Kiedyś lekko krytyczne wobec ówczesnego systemu w ZSRR (duża Rosja przed 1992 rokiem) Radio Erewań wyemitowało słuszną sentencję:
"Lepiej jeść biały chleb nad Morzem Czarnym niż odwortnie."
Tymczasem może się to całkiem odwrócić i szczytem marzeń bedzie dla Słowian brzeg Morza Białego!

Globalne ocieplenie spowoduje, że w końcu w oceanach sfera beztlenowa dojdzie do powierzchni i wszyscy ludzie (lub prawie) wymrą.
Na pełnym oceanie sfera owa podnosi się raczej stopniowo, wyrównując poziom wszędzie, wiec jak już dojdzie do emisji siarkowodoru to od razu na ogromnych obszarach ocenów.
w Morzu Czarnym sfera beztlenowa jest blisko powierzchni.
"Ocenia się, że pod koniec permu powietrze tak bardzo nasyciło się siarkowodorem, że zabijał on zarówno zwierzęta, jak i rośliny, zwłaszcza że wraz z temperaturą rośnie toksyczne działanie tego gazu. A wiele mniejszych i większych wymierań zdarzyło się w tym samym czasie, co okresy globalnego ocieplenia.
...
Najprawdopodobniej to oceany były czynnikiem decydującym. Im bowiem cieplej, tym mniej tlenu rozpuszcza się w wodzie. Jeśli w wyniku erupcji wulkanicznych podniosło się stężenie CO2 w atmosferze, obniżyło się stężenie tlenu, a globalne ocieplenie utrudniało wprowadzanie pozostałego tlenu do wód oceanicznych, to mogły zaistnieć warunki korzystne dla głębokomorskich bakterii beztlenowych. One zaś wkrótce potem wyprodukowały gigantyczne ilości siarkowodoru. W takich warunkach zaczęły masowo ginąć oddychające tlenem organizmy morskie. Doskonale natomiast funkcjonowały w nich fotosyntetyzujące zielone i purpurowe bakterie siarkowe, które mogły namnażać się już na samej powierzchni anoksycznego oceanu. Gdy siarkowodór zaczął dusić organizmy na lądzie i niszczyć warstwę ozonową planety, właściwie żadna forma życia nie była już na Ziemi bezpieczna."
klimatdlaziemi.pl/index.php?id=132&lng=plJuż wkrótce w Polsce będziemy najprawdopodobniej mieli masowe zgony z powodu rekordowych upałów oraz straszne tornada i powodzie na przemian z suszami.
Wymuszone przez ocieplenie ogromne migracje ku chłodniejszej północnej Europie ogromne konflikty społeczne i ekonomiczne spowoduje (juz widać to zresztą).
Praktycznie wszyscy potomkowie obecnych forumowiczek i forumowiczów racjonalista.pl chcąc żyć w znośnym dla nich klimacie bedą musieli dotrzeć do północnej Norwegii lub analogocznego rejonu Planety.
Wielu ludziom nie uda się tam dotrzeć albo zacząć tam normalnie żyć. Nasze, polskie DNA być może wymrze prawie całe.
Takie będą dramatyczne skutki kontynuowania lekceważenia naukowych postulatów odnośnie g.o. jako rzekomej quasi-religii.
Prawda jest też taka, że górnicy w Polsce (i ludzie korzytstajacy z względnie taniego palenia węglem)
są oczkiem w głowie albo ważnymi masami dla wielu ludzi, którym pasuje najszersze jak mogą otwieranie uszu
na nielogicznie uzasadniane watpliwości sączone przez "peryferyjnych" naukowców.
Gdyż to daje spokój i ich wdzięczność tu i teraz.
Kilka lat temu w pewnym polskim Radiu które normalnie nie słucham (ale sąsiadka mi wtedy nieomal nakazała) usłyszłem jak Polak, profesor (pisrydzykowski) rzekł, że ludzkie emisje CO2 to jest tyle co szklanka wody dolewana do oceanu!

Pozdrawiam
p.s.
Może dlatego nie odebraliśmy jeszcze transmisji od obcych bo ich wpływowi decydenci też myśleli tylko o swoich doraźnych interesach bieżących, stołkach (lekceważąc absolutną większość exonaukowców) i udusili się.
Węgiel jest powszechny w kosmosie więc to jest całkiem możliwe.