Racjonalista - Strona głównaDo treści
Śmierć kliniczna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-08-2013 01:13Legion (587 punktów)Śmierć kliniczna
Ocena 1 na 1
Mam pytanie. Zauważyliście, że odczucia/wizje jakie towarzyszą śmierci klinicznej są omawiane, tylko z perspektywy katolika/osoby żyjącej w kulturze związanej z chrześcijaństwem? Ciekaw jestem, czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i opisał w mediach Byłoby miło, bo dało by to nam jasność sytuacji i kolejny dowód w dyskusji o śmierci klinicznej z wierzącymi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Mam pytanie. Zauważyliście, że odczucia/wizje jakie towarzyszą śmierci klinicznej są omawiane,
>tylko z perspektywy katolika/osoby żyjącej w kulturze związanej z chrześcijaństwem? Ciekaw jestem,
>czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i
>opisał w mediach Byłoby miło, bo dało by to nam jasność sytuacji i kolejny dowód w dyskusji o
>śmierci klinicznej z wierzącymi.

Najbardziej szkoda, że ze szczurami się nie da pogadać, a byłoby chyba o czym:

wyborcza.p(*)_po_zyciu___to_elektyczna.html

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
15-08-2013 11:41 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>wyborcza.p(*)_po_zyciu___to_elektyczna.html

Zjawisko zostało już rozkminione przez jednego z czytelników:

Cytat:
blekota6666:

Mózg widząc, że to koniec robi upload całej świadomości. Pytanie tylko dokąd?

15-08-2013 19:49 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>Najbardziej szkoda, że ze szczurami się nie da pogadać,
Gorzej, nikt nawet nie reanimował tych szczurów, a szkoda. Ciekawe jak taka śmierć kliniczna wpłynęłaby na dalsze życie szczurów.
A z ludźmi rozmawiał m.in. Raymond A. Moody
pompa (524 punktów)
>Mam pytanie. Zauważyliście, że odczucia/wizje jakie towarzyszą śmierci klinicznej są omawiane,
>tylko z perspektywy katolika/osoby żyjącej w kulturze związanej z chrześcijaństwem? Ciekaw jestem,
>czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i
>opisał w mediach Byłoby miło, bo dało by to nam jasność sytuacji i kolejny dowód w dyskusji o
>śmierci klinicznej z wierzącymi.

Przeżycia w trakcie NDE u różnych osób są zależne od ich wiary i kultury w jakiej się wychowali. Zebrano już wiele relacji hindusów, indian , Afrykańczyków są inne niż chrześcijan. Poczytaj sobie czajniczek(*)z-widza-ludzie-po-smierci.html
15-08-2013 19:19 
 Ocena 1 na 1
Legion (587 punktów)
>Przeżycia w trakcie NDE u różnych osób są zależne od ich wiary i kultury w jakiej się wychowali. Zebrano już wiele relacji hindusów, indian , Afrykańczyków są inne niż chrześcijan. Poczytaj sobie czajniczek(*)z-widza-ludzie-po-smierci.html

Dziękuję bardzo, myślałem po prostu, że nikt nie poruszył w świecie nauki tego tematu.
16-08-2013 10:15 
 Ocena-1 na 1
Poszukiwacz_Prawdy (-6 punktów)
(zablokowany)
>>Przeżycia w trakcie NDE u różnych osób są zależne od ich wiary i kultury w jakiej się wychowali. Zebrano już wiele relacji hindusów, indian , Afrykańczyków są inne niż chrześcijan

Śmierć kliniczna to halucynacja towarzysząca prawdziwemu umieraniu, gdy znikają halucynacje, czyli następuje tak zwana przemiana, wtedy uwalniają się z nas cząsteczki osobowości i opuszczamy ciało udając się do Strumienia Świadomości nazywanego często Boskim Strumieniem. Tak spotykamy Absolutną Światłość, która częstuje nas wibracjami wysokiej energii, i omawia wcielenia ziemskie. Potem następuje wielkie oczyszczenie i udajemy się do poczekalni,a tam spadamy z Przepaści Energetycznej zwanej Karuzelą Pozytywnej Pulsacji Serca i Strumienia Miłości i Światłości. I wpadamy w ciało ziemskie noworodka, który zaczyna emanować częstotliwością życia. To proste, chyba rozumiecie.
16-08-2013 10:25 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To proste, chyba rozumiecie.

Chyba tak .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
16-08-2013 10:42 
 Ocena 9 na 9
szarley (54913 punktów)
>Śmierć kliniczna to halucynacja towarzysząca prawdziwemu umieraniu, gdy znikają halucynacje, czyli następuje tak zwana przemiana, wtedy uwalniają się z nas cząsteczki osobowości i opuszczamy ciało udając się do Strumienia Świadomości nazywanego często Boskim Strumieniem. Tak spotykamy Absolutną Światłość, która częstuje nas wibracjami wysokiej energii, i omawia wcielenia ziemskie. Potem następuje wielkie oczyszczenie i udajemy się do poczekalni,a tam spadamy z Przepaści Energetycznej zwanej Karuzelą Pozytywnej Pulsacji Serca i Strumienia Miłości i Światłości. I wpadamy w ciało ziemskie noworodka, który zaczyna emanować częstotliwością życia. To proste, chyba rozumiecie.

Fascynujące. Przypomina trochę przeżycia po przedawkowaniu syberyjskiego samogonu...
16-08-2013 11:10 
 Ocena 5 na 5
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>>>Przeżycia w trakcie NDE u różnych osób są zależne od ich wiary i kultury w jakiej się wychowali. Zebrano już wiele relacji hindusów, indian , Afrykańczyków są inne niż chrześcijan
>Śmierć kliniczna to halucynacja towarzysząca prawdziwemu umieraniu, gdy znikają halucynacje, czyli następuje tak zwana przemiana, wtedy uwalniają się z nas cząsteczki osobowości i opuszczamy ciało udając się do Strumienia Świadomości nazywanego często Boskim Strumieniem. Tak spotykamy Absolutną Światłość, która częstuje nas wibracjami wysokiej energii, i omawia wcielenia ziemskie. Potem następuje wielkie oczyszczenie i udajemy się do poczekalni,a tam spadamy z Przepaści Energetycznej zwanej Karuzelą Pozytywnej Pulsacji Serca i Strumienia Miłości i Światłości. I wpadamy w ciało ziemskie noworodka, który zaczyna emanować częstotliwością życia. To proste, chyba rozumiecie.

Klasyczny przypadek Nadużywania Wielkich Liter.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
16-08-2013 11:30 
 Ocena 2 na 2
pompa (524 punktów)

>Śmierć kliniczna to halucynacja towarzysząca prawdziwemu umieraniu, gdy znikają halucynacje, czyli następuje tak zwana przemiana, wtedy uwalniają się z nas cząsteczki osobowości i opuszczamy ciało udając się do Strumienia Świadomości nazywanego często Boskim Strumieniem. Tak spotykamy Absolutną Światłość, która częstuje nas wibracjami wysokiej energii, i omawia wcielenia ziemskie. Potem następuje wielkie oczyszczenie i udajemy się do poczekalni,a tam spadamy z Przepaści Energetycznej zwanej Karuzelą Pozytywnej Pulsacji Serca i Strumienia Miłości i Światłości. I wpadamy w ciało ziemskie noworodka, który zaczyna emanować częstotliwością życia. To proste, chyba rozumiecie.

Zastanawiam się czy to jest tak na serio czy to taka teoria żeby wyśmiać wierzenia New agowców. Ale jeśli to na poważnie to nawet bym się nie zdziwił, różne rzeczy już czytałem w ten deseń.
eipi (774 punktów)
> Ciekaw jestem, czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i
>opisał w mediach Byłoby miło, bo dało by to nam jasność sytuacji i kolejny dowód w dyskusji o śmierci klinicznej z wierzącymi.

Owszem, w buddyźmie tybetańskim istnieje coś takiego. Co jakiś czas pojawiały się tam osoby określane jako "delog", przeżywające śmierć kliniczną / letarg (?) i wracające do życia nawet po wielu dniach (co ciekawe, podchodzono do rzeczy dosyć sceptycznie i sprawdzianem na autentycznosc deloga bylo np. szczelne zalepianie jego nozdrzy cialem, co mialo gwarantować, że faktycznie umarł i nie oddychał). W trakcie takiego letargu delog zazwyczaj wędrował po zaświatach, z których przeżycia później szczegółowo relacjonował.
O dziwno, nie ma w tych relacjach żadnych wzmainek o aniołach, czy Maryi Dziewicy, są za to rozmowy z Buddami i Bodhisattwami
Delogów zwykle bardzo poważano, a ich opowieści umacniały wiarę ludu w nauki przekazywane przez lamów.
Dla zainteresowanych relacjami deloga:
www.amazon(*)lms-Beyond-Death/dp/8177690930
glaude (8 punktów)
Zamiast dywagować na poziomie amatorskim, proszę poczytać doktora neurofizjologii (Instytut Nenckiego)- a konkretnie jego najnowszy artykuł na blogu:

www.lucido(*)ogia-umierania-near-death.html
eipi (774 punktów)
>Zamiast dywagować na poziomie amatorskim, proszę poczytać doktora neurofizjologii (Instytut

Czy to aby na pewno odpowiedź na mojego posta?
Bo jakoś nie widzę jego związku z neurofizjologią...

Co się tyczy dywagowania, to oryginalnym tematem wątku było:

"Zauważyliście, że odczucia/wizje jakie towarzyszą śmierci klinicznej są omawiane, tylko z perspektywy katolika/osoby żyjącej w kulturze związanej z chrześcijaństwem? Ciekaw jestem, czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i opisał w mediach "

Zdaje mi się, że nikt (także "doktor neurofizjologii") nie odniósł się do niego bardziej merytorycznie ode mnie.

Skądinąd aspekt neurofizjologiczny i podany link jest b. ciekawy.

W szczególności, jeśli chodzi o końcowe akapity, łączące NDE z fenomenami świadomego śnienia i możliwości wpływu świadomości na kształt tych doświadczeń, ciekawe jest ich zestawienie z pewnymi praktykami właśnie buddyzmu tybetańskiego (o którym pisałem). Mógłbym rozwinąć temat, ale mi się nie chce, skoro - jak widać - nikt nie jest tematem szczególnie zainteresowany.
27-08-2013 07:43 
 Ocena 1 na 1
glaude (8 punktów)
@eipi

Masz rację, całkowicie na temat moja wypowiedź nie była.
Ale zahaczała o temat bardzo mocno.
Co do wątku zasadniczego, to ja słyszałem kiedyś o takich przeżyciach u Tybetańczyków i są one zupełnie inne niż w naszym kręgu kulturowym. Nie pamiętam szczegółów, ale nie było w tych wizjach napewno tunelu ze światełkiem na końcu- tylko jakiś inny powtarzalny ciąg zdarzeń u prawie wszystkich Tybetańczyków doświadczających tych stanów. Czyli, skoro to samo (prawie) jest obecne u Europejczyków/Amerykanów i (inne, ale charakterystyczne dla tego kręgu kulturowego) przeżycie u Tybetańczyków, to świadczy tylko o czynności mózgowej spowodowanej niedotlenieniem i aktywacją pewnych reprezentacji wewnętrznych umysłu, w których zapisane są akurat konkretne zasoby pamięciowe.
Jennifer85 (821 punktów)
Zawsze śmieszne wydawało mi się, że śmierć kliniczna jest podobno dowodem na życie po śmierci, podczas gdy nikt kto śm. kl. przeżył - z definicji - nie umarł.
tom phantom (57 punktów)
Witam
Każdy ma inną wizję świata i śmierci głęboko zakorzenioną we własnym umyśle dlatego,
przy tzw. śmierci klinicznej mózg projektuję pół świadomie daną wizję. A efektem są później materiały o istnieniu boga,które mijają się z prawdą. Taka moja opinia.
Koszatniczka (15 punktów)
>Mam pytanie. Zauważyliście, że odczucia/wizje jakie towarzyszą śmierci klinicznej są omawiane,
>tylko z perspektywy katolika/osoby żyjącej w kulturze związanej z chrześcijaństwem? Ciekaw jestem,
>czy jakiś czciciel innej religii (najlepiej nie będącej pochodną judaizmu) przeżył coś podobnego i
>opisał w mediach Byłoby miło, bo dało by to nam jasność sytuacji i kolejny dowód w dyskusji o
>śmierci klinicznej z wierzącymi.

Tak, oczywiście. Osoby innych wyznań przeżywały śmierć kliniczna bardzo podobnie. Jedynie samobójcy mieli koszmary, z tego co pamiętam, ale głowy sobie uciąć nie dam.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365