Syryjscy uchodźcy odnajdują sens istnienia i ukojenie nerwów w zakładaniu i kultywowaniu ogrodów. Wspomaga ich w tym brytyjskie "Royal Horticultural Society" - wysyłając nasiona roślin do obozu uchodźców. Równe sto lat temu ta sama organizacja wspomagała w identyczny sposób brytyjskich jeńców w niemieckich obozach jenieckich - którym pasja ogrodnictwa w istotny sposób pomogła przetrwać lata niewoli. I nawet zamówienia na nasiona składane przez brytyjskich jeńców oraz syryjskich uchodźców były bardzo podobne. Rudolfowi Hessowi RHS nie wysyłała już nasion - tym niemniej jednak kultywowanie więziennego ogródka w cytadeli Spandau łgodziło mu znoszenie więziennej rutyny przez długie lata. Zainteresowanym problemem - odsyłam do podlinkowanego materiału. "Just as we had done to Germany in 1918 so we did again in 2018 to Kurdistan, to the Domiz Camp in Iraq," she says. "It was uncanny really, two groups of people, 100 years apart, one in Germany, one in Iraq, and really the same basic human desire to nurture and to grow something, even in terrible circumstances. The RHS sent 2,000 packets of seeds out to Domiz last month, including vegetables such as peppers and cucumbers, and flowers such as marigolds and sunflowers. When the RHS searched their London Lindley Library for the original letters and photographs from the 1918 seed lift they found the refugees in Iraq had asked for a nearly identical selection" www.bbc.com/news/science-environment-44174865 |