>Powszechne jest przekonanie, jakoby legalizacji pomówienia o gwałt domagały się feministki. Jestem >po krótkim, ale intensywnym związku z radykalną katoliczką, która zerwała rojąc sobie, że chcę >złamać nasze zasady, a więc robić coś wbrew jej woli. Więc tu pytanie, z której strony częściej mogą >pójść pomówienia o próby nadużyć seksualnych i jak daleka jest ich skala, w końcu jak często >zdarzają się przypadki, że facet jest o nie oskarżony za to, że sam odmówił?
Pański tekst jak wyżej - niestety - nie odznacza się granitową przejrzystością. Domniemywam ( czy słusznie?), iż chodzi Panu o sytuacje, w których kobieta oskarża mężczyznę o gwałt, w sytuacji gdy taki czyn obiektywnie nie zaistniał? Jeżeli tak, to oczywiście takie przypadki zdarzają się - i jest to zjawisko częste. Co więcej - i co jest bardzo niepokojące - przypadki owe charakteryzuje zbyt częsta tendencja do odstępowania od zasady in dubio pro reo - przez organy ścigania i sąd.
|