Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przyznawać się do ateizmu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
01-11-2016 11:48polishek (17 punktów)Przyznawać się do ateizmu?
Ocena 4 na 4
Nie wierzę od około 1,5 roku, jestem w drugiej klasie gimnazjum. Już jako dziecko wątpiłem w Boga, pomimo tego byłem heretykiem. Uznałem, że nie ma piekła ani Szatana, a w innych religiach doszukiwałem się dowodów na to, że nawet jeśli jest to religia politeistyczna - jeden z ich bogów to "mój były" Bóg. Tak przez wiele lat raczej wierzyłem. Chociaż... spowiedź szeptana była dla mnie koszmarem. Po tej przed pierwszą komunią poczułem się lekki jak piórko (hah, co za placebo pomimo tego, że zataiłem grzech masturbacji xD do dzisiaj go nie wyznałem i dobrze , potem musiałem chodzić co miesiąc (książeczka), a potem już rodzice musieli mnie zmuszać. Przełomem była spowiedź na rekolekcjach w 6 klasie, zamiast spowiedzi dla dzieci nauczyłem się tej dla młodzieży, spowiadałem się za głośno, po wszystkim koledzy mnie wyśmiali, ja się rozpłakałem... przyszedłem do domu, tata puścił Star Treka, odzyskałem wiarę w ludzkość i zostałem transhumanistą. Myślę, że gdyby nie to - po jakimś czasie i tak bym przestał wierzyć. Na początku byłem agnostykiem, potem już ateistą. Rodzicom się nie przyznałem, ani żadnemu dorosłemu. Dalej byłem zmuszany do chodzenia do kościoła, do spowiedzi, przyjmowałem eucharystię... to wszystko w niezgodzie z moim sumieniem. Teraz rodzice próbują zmusić mnie do spowiedzi już od wielu miesięcy . Ale ostatnio jak matka pytała się "Wierzysz w Boga?" kiedy zmuszała mnie do pójścia do kościoła odpowiedziałem: nie wiem. Mały przełom. Moja mama codziennie śpiewa piosenki religijne. A, moja rodzina wierzy w różne przesądy, astrologię i zabobony. Do walki z tym używam czasami... Biblii, dla mnie religia to mniejsze zło od tego xD. Lekcje religii lubię, to dla mnie godzina odpoczynku, katechetka oczywiście nie wie nic o moim ateizmie. Dzisiaj święto, rodzice nie chcą kupić mi z tego powodu kupić dzisiaj programu do nagrywania, mówili że jak mi tata kupi to będę miał grzech. Poza tym dzisiaj zapewne odwiedzimy groby nad którymi oczywiście będę musiał się pomodlić. Nadchodzi kolejna niedziela, a ja zmuszony będę do pójścia do kościoła... A w następnej klasie gimnazjum bierzmowanie, nie zgłosiłem się na pytanie "Kto na pewno przystąpi do bierzmowania?", ale na pewno nie przystąpię! Nie wiem, czy udawać wierzącego, który z jakiś powodów nie chce przyjąć tego sakramentu, czy przyznać się do ateizmu. Nie mam zamiaru, żeby moje imię i nazwisko pojawiło się w Księdze bierzmowanych! Poza tym wiąże się z tym masa przygotowań. Bardzo boję się wyznać mój ateizm. No... koledzy w szkole wiedzą. W szkole ateiści to głównie "szkolne odpady", a ja jestem niezłym uczniem. Poza tym ateistą jest mój wujek alkoholik... Wszyscy dorośli wokół wierzą. Już widzę tą matkę rozpowiadającą mój ateizm całej rodzinie, która potem przystąpi do akcji ewangelizacyjnej... Rodzice mogą się załamać, że wychowali ateistę... Co, jeśli odetną kieszonkowe, odetną internet a nawet zabronią kompa "dzieł Szatana"... Co robić?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Pan Leming (674 punktów)
Ja bym w obawie przed utratą przywilejów o których wspomniałeś na końcu i ostracyzmem społecznym, który uznaję zgodnie z tym co napisałeś za prawdopodobny dałbym sobie spokój z byciem oficjalnie ateistą. Taki tchórzliwy konformista ze mnie, ale nigdy nie lubiłem kopać się z koniem nic z tego nie mając. Aczkolwiek może być tak, że przeceniasz znaczenie tych negatywnych skutków. Prawdopodobnie moja zachowawcza postawa zawiera więcej błędów poznawczych, niż jest obelg w przeciętnym wpisie posłanki Pawłowicz na fejsbuniu, więc może w ramach podejmowania decyzji spróbuj poszukać ich w swoim i moim rozumowaniu. pracownia4(*)tore-psuja-wszystko-co-robimy/


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Co robić?
Jeśli jesteś tchórzem wybierz łatwe kłamstwo, jeśli jesteś odważny wybierz trudną prawdę..., ale ostrzegam, Ziemia to planeta opanowana przez tchórzy, więc będzie Ci naprawdę ciężko.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Mietekz (25 punktów)
Jeszcze jesteś młody i może odzyskasz wiarę. Czego szczerze życzę. Życie nabiera wtedy innego, lepszego smaku. Spójrz jaki świat jest bogaty, przyroda piękna. Czy to wszystko jest bez celu i przyczyny? Czy wszystko ma się skończyć wraz ze śmiercią? Jaki życie miałoby sens, gdyby tak było? Gdyby nic nie było po śmierci?
Wiem, że to jest trochę jakby zachęta od niewłaściwej strony. Ale może pomoże Tobie w uwierzeniu w Boga, jeżeli uwierzysz w istnienie diabła - upadłego anioła. Polecam obejrzyj sobie film:

www.youtube.com/watch?v=ON3fMLk6ZaU
01-11-2016 15:57 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Spadaj zakłamańcu.

Cytat:
Spójrz jaki świat jest bogaty, przyroda piękna


Patrz jaki świat jest ubogi, przyroda brzydka, wszystko nietrwałe i psujące się, szkodliwe i działające wadliwie.

Cytat:
Czy to wszystko jest bez celu i przyczyny?


Tak, chyba, że ktoś wierzy w Boga psychopatę, który stworzył świat pełen cierpienia dla własnej przyjemności, albo Boga masochistę.

Cytat:
Czy wszystko ma się skończyć wraz ze śmiercią?


Oby.

Cytat:
Jaki życie miałoby sens, gdyby tak było? Gdyby nic nie było po śmierci?


Nie ma sensu, ale gdyby po śmierci coś było to życie tym bardziej nie ma sensu, bo ma go to coś co jest rzekomo po śmierci.

Cytat:
Wiem, że to jest trochę jakby zachęta od niewłaściwej strony. Ale może pomoże Tobie w uwierzeniu w Boga, jeżeli uwierzysz w istnienie diabła - upadłego anioła


Propaganda strachu. A kysz!
01-11-2016 16:19 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Jeszcze jesteś młody i może odzyskasz wiarę. Czego szczerze życzę. Życie nabiera wtedy innego, lepszego smaku.
Odzyskałeś wiarę, że to wiesz?
>Spójrz jaki świat jest bogaty, przyroda piękna. Czy to wszystko jest bez celu i przyczyny? Czy wszystko ma się skończyć wraz ze śmiercią? Jaki życie miałoby sens, gdyby tak było? Gdyby nic nie było po śmierci?
Taki, żeby je przeżyć szczęśliwie.
>Wiem, że to jest trochę jakby zachęta od niewłaściwej strony. Ale może pomoże Tobie w uwierzeniu w Boga, jeżeli uwierzysz w istnienie diabła - upadłego anioła.
Diabeł nie istnieje, zło jest na Ziemi i czynią je ludzie, zrzucanie winy na diabła to cwany wybieg hochsztaplerów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje czyny.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
01-11-2016 21:25 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>zło jest na Ziemi i czynią je ludzie, zrzucanie winy na diabła to cwany wybieg hochsztaplerów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje czyny.

Diabeł symbolizuje co innego. Człowiek nigdy nie czyni dobra ani zła. Ludzie czynią to co muszą, bo tak są "zaprojektowani" przez przypadkowe procesy, tak jak lew, zebra, antylopa, czy sęp. Dobro i zło to kategorie czysto ludzkie i dotyczą oceny, ale nie są wartością absolutną, tylko bardzo relatywną (w większości przypadków).

Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć, bo jest wpisane w procesy przyczynowo skutkowe świata. Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć i za bardzo nie ma wyboru, bo większość sytuacji to wybór między opcją X, która jest dobra w kilku procentach i w kilku zła, a Y, które podobnie ma w sobie trochę dobra i trochę zła.

Oczywiście prostaki upraszczają, a najgłupsi i najbardziej psychopatyczni z nich wierzą w jakąś wolną wolę i odpowiedzialność.
02-11-2016 02:22 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>zło jest na Ziemi i czynią je ludzie, zrzucanie winy na diabła to cwany wybieg hochsztaplerów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje czyny.
>Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć, bo jest wpisane w procesy przyczynowo skutkowe świata. Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć
Podaj konkretny przykład takiego zła.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
KAŻDE działanie człowieka, które jest złe.
02-11-2016 02:42 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
Nie podałeś przykładu, czyli jak zwykle mniemanologia stosowana olsona.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-11-2016 03:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A Ty nie podasz nigdy żadnego przykładu, który by temu zaprzeczał, bo napisałem, że chodzi o KAŻDE działanie człowieka, które jest złe. Co uznasz za zło to już mnie nie obchodzi, skoro i tak każde ludzkie działanie wynika z natury świata.
02-11-2016 03:10 
 Ocena 1 na 3
Duch Prawdy (14790 punktów)
Nie potrafisz podać konkretnego przykładu tzn. uprawiasz ślinotok.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Podałem wszystkie przykłady bo napisałem, że KAŻDE. Ile razy trzeba pisać do trolla żeby dotarło?

Bo wychodzi na to, że prosisz mnie w tym momencie o podanie przykładu jakiegokolwiek ludzkiego działania. Śmieszne.
02-11-2016 03:15 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14790 punktów)
Nie podałeś przykładu tzn., że twoje KAŻDE to żadne.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
"każde = żadne"
a logika to pewnie = brak logiki

I tak to jest jak po prawdzie został już tylko duch
Duch Prawdy (14790 punktów)
Twoje każde = żadne.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-11-2016 03:28 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Naucz się czytać.

Wiesz co oznacza zdanie "każde działanie człowieka wynika z natury świata?". Takim jest np sprzątanie kibla jeśli tak bardzo potrzebowałeś przykładu. A jeśli pytasz o złe działanie to tak jak piszę to zależy od tego co uznasz za złe.

Jesteś irytujący jak 4 latek, ale w jego wieku można to jeszcze jakoś wybaczyć. W Twoim to patologia i patrz, też nie jesteś temu wcale winien, tylko Twój mózg nie działa prawidłowo.
02-11-2016 03:33 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
Nie podałeś przykładu tzn., że twoja bańka jest pusta, najpierw napełnij swoją bańkę a potem ją prezentuj.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chłopie, Ty masz jednocyfrowe IQ

Przykład na cokolwiek ze zbioru wszystkiego to coś czego nie można nie podać, bo wystarczy, że napiszę "cokolwiek".

Podaj przykład czegokolwiek co jest złe i jest to odpowiedzią.
02-11-2016 03:44 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14790 punktów)
Nie potrafisz podać przykładu bo on nie istnieje, po prostu po raz kolejny okazało się, że uprawiasz pustosłowie.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie istnieje przykład na COKOLWIEK? A to ciekawe...

- podaj przykład dowolnej rzeczy
- jakakolwiek jaką sobie wstawisz
- a więc nie podałeś przykładu bo nie umiesz!

xD

Po prostu skisłem, a jednocześnie pierwszy raz odkąd tu piszę zostałem zaskoczony. Olson zaskoczony czyjąś głupotą, a to dopiero!
02-11-2016 03:53 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
Znudziła mnie rozmowa o niczym, jak będziesz miał coś do powiedzenia to się ustosunkuję, a na razie odsyłam do początku, żebyś nie zapomniał co masz podać:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727346

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-11-2016 03:56 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Znudziła mnie rozmowa o niczym

Po prostu zwiałeś, bo nie umiesz napisać nic sensownego, a wcześniej się skompromitowałeś i to w spektakularny sposób. Nie wiem czy ta wtopa nie jest Twoją największą.

Coś pięknego
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
System punktowy chyba oszalał

A tak naprawdę to przy okazji mamy tu kolejny świetny przykład tego jak te plusiki i minusiki są bezwartościowe.

Teraz będzie najlepsze, bo wystarczy, że podam jakiś trywialny przykład. Wystarczy napisać cokolwiek.

>Podaj konkretny przykład takiego zła.

morderstwo

Pierwszy z brzegu przykład na coś złego. Tadam - idiotyczne pytanie Ducha Prawdy ma odpowiedź. Hmm wcześniej nie podałem przykładu bo nie byłem w stanie wymyślić żadnego przykładu na "coś złego"?

Minusik przy mojej wypowiedzi kliknął Jacek Głodzik. To tak gwoli ścisłości żeby było wiadomo kto skompromitował się klikając w ten sposób. Ciekawe kto dał plusy Duchowi Prawdy. Przyznawać się gagatki
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Podaj konkretny przykład takiego zła.
>morderstwo
A teraz udowodnij, że morderca, który zaplanował i przygotował się do popełnienia morderstwa, ale ostatecznie nie zabił, nie znalazł w sobie dość siły, żeby go nie dokonać.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po co udowadniać coś nie na temat?

Przypominam, że dyskusja była o tym, że każde złe działanie człowieka to wina natury, która go ukształtowała i w pełni na niego wpłynęła. Jeśli potencjalny morderca zaplanował zabójstwo, ale się z tego wycofał, to natura tak nim posterowała, że ostatecznie nie uczynił tego zła. Może np był odpowiednio silny żeby tego nie zrobić, albo się przestraszył konsekwencji. W takim razie odpowiada za to czynnik siły, bądź strachu, a nikt nie odpowiada za to czy ma taki czynnik, czy nie.
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Przypominam, że dyskusja była o tym, że każde złe działanie człowieka to wina natury, która go ukształtowała i w pełni na niego wpłynęła. Jeśli potencjalny morderca zaplanował zabójstwo, ale się z tego wycofał, to natura tak nim posterowała, że ostatecznie nie uczynił tego zła.
Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą.
>Może np był odpowiednio silny żeby tego nie zrobić,
Jak to się ma do twoich poprzednich słów, że: " Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć"?
>W takim razie odpowiada za to czynnik siły, (...) a nikt nie odpowiada za to czy ma taki czynnik, czy nie.
Udowodnij, że nikt nie odpowiada za to, że był słaby (zły), a stał się silny (dobry).

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą.

Człowiek to element natury, więc naturę wraz z człowiekiem trzeba potraktować jako całość. Natura jest także pierwotna względem człowieka, w CAŁOŚCI go wytworzyła. Ten nie mógł więc się wyłamać i zrobić czegoś wbrew naturze. Nie ma co tu udowadniać, natomiast gdybyś chciał zrzucić winę na człowieka to musiałbyś się wysilać ze swoją marną erystyką, a i tak byłoby to na nic.

>>Może np był odpowiednio silny żeby tego nie zrobić,
>Jak to się ma do twoich poprzednich słów, że: " Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć"?

Ma się do nich idealnie. Człowiek z Twojego przykładu był silny i nie zrobił tego zła. Zbyt słabi żeby się oprzeć są ludzie, którzy je uczynili.

Myślisz czasem?

>>W takim razie odpowiada za to czynnik siły, (...) a nikt nie odpowiada za to czy ma taki czynnik, czy nie.
>Udowodnij, że nikt nie odpowiada za to, że był słaby (zły), a stał się silny (dobry).

To samo co odpowiedź na pierwszy cytat. Zresztą znów widzę tu marną próbę argumentum ad ignorantiam, podczas gdy sam swojej tezy nawet nie próbowałeś zacząć udowadniać.
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą.
>Człowiek to element natury, więc naturę wraz z człowiekiem trzeba potraktować jako całość. Natura jest także pierwotna względem człowieka, w CAŁOŚCI go wytworzyła. Ten nie mógł więc się wyłamać i zrobić czegoś wbrew naturze.
A kto mówi, że wbrew naturze, wyraźnie powiedziałem: "Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą." W przypadku, o którym mówię to człowiek decyduje co zrobi, wcześniej miał złą naturę, ale przemyślał i teraz ma dobrą naturę, niczego nie robi wbrew naturze, tylko swoją naturą steruje.
>>>Może np był odpowiednio silny żeby tego nie zrobić,
>>Jak to się ma do twoich poprzednich słów, że: " Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć"?
>Ma się do nich idealnie. Człowiek z Twojego przykładu był silny i nie zrobił tego zła. Zbyt słabi żeby się oprzeć są ludzie, którzy je uczynili.
Wcześniej napisałeś, że człowiek jest zbyt słaby, by się oprzeć procesom przyczynowo skutkowym, a teraz piszesz, że są ludzie, którzy potrafią się oprzeć. Wniosek - morderstwo nie jest przykładem zła, któremu człowiek się nie oprze.
>Myślisz czasem?
Myślę umysłem.
>>>W takim razie odpowiada za to czynnik siły, (...) a nikt nie odpowiada za to czy ma taki czynnik, czy nie.
>>Udowodnij, że nikt nie odpowiada za to, że był słaby (zły), a stał się silny (dobry).
>To samo co odpowiedź na pierwszy cytat.
jw.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A kto mówi, że wbrew naturze, wyraźnie powiedziałem: "Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą."

Przeczytaj poprzedni post, bo tam to wyjaśniłem w bardzo prosty sposób. Kolejny raz żałośnie się miotasz i nie jesteś w stanie napisać nic sensownego. Człowiek TO natura. Próbując oddzielić człowieka od natury popełniasz mega wielbłąd logiczny.

>W przypadku, o którym mówię to człowiek decyduje co zrobi

Tak samo jak woda decyduje się lecieć z kranu, albo wodospadu. Pomyśl, bo to nie boli.

>wcześniej miał złą naturę, ale przemyślał i teraz ma dobrą naturę

Bzdura. Wcześniej musiał mieć cechy, które umożliwiają podjęcie decyzji o rezygnacji ze zbrodni. Natura tego człowieka jest taka sama, a natura środowiska, które steruje człowiekiem tym bardziej.

>niczego nie robi wbrew naturze, tylko swoją naturą steruje.

Tak jak windows steruje komputerem. Nie pisałem o postępowaniu wbrew swojej naturze, tylko wbrew naturze, która go kształtuje, czyli o świecie.

>>Ma się do nich idealnie. Człowiek z Twojego przykładu był silny i nie zrobił tego zła. Zbyt słabi żeby się oprzeć są ludzie, którzy je uczynili.
>Wcześniej napisałeś, że człowiek jest zbyt słaby, by się oprzeć procesom przyczynowo skutkowym, a teraz piszesz, że są ludzie, którzy potrafią się oprzeć. Wniosek - morderstwo nie jest przykładem zła, któremu człowiek się nie oprze.

Nie kłam. Napisałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727322

>>Myślisz czasem?
>Myślę umysłem.

A nie widać.
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Przeczytaj poprzedni post, bo tam to wyjaśniłem w bardzo prosty sposób. Kolejny raz żałośnie się miotasz i nie jesteś w stanie napisać nic sensownego. Człowiek TO natura. Próbując oddzielić człowieka od natury popełniasz mega wielbłąd logiczny.
Nie myślisz logicznie, nie próbuję oddzielić człowieka od natury, napisałem wyraźnie: "A kto mówi, że wbrew naturze, wyraźnie powiedziałem: "Udowodnij, że to natura posterowała człowiekiem, a nie człowiek naturą.""
>>W przypadku, o którym mówię to człowiek decyduje co zrobi
>Tak samo jak woda decyduje się lecieć z kranu, albo wodospadu. Pomyśl, bo to nie boli.
Chcesz przez to powiedzieć, że człowiek to bezwolna woda, która płynie tylko w dół i nie potrafi iść do góry?
>>wcześniej miał złą naturę, ale przemyślał i teraz ma dobrą naturę
>Bzdura. Wcześniej musiał mieć cechy, które umożliwiają podjęcie decyzji o rezygnacji ze zbrodni. Natura tego człowieka jest taka sama, a natura środowiska, które steruje człowiekiem tym bardziej.
Udowodnij, że wcześniej miał takie cechy, a nie, że je dopiero wykształcił w sobie.
>>niczego nie robi wbrew naturze, tylko swoją naturą steruje.
>Tak jak windows steruje komputerem. Nie pisałem o postępowaniu wbrew swojej naturze, tylko wbrew naturze, która go kształtuje, czyli o świecie.
On też jest częścią natury świata.
>>>Ma się do nich idealnie. Człowiek z Twojego przykładu był silny i nie zrobił tego zła. Zbyt słabi żeby się oprzeć są ludzie, którzy je uczynili.
>>Wcześniej napisałeś, że człowiek jest zbyt słaby, by się oprzeć procesom przyczynowo skutkowym, a teraz piszesz, że są ludzie, którzy potrafią się oprzeć. Wniosek - morderstwo nie jest przykładem zła, któremu człowiek się nie oprze.
>Nie kłam. Napisałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727322
Nie kłamię, zacytowałem twoje słowa: "Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć, bo jest wpisane w procesy przyczynowo skutkowe świata. Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć" i poprosiłem, żebyś dał przykład takiego zła: "Podaj konkretny przykład takiego zła." Jako przykład podałeś morderstwo, a ja udowodniłem, że morderstwo nie jest złem, któremu człowiek nie potrafiłby się oprzeć. Powiem więcej, nie ma takiego zła, któremu człowiek nie potrafiłby się oprzeć, bo człowiek nie jest bezwolną wodą, która płynie tylko w dół, lecz świadomą istotą, która jeśli zechce pójdzie do góry.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czytaj ze zrozumieniem. Wszystko już napisałem, a Ty nie potrafisz ani się odnieść do tego tak żeby zaprzeczyć, ani przyznać się do błędu.

>Jako przykład podałeś morderstwo, a ja udowodniłem, że morderstwo nie jest złem, któremu człowiek nie potrafiłby się oprzeć.

Nie udowodniłeś niczego.

Pisałem o tym, że każdy ludzki czyn wynika z natury świata. Jeśli ktoś się nie oparł złym czynom to nie mógł się oprzeć, a jeśli się oparł, to nie mógł się nie oprzeć. Miotaj się dalej, a my się pośmiejemy
04-11-2016 14:43 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Jako przykład podałeś morderstwo, a ja udowodniłem, że morderstwo nie jest złem, któremu człowiek nie potrafiłby się oprzeć.
>Nie udowodniłeś niczego.
>Pisałem o tym, że każdy ludzki czyn wynika z natury świata. Jeśli ktoś się nie oparł złym czynom to nie mógł się oprzeć, a jeśli się oparł, to nie mógł się nie oprzeć.
Pisałeś, że: "Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć", a ja udowodniłem, że morderca nie jest bezwolną maszyną działającą mechanicznie, ale istotą rozumną, która potrafi zmienić swoją naturę i przestać zabijać. Wniosek - morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć, człowiek nie jest zbyt słaby, żeby nie umiał zmienić swojej natury ze złej na dobrą.
Dalszą dyskusję uważam za bezcelową.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ty tak samo nie myślisz jak Brzostowski. Przerabiałem już podobną rozmowę. I to symptomatyczne, że akurat tacy niedouczeni ludzie z niskim IQ i małą wyobraźnią głoszą wiarę w głupoty i wydaje im się, że pozjadali wszystkie rozumy.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,720165#w722148
www.racjonalista.pl/forum.php/s,720387#w720763
www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714033
www.racjonalista.pl/forum.php/s,642403#w642592

>Pisałeś, że: "Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć", a ja udowodniłem, że morderca nie jest bezwolną maszyną działającą mechanicznie, ale istotą rozumną, która potrafi zmienić swoją naturę i przestać zabijać.

To nie ma znaczenia, że morderca może przestać zabijać. Wszystko jest wynikiem natury świata. Ludzie, którzy nigdy nie zabijali i mordercy też, podobnie jak mordercy, którzy zmienili się z powodu jakichś czynników. A to czy jest "rozumną istotą" akurat nie ma znaczenia, bo to nie Twoja wina, że Ty akurat jesteś bezrozumny, ani rozum Einsteina nie był jego zasługą. Na to właśnie składały się przyczyny i skutki.

Rozumna, mądra istota jest tak samo wynikiem świata, który ją w całości utworzył, jak istota mająca mało rozumu. Ta pierwsza jest po prostu bardziej złożona. Właściwie to nie ma nawet żadnej istoty, która jest mechanizmami. Są mechanizmy, a ludzki umysł roboczo wyodrębnia sobie obiekty, które są tak naprawdę tylko elementami całego świata. Nie istnieje tu żadna autonomia zależna od podmiotu, bo także nie istnieje żaden podmiot.

>Wniosek - morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć

Tak, ale nie twierdziłem nigdzie, że morderstwo jest złem, którego nie da się uniknąć. Twierdzę tylko, że każde zło to wynik tego jaki jest świat. Ludzkie złe czyny także, a człowiek nie jest odrębny od świata, który go w całości tworzy. Odrębna jest jedynie "dusza" czyli poczucie istnienia i doświadczanie bodźców. Ty nie jesteś jednak tymi bodźcami, ani tym człowiekiem, tylko świadomością tego człowieka. Czyny i mechanizmy należą do świata materii - przyczyn i skutków. "Dusza" to świat doświadczania. Utożsamienie "duszy" z człowiekiem, który ją posiada = debilizm.

>człowiek nie jest zbyt słaby, żeby nie umiał zmienić swojej natury ze złej na dobrą.

Jedni tacy są, a drudzy nie.

Każdy morderca, który zabił okazał się zbyt słaby na to żeby wybrać inaczej. I tu Twoje "argumenty" się sypią, więc podajesz przykład zupełnie innego działania i myślisz, że niby czegoś tym dowiodłeś. To jest naprawdę smutne.

>Dalszą dyskusję uważam za bezcelową.

Od początku ta dyskusja jest bezcelowa, bo i tak nic do Ciebie nie trafi. Jesteś takim samym przypadkiem jak Brzostowski i nawet gdy dotrze do Ciebie, że się myliłeś, to i tak się do tego nie przyznasz i będziesz brnął w zaparte nie mając racji i tworząc schizofreniczne treści.
04-11-2016 20:08 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Wniosek - morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć
>Tak, ale nie twierdziłem nigdzie, że morderstwo jest złem, którego nie da się uniknąć.
Cytat:
olson - " Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć"
Duch Prawdy - " Podaj konkretny przykład takiego zła."
olson - " morderstwo"

>>człowiek nie jest zbyt słaby, żeby nie umiał zmienić swojej natury ze złej na dobrą.
>Jedni tacy są, a drudzy nie.
A to ciekawe, teraz piszesz, że jedni tacy są, a drudzy nie, a wcześniej pisałeś;
Cytat:
olson - "Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć"
A teraz okazało się, że są jednak ludzie, którzy potrafią się oprzeć.

>Każdy morderca, który zabił okazał się zbyt słaby na to żeby wybrać inaczej.
Każdy morderca, który wcześniej zabijał, a teraz wybrał inaczej jest dowodem, że morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć, że człowiek nie jest zbyt słaby, by przestać zabijać.

>gdy dotrze do Ciebie, że się myliłeś, to i tak się do tego nie przyznasz i będziesz brnął w zaparte nie mając racji i tworząc schizofreniczne treści.
Stań przed lustrem i powiedz to na głos.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Wniosek - morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć
>>Tak, ale nie twierdziłem nigdzie, że morderstwo jest złem, którego nie da się uniknąć.
>Cytat:
>olson - " Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć"
>Duch Prawdy - " Podaj konkretny przykład takiego zła."
>olson - " morderstwo"

Zmiana kontekstu poprzez wycięcie reszty wypowiedzi. Wyborne I to wcale nie świadczy o Twojej bezsilności w dyskusji, prawda?

>>>człowiek nie jest zbyt słaby, żeby nie umiał zmienić swojej natury ze złej na dobrą.
>>Jedni tacy są, a drudzy nie.
>A to ciekawe, teraz piszesz, że jedni tacy są, a drudzy nie, a wcześniej pisałeś;
>Cytat:
>olson - "Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć"
>A teraz okazało się, że są jednak ludzie, którzy potrafią się oprzeć.

Czytaj ze zrozumieniem... a nie, wróć. Dałem Ci złe polecenie. Przecież nie umiesz czytać ze zrozumieniem...

W cytacie, z którym masz problem pisałem, że człowiek jako gatunek jest zbyt słaby żeby oprzeć się złu jako nieuchronnym skutkom, które co chwilę następują. Gdyby było inaczej to nie byłoby morderstw. Próbujesz nieudolnie przekręcać sens wypowiedzi jak manipulująca 12-latka, którą tata nakrył na kłamstwie. Nieładnie, nosek Ci urośnie od tego

O i nawet widzę, że dostałeś plusik od jakiegoś innego schizofrenika. Ciesz się, że są inni ludzie z tym samym defektem co Ty. Np Brzostowski...
04-11-2016 23:07 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>>>Wniosek - morderstwo nie jest złem, którego nie da się uniknąć
>>>Tak, ale nie twierdziłem nigdzie, że morderstwo jest złem, którego nie da się uniknąć.
>>Cytat:
>>olson - " Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć"
>>Duch Prawdy - " Podaj konkretny przykład takiego zła."
>>olson - " morderstwo"
>Zmiana kontekstu poprzez wycięcie reszty wypowiedzi. Wyborne I to wcale nie świadczy o Twojej bezsilności w dyskusji, prawda?
Każdy może sam przeczytać, że nie ma zmiany kontekstu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727346
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727485
Twoje wypowiedzi to erystyczne hochsztaplerstwo, najpierw nie chciałeś podać przykładu zła, którego nie da się uniknąć, a teraz, gdy podałeś, że morderstwo jest takim złem, a ja udowodniłem, że nie jest, to zmieniłeś zdanie, że nigdy nie twierdziłeś, że morderstwo jest takim złem.
EOT

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Każdy może sam przeczytać, że nie ma zmiany kontekstu:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727346
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727485

Każdy może sobie przeczytać, że jest:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727322

Cytat:
Diabeł symbolizuje co innego. Człowiek nigdy nie czyni dobra ani zła. Ludzie czynią to co muszą, bo tak są "zaprojektowani" przez przypadkowe procesy, tak jak lew, zebra, antylopa, czy sęp. Dobro i zło to kategorie czysto ludzkie i dotyczą oceny, ale nie są wartością absolutną, tylko bardzo relatywną (w większości przypadków).

Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć, bo jest wpisane w procesy przyczynowo skutkowe świata. Człowiek jest zbyt słaby by się nim oprzeć i za bardzo nie ma wyboru, bo większość sytuacji to wybór między opcją X, która jest dobra w kilku procentach i w kilku zła, a Y, które podobnie ma w sobie trochę dobra i trochę zła.

Oczywiście prostaki upraszczają, a najgłupsi i najbardziej psychopatyczni z nich wierzą w jakąś wolną wolę i odpowiedzialność.


Ty wyjąłeś to:
olson - " Diabeł symbolizuje zło, którego nie da się uniknąć"
Duch Prawdy - " Podaj konkretny przykład takiego zła."
olson - " morderstwo"

Nie wiem czy to już nie podchodzi pod łamanie regulaminu. Całkowicie zmieniłeś sens wypowiedzi, a szczególnie części o tym, że zła nie da się uniknąć. Pisałem o źle na świecie, bo o tym była mowa tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727281#w727292
Napisałeś:
>Diabeł nie istnieje, zło jest na Ziemi i czynią je ludzie, zrzucanie winy na diabła to cwany wybieg hochsztaplerów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje czyny.

Po czym zrzuciłeś winę na człowieka, który nie jest winny temu, że jest taki, a nie inny, bo tak go ukształtował świat i taka jest jego natura. I jeśli ta natura jest zła i nie wystąpiły czynniki, które by ją zmieniły (o ile w ogóle był potencjał do zmiany), to taki człowiek ponosi podwójne cierpienie ze strony świata. Najpierw takie, że jest zły, a potem jeszcze, że jest za to ukarany.

Pojedynczego morderstwa da się uniknąć. Problemu morderstw póki co nie, a jeśli będzie się dało to dzięki przymusowym badaniom mózgu i leczeniu potencjalnych morderców. Zmieniasz kontekst na swój wyimaginowany, kłamiesz, a na koniec jeszcze masz do mnie pretensje.

>Twoje wypowiedzi to erystyczne hochsztaplerstwo

Tu piszesz o sobie.

>najpierw nie chciałeś podać przykładu zła, którego nie da się uniknąć

Bo napisałem, że w to miejsce można wstawić każde zło. Dowolne. Po co więc podawać przykład? Bo mnie o to poprosiłeś, mimo że nie było takiej potrzeby w dyskusji? Jakbyś mnie zapytał o numer buta to też miałbym odpowiedzieć i jeśli tego nie robię to znaczy, że nie wiem albo kłamię?

Potem na odczepne napisałem, że morderstwo, choć mogłem wymienić dowolne inne zło. Przy niektórych można się spierać czy to faktycznie zło, bo to bywa relatywne, więc nie chciało mi się podawać przykładu, który i tak w kontekście rozmowy był niepotrzebnym off topikiem. Pytanie o ten przykład to prymitywny trolling z Twojej strony.

>a teraz, gdy podałeś, że morderstwo jest takim złem, a ja udowodniłem, że nie jest, to zmieniłeś zdanie, że nigdy nie twierdziłeś, że morderstwo jest takim złem.

Ręce opadają

Jedynie napisałeś, że niektórzy ludzie wycofują się z planów morderstwa. To tak jakbyś na podstawie istnienia blondynów "udowodnił", że bruneci nie istnieją. Od początku nie piszemy o tym czy morderstwo jest złem, z którego nie można się wycofać na etapie planów, tylko Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem i dlatego potem wychodzą takie kwiatki i kolejne autokompromitacje z Twojej strony. Pisaliśmy o tym, że zło na świecie jest nieuchronne. Ludzie nie odpowiadają za to, że czynią zło, tak jak kot nie odpowiada za to, że ma instynkt polowania, a wielbłąd nie odpowiada za to, że ma garby. Zło, które się wydarza jest nieuchronne bo wynika z natury świata.

W dodatku ocena, że coś jest złe to tylko ludzka kategoria postrzegania świata, który pozostaje niewzruszony naszymi ocenami, które w dodatku u różnych ludzi są inne.
08-12-2016 15:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Spójrz jaki świat jest bogaty, przyroda piękna. Czy to wszystko jest
> bez celu i przyczyny? Czy wszystko ma się skończyć wraz ze śmiercią?
> Jaki życie miałoby sens, gdyby tak było? Gdyby nic nie było po śmierci?

Widzę to trochę inaczej. Celu nie znamy, albo jeszcze nie poznaliśmy. Jaki sens np. miałby wg ciebie powstawanie i rozsypka innych światów w innych galaktykach? Bóg lubuje się w przerzucaniu grudek ziemi? Nawet złota czy diamentów bez świadków? A tak tam zapewne jest.

Uważam że lepiej w pokorze przyznać iż nie znamy ogólnego sensu, niż afiszować się z cokolwiek śmiesznymi teoriami że np. wszechświat którego nikt nie zna i nie pozna nawet w ułamku % jest stworzony dla "najlepszego dzieła Boga - człowieka", co jest swoją drogą moim zdaniem sporą arogancją i upychaniem Boga (jeśli jest) do bardzo ciasnych rozmiarów.

Czy wszystko ma się skończyć wraz ze śmiercią - tego też nie wiemy, ale uważam że życie ma sens w spełnieniu - jeśli się go osiąga - oraz w potomkach. Czyli w samym sobie (kontynuacja życia w innej formie).

> Jaki życie miałoby sens, gdyby tak było? Gdyby nic nie było po śmierci?

Jak wyżej. Spróbuj kiedyś pomyśleć nieco inaczej niż dotąd, śmiało.
Zachęcam i pozdrawiam

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zrobisz co zechcesz. Wiele osób dla komfortu udawałoby wiarę przed rodziną, ale dla mnie to mija się z celem. Jeśli rodzina nie zaakceptuje Cię jako ateisty to po co tworzyć z nimi sztuczne relacje? Ja bym walczył, beształ, argumentował, szydził, ale to też podobno patologia
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wszyscy dorośli wokół wierzą. [...] Co, jeśli odetną kieszonkowe, odetną internet...
Tak właśnie zrobią, żeby nie padł na nich nawet cień podejrzenia, że są ateistami.

>Co robić?
Do pełnoletności odgrywać kryzys światopoglądowy, konsekwentnie nie dając się wmanewrować w akcje przywracające wiarę. A jeśli czasem się to nie uda, to po każdej akcji deklarować wyraźny spadek swojej religijności. Większość ludzi to skryci ateiści, więc pewnie Cię - w głębi ducha oczywiście - rozumieją.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jużnieborek (579 punktów)
Moim zdaniem rację mają ci, którzy sugerują Ci byś nie spieszył się z jakimiś radykalnymi posunięciami (ponieważ jesteś jeszcze zależny od innych, w pierwszej kolejności powinieneś dbać o własne dobro). Zamiast tego poszerzaj swoją wiedzę na temat wiary i niewiary, studiuj, może to doprowadzić Cię do ciekawych rozwiązań.

No i nie ufaj zbytnio forumowym radom - od ludzi, których nie znasz, nie wiesz, co sobą przedstawiają i na ile sami stosują się do swoich zaleceń w realnym świecie.
J.M.K. Wścieklica (69 punktów)
(zablokowany)
> Zamiast tego poszerzaj swoją wiedzę na temat wiary i niewiary
Wiedza na temat wiary no to pewnie nauka religii, teologia?
Ale jaka jest wiedza na temat niewiary?
Moim zdaniem to nauka. Książki Russella, Dawkinsa, Dennetta.
01-11-2016 20:53 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Ale jaka jest wiedza na temat niewiary?
>Moim zdaniem to nauka. Książki ... Dawkinsa, ...

Cytat:
Założony przeze mnie cel tek książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą


Richard Dawkins "Bóg urojony"
wyd. polskie CiS Stare Groszki 2013 str 17

Nauka nie dąży do zmiany światopoglądu jej odbiorców, tylko głosi wiedzę. Wiedzy z tej książki nabyłem bardzo niewiele a nowej dla mnie... cóż... zmarnowane 49,90.

Znasz jakieś publikacje Dawkinsa, które naprawdę pchnęły wiedzę ludzkości do przodu?
01-11-2016 21:16 
 Ocena 3 na 3
Jużnieborek (579 punktów)
Myślę, że niejedna osoba po lekturze Dawkinsa może stać się osobą... wierzącą.
J.M.K. Wścieklica (69 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że niejedna osoba po lekturze Dawkinsa może stać się osobą... wierzącą.
A to niby dlaczego?
Chyba , że kompletnie nie zrozumie co Dawkins pisze.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nauka nie dąży do zmiany światopoglądu jej odbiorców, tylko głosi wiedzę. Wiedzy z tej książki nabyłem bardzo niewiele a nowej dla mnie... cóż... zmarnowane 49,90.
>Znasz jakieś publikacje Dawkinsa, które naprawdę pchnęły wiedzę ludzkości do przodu?
>

Dawkins jest dobry dla gimnazjalistów, którzy byli wychowywani w wierze. Otwiera oczy na wiele spraw, choć dla wielu to oczywistości. Właśnie z tych oczywistości należy edukować plebs, żeby nie rozprzestrzeniały się owocniki wiary. Wiara jest jak pleśń i gdy nie zareaguje się odpowiednio wcześnie to całe plony mogą zostać przez nią strawione
J.M.K. Wścieklica (69 punktów)
(zablokowany)
>Znasz jakieś publikacje Dawkinsa, które naprawdę pchnęły wiedzę ludzkości do przodu?
Dawkins jest jedynie znakomitym popularyzatorem wiedzy, chociaż chyba to on wykoncypował pojęcie samolubnego genu oraz memu.
02-11-2016 10:16 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Znasz jakieś publikacje Dawkinsa, które naprawdę pchnęły wiedzę ludzkości do przodu?

Dawkins jest z zawodu biologiem, a religioznawcą tylko amatorsko. Poczytaj coś z dziedziny, na której się zna, choćby "Samolubny gen".
01-11-2016 21:11 
 Ocena 1 na 1
Jużnieborek (579 punktów)
Wybacz, ale adresat mojej wypowiedzi jest już w drugiej klasie gimnazjum i jestem pewien, że doskonale zrozumiał co mam na myśli.
J.M.K. Wścieklica (69 punktów)
(zablokowany)

>Co robić?
No w takiej sytuacji jaką opisałeś to pozostaje Ci tylko udawanie wiernego katolika!
Zresztą wielu księży nie wierzy w Boga a odprawiają msze, modlą się itp. dla kasy, bo przecież ksiądz to jedyny zawód gdzie nie grozi bezrobocie.
Jak udawać katolika to masz przedstawione w sztuce Moliera "Don Juan"
"Don Juan jest cynicznym kochankiem, który najpierw uwodzi Annę, a potem zabija w pojedynku jej ojca. Następnie przybiera pozę "świętoszka" udając "nawrócenie" i pozorną religijność. Unika w ten sposób zemsty pokrzywdzonych. Ostatecznie ginie pochłonięty żywcem przez piekło."
02-11-2016 20:54 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>przecież ksiądz to jedyny zawód gdzie nie grozi bezrobocie.

Wylać mogą nieostrożnych albo za bardzo jajcowatych.
Wtedy problem, gdzie taki bajarz się zatrudni.
Ciekawe gdzie pracuje teraz ten z RP co w Watykanie zrobił coming out rok temu (Charamsa czy jak mu tam było
Jedne przypadek w miasteczku gdzie pracuje też był, latach 90, biedak za bardzo auta sprowadzał z Niemczech i się nie podzielił dolą z kim trzeba No i wylali
szarley (54913 punktów)
>Co, jeśli odetną kieszonkowe, odetną internet a nawet zabronią kompa

To ci dopiero będzie męczeństwo.
Niektóre religie wymagają cierpienia. Tobie mogą odciąć internet, a Szawłowi z Tarsu odcięli tylko głowę. Pocierpisz więcej, może świętym zostaniesz.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Co, jeśli odetną kieszonkowe, odetną internet a nawet zabronią kompa
>To ci dopiero będzie męczeństwo.
>Niektóre religie wymagają cierpienia.
I zgoła ofiar w ludziach.
A na dokładkę niekoniecznie wśród własnych wyznawców.
Przywołałeś istotny argument za ateizmem... Brawo Ty!


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
ZaKotem (8733 punktów)
>Ale ostatnio jak matka pytała się
>"Wierzysz w Boga?" Kiedy zmuszała mnue do pójścia do kościoła, odpowiedziałem: niewiem. Mały
>przełom.

No i co się stało wtedy? Pobiła cię?

> Moja mama codziennie śpiewa piosenki religijne. A, moja rodzina wierzy w różne przesądy,
>astrologię i zabobony. Do walki z tym używam czasami... Biblii, dla mnie religia to mniejsze zło od
>tego xD.

Sprawa gustu, ale przynajmniej widzisz, że fanatykami bynajmniej nie są i w rodzinie panuje tolerancja.

>Nie wiem, czy udawać
>wierzącego, który z jakiś powodów nie chce przyjąć tego sakramentu, czy przyznać się do ateizmu

> Już widzę tą matkę rozpowiadającą mój ateizm całej
>rodzinie, która potem przystąpi do akcji ewangelizacyjnej... Rodzice mogą się załamać, że wychowali
>ateistę... Co, jeśli odetną kieszonkowe, odetną internet a nawet zabronią kompa "dzieł Szatana"...
>Co robić?

Sorry, ale nic w twej wypowiedzi nie wskazuje na jakiś fanatyzm twojej mamy. Nie ma nic przeciwko czarom i astrologii, więc d... z niej, nie katoliczka. Opowieści o rodzicach wyklinających swe dzieci za niewiarę to mity.
Doradzam ci powiedzenie prawdy, w sposób pozbawiony agresji. Nawet jeśli trochę to matkę zrani, to po jakimś czasie zrozumie. Jesteś w wieku, w którym kształtują się postawy moralne. Jeśli teraz zaczniesz udawać katolika dla świętego spokoju i korzyści materialnych, to zostanie ci tak do starosci i zostaniesz kryptoateistą z PiSu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sorry, ale nic w twej wypowiedzi nie wskazuje na jakiś fanatyzm twojej mamy. Nie ma nic przeciwko czarom i astrologii, więc d... z niej, nie katoliczka. Opowieści o rodzicach wyklinających swe dzieci za niewiarę to mity.

To typowe dla wierzących. Niektórzy są fanatycznymi katolikami, a niektórzy wierzą także w przesądy i inne tego typu rzeczy, bo za te wierzenia odpowiada ten sam defekt myślenia.

>Doradzam ci powiedzenie prawdy, w sposób pozbawiony agresji. Nawet jeśli trochę to matkę zrani, to po jakimś czasie zrozumie. Jesteś w wieku, w którym kształtują się postawy moralne. Jeśli teraz zaczniesz udawać katolika dla świętego spokoju i korzyści materialnych, to zostanie ci tak do starosci i zostaniesz kryptoateistą z PiSu.

Ta jasne, to Twoja teoria brzmi jak z PiS
devonport (125 punktów)
OOO polishek przeczytałem Twojego posta i naprawdę nie wiem co w tej sytuacji Ci doradzić. Spróbuj powalczyć a jeżeli napotkasz jakiś ostry sprzeciw dotkną Cię sankcje rodziny to raczej musisz przeczekać aż się usamodzielnisz staniesz się dorosły. Jako bardzo młody człowiek jesteś zależny od rodziców co najmniej na płaszczyznie ekonomicznej taka dyktatura. Ludzie mają tak wyprane mózgi przez kościół, że uważaja ateiste za coś najgorszego. Mam nadzieję, że twoi rodzice nie zechcą niszczyć relacji z własnym dzieckiem w imie przekonań religijnych. Na pewno jesteś ważnieiszy dla nich niż wszystko inne. U mnie było troche lamentu matki szantaż emocjonalny i niewiele więcej. Ludzie w moim otoczeniu nie zmienili jakoś zauważalnie stosunku do mojej osoby. Mój strach przed ostracyzmem społecznym był wyimaginowany. Trzymaj się dasz rade.
Rainard (321 punktów)
Wiele lat nas od siebie nie dzieli, więc dobrze pamiętam jak byłem w Twoim wieku. U mnie poglądy, które zaczynały się w tamtym czasie we mnie kształtować również doprowadziły do (pod pewnymi względami) podobnej sytuacji jak Twoja. Ja nigdy jednak nie ukrywałem przed rodzicami tego, co myślę. Miałem niejedną okazję by porozmawiać o moich poglądach szczerze, przyznać się do nich, powiedzieć co mi na wątrobie leży. Rodzice moje przekonania akceptowali, nie mieli z tym problemu, co chyba dość oczywiste - o co tu mieć niby problem? Ba, powiem więcej, nawet bardziej religijne babcie nie miały żadnych oporów by tolerować te poglądy. Jedyną rzeczą, która im przeszkadzała było tak naprawdę to, że nie chciałem iść do bierzmowania i o to właściwie miałem dość duże nieprzyjemności w postaci sporów z nimi(dość duże napięcie wtedy z racji tego między nami było). Tak naprawdę, całe to bierzmowanie to dla nich po prostu tradycja i dlatego tak poważnie to traktują. Nie tyle ze względów religijnych, co z powodu tego, że to swoisty zwyczaj, że każdy do tego bierzmowania czy ogólnie do kościoła chodzi. Warto mieć to też na uwadze.

>Co robić?

Moim zdaniem, udawanie katolika nie ma sensu. Życie wbrew sobie byle by uniknąć jakichś nie tak znowu strasznych konsekwencji jest, jak mi się wydaje, idiotyczne (choć, sprostujmy, zależy to oczywiście od rodzaju tych konsekwencji). Zdecydowanie lepiej czułbym się, żyjąc po swojemu niż udając kogoś kim nie jestem. Nawet jeśli czekałyby mnie z tego powodu jakieś przykrości, to traktowałbym je z satysfakcją z tego, że postąpiłem zgodnie z tym, co myślę. Nie lubię oportunizmu. Po prostu, czułbym się z nim źle, gorzej nawet, niż gdybym miał doświadczać tychże przykrości, (szczególnie, że w materii, o której mówimy są one nieznaczne). Wolę dobre samopoczucie, będąc sobą, niż konformistyczne dostosowywanie się do reszty. Z drugiej strony, jak mówiłem, wiele zależy od rodzaju konsekwencji jakie Cię czekają.

Wedle mnie, porozmawiaj z rodzicami szczerze o swoich poglądach, przyznaj się do nich, zaprezentuj je. Prawdopodobnie uznają je za jakieś młodzieńcze fanaberie. Pokaż im zatem, że dobrze je przemyślałeś. Podejdź też do tego dyplomatycznie, staraj się rozmawiać spokojnie i szczerze. Nie oczekuj również, że przystaną na wszystko, czego będziesz od nich oczekiwał. Spróbuj ustalić jakiś konsensus - np. "zgoda, pójdę już do tego bierzmowania, żeby waszej tradycji stało zadość, ale potem chcę mieć wolną rękę i możliwość decydowania w tych kwestiach samemu o sobie" (przykład z mojej sytuacji). I nie bój się reakcji rodziców. Przecież każdy ma prawo do swoich poglądów i zazwyczaj każdy jakieś ma. Rodzice to raczej rozumieją.
I jeszcze jedno, nie traktuj żadnych rad jak wyroczni, to ty powinieneś wiedzieć, co lepsze dla Ciebie. Ja np. z oportunizmem źle się czuję, ty nie musisz. Ostatecznie, sam musisz to przemyśleć i sam zdecydować. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
03-11-2016 08:28 
 Ocena 3 na 3
Pan Leming (674 punktów)
>Pokaż im zatem, że dobrze je przemyślałeś.
To w porządku, że od braku wiary wymaga się więcej, niż od samej wiary? Ateista nie dodaje nowych tez tylko neguje to co mu przedstawiają. Dlaczego negacja bezpodstawnych tez musi być bardziej przemyślana, niż: "nie kupuję tego co mi próbujesz wcisnąć i tyle w temacie"?

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
03-11-2016 15:16 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>Pokaż im zatem, że dobrze je przemyślałeś.
>To w porządku, że od braku wiary wymaga się więcej, niż od samej wiary?

No właśnie, również uważam że to nie jest w porządku wobec młodych katolików, których otoczenie nie zachęca do ćwiczeń umysłu, wymagając uzasadnienia swych poglądów. Też jestem z wyznania egalitarystą i brzydzę się taką dyskryminacją. Sądzę jednak, że do równości powinniśmy dążyć nie poprzez pozbawienie ateistów przywileju takiej społecznej edukacji filozoficznej, ale poprzez rozszerzenie tego przywileju na wierzącą większość.
polishek (17 punktów)
Ok, czekam na odpowiedni moment i przyznaje się. Jeśli moi rodzice są OK nie powinni mnie przez to gorzej traktować. A nawet jeśli, to jakoś głupio mi się zrobiło porównując moje "bonusy" z głowami tych co oddali życia za wiarę Sens życia - jak ktoś mówił, przeżyć szczęśliwie, dawać to szczęście innym. Być jednym z milionów, którzy przyczynią się do upadku religii, jako wymyślonej przez ludzi, żeby wytłumaczyć to, czego się nie dało się wytłumaczyć w chwili powstania religii (np. stworzenie świata), usprawiedliwić błędy, złe diagnozy lekarzy lub w niektórych przypadkach wytłumaczyć to, czego dalej nie da się wytłumaczyć (uzdrowienia, inne cuda), usprawiedliwić choroby psychiczne powodujące różne wizje i objawienia, oraz, jeśli są takie zjawiska - to, czego nigdy nie będzie dało się wytłumaczyć. Jako dziecko wyobrażałem sobie, że jeśli nie ma Boga, to kiedy umrę będzie ciemność, cisza i będę się nudził. Później zrozumiałem, że nic nie będzie... Tak, jak miliardy lat temu przed moim (i twoim) urodzeniem. Śmierci nie da się opisać żadnym znanym człowiekowi uczuciem, bo to brak świadomości, jakichkolwiek odczuć. Podobnie jak nie martwimy się co będzie z naszymi zwierzakami po śmierci - człowiek to w końcu zwierzę na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Z chrześcijaństwem wiążą się też liczne paradoksy. Według mnie wszechwiedzący i wszechmogący Bóg nie mógł by stworzyć świata ze świadomością, że chociaż jedna inteligentna istota skończy w piekle, gdzie będzie cierpieć wieczne męki... Jeśli Bóg byłby ograniczony prawami logiki - może nie miał by innego wyjścia, w końcu w pewnym momencie wiara w niego zmieniła by się w wiedzę o jego istnieniu, a wtedy pewnie zostalibyśmy zniewoleni, jak to lubią mówić katechetki, ale co lepsze - zniewolenie czy "wieczne męki"? Czy pomimo tego to, żebyśmy uwierzyli nie jest problemem Boga? Przecież to on stworzył nas takich niewiernych i grzesznych, że część trafi do piekła. Nie dał odpowiednich dowodów na swoje istnienie (tu znów problem zniewolenia). Świadomie. Jeśli nie byłby ograniczony prawami logiki - wtedy mógłby stworzyć ludzi jednocześnie wolnych i na tyle wierzących i dobrych, żeby wszyscy trafili do nieba. Myślę, że na tym zakończę
polishek (17 punktów)
No i poszło.
- Mamo, mamo, jestem ateistą! (ktoś na tym forum pisał, że to dziwnie wygląda, ale tak wyskoczyłem)
- Jesteś ateistą... że nie wierzysz w boga?
- Noooo...
- Może ci się tylko wydaje, że jesteś ateistą?
I wcisnęła mi książkę Dowód Ebena Alexandra. Potem rozmawiałem, głównie z tatą przez jakieś 4 godziny. Wielu ciekawych rzeczy się dowiedziałem. Np. że tata średnio raz na kwartał rozmawia ze Świadkami Jehowy. Poza tym wierzy w boga bezosobowego. Tradycyjnie - nie wierzy w kościół i księży, chociaż do tego kościoła chodzi (podobno nie po to, żeby wyglądać na dobrego katolika, tylko w celu poszukiwania wiary... WAT?), uważa, że Koran jest rozwinięciem Biblii... Mama ma bliższe kościołowi poglądy. Oczywiście zbiegi okoliczności, które mają świadczyć o istnieniu siły nadprzyrodzonej. Mama mówiła o tym, jak to różne wróżki przyszłość przewidziały... Przy spotkaniu z rodziną - połowa wmawia mi, że wcale nie jestem ateistą, druga połowa milczy... Że niby przeżywam typowy dla wieku kryzys wiary i się nawrócę (rozczarują się biedni). Teraz może na religii się przyznam Było warto? Nie wiem. Może w końcu uwolnię się od kościelnych obowiązków. Łatwiej też będzie mi uniknąć bierzmowania - w końcu wyznanie powodu już za mną. Poza tym jestem traktowany raczej normalnie
P.S. szkoda, że lista dalej nie działa. Chętnie się wpiszę
mrSpock (2845 punktów)
Powoli systematycznie.
meuszjkl (95 punktów)
Młody człowiek potrafi wyskoczyć z wieloma kontrowersjami(np. "Popieram Korwina-Mikke") nie mając ze sobą bagażu doświadczeń, przemyśleń, odpowiedniej wiedzy. Poglądy takiego człowieka są z reguły ugruntowane na grząskim emocjonalnym gruncie i nie sądzę byś w racjonalistyczny sposób stał się ateistą(to jeszcze nie ten wiek). Nawet jeżeli z mojego bagażu przemyśleń i doświadczeń wynika że masz rację, tak nie powinieneś owej racji przyjmować jaką prawdę. Neguj ją, podważaj(nie tylko poglądy inne ale i swoje!). Czytaj i nie wierz we wszystko co piszą, nawet jeśli jest to zgodne z nurtem który popierasz. Zastosuj zasadę "wierzę lecz sprawdzam". Dopiero w momencie absolutnej nie-emocjonalnej pewności wygłoś swoje poglądy bo jedynie wtedy będą one słuszne.

Nie polecam wygłaszam poglądów na ten temat dopóki jest cień szansy iż możesz się mylić(zastanów się czy masz rację), bo to może narazić cię na kompromitację, łatwy odpór poglądów ze strony osób które mają większe doświadczenie.

Co oczywiście wcale nie musi oznaczać że musisz uczestniczyć w bierzmowaniach i rytuałach jak chodzenie do kościoła. Nie będę podawał gotowych rozwiązań bo młody człowiek jest ich w stanie wymyślić setki.
jetson (46 punktów)
>pomimo tego, że zataiłem grzech masturbacji xD do dzisiaj go nie wyznałem i dobrze
Ale co to jest grzech? Etyka mówi co jest dobre, a co złe, ale w największym skrócie można powiedzieć, że etyka mówi, aby nie czynić komuś czegoś, co jest mu niemiłe. Nie wiem dlaczego grzech przekracza granice etyki i wchodzi w sferę naszych myśli i fantazji. Jednak co tak naprawdę jest grzechem? Wmówiono nam, że grzechem jest to, co nie podoba się Bogu, ale czy jest chociaż jedna osoba na świecie, która wie, co podoba się Bogu? Można się domyślać, ale skąd wiedza, że tak jest na pewno? Dawno odrzuciłem grzech, jako odium mojego postępowania. Nie daj sobie wmówić, że coś jest grzechem bez przefiltrowania tego przez ogólnie pojętą etykę i swoje własne zdefiniowane wartości.

>A w następnej klasie gimnazjum bierzmowanie, nie zgłosiłem się na pytanie "Kto na pewno przystąpi do bierzmowania?"
Do bierzmowania powinieneś iść... Nie wiem, czy jesteś wojownikiem, czy chcesz mieć po prostu święty spokój. Ja nie wierzę absolutnie. Nie jestem ani agnostykiem, ani ateistą. Nawet miałbym trudność z rozwinięciem definicji tych pojęć. Nie jest dla mnie ważne, jak ktoś mnie nazwie, albo kim będę dla innych. Ja po prostu nie wierzę i tylko to mnie określa. Do niewiary przyznaję się, jeśli ktoś mnie spyta. Jednak odwiedzam świątynie, zwykle na wakacjach, albo kiedy ktoś mnie bardzo o to poprosi. Uczestniczę w obrzędach, robię znaki krzyża, klękam, wstaję i tak dalej. Nie dla zachowania pozorów, a z powodu szacunku dla wiary ludzi uczestniczących w mszy.
Niestety żyjemy w państwie, które wymaga od obywateli wiary, albo ściślej, wymaga dokumentów potwierdzających wiarę. Świadectwo pierwszej komunii, bierzmowania i tak dalej. Jeśli w przyszłości będziesz chciał wziąć ślub, bez aktu bierzmowania będziesz miał z tym problem. Wtedy albo wejdziesz na wojenną ścieżkę i będziesz musiał się wykłócać z przyszłymi teściami, z rodzicami o przekonania, albo dla świętego spokoju rzucisz na stół akt bierzmowania. Jest jeszcze coś ważniejszego... Kobiety, nie wiedzieć czemu, bardzo lubią tą ślubną oprawę. Białą sukienkę, welon, kościelne organy i tak dalej. Egoizmem z Twojej strony byłoby jej (przyszłej wybrance) to zabrać. Dlatego raczej powinieneś przyjąć bieżmowanie, a papier wrzucić do szuflady, do późniejszego okazania.

>Bardzo boję się wyznać mój ateizm..
W takim razie wejdź na ścieżkę świętego spokoju i nie przyznawaj się
Od czasu do czasu chodź do kościoła i sprytnie omijaj konfesjonał.
Dodam tylko, ze moja żona jest osobą żarliwie wierzącą, a ja nie ukrywam swojej niewiary. Czasem dyskutujemy o tym, ale nikt nikogo nie chce przeciągnąć na swoją stronę. Można żyć w zgodzie z własną niewiarą w otoczeniu wierzących. Jednak z powodu młodego wieku, dla własnego zdrowia i atmosfery w domu, po prostu zachowaj pozory.


Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
07-12-2016 08:56 
 Ocena 1 na 1
Pan Leming (674 punktów)
>czy jest chociaż jedna osoba na świecie, która wie, co podoba się Bogu? Można się domyślać, ale skąd wiedza, że tak jest na pewno?
Po cóż oddzielać wiedzę o istnieniu od wiedzy o właściwościach? To tak jakby uznać istnienie Harry'ego Pottera, ale zarzucić J.K. Rowling że się co do niego myli. Nie wie co by pomyślał, zrobił, ani co mu się podoba lub nie. Ona go wymyśliła, więc wie najlepiej. Jak komuś się nie podoba i uważa że jest inaczej, a mimo to wierzy w istnienie Harry'ego Pottera to sorry, ale to już nie jest ten sam Harry Potter.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
jetson (46 punktów)
>Po cóż oddzielać wiedzę o istnieniu od wiedzy o właściwościach? To tak jakby uznać istnienie Harry'ego Pottera, ale zarzucić J.K. Rowling że się co do niego myli.

Nieczytelny przykład. Nie wiem, jak się do niego odnieść.

Postawiłem tezę, że masturbacja nie jest grzechem i argumentowałem to twierdzeniem, że sam Bóg nie powiedział, jak jest i na pewno nie jest grzechem, tylko z tego powodu, że jakiś moralista tak powiedział.

Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
07-12-2016 15:11 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Niestety żyjemy w państwie, które wymaga od obywateli wiary, albo ściślej, wymaga dokumentów potwierdzających wiarę. Świadectwo pierwszej komunii, bierzmowania i tak dalej.
To wyjedźcie z tego Kuwejtu czy innego Tiutiurlistanu i przyjedźcie do Polski, u nas tego się nie wymaga.

>Jeśli w przyszłości będziesz chciał wziąć ślub, bez aktu bierzmowania będziesz miał z tym problem.
Wziąłem ślub kościelny będąc ateistą bez aktu bierzmowania i nie zauważyłem żadnego problemu, ksiądz też.

> Wtedy albo wejdziesz na wojenną ścieżkę i będziesz musiał się wykłócać z przyszłymi teściami, z rodzicami o przekonania, albo dla świętego spokoju rzucisz na stół akt bierzmowania. Jest jeszcze coś ważniejszego... Kobiety, nie wiedzieć czemu, bardzo lubią tą ślubną oprawę. Białą sukienkę, welon, kościelne organy i tak dalej. Egoizmem z Twojej strony byłoby jej (przyszłej wybrance) to zabrać. Dlatego raczej powinieneś przyjąć bieżmowanie, a papier wrzucić do szuflady, do późniejszego okazania.
J.w. To dość przerażające, jakie przesady wśród prostego ludu krążą.
jetson (46 punktów)
>To dość przerażające, jakie przesady wśród prostego ludu krążą.
Byłoby przesadą, gdybym sobie to wymyślił.


Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
07-12-2016 16:44 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>A w następnej klasie gimnazjum bierzmowanie, nie zgłosiłem się na pytanie "Kto na pewno przystąpi do bierzmowania?"
>Do bierzmowania powinieneś iść... Nie wiem, czy jesteś wojownikiem, czy chcesz mieć po prostu święty spokój.
... jak każdy konformista.

>Ja nie wierzę absolutnie. .... Jednak odwiedzam świątynie, zwykle na wakacjach, albo kiedy ktoś mnie bardzo o to poprosi. Uczestniczę w obrzędach, robię znaki krzyża, klękam, wstaję i tak dalej. Nie dla zachowania pozorów, a z powodu szacunku dla wiary ludzi uczestniczących w mszy.
Szacunek dla ludzi wierzących wymaga godnego zachowania. Niczego więcej. Nawet niewierzącemu niekiedy wypada pójść do kościoła/cerkwi/zboru na pogrzeb czy ślub i trzeba się godnie zachować, nikt jednak nie wymaga od Ciebie żebyś naśladował wierzących w ich zachowaniach. Wystarczy zdjąć czapkę i spokojnie stać.

>Niestety żyjemy w państwie, które wymaga od obywateli wiary,
Współczuję, wychowałem się w państwie zaangażowanym światopoglądowo, nawet w Konstytucji był zapis o urzędowym światopoglądzie, na szczęście to się zmieniło. Dziś większą część roku spędzam w Polsce, gdzie dostrzegam niepokojące objawy klerykalizmu, ale wiary na szczęście nikt nie wymaga

>albo ściślej, wymaga dokumentów potwierdzających wiarę. Świadectwo pierwszej komunii, bierzmowania i tak dalej.
Tym bardziej współczuję. Widzę, że biegle posługujesz się polskim językiem więc polecam azyl w Polsce. Poradzisz sobie

>Jeśli w przyszłości będziesz chciał wziąć ślub, bez aktu bierzmowania będziesz miał z tym problem.
Znów polecam przyjazd do Polski, choć w Austrii, Czeskiej republice, Niemczech czy Szwecji jest podobnie. Po prostu u nas w Europie urzędnicy nie sprawdzają aktu bierzmowania przed ślubem

>Dodam tylko, ze moja żona jest osobą żarliwie wierzącą, a ja nie ukrywam swojej niewiary. Czasem dyskutujemy o tym, ale nikt nikogo nie chce przeciągnąć na swoją stronę.
A jak w Twoim kraju policja do tego podchodzi? Podsłuchują pod drzwiami czy się głośno modlisz?
07-12-2016 23:06 
 Ocena 1 na 1
jetson (46 punktów)
>... jak każdy konformista.
Tak, lepiej być egoistą.
Doczytałeś dalej? Pisałem o przyszłej wybrance, która być może wbrew swojej woli mogła/musiała by z czegoś zrezygnować.
Potrafię kopać się z koniem, ale w kwestii wiary, akurat wisi mi, czy w jakiś kościele jestem wpisany do jakiejś księgi. Wisi mi, czy ksiądz mnie odwiedzi po kolędzie. Przyjmuję, bo na tym zależy mojej żonie.

>Wystarczy zdjąć czapkę i spokojnie stać.
A siedzieć, już nie można?
Czy zrobienie znaku krzyża jest karygodne? Czy do meczetu też wejdziesz w buciorach, ignorując przyjęte tam zasady? Nie zawsze wystarczy stać i w ten sposób okazać szacunek. Sorki, ale nie będziesz mi mówił, jak mam się zachować w kościele.

>Tym bardziej współczuję. Widzę, że biegle posługujesz się polskim językiem więc polecam azyl w Polsce. Poradzisz sobie
Daruj sobie, OK?

>A jak w Twoim kraju policja do tego podchodzi? Podsłuchują pod drzwiami czy się głośno modlisz?
A jak to wygląda w Twoim kraju?

Miłej nocy. Nie musisz się już silić na odpowiedź.


Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
07-12-2016 23:22 
 Ocena 2 na 2
jetson (46 punktów)
Napisałem odpowiedź i zasugerowałem, abyś już nie odpowiadał.

Jestem nowy na tym forum i nie łapię jeszcze do końca, jak wygodnie korzystać z dość nietypowego interfejsu. Początkowo myślałem, że w dwóch ostatnich komentarzach polemizowałem z jedną osobą, a "rozwój dyskusji" prowadził donikąd, dlatego postanowiłem, może zbyt obcesowo zakończyć dyskusję. Przepraszam za to...

Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
polishek (17 punktów)
Trochę czasu minęło, zdam raport xD:
1. Cała rodzina już wie. Oni popierają się prawami dziecka, że jak "mogą mnie wychować w zgodzie ze swoimi wartościami", to myślą, że mogą też mnie zmuszać do wszelakich praktyk religijnych. Ja cytuję wtedy Konstytucję. Aż raz podczas dyskusji pozostało im straszenie mnie psychologiem. Tyle, że każdy psycholog wie, że w kwestii wiary nie powinno się nikogo przymuszać.
2. No to jednak jestem przymuszany wszelakimi sposobami do bierzmowania (do spowiedzi też mam iść). Tłumaczę im, że to nie ma sensu - sakramenty katolickie, a według Kk ja przyjmuję je świętokradzko - grzech ciężki. A jak Kościół nie jest "słuszny"... to sakramenty też nie mają większego sensu (choć tu można dyskutować - zależy to np. od tego, jak bardzo Kk się myli)! Od biedy mogę (w ostateczności) przystąpić... trochę byłoby mi głupio jako "oficjalnie" niewierzący, ale przecież oni chcą. To też forma takiego... buntu. Wiem, tu mamy do czynienia z problemem "czy to ma sens?". A czy samo bierzmowanie ma sens, gdy ja zamierzam żyć tak, żeby nie było mi potrzebne? No... stosunek trochę zmienił się z mojego "za nic nie przystąpię!", ale dalej wolę nie. Zresztą, osób wyznań nawet bardzo mało liczebnych nikt do katolickich sakramentów nie przymusza i jest OK. A przecież mogliby wręcz zostać katolikami - w katolickim kraju to bardzo... praktyczne .
3. Straszenie odcięciem netu, dostępu do PC i kieszonkowego też miało miejsce. Brr...
W kwestii ślubu (ach, co za odległe rozważania):
1. Bierzmowanie można w wieku dorosłym przyjąć. Trochę będę udawać, że się pod wpływem przyszłej żony nawróciłem, trochę przygotowań, samo bierzmowanie i już (zresztą, bierzmowanie nie jest absolutnie konieczne...).
2. Można zawrzeć ślub jednostronny. Trzeba zezwolenia biskupa i paru przyrzeczeń wybranki... Po wszystkim i tak bez różnicy (dla mnie).
3. Znajduję żonę o podobnym światopoglądzie. Optymistyczna opcja
4. Nie żenię się. Nie jest to do życia absolutnie konieczne
jetson (46 punktów)
Cóż wybrałeś wojowniczą formę niewiary. Twój wybór. Popieram upór i konsekwencję. Czy zastanawiałeś się, nad tym, jak mocno nie wierzysz? Czy nachodzą Cię czasem wątpliwości? Czy zastanawiałeś się nad tym, co było przed Wielkim Wybuchem, zanim powstał czas i przestrzeń? Czy czasem wierzysz w duchy? Czy czujesz niepokój myśląc o przepowiedniach Nostradamusa?

Moim zdaniem prawdziwą niewiarę cechuje pewna obojętność i brak lęku, przed zjawiskami, których nie rozumiemy. Umiejętność odrzucania zabobonów, czasem utartych poglądów, wypełnienia luk, bez pokusy tłumaczenia czegoś istnieniem Boga.

Absolutnie nie mam zamiaru mówić Ci, w jaki sposób utwierdzić się w niewierze. Uważam tylko, że wojująca postać niewiary działa destrukcyjnie na człowieka, na jego psychikę, na otoczenie, na relacje z innymi ludźmi. Lepiej jest po prostu wierzyć, albo osiągnąć stan rzeczywistej obojętności na sprawy wiary.

Lepiej iść po sladach, niż po trupach.
13-12-2016 13:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>2. No to jednak jestem przymuszany wszelakimi sposobami do bierzmowania (do spowiedzi też mam iść).
Gdzie spowiedź jest obowiązkowa, tam obroną młodocianego ateisty jest sam spowiednik: młody ateista spowiada się z "grzechu" niewiary, a na to rozgrzeszenia być nie może, więc starania rodziny powinna ukrócić sama procedura religijna.

A można też przy konfesjonale twierdzić - ale to opcja dla tupeciarzy - że się grzeszy permanentnym okłamywaniem spowiedników; będzie miał pleban jakieś urozmaicenie.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365