Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religijny pluralizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-08-2014 13:30makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Religijny pluralizm
hej,

Religijny pluralizm
Czy znacie jakąś inną idee wokół której powstałaby taka mnogość interpretacji , wizji , wyobrażeń ? Ja nie znam . W sumie powinno to mnie demokrate i pluraliste cieszyć . A jednak większość tych przekonań ma roszczenia do posiadania jedynej prawdziwej wiary . To tak jakby tygodnik Polityka uzurpował sobie prawo do tego aby być jedynym tygodnikiem na rynku . To jednak nie jest pluralizmem . Każdy wierzący ma swoją własną , osobistą wiare . Swój zestaw prywatnych przekonań , potrzeb , pragnień - już sama wielość wyznań potwierdza moje obserwacje . Fakt ten może świadczyć o tym , że wiara ( Bóg ) jest pojęciem "zapchajdziurą" - W każdych okolicznościach wytrych ten poprzez swoją niebywałą elastyczność , zdaje wyśmienicie egzamin . Dla wierzącego nie ma problemu w tym , że wytrych ten otwiera i zamyka wszystkie możliwe drzwi - zawsze według potrzeb . Ciekawe jest to , że wierzący naśmiewają się ( w najlepszym wypadku - w najgorszym zabijają się nawzajem ) z wytrychów innych wierzących . Hinduiści z muzułmanów , muzułmanie z żydów , żydzi z chrześcijan , chrześcijanie ze wszystkich . Wierzący często i gęsto starają się też zdyskredytować ateistów żądając od nich definicji Boga . Gdy jednak ateista poda taką czy inną definicje wierzący natychmiast twierdzi , że on ( ON ) w takiego Boga nie wierzy . Kiedy ateista zapyta w jakiego więc Boga wierzy , wierzący lakonicznie , dumnie i tajemniczo stwierdza : W innego ! Ateista dopytuje : W jakiego ? - W innego ! - Powiedz proszę w jakiego konkretnie ! Przecież mówię , w innego ! To żart , stwierdza ateista - Wierzący zaś mówi : Moja wiara to moja prywatna sprawa , proszę mnie nie obrażać . Domagam się szacunku i respektu i dlatego żądam aby tę moją prywatną wiarę zapisać w konstytucji świeckiego państwa - ponieważ moja prywatna i osobista wiara ważniejsza jest niż jakaś ustanawiana przez omylnych ludzi konstytucja . Moja prywatna , osobista wiara mimo iż nie potrafię jej ani wytłumaczyć , ani uzasadnić logicznie , racjonalnie - musi obowiązywać wszystkich , bezwarunkowo i bezwzględnie . Tyle mogę o mojej wierze powiedzieć . Niestety więc ów pluralizm , który zauważalny jest w powierzchownej analizie wiary - przy głębszym rozpatrzeniu tematu okazuje się zaledwie wydmuszką a nawet zaprzeczeniem natury pluralizmu .

pozdrawiam
makuś
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzostowski (7067 punktów)
>hej,
>Religijny pluralizm
>Czy znacie jakąś inną idee wokół której powstałaby taka mnogość interpretacji , wizji , wyobrażeń ?
Orgazm.
>Każdy wierzący ma swoją własną , osobistą wiare.
Owszem. Także osobistego boga (precyzyjnie wyobrażenie o Nim).
Swój zestaw prywatnych przekonań , potrzeb ,
>Fakt ten może świadczyć o tym , że wiara ( Bóg ) jest pojęciem "zapchajdziurą"...

Tak może być, ale dla świadomego wierzącego tak nie jest. Ja np nigdzie nie stosuję boga jako zapchajdziury, większość moich znajomych też nie, z tego co wiem. Tak faktuycznie to nie wiem o czym piszesz.

>wierzący naśmiewają się ( w najlepszym wypadku - w najgorszym zabijają się nawzajem ) z wytrychów innych wierzących . Hinduiści z muzułmanów , muzułmanie z żydów , żydzi z chrześcijan , chrześcijanie ze wszystkich .

Ludzie śmieją się z różnych rzeczy, zapewne także z religii i wierzacych (w co innego niż oni). Nie jest to jednak jakieś zjawisko powszechne. Kościół raczej nawołuje do szacunku, prowadzi dialog z innymi religiami, w kościołach w Polsce (a bywam czasami) nie słyszałem aby ktoś się śmiał z muzułmanów czy żydów. Oczywiście jak poczytasz sobie onet możesz takie wrażenie odnieść, ale to nie jest dobre miejsce do kształtowania opinii o ludziach.

>Wierzący często i gęsto starają się też zdyskredytować ateistów żądając od nich definicji Boga...
Powiem, że akurat to mnie wierzącego spotyka cóś takiego, wielu chce ode mnie definicji boga, a jak spróbuję takową stworzyć, to im się nie podoba, że bóg przeze mnie zdefiniowany nie jest sprzeczny i może istnieć i wtedy mówią, że: nie umiem definiować, albo że jestem głupi.

>Gdy jednak ateista poda taką czy inną definicje wierzący natychmiast twierdzi , że on ( ON ) w takiego Boga nie wierzy.
wrzuć jakąś definicję, zobaczymy.

>Domagam się szacunku i respektu i dlatego żądam aby tę moją prywatną wiarę zapisać w konstytucji świeckiego państwa - ponieważ moja prywatna i osobista wiara ważniejsza jest niż jakaś ustanawiana przez omylnych ludzi konstytucja.
Ludzie wierzą w różne rzeczy, mają różne poglądy i mają oczekiwanie aby szanowane były ich poglądy. Co w tym dziwnego?

Prawo (w tym konstytucja) jest dla ludzi i jest ustanowione przez ludzi. Dlatego też ludzie mają prawo je krytykowac i zmieniać. Co w tym dziwnego?

>Moja prywatna , osobista wiara mimo iż nie potrafię jej ani wytłumaczyć , ani uzasadnić logicznie , racjonalnie - musi obowiązywać wszystkich , bezwarunkowo i bezwzględnie .

Tak twierdzą wierzący? Wierzący oczekują jedynie szacunku dla swoich poglądów i ze względu na to, że jest ich po prostu więcej (np w Polsce) to prawo jest zrobione "pod nich". I to jest dość naturalne. Nikt jednak nikogo nie zmusza do wiary, Makuś, Ty na pewno z Polski nadajesz?

Faktycznie wierzący nie są w stanie w wielu przypadkach wytłumaczyć wiary i jej logicznie uzasadnić oraz praw z niej wynikających, a implementowanych do przepisow krajowych (bo większość stanowią wierzący).

Tak jednak dzieje się w wielu przypadkach, dla wielu opinii. Przykład:

dlaczego uważasz (jak sądzę), że ludzie powinni mieć takie same prawa niezależnie od koloru skóry, skoro wiadomo, że czarni są mniej iteligentni od białych, a biali od żółtych? Są stosowne badania. Gdydby wprowadzić segregację i np żółtym dawać od razu bardziej ambitniejsze prace, to byłoby to efektywniejsze, czyż nie?
Zakrzyczysz zapewne - no, ale nie należy dyskryminować całej grupy, bo przecież to tylko statystyka, szanse powinien mieć każdy pojedynczo! I słusznie.

Jednak...

Prawo jazdy można mieć od 18 roku życia. Dlaczego zatem tutaj przechodzi dyskrymimacja? Przecież niejeden 17 latek jeździ lepiej niż wielu 30-latków?

Potrafisz wyłumaczyć, dlaczego w pierwszym przypadku dyskryminacja jest "FE", a w drugim jest OK?

Pomogę Ci: bo tak ustaliliśmy (my, ludzie, społeczeństwo), bo tak chciała większość, mimo że to trudno uzasadnić. Nie jest do przypadłość wierzacych, tylko ludzi, kolego, ludzi.

Albo lepszy przykład:

Dlaczego uważasz, że religii powinno nie być w szkole, skoro większość ludzi w Polsce to wierzący i większości to odpowiada, bo to oni w większości płacą te podatki? Czy jest jakieś racjonalne uzasadnienie aby usunąć religię ze szkół, poza niechecią do religii? Ja nie dostrzegam innego poza tym samym, co niechęć do matematyki przez część społeczeństwa, ale to chyba za mało.
28-08-2014 22:00 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>Albo lepszy przykład:
>Dlaczego uważasz, że religii powinno nie być w szkole, skoro większość ludzi w Polsce to wierzący i większości to odpowiada, bo to oni w większości płacą te podatki? Czy jest jakieś racjonalne uzasadnienie aby usunąć religię ze szkół, poza niechecią do religii? Ja nie dostrzegam innego poza tym samym, co niechęć do matematyki przez część społeczeństwa, ale to chyba za mało.

Bo to pieniądze wyrzucone w błoto. Po tylu latach chodzenia na religię opowiadasz tu na forum o sowim "super bogu" czy coś w ten deseń. Zamiast opowiadać o zesłaniu Ducha Św.

To samo w głowie ma większość Polaków. Swojego prywatnego boga. A tego z religii bo matka z ojcem kazali to wiadomo.....

Osiem lat uczyłeś się o Jezusku a nie wiem czy choć raz wspomniałeś o nim. Więc?
28-08-2014 22:22 
 Ocena 7 na 7
Sygnał (4252 punktów)
>Dlaczego uważasz, że religii powinno nie być w szkole, skoro większość ludzi w Polsce to wierzący i większości to odpowiada, bo to oni w większości płacą te podatki? Czy jest jakieś racjonalne uzasadnienie aby usunąć religię ze szkół, poza niechecią do religii? Ja nie dostrzegam innego poza tym samym, co niechęć do matematyki przez część społeczeństwa, ale to chyba za mało.
>

Bo religia w aktualnej formie nie spełnia funkcji kształcenia, tylko ewangelizacji (co jest ładnym określeniem na religijną indoktrynację). Nie ma na celu uczyć w bezstronny sposób o religii, tylko umacniać uczniów w wierze. Jako taka nie działa jak pozostałe przedmioty, których celem jest nabycie wiedzy i umiejętności.

Jeśli religia miałaby pozostać w szkole, to musiałaby się zmienić w religioznawstwo prowadzone przez świeckich specjalistów, ewentualnie duchownych, którzy byliby pod stałym nadzorem kuratorium które dbałoby o bezstronność światopoglądową prezentowanych tam treści.
28-08-2014 23:45 
 Ocena-3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Bo religia w aktualnej formie nie spełnia funkcji kształcenia, tylko ewangelizacji (co jest ładnym określeniem na religijną indoktrynację). Nie ma na celu uczyć w bezstronny sposób o religii, tylko umacniać uczniów w wierze. Jako taka nie działa jak pozostałe przedmioty, których celem jest nabycie wiedzy i umiejętności.

Przez setki lat religia była w szkołach i nikomu to nie przeszkadzało. Kto powiedział, że wszystkie przedmioty w szkole mają mieć tę samą funkcję lub że mają ją spełniać ją tak samo?

Poza tym religia niesie ze sobą pewien system wartości - lekcje religii służą wdrożeniu tego systemu wartości, nie są przecież praktykami religijnymi.

Państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla państwa. Jeżeli większość chce, aby państwo nie było neutralne światopoglądowo, państwo nie powinno być neutralne światopoglądowo. To bardzo proste i nie ma sensu szukać dziury w całym.

Nikt nie powiedział, że neutralność światopoglądowa państwa jest najlepszym rozwiązaniem zawsze i wszędzie. Z pewnością n. światopoglądowa jest dobrym rozwiązaniem w społeczeństwie wielokulturowym i wielonarodowym. Natomiast tam, gdzie od dawna wyraźnie przeważa jeden światopogląd, nie ma żadnego powodu, aby wprowadzać zasadę neutralności, zwłaszcza wprowadzać ją tylko dlatego, że obowiązuje ona gdzie indziej.

Neutralność jest także ideologią - swoistą świecką religią: jest szacunkiem dla pewnej idei. Można wręcz powiedzieć, że neutralność światopoglądowa państwa to religia wolnomularstwa, a oni sami sytuują samych siebie (co prawda nie do końca świadomie) w pozycji jej kapłanów. Religia ta jest nam narzucana, trochę tak jak chrześcijaństwo w X wieku. Boga Nowego Testamentu ma zastąpić Rozum, a życie wieczne ma być zastąpione dostatnim i bezkonfliktowym życiem doczesnym (co nastąpi, jeżeli będziemy słuchać Rozumu, tzn. kierować się Nim). Oczywiście nie pojmują (trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak ewidentni idioci), że dostatnie i bezkonfliktowe życie doczesne, ów raj na ziemi, to biologiczna i ewolucyjna śmierć dla naszego gatunku, który rozwijał się tylko dzięki nieustannej walce o przetrwanie, a nie pomimo niej. W sumie nic dziwnego, wszak idee masońskie pochodzą sprzed ery darwinowskiej i wzięły się z filozoficznej (a nie z naukowej) wizji człowieka i rzeczywistości.
28-08-2014 23:56 
 Ocena 9 na 9
Sygnał (4252 punktów)
> Przez setki lat religia była w szkołach i nikomu to nie przeszkadzało. Kto powiedział, że wszystkie przedmioty w szkole mają mieć tę samą funkcję lub że mają ją spełniać ją tak samo?

Przez setki lat również ludzie myśleli, że trąd jest karą boską, a teraz wiemy, że zwykła chorobą. I tak, w szkole przedmioty mają uczyć jak najskuteczniej wiedzy i umiejętności. Jedyną różnicą ma być zakres tych umiejętności.

> Poza tym religia niesie ze sobą pewien system wartości - lekcje religii służą wdrożeniu tego systemu wartości, nie są przecież praktykami religijnymi.

Dlatego też uczy się na nich rytuałów, a wszystkie zajęcia rozpoczynają się od modlitwy?

> Państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla państwa. Jeżeli większość chce, aby państwo nie było neutralne światopoglądowo, państwo nie powinno być neutralne światopoglądowo. To bardzo proste i nie ma sensu szukać dziury w całym.

Otóż nie, bo Ci sami ludzie mogą stawiać takie sądy tylko i wyłącznie dlatego, że państwo JEST neutralne światopoglądowo a priori. Ci sami ludzi mówili by dalej, że państwo atakuje ich światopogląd, jeśli większość przegłosowałaby wprowadzenie światopoglądu odmiennego od ich własnego. Dlatego właśnie neutralność jest potrzebna.

> Nikt nie powiedział, że neutralność światopoglądowa państwa jest najlepszym rozwiązaniem zawsze i wszędzie. Z pewnością n. światopoglądowa jest dobrym rozwiązaniem w społeczeństwie wielokulturowym i wielonarodowym. Natomiast tam, gdzie od dawna wyraźnie przeważa jeden światopogląd, nie ma żadnego powodu, aby wprowadzać zasadę neutralności, zwłaszcza wprowadzać ją tylko dlatego, że obowiązuje ona gdzie indziej.

O ile znajduje się znacząca mniejszość nie może istnieć prawo, które tę mniejszość dyskryminuje bądź ogranicza jej prawa. Trzymanie się tradycji w prawodawstwie (jak w czymkolwiek z resztą) jest i tak jednym z najgłupszych możliwych podejść. Bo czym jest tradycja? Robieniem tego samego tylko i wyłącznie dlatego, że robiło się to wcześniej. Rozwój buduje się przez negacje i kwestionowanie, a nie kurczowe trzymanie się jednego rozwiązana.

> Neutralność jest także ideologią - swoistą świecką religią: jest szacunkiem dla pewnej idei. Można wręcz powiedzieć, że neutralność światopoglądowa państwa to religia wolnomularstwa, a oni sami sytuują samych siebie (co prawda nie do końca świadomie) w pozycji jej kapłanów. Religia ta jest nam narzucana, trochę tak jak chrześcijaństwo w IX wieku.

Jak mam brać Cię na poważnie, jak znowu zaczynasz o masonach?

>Oczywiście nie pojmują (trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak idioci),

A jak widać na załączonym obrazku, katolicy to wszak chamy z niewyparzonymi gębami.

>że dostatnie i bezkonfliktowe życie doczesne, ów raj na ziemi, to biologiczna i ewolucyjna śmierć dla naszego gatunku, który rozwijał się tylko dzięki nieustannej walce o przetrwanie, a nie pomimo niej.

Oczywiście, że tak było. Ale ewolucja darwinowska nie jest koniecznie optymalnym rozwiązaniem każdej kwestii. Była optymalna dla naszego praszczura, jak schodził z drzewa, bo nie miał innych opcji. Nie ma najmniejszego sensu sprowadzać wszystkiego do doboru naturalnego.
29-08-2014 00:00 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Przez setki lat religia była w szkołach i nikomu to nie przeszkadzało. Kto powiedział, że wszystkie przedmioty w szkole mają mieć tę samą funkcję lub że mają ją spełniać ją tak samo?

hej,
A ty jak zwykle : Tak było przez setki lat to musi być tak nadal . Zrozum , że to jest żaden argument . Zmiany są potrzebne , realne a nawet konieczne .
Ja i kilka pokoleń Polaków chodziliśmy na religie do kościoła - komu to przeszkadzało ?
Po co było to zmieniać ?
Szkoła jest świecka , państwowa a religia nie jest nauką . Religia powinna być wyłącznie na plebaniach - w szkołach etyka i matematyka !
Religia jest prywatnym przekonaniem a nie przedmiotem do nauki . Religioznawstwo proszę bardzo ale nauczane przez świeckich a nie księży . Pani Rybnik była tu zatrważającym anty-przykładem -
A do ciebie mam te same pytania , które zadałem kol.Brzostowskiemu - bądź tak uprzejmy i odpowiedz -
dziękuje bardzo
makuś

"(trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak idioci)" - Nazywasz mnie idiotą ?
Jestem lewakiem i ateistą - jestem więc idiotą ?
Oczekuje szczerych przeprosin !!! Także w imieniu kolegów i koleżanek .


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
29-08-2014 09:05 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>"(trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak idioci)" - Nazywasz mnie idiotą ?
>Jestem lewakiem i ateistą - jestem więc idiotą ?
>Oczekuje szczerych przeprosin !!! Także w imieniu kolegów i koleżanek .

Makuś, doprowadzam Cię do porządku. Oczekujesz przeprosin od czołowego egocentryka naszego Forum? Zwariowałeś
Tu już kilkunastu ludzi oczekiwało czegoś od kol. Elaspa (głównie odpowiedzi na swoje pytania).
Wy, którzy rozmawiacie z kol. Elaspem, utraćcie wszelka nadzieję.

Przeciez jemu, wygadując swoją wizję świata (w którą być moze nawet sam nie wierzy) tylko o to chodzi, żeby poczuć Twoje emocje z nim związne.

Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Kiełczewski (439 punktów)
.
>Wy, którzy rozmawiacie z kol. Elaspem, utraćcie wszelka nadzieję.
>Przeciez jemu, wygadując swoją wizję świata (w którą być moze nawet sam nie wierzy) tylko o to chodzi, żeby poczuć Twoje emocje z nim związne.
>Serdecznie pozdrawiam!

Wiedziałem do teraz,że bywają różne odmiany wampirów.Tych od krwi wszyscy sympatycy horrorów znają,mniejsze grono ma wiedzę o tych co kradną biopole(aurę).Ale dzięki Tobie
poznałem nowy gatunek to te co żywią się emocjami bliźnich.Problem wart magisterki,a może doktoratu.I to dzięki Tobie szacun!
30-08-2014 14:01 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
> Wiedziałem do teraz,że bywają różne odmiany wampirów.Tych od krwi wszyscy sympatycy horrorów znają,mniejsze grono ma wiedzę o tych co kradną biopole(aurę).Ale dzięki Tobie
>poznałem nowy gatunek to te co żywią się emocjami bliźnich.Problem wart magisterki,a może doktoratu.I to dzięki Tobie szacun!
Nie żartuj. Wampiryzm emocjonalny jest zjawiskiem znanym. (ponad 4000 wyników w google)
Nie sądzę jednak, żeby Elasp był najlepszym przykładem.
Chociaż kto wie, może inni tracą przy nim energię.
04-09-2014 15:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chociaż kto wie, może inni tracą przy nim energię.

Tak, też zależy kto. Jeśli ktoś da się na dłuższą metę wypuszczać - z pewnością straci.
Np. to ciągłe dobijanie się o odpowiedzi na niewygodne pytanie, które nasz kolega zbywa (wraz z zadającymi je).


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-09-2014 20:37 
 Ocena 1 na 1
Kiełczewski (439 punktów)

>Chociaż kto wie, może inni tracą przy nim energię.
>
Wielkie dzięki za wiedzę.
29-08-2014 08:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przez setki lat religia była w szkołach i nikomu to nie przeszkadzało.
> Kto powiedział, że wszystkie przedmioty w szkole mają mieć tę samą
> funkcję lub że mają ją spełniać ją tak samo?

U nas dotąd nie przeszkadzało. Ale świat powoli się zmienia, w tym świadomość polskiego społeczeństwa.
We Francji za naukę religi w szkole teraz idzie się do więzienia, choć kiedyś było jak u nas.

> Boga Nowego Testamentu ma zastąpić Rozum, a życie wieczne ma być
> zastąpione dostatnim i bezkonfliktowym życiem doczesnym (co nastąpi, jeżeli
> będziemy słuchać Rozumu, tzn. kierować się Nim). Oczywiście nie pojmują
> (trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak ewidentni idioci), że dostatnie
> i bezkonfliktowe życie doczesne, ów raj na ziemi, to biologiczna i ewolucyjna
> śmierć dla naszego gatunku, który rozwijał się tylko dzięki nieustannej
> walce o przetrwanie, a nie pomimo niej.

pl.wikipedia.org/wiki/Egocentryzm
Wydaje mi się, że do wysnucia tego wniosku miał Pan ambicję użycia rozumu i racjonalnego myślenia, nie autorytetu w postaci Boga Nowego Testamentu.
pl.wikipedia.org/wiki/Apokalipsa

> W sumie nic dziwnego, wszak idee masońskie pochodzą sprzed ery
> darwinowskiej i wzięły się z filozoficznej (a nie z naukowej) wizji człowieka i rzeczywistości.

Wszystko i tak zweryfikuje życie wraz z biegnącymi latami.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-08-2014 09:47 
 Ocena-2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>U nas dotąd nie przeszkadzało. Ale świat powoli się zmienia, w tym świadomość polskiego społeczeństwa.

Nie: "się zmienia", tylko "jest zmieniany", a to znaczna różnica. Za te zmiany odpowiadają wolnomyśliciele, którzy zmienili-XIX wieczną Francję. Do czego to doprowadziło Francję widać najlepiej teraz, kiedy rodowity Francuz jest intruzem we własnym kraju i musi ustępować miejsca przybyszom właśnie "w imię równości i braterstwa".

"Wolność, równość, braterstwo" to idea, która bardzo ładnie brzmi, ale jest po prostu fałszywa i należy mieć odwagę to przyznać. Wolność ma ograniczenia, nie można zrównywać wszystkich (hierarchia jest naturalna dla społeczeństwa), nie należy bratać się na oślep. Wprowadzanie w życie pięknych, ale fałszywych idei nikomu nie wyjdzie na dobre.

>We Francji za naukę religi w szkole teraz idzie się do więzienia, choć kiedyś było jak u nas.

"Religii". To, że się idzie do więzienia najlepiej pokazuje, że Francja jest krajem zideologizowanym. To, że jest krajem zideologizowanym, wynika z tego, co wcześniej pisałem, a więc wszystko się zgadza.

>pl.wikipedia.org/wiki/Egocentryzm
>Wydaje mi się, że do wysnucia tego wniosku miał Pan ambicję użycia rozumu i racjonalnego myślenia, nie autorytetu w postaci Boga Nowego Testamentu.

Oczywiście, autorytet NT nie ma z tym nic wspólnego. Pańska uwaga jest nietrafna, a wynika z ciągot do (nieudolnej) psychoanalizy.

>pl.wikipedia.org/wiki/Apokalipsa

Jak wyżej. Nie ma to nic do rzeczy.
29-08-2014 10:38 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Oczekuje szczerych przeprosin !


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
29-08-2014 11:34 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)
>Oczekuje szczerych przeprosin !

Przepraszam kol. Makusia, jeżeli poczuł się urażony moim poprzednim wpisem.
29-08-2014 13:37 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Przyjmuje przeprosiny
pozdrawiam
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Gratuluję.
Pozostają jeszcze zdane pytania..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciekawe, cz na przyszłość będzie robił Pan to samodzielnie
Serdecznie pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
30-08-2014 06:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> "Wolność, równość, braterstwo" to idea, która bardzo
> ładnie brzmi, ale jest po prostu fałszywa i należy mieć
> odwagę to przyznać. Wolność ma ograniczenia, nie można
> zrównywać wszystkich (hierarchia jest naturalna dla
> społeczeństwa), nie należy bratać się na oślep.

Sugeruję zastanowić się, jaka jest różnica domniemanego "bratanie się" na piśmie od praktyki. Francja jest byłym krajem kolonialnym, konsekwencją jest teraz wielonarodowość, to po pierwsze.
Po drugie - moje osądy wynoszę wprost z rozmów z kol. Francuzami. Nigdzie nie odniosłem wrażenia, że nie czują się we Francji jak we własnym domu. Wręcz przeciwnie.
Po trzecie, co to właściwie znaczy "bratanie się na oślep". Takiej praktyki tam nie ma. Nie sposób na szerszą skalę zmusić ludzi do czegoś, co nie leży w głębi ich natury. Ale każdy popełnia błędy, w tym władza. Jeśli to odbierze coś narodowi francuskiemu, moim zdaniem w przyszłości będzie potrafił rzecz odpowiednio uregulować. Np. wzorem Australii.
Trochę więcej wiary w ludzi p. Elaspie.

>> Egocentryzm
>> Wydaje mi się, że do wysnucia tego wniosku miał Pan ambicję
>> użycia rozumu i racjonalnego myślenia, nie
>> autorytetu w postaci Boga Nowego Testamentu.
> Oczywiście, autorytet NT nie ma z tym nic wspólnego.

Prozaicznie nie złapał Pan aluzji zawartej w moich poprzednich słowach.

> Pańska uwaga jest nietrafna, a wynika z ciągot
> do (nieudolnej) psychoanalizy.

Oczywiście. Tylko Pan wie co jest trafne, a co nie
Cytat:
Egocentryk postrzega świat wyłącznie z własnego punktu widzenia, poprzez absolutyzowanie własnych doświadczeń, obserwacji i przemyśleń, przy równoczesnym marginalizowaniu opinii pochodzących od innych osób. Nie przyjmuje do wiadomości innych opinii nawet w sytuacji, gdy są o wiele lepiej uzasadnione niż jego własne. Jest głęboko przekonany, że świat funkcjonuje zgodnie z jego mniemaniem lub że najlepiej by było, gdyby tak właśnie funkcjonował, i na tej podstawie określa własne relacje z otoczeniem. Wynikiem takiego rozumowania egocentryka jest pogląd, iż wszyscy ludzie powinni postępować zgodnie z jego wolą i przekonaniami.


Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Elasp (6859 punktów)

>Sugeruję zastanowić się, jaka jest różnica domniemanego "bratanie się" na piśmie od praktyki. Francja jest byłym krajem kolonialnym, konsekwencją jest teraz wielonarodowość, to po pierwsze.

Wielonarodowość to nie wielokulturowość. Powinna obowiązywać zasada: jesteś we Francji, mów, zachowuj się i myśl jak Francuz. A jak nie - to do widzenia. Nie do pomyślenia dla mnie jest wprowadzanie własnych porządków na cudzym terytorium.

>Po drugie - moje osądy wynoszę wprost z rozmów z kol. Francuzami. Nigdzie nie odniosłem wrażenia, że nie czują się we Francji jak we własnym domu. Wręcz przeciwnie.

Dlaczego w takim razie wybory do Europarlamentu wygrała partia Le Pena? I kto na nią głosował? Contra facta non valent argumenta.

>Po trzecie, co to właściwie znaczy "bratanie się na oślep". Takiej praktyki tam nie ma. Nie sposób na szerszą skalę zmusić ludzi do czegoś, co nie leży w głębi ich natury. Ale każdy popełnia błędy, w tym władza. Jeśli to odbierze coś narodowi francuskiemu, moim zdaniem w przyszłości będzie potrafił rzecz odpowiednio uregulować. Np. wzorem Australii.

Nie będzie potrafił, bo będzie dzielić władzę z mniejszością muzułmańską i nic już nie zrobi przeciwko niej. Ludzie w średniowieczu mieli więcej rozumu niż dwudziestowieczni politycy w elegancko skrojonych garniturach i drogich zegarkach na rękach - wiedzieli, że trzeba się za wszelką cenę bronić przed żywiołem muzułmańskim (i generalnie obcym, dotyczyło to bowiem także mniejszego w skali żywiołu żydowskiego). To, co się teraz odbywa w Europie, można porównać do wędrówki ludów dokonującej się na gruzach Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Mówiąc jeszcze inaczej: to, co trwało dzięki chrześcijaństwu przez ponad 1200 lat (licząc od odnowienia Cesarstwa przez Karolingów), i co doprowadziło do skolonizowania właściwie całego świata, "politycy lewicy", rozmontowali mniej więcej w ciągu lat pięćdziesięciu. Rozmienili na drobne (sporo zachowując dla siebie, a jakże) - i te drobne (drobne?) rozdali muzułmanom, Cyganom, Afrykańczykom, itp. Takie są fakty i proszę, niech kol. Glodzik nie pompuje własnego optymizmu rozmowami z jakimiś "kolegami Francuzami", nie kręci i nie oszukuje samego siebie, że z Europą jest wszystko w porządku, bo nie jest i trzeba mieć tego jak największą świadomość.
30-08-2014 16:37 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
> Wielonarodowość to nie wielokulturowość. Powinna obowiązywać zasada: jesteś we Francji, mów, zachowuj się i myśl jak Francuz. A jak nie - to do widzenia. Nie do pomyślenia dla mnie jest wprowadzanie własnych porządków na cudzym terytorium.

Problem tylko, że nie ma chyba czegoś takiego jak myślenie francuskie, czy myślenie polskie. Co do reszty oczywiście się zgadzam.

> Dlaczego w takim razie wybory do Europarlamentu wygrała partia Le Pena? I kto na nią głosował? Contra facta non valent argumenta.

Le Pen to kobieta. I nie przesadzałbym z tą wygraną. 18% plasuje ją na poziomie trzeciej siły. To znaczące, ale nie miażdżące.

> Nie będzie potrafił, bo będzie dzielić władzę z mniejszością muzułmańską i nic już nie zrobi przeciwko niej. Ludzie w średniowieczu mieli więcej rozumu niż dwudziestowieczni politycy w elegancko skrojonych garniturach i drogich zegarkach na rękach - wiedzieli, że trzeba się za wszelką cenę bronić przed żywiołem muzułmańskim (i generalnie obcym, dotyczyło to bowiem także mniejszego w skali żywiołu żydowskiego). To, co się teraz odbywa w Europie, można porównać do wędrówki ludów dokonującej się na gruzach Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Mówiąc jeszcze inaczej: to, co trwało dzięki chrześcijaństwu przez ponad 1200 lat (licząc od odnowienia Cesarstwa przez Karolingów), i co doprowadziło do skolonizowania właściwie całego świata, "politycy lewicy", rozmontowali mniej więcej w ciągu lat pięćdziesięciu.

Po pierwsze, zdajesz się przejaskrawiać problem muzułmanów. Jak zwykle jest tak, że najbardziej głośni i rozpoznawalni są Ci najbardziej radykalni, a tych jest zawsze mniejszość.
A po drugie: czy problem muzułmański (przedstawiony wg. Twojego oglądu) nie sugeruje aby zmniejszenia tolerancji dla religii jako sensownego kroku?

>Rozmienili na drobne (sporo zachowując dla siebie, a jakże) - i te drobne (drobne?) rozdali muzułmanom, Cyganom, Afrykańczykom, itp. Takie są fakty i proszę, niech kol. Glodzik nie pompuje własnego optymizmu rozmowami z jakimiś "kolegami Francuzami", nie kręci i nie oszukuje samego siebie, że z Europą jest wszystko w porządku, bo nie jest i trzeba mieć tego jak największą świadomość.

Póki co ludność napływowa robi to co robić miała, czyli wypełniać niszę nisko wykwalifikowanych pracowników spowodowaną starzejącym się społeczeństwem. Mam wrażenie, że przejaskrawiasz ten problem.
Elasp (6859 punktów)

>Le Pen to kobieta. I nie przesadzałbym z tą wygraną. 18% plasuje ją na poziomie trzeciej siły. To znaczące, ale nie miażdżące.

Tak, ja cały czas mam po prostu w pamięci jej ojca. FN w tych wyborach zdobył 25 % głosów i zajął pierwsze miejsce.

>Po pierwsze, zdajesz się przejaskrawiać problem muzułmanów. Jak zwykle jest tak, że najbardziej głośni i rozpoznawalni są ci najbardziej radykalni, a tych jest zawsze mniejszość.

Nawet nie chodzi o tych radykalnych - również ci mniej radykalni będą przecież wprowadzać własne porządki, własną kulturę i obyczaje, które są obce kulturze europejskiej, jaką ją znamy. Są obce właśnie dzięki profilaktycznej walce z żywiołem muzułmańskim, odbywającej się od IX wieku aż po wiek XIX. Walki zaprzestano - i są efekty.

Oto przykład:

wiadomosci(*)eskie_w_stolicy_Norwegii_.html

Jakie imię wśród dorosłych Norwegów będzie więc najbardziej popularne za 20 lat?
Czy naprawdę chciałbyś dożyć czasów, w których najpopularniejszym imieniem męskim w Polsce będzie Mohammed?

>A po drugie: czy problem muzułmański (przedstawiony wg. Twojego oglądu) nie sugeruje aby zmniejszenia tolerancji dla religii jako sensownego kroku?

Do religii napływowych - islamu i kultów np. animistycznych - na pewno.

>Póki co ludność napływowa robi to co robić miała, czyli wypełniać niszę nisko wykwalifikowanych pracowników spowodowaną starzejącym się społeczeństwem. Mam wrażenie, że przejaskrawiasz ten problem.

Nie, nie wydaje mi się niestety, abym przesadzał.
31-08-2014 11:13 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
> Nawet nie chodzi o tych radykalnych - również ci mniej radykalni będą przecież wprowadzać własne porządki, własną kulturę i obyczaje, które są obce kulturze europejskiej, jaką ją znamy. Są obce właśnie dzięki profilaktycznej walce z żywiołem muzułmańskim, odbywającej się od IX wieku aż po wiek XIX. Walki zaprzestano - i są efekty.

A nie jest aby tak, że słabo zorganizowana ludność napływowa asymiluje się mimowolnie po czasie? To się dzieje na poziomie pokoleń, a nie z dnia na dzień.

>wiadomosci(*)eskie_w_stolicy_Norwegii_.html
>Jakie imię wśród dorosłych Norwegów będzie więc najbardziej popularne za 20 lat?
>Czy naprawdę chciałbyś dożyć czasów, w których najpopularniejszym imieniem męskim w Polsce będzie Mohammed?

Nie miałbym nic przeciwko dużej liczbie Mahommedów, o ile będą to dobrzy ludzie.

>Do religii napływowych - islamu i kultów np. animistycznych - na pewno.

Ale to już jest niesprawiedliwe względem miejscowej religii. W ogóle traktowanie religii w jakiś specjalny sposób jest kompletnie nierozsądne.
31-08-2014 09:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wielonarodowość to nie wielokulturowość.

Postulaty postulatami, a rzeczywistość rzeczywistością.
Niestety tak to już jest, że emigranci niechętnie wtapiają się w naród w który wchodzą. Pozostawienie własnej kultury, choćby cudza stała o niebo wyżej,to nie taka prosta sprawa. Sam Pan powinien to wiedzieć.

> Powinna obowiązywać zasada: jesteś we Francji, mów,
> zachowuj się i myśl jak Francuz. A jak nie - to
> do widzenia.

Łatwo powiedzieć, trudno zrobić przy tej ilości emigrantów i własnych obywateli przybyłych z kolonii. Ale ma Pan rację - jest to pewien cel, do którego należy dążyć.

> Nie do pomyślenia dla mnie jest wprowadzanie własnych
> porządków na cudzym terytorium.

Dla mnie również. Ale mam też świadomość, że czasem trzeba się sparzyć, żeby podjąć środki bardziej zaradcze (np. radykalne).

>>Po drugie - moje osądy wynoszę wprost z rozmów z kol. Francuzami. Nigdzie nie odniosłem wrażenia, że nie czują się we Francji jak we własnym domu. Wręcz przeciwnie.
> Dlaczego w takim razie wybory do Europarlamentu wygrała partia Le Pena? I kto na nią głosował? Contra facta non valent argumenta.

Jean-Marie Le Pen to były przewodniczący Frontu Narodowego w latach 1972-2011.
Rozumiem, że pisze Pan o córce: Marine Le Pen i tegorocznym zwycięstwie prowadzonego przez nią Frontu Narodowego w wyborach PE. To tak dla porządku.
Nie wiem, dlaczego wygrała. To skomplikowana sprawa. Może być podobnie, jak teraz w Polsce - powodem jest zmęczenie nurtem liberalnym (we Francji raczej lewicowym). W przyszłym roku u nas władzę przejmie PiS i przecież nie dlatego, że niezadowolenie Polaków obecną władzą jakoś diametralnie wzrosło.

Co do Marie Le Pen - domyślam się, że jeśli jej poglądy nie miałyby się Panu podobać, to patrzy Pan na nią z umiarkowanym optymizmem.
Chrześcijanka - chrzci dzieci, forsuje niezależność Francji. No może te jej relacje z Putinem to jakiś zgrzyt.
Mimo wszystko wydaje mi się, że to chwilowa gwiazdka i długo miejsca w socjalizującej od dziesiątek lat Francji nie zagrzeje. Chyba, że stanie się jakiś kataklizm, w co raczej wątpię. Albo jej polityka przyniesie jakiś skok prestiżu Francji, co też wydaje się mało prawdopodobne.

> Nie będzie potrafił, bo będzie dzielić władzę z
> mniejszością muzułmańską i nic już nie zrobi przeciwko niej.

Owszem, są ku temu przesłanki, ale wątpię, by to ostatecznie nastąpiło. Wydaje mi się, że taki scenariusz jeśli z początku się zacznie, ostateczne przyjmie kierunek całkowicie inny.
Elita muzułmańska raczej przyjmie wartości i kulturę zachodu. Im jest zdecydowanie łatwiej. Po drugie: jeśli będzie chciała z początku wprowadzać niektóre prawa rodem szariatu, społeczeństwo szybko się zbuntuje (między innymi, ponieważ spadnie wydajność i stopa życiowa Francuzów zacznie się obniżać, rozpoczną się niepokoje itp.). Tak przecież już było z postępowymi Żydami (odnośnik wyżej do wytłuszczenia).
Jest wiele mechanizmów, które nie pozwolą ulegać wpływom obcej kultury. Choćby wspomniany prze z Pana casus średniowieczny.
Ja wiem, że wrodzony pesymizm nie pozwala Panu patrzeć na te sprawy bez emocji, moim zdaniem jednak kto jak kto, ale Francuzi dziś z pewnością potrafią wyciągnąć wnioski z przeszłości.
Tu jak zwykle polecam rozmowę z obywatelami République française.

> Ludzie w średniowieczu mieli więcej rozumu niż
> dwudziestowieczni politycy w elegancko skrojonych
> garniturach i drogich zegarkach na rękach

Że rozum i swoją kulturę mieli oraz jej w taki, a nie inny sposób bronili - to się zgadza.
Ale czy więcej - to już rozsądzi historia.

> To, co się teraz odbywa w Europie, można porównać do wędrówki
> ludów dokonującej się na gruzach Cesarstwa Zachodniorzymskiego.

W bardzo dużym przybliżeniu.

> Takie są fakty i proszę, niech kol. Glodzik nie pompuje
> własnego optymizmu rozmowami z jakimiś "kolegami Francuzami"

Gwoli ścisłości nie z 'jakimiś', ani nie z kolegą. To bardzo inteligentna (i bardzo ładna)koleżanka Clara.
Chętnie dowiem się od Pana podobnych informacji, będziemy je mogli wówczas zestawić i nasze zdania nawzajem skorygować.

> nie kręci i nie oszukuje samego siebie, że z Europą
> jest wszystko w porządku, bo nie jest i trzeba mieć
> tego jak największą świadomość.

Nie podzielam Pańskiego pesymizmu, choć ślepy też nie jestem. Wiele rzeczy u nas w kraju, jak i w Europie mi się nie podoba.
Ale jedno trzeba tutaj uczciwie zauważyć, pomijając chwilowo już naszą rozmowę 'o tym, co będzie'.
Nigdy w historii nie było tak długiego okresu względnego spokoju, tolerancji i takiego rozkwitu gospodarczego, jak w Europie przełomu XX i XXI w.
A co będzie dalej - pokaże czas.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-08-2014 23:30 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Niestety tak to już jest, że emigranci niechętnie wtapiają się w naród w który wchodzą. Pozostawienie własnej kultury, choćby cudza stała o niebo wyżej,to nie taka prosta sprawa. Sam Pan powinien to wiedzieć.

Tak, ale można ich do tego skłaniać albo zachęcać. Natomiast ich zachęca się do kultywowania własnej kultury. To duża różnica.

>> Powinna obowiązywać zasada: jesteś we Francji, mów,
>> zachowuj się i myśl jak Francuz.

>Łatwo powiedzieć, trudno zrobić przy tej ilości emigrantów i własnych obywateli przybyłych z kolonii. Ale ma Pan rację - jest to pewien cel, do którego należy dążyć.

>> Nie do pomyślenia dla mnie jest wprowadzanie własnych
>> porządków na cudzym terytorium.

>Dla mnie również. Ale mam też świadomość, że czasem trzeba się sparzyć, żeby podjąć środki bardziej zaradcze (np. radykalne).

>Jean-Marie Le Pen to były przewodniczący Frontu Narodowego w latach 1972-2011.

>Rozumiem, że pisze Pan o córce: Marine Le Pen i tegorocznym zwycięstwie prowadzonego przez nią Frontu Narodowego w wyborach PE. To tak dla porządku.

Tak.

>Nie wiem, dlaczego wygrała. To skomplikowana sprawa. Może być podobnie, jak teraz w Polsce - powodem jest zmęczenie nurtem liberalnym (we Francji raczej lewicowym). W przyszłym roku u nas władzę przejmie PiS i przecież nie dlatego, że niezadowolenie Polaków obecną władzą jakoś diametralnie wzrosło.

No więc znowu wszystko się zgadza.

>Co do Marie Le Pen - domyślam się, że jeśli jej poglądy nie miałyby się Panu podobać, to patrzy Pan na nią z umiarkowanym optymizmem.

Na pewno lepsza od lewicy i katastrofalnych dla Francji rządów lewicy, np. Mitteranda, byłego prawicowca, a potem "człowieka lewicy" i not bene masona.

Z wywiadu w "Newsweeku" z prof. Cegielskim - pytanie redaktora:

"Wpływy masonerii w dzisiejszym świecie politycznym wydają się ogromne. We Francji do niedawna istniała praktyka, że co najmniej dwóch masonów musiało być ministrami w każdym gabinecie. Pięciu prezydentów było wolnomularzami w tym Francois Mitterrand i co najmniej dwudziestu kilku premierów."

polska.new(*)szystkim-bracmi,58630,1,1.html

Zakładam bona fide, że "Racjonalista" nie ma nic wspólnego z wolnomularstwem, bo to wstyd i hańba, a przede wszystkim intelektualny obciach wierzyć w propagowane przez nich głupoty.

>Chrześcijanka - chrzci dzieci, forsuje niezależność Francji. No może te jej relacje z Putinem to jakiś zgrzyt.

Bardzo dobrze. Oby więcej takich Francuzek.

>Mimo wszystko wydaje mi się, że to chwilowa gwiazdka i długo miejsca w socjalizującej od dziesiątek lat Francji nie zagrzeje. Chyba, że stanie się jakiś kataklizm, w co raczej wątpię. Albo jej polityka przyniesie jakiś skok prestiżu Francji, co też wydaje się mało prawdopodobne.

Nie ona, to ktoś inny. Nie człowiek jest ważny, a sprawa.

>> Nie będzie potrafił, bo będzie dzielić władzę z
>> mniejszością muzułmańską i nic już nie zrobi przeciwko niej.
>Owszem, są ku temu przesłanki, ale wątpię, by to ostatecznie nastąpiło. Wydaje mi się, że taki scenariusz jeśli z początku się zacznie, ostateczne przyjmie kierunek całkowicie inny.

>Elita muzułmańska raczej przyjmie wartości i kulturę zachodu. Im jest zdecydowanie łatwiej. Po drugie: jeśli będzie chciała z początku wprowadzać niektóre prawa rodem szariatu, społeczeństwo szybko się zbuntuje (między innymi, ponieważ spadnie wydajność i stopa życiowa Francuzów zacznie się obniżać, rozpoczną się niepokoje itp.). Tak przecież już było z postępowymi Żydami (odnośnik wyżej do wytłuszczenia).

Nie rozumiem, dlaczego ma spadać wydajność i stopa życiowa w związku z szariatem. Poza tym muzułmanie nie wiążą stopy życiowej z wydajnością, ale z pobożnością. Receptą na pogarszającą się stopę zyciową będzie nie bunt, ale zwiększona pobożność (= fanatyzm).

>Jest wiele mechanizmów, które nie pozwolą ulegać wpływom obcej kultury. Choćby wspomniany prze z Pana casus średniowieczny.

Przecież średniowiecze to "ciemnota i zabobon", a Oświecenie to coś!

>Ja wiem, że wrodzony pesymizm nie pozwala Panu patrzeć na te sprawy bez emocji, moim zdaniem jednak kto jak kto, ale Francuzi dziś z pewnością potrafią wyciągnąć wnioski z przeszłości.

Niby dlaczego mają to potrafić?

>> Ludzie w średniowieczu mieli więcej rozumu niż
>> dwudziestowieczni politycy w elegancko skrojonych
>> garniturach i drogich zegarkach na rękach
>Że rozum i swoją kulturę mieli oraz jej w taki, a nie inny sposób bronili - to się zgadza.

No więc znowu zgoda. To bardzo dobrze.

>Ale czy więcej - to już rozsądzi historia.
>> To, co się teraz odbywa w Europie, można porównać do wędrówki
>> ludów dokonującej się na gruzach Cesarstwa Zachodniorzymskiego.

>W bardzo dużym przybliżeniu.

>> Takie są fakty i proszę, niech kol. Glodzik nie pompuje
>> własnego optymizmu rozmowami z jakimiś "kolegami Francuzami"

>Gwoli ścisłości nie z 'jakimiś', ani nie z kolegą. To bardzo inteligentna (i bardzo ładna)koleżanka Clara.

Rozumiem.

>Chętnie dowiem się od Pana podobnych informacji, będziemy je mogli wówczas zestawić i nasze zdania nawzajem skorygować.

Naturalnie.

>> nie kręci i nie oszukuje samego siebie, że z Europą
>> jest wszystko w porządku, bo nie jest i trzeba mieć
>> tego jak największą świadomość.

>Nie podzielam Pańskiego pesymizmu, choć ślepy też nie jestem. Wiele rzeczy u nas w kraju, jak i w Europie mi się nie podoba.

Znowu zgoda zatem.

>Ale jedno trzeba tutaj uczciwie zauważyć, pomijając chwilowo już naszą rozmowę 'o tym, co będzie'.
>Nigdy w historii nie było tak długiego okresu względnego spokoju, tolerancji i takiego rozkwitu gospodarczego, jak w Europie przełomu XX i XXI w.

Tak, ale rozwijają się i inni - Chiny, Indie, Indonezja, Ameryka Południowa. Europa nigdy w swojej historii nie była tak słaba gospodarczo, politycznie i kulturowo jak w r 2014. Przypomina Rzeczpospoli
01-09-2014 22:30 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
> Tak, ale rozwijają się i inni - Chiny, Indie, Indonezja, Ameryka Południowa. Europa nigdy w swojej historii nie była tak słaba gospodarczo, politycznie i kulturowo jak w r 2014. Przypomina Rzeczpospoli

hej,
Gdyby nie odkrycie Ameryki historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej .
Europa była bardzo zacofana i skłócona ... i przeraźliwie sfanatyzowana
Dzisiejsza Europa jest pięknym przykładem , pozytywnym przykładem na to , że nie naga przemoc , siła i fundamentalizm są skuteczne łecz właśnie pluralizm , liberalizm i demokracja .
A fakt , że kolonializm nie jest już możliwy dzięki emancypacji innych kultur i narodów nie musi być w konsekwencji destrukcyjny .
Temat jest jak rzeka - może nowy wątek ?
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Elasp (6859 punktów)

>Gdyby nie odkrycie Ameryki historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej .

To tylko jeden z wielu czynników.

>Europa była bardzo zacofana i skłócona ... i przeraźliwie sfanatyzowana

1. Jakie przyjmujesz kryteria, które podwajają Ci na wniosek, że E. była zacofana? Europa do połowy XIV wieku przeżywała boom gospodarczy. Widać to choćby po Krakowie i Kościele Mariackim. Recesja nastąpiła z przyczyn obiektywnych, tzn. za sprawą zarazy, przywleczonej ze wschodu, która zdziesiątkowała ludność Europy, zwłaszcza Europy Zachodniej.

2. Właśnie z tego "skłócenia" wynikało odkrycie Ameryki - chodziło o odkrycie konkurencyjnego szlaku prowadzącego na Daleki Wschód. Bezpardonowa rywalizacja była przyczyną tego odkrycia.

>Dzisiejsza Europa jest pięknym przykładem , pozytywnym przykładem na to , że nie naga przemoc , siła i fundamentalizm są skuteczne łecz właśnie pluralizm , liberalizm i demokracja .

Dzisiejsza upadająca Europa jest bardzo marnym przykładem czegokolwiek pozytywnego. Trzeba podziękować w istocie bezideowym sprzedawczykom, to znaczy tak zwanym "ludziom lewicy" oraz ich jeszcze gorszym poprzednikom, czyli wynaturzonym awanturnikom i dziecinnie naiwnym marzycielom z epoki Oświecenia. Afirmacja Oświecenia i jego idei to dzisiaj intelektualny obciach, bo do czego te nieprzemyślane idee doprowadziły - widzimy jak na dłoni. Najpierw komunizm (XIX wiek), potem faszyzm, aż wreszcie, jakby było tego mało, (po II WS) permisywizm i bezideowy, gnuśny konsumpcjonizm.

>A fakt , że kolonializm nie jest już możliwy dzięki emancypacji innych kultur i narodów nie musi być w konsekwencji destrukcyjny .

Jest możliwy kolonializm, którego celem jest Europa, i to właśnie się odbywa na naszych oczach. Trzeba przede wszystkim podziękować "ludziom lewicy" za za "multi-kulti", za państwo opiekuńcze i za lekkomyślne otwarcie granic. W Europie przez setki lat obowiązywała zasada "ora et labora" - pracowali nawet zakonnicy w klasztorach (zgodnie z regułą św. Benedykta) i Europa bardzo dobrze na tym wychodziła. Teraz wszyscy chcą się zajmować konsumpcją (z łapczywymi emigrantami na czele, którym się wydaje, że wszystko im się należy).

Jedynym ratunkiem dla Europy jest powrót do źródeł, czyli do idei państw narodowych, do zdrowych, naturalnych zasad gospodarki rynkowej oraz do zasad moralnych, głoszonych przez chrześcijaństwo.
03-09-2014 10:01 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Hej,
Powrót do źródeł oznacza dla ciebie jak zwykle wyłącznie to co ty za takowe uznać zechcesz .
Znów w ordynarny sposób obrażasz ludzi ponieważ posiadają inne niż ty przekonania - to są te chrześcijańskie korzenie ? Po co pytam to wszak oczywiste ...
A więc powrót do źródeł czyli do kultury neandertalskiej bowiem ON był tu pierwszy
W swoich wypowiedziach jesteś radykalnie manichejski czyli bezalternatywny - to rzeczywiście przerażająca wizja
Mnie się wydaje , że rezygnacja z myślenia totalitarnego , dogmatycznego , tabuistycznego otwiera nam możliwość wielu racjonalnych , mądrych , wartościowych wyborów
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Elasp (6859 punktów)

Ten artykuł też jest obraźliwy?

wyborcza.p(*)a___Przez_16.html#TRNajCzytSST
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Masz możliwość merytorycznej rozmowy ze mną - czemu z tego rezygnujesz ?
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
29-08-2014 09:41 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

> Boga Nowego Testamentu ma zastąpić Rozum, a życie wieczne ma być zastąpione dostatnim i bezkonfliktowym życiem doczesnym (co nastąpi, jeżeli będziemy słuchać Rozumu, tzn. kierować się Nim). Oczywiście nie pojmują (trudno żeby - masoni, ateiści i lewacy to wszak ewidentni idioci), że dostatnie i bezkonfliktowe życie doczesne, ów raj na ziemi, to biologiczna i ewolucyjna śmierć dla naszego gatunku, który rozwijał się tylko dzięki nieustannej walce o przetrwanie, a nie pomimo niej.

No żesz qrwa mać a kto gadał o nastawianiu drugiego policzka jak nie jaki Jezus. Zapomniał już.

Toż syn BOGA to powiedział zrodzony z Maryji Dziewicy za sprawą Ducha Św...

A sorry....ciągle zapominam że wierzący wierzą w co chcą.
30-08-2014 06:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A sorry....ciągle zapominam że wierzący wierzą w co chcą.

Dokładnie tak.
Przyznam, że mnie dziecięciem będąc ta nauka Jezusa o policzku spędzała sen z powiek..
Kiedyś traktowałem to bardzo poważnie, choć nijak nie zgadało mi się z realnymi zasadami, na których oparty jest świat, a które lepiej znać i respektować.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-08-2014 23:48 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Odpowiedziałeś właściwie idealnie - dokładnie tak jak to w moim wstępnym tekście opisałem .
Jak byś chciał zrobić mi przyjemność .
Przeczytaj może jeszcze raz mój tekst a potem swój - jestem ciekaw co ci wyjdzie !
A teraz mam do ciebie pytanie : Wierzysz w Boga czy w obcą cywilizacje ? I dlaczego dzieci powinny się tej twojej wiary uczyć ?
W innym wątku twierdzisz , że pomiędzy obcą cywilizacją bardzo technologicznie zaawansowaną a bogiem nie ma różnicy - Ja odpowiedziałem , że zachowujesz się jak Indianie uważający białych ludzi za bogów - Odpowiedz proszę !
I proszę o konkretną definicje boga : Kto , gdzie , dlaczego , po co , kiedy , z kim , o kim
i na jakiej racjonalnej , intelektualnej i etycznej podstawie .
Nie pozwól mi czekać na siebie
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365