 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-09-2013 17:24 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Wolność ... ?
-2 na 2 | hej, Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny - z różnych względów ) Likwidacje produkcji papierosów Likwidacje produkcji alkoholu Likwidacje przemysłu zbrojeniowego
Nie chcę tutaj rozważać problemów nielegalnej produkcji , szarej strefy i tak dalej lecz wyłącznie wolności do produkcji i konsumpcji .
Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować i konsumować papierosów , wódki i rakiet średniego zasięgu ?
Czy bronienie takich wolności nie jest chore i destrukcyjne ...
Mam prawo do tego aby palić dwie paczki fajek dziennie , wypijać litr wódy i sprzedawać broń chemiczną krajom , które z niej rzeczywiście korzystają ???
Czy prawo pozwalające na to jest jeszcze prawem i realizacją wolnościowych postulatów humanistów i racjonalistów ... ?
pozdrawiam makuś
temat jest otwarty i każdy może dodawać swoje osobiste wolności ... ! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
28 na 30 | liliac (147340 punktów) | Uważam, że trzeba być wyjątkowo prymitywnym człowiekiem, by produkcję alkoholu kojarzyć wyłącznie z "wypijaniem litra wódy", a nie np. z całym szeregiem dobrych piw, win, nalewek, likierów, czy innych - niekiedy znakomitych - produktów alkoholowych. Trzeba też być zupełnym ignorantem, żeby wódki (i inne mocne alkohole) kojarzyć jedynie z wulgarnym (co sugeruje użycie określenia "wóda") "wychlaniem litra". Powinno ci się spodobać w Arabii Saudyjskiej, makuś.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
 | 2 na 2 | Ulydighet (242 punktów) | >Uważam, że trzeba być wyjątkowo prymitywnym człowiekiem, by produkcję alkoholu kojarzyć wyłącznie z "wypijaniem litra wódy", a nie np. z całym szeregiem dobrych piw, win, nalewek, likierów, czy innych - niekiedy znakomitych - produktów alkoholowych. Trzeba też być zupełnym ignorantem, żeby wódki (i inne mocne alkohole) kojarzyć jedynie z wulgarnym (co sugeruje użycie określenia "wóda") "wychlaniem litra". >Powinno ci się spodobać w Arabii Saudyjskiej, makuś.
Co więcej, spożywanie alkoholu w "umiarkowanych" ilościach ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie (wiem, Ameryki nie odkryłem). Pomijając fakt "rytuału" odbywającego się podczas picia w towarzystwie który również w "racjonalnych" ilościach pozytywnie wpływa na zachowania społeczne. Pozdrawiam spożywając mego lubego Smirnoffa.
|
|
|  | 5 na 5 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Pozdrawiam spożywając mego lubego Smirnoffa.
Polecam Russkij Standart albo - w optymalnych warunkach - Białą Damę. Znacznie lepsze: mniej "zajeżdżają" zacierem.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Powinno ci się spodobać w Arabii Saudyjskiej, makuś.
hej, pozdrawiam cię serdecznie ! Kompletnie nie zrozumiałaś tematu ! makuś
|
|
|  | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > Kompletnie nie zrozumiałaś tematu !Jasne, jasne  Powinieneś się chyba zastanowić, dlaczego ostatnimi czasy twoje przeładowane emocjonalnie, chaotycznie formułowane posty i wątki znajdują tak niewiele zrozumienia na tym forum... A wracając do tematu - właśnie wczoraj nabyłam 5l spirytusu i będę produkować pigwowcówkę. W dalszych planach czeka rokitnik, rajskie jabłuszka i jarzębina. A potem zamierzam realizować swoją "wolność do konsumpcji" 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 11 na 11 | astrotaurus (12445 punktów) |
>właśnie wczoraj nabyłam 5l spirytusu Uffff! 5 l spirytu to nie jest coś co może pozostawić człowieka obojętnym... Zawsze miałaś u mnie szacun, ale od teraz mówię do Ciebie Proszę Pani.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
> Uffff! 5 l spirytu to nie jest coś co może pozostawić człowieka obojętnym... Zawsze miałaś u mnie szacun, ale od teraz mówię do Ciebie Proszę Pani.Przyznaj się, podlizujesz się, bo chcesz na degustację 
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Powinieneś się chyba zastanowić, dlaczego ostatnimi czasy twoje przeładowane emocjonalnie, chaotycznie formułowane posty i wątki znajdują tak niewiele zrozumienia na tym forum...
hej, Różne są czasy , różne wątki , różne ich rozumienie Przeróżne aspekty nakładają się na siebie , zazębiają , zaplątują i często nie rozplatają się w przyjemną , czystą i logiczną całość Rzeczywistość jest przeładowana emocjonalnie i chaotyczna a ja czasem strzelam sobie w kolano To strzelanie sobie w kolano uważam za ważny aspekt intelektualnej i moralnej uzciwości Ale zapewne masz racje proponując mi zastanowienie ...
A tak na marginesie to twoje wywody jakie alkohole będziesz tworzyć są trochę śmieszne bo przecież zupełnie nie o to mi chodzi ... Jeżeli wyraziłem się niezrozumiale : Chodzi o niezwykłą łatwość w dostępie do alkoholu , broni i nikotyny i o to , że producenci zabiegają o to aby ta dostępność była prosta , łatwa i przyjemna - to jest ich wolność gospodarcza Widzisz , ja nie zawsze pisze tylko o tobie , piszę raczej o sytuacjach , systemach . mechanizmach , strukturach ... Zadam ci takie pytanie : Czy pigułka poronna powinna być na recepte czy też swobodnie dostępna w wolnym handlu ? Lub jeszcze inaczej : Czy antybiotyki powinny być sprzedawane na kilogramy obok ziemniaków czy na receptę ?
Na koniec powiem tak : Ja bardzo się boję propagowania nieograniczonych wolności - podobnie jak nieograniczonego ograniczania wolności ...
Nie znam złotego środka , a wiele wskazuje na to , że jest on dla 7 miliardów ludzi nieosiągalny ... a to każe mi wnioskować , że każde nowe pokolenie będzie się zmagać ze swoim życiem na swój niepowtarzalny sposób ...
Ale warto o tym i mówić i słuchać i ... zastanawiać się ...
pozdrawiam makuś
|
|
9 na 9 | marcin z torunia (331 punktów) |
>Likwidacje produkcji papierosów >Likwidacje produkcji alkoholu >Likwidacje przemysłu zbrojeniowego Czyżby pan Kononowicz wrócił ???
|
|
12 na 12 | diogenes (42753 punktów) | >Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny...
Jest bardzo utopijny. Utop go w wódce.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
22 na 22 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Likwidacje produkcji papierosów >Likwidacje produkcji alkoholu >Likwidacje przemysłu zbrojeniowego
Proponuję w takim wypadku także:
- Zakaz odbywania stosunków seksualnych (prowadzą do chorób wenerycznych, upodlenia człowieka - zwłaszcza jeśli lubi sado-maso i uprzedmiotowienia - najczęściej - kobiety); - Zakaz produkcji i spożywania mięsa (pozostawię bez komentarza, temat przewijał się ostatnio często-gęsto w wątkach); - Zakaz produkcji i spożywania cukru oraz soli (biała śmierć!); - Zakaz porodukcji oraz posiadania noży (niebezpieczne i nieraz śmiercionośne narzędzie w dodatku o wydłużonym, quasi-fallicznym kształcie). - Zakaz emitowania oraz obrotu pieniędzmi (pozbawiają człowieka godności, deprawują i zachęcają do manii posiadania).
Tak można mnożyć ad absurdum. Tylko po co?
Najlepiej zakażmy wszystkiego, co przyjemne i/lub niebezpieczne. W końcu okaże się, że zabronić trzeba życia, gdyż prowadzi do nieuchronnej śmierci. I wtedy popełnijmy śliczne, zbiorowe Harakiri, wypruwając sobie flaki bezpiecznymi, gumowymi łyżkami.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | 4 na 4 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Cała ta wyliczanka dosyć trafnie obrazuje absurdalność wprowadzania zakazów. Dobrze odnosi się do produkcji alkoholu czy produkcji papierosów, ale zestawianie jej z przemysłem zbrojeniowym już się kupy niestety nie trzyma.
Istotą karabinów maszynowych, czołgów, torped, głowic z sarinem czy bomb lotniczych nie jest to, że są niebezpieczne, tylko to, że w swej istocie służą do zabijania i niszczenia!
Natomiast przeznaczeniem alkoholu, papierosów, cukru, mięsa czy nawet noży kuchennych nie jest zabijanie. Co najwyżej w różnych okolicznościach mogą się do tej śmierci przyczynić.
Przemysł zbrojeniowy to prawdziwe paskudztwo. Gdyby nie gigantyczne ilości uzbrojenia jakie ZSRR i USA wpompowały po II Wojnie Światowej do Afryki, Azji czy do państw Bliskiego Wschodu, to z całą pewnością miliony ludzi na całym świecie miałyby szansę umierać ze starości.
Jednak żeby autor wątku za dużo sobie nie pomyślał, to dodam, że jakkolwiek przemysł zbrojeniowy jest całkowicie sprzeczny z zasadami humanizmu i powinien zostać zdelegalizowany - to nigdy takiego dnia nie doczekamy z dosyć oczywistego powodu. Tu trzeba odróżnić myślenie życzeniowe od rzeczywistości. Wyścig zbrojeń jest wpisany w ewolucję wszystkich żywych organizmów. My - ludzie - również jesteśmy "produktem" tegoż wyścigu. Naturalny wyścig zbrojeń bez ingerencji zaawansowanej świadomości to proces bardzo powolny. Tymczasem człowiek przyspieszył go proporcjonalnie do tempa w jakim nauczyliśmy się przekształcać otaczający nas świat. Niestety nie widzę ani jednego powodu, dla którego ów wyścig miałby się zakończyć. W szczególności nie widzę nieograniczonych zasobów - a to znaczy, że o te które w ograniczonych ilościach istnieją zawsze trzeba jakoś tam powalczyć... Strach pomyśleć jak ta walka będzie wyglądać w przyszłych dekadach, biorąc pod uwagę tempo eksploatacji surowców w obecnych czasach. Ceny metali ziem rzadkich w najbliższych dekadach zaczną rosnąć jak szalone. Przyjdzie też czas na węgiel, ropę czy po prostu wodę pitną.
Taki nasz tragiczny los, który jest zwyczajną farsą jakby rzekł Weinberg, a życie jest nieustanną walką co Darwin słusznie zauważył...
Europejczycy po zakończeniu zimnej wojny zaczęli żyć niczym w Matrixie. Nigdy wcześniej nie było takich pokoleń, które nie doświadczyłyby jakiejkolwiek wojny, czystek etnicznych, okupacji itp. Tymczasem my wojny nie znamy - pytam jak długo ta piękna iluzja będzie trwać?
|
|
|  | 6 na 6 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Istotą karabinów maszynowych, czołgów, torped, głowic z sarinem czy bomb lotniczych nie jest to, że są niebezpieczne, tylko to, że w swej istocie służą do zabijania i niszczenia!
Nieprawda. W istocie służą w pierwszej kolejności do odstraszania - jako przedłużenie dyplomacji, "silna ręka" realizacji politycznych interesów. Zabijanie i niszczenie jest jedynie ostateczną alternatywą.
Zabijanie jako cel jest często powoływanym przez pacyfistów argumentem. Ja staram się zaś w odpowiedzi przypominać, iż to nie broń zabija. Zabija dzierżący ją człowiek. Jeśli się uprzeć, to można zabić/okaleczyć ołówkiem, poduszką albo zwiniętą w rulon gazetą - a przecież zabijanie ani trochę nie leży w spektrum funkcji tych przedmiotów.
Ponadto - gdyby zdelegalizować współczesny przemysł zbrojeniowy, produkujący rakiety, bomby kasetowe, pojazdy opancerzone... ludzie przejdą po prostu znów do kucia mieczy i dzirytów. Nadal będą zabijać, bo agresję mamy wpisaną w instynkt przetrwania. Co więcej - zostanie zachwiana obecna równowaga społeczna, w której tylko państwo ma monopol na przewagę sił i uzbrojenia. Miecz jest tańszy od wyrzutni SCUD, może mieć i obsługiwać go praktycznie każdy - w przeciwieństwie do okrętu podwodnego. Miecz jest symetryczny - miecz posiadany przez dowolną osobę jest tak samo "mieczowaty" jak ten w ręku policjanta. Zostałyby zatem zdjęte wszelkie narzucone siłą społeczne cugle. A taka sytuacja mogłaby doprowadzić do ludobójczych rozruchów.
>Strach pomyśleć jak ta walka będzie wyglądać w przyszłych dekadach, biorąc pod uwagę tempo eksploatacji surowców w obecnych czasach. Ceny metali ziem rzadkich w najbliższych dekadach zaczną rosnąć jak szalone. Przyjdzie też czas na węgiel, ropę czy po prostu wodę pitną.
Pożyjemy - zobaczymy. Do wszelkich przewidywań przyszłości, odleglejszej niż jutrzejsza prognoza pogody, podchodzę z natury sceptycznie.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Nieprawda. W istocie służą w pierwszej kolejności do odstraszania - jako przedłużenie dyplomacji, "silna ręka" realizacji politycznych interesów. Zabijanie i niszczenie jest jedynie ostateczną alternatywą.
Z tym co Pan pisze nijak zgodzić się nie można i już staram się to naprostować. Głównym celem karabinów, bomb, rakiet i wielu innych produktów przemysłu zbrojeniowego jest jak już wcześniej napisałem zabijanie. Wynika to z faktu, że my - ludzie - jesteśmy drapieżnikami. Istotą funkcjonowania drapieżnika jest skuteczne polowanie i zabijanie a nie taniec z gwiazdami. Żeby robić to efektywnie kolejne pokolenia drapieżników wykształcają coraz bardziej zabójcze metody polowania i uśmiercania ofiar.
Konstruujemy całe to uzbrojenie bo... no właśnie - jesteśmy drapieżnikami. Kiedyś do zaspokajania i realizacji naszych drapieżnych instynktów wystarczyła dzida, proca albo maczuga - dziś wyścig zbrojeń osiągnął zupełnie inny poziom, ale nadal pozostaje kontynuacją odwiecznego mechanizmu. Tymczasem organizm, który jest celem "łowcy" czy "drapieżnika" wykształca w toku ewolucji mechanizmy obronne (i w tym jak Pan zauważył - odstraszające napastnika). Drapieżnik nie wykształca takich mechanizmów, bo nie dlatego jest drapieżnikiem, żeby miał odstraszać swoją ofiarę czyż nie?
Problem lekko się komplikuje w przypadku człowieka. Co do zasady jesteśmy drapieżnikami. Jednak na polu wzajemnych relacji międzyludzkich przyjmujemy rolę zarówno drapieżców jak i ofiar.
Dlatego żeby potraktować niniejsze zagadnienie uczciwie i szczegółowo to część arsenału można uznać za "uzbrojenie odstraszające" - będą to np. rakiety ziemia-powietrze typu Patriot, czy zakopane miny przeciwczołgowe (choć mina sama w sobie jest wyjątkowo parszywym rodzajem broni) zniechęcające do uderzenia z powietrza czy uderzenia pancernego. Tego typu uzbrojeniem nie da się jednak skutecznie odegrać roli drapieżnika - z czym za pewne się Pan zgodzi. W związku z czym - taki arsenał faktycznie nie służy stricte do zabijania. Posłuży za taki - tylko na życzenie napastnika, gdy ten uderzy jako pierwszy.
Tymczasem znaczna część arsenału - np. głowice atomowe umieszczone w rakietach balistycznych, bomby lotnicze, pociski wypełnione sarinem, gazem VX albo innym paskudztwem odpowiadają w swej charakterystyce, typowym mechanizmom, które wykształcają u siebie drapieżcy. Oznacza to, że taki arsenał stosuje się przede wszystkim wkraczając na terytorium ofiary. Żadna ofiara nie zapędza się na teren drapieżnika, żeby odstraszać go na zapas.
>Jeśli się uprzeć, to można zabić/okaleczyć ołówkiem, poduszką albo zwiniętą w rulon gazetą - a przecież zabijanie ani trochę nie leży w spektrum funkcji tych przedmiotów.
A bomba lotnicza służy do tego, żeby ją sobie powiesić na choince... Zna Pan jeszcze jakąś funkcję bomby lotniczej?
>Ponadto - gdyby zdelegalizować współczesny przemysł zbrojeniowy, produkujący rakiety, bomby kasetowe, pojazdy opancerzone... ludzie przejdą po prostu znów do kucia mieczy i dzirytów.
Chybiona hipoteza. Gdyby zdelegalizować współczesny przemysł zbrojeniowy produkujące bomby, rakiety, pojazdy opancerzone itd. to... ludzie będą produkować bomby, rakiety, pojazdy opancerzone itd. To że coś jest nielegalne, nie oznacza, że się tego nie robi. Rynek narkotykowy jest tego najlepszym przykładem, a i skala handlu właśnie omawianą przez nas bronią wszędzie tam gdzie ONZ nałożyło embargo jest wręcz nie do oszacowania. Wystarczy wspomnieć, że dziesiątki tysięcy poradzieckich czołgów rdzewieje w rosyjskich hangarach - dlaczego nie wcisnąć ich jakimś afrykańskim dyktatorom? Im taki złom wystarczy.
|
|
| | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Wynika to z faktu, że my - ludzie - jesteśmy drapieżnikami.
Nie do końca: senso stricte jesteśmy wszystkożercami. Ale rozumiem przekaz, jesteśmy gatunkiem ekspansywnym i agresywnym.
>Tymczasem znaczna część arsenału - np. głowice atomowe umieszczone w rakietach balistycznych, bomby lotnicze, pociski wypełnione sarinem, gazem VX albo innym paskudztwem (...) taki arsenał stosuje się przede wszystkim wkraczając na terytorium ofiary (...) nie żeby odstraszać (...)na zapas.
Tu się absolutnie nie zgodzę. Broń nuklearna - nie zapominajmy zimnej wojny! Mutually Assured Destruction! Odstraszanie perspektywą całkowitego, gatunkowego samobójstwa. To samo tyczy się z resztą broni biologicznej i chemicznej, dopełniając pełnego spektrum ABC: po hekatombie pierwszej wojny światowej nikt nie sięgnie po chemię... z obawy przed chemicznym odwetem. Ponieważ broń chemiczna jest w swej istocie bliska doskonałości: niszczy "czynnik żywy" nie uszkadzając infrastruktury, nie powodując trwałego skażenia ("zaprogramowany" okres półtrwania molekuł), pożarów, nie mutuje jak patogeny - ergo jest łatwa do kontrolowania. Stworzyliśmy "anty-człowieczą" broń idealną. I to jej okrucieństwo, doskonałość w większości przypadków powstrzymuje nas przed jej wykorzystaniem. Z wyłączeniem fanatyków i sekt ale ich generalnie nic nie mierzi.
>A bomba lotnicza służy do tego, żeby ją sobie powiesić na choince... Zna Pan jeszcze jakąś funkcję bomby lotniczej?
Odstraszający mem. Trans - populacyjne, obrazowe "wspomnienie": nocne wycie syren, dudnienie bombowców nad chmurami o niskim pułapie. Szperające palce reflektorów i szczekanie pelotek. Świst i świergot a potem nacisk na płucach fali uderzeniowej. Strach.
Wysiliłem się niegdyś na tłumaczenie wiersza Randalla Jaretta Death of the Ball Turret Gunner w bliskiej tematyce:
"Śmierć strzelca pokładowego"
Ze snu przy matce wyrwany do broni, W której trzewiach przycupnąłem, aż korzuch mi oszroniał. Sześc mil nad Ziemią, wolny od marzeń o życiu, Przebudziłem się wśród czarnych pelotek i koszmaru myśliwców. Mego trupa wypłukali z wieżyczki wężem, bo zesztywniał.
Proszę mi teraz powiedzieć, czy to nie jest wstrząsające?
>Chybiona hipoteza. Gdyby zdelegalizować współczesny przemysł zbrojeniowy produkujące bomby, rakiety, pojazdy opancerzone itd. to... ludzie będą produkować bomby, rakiety, pojazdy opancerzone itd.
Wykluczyliśmy w założycielskim poście czarny rynek, stąd wysnułem mało prawdopodobną teorię o mieczach. Taki konstrukt myślowy.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Tu się absolutnie nie zgodzę. Broń nuklearna - nie zapominajmy zimnej wojny! Mutually Assured Destruction! Odstraszanie perspektywą całkowitego, gatunkowego samobójstwa. (...)Nasza dyskusja przypomina w jakimś stopniu historię parasola. Jaką funkcję pełnił pierwotnie parasol? Jak sama nazwa mówi - był to przyrząd przeciwsłoneczny i miał chronić przed upałem. Kiedy z czasem zauważono, że tym bardziej doskonale sprawdza się podczas deszczowej pogody i pełni on inną ciekawą funkcję - pozwala zachować suchą odzież podczas deszczu wówczas liczba funkcji tegoż wynalazku się zwiększyła. Podobnie jest z bronią atomową. Głowice nuklearne często są traktowane jako modelowy przykład broni "odstraszającej". Jednak nie po to skonstruowano broń atomową i nie jest to jej funkcja pierwotna, podobnie jak całego chemicznego paskudztwa. Przypomnę, że podczas I Wojny Światowej podczas starć w Bolimowie, nad Bzurą, pod Suchą i w wielu innych miejscach wojska cesarskie nie gazowały Rosjan we własnej samoobronie. Tak samo jak nie robiły tego pod Ypres walcząc na drugim froncie. Jednak historia broni jądrowej potoczyła się inaczej niż broni chemicznej, bo została wynaleziona w trakcie trwającej od wielu lat wojny o szczególnym charakterze i skali. Wyścig zbrojeń wygrali Amerykanie i użyli tej broni żeby zakończyć niekończącą się jatkę. Jednak głównymi zainteresowanymi tą bronią byli przede wszystkim naziści - niemieccy naukowcy robili co się dało, żeby zbudować pierwszą bombę atomową. Proszę pomyśleć jaki cel im przyświecał? Do czego potrzebna była im ta bomba? Do odstraszania? Czy do masowej eksterminacji? Po co się bawić z jakimiś cyklonami-B, kiedy można było Moskwę razem z jej mieszkańcami w sekundę zrównać z ziemią. Gdyby historia potoczyła się odrobinę inaczej i naziści skonstruowaliby broń atomową na kilka dni przed inwazją na Polskę to co by z nią robili? Odstraszaliby? Kogo? Gdzie? Czy czekaliby aż jakieś inne mocarstwo zdąży wyprodukować własną? No ale funkcja funkcją, tylko że ja pisałem pierwotnie o istocie przeróżnych typów uzbrojenia. Różne typy broni mogą spełniać rozmaite funkcje i nawet znajdować różne zastosowania, ale ich istotą jest to żeby były skuteczne w zabijaniu i temu właśnie służą. Tak samo jak nie powie Pan przecież, że istotą krzesła jest to, żeby na nie wchodzić i przykręcać żarówki przy suficie. Otóż istotą krzesła jest to, żeby było w miarę wygodne i można było na nim siedzieć. A i nawet funkcję "odstraszającą" takie krzesło spełni jak chwycę je do rąk i wykonam porządny zamach.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | > >Tu się absolutnie nie zgodzę. Broń nuklearna - nie zapominajmy zimnej wojny! Mutually Assured Destruction! Odstraszanie perspektywą całkowitego, gatunkowego samobójstwa. (...)> Nasza dyskusja przypomina w jakimś stopniu historię parasola. Jaką funkcję pełnił pierwotnie parasol? Jak sama nazwa mówi - był to przyrząd przeciwsłoneczny i miał chronić przed upałem. Kiedy z czasem zauważono, że tym bardziej doskonale sprawdza się podczas deszczowej pogody i pełni on inną ciekawą funkcję - pozwala zachować suchą odzież podczas deszczu wówczas liczba funkcji tegoż wynalazku się zwiększyła.> Podobnie jest z bronią atomową. Głowice nuklearne często są traktowane jako modelowy przykład broni "odstraszającej". Jednak nie po to skonstruowano broń atomową i nie jest to jej funkcja pierwotna, podobnie jak całego chemicznego paskudztwa.Przypomnę, że głowice atomowe spowodowały mniej zgonów niż dywanowe naloty na Japonię z użyciem bomb zapalających i burzących. Mało tego. One zaoszczędziły wiele istnień. Gdyby nie pokaz siły - 2 samoloty, 2 bomby - tysiące zabitych, wojna na dalekim wschodzie trwałaby dużo dłużej. Amerykańskie biuro analiz obliczyło, że samych Amerykanów poległoby co najmniej 100 000. To już więcej niż ofiar broni jądrowej, a nie liczyliśmy jeszcze Japończyków. Atomówki właśnie dlatego w trakcie zimnej wojny nie zostały użyte gdyż każdy doskonale znał ich moc - stąd też coraz potężniejsze próby jądrowe z apogeum - bombą Car. Pokój gwarantują nowoczesne armie. Mrzonką jest myślenie, że jak się rozbroimy, to będzie bezpieczniej. > Przypomnę, że podczas I Wojny Światowej podczas starć w Bolimowie, nad Bzurą, pod Suchą i w wielu innych miejscach wojska cesarskie nie gazowały Rosjan we własnej samoobronie. Tak samo jak nie robiły tego pod Ypres walcząc na drugim froncie.Podobnie jak pierwsze czołgi celem było głównie oddziaływanie psychologiczne. Pokazanie śmiercionośnej mocy, podłamanie morale przeciwnika. > Jednak historia broni jądrowej potoczyła się inaczej niż broni chemicznej, bo została wynaleziona w trakcie trwającej od wielu lat wojny o szczególnym charakterze i skali. Wyścig zbrojeń wygrali Amerykanie i użyli tej broni żeby zakończyć niekończącą się jatkę.> Jednak głównymi zainteresowanymi tą bronią byli przede wszystkim naziści - niemieccy naukowcy robili co się dało, żeby zbudować pierwszą bombę atomową. Proszę pomyśleć jaki cel im przyświecał? Do czego potrzebna była im ta bomba? Do odstraszania? Czy do masowej eksterminacji? Po co się bawić z jakimiś cyklonami-B, kiedy można było Moskwę razem z jej mieszkańcami w sekundę zrównać z ziemią.> Gdyby historia potoczyła się odrobinę inaczej i naziści skonstruowaliby broń atomową na kilka dni przed inwazją na Polskę to co by z nią robili? Odstraszaliby? Kogo? Gdzie? Czy czekaliby aż jakieś inne mocarstwo zdąży wyprodukować własną?Tego typu gdybanie nie ma najmniejszego sensu ale jest dobry punktem wyjścia dla rozważań nad współczesnymi reżimami: Iranem czy Koreą Północną. By nie nuklearny parasol Ameryki kto wie czy Kim by już dawno Korei południowej nie zaatakował. > No ale funkcja funkcją, tylko że ja pisałem pierwotnie o istocie przeróżnych typów uzbrojenia. Różne typy broni mogą spełniać rozmaite funkcje i nawet znajdować różne zastosowania, ale ich istotą jest to żeby były skuteczne w zabijaniu i temu właśnie służą. Tak samo jak nie powie Pan przecież, że istotą krzesła jest to, żeby na nie wchodzić i przykręcać żarówki przy suficie. Otóż istotą krzesła jest to, żeby było w miarę wygodne i można było na nim siedzieć. A i nawet funkcję "odstraszającą" takie krzesło spełni jak chwycę je do rąk i wykonam porządny zamach.  > Wbrew życzeniowemu myśleniu pacyfistów ludzie nie przestaną się zabijać, a już na pewno nie w dającej się przewidzieć przyszłości. Nikt zrównoważony nie zrezygnuje z nowoczesnej armii właśnie dlatego, że jest ona argumentem w dyplomatycznej rozgrywce, pozwala bronić swoich interesów i gwarantuje stabilność świata.
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) |
>Przypomnę, że głowice atomowe spowodowały mniej zgonów niż dywanowe naloty na Japonię z użyciem bomb zapalających i burzących. Mało tego. One zaoszczędziły wiele istnień. Gdyby nie pokaz siły - 2 samoloty, 2 bomby - tysiące zabitych, wojna na dalekim wschodzie trwałaby dużo dłużej. Amerykańskie biuro analiz obliczyło, że samych Amerykanów poległoby co najmniej 100 000. To już więcej niż ofiar broni jądrowej, a nie liczyliśmy jeszcze Japończyków.
Nie podważam tych danych, ale chciałbym poznać żródło.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | > >Przypomnę, że głowice atomowe spowodowały mniej zgonów niż dywanowe naloty na Japonię z użyciem bomb zapalających i burzących. Mało tego. One zaoszczędziły wiele istnień. Gdyby nie pokaz siły - 2 samoloty, 2 bomby - tysiące zabitych, wojna na dalekim wschodzie trwałaby dużo dłużej. Amerykańskie biuro analiz obliczyło, że samych Amerykanów poległoby co najmniej 100 000. To już więcej niż ofiar broni jądrowej, a nie liczyliśmy jeszcze Japończyków.> Nie podważam tych danych, ale chciałbym poznać żródło.Proszę: www.upa.pd(*)nt/PDFs/Operation_Downfall.pdf Cytat:Casualty estimates were based on the experience of the preceding campaigns, each one drawing upon different lessons:
• In a study done by the Joint Chiefs of Staff in April, the figures of 7.45 casualties/1,000 man-days and 1.78 fatalities/1,000 man-days were developed. This implied that a 90-day Olympic campaign would cost 456,000 casualties, including 109,000 dead or missing. If Coronet took another 90 days, the combined cost would be 1,200,000 casualties, with 267,000 fatalities.
• A study done by Adm. Nimitz's staff in May estimated 49,000 casualties in the first 30 days, including 5,000 at sea.
• A study done by General MacArthur's staff in June estimated 23,000 in the first 30 days and 125,000 after 120 days. When these figures were questioned by General Marshall, MacArthur submitted a revised estimate of 105,000, in part by deducting wounded men able to return to duty.
• In a conference with President Truman on June 18, Marshall, taking the Battle of Luzon as the best model for Olympic, thought the Americans would suffer 31,000 casualties in the first 30 days (and ultimately 20% of Japanese casualties, which implied a total of 70,000 casualties). Adm. Leahy, more impressed by the Battle of Okinawa, thought the American forces would suffer a 35% casualty rate (implying an ultimate toll of 268,000). Admiral King thought that casualties in the first 30 days would fall between Luzon and Okinawa, i.e., between 31,000 and 41,000.
Of these estimates, only Nimitz's included losses of the forces at sea, though kamikazes had inflicted 1.78 fatalities per kamikaze pilot in the Battle of Okinawa -- troop transports off Kyūshū would have been much more exposed.
• A study done for Secretary of War Henry Stimson's staff by William Shockley estimated that conquering Japan would cost 1.7 to 4 million American casualties, including 400,000 to 800,000 fatalities, and five to ten million Japanese fatalities. The key assumption was large-scale participation by civilians in the defense of Japan.
Outside the government, well-informed civilians were also making guesses. Kyle Palmer, war correspondent for the Los Angeles Times, said half a million to a million Americans would die by the end of the war. Herbert Hoover, in memorandums submitted to Truman and Stimson, also estimated 500,000 to 1,000,000 fatalities, and were believed to be conservative estimates; but it is not known if Hoover discussed these specific figures in his meetings with Truman. The chief of the Army Operations division thought them "entirely too high" under "our present plan of campaign."
The Battle of Okinawa, the very last pitched battle against Japan, ran up 72,000 casualties in 82 days, of whom 18,900 were killed or missing. This is conservative, because it excludes several thousand U.S. soldiers who died after the battle indirectly from their wounds. The entire island of Okinawa is 464 square miles; to take it, therefore, cost the United States 407 soldiers (killed or missing) for every 10 square miles of island. If the U.S. casualty rate during the invasion of Japan had only been 5 percent as high per square mile as it was at Okinawa, the United States would still have lost 297,000 soldiers (killed or missing).
|
|
| | |  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) | > Tymczasem znaczna część arsenału - np. głowice atomowe umieszczone w rakietach >balistycznych, bomby lotnicze, pociski wypełnione sarinem, gazem VX albo innym >paskudztwem odpowiadają w swej charakterystyce, typowym mechanizmom, które >wykształcają u siebie drapieżcy Oznacza to, że taki arsenał stosuje się przede >wszystkim wkraczając na terytorium ofiary.A jakiś relewantny przykład z życia drapieżników odpowiadający użyciu broni atomowej ?  Jaki drapieżnik uśmierca swoją ofiarę wraz z jej biotopem ? i to tak dokumentnie iż zniszczony ekosystem staje się szkodliwy dla drapieżnika ...? Myślę że broń atomowa to idealny przykład broni odstraszającej po którą większość ludzi nie sięga ,gdyż w przypadku jej nieograniczonego użycia szanse tak drapieżnika jak i ofiary zaczynają przypominać szanse na wygraną dwóch osób grających w kółko i krzyżyk. Sprawę co prawda mogą komplikować gracze którzy traktują swoje życie jako jedynie przystanek na drodze do 72 dziewic w raju  ale to już chyba osobny temat .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > A jakiś relewantny przykład z życia drapieżników odpowiadający użyciu broni atomowej ? Jaki drapieżnik uśmierca swoją ofiarę wraz z jej biotopem ?Powyższa uwaga jest oczywiście bardzo istotna dla całej dyskusji. Pojęcia "drapieżnik" używam dlatego, że uczestnikami każdego wyścigu zbrojeń w przyrodzie są: A: drapieżnik B: ofiara To że ludzkość wynalazła m.in. broń atomową (a po drodze wiele, wiele innych mieczy, armat i innych ustrojstw) jest kontynuacją procesu, który znacznie wcześniej doprowadził do tego, że ludzie wynaleźli dzidę czy maczugę. Tym procesem jest dobór naturalny, a wyścig zbrojeń jego najlepiej widoczną egzemplifikacją. No chyba, że zaproponuje Pan jakąś bardziej przekonującą teorię... Jak też słusznie zauważył nieco niżej Sylwek dziwny z nas drapieżnik, co to wygląda na niezbyt zainteresowanego zjedzeniem swojej ofiary. Ale... gdy ofiarą jest dzik, królik czy kurczak to nasza motywacja, którą kierujemy się chcąc zabić ofiarę wydaje się być typowa dla drapieżnika. To kim jesteśmy względem drugiego człowieka, którego usiłujemy zabić jeśli nie drapieżnikiem? Homo homini lupus est? Dlaczego zabijamy innych ludzi? Można powiedzieć, że nie tyle dlatego, iż jesteśmy drapieżnikami, ale dlatego, że jesteśmy grabieżcami. Myślę, że taki grabieżca - to po prostu nowa kategoria drapieżnika. Drapieżnika wyposażonego w zaawansowaną świadomość. Taki drapieżnik nie zadowala się mięsem - on poluje na znacznie więcej rzeczy.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Z tym co Pan pisze nijak zgodzić się nie można i już staram się to naprostować. Głównym celem karabinów, bomb, rakiet i wielu innych produktów przemysłu zbrojeniowego jest jak już wcześniej napisałem zabijanie. Wynika to z faktu, że my - ludzie - jesteśmy drapieżnikami. Istotą funkcjonowania drapieżnika jest skuteczne polowanie i zabijanie a nie taniec z gwiazdami. Żeby robić to efektywnie kolejne pokolenia drapieżników wykształcają coraz bardziej zabójcze metody polowania i uśmiercania ofiar.
Hmm, wymienione narzędzia służ nie tylko zabijaniu pożywienia. Powiedziałbym nawet, że bombardowanie to bardzo wątpliwy sposób na urządzenie polowania. Ponadto, mówimy o broni projektowanej do zabijania ludzi. Różne mogą być powody do zabijania ludzi ale jedzenie jest ostatnim z nich, nie tylko z powodu tabu, ale też tego, że jedzenie ludzi jest niezdrowe: powoduje zaburzenia w strukturze białek prionowych i śmiertelne schorzenia neurologiczne.
|
|
|  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Cała ta wyliczanka dosyć trafnie obrazuje absurdalność wprowadzania zakazów. Dobrze odnosi się do produkcji alkoholu czy produkcji papierosów, ale zestawianie jej z przemysłem zbrojeniowym już się kupy niestety nie trzyma.
hej, Trzyma się i to bardzo mocno ! Producenci owych zdobyczy cywilizacyjnych wmawiają nam , że bez ich produktów nasze życie będzie nudne i bezsensowne ... lub pełne niebezpieczeństw . makuś
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | > Strach pomyśleć jak ta walka będzie wyglądać w przyszłych dekadach, biorąc pod uwagę tempo eksploatacji surowców w obecnych czasach. Ceny metali ziem rzadkich w najbliższych dekadach zaczną rosnąć jak szalone. Przyjdzie też czas na węgiel, ropę czy po prostu wodę pitną. Należy zdecydowanie oddzielić zasoby trwałe od od zużywanych. Sumaryczna ilość metali nie maleje (a tych wydobytych jest coraz więcej), natomiast węgla czy ropy ubywa, bo przerabiamy je na CO2. Z metanem jest nieco inaczej - to łatwo odnawialne paliwo można pozyskiwać z byle wysypiska lub biogazowni. Nie maleją też zasoby wody słodkiej, zależne wprost od sumy opadów. Jeśli są powody do walki o metale, wodę lub metan, to wynikają one z polityki redystrybucji, przerostu demograficznego albo ze sposobu gospodarowania odpadami.
>Taki nasz tragiczny los, który jest zwyczajną farsą jakby rzekł Weinberg, a życie jest nieustanną walką co Darwin słusznie zauważył... Tylko czy musi to być walka w obrębie naszego gatunku, skoro w niektórych krajach (przynajmniej w Europie) gęstość zaludnienia ma tendencję spadkową? Może w najbliższej przyszłości zajmiemy się raczej zwalczaniem drobnoustrojów chorobotwórczych (vide ospa) lub np. komarów...
> Tymczasem my wojny nie znamy - pytam jak długo ta piękna iluzja będzie trwać? Uczyńmy z takiego stanu nie iluzję, lecz fakt. [Chyba że ktoś po prostu lubi wojny i stara się 'zdynamizować' społeczeństwa dla swych upodobań)).]
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | |
|
 | 1 na 1 | Kamil1838 (521 punktów) | >Najlepiej zakażmy wszystkiego, co przyjemne i/lub niebezpieczne. Zapis "i/lub" jest zbędny według logiki. Spójnik "lub" daje 3 możliwości. Dla zapisu przyjemne lub niebezpieczne są one następujące: Pierwsza: przyjemne Druga: niebezpieczne Trzecia: przyjemne i niebezpieczne. Dlatego też wystarczyło użyć w zdaniu spójnika "lub". Aby określić możliwość wystąpienia tylko jednej z dwóch opcji używa się spójnika "albo".
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | |
|
 | 2 na 2 | knx90 (664 punktów) | Nawet nadpapież terlik by cię puknął w głowę, makuś <pukpuk> Postawa racjonalna charakteryzuje się odpowiednio przemyślanym wyborem i sposobem podejścia - w pełnej wolności zapalę sobie papierosa i wypiję na zdrówko setkę, i będę miał lepszy sen. Mogę sobie wypić, ponieważ nie mam z tym problemów.
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Nawet nadpapież terlik by cię puknął w głowę, makuś <pukpuk>> Postawa racjonalna charakteryzuje się odpowiednio przemyślanym wyborem i sposobem podejścia - w pełnej wolności zapalę sobie papierosa i wypiję na zdrówko setkę, i będę miał lepszy sen. Mogę sobie wypić, ponieważ nie mam z tym problemów.Moje nałogi: cygaro późnym popołudniem i książka na dobranoc
|
|
 | | Iggipop (24 punktów) | Ależ mister minister niczego nie podnosi. On tylko urealnia!
|
|
2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > hej,> Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny - z różnych względów )> Likwidacje produkcji papierosów> Likwidacje produkcji alkoholu> Likwidacje przemysłu zbrojeniowego- Ale musisz zacząć od likwidacji przemysłu zbrojeniowego. W przeciwnym wypadku na pewno nie zdołasz zrealizować, ani nawet zbyt długo forsować, pomysłu likwidacji produkcji alkoholu. 
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
 | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >- Ale musisz zacząć od likwidacji przemysłu zbrojeniowego. W przeciwnym wypadku na pewno nie zdołasz zrealizować, ani nawet zbyt długo forsować, pomysłu likwidacji produkcji alkoholu.
Niepoprawny optymizm! Należałoby również zdelegalizować przemysł drzewny (vide: sztachety, nogi stołowe a w końcu i ordynarne pały), opakowań szklanych (tulipany), naftowy i oponiarski (płonące opony pod parlamentem). Prawdopodobnie także przemysł armatur miedzianych - w końcu wcale nietrudno zmontować małą fabryczkę "wesołej wody".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
4 na 4 | sinapis (1725 punktów) | >hej,
Hej, hej, hej, sokoły! I kto to jeszcze zaśpiewa, gdy zlikwidujesz gorzałę?
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Czy bronienie takich wolności nie jest chore i destrukcyjne ...
Nie, to ograniczanie czyichś wolności jest chore i destrukcyjne. Czyjeś widzimisię, nie powinno wpływać na życie drugiego człowieka.
Poza tym, są rzeczy których nie da się zlikwidować. Gdyby ktoś chciał zakazać alkoholu, to ludzie nauczyliby taką osobę pływać w stylu ofiar włoskiej mafii, tj. z betonowym bucikiem.
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Czyjeś widzimisię, nie powinno wpływać na życie drugiego człowieka.
hej, A to bardzo cenna uwaga ... Miliony uzależnionych od alkoholu ludzi wpływają przecież i to poważnie na życie innych ludzi Miliony palących również ... Nie mówiąc już o tym jak cudownie zabija się innych ludzi piękną , nowoczesną bronią na ten przykład chemiczną ...
Oczywiście mój wątek jest tak samo kontrowersyjny jak i prowokacyjny ...
Ale sedno problemu polega na tym czy w imię ( kontrowersyjnej wolności osobistej ) świadomie prowokujemy innych ludzi ( wpływamy na życie drugiego ) do wpadania w nałogi lub używania broni .
Jasne , że papieros sam się nie pali , wódka sama nie wypija a broń sama nie strzela ... Ale istnieje ogólne przyzwolenie na korzystanie z tych cywilizacyjnych zdobyczy ...
My przecież potrafimy racjonalnie z nich korzystać , mówicie ... I pewnie macie rację ...
Lecz rzeczywistość wygląda tak , że miliony ludzi ... nie potrafią ! A to jak najbardziej wpływa ... na wszystko i wszystkich ...
pozdrawiam serdecznie makuś
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Miliony palących również ... A to ciekawe, jak ja wpływam na życie innych ludzi, po cichutku paląc sobie w domu około 7 mentolowych vogue dziennie... Albo raz na kwartał wypijając z 3-4 osobami towarzyszącymi butelkę lekkiego, wytrawnego lub półwytrawnego chardonnay... Albo jak sobie pójdę na strzelnicę i postrzelam trochę z SIG-Sauera P226 (ciężki trochę, ale bardzo dobrze leży w ręce)... Nie strzelam do ludzi, słowo! No jak?
|
|
4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować i konsumować papierosów ,wódki i rakiet średniego zasięgu ?
Nie wiem, jak z wódką i papierosami, ale likwidacja przemysłu zbrojeniowego zaowocuje w krótkim czasie tym, iż wszyscy staniemy się poddanymi Jego Miłościwie Panującego (z pomocą swojej dwumilionowej armii) Kim Któregośtam-Cośtam-Sena-Ila-Una. Zatem odpowiedź brzmi: tak, nasza wolność wtedy ucierpi.
|
|
| Andrzej Pluta (126 punktów) | > hej,> Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny - z różnych względów )> Likwidacje produkcji papierosów> Likwidacje produkcji alkoholu> Likwidacje przemysłu zbrojeniowego> Nie chcę tutaj rozważać problemów nielegalnej produkcji , szarej strefy i tak dalej lecz wyłącznie> wolności do produkcji i konsumpcji .> Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować i konsumować papierosów ,> wódki i rakiet średniego zasięgu ?> Czy bronienie takich wolności nie jest chore i destrukcyjne ...> Mam prawo do tego aby palić dwie paczki fajek dziennie , wypijać litr wódy i sprzedawać broń> chemiczną krajom , które z niej rzeczywiście korzystają ???> Czy prawo pozwalające na to jest jeszcze prawem i realizacją wolnościowych postulatów humanistów i> racjonalistów ... ?> pozdrawiam> makuś> temat jest otwarty i każdy może dodawać swoje osobiste wolności ... !no i polali z Ciebie  generalnie się to nie uda co pokazuje przykład prohibicji w usa - dopiero wówczas miała używanie gangsterka i inne mafie. ja osobiście był bym za dostępnością wszystkiego - proc, karabinów, maku czy czy innej trawy ale bez zmuszania do ich użycia co ma miejsce w przypadku religii i tu dopiero trzeba być twardy by się z tego wyrwać Mod: Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
|
|
1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | >Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować i konsumować papierosów , >wódki i rakiet średniego zasięgu ? Biorąc pod uwagę, że raczej nie uważa się, że 'nasza wolność' cierpi, gdyż nie wolno nam uprawiać marihuany, produkować narkotyków, oraz broni atomowej, dałbym tu odpowiedź negatywną.
>Czy bronienie takich wolności nie jest chore i destrukcyjne ... Raczej nie będą one bronione jako 'wolności', ale jako rozwiązania praktyczne. Ograniczenia w tak popularnych dziedzinach (na dodatek mających oparcie w tradycji), jak alkohol i papierosy szybko stworzą szarą strefę i powiążą ją z szeroko rozumianą przestępczością. Przykładem historycznym jest amerykańska prohibicja.
PS. Zwróciłbym uwagę, że jeśli chodzi o papierosy, to mamy kroczące ograniczenia, które zapewne doprowadzą kiedyś do likwidacji. Natomiast natura polityki jest taka, że zmiany trzeba wprowadzać stopniowo, i że musi z nimi współgrać zmiana świadomości obywatelskiej. Tu przykładem może być alkohol. On nie tyko szkodzi, ale jest ważnym elementem kultury, by nie powiedzieć tożsamości religijnej (por. wino mszalne) i narodowej. (Nawet bez ironii -- u nas może by tak nie broniono wódki, ale piwo, a zwłaszcza miód? A wino w krajach śródziemnomorskich?) Dlatego likwidacja produkcji alkoholu (jako takiego) jest niewyobrażalna. Wyobrażalne są zakazy produkcji konkretnych alkoholi (np. długotrwały zakaz produkcji absyntu we Francji), albo ograniczenia dystrybucji (por. godziny dostępności alkoholu w późnym PRL).
|
|
3 na 3 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | Twórca młotka stworzył go po to, żeby wbijać gwoździe, a jednak Heniek spod czwórki zabił człowieka, uderzając go młotkiem w łeb !
Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować (i konsumować) młotków ?
Podobnie jak z młotkami, twórcy wyżej wymienionych rzeczy nie stworzyli ich w celu szkodzenia społeczeństwu, a dlatego, że wydzieli tego jakieś zastosowanie.
To co przytoczyłeś, to tylko przedmioty. Naprawiajmy użytkowników, a nie przyrządy.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować (i konsumować) młotków ?
Jak pragnę zdrowia, chciałbym zobaczyć delikwenta, który konsumuje młotek!
>To co przytoczyłeś, to tylko przedmioty. Naprawiajmy użytkowników, a nie przyrządy.
Żarty na bok. Tu się stuprocentowo przychylę do opinii.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >To co przytoczyłeś, to tylko przedmioty. Naprawiajmy użytkowników, a nie przyrządy.
hej, Bardzo dobrze ! Ale zdajesz sobie sprawę z tego , że producentom nie zależy na "naprawianiu" użytkowników ... im zależy na tym aby sprzedać swój produkt ! makuś
|
|
|  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >hej, >Bardzo dobrze ! >Ale zdajesz sobie sprawę z tego , że producentom nie zależy na "naprawianiu" użytkowników ... im zależy na tym aby sprzedać swój produkt ! >makuś
Co ma do tego producent ? Tobie zależy na poprawie sytuacji, więc idź do osób, które będą to kupować i tłumacz im, że to niebezpieczne. Spowoduj u nich, żeby dobrowolnie wybrali alternatywę. To naprawdę nie jest skomplikowane.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej , Piszesz tak : . To naprawdę nie jest skomplikowane.
A potem tak : Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Jak mam to rozumieć ? makuś
|
|
| | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >hej , >Piszesz tak : >. To naprawdę nie jest skomplikowane. >A potem tak : >Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie. >Jak mam to rozumieć ? >makuś
A bo to moja stopka, która ma wyrażać, że w życiu nie wszystko da się oddać matematyką.
Nie zmienia to faktu, że edukowanie ludzi (przynajmniej tych w Twoim otoczeniu) nie jest chyba koncepcyjnie czymś bardzo skomplikowanym.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Nie zmienia to faktu, że edukowanie ludzi (przynajmniej tych w Twoim otoczeniu) nie jest chyba koncepcyjnie czymś bardzo skomplikowanym.
hej, Według mnie jest bardzo skomplikowane przyjmując i zakładając , że edukowanie nie polega na suchym informowaniu lecz na przekonywaniu , uświadamianiu ... makuś
|
|
10 na 10 | RadRado (1047 punktów) | Myślę, że zabranianie wszystkich powyższych będzie zbyt powierzchowną próbą rozwiązania problemu całego zła na świecie. Powinno się zabronić wody, to od niej zaczyna się wszystko zaczyna, to cichy zabójca.
|
|
 | 3 na 3 | Appenzeller (3118 punktów) | >Myślę, że zabranianie wszystkich powyższych będzie zbyt powierzchowną próbą rozwiązania problemu całego zła na świecie. Powinno się zabronić wody, to od niej zaczyna się wszystko zaczyna, to cichy zabójca. Zabija, ale i leczy. Trzeba tylko uważać na dawkę. Dwie, trzy krople wody na szklankę spirytusu wyleczy każdą grypę.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 4 na 4 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Powinno być "Śmiertelne fakty o MONOTLENKU DIWODORU" 
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
|  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Powinno być "Śmiertelne fakty o MONOTLENKU DIWODORU" Ot, co  .
Wstydzimy się, że mamy takiego przełożonego, który ośmieszył Nasz Radom przed całą Polską i Kurią Biskupią znajdującą się właśnie w Radomiu. (...) My, policjanci, oczywiście boimy się składać prawdziwe zeznania... (z listu policjantów radomskich)
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Powinno się zabronić wody,
hej, I zabrania się ! W wielu krajach woda pitna jest prywatyzowana i reglamentowana ... W imię wolności gospodarczej !
makuś
|
|
| Morvoren (311 punktów) |
>Likwidacje produkcji papierosów >Likwidacje produkcji alkoholu >Likwidacje przemysłu zbrojeniowego
A co ma piernik do wiatraka?
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> temat jest otwarty i każdy może dodawać swoje osobiste wolności ... !Proszę: carsblog.p(*)szybkich-kierowcow/#more-13449Praktycznie każda ciężarówka ma coś takiego jak ogranicznik prędkości maksymalnej chyba 89 km/h jak dobrze pamiętam zwany też kagańcem. O ile w ciężarówkach takie rozwiązanie nie budzi wątpliwości (osobiście widziałem ciężarówki jadące 140 km/h) to w pojazdach osobowych już może wywołać protesty. Mnie osobiście zawsze zastanawiało dlaczego samochody wyposażane są tak by mogły jechać 200 czy więcej km/h. Praktycznie większość państw ma przepisy bardzo zbliżone pod względem prędkości maksymalnej. A legendarne niemieckie autostrady bez ograniczeń to tez już właściwie historia.
|
|
 | 2 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Mnie osobiście zawsze zastanawiało dlaczego samochody wyposażane są tak by mogły jechać 200 czy więcej km/h.
Odpowiedź in spe inżyniera samochodowego:
Ludzkie ciało nie wyczuwa prędkości a jedynie przyspieszenia. W związku z tym za "sportowe emocje", których oczekuje klient odpowiada przyspieszenie pojazdu. To jest zaś proporcjonalne do mocy (ściślej - stosunku przeniesionej na drogę mocy do masy pojazdu). Stąd silniki są konstruowane ze znacznym zapasem mocy (w myśl "klient-nasz pan"). To raz.
Dwa: moc wyraża się wzorem P = w * M, gdzie w (omega) to prędkość kątowa wału korbowego a M to jego moment obrotowy. Między tymi dwoma istnieje zależność związana ze stosunkiem skoku i średnicy tłoków. Ze względów m.in. tzw. elastyczności oraz parametrów spalania, w nowoczesnych silnikach stosunek ten jest bliski 1:1, czego skutkiem jest pewien dość niezmienny między konstrukcjami przebieg krzywych momentu i mocy w zależnościn od prędkości obrotowych: duża moc w górnym zakresie obrotów, duży moment w średnim.
Gdy pojazd porusza się ze stałą (autostradową) prędkością, silnik musi dostarczać jedynie pewnego, stałego momentu obrotowego, który po przełożeniu całego układu napędowego (drivetrain) oraz dynamicznego promienia kół rDyn daje siłę przeciwstawiającą się oporom ruchu. Pech sprawia, iż silnik spalinowy jest najbardziej ekonomiczny w zakresie obrotów sąsiadującym z maksymalnym momentem obrotowym*, w związku z czym ekonomicznej jeździe sprzyja niskie przełożenie końcowe, które - teoretycznie - w wyższym zakresie obrotów umożliwia bardzo szybką jazdę.
Dochodzi nawet do tego, iż ostatnie przełożenie skrzynki biegów jest niższe od jedności. Jest to wtedy tzw. nadbieg (overdrive) ew. "konfiguracja obniżająca obroty poprzez zwiększenie rozpiętości przełożeń".
>Praktycznie większość państw ma przepisy bardzo zbliżone pod względem prędkości maksymalnej. A legendarne niemieckie autostrady bez ograniczeń to tez już właściwie historia.
Nieprawda, wystarczy wjechać na A2 - bardzo proszę, odcinków bez ograniczeń pod dostatkiem. Poza tym, niektórzy zabierają swoje prywatne samochody na tzw. track-days poza drogi publiczne.
*Uwaga do miłośników eko-drivingu! Nie obniżać maksymalnie obrotów, to humbug! Sprawdzić wykres przebiegu momentu obrotowego silnika i jeździć utrzymując obroty bliskie momentowi maksymalnemu. Będą oszczędności na paliwie a i silnik podziękuje - jest to dla niego optymalny zakres pracy!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Praktycznie większość państw ma przepisy bardzo zbliżone pod względem prędkości maksymalnej. A legendarne niemieckie autostrady bez ograniczeń to tez już właściwie historia. >Nieprawda, wystarczy wjechać na A2 - bardzo proszę, odcinków bez ograniczeń pod dostatkiem. Kierowca, który zna obowiązujące przepisy wie z jaką maksymalną prędkością wolno mu poruszać się po danej drodze. Taki kierowca nie będzie wypisywał bzdur "o braku ograniczeń". Minus!
|
|
| |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Minus za pisanie bzdur. Mieszkam w Niemczech i prowadzę głównie w Niemczech.
Następnym razem zalecam research.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pisząc o A2 nie miałeś na myśli A2 w Polsce, ale A2 w Niemczech? Jeśli tak, to przepraszam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Nie ma za co, nie było urazy.
Tak, miałem na myśli A2 w RFN. Zaraz po wjeździe na A2 z A10 na Dreieck Werder zaczyna się pierwszy odcinek bez ograniczeń. Stoi niebieska, prostokątna tablica z białą liczbą "130", czyli "zalecana prędkość 130 [km/h]". Tam też testowałem swój samochód, rozpędzając go do bajońskich 168 [km/h], gdyż jest stosunkowo "płasko" i nachylenie jezdni nie fałszuje zbytnio wyników.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >>Mnie osobiście zawsze zastanawiało dlaczego samochody wyposażane są tak by mogły jechać 200 czy więcej km/h. >Odpowiedź in spe inżyniera samochodowego: >Ludzkie ciało nie wyczuwa prędkości a jedynie przyspieszenia. W związku z tym za "sportowe emocje", których oczekuje klient odpowiada przyspieszenie pojazdu. To jest zaś proporcjonalne do mocy (ściślej - stosunku przeniesionej na drogę mocy do masy pojazdu). Stąd silniki są konstruowane ze znacznym zapasem mocy (w myśl "klient-nasz pan"). To raz.
Ale to państwo wydaje homologację na coś co już z założenia będzie służyło przekraczaniu przepisów.
Ciężarówki mają po 700 koni mocy ( średnio 500) a ustawia się je na 90km/h. Gdy nie tak dawno ruszyła akcja z foto radarami podniósł się raban że jak tak można. Zamach na wolność? W końcu mandat dostawało się za przekroczenie konkretnych przepisów.
Dzisiejsza technologia bez problemu rozprawiła by się z przekraczaniem prędkości. Ustawienia na dany kraj itd. Tak jak jest to w ciężarówkach kontrolowanych przez GPS.
>Nieprawda, wystarczy wjechać na A2 - bardzo proszę, odcinków bez ograniczeń pod dostatkiem. >Poza tym, niektórzy zabierają swoje prywatne samochody na tzw. track-days poza drogi publiczne.
Owszem ale i tak jest to już blisko połowa i z reguły odcinki są poszatkowane.
|
|
| |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ale to państwo wydaje homologację na coś co już z założenia będzie służyło przekraczaniu przepisów.
Dziwne założenie... Samochód, którym się poruszam osiąga prędkość maksymalną 168 [km/h] i to zarówno na papierze, jak i w praktyce (sprawdzone raz). Teoretycznie służy to łamaniu przepisów w każdym kraju Europejskim poza Niemcami. Niemniej jednak nigdy nie przekraczam prędkości 120 [km/h], mimo że nawet w Polsce dopuszczalne jest 140 [km/h]. Nie robię tego ze względu na hałas, niewspółmierny wzrost spalania oraz stres związany z "grzaniem". Niniejszym runęła teoria o założonym łamaniu przepisów.
>Ciężarówki mają po 700 koni mocy ( średnio 500) a ustawia się je na 90km/h.
Ze względu na drogę hamowania ciężarówki, lub zestawu.
>Gdy nie tak dawno ruszyła akcja z foto radarami podniósł się raban że jak tak można.
Po części rozumiem obie strony - przynajmniej ideologiczne - tego konfliktu. Zgadza się, przepisów należy przestrzegać. Nigdy nie przekroczyłbym prędkości w obrębie osiedla, przy szkole, szpitalu, domu starców, na niebezpiecznym odcinku drogi. W Polsce jednak gross ograniczeń jest bez sensu. Pisałem już o tym: jak w Niemczech stoi ograniczenie do 40-tu poza obszarem zabudowanym, znaczy to, że przy 50-ciu się zabije. W Polsce: że za węgłem stoi radar (vel: gminna maszynka do trzepania pieniędzy) a realne niebezpieczeństwo nie istnieje!
I tak kierowcy płacą już mnogość podatków: akcyzy, opłaty paliwowe, podatki drogowe, VAT we wszystkich materiałach eksploatacyjnych... A tu jeszcze dodatkowe "Janosikowe": zbójecki haracz zza krzaka. Rozumiem złość.
>Dzisiejsza technologia bez problemu rozprawiła by się z przekraczaniem prędkości. Ustawienia na dany kraj itd. Tak jak jest to w ciężarówkach kontrolowanych przez GPS.
Zgadza się. Z drugiej strony - nawet jeżeli tych przepisów nie łamię (vide: "moje" 120 [km/h]) to czy chciałbym mieć na pokładzie "Big Brothera"?...
>Owszem ale i tak jest to już blisko połowa i z reguły odcinki są poszatkowane.
Nie jest aż tak źle. Żeby się okazjonalnie przelecieć 320 [km/h] wystarczy w zupełności. Testowaliśmy raz z kolegą T 124 E 36 AMG, licznik "zamknęliśmy" a GPS pokazał vmax 318 [km/h]. Prawo nie zostało przy tym złamane.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Ale to państwo wydaje homologację na coś co już z założenia będzie służyło przekraczaniu przepisów.> Dziwne założenie... Samochód, którym się poruszam osiąga prędkość maksymalną 168 [km/h] i to zarówno na papierze, jak i w praktyce (sprawdzone raz). Teoretycznie służy to łamaniu przepisów w każdym kraju Europejskim poza Niemcami. Niemniej jednak nigdy nie przekraczam prędkości 120 [km/h], mimo że nawet w Polsce dopuszczalne jest 140 [km/h]. Nie robię tego ze względu na hałas, niewspółmierny wzrost spalania oraz stres związany z "grzaniem". Niniejszym runęła teoria o założonym łamaniu przepisów.Nie sądzę. Każdy szanujący się samochód ma dziś licznik wyskalowany ponad 200 km/h Pytam się po co na co? Czyżby sugerował ze można zrobić coś z samochodem? > >Ciężarówki mają po 700 koni mocy ( średnio 500) a ustawia się je na 90km/h.> Ze względu na drogę hamowania ciężarówki, lub zestawu.Zaufanie do zawodowego kierowcy mniejsze niż do kogoś kto dopiero odebrał prawo jazdy i może spokojnie jechać 450 konnym Audi? > >Dzisiejsza technologia bez problemu rozprawiła by się z przekraczaniem prędkości. Ustawienia na dany kraj itd. Tak jak jest to w ciężarówkach kontrolowanych przez GPS.> Zgadza się. Z drugiej strony - nawet jeżeli tych przepisów nie łamię (vide: "moje" 120 [km/h]) to czy chciałbym mieć na pokładzie "Big Brothera"?...To jeszcze raz: motoryzacj(*)predkosci-w-autach,1947514,415To wszystko w kwestii ograniczeń wolności.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Nie sądzę. Każdy szanujący się samochód ma dziś licznik wyskalowany ponad 200 km/h >Pytam się po co na co? Czyżby sugerował ze można zrobić coś z samochodem?
Ze względów oszczędności. Brzmi absurdalnie, zdaję sobie z tego sprawę, więc wyjaśnię: w palecie wersji silnikowych praktycznie każdego modelu znajduje się wersja "usportowiona". Rozumując logicznie, jej prędkościomierz wyskalowany musi być wyżej. Celem unifikacji podzespołów i obniżenia kosztów produkcji, wysoko wyskalowany podzespół wskaźników stosowany jest we wszystkich wersjach wyposażenia. "Mój" prędkościomierz także jest absurdalnie wysoko wyskalowany (240).
Porażająco wysoka liczba podzespołów współczesnego samochodu jest współdzielona. Można generalnie przyjąć, iż samochód składa się z platformy technologicznej i "nakładki" (design, panele poszycia, wyposażenie wnętrza). W klasie kompaktów ze stajni VAG rozkład wygląda następująco:
- VW Golf 44% platofrmy, 56% "nakładki"; - Skoda Octavia 63,4% platformy, 36,6% "nakładki"; - Audi A3 60,4% platformy, 39,6% "nakładki"; - Seat S5 64,2% platformy, 35,8% "nakładki"
[Dane za: Ekonomiczne konstruowanie: zarządzanie kosztami w zintegrowanym rozwoju produktu Ehrlenspiel et al 2003]
>Zaufanie do zawodowego kierowcy mniejsze niż do kogoś kto dopiero odebrał prawo jazdy i może spokojnie jechać 450 konnym Audi?
Generalnie na drodze zaufania nie mam do nikogo. Jest to nawet ujęte w przepisach KRD jako "zasada ograniczonego zaufania". Nie oznacza to jednak, iż popieram odgórne traktowanie ludzi jako idiotów.
>To jeszcze raz: >http://motoryzacja(...) To wszystko w kwestii ograniczeń wolności.
To jeszcze raz: nie poprę instalowania na pokładzie żadnego urządzenia, które za niewielkimi przeróbkami może zostać wykorzystane do inwigilacji.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>Nie sądzę. Każdy szanujący się samochód ma dziś licznik wyskalowany ponad 200 km/h >>Pytam się po co na co? Czyżby sugerował ze można zrobić coś z samochodem? >Ze względów oszczędności. Brzmi absurdalnie, zdaję sobie z tego sprawę, więc wyjaśnię: w palecie wersji silnikowych praktycznie każdego modelu znajduje się wersja "usportowiona". Rozumując logicznie, jej prędkościomierz wyskalowany musi być wyżej. Celem unifikacji podzespołów i obniżenia kosztów produkcji, wysoko wyskalowany podzespół wskaźników stosowany jest we wszystkich wersjach wyposażenia. "Mój" prędkościomierz także jest absurdalnie wysoko wyskalowany (240).
Ja to rozumiem, tylko co to zmienia w kwestii budowy pojazdów pod kątem dopasowania ich do przepisów ruchu drogowego?
>>To jeszcze raz: >>http://motoryzacja(...) To wszystko w kwestii ograniczeń wolności. >To jeszcze raz: nie poprę instalowania na pokładzie żadnego urządzenia, które za niewielkimi przeróbkami może zostać wykorzystane do inwigilacji.
Okej to rozumiem. To co piszę to tylko mały przykład tego jak wolnymi krokami zabierana jest wolność. Jest tylko mały problem. Dla jednych jest problem dla innych nie. To powoduje że dużo łatwiej jest ograniczać. To coś jak ze strajkami w latach 80'. Wówczas stawał cały zakład 20 tyś-30 tyś ludzi. Dziś rozczłonkowane społeczeństwo rzadko identyfikuje się z czymkolwiek. Choć przykład ACTA pokazał że nie jest tak źle. Niestety ludzi można podejść z różnych stron. Wówczas wszelkie protesty o inwigilacji stają się śmieszne bo już od dawna na wszelkie sposoby są pobierane informacje o nich.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ja to rozumiem, tylko co to zmienia w kwestii budowy pojazdów pod kątem dopasowania ich do przepisów ruchu drogowego?
Pojazdy są dostosowane do przepisów ruchu drogowego: posiadają dwuobwodowy układ hamulcowy, odpowiednie światła, lusterka...
W kwestii maksymalnej prędkości dopasowany musi być użytkownik. Choćby dlatego, żeby ten, kto chce mógł pojechać na tor na track-days. Nie zgodzę się na odbieranie wolności w imię zakładania, że obywatel jest debilem ew. maniakalnym przestępcą.
O ile jeszcze rozumiem "kagańce" w samochodach ciężarowych, gdyż nie są prywatnym środkiem transportu tylko środkiem zarobkowym, w związku z czym trudno mówić o ograniczaniu osobistej wolności, o tyle ograniczników w samochodach osobowych nie poprę za żadne skarby.
>Okej to rozumiem. To co piszę to tylko mały przykład tego jak wolnymi krokami zabierana jest wolność. Jest tylko mały problem.
Nie jest to mały problem. Inwigilowanie tego, gdzie jeżdżę jest łamaniem granic mojej prywatności - przecież ponoć jest wolność poruszania się?
>Wówczas wszelkie protesty o inwigilacji stają się śmieszne bo już od dawna na wszelkie sposoby są pobierane informacje o nich.
Dlatego nie zgadzam się na kolejne.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > Nie jest to mały problem. Inwigilowanie tego, gdzie jeżdżę jest łamaniem granic mojej prywatności - przecież ponoć jest wolność poruszania się?Służba celna rozłoży Ci samochód na parkingu jeśli tylko uzna że masz nadmiarowe papierosy. > >Wówczas wszelkie protesty o inwigilacji stają się śmieszne bo już od dawna na wszelkie sposoby są pobierane informacje o nich.> Dlatego nie zgadzam się na kolejne.Jak to, to wszystko dla polepszenia bezpieczeństwa na drodze. Twojego i innych. O, tu małe co nie co. www.autokr(*)chnologia-w-samochodach_a17262Ludzie obawiają się dużych zmian. Małe są rozproszone, w pędzie życia prawie niedostrzegalne a przyjazny marketing sprawia że wręcz popieramy te zmiany. Dopiero po czasie dostrzegamy że dawniej to było inaczej. > W kwestii maksymalnej prędkości dopasowany musi być użytkownik. Choćby dlatego, żeby ten, kto chce mógł pojechać na tor na track-days.Serio? Bo chyba to że ma takie możliwości powoduje że "olewa" tor zamknięty na rzecz ruchu ulicznego. Trochę statystyki: www.krbrd.gov.pl/predkosc.htm> Nie zgodzę się na odbieranie wolności w imię zakładania, że obywatel jest debilem ew. maniakalnym przestępcą.Ja też, tylko że to już jest poza nami. Bo to nie będzie nazywało się "zabieramy wam wolność" a zintegrowany system zarządzania.......wpisać co tam kto wymyśli.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > Służba celna rozłoży Ci samochód na parkingu jeśli tylko uzna że masz nadmiarowe papierosy.Wiem. Czekałem już 2 godziny na psy tropiące, gdyż z racji młodego wieku podejrzany byłem o przemyt narkotyków. > O, tu małe co nie co.> www.autokrata.pl(...)Serio? "Krata"? Beznadziejna strona, pełna błędów merytorycznych. Jeśli gdziekolwiek jeszcze zobaczę wytłumaczenie akronimu DSG jako Double Shift Gearbox, to dostanę chyba pomieszania zmysłów. Doppelschaltgetriebe!W zamian polecam: www.sae.org/mags/aei/> Serio? Bo chyba to że ma takie możliwości powoduje że "olewa" tor zamknięty na rzecz ruchu ulicznego. Trochę statystyki:> www.krbrd.gov.pl/predkosc.htmAch, w nosie mam ich statystyki, okraszone obrazową "trupią czaszką"! W Niemczech jeździ się generalnie szybciej a wypadków jest znacznie mniej. Drogi - to raz! Dwa, jeśli chodzi o ofiary wśród rowerzystów i pieszych: niech w końcu przestaną chodzić narąbani, jak nosorożce, w maskujących czarno-szaro-brązowych kufajkach. Na trzeźwo i z odblaskiem przynajmniej, to samo dla rowerzystów i furmanek! Szanuję pieszych i rowerzystów - przepuszczam na przejściach, pokazuję ręką "wolną drogę", uśmiecham się. Pilnuje, by nie oblać fontanną wody. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mają wokół siebie strefy zgniotu - prawo jazdy na motor nauczyło mnie tego uczucia. Ale jakaś świadomość wśród nich powinna zaistnieć - skorą chcą być przez ogół dostrzeżeni, jako pełnoprawni użytkownicy ruchu, niech uczestniczą w nim z rozsądkiem i na równych prawach. Ja już miałem w Polsce dwie próby samobójcze przez rzucenie się szczupakiem pod mój samochód. Ledwo wyminąłem za pierwszym razem, za drugim byłem już psychicznie przygotowany skoro tylko dostrzegłem podobne symptomy z daleka. I co? Zabiłbym i odpowiedziałbym przed sądem jak za niewinne dziecko, czy niczego nie spodziewającego się, rozsądnego człowieka? Nie tylko kierowca odpowiada za wszystko!!!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Ja już miałem w Polsce dwie próby samobójcze przez rzucenie się szczupakiem pod mój samochód. ... Trochę wyrozumiałości, gdzieś się muszą rzucać. Lepiej żeby blokowali tory kolejowe? Sama czasem "łakomie" patrzę na szybko jadący samochód, zwłaszcza ciężarowy ...
|
|
| | | | | | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Trochę wyrozumiałości, gdzieś się muszą rzucać. Lepiej żeby blokowali tory kolejowe?
Nie, nie lepiej: mój dziadek był maszynistą i poświadczył, że każdy z nich ma dożywotnią traumę. Poza tym stwierdzeniem nie chciał powiedzieć nic więcej.
>Sama czasem "łakomie" patrzę na szybko jadący samochód, zwłaszcza ciężarowy ...
A ja mam apel do wszystkich in spe samobójców: chcesz ze sobą skończyć - idź się powieś a nie rujnuj życia komuś, kto jest z niego zadowolony...
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Hej Makuś. Nie sądzę, by zakazywanie czegoś przyniosło wymierny skutek. Jak praktyka pokazuje, to, co zakazane, jest kuszące (tak, wiem, czym to zajeżdża) - jest tajemnicze, nieznane, i chociażby dlatego chce się pokątnie tego spróbować. Poza tym, jak pokazuje historia, zarówno ta dalsza, ta bliższa, jak i obecne czasy, oficjalny zakaz nie wywołuje spadku użycia danego środka, a jego przenosiny w szarą strefę, ze wszystkimi tego konsekwencjami, m. in. znaczącym wzrostem przestępczości, rozwojem przestępczości zorganizowanej, wzrostem patologii społecznych i w efekcie skutkiem odwrotnym do zamierzonego - spadkiem komfortu życia populacji. Tutaj jest podobnie jak np. z przestępczością. Podobnie jak chęć zakazywania wszystkiego, co może potencjalnie zaszkodzić człowiekowi, tak też reakcją na przestępczość jest zaostrzanie kar. A reakcją powinno być dążenie do wyeliminowania czynników wywołujących tą przestępczość, praca u podstaw. I tak samo to się ma z tymi fragmentami życia, jakie ty wymieniłeś. Zamiast zakazywać czegoś, to należy tak działać, by wyeliminować przyczyny sięgania przez ludzi chociażby po alkohol. Zamiast zakazywać produkcji alkoholu i zmuszać biednych alkoholików po sięganie po księżycówki, które (nie uwłaczając czci prawdziwemu, porządnemu bimbrowi) często wykończą ich jeszcze szybciej, niż produkowany fabrycznie alkohol, należy chociażby dochody ze sprzedaży alkoholu (pamiętać należy, że większość "Polmosów", chociaż to spółki akcyjne, to i tak ich akcje są własnością Skarbu Państwa) powinny w przeważającej mierze być przeznaczane na walkę z alkoholizmem. Zamiast przyznawać premie prezesom czy kupować nowe laptopy albo tablety klepiącym straszną biedę posłom, pieniądze państwa należałoby przeznaczać właśnie na takie cele. Skoro państwo siedzi już w gospodarce, to niech pełni rolę darczyńcy, a nie kolejnej korporacji starającej się wyciągnąć kasę z pracującego człowieka. Podobnie jest z papierosami. Należałoby np. pomyśleć nad tym, by papierosy nie były dostępne fizycznie w pobliżu szkół, a ich opakowania poza firmami nie różniły się między sobą i by nie kusiły najmłodszych piękną otoczką śmierci. Zakazać, to należałoby na początku tak kuriozalnych sytuacji, gdy sponsorem wydarzenia sportowego, z założenia mającego propagować zdrowie, kulturę fizyczną i sprawność, jest coca-cola, mcdonald's czy carlsberg. Nie należy uderzać w obywatela, jeśli już, to należy utrudnić reklamę szkodliwych środków. A zielonogórskie wina wręcz należy promować. I jeśli wyeliminuje się przyczyny społeczne chociażby większej podatności na alkoholizm, to kieliszek(ki)wódki od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzą. A jeśli idzie o zakazy w konsumpcji, to prędzej zakazałbym stosowania takich substancji jak karagen, syrop glukozowo-fruktozowy czy chociażby BPA (to dopiero kuriozum, zakazany w dziecięcych butelkach, gdzie indziej dozwolony), które są o wiele cichszymi, ale ośmielam się stwierdzić, że niekiedy równie groźnymi substancjami. Na pewną niosą mniej pożytku niż chociażby zakazana marichuana, która jak wiadomo w wielu schorzeniach pomaga, a w przeciwieństwie do chociażby azotanów, przekształcających się w grillowanych pseudokiełbaskach w kancerogenne nitrozoaminy, legalnie stosowana nie jest, a młodzież jest posyłana do paki, bo przecież trzeba karać. A co do przemysłu zbrojeniowego, to zgadzam się co do tego, że istnienie korporacji produkujących broń jest czymś złym. Ale równie złe jest to, że chęć zysku kieruje ludźmi w takich sferach, jak zdrowie czy rolnictwo, a to jest cecha ogólna realnie dzisiaj powszechnego systemu korporacjonizmu. Zgadzam się, że wojny są ogromnym ciężarem dla świata, ale zarobek przeds. zbrojeniowych nie jest jedynym powodem, problem jest o wiele bardziej złożony, i tak jest od pokoleń, bo przecież w krucjatach szło o ziemie w Lewancie, a w Afganistanie idzie o opium. Problemem jest skoncentrowanie gospodarki na zysku zamiast na rozwoju jako takim. I to przyczyny należałoby zmienić, a przyznać należy, że jest to praca tytaniczna. I łatwo jest się domyśleć, że jeśli dzisiaj jakiś przywódca państwowy ośmieliłby się domagać zlikwidowania światowego przemysłu zbrojeniowego i skupieniu się na ważniejszych sprawach, niż obrona przez atak jedynie słusznych państw czy jedynie słusznych religii, to niebawem świat obiegłaby wiadomość, że oto zmarł na zawał po zjedzeniu pomidorówki albo np. dokonał jakiegoś zamachu i trzeba interweniować, by go wyeliminować. I dlatego tutaj rozwiązaniem najlepszym chyba jest też zmiana myślenia zwykłych mas, a te jak widać słowa "bóg", "ojczyzna" i "patriotyzm" mają niejako naklejone na usta i rozszerzają te pojęcia na ogromną skalę. To tyle z przemyśleń, a dorzucając trzy grosze do dyskusji o rosyjskich wódkach - bezapelacyjnie polecam Bieługę.
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Bardzo dziękuje za tą poważną , zaangażowaną i przemyślaną odpowiedź ! Gdybym mógł dałbym ci nie jeden ale 10 plusów ! pozdrawiam cię bardzo serdecznie makuś
|
|
|  | chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Heh nie ma sprawy. To takie tylko "przemyślenia" z nadmiaru wolnego czasu.
|
|
Jadwiga Nos (40 punktów) (zablokowany) | >Likwidacje produkcji papierosów >Likwidacje produkcji alkoholu >Likwidacje przemysłu zbrojeniowego...
>Nie chcę tutaj rozważać problemów nielegalnej produkcji , szarej strefy i tak dalej Co to znaczy "likwidacja produkcji" i "likwidacja przemysłu"? Produkcja alkoholu i papierosów oraz przemysł zbrojeniowy są faktem, chcesz "zlikwidować fakty"?
Zdołasz mi odpowiedzieć "nie rozważając nielegalnej produkcji, szarej strefy i tak dalej"?
|
|
 | | Borys Swoboda (1408 punktów) | Najbardziej ciekawi mnie to, jak chce zlikwidować przemysł zbrojeniowy. Chce poprosić, by nikt broni nie produkował, a może zwyzywać tych, co ją produkują, i liczyć, że to poskutkuje? 
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
|  | Jadwiga Nos (40 punktów) (zablokowany) | > Najbardziej ciekawi mnie to, jak chce zlikwidować przemysł zbrojeniowy. Chce poprosić, by nikt broni nie produkował, a może zwyzywać tych, co ją produkują, i liczyć, że to poskutkuje?>  Po namyśle muszę przyznać, że skoro wątek ten umieszczono w dziale "Filozofia i światopogląd", to jego autor nie musiał ograniczać się realiami, a na wszystkie nasze wątpliwości odpowiedzią jest "Utopia".
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Po namyśle muszę przyznać, że skoro wątek ten umieszczono w dziale "Filozofia i światopogląd", to jego autor nie musiał ograniczać się realiami, a na wszystkie nasze wątpliwości odpowiedzią jest "Utopia".
hej, Powiem tak ... Realia nie są ustalone raz na zawsze , zmieniają się Całkowita zgoda i akceptacja realiów to chyba coś w rodzaju apatii , bierność ... Przez tysiące lat posiadanie i handel niewolnikami było czymś tak normalnym , że ludzie , którzy mieli co do tego ohydnego procederu wątpliwości nazywani byli ... no jak ? A jak wygląda historia prawa wyborczego dla kobiet ? Kobiety , które o te prawa walczyły były nazywane jak ?
Ja zapytałem o to czy producent ma prawo do produkowania wszystkiego na co znajdzie nabywców i sprzedawać to bez jakichkolwiek ograniczeń ? Zapytałem też o to czy konsument ma prawo do konsumowania wszystkiego ? Może to i durne pytania ale mnie osobiście inspirują one do głębokiego namysłu .
I rzeczywiście nie wiem czyją i jaką wolność owe ograniczenia miałyby dotyczyć .
Wolność gospodarcza nie powinna polegać na tym aby .... Masz jakieś pomysły ?
pozdrawiam makuś
|
|
| | |  | 1 na 1 Jadwiga Nos (40 punktów) (zablokowany) | >Wolność gospodarcza nie powinna polegać na tym aby .... >Masz jakieś pomysły ? Wolność nie powinna polegać na tym, że się szuka dla niej ograniczeń.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wolność nie powinna polegać na tym, że się szuka dla niej ograniczeń. Wolność bez ograniczeń to anarchia i prawo dżungli. Chociaż tak generalnie mówiąc jednym ograniczeniem powinna być wolność innego człowieka. Czyń co chcesz byleś nie szkodził innym.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 Jadwiga Nos (40 punktów) (zablokowany) | >>Wolność nie powinna polegać na tym, że się szuka dla niej ograniczeń. >Wolność bez ograniczeń to anarchia i prawo dżungli. Sugerujesz, że postuluję wolność bez ograniczeń?
>Czyń co chcesz byleś nie szkodził innym. Makusiowi szkodzi, że ktoś komuś wódkę sprzedaje.
|
|
| | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Sugerujesz, że postuluję wolność bez ograniczeń? Niekoniecznie. Ale według mnie jedną z najważniejszych rzeczy dotyczących wolności jest umiejętność jej ograniczania. >Makusiowi szkodzi, że ktoś komuś wódkę sprzedaje. Jego sprawa. Różnym ludziom, różne rzeczy przeszkadzają.
|
|
| | | | | | |  | Jadwiga Nos (40 punktów) (zablokowany) | > jedną z najważniejszych rzeczy dotyczących wolności jest umiejętność jej ograniczania."Jednym z najważniejszych odcieni bieli jest czerń..."  > Jego sprawa.Ta "jego sprawa" stanowi clou wątku, więc pytanie po co w nim piszesz.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > "Jednym z najważniejszych odcieni bieli jest czerń..."  Jakże trafna emotka. Spróbuj więc teraz nie ograniczać swojej wolności, przez tydzień choćby. Później zaś napisz w którym więzieniu siedzisz  > Ta "jego sprawa" stanowi clou wątku, więc pytanie po co w nim piszesz.Bo mam na to ochotę.
|
|
| | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >>Czyń co chcesz byleś nie szkodził innym.
hej, To zdanie ma przecież swoje konsekwencje a przynajmniej powinno mieć !
>Makusiowi szkodzi, że ktoś komuś wódkę sprzedaje.
I po co tak spłycać ? Ten kto sprzedaje wódke alkoholikom , którzy po pijaku biją żony i dzieci , zabijają w wypadkach ludzi , gwałcą i tak dalej ... w jakimś wymiarze szkodzi innym ... Czy w imię jakiejś zupełnie absurdalnie pojętej wolności jest tutaj czego bronić ? Bronić takich wolności to tak jakby bronić prawa alkoholika do tego aby po pijaku zgwałcić córke i zabić żone ... Ten problem dotyczy milionów ludzi i w żaden sposób tego nie zamącisz pisząc , że makusiowi szkodzi , że ktoś komuś wódke sprzedaje !
To nie jest : ktoś/komuś - to są zawsze konkretne osoby
Nie mówiąc już o handlu bronią ...
Podaż bardzo często stwarza popyt ... proponuję zastanowić się nad tym faktem
A tak nawiasem : Dlaczego sprzedawać pigułki wczesnoporonne na receptę ? Przecież ciebie to nie dotyczy ... więc problemu nie ma !
A antybiotyki ? Po co recepta ? Każdy kupuje co chce i ile chce ... o ile ma pieniędze ... Ten , który nie ma - umiera ... Tego chce święta natura i neoliberalizm
pozdrawiam serdecznie makuś
|
|
| | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ten kto sprzedaje wódke alkoholikom , którzy po pijaku biją żony i dzieci , zabijają w wypadkach ludzi , gwałcą i tak dalej ... w jakimś wymiarze szkodzi innym ... Przynajmniej teoretycznie nietrzeźwym się nie sprzedaje, a alkoholik ma szansę częściej być nietrzeźwy niż nie, więc na sprzedaż się nie załapuje. Samego alkoholizmu jednak do czasu przynajmniej nie widać, jak więc sprzedawca miałby to weryfikować i na jakiej podstawie odmawiać? >Czy w imię jakiejś zupełnie absurdalnie pojętej wolności jest tutaj czego bronić ? >Bronić takich wolności to tak jakby bronić prawa alkoholika do tego aby po pijaku zgwałcić córke i zabić żone ... To już reductio ad absurdum. >To nie jest : ktoś/komuś - to są zawsze konkretne osoby Owszem i mają one prawo dysponować swoim życiem. >A tak nawiasem : Dlaczego sprzedawać pigułki wczesnoporonne na receptę ? Też mnie to ciekawi. >Przecież ciebie to nie dotyczy ... więc problemu nie ma ! Owszem. Nie moja wpadka, nie moja sprawa. >A antybiotyki ? Po co recepta ? Każdy kupuje co chce i ile chce ... o ile ma pieniędze ... >Ten , który nie ma - umiera ... I znowu podobnie jak wyżej reductio ad absurdum. Recepty na leki to całkiem dobry pomysł, choć nie miałbym nic przeciwko aby chętni kupowali leki bez nich. >Tego chce święta natura i neoliberalizm Ani się nie zająknąłem o naturze, czy świętej naturze, nie mówiąc już o neoliberalizmie, szczególnie tak specyficznie pojmowanym.
|
|
-1 na 1 | Koszatniczka (15 punktów) | >hej, >Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny - z różnych względów ) >Likwidacje produkcji papierosów >Likwidacje produkcji alkoholu >Likwidacje przemysłu zbrojeniowego >Nie chcę tutaj rozważać problemów nielegalnej produkcji , szarej strefy i tak dalej lecz wyłącznie >wolności do produkcji i konsumpcji . >Czy rzeczywiście nasza wolność ucierpi jeżeli nie będziemy produkować i konsumować papierosów , >wódki i rakiet średniego zasięgu ? >Czy bronienie takich wolności nie jest chore i destrukcyjne ... >Mam prawo do tego aby palić dwie paczki fajek dziennie , wypijać litr wódy i sprzedawać broń >chemiczną krajom , które z niej rzeczywiście korzystają ??? >Czy prawo pozwalające na to jest jeszcze prawem i realizacją wolnościowych postulatów humanistów i >racjonalistów ... ? >pozdrawiam >makuś >temat jest otwarty i każdy może dodawać swoje osobiste wolności ... !
To nie ma sensu. Dlaczego akurat to? Bo ja bym wolała przymusową sterylizację dla narodowców i osób religijnych. Czy to odbieranie wolności? W końcu przecież rozmnażanie się nie jest potrzebne do życia... a najlepiej 97% mężczyzn wsadzić do wyodrębnionych terenów i niech są z dala od normalnych ludzi. Tam mogą mieć swoją wolność i mogą robić co chcą, ale gwałcić, maltretować, bić, oszukiwać i zabijać ludzi już nie będą. Wyborny pomysł.
|
|
| bohandas (842 punktów) | > Mam taki bardzo kontrowersyjny pomysł ( oczywiście kompletnie utopijny - z różnych względów)> Likwidacje produkcji papierosów> Likwidacje produkcji alkoholu> Likwidacje przemysłu zbrojeniowego...Problem nie leży w alkoholu, papierosach czy przemyśle zbrojeniowym tylko w ludziach. Jesteśmy paskudnym gatunkiem, który całą swoja historią pokazuje, że lubujemy się niszczeniu własnego środowika, zabijaniu zwierząt i siebie nawzajem. Ktoś eufemistycznie powiedział, że "człowiek to nie jest piękne zwierzę" i to doskonale oddaje "charakter ludzkości". Agent Smith miał rację.
|
|
-2 na 2 | Pedro_Fredro (-1 punktów) | >temat jest otwarty i każdy może dodawać swoje osobiste wolności ... !
Lewicowiec mówi o wolności? Czy to nie wy kreujecie państwo opiekuńcze?
Każdy przeciętny człowieczyna ma prawo do wódki, fajek i innych rzeczy, w końcu ateizm to kult ciała.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|