Rozwoju kosmologii szczególnie mogą nie lubić homosekusualni pedofile na służbie Watykanu, od kilkudziesięciu, a może kilkuset lat krzywdzący młodych chłopców, czyli najbardziej amoralni ateiści na naszej planecie, kórzy świadomie okłamują ludzi dla zapewnienia sobie ekonomicznego komfortu życia.
Kosmologia całkowicie ośmiesza Biblię, a zwłaszcza jej "Księgę Rodzaju" mówiącą o powstaniu Słońca, Ziemi i człowieka.
Pewne narzędzia i metody badawcze pozwalają coraz lepiej szacować tempo powstawania planet w kosmosie, zwłaszcza w miejscach podobnych do początkowego Układu Słonecznego.
Sa to, miedzy innymi:
1. Obserwacje astronomiczne kształtujących się układów planetarnych.
2. Bardzo dokładne metody obliczania ilości różnych substancji w meteorytach i innych materiałach pochodzenia kosmicznego, z uwzględnieniem ich zmian z racji rozpadów promieniotwórczych w przeszłości.
3. Wykrywanie dawnego magnetyzmu wewnątrz planetozymali (zwarte ciała macierzyste planet) w oparciu o badania mikroskopowe meteorytów - kierunek dawnego pola magnetycznego generowanego przez płynny metal utrwalił się w pewnien sposób.
Pewien znany izotop Hafnu rozpada się - połowa w 9 milionów lat. Zamienia w wolfram.
Jeśli znajdujemy sie na początku powstawania systemu planetarnego to ciągle zderzenia, a zwłaszcza rozpad radioaktywnego aluminium powodują, że asteroidy są gorące (zwłaszcza w środku) i płynny wolfram spływa do ich jądra.
Natomiast tam gdzie nie nastąpiło roztopienie materii - bliżej zimnej powierzchni - wolfram zostaje tam gdzie hafn.
Okazuje się, na bazie takich i innych badań, że klasyczne scenariusze powolnego powstawania planetozymali były błędne (za długi czas zakładały).
W meteorytach znajduje się zarówno niestopione (zewnętrzne) jak i przetopione części dawnych planetozymali.
Policzono, że aby środki planetozymli zdążyły się przetopić na bazie szybko znikajacego aluminium, a nie ulegały schłodzeniu przez warstwy wyższe, schładzane przez próżnię (a dokładniej wypromieniowanie ciepła) to planetozymale musiały rosnąć bardzo szybko.
Już po zaledwie 500 tyś lat od początku zapadania się lokalnego obłoku były gotowe spore, wielokilometrowe plantozymale.
Następnie, już po 3 milionach lat, znika dysk prtoplanetarny bo drobna materia gazowo-pyłowa albo jest już w planetozymalch albo uległa "wywianiu" albo spadła na młodą gwiazdę.
Teraz największe planateozymale sciągają grawitacyjnie mniejsze na siebie (zderzenia), a te nieskutecznie ale blisko sciągnięte wyrzucają w dal oczyszczając orbitę.
Zderzania czasem rozbijają je ale są na tyle częste, że i rośniecie niektórych postępuje wydajnie.
Zródła
issuu.com/11blabmagg70/docs/37dfvdvdvstrony 46-51
(lub polska wersja Świat Nauki 1/2017)
www.nasa.g(*)disks-in-nasas-hubble-archive/Można zatem rzec, że kosmos spieszył się z budową Ziemi, a wiec tak samo musi spieszyć się i gdzie indziej bo chemia, fizyka i materia raczej nie są tam diametralnie inne.
Tam najpewniej powstają potem inne istoty myślące - jakimś cudem radzące sobie bez Jezusa! Uduchowione ale bez dusz.
Kto myśli ten zrozumie - co to oznacza.