnym: "Latarnia zawsze gaśnie, gdy coś koło niej przemieszcza się".

Powiedziałbym, że tworzymy model myślenia, który przykładamy do rzeczywistości tak jak linijkę do badanego obiektu. Sprawdzamy czy doświadczenie pasuje do tego modelu. Niestety z góry przyjęty błędny model może dawać pozornie potwierdzające go obserwacje, a sam fakt uwierzenia w niego może naginać obserwacje rzeczywistości pod ten model, wycinając ze świadomości to co jest dla niego niewygodne. I tu jest sedno mojego ataku na myślenie plebsu. Większość przyjmuje z góry błędne modele bez weryfikacji (czyli wierzy) i nie da się im wytłumaczyć wtedy niczego. Racjonalista to lepszy typ człowieka, bo neguje sam siebie i swoje przekonania. Nie pozwala sobie na wiarę w absurdy, ale niewiedza i nieświadomość nie dają mu spokoju. Musi myśleć i analizować, gdy bezmyślne otoczenie je szarlotkę i rozmawia o kotkach, klęczy w kościele, albo łyka jak pelikan papkę, którą serwują mu media.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>3. Wykonujemy nowy, nietrywialny eksperyment na potwierdzenia naszej teorii. Na przykład wyjeżdżamy tym razem autem.
>Mamy więc potwierdzoną teorie, którą nawet możemy w przyszłości wykorzystywać. Jednak działa ona zupełnie przypadkowo z punktu widzenia innej interpretacji.

Więc mamy intelektualny obowiązek aby porównywać między sobą modele i sprawdzać, który więcej wyjaśnia. Z drugiej strony można też wyjaśniać błędność religii, myślenia lewaków i innych ludzi i robić to w prawidłowy sposób, ale samemu nie wiedzieć jaka jest prawda lub mylić się co do niej.

>Racjonaliści mogą powiedzieć, że latarnia ma np. wyłącznik czasowy. Także nasza teoria wyłapała jedynie pewną korelacje uzależnioną od wielu zmiennych (np. godziny wyjścia z pracy), niemniej lokalna stałość tych zmiennych pozwala na lokalne stosowanie tej teorii. W fizyce nietrudno znaleźć identyczne przykłady:
>"kiedy podgrzewam wodę do 100 °C, powoduję, że ona wrze"Wyłapaliśmy więc korelację użyteczną lokalnie, lecz wzięta dosłownie łatwo poddaje się falsyfikacji. Zależność ta jest bowiem bardziej skomplikowana. Jej dokładniejsza postać to np. równanie Clausiusa-Clapeyrona. Wyjście o innej godzinie z bramy jest własnie odpowiednikiem przeprowadzenia eksperymentu pod innym ciśnieniem.

Zależy jaką wagę ma w tej sytuacji godzina. Eksperyment szerszy od innego może i tak być nieszczegółowy w porównaniu do jeszcze innych.

>>Ten oto prosty model potwierdza lub wyklucza każdą teorię. Obserwacja, badanie korelacji. Potem wiemy, że z X wynika Y, albo może wynikać na 59%, a w połączeniu z czynnikiem Z wynika na 65%.
>Stosując powyższe rozumowanie mógłbyś nigdy nie obalić, teorii, że "kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie". W zasadzie to nawet uzasadnionym byłoby jej nie obalać, skoro działa. Dokładnie taką samą postać mają teorie naukowe, gdzie również nie da się odróżnić "przypadkowego" następstwa zdarzeń od przyczynowości.

Nie do końca, bo jeśli masz szersze obserwacje to okazuje się, że Twój czynnik jest tak samo ważny jak przelot wróbla koło innej latarni kilka ulic dalej. Teoria, która sprawdza się przypadkowo zbyt mało razy to błąd statystyczny, dlatego trzeba ustalić jakąś granicę, która odróżnia czynniki losowe od tych mających realny wpływ.

>>Mechanizm w realnym świecie (prawda ontologiczna) to X.
>>Nasza pierwsza teoria na ten temat opisuje Y czyli 1/10000X
>>Na jej podstawie budujemy prosty wynalazek, dla którego jest nam potrzebny tylko ten ułamek wiedzy.
>>Okazuje się potem, że "prawda" (epistemologiczna) to Z. Z=1/100X
>>Możemy już zbudować bardziej skomplikowany wynalazek, ale nie możemy nadal zbudować funkcji, która zrobiłaby z niego jeszcze lepszy wynalazek.
>>Badamy dalej i okazuje się, że nie Z, a G, a powiedzmy że G=1/2X
>Dokładnie tak samo to wygląda w przykładzie z myśleniem magicznym, który podałem.

Nie, bo z obserwacji nie będzie wynikało potwierdzanie się myślenia magicznego.

>W zasadzie wszystkie poglądy to w pewnym sensie memy. Może sama idea memów musiałaby być memem ? Według mnie proces ich rozprzestrzeniania w wersji racjonalnej wyglądałby tak. Jeśli natrafię na memy, których przy pomocy argumentacji nie potrafię obalić to je przyjmuje. Niemniej samo uznanie prawidłowości danej argumentacji może zależeć już od tych memów, których jestem nosicielem.

Tak, więc najlepiej do weryfikacji stosować logikę, a teoria nieobalona musi być jeszcze użyteczna, bo np istnienia latającego potwora spaghetti też nie obalisz w 100%.
tarkos (10757 punktów)
>"Czy umysł jest równoważny pewnej (oczywiście bardzo złożonej) maszynie Turinga ?"
1. Czy maszyna Turinga może wykonywać operacje na własnym programie (zmieniać listę rozkazów)?
2. Czy "odpowiednia złożoność" maszyny obejmuje funkcjonowanie w środowisku innych maszyn, które modyfikują jej program?

> nie da się symulować algorytmicznie pewnej funkcji umysłu
Powiedzmy, że umysł potrafi się 'wymykać'.
> jeśli umysł jest częścią świata to również i cały świat działa niealgorytmicznie.
Dlaczego cecha części świata miałaby ustalać własności reszty?
Np. stąd, że niektóre fragmenty świata żyją ma wynikać, iżby cały świat był żywy?
>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
Raczej błędne byłyby tylko zbyt sztywne modele psychologiczne.
>
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>"Czy umysł jest równoważny pewnej (oczywiście bardzo złożonej) maszynie Turinga ?"
>1. Czy maszyna Turinga może wykonywać operacje na własnym programie (zmieniać listę rozkazów)?

Na najniższym poziomie rozkazy muszą być wprowadzone na stałe, to chyba oczywiste.
Niemniej z tym można zrobić bardzo dużo.
Dowolny program wykonywany na komputerze (w dzisiejszym sensie tego słowa) jest sprowadzalny do maszyny Turinga.

A Windowsy przecież potrafią się aktualizować !
A więc na wyższym poziomie abstrakcji odpowiedź na Twoje pytanie jest pozytywna.

>2. Czy "odpowiednia złożoność" maszyny obejmuje funkcjonowanie w środowisku innych maszyn, które modyfikują jej program?

To coś jak internet !

Tak, myślę, że internet jako całość można by sprowadzić do jednej wielkiej maszyny Turinga, jeśli uwzględnilibyśmy jedynie te serwery, które działają bez udziału człowieka.

A możemy sobie wyobrazić dwa komputery połączone jakimś powiedzmy kablem.
One też ze sobą współpracują.
I można te dwa komputery sprowadzić do jednej maszyny Turinga.

Lecz bardziej bym tu mówił nie o modyfikowaniu programu, ale bardziej o danych wejściowych/ wyjściowych.
Co sobie maszyna z nimi zrobi to już jej sprawa.

Tak naprawdę bardzo ciężko wymyślić proces (lub układ procesów), który nie byłby sprowadzalny do maszyny Turinga. Prawdopodobnie wszystkie dotychczas wymyślone modele naukowe są do niej sprowadzalne. Jednym z przykładów maszyn niealgorytmicznych może być maszyna Turinga z wyrocznią. Od zwykłej różni się jedynie tym, że posiada pewną nierekurencyjną procedurę typu "powiedz mi czy maszyna o numerze n zatrzyma się dla danych m". Oczywiście obecnie jedyne znane przykłady "wyroczni" to ludzkie umysły.

>> nie da się symulować algorytmicznie pewnej funkcji umysłu
>Powiedzmy, że umysł potrafi się 'wymykać'.

Własnie tak mi się wydaje.

>> jeśli umysł jest częścią świata to również i cały świat działa niealgorytmicznie.
>Dlaczego cecha części świata miałaby ustalać własności reszty?

Faktycznie, nie musi ! To wszystko przez naukową indoktrynacje, która odcisnęła w mej psychice nieusuwalne piętno redukcjonizmu.

>Np. stąd, że niektóre fragmenty świata żyją ma wynikać, iżby cały świat był żywy?

Sęk w tym, że te niealgorytmiczne procesy dość mocno propagują. Ludzie się poruszają, nawet wystrzeliwują graty w kosmos. To wszystko wydaje się mieć wpływ na resztę świata. Patrz: efekt motyla. A czym jest życie to kwestia definicji.

>>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
>Raczej błędne byłyby tylko zbyt sztywne modele psychologiczne.
>>

Często się słyszy argumenty od redukcjonistów, ze jeśli model standardowy dobrze koreluje zmiany stanów skupienia, to pewnie dobrze koreluje tez działanie mózgu (bo mózg też oczywiście dogmatycznie utożsamiają z umysłem). Postanowiłem wiec odwrócić to rozumowanie na ich niekorzyść. Może być przecież tak, że świat z natury jest niealgorytmiczny a procesy algorytmiczne jawią się jedynie na powierzchni zjawisk (tak jak fizyka statystyczna nie jest widoczna z punktu widzenia fizyki fenomenologicznej)

.
tarkos (10757 punktów)
>.. możemy sobie wyobrazić dwa komputery połączone jakimś powiedzmy kablem.
>One też ze sobą współpracują.
>I można te dwa komputery sprowadzić do jednej maszyny Turinga.
Przy kablu podłączony 'na sztywno', zapewne tak.
Co się jednak stanie, gdy komputery będą dysponować instrukcją odłączania/podłączania kabla?
Jeśli maszyn będzie więcej, to może dojść do ich grupowania się - niektóre z niektórymi będą utrzymywać połączenie, a z niektórymi nie. To już wygląda na ciekawszą strukturę, nieredukowalną do jednej maszyny.
>Tak naprawdę bardzo ciężko wymyślić proces (lub układ procesów), który nie byłby sprowadzalny do maszyny Turinga.
Dla układu wielu (n) maszyn, spiętych odłączalnymi kablami, liczba możliwych połączeń między nimi (różnych ich grup) będzie rzędu 2n. To zawsze więcej od n. Jeśli nawet poszczególne komputery dysponowałyby nieskończonymi możliwościami, to i tak żaden nie jest w stanie objąć całości sieci.

[Wynika to zresztą z przywołanego przez Ciebie rozumowania przekątniowego i wydaje się niezłą przesłanką przeciw naiwnemu redukcjonizmowi.]

> Może być przecież tak, że świat z natury jest niealgorytmiczny a procesy algorytmiczne jawią się jedynie na powierzchni zjawisk
Może być i tak, że algorytmy odpowiednie dla obiektów świata nie dają się przełożyć na algorytmy dotyczące relacji między obiektami - obiekty i relacje to jakby różne, niewspółmierne światy.
>
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Przy kablu podłączony 'na sztywno', zapewne tak.
>Co się jednak stanie, gdy komputery będą dysponować instrukcją odłączania/podłączania kabla?
>Jeśli maszyn będzie więcej, to może dojść do ich grupowania się - niektóre z niektórymi będą >utrzymywać połączenie, a z niektórymi nie. To już wygląda na ciekawszą strukturę, nieredukowalną do jednej maszyny.

Samo podłączenie na stałe nie może osłabić układu maszyn ! Przecież rozważając taki układ nigdzie nie wprowadzamy założenia, że maszyny muszą z tego połączenia cały czas korzystać. W ogóle nie muszą z niego korzystać.

Jak w ogóle można myśleć, że dodawanie niezależnych maszyn coś tu zmienia ? Przecież długość taśmy jest nieograniczona. Możesz wykonać obliczenie w jednym rejonie taśmy (to jest to co byś robił ma maszynie T1) następnie przesuwasz się na drugi koniec taśmy (realizujesz algorytm który wykonywałaby T2). W ten sposób możesz połączyć ze sobą dowolną skończoną ilość algorytmów w jednej maszynie. Możesz tak się przesuwać również podczas obliczeń jeśli np . wykonanie danej części algorytmu jest uzależnione od postępu w drugim.

>Dla układu wielu (n) maszyn, spiętych odłączalnymi kablami, liczba możliwych połączeń między nimi (różnych ich grup) będzie rzędu 2n. To zawsze więcej od n.

Obliczenia równoległe lub niedeterministyczne mogą polepszać złożoność, ale nie sprawią, że niemożliwe stanie się możliwe, gdyż same redukują się do deterministycznych maszyn Turinga. To samo jest z tymi "sieciami neuronowymi". To też jest po prostu pewien rodzaj maszyn Turinga (choćby dlatego, że można je symulować, na komputerze).

>Jeśli nawet poszczególne komputery dysponowałyby nieskończonymi możliwościami, to i tak żaden nie jest w stanie objąć całości sieci.

W jaki sposób miałoby to pomóc ? Kabel odłączony = kabel nieużywany. To nie jest żadne nowe rozwiązanie.

>[Wynika to zresztą z przywołanego przez Ciebie rozumowania przekątniowego i wydaje się niezłą przesłanką przeciw naiwnemu redukcjonizmowi.]

A dlaczego to z tego wynika ? Samo w sobie rozumowanie przekątniowe niczego nie dowodzi.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
> bo w tym wypadku ∞*0=0.

Przecież to jest standardowy symbol nieoznaczony, więc nieprawda.

Pewnie stąd te dalsze - idiotyczne wnioski.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>> bo w tym wypadku ∞*0=0.
>Przecież to jest standardowy symbol nieoznaczony, więc nieprawda.

No i cóż z tego, że to "standardowy symbol nieoznaczony" ? U mnie jest jak najbardziej oznaczony ! Skoro uważasz, że ∞*0=0 nie może być prawdą to tylko o Tobie świadczy - tą wartość można przewidzieć w zależności od danej funkcji. Jak nie wierzysz to sobie zamiast ∞ oznaczaj -1, -2, serduszko, kółko, kwadracik, cokolwiek !

>Pewnie stąd te dalsze - idiotyczne wnioski.

Coś usłyszałaś ale chyba nie wiesz nawet w którym kościele dzwoni ! Czy jeżeli jakiś sposób liczenia granicy sprowadza się do problemu ∞*0 to oznacza że funkcja nie ma w tym punkcie granicy ? Czy my tu liczymy jakąś granicę ?

Czy gdybym pod ∞*0 podstawił jakąkolwiek inną wartość liczbową to dowód by nie przeszedł ?
Chyba w Twoich snach !

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>No i cóż z tego, że to "standardowy symbol nieoznaczony" ? U mnie jest jak najbardziej oznaczony ! Skoro uważasz, że ∞*0=0 nie może być prawdą to tylko o Tobie świadczy - tą wartość można przewidzieć w zależności od danej funkcji. Jak nie wierzysz to sobie zamiast ∞ oznaczaj -1, -2, serduszko, kółko, kwadracik, cokolwiek !

A to już chyba raczej wybitnie Twój osobisty problem jakiej funkcji tam użyłeś.

Ja nie mam problemów z algorytmiką, czy też z jej 'implementacją' - w języku informatycznym.

>Chyba w Twoich snach !

Raczej w Twoich snach tak jest i nie tylko tak, bowiem śnisz zapewne znacznie szerzej:
0/0 = 1
inf/inf = 1
0^inf = 1
inf^0 = 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

Przecież ja tu nie liczę nic konkretnego. Zrozum kobito ! Ja na macierzy mogę wykonać dowolne przekształcenie, choćby takie, że wartości <= 10 przechodzą na 0 a reszta na 1. I co ? Też byś się uczepiła, że 0 nie równa się 10 ? Gdyby H istniał to żadna taka transformacja nie mogłaby doprowadzić do sprzeczności. To nie rachunek różniczkowy, tu wystarczy logicznie myśleć...

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Przecież ja tu nie liczę nic konkretnego. Zrozum kobito ! Ja na macierzy mogę wykonać dowolne przekształcenie, choćby takie, że wartości <= 10 przechodzą na 0 a reszta na 1. I co ? Też byś się uczepiła, że 0 nie równa się 10 ? Gdyby H istniał to żadna taka transformacja nie mogłaby doprowadzić do sprzeczności. To nie rachunek różniczkowy, tu wystarczy logicznie myśleć...

Pływasz sobie po nieskończonościach w tych macierzach,
zupełnie jak ten przysłowiowy słoń po szklarni, a potem się dziwisz,
że głupoty wychodzą/
mózg nie działa wcale, a życie jest cudem, pieniądz płynie, a czas stoi.

Siory panie basior, ale do dowodu to Ty masz jeszcze daleką drogę.. w sumie nieskończoną.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>Przecież ja tu nie liczę nic konkretnego. Zrozum kobito ! Ja na macierzy mogę wykonać dowolne przekształcenie, choćby takie, że wartości <= 10 przechodzą na 0 a reszta na 1. I co ? Też byś się uczepiła, że 0 nie równa się 10 ? Gdyby H istniał to żadna taka transformacja nie mogłaby doprowadzić do sprzeczności. To nie rachunek różniczkowy, tu wystarczy logicznie myśleć...
>Pływasz sobie po nieskończonościach w tych macierzach,
>zupełnie jak ten przysłowiowy słoń po szklarni, a potem się dziwisz,
>że głupoty wychodzą/

Podałem wyjaśnienie a Ty się nawet do niego nie odniosłaś. Nie ładnie z Twojej strony.

>mózg nie działa wcale, a życie jest cudem, pieniądz płynie, a czas stoi.

Nie mówię, że mózg nie działa. Mówię tylko, że nie działa tak jak sobie to materialiści wyobrażają. Pewnie kiedyś ktoś będzie miał niezły ubaw czytając dzisiejsze podręczniki medyczne.

>Siry basior, ale do dowodu to Ty masz jeszcze daleką drogę.. w sumie nieskończoną.

To nie filozofia.
To matematyka, tu się po prostu ma rację lub nie ma !
Ten dowód pod względem ścisłości bije na głowę wszystkie inne przedstawiane na tym forum.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Podałem wyjaśnienie a Ty się nawet do niego nie odniosłaś. Nie ładnie z Twojej strony.

W matematyce nie ma potrzeby się tłumaczyć.

inf * 0 = Nie o zna czo ność!

>Nie mówię, że mózg nie działa.

Naprawdę, a co on robi Twoim zdaniem - pracuje jako balast, zalega, a może czeka na wskrzeszenie w formie niematerialnej?

>Mówię tylko, że nie działa tak jak sobie to materialiści wyobrażają. Pewnie kiedyś ktoś będzie miał niezły ubaw czytając dzisiejsze podręczniki medyczne.

Ramanujan to Ty nie jesteś, bo tamten lepiej zgadywał, a i dowodzić się nauczył.

>To nie filozofia.
>To matematyka, tu się po prostu ma rację lub nie ma !
>Ten dowód pod względem ścisłości bije na głowę wszystkie inne przedstawiane na tym forum.

Nie szlej, do tego poziomu nie dorosłeś jeszcze.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>Podałem wyjaśnienie a Ty się nawet do niego nie odniosłaś. Nie ładnie z Twojej strony.
>W matematyce nie ma potrzeby się tłumaczyć.
>inf * 0 = Nie o zna czo ność!

No i jak to się ma do tego co napisałem ? Niektórym to można tłumaczyć jak krowie na rowie a i tak nic nie dociera. Nie pozbędziesz się moich argumentów tak łatwo.

Przekształcenie, które wykonuje mogę zdefiniować np. w taki sposób:



Wolno mi wykonać takie przekształcenie. Jest to zupełnie równoważne temu co napisałem już w pierwszym poście.I ciekawe co powiesz na to cwaniaku ?

>Naprawdę, a co on robi Twoim zdaniem - pracuje jako balast, zalega, a może czeka na wskrzeszenie w formie niematerialnej?

Ja nie mówię co robi, ja mówię czego nie robi.

>Nie szlej, do tego poziomu nie dorosłeś jeszcze.

Zamiast ataków osobistych na mnie proszę mi napisać chociaż jedno merytoryczne zdanie odnośnie argumentów, które nieustannie podaje. Obawiam się jednak, że aby to zrobić to trzeba mieć choć minimum wiedzy na temat nieoznaczoności i podstaw logiki.

[W dalszej kolejności odpowiadam jedynie na uwagi merytoryczne]
.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
Powtarzam:
> inf * 0 = Nie o zna czo ność!

Może Ci troszkę pomogę:

od zawsze były znane transformacie formalnie niepoprawne,
z którymi nie można nic zrobić, bo bzdura to bzdura i koniec.

Ty robisz takie coś:
niepoprawne x niepoprawne = poprawne

co inaczej piszemy: inf * 0 = 1, itp.
to są bzdury uprawiane od wieków, a zwłaszcza w XVIIIw - Euler i inni to uprawiali.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>co inaczej piszemy: inf * 0 = 1, itp.

Ale gdzie ja w podanej definicji takie mnożenie wykonuje ?

Wiemy że tablica T istnieje, więc gdy zakładam, że istnieje H to mogę zdefiniować nową tablicę Q. I robię to tak:



Jak widzisz nie masz tu takiego mnożenia o jakie Ci chodzi, więc nie będzie Ci się mylić z teorią granic. Bo przecież to nie ma nic z tym wspólnego.

W pierwotnym dowodzie napisałem:

Cytat:
W tym celu definiuję pomocniczą macierz nieskończoną Q: Qi,j=Ti(j)*H(i,j): [...] w tym wypadku ∞*0=0.

Oznaczenie tego symbolu było częścią definicji jak widać równoważnej z powyższą.

>od zawsze były znane transformacie formalnie niepoprawne,

My tu mamy definicje całkiem nowej macierzy. Dlaczego konkretne zdefiniowanie nowej macierzy miałoby być w dowodzie zabronione ? Ale abstrahując, proszę podać przykład takiej transformacji "formalnie niepoprawnej", bo aż jestem ciekaw. Może chodzi o to, że jest niepoprawna w jakimś kontekście ?

>to są bzdury uprawiane od wieków, a zwłaszcza w XVIIIw - Euler i inni to uprawiali.

Tak jak Euler jestem zbyt poważnym człowiekiem, aby wytykanie mi rzekomych błędów pozostawiać bez komentarza. Jeśli wciąż będą jakieś merytoryczne pytania odnośnie dowodu to oczywiście odpowiem.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
Tablica przejść na pewno istnieje, inaczej nie gadałbyś tu tych swoich głupot.

W tym wywodzie masz nieco inną sytuację:
real x unreal = unreal.

co jest nawet w najprymitywniejszych komputerach realizowane od dawna:
liczba operacja nieliczba = nieliczba.

jest nawet możliwe takie coś:
liczba op liczba = nieliczba !

i typowym przykładem jest tu dzielenie przez 0,
a ogólnym przypadku operacje na nieskończoności dają to samo (inf należy do zbioru nieliczb).

ogólnie chyba można tak to notować:
infinity (op) something = antyhing
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Tablica przejść na pewno istnieje, inaczej nie gadałbyś tu tych swoich głupot.

T to nie jest żadna tablica przejść tylko po prostu macierz konkretnie zdefiniowana:

Cytat:
Rozważmy macierz nieskończoną T: Ti,j=Ti(j):


>W tym wywodzie masz nieco inną sytuację:
>real x unreal = unreal.

No i gdzie ja takie mnożenie wykonuje ???
Oto podaje definicje Q która nie powinna powodować, żadnych konfuzji:



I gdzie tu jest takie mnożenie wykonywane ?

>co jest nawet w najprymitywniejszych komputerach realizowane od dawna:
>liczba operacja nieliczba = nieliczba.

Cóż mnie obchodzą jakieś implementacje. Algorytmy, które ja tu rozważam możesz sobie wykonywać nawet w oparciu o kulki mechaniczne, albo na papierze. Słyszałaś o czymś takim jak model maszyny Turinga ? To w zupełności wystarczy. Wtedy oprogramowanie mnożenia należy już do zadania programisty.

>jest nawet możliwe takie coś:
>liczba op liczba = nieliczba !

A pewnie, że coś takiego jest możliwe. Tylko cóż mnie to obchodzi ?

>typowym przykładem jest tu dzielenie przez 0.

Zacznij się lepiej odnosić do tego co piszę. Szczególnie powiedz mi co Ci się nie podoba w mojej definicji macierzy Q .

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Zacznij się lepiej odnosić do tego co piszę. Szczególnie powiedz mi co Ci się nie podoba w mojej definicji macierzy Q .

przecież już początku pokazuję gdzie tkwi błąd w tym wywodzie:

"bo w tym wypadku ∞*0=0."

nie ma takiej operacji o czym dopiero co mówiłam:

nieliczba * liczba = nieliczba

inny przykład:
inf * 1 = inf, to wygląda całkiem OK, a nawet i jest, bo inf to przecież nieliczba.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>przecież już początku pokazuję gdzie tkwi błąd w tym wywodzie:

A ja od początku wyjaśniam, zamiast się do tych wyjaśnień odnieść to powtarzasz swoje.

>"bo w tym wypadku ∞*0=0."

Przecież już tłumaczyłem, że to część definicji tablicy Q. Właśnie dlatego, że w tym wypadku sens liczbowy nie wynikał z reguł mnożenia to dookreśliłem ten warunek.

>nie ma takiej operacji o czym dopiero co mówiłam:
>nieliczba * liczba = nieliczba
>inny przykład:
>inf * 1 = inf, to wygląda całkiem OK, a nawet i jest, bo inf to przecież nieliczba.

Czy ty myślisz, że te operacje miałby być wykonywane na jakiejś maszynie Turinga ? To chyba czekalibyśmy do końca świata, bo te macierze są nieskończone. Wróćmy może jednak do matematyki. Masz tu definicje tablicy Q ładnie rozpisaną:



Masz jakiś problem z tą definicją ? Dla każdej pary (i,j) element macierzy ma konkretnie ustaloną wartość.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
Nie ma tu znaczenia maszyna Turinga///

inf * 0 = nothing.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie ma tu znaczenia maszyna Turinga///
>inf * 0 = nothing.
>

I gdzie jest takie nieokreślone działanie w mojej definicji tablicy Q ?

Chyba już rozumiesz, że nie ma

Pozdrawiam.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma tu znaczenia maszyna Turinga///
>>inf * 0 = nothing.
>>
>I gdzie jest takie nieokreślone działanie w mojej definicji tablicy Q ?

tam gdzie to sam napisałeś.

>Chyba już rozumiesz, że nie ma

a tu też masz rację, bo jakby nie patrzeć mózg jest skończonym tworem, więc te Twoje nieskończoności są całkowicie chybione - grubo przesadzone.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>tam gdzie to sam napisałeś.

Wprost przeciwnie. Ja właśnie określiłem ten przypadek:

Cytat:
W tym celu definiuję pomocniczą macierz nieskończoną Q: Qi,j=Ti(j)*H(i,j): [...] w tym wypadku ∞*0=0.

A tu masz jeszcze klarowniej rozpisaną definicje macierzy Q:



Nie odpowiem na kolejnego posta, dopóki nie podasz mi (i,j) i, j należy do N dla którego element tej tablicy jest niekreślony. Poza tym musiałabyś zakwestionować obie te definicje, żeby obalić cały dowód.

>a tu też masz rację, bo jakby nie patrzeć mózg jest skończonym tworem, więc te Twoje nieskończoności są całkowicie chybione - grubo przesadzone.

Są algorytmy, które nie wykonują się w skończonym czasie i z łatwością można podać trywialne ich przykłady. Te nieskończoności właśnie tego dotyczą.

.
11-11-2016 16:26 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>tam gdzie to sam napisałeś.
>Wprost przeciwnie. Ja właśnie określiłem ten przypadek:
>Cytat:
W tym celu definiuję pomocniczą macierz nieskończoną Q: Qi,j=Ti(j)*H(i,j): [...] w tym wypadku ∞*0=0.


Równie dobrze mogłeś sobie zażyczyć: 1 = 0.

>A tu masz jeszcze klarowniej rozpisaną definicje macierzy Q:
>Nie odpowiem na kolejnego posta, dopóki nie podasz mi (i,j) i, j należy do N dla którego element tej tablicy jest niekreślony. Poza tym musiałabyś zakwestionować obie te definicje, żeby obalić cały dowód.

Przecież sam to napisałeś, więc obaliłeś sam siebie.
Tym samym Twój wywód jest niespójny,
co potoczne nazywamy fałszem (sprzecznym wewnętrznie);
sam proces takiego rozumowania, 'dowodzenia; nazywamy bredzeniem.

>Są algorytmy, które nie wykonują się w skończonym czasie i z łatwością można podać trywialne ich przykłady. Te nieskończoności właśnie tego dotyczą.

Nie ma takich.
Mózg pracuje zawsze w skończonym czasie,
tak samo jak komputery i wszelkie inne maszyny.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Równie dobrze mogłeś sobie zażyczyć: 1 = 0.

No oczywiście, że mógłbym sobie tak w definicji zażyczyć. Zdefiniowanie nowej macierzy, jeśli tylko jednoznacznie określone, jest jak najbardziej dozwolone.

>Tym samym Twój wywód jest niespójny,
>co potoczne nazywamy fałszem (sprzecznym wewnętrznie);
>sam proces takiego rozumowania, 'dowodzenia; nazywamy bredzeniem.

Nie ma żadnej niespójności. Obie definicje i tak prowadzą do tej samej tablicy Q. Oczywiście, możesz patrzeć tylko na jedną z nich, na przykład na drugą. I napisz mi w końcu dla jakich przypadków ta definicja jest nieokreślona, bo nie będę odpowiadał jeśli tego nie zrobisz !

>Nie ma takich.
>Mózg pracuje zawsze w skończonym czasie,
>tak samo jak komputery i wszelkie inne maszyny.

Maszyna może pracować przez skończony czas, co nie oznacza, że zdąży w nim zakończyć swój algorytm, czyli akurat w modelu Turinga dojść do instrukcji stop. Może być też tak, że umysł rzeczywiście jest wykonywany przez skończone urządzenie, ale wtedy matematyka nie może być jego tworem, ale raczej odrębnie istniejącą rzeczywistością. Mamy tu do czynienia z odwiecznym rozłamem, który nawiązuje do sporu pomiędzy Platonem i Arystotelesem. W tym właśnie konkretnym przypadku przybiera szczególną postać sporu młodego Russella z młodym Wittgensteinem o realność obiektów matematycznych.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Równie dobrze mogłeś sobie zażyczyć: 1 = 0.
>No oczywiście, że mógłbym sobie tak w definicji zażyczyć. Zdefiniowanie nowej macierzy, jeśli tylko jednoznacznie określone, jest jak najbardziej dozwolone.

A co to znaczy 'w definicji założyć'?

Ah! rozumiem!
Zakładasz sobie ten swój oczekiwany wynik wprost - tak w definicji, i mówisz że to jest dowód.

I napisz mi w końcu dla jakich przypadków ta definicja jest nieokreślona, bo nie będę odpowiadał jeśli tego nie zrobisz !

Sam nie wiesz gdzie ona jest określona, bo to jest bełkot a nie matematyka.

>Maszyna może pracować przez skończony czas, co nie oznacza, że zdąży w nim zakończyć swój algorytm, czyli akurat w modelu Turinga dojść do instrukcji stop. Może być też tak, że umysł rzeczywiście jest wykonywany przez skończone urządzenie, ale wtedy matematyka nie może być jego tworem, ale raczej odrębnie istniejącą rzeczywistością. Mamy tu do czynienia z odwiecznym rozłamem, który nawiązuje do sporu pomiędzy Platonem i Arystotelesem. W tym właśnie konkretnym przypadku przybiera szczególną postać sporu młodego Russella z młodym Wittgensteinem o realność obiektów matematycznych.

O tym właśnie mówię.
Ty dowodzisz swoje założenia!
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A co to znaczy 'w definicji założyć'?

Cytat:
Definicja (z łac. definitio; od czas. definire: de + finire, "do końca, granicy"; od finis: granica, koniec) - wypowiedź o określonej budowie, w której informuje się o znaczeniu pewnego wyrażenia przez wskazanie innego wyrażenia należącego do danego języka i posiadającego to samo znaczenie.

źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Definicja


A udowodnij mi mądralo, że inf*0 jest w rachunku różniczkowym symbolem nieoznaczonym ! Żeby to zrobić musisz przyjąć konkretną definicje granicy i pokazać, że w różnych sytuacjach wychodzi inf , -inf , 0 zgodnie z tą definicją granicy. Ja definicje granicy mam gdzieś. Dla mnie ona w tym dowodzie nie istnieje. To ty wpychasz do mojego dowodu jakieś założenia, które zupełnie nie przystają do definicji, które stosuje !

>Ah! rozumiem!
>Zakładasz sobie ten swój oczekiwany wynik wprost - tak w definicji, i mówisz że to jest dowód.

To byłoby błędne koło. Mówisz, to podaj konkretnie gdzie ono się pojawia ! Dowód jest nie wprost więc zakładam, że istnieje H takie jak je zdefiniowałem. Następnie z użyciem tego H mógłbym skonstruować tablicę Q według ściśle określonej definicji:



Ti(j) może mieć jakąś wartość liczbową lub Ti się nie zatrzyma. My mamy jednak wyrocznie w postaci H której istnienie założyłem nie wprost , więc każdy element tablicy Q jest z użyciem tej wyroczni określony. Gdy wyrocznia H(i,j) mówi 0 to Qi,j=0. Gdy H(i,j) = 1 to musimy mieć wartość Ti(j), ale ponieważ liczy się w skończonym czasie to możemy ją dostać. Jeśli istnieje algorytm H to mogę napisać również algorytm, który liczy wartości z przekątnej Q + 1. Ponieważ Tk (k należy do N) to wszystkie możliwe algorytmy, algorytm podający wartości n-tego elementu przekątnej Q + 1 musiałby być którymś z nich. Jednak jest to niemożliwe, gdyż wartość na przekątnej zawsze powinna być różna o 1. Oto sprzeczność. Jedyna nowa rzecz, którą założyłem to istnienie wyroczni H. Więc H nie istnieje. Są inne założenia takie jak aksjomaty matematyki czy zasadność stosowania rozumowań niekonstruktywnych, ale ich nie zamierzam w tym wątku podważać, na to jeszcze przyjdzie czas. Jeśli Racjonaliści sami zdecydują się rujnować podstawy matematyki, byle tylko obalić mój dowód to mnie to jeszcze bardziej ucieszy .

>Sam nie wiesz gdzie ona jest określona, bo to jest bełkot a nie matematyka.

Takie argumenty niestety nie działają. Idąc Twoim tropem to powinnaś już przyczepić się do definicji H, w której identycznie ustalam jakie wartości przypisuje dla poszczególnych przypadków. Dlaczego wpychasz do mojego dowodu jakieś definicje związane z liczeniem granic ? Tyle, że Ty albo udajesz, albo nie masz pojęcia o czym piszesz.

>O tym właśnie mówię.
>Ty dowodzisz swoje założenia!

Odwrotnie, sprowadzam do absurdu założenie, że świat działa algorytmicznie. Jeśli istnieje jakaś odrębnie istniejąca rzeczywistość matematyczna to umysł na pewno nie jest algorytmem takim jaki się wykonuje na maszynie Turinga. Ten model i materialistyczny paradygmat nie przewiduje, żadnej możliwości takiego połączenia. Filozofia Platona zdecydowanie nie jest monizmem materialistycznym i w tej koncepcji model algorytmiczny (model maszyny Turinga) jest już z marszu błędny.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
Jesteś chyba szalony.

>c) Zgodnie z b) matematyk jest w stanie znaleźć takie d, że jest nierozstrzygalne w F.
>Podczas gdy algorytm T(d) nigdy się nie skończy, ja już od początku wiem coś więcej, czego
>nie umie T. Zatem nie da się symulować algorytmicznie pewnej funkcji umysłu, czyli również
>całości. A jeśli umysł jest częścią świata to również i cały świat działa niealgorytmicznie.

Matematyk 'jest w stanie znaleźć...' znaczy tyle że on zna algorytm
rozstrzygający coś tam, więc może sobie realizować
ten algorytm w dowolny sposób, nie tylko w swojej pamięci.

Ludzie potrafią grać w szachy, więc i komputery grają, bo wystarczyło to zaprogramować.

Tak samo jest z dowolną inną dziedziną, jak: mówienie i czytanie,
pisanie wierszy, komponowanie, i dowodzenie twierdzeń też.

>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!

Komputery grają i wygrywają.
12-11-2016 01:20 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Jesteś chyba szalony.

Widzę, że odpuściłaś już rachunek różniczkowy . Idziemy w dobrą stronę.

>Matematyk 'jest w stanie znaleźć...' znaczy tyle że on zna algorytm
>rozstrzygający coś tam, więc może sobie realizować
>ten algorytm w dowolny sposób, nie tylko w swojej pamięci.

Jeśli jest tak jak mówisz rozważmy wynik dowodu, dla szczególnej sytuacji, gdzie matematyk zadaje problem kopii swojego umysłu T (będącej zgodnie z Twoim założeniem algorytmem). Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii swojego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu !

>Ludzie potrafią grać w szachy, więc i komputery grają, bo wystarczyło to zaprogramować.

Są powody aby sądzić, że algorytmy grające w szachy działają zupełnie inaczej. Na przykład kilkanaście/ kilkadziesiąt ostatnich ruchów jest często pamiętanych i algorytm decyzje podejmuje siłowo, przy znajomości wszystkich kombinacji jakie mogą pojawić się na planszy. Człowiek tak nie gra w szachy, ale powiedzmy, że można go symulować pod tym względem. Z tym się zgodzę. Dowód nie mówi przecież że nie można symulować żadnej funkcji umysłu, ale że istnieje funkcja, której nie można symulować.

A na marginesie, jeśli chodzi o grę go to komputery długo nie radziły sobie z ludźmi. Na początku tego roku to zaczęło się zmieniać, choć przecież nie jest zaskoczeniem, że proces gry go można symulować algorytmicznie na dostatecznie szybkim komputerze. Ilość możliwych ustawień na planszy jest skończona, czyli można podać trywialny algorytm ustalający po prostu odpowiedniość pomiędzy wszystkimi możliwymi układami a kolejnym ruchem.

>Tak samo jest z dowolną inną dziedziną, jak: mówienie i czytanie,

Nie wiadomo nawet czy języki naturalne się formalizują. Nie wiadomo też czy byłyby to języki kontekstowe czy bez-kontekstowe. Gdzie słyszałaś o algorytmie, który prawidłowo symuluje mówienie i czytanie ?

>pisanie wierszy, komponowanie, i dowodzenie twierdzeń też.

W obrębie systemu formalnego ZF dowody można otrzymywać siłowo przeszukując uporządkowane leksykograficznie możliwe ciągi formuł. Nie słyszałem o ogólnych i bardziej sprytnych algorytmach. Po pierwsze niemożliwym jest wtedy ustalenie nierozstrzygalności jakiegoś zdania w tym systemie (continuum, aksjomat wyboru) - wtedy algorytm nigdy się nie skończy. Poza tym zwykłe komputery są zbyt wolne aby to robić. Mamy filozoficzne modele komputerów kwantowych, które mogłyby szybko wykonać takie przeszukiwanie i np. po dwóch dniach poinformować nas, że hipoteza Riemanna jest prawdziwa, gdyż np. ciąg formuł o długości 21022+1 się nią kończy, ale nikomu nie starczy życia aby taki "dowód" przeanalizować ani nie ma na świecie tyle papieru aby go wydrukować. Przecież dowody dla matematyków są interesujące, bo ich treść pokazuje powiązania pomiędzy znanymi dotychczas ideami pogłębiając ich zrozumienie. Podobnie było z twierdzeniem o czterech barwach gdzie część dowodu została wykonana siłowo. Część matematyków nadal twierdzi, że nie rozumiemy dlaczego twierdzenie o czterech barwach zachodzi. Jest to kwestią dyskusyjną czy istnienie dowodów komputerowych w jakiś sposób przesądza o algorytmiczności umysłu. Ja nie widzę, żeby sam fakt potencjalnego istnienia takich dowodów coś w tej sprawie zmieniał.

>>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
>Komputery grają i wygrywają.
>

To oczywiste, że pewne funkcje algorytmy mogą realizować w jakimś sensie lepiej. Choćby działania arytmetyczne na wielkich liczbach. Ja temu nie przeczę.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A na marginesie, jeśli chodzi o grę go to komputery długo nie radziły sobie z ludźmi. Na początku tego roku to zaczęło się zmieniać, choć przecież nie jest zaskoczeniem, że proces gry go można symulować algorytmicznie na dostatecznie szybkim komputerze. Ilość możliwych ustawień na planszy jest skończona, czyli można podać trywialny algorytm ustalający po prostu odpowiedniość pomiędzy wszystkimi możliwymi układami a kolejnym ruchem.

go to nie szachy i komputer nie może przewidzieć wszystkich kombinacji. Uczy się grać w skuteczny sposób, a ostatnio komputery zaczęły wygrywać z ludźmi.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>A na marginesie, jeśli chodzi o grę go to komputery długo nie radziły sobie z ludźmi. Na początku tego roku to zaczęło się zmieniać, choć przecież nie jest zaskoczeniem, że proces gry go można symulować algorytmicznie na dostatecznie szybkim komputerze. Ilość możliwych ustawień na planszy jest skończona, czyli można podać trywialny algorytm ustalający po prostu odpowiedniość pomiędzy wszystkimi możliwymi układami a kolejnym ruchem.
>go to nie szachy i komputer nie może przewidzieć wszystkich kombinacji. Uczy się grać w skuteczny sposób, a ostatnio komputery zaczęły wygrywać z ludźmi.

Popraw mnie jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że ilość wszystkich możliwych sytuacji na planszy jest skończona. Plansza ma skończony rozmiar i ilość pionków jest skończona. Taki algorytm oczywiście nie wykonywałby się w sensownym czasie i w praktyce się to realizuje inaczej, ale mi chodziło o to, że od razu było wiadomo, że skuteczne granie w go to problem algorytmiczny.

Trywialny algorytm polegałby właśnie na przyporządkowaniu dla każdej sytuacji najlepszego ruchu. Nawet jeśli nie wiemy jak ten ruch wyznaczyć, to możemy wyobrazić sobie wszystkie wersje tego algorytmu podejmujące wszystkie możliwe decyzje w każdym ruchu. Któryś z nich to ten optymalny. Czyli optymalny algorytm istnieje, to było wiadomo od początku. Przez słowo "optymalny" rozumiem taki, który m.in. nigdy nie przegra jeśli zaczyna pierwszy.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Popraw mnie jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że ilość wszystkich możliwych sytuacji na planszy jest skończona. Plansza ma skończony rozmiar i ilość pionków jest skończona. Taki algorytm oczywiście nie wykonywałby się w sensownym czasie i w praktyce się to realizuje inaczej, ale mi chodziło o to, że od razu było wiadomo, że skuteczne granie w go to problem algorytmiczny.

No tak, ale nawet AI nie obliczy wszystkich możliwości, więc gra polega na nauczeniu się jak najlepszego sposobu gry, co już przypomina ludzką intuicję. W przyszłości AI spokojnie prześcignie ludzki mózg, który z pkt widzenia sensownej inteligencji jest słabym urządzeniem, w którym dominują cechy zwierzęce.

>Trywialny algorytm polegałby właśnie na przyporządkowaniu dla każdej sytuacji najlepszego ruchu. Nawet jeśli nie wiemy jak ten ruch wyznaczyć, to możemy wyobrazić sobie wszystkie wersje tego algorytmu podejmujące wszystkie możliwe decyzje w każdym ruchu. Któryś z nich to ten optymalny. Czyli optymalny algorytm istnieje, to było wiadomo od początku. Przez słowo "optymalny" rozumiem taki, który m.in. nigdy nie przegra jeśli zaczyna pierwszy.

Niekoniecznie tak jest. Możliwe, że np w ruchu 5 podejmuję decyzję, która spowoduje, że jeśli przeciwnik wybierze x to znaczy, że wybrałem dobrze, a jeśli wybierze y to znaczy, że wybrałem źle. Jednak w ruchu 20 może okazać się, że w ruchu 5 powinienem zrobić jeszcze inny ruch, który krótkotrwale wydawałby się gorszy, ale opłaca się w dłuższej perspektywie. Nie da rady obliczyć który ruch jest lepszy, tak jak nie wiadomo która decyzja w piłce nożnej jest lepsza - podanie czy strzał, w sytuacji gdy np strzał oznacza bramkę, ale potem drużyna przegrywa 2:1, a gdyby podał i byłoby pudło, to mecz skończyłby się 0:0.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No tak, ale nawet AI nie obliczy wszystkich możliwości, więc gra polega na nauczeniu się jak najlepszego sposobu gry, co już przypomina ludzką intuicję. W przyszłości AI spokojnie prześcignie ludzki mózg, który z pkt widzenia sensownej inteligencji jest słabym urządzeniem, w którym dominują cechy zwierzęce.

Rozróżnia się kwestie złożoności od obliczalności. Problem jest algorytmiczny gdy rozwiązanie na maszynie Turinga da się znaleźć w skończonym czasie (być może ogromnie długim, np. milion x dłuższym niż wiek wszechświata). Co do intuicji, to nie słyszałem o sposobach realizacji AI, które nie redukowałyby się do algorytmów. Bardzo możliwe, że AI stworzyć się da, tyle, że nie w oparciu o komputery.

>Niekoniecznie tak jest. Możliwe, że np w ruchu 5 podejmuję decyzję, która spowoduje, że jeśli przeciwnik wybierze x to znaczy, że wybrałem dobrze, a jeśli wybierze y to znaczy, że wybrałem źle.

To chyba oczywiste, w każdej grze tak jest, w szachach też. Niemniej, w każdej z sytuacji masz przed sobą skończoną ilość możliwych ruchów. Biorąc pod uwagę wszystko co w przyszłych sytuacjach może zrobić przeciwnik, to któryś z tych ruchów jest najlepszy.

>Jednak w ruchu 20 może okazać się, że w ruchu 5 powinienem zrobić jeszcze inny ruch, który krótkotrwale wydawałby się gorszy, ale opłaca się w dłuższej perspektywie.

Moje rozumowanie to drzewo wszystkich możliwych przyszłych ruchów moich i mojego przeciwnika przyporządkowane do każdego z możliwych w danej sytuacji ruchów. Najlepszy ruch można np. zdefiniować względem ilość wygranych na końcu każdego drzewa. (Rozumowanie, które tu prowadzę, ma charakter wyłącznie matematyczny w celu wykazania, że oczywistym jest że problem gry go jest algorytmiczny)

>Nie da rady obliczyć który ruch jest lepszy, tak jak nie wiadomo która decyzja w piłce nożnej jest lepsza - podanie czy strzał, w sytuacji gdy np strzał oznacza bramkę, ale potem drużyna przegrywa 2:1, a gdyby podał i byłoby pudło, to mecz skończyłby się 0:0.

W skończonym czasie dałoby radę obliczyć na każdej maszynie Turinga. Nawet zbudowanej z drewna i napędzanej wodą Problemy niealgorytmiczne to jednak takie, których nie da się rozstrzygnąć przy dowolnie długim czasie.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rozróżnia się kwestie złożoności od obliczalności. Problem jest algorytmiczny gdy rozwiązanie na maszynie Turinga da się znaleźć w skończonym czasie (być może ogromnie długim, np. milion x dłuższym niż wiek wszechświata). Co do intuicji, to nie słyszałem o sposobach realizacji AI, które nie redukowałyby się do algorytmów. Bardzo możliwe, że AI stworzyć się da, tyle, że nie w oparciu o komputery.

No ale w skończonym czasie możesz np uzyskać wynik: warto w 65% grać w tym ruchu tak, a nie inaczej.

Świadome części ludzkich umysłów też redukują się przecież do algorytmów.

>To chyba oczywiste, w każdej grze tak jest, w szachach też. Niemniej, w każdej z sytuacji masz przed sobą skończoną ilość możliwych ruchów. Biorąc pod uwagę wszystko co w przyszłych sytuacjach może zrobić przeciwnik, to któryś z tych ruchów jest najlepszy.

Właśnie niekoniecznie. Natomiast można pewnie obliczyć prawdopodobieństwo tego, że dany ruch okaże się najlepszy. Takie wnioski AI wyciąga z analizy wielu gier.

>Moje rozumowanie to drzewo wszystkich możliwych przyszłych ruchów moich i mojego przeciwnika przyporządkowane do każdego z możliwych w danej sytuacji ruchów. Najlepszy ruch można np. zdefiniować względem ilość wygranych na końcu każdego drzewa. (Rozumowanie, które tu prowadzę, ma charakter wyłącznie matematyczny w celu wykazania, że oczywistym jest że problem gry go jest algorytmiczny)

Wynikiem jest prawdopodobieństwo, a Tobie chodzi chyba o sytuacje, w których wynik dotyczy ściśle działania mechanizmów. AI obserwuje ileś gier i potem wyciąga wnioski, np w grach wygranych w 3 turze ruch x występował w 68%, a przy wyborze z wygraną kończyło się to w 20%.

>>Nie da rady obliczyć który ruch jest lepszy, tak jak nie wiadomo która decyzja w piłce nożnej jest lepsza - podanie czy strzał, w sytuacji gdy np strzał oznacza bramkę, ale potem drużyna przegrywa 2:1, a gdyby podał i byłoby pudło, to mecz skończyłby się 0:0.
>W skończonym czasie dałoby radę obliczyć na każdej maszynie Turinga. Nawet zbudowanej z drewna i napędzanej wodą Problemy niealgorytmiczne to jednak takie, których nie da się rozstrzygnąć przy dowolnie długim czasie.

No i właśnie mogłoby się nie dać. Natomiast w piłce nożnej już kluby korzystają z programów ze ścisłymi statystykami, które informują o skuteczności danej taktyki, o udziale zawodników w straconych punktach i wygranych meczach, akcjach bramkowych itd. Wszystko na podstawie prawdopodobieństwa, więc krótkofalowo wariancja może załatwić nawet najlepszą taktykę, ale długofalowo można przewidzieć pewne rzeczy z dużym prawdopodobieństwem.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No ale w skończonym czasie możesz np uzyskać wynik: warto w 65% grać w tym ruchu tak, a nie inaczej.

Możesz to nazwać prawdopodobieństwem. Ale jeśli założymy, że każde zachowanie przeciwnika jest równie prawdopodobne, to zawsze najlepiej będzie wybrać tę gałąź, która daje w przyszłości największą ilość możliwych sukcesów. Natomiast jeśli zachowania przeciwnika nie są równie prawdopodobne, to i tak istnieje przeliczając wagowo najlepszy wybór.

>Świadome części ludzkich umysłów też redukują się przecież do algorytmów.

Tego nie wiem. Choć sam powiedziałbym raczej odwrotnie.

>Właśnie niekoniecznie. Natomiast można pewnie obliczyć prawdopodobieństwo tego, że dany ruch okaże się najlepszy. Takie wnioski AI wyciąga z analizy wielu gier.

Czyli mój algorytm, działa jak Twoje AI po przeanalizowaniu wszystkich możliwych partii ?

>Wynikiem jest prawdopodobieństwo, a Tobie chodzi chyba o sytuacje, w których wynik dotyczy ściśle działania mechanizmów. AI obserwuje ileś gier i potem wyciąga wnioski, np w grach wygranych w 3 turze ruch x występował w 68%, a przy wyborze z wygraną kończyło się to w 20%.

No dobrze. Ale ktoś twierdzi, że ten proces jest niealgorytmiczny ? I co to znaczy "a Tobie chodzi chyba o sytuacje, w których wynik dotyczy ściśle działania mechanizmów" ?

>No i właśnie mogłoby się nie dać. Natomiast w piłce nożnej już kluby korzystają z programów ze ścisłymi statystykami, które informują o skuteczności danej taktyki, o udziale zawodników w straconych punktach i wygranych meczach, akcjach bramkowych itd. Wszystko na podstawie prawdopodobieństwa, więc krótkofalowo wariancja może załatwić nawet najlepszą taktykę, ale długofalowo można przewidzieć pewne rzeczy z dużym prawdopodobieństwem.

Generalnie te problemy, które mają skończoną, dyskretną dziedzinę zawsze można po prostu strywializować do przyporządkowania każdemu przypadkowi najlepszej możliwości. Nawet jeśli nie wiemy, która możliwość jest najlepsza to jeśli ściśle zdefiniujemy "najlepsza", któraś z nich taka jest więc algorytm istnieje. Piszę o go, nie o piłce nożnej.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No ale w skończonym czasie możesz np uzyskać wynik: warto w 65% grać w tym ruchu tak, a nie inaczej.
>Możesz to nazwać prawdopodobieństwem. Ale jeśli założymy, że każde zachowanie przeciwnika jest równie prawdopodobne, to zawsze najlepiej będzie wybrać tę gałąź, która daje w przyszłości największą ilość możliwych sukcesów. Natomiast jeśli zachowania przeciwnika nie są równie prawdopodobne, to i tak istnieje przeliczając wagowo najlepszy wybór.

No właśnie z tym bywa różnie, bo bardziej zaawansowany przeciwnik będzie się starał grać jak najbardziej nieprzewidywalnie.

>>Świadome części ludzkich umysłów też redukują się przecież do algorytmów.
>Tego nie wiem. Choć sam powiedziałbym raczej odwrotnie.

No jak to? To co decydujemy się przemyśleć to zdecydowanie algorytmy. W przeciwnym przypadku byłoby to nielogiczne, więc myślenie nie miałoby sensu i opierałoby się na bezsensownej losowości.

>>Właśnie niekoniecznie. Natomiast można pewnie obliczyć prawdopodobieństwo tego, że dany ruch okaże się najlepszy. Takie wnioski AI wyciąga z analizy wielu gier.
>Czyli mój algorytm, działa jak Twoje AI po przeanalizowaniu wszystkich możliwych partii ?

Powiedzmy, choć nie przeanalizuje wszystkich możliwych.

>>Wynikiem jest prawdopodobieństwo, a Tobie chodzi chyba o sytuacje, w których wynik dotyczy ściśle działania mechanizmów. AI obserwuje ileś gier i potem wyciąga wnioski, np w grach wygranych w 3 turze ruch x występował w 68%, a przy wyborze z wygraną kończyło się to w 20%.
>No dobrze. Ale ktoś twierdzi, że ten proces jest niealgorytmiczny ? I co to znaczy "a Tobie chodzi chyba o sytuacje, w których wynik dotyczy ściśle działania mechanizmów" ?

Mam na myśli to, że prawdopodobieństwo wyliczamy gdy nie ma ściśle zdeterminowanych ruchów, które gwarantują nam daną sytuację. Jeśli masz wybór między a,b,c i d, to nie wiesz co należy wybrać i jest prawidłowe, tylko w zależności od różnych czynników któryś z wyborów potem okaże się najlepszy, a w momencie podejmowania decyzji wiesz, że ta powinna się teoretycznie sprawdzić w np 56% gier.

>Generalnie te problemy, które mają skończoną, dyskretną dziedzinę zawsze można po prostu strywializować do przyporządkowania każdemu przypadkowi najlepszej możliwości. Nawet jeśli nie wiemy, która możliwość jest najlepsza to jeśli ściśle zdefiniujemy "najlepsza", któraś z nich taka jest więc algorytm istnieje. Piszę o go, nie o piłce nożnej.
>.

Ale właśnie nie zawsze tak jest, tak jak można mieć dobre karty, których nie możesz wykorzystać z powodu sytuacji na planszy i okazuje się, że dama była lepsza od asa w danym rozdaniu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No właśnie z tym bywa różnie, bo bardziej zaawansowany przeciwnik będzie się starał grać jak najbardziej nieprzewidywalnie.

Jeśli założymy, że gdy ludzie grają to też realizują jakiś algorytm, to można zredukować wszystkie zmienne z otoczenia w sposób który opisałem tutaj (wyj.1) i znów sprowadzić to wszystko do zwykłego odgórnego algorytmu. Jeśli jednak stwierdzisz, że nie da się tego zrobić bo w działaniu otoczenia, w szczególności w działaniu innych umysłów istnieje jakiś nieuchwytny i niepojęty element, który czyni je niedostępnymi dla komputerowej symulacji to w istocie zgadzasz się z tezą tego wątku.

>No jak to? To co decydujemy się przemyśleć to zdecydowanie algorytmy. W przeciwnym przypadku byłoby to nielogiczne, więc myślenie nie miałoby sensu i opierałoby się na bezsensownej losowości.

Nielogiczne jest to, że może istnieć maszyna do dowodzenia spójnych matematycznie zdań. W matematyce jest kilka twierdzeń, które niemal dosłownie wyrażają ten wniosek. Tego nie unikniesz, że gdzieś w świecie musi być źródło niealgorytmiczności niezależnie od tego czy problem przewalisz na otoczenie czy na wewnętrzne działanie maszyny. Obawiam się tylko, że jeśli umiejscowimy "źródło niealgorytmiczności" poza układnymi nerwowymi organizmów żywych to dojdziemy do jeszcze bardziej tajemniczych i mistycznych wniosków.

>Powiedzmy, choć nie przeanalizuje wszystkich możliwych.

Zwykle jest tak, że dojście do nietrywialnych wniosków jest teoretycznie możliwe mechanicznie, ale praktycznie nieosiągalne. Na tej podstawie wnioskuje, że ludzie używają niealgorytmicznych możliwości umysłu dużo częściej niż jest to absolutnie konieczne, także podczas gry w szachy. Skoro AI modyfikuje swoje działanie w sposób zależny od rozgrywek przeprowadzanych przez ludzi to oznacza, że nawet jeśli dochodzi do wyników praktycznie nieosiągalnych dla procesu czysto algorytmicznego to ten element niealgorytmiczny, który na to pozwolił pochodzi ostatecznie z umysłów. Takie AI nie jest już maszyną Turinga, jest maszyną Turinga z "wyrocznią", a ta "wyrocznia" to właśnie przebieg rozgrywek odbytych przez żywych graczy.

>Mam na myśli to, że prawdopodobieństwo wyliczamy gdy nie ma ściśle zdeterminowanych ruchów, które gwarantują nam daną sytuację. Jeśli masz wybór między a,b,c i d, to nie wiesz co należy wybrać i jest prawidłowe, tylko w zależności od różnych czynników któryś z wyborów potem okaże się najlepszy, a w momencie podejmowania decyzji wiesz, że ta powinna się teoretycznie sprawdzić w np 56% gier.

Oddziaływanie ze środowiskiem może stanowić element niealgorytmiczny w działaniu takiego programu. W takim wypadku czynnik niealgorytmiczny pochodzi od nauczycieli (algorytm zdobywa doświadczenie w grach z ludźmi), więc to tylko potwierdza moją pierwotną tezę, że umysł człowieka działa niealgorytmicznie. Bo to będzie oznaczało, że otoczenie działa niealgorytmicznie, więc w żaden sposób nie rozwiązuje to problemu. (moim zdaniem najprostsza możliwość jest taka, że czynnik niealgorytmiczny pochodzi z układów nerwowych żywych graczy, choć nie można wykluczyć innych możliwości, np. że pochodzi z przedmiotów nieożywionych, energii słonecznej itp)

>Ale właśnie nie zawsze tak jest, tak jak można mieć dobre karty, których nie możesz wykorzystać z powodu sytuacji na planszy i okazuje się, że dama była lepsza od asa w danym rozdaniu.

Zarówno układ planszy jak i zbiór posiadanych kart wchodzą w skład opisu "przypadku".

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli jest tak jak mówisz rozważmy wynik dowodu, dla szczególnej sytuacji, gdzie matematyk zadaje problem kopii swojego umysłu T (będącej zgodnie z Twoim założeniem algorytmem). Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii swojego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu !

A nie mówiłam!
Twoim założeniem jest to, że mózg działa niealgorytmicznie,
a tym samym nie można go skopiować na maszynę.

Wierzy w objawienia, mistycyzm, magię,
elfy, gobliny i inne takie tam...

Naoglądałeś się bajek: Harry Potter, i te takie różne inne: Drużyna pierścienia, i reszta historyjek Hobbita.

>Są powody aby sądzić, że algorytmy grające w szachy działają zupełnie inaczej.

Nie. Komputery dokładnie tak samo grają jak i ludzie.

> Na przykład kilkanaście/ kilkadziesiąt ostatnich ruchów jest często pamiętanych i algorytm decyzje podejmuje siłowo, przy znajomości wszystkich kombinacji jakie mogą pojawić się na planszy.

No, niezupełnie tak jest.
Pamiętane są gównie otwarcia, czyli początkowe ruchy, nie ostanie.

Możliwych końcówek są całe miliardy, a otwarć jest niewiele,
z kilkadziesiąt/set zaledwie.

Lidzie nazywają to doświadczeniem a komputery danymi.

Arcymistrz szachowy bez tego swojego doświadczenia, które gromadził przez wiele lat, byłby przeciętniakiem, nowicjuszem.

Zapamiętywanie końcówek nie ma sensu, ponieważ na tym etapie jest już zdecydowanie mniej możliwości, więc nawet słaby człowiek może to przerabiać z marszu.

> Nie wiadomo nawet czy języki naturalne się formalizują. Nie wiadomo też czy byłyby to języki kontekstowe czy bez-kontekstowe. Gdzie słyszałaś o algorytmie, który prawidłowo symuluje mówienie i czytanie ?

A gdzie są ludzie, którzy prawidłowo mówią i czytają?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A nie mówiłam!
>Twoim założeniem jest to, że mózg działa niealgorytmicznie,
>a tym samym nie można go skopiować na maszynę.

Po pierwsze nie mózg tylko umysł. Wypadałoby to rozróżniać. Bo "mózgu" to się skopiować na maszynę na pewno nie da.

Po drugie, skąd wniosek że ja takie założenie przyjąłem ? Ja to właśnie dowodziłem, więc trochę bezsensu byłoby to z początku zakładać. Gdzie według Ciebie jest takie założenie w dowodzie wykorzystane ? (zacytuj zdanie)

Piszesz to pod tym fragmentem:

Cytat:
Jeśli jest tak jak mówisz rozważmy wynik dowodu, dla szczególnej sytuacji, gdzie matematyk zadaje problem kopii swojego umysłu T (będącej zgodnie z Twoim założeniem algorytmem). Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii swojego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu !


A ja tu dowodzę nie wprost, więc właśnie przyjąłem Twoje założenia (algorytmiczność i co z tego wynika możliwość skopiowania / symulowania umysłu matematyka) aby sprowadzić je do sprzeczności. W ostatnim zdaniu wykorzystuje wniosek dowodu z pierwszego posta, ale w tym dowodzie takiego założenia również nie ma.

>Nie. Komputery dokładnie tak samo grają jak i ludzie.

Z zewnątrz to tak wygląda. Zgadzam się.

>Pamiętane są gównie otwarcia, czyli początkowe ruchy, nie ostanie.

Końcówki też są czasem pamiętane, czyli możliwe kombinacje układów, które na pewno doprowadzą do zwycięstwa. Poza tym nie jest żadną tajemnicą, że skuteczne granie w dowolną skończoną grę jest problem algorytmicznym i nie ma w tym nic zakasującego, że komputery umieją to robić. Wynika to z ogólnej przewagi komputerów polegającej na możliwości przechowywania i przeszukiwania dużych ilości danych. Gdyby arcymistrz miał dostatecznie dużą ilość czasu i dostatecznie dużą ilość notatek to żaden komputer by go nie pokonał.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze nie mózg tylko umysł. Wypadałoby to rozróżniać. Bo "mózgu" to się skopiować na maszynę na pewno nie da.

Prawda i nieprawda naraz, co jest już typowe dla ciebie.

Prawda: syntetycznych mózgów nie produkujemy obecnie.
i nie jest wcale ważne czy będzie to kiedykolwiek możliwe,
moim osobistym zdaniem nie będzie to możliwe nawet za 100 lat, a i w pewnie ogóle,
na zasadzie: produkt nie przeskoczy swojego projektanta.

Nieprawda: każdy mózg, w tym i ludzki, jest maszyną.

>A ja tu dowodzę nie wprost, więc właśnie przyjąłem Twoje założenia (algorytmiczność i co z tego wynika możliwość skopiowania / symulowania umysłu matematyka) aby sprowadzić je do sprzeczności. W ostatnim zdaniu wykorzystuje wniosek dowodu z pierwszego posta, ale w tym dowodzie takiego założenia również nie ma.

Nie szkodzi.
Pewnie wpadłeś w pułapkę tego Godla, bo próbowałeś dowodzić coś,
co było nierozstrzygalne lub nieobliczalne w ramach twojej zbyt ubogiej teorii,
więc sobie założyłeś coś ekstra, co w sumie dało teorię zupełną.

>Końcówki też są czasem pamiętane, czyli możliwe kombinacje układów, które na pewno doprowadzą do zwycięstwa. Poza tym nie jest żadną tajemnicą, że skuteczne granie w dowolną skończoną grę jest problem algorytmicznym i nie ma w tym nic zakasującego, że komputery umieją to robić. Wynika to z ogólnej przewagi komputerów polegającej na możliwości przechowywania i przeszukiwania dużych ilości danych. Gdyby arcymistrz miał dostatecznie dużą ilość czasu i dostatecznie dużą ilość notatek to żaden komputer by go nie pokonał.

Na tym to właśnie polega.
Mianowicie na tym: jeśli czas obliczeń jest bardzo duży, wówczas nie obliczamy tego wcale, bo i tak nie zdążymy (to jest reguła).

Wówczas używamy tzw. schematów, gotowców, czyli czerpiemy z doświadczenia.
Dlatego też mówi się że dzieci są głupiutkie, bo jedynie starzy, znaczy doświadczeni mogą być mądrzy.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nieprawda: każdy mózg, w ludzki, jest maszyną.

Tak samo jak maszyna nie jest algorytmem, tak samo mózg nie jest umysłem.

Druga rzecz to zdefiniuj maszynę. Bo chyba nie chodzi Ci o taką maszynę jak komputer czy silnik ?

>Nie szkodzi.
>Pewnie wpadłeś w pułapkę tego Godla, bo próbowałeś dowodzić coś,
>co było nierozstrzygalne lub nieobliczalne w ramach twojej zbyt ubogiej teorii,

Gdyby faktycznie było to dla ludzi nierozstrzygalne to byśmy nie widzieli, że tak jest ! A dla maszyny, takie zdania istnieją, że można ją wyrolować w jednym ruchu co jest oczywiście sprzeczne z tym śmiesznym pomysłem, że umysł matematyka mógłby być symulowany przez algorytm:

Cytat:
Jeśli jest tak jak mówisz rozważmy wynik dowodu, dla szczególnej sytuacji, gdzie matematyk zadaje problem kopii swojego umysłu T (będącej zgodnie z Twoim założeniem algorytmem). Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii swojego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu !

Dla każdego algorytmu można wytworzyć takie zdanie i Godel powiedział jak to zrobić. My to rozumiemy, ale żadna maszyna tego nie zrozumie, bo gdyby rozumiała to już tkwiłaby w tym sprzeczność. Właśnie dlatego niektórzy Racjonaliści zaczęli głosić, że są maszynami sprzecznymi. Ale jaja.

>więc sobie założyłeś coś ekstra, co w sumie dało teorię zupełną.

Żadna skończona ilość założeń nie da teorii zupełnej. Gdyby chcieć przedstawić wszystkie te reguły w postaci formalnej to potrzebowaliśmy nieskończonej ilości aksjomatów co w przypadku maszyny przekłada się na nieskończenie długi zbiór instrukcji, co niezaprzeczalnie dowodzi tego, że umysł na skończonym urządzeniu działać nie może.

>Mianowicie na tym: jeśli czas obliczeń jest bardzo duży, wówczas nie obliczamy tego wcale,
>bo i tak nie zdążymy (to jest reguła).

Problem, który rozważamy w tym wątku to temat obliczalności a nie złożoności. Jeśli dysponujemy dowodem, że coś co jest obliczalne w umyśle, nie będzie nigdy obliczone przez algorytm to mamy wystarczający dowód na to, że algorytm nawet nie jest w stanie udawać całego umysłu, a co dopiero nim być ! A tam gdzie algorytmy przestają sobie radzić to pewne klasy problemów czystej matematyki, a nie żadne gierki.

.
13-11-2016 00:28 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Nieprawda: każdy mózg, w ludzki, jest maszyną.
>Tak samo jak maszyna nie jest algorytmem, tak samo mózg nie jest umysłem.

Umysł to pojęcie abstrakcyjne,
utożsamiane z tym co siedzi w mózgu człowieka,
czyli to jest właśnie zbiór tych algorytmów.

Nic poza tym tam nie ma, niestety, co próbujesz tu rozpaczliwie obalić.

>Druga rzecz to zdefiniuj maszynę. Bo chyba nie chodzi Ci o taką maszynę jak komputer czy silnik ?

A właśnie że dokładnie o taką maszynę mi chodzi!
To się nazywa automatem w teorii, znaczy takim czyś,
co ma wejście i wyście... a co jest wewnątrz nie ma znaczenia,
ponieważ metoda implementacji algorytmów nie ma żadnego znaczenia dla ich działania!

>Gdyby faktycznie było to dla ludzi nierozstrzygalne to byśmy nie widzieli, że tak jest !

potocznie się mówi: ten wie to, czy tamto.
A cóż to niby znaczy?

Ludzie znają metody, schematy, reguły, które realizują.
wiedza = algorytm.

> A dla maszyny, takie zdania istnieją, że można ją wyrolować w jednym ruchu co jest oczywiście sprzeczne z tym śmiesznym pomysłem, że umysł matematyka mógłby być symulowany przez algorytm:

Dziecko też wyrolujesz, bo ono ma małą wiedzę.
Np. pokażesz takiemu ładny cukiereczek, a ono bez zastanowienia da ci za niego całe 100zł.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Umysł to pojęcie abstrakcyjne,
>utożsamiane z tym co siedzi w mózgu człowieka,
>czyli to jest właśnie zbiór tych algorytmów.

W informatyce mamy bardzo ścisłą definicje algorytmu i skonfrontowanie tej definicji z możliwościami umysłu pokazuje, że ten drugi algorytmem nie jest. Jest to naprawdę bardzo dziwne, że mimo wszystko tak wielu wykształconych ludzi lgnie do tego poglądu. Myślę, że zwykle nie wynika to z refleksji matematycznej, ale z autorytatywnego przyjęcia fizycznego modelu świata - modelu tak bardzo niespójnego i tak dziurawego, że jakakolwiek jego ekstrapolacja dalej niż poza własne podwórko jest śmieszna.

>Nic poza tym tam nie ma, niestety, co próbujesz tu rozpaczliwie obalić.

Nawet gdyby było technicznie możliwe uzyskać opis ruchu wszystkich cząstek elementarnych w mózgu to i tak nie uzyskałabyś pełnej wiedzy o stanie umysłu. Nie ma absolutnie żadnego materialnego dostępu do wrażeń "wewnątrz" świadomości. Nawet gdyby odkryto, że jakiś fragment mózgu lub siatkówki zmienia kolor (czy dzieje się z nim cokolwiek innego !) podczas procesu widzenia to i tak nie znaczyłoby to, że jest to ten sam kolor którego ja doznaje w swoim polu widzenia. Wszakże ja mogę mieć nawet takie wrażenie, którego nikt inny nie doznaje ! Tu dobrze widać, że istnieją obiekty, których nie da się odwzorować w opisie naukowym. Niby możemy uznać, że u wszystkich ludzi wrażenia są podobne. Ale co np. przy opisie mózgu innego zwierzęcia, dysponującego innymi zmysłami lub z inną wagą w tworzeniu modelu rzeczywistości ? Tu materialny opis nigdy nie dotrze do wrażeń. Ograniczenie dotyczy dosłownie wszystkiego co dla badanego osobnika jest realne czyli np. zmysłu dźwięku, dotyku, węchu, innego rodzaju zmysłów typu wrażliwości na podczerwień lub drgania, smaku itp. I na przykład gdyby materialista chciał sprawdzić czy czekolada smakuje mu tak samo jako komuś innemu to nie ma żadnej możliwości nawet jeśli byłby neurochirurgiem najwyższej klasy. Bo tego smaku nie da się znaleźć w opisie stanu mózgu. Nawet gdyby materialista stał się w końcu na tyle zrozpaczony i poirytowany, że otworzyłby czaszkę i np. zaczął w akcie szaleństwa lizać mózg badanego pacjenta, i nawet gdyby ten mózg rzeczywiście smakował mu czekoladowo to i tak nie dałoby to żadnej informacji o smaku odbieranym przez pacjenta. Odkryto by tylko ciekawe i zaskakujące zjawisko, że gdy pacjent je czekoladę to smak jego mózgu zmienia się na czekoladowy, ale nie dałoby to żadnej informacji o smaku faktycznie odczuwanym przez umysł pacjenta. Po prostu nie da się wyobrazić takiego stanu, który można by odkryć w stanie mózgu aby dał informacje o wrażeniu odbieranym przez umysł. Zawsze możemy zgrać materialny stan mózgu podczas jakiegoś doznania, ale da to tylko informacje o stanie mózgu podczas doznania, a nic nie powie o samym doznaniu. Stąd wnioskuje że rzutowanie rzeczywistości na interpretacje materialistyczną gubi pewne informacje.

>To się nazywa automatem w teorii, znaczy takim czyś,

Automat to i tak szczególny przypadek maszyny Turinga.

>A właśnie że dokładnie o taką maszynę mi chodzi! [...]
>co ma wejście i wyście... a co jest wewnątrz nie ma znaczenia,
>ponieważ metoda implementacji algorytmów nie ma żadnego znaczenia dla ich działania!

Doceniam że umiesz chociaż stwierdzić o co Ci chodzi, ale w takim razie nie. Umysłu nie da się choćby symulować w postaci algorytmu. To czy "symulowanie czegoś" jest "byciem tym czymś" to już dla dowodu nie ma znaczenia, gdyż jest na tyle silny, by obalić oba przypadki.

Jeśli zamkniemy w czarnej skrzyni pana Godla, a w drugiej czarnej skrzyni komputer rzekomo umysł pana Godla symulujący to będzie istniał matematyczny sposób aby dowiedzieć się w której skrzyni siedzi żywy pan Godel. Czyli samo "wejście/ wyjście" pokazuje, że symulacja się nie udała. To prawda, że implementacja nie ma znaczenia, ale ja dowodzę tego, że nie da się nawet udawać działania umysłu.

Zwróć uwagę, ze dowód w ogolę nie wchodzi w kwestie implementacji. Po prostu jeśli istnieje H to tym bardziej możemy sobie wyobrazić algorytm, który opakowuje wyniki z H do postaci tablicy Q i podaje n-te wartości z jej przekątnej + 1. Wszystkie przekształcenia, które wykonuje w definicji Q są algorytmiczne (zakładam nie wprost ze H również jest niealgorytmiczne). W ogolę nie musimy znać modelu Turinga, aby zrozumieć ten dowód.

>potocznie się mówi: ten wie to, czy tamto.
>A cóż to niby znaczy?

Bądźmy poważni i nie rozmywajmy dyskusji do poziomu gierek językowych. Z logicznego punktu widzenia umysł nie może działać jak algorytm wykonujący się na maszynie. Czyli duchowa czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy nie redukuje się do algorytmu. Jeśli chcesz z tym dyskutować to odwołuj się do przywołanego tu formalnego sposobu rozumowania.

>Ludzie znają metody, schematy, reguły, które realizują.
>wiedza = algorytm.

Proszę cię, odpuść sobie te racjonalistyczne dyrdymały. Ta ich nudna, naukowo-materialistyczna filozofia nawet nie trzyma się kupy.

>Dziecko też wyrolujesz, bo ono ma małą wiedzę.
>Np. pokażesz takiemu ładny cukiereczek, a ono bez zastanowienia da ci za niego całe 100zł.

Tu się zgodzę, każdy algorytm symulujący matematyka w porównaniu do prawdziwego matematyka, będzie jak dziecko, które można wyrolować bez najmniejszego wysiłku. To już Turing mawiał, ze poczucie naszej wyższości nad algorytmami nie jest iluzoryczne.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nawet gdyby było technicznie możliwe uzyskać opis ruchu wszystkich cząstek elementarnych w mózgu to i tak nie uzyskałabyś pełnej wiedzy o stanie umysłu.

Nieprawda. Mając możliwość zmiany struktury swojego mózgu, mógłbyś uzyskać opisy cząstek odzwierciedlające znane Ci uczucie. To uczucie wewnątrz to jedynie nadal nakładka na Ciebie odczuwającego te uczucia. To tak jakbyś zapodał sobie narkotyk i masz wtedy różne reakcje chemiczne. Umiemy opisać jak działają substancje i mamy podobne doświadczenia po ich zażyciu. Daje to także reakcje zewnętrzne, które można obserwować i klasyfikować. Istnieją już programy, które potrafią z przybliżeniem czytać w myślach (zawierają odpowiednie algorytmy manipulujące i czytają reakcje, które mają skojarzone z różnymi stanami).

Tu leży w ogóle największa głupota większości religii, że utożsamiają duszę z działaniem i osobowością, a nie odczuwaniem, czyli świadomością. Kimkolwiek jestem, ja doświadczam bycia tym kimś. "Dusza" jest bytem, a nie byciem. Byt nie ma formy, bo ta jest właściwością bycia i zawsze jest nietrwała. Ostatecznie wszystko i tak jest puste i możesz to rozebrać na części. Gdy poznajemy mechanizmy działania to nasze postrzeganie obiektów zmienia się całkowicie. Poprzedni punkt widzenia staje się z tej perspektywy głupim emocjonalnym bełkotem - treścią zastępującą nieświadomość, ale symulującą wiedzę i świadomość. Każdy obiekt, czy każdy człowiek nie jest tym czym wydaje się być. Gdy rozważamy różne warianty i zadajemy sobie pytanie "jak jest naprawdę?" możemy spojrzeć na wszystko z różnych perspektyw, rozebrać to na czynniki pierwsze lub uogólnić. Otrzymujemy jednak zawsze odpowiedź nie czym coś jest, lecz czym nie jest.

>Nie ma absolutnie żadnego materialnego dostępu do wrażeń "wewnątrz" świadomości.

Dlatego czasem przychodzą refleksje, czy niektórzy ludzie w ogóle mają wnętrze świadomości, czy też są jedynie działającymi biorobotami, które z zewnątrz wyglądają identycznie jak normalni ludzie. Jak zrobić test na świadomość, skoro roboty mogłyby ją idealnie imitować, a posiadający świadomość, ale głupi ludzie mogą nie rozumieć w ogóle o czym mówię? Np większość na forum nie rozumie zagadnienia, o którym piszemy. Dla nich nie ma wnętrza i zewnętrza świadomości. Zazwyczaj myślą "ja mam na to wpływ i jestem taki" i nie przyjmują do wiadomości, że są zlepkiem neuronów, hormonów, neuroprzekaźników i memów. Debile dają się podsumować do łatwych mechanizmów, a ludzie bardziej rozwinięci i złożeni do nieco bardziej złożonych, ale i tak w rzeczywistości nic nie wiedzą. Umysł z całą pewnością jest w obecnej formie bublem, ale jeśli przejmiemy kontrolę nad tworzeniem umysłów i ich właściwości, to na tej bazie może powstać coś naprawdę dobrego.

A propos podsumowania ludzi do zlepka genów, memów itd, to ja się jednak mimo wszystko za coś takiego nie uważam. Po prostu doświadczam takiej formy świadomości. Albo inaczej - moja świadomość jest zamknięta w takim ludzkim czyli zwierzęcym ciele. Nie sądzę jednak żeby można było podsumować siebie do zmiennych cech zewnętrznych, które się wylosowało i które wraz z czasem i doświadczeniami ciągle ewoluują. U większości debili nie, więc mają stały obraz "siebie".

>Ale co np. przy opisie mózgu innego zwierzęcia, dysponującego innymi zmysłami lub z inną wagą w tworzeniu modelu rzeczywistości ? Tu materialny opis nigdy nie dotrze do wrażeń.

Inni ludzie i ich odczucia są właśnie tacy. Można umieć czytać mechanizmy, a także planować reakcje ludzi i to kilka ruchów wstecz, ale nie ma dostępu do tego do odczuwają i do ich toku myślowego na próbie sensownego okresu czasu.

Wielu ludzi nie ma empatii, a inna duża część ma empatię wybiórczą i urojoną. Wydaje im się, że stali się empatyczni, bo zapoznali się z jakąś teorią psychologiczną, która uczy przeramowania i sztywnego dopasowania spostrzeżeń pod teorię, zamiast tworzenia pragmatycznej teorii na podstawie spostrzeżeń.

>Czyli duchowa czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy nie redukuje się do algorytmu.

Co to znaczy "duchowa" czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy? Bo akurat matematyczna prawda redukuje się do algorytmów. Zrozumienie też. Niezrozumienie niekoniecznie, bo wtedy to jest dzikość, natura, ewolucja, zwierzęcość

>>Ludzie znają metody, schematy, reguły, które realizują.>>wiedza = algorytm.
>Proszę cię, odpuść sobie te racjonalistyczne dyrdymały. Ta ich nudna, naukowo-materialistyczna filozofia nawet nie trzyma się kupy.

Ale tak faktycznie jest. Wiedza sprowadza się do algorytmu. Ludzki umysł nie jest algorytmem, bo zbyt duży procent wypełnia niewiedza, losowe konfabulacje, myślenie indukcyjne, wyobraźnia, struktura lingwistyczna, udział czynników zewnętrznych, hormonów. Te części, które są logiczne i świadome to algorytmy.
15-11-2016 22:55 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nieprawda. Mając możliwość zmiany struktury swojego mózgu, mógłbyś uzyskać opisy cząstek odzwierciedlające znane Ci uczucie. To uczucie wewnątrz to jedynie nadal nakładka na Ciebie odczuwającego te uczucia.

Czyli w najlepszym wypadku możesz wykonać to jedynie względem siebie. Materialistyczny opis innych osobników zawsze będzie niekompletny. Na przykład jeśli jesteś daltonistą to niezależnie od Twojej wiedzy w zakresie fizycznych teorii optyki czy neurobiologii nie masz informacji o doznaniu pewnych kolorów. Idąc dalej w żaden sposób nie możemy dowiedzieć się np. w jaki sposób doznania wzrokowe odczuwa pies - czyli opis materialistyczny jest tylko rzutem w którym zawsze tracimy pełno informacji z prawdziwej ontologii.

>Tu leży w ogóle największa głupota większości religii, że utożsamiają duszę z działaniem i osobowością, a nie odczuwaniem, czyli świadomością. Kimkolwiek jestem, ja doświadczam bycia tym kimś. "Dusza" jest bytem, a nie byciem. Byt nie ma formy, bo ta jest właściwością bycia i zawsze jest nietrwała.

Kiedy ktoś piszę "dusza" to można to rozumieć na bardzo wiele sposobów: od arystotelesowskiej
formy aż po "ślepą plamkę" o której Ty piszesz. To jest chyba homonim. Mniejsza, o to. Mam na myśli coś w rodzaju umysłu albo świadomości - bo może być tak, że ta niealgorytmiczność jest właśnie z obecnością świadomości związana - choć to tylko spekulacja.

>Np większość na forum nie rozumie zagadnienia, o którym piszemy. Dla nich nie ma wnętrza i zewnętrza świadomości. Zazwyczaj myślą "ja mam na to wpływ i jestem taki" i nie przyjmują do wiadomości, że są zlepkiem neuronów, hormonów, neuroprzekaźników i memów. Debile dają się podsumować do łatwych mechanizmów

Może używają słowa "ja" w innym znaczeniu ? Rozumiem rozróżnienie na świadomość i osobowość. Ale nawet gdyby moja osobowość i preferencje były czymś ode mnie niezależnym to czy to już przeczy wolnej woli ? Moim zdaniem nie. Przecież jeśli ktoś mówi, że ma wolną wolę to w cale nie znaczy, że nie dotyczą go żadne ograniczenia. Wszyscy wiemy, że ograniczają nas ściany, grawitacja itp. Dlaczego nie interpretować uwarunkowań osobowościowych jako kolejnego zewnętrznego ograniczenia przy zachowaniu "wolności" w normalnym znaczeniu ?

>U większości debili nie, więc mają stały obraz "siebie".

Czy jeśli "debili" przekonałby taki argument to przestaliby być "debilami" ? To coś jak ten kawał: Jak utrzymać idiotę w niepewności ? Powiem ci później

>Co to znaczy "duchowa" czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy?

Mam tu na myśli intuicyjny wgląd w nature problemu. Jeśli mamy system formalny F to wszystkie możliwe dowody (ciągi formuł) możemy w nim uporządkować leksykograficznie i następnie jednoznacznie ponumerować. Istnieje zdanie, o którym wiemy, że jest prawdziwe, ale nie może zostać udowodnione w F:

Cytat:
Nie istnieje taka liczba, że jest ona numerem dowodu tego zdania w F


>Bo akurat matematyczna prawda redukuje się do algorytmów. Zrozumienie też.

Wprost przeciwnie. Cały wątek jest o tym, że dowodliwość w formalnym systemie logicznym jest czymś innym niż prawdziwość. Jest też cały dział w matematyce na temat problemów nierozwiązywalnych algorytmicznie.

>Ale tak faktycznie jest. Wiedza sprowadza się do algorytmu.

Zupełnie odwrotnie. Algorytmy nigdy nie decydują o poprawności rozwiązania zadanego problemu. Matematyk zawsze musi ze zrozumieniem spojrzeć co algorytm robi i czy dla danej dziedziny problemu zwróci wynik poprawny. Algorytmy nie decydują przecież o prawdziwości. Dla każdej problemu istnieje zarówno algorytm poprawny jak i niepoprawny - weryfikacja czy ten akurat algorytm jest poprawny musi odbyć się z użyciem metod zewnętrznych. Jeśli założymy teraz, że sam weryfikator jest algorytmem to jakby wysuwamy sobie dywanik spod nóg, bo z pewnością nie może być to algorytm poprawny. Jest to typowy przypadek samo-wywrotności naturalizmu, znany od czasów Darwina:

Cytat:
Jeśli chodzi o mnie to nawiedzają mnie zawsze silne wątpliwości odnośnie tego czy przekonania ludzkiego umysłu, który rozwinął się z umysłu niższych zwierząt, mają jakąkolwiek wartość i czy w ogóle są godne zaufania. Czy ktokolwiek może zaufać przekonaniom umysłu małpy, jeśli jej umysł w ogóle ma jakiekolwiek przekonania? K.Darwin


Cytat:
Every event in Nature must be connected with previous events in the Cause and Effect relation. But our acts of thinking are events. Therefore the true answer to 'Why do you think this?' must begin with the Cause-Effect because. Unless our conclusion is the logical consequent from a ground it will be worthless and could be true only by a fluke. C.S Lewis


Cytat:
Jeśli moje procesy myślowe są w całości określone przez ruchy atomów w moim mózgu, nie mam powodu, by przypuszczać, że moje przekonania są prawdziwe... a więc nie mam powodu do przypuszczeń, że mój mózg składa się z atomów. J.Haldane

Powyższe to tylko ciekawostka. Dzięki formalizacji pojęcia algorytmu przez Turinga, można to teraz wykazać w bardzo ścisły sposób: albo umysły są logicznie sprzeczne albo nie są algorytmami.

>Ludzki umysł nie jest algorytmem, bo zbyt duży procent wypełnia niewiedza, losowe konfabulacje, myślenie indukcyjne, wyobraźnia, struktura lingwistyczna, udział czynników zewnętrznych, hormonów.

Wprost przeciwnie, niealgorytmiczna część umysłu działa w sposób bardzo spójny. To przecież dzięki niej matematyka może się rozwijać. Nie myl losowości z niealgorytmicznością.

>Te części, które są logiczne i świadome to algorytmy.

Jeśli chcesz interpretować reguły naszego myślenia jako pewien logiczny system to musiałby to być system nieskończony. Także żadnego algorytmu na takim systemie nie zrobisz, bo algorytmy wykonują się na urządzeniach skończonych.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli w najlepszym wypadku możesz wykonać to jedynie względem siebie. Materialistyczny opis innych osobników zawsze będzie niekompletny. Na przykład jeśli jesteś daltonistą to niezależnie od Twojej wiedzy w zakresie fizycznych teorii optyki czy neurobiologii nie masz informacji o doznaniu pewnych kolorów. Idąc dalej w żaden sposób nie możemy dowiedzieć się np. w jaki sposób doznania wzrokowe odczuwa pies - czyli opis materialistyczny jest tylko rzutem w którym zawsze tracimy pełno informacji z prawdziwej ontologii.

No tak, teraz nie wiemy. Gdyby dało się zmieniać tymczasowo strukturę mózgu zgodnie z życzeniem, to moglibyśmy przeżyć w doświadczeniu dowolne rzeczy.

Materializm ma to do siebie, że opisuje wszystko co możemy zbadać. Prawdziwa ontologia to tylko eksperyment myślowy, ale wiele o niej nie możemy powiedzieć. Samo doświadczenie to tylko efekt działania pewnych mózgowych procesów, a nimi kierują prawa fizyki, chemia i matematyka.

>Mam na myśli coś w rodzaju umysłu albo świadomości - bo może być tak, że ta niealgorytmiczność jest właśnie z obecnością świadomości związana - choć to tylko spekulacja.

Ale w jaki sposób związana?

Problemy z którymi świadomie mierzy się umysł są algorytmiczne. Zmieniają się tylko szczegóły, ale są to problemy adaptacyjne zwierząt homo sapiens. Człowiek jest też jedynym zwierzęciem, które może mieć problemy adaptacyjne z samym sobą.

Tylko zobacz jak język potrafi wprowadzić w błąd. Mówi się "świadomość" jednocześnie o stanie doświadczania wewnątrz umysłu, a także o myśleniu poukładanym, planowanym, rozumieniu. To są przecież dwa odrębne desygnaty, a opisuje się je tym samym slowem.

>Może używają słowa "ja" w innym znaczeniu ? Rozumiem rozróżnienie na świadomość i osobowość. Ale nawet gdyby moja osobowość i preferencje były czymś ode mnie niezależnym to czy to już przeczy wolnej woli ? Moim zdaniem nie. Przecież jeśli ktoś mówi, że ma wolną wolę to w cale nie znaczy, że nie dotyczą go żadne ograniczenia. Wszyscy wiemy, że ograniczają nas ściany, grawitacja itp. Dlaczego nie interpretować uwarunkowań osobowościowych jako kolejnego zewnętrznego ograniczenia przy zachowaniu "wolności" w normalnym znaczeniu ?

Bo pojęcie wolności się przez to rozmywa i dotyczy wszystkiego, albo niczego. Czym miałaby więc być ta wolna wola?

>>U większości debili nie, więc mają stały obraz "siebie".
>Czy jeśli "debili" przekonałby taki argument to przestaliby być "debilami" ? To coś jak ten kawał: Jak utrzymać idiotę w niepewności ? Powiem ci później

Nie przestaliby, ale ten argument ich nie przekona, bo oni są odporni na jakiekolwiek argumenty

>>Co to znaczy "duchowa" czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy?
>Mam tu na myśli intuicyjny wgląd w nature problemu. Jeśli mamy system formalny F to wszystkie możliwe dowody (ciągi formuł) możemy w nim uporządkować leksykograficznie i następnie jednoznacznie ponumerować. Istnieje zdanie, o którym wiemy, że jest prawdziwe, ale nie może zostać udowodnione w F:
>Cytat:
Nie istnieje taka liczba, że jest ona numerem dowodu tego zdania w F


Nadal nie bardzo rozumiem co z tego wynika i co ma wspolnego z duchowoscia. Rozumienie problemow to wlasnie matematyka. Jest jakis problem X, powiedzmy przejscie gry komputerowej. Istnieje logiczne rozwiazanie i gracz albo trafia w ten algorytm, albo nie. Podobnie jest z ziemskimi problemami, ktore rozwiazujemy na co dzien.

>>Bo akurat matematyczna prawda redukuje się do algorytmów. Zrozumienie też.
>Wprost przeciwnie. Cały wątek jest o tym, że dowodliwość w formalnym systemie logicznym jest czymś innym niż prawdziwość. Jest też cały dział w matematyce na temat problemów nierozwiązywalnych algorytmicznie.

Racja, prawdziwosc oznacza jeszcze zgodnosc z faktami, ale zrozumienie to czysta logika i matematyka.

>>Ale tak faktycznie jest. Wiedza sprowadza się do algorytmu.
>Zupełnie odwrotnie. Algorytmy nigdy nie decydują o poprawności rozwiązania zadanego problemu. Matematyk zawsze musi ze zrozumieniem spojrzeć co algorytm robi i czy dla danej dziedziny problemu zwróci wynik poprawny. Algorytmy nie decydują przecież o prawdziwości. Dla każdej problemu istnieje zarówno algorytm poprawny jak i niepoprawny - weryfikacja czy ten akurat algorytm jest poprawny musi odbyć się z użyciem metod zewnętrznych. Jeśli założymy teraz, że sam weryfikator jest algorytmem to jakby wysuwamy sobie dywanik spod nóg, bo z pewnością nie może być to algorytm poprawny.

Czyli dotykasz jednak twierdzenia Godla.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jest to typowy przypadek samo-wywrotności naturalizmu, znany od czasów Darwina:
>Cytat:
Jeśli chodzi o mnie to nawiedzają mnie zawsze silne wątpliwości odnośnie tego czy przekonania ludzkiego umysłu, który rozwinął się z umysłu niższych zwierząt, mają jakąkolwiek wartość i czy w ogóle są godne zaufania. Czy ktokolwiek może zaufać przekonaniom umysłu małpy, jeśli jej umysł w ogóle ma jakiekolwiek przekonania? K.Darwin


To jest przyklad blednego twierdzenia, bowiem fakt, ze mozg wyewoluowal z nizszych zwierzat, nie mowi nam nic o prawdziwosci lub nieprawdziwosci stwierdzen tworzonych przez mozg. Wyobraz sobie, ze istnieje urzadzenie potrafiace odgadnac prawde. Istnienie tego musialo byc poprzedzone przez teoretyczna mozliwosc zaistnienia, a potem metoda prob i bledow czyli losowo wyewoluowala akurat taka "maszyna", a nie inna, dokladnie na tej zasadzie jak wyewoluowalo wlasnie takie, a nie inne oko, bo taka budowa oka umozliwia widzenie.

>Cytat:
Every event in Nature must be connected with previous events in the Cause and Effect relation. But our acts of thinking are events. Therefore the true answer to 'Why do you think this?' must begin with the Cause-Effect because. Unless our conclusion is the logical consequent from a ground it will be worthless and could be true only by a fluke. C.S Lewis

>Cytat:
Jeśli moje procesy myślowe są w całości określone przez ruchy atomów w moim mózgu, nie mam powodu, by przypuszczać, że moje przekonania są prawdziwe... a więc nie mam powodu do przypuszczeń, że mój mózg składa się z atomów. J.Haldane


Tutaj jest identyczny blad.

Mozna powiedziec, ze pol prawdy to cale klamstwo, ale ja bym jednak wyciagnal tutaj inne wnioski: Nie istnieje mozliwosc poznania i opisania w 100% prawdy.

>Powyższe to tylko ciekawostka. Dzięki formalizacji pojęcia algorytmu przez Turinga, można to teraz wykazać w bardzo ścisły sposób: albo umysły są logicznie sprzeczne albo nie są algorytmami.

Moze czesciowo tak, a czesciowo tak?

>>Ludzki umysł nie jest algorytmem, bo zbyt duży procent wypełnia niewiedza, losowe konfabulacje, myślenie indukcyjne, wyobraźnia, struktura lingwistyczna, udział czynników zewnętrznych, hormonów.
>Wprost przeciwnie, niealgorytmiczna część umysłu działa w sposób bardzo spójny. To przecież dzięki niej matematyka może się rozwijać. Nie myl losowości z niealgorytmicznością.

Sprecyzujesz? Bo nie rozumiem co masz na mysli.

>>Te części, które są logiczne i świadome to algorytmy.
>Jeśli chcesz interpretować reguły naszego myślenia jako pewien logiczny system to musiałby to być system nieskończony. Także żadnego algorytmu na takim systemie nie zrobisz, bo algoryt

Czemu nieskonczony? Dociera do nas skonczona liczba informacji i przetwarzamy ja w skonczony sposob. Istnieje pewnie multum mozliwosci myslenia i te co ciekawsze powstale przypadkowo modele okazuja sie wnosic cos do zycia ludzi i dzialac w zgodzie z prawda. Natura tworzy tez buble, np organizmy skazane na bezsens i cierpienie, bez mozliwosci wyjscia z sytuacji przy zachowaniu dalej zycia.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Gdyby dało się zmieniać tymczasowo strukturę mózgu zgodnie z życzeniem, to moglibyśmy przeżyć w doświadczeniu dowolne rzeczy.

Więc gdzie jest świadomość skoro żadna materialna zmiana struktury mózgu jej nie rusza ? Bo doświadczenia są przecież postrzegane w świadomości. A jeśli jednak narusza to w jaki sposób chcesz to naukowo zweryfikować ?

>Materializm ma to do siebie, że opisuje wszystko co możemy zbadać.

Ale w moim argumencie chodziło o to, że jeśli czegoś nie możemy zbadać to nie znaczy jeszcze, że to nie istnieje. Poza tym to niekoniecznie prawda, bo być może po odrzuceniu materializmu zostałoby wymyślone inne podejścia dające więcej możliwości - choć prawie na pewno nie spełniałyby norm współczesnej metodologii, dlatego znów pojawia się problem z definicją "nauki".

>Prawdziwa ontologia to tylko eksperyment myślowy

Założenie, że inne osobniki niż ja posiadają świadomość to tylko "eksperyment myślowy" Twierdzisz że np. ból u innej osoby nie istnieje ?

>Samo doświadczenie to tylko efekt działania pewnych mózgowych procesów

Wszystko co wiadomo to, że mózgi pełnią bardzo ważną role w komunikacji pomiędzy umysłami. Podałem kilka argumentów wciąż nieodpartych, że wszystkich informacji na temat umysłu nie da się zapisać w postaci skończonej, ale jeśli prawidłowe byłoby rozumienie umysłu jako tworu tylko i wyłącznie materialnego mózgu to właśnie oznaczałoby że da się je zapisać w postaci skończonej.

>nimi kierują prawa fizyki, chemia i matematyka.

Takie postulaty z łatwością sprowadzam do absurdu. Jeśli jest tak jak mówisz to umysł matematyka można symulować w postaci algorytmu, gdyż prawa fizyki i chemii to po prostu zestaw reguł przyczynowo skutkowych, które dałoby się zaimplementować na maszynie. To trudne zadania, ale z pewnością dałoby się to zrobić. Rozważmy teraz, że ta symulacja to praca maszyny T z dowodu w pierwszym poście. Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii własnego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu ! Absurd.

>Problemy z którymi świadomie mierzy się umysł są algorytmiczne.

Nie ulega wątpliwości, że szereg operacji matematycznych takich jak np. przekształcanie równań algebraicznych ma charakter mechaniczny. Sedno mojego rozumowania jest jednak takie, że samo tworzenie tych algorytmów (np dowodzenie twierdzeń, odkrywanie wzorów) już algorytmiczne być nie musi. Ta intuicja towarzyszyła matematykom od zawsze a najbardziej precyzyjnie ujął to w końcu Godel: jeśli założymy, że da się sformalizować matematyczne rozumowanie do postaci systemu F i ponumerować leksykograficznie wszystkie możliwe w nim dowody to zawsze dochodzę do sprzeczności poprzez świadome znalezienie zdania o którym wiem, że jest prawdziwe, a gdyby moje myślenie formalizowało się do F to bym nie wiedział.

>Czym miałaby więc być ta wolna wola?

Porównajmy Twoją sytuacje do człowieka zamkniętego w celi. Czy gdyby argumentował, że wszyscy mają taki sam stopień wolności jak on na podstawie swojego przypadku to byłaby argumentacja poprawna i nieemocjonalna ? Inni mają większy stopień wolności, choć niedosłownie bo przecież zwykle ludzie nie potrafią latać i przechodzić przez ściany.

>Nadal nie bardzo rozumiem co z tego wynika

Mechaniczna dowodliwość jest czymś innym niż poczucie prawdziwości. Ale każdy opis aktu zrozumienia w kategoriach fizycznych traktuje go właśnie jak mechaniczną procedurę, czyli taka ekstrapolacja musi być błędna.

>przejscie gry komputerowej.

Nie podawaj przykładów gier, gdyż to są zagadnienia skończone dla których zawsze istnieje algorytm i wiem o tym.

>Istnieje logiczne rozwiazanie i gracz albo trafia w ten algorytm, albo nie.

Wróćmy do matematyki i zauważmy, że możliwe są odwzorowania konkretnych problemów matematycznych na problem zatrzymania konkretnej maszyny Turinga. Np. udowodnienie wielkiego twierdzenia Fermata jest równoważne wykazaniu, że pewna ściśle określona klasa maszyn Turinga nie zakończy pracy. A mianowicie są to takie maszyny, które wykonują program poszukiwania kontrprzykładu dla twierdzenia Fermata. Czyli jeśli ktoś rozstrzyga problem stopu dla konkretnej maszyny np. dowodząc twierdzenie Fermata czy rozwiązując dowolny jakiś inny problem matematyczny to działa jak algorytm H z pierwszego posta. Ale taki algorytm nie może istnieć w wersji poprawnej. Może istnieć co najwyżej w wersji błędnej tzn. takiej, która będzie działać niespójnie rozwiązując przynajmniej niektóre problemy w sposób wzajemnie sprzeczny. W ten sposób traktując proces rozwijania matematyki jak proces algorytmiczny dochodzimy do samowywrotności.

>Podobnie jest z ziemskimi problemami, ktore rozwiazujemy na co dzien.

Nie wiem jak jest z codziennymi problemami. Ja tylko mówię, że umysł jako całość się nie algorytmizuje bo posiada funkcjonalność która się nie algorytmizuje.

>Czyli dotykasz jednak twierdzenia Godla.

No bo to trywialna równoważność problemu stopu i twierdzenia Godla. Prawdziwe twierdzenie Godla ma jednak silniejszy charakter gdyż obejmowany przez niego system formalny musi obejmować jedynie arytmetykę, u mnie zaś całą matematykę.

>Tutaj jest identyczny blad.

Ewolucja to przypadkowe mutacje, a ty argumentujesz tak jakby była procesem celowym, gdzie np. radzenie sobie na sawannie milion lat temu ma świadczyć o tym, że teraz odkrywamy jakąś prawdę. Przyjmując takie rozumowanie dochodzimy raczej do tego, o czym sam kiedyś pisałem. To co nazywamy "prawdą" jest tym co było dla naszych genów użyteczne do przetrwania. Tak jak kiedyś użyteczny był mem Boga tak teraz użyteczne są np. ateistyczne memy. Czyli nie ma sensu mówić że ktoś ma większą rację niż ktoś inny. Są tylko różne interesy.

>Moze czesciowo

Nie można być algorytmem częściowo.

>Sprecyzujesz?

Chociażby dlatego, że rozstrzyganie problemu stopu też jest problemem matematycznym.

>Czemu nieskonczony?

Dlatego, że w każdym skończonym systemie w nieskończoność można dodawać zdania, które są prawdziwe ale w nim niedowodliwe.

.
23-11-2016 22:26 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)

>Więc gdzie jest świadomość skoro żadna materialna zmiana struktury mózgu jej nie rusza ?
Walnij się młotkiem w głowę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Więc gdzie jest świadomość skoro żadna materialna zmiana struktury mózgu jej nie rusza ? Bo doświadczenia są przecież postrzegane w świadomości. A jeśli jednak narusza to w jaki sposób chcesz to naukowo zweryfikować ?

No właśnie rusza jej treść, a świadomość bez treści nie istnieje. Tak naprawdę nie wiesz nawet czy inni ludzie mają świadomość. Może są tylko automatami, a świadomość utworzyła się przypadkowo tylko w Twoim mózgu? Wszystko jednak wskazuje na to, że świadomość jest po prostu właściwością mózgu jako takiego. Sam mózg może ulegać zmianie, co zmienia treść świadomości. To co jest trwałe to wytwarzanie przez mózg doświadczenia, które jest obserwacją samego siebie. Niezależnie od tego jakie jest to "siebie".

Mam wrażenie, że próbujesz postrzegać świadomość jako obiekt, czym popadasz w sprzeczność jak teiści, którzy uobiektowiają niematerialną duszę i Boga. Świadomość jest jakby pustką. Chodzi o to, że postrzegamy świat i samego siebie przez pryzmat samego siebie. Doświadczenie wymyka się opisowi. Można jednak podzielić je roboczo na doświadczaną treść i to co jej doświadcza. W rzeczywistości to oddzielenie nie istnieje, podobnie jak odrębność Ciebie od fotela, pokoju, powietrza, kosmosu, świata. Umysł w treści doświadczenia tworzy jednak symulacje na temat świata i postrzega je przez pryzmat logiki. W tym celu tworzy perspektywę "ja" i podział na zewnętrzne i wewnętrzne, świadomość i jej treść itd. Zresztą podobnie jak wieża hi fi, która gołym okiem wygląda statycznie, układ pracuje, membrany głośników drgają, a na wyjściu jest dźwięk (choć to już w zetknięciu z uchem i interpretacją mózgu).

>>Materializm ma to do siebie, że opisuje wszystko co możemy zbadać.
>Ale w moim argumencie chodziło o to, że jeśli czegoś nie możemy zbadać to nie znaczy jeszcze, że to nie istnieje.

Ale jeśli nie jest materialne to może istnieć jedynie jako wewnętrzna właściwość materii, bądź skoro nie wiemy czym jest materia i czy istnieje ontologicznie to jako właściwość doświadczenia (materia też wtedy nią jest), np świadomość, memy, twierdzenie Pitagorasa itd.

>Poza tym to niekoniecznie prawda, bo być może po odrzuceniu materializmu zostałoby wymyślone inne podejścia dające więcej możliwości - choć prawie na pewno nie spełniałyby norm współczesnej metodologii, dlatego znów pojawia się problem z definicją "nauki".

Ale to coś i tak musi istnieć materialnie, a przynajmniej reprezentacja tego czegoś. Mówiąc inaczej - nie wytniesz z równania materii, choć możesz przekształcić wzór jak np v=s/t, t=s/v

Więc najwyżej przesuniesz materię w inne miejsce.

>>Prawdziwa ontologia to tylko eksperyment myślowy
>Założenie, że inne osobniki niż ja posiadają świadomość to tylko "eksperyment myślowy" Twierdzisz że np. ból u innej osoby nie istnieje ?

Twierdzę, że człowiek nie może tego stwierdzić na 100%, podobnie jak tego czy sam odczuwał ból, gdy już przestał. Gdy zanegujemy wszystko i szukamy tego co jest pewne w 100%, to w ten sposób można jedynie wykluczyć pewne rzeczy, a i to nie do końca, bo nasze wykluczenie może wynikać z błędnego zdefiniowania tego co ze sobą zestawiamy. Dlatego ontologia dla człowieka jest tylko eksperymentem myślowym. Jeżeli istnieje realnie, to i tak nie możemy stwierdzić na jej temat nic pewnego. Gdy mówimy o epistemologii to sprawa ma się już inaczej i tu nikt normalny nie stwierdzi, że nie istniał przed 3 sekundami, albo że inny koleś nie ma świadomości i nie czuje bólu.

Tak naprawdę to ta dyskusja i wszystkie inne to jakaś forma pustosłowia, ale rozumiemy to na gruncie intersubiektywnym. Tylko dlatego, że mamy podobne doświadczenia.

>>Samo doświadczenie to tylko efekt działania pewnych mózgowych procesów
>Wszystko co wiadomo to, że mózgi pełnią bardzo ważną role w komunikacji pomiędzy umysłami. Podałem kilka argumentów wciąż nieodpartych, że wszystkich informacji na temat umysłu nie da się zapisać w postaci skończonej, ale jeśli prawidłowe byłoby rozumienie umysłu jako tworu tylko i wyłącznie materialnego mózgu to właśnie oznaczałoby że da się je zapisać w postaci skończonej.

Mózgi wytwarzają umysły. Alternatywne wersje są z gatunku prób podważenia tego, że jeśli skoczę z wieżowca to spadnę i nie zacznę latać. Jeśli się uprzesz to możesz powiedzieć, że nie wiadomo.

Przychodzi mi do głowy jeszcze teoria, że jeśli żyjemy we wnętrzu komputera, to generatorem wszystkich zdarzeń jest program, a mózg wtedy pełni rolę grafiki, ale to raczej absurd. Niemniej jednak doświadczenie i tak byłoby wtórne wobec jakiegoś procesu, który pełni taką samą rolę jak mózg w tamtym zdaniu.

>>nimi kierują prawa fizyki, chemia i matematyka.
>Takie postulaty z łatwością sprowadzam do absurdu. Jeśli jest tak jak mówisz to umysł matematyka można symulować w postaci algorytmu, gdyż prawa fizyki i chemii to po prostu zestaw reguł przyczynowo skutkowych, które dałoby się zaimplementować na maszynie. To trudne zadania, ale z pewnością dałoby się to zrobić. Rozważmy teraz, że ta symulacja to praca maszyny T z dowodu w pierwszym poście. Okazuje się, że matematyk umiałby więcej od kopii własnego umysłu, choćby przedkładając zdanie d z dowodu ! Absurd.

Umiałby więcej bo kopia jego umysłu byłaby jakimś backupem z przeszłości. W momencie gdy matematyk umiałby więcej, kopia jego umysłu byłaby nieaktualna.

>Sedno mojego rozumowania jest jednak takie, że samo tworzenie tych algorytmów (np dowodzenie twierdzeń, odkrywanie wzorów) już algorytmiczne być nie musi.

No nie musi ze względu na losowość. Odkrycia to często wynik przypadku i nie można ich wydedukować z dostępnych przesłanek.
24-11-2016 07:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ta intuicja towarzyszyła matematykom od zawsze a najbardziej precyzyjnie ujął to w końcu Godel: jeśli założymy, że da się sformalizować matematyczne rozumowanie do postaci systemu F i ponumerować leksykograficznie wszystkie możliwe w nim dowody to zawsze dochodzę do sprzeczności poprzez świadome znalezienie zdania o którym wiem, że jest prawdziwe, a gdyby moje myślenie formalizowało się do F to bym nie wiedział.

Czyli upraszczamy rozumowanie do systemu F i gdy go obserwujemy wraz z tymi dowodami to mówimy już o innym systemie niż F! Ten system zawiera F, ale musisz go od nowa zapisać, czyli masz F1 i potem analogicznie F2, F3 i tak w nieskończoność. I tu właśnie dochodzimy do tego co wiele razy podkreślam, czyli "przewracanie się kostek domina". Kolejne obserwacje wynikają z poprzednich. Rośnie stopień złożenia systemu, entropia. Z tego wynika kolejny, dalszy rozwój i nie da się tego procesu zatrzymać aż do momentu śmierci.

>>Czym miałaby więc być ta wolna wola?
>Porównajmy Twoją sytuacje do człowieka zamkniętego w celi. Czy gdyby argumentował, że wszyscy mają taki sam stopień wolności jak on na podstawie swojego przypadku to byłaby argumentacja poprawna i nieemocjonalna ? Inni mają większy stopień wolności, choć niedosłownie bo przecież zwykle ludzie nie potrafią latać i przechodzić przez ściany.

Ale mi chodzi o to, że nie ma żadnej wolności. Moja sytuacja pokazuje to na przejaskrawionym przykładzie. Powiesz, że to zniewolenie, ale koleś zamknięty w celi na dożywocie i z przywiązaną kulą do nogi jest jeszcze bardziej zniewolony. Robert Lewandowski jest za to dużo mniej zniewolony i cieszy się życiem. Nie jest ode mnie bardziej wolny, tylko mniej zniewolony! Ale nie może nagle stwierdzić, że pier... i idzie sobie z kolegami na wódeczkę i rezygnuje z gry w Bayernie. Wolność jest więc jedynie pojęciem wynikającym z dualizmu - wszystko można przedstawić przez zaprzeczenie. Można jeszcze mówić o skali i porównaniu, np subaru impreza jest szybkim samochodem, ale w porównaniu do bolidu formuły 1 jest wolne. Na tej zasadzie oczywiście pojęcie wolnej woli mogłoby być takim orientacyjnym terminem, ale to niewiele znaczy.

>>przejscie gry komputerowej.
>Nie podawaj przykładów gier, gdyż to są zagadnienia skończone dla których zawsze istnieje algorytm i wiem o tym.

Dla każdego logicznego zagadnienia z istniejącym rozwiązaniem istnieje algorytm. Jeśli nie to mowa o losowości.

Na resztę odpowiem potem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wróćmy do matematyki i zauważmy, że możliwe są odwzorowania konkretnych problemów matematycznych na problem zatrzymania konkretnej maszyny Turinga. Np. udowodnienie wielkiego twierdzenia Fermata jest równoważne wykazaniu, że pewna ściśle określona klasa maszyn Turinga nie zakończy pracy. A mianowicie są to takie maszyny, które wykonują program poszukiwania kontrprzykładu dla twierdzenia Fermata. Czyli jeśli ktoś rozstrzyga problem stopu dla konkretnej maszyny np. dowodząc twierdzenie Fermata czy rozwiązując dowolny jakiś inny problem matematyczny to działa jak algorytm H z pierwszego posta. Ale taki algorytm nie może istnieć w wersji poprawnej. Może istnieć co najwyżej w wersji błędnej tzn. takiej, która będzie działać niespójnie rozwiązując przynajmniej niektóre problemy w sposób wzajemnie sprzeczny. W ten sposób traktując proces rozwijania matematyki jak proces algorytmiczny dochodzimy do samowywrotności.

Ale dlaczego w sposób wzajemnie sprzeczny? Gdyby znalazł się kontrprzykład to twierdzenie Fermata byłoby obalone.

>Nie wiem jak jest z codziennymi problemami. Ja tylko mówię, że umysł jako całość się nie algorytmizuje bo posiada funkcjonalność która się nie algorytmizuje.

No ale skąd wiesz, że nie? Może właśnie umysł nie jest w stanie znaleźć już dla samego siebie zdania G(F)? Wg mnie tak właśnie jest i są pewne rzeczy, które leżą poza granicami naszego poznania właśnie dlatego, że umysł sam siebie musiałby wtedy przekroczyć.

>>Czyli dotykasz jednak twierdzenia Godla.
>No bo to trywialna równoważność problemu stopu i twierdzenia Godla. Prawdziwe twierdzenie Godla ma jednak silniejszy charakter gdyż obejmowany przez niego system formalny musi obejmować jedynie arytmetykę, u mnie zaś całą matematykę.

No ale wiele z tego nie wynika, poza tym że matematyka byłaby samowywrotna gdyby nie odnosiła się do realnych problemów, które rozwiązujemy za jej pomocą.

>>Tutaj jest identyczny blad.
>Ewolucja to przypadkowe mutacje, a ty argumentujesz tak jakby była procesem celowym, gdzie np. radzenie sobie na sawannie milion lat temu ma świadczyć o tym, że teraz odkrywamy jakąś prawdę. Przyjmując takie rozumowanie dochodzimy raczej do tego, o czym sam kiedyś pisałem. To co nazywamy "prawdą" jest tym co było dla naszych genów użyteczne do przetrwania. Tak jak kiedyś użyteczny był mem Boga tak teraz użyteczne są np. ateistyczne memy. Czyli nie ma sensu mówić że ktoś ma większą rację niż ktoś inny. Są tylko różne interesy.

Tak i nie, tzn radzenie sobie na sawannie milion lat temu nie świadczyło o odkrywaniu prawdy absolutnej, tylko o jej cząstkach. Te cząstki to prawda w relacji między jednym obiektem a drugim i w dodatku dotyczy naszego poznania. Należy odróżnić prawdę ontologiczną od epistemologicznej. Prawda przecież niekoniecznie jest użyteczna do przetrwania i jest ona zewnętrzna względem poznającego, tzn człowiek nie stanowi o tym co jest prawdą, tylko to odkrywa.

>>Moze czesciowo
>Nie można być algorytmem częściowo.

Czemu nie?

>>Sprecyzujesz?
>Chociażby dlatego, że rozstrzyganie problemu stopu też jest problemem matematycznym.

No i?

>>Czemu nieskonczony?
>Dlatego, że w każdym skończonym systemie w nieskończoność można dodawać zdania, które są prawdziwe ale w nim niedowodliwe.

Tylko jeśli odwołujesz się do jakiegoś meta-systemu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No właśnie rusza jej treść, a świadomość bez treści nie istnieje. Tak naprawdę nie wiesz nawet czy inni ludzie mają świadomość. Może są tylko automatami

[wyj. 4] A może liczba 2 nie różni się od liczby 1, tylko nam się tak zdaje ? Twierdzenie Godla dostarcza bardzo silnego argumentu przeciw mechanicyzmowi i nie da się go obalić bez uciekania w radykalny sceptycznym. Jest to twierdzenie należące do absolutnie niekontrowersyjnej części matematyki (finitystycznej teorii liczb), więc jego odrzucenie oznacza po prostu uznanie całej matematyki za bezsens. Jedak neurolodzy tym się nie przejmują, gdyż są to zideologizowani materialiści, którym fanatyzm przesłania racjonalną argumentacje.

>Sam mózg może ulegać zmianie, co zmienia treść świadomości

[wyj. 1] Jeśli w przypadku zmiennego algorytmu twierdzisz, że istnieją przyczynowe reguły rządzące zmianami to możemy je od razu włączyć do całego hipotetycznego algorytmu umysłu. Jeśli natomiast twierdzisz, że zmianami w mózgu nie kierują z góry ustalone zasady przyczynowe to jesteś zgodny z moim stanowiskiem.

Spróbujmy przyjąć, że odpowiedź którą udziela algorytm / umysł nie zależy jedynie od danej wejściowej N, ale także od pewnej skończonej liczby ewoluujących zmiennych dyskretnych ti (i=0, 1, ... n) (opisującej jakieś cechy otoczenia). Pokażemy, że algorytm T(N, t0, t1, ... ,tn) można "sprowadzić" do algorytmu T'(N). (w tym sensie, że T skończy pracę wtedy i tylko wtedy gdy T' skończy pracę)

Wystarczy, że pokażemy, że możliwe jest "sprowadzenie" algorytmu zależącego od n zmiennych do algorytmu zależącego od n-1 zmiennych (dla n>1). Rozważmy T(a1, a2, ..., an). Odpowiadający mu algorytm T'(a1, a2, ..., an-1) można skonstruować następująco:



Na powyższym rysunku pokazana jest prosta reguła kolejności poruszania się po nieskończonej tablicy dwuwymiarowej tak aby z pewnością w skończonym czasie dotrzeć do każdego z jej elementów. Robimy to tak, że wewnątrz algorytmu T'(a1, a2, ..., an-1) najpierw wykonujemy M pierwszych kroków z T(a1, a2, ..., an-1,0), zapisujemy stan, wykonujemy M pierwszych kroków z T(a1, a2, ..., an-1,1), zapisujemy, wykonujemy kolejną porcję M kroków z T(a1, a2, ..., an-1,0), wykonujemy pierwsze M kroków z T(a1, a2, ..., an-1,2) itd. Można zauważyć, że dla ustalonych a1, a2, ..., an-1 algorytm T' natrafi w skończonym czasie na instrukcje stop wtedy i tylko wtedy jeśli algorytm T natrafi w skończonym czasie na instrukcje stop dla jakiejkolwiek wartości an ! W ten sposób zredukowaliśmy jedną zmienną z problemu. Kontynuując można zredukować wszystkie zmienne z otoczenia !

>Mam wrażenie, że próbujesz postrzegać świadomość jako obiekt, czym popadasz w sprzeczność jak teiści, którzy uobiektowiają niematerialną duszę i Boga. Świadomość jest jakby pustką.

Jasne, że nie możemy sensownie mówić o świadomości, ale możemy sensownie mówić o algorytmiczności i to mnie najbardziej interesuje, bo akurat można bardzo łatwo, matematycznie te kwestie rozstrzygnąć. Temat świadomości to tylko luźne spekulacje w które nie chcę się zbytnio pakować.

>W rzeczywistości to oddzielenie nie istnieje, podobnie jak odrębność Ciebie od fotela, pokoju, powietrza, kosmosu, świata.

Jasne, równie dobrze niealgorytmiczność, która doprowadziła do tw. Godla mogła pochodzić z fotela na którym siedział Godel, a nie z jego mózgu. Ja temu nie przeczę. Nie wiem czym jest umysł i nigdzie nie napisałem, ze jest mózgiem. Problem z tą hipotezą jest jednak taki, że fotel można niby opisać za pomocą przyczynowych praw fizycznych, co wyklucza go jako źródło niealgorytmiczności.

>Więc najwyżej przesuniesz materię w inne miejsce.

Właśnie chodzi o miejsce. Przez materializm rozumiem m.in. uznawanie materii za byt fundamentalny.

>W momencie gdy matematyk umiałby więcej, kopia jego umysłu byłaby nieaktualna.

Odsyłam do wyjaśnienia 1.

>No nie musi ze względu na losowość.

Odsyłam do dowodu redukcji indeterministycznych maszyn Turinga do maszyn deterministycznych.

>Czyli upraszczamy rozumowanie do systemu F i gdy go obserwujemy wraz z tymi dowodami to mówimy już o innym systemie niż F! ... Kolejne obserwacje wynikają z poprzednich. Rośnie stopień złożenia systemu, entropia.

[wyj. 2] Nonsens. Nie możemy w trakcie dowodu podmienić F ! Jest oszustwem wprowadzanie szerszego F już po tym jak przyjęliśmy, że stare F odpowiada algorytmowi obejmującemu wszystkie umysłowe procesy. Jeśli algorytm na wyższym poziomie zmienia się w zgodzie z ustalonymi regułami przyczynowymi to możemy je od razu włączyć do systemu F (i to jest to ustalone F o którym mówimy), natomiast jeżeli zmienia się w magiczny sposób, który nie opisuje się w kategoriach przyczynowych to po prostu nie jest algorytmem.

>Ale mi chodzi o to, że nie ma żadnej wolności.

W pewnym sensie nie trzeba nawet twierdzenia Godla, aby pokazać, że wolna wola istnieje. Wykazuje się wówczas, że osoby przeczące temu pojęciu nie rozumieją go we właściwy sposób (patrz filozofia języka potocznego: Wittgenstein, Ryle, Dennett).

>Dla każdego logicznego zagadnienia z istniejącym rozwiązaniem istnieje algorytm. Jeśli nie to mowa o losowości.

Nie wiem co masz na myśli. Nie ma algorytmu rozwiązującego wszystkie logiczne problemy. Natomiast algorytm wzięty "na pałę" może dawać jakąś odpowiedź dla konkretnego zagadnienia. Czy to będzie prawdziwa odpowiedź ? Niekoniecznie, zawsze można przecież napisać algorytm zwracający dokładnie wartości przeciwne. Tu widać, że za pomocą algorytmów nie da się zdefiniować prawdy. Zawsze trzeba wyjść poza jakiekolwiek algorytmy.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A może liczba 2 nie różni się od liczby 1, tylko nam się tak zdaje ?

Tak to można ze wszystkim. To ktoś twierdzący, że świadomość jest swoją własną treścią musi udowodnić swoje twierdzenie, a ono jest przecież absurdalne.

>Twierdzenie Godla dostarcza bardzo silnego argumentu przeciw mechanicyzmowi i nie da się go obalić bez uciekania w radykalny sceptycznym.

Bzdura, bo twierdzenie Godla też jest elementem mechanizmu i wynikiem działania mechanizmów. Podam Ci lepszą zagadkę: znajdź mi cokolwiek co działa i nie jest mechanizmem. Widzisz, nie ma takich rzeczy i nie jesteś w stanie ich sobie wyobrazić. Tam gdzie nie ma mechanizmów tam nie ma żadnego działania i logicznego uporządkowania, a także przyczynowości.

Ponadto matematyka to tylko część rozumienia świata przez ludzi, podobnie jak język.

>Jest to twierdzenie należące do absolutnie niekontrowersyjnej części matematyki (finitystycznej teorii liczb), więc jego odrzucenie oznacza po prostu uznanie całej matematyki za bezsens.

Konfabulujesz. Z prawidłowych przesłanek wyciągasz nieprawidłowe wnioski, stąd ten wywód jest pseudo-logiczny.

>Jedak neurolodzy tym się nie przejmują, gdyż są to zideologizowani materialiści, którym fanatyzm przesłania racjonalną argumentacje.

Nie trzeba być materialistą aby być neurologiem. Jeśli materia jest tylko orientacyjnym wskaźnikiem tego co dzieje się naprawdę to na poziomie metafizyki nic to nie zmienia. A jeśli zlikwidujesz przyczynowość to i wpływ świadomości musi być zerowy, więc wtedy szach i mat.

>>Sam mózg może ulegać zmianie, co zmienia treść świadomości
>Jeśli w przypadku zmiennego algorytmu twierdzisz, że istnieją przyczynowe reguły rządzące zmianami to możemy je od razu włączyć do całego hipotetycznego algorytmu umysłu. Jeśli natomiast twierdzisz, że zmianami w mózgu nie kierują z góry ustalone zasady przyczynowe to jesteś zgodny z moim stanowiskiem.

>[...]Kontynuując można zredukować wszystkie zmienne z otoczenia !

Nie można. Takie myślenie jest samowywrotne bo uniemożliwia w tej teorii istnienie żadnego algorytmu, co jest przecież zdecydowanie niezgodne z praktyką. Nie sądzę żebyś sądził, że nie istnieją żadne algorytmy. Ty stawiasz tezę, że UMYSŁ nie jest algorytmem. Jeśli jest algorytmem otwartym względem otoczenia, to samo otoczenie może być także algorytmiczne, ale już meta otoczenie dla tego otoczenia niekoniecznie i tu właśnie wkracza czynnik losowości i fizyka kwantowa. Umysł nie zna zdania G(F) dla samego siebie i w ogóle nie jest możliwe żeby umysł poznał sam siebie, bo umysł X poznający X jest już innym umysłem niż X, więc musi od nowa poznawać powstały X1, a ten musi poznawać od nowa X2 itd. Poznanie nie następuje przecież w czasie rzeczywistym, tylko jest opóźnione względem umysłu samego w sobie. W ten sposób właśnie umysł przekracza siebie, ale jest to element szerszego algorytmu świata i być może i to jest środowiskiem zamkniętym, a nie losowym. Tego przecież nie wiemy.

>Jasne, że nie możemy sensownie mówić o świadomości, ale możemy sensownie mówić o algorytmiczności i to mnie najbardziej interesuje, bo akurat można bardzo łatwo, matematycznie te kwestie rozstrzygnąć. Temat świadomości to tylko luźne spekulacje w które nie chcę się zbytnio pakować.

No to po co piszesz, że świadomość wyklucza algorytmiczność, a jako dowód podajesz zupełnie co innego, żeby potem napisać, że nie chcesz się zbytnio wpakować w udowodnienie tezy, którą sformułowałeś?

>>W rzeczywistości to oddzielenie nie istnieje, podobnie jak odrębność Ciebie od fotela, pokoju, powietrza, kosmosu, świata.
>Jasne, równie dobrze niealgorytmiczność, która doprowadziła do tw. Godla mogła pochodzić z fotela na którym siedział Godel, a nie z jego mózgu. Ja temu nie przeczę. Nie wiem czym jest umysł i nigdzie nie napisałem, ze jest mózgiem. Problem z tą hipotezą jest jednak taki, że fotel można niby opisać za pomocą przyczynowych praw fizycznych, co wyklucza go jako źródło niealgorytmiczności.

No ale to właśnie wiemy, że nie z fotela. Redukcjonizm prowadzi nas do wniosku, że z mózgu, bo wykluczamy wszystkie pozostałe obiekty.

>>Więc najwyżej przesuniesz materię w inne miejsce.
>Właśnie chodzi o miejsce. Przez materializm rozumiem m.in. uznawanie materii za byt fundamentalny.

Ten dylemat jest bez sensu. To nie ma znaczenia czy materia jest pierwotna czy wtórna, bo dla nas i tak wszystko dzieje się na zewnątrz i nasz własny umysł też jest zewnętrzny względem świadomości, bo własne myśli wyłaniają się z przyszłości, pojawiają się teraz i lądują w przeszłości, ale to przeszłość tworzy przyszłość, właściwie myśli wyłaniają się z przeszłości, a teraźniejszość to tylko efekt mechanizmów, które zachodzą w mózgu (bądź niematerialnej przestrzeni, ale nie wiem po co wprowadzać dodatkowy byt).

>>Czyli upraszczamy rozumowanie do systemu F i gdy go obserwujemy wraz z tymi dowodami to mówimy już o innym systemie niż F! ... Kolejne obserwacje wynikają z poprzednich. Rośnie stopień złożenia systemu, entropia.
>Nonsens. Nie możemy w trakcie dowody podmienić F !

No więc sam piszesz, że Twoje rozumowanie nie odnosi się do umysłu, który z definicji nie może poznać F w chwili obecnej i dostać zdania G(F). Przecież to jest wykluczone. Czyli matematyk nie umie i umysł nie umie.

>Jest oszustwem wprowadzanie szerszego F już po tym jak przyjęliśmy, że stare F odpowiada algorytmowi obejmującemu wszystkie umysłowe procesy.

Także przyszłe?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli algorytm na wyższym poziomie zmienia się w zgodzie z ustalonymi regułami przyczynowymi to możemy je od razu włączyć do systemu F (i to jest to ustalone F o którym mówimy)

Ale w jakim odcinku czasu? Co z algorytmem ewolucyjnym opartym na generatorze losowych bitów i modyfikującym się pod wpływem zewnętrznych informacji oraz introspekcji?

>natomiast jeżeli zmienia się w magiczny sposób, który nie opisuje się w kategoriach przyczynowych to po prostu nie jest algorytmem.

A co z argumentem o indeterministycznych maszynach Turinga?

>W pewnym sensie nie trzeba nawet twierdzenia Godla, aby pokazać, że wolna wola istnieje. Wykazuje się wówczas, że osoby przeczące temu pojęciu nie rozumieją go we właściwy sposób (patrz filozofia języka potocznego: Wittgenstein, Ryle, Dennett).

Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że zdebilenie umysłowe mojego dowolnego rozmówcy istnieje. Wykazuje się wówczas, że osoby przeczące temu stwierdzeniu nie rozumieją go we właściwy sposób. I tak można ze wszystkim. Tymczasem jest wręcz przeciwnie! Otóż jeśli nie da się sformułować jakiegoś pojęcia, a nie jest ono obecne w realnym doświadczeniu to nie można nic o nim powiedzieć, więc wolna wola i Bóg nie istnieją dopóki ktoś nie odkryje, że jest inaczej.

>>Dla każdego logicznego zagadnienia z istniejącym rozwiązaniem istnieje algorytm. Jeśli nie to mowa o losowości.
>Nie wiem co masz na myśli. Nie ma algorytmu rozwiązującego wszystkie logiczne problemy. Natomiast algorytm wzięty "na pałę" może dawać jakąś odpowiedź dla konkretnego zagadnienia. Czy to będzie prawdziwa odpowiedź ? Niekoniecznie, zawsze można przecież napisać algorytm zwracający dokładnie wartości przeciwne. Tu widać, że za pomocą algorytmów nie da się zdefiniować prawdy. Zawsze trzeba wyjść poza jakiekolwiek algorytmy.
>.

Prawda czyli tok zdarzeń opiera się na jakichś algorytmach, nawet jeśli pierwotnie wynikają z losowości, albo ją zawierają. Ale tak, można napisać algorytmem przeciwne, tylko że algorytmów świata nie można modyfikować, bo są jakie są i modyfikują się jak coś to same, czego jesteśmy efektem ubocznym.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ale dlaczego w sposób wzajemnie sprzeczny?

Gdy algorytm rozważa zdanie G(F) dla odpowiadającego mu niesłabszego F to może albo odpowiedzieć błędnie (sprzeczność w F), albo nigdy się nie zakończyć.

>No ale skąd wiesz, że nie? Może właśnie umysł nie jest w stanie znaleźć już dla samego siebie zdania G(F)?

[wyj. 3] Jest to chyba najczęstsze niezrozumienie tw. Godla. Wiem, że tak jest ponieważ dowód tw. Godla w którym dochodzimy do zdania G(F) jest całkowicie mechaniczny. Możemy podać procedurę uzyskania zdania G(F) na podstawie F ! Jednak to oczywiście nie podważa twierdzenia Godla. W twierdzeniu Godla system F jest odgórnie ustalony i nie możemy sobie go beztrosko zmodyfikować w trakcie dowodu poprzez dodanie procedury uzyskiwania G(F). [patrz jeszcze na wyjaśnienia 1 i 2 w poście powyżej]

Oczywiście później nikt nie zabroni materialiście wmontować procedure uzyskiwania G(F) do algorytmu, ale w ten sposób otrzymamy nowy algorytm z nowym systemem F', który znów nie będzie w stanie zaakceptować zdania G(F') dla siebie samego (zgodnie z tw. Godla).

>No ale wiele z tego nie wynika, poza tym że matematyka byłaby samowywrotna gdyby nie odnosiła się do realnych problemów, które rozwiązujemy za jej pomocą.

[wyj. 5] Tw. Godla jest tak realne jak liczby naturalne. Tu nie ma żadnej wielkiej abstrakcji. Jeżeli odróżniasz 2 od 3 to musisz również zaakceptować twierdzenie Godla. Patrz także na wyjaśnienie 4.

>Prawda przecież niekoniecznie jest użyteczna do przetrwania i jest ona zewnętrzna względem poznającego, tzn człowiek nie stanowi o tym co jest prawdą, tylko to odkrywa.

W takim razie czemu osobniki, które przetrwały miałyby być obdarzone umiejętnością jej poznawania ? Chyba tylko przez przypadek. Moim zdaniem naturalizm pozostawia miejsce jedynie na "ewolucyjną" definicję prawdy: prawdziwe musiałoby być to co było użyteczne.

>Czemu nie?

Wszystko jedno. "Częściowy algorytm" (cokolwiek chcesz w ten sposób nazwać) nie jest "algorytmem".

>No i?

Od dawana dochodzimy do spójnych, działających wniosków (takich jak rozstrzyganie o naturze algorytmów) a nie możemy uważać, że za tym stoi jakaś poprawna algorytmiczna procedura. No chyba, że to wszystko działa przez przypadek.

>Tylko jeśli odwołujesz się do jakiegoś meta-systemu.

Z pewnością algorytmicznie nieokreślonego.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ale dlaczego w sposób wzajemnie sprzeczny?
>Gdy algorytm rozważa zdanie G(F) dla odpowiadającego mu niesłabszego F to może albo odpowiedzieć błędnie (sprzeczność w F), albo nigdy się nie zakończyć.

No i co z tego? Może niespójne F jest bardziej użytecznym algorytmem, albo po prostu takie wytworzyła ewolucja? I oznaczałoby to jedynie, że nie możemy poznawać prawdy jako takiej i tak przecież akurat jest.

>>No ale skąd wiesz, że nie? Może właśnie umysł nie jest w stanie znaleźć już dla samego siebie zdania G(F)?
>Jest to chyba najczęstsze niezrozumienie tw. Godla. Wiem, że tak jest ponieważ dowód tw. Godla w którym dochodzimy do zdania G(F) jest całkowicie mechaniczny. Możemy podać procedurę uzyskania zdania G(F) na podstawie F ! Jednak to oczywiście nie podważa twierdzenia Godla. W twierdzeniu Godla system F jest odgórnie ustalony i nie możemy sobie go beztrosko zmodyfikować w trakcie dowodu poprzez dodanie procedury uzyskiwania G(F). [patrz jeszcze na wyjaśnienia 1 i 2 w poście powyżej]
>Oczywiście później nikt nie zabroni materialiście wmontować procedure uzyskiwania G(F) do algorytmu, ale w ten sposób otrzymamy nowy algorytm z nowym systemem F', który znów nie będzie w stanie zaakceptować zdania G(F') dla siebie samego (zgodnie z tw. Godla).

Czyli właśnie umysł nie potrafi uzyskać G(F) dla swojego F! O tym już pisałem poprzednio. Dla umysłu nie ma odgórnie ustalonego F na tu i teraz. Tym właśnie obaliłem Twoją tezę wcześniej i liczyłem na to, że zrozumiesz. Myślę, że teraz już na bank zrozumiałeś

>>Prawda przecież niekoniecznie jest użyteczna do przetrwania i jest ona zewnętrzna względem poznającego, tzn człowiek nie stanowi o tym co jest prawdą, tylko to odkrywa.
>W takim razie czemu osobniki, które przetrwały miałyby być obdarzone umiejętnością jej poznawania ? Chyba tylko przez przypadek.

No pewnie przez przypadek, a takie osobniki przetrwały bo zwiększyło to zdolności adaptacyjne gatunku, ale niekoniecznie tej jednostki. Większość do prawdy dochodzi wybiórczo, a w dodatku najczęściej odkrywa się ją przez przypadek lub jest to wynik mnogości teorii, która wynika z faktu istnienia dużej ilości ludzi, więc jeśli pojawią się u nich losowe pomysły, to jest szansa, że któryś będzie trafny i będzie można sprawdzić czy się to zgadza.

>Moim zdaniem naturalizm pozostawia miejsce jedynie na "ewolucyjną" definicję prawdy: prawdziwe musiałoby być to co było użyteczne.

Wręcz przeciwnie! Prawdziwe jest to co jest zbadane i logicznie niesprzeczne, albo coś czego po prostu nie znamy. To co byłoby użyteczne w praktyce może być niemożliwe, np użyteczne byłyby narkotyki gdyby nie szkodziły, ale prawda jest jaka jest - szkodzą.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>twierdzenie Godla też jest elementem mechanizmu

To nic nie daje, że ta procedura jest mechaniczna. Jest istotna różnica pomiędzy niealgorytmicznym umysłem używającym algorytmu do godelizacji, a maszyną z wbudowaną procedurą godelizacji. W tym drugim przypadku ta procedura stanowi część algorytmu maszyny przez co wmontowanie jej zmodyfikuje system F0 do F1 tej maszyny i nic to nie da, bo teraz trzeba by wywołać procedure godeliacji dla F1 itd. Samoodniesienie powoduje, że zawsze zdanie G(Fn) nam się wymyka.

>znajdź mi cokolwiek co działa i nie jest mechanizmem.

Umysł.

>Ponadto matematyka to tylko część rozumienia świata

Nie szkodzi. Jeśli się wykaże, że pewne metody rozumowania matematycznego nie są możliwe do mechanicznej symulacji to tym samym wykaże się, że cały umysł nie jest możliwy do mechanicznej symulacji.

>wpływ świadomości musi być zerowy, więc wtedy szach i mat.

Straw man. Nigdzie nie pisałem, że przyczynowość nie istnieje.

>uniemożliwia w tej teorii istnienie żadnego algorytmu

Aż jestem ciekaw. Dlaczego uniemożliwia istnienie "żadnego algorytmu" ?

>i tu właśnie wkracza czynnik losowości i fizyka kwantowa.

Losowość nie daje żadnej przewagi obliczeniowej Pisałem o tym nie raz.

>Umysł nie zna zdania G(F) dla samego siebie

Oczywiście że nie zna, bo takie F nie istnieje.

>nie jest możliwe żeby umysł poznał sam siebie,

Takich pochopnych wniosków bym nie wyciągał. Tw. Godla nic nie mówi o zdolnościach poznawczych umysłu, ono mówi tylko o ograniczeniach dotyczących algorytmów.

>bo umysł X poznający X jest już innym umysłem niż X, więc musi od nowa poznawać powstały X1, a ten musi poznawać od nowa X2 itd.

To akurat nie byłby duży problem. Jeśli rzeczywiście by działał algorytmicznie to wystarczyłoby poznać przyczynowe lub losowe reguły rządzące tymi zmianami. [wyjaśnienie 1]

>Poznanie nie następuje przecież w czasie rzeczywistym, tylko jest opóźnione względem umysłu samego w sobie.

Jeśli uważasz, że stan neuronów zmienia się w sposób przyczynowy to przez "poznanie" rozumiem uzyskanie informacji o zbiorze reguł ich prace opisującym.

>No to po co piszesz, że świadomość wyklucza algorytmiczność

Nie zmyślaj. Od samego początku pisałem, że to moja luźna spekulacja równoległa do ścisłego matematycznego dowodu. Gdzie napisałem że świadomość wyklucza algorytmiczność ? Jeśli byłaby tylko epifenomenem to nie wykluczałaby. Post z 15 listopada:

Cytat:
Mam na myśli coś w rodzaju umysłu albo świadomości - bo może być tak, że ta niealgorytmiczność jest właśnie z obecnością świadomości związana - choć to tylko spekulacja


>No ale to właśnie wiemy, że nie z fotela.

Ok, niealgorytmiczność może pochodzić z mózgu, z fotela, z wnętrza Ziemi. Dla dowodu to jest nieistotne.

>Ten dylemat jest bez sensu.

Od tego np. zależy, czy jest sensownie mówić o istnieniu świata zanim pojawiły się istoty świadome.

>sam piszesz, że Twoje rozumowanie nie odnosi się do umysłu, który z definicji nie może poznać F w chwili obecnej i dostać zdania G(F)

Dowód z pewnością wykazuje, że nie jesteśmy równoważni jakiemukolwiek z algorytmów. Na tym polega sedno dowodu ad absurdum, że analizujemy hipotetyczny obiekt ! Ponadto hipotetyczny obiekt analizujemy po to, aby sprawdzić czy bylibyśmy w stanie. Tu nie chodzi o to co umysł zrobi, tylko o to co jest w stanie zrobić. Wracasz już do tego chyba dziesiąty raz, ostatnio wyjaśniałem to na przykładzie indukcji. Może zapytam teraz inaczej: czy akceptujesz dowód Euklidesa na nieistnienie największej liczby pierwszej ?

>Także przyszłe?

Oczywiście, proponuje przeanalizować wyjaśnienie 1.

>Ale w jakim odcinku czasu? Co z algorytmem ewolucyjnym...

W wyjaśnieniu 1 podałem dość ścisły dowód, że algorytm o wielu zmiennych można zredukować do algorytmu z jedną zmienną (w sensie skończoności wykonania). Jedną z takich zmiennych może być także czas.

>A co z argumentem o indeterministycznych maszynach Turinga?

Nie rozumiem związku. Niealgorytmiczność to nie losowość.

>Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że zdebilenie umysłowe mojego dowolnego rozmówcy istnieje.

To jak dane pojęcie należy rozumieć rozstrzyga się na podstawie analizy jego funkcjonowania w języku potocznym. Nie jest to wymyślane arbitralnie.

>Prawda czyli tok zdarzeń

Ciekawa definicja prawdy.

>I oznaczałoby to jedynie, że nie możemy poznawać prawdy jako takiej i tak przecież akurat jest.

Oznaczałoby to coś dużo bardziej problematycznego, a mianowicie, że matematyka działała tylko przez przypadek. Odsyłam do wyjaśnienia 4 i 5.

>Czyli właśnie umysł nie potrafi uzyskać G(F) dla swojego F

Nie pytamy co umysł zrobi tylko co potrafi zrobić ! Wiemy, że gdyby ktoś podał mu rzekomo F to z pewnością sobie poradzi i wiemy, że maszyna tego nie będzie w stanie zrobić na mocy tw. Godla.

>Dla umysłu nie ma odgórnie ustalonego F na tu i teraz.

Z tego co mi się wydaje, to ty wyobrażasz sobie umysł jak oddolny algorytm samouczący, jednak nic Ci to nie daje, bo i tak musi istnieć algorytmiczna procedura "uczenia" (więc byłby F dla całości). Pisałem o tym w wyjaśnieniu 1. No chyba że uważasz, że uczenie się nie jest algorytmiczne - wtedy to zgadzasz się z moim stanowiskiem.

>No pewnie przez przypadek, a takie osobniki przetrwały bo zwiększyło to zdolności adaptacyjne gatunku, ale niekoniecznie tej jednostki.

Ewolucja nie działa na poziomie gatunków. Poza tym nie widzę korzyści adaptacyjnych z poznawania absolutnej prawdy jeśli ona by istniała.

>Prawdziwe jest to co jest zbadane i logicznie niesprzeczne

To co wydaje nam się logicznie niesprzeczne wynika z przeszłej użyteczności, w warunkach na które natrafiły geny lub memy.

>To co byłoby użyteczne w praktyce może być niemożliwe

Dziwne są te twoje argumenty. Jakie to ma znaczenie, że coś użytecznego może być niemożliwe ?

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Właściwie mój poprzedni post wszystko wyjaśnił, a teraz musiałbym się powtarzać. Rozczarowałeś mnie bo wydawało mi się, że nie jesteś człowiekiem głębokiej wiary i nie będziesz w to brnął.

Próbujesz racjonalizować swoją głęboką wiarę gwałcąc logikę, a temu zawsze będę przeciwny.

>Dowód z pewnością wykazuje, że nie jesteśmy równoważni jakiemukolwiek z algorytmów.

Przecież ten "dowód" nie mówi nic o umyśle!

>Nie pytamy co umysł zrobi tylko co potrafi zrobić ! Wiemy, że gdyby ktoś podał mu rzekomo F to z pewnością sobie poradzi i wiemy, że maszyna tego nie będzie w stanie zrobić na mocy tw. Godla.

To jest Twoje wyznanie wiary. Z pewnością sobie poradzi? Gdyby? No niestety, ale NIE. Musiałbyś wziąć umysł i maszynę, mieć to F i sprawdzić czy sobie poradzą. Inaczej NIE DA SIĘ tego sprawdzić.

>>Dla umysłu nie ma odgórnie ustalonego F na tu i teraz.
>Z tego co mi się wydaje, to ty wyobrażasz sobie umysł jak oddolny algorytm samouczący, jednak nic Ci to nie daje, bo i tak musi istnieć algorytmiczna procedura "uczenia" (więc byłby F dla całości). Pisałem o tym w wyjaśnieniu 1. No chyba że uważasz, że uczenie się nie jest algorytmiczne - wtedy to zgadzasz się z moim stanowiskiem.

No uczenie jest algorytmiczne, ale nie byłoby żadnego F dla całości, bo umysł, że tak powiem się nie "domyka". Non stop ulega zmianie. Kilka razy już to powtarzam, Twój dowód jest oderwany od rzeczywistości.

>Ewolucja nie działa na poziomie gatunków.

Jak to nie? Żartujesz?

>Poza tym nie widzę korzyści adaptacyjnych z poznawania absolutnej prawdy jeśli ona by istniała.

Jak to? Podam Ci przykład poznania takiej prawdy: zjedzenie trującego muchomora zabija. Nie znając tej prawdy zjadałbyś te grzyby, a jeśli ją znasz to zwiększa to Twoje przystosowanie. Jednak w wielu przypadkach jest na odwrót i irracjonalna wiara w sens i wartość czegoś co jest tego pozbawione, daje motywację do życia.

>>To co byłoby użyteczne w praktyce może być niemożliwe
>Dziwne są te twoje argumenty. Jakie to ma znaczenie, że coś użytecznego może być niemożliwe ?

Takie, że obalam tym postawienie użyteczności ponad prawdą.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Właściwie mój poprzedni post wszystko wyjaśnił, a teraz musiałbym się powtarzać. Rozczarowałeś mnie bo wydawało mi się, że nie jesteś człowiekiem głębokiej wiary i nie będziesz w to brnął. Próbujesz racjonalizować swoją głęboką wiarę gwałcąc logikę, a temu zawsze będę przeciwny.

To zacznij je numerować tak jak ja robię, albo załóż nowy wątek w którym to omówisz moje rzekome "błędy". Ja napiszę replikę i będzie to dla mnie świetna zabawa.

>Przecież ten "dowód" nie mówi nic o umyśle!

Nie mówi o umyśle, ale mówi o traktowaniu umysłu jak algorytm co sprowadza się do sprzeczności na zasadzie ad absurdum. Zapytałem czy akceptujesz dowód Euklidesa na nieistnienie największej liczby pierwszej ? Jest to pierwszy z dowodów na tej stronie.

>To jest Twoje wyznanie wiary. Z pewnością sobie poradzi? Gdyby? No niestety, ale NIE. Musiałbyś wziąć umysł i maszynę, mieć to F i sprawdzić czy sobie poradzą.

No chyba żartujesz. Wcale nie musiałbym tego sprawdzać w rzeczywistości, bo tego się po prostu zrobić nie da, dlatego że umysł nie jest algorytmem. Myślisz, że postawienie warunków dowodu w taki sposób, aby był niewykonalny załatwia sprawę ? W następnym wątku w którym przedstawie ulepszoną postać dowodu pokażę mechaniczną procedurę jednokrotnej godelizacji w jawnej postaci, więc nie ma żadnego powodu aby sobie nie poradził jeśli nie jest algorytmem.

>Inaczej NIE DA SIĘ tego sprawdzić.

Oczywiście, że się da gdyż to co mówimy i co myślimy nie powinno naruszać logiki. Istnieje pewna przestrzeń logicznie możliwych zdarzeń i w tej przestrzeni nie ma takiego zdarzenia, że umysł jest niesprzecznym algorytmem. Nie muszę tego sprawdzać empirycznie, by mieć pewność że tak jest. Na przykład rozważ następujący program:

"wypisz 22210000 zer po czym zakończ pracę".

Empiryczne sprawdzenie czy powyższa maszyna rzeczywiście zakończy pracę byłoby niewykonalne ze względu na długość wypisywania ciągu, ale możemy mieć matematyczną pewność że ta maszyna rzeczywiście zakończy pracę.

>No uczenie jest algorytmiczne, ale nie byłoby żadnego F dla całości, bo umysł, że tak powiem się nie "domyka". Non stop ulega zmianie. Kilka razy już to powtarzam, Twój dowód jest oderwany od rzeczywistości.

Skoro nie byłoby takiego F to znaczy, że nie byłoby także algorytmu T opisującego te zmiany. Czemu więc przeczysz zdaniu, że "umysł nie jest algorytmem" ? A jeśli nie przeczysz to o co ci właściwie chodzi ? Ciągle piszesz o przyczynowości, a istnienie takich reguł jako nienaruszalnych oznaczałoby właśnie istnienie takiego algorytmu.

>Jak to nie? Żartujesz?

Efekty doboru naturalnego są oczywiście widoczne na poziomie gatunków, ale ja miałem na myśli poziom działania mechanizmów ewolucyjnych:

Cytat:
Group selection is a proposed mechanism of evolution in which natural selection acts at the level of the group, instead of at the more conventional level of the individual.


Twierdzenie, że działa na poziomie gatunków jest obecnie uznawane za błędne (np. Samolubny gen, str. 12). Poza tym pojęcie "gatunku" jest bardzo niejasne i jest chyba jednym z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w filozofii biologii. Nie ma wyraźnych granic pomiędzy gatunkami.

>Jak to? Podam Ci przykład poznania takiej prawdy: zjedzenie trującego muchomora zabija. Nie znając tej prawdy zjadałbyś te grzyby, a jeśli ją znasz to zwiększa to Twoje przystosowanie.

Analogicznie poniższy wykres przedstawia wpływ religii na przetrwanie społeczności:


Signaling, Solidarity, and the Sacred: The Evolution of Religious Behavior

Religia daje analogicznie do nauki poczucie spójności świata i poznania prawdy, a także pełni funkcje użytkowe. Wprawdzie autorzy artykułu wyjaśniają dane z punktu widzenia doboru grupowego, ale pewnie nietrudno byłoby dorobić wyjaśnienie z punktu widzenia doboru genowego. Ewolucja to bardzo elastyczna filozofia.

>Jednak w wielu przypadkach jest na odwrót i irracjonalna wiara w sens i wartość czegoś co jest tego pozbawione, daje motywację do życia.

Ani to dobrze, anie to źle że tak jest. Po prostu tak jest. A twoja emocjonalna krytyka tego tylko pokazuje, że sam podlegasz tym ewolucyjnym mechanizmom.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
Jeśli moje procesy myślowe są w całości określone przez ruchy atomów w moim mózgu, nie mam powodu, by przypuszczać, że moje przekonania są prawdziwe... a więc nie mam powodu do przypuszczeń, że mój mózg składa się z atomów. J.Haldane


Przecież to zawsze było oczywiste.

>Jeśli chcesz interpretować reguły naszego myślenia jako pewien logiczny system to musiałby to być system nieskończony. Także żadnego algorytmu na takim systemie nie zrobisz, bo algorytmy wykonują się na urządzeniach skończonych.

Piękne żarty.

Wiesz ile reguł potrzeba do odtworzenia całej wiedzy fachowca, np.: lekarza, rolnika, mechanika samochodowego?

Sprawdź hasło: systemy ekspertowe.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Cytat:
Jeśli moje procesy myślowe są w całości określone przez ruchy atomów w moim mózgu, nie mam powodu, by przypuszczać, że moje przekonania są prawdziwe... a więc nie mam powodu do przypuszczeń, że mój mózg składa się z atomów. J.Haldane

>Przecież to zawsze było oczywiste.

Dla niektórych chyba nie.

>>Jeśli chcesz interpretować reguły naszego myślenia jako pewien logiczny system to musiałby to być system nieskończony. Także żadnego algorytmu na takim systemie nie zrobisz, bo algorytmy wykonują się na urządzeniach skończonych.
>Piękne żarty.

Żarty ? To co to za algorytmy, które się wykonują na urządzeniach nieskończonych ?

>Wiesz ile reguł potrzeba do odtworzenia całej wiedzy fachowca, np.: lekarza, rolnika, mechanika samochodowego?
>Sprawdź hasło: systemy ekspertowe.

Przecież dowód nie przeczy możliwości tworzenia systemów ekspertowych w dziedzinach innych niż matematyka. Przewaga umysłu z której korzysta dowód uwidacznia się jedynie u ludzi logicznie wykształconych. Także wciąż istnieje szansa, że możliwa jest symulacja umysłu sprzątaczki, lekarza, rolnika, mechanika itp - przynajmniej w zakresie pracy jaką wykonują. Ale jeślibyśmy założyli, że ci ludzie byliby choćby w stanie zrozumieć zasadę tworzenia zdania d to już świadczy o tym, że ich umysł działa niealgorytmicznie. Maszyna nie będzie umiała. A przecież prawdziwość zdania d jest zwyczajną, matematyczną prawdziwością taką samą jak np. zdania które mówi, że takie, a takie równanie diofantyczne nie ma rozwiązania. Siłę dowodu najlepiej widać traktując go nie wprost. Jeśli materialista stworzyłby algorytm symulujący umysł matematyka, to przy znajomości tego rzekomego algorytmu zawsze można sytuacje sprowadzić do sprzeczności poprzez otrzymanie zdania d.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Przecież dowód nie przeczy możliwości tworzenia systemów ekspertowych w dziedzinach innych niż matematyka. Przewaga umysłu z której korzysta dowód uwidacznia się jedynie u ludzi logicznie wykształconych. Także wciąż istnieje szansa, że możliwa jest symulacja umysłu sprzątaczki, lekarza, rolnika, mechanika itp - przynajmniej w zakresie pracy jaką wykonują. Ale jeślibyśmy założyli, że ci ludzie byliby choćby w stanie zrozumieć zasadę tworzenia zdania d to już świadczy o tym, że ich umysł działa niealgorytmicznie. Maszyna nie będzie umiała. A przecież prawdziwość zdania d jest zwyczajną, matematyczną prawdziwością taką samą jak np. zdania które mówi, że takie, a takie równanie diofantyczne nie ma rozwiązania. Siłę dowodu najlepiej widać traktując go nie wprost. Jeśli materialista stworzyłby algorytm symulujący umysł matematyka, to przy znajomości tego rzekomego algorytmu zawsze można sytuacje sprowadzić do sprzeczności poprzez otrzymanie zdania d.

Nie znasz się na cybernetyce.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Nawet gdyby było technicznie możliwe uzyskać opis ruchu wszystkich cząstek elementarnych w mózgu to i tak nie uzyskałabyś pełnej wiedzy o stanie umysłu. Nie ma absolutnie żadnego materialnego dostępu do wrażeń "wewnątrz" świadomości. Nawet gdyby odkryto, że jakiś fragment mózgu lub siatkówki zmienia kolor (czy dzieje się z nim cokolwiek innego !) podczas procesu widzenia to i tak nie znaczyłoby to, że jest to ten sam kolor którego ja doznaje w swoim polu widzenia. Wszakże ja mogę mieć nawet takie wrażenie, którego nikt inny nie doznaje ! Tu dobrze widać, że istnieją obiekty, których nie da się odwzorować w opisie naukowym. Niby możemy uznać, że u wszystkich ludzi wrażenia są podobne. Ale co np. przy opisie mózgu innego zwierzęcia, dysponującego innymi zmysłami lub z inną wagą w tworzeniu modelu rzeczywistości ? Tu materialny opis nigdy nie dotrze do wrażeń. Ograniczenie dotyczy dosłownie wszystkiego co dla badanego osobnika jest realne czyli np. zmysłu dźwięku, dotyku, węchu, innego rodzaju zmysłów typu wrażliwości na podczerwień lub drgania, smaku itp. I na przykład gdyby materialista chciał sprawdzić czy czekolada smakuje mu tak samo jako komuś innemu to nie ma żadnej możliwości nawet jeśli byłby neurochirurgiem najwyższej klasy. Bo tego smaku nie da się znaleźć w opisie stanu mózgu. Nawet gdyby materialista stał się w końcu na tyle zrozpaczony i poirytowany, że otworzyłby czaszkę i np. zaczął w akcie szaleństwa lizać mózg badanego pacjenta, i nawet gdyby ten mózg rzeczywiście smakował mu czekoladowo to i tak nie dałoby to żadnej informacji o smaku odbieranym przez pacjenta. Odkryto by tylko ciekawe i zaskakujące zjawisko, że gdy pacjent je czekoladę to smak jego mózgu zmienia się na czekoladowy, ale nie dałoby to żadnej informacji o smaku faktycznie odczuwanym przez umysł pacjenta. Po prostu nie da się wyobrazić takiego stanu, który można by odkryć w stanie mózgu aby dał informacje o wrażeniu odbieranym przez umysł. Zawsze możemy zgrać materialny stan mózgu podczas jakiegoś doznania, ale da to tylko informacje o stanie mózgu podczas doznania, a nic nie powie o samym doznaniu. Stąd wnioskuje że rzutowanie rzeczywistości na interpretacje materialistyczną gubi pewne informacje.
>>To się nazywa automatem w teorii, znaczy takim czyś,
>Automat to i tak szczególny przypadek maszyny Turinga.
>>A właśnie że dokładnie o taką maszynę mi chodzi! [...]
>>co ma wejście i wyście... a co jest wewnątrz nie ma znaczenia,
>>ponieważ metoda implementacji algorytmów nie ma żadnego znaczenia dla ich działania!
>Doceniam że umiesz chociaż stwierdzić o co Ci chodzi, ale w takim razie nie. Umysłu nie da się choćby symulować w postaci algorytmu. To czy "symulowanie czegoś" jest "byciem tym czymś" to już dla dowodu nie ma znaczenia, gdyż jest na tyle silny, by obalić oba przypadki.
>Jeśli zamkniemy w czarnej skrzyni pana Godla, a w drugiej czarnej skrzyni komputer rzekomo umysł pana Godla symulujący to będzie istniał matematyczny sposób aby dowiedzieć się w której skrzyni siedzi żywy pan Godel. Czyli samo "wejście/ wyjście" pokazuje, że symulacja się nie udała. To prawda, że implementacja nie ma znaczenia, ale ja dowodzę tego, że nie da się nawet udawać działania umysłu.
>Zwróć uwagę, ze dowód w ogolę nie wchodzi w kwestie implementacji. Po prostu jeśli istnieje H to tym bardziej możemy sobie wyobrazić algorytm, który opakowuje wyniki z H do postaci tablicy Q i podaje n-te wartości z jej przekątnej + 1. Wszystkie przekształcenia, które wykonuje w definicji Q są algorytmiczne (zakładam nie wprost ze H również jest niealgorytmiczne). W ogolę nie musimy znać modelu Turinga, aby zrozumieć ten dowód.
>>potocznie się mówi: ten wie to, czy tamto.
>>A cóż to niby znaczy?
>Bądźmy poważni i nie rozmywajmy dyskusji do poziomu gierek językowych. Z logicznego punktu widzenia umysł nie może działać jak algorytm wykonujący się na maszynie. Czyli duchowa czynność rozumienia i dochodzenia do matematycznej prawdy nie redukuje się do algorytmu. Jeśli chcesz z tym dyskutować to odwołuj się do przywołanego tu formalnego sposobu rozumowania.
>>Ludzie znają metody, schematy, reguły, które realizują.
>>wiedza = algorytm.
>Proszę cię, odpuść sobie te racjonalistyczne dyrdymały. Ta ich nudna, naukowo-materialistyczna filozofia nawet nie trzyma się kupy.
>>Dziecko też wyrolujesz, bo ono ma małą wiedzę.
>>Np. pokażesz takiemu ładny cukiereczek, a ono bez zastanowienia da ci za niego całe 100zł.
>Tu się zgodzę, każdy algorytm symulujący matematyka w porównaniu do prawdziwego matematyka, będzie jak dziecko, które można wyrolować bez najmniejszego wysiłku. To już Turing mawiał, ze poczucie naszej wyższości nad algorytmami nie jest iluzoryczne.
>.
>

Ty masz typowy problem, z którym borykali się już starożytni.
Ten problem nazywa się ignorancją ogólną.

A ignorancja to taka piękna pani, która np. mówi: wiem że nic nie wiem, więc mnie nie ma.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ty masz typowy problem, z którym borykali się już starożytni.

A ty masz typowy problem z którym się borykają tutejsi forumowicze: brak argumentów merytorycznych.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Ty masz typowy problem, z którym borykali się już starożytni.
>A ty masz typowy problem z którym się borykają tutejsi forumowicze: brak argumentów merytorycznych.

Ty nie masz żadnych argumentów poza tym jednym,
na którym opierasz te swoje śmieszne mniemania:
inf * 0 = 0.

mogę to przetłumaczyć na polski:

nieskończony bóg x kamień którego on nie stworzył = 0 sensu i logiki.

albo może tak:
wielka głupota x zero wiedzy = zero głupoty i wiedzy.
czyli co to jest?

Mózg.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>Ty masz typowy problem, z którym borykali się już starożytni.
>>A ty masz typowy problem z którym się borykają tutejsi forumowicze: brak argumentów merytorycznych.
>Ty nie masz żadnych argumentów poza tym jednym,
>na którym opierasz te swoje śmieszne mniemania:
>inf * 0 = 0.

Jeśli istniałby algorytm H(i,j) to z pewnością istniałby również algorytm, który podaje kolejne wartości z przekątnej tak zdefiniowanego Q (niżej) + 1 :



I gdzie masz problem ? Oprogramowanie inf * 0 = 0 równoważne powyższemu to jedna instrukcja warunkowa. Prawdziwe kłopoty zaczynają się jednak gdy proszę o udowodnienie tej nieoznaczoności. Nieoznaczoność w analizie ma swoją ścisłą definicje związaną z pojęciem granicy i innymi obiektami, które w moim wywodzie się nie pojawiają, gdyż nie mają z nim nic wspólnego.

>mogę to przetłumaczyć na polski:
>nieskończony bóg x kamień którego on nie stworzył = 0 sensu i logiki.
>albo może tak:
>wielka głupota x zero wiedzy = zero głupoty i wiedzy.
>czyli co to jest?
>Mózg.

Wróćmy lepiej do meritum. Istnienie algorytmu o którym piszę wyżej to ta sprzeczność, gdyż wartości przez niego zwracane musiałyby istnieć w którymś wierszu Q a nie mogą być w żadnym bo wszędzie na przekątnej dodane jest 1. Może nie jest to wywód zbyt konstruktywny, ale w matematyce jest pełno dowodów takiej postaci. W następnym wątku więcej napiszę na temat kłopotów, które czekają na racjonalistów, upierających się przy ścisłym konstruktywizmie w filozofii matematyki.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Wróćmy lepiej do meritum. Istnienie algorytmu o którym piszę wyżej to ta sprzeczność, gdyż wartości przez niego zwracane musiałyby istnieć w którymś wierszu Q a nie mogą być w żadnym bo wszędzie na przekątnej dodane jest 1. Może nie jest to wywód zbyt konstruktywny, ale w matematyce jest pełno dowodów takiej postaci. W następnym wątku więcej napiszę na temat kłopotów, które czekają na racjonalistów, upierających się przy ścisłym konstruktywizmie w filozofii matematyki.

Prawdopodobnie albo prędzej na pewno, coś niedobrze z tymi twoimi tablicami.

Tak szczerze ja nawet nie próbuję analizować tych twoich tablic,
a i nie mam bladego pojęcia co one reprezentują.

Wystarczy mi jeden fakt aby zignorować cały ten twój nieskończony szajs!
Wiesz co to znaczy?

Ja nie jestem komputerem, więc nie muszę tego liczyć nieskoczenie długo.
Rozumiesz?
Jan Bednarski (1879 punktów)

W dyskusji z Tobą czułem się jak Dawkins rozmawiający z kreacjonistką. Podawałem merytoryczne argumenty, a ty po prostu je ignorowałaś i powtarzałaś to na co już odpowiedziałem.

>Prawdopodobnie albo prędzej na pewno, coś niedobrze z tymi twoimi tablicami.

Nikomu nie bronię czytać dowód nawet i 20 razy, byleby się upewnić, że nie kryje się w nim żadna oszukańcza sztuczka. Może i dowód rzeczywiście na początku sprawia wrażenie jakiegoś triku, ale naprawdę ponad jakąkolwiek rozsądną wątpliwość jest poprawny o czym przekonuję się tym mocniej im dłużej siedzę w tym temacie. Aktualnie piszę jeszcze program do godelizacji maszyn Turinga, czyli generujący kod maszyny d na podstawie algorytmu quasi-H, który jest po prostu implementacją powyższego dowodu.

>Tak szczerze ja nawet nie próbuję analizować tych twoich tablic, a i nie mam bladego pojęcia co one reprezentują.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że krytykować moje posty można także bez ich zrozumienia a nawet przeczytania, dlatego wszelkim tego typu próbom życzę miłej zabawy. My tu mamy do czynienia z matematycznym faktem dotyczącym liczb naturalnych i żadna racjonalistyczna ideologia nie wmówi mi, że jest odwrotnie niż w rzeczywistości.

>Wystarczy mi jeden fakt aby zignorować cały ten twój nieskończony szajs! ... nie muszę tego liczyć nieskoczenie długo.

Twoja ignorancja nie ma tu żadnego uzasadnienia. Specyfikacja każdej maszyny Turinga jest skończonym zestawem instrukcji, który ma realny desygnat w postaci fizycznej maszyny, a pytanie czy skończy ona pracę jest dobrze określonym, rzeczywistym problemem.

.
Jan Bednarski (1879 punktów)Odp: Umysł nie jest algorytmem - Dowód na bazie problemu stopu

Także Douglas Hofstadter, znany materialista i profesor kogniwistyki od siedmiu boleści, znał argument z twierdzenia Godla. W swojej książce pisze na jego temat coś takiego:

Cytat:
We were talking about trying to encapsulate the "Gödelizing operator" inside the program itself. Well, even if we had written a program which carried the operation out, that program would not capture the essence of Gödel's method. [...] As the ordinals get bigger and bigger, there are irregularities, and irregularities in irregularities, and irregularities in the irregularities in the irregularities, etc. No single scheme, no matter how complex, can name all e ordinals. And from this, it follows that no algorithmic method can tell w to apply the method of Gödel to all possible kinds of formal systems. And unless one is rather mystically inclined, therefore one must conclude at any human being simply will reach the limits of his own ability to godelize at some point. (Gödel, Escher, Bach, str.470)


W tym wątku bardzo podobny zarzut wysunął salek:

Cytat:
Więc gdzie dowód że człowiek zdoła? Ograniczenia, jakie narzuca problem stopu równie dobrze mogą dotyczyć człowieka, a zatem ów 'dowód' wart byłby tyle, co 'chiński pokój'.


Nas przecież nie interesuje pozaskończona godelizcja wymagająca indeksacji z liczbami porządkowymi Cantora o której pisze Hofstadter. Jedyne co musimy dowieść to, że potrafimy wykonać pojedynczą godelizację dla każdego konkretnego algorytmu. A to akurat zawsze jest prostym, bezproblemowym, mechanicznym krokiem, który można opisać algorytmicznie. Trzeba zrozumieć, że nie istnieje sprzeczność pomiędzy dwoma matematycznie udowodnionymi stwierdzeniami:

a) Istnieje algorytm (nazywam go algorytmem jednokrotnej godelizacji X), który dla dowolnego kodu maszyny quasi-H* pozwala uzyskać kod maszyny Tn(m) która nie skończy pracy (H(n,m)=0 zgodnie z moim oznaczeniami), ale maszyna quasi-H nie będzie mogła tego stwierdzić.

b) Nie istnieje algorytm (nazywam go poprawnym algorytmem stopu, który oznaczam przez H), który dla dowolnego kodu maszyny T potrafi rozstrzygnąć czy skończy ona pracę.

Oba powyższe punkty są jednocześnie prawdziwe. Punkt b) jest równoważny twierdzeniu Godla, a w teorii algorytmów wynika to choćby z tego, że niemożliwa jest algorytmiczna procedura otrzymywania dowolnie dużych liczb porządkowych (problem analizował Turing**, później także Kleene***). Natomiast a) można udowodnić po prostu pisząc taki algorytm. W istocie mam zamiar to zrobić, natomiast teraz tylko wspomnę jak należy go napisać. Wystarczy przeanalizować dowód w nieco konstruktywniejszej formie w której możemy zobaczyć postać nieroztrzygalnego algorytmu Tn(m) explicite. Dla algorytmu quasi-H(n,m) istnieje pewien algorytm J(n)=quasi-H(n,n), jedyne co musimy zrobić aby go otrzymać to przerobić zakodowaną na taśmie pojedynczą liczbę (n) na (n,n) co jest banalną procedurą jeśli tylko znamy mechanizm tego kodowania. Otrzymaliśmy teraz pewien algorytm, a kod tego algorytmu jest pewną konkretną liczbą k. Szukany Tn(m) to po prostu Tk(k).

Umysł nie jest czymś co możemy wyobrażać sobie jako maszynę. Ten wniosek moim zdaniem jest nieunikniony. Oznaczmy umysł przez U. Skoro X jest algorytmem i U+X nim nie jest, gdyż na mocy a) możemy mieć pewność, że wygodelizuje dowolny algorytm, to to oznacza, że U nie jest algorytmem (na mocy b) ). I tego właśnie chciałem dowieść.
______

*pozwolę sobie pomocniczo zdefiniować algorytm quasi-H. Jest to po prostu dowolny algorytm C(n,m), dla którego jest spełniona poniższa implikacja:



Istnieje wiele takich algorytmów. Przykładem quasi-H jest np. algorytm tak skonstruowany, że skończy pracę jeśli Tn(m) nie zawiera instrukcji stopu, ale wtedy z pewnością "przepuścimy" wiele algorytmów które nie zakończą pracy lecz posiadają instrukcje stop (np. algorytm poszukiwania kontrprzykładu do wielkiego tw. Fermata z instrukcją stopu obwarowaną warunkiem jego znalezienia). Quasi-H które kończyłoby się wtw. gdy H(n,m)=0, nie istnieje co udowodniłem już w pierwszym poście. Zawsze istnieje Tn(m), które wywinie się tej procedurze.

**Systems of Logic Based on Ordinals
***Introduction to Mathematics

.
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Umysł nie jest algorytmem - Dowód bez użycia twierdzenia Gödla

Odniosę się tylko to tytułu wątku: "Umysł nie jest algorytmem - Dowód bez użycia twierdzenia Gödla". Powiedzmy cytując: "algorytm-skończony ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań", algorytm jest pewnym pakietem uporządkowanych poleceń, ustawionych wg. twórcy algorytmu. To znaczy, że twórca nie mógł i nigdy nie może przewidzieć wszystkich sytuacji i dlatego nie można używać algorytmu w stosunku do działania mózgu. Algorytm działa "sztywno" i jest niezmienny. Algorytm, to nie program samouczący się. To jest zespół poleceń by reagować tylko na określone impulsy informacji. Poza nimi/informacjami go dotyczącymi jest nieprzydatny. Mózg jest taki? Niestety nie. Rozległość rozpoznań doznanych odczuć, czy też innych impulsów jest w mózgu o wiele większa.
Algorytm jest tylko programem działania na określoną okoliczność. Mózg działa na więcej bodźców, co kształtuje zupełnie różne reakcje nie algorytmiczne. Jest głupstwem porównywanie algorytmu do działania mózgu. Nie ma co dywagować nad tym tematem, bo wywołał go ktoś, który nie zdaje sobie sprawy z tego co to algorytm (oby tyko nie krystkon) i nie mający pojęcia o działaniu mózgu. Neurolodzy światowej sławy nie rozpoznali skomplikowanego działania mózgu, a posiada niesamowity potencjał (tyle, że nie u krystkona).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jan Bednarski (1879 punktów)

Bezpośrednim impulsem do napisania tego wątku była dla mnie jedna z wypowiedzi użytkownika Max Golonko oraz nieustające posty Olsona o charakterze ofensywnym dotyczące stosowalności modeli przyczynowych w działaniu umysłu. Przyczynowość jest cechą modelu fizycznego w ludzkiej interpretacji (niekoniecznie opisywanego zjawiska), trudno więc oczekiwać, że jakiś model w fizyce nie będzie przyczynowy skoro już przed jego stworzeniem zakładamy, że taki być musi. To co w jednym modelu ma charakter przyczynowy (np. druga zasada termodynamiki gwarantująca wzrost entropii układu w czasie) w innym jest zwykłym przypadkiem (równania Newtona opisujące ruch cząsteczek są w pełni symetryczne względem czasu, nie zabraniają one spadku entropii). Niemniej prawdą jest, że dotąd panowało silne przekonanie co do tego, że umysł można symulować algorytmicznie. Przykładem tego jest m.in. książka Hofstadtera do której się odnosiłem. Dziś taki pogląd propaguje Dennett, Churchland. Słowem, materialistów nie brakuje.

>To znaczy, że twórca nie mógł i nigdy nie może przewidzieć wszystkich sytuacji i dlatego nie można używać algorytmu w stosunku do działania mózgu. Algorytm działa "sztywno" i jest niezmienny. Algorytm, to nie program samouczący się.

Z tym się nie zgodzę. Programy samouczące, genetyczne, ewolucyjne to również jasno zdefiniowane ciągi instrukcji, które wprawdzie zmieniają swoje zachowanie, ale sposób w jaki to następuje jest jasno zdeterminowany przez programistę. Czyli są to po prostu znów maszyny Turinga, tyle że w kolejnym przebraniu.

> Mózg jest taki? Niestety nie. Rozległość rozpoznań doznanych odczuć, czy też innych impulsów jest w mózgu o wiele większa. Algorytm jest tylko programem działania na określoną okoliczność. Mózg działa na więcej bodźców, co kształtuje zupełnie różne reakcje nie algorytmiczne. Jest głupstwem porównywanie algorytmu do działania mózgu. Nie ma co dywagować nad tym tematem, bo wywołał go ktoś, który nie zdaje sobie sprawy z tego co to algorytm (oby tyko nie krystkon) i nie mający pojęcia o działaniu mózgu.

Zgadzam się. Niestety wiele osób twierdzi inaczej.

.
25-12-2016 18:09 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>To znaczy, że twórca nie mógł i nigdy nie może przewidzieć wszystkich sytuacji i dlatego nie można używać algorytmu w stosunku do działania mózgu. Algorytm działa "sztywno" i jest niezmienny. Algorytm, to nie program samouczący się.
>Z tym się nie zgodzę. Programy samouczące, genetyczne, ewolucyjne to również jasno zdefiniowane ciągi instrukcji, które wprawdzie zmieniają swoje zachowanie, ale sposób w jaki to następuje jest jasno zdeterminowany przez programistę. Czyli są to po prostu znów maszyny Turinga, tyle że w kolejnym przebraniu.
>> Mózg jest taki? Niestety nie. Rozległość rozpoznań doznanych odczuć, czy też innych impulsów jest w mózgu o wiele większa. Algorytm jest tylko programem działania na określoną okoliczność. Mózg działa na więcej bodźców, co kształtuje zupełnie różne reakcje nie algorytmiczne. Jest głupstwem porównywanie algorytmu do działania mózgu. Nie ma co dywagować nad tym tematem, bo wywołał go ktoś, który nie zdaje sobie sprawy z tego co to algorytm (oby tyko nie krystkon) i nie mający pojęcia o działaniu mózgu.
>Zgadzam się. Niestety wiele osób twierdzi inaczej.

Obaj macie marne pojęci o algorytmice...

Wiesz co ty tu robisz?
Ty po prostu próbujesz usprawiedliwiać swoje nieuctwo metafizycznymi urojeniami.

Takie coś było popularne w średniowieczu,
stąd tam: dusza nieśmiertelna, piekło - ziemia - niebo.. i inne takie dziecinne brednie.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Obaj macie marne pojęci o algorytmice...
>Wiesz co ty tu robisz?
>Ty po prostu próbujesz usprawiedliwiać swoje nieuctwo metafizycznymi urojeniami.
>Takie coś było popularne w średniowieczu,
>stąd tam: dusza nieśmiertelna, piekło - ziemia - niebo.. i inne takie dziecinne brednie.
>
Co by Tobie odpowiedzieć, zacznę od pojęcia/definicji algorytmu.
Cyt. za Wiki.
"Algorytm - skończony ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań. Słowo "algorytm" pochodzi od staroangielskiego słowa algorism, oznaczającego wykonywanie działań przy pomocy liczb arabskich (w odróżnieniu od abacism - przy pomocy abakusa), które z kolei wzięło się od nazwy "Algoritmi" - zlatynizowanej wersji nazwiska "al-Chwarizmi" Abu Abdullaha Muhammada ibn Musy al-Chuwarizmiego (arab. ‏أبو عبد الله محمد بن موسى الخوارزمي‎, matematyka perskiego z IX wieku."

Już nie będę pytał czy wiesz co Ty tu robisz, bo na pewno z sensem nie odpowiesz Hermene'sie..

>Ty po prostu próbujesz usprawiedliwiać swoje nieuctwo metafizycznymi urojeniami.

Wykaż więc, kolego uczony niezwykle, w którym miejscu mojego wpisu popadłem w "metafizyczne urojenia"!

Z chęcią posłucham/poczytam opisu Twojego pojęcia algorytmu i wykazanie moich błędów jak i interpretacji tego zapisu w formie encyklopedycznej, który przedstawiłem.

>Obaj macie marne pojęci o algorytmice...

A Ty umiesz konstruować algorytmy korzystając choćby z prościutkiego programu Excel załączonego w każdym Windows'ie?
Możesz mi wierzyć, że każde Twoje pojawienie się na tym forum, będzie atakowane przeze mnie do momentu usłyszenia tego wyjaśnienia. Zgadzam się że mogą istnieć różne szkoły pojmowania prostych zapisów i ja akurat chodziłem do tych niewłaściwych. No to mnie przekonaj. Powodzenia i czekam.

P.S. Twoje wyjaśnienie, tak na marginesie, nic nie wnosi do sprawy jako że mocno odbiega od tematu.. Czyżby nowy krystkon się rodził? Pozerem werbalistą jesteś czy impertynenckim ignorantem?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-12-2016 23:02 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>A Ty umiesz konstruować algorytmy korzystając choćby z prościutkiego programu Excel załączonego w każdym Windows'ie?

Oh! Rzeczywiście masz niezłe usprawiedliwienie!
Jeśli twoim narzędziem programistycznym jest Execel, no to... nie dziwota że takie głupoty opowiadasz.

Ja używam zwykle: c/c++ plus asm, niekiedy też java i inne takie...
a dawniej również: paskal/delphi, basic, prolog, ada, emerald, itp.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ja używam zwykle: c/c++ plus asm, niekiedy też java i inne takie...
>a dawniej również: paskal/delphi, basic, prolog, ada, emerald, itp.

Specjalistą od sztucznej inteligencji to ty z taką wiedzą nie zostaniesz. To umie pierwszy lepszy technik po zawodówce. Trzeba było się uczyć algorytmiki i algebry abstrakcyjnej zamiast brać się na pałę za wszystkie możliwe języki.

.
27-12-2016 20:21 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Specjalistą od sztucznej inteligencji to ty z taką wiedzą nie zostaniesz.

Nie ma sztucznej inteligencji.
To tak sam bezsens jak np.: złoto robione z ołowiu,
syntetyzowane w reaktorze, nazywać sztucznym złotem...
to jest złoto i tyle!

> To umie pierwszy lepszy technik po zawodówce.

Co takiego? Nie ma techników po zawodówce.

> Trzeba było się uczyć algorytmiki i algebry abstrakcyjnej zamiast brać się na pałę za wszystkie możliwe języki.

Na tym to polega:
uczysz się tylko jednego języka (z grupy uniwersalnych),
a potem możesz swobodnie używać dowolnego innego - zależnie od problemu, który rozwiązujesz!

Dlaczego tak jest?
Z tym pierwszym językiem uczysz się właśnie programować - produkować te algorytmy!
Algorytm to nie język ani też maszyna,
a w szczególności: mózg czy komputer to żadna różnica - w tej dziedzinie (algorytmika), co sobie tu ubzdurałeś!
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie ma sztucznej inteligencji.

Miałem na myśli wytworzonej w sposób "sztuczny". Ale znów stajemy przed problemem co to znaczy wytworzyć coś w sposób "sztuczny".

>a w szczególności: mózg czy komputer to żadna różnica - w tej dziedzinie (algorytmika), co sobie tu ubzdurałeś!

Więc odnieś się do moich argumentów. Prosiłem Cię o to.

.
27-12-2016 07:58 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>A Ty umiesz konstruować algorytmy korzystając choćby z prościutkiego programu Excel załączonego w każdym Windows'ie?
>Oh! Rzeczywiście masz niezłe usprawiedliwienie!
>Jeśli twoim narzędziem programistycznym jest Execel, no to... nie dziwota że takie głupoty opowiadasz.

A tak! To jest usprawiedliwienie wobec Twoich werbalnych wypowiedzi! PUSTOSŁOWIE!

>Ja używam zwykle: c/c++ plus asm, niekiedy też java i inne takie...
>a dawniej również: paskal/delphi, basic, prolog, ada, emerald, itp.

"....itp. ..." czyli jeszcze więcej??? A słyszałaś lub znasz język ALGOL69? No to podpowiem. Stosowany do polskich maszyn/komputerów ODRA 1303, który na naszej uczelni zajmował prawie całe czwarte pięto. Tu się zaczęła moja przygoda z komputerami. Widzisz? Ciebie nie było jeszcze na tym świecie. No to nawet krystkon w swym geniuszu nie dorasta Tobie do pięt!

Nie rzucaj tu powszechnie znanymi określeniami, bo z tego nic nie wynika. Chcesz tu imponować? Ten, który coś wie, nie ucieka przed odpowiedziami, nie chwali się infantylnie licząc, że interlokutor zostanie powalony ze skutkiem śmiertelnym. Znam takie brutalne, z wojska pochodzące powiedzenie: "Każda k..wa swoją p...dę chwali". Czy to też podejrzana na rogu ulic przez Ciebie metoda autoreklamy?

Hermene! Jesteś mi coś winna. Nie mam odpowiedzi na Twoją definicję algorytmu.
"Wykaż więc, kolego uczony niezwykle, w którym miejscu mojego wpisu popadłem w "metafizyczne urojenia"!"
Jak nazwać taką ucieczkę?
Z chęcią posłucham/poczytam opisu Twojego pojęcia algorytmu i wykazanie moich błędów jak i interpretacji tego zapisu w formie encyklopedycznej, który przedstawiłem."
Jak nazwać taką ucieczkę? Czyżby to znana już na tym forum metoda stosowana nagminnie przez krystkona?
No w końcu odpowiesz z sensem? Chcesz koniecznie by traktować Ciebie jak to co pies robi na ulicy, przylepione do obcasa przez nieuwagę wdepnąwszy?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Obaj macie marne pojęci o algorytmice...

Sama nie masz pojęcia o czym mówisz, a twoja matematyczna ignorancja nie daje mi nawet najmniejszej nadziei na jakąkolwiek merytoryczną dyskusje z tobą. Potrafisz to obalić ? Pokaż to !

>Wiesz co ty tu robisz?

Walczę z analfabetyzmem twojego pokroju. Mózg to maszyna, a umysł to program przez nią wykonywany ?

Połóżmy:

quasi-H(q,n) kończy pracę => Tq(n) nie kończy pracy

I zawsze możemy skonstruować maszynę, dla której quasi-H nie rozstrzygnię problemu a my rozstrzygniemy bo wiemy, że nie zakończy pracy. Skonstruujmy algorytm J(n)=quasi-H(n,n) (kładziemy q=n), J(n) to po prostu któryś z algorytmów Ti(i=1,2, ...). Jest to konkretny algorytm o konkretnym numerze k. Ale co nam w takim razie wychodzi dla danej wejściowej k ?

Tk(k) kończy pracę => Tk(k) nie kończy pracy

Oczywistym jest, że jedyna możliwość uniknięcia sprzeczności to uznanie, że Tk(k) nie kończy pracy ! Ale wtedy wiemy, że Tk(k) nie kończy pracy, czego nie jest w stanie stwierdzić quasi-H, ergo potrafimy coś czego nie potrafi dowolny algorytm. Jest to logicznie nieuniknione.

>Ty po prostu próbujesz usprawiedliwiać swoje nieuctwo metafizycznymi urojeniami.

Potrafisz to obalić ? No to dawaj, kobito ! Ja tu się produkuję od dwóch miesięcy, a ty mi tylko zwykłe pustosłowie w kółko sprzedajesz.

>Takie coś było popularne w średniowieczu,
>stąd tam: dusza nieśmiertelna, piekło - ziemia - niebo.. i inne takie dziecinne brednie.

Cóż. Na takie sugestie nie jestem w stanie przedstawić, żadnych merytorycznych kontrargumentów, gdyż jestem informatykiem, a nie teologiem.

.
26-12-2016 23:04 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
> gdyż jestem informatykiem, a nie teologiem.

Nie rozśmieszaj mnie - informatycy/programiści nie dzielą przez zero.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>> gdyż jestem informatykiem, a nie teologiem.
>Nie rozśmieszaj mnie - informatycy/programiści nie dzielą przez zero.
>

To jest jasno zdefiniowane działanie:



Wewnątrz maszyny Turinga możesz wyobrazić sobie instrukcje warunkową, która w jednym przypadku wykonuje normalne mnożenie a w drugim podaje wynik alternatywny.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Wewnątrz maszyny Turinga możesz wyobrazić sobie instrukcje warunkową, która w jednym przypadku wykonuje normalne mnożenie a w drugim podaje wynik alternatywny.

Przecież ta twoja 'transformacja' jest zawężająca;
co znaczy że finalna matryca ma tu niższy rząd od pierwotnej...

czyli jest osobliwa... det Q = 0.
a wiesz co znaczy osobliwość w informatyce?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Wewnątrz maszyny Turinga możesz wyobrazić sobie instrukcje warunkową, która w jednym przypadku wykonuje normalne mnożenie a w drugim podaje wynik alternatywny.
>Przecież ta twoja 'transformacja' jest zawężająca;

Zdefiniuj transformacje zawężającą. Może chodzi o odwzorowanie zwężające ?

>co znaczy że finalna matryca ma tu niższy rząd od pierwotnej...
>czyli jest osobliwa... det Q = 0.
>a wiesz co znaczy osobliwość w informatyce?

Nawet gdyby miała niższy rząd od pierwotnej i nawet gdyby miała wyznacznik zerowy (co jest dla mnie wątpliwe, gdyż wzięłaś to z sufitu) to z czym tu widzisz sprzeczność ? Ja żeby zobaczyć sprzeczność muszę dopiero zastosować rozumowanie przekątniowe Catora. Może ty widzisz sprzeczność wcześniej, nic nie szkodzi bo w dowodzie nie wprost do sprzeczności można dojść na wiele sposobów.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>>Wewnątrz maszyny Turinga możesz wyobrazić sobie instrukcje warunkową, która w jednym przypadku wykonuje normalne mnożenie a w drugim podaje wynik alternatywny.
>>Przecież ta twoja 'transformacja' jest zawężająca;
>Zdefiniuj transformacje zawężającą. Może chodzi o odwzorowanie zwężające ?

Zawężająca to taka stratna, zdegenerowana.

np. 0 * x = 0,

jest operacją stratną - nieodwracalną,
bo nie istnieje tu przejście w drugą stronę - z tego zera nie odtworzysz już x.

A gdy transformacja odwrotna nie istnieje, to znaczy że taka transformacja jest osobliwa (błędna, niepoprawna - bezużyteczna).

Dla poprawnego przekształcenia istnieje macierz kwadratowa: T * Q = I;
zatem Q = inv T - przekształcenie odwrotne.

A w twoim przypadku masz właśnie osobliwe przekształcenie,
znaczy nieodwracalne = stratne.

Stąd też błędne wnioski... o wyższości mózgu nad matematyką.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A w twoim przypadku masz właśnie osobliwe przekształcenie,
>znaczy nieodwracalne = stratne.

Czyli jakie ma to znaczenie dla dowodu ? Jeśli istniałby algorytm H to również:

1) Istniałby algorytm podający kolejne wartości z przekątnej tak zdefiniowanej tablicy Q + 1 (to jak wywołanie jednej funkcji wewnątrz nowej funkcji):



Po prostu obliczamy wartość n-tego elementu przekątnej z powyższego wzoru i dodajemy jeden: Q(n,n)+1.

2) Dla każdego wiersza k tablicy Q istniałby algorytm podający wartości n-tego elementu tego wiersza. Algorytm Tk(n) definiuje jako zwracający wartość Q(k,n).

3) Ale tablica Q ma taką własność (własność * którą uzasadniłem w pierwszym poście), że dowolny ciąg obliczalny znajduje się w którymś z jej wierszy. Zatem algorytm z punktu 1 byłby którymś z algorytmów Tk (punkt 2). Jest to oczywiście niemożliwe, bo algorytm z punktu 1 różni się od każdego algorytmu Tk przynajmniej dla wartości n wypadającej na przekątnej Q. To jest sprzeczność.

Powinnaś przeczytać ten dowód a dopiero później go krytykować. Inaczej Twoja krytyka jest nie na temat. Poza tym nie wydaje mi się, aby to przekształcenie było odwzorowaniem "zawężającym" (według definicji którą podałaś). Jeśli założymy, że każdy algorytm musi wykonać co najmniej jeden krok to zawsze można na podstawie elementu tablicy Q uzyskać odpowiadającą jej wartość T i H.

>Stąd też błędne wnioski... o wyższości mózgu nad matematyką.

Nigdzie nie wyprowadziłem takich wniosków.

.
28-12-2016 19:51 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
Wybacz, ale ja nie uznaję jakichś tam... dowodzików przekątniowych - jak większość formalistów.

Pan Cantor 'wykazał' jedynie to, że długość liczb w systemie pozycyjnym rośnie jak log(n), czyli oczywistość.

1 milon ma 6 cyfr, a nie milion.
1 trylion zapisujemy raptem tak: 1000000000000000000 - 18 cyfr zaledwie, co jest zdecydowanie mniejsze od tryliona.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Wybacz, ale ja nie uznaję jakichś tam... dowodzików przekątniowych - jak większość formalistów.

Obawiam się jednak, że z tak silnym założeniem metafizycznym na temat algorytmiczności działania świata, to musiałabyś chyba odrzucić całą arytmetykę. Russell też początkowo powątpiewał w ten argument, ale w końcu zmienił zdanie (może kiedyś napiszę wątek w którym wyjaśnię do jakich absurdów prowadzi formalizm w matematyce i w jaki sposób te problemy zostały zakamuflowane poprzez ukrycie błędnego koła w definicjach z teorii mnogości). Chyba zdawał sobie z tego sprawę, bo po odkryciu tw. Godla w ogóle porzucił matematykę

Jednak teraz nie muszę Cię przekonywać, gdyż ten dowód można wyrazić ściśle konstruktywnie co również napisałem, ale widocznie nawet tego nie przeczytałaś. Gdy mamy jakąś maszynę quasi-H przyjmującą dwa argumenty w postaci zakodowanej w jednej liczbie to zawsze możemy w postaci jawnej uzyskać maszynę Tk(k) co do której my wiemy, że nie skończy pracy a quasi-H(k,k) nie rozstrzygnie problemu. Jest jasna procedura mówiąca jak to zrobić, bierzemy kod quasi--H, przerabiamy początek algorytmu tak, aby przerabiał wartość wejściową n do postaci zakodowanej (n,n), uzyskany w ten sposób kod to pewne liczba k. Niech tak uzyskany algorytm Tk wywoła się dla siebie samego. To oznacza zgodnie z definicją quasi-H, że

Tk(k) kończy pracę => Tk(k) nie kończy pracy

Czyli jeśli Tk(k) = quasi-H działa prawidłowo to nie skończy pracy. Zatem my wiemy, że Tk(k) nie skończy pracy, a quasi-H nie jest w stanie tego rozstrzygnąć bo nie kończy pracy. Zatem jesteśmy różni od dowolnego algorytmu, bo zawsze jesteśmy w stanie wykonać takie rozumowanie. Da się bez Cantora ? Da się. Jaki masz problem z tym dowodem ?

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
> Chyba zdawał sobie z tego sprawę, bo po odkryciu tw. Godla w ogóle porzucił matematykę

Wybacz, ale nie jestem aż taką hurra-optymistką jakim musiał być pan Godel;
a ja też rysowałam przeróżne kolorowe ślaczki w szkolnym zeszyciku...

>Jednak teraz nie muszę Cię przekonywać, gdyż ten dowód można wyrazić ściśle konstruktywnie co również napisałem, ale widocznie nawet tego nie przeczytałaś. Gdy mamy jakąś maszynę quasi-H przyjmującą dwa argumenty w postaci zakodowanej w jednej liczbie to zawsze możemy w postaci jawnej uzyskać maszynę Tk(k) co do której my wiemy, że nie skończy pracy a quasi-H(k,k) nie rozstrzygnie problemu. Jest jasna procedura mówiąca jak to zrobić, bierzemy kod quasi--H, przerabiamy początek algorytmu tak, aby przerabiał wartość wejściową n do postaci zakodowanej (n,n), uzyskany w ten sposób kod to pewne liczba k. Niech tak uzyskany algorytm Tk wywoła się dla siebie samego. To oznacza zgodnie z definicją quasi-H, że
>Tk(k) kończy pracę => Tk(k) nie kończy pracy
>Czyli jeśli Tk(k) = quasi-H działa prawidłowo to nie skończy pracy. Zatem my wiemy, że Tk(k) nie skończy pracy, a quasi-H nie jest w stanie tego rozstrzygnąć bo nie kończy pracy. Zatem jesteśmy różni od dowolnego algorytmu, bo zawsze jesteśmy w stanie wykonać takie rozumowanie. Da się bez Cantora ? Da się. Jaki masz problem z tym dowodem ?

Sorry, ale ja nie znam twoich myśli... a te twoje definicje algorytmu są wyraźnie niepoważne.

Algorytm := ?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Sorry, ale ja nie znam twoich myśli... a te twoje definicje algorytmu są wyraźnie niepoważne.
>Algorytm := ?

Tu masz definicje Churcha w oparciu o rachunek lambda. To się lepiej nadaje do badania złożoności. Tu jest definicja Turinga, obie są oczywiście równoważne. Ja używam tej drugiej z alfabetem dwuelementowym {0,1}.

Sto lat temu oczywiście potrzebowali takich definicji, ale obecnie komputery są czymś tak oczywistym, że możesz o tym równie dobrze myśleć jak o programie realizowanym przez zwykły PC. Współczesne komputery to nic innego jak maszyny Turinga, także wszędzie gdzie piszę o maszynach Turinga możesz wyobrażać to sobie jak funkcje w programie wysokiego poziomu, która w jakiś sposób może przyjmować zserializowaną postać innej funkcji.

.
29-12-2016 19:35 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Sorry, ale ja nie znam twoich myśli... a te twoje definicje algorytmu są wyraźnie niepoważne.
>>Algorytm := ?
>Tu masz definicje Churcha w oparciu o rachunek lambda. To się lepiej nadaje do badania złożoności. Tu jest definicja Turinga, obie są oczywiście równoważne. Ja używam tej drugiej z alfabetem dwuelementowym {0,1}.
>Sto lat temu oczywiście potrzebowali takich definicji, ale obecnie komputery są czymś tak oczywistym, że możesz o tym równie dobrze myśleć jak o programie realizowanym przez zwykły PC. Współczesne komputery to nic innego jak maszyny Turinga, także wszędzie gdzie piszę o maszynach Turinga możesz wyobrażać to sobie jak funkcje w programie wysokiego poziomu, która w jakiś sposób może przyjmować zserializowaną postać innej funkcji.

Oj, dziecko.. przecież ty sam podajesz schemat - te macierze,
wg których działa mózg, czyli inaczej: algorytm.

I ostatecznie - zrozum to panie ciemniaku:
gdyby mózg działał niealgorytmicznie, wówczas nie mógłbyś tego zapisać w żaden sposób.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Oj, dziecko.. przecież ty sam podajesz schemat - te macierze,
>wg których działa mózg, czyli inaczej: algorytm.

Te macierze to nie żaden schemat działania mózgu, czy ty w ogóle rozumiesz o czym piszesz ? Wypowiadasz się tutaj w sprawach o których masz niewielkie pojęcie, a jedynie ślepą wiarę we własną racje.

>I ostatecznie - zrozum to panie ciemniaku:
>gdyby mózg działał niealgorytmicznie, wówczas nie mógłbyś tego zapisać w żaden sposób.

A skądże znowu ? W matematyce problemy nierekurencyjne są dobrze określone i zdefiniowane.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Te macierze to nie żaden schemat działania mózgu,

Ah! Tak! Zatem co to jest?

A ja cipo wiem co to jest: nieformalne bredzenie amatora.

> czy ty w ogóle rozumiesz o czym piszesz ?

A co to jest 'rozumienie' w ramach matematyki, automatyki, itp.?
I opisz to dokładnie.. to znaczy od razu 'zrozumiale', aby było zabawniej.

> W matematyce problemy nierekurencyjne są dobrze określone i zdefiniowane.

Rekurencyjne też.
Np. pan Fibonacci, chyba z 500 lat temu, zapisał tak:

a(i) = a(i-1) + a(i-2);
co następnie rozwiązał, znaczy podał explicite:

a(i) = ?
potrafisz to zrobić teraz?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ah! Tak! Zatem co to jest?

To jest to do czego doprowadza założenie, że problem stopu tworzy klasę problemów rozwiązywalnych algorytmicznie.

>A co to jest 'rozumienie' w ramach matematyki, automatyki, itp.?
>I opisz to dokładnie.. to znaczy od razu 'zrozumiale', aby było zabawniej.

Jak na nasze rozumienie działania umysłu, myślę że na podanie takiej definicji jest zbyt wcześnie. Na szczęście nie muszę jej wcale podawać. Wystarczy mi definicja algorytmu i dowód, że umysł nie może być żadnemu z nich równoważny.

>Rekurencyjne też.

Chyba mnie nie zrozumiałaś, "matematyka nierekurencyjna" to taka, która zajmuje się badaniem problemów niealgorytmicznych.

>Np. pan Fibonacci, chyba z 500 lat temu, zapisał tak:
>a(i) = a(i-1) + a(i-2);
>co następnie rozwiązał, znaczy podał explicite:
>a(i) = ?
>potrafisz to zrobić teraz?

Chodzi Ci o równianie explicite ? Ale chyba czegoś tu nie zdefiniowałaś.

Pomogę Ci:

a(0) = 0, a(1) = 1

I teraz to znany wzór Bineta:

a(i) = (1/sqrt(5))((1+sqrt(5))/2)^i - (1/sqrt(5))((1-sqrt(5))/2)^i

Teraz może ty pokaż co potrafisz !

a(i)= a(i-1) + 6a(i-2) - 6i2 + 32i - 44
a(0) = 2
a(1) = 9

a(i) = ... Dawaj !

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tk(k) kończy pracę => Tk(k) nie kończy pracy
>Czyli jeśli Tk(k) = quasi-H działa prawidłowo to nie skończy pracy. Zatem my wiemy, że Tk(k) nie skończy pracy, a quasi-H nie jest w stanie tego rozstrzygnąć bo nie kończy pracy. Zatem jesteśmy różni od dowolnego algorytmu, bo zawsze jesteśmy w stanie wykonać takie rozumowanie. Da się bez Cantora ? Da się. Jaki masz problem z tym dowodem ?
>.

Przypomina mi to kota Schrodingera, który jednocześnie jest żywy i martwy. Właśnie do tego prowadzi traktowanie na serio swoich myśli tzn uproszczonych modeli, którymi posługuje się umysł. To trochę tak jakbyś powiedział, że liczba 1 nie może istnieć, bo skoro istnieje liczba -1 to obie się równoważą. Tworzysz paradoks w oderwaniu od rzeczywistości, ale nijak nie możesz podać przykładu na takie magiczne działanie umysłu w realu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Przypomina mi to kota Schrodingera, który jednocześnie jest żywy i martwy. Właśnie do tego prowadzi traktowanie na serio swoich myśli tzn uproszczonych modeli, którymi posługuje się umysł.

Tak, tak. W ten sposób można obalić wszystko łącznie z powyższym.

>Tworzysz paradoks w oderwaniu od rzeczywistości, ale nijak nie możesz podać przykładu na takie magiczne działanie umysłu w realu.

Jest to bardzo silnie związany z rzeczywistością dowód w którym algorytmy oznaczane przez quasi-H i Tk(k) mają fizyczny desygnat w postaci maszyny, a w dowodzie jest konkretnie wyspecyfikowane jak uzyskać Tk(k) z quasi-H. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby mechanizm godelizacji sprawdzać empirycznie dla dowolnej skończonej ilości przykładów. Czyli dowód ma wsparcie nie tylko na poziomie analitycznym, ale również empirycznym.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak bardzo wczułeś się w wiarę w tą teorię, że niestety nie dostrzegasz absurdu jaki tworzysz. Wyciągasz błędny wniosek, a poprawny jest taki, że umysł nie poznaje rzeczywistości i składa się ze sprzecznych algorytmów i jest poddany także losowości i wpływowi środowiska. To co piszesz nie jest w ogóle spójne.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Tak bardzo wczułeś się w wiarę w tą teorię, że niestety nie dostrzegasz absurdu jaki tworzysz.

No i co jest absurdalnego w zrezygnowaniu z przyczynowości ? To jest zwykłe założenie matefizyczne, czyli wierzenie popularne akurat w obrębie tej tutaj wspólnoty. Szkoda tylko, że logicznie sprzeczne z arytmetyką.

>Wyciągasz błędny wniosek, a poprawny jest taki, że umysł nie poznaje rzeczywistości i składa się ze sprzecznych algorytmów i jest poddany także losowości i wpływowi środowiska. To co piszesz nie jest w ogóle spójne.

No przyznaję się do tego, że nie mogę pogodzić się z przypuszczeniem, że algorytmy arytmetyczne są sprzeczne skoro jest pełno świadectw empirycznych dowodzących że nasze arytmetyczne wnioski sprawdzają się doskonale. Opis również powinien być spójny niezależnie od tego czy opisuje złudzenie czy cokolwiek innego. Jeśli chcesz porzucić logikę akurat teraz to dlaczego nie zrobisz tego wcześniej ? Równie dobrze możesz w ogóle nie argumentować.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No i co jest absurdalnego w zrezygnowaniu z przyczynowości ?

Bez przyczynowości nie byłoby żadnych skutków, czyli to co istnieje by nie istniało. Jeśli mam jakąś myśl w głowie to musiała się ona tam skądś wziąć i to niezależnie od tego czy stało się to przez przypadek, samo z siebie czy było ściśle zdeterminowane, czy nastąpił miks tych czynników. Rezygnacja z przyczynowości to taki sam absurd jak rezygnacja z logiki. Żeby nie było przyczynowości musiałby nie istnieć czas.

>To jest zwykłe założenie matefizyczne, czyli wierzenie popularne akurat w obrębie tej tutaj wspólnoty. Szkoda tylko, że logicznie sprzeczne z arytmetyką.

Chyba z Twoim (nie)zrozumieniem arytmetyki.

>>Wyciągasz błędny wniosek, a poprawny jest taki, że umysł nie poznaje rzeczywistości i składa się ze sprzecznych algorytmów i jest poddany także losowości i wpływowi środowiska. To co piszesz nie jest w ogóle spójne.
>No przyznaję się do tego, że nie mogę pogodzić się z przypuszczeniem, że algorytmy arytmetyczne są sprzeczne skoro jest pełno świadectw empirycznych dowodzących że nasze arytmetyczne wnioski sprawdzają się doskonale.

Sprawdzają się do tego do czego mają się sprawdzać. Możemy jedynie obliczać relacje między czymś, a czymś (wycinkowo) i negować coś czego być nie może, a poza tym nie istnieje żadna inna prawda możliwa do zapisania w systemie formalnym.

>Jeśli chcesz porzucić logikę akurat teraz to dlaczego nie zrobisz tego wcześniej ?

To Ty chcesz porzucić logikę porzucając przyczynowość i czyniąc sobie założenie metafizyczne niezgodne z empirią, a w dodatku tworząc jakieś dziwne założenia o umyśle, które wyciągasz z twierdzenia Godla... świadczącego o tym, że człowiek nie poznaje prawdy absolutnej.

W zestawieniu z moją wiedzą neurobiologiczną wszystko to jest spójne, a w Twoim modelu nic nie jest.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Bez przyczynowości nie byłoby żadnych skutków, czyli to co istnieje by nie istniało. Jeśli mam jakąś myśl w głowie to musiała się ona tam skądś wziąć i to niezależnie od tego czy stało się to przez przypadek, samo z siebie czy było ściśle zdeterminowane, czy nastąpił miks tych czynników. Rezygnacja z przyczynowości to taki sam absurd jak rezygnacja z logiki. Żeby nie było pprzyczynowości musiałby nie istnieć czas.

Pisałem już o tym, że to są założenia metafizyczne zależne od aktualnej epoki i uwarunkowań kulturowych. Newton np. wierzył w dusze więc pewnie w wolną wole także. W przeciwieństwie do takich kulturowych uwarunkowań obserwuję, że sądy matematyczne pozostają stałe. To co na temat liczb sądził Pitagoras, Euklides, Eratostenes, Diofantos jest wciąż spójne z naszą obecną wiedzą, więc sądzę że matematyka jest lepszym punktem oparcia.

>Chyba z Twoim (nie)zrozumieniem arytmetyki.

Jeśli uważasz, że któryś moment w dowodzie jest niezrozumiały to po prostu napisz który.

>Sprawdzają się do tego do czego mają się sprawdzać. Możemy jedynie obliczać relacje między czymś, a czymś (wycinkowo) i negować coś czego być nie może, a poza tym nie istnieje żadna inna prawda możliwa do zapisania w systemie formalnym.

To samo dotyczy fizyki. Modele przyczynowe też sprawdzają się tylko tam gdzie mają się sprawdzić. Ponadto wyjaśniłem już nie raz, że mój dowód zachowuje wszystkie cechy indukcji niezupełnej (na której opierają się założenia fizyczne) + ma wsparcie analityczne.

>To Ty chcesz porzucić logikę porzucając przyczynowość i czyniąc sobie założenie metafizyczne niezgodne z empirią, a w dodatku tworząc jakieś dziwne założenia o umyśle,

Przyczynowość nie jest faktem empirycznym tylko metafizycznym postulatem. Naprawdę twierdzisz że jest inaczej ?

>które wyciągasz z twierdzenia Godla... świadczącego o tym, że człowiek nie poznaje prawdy absolutnej.

Twierdzenie Godla nie mówi o żadnych ograniczeniach poznawczych dotyczących umysłu. My wiemy, że G(F) jest prawdziwe a maszyna nie. Twoja interpretacja tw. Godla jest opisana na Wikiepdii w rozdziale "Błędne interpretacje".

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pisałem już o tym, że to są założenia metafizyczne zależne od aktualnej epoki i uwarunkowań kulturowych.

Nie i nie podasz alternatywy dla tego co napisałem, bo taka nie istnieje. To tak jakbyś napisał, że logika jest metafizycznym założeniem zależnym od epoki i uwarunkowań kulturowych.

>Newton np. wierzył w dusze więc pewnie w wolną wole także. W przeciwieństwie do takich takich kulturowych uwarunkowań obserwuję, że sądy matematyczne pozostają stałe. To co na temat liczb sądził Pitagoras, Euklides, Eratostenes, Diofantos jest wciąż spójne z naszą obecną wiedzą, więc sądzę że matematyka jest lepszym punktem oparcia.

Niż wiara w wolną wolę i duszę na pewno.

>>Chyba z Twoim (nie)zrozumieniem arytmetyki.
>Jeśli uważasz, że któryś moment w dowodzie jest niezrozumiały to po prostu napisz który.

Pisałem. Jest nim samo założenie, że umysł nie sprowadza się do algorytmu. Nadal nie wiem dlaczego nie dopuszczasz możliwości, że umysł jest algorytmem opartym na sprzecznościach i zawierający duży czynnik losowości.

Wcześniej była jeszcze mowa o kopiowaniu umysłu. Gdybyśmy skopiowali umysł, to ten drugi nie działałby tak samo jak pierwszy, bo nie miałby identycznych warunków, np czynnik losowości potoczyłby się inaczej. W modelu częściowo deterministycznym, ale dopuszczającym mnogość rozwiązań (i dobrych odpowiedzi) nie ma co prawda miejsca na wolną wolę, ale jest miejsce na umysł działający jak rozbudowany algorytm, tzn rozbudowany to pojęcie względne, bo nie mamy punktu odniesienia i Tobie chyba chodzi o ten punkt odniesienia, do którego to rzekomo umysł się odwołuje, a znane nam algorytmy tego nie zrobią, ale to wynika przecież póki co z tego, że AI dopiero raczkuje. Dane wprowadza człowiek, ale ten proces można zautomatyzować, tylko do tego będzie potrzeba trochę czasu. Co w praktyce stoi na przeszkodzie? AI można będzie nauczyć wszystkiego tego co robi człowiek, tylko trzeba odnaleźć kod tych zachowań. Chodzi o to żeby AI uczyło się szukać tego kodu samo.

Wyobraź sobie rozwiązanie dowolnego problemu logicznego z codziennego życia. Przecież każda rzecz polega na patternie:

1. Patrzę jak to jest zrobione i staram się odtworzyć proces myślowy twórcy, np żeby nauczyć się gotować patrzę co robi kucharz i to powielam. Są jednak bardziej skomplikowane sprawy jak np projektowanie czegoś. Jednak gdy uczę się reguł projektowania to czynność staje się łatwa, bo w głowie sam się układa plan, obserwacje będące komentarzem do rzeczywistości też się same pojawiają. Sam fakt, że się koncentruję także pojawia się, a poprzedza go czasem myśl, że teraz trzeba się skoncentrować (wiedza). Powiesz pewnie, że ok i wszystko jest uproszczeniem jaki tworzy umysł, a rzeczywisty proces może być inny. Jednak jeśli tak to tym bardziej świadomie nie mogłem na to wpływać, co tylko pogrąża Twoją teorię.

Powiedz mi skąd bierze się wg Ciebie rozwiązanie, na które wpadasz. Podpowiem Ci: zadajesz sobie szereg pytań (algorytm!), ale odpowiedzi nie znajdują się wewnątrz umysłu, tylko na zewnątrz i umysł ma za zadanie je odgadnąć. Obserwuje więc otoczenie, rozkłada je na czynniki pierwsze i zadaje sobie pytanie o przeznaczenie poszczególnych obiektów. Jeśli nie wie to szuka, a szuka tam gdzie wie, że trzeba szukać. Wie z otoczenia, a to jest wspólnym zbiornikiem memów będących wynikiem doświadczenia poprzednich pokoleń, które dochodziły do odkryć przez przypadek.

To ten przypadek rządzi, ale jest to przecież element algorytmu indeterministycznego. Oznacza to, że każdorazowe uruchomienie go da na wyjściu inny wynik mimo tego samego na wejściu. Nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie istnieje problem, który można by rozstrzygać. Dotyczy to jednak tylko ujęcia ogólnego, tzn umysł nie jest przecież algorytmem nastawionym na rozwiązanie konkretnego zadania i zatrzymanie się! Jak możesz pomijać tak mega oczywistą rzecz? Do tego przecież Twój dowód się nie odnosi, a sprzeczności w takim algorytmie nie są przecież niczym dziwnym. Świadomość nie jest przetwarzaniem danych jako takim, tylko fenomenem, który temu towarzyszy. Jest on niezależny od tego w którą stronę rozwinie się umysł. Jest niezależny od każdej emocji, myśli, przekonania i wszystkiego co wypełnia treść świadomości. Codziennie umieramy gdy śpimy i rano zmartwychwstajemy - tym jest świadomość. Jednocześnie jest ona najtrwalsza - to jestem prawdziwy ja. Tylko do siebie samego i swoich ciągle zmieniających się odczuć mam dostęp i to jest moją jedyną realną prawdą. Reszta to tylko hipoteza - teoria. Językiem można opisać tylko teorię, ale to jest akurat zawsze domniemanie i nie ma czegoś takiego jak rozstrzygnięcie. Dla człowieka każde rozstrzygnięcie jest arbitralnym osądem wynikającym z emocjonalnych lub logicznych przesłanek. Nie rozumiem w jaki sposób z problemu nierozstrzygalności próbujesz wyciągnąć wniosek, że umysł nie jest algorytmem.

Czego dowodzi istnienie problemów nierozstrzygalnych? Ludzie i w problemach rozstrzygalnych często stosują arbitralne oceny i to te oceny są sprzeczne i odnoszą się do wiedzy czyli paradoksalnie tak naprawdę do niewiedzy. Umysł to cały złożony program zawierający zjawisko emergencji i działający nieprzewidywalnie, po prostu jak algorytm indeterministyczny. Mi tam umysł przypomina algorytm probabilistyczny.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To samo dotyczy fizyki. Modele przyczynowe też sprawdzają się tylko tam gdzie mają się sprawdzić.

No tak, ale nie istnieje takie prawo, które mówiłoby, że umysł nie jest algorytmem. Modele przyczynowe sprawdzają się tak jak logika, bo z niej wynikają.

>Przyczynowość nie jest faktem empirycznym tylko metafizycznym postulatem. Naprawdę twierdzisz że jest inaczej ?

Tak. I nie istnieje alternatywa dla przyczynowości jeśli nie porzucimy logiki, a jeśli porzucimy logikę to nie wolno nam nic twierdzić, albo można wszystko, tak jak np "jestem Napoleonem".

>>które wyciągasz z twierdzenia Godla... świadczącego o tym, że człowiek nie poznaje prawdy absolutnej.
>Twierdzenie Godla nie mówi o żadnych ograniczeniach poznawczych dotyczących umysłu. My wiemy, że G(F) jest prawdziwe a maszyna nie. Twoja interpretacja tw. Godla jest opisana na Wikiepdii w rozdziale "Błędne interpretacje".
>.
>
Ech ta wikipedia. Ty to pisałeś?

No właśnie ograniczenia poznawcze umysłu wynikają wprost z twierdzenia Godla, bo oznacza to, że nawet znając prawdę nie możemy wiedzieć czy to prawda, bo definicję prawdy wprowadzamy sobie arbitralnie i pakujemy tam coś ze świata zewnętrznego (myśli i decyzje też są zewnętrzne względem świadomości). To, że każdy system rozumowania jest niezupełny też jest oczywistością i o tym akurat mówi także twierdzenie Godla.

>My wiemy, że G(F) jest prawdziwe a maszyna nie.

Popatrz się teraz czym jest ta cała Twoja niby magia:

Cytat:
Problem nierozstrzygalny - problem decyzyjny, dla którego nie istnieje algorytm, który po skończonej liczbie kroków i dla dowolnych danych wejściowych jednoznacznie odpowie tak lub nie.


Cytat:
Antynomia w zdaniach jest wynikiem stosowania "ubogiej" logiki, czy też używanego języka - jak to zauważyli pozytywiści logiczni. Paradoks powstaje, gdyż tworzące go zdanie orzeka o sobie samym. Sposobem uniknięcia tego rodzaju paradoksów w logice jest rozróżnianie języka i metajęzyka, służącego do opisu tego pierwszego języka.


A Ty nagle ni z gruchy, ni z pietruchy mówisz, że znamy zdanie G(F), które jest prawdą, a maszyna rzekomo nie. No więc jak my do tego doszliśmy? Będą kiedyś takie maszyny, które będą robiły to samo co umysł, a skoro umysł to robi na podstawie swoich algorytmów, to znaczy, że się da. Rozbierz na czynniki pierwsze swój sposób dojścia do tego zdania, bo postulujesz tu jakąś magiczną właściwość, której niby nie da się odzwierciedlić, a to na kilometr jest naciągane.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A Ty nagle ni z gruchy, ni z pietruchy mówisz, że znamy zdanie G(F), które jest prawdą, a maszyna rzekomo nie. No więc jak my do tego doszliśmy? Będą kiedyś takie maszyny, które będą robiły to samo co umysł, a skoro umysł to robi na podstawie swoich algorytmów, to znaczy, że się da. Rozbierz na czynniki pierwsze swój sposób dojścia do tego zdania, bo postulujesz tu jakąś magiczną właściwość, której niby nie da się odzwierciedlić, a to na kilometr jest naciągane.

Problem występuje tylko wtedy jeśli założysz sobie arbitralnie, że umysł jest algorytmem. Dlatego nazwałem to "pseudoproblem materialisty".

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. To Ty sobie arbitralnie zakładasz, że nim nie jest, tak jakby istniały tylko skończone algorytmy deterministyczne i umysł musiałby nim być. Ale dlaczego niby? Czemu pomijasz pozostałe algorytmy?
29-12-2016 19:17 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie. To Ty sobie arbitralnie zakładasz, że nim nie jest,

Nie robię żadnych arbitralnych założeń tego dotyczących. Wiedziałbyś to gdybyś odnosił się do dowodu a nie zatopił dyskusji w morzu wodolejstwa nie na temat. Na wszystko co tu napisałeś zamierzam odpowiedzieć co będzie bardzo łatwym aczkolwiek nudnym zadaniem.

>tak jakby istniały tylko skończone algorytmy deterministyczne i umysł musiałby nim być. Ale dlaczego niby? Czemu pomijasz pozostałe algorytmy?

Tak, dowód wyklucza wszystkie oddolne, odgórne, równoległe, indeterministyczne a także wszelkie kombinacje tych algorytmów. Czy uważasz, że któraś z nich jest w stanie zrobić więcej niż model Turinga ? Nie wydaje mi się, w każdym z tych przypadków można udowodnić, że jeżeli taki algorytm A umie rozwiązywać problem x w skończonym czasie to umie to również deterministyczna maszyna Turinga (być może kosztem złożoności).

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie robię żadnych arbitralnych założeń tego dotyczących. Wiedziałbyś to gdybyś odnosił się do dowodu a nie zatopił dyskusji w morzu wodolejstwa nie na temat. Na wszystko co tu napisałeś zamierzam odpowiedzieć co będzie bardzo łatwym aczkolwiek nudnym zadaniem.

No to odnoszę się do tego "dowodu" i piszę, że on niczego nie obala, bo nie odnosi się do empirii. Twój błąd prowadzi do absurdu jakim jest nadawanie świadomości magicznych właściwości. Negujesz w tym celu przyczynowość i właściwie najmądrzej w tej dyskusji postąpił Episode_2 pytając czy dobrze się czujesz, czy tam pisząc, żebyś się stuknął w głowę, już nie pamiętam dokładnego sformułowania.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>Nie robię żadnych arbitralnych założeń tego dotyczących. Wiedziałbyś to gdybyś odnosił się do dowodu a nie zatopił dyskusji w morzu wodolejstwa nie na temat. Na wszystko co tu napisałeś zamierzam odpowiedzieć co będzie bardzo łatwym aczkolwiek nudnym zadaniem.
>No to odnoszę się do tego "dowodu" i piszę, że on niczego nie obala, bo nie odnosi się do empirii. Twój błąd prowadzi do absurdu jakim jest nadawanie świadomości magicznych właściwości. Negujesz w tym celu przyczynowość i właściwie najmądrzej w tej dyskusji postąpił Episode_2 pytając czy dobrze się czujesz, czy tam pisząc, żebyś się stuknął w głowę, już nie pamiętam dokładnego sformułowania.

Ty masz sprzeczność, bo z przyczynowości zrobiłeś sobie logiczny aksjomat. Tylko wszystko wskazuje na to: matematyka, modele fizyczne i doświadczenie potoczne, że przyczynowość nie determinuje wszystkiego. Nie możesz sobie traktować metafizycznych założeń jak faktów empirycznych.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ty masz sprzeczność, bo z przyczynowości zrobiłeś sobie logiczny aksjomat.

To empiryczny fakt, którego nie da się zanegować. Nie ma po prostu alternatywy - czas musiałby stanąć w miejscu. Czas płynie co wiąże się ze zmianą, a to już przyczynowość (i masz tu ode mnie dowód nie wprost wywiedziony z absurdu wynikającego z zaprzeczenia przyczynowości). Pytanie tylko na ile wszystko jest zdeterminowane, a na ile losowe. Dla determinizmu i losowości nie ma alternatywy.

Z drugiej strony jeśli chodzi Ci o problem kopii umysłu to faktycznie nie da się tego zrobić, ale z innego powodu niż ten, który podajesz. A właściwie z dwóch powodów:
- skopiowanie algorytmu generującego losowe wyniki spowoduje, że nawet jeśli stan początkowy obu algorytmów byłby taki sam, to szybko oba przestałyby się pokrywać, bo zaszłyby inne niezdeterminowane zmiany. btw, determinizm nie musi być ścisły. Ta sama przyczyna może powodować za każdym razem inny skutek, a jeśli przyczyną jest algorytm generujący liczby losowe to niby można go skopiować, ale nie będzie istniała dokładna kopia, która za każdym razem zrobi to samo, albo będzie istniała jeśli stworzymy odpowiednio dużą ilość kopii i któraś będzie musiała w końcu być taka sama.
- nie da rady skopiować przywiązania świadomości do konkretnego mózgu, tzn nawet jeśli skopiuję dokładnie swój mózg, to nadal będę odczuwał swoją świadomość, a obok powstanie nowy człowiek mający osobną, ale taką samą świadomość, a potem patrz pierwsza pauza - powstaną rozbieżności.

Rozwiązywanie problemów, których nie można wywieść bezpośrednio z F można wywieść niebezpośrednio za pomocą alternatywnych algorytmów do F.

Wiesz chociaż jak działają sieci neuronowe?

P.S.
Właściwie czekam na jedną rzecz od Ciebie, a mianowicie praktyczny przykład rozwiązania przez Ciebie problemu, którego nie da się wywieść bezpośrednio z F. Chciałbym żebyś to opisał, to Ci napiszę co zrobiłeś aby to rozkminić...
Jan Bednarski (1879 punktów)

>To empiryczny fakt, którego nie da się zanegować. Nie ma po prostu alternatywy - czas musiałby stanąć w miejscu. Czas płynie co wiąże się ze zmianą, a to już przyczynowość (i masz tu ode mnie dowód nie wprost wywiedziony z absurdu wynikającego z zaprzeczenia przyczynowości).

Wyjaśniałem to już. Związek przyczynowy to przesąd mogący wynikać np. z ewolucji mózgu. Jak wiadomo lepiej być przesądnym niż martwym.

>Czas płynie co wiąże się ze zmianą, a to już przyczynowość (i masz tu ode mnie dowód nie wprost wywiedziony z absurdu wynikającego z zaprzeczenia przyczynowości).

Robisz tu jakieś nieuzasadnione przejście. Nawet jeśli po A następuje B to na jakiej postawie twierdzisz, że A wywołuje B ?

>- skopiowanie algorytmu generującego losowe wyniki spowoduje, że nawet jeśli stan początkowy obu algorytmów byłby taki sam, to szybko oba przestałyby się pokrywać, bo zaszłyby inne niezdeterminowane zmiany.

Odpowiadałem na to już nie raz. Stanem materii w mózgu byłyby lokalne dane (zawartość taśmy) natomiast samym programem T prawa fizyki na tą materie oddziałujące.

>- nie da rady skopiować przywiązania świadomości do konkretnego mózgu, tzn nawet jeśli skopiuję dokładnie swój mózg, to nadal będę odczuwał swoją świadomość

Kwestia świadomości nie jest istotna w moim przypadku. Z dowodu wynika jasno, że nie da się nawet zbudować maszyny umysł "udającej".

>Wiesz chociaż jak działają sieci neuronowe?

Wiem, gdyż jest mi to nieustannie wciskane. W zasadzie jedynie z mojego stanowiska wynika sensowność stosowania sieci neuronowych, bo one właśnie podchwytują czynniki niealgorytmiczne z otoczenia, a w zgodzie z Twoim stanowiskiem to samo można by osiągnąć w sposób odgórny (więc stosowanie sieci byłoby bezsensowne)

>Właściwie czekam na jedną rzecz od Ciebie, a mianowicie praktyczny przykład rozwiązania przez Ciebie problemu, którego nie da się wywieść bezpośrednio z F. Chciałbym żebyś to opisał, to Ci napiszę co zrobiłeś aby to rozkminić...

No więc załóżmy, że można napisać taką funkcję, która naśladuje mój osąd w sprawie skończoności pracy innych funkcji. Ze względu na moje zdolności intelektualne ta funkcja byłaby w środku bardzo skomplikowana. Niemniej jeśli mój umysł działa algorytmicznie to z pewnością można by ją zapisać, dysponując komputerem z dostępem do dostatecznie dużych zasobów pamięciowych i obliczeniowych:

int OSĄD(var q, var n)

q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q

wartości zwracane:

0 <- nie zakończy pracy
1 <- nie wiem
2 <- zakończy prace

W takim razie algorytmem jest również funkcja (cały czas korzystamy za założenia, że OSĄD jest algorytmem):

void QUASI_H(var Q, var N){

if(OSAD(Q, N)==0)return;
while(1);

}


oraz co za tym idzie funkcja:

void KONTRPRZYKŁAD(var N){

QUASI_H(N,N);

}


również jest algorytmem.

Teraz rozważmy:

KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD));

Na postawie znajomości postaci QUASI_H wiem, że powyższa funkcja nie zakończy pracy. Gdyby bowiem było inaczej to zgodnie z definicją QUASI_H:

QUASI_H(serialize(FUN),N) kończy pracę => FUN(N) nie kończy pracy

FUN = KONTRPRZYKŁAD
N = serialize(KONTRPRZYKŁAD)

QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończy pracę => KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy

A co to jest ?

QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD))

To nic innego niż:

KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD))

(patrz na to jak ja tą funkcję sprytnie napisałem, że jestem w stanie przechytrzyć dowolny algorytm)

Czyli:

KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończy pracę => KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy

Stąd wiem, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy, ale to jest sprzeczne z tym, że funkcja OSĄD rzeczywiście naśladuje mój osąd. Bowiem gdyby tak rzeczywiście było to KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD))=QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) skończyłoby prace, bo wewnątrz QUASI_H zostałoby wywołane:

if(OSAD(Q, N)==0)return;

bo OSAD zwróciłby 0 skoro wiem, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy. W rzeczywistości funkcja OSĄD była co najwyżej przybliżeniem mojego osądu, bo prawdziwego ludzkiego osądu nie da się w pełni algorytmicznie symulować.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśniałem to już. Związek przyczynowy to przesąd mogący wynikać np. z ewolucji mózgu. Jak wiadomo lepiej być przesądnym niż martwym.

Na tej samej zasadzie mógłbyś napisać, że logika to przesąd mogący wynikać np z ewolucji mózgu. Bełkot. Udowodnij więc... eeee, nie zrobisz tego. Mylisz dowód nie wprost z zaoraniem się przez popadnięcie w sprzeczności. Zorałeś się i to ma być dowód nie wprost na to, że umysł nie jest algorytmem?

Może jest na tyle złożonym, że problemy, które rozwiązujesz są dla niego proste, a bardziej skomplikowanych by nie rozwiązał w skończonym czasie, bo są za trudne i przekraczałyby możliwości mózgu jako dość słabej maszyny obliczeniowej.

>Robisz tu jakieś nieuzasadnione przejście. Nawet jeśli po A następuje B to na jakiej postawie twierdzisz, że A wywołuje B ?

Przyczynowość nie jest tym samym co determinizm. Dla przyczynowości wystarczy, że A następuje po B. Jeśli nie z powodu determinizmu, to z losowości, czyli przyczyny powstają losowo. Czego znów nie rozumiesz?

>>- skopiowanie algorytmu generującego losowe wyniki spowoduje, że nawet jeśli stan początkowy obu algorytmów byłby taki sam, to szybko oba przestałyby się pokrywać, bo zaszłyby inne niezdeterminowane zmiany.
>Odpowiadałem na to już nie raz. Stanem materii w mózgu byłyby lokalne dane (zawartość taśmy) natomiast samym programem T prawa fizyki na tą materie oddziałujące.

Próbujesz nałożyć "płaską" logikę na wytwór swojej wyobraźni czyli np obiektowość - wycinasz obiekt jakim jest umysł i oddzielasz go od otoczenia, co jest błędem ceteris paribus, który popełniasz jak np Szarley gdy chce "udowodnić", że dobra dyktatura nie może istnieć. Nie ma realnego oddzielenia między umysłem, a prawami fizyki. Właśnie taki absurd zakładasz żeby udowodnić swoje błędne założenia. Odnosisz nadrzędny algorytm do podrzędnych (umysł do jakichś prostych problemów) i przez to popadasz w absurd, który polega na negowaniu przyczynowości. Tylko przyczynowość to empiria i nie ma dla niej alternatywy. To taki sam paradygmat jak logika, albo istnienie wzroku czy słuchu.

>>Wiesz chociaż jak działają sieci neuronowe?
>Wiem, gdyż jest mi to nieustannie wciskane. W zasadzie jedynie z mojego stanowiska wynika sensowność stosowania sieci neuronowych, bo one właśnie podchwytują czynniki niealgorytmiczne z otoczenia, a w zgodzie z Twoim stanowiskiem to samo można by osiągnąć w sposób odgórny (więc stosowanie sieci byłoby bezsensowne)

Podchwytują rzeczy niealgorytmiczne z otoczenia? Ale bełkot. Skoro przejmują z otoczenia, to za pomocą algorytmu, który do tego służy. Algorytm to po prostu innymi sposób działania. Czyli, że niby umysł nei działa i dlatego w sposób magiczny przejmuje dane z otoczenia? Uśmiałem się.

>>Właściwie czekam na jedną rzecz od Ciebie, a mianowicie praktyczny przykład rozwiązania przez Ciebie problemu, którego nie da się wywieść bezpośrednio z F. Chciałbym żebyś to opisał, to Ci napiszę co zrobiłeś aby to rozkminić...
>No więc załóżmy, że można napisać taką funkcję, która naśladuje mój osąd w sprawie skończoności pracy innych funkcji.

Dlaczego bierzesz akurat skończoność pracy innych funkcji?

>Ze względu na moje zdolności intelektualne ta funkcja byłaby w środku bardzo skomplikowana. Niemniej jeśli mój umysł działa algorytmicznie to z pewnością można by ją zapisać, dysponując komputerem z dostępem do dostatecznie dużych zasobów pamięciowych i obliczeniowych:
>int OSĄD(var q, var n)q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
>n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q
>wartości zwracane:
>0 <- nie zakończy pracy
>1 <- nie wiem
>2 <- zakończy prace
>W takim razie algorytmem jest również funkcja (cały czas korzystamy za założenia, że OSĄD jest algorytmem):
>void QUASI_H(var Q, var N){
>if(OSAD(Q, N)==0)return;
>while(1);
>}
oraz co za tym idzie funkcja:
>void KONTRPRZYKŁAD(var N){
> QUASI_H(N,N);
>}
również jest algorytmem.
>Teraz rozważmy:
>KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD));Na postawie znajomości postaci QUASI_H wiem, że powyższa funkcja nie zakończy pracy. Gdyby bowiem było inaczej to zgodnie z definicją QUASI_H:
>QUASI_H(serialize(FUN),N) kończy pracę => FUN(N) nie kończy pracyFUN = KONTRPRZYKŁAD
>N = serialize(KONTRPRZYKŁAD)
>QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończy pracę => KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracyA co to jest ?
>QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD))To nic innego niż:
>KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD))(patrz na to jak ja tą funkcję sprytnie napisałem, że jestem w stanie przechytrzyć dowolny algorytm)
>Czyli:
>KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończy pracę => KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracyStąd wiem, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy, ale to jest sprzeczne z tym, że funkcja OSĄD rzeczywiście naśladuje mój osąd. Bowiem gdyby tak rzeczywiście było to KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD))=QUASI_H(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) skończyłoby prace, bo wewnątrz QUASI_H zostałoby wywołane:
>if(OSAD(Q, N)==0)return;
>bo OSAD zwróciłby 0 skoro wiem, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy. W rzeczywistości funkcja OSĄD była co najwyżej przybliżeniem mojego osądu, bo prawdziwego ludzkiego osądu nie da się w pełni algorytmicznie symulować.
>.
>

Echh. Nie da się algorytmicznie symulować osądu jeśli zawiera elementy losowe.

Jeżeli Twój osąd opiera się na konkretnym algorytmie, ale zwraca różne wyniki z racji losowości, to potem w procesie dedukcji okazuje się, że część tych losowo wygenerowanych zdań pasuje. Powielając algorytm i jego elementy losowe, uzyskujesz za każdym razem inny osąd. Tak jak pisałem tworzysz fikcyjny problem z powodu pominięcia czynników empirycznych.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Na tej samej zasadzie mógłbyś napisać, że logika to przesąd mogący wynikać np z ewolucji mózgu. Bełkot. Udowodnij więc... eeee, nie zrobisz tego. Mylisz dowód nie wprost z zaoraniem się przez popadnięcie w sprzeczności. Zorałeś się i to ma być dowód nie wprost na to, że umysł nie jest algorytmem?

Te Twoje założenia są wewnętrznie niespójne z logiką, więc coś muszę z nich odrzucić. Jakie więc przyjmuję kryterium, aby stwierdzić które z tych założeń odrzucić ? Patrzę na uwarunkowania historyczne. Założenia metafizyczne są zależne od aktualnej epoki i uwarunkowań kulturowych. Newton np. wierzył w dusze więc pewnie w wolną wole także. W przeciwieństwie do takich kulturowych uwarunkowań obserwuję, że sądy matematyczne pozostają stałe. To co na temat liczb sądził Pitagoras, Euklides, Eratostenes, Diofantos jest wciąż spójne z naszą obecną wiedzą, więc sądzę że matematyka i logika jest lepszym punktem oparcia.

>Może jest na tyle złożonym, że problemy, które rozwiązujesz są dla niego proste, a bardziej skomplikowanych by nie rozwiązał w skończonym czasie, bo są za trudne i przekraczałyby możliwości mózgu jako dość słabej maszyny obliczeniowej.

Przecież nie na tym polega dowód. Czy ty w ogóle go czytałeś ? Dowód nie polega na tym, że ja pokazuje jakieś przykłady dla których radzę sobie lepiej niż algorytm, ale na tym, że założenie iż istnieje algorytm równoważny mojemu osądowi w kwestii problemu stopu jest sprzeczne wewnętrznie.

>Przyczynowość nie jest tym samym co determinizm. Dla przyczynowości wystarczy, że A następuje po B. Jeśli nie z powodu determinizmu, to z losowości, czyli przyczyny powstają losowo. Czego znów nie rozumiesz?

Próbujesz podmienić definicję przyczynowości poprzez korelację i w ten sposób starasz się rozmyć swój problem. Wybacz że ja będę używał standardowych definicji słów, bo jednak występuje tu istotna różnica. Wyobraź sobie przykład dwóch fabryk w Gdańsku i Warszawie w których codziennie o 12 uruchamiany jest alarm sygnalizujący przerwę dla pracowników. Można empirycznie dowieść, że za każdym razem kiedy w gdańskiej fabryce uruchamiany był alarm to pracownicy z fabryki warszawskiej wychodzą na przerwę, ale w żaden sposób nie możesz empirycznie dowieść, że alarm w Gdańsku powoduje, że pracownicy w Warszawie wychodzą na przerwę. Mamy tu dokładnie taką sytuację, że po A następuje B, ale absurdem byłoby twierdzić (tak jak to czynisz), że A wywołuje B.

>Próbujesz nałożyć "płaską" logikę na wytwór swojej wyobraźni czyli np obiektowość - wycinasz obiekt jakim jest umysł i oddzielasz go od otoczenia ... Nie ma realnego oddzielenia między umysłem, a prawami fizyki. Właśnie taki absurd zakładasz żeby udowodnić swoje błędne założenia.

Ojej. Nic takiego nie muszę zakładać, znowu coś sobie wymyśliłeś. Dla dowodu nie jest istotne, gdzie przyjmę granicę pomiędzy umysłem a resztą świata. Czynnik niealgorytmiczny nie musi być nawet wewnątrz układów nerwowych organizmów żywych. Równie dobrze może być na zewnątrz, co w moim odczuciu nie jest najprostszym wyjaśnieniem i prowadzi do jeszcze bardziej tajemniczych i mistycznych wniosków.

>Odnosisz nadrzędny algorytm do podrzędnych (umysł do jakichś prostych problemów) i przez to popadasz w absurd, który polega na negowaniu przyczynowości.

Przecież nie na tym polega dowód. Czy ty w ogóle go czytałeś ? Dowód nie polega na tym, że ja pokazuje jakieś prymitywne przykłady dla których radzę sobie lepiej niż algorytm. Jak byś nie zaimplementował metody OSĄD dowód i tak będzie jej dotyczył.

>Tylko przyczynowość to empiria i nie ma dla niej alternatywy. To taki sam paradygmat jak logika, albo istnienie wzroku czy słuchu.

Wymyśliłeś to sobie niestety i nazywasz swoje silne założenia metafizyczne "empirią". W założeniach metafizycznych oczywiście nie ma nic złego, zawsze trzeba jakieś przyjąć ale Twoje są wyjątkowo niespójne bo powodują sprzeczność logiczną w arytmetyce.

>Podchwytują rzeczy niealgorytmiczne z otoczenia?

Chodzi o to, że sieci neuronowe mogą osiągnąć coś więcej niż algorytmy odgórne, tylko wówczas jeśli działają w środowisku, którego nie da się symulować algorytmicznie. Dlatego jedyny element, który może dawać im jakąkolwiek przewagę to interakcja z otoczeniem.

>Dlaczego bierzesz akurat skończoność pracy innych funkcji?

Ponieważ na przykładzie tej umiejętności łatwo mi obronić swoją tezę. Korzystam z implikacji:

umysł posiada umiejętność niealgorytmiczną => umysł nie jest algorytmem

>Echh. Nie da się algorytmicznie symulować osądu jeśli zawiera elementy losowe.

Zawsze gdy podaje ścisły dowód to wymyślasz sobie inny wykręt. Ten wykręt też już jest stary, wymyśl sobie coś lepszego. Już dawno napisałem w jaki sposób algorytmy losowe zredukować do deterministycznych.

>Jeżeli Twój osąd opiera się na konkretnym algorytmie, ale zwraca różne wyniki z racji losowości, to potem w procesie dedukcji okazuje się, że część tych losowo wygenerowanych zdań pasuje.

To co uznajesz za proces dedukcji (weryfikacja) jest częścią algorytmu. Jeśli stwierdzam, że jakiś algorytm nie zakończy pracy to jestem o tym przekonany w takim sensie jak np. o tym, że nie da się znaleźć sumy dwóch parzystych składników dających w wyniku liczbę nieparzystą. Jeśli uda mi się dojść do samego dowodu, to nawet jeśli zrobię to losowo to później stwierdzam, że jest przekonujący bo redukuje się do oczywistych, niepodważalnych kroków. W przypadku algorytmu to właśnie z samym stwierdzeniem tych oczywistości jest problem. Samo wygenerowanie wszystkich możliwych rozwiązań jest przecież trywialne i polegałoby na wypisaniu wszystkich uporządkowanych leksykograficznie odpowiedzi.

>Powielając algorytm i jego elementy losowe, uzyskujesz za każdym razem inny osąd.

Nic takiego. Ja definiuje poprawność algorytmu jako zgodność jego wyników z faktami empirycznymi dotyczącymi fizycznych desygnatów przy założeniu, że fakty te nie ulegają zmianie.

.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Modele przyczynowe sprawdzają się tak jak logika, bo z niej wynikają.

Taaaak ? A co na to wielcy logicy ?

Cytat:
5.1361 Zdarzeń przyszłych nie można wywnioskować z teraźniejszych.
Wiara w związek przyczynowy to przesąd.

TRACTATUS LOGICO-PHILOSOPHICUS


>Tak. I nie istnieje alternatywa dla przyczynowości jeśli nie porzucimy logiki, a jeśli porzucimy logikę to nie wolno nam nic twierdzić, albo można wszystko, tak jak np "jestem Napoleonem".

Posłuchaj mnie. Tego typu rzeczy to sobie wkręcaj komuś innemu. Sam ignorujesz logikę, i jeszcze ubzdurałeś sobie, że metafizyczne założenia o przyczynowości są doświadczalne empirycznie.

>Ech ta wikipedia. Ty to pisałeś?

Nie zajmuje się edycją Wikipedii. Poza tym nie potrzebuję autorytetu Wikipedii, aby wytłumaczyć Ci, że posługujesz się tym twierdzeniem w sposób błędny. Nie możesz go zastosować do umysłu, bo nie ma podstaw do stwierdzeń, że umysł jest algorytmem. Ja stosuję tw. Godla w dowodzie nie wprost bo materialiści właśnie tak twierdzą. Wtedy dzięki tw. Godla można sprowadzić ich do sprzeczności.

>bo oznacza to, że nawet znając prawdę nie możemy wiedzieć czy to prawda, bo definicję prawdy wprowadzamy sobie arbitralnie i pakujemy tam coś ze świata zewnętrznego (myśli i decyzje też są zewnętrzne względem świadomości).

Mam taką definicję prawdy: "prawdą jest to, co jest zgodne z faktem empirycznym". Wyjaśniłem także sens fizyczny pojęć, których używam w dowodzie, co daje mi możliwość zastosowania tej definicji.

>To, że każdy system rozumowania jest niezupełny też jest oczywistością i o tym akurat mówi także twierdzenie Godla.

Nic takiego tw. Godla nie mówi. Ono dotyczy skończonych systemów rozumowania, czyli takich których nie da się usystematyzować przy pomocy skończonego zestawu aksjomatów i reguł wnioskowania. Nie możesz zakładać, że umysł jest takowym.

>Popatrz się teraz czym jest ta cała Twoja niby magia:
>...który po skończonej liczbie kroków...

Skupiłeś się na "skończonej liczbie kroków" a nie dostrzegłeś, że tam piszą o algorytmie:

>...problem decyzyjny, dla którego nie istnieje algorytm, który po skończonej liczbie kroków...

>Antynomia w zdaniach jest wynikiem stosowania "ubogiej" logiki, czy też używanego języka - jak to zauważyli pozytywiści logiczni. Paradoks powstaje, gdyż tworzące go zdanie orzeka o sobie samym. Sposobem uniknięcia tego rodzaju paradoksów w logice jest rozróżnianie języka i metajęzyka, służącego do opisu tego pierwszego języka.

No i jakieś objaśnienie by się do tego przydało. Co, sugerujesz że tw. Godla jest takowym problem jak opisano powyżej ? Nie, tw. Godla jest innej natury. Ono stwierdza empiryczny fakt na temat danego systemu (patrz na podaną wyżej definicje prawdy).

.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie i nie podasz alternatywy...

Ja nie muszę jej podawać. Są rozważane teorie niealgorytmiczne, ale tym się zajmują fizycy a nie informatycy. Prawie każdy postęp w fizyce wiązał się z założeniem, że świat działa matematycznie, tak było w przypadku praw Newtona i tak było w przypadku Einsteina, który chyba przez całe życie nie wykonał ani jednego eksperymentu, bo był zbyt zajęty rozważaniami metafizycznymi nad związkiem elektrodynamiki z teorią grawitacji. Uważam, że logika należy do metafizyki, ale na podstawie przesłanek historycznych nie widzę podstaw do stwierdzenia, że jest założeniem zmiennym w czasie (tak jak inne metafizyczne postulaty). To co na temat liczb sądził Pitagoras, Euklides, Eratostenes, Diofantos nadal jest prawdziwe niezależnie od uwarunkowań kulturowych.

>Pisałem. Jest nim samo założenie, że umysł nie sprowadza się do algorytmu.

To co robisz to błąd błędnego koła. W dowodzie dedukcyjnym nie można brać tezy jako pewnej przesłanki.

>Nadal nie wiem dlaczego nie dopuszczasz możliwości, że umysł jest algorytmem opartym na sprzecznościach i zawierający duży czynnik losowości.

Bo jest to samowywrotne założenie, które niczego nie pozwala stwierdzić, łącznie z powyższym.

>Gdybyśmy skopiowali umysł, to ten drugi nie działałby tak samo jak pierwszy, bo nie miałby identycznych warunków

Nawet jeśli rozumowanie matematyczne zawiera elementy losowe to wyniki do których dochodzą różne algorytmy muszą być zgodne. Nie jest np. tak, że jeżeli Gauss coś udowodnił to różni się to od wniosków do których niezależnie doszedł Ostrogradski (twierdzenie Ostrogradskiego-Gaussa). Widać więc, że wnioski matematyczne są ostatecznie zgodne niezależnie od czasu, czynników losowych i uwarunkowań kulturowych.

>Tobie chyba chodzi o ten punkt odniesienia, do którego to rzekomo umysł się odwołuje, a znane nam algorytmy tego nie zrobią, ale to wynika przecież póki co z tego, że AI dopiero raczkuje. Dane wprowadza człowiek, ale ten proces można zautomatyzować, tylko do tego będzie potrzeba trochę czasu.

Coś przeinaczasz. Dowód mówi jasno, że żaden algorytm nie jest równoważny osądowi człowieka w kwestii problemu stopu. Nie musimy znać konkretnie ich postaci, aby na podstawie pewnych cech, które te algorytmy musiałyby spełnić (znamy je z definicji algorytmu) stworzyć regułę, którą da się zastosować do każdego algorytmu quasi-H tak aby udowodnić, że żaden z nich nie jest równoważny umysłowi. Następnie dowodzimy, że nie da się tej reguły wbudować do quasi-H, bo to byłby H, który nie mógłby istnieć.

>Co w praktyce stoi na przeszkodzie? AI można będzie nauczyć wszystkiego tego co robi człowiek, tylko trzeba odnaleźć kod tych zachowań. Chodzi o to żeby AI uczyło się szukać tego kodu samo.

I to jest Twoja święta wiara, w którą sobie spokojnie wierzysz, gdyż nie rozumiesz, że można w prosty sposób wygodelizować dowolny algorytm po protu dodając na początek kod konwertujący [n,n] do [n] i wywołując to dla siebie samego. Ty po prostu tego nie rozumiesz, bo być może właśnie jesteś algorytmem. Nie można tego wykluczyć.

>Wyobraź sobie rozwiązanie dowolnego problemu logicznego z codziennego życia.

Nie na temat. Nie mam czasu tego komentować.

>To ten przypadek rządzi, ale jest to przecież element algorytmu indeterministycznego. Oznacza to, że każdorazowe uruchomienie go da...

No i do tak radykalnego sceptycyzmu prowadzą Twoje założenia. Z tego wynika,że naukowcy nie rozwiązują żadnych realnych problemów, oni po prostu w przypadkowy sposób reagują na dane wejściowe, co nie daje żadnych podstaw aby ufać ich wynikom w szczególności tych na które się powołujesz. Wyjdzie na to, że każdy łącznie z Tobą wie o wszystkim tyle samo czyli nic. Starożytny sceptycyzm, beznadziejne, intelektualnie niesatysfakcjonujące postawienie sprawy.

>Dotyczy to jednak tylko ujęcia ogólnego, tzn umysł nie jest przecież algorytmem nastawionym na rozwiązanie konkretnego zadania i zatrzymanie się!

Nie taka jest istota dowodu. Powiedzmy, że mamy taką czarną skrzynkę, maszynę symulującą działanie umysłu, która dla pewnych algorytmów zwraca "zatrzyma się", dla innych "nie zatrzyma się", dla innych "nie wiem". To założenie oznacza, że istnieje odpowiadający umysłowi algorytm quasi-H. Bierzemy po prostu tą czarną skrzynkę i obudowujemy ją według reguły:

1. jeśli z wyjścia dostajemy "zatrzyma się" to rozpocznij pętle nieskończoną
2. jeśli z wyjścia dostajemy "nie zatrzyma się" lub "nie wiem" to wywołaj instrukcję stop

Powstaje w ten sposób algorytm quasi-H. Teraz otrzymujemy sprzeczność, bo tak zbudowane quasi-H nie może istnieć. Wystarczy kod przerobić tak aby na początku zamieniać daną wejściową z postaci [n,n] do [n], a następnie wywołać ten kod dla siebie samego. Tak zbudowany algorytm się nie zatrzyma jeśli został zbudowany zgodnie z definicją, którą ustaliliśmy, bo inaczej uzyskujemy sprzeczność:

Tk(k) kończy pracę => Tk(k) nie kończy pracy

Ale skoro wiemy, że się nie zatrzyma to zgodnie z drugą regułą budowy:

2. jeśli z wyjścia dostajemy "nie zatrzyma się" lub "nie wiem" to wywołaj instrukcję stop

Powinien się zatrzymać ! Ta sprzeczność jest niestety nieunikniona i wychodzi zawsze, gdy zakładamy, że umysłowi odpowiada spójny matematycznie algorytm. Ale jeśli z drugiej strony założymy, że tak nie jest (że algorytm jest matematycznie sprzeczny) to można udowodnić cokolwiek właśnie korzystając z powyższego rozumowania.

>Nie rozumiem w jaki sposób...

Nie rozumiesz to może właśnie jesteś algorytmem. Twierdzę, że różnią się one od umysłów właśnie zdolnością rozumienia.

>Czego dowodzi istnienie problemów nierozstrzygalnych?

Sam fakt istnienia problemów algorytmicznie nieroztrzygalnych nie dowodzi jeszcze niealgorytmiczności umysłu. Jednak mój dowód na tym się nie kończy. Stwierdzam, że ludzki osąd w kwestii problemu stopu różni się od dowolnego algorytmu i wyczerpująco to uzasadniłem.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A od kiedy niby dowód Godla mówi o osądzie człowieka?

To proste, że arbitralny sąd = zgodność z arbitralnym sądem, którą rozstrzyga człowiek i to jest właśnie iluzja niesprzeczności.

To teraz zastanów się idioto jakiego algorytmu używasz aby dojść do tego osądu. Ręce opadają.
30-12-2016 05:12 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>To teraz zastanów się idioto jakiego algorytmu używasz aby dojść do tego osądu. Ręce opadają.

Haha. Wiedziałem, że jeszcze się pośmieje. Współczuję Ci, musisz być kretynem. Myślałeś, że zabłyśniesz tymi peseudomerytorycznymi argumentami, ale tylko się ośmieszasz i pokazujesz jak wielką spierdoliną jesteś.

I pewnie teraz zaczniesz się w emocjach spinać jak p*****lnięty, bo myślisz że ja to tak na poważnie. Ale nic bardziej mylnego, to ja tu jestem opanowany, chłodno kontroluje sytuacje i pociągam za sznureczki.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie tak myślałem, że nie na serio to wszystko piszesz.

Ale chylę czoła za udany trolling.

Tylko nie wiem dlaczego miałbym się spinać w emocjach, jakoś się to zdanie kupy nie trzyma. Ja już napisałem swoje, a Ty nie potrafisz podać toku rozumowania, który prowadzi Cię do rozwiązania, ale to nie znaczy, że inni też tak mają.

Błąd jaki popełniasz jest infantylny. Twierdzenie Godla dotyczy systemów formalnych. Z rozpatrywanego przeze mnie systemu formalnego nie wynika bezpośrednio zdanie G(F), ale do niego dochodzę. Kluczowy jest sposób dojścia. Przecież umysł ma do dyspozycji wiele innych systemów + umiejętność myślenia abstrakcyjnego. Inteligencja to umiejętność zastosowania znanej wiedzy do zupełnie nowej sytuacji. Im lepszy mózg i więcej znanych wartościowych informacji, tym większa szansa na znajdowanie rozwiązań problemów.

Skoro umysł nie jest algorytmem bo dochodzi do zdania G(F), to jeśli jest głupi i nie dojdzie to znaczy, że jest algorytmem? Przecież to jest kompletny absurd.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No właśnie tak myślałem, że nie na serio to wszystko piszesz.
>Ale chylę czoła za udany trolling.

Nie ciesz się zbyt wcześnie, nie chodziło mi o to. Miałem na myśli tylko to, że nie pisałem tamtego posta pod wpływem emocji, tylko celowo chciałem wywołać takie złudzenie u czytającego.

>Tylko nie wiem dlaczego miałbym się spinać w emocjach, jakoś się to zdanie kupy nie trzyma. Ja już napisałem swoje, a Ty nie potrafisz podać toku rozumowania, który prowadzi Cię do rozwiązania, ale to nie znaczy, że inni też tak mają.

Omijasz argumenty i powtarzasz swoją mantrę w kółko, a później się dziwisz, że to jest nieskuteczne ? Podałem ten tok rozumowania jakim jest dowód nie wprost, że umysł nie może być równoważny algorytmowi H (takowy nie istnieje), nie może być również równoważny algorytmowi, który czasem zwraca "nie wiem", bo wówczas też prowadzi to do sprzeczności. Dowód jest np. tutaj. Uważasz, że coś jest nie tak z treścią analizy logicznej czy kwestionujesz samą logikę ?

>Błąd jaki popełniasz jest infantylny. Twierdzenie Godla dotyczy systemów formalnych. Z rozpatrywanego przeze mnie systemu formalnego nie wynika bezpośrednio zdanie G(F), ale do niego dochodzę. Kluczowy jest sposób dojścia. Przecież umysł ma do dyspozycji wiele innych systemów + umiejętność myślenia abstrakcyjnego. Inteligencja to umiejętność zastosowania znanej wiedzy do zupełnie nowej sytuacji. Im lepszy mózg i więcej znanych wartościowych informacji, tym większa szansa na znajdowanie rozwiązań problemów.

Przecież o to chodzi, że zdanie G(F) jest nieosiągalne z aksjomatów, za pomocą skończonej ilości reguł wnioskowania. Skoro prawa fizyki nie zmieniają się w czasie, a materia jest ziarnista to zawartość mózgu należy interpretować jak dane na taśmie, a sposób w jaki świat na nią oddziałuje to program. Tyle, że to prowadzi do sprzeczności. Raz kwestionujesz matematykę, raz twierdzisz że umysł do G(F) nie dochodzi, kiedy indziej że dochodzi. Proponuję proste postawienie sprawy: tutaj jest dowód w oparciu o maszyny Turinga. Do tego się odnoś.

>Skoro umysł nie jest algorytmem bo dochodzi do zdania G(F), to jeśli jest głupi i nie dojdzie to znaczy, że jest algorytmem? Przecież to jest kompletny absurd.

Niekoniecznie, może nie być algorytmem, ale wtedy nie znamy sposobu aby to matematycznie rozpoznać.

.
krystkon_8 (-1 punktów)
(zablokowany)
>Algorytm jest tylko programem działania na określoną okoliczność. Mózg działa na więcej bodźców, co kształtuje zupełnie różne reakcje nie algorytmiczne.

Algorytm to inaczej czynność procesora, lub szerzej czynność komputera, lub jeszcze szerzej czynność komputera w swoim środowisku.
Teraz powstają już aplikacje rozproszone a więc można już mówić o algorytmie jako czynności całej sieci komputerów w swoim środowisku.

To samo można powiedzieć o świadomości.
Świadomość jako czynność mózgu, szerzej jako czynność ciała, czy jeszcze szerzej czynność ciała w swoim środowisku.

Reakcje mózgu nie są algorytmiczne? A czym niby jest logika? Czym jest logczny wniosek, że nie przejdziemy przez zamknięte drzwi jeśli nie algorytmiczna reakcją mózgu na stan otoczenia?

I nie denerwuj się Wenancjuszu moją wypowiedzią, bi za chwilę zbanują mnie a wypowiedź usuną jakby jej w ogóle nie było. Tak to już jest na tym świecie, że kto tylko ma władzę, ten zawsze jej użyje we własnym interesie, jak jak osoba, która kontroluje serwer utrzymujący to forum.
27-12-2016 02:32 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Reakcje mózgu nie są algorytmiczne? A czym niby jest logika?

To są ludzkie zasady rozumowania, których jednak się nie da opisać przy pomocy żadnego skończonego zestawu reguł. Jeśli umysł byłby algorytmem, to pod względem sądów dotyczących problemu stopu musiałby on odpowiadać, któremuś z algorytmów quasi-H. Ale z drugiej strony dla każdego algorytmu quasi-H potrafimy skonstruować taki algorytm, o którym wiemy, że nie zakończy pracy a quasi-H tego nie jest w stanie stwierdzić. Wyżej wspomniałem jak to zrobić. Czyli nie jesteśmy żadnym quasi-H, czyli nie myślimy algorytmicznie.

>Czym jest logczny wniosek, że nie przejdziemy przez zamknięte drzwi jeśli nie algorytmiczna reakcją mózgu na stan otoczenia?

Nie wątpię, że wiele reakcji zachodzi w układzie nerwowym automatycznie. Dowód mówi tylko tyle, że w działaniu umysłu istnieje jakiś element, który algorytmicznemu modelowaniu się wymyka. Przypuszczam, że może on działać kiedy jesteśmy skoncentrowani i uczymy się nowych rzeczy. Wtedy to jakby tworzymy w mózgu nowy algorytm (dotyczący czynności której się uczymy), który później możemy wykonywać nieświadomie.

>I nie denerwuj się Wenancjuszu moją wypowiedzią, bi za chwilę zbanują mnie a wypowiedź usuną jakby jej w ogóle nie było. Tak to już jest na tym świecie, że kto tylko ma władzę, ten zawsze jej użyje we własnym interesie, jak jak osoba, która kontroluje serwer utrzymujący to forum.

Jeśli chodzi o mnie to wolałbym, żeby Twojego posta nie usuwali, gdyż nie chce mi się pisać tego jeszcze raz gdy ktoś będzie miał znowu identyczne spostrzeżenie.

.
krystkon_8 (-1 punktów)
(zablokowany)
Wg mnie proces uczenia się należy rozróżnić z procesem rozumowania. Nauczyć się stosować pewną zależność to nie to samo co zrozumieć ją.

Wg mnie nauka to inaczej uproszczenie, implikacja, działanie pochodne, kiedy rozumowanie to rozłożenie, analiza, działanie całkowite.

We współczesnym procesie kształcenia nie ma wyraźnego rozdziału na to kiedy implikujemy uproszczenie a kiedy analizujemy rozkłady całkowite a wg mnie to ważny rozdział, związany także ze stopniem trudności.

Znamy już przecież aplikacje uczące się, w których istnieją procesy nadrzędne implikujące uproszczenia dzięki analizie czynności podrzędnych. Wyobraźmy sobie teraz, że wydedukowane uproszczenie w postaci mechanizmu implikacji nie jest tylko czynnością programową ale kształtuje się pod to szczególna sieć fizycznych bramek logicznych. Wg mnie takie właśnie przechodzenie software'u do hardware'u jest podstawą wzrostu zdolności czy koordynacji. To jest jak wykształcenie się w mózgu fizycznego narzędzia do obsługi częstej czynności mózgu pod postacią szczególnej sieci neuronów, nie różniące się u podstaw od kształtowania przez nas fizycznych narzędzi pracy upraszczających czynności organizmu.

--------
Skojarzyło mi się jeszcze, że implikację uproszczeń, tworzenie pochodnych można jeszcze rozumieć jako wyodrębnianie podzbiorów lub tworzenie grup, kiedy analizę rozkładów całkowitych, można rozumieć jako wyodrębnianie nadzbiorów.

O wniosku, iż software występuje w czasie, kiedy hardware w przestrzeni lepiej już nie wspomnę, bo Wenancjusz zaraz dostanie histerii i znowu będę zmuszany do powszechnych wniosków na niefajne sposoby a nie mam na to ochoty, więc nie wspominam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dowód mówi tylko tyle, że w działaniu umysłu istnieje jakiś element, który algorytmicznemu modelowaniu się wymyka.

Nie wymyka się, tylko opiera się na losowości - tworzeniu symulacji i dopasowywaniu ich do obserwacji. Aby nauczyć się czegoś nowego trzeba dostrzegać schematy i szukać ich w czymś nowym, ale jednocześnie nie opierać się wyłącznie na nich.

>Przypuszczam, że może on działać kiedy jesteśmy skoncentrowani i uczymy się nowych rzeczy. Wtedy to jakby tworzymy w mózgu nowy algorytm (dotyczący czynności której się uczymy), który później możemy wykonywać nieświadomie.

A skąd on się bierze? Ano stąd, że stare algorytmy modyfikują się po zetknięciu się z nowymi informacjami. Chcesz się nauczyć np grać w grę, więc obserwujesz co da się zrobić i wpadasz na wiele nieudanych pomysłów, aż pyknie udany pomysł. To jest schemat, tylko bardziej złożony i opiera się na docieraniu do nowych schematów i szukaniu ich. Próbujesz tu wepchnąć jakąś magię, ale Ci się nie udaje.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie wymyka się, tylko opiera się na losowości - tworzeniu symulacji i dopasowywaniu ich do obserwacji. Aby nauczyć się czegoś nowego trzeba dostrzegać schematy i szukać ich w czymś nowym, ale jednocześnie nie opierać się wyłącznie na nich.

Nawet jeśli algorytm będzie miał elementy losowe to można go zredukować do zwykłego deterministycznego. Nie osiągniemy tutaj nic pod względem obliczalności.

>A skąd on się bierze? Ano stąd, że stare algorytmy modyfikują się po zetknięciu się z nowymi informacjami. Chcesz się nauczyć np grać w grę, więc obserwujesz co da się zrobić i wpadasz na wiele nieudanych pomysłów, aż pyknie udany pomysł. To jest schemat, tylko bardziej złożony i opiera się na docieraniu do nowych schematów i szukaniu ich.

Wydaje mi się, że sukcesy, które odnoszą algorytmy oddolne uczące się na podstawie partii rozgrywanych przez żywych graczy wynikają z tego, że podchwytują one właśnie ten niealgorytmiczny efekt, który pochodzi ostatecznie z umysłów ludzi. Zwróćmy uwagę na moment w którym piszesz "pyknie udany pomysł" - musisz sobie uświadomić że to do czego doszedłeś to jest to czego szukasz. W tym miejscu każdy algorytm quasi-H naśladujący ludzki osąd w kwestii problemu stopu zawiedzie gdy przedłożymy mu odpowiednio skonstruowany algorytm T. Aby uzyskać algorytm T wystarczy wsiąść quasi-H, przekodować na taśmie n do (n,n) [jest to kilka instrukcji dopisanych na początek] i jako n podać liczbę, którą stanowi kod programu tak uzyskanego. Powyżej udowodniłem, że quasi-H zawiedzie przy tak skonstruowanym T. Jednocześnie my wiemy, że T nie skończy pracy co wynika własnie z tego dowodu.

>Próbujesz tu wepchnąć jakąś magię, ale Ci się nie udaje.

Nazywaj sobie to jak chcesz. Każde zjawisko nieznane współczesnej fizyce możesz sobie nazywać "magią".

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nawet jeśli algorytm będzie miał elementy losowe to można go zredukować do zwykłego deterministycznego. Nie osiągniemy tutaj nic pod względem obliczalności.

I nie zastosujemy także Twojego modelu, więc niczego on tu nie wnosi.

>Wydaje mi się, że sukcesy, które odnoszą algorytmy oddolne uczące się na podstawie partii rozgrywanych przez żywych graczy wynikają z tego, że podchwytują one właśnie ten niealgorytmiczny efekt, który pochodzi ostatecznie z umysłów ludzi.

Bzdura! One po prostu uczą się grać, tak jak ludzie się uczą. Nauka ta polega na obserwacji, wyciąganiu wniosków i stosowaniu różnych rozwiązań (często losowo). Z tego wynika nauka, czyli obserwacja zmian pod wpływem własnych działań. Np gram w PES, ustawiam sobie taktykę na szybką grę krótkimi podaniami, ale mi nie idzie, a widzę, że przeciwnik gra podobnie, więc cofam się i gram z kontry dłuższymi podaniami. Aby korzystać z doświadczenia najpierw muszę wyciągać wnioski z obserwacji, czyli rozbierać obserwacje na czynniki pierwsze i dostrzegać korelację między jednym, a drugim czynnikiem. Znając te korelacje automatyzujemy ruchy i optymalizujemy taktykę nie znając żadnej prawdy, tylko znając pewne reguły. AI uczy się po prostu tych reguł na podstawie obserwacji i wyciąga wnioski z gry. Zwykłe szachy to z kolei przewidywanie ruchów i planowanie swoich tak, aby przeciwnik nie mógł wygrać i do tego wystarczy zwykły komputer. Widzisz różnicę? Tu i tu masz algorytmy, tylko zupełnie inne.

Wszystkiego uczymy się metodą prób i błędów oraz dzięki obserwacji. Nie ma innej możliwości, gdyż na wszystko co da się zrobić istnieją potencjalne algorytmy. Można oczywiście osiągać coś całkowicie losowo, bez wyciągania wniosków, albo mechanicznie planując znając wszystkie możliwe scenariusze z góry, ale zazwyczaj właśnie rozkminianie algorytmów zwiększa najbardziej nasze szanse na lepsze przetrwanie.

>Zwróćmy uwagę na moment w którym piszesz "pyknie udany pomysł" - musisz sobie uświadomić że to do czego doszedłeś to jest to czego szukasz.

Masło maślane. Chodzi głównie o sposób dojścia do jakiegoś pomysłu, a nie o jego rzeczywiste odgadnięcie. Dlatego mówi się, że lepiej z głupim stracić niż z mądrym zyskać.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>I nie zastosujemy także Twojego modelu, więc niczego on tu nie wnosi.

Pokazałem, że nie istnieje algorytm H rozstrzygając klasę problemu stopu. W związku z tym jeśli nasze sądy dotyczące problemu stopu poddawałyby się algorytmicznej symulacji to odpowiadałyby one jakiemuś algorytmowi quasi-H (jest to taki algorytm, który czasem nie jest w stanie rozstrzygnąć problemu jeśli kod wejściowy nie kończy pracy). Następnie udowodniłem, że nie możemy być żadnym z quasi-H bo w każdym przypadku różnimy się od niego w kwestii sądu na temat pewnej konkretnie podanej maszyny Tk(k). Moim zdaniem dowód jest kompletny. Jeśli uważasz inaczej to proszę Cię abyś podał mi z którym momentem tego wywodu masz problem. Być może problem jest w tym, że ten dowód jest trochę porozrzucany po wszystkich moich postach, ale mam zamiar to wszystko zebrać w nowym wątku.

>Bzdura! One po prostu uczą się grać, tak jak ludzie się uczą. Nauka ta polega na obserwacji, wyciąganiu wniosków i stosowaniu różnych rozwiązań (często losowo). Z tego wynika nauka, czyli obserwacja zmian pod wpływem własnych działań. Np gram w PES, ustawiam sobie taktykę na szybką grę krótkimi podaniami, ale mi nie idzie, a widzę, że przeciwnik gra podobnie, więc cofam się i gram z kontry dłuższymi podaniami.

Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo to by oznaczało, że umysł działa algorytmicznie. A wtedy wywala mi sprzeczność w arytmetyce.

>Wszystkiego uczymy się metodą prób i błędów oraz dzięki obserwacji. Nie ma innej możliwości, gdyż na wszystko co da się zrobić istnieją potencjalne algorytmy.

Przecież to jest Twoje odgórne założenie (wyznanie wiary jakbyś to określił)

>Można oczywiście osiągać coś całkowicie losowo, bez wyciągania wniosków, albo mechanicznie planując znając wszystkie możliwe scenariusze z góry, ale zazwyczaj właśnie rozkminianie algorytmów zwiększa najbardziej nasze szanse na lepsze przetrwanie.

W swoim drugim wątku pokazuje, że tego rodzaju rozumowanie jest paradoksalne, bo zawsze do wszystkiego istnieją jakieś algorytmy poprawne lub nie, ale jeśli chcemy dowiedzieć się który z nich jest poprawny to musimy prędzej czy później wykonać "krok" niealgorytmiczny.

>Masło maślane. Chodzi głównie o sposób dojścia do jakiegoś pomysłu, a nie o jego rzeczywiste odgadnięcie. Dlatego mówi się, że lepiej z głupim stracić niż z mądrym zyskać.

Jeśli chodziłoby o sposób dojścia to każdy problem byłby rozwiązywalny w skończonym czasie. Wyobraź sobie algorytm, który wymienia po kolei wszystkie uporządkowane leksykograficznie możliwe odpowiedzi. W praktyce problemem nie jest dojście do rozwiązania tylko rozstrzygnięcie, że to do czego doszliśmy jest tym czego szukamy.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pokazałem, że nie istnieje algorytm H rozstrzygając klasę problemu stopu. W związku z tym jeśli nasze sądy dotyczące problemu stopu poddawałyby się algorytmicznej symulacji to odpowiadałyby one jakiemuś algorytmowi quasi-H (jest to taki algorytm, który czasem nie jest w stanie rozstrzygnąć problemu jeśli kod wejściowy nie kończy pracy). Następnie udowodniłem, że nie możemy być żadnym z quasi-H bo w każdym przypadku różnimy się od niego w kwestii sądu na temat pewnej konkretnie podanej maszyny Tk(k). Moim zdaniem dowód jest kompletny. Jeśli uważasz inaczej to proszę Cię abyś podał mi z którym momentem tego wywodu masz problem. Być może problem jest w tym, że ten dowód jest trochę porozrzucany po wszystkich moich postach, ale mam zamiar to wszystko zebrać w nowym wątku.

Nie wykazałeś, że się różnimy. Piszesz o twierdzeniu Godla (fakt), o maszynach Turinga i problemach z nimi związanymi, a potem bardzo luźno, bez dowodów przechodzisz do stwierdzenia, że umysł potrafi to czego nie potrafią inne algorytmy. Nie uważam, że potrafi i właśnie o dowody na to Cię proszę. Pokaż mi przykład, który wykazuje, że mój umysł nie jest algorytmem. Widzisz, wg mnie takiego nie ma, bo gdy czegoś nie wiem i się uczę, to analizuję to i widzę jakie kroki podjąłem żeby się nauczyć i wszystko to wynika z wcześniejszych doświadczeń i opiera się na algorytmach, które w sobie dostrzegam. Poza tym umysł może być maszyną, która dla pewnych zagadnień nigdy się nie zatrzyma i z wieloma zagadnieniami tak właśnie jest. Ostatecznie całość pracy umysłu się do tego sprowadza, tylko pewne wnioski są mocno ugruntowane w empirii.

>>Bzdura! One po prostu uczą się grać, tak jak ludzie się uczą. Nauka ta polega na obserwacji, wyciąganiu wniosków i stosowaniu różnych rozwiązań (często losowo). Z tego wynika nauka, czyli obserwacja zmian pod wpływem własnych działań. Np gram w PES, ustawiam sobie taktykę na szybką grę krótkimi podaniami, ale mi nie idzie, a widzę, że przeciwnik gra podobnie, więc cofam się i gram z kontry dłuższymi podaniami.
>Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo to by oznaczało, że umysł działa algorytmicznie. A wtedy wywala mi sprzeczność w arytmetyce.

Nie ma żadnej sprzeczności. Uważasz, że żaden algorytm nie może działać, bo byłoby to sprzeczne? Nie potrafisz rozebrać swoich działań na czynniki pierwsze i określić co właśnie wykonałeś i dlaczego? Ja nie znam takiego problemu żebym nie umiał odtworzyć swoich kroków.

>>Wszystkiego uczymy się metodą prób i błędów oraz dzięki obserwacji. Nie ma innej możliwości, gdyż na wszystko co da się zrobić istnieją potencjalne algorytmy.
>Przecież to jest Twoje odgórne założenie (wyznanie wiary jakbyś to określił)

Nie, to jest empiryczna prawda, której udowadniać nie trzeba. Uznając, że jest inaczej sam stworzyłbyś kompletny absurd. Jeśli robię coś nie na podstawie algorytmu to znaczy, że kieruje mną losowość. No i każdy świadomy czyn to jakieś kroki, w których coś robię, czyli algorytm. Odgadywanie nieznanego rozwiązania też takie jest.

>>Można oczywiście osiągać coś całkowicie losowo, bez wyciągania wniosków, albo mechanicznie planując znając wszystkie możliwe scenariusze z góry, ale zazwyczaj właśnie rozkminianie algorytmów zwiększa najbardziej nasze szanse na lepsze przetrwanie.
>W swoim drugim wątku pokazuje, że tego rodzaju rozumowanie jest paradoksalne, bo zawsze do wszystkiego istnieją jakieś algorytmy poprawne lub nie, ale jeśli chcemy dowiedzieć się który z nich jest poprawny to musimy prędzej czy później wykonać "krok" niealgorytmiczny.

Czyli losowy krok, a kilka takich losowych kroków to... algorytm polegający na wykonywaniu losowych kroków i sprawdzaniu ich implikacji, aż coś będzie w końcu pasowało. Znając jakieś wytyczne nie działamy na oślep nawet gdy odgadujemy coś losowego. Przykładem niech będzie gra w karty. Początkowo nie umiem grać, więc gram nieco na oślep (bez algorytmu) i obserwuję co się dzieje gdy zrobię to i co się dzieje gdy zrobię inaczej. Z tej obserwacji wyciągam wnioski i mam już jakiś szczątkowy plan (algorytm). Rozwój prowadzi do jego ulepszania dzięki obserwacji i metodzie prób i błędów.

>>Masło maślane. Chodzi głównie o sposób dojścia do jakiegoś pomysłu, a nie o jego rzeczywiste odgadnięcie. Dlatego mówi się, że lepiej z głupim stracić niż z mądrym zyskać.
>Jeśli chodziłoby o sposób dojścia to każdy problem byłby rozwiązywalny w skończonym czasie.

Czemu tak uważasz?

>Wyobraź sobie algorytm, który wymienia po kolei wszystkie uporządkowane leksykograficznie możliwe odpowiedzi. W praktyce problemem nie jest dojście do rozwiązania tylko rozstrzygnięcie, że to do czego doszliśmy jest tym czego szukamy.
>.

No to trzeba zastosować logiczną rozbiórkę na części i dedukcję.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie wykazałeś, że się różnimy. Piszesz o twierdzeniu Godla (fakt), o maszynach Turinga i problemach z nimi związanymi, a potem bardzo luźno, bez dowodów przechodzisz do stwierdzenia, że umysł potrafi to czego nie potrafią inne algorytmy. Nie uważam, że potrafi i właśnie o dowody na to Cię proszę.

Dowody dla tych którzy nie uznają Cantora są m.in. w tych postach:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116#w731535
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116#w731719
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116#w731972

Zwróć uwagę szczególnie na ostatni post, bo przed chwilą go pisałem. Otwórz go, zacznij uważnie czytać od drugiego zdania w drugim akapicie. Masz tam tezę. Później każdy krok w sposób oczywisty wynika z poprzedniego. Jeśli tego nie widzisz dla któregoś kroku to napisz mi dla którego a ja go rozwinę.

>Pokaż mi przykład, który wykazuje, że mój umysł nie jest algorytmem. Widzisz, wg mnie takiego nie ma, bo gdy czegoś nie wiem i się uczę, to analizuję to i widzę jakie kroki

Nie mogę zagwarantować, że nie jesteś algorytmem. Być może rozmawiam z botem. Mogę być za to bardzo pewny tego, że mój umysł nie jest algorytmem i mogę na to podać dowolnie dużo przykładów. Wyślij mi dowolny kod programu naśladujący ludzki osąd w kwestii problemu stopu, a ja wykonam powyższe rozumowanie i podam algorytm z którym Twój kod sobie nie poradzi a ja tak !

>Poza tym umysł może być maszyną, która dla pewnych zagadnień nigdy się nie zatrzyma i z wieloma zagadnieniami tak właśnie jest. Ostatecznie całość pracy umysłu się do tego sprowadza, tylko pewne wnioski są mocno ugruntowane w empirii.

Skoro umysł jest silniejszy od dowolnego quasi-H to znaczy, że teoretyczne ludzkie możliwości obliczeniowe pozwalają na rozstrzygnięcie dowolnego problemu z teorii liczb. W praktyce jednak może nie wystarczyć na to czasu gdyż umysł działa w tej kwestii skutecznie ale bardzo wolno. To że obecnie istnieją w matematyce jakieś jeszcze nierozwiązane problemy nic nie znaczy, bo takich problemów jest nieskończenie wiele, więc zawsze będą takie które dopiero czekają na rozwiązanie.

>Nie ma żadnej sprzeczności. Uważasz, że żaden algorytm nie może działać, bo byłoby to sprzeczne?

To zdanie mnie niepokoi bo ujawnia jakieś głębokie niezrozumienie tematu. Może rzeczywiście jesteś algorytmem ? Dlaczego niby algorytmy miałyby nie działać ?

>Nie potrafisz rozebrać swoich działań na czynniki pierwsze i określić co właśnie wykonałeś i dlaczego? Ja nie znam takiego problemu żebym nie umiał odtworzyć swoich kroków.

Tłumaczyłem to już. W sposobie rozumowania opieramy się na jakiś oczywistych zasadach typu: zasada wyłączonego środka, schemat ad absurdum itp. Te zasady uważamy za "oczywiste" a tw. limitacyjne mówią, że nie da się tych oczywistych prawd usystematyzować w postaci skończonego zestawu aksjomatów i reguł wnioskowania.

>Nie, to jest empiryczna prawda, której udowadniać nie trzeba. Uznając, że jest inaczej sam stworzyłbyś kompletny absurd. Jeśli robię coś nie na podstawie algorytmu to znaczy, że kieruje mną losowość. No i każdy świadomy czyn to jakieś kroki, w których coś robię, czyli algorytm. Odgadywanie nieznanego rozwiązania też takie jest.

Takie założenia prowadzą do sprzeczności co wykazałem już nie raz.

>Czyli losowy krok, a kilka takich losowych kroków to... algorytm polegający na wykonywaniu losowych kroków i sprawdzaniu ich implikacji, aż coś będzie w końcu pasowało.Znając jakieś wytyczne nie działamy na oślep nawet gdy odgadujemy coś losowego. Przykładem niech będzie gra w karty.

Nie ma algorytmicznej metody na sprawdzenie, co będzie pasowało. Owszem istnieje algorytm wymieniający wszystkie możliwe algorytmy, ale to nic nie da. Ponadto udowodniłem, że do możliwości umysłowych człowieka nie pasuje żaden algorytm niezależnie od tego czy gra w karty jest algorytmiczna czy taka nie jest.

>Czemu tak uważasz? No to trzeba zastosować logiczną rozbiórkę na części i dedukcję.

Ale żeby wiedzieć, który algorytm dedukcyjny jest dla tego przypadku akurat dobry to trzeba wykonać "krok" niealgorytmiczny. Zawsze istnieje wiele algorytmów implementujących pasującą metodę dedukcyjną, ale żeby wiedzieć który z nich jest poprawny musimy wiedzieć jakiego algorytmu użyć aby to rozstrzygnąć, a żeby to rozstrzygnąć potrzebujemy kolejnego algorytmu, tylko jakiego, jest wiele algorytmów poprawnych ? Więc musimy mieć kolejny algorytm, który to rozstrzygnie. Taki algorytm istnieje, ale nie wiadomo, który to, więc potrzebujemy kolejnego algorytmu i tak w nieskończoność, potrzebujemy kolejnych nowych algorytmów do znajdywania algorytmów i mogłoby się to zatrzymać tylko na jakimś ogólnym algorytmie dla całego procesu myślenia, a takiego algorytmu nie ma !

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zwróć uwagę szczególnie na ostatni post, bo przed chwilą go pisałem. Otwórz go, zacznij uważnie czytać od drugiego zdania w drugim akapicie. Masz tam tezę. Później każdy krok w sposób oczywisty wynika z poprzedniego. Jeśli tego nie widzisz dla któregoś kroku to napisz mi dla którego a ja go rozwinę.

Nie widzę w ogóle tej sytuacji w ten sposób. Spróbujmy inaczej i powiem jak ja to rozumiem, a Ty spróbuj zastosować Twój model jako kontrargumentację do mojego modelu:

Umysł powstał w procesie ewolucji, który opiera się na miksie losowości i determinizmu - losowe mutacje są weryfikowane. Umysł działa też podobnie - tworzy losowe myśli i weryfikuje je. Z losowości może powstać wszystko, więc w nieskończonej ilości czasu każdy umysł rozwiązałby każdy problem na podstawie algorytmu generującego losowe informacje i poddającego je procesowi dedukcji, który jest zestawiany z obserwacjami rzeczywistości. Rzeczywistość jest niepodważalną prawdą, a dla każdego z osobna jest nią fakt istnienia i doświadczania, ale treść doświadczenia jest już podważalna, bo każda interpretacja prowadzi w ogólnym ujęciu problemu do błędnego koła i tautologii, dlatego właśnie obserwacje, teorie i logika działają wycinkowo, bo w ogólnikowym ujęciu są zawsze puste.

>Nie mogę zagwarantować, że nie jesteś algorytmem. Być może rozmawiam z botem. Mogę być za to bardzo pewny tego, że mój umysł nie jest algorytmem i mogę na to podać dowolnie dużo przykładów.

Ok, podaj jeden.

>Wyślij mi dowolny kod programu naśladujący ludzki osąd w kwestii problemu stopu, a ja wykonam powyższe rozumowanie i podam algorytm z którym Twój kod sobie nie poradzi a ja tak !

Bez sensu. Mój program musi być z definicji głupszy od Ciebie i podejrzewam, że byłby głupszy nawet od Ducha Prawdy. A na tyle skomplikowanego żeby naśladować człowieka to nie ma, więc nie wiem jak niby chciałbyś uznać proponowany przez Ciebie eksperyment za dowód.

>>Poza tym umysł może być maszyną, która dla pewnych zagadnień nigdy się nie zatrzyma i z wieloma zagadnieniami tak właśnie jest. Ostatecznie całość pracy umysłu się do tego sprowadza, tylko pewne wnioski są mocno ugruntowane w empirii.
>Skoro umysł jest silniejszy od dowolnego quasi-H to znaczy, że teoretyczne ludzkie możliwości obliczeniowe pozwalają na rozstrzygnięcie dowolnego problemu z teorii liczb. W praktyce jednak może nie wystarczyć na to czasu gdyż umysł działa w tej kwestii skutecznie ale bardzo wolno. To że obecnie istnieją w matematyce jakieś jeszcze nierozwiązane problemy nic nie znaczy, bo takich problemów jest nieskończenie wiele, więc zawsze będą takie które dopiero czekają na rozwiązanie.

A rozwiązanie ich stworzy kolejne problemy. Co z tego wynika? Umysł jest silniejszy od... heh, od swojej kopii nie będzie, a od ulepszonej kopii będzie słabszy. Nie podałeś dowodu świadczącego o tym, że nie da się zbudować maszyny opartej na algorytmach, która działałaby jak ludzki umysł.

>>Nie potrafisz rozebrać swoich działań na czynniki pierwsze i określić co właśnie wykonałeś i dlaczego? Ja nie znam takiego problemu żebym nie umiał odtworzyć swoich kroków.
>Tłumaczyłem to już. W sposobie rozumowania opieramy się na jakiś oczywistych zasadach typu: zasada wyłączonego środka, schemat ad absurdum itp. Te zasady uważamy za "oczywiste" a tw. limitacyjne mówią, że nie da się tych oczywistych prawd usystematyzować w postaci skończonego zestawu aksjomatów i reguł wnioskowania.

No nie da się, dlatego nie poznajemy prawdy i o co Ci chodzi?

>>Nie, to jest empiryczna prawda, której udowadniać nie trzeba. Uznając, że jest inaczej sam stworzyłbyś kompletny absurd. Jeśli robię coś nie na podstawie algorytmu to znaczy, że kieruje mną losowość. No i każdy świadomy czyn to jakieś kroki, w których coś robię, czyli algorytm. Odgadywanie nieznanego rozwiązania też takie jest.
>Takie założenia prowadzą do sprzeczności co wykazałem już nie raz.

Nie wykazałeś. Do sprzeczności doprowadzasz się negując przyczynowość.

>Nie ma algorytmicznej metody na sprawdzenie, co będzie pasowało. Owszem istnieje algorytm wymieniający wszystkie możliwe algorytmy, ale to nic nie da. Ponadto udowodniłem, że do możliwości umysłowych człowieka nie pasuje żaden algorytm niezależnie od tego czy gra w karty jest algorytmiczna czy taka nie jest.

Nie udowodniłeś, a że nie ma metody na to co będzie pasowało to Twój wymysł. Przecież tak właśnie się sprawdza skutki działań, np żeby dojść do dobrych otwarć w szachach najpierw trzeba było zaczynać losowo, ale z obserwacji wynikało, że pewne ruchy dają przewagę, więc ludzie je stosują, ale gdy wszyscy je stosują trzeba kombinować dalej i budować przewagę.

W ogóle podaj mi przykład na nieschematyczne rozwiązanie jakiegoś problemu (najlepiej praktycznego). Nawet jeśli powołasz się na nagłe olśnienie i przypadkowe wpadnięcie na jakiś pomysł, to i tak ten pomysł najpierw powstał w nieświadomości, a dla mnie taki pomysł po prostu pojawił się w mojej głowie, a ja go wcale nie wymyślałem. Żeby taki pomysł działał musi pasować do algorytmu. Można nawet losowo generować różne pomysły i sprawdzać czy pasują tak jak w testach jednokrotnego wyboru.

>Ale żeby wiedzieć, który algorytm dedukcyjny jest dla tego przypadku akurat dobry to trzeba wykonać "krok" niealgorytmiczny.

Bo Ty tak powiedziałeś? Każdy krok jest algorytmiczny lub losowy, ale losowość i tak sprowadza się na dłuższą metę do algorytmu, który po prostu wykorzystuje generator losowości.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zawsze istnieje wiele algorytmów implementujących pasującą metodę dedukcyjną, ale żeby wiedzieć który z nich jest poprawny musimy wiedzieć jakiego algorytmu użyć aby to rozstrzygnąć, a żeby to rozstrzygnąć potrzebujemy kolejnego algorytmu, tylko jakiego, jest wiele algorytmów poprawnych ? Więc musimy mieć kolejny algorytm, który to rozstrzygnie. Taki algorytm istnieje, ale nie wiadomo, który to, więc potrzebujemy kolejnego algorytmu i tak w nieskończoność, potrzebujemy kolejnych nowych algorytmów do znajdywania algorytmów i mogłoby się to zatrzymać tylko na jakimś ogólnym algorytmie dla całego procesu myślenia, a takiego algorytmu nie ma !

No i po prostu problemy są nierozstrzygalne, więc umysł wielu nie potrafi rozstrzygnąć. Jak to się ma do tego, że niby umysł miałby nie móc być algorytmem?

Ostatecznie przecież swoich niektórych ograniczeń nie dostrzegamy jeśli wynikają one z niewiedzy, tak jak ślepy od urodzenia nie zrozumie czym jest wzrok, choć będzie przetwarzał logicznie opisy, a urodzony psychopata nie zrozumie ludzkich emocji, choć może się nauczyć nimi manipulować i osiągać dzięki temu własne cele. Rozumiesz to co rozumiesz i to jest Twoje F, a G(F) dla własnego umysłu nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz, czyli wszystko się zgadza.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No i po prostu problemy są nierozstrzygalne, więc umysł wielu nie potrafi rozstrzygnąć. Jak to się ma do tego, że niby umysł miałby nie móc być algorytmem?

Link do dowodu podałem. Umysł potrafi więcej niż dowolny algorytm spełniający definicje quasi-H. Nie może być też H bo taki algorytm w ogóle nie istnieje. Wniosek jest taki, że nie może być żadnym z algorytmów. Nie wiem dlaczego założyłeś sobie bez cienia dowodu , że jeszcze nierozwiązane problemy muszą być absolutnie nierozstrzygalne.

>Ostatecznie przecież swoich niektórych ograniczeń nie dostrzegamy jeśli wynikają one z niewiedzy, tak jak ślepy od urodzenia nie zrozumie czym jest wzrok, choć będzie przetwarzał logicznie opisy, a urodzony psychopata nie zrozumie ludzkich emocji, choć może się nauczyć nimi manipulować i osiągać dzięki temu własne cele.

To jest radykalny sceptycyzm. Wyobraź sobie że powiem: "prawo grawitacji działało do dnia dzisiejszego ale jutro już nie musi, bo ten model może nie uwzględniać jakiejś nieznanej nam zmiennej". Nie jest to oczywiście sensowny argument i nie stanowi przesłanki za tym, aby na serio wątpić w to, że prawo grawitacji jutro przestanie działać.

>Rozumiesz to co rozumiesz i to jest Twoje F, a G(F) dla własnego umysłu nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz, czyli wszystko się zgadza.

Znów błędna interpretacja. Twierdzenie Godla nie mówi o żadnych ograniczeniach w ludzkim rozumieniu. Zdanie G(F) jest podane explicite i stąd wiemy że jest prawdziwe. Taka błędna interpretacja została wymyślona przez materialistów właśnie po to aby tworzyć na jej bazie błędne kontrargumenty. Ponieważ reguła otrzymywania G(F) z F jest bardzo prosta nabieramy uzasadnionego przekonania, że dla każdego F możemy skorzystać z tej reguły. Takiego przekonania mieć nie powinniśmy gdyby naszemu myśleniu odpowiadał jakiś F. Co napisałeś w innym wątku ?

Cytat:
Tak samo jak można w nieskończoność do każdej liczby dodać 1 i nie istnieje granica dodawania. Liczby naturalne to abstrakcyjny fikcyjny twór.


A skąd wiesz, że do każdej liczby można dodać 1 ? To jest radykalny sceptycyzm, który właśnie mam na myśli, a jest on porównywalny do wątpienia w to że prawa fizyki jutro nadal będą działać. (w istocie formalizacje teorii fizycznych są ściśle związane z arytmetyką więc marne szanse że coś wskórasz kwestionując arytmetykę)

.
28-12-2016 20:03 
 Ocena 1 na 1
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Wydaje mi się, że sukcesy, które odnoszą algorytmy oddolne uczące się na podstawie partii rozgrywanych przez żywych graczy wynikają z tego, że podchwytują one właśnie ten niealgorytmiczny efekt, który pochodzi ostatecznie z umysłów ludzi.

Pewnie że tak jest... tz. tu jest przechwytywany wynik, czy raczej gotowa reguła, wypracowana w lepszej maszynie.

Wytrenowany mózg szachisty (tzn. doświadczenie) można przerzucić na gorszą maszynę - komputer szachowy.

Bez tego ten komputer byłby słaby, ale tylko dlatego, że on ma mniejsze możliwości (wydajność), a ponadto miał mniej czasu na trenowanie - nikt nie ćwiczył komputerowego programu przez 50 lat!
Wystarczy zauważyć że 'sensowne' komputery powstały dopiero z 20-30 lat temu, a może i później!

I nie inaczej jest z ludźmi!
Dzieci przejmują gotowe schematy od rodziców, potem nauczycieli, i innych ludzi.

Izolowany mózg, pozostawiony samemu sobie, byłby kretynem... bo tysiąc lat nikt raczej tu nie żyje, a tyle potrzeba na zebranie minimum wiedzy - doświadczenia, którym nawet przeciętny szmaciarz dysponuje - za darmo!
Jan Bednarski (1879 punktów)

>I nie inaczej jest z ludźmi!
>Dzieci przejmują gotowe schematy od rodziców, potem nauczycieli, i innych ludzi.
>Izolowany mózg, pozostawiony samemu sobie, byłby kretynem... bo tysiąc lat nikt raczej tu nie żyje, a tyle potrzeba na zebranie minimum wiedzy - doświadczenia, którym nawet przeciętny szmaciarz dysponuje - za darmo!

A więc mamy tu do czynienia ze "społecznością algorytmów", którą niemniej nadal da się zredukować do pojedynczego algorytmu a to nadal powoduje sprzeczność w arytmetyce i w żaden sposób nie da się pogodzić z tym, że matematycy rozumieją tw. Godla. Jeśli na dany algorytm oddziałują tylko algorytmiczne czynnik z otoczenia (partie są rzekomo rozgrywane przez inne algorytmy) to równie dobrze można go zredukować do pojedynczego algorytmu według schematu, który podałem np. w wyjaśnieniu 1.

Marne są wasze wysiłki, gdyż najwidoczniej jestem w stanie odpowiedzieć na dowolny zarzut jako że dobrze zbadałem ten temat i jestem przekonany, że umysł algorytmem nie jest. Mam na to bardzo silne dowody, których nie da się obalić bez popadania w radykalny sceptycyzm.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>A więc mamy tu do czynienia ze "społecznością algorytmów", którą niemniej nadal da się zredukować do pojedynczego algorytmu a to nadal powoduje sprzeczność w arytmetyce i w żaden sposób nie da się pogodzić z tym, że matematycy rozumieją tw. Godla.

Sorry, ale w procesie przekazu wiedzy - nauczania, nie ma żadnych sprzeczności.

>Marne są wasze wysiłki, gdyż najwidoczniej jestem w stanie odpowiedzieć na dowolny zarzut jako że dobrze zbadałem ten temat i jestem przekonany, że umysł algorytmem nie jest. Mam na to bardzo silne dowody, których nie da się obalić bez popadania w radykalny sceptycyzm.

Mizerne i żadne są te twoje wywody, jakieś tam nieformalne bredzenie małolata.
Ty nie wiesz o czym mówisz.

ludzki mózg działa niealgorytmicznie - teza wariata.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Sorry, ale w procesie przekazu wiedzy - nauczania, nie ma żadnych sprzeczności.

Sprzeczność wynika z tego, że cały zbiór oddziaływań ze środowiskiem można zredukować do wnętrza algorytmu. Oznacza to, że nadal istnieje nieroztrzygalna maszyna Tk(k) o której człowiek wie że nie skończy pracy a maszyna tego nie wie.

>Mizerne i żadne są te twoje wywody, jakieś tam nieformalne bredzenie małolata.

Ja przyjmuję do wiadomości argumenty różnych ludzi nawet gdy ich wieku nie znam, lecz z Tobą mam problem, bo jak przyjąć do wiadomości argumenty gdy ich po prostu brak ?

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Sprzeczność wynika z tego, że cały zbiór oddziaływań ze środowiskiem można zredukować do wnętrza algorytmu. Oznacza to, że nadal istnieje nieroztrzygalna maszyna Tk(k) o której człowiek wie że nie skończy pracy a maszyna tego nie wie.

Niestety, ale człowiek także nie wie, bo żadna maszyna tego wiedzieć nie może.

Twój błąd polega na tym, że redukujesz maszyny do automatów typu spłuczka w klozecie,
czyli do prymitywnych, znaczy do takich bezpośrednich - pierwszego stopnia.
Niestety ale są bardziej złożone maszyny... np. taka pralka ('automat do prania' potocznie).
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Niestety, ale człowiek także nie wie, bo żadna maszyna tego wiedzieć nie może.

Przecież napisałem w jaki sposób zbudować Tk(k) mając już maszynę rzekomo symulującą umysł, o której człowiek będzie wiedział że nie skończy pracy, a maszyna nie będzie tego wiedziała. Co najlepsze, reguła ta jest zupełnie niezależna od wewnętrznej budowy maszyny więc będzie można ją zastosować zawsze. Ty jedyne co masz to błędne kółeczka na które się uparcie powołujesz.

>Twój błąd polega na tym, że redukujesz maszyny do automatów typu spłuczka w klozecie,
>czyli do prymitywnych, znaczy do takich bezpośrednich - pierwszego stopnia.

Tak jak napisałem wcześniej, reguła otrzymywania Tk(k) jest niezależna od wewnętrznej złożoności maszyny Turinga. Nigdzie nie wprowadzam żadnego ograniczenia na stopień jej skomplikowania.

>Niestety ale są bardziej złożone maszyny... np. taka pralka ('automat do prania' potocznie).

Tak, nie widzę powodu aby dowód nie objął również maszyny o takim stopniu złożoności. Masz z tym jakiś problem ? Nie musimy znać szczegółów wewnętrznej budowy, samo założenie, że to maszyna równoważna umysłowi sprowadza się do sprzeczności.

.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Niestety, ale człowiek także nie wie, bo żadna maszyna tego wiedzieć nie może.
>Przecież napisałem w jaki sposób zbudować Tk(k) mając już maszynę rzekomo symulującą umysł

Zapisać możesz... schemat działania maszyny czy automatu,
który działa tak i tak, znaczy podajesz algorytm jego działania.

I teraz masz konkluzję: nie ma tu nic o rozumieniu tego działania!

A w związku tym masz kolejny problem do rozwiązania:
Rozumieć := ?

> o której człowiek będzie wiedział że nie skończy pracy, a maszyna nie będzie tego wiedziała.

obawiam się, że człowiek, tak czy inaczej, kończy swoje działanie...
a i zupełnie pojąć tego nie może.

> Co najlepsze, reguła ta jest zupełnie niezależna od wewnętrznej budowy maszyny więc będzie można ją zastosować zawsze. Ty jedyne co masz to błędne kółeczka na które się uparcie powołujesz.

Reguła jest taka: każde kółeczko się w końcu skończy.
I cóż na to twoje wielkie rozumienie poradzić może?

>Tak jak napisałem wcześniej, reguła otrzymywania Tk(k) jest niezależna od wewnętrznej złożoności maszyny Turinga. Nigdzie nie wprowadzam żadnego ograniczenia na stopień jej skomplikowania.

Twój problem polega na tym, że nie wiesz jeszcze co to jest maszyna.

Podpowiem ci: maszyna to takie coś co robi coś - cokolwiek!

Maszyna Turinga - co to robi?
W zasadzie nic! Bo ta maszyna robi jedynie te takty - to jest zgar!
Jan Bednarski (1879 punktów)

>I teraz masz konkluzję: nie ma tu nic o rozumieniu tego działania!

>A w związku tym masz kolejny problem do rozwiązania:
>Rozumieć := ?

To jest dowód dedukcyjny (deductive proof). A to oznacza to, że jeżeli przesłanki są prawdziwe to wniosek jest logicznie nieunikniony, niezależnie od tego czy to Ci się podoba czy nie i niezależnie od tego do jakich problemów poznawczych Cię to prowadzi. Jedyne co ma znaczenie to to, czy przejścia pomiędzy kolejnymi krokami dowodu są prawidłowe, bo jeżeli tak to konkluzja jest nieunikniona. Nie wydaje mi się, abym używał słowa o którym piszesz w tym dowodzie. Jedyne co stwierdzam, to to, że umysł wygłasza sądy na temat maszyn Turinga w postaci "zakończy pracę", "nie zakończy", "nie wiem" i te sądy są zgodne z faktami empirycznymi.

>obawiam się, że człowiek, tak czy inaczej, kończy swoje działanie...
>a i zupełnie pojąć tego nie może
>Reguła jest taka: każde kółeczko się w końcu skończy.

Tłumaczyłem to już wielokrotnie, że nie ma nic złego w prowadzeniu rozważań na temat wyidealizowanych obliczeń. Rozważmy taki przykład: Czy istnieje liczba nieparzysta będąca sumą dwóch liczb parzystych ? Nawet jeśli chciałbym znaleźć odpowiedź na to pytania dla skończonego podzbioru nic nie stoi na przeszkodzie, aby dowód przedstawić w postaci silniejszej z której implicite wynika poprawność tego stwierdzenia także dla zbiorów węższych.

>Twój problem polega na tym, że nie wiesz jeszcze co to jest maszyna.
>Podpowiem ci: maszyna to takie coś co robi coś - cokolwiek!

Tak, Twoja maszyna w głowie z pewnością robi tak jak napisałaś

.
Wenancjusz (16441 punktów)
Hermene! Skoro Wenacjusz podając definicję algorytmu i Jan Bednarski nie zaprzeczył, nie wiedzą co to algorytm, to dlaczego nie podasz własnego określenia sposobu zestawu instrukcji, mającej dawać podstawę pracy maszyny, która wtedy "wie", co tam wie to głupota, co ma robić. Maszyna nie ma świadomości i nie czuje się urażona gdyby nawet wymagać od niej pisania samych brzydkich wyrazów. Algorytm jest metodą pomocną przy ustawianiu swoich oczekiwanych wyników życzeń. Jakże więc można porównywać maszynę z mózgiem? Pomijam głupotę wywołanego tematu. Podziwiam również, że taki wspaniały informatyk jak Ty, na tą naiwną głupotę dał się wciągnąć. Komputer, bo chyba o tym czymś mówimy, nie "rozumie" pojęć abstrakcyjnych, nie ma świadomości i własnej woli i nie kiwnie palcem gdy się nie naciśnie "Power" i samodzielnie nic nie zrobi dopóki dopóty nie wprowadzi się mu pewnego algorytmu. Hermene! To o czym Ty pieprzysz można używając Twoich słów określić: "Mizerne i żadne są te twoje wywody, jakieś tam nieformalne bredzenie małolata. Ty nie wiesz o czym mówisz."

"...ludzki mózg działa niealgorytmicznie - teza wariata.."
Co sądzić o takim? Najlepiej podesłać Olsona. Oboje prezentują ten sam poziom wymianu słów.

Hermene! Czy w końcu dowiem się od ciebie jak brzmi Twoja definicja algorytmu i może ewentualnie jaki ma związek z mózgiem/umysłem? Jak na razie tylko wydziwiasz jak stara panna i krytykujesz uprawiając z resztą czysty werbalizm.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jan Bednarski (1879 punktów)

Już jakiś czas temu wspominałem, że różnego rodzaju transhumaniści (silna AI, myślące maszyny,
transfer umysłu itp) traktujący umysł jak algorytm, który można sobie przenieść spełniają kryterium dualizmu. Wytknąłem to trochę złośliwie, bo ci ludzie zapewne nie chcieliby być utożsamiani z tym stanowiskiem filozoficznym. Ostatnio znalazłem także potwierdzenie w literaturze:

Cytat:
Współcześni dualiści - na przykład rzecznicy tak zwanej mocnej teorii sztucznej inteligencji - zastępują Kartezjańską substancje myślącą logiczną strukturą algorytmu, czyli zespołem precyzyjnych reguł, określających, jak wykonać konkretne operacje prowadzące do rozwiązań określonego typu problemów. Tak rozumiany algorytm może, zdaniem dualistów, istnieć w "bezcielesny" sposób, zupełnie niezależnie od jakiejś konkretnej fizycznej realizacji.

źródło: "Wprowadzenie do filozofii umysłu", Józef Bremer str. 52


.
13-01-2017 17:13 
 Ocena 1 na 1
Cassiopeiae (61 punktów)
Czyli nie ma dualizmu. Jest tylko ten algorytm, który można sobie przenieść. Gdzie widzisz ten podział?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Czyli nie ma dualizmu. Jest tylko ten algorytm, który można sobie przenieść. Gdzie widzisz ten podział?

Oprócz algorytmu musi być też jego fizyczna realizacja. W tym widzę ten podział. Według współczesnych dualistów nie ma żadnego znaczenia czy algorytm wykonywany jest przez mózg, sztuczne urządzenie cyfrowe czy też jakiś skomplikowany układ mechaniczny.

.
13-01-2017 23:54 
 Ocena 1 na 1
Cassiopeiae (61 punktów)
Ma znaczenie, ale żeby osiągnąć dokładną kopię trzeba emulować całe środowisko, w którym działa mózg. Obecnie naukowcy negują dualizm i sprowadzają świadomość do funkcji mózgu postrzeganego całościowo jako materialny obiekt wraz z informacjami. Software i hardware są elementami tego samego.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ma znaczenie, ale żeby osiągnąć dokładną kopię trzeba emulować całe środowisko, w którym działa mózg.

To i tak nie ma znaczenia, bo materialiści wierzą, że otoczenie działa algorytmicznie. A zatem możemy oddziaływanie z otoczeniem od razu włączyć do rozważanego algorytmu, czyli ten przypadek jest w istocie rzeczy równoważny pewnemu pojedynczemu mega-algorytmowi, a dalsze rozumowanie przebiega tak jak wcześniej. Ja osobiście uważam, że otoczenie działa niealgorytmicznie, chociażby dlatego że w jego skład wchodzą też inne umysły, które jak łatwo udowodnić muszą działać niealgorytmicznie.

>Obecnie naukowcy negują dualizm i sprowadzają świadomość do funkcji mózgu postrzeganego całościowo jako materialny obiekt wraz z informacjami. Software i hardware są elementami tego samego.

Żaden poważny naukowiec nie powie, że wie jak działa umysł. Jeśli chodzi o transhumanistów to oni mają np. takie pomysły jak "transfer umysłu". Uważają, że umysł może się "wykonywać" na innej maszynie niż mózg. To ewidentnie dualizm w nowej odsłonie, zauważył to także J. Searle.

Cytat:
Dualizm psychofizyczny (łac. dualis) - stanowisko w metafizyce i filozofii umysłu. Według dualistów umysł (mind) i ciało (body) są od siebie całkowicie odrębne i niezależne.


I jeszcze to:

Cytat:
Informatycy (sic!) i neurobiolodzy spodziewają się, że w przyszłości moc obliczeniowa komputerów umożliwi symulowanie działanie ludzkiego mózgu w pamięci komputera, co powinno spowodować pojawienie się w tej symulacji umysłu analogicznego z ludzkim. Opinię taką wyrazili między innymi Christof Koch, Giulio Tononi, Douglas Hofstadter, Jeff Hawkins, Marvin Minsky, Randal A. Koene i Rodolfo Llinas


Nie wiem co to za "informatycy" się tego spodziewają, ale na pewno nie tacy, którzy znają jakieś podstawy algorytmiki. Tak jak myślałem, na powyższej liście nie znalazłem żadnego informatyka, więc Wikipedia dodała taką informacje chyba tylko dla szpanu.

Christof Koch - neurobiolog
Giulio Tononi - neurobiolog, psychiatra
Douglas Hofstadter - (bajko)pisarz
Jeff Hawkins - inwestor, biznesmen
Marvin Minsky - kognitywista, filozof
Randal A. Koene - neurobiolog
Rodolfo Llinas - neurobiolog

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>materialiści wierzą, że otoczenie działa algorytmicznie.

Ale skąd takie założenie co do wierzeń materialistów? Tworzysz jakąś specyficzną definicję materializmu, znaną chyba tylko sobie.

materializm
1. «kierunek w filozofii głoszący, że jedynym istniejącym bytem jest materia»

materializm
pogląd filozoficzny, według którego tylko rzeczy materialne są prawdziwe

Więc materialista może sobie zadać pytanie o to czy materią kieruje determinizm czy losowość. Losowość jest tu tożsama z alogiczną naturą rzeczywistości. To umysł algorytmizuje rzeczywistość i dostrzega patterny w naturze. Losowości nie dostrzega, a gdy nie dostrzega mechanizmu to też jakiś skutek wydaje się losowy

>A zatem możemy oddziaływanie z otoczeniem od razu włączyć do rozważanego algorytmu

Czyli nie możemy

>Ja osobiście uważam, że otoczenie działa niealgorytmicznie, chociażby dlatego że w jego skład wchodzą też inne umysły, które jak łatwo udowodnić muszą działać niealgorytmicznie.

Nie muszą, jeśli funkcjonują jak komputery w częściowo alogicznej, częściowo logicznej przestrzeni.

>Żaden poważny naukowiec nie powie, że wie jak działa umysł. Jeśli chodzi o transhumanistów to oni mają np. takie pomysły jak "transfer umysłu". Uważają, że umysł może się "wykonywać" na innej maszynie niż mózg. To ewidentnie dualizm w nowej odsłonie, zauważył to także J. Searle.
>Cytat:
Dualizm psychofizyczny (łac. dualis) - stanowisko w metafizyce i filozofii umysłu. Według dualistów umysł (mind) i ciało (body) są od siebie całkowicie odrębne i niezależne.


Przecież to właśnie nie dualizm. Wg neurologów umysł wynika bezpośrednio z fizycznego ciała i nie ma granicy (rozróżnienia) między nim, a ciałem. Dualizm dodają tu personaliści, którzy wprowadzają do tego jakieś "ja" i jeszcze nadają temu schizofrenicznemu bytowi właściwość taką jak "wolna wola".

>I jeszcze to:
>Cytat:
Informatycy (sic!) i neurobiolodzy spodziewają się, że w przyszłości moc obliczeniowa komputerów umożliwi symulowanie działanie ludzkiego mózgu w pamięci komputera, co powinno spowodować pojawienie się w tej symulacji umysłu analogicznego z ludzkim. Opinię taką wyrazili między innymi Christof Koch, Giulio Tononi, Douglas Hofstadter, Jeff Hawkins, Marvin Minsky, Randal A. Koene i Rodolfo Llinas

>Nie wiem co to za "informatycy" się tego spodziewają, ale na pewno nie tacy, którzy znają jakieś podstawy algorytmiki. Tak jak myślałem, na powyższej liście nie znalazłem żadnego informatyka, więc Wikipedia dodała taką informacje chyba tylko dla szpanu.

A to już są hipotezy, w które nie wierzę. Tak jak napisała wyżej Cassiopeiae - trzeba by emulować także otoczenie, a ten "umysł" w komputerze byłby jedynie symulacją umysłu. Czyli powinien się zachowywać jak umysł, ale nie będzie miał odczuwalnej świadomości, tzn nie będzie żył. Ja inaczej widzę VR. Wg mnie trzeba będzie przebudować świat fizyczny, albo stworzyć program, do którego umysł będzie mógł się podłączyć, czyli zastąpi jedynie zmyły, ale nie doświadczający tego umysł. Nie wiem na jakiej zasadzie ci naukowcy redukują otoczenie i zupełnie abstrahują o środowisku i o nim zapominają, ale to też nie dualizm tylko skrajny redukcjonizm i myślenie życzeniowe.

Ciekawi mnie czy rzeczywistość jest cyfrowa czy analogowa. Bo, że umysł jest cyfrowy, to nie ulega żadnej wątpliwości. A gdyby nie był algorytmem, byłby po prostu bezużyteczny, przegrałby ewolucyjnie i do niczego by nie doszedł.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ale skąd takie założenie co do wierzeń materialistów? Tworzysz jakąś specyficzną definicję materializmu, znaną chyba tylko sobie.

A czy ta definicja, którą podałeś coś wnosi poza błędnym kołem ? Ja patrzę też na sposób użycia danego słowa i we wszystkich opracowaniach dotyczących filozofii umysłu przez materializm określa się filozofie, które co najmniej zakładają, że zjawiska umysłowe można wyjaśnić w kategoriach fizycznych. Przy czym przez "wyjaśnić" rozumiem podanie przyczynowych zasad działania danego układu. Poza tym w tym filmie Dawkins mówi, że nie wierzy w wolną wolę, bo ma "materialist view of the world" i dalej mówi, że w związku z tym myśli, iż "things are determined in rational way by antecedent" i że "brain states are determined by phisical events".

>Więc materialista może sobie zadać pytanie o to czy materią kieruje determinizm czy losowość. Losowość jest tu tożsama z alogiczną naturą rzeczywistości. To umysł algorytmizuje rzeczywistość i dostrzega patterny w naturze. Losowości nie dostrzega, a gdy nie dostrzega mechanizmu to też jakiś skutek wydaje się losowy

Każdy kto sobie zada pytanie czy może istnieć maszyna równoważna umysłowi może łatwo stwierdzić że jest to niemożliwe niezależnie od tego czy dysponujemy losowością czy nie. Najłatwiej dowód przeprowadzić dla algorytmu deterministycznego, a potem pokazać, że dla każdej maszyny indeterministycznej istnieje maszyna deterministyczna stanowiąca górne ograniczenie jej możliwości. Umiejętności matematyczne są częścią umysłu i jeśli mogłaby istnieć maszyna równoważna umysłowi to musiałaby również umieć to co umysły w dziedzinie matematyki.

>Czyli nie możemy

Dlaczego ? My tu mówimy o ewentualnym wpływie losowości na rozwiązywanie określonego problemu matematycznego. Nawet jeśli losowość miałaby jakiś wpływ to i tak można ją zredukować do algorytmu deterministycznego.

>Nie muszą, jeśli funkcjonują jak komputery w częściowo alogicznej, częściowo logicznej przestrzeni.

Musiałbyś chyba zrezygnować z zasady wyłączonego środka. Oprócz tej zasady nic tu by nie zmieniło gdyby rzeczywistość była alogiczna czy niematematyczna. Przecież nawet gdyby umiejętności matematyczne nie miały żadnego praktycznego zastosowania to i tak maszyna naprawdę symulująca umysł musiałaby umieć je naśladować.

>Przecież to właśnie nie dualizm. Wg neurologów umysł wynika bezpośrednio z fizycznego ciała i nie ma granicy (rozróżnienia) między nim, a ciałem. Dualizm dodają tu personaliści, którzy wprowadzają do tego jakieś "ja" i jeszcze nadają temu schizofrenicznemu bytowi właściwość taką jak "wolna wola".

Transhumanista, który wierzy w możliwość transferu umysłu to właśnie dualista, bo inaczej co miałby przenieść ?

>Ciekawi mnie czy rzeczywistość jest cyfrowa czy analogowa. Bo, że umysł jest cyfrowy, to nie ulega żadnej wątpliwości. A gdyby nie był algorytmem, byłby po prostu bezużyteczny, przegrałby ewolucyjnie i do niczego by nie doszedł.

Dlaczego jest bezużyteczny jeśli nie jest algorytmem ? Jak widać dowodzi się, że nie jest, a się przydaje. Poza tym jako epifenomenalista jak w kontekście ewolucji wyjaśnisz, że świadomość istnieje skoro i tak nie wpływa na zachowanie osobnika ?

.
14-01-2017 14:34 
 Ocena 1 na 1
Cassiopeiae (61 punktów)
>To i tak nie ma znaczenia, bo materialiści wierzą, że otoczenie działa algorytmicznie.

Wszyscy materialiści?

>Ja osobiście uważam, że otoczenie działa niealgorytmicznie

Ja też, ale umysł musi działać algorytmicznie.

Algorytm - skończony ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań

pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm

Czy Ty twierdzisz, że umysł nie jest algorytmem, bo potrafi więcej niż sobie wyobrażasz?

>umysły, które jak łatwo udowodnić muszą działać niealgorytmicznie.

Nie rozumiem Twojego dowodu Czy mógłbyś mi wytłumaczyć jak blondynce, w jaki sposób umysł rozwiązuje problem stopu? Według wikipedii ten problem jest nierozstrzygalny. Dlaczego zakładasz, że umysł zna rozwiązanie?

pl.wikipedia.org/wiki/Problem_stopu

>Żaden poważny naukowiec nie powie, że wie jak działa umysł. Jeśli chodzi o transhumanistów to oni mają np. takie pomysły jak "transfer umysłu". Uważają, że umysł może się "wykonywać" na innej maszynie niż mózg. To ewidentnie dualizm w nowej odsłonie, zauważył to także J. Searle.

Czyli transhumaniści sprowadzają umysł do postaci jednorodnego kodu. Gdzie tu widzisz dualizm?

>Cytat:
Dualizm psychofizyczny (łac. dualis) - stanowisko w metafizyce i filozofii umysłu. Według dualistów umysł (mind) i ciało (body) są od siebie całkowicie odrębne i niezależne.


Transhumaniści uważają, że umysł jest w całości zależny od ciała.

>I jeszcze to:
>Cytat:
Informatycy (sic!) i neurobiolodzy spodziewają się, że w przyszłości moc obliczeniowa komputerów umożliwi symulowanie działanie ludzkiego mózgu w pamięci komputera, co powinno spowodować pojawienie się w tej symulacji umysłu analogicznego z ludzkim. Opinię taką wyrazili między innymi Christof Koch, Giulio Tononi, Douglas Hofstadter, Jeff Hawkins, Marvin Minsky, Randal A. Koene i Rodolfo Llinas


I to jest właśnie konsekwencją niedualizmu, ale nie zgadzam się z tą teorią, bo zgodnie z jej założeniami umysł symulowany na mechanicznej maszynie Turinga musiałby świadomie odczuwać, a to przecież absurd.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>Ja osobiście uważam, że otoczenie działa niealgorytmicznie

>Ja też, ale umysł musi działać algorytmicznie.

Nie ma różnicy gdzie umiejscowisz procesy niealgorytmiczne. Jeśli już raz przyznasz, że w świecie zachodzą procesy niemechaniczne to pozostajesz w zgodzie moją tezą. Ja też właśnie tak uważam, że przyczynowe prawa fizyki nie stanowią prawidłowego opisu działania świata. Ale to co mnie zastanawia, to skąd w takim razie u ciebie teza, że umysł działa algorytmicznie ? Argumentem za tym jest przecież ekstrapolacja przyczynowych praw fizyki z otoczenia na umysł. Jaki może być inny argument ?

>Nie rozumiem Twojego dowodu Czy mógłbyś mi wytłumaczyć jak blondynce, w jaki sposób umysł rozwiązuje problem stopu? Według wikipedii ten problem jest nierozstrzygalny.

Nie da się napsiać programu w pełni naśladującego matematyczny osąd co do problemu stopu, bo zawsze gdy ktoś napisze jakiś program do rozwiązywania problemu stopu:

int OSĄD(var q, var n)

q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q

wartości zwracane:

0 <- nie zakończy pracy
1 <- nie wiem
2 <- zakończy prace

Można dedukcyjnie dowieść, że operacja KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) gdzie

void KONTRPRZYKŁAD(var N){

if(OSĄD(N, N)==0)return;
while(1);

}


nie kończy pracy, a jest to poza możliwościami obliczeniowymi programu OSĄD

>Według wikipedii ten problem jest nierozstrzygalny.

Wikipedia podaje, że nie istnieje uniwersalny algorytm rozstrzygający problem stopu dla wszystkich algorytmów. Jest to oczywiście zgodne z prawdą. Można napisać poprawny uniwersalny algorytm niezupełny, który po prostu dla niektórych przypadków będzie zwracał "nie wiem". Takim algorytmem jest właśnie funkcja OSĄD, którą rozważam.

>Dlaczego zakładasz, że umysł zna rozwiązanie?

Nic takiego nie zakładam. Dowodzę, że dla każdego programu OSĄD można z łatwością podać przykład, którego status stopu można matematycznie dowieść a jednak leży poza możliwościami algorytmu OSĄD. Zatem możliwości umysłowe każdej istoty posługującej się rozumowaniem matematycznym wykraczają poza potencjał jakiejkolwiek komputerowej symulacji.

.
krystkon_28 (1 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Jan Bednarski (1879 punktów)
Usunięte przez moderatora
krystkon_28 (1 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Cassiopeiae (61 punktów)
>Nie ma różnicy gdzie umiejscowisz procesy niealgorytmiczne. Jeśli już raz przyznasz, że w świecie zachodzą procesy niemechaniczne to pozostajesz w zgodzie moją tezą.

Umysł musi przetwarzać niealgorytmiczne informacje z otoczenia, ale większość jego pracy to dostrzeganie reguł i tworzenie algorytmów.

>Ja też właśnie tak uważam, że przyczynowe prawa fizyki nie stanowią prawidłowego opisu działania świata.

Ale wraz z funkcjonującym algorytmicznie umysłem stanowią jego istotny wycinek. Jeśli natura jest nielogiczna, to nie istnieje prawidłowy opis.

>Ale to co mnie zastanawia, to skąd w takim razie u ciebie teza, że umysł działa algorytmicznie ? Argumentem za tym jest przecież ekstrapolacja przyczynowych praw fizyki z otoczenia na umysł. Jaki może być inny argument ?

Umysł postrzega tylko algorytmy i fenomeny. Losowe i zdeterminowane prawa fizyki w zbliżonym stopniu zmieniają świadomość..

>Nie da się napsiać programu w pełni naśladującego matematyczny osąd co do problemu stopu, bo zawsze gdy ktoś napisze jakiś program do rozwiązywania problemu stopu:
>int OSĄD(var q, var n)q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
>n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q
>wartości zwracane:
>0 <- nie zakończy pracy
>1 <- nie wiem
>2 <- zakończy prace
>Można dedukcyjnie dowieść, że operacja KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) gdzie
>void KONTRPRZYKŁAD(var N){
>if(OSĄD(N, N)==0)return;
>while(1);
>}
nie kończy pracy, a jest to poza możliwościami obliczeniowymi programu OSĄD>

Nadal nie rozumiem. W tym momencie umysł przechodzi do dedukcji i dochodzi do tego, że operacja KONTRPRZYKŁAD nie zakończy pracy. Aby rozwiązać problem, umysł sięga po inny algorytm niż OSĄD.

>Wikipedia podaje, że nie istnieje uniwersalny algorytm rozstrzygający problem stopu dla wszystkich algorytmów. Jest to oczywiście zgodne z prawdą. Można napisać poprawny uniwersalny algorytm niezupełny, który po prostu dla niektórych przypadków będzie zwracał "nie wiem". Takim algorytmem jest właśnie funkcja OSĄD, którą rozważam.

Nie widzę żeby coś z tego wynikało.

>>Dlaczego zakładasz, że umysł zna rozwiązanie?
>Nic takiego nie zakładam. Dowodzę, że dla każdego programu OSĄD można z łatwością podać przykład, którego status stopu można matematycznie dowieść a jednak leży poza możliwościami algorytmu OSĄD. Zatem możliwości umysłowe każdej istoty posługującej się rozumowaniem matematycznym wykraczają poza potencjał jakiejkolwiek komputerowej symulacji.
>.

Wykraczają najwyzej poza funkcję OSĄD.
krystkon_29 (0 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
15-01-2017 23:27 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nie ma różnicy gdzie umiejscowisz procesy niealgorytmiczne. Jeśli już raz przyznasz, że w świecie zachodzą procesy niemechaniczne to pozostajesz w zgodzie moją tezą.
>Umysł musi przetwarzać niealgorytmiczne informacje z otoczenia, ale większość jego pracy to dostrzeganie reguł i tworzenie algorytmów.

No wreszcie ktoś zauważył istotę różnicy między umysłem a pojęciem algorytmu. co na to Hermene, bo ma inne pojęcie algorytmu?

>>Ja też właśnie tak uważam, że przyczynowe prawa fizyki nie stanowią prawidłowego opisu działania świata.
>Ale wraz z funkcjonującym algorytmicznie umysłem stanowią jego istotny wycinek. Jeśli natura jest nielogiczna, to nie istnieje prawidłowy opis.

No, no. Coraz więcej mnie się podobasz.

>>Ale to co mnie zastanawia, to skąd w takim razie u ciebie teza, że umysł działa algorytmicznie? Argumentem za tym jest przecież ekstrapolacja przyczynowych praw fizyki z otoczenia na umysł. Jaki może być inny argument ?
>Umysł postrzega tylko algorytmy i fenomeny. Losowe i zdeterminowane prawa fizyki w zbliżonym stopniu zmieniają świadomość..

Losowość nie wpływa na konstrukcję algorytmicznego myślenia.

>>Nie da się napsiać programu w pełni naśladującego matematyczny osąd co do problemu stopu, bo zawsze gdy ktoś napisze jakiś program do rozwiązywania problemu stopu:
>>int OSĄD(var q, var n)q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
>>n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q
>>wartości zwracane:
>>0 <- nie zakończy pracy
>>1 <- nie wiem
>>2 <- zakończy prace
>>Można dedukcyjnie dowieść, że operacja KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) gdzie
>>void KONTRPRZYKŁAD(var N){
>>if(OSĄD(N, N)==0)return;
>>while(1);
>>}
nie kończy pracy, a jest to poza możliwościami obliczeniowymi programu OSĄD>Nadal nie rozumiem. W tym momencie umysł przechodzi do dedukcji i dochodzi do tego, że operacja KONTRPRZYKŁAD nie zakończy pracy. Aby rozwiązać problem, umysł sięga po inny algorytm niż OSĄD.
>>Wikipedia podaje, że nie istnieje uniwersalny algorytm rozstrzygający problem stopu dla wszystkich algorytmów. Jest to oczywiście zgodne z prawdą. Można napisać poprawny uniwersalny algorytm niezupełny, który po prostu dla niektórych przypadków będzie zwracał "nie wiem". Takim algorytmem jest właśnie funkcja OSĄD, którą rozważam.
>Nie widzę żeby coś z tego wynikało.

Co dziwniejsze ja też.

>>>Dlaczego zakładasz, że umysł zna rozwiązanie?
>>Nic takiego nie zakładam. Dowodzę, że dla każdego programu OSĄD można z łatwością podać przykład, którego status stopu można matematycznie dowieść a jednak leży poza możliwościami algorytmu OSĄD. Zatem możliwości umysłowe każdej istoty posługującej się rozumowaniem matematycznym wykraczają poza potencjał jakiejkolwiek komputerowej symulacji.
>>.
>Wykraczają najwyzej poza funkcję OSĄD.

O to to....to


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Umysł musi przetwarzać niealgorytmiczne informacje z otoczenia, ale większość jego pracy to dostrzeganie reguł i tworzenie algorytmów.

Być może, ja tu się zajmuje podstawą jego działania czyli między innymi tym jak te algorytmy są tworzone. Abstrahując od przekonań religijnie umotywowanych, to raczej należałoby przyjąć, że człowiek jako całość jest po prostu skomplikowaną maszyną i ja też bym przyjął takie stanowisko w obliczu braku jakichkolwiek przesłanek, że jest inaczej. My tu mamy jednak ścisły dowód, że istnieje coś czego nie da się algorytmicznie symulować. Spekuluję, że to coś związanego z procesem uczenia i świadomością. Kiedy się uczymy, koncentrujemy się na czymś to tworzymy te algorytmy, z których później korzystamy.

>Ale wraz z funkcjonującym algorytmicznie umysłem stanowią jego istotny wycinek. Jeśli natura jest nielogiczna, to nie istnieje prawidłowy opis.

A może być też tak, że natura jest logiczna, matematyczna i niealgorytmiczna. Algorytmiczność to tylko mała wysepka na morzu problemów matematycznych.

>Losowe i zdeterminowane prawa fizyki w zbliżonym stopniu zmieniają świadomość..

Jeśli uważasz, że można je zapisać w postaci skończonej ilości przyczynowych reguł to uważasz, że otoczenie działa algorytmicznie.

>Nadal nie rozumiem. W tym momencie umysł przechodzi do dedukcji i dochodzi do tego, że operacja KONTRPRZYKŁAD nie zakończy pracy. Aby rozwiązać problem, umysł sięga po inny algorytm niż OSĄD.

To co napisałem w poprzednim poście to nie dowód, a praktyczny sposób na wygodelizowanie dowolnego algorytmu naśladującego rozwiązywanie problemu stopu przez człowieka - bo tak zrozumiałem pytanie. Napisano:

>Czy mógłbyś mi wytłumaczyć jak blondynce, w jaki sposób umysł rozwiązuje problem stopu?

Zrozumiałem, że chodzi Ci o to abym podał sposób na podanie kontrprzykładu dla dowolnego realnego algorytmu.

Ścisły dowód należałoby wyrazić nieco inaczej. Najpierw zakładamy, że istnieje taki OSĄD dokładnie odpowiadający matematycznemu osądowi a następnie pokazujemy kontrprzykład dla tego OSĄDu. Nie możemy go już podmienić, bo oszustwem jest zmieniać algorytm w środku dowodu - to OSĄD miał już zawierać wszystkie nasze dedukcyjne możliwości.

>Nie widzę żeby coś z tego wynikało.

Napisałaś, że Wikipedia podaje, że problem stopu jest nierozstrzygalny a ona nic takiego nie podaje. Po pierwsze problem stopu to nie jest żaden konkretny przykład tylko klasa problemów. Faktycznie nie istnieje uniwersalny algorytm zwracający prawidłowe odpowiedzi dla wszystkich przykładów z tej klasy. Natomiast nie można z tego wyciągać wniosku, że jakieś problemy są nierozstrzygalne dla umysłu. Może są a może nie są.

>Wykraczają najwyzej poza funkcję OSĄD.

W dowodzie funkcja OSĄD to ta, która rzekomo obejmuje wszystkie matematyczne umiejętności dedukcyjne co do problemu stopu. Jeśli pokażemy, że jakieś rozumowanie dedukcyjne poza nią wykracza to jest to sprzeczność z założeniem i dowód na to, że tak określona funkcja w ogóle nie może istnieć. Na tym przecież polega dowód ad absurdum. Jeśli natomiast mówimy o praktycznym wygodelizowaniu maszyny to masz racje. W rzeczywistości żadna fizyczna konstrukcja działająca algorytmicznie nie będzie prawdziwą symulacją umysłu, więc bez trudu możemy poza nią "wykroczyć".

.
krystkon_30 (0 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Jan Bednarski (1879 punktów)
Usunięte przez moderatora
krystkon_31 (2 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Cassiopeiae (61 punktów)
>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!

Są niekompletne, a nie błędne. Przeczytałam Twój post kilka razy, ale na szczęście nie doszukałam się w nim dowodu na to, że umysł nie jest algorytmem.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Wniosek jest druzgocący: wszystkie algorytmiczne modele fizyczne są błędne!
>Są niekompletne, a nie błędne. Przeczytałam Twój post kilka razy, ale na szczęście nie doszukałam się w nim dowodu na to, że umysł nie jest algorytmem.

Więc zauważ, że post jest sprzed kilku miesięcy. Dowód jest niekompletny, bo przecież może być tak że jesteśmy algorytmami niezupełnymi (czyli pewne problemy matematyczne na zawsze pozostałyby absolutnie nierozwiązywalne). Ale również to jest niemożliwe, bo dla każdej maszyny rozstrzygającej problem stopu istnieje kontrprzykład, którego własność stopu my ewidentnie znamy a maszyna znać nie może. Czyli jesteśmy różni od dowolnego algorytmu. Tutaj rozpisałem to nieco szerzej. W rachunku lambda cała operacja wygląda wręcz trywialnie, ale nawet nie będę tego pisał bo i tak nikt nie zrozumie.

.
Cassiopeiae (61 punktów)
>Ale również to jest niemożliwe, bo dla każdej maszyny rozstrzygającej problem stopu istnieje kontrprzykład, którego własność stopu my ewidentnie znamy a maszyna znać nie może.

Skąd znamy?

>Czyli jesteśmy różni od dowolnego algorytmu. Tutaj rozpisałem to nieco szerzej.

Co Ty tu liczysz? Jak to się przekłada na życie codzienne?
14-01-2017 01:21 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>Ale również to jest niemożliwe, bo dla każdej maszyny rozstrzygającej problem stopu istnieje kontrprzykład, którego własność stopu my ewidentnie znamy a maszyna znać nie może.
>Skąd znamy?

Załóżmy, że da się w pełni algorytmicznie emulować matematyczne możliwości człowieka w kwestii rozwiązywania problemu stopu. Oznaczmy tą umiejętność za pomocą następującej funkcji:

int OSĄD(var q, var n)

q <- zserializowany do postaci liczby kod analizowanej funkcji
n <- liczba będąca daną wejściowa dla funkcji zserializowanej do q

wartości zwracane:

0 <- nie zakończy pracy
1 <- nie wiem
2 <- zakończy prace

Wówczas algorytmem również jest następująca procedura:

void KONTRPRZYKŁAD(var N){

if(OSĄD(N, N)==0)return;
while(1);

}


Teraz weźmy KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) i zapytajmy czy zakończy pracę. Oczywistym jest, że nie, bo gdyby operacja KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończyła pracę to oznaczałoby, że OSĄD(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) zwraca zero czyli "nie zakończy pracy" (sprzeczność z założeniem). Wiemy więc że ta operacja nie kończy pracy, ale to oznacza że funkcja OSĄD tego nie wie, bo OSĄD(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie zwraca zera. Zatem można by napisać szerszą funkcję OSĄD_2 dodając KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) np. w ten sposób:

int OSĄD_2(var q, var n){

if(q==serialize(KONTRPRZYKŁAD) && n==serialize(KONTRPRZYKŁAD))return 0;
return OSĄD(q,n);

}


Ale jest to sprzeczność z założeniem, bo to funkcja OSĄD miała obejmować całą dostępną nam matematykę. Schemat tego dowodu jest bardzo podobny do dowodu Euklidesa na nieistnienie największej liczby pierwszej. Tam też na początku zakładamy, że istnieje największa liczba pierwsza p a następnie pokazujemy, że na podstawie tego założenia można skonstruować liczbę pierwszą większą od p (sprzeczność z założeniem).

>>Czyli jesteśmy różni od dowolnego algorytmu. Tutaj rozpisałem to nieco szerzej.
>Co Ty tu liczysz? Jak to się przekłada na życie codzienne?

Bardzo dobrze się przekłada. Jeśli chcesz zbudować maszynę naprawdę naśladującą umysł to musi ona również naśladować osąd matematyków w kwestii własności stopu. A to jest niemożliwe, ponieważ zawsze gdy maszyna jest już gotowa z łatwością można podać przykład, którego ona nie rozstrzyga a człowiek rozstrzyga. Wystarczy zastosować metodę podaną w powyższym dowodzie.

.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365