Powiesiła się w szopie - tragedia. Wpadł pod pociąg - tragedia. Zawalił się chodnik w kopalni - tragedia. Tsunami pozbawiło życia setki tysięcy ludzi - tragedia. Samolot we mgle nie trafia w smoleńskie lotnisko - tragedia (ktoś w splątaniu nazwał ją tragiczną tragedią). Dla jednego z kandydatów na prezydenta całe to zdarzenie zalatuje polską, pozbawioną sensu ułańską fantazją: wiadomosci.onet.pl/2154650,11,item.htmlTak więc mielibyśmy tragedie z sensem i bez sensu? Które są z, a które bez? Kiedy śmierć nabiera tragicznego wymiaru? Umiera matka. Cierpię, ale nie nazwę tego tragedią. Czy tragiczność śmierci to tylko jakiś zbędny, retoryczny ozdobnik, czy faktycznie tragizm niektórych śmierci jet dla niej immanentny jak tragiczny los bohaterów antycznych tragedii? __________________________________________________________ Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |