Analogicznie do zasady tożsamości (X=X ~ byt jest tym, czym jest), spróbujmy przyjrzeć się zasadzie tożsamego prawdopodobieństwa: p(x)=p(x) Tłumaczę: jeżeli procesy w Naturze są fundamentalnie losowe, a wszystko na to wskazuje: patrz m.in. 'nierówność Bella', tzn. pozorny determinizm zjawisk makroskopowych jest najprawdopodobniej uśrednionym stanem jakiegoś rozkładu prawdopodobieństwa. Co oznaczałby wolicjonalny rozkład losowości? Np. gdyby jakieś zjawisko - analogicznie do rzutu uczciwą monetą - cały czas/nieproporcjonalnie wypadał orzeł albo reszka? Albo ukryte zmienne, które to jednak na jakimś głębszym poziomie dookreślają - albo: niematematyczność rzeczywistości.... wszak prawdopodobieństwo ~ teoria miary. To, że przyroda jest matematyczna nie ulega wątpliwości w kręgach ludzi, którzy [moim zdaniem] mogą się na ten temat rzetelnie wypowiadać. Dlaczego tak jest? Najprostsza odp. to utożsamienie Rzeczywistości = Matematyki, matematycznej (nieskończonej, losowej) emanacji nicości; i mówienie raczej o Przyrodniczości Matematyki. PS> Zapytałem ~ o to prof. Hellera na otwartym seminarium pt. "Czy Świat został stworzony?" link: ~ 1:08:42: www.jewish(*)x/uwierzyc_w_muzeum_141013.mp3Co o tym sądzicie? |