 |
Kolor kwiatów - o rany, skąd to się wzięło? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-08-2013 01:37 | maceox (6766 punktów) | Kolor kwiatów - o rany, skąd to się wzięło?
10 na 10 | Przedostatni numer tygodnika "Przekrój". Fragment wywiadu z dziennikarką Marią Wiernikowską:
"- To może pani wierzy w Boga?
W Boga? Nie. Ale wierzę w potrzebę istnienia czegoś większego.
- Albo Bóg istnieje, albo nie.
Tak?
- A jaka jest trzecia możliwość?
Że istnieje, kiedy chcemy, żeby istniał.
- Czyli go tworzymy, jest wytworem naszej wyobraźni.
To zbyt wielkie uproszczenie. Chrześcijanin powiedziałby, że albo pani doznała oświecenia, albo nie.
- Pani doznała go podczas pielgrzymki?
Zjawiska przyrody bardzo na mnie działały. Miałam wiele sytuacji, w których nagle się zastanawiałam: o rany, skąd to się wzięło?
- Kolor kwiatów?
Na przykład.
- Pyta pani na kartach książki o to, dlaczego kwiaty mają kolor. Sugeruje pani, że to może sprawka wyższej siły.
Ostatnio podczas mojego spotkania autorskiego pewna pani wstała i powiedziała, że kwiaty są kolorowe, żeby zwabić owady. Potem przysłała mi link na Facebooku, ale on się nie chce otworzyć. Wyskakuje mi: "Page not found". Więc ciągle jest tajemnica.
- Chciałaby pani, żeby to był Bóg czy siła biologii?
Mnie chyba nie zależy na tym, żeby mieć gotową odpowiedź. Dlatego, że przez wiele lat trwałam w przeświadczeniu, że wszystko jest racjonalne, logiczne i wynika z teorii Darwina. A teraz jestem ciekawa czegoś innego, czegoś więcej. Na razie wiem tylko, że zawsze można znaleźć następny link do głębszej wiedzy. Taki Einstein, który nieźle znał prawa fizyki i kosmosu, był ponoć religijny.
- Może pani jest na tej samej drodze co Einstein?
Włosy mam już coraz bielsze."
Taka rozmowa dwóch osób posiadających przecież jakieś wykształcenie. I na dokładkę trzecia Pani ze spotkania autorskiego - przedstawiona tu w domyśle jako niby "racjonalistka", wypowiada zdanie świadczące o całkowitym niezrozumieniu ewolucji biologicznej: "kwiaty są kolorowe, żeby zwabić owady".
Oczywiście na koniec jeszcze ten "ponoć religijny" Einstein.
CZY TYLKO RĘCĘ OPADAJĄ?
Czasem się zastanawiam, czy inne tematy, o których piszą dziennikarze są przez nich równie dogłębnie zbadane, jak te we wskazanym fragmencie wywiadu.
A to przecież już dość wyemancypowane osoby rozmawiały. Ludzie takie rzeczy czytają i się inspirują, skoro takie mądre Panie z gazet tak sobie gawędzą.
Co na to forumowicze? Gdzie tkwi błąd? W systemowej, czy indywidualnej dez(bez)informacji?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Co na to forumowicze? Gdzie tkwi błąd? W systemowej, czy indywidualnej dez(bez)informacji?
To chyba nie jest tak, że dziennikarze i społeczeństwo głupieją. Może po prostu niektórzy rozwijają swój intelekt szybciej od nich i widzą absurdy ich myślenia? Dziennikarze słyną z tego, że znają się na wszystkim po trochu i na niczym porządnie. Taki zawód.
|
|
 | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >Dziennikarze słyną z tego, że znają się na wszystkim po trochu i na niczym porządnie. Taki zawód. Możliwe, ale czy w tym fragmencie wywiadu mamy do czynienia ze znajmością jakiegokolwiek tematu chociaż trochę (chociaż w zakresie elementarnym)?
Czy może operują takimi skrótami, że ja już nie dostrzegam ich wielkiej mądrości?
|
|
 | 1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) |
> Dziennikarze słyną z tego, że znają się na wszystkim po trochu i na niczym porządnie. Taki zawód.To jest straszne wyolbrzymienie. Znam osobiście dziennikarkę, wypowiada się o historii Polski z głębszym intelektualizmem i większym zasobem wiedzy, jak nauczyciel historii w szkole średniej. Na tym raczej znają się najbardziej. Przynajmniej przy obecnej kadencji, się dokształcają. Są plusy mniejsze i większe minusy tej kadencji
|
|
7 na 7 | sinapis (1725 punktów) | >Czasem się zastanawiam, czy inne tematy, o których piszą dziennikarze są przez nich równie dogłębnie >zbadane, jak te we wskazanym fragmencie wywiadu. >A to przecież już dość wyemancypowane osoby rozmawiały. Ludzie takie rzeczy czytają i się inspirują, >skoro takie mądre Panie z gazet tak sobie gawędzą. >Co na to forumowicze? Gdzie tkwi błąd? W systemowej, czy indywidualnej dez(bez)informacji? >
Nauka była, jest i będzie domeną nielicznej grupy ludzi, która jest w stanie ją tworzyć i rozumieć. Żadna edukacja i informacja nic tu nie pomoże - najwyżej przeciętny człowiek zamiast w różne bogi, uwierzy w naukę. Tak jak jedna z opisanych pań, wierząca w logikę i ewolucję. Przez tyle lat nawet jej do głowy nie przyszło, żeby się czegoś o tej logice czy ewolucji dowiedzieć. Powyższe odnosi się także do populacji dziennikarzy.
|
|
11 na 11 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Co na to forumowicze? Gdzie tkwi błąd? -W naturze ludzkiej. Często ludzie, którzy dużo gadają, mało wiedzą. I tak się jeszcze na dodatek składa, że im mniej ktoś wie, to uważa się za bardziej uduchowionego. Jakby nadrabiał jakieś niedostatki względem tych mądrzejszych.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >spotkania autorskiego - przedstawiona tu w domyśle jako niby "racjonalistka", wypowiada zdanie >świadczące o całkowitym niezrozumieniu ewolucji biologicznej: "kwiaty są kolorowe, żeby zwabić >owady". >Oczywiście na koniec jeszcze ten "ponoć religijny" Einstein. >CZY TYLKO RĘCĘ OPADAJĄ? O co Ci chodzi? Może to zostało powiedziane zbyt skrótowo, ale to PRAWDA.
|
|
 | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >>spotkania autorskiego - przedstawiona tu w domyśle jako niby "racjonalistka", wypowiada zdanie >>świadczące o całkowitym niezrozumieniu ewolucji biologicznej: "kwiaty są kolorowe, żeby zwabić >>owady". >>Oczywiście na koniec jeszcze ten "ponoć religijny" Einstein. >>CZY TYLKO RĘCĘ OPADAJĄ? > O co Ci chodzi? Może to zostało powiedziane zbyt skrótowo, ale to PRAWDA. Musiałem spojrzeć jeszcze raz na nicka, czy to Vytautas, czy mi się nie pomyliło z Vancalarem? (Przepraszam, uznaję Twoją wypowiedź jako dobrą, nieco prowokacyjną inspirację do dalszej dyskusji)
Można bardzo skrótowo ujmować naukowe fakty, pod warunkiem, że się wie co się mówi.
Zasadniczo dla nauki (w szczególności teorii ewolucji) istotne jest tłumaczenie kauzalne (przyczynowo-skutkowe), a nie teleologiczne (celowościowe). To drugie jest antropomorfizacją przyrody. Oczywiście, gdy to wiemy, to później można stosować różne językowe skróty (które rozumiane dosłownie świadczyłyby o celowości).
Być może Pani, która zabrała glos na spotkaniu autorskim była tego świadoma. Z kontekstu wywiadu wynika natomiast, że w każdym razie nie jest to jasne dla pani Wiernikowskiej, ani też chyba nie za bardzo dla rozmawiającej z nią dziennikarki.
Co do religii Einsteina, były już na ten temat szczegółowe rozmowy. Mając na uwadze jego wskazania na Spinozę, a także wiele różnych jego sprzecznych i aforystycznych odwołań do Boga, a także wręcz wypowiedzi antyklerykalnych sądzę, że stwierdzenie, iż "Einstein był ponoć religijny" jest bliższe kłamstwu niż prawdzie.
Natomiast poważnej osobie w ogóle nie przystoi mówić - w takim kontekście - "ponoć" w wypowiedziach publicznych. Albo coś wie o biografii Einsteina i wówczas niech się na tej podstawie wypowiada, albo nie wie i w takim razie nie powinna opierać się na domysłach.
Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | szuro (1757 punktów) | Co na to forumowicze? Gdzie tkwi błąd? W systemowej, czy indywidualnej dez(bez)informacji?
Moim zdaniem przyczyna tkwi w olbrzymim rozroście wiedzy o świecie. Wielcy odkrywcy XVII czy XVIII wieku mieli zdecydowanie mniejszy obszar wiedzy do opanowania zanim nazwali siebie humanistami. W tej chwili samo opanowania - chociaż powierzchownie - kluczowych aspektów różnych dziedzin nauki jest zadaniem na całe życie. Do tego nasze umysły dążą do uproszczania świata, kategoryzacji i generalizacji co moim zdaniem jest przeszkodą w dążeniu do obiektywizmu. A na koniec - jeżeli weźmie Pan pod uwagę charakterystyki psychologiczne i możliwą liczbę potrzeb ludzkich to w moim przekonaniu połączenie tych wszystkich czynników jest odpowiedzią na Pana pytanie.
"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >To może pani wierzy w Boga? >W Boga? Nie. Ale wierzę w potrzebę istnienia czegoś większego.
Dziwaczne stopniowanie: małe, duże, boskie...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>>W Boga? Nie. Ale wierzę w potrzebę istnienia czegoś większego. >Dziwaczne stopniowanie: małe, duże, boskie... Czemu urwales w locie? Z rozmowy wynika: male, duze, boskie, cos wiekszego.... i kto wie czy na tym koniec....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Czemu urwales w locie?
... = itd.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Przykład rozwoju wstecz.
|
|
1 na 1 | Irbis33 (186 punktów) | A może po prostu źle odczytujemy intencje dziennikarki. Cytat:- A jaka jest trzecia możliwość?
Że istnieje, kiedy chcemy, żeby istniał.
- Czyli go tworzymy, jest wytworem naszej wyobraźni. Tak samo jak kolory kwiatów, one istnieją tylko w naszych mózgach.
|
|
 | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > A może po prostu źle odczytujemy intencje dziennikarki.> Cytat:- A jaka jest trzecia możliwość? >Że istnieje, kiedy chcemy, żeby istniał. >- Czyli go tworzymy, jest wytworem naszej wyobraźni. > Tak samo jak kolory kwiatów, one istnieją tylko w naszych mózgach.Tak, dopuszczam prawdopodobieństwo, że te Panie skrótowo, ale świadomie poruszyły w tym fragmencie wywiadu ponadto np. również kognitywistyczny problem qualiów. To tylko ja jestem taki niedomyślny.
|
|
|  | 1 na 1 | Irbis33 (186 punktów) | > >A może po prostu źle odczytujemy intencje dziennikarki.> >Cytat:- A jaka jest trzecia możliwość? >>Że istnieje, kiedy chcemy, żeby istniał. >>- Czyli go tworzymy, jest wytworem naszej wyobraźni. > >Tak samo jak kolory kwiatów, one istnieją tylko w naszych mózgach.> Tak, dopuszczam prawdopodobieństwo, że te Panie skrótowo, ale świadomie poruszyły w tym fragmencie wywiadu ponadto np. również kognitywistyczny problem qualiów. To tylko ja jestem taki niedomyślny.Z mojej strony to był tylko sarkazm... Szkoda strzępić języka i palców na klawiaturze błędami poznawczymi dziennikarki aspirującej do wielkości Einsteina.
|
|
 | 8 na 8 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > A może po prostu źle odczytujemy intencje dziennikarki.> Cytat:- A jaka jest trzecia możliwość? >Że istnieje, kiedy chcemy, żeby istniał. >- Czyli go tworzymy, jest wytworem naszej wyobraźni. > Tak samo jak kolory kwiatów, one istnieją tylko w naszych mózgach.-Nie przeginajmy. Mózgi owadów też rozpoznają kolory i prawdą jest, że to dla owadów kwiaty przybierają kolory. Kwiaty roślin wiatropylnych, np. traw, nie są kolorowe. Kolor płatków podobnie jak głębokość kielicha to wynik jakby "hodowli" kwiatów przez owady i na odwrót. Kwiat istnieje naprawdę, a kolor to efekt załamania, odbicia, rozpraszania światła o różnych długościach fali pod różnymi katami. To czysta fizyka i do urojenia boga nie da się nijak porównać. Barwy są odbierane przez komórki światłoczułe na siatkówce oka. Różne zwierzęta różnie widzą kolory, ludzie także, ale to wartość mierzalna i odczuwalna przez zmysł wzroku. Boga natomiast nie widzę w żadnym kolorze, pod żadnym kątem i nie odczuwam żadnym zmysłem.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
|  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >-Nie przeginajmy. Mózgi owadów też rozpoznają kolory i prawdą jest, że to dla owadów kwiaty przybierają kolory. Kwiaty roślin wiatropylnych, np. traw, nie są kolorowe. Kolor płatków podobnie jak głębokość kielicha to wynik jakby "hodowli" kwiatów przez owady i na odwrót. Kwiat istnieje naprawdę, a kolor to efekt załamania, odbicia, rozpraszania światła o różnych długościach fali pod różnymi katami. To czysta fizyka i do urojenia boga nie da się nijak porównać. Barwy są odbierane przez komórki światłoczułe na siatkówce oka. Różne zwierzęta różnie widzą kolory, ludzie także, ale to wartość mierzalna i odczuwalna przez zmysł wzroku. Boga natomiast nie widzę w żadnym kolorze, pod żadnym kątem i nie odczuwam żadnym zmysłem.
Ale szkopuł jest taki, że z artykułu wynika, że kwiaty są kolorowe dla owadów, a nie dla swojego własnego rozmnażania, w którym owady pomagają.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Ale szkopuł jest taki, że z artykułu wynika, że kwiaty są kolorowe dla owadów, a nie dla swojego własnego rozmnażania, w którym owady pomagają. -Do rozmnażania się kwiat, a właściwie roślina kwiatowa potrzebuje przeniesienia pyłku z pręcików jednego kwiatu na słupek innego. Rośliny posługujące owadami wykształciły specjalnie dla nich kolorowe płatki więc sam kolor jest dla owadów, inaczej mówiąc w celu zwabienia owada. Pamiętajmy, że kwiaty można też zapylać sztucznie, choćby pędzelkiem i do tego kolor już potrzebny nie jest. Oczywiście kwiat nie myśli, żeby być kolorowy, aby zwabić owada, wszystko jest wynikiem działania doboru naturalnego, to on zadecydował, że bycie barwnym się opłaca.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
| |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >Ale szkopuł jest taki, że z artykułu wynika, że kwiaty są kolorowe dla owadów, a nie dla swojego własnego rozmnażania, w którym owady pomagają. Nawet "dla swojego rozmnażania" jest tylko przenośnią, gdyż kształt całej materii - ożywionej i nieożywionej jest tylko skutkiem działania praw natury. A w niej (poza osobnikami o wyjątkowych mózgach) nic nie dzieje się dla jakiegoś celu (przynajmniej nauka nic na ten temat nie stwierdza). Kwiatek nie wie, że chce się rozmnażać. Istnieje dlatego, że to potrafi. Gdyby nie potrafił, to by go nie było.
|
|
|  | 2 na 2 | Irbis33 (186 punktów) |
> -Nie przeginajmy. Mózgi owadów też rozpoznają kolory i prawdą jest, że to dla owadów kwiaty przybierają kolory. Kwiaty roślin wiatropylnych, np. traw, nie są kolorowe. Kolor płatków podobnie jak głębokość kielicha to wynik jakby "hodowli" kwiatów przez owady i na odwrót. Kwiat istnieje naprawdę, a kolor to efekt załamania, odbicia, rozpraszania światła o różnych długościach fali pod różnymi katami. To czysta fizyka i do urojenia boga nie da się nijak porównać. Barwy są odbierane przez komórki światłoczułe na siatkówce oka. Różne zwierzęta różnie widzą kolory, ludzie także, ale to wartość mierzalna i odczuwalna przez zmysł wzroku. Boga natomiast nie widzę w żadnym kolorze, pod żadnym kątem i nie odczuwam żadnym zmysłem.W świecie fizycznym kolory nie istnieją. Długość fali nie ma koloru. To kwestia narządu wzroku i interpretacji mózgu.
|
|
| |  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >W świecie fizycznym kolory nie istnieją. Długość fali nie ma koloru. To kwestia narządu wzroku i interpretacji mózgu. -Nie znam innego świata niż fizyczny, a mój zmysł wzroku istotnie nie rozróżnia długości fali tylko kolor. Kolory w przeciwieństwie do boga jednak widzimy. Dlatego nie na miejscu jest powiedzenie, że bóg jest takim samym wrażeniem w mózgu jak kolory, bo ani ja, ani inne zwierzęta boga nie widzą (poza przypadkami ludzi chorych umysłowo). Fala elektromagnetyczna jest wielkością fizyczną i to mierzalną. Znamy zakresy długości odpowiadające poszczególnym barwom. Odróżniajmy wiarę od złudzenia. Złudzenie koloru jest wywołane wielkością fizyczną, natomiast złudzenie istnienia boga (wiara) to jedynie wynik indoktrynacji i jest do wyleczenia.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
| | |  | | Irbis33 (186 punktów) | > -Nie znam innego świata niż fizyczny, a mój zmysł wzroku istotnie nie rozróżnia długości fali tylko kolor. Kolory w przeciwieństwie do boga jednak widzimy. Dlatego nie na miejscu jest powiedzenie, że bóg jest takim samym wrażeniem w mózgu jak kolory, bo ani ja, ani inne zwierzęta boga nie widzą (poza przypadkami ludzi chorych umysłowo).A słyszałeś kiedyś o Michaelu Persingerze i jego "Boskim Hełmie". Albo o badaniach Vilayanur Ramachandran. Nawet osądy moralne można "zmienić" za pomocą pola magnetycznego. kopalniawi(*)magnetyczna-Rebecca-Saxe,10034> Fala elektromagnetyczna jest wielkością fizyczną i to mierzalną. Znamy zakresy długości odpowiadające poszczególnym barwom. O to,to,to jaką długosć fali ma kolor różowy? www.cft.ed(*)stiwal_nauki/2004/wyklad6.html> Odróżniajmy wiarę od złudzenia. Złudzenie koloru jest wywołane wielkością fizyczną, natomiast złudzenie istnienia boga (wiara) to jedynie wynik indoktrynacji i jest do wyleczenia.Nie, proszę Pana. Jedno i drugie jest złudzeniem. Ja nie wiem jak wygląda Twój czerwony kolor jak Ty nie wiesz jak wygląda zielony jakiejkolwiek bliskiej Ci osobie. Tak samo jak mózg musi nauczyć się interpretować to co widzi, słyszy, czuje. A to że niektórzy wierzą w złudzenie boga to trudno, bardziej należy się bać tych co twierdza iż potrafią świat zbawić lub naprawić. P.S. jak to słusznie określił maceox to problem qualiów.
|
|
| | | |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Nie, proszę Pana. Jedno i drugie jest złudzeniem. -Nie męcz sam siebie tymi bzdetami, znam te teorie, że wszystko jest złudzeniem. Tak naprawdę to nas nie ma, Ty też jesteś złudzeniem, więc nie ma o czym gadać.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >> Fala elektromagnetyczna jest wielkością fizyczną i to mierzalną. Znamy zakresy długości odpowiadające poszczególnym barwom. > O to,to,to jaką długosć fali ma kolor różowy? Konkretne długości fal są interpretowane jako poszczególna barwa. Ale konkretne mieszanki promieni również są interpretowane jako jakaś barwa. I nie jest jakaś przypadkowa interpretacja oderwana od bodźców wzrokowych. Np. różowy to mieszanka czerwonego i białego. Czyli mieszanka różnych promieni z przewagą czerwonego.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Irbis33 (186 punktów) |
> Konkretne długości fal są interpretowane jako poszczególna barwa. Ale konkretne mieszanki promieni również są interpretowane jako jakaś barwa. I nie jest jakaś przypadkowa interpretacja oderwana od bodźców wzrokowych. Np. różowy to mieszanka czerwonego i białego. Czyli mieszanka różnych promieni z przewagą czerwonego.Nie wiem czy świadomie czy nieświadomie użyłeś słowa interpretowane, klucza do kolorów. Mógłbym odwrócić pytanie dlaczego nie widzimy czerwonego i białego a różowy? A co do bieli, oto kilka jej próbek   Widzenie kolorów to wyłącznie subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka (a także części zwierząt) Ja również używam powszechnie kolorów w życiu codziennym, jednak nie oznacza to iż w materialnym świecie istnieją.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >Mógłbym odwrócić pytanie dlaczego nie widzimy czerwonego i białego a różowy? Oj, przecież napisałem. Tak jest interpretowana przez mózg ta mieszanka promieni. Tak samo drgania powietrza są interpretowane jako dźwięk a ruch cząsteczek jest interpretowany jako ciepło.
Ale chyba chcesz powiedzieć, że złudzenie Boga jest takim samym złudzeniem, jak złudzenie koloru? Czyli ludzie coś tam postrzegają i interpretują to jako Boga. Ale co to byłoby?
>Widzenie kolorów to wyłącznie subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka Gdyby to było tak całkiem subiektywne wrażenie, to nie byłoby zgodności wśród ludzi co do tego, jaki kolor widzą. Każdy widziałby inny kolor patrząc na ten sam przedmiot.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Edorea (14 punktów) |
>Widzenie kolorów to wyłącznie subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka (a także części zwierząt) >Ja również używam powszechnie kolorów w życiu codziennym, jednak nie oznacza to iż w materialnym świecie istnieją.
Widzenie kolorów wynika z reakcji odpowiednich tkanek (pręcików i słupków) w oku na dochodzące do nich światło oraz z reakcji naszego umysłu na sygnały z tych tkanek. Czasem coś komuś źle działa i wtedy jest daltonistą i nie widzi kolorów. Albo nerw oczny mu wysiądzie. Albo ma atak padaczki lub jaskrę lub zaćmę lub wylewy do ciała szklistego i widzi to, co się widzi przy tych dolegliwościach.
"- Coś mi dziś wyglądasz niewyraźnie synku... - Mamo, załóż okulary! "
|
|
|  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Kluczowym organizmem żywym na ziemi jest jakoby od ostatniego masowego wymierania trawa. Istnieje nawet takie powiedzenie, że Ziemia stała się planetą skolonizowaną przez trawy. Wszystkie inne organizmy są tylko dodatkiem, np. że to trawy "wyhodowały" sobie krowy, żeby się lepiej rozwijać, gdyby nie było trawy człowiek także by nie wyewoluował. Z powodu opanowania Planety przez trawy, ówczesne naczelne musiały "zejść z drzew" i zacząć chodzić. W ten sposób trawy "wyhodowały" sobie także i człowieka, (który nadal pozwala im się rozwijać, tworzy nawet nowe gatunki). Trawa (!~10 tys. gatunków, ~1/3 powierzchni lądowej Planety) jest kluczowa dla obecnego stanu życia na Ziemi.
|
|
1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Ja uważam, że to jest "walka genderowa" straszenie tego co jest, tym co być może, jak pozwolimy pewnym środowiskom na objęcie władzy. Tzn. ktoś usilnie pokazuje, że kobiety jak się wypowiada jedna doświadczona, starsza, to jakoś to może i mądrze brzmi. Ale jak się zbierze ich kilka, zwłaszcza młodszych i one zaczynają do siebie mówić, a potem tego słuchamy - to one są - jak to mówił "Nowy/Waldek" z Psów - po prostu bezdennie gupie !! I to będzie widać, słychać i czuć.
|
|
1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | Często jestem świadkiem dualizmu religijno ateistycznego, gdzie uznaje sie pewne rzeczy z religii, a inne odrzuca. Taka quasi religijność. Może to wynikać z niekonsekwentnego myślenia, albo lenistwa umysłowego. Jest jeszcze inna możliwość i przypuszczam, że w wywiadzie tak było, iż te pozorne niekonsekwencje wynikają z głębszych przemyśleń. Może te osoby poszukują lepszego boga, jakkolwiek by go/to nazwać.
|
|
2 na 2 | Jennifer85 (821 punktów) | Witam Wszystkich, Dla mnie najbardziej interesująca w całej "pop-naukowej" dyskusji dwóch pań była wzmianka o pielgrzymce. Wnioskuję, że było to Camino de Santiago, którą to drogę też miałem szczęście odbyć dwa razy jeszcze jako człowiek trochę wierzący. Słuchałem fragmentów książki p. Wiernikowskiej w radiu w czasie długiej jazdy i okrutnie się zażenowałem. No nie podobała mi się, no ale to kwestia gustu. Anyway ... zawsze uderzała mnie w KK obecność pielgrzymek, nocnych czuwań, postów etc. Często, kiedy długo nie śpię mam różne dziwne doznania, typu wyjście z ciała, słyszenie głosów, poczucie samotności albo wręcz czyjejś obecności (jest to śmieszne, ale pojawia się po dwóch dniach braku snu i zdaję sobie sprawę, że to tylko iluzje). Wyczerpująca droga i stan osłabienia organizmu sprzyjają też pojawianiu się takich doznań. Sam byłem tego przykładem w Hiszpanii. Dzisiaj wiem już nieco więcej o samym sobie i widzę, kiedy pojawiają się różne mistyczne doznania. Nie czuję się jakoś nimi zobowiązany - traktuję je po prostu jako coś przyjemnego, coś specyficznego dla mojego mózgu. Jest to fajna zabawa. Mam jednak wrażenie, że p. Wiernikowska czuje się zobowiązana swoimi odczuciami mistycznymi. No cóż ...Jako stary "caminowiec" wypada mi powiedzieć tylko: "Spokojnie Pani Mario, to tylko efekty specjalne! Proszę się odprężyć i wcinać popcorn."
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|