Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak bardzo śmierć zmienia ludzi... tych żyjących.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-04-2010 22:18lord_sumo (173 punktów)Jak bardzo śmierć zmienia ludzi... tych żyjących.
Ocena 17 na 17
Pan Miecio jest żulem. Mieszka na moim osiedlu. Większość swego trzeźwego życia spędził kombinując jak się nawalić. Czasami coś ukradnie i sprzeda, czasem uda mu się coś wyżebrać. Generalnie pan Miecio egzystuje na marginesie społeczeństwa i nikt znajomością z min się raczej nie chwali. Jeśli jednak jutro zdarzy mu się umrzeć w katastrofie lotniczej zostanie on zapamiętany jako człowiek niemal święty.
To co się dzieje ciężko mi zaklasyfikować. Nie jestem już pewien czy to masowa histeria, rozpacz, hybryda powyższych czy może nowa moda. Jedno tylko staje się dla mnie jaśniejsze z każdą chwilą - zjawisko jakie obecnie możemy obserwować, ma wyraźny wpływ na zdolność do oceny faktów... bardzo negatywny wpływ.
O zmarłych nie mówi się źle - zgoda, rozumiem jakie przesłanki kierują ludźmi przyjmującymi tę zasadę. Ale znacznie wyżej w moim etosie stoi zasada, zgodnie z którą nie powinno się kłamać. Synteza tych zasad jest dla mnie jasna - jeśli mam do powiedzenia o zmarłym coś złego, to powinienem to przemilczeć. Niemniej jednak przemilczenie jakiegoś faktu nie wymaga takiej gimnastyki intelektualnej jaką obserwuję w mediach. Ludzie, którzy niejednokrotnie (nierzadko słusznie) zaciekle krytykowali zachowania i postawy pewnych, niedawno zmarłych osób, dziś gotowi są wygłaszać peany na ich cześć. Nie byłoby w tym może nic złego (poza hipokryzją) gdyby nie fakt, że najczęściej przeczą własnym słowom. Jeśli jakąś osobę (oczywiście publiczną) za jej życia uważałem za zagrożenie dla demokracji, jeśli uważałem, że nieudolnie, ze szkodą dla społeczeństwa piastuje swój urząd, to wyrazem współczucia dla jej bliskich, może nawet oddaniem czci jej pamięci, będzie powstrzymanie się od głoszenia mojej oceny, nie zaś nazywanie tej osoby mężem stanu. Takie powstrzymanie się od wygłaszania sądu też nie powinno być bezterminowe. Mówimy wszak o osobach publicznych, które dobrowolnie, podejmując się pewnych ról zgodziły się na ocenę swojej działalności. Działalność ta nie była ich prywatną sprawą - dotyczyła nas wszystkich, i była podejmowana w naszym imieniu - mamy prawo (jeśli nie obowiązek) oceniać ją zgodnie z własnym sumieniem, nie biorąc zupełnie pod uwagę tragicznego losu jaki spotkał decydentów.
Tymczasem obserwuje się zdumiewające zjawisko - tragedia i żal jaki ona wywołała sprawia, że zmianie (przynajmniej w pamięci wielu z nas) ulegają oceny, pewnych obiektywnie zaistniałych faktów. Mało tego zdarza się, że te zmiany same się napędzają. Zdaje się, że od ofiar tragedii bije, w związku z ich na nowo ocenionymi dokonaniami, tak wielki majestat, że rzuca zupełnie nowe światło nawet na okoliczności tragedii. Słyszy się na przykład, że zginęli śmiercią bohaterską. Jeśli się temu przyjrzeć na chłodno okazuje się, że ich śmierć była równie bohaterska jak ofiar trzęsienia ziemi na Haiti - była po prostu dziełem nieszczęśliwego przypadku (niezależnie od tego czy samolot rozbił się na skutek awarii czy błędu człowieka po którejkolwiek ze stron).
Chciałem w tym miejscu jasno powiedzieć, że ostatnie wyczyny niektórych polityków oraz dziennikarzy (również tych, z którymi na co dzień się w jakimś stopniu zgadzam) pozostawiają we mnie niesmak. Rozumiem, że notowania są w obu zawodach bardzo ważne i opłaca się robić to czego oczekuje większość, ale płakanie na pokaz jest równie niesmaczne i nieprofesjonalne co zmiana poglądów o 180 stopni, tak aby pasowały do aktualnych oczekiwań większości. Czasami lepiej głośno i demonstracyjnie o czymś pomilczeć, niż dezorientować odbiorców swoich komunikatów. W całym tym chaosie, gdy nie wiadomo jakie kto ma poglądy, jeden tylko Jeży Urban prezentuje się jako stały punkt odniesienia i jest to z jego strony, w dziwny sposób, szlachetne.
Nie twierdzę rzecz jasna, że śmierć pasażerów prezydenckiego tupolewa to nie tragedia. Śmierć każdego człowieka, a zwłaszcza przedwczesna i gwałtowna, to rzecz straszna. Sam fakt, że życie ludzkie jest czymś bezcennym jest już wystarczający, aby stratę życia za tragedię uznać. Niemniej jednak zdaje mi się, że nie skłamię jeśli powiem, że to jak umieramy nie ma wpływu na to jak żyliśmy. Wpływu nie powinno mieć to też na ocenę naszych dokonań. Mogę współczuć schorowanemu starcowi, że umiera w cierpieniach, otoczony przez ludzi, których boi się tak bardzo jak oni jego, ludzi, którzy nie mają nawet odwagi sprawdzić czy już nie żyje. Straszna to śmierć, ale nie ma wpływu na to co myślę o dokonaniach Stalina - jednego z największych zbrodniarzy XX wieku. Wybaczcie proszę to jaskrawe porównanie, nie miałem zamiaru przyrównywać tu nikogo z ostatnio zabitych do Stalina. Jest to jedynie dobra ilustracja do problemu, na który chcę zwrócić uwagę - dzieło życia można (i powinno się) oceniać na chłodno, a tragiczna śmierć danej osoby nie sprzyja zachowaniu obiektywności osądu.
Wy, którzy dalej jeszcze pogrążeni jesteście w żalu wybaczcie, że tak wcześnie zwracam się do was z tym apelem, ale zanim powiecie o zmarłych, że to najwięksi z wielkich w każdej dziedzinie, której się imali, poczekajcie aż ostygną popioły po katastrofie, a wasze oczy nie będą napełniać się łzami na każde wspomnienie ich imion. Mówimy bowiem o osobach publicznych, a tu nie można liczyć, że wszczęcie dyskusji na temat oceny ich działalności zaowocuje zgodnym głosem pochwały. Jeśli oceniać tę działalność zaczynacie będąc przepełnieni bólem i rozpaczom zachowujecie się nie fair w stosunku do tych, którzy z waszą oceną się nie zgadzają, a chcą przyczyniać się do waszych cierpień.
Dla mnie jedno jest pewne - w katastrofie pod Smoleńskiem zginęli ludzie bardzo różni. Jednych szanowałem innych nie, o jeszcze innych nie wiem nic - zaistnieli dla mnie dopiero jako ofiary tej katastrofy. Dopóki jednak emocje nieco nie opadną (za taki termin oficjalnie przyjmuję zakończenie żałoby narodowej), o ofiarach katastrofy wypada mi mówić tylko w jeden sposób.
Niech im ziemia lekką będzie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kogut59 (3090 punktów)

> To co się dzieje ciężko mi zaklasyfikować. Nie jestem już pewien czy to masowa histeria, rozpacz,
>hybryda powyższych czy może nowa moda. Jedno tylko staje się dla mnie jaśniejsze z każdą chwilą
>- zjawisko jakie obecnie możemy obserwować, ma wyraźny wpływ na zdolność do oceny faktów...
>bardzo negatywny wpływ.


Typowo katolicka obłuda i dwulicowość
Glares (12 punktów)
Dużo trafnych spostrzeżeń, z którymi się całkowicie zgadzam.

Mam nadzieję, że kultywowanie zmarłych (niezasłużone lub co najmniej nieadekwatne) nie jest w Polsce zjawiskiem postępującym.

Śmierć jest tragedią, bez wątpienia. Ale mi, jako człowiekowi nie znającemu osobiście ofiar, ciężko jest patrzeć na tę stratę pod kątem innym, niż polityczny. W pełni rozumiem cierpienie rodziny i bliskich - w końcu stracili oni ukochane osoby, przyjaciół. To straszne.

Ale gdy widzę ludzi, których łzy są jedynie efektem wymyślnych zabiegów medialnych, to aż mnie nosi. Jaki jest cel emitowania po raz n-ty czarno-białych fotografii, ckliwej melodyjki i coraz to ambitniejszych cytatów? Kto czuje potrzebę napędzania i pogłębiania i tak już dołującej atmosfery? Czy, jako bliscy ofiary, chcielibyście oglądać wszędzie jej podobizny? Jeśli tak, to czy koniecznie w mediach?

Myślę, że każdy będzie przeżywał tę tragedię w odpowiednim dla siebie stopniu i nie potrzebne są tutaj sztucznie wywołane łzy.
13-04-2010 23:30 
 Ocena 2 na 4
Kurczewski (2471 punktów)
>kultywowanie zmarłych

He ? Kultywatorem ?

erka.ovh.org/
14-04-2010 07:00 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Niezbyt rozgarniętym: jeśli chce się poprawnie używać polszczyzny to nie można kultywować ( z łacińskiego "cultivare"- uprawiać) osoby. W najlepszym razie można kultywować pamięć o kimś lub o czymś lub uczucia do kogoś lub czegoś.

erka.ovh.org/
13-04-2010 23:32 
 Ocena 4 na 4
szperacz (2861 punktów)
>Kto czuje potrzebę napędzania i pogłębiania i tak już dołującej atmosfery? Jeśli tak, to czy koniecznie w mediach?

Odpowiedź jest bardzo prosta.
Kto na tym wydarzeniu najwięcej zyskał? Dlaczego natychmiast zapędzono owieczki do kościołów? Dlaczego większość klęka i żegna się przed trumną i kto do takich zachowań zachęca?
Jeśli nawet na początku lud reagował spontanicznie, to później zachowania skanalizowano.
Media wykonują swoją misję zleconą przez Krk.
14-04-2010 08:43 
 Ocena 1 na 1
szperacz (2861 punktów)
> Kto czuje potrzebę napędzania i pogłębiania i tak już dołującej atmosfery?

Nikt chyba jeszcze nie wspomniał o dużym zysku przemysłu religijno-kwiaciarsko-zniczowego. Ci dopiero zacierają ręce. Toż to dodatkowy 1 listopada. I to już w kwietniu!
elfir (1058 punktów)
Dla mnie większą tragedią jest zezwierzęcenie się ludzi, jak to ma miejsce w Darfurze, gdzie zginęło już ponad 200 tys przypadkowych ludzi. Ludzi, którzy nie rozumieją konfliktu między partyzantką, a rządem. A giną w sposób okrutny i perfidny. Nie z powodu losowego wypadku, ale w wyniku celowego działania innych ludzi.
A świat milczy. Świat odwraca oczy. 20 mln. woli wydać na barokowy pogrzeb zamiast połowę tej kwoty na pomoc uchodźcom.

To mnie bulwersuje najbardziej.
Bo biedni ludzie nie są medialni i nikt się za nimi nie ujmuje!
14-04-2010 07:56 
 Ocena 1 na 1
szperacz (2861 punktów)
>Bo biedni ludzie nie są medialni i nikt się za nimi nie ujmuje!

I tak będzie ad orbi finita.
sisi1913 (201 punktów)
Mnie również drażni już robienie bohatera narodowego z kogoś na kogo media do tej pory dość mocno pluły. Ta obłuda wydaje się nie mieć granic. odnoszę wrażenie, że lwia część narodu nagle przestała używać rozumu.
Pochówek na Wawelu jest ukoronowaniem tego "małpiego" hołdowania.
Współczuję bliskim tych wszystkich ludzi, żałuję, że tak nagle i nieszczęśliwie zakończyli życie, ale w mojej ocenie ta żałoba powoli zamienia się w teatralną farsę.
Pabloss (4221 punktów)
Jeżeli Borowski przedłuży żałobę jeszcze o kilka dni - to chyba dołączę do grona tych wyjców szlochających pod pałacem prezydenckim. Jestem bardzo zaskoczony, jak katastrofa i śmierć potrafią z Polaka-katolika uczynić Polaka-świętego. Jeżeli w tych hołdach pochwalnych ku czci Kaczyńskiego jest szczerość to uważam, że zdeklasował JP II. Jest wysoce prawdopodobne że Dziwisz wysunie wniosek o beatyfikację Lecha.

Katastrofa jak to katastrofa pociąga za sobą ofiary i każdemu należy się współczucie bez względu jaki światopogląd reprezentował. Niemniej mam juz takie przemyślenie na przyszłość, żeby nie ginąć wespół z prezydentem. Nie chcę się czepiać ale obok pary prezydenckiej zginęli również i inni, o wiele światlejsi i mądrzejsi obywatele, lecz cóż... ich stanowiska były na tyle niskie, że nie opłaca się mediom poświęcać im zbyt wiele uwagi.

Ważna jest także transformacja myślenia polityków, która sprawiła, że Kaczyński-"kurdupel" po tej feralnej sobocie stał się Kaczyńskim-"małym rycerzem", a także "ojcem narodu" oraz "bohaterem". Jest to coś niesamowitego i mam nadzieję, że porządne prace magisterskie i doktorskie z zakresu psychologii, socjologii itp. powstaną po zakończeniu żałoby.

Na onecie pojawiają się na forum już nawet wzmianki o relikwiach z Kaczyńskiego. Domyślam się, że to jednak "czarny żart" a nie rozsądne myślenie jakiejkolwiek osoby.
lord_sumo (173 punktów)
>Jeśli oceniać tę działalność zaczynacie będąc przepełnieni bólem i rozpaczom zachowujecie się nie fair w stosunku do tych, którzy z waszą oceną się nie zgadzają, a chcą przyczyniać się do waszych cierpień.

Przepraszam, ale w tekst wypowiedzi wkradł się błąd (dość poważny bo wypaczający znaczenie zdania) - w cytowanym powyżej fragmencie powinno być "...NIE chcą przyczyniać się do waszych cierpień". Jestem pewien, że to niedopatrzenie było jaskrawe i zauważalne dla wszystkich, niemniej jednak wolę zaznaczyć jaka była dokładnie moja intencja. Jeszcze raz przepraszam.

PS. Przepraszam również za błędy ortograficzne (rozpaczom ). W moim wypadku dysgrafia jest niestety silniejsza od autokorekty.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365