 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-11-2013 22:06 | Agares25 (39 punktów) | Śmierć
5 na 5 | Czy śmierć jest w ostateczności taka zła? Otarłem się o śmierć 3 razy. Gdy się rodziłem pępowina owinęła mi się wokół szyi i nie miałem tych 10 punktów. Drugi raz podczas ataku astmy gdy się prawie udusiłem, na szczęście karetka zdążyła. Trzeci raz gdy miałem pęknięty wyrostek(pękł, bo za długo siedziałem z zapaleniem wyrostka w domu, bo lekarka, u której byłem stwierdziła, że to nie wyrostek a salmonella)i wieczorem miałem silne bóle brzucha i gorączkę 39 stopni, ale zamiast pójść spać, znowu przejechałem się karetką. Tak myślę, że ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Przecież to ulga. Wieczny sen bez snów. Jedyną złą rzeczą jest żal, iż odchodzi się od tego świata, porzucając wszystko, rodzinę, kolegów, zainteresowania. Śmierć przychodzi często, gdy się tego nie spodziewamy. Jedyne czego pragnę to powiedzieć sobie w chwili śmierci, że moje życie było wspaniałe, poczuć dumę z tego co osiągnąłem. Czy nie chcielibyście wiedzieć o tym, że za 10 dni umrzecie. Pewnie wspaniale byście wykorzystali ten czas. Nieuchronność zbliżającej się śmierci powinna nas motywować do działania, abyśmy mogli zrobić coś czego wcześniej nie robiliśmy, mieć szansę przeżyć swoje życie na 100%, być dumnym z siebie w chwili śmierci, a na swoim nagrobku posiadać napis "Tu spoczywa .......... który pomógł innym ludziom, nauczył historii Polski kilku tysięcy Polaków, wyleczył wielu pacjentów". Czy warto bać się śmierci, która sama w sobie nie jest zła, która raczej motywuje do działania? Co wy o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Z mojego punktu widzenia śmierć przedwczesna jest dla mnie zła i niepotrzebna. Wolę umrzeć jak najpóźniej i do końca cieszyć się życiem tak jak teraz. Mam gdzieś co będzie napisane na moim nagrobku. Ludzie się niepotrzebnie tym przejmują.
|
|
 | 1 na 1 | alef (4 punktów) | > Z mojego punktu widzenia śmierć przedwczesna jest dla mnie zła i niepotrzebna.Jak zauważył pewien czeski chłop, jeśli umrzesz wcześniej, to tylko będziesz trochę dłużej umarły.
|
|
2 na 2 | Ciamciacz Ciastek (50 punktów) | > Jedyną złą rzeczą jest żal, iż odchodzi się od tego świata, porzucając wszystko, rodzinę, kolegów, zainteresowania.To mnie najbardziej przeraża. Utrata pamięci, świadomości, możliwości komunikacji z innymi ludźmi... Z tym nigdy nie będę w stanie się pogodzić... Fakt, że przegapię zderzenie drogi mlecznej z galaktyką andromedy, i że nigdy nie dowiem się, jak będzie wyglądać świat za 200-300 lat również mnie smuci. > Jedyne czego pragnę to powiedzieć sobie w chwili śmierci, że moje życie było wspaniałe, poczuć dumę z tego co osiągnąłem.Wydaje mi się, że nie ważne czego bym nie osiągnął, to w chwili śmierci i tak będę żałował że umieram, bo będę świadomy tego że mógłbym osiągnąć jeszcze więcej, gdybym tylko dłużej żył. > Czy warto bać się śmierci, która sama w sobie nie jest zła, która raczej motywuje do działania?Nie wiem jak ty, ale ja takiej motywacji nie potrzebuję.
|
|
3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
Warto kończyć to co się zaczęło  Do działania motywuje mnie samo życie i wynikające z faktu tego wszelkie indywidualne jednostkowe potrzeby, w procesie tegoż życia zaistniałe i po przesianiu ich przez sito intelektu i wrażliwości emocjonalnej, uznane za warte podejmowania działań. I tak do śmierci. Po śmierci bliskich, zostają zazwyczaj, ból, smutek i żal, po własnej boleć już nie będzie. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Czy śmierć jest w ostateczności taka zła? Czy śmierć jest w ogóle zła? To tylko konsekwencja życia nie mniej ni więcej. >Tak myślę, że ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Przecież to >ulga. Jak dla kogo podejrzewam. Nie wszystkim układa się źle w życiu. >Czy nie chcielibyście wiedzieć o tym, że za 10 dni umrzecie. Nie chciałbym. Po co? >Czy warto bać się śmierci, która sama w sobie nie jest zła, która raczej motywuje do >działania? Co wy o tym sądzicie? Jak dla mnie nie warto, czego miałbym się bać? No i w jaki sposób śmierć ma motywować do działania?
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Czy warto bać się śmierci, która sama w sobie nie jest zła, która raczej motywuje do >działania? Co wy o tym sądzicie?
Co dla mnie jest jutro dla kogoś będzie już wczoraj.
Ilekroć 500 lat temu ktoś pomyślał jutro....to czy za 500 lat ktoś nie pomyśli sobie był 2013? Myślę sobie ...Platon....kiedy to było 2500 lat temu( szybki podgląd w internet) uff jak dawno. Co on tam chciał?
W zasadzie to nie ma znaczenia. Może teraz, tu. Ja swoje geny puściłem dalej w obieg. Do jakiegoś momentu będą o mnie pamiętać.
Za 500 lat będą te same pytania. No chyba że nauka szybciej sobie poradzi. Póki co jest bezpiecznie i nikt nie wie za wiele.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Póki co jest bezpiecznie i nikt nie wie za wiele. Genialna myśl! Serio, jestem pod ogromnym wrażeniem. Zapadnie mi to w pamięć na resztę życia.
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Myślenie o śmierci daje mi głębokie poczucie bezsensu i - można rzec - śmieszności. Oczywiście pcha mnie to do działania, przed śmiercią chcę przeczytać jak najwięcej wartościowych rzeczy, przeżyć coś fajnego (na przykład za pół roku skaczę ze spadochronem!!!), ale muszę wyznać, że panicznie się jej boję. Polecam w ogóle wypowiedź Bogusława Wolniewicza o odchodzeniu w niebyt: www.youtube.com/watch?v=eUvFqwFPYac
|
|
1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Tak myślę, że ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Przecież to ulga.To zależy, gdy cierpimy - a świat obrzydł już nam doszczętnie - to ulga. Gdy ktoś prowadził życie lekkie łatwe i przyjemne to konieczność rozstania się z takim życiem może napawać lękiem i smutkiem. Pomijam już instynktowny strach przed nieznanym. > Jedyną złą rzeczą jest żal, iż odchodzi się od tego świata, porzucając> wszystko, rodzinę, kolegów, zainteresowania.Czy ten żal nie jest tak samo niepotrzebny jak strach przed śmiercią ? Nas już nie będzie, a czas pozwoli zapełnić lukę po nas, ten żal się zmarnuje  . > Jedyne czego pragnę to powiedzieć sobie w chwili śmierci, że moje życie było wspaniałe, poczuć dumę z tego co osiągnąłem.Nie zapomnij przy tym pomyśleć o swoim losie i o szczęściu, które Ci dopisywało. Nie wszystko co osiągnąłeś jest Twoją zasługą. Zmniejszy to Twoją dumę z tego co osiągnąłeś, ale nie sądzę żebyś przez to umarł mniej szczęśliwy. Może zamiast dumy z tego co osiągnąłem chciałbym mieć świadomość, że zostawiłem po sobie coś dobrego. > Czy nie chcielibyście wiedzieć o tym, że za 10 dni umrzecie.To także zależy od okoliczności. Ludzie na łożu śmierci często mają świadomość, że to już ostatnie dni. Ja bym tego nie chciał, jeśli już to wcześniej. Jeśli chęć zrobienia czegoś istotnego nie przyszła z wystarczającą siłą do realizacji wcześniej to nie licz na ostatnią wolę, ona może okazać się jeszcze słabsza. > Pewnie wspaniale byście wykorzystali ten czas. Nieuchronność zbliżającej się śmierci powinna nas motywować do działania, abyśmy mogli zrobić coś czego wcześniej nie robiliśmy,Złudzenia... > mieć szansę przeżyć swoje życie na 100%,Ciekawe co pod tymi procentami się kryje  > być dumnym z siebie w chwili śmierci, a na swoim nagrobku posiadać napis "Tu spoczywa..........Myślę, że to niezwykła rzadkość być dumnym z siebie w chwili śmierci, mam tu mieszane uczucia, myślę, że bardziej powszechnym uczuciem jest, że nie udało się zrobić wszystkiego co byłoby potrzebne. Nagrobek to już "musztarda po obiedzie". Moje ciało będzie spalone, a prochy pochowane anonimowo. > Czy warto bać się śmierci, która sama w sobie nie jest zła, która raczej motywuje do> działania?Warto bać się śmierci gdy ma się jeszcze wiele dobrego do zrobienia w planach. Strach przed śmiercią pozwala częściowo schodzić jej z drogi. Motywacji lepiej szukać we wzorcach i ideach. > Co wy o tym sądzicie?Próbowałem odpowiedzieć.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >ludzie niepotrzebnie boją się śmierci.
Człowiek przychodzi na świat z mechanizmem lęku. Myślę, że lęk (między innymi lęk przed śmiercią) pełni ważną funkcję. Skłania do namysłu, ostrożności, refleksji. Jest źródłem troski o życie. Ostrzega przed pochopnymi decyzjami. W wielu wypadkach brak lęku należałoby traktowac jako jego zaburzenie. Śmierć to zwykle domena religijnej ciemnoty, czyli krótko mówiąc - niewiedzy. Śmierci nie należy bać się ze względu na religijne wyobrażenia piekła, ale ze względu na troskę wobec życia, jego piękna i niepowtarzalności. To, że nie chcemy umierać nie powinno być okazją do snucia baśni o nierśmiertelności i manipulowania tą iluzją naiwnych ludzi.
>Przecież to ulga.
Nonsens. Aby cokolwiek odczuwać (np. ulgę) musi być układ nerwowy, mózg, ciało. Od strony subiektywnej śmierć jest całkowitym brakiem świadomych aktów (emocjonalnych, kognitywnych, wszelkich). Zerknij na puste krzesło (na puste krzesło, nie na krzesło): czy to puste miejsce odczuwa ulgę, czy cokolwiek odczuwa? To jest właśnie smierć.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Przecież to ulga.> Nonsens. Aby cokolwiek odczuwać (np. ulgę) musi być układ nerwowy, mózg, ciało.Nie mówimy o uldze sensu stricto. Chodzi o ulgę która wyraża się jako świadomość, że oto za jakiś oby najkrótszy czas przestanie nam dokuczać np. nieznośny ból. Ta świadomość możliwej ulgi istnieje realnie skoro powstaje wola szybkiego zakończenia życia. Mówię to z perspektywy żywych, z perspektywy martwych nie umiem powiedzieć  .
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Chodzi o ulgę która wyraża się jako świadomość, że oto za jakiś oby najkrótszy czas przestanie nam dokuczać np. nieznośny ból.
Wciąż w dyskurs o śmierci wplątuja się zaimiki osobowe...przestanie n_a_m dokuczać...jakbyśmy po śmierci wciąż jakoś byli, tylko poza dokuczaniem, poza ...światem.
>...z perspektywy martwych...
Chodzi o to, że nie ma takiej perspektywy. Życie (od wirusa po człowieka) to zawsze jakaś perspektywa. Śmierć to brak wszelkiej perspektywy. No,chyba że dorobimy sobie - ku pokrzepieniu serc - jakąś protezę perspektywy w postaci nieba, piekła lub czegoś w tym stylu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Wciąż w dyskurs o śmierci wplątuja się zaimiki osobowe...przestanie n_a_m dokuczać...jakbyśmy po śmierci wciąż jakoś byli, tylko poza dokuczaniem, poza ...światem.To nie chodzi o zaimki, gdybym napisał że Kowalskiemu przestanie ból dokuczać wyszłoby na to samo. To akurat da się łatwo wytłumaczyć właśnie tym, że mówimy z perspektywy żywych.. A z jakiej innej perspektywy mamy sądzić ? > >...z perspektywy martwych...> Chodzi o to, że nie ma takiej perspektywy.No właśnie, przecież ja zażartowałem. > No,chyba że dorobimy sobie - ku pokrzepieniu serc - jakąś protezę perspektywy w postaci nieba, piekła lub czegoś w tym stylu.Owszem, dorobić łatwo, ale trudniej potem w to wierzyć  . Poza tym jeśli mówimy o śmierci to mówimy o końcu życia. Ten koniec jak i początek wydaje się należeć do życia. Sama śmierć z punktu widzenia medycznego też nie jest nieskończenie krótka, a raczej jest procesem. Ty zdajesz się traktować śmierć jako nicość, a to jest już metafizyka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >zdajesz się traktować śmierć jako nicość, a to jest już metafizyka.
Śmierć interesuje mnie od strony subiektywności: jest jej definitywną stratą. Życie - odwrotnie - to proces jej konstrukcji (wychownie, edukacja, doswiadczenie, itp.) Tak więc nie ma problemu metaficzycznej nicości. Jeśli zdmuchniesz płomień świecy, wokół nie zapadnie nicość, a ciemność, która nastanie, nie jest formą płomienia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Jeśli zdmuchniesz płomień świecy, wokół nie zapadnie nicość, a ciemność, która nastanie, nie jest formą płomienia. To piękna metafora i puenta. Gwoli ścisłości można tylko dodać, że to płomień emanuje pewną aurę (światło), a ciemność następująca po ustaniu płomienia jest w rzeczywistości chyba jakąś formą tego światła. Po stracie kogoś z bliskich czujemy jeszcze tą aurę chociaż o zmniejszającej się intensywności. Pozdrawiam.
|
|
| pawel_wr (4297 punktów) | >ulga. Wieczny sen bez snów.
Piękna definicja,godna starożytnych filozofów.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| fiiś (1053 punktów) | Śmierć jest czymś jak najbardziej naturalnym. Czemu więc rozpatrywać ją kategoriach dobra czy zła?
|
|
1 na 1 | dawmat (5 punktów) | Przede wszystkim witam wszystkich forumowiczów. Cieszę się, że mam okazję porozmawiać (wnioskując z waszych postów) z osobami często inteligentniejszymi od siebie, na tematy, których większośc ludzi stara się unikać.
Tak też jest ze śmiercią. Uciekając myślami od niej myślą, że unikną samej śmierci.
Jak pisał Pascal, wolą śmierć od myśli o niej.
Chęć pozostawienia czegoś po sobie dominuje w nas wszystkich, chcemy zapewnić sobie tym nieśmiertelność, być szczęśliwym w tych paru ostatnich chwilach życia. Niestety, to niemożliwe. Nigdy nie osiągniemy wszystkiego czego chcemy i nigdy nie będziemy w świecie rzeczywistym tym, kim jesteśmy w świecie myśli. Dlaczego nie żyjemy pełnią życia ? Dlatego, że nigdy go nie straciliśmy. Doceniamy to co mamy dopiero gdy to stracimy, w przypadku życia, jest to niemożliwe. Dlatego żal rozstawania się z życiem pozostanie zawsze taki sam. Tylko śmierć jest sprawiedliwa.
Śmierć jest straszna bo jest jedną wielką niewiadomą, ale bez niej, życie nie miałoby żadnego sensu. To ona pcha nas do przodu, śmierć motywuje do życia, jest więc niezbędna tak jak niezbędne jest bycie jej świadomym aby zmienić swoje życie. Może jest całkowitym końcem,może tylko pełni rolę mostu wiodącego do kolejnego życia jako agnostyk wstrzymuję się od jakichkolwiek sądów. Z doświadczenia wiem, że ludzie unikają myśli z nią związanych co tylko pogarsza sytuację, bowiem prędzej czy później i tak się z nią zetkną (choroba,starość,śmierć innych).
Początkowo zagłębianie się w niej, (w moim przypadku) wiązało się z negatywnymi emocjami, które w znacznym stopniu zakłócały przebieg jej analizy. Po jakimś czasie jednak zniknęły ( nie zupełnie oczywiście,nie da się być obojętnym na sprawy takiej wagi), przez co mogłem (względnie) zrozumieć i zaakceptować swój koniec. Myślę, że nie jestem wyjątkiem który doświadczył powyższego.
Kto chciałby żyć wiecznie ? Nie powinno się obawiać czegoś, czego nie unikniemy, z kolei jak najbardziej powinno się myśleć nad tym, ponieważ czy chcemy, czy nie, te myśli będą się nam nasuwać przez całe życie. Śmierć innych często zwraca nam uwagę na naszą. W miarę możliwości więc, powinno się podchodzić do niej chłodno, co możemy osiągnąć tylko poprzez poznawanie jej i nie uciekanie od niej.
|
|
 | 3 na 3 | H.Kruger (860 punktów) | Polemizowałbym z dwiema tezami. >Tylko śmierć jest sprawiedliwa. Jeden umiera we śnie, drugi w cierpnieniu. Jeden młodo, drugi staro. Gdzie ta sprawiedliwość śmierci? Bo każdego dopadnie? Kiepska sprawiedliwość. Dla mnie ważne jest kiedy a przede wszystkim jak.
>Śmierć jest straszna bo jest jedną wielką niewiadomą, ale bez niej, życie nie miałoby żadnego sensu. Jako ateista muszę się stanowczo sprzeciwić. W śmierci nie ma nic niewiadomego. Wręcz przeciwnie, po śmierci nie będzie nic. Pewność tej wiedzy daje mi spokój o wiele większy niż mają wierzący. Oni w końcu tak naprawdę nie mogą być pewni. A nuż im na sądzie wyciągną coś, zdawałoby się, nieszkodliwego?
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | Witaj. > Chęć pozostawienia czegoś po sobie dominuje w nas wszystkichTo nie takie pewne. Skąd by się wzięło powiedzenie: "po mnie choćby potop" albo wers z wiersza religijnego poety: "gdy ja umrę, i Ty umrzesz ze mną Boże". > .. nie będziemy w świecie rzeczywistym tym, kim jesteśmy w świecie myśli.Pomarzyć - ludzka rzecz. Faktycznie ogrom myśli wygląda na fantastycznego potwora, pędzącego tak daleko, że aż donikąd. Może i lepiej (zgodniej z realiami) byłoby działać bezmyślnie (drobnoustroje lub galaktyki przykładem), ale czasami z fantazji powstają nowe elementy "rzeczywistości" (bo chyba istnieją rzeczy sztuczne)), które bez myśli nie zaistniałyby. > Tylko śmierć jest sprawiedliwa.Raczej równająca, a to nie to samo. > .. śmierć motywuje do życia, jest więc niezbędna tak jak niezbędne jest bycie jej świadomym aby zmienić swoje życie.Tak. Wieczność to prawdopodobnie wieczne lenistwo i wieczna nierozumność. [W wątkach o świadomości i sztucznej inteligencji może się przydać uwaga, że świadomość, to w szczególności świadomość śmierci.] > Kto chciałby żyć wiecznie?Pewnie ktoś, jak wcześniej sugerujesz, przedkładający świat myśli nad rzeczywistość. > W miarę możliwości więc, powinno się podchodzić do niej chłodnoA co najmniej zmiennocieplnie.  [Dzięki za inspirację do przemyśleń.]
|
|
|  | | dawmat (5 punktów) | >>Chęć pozostawienia czegoś po sobie dominuje w nas wszystkich >To nie takie pewne. Skąd by się wzięło powiedzenie: "po mnie choćby potop" albo wers z wiersza religijnego poety: "gdy ja umrę, i Ty umrzesz ze mną Boże".
Pozostawili po sobie myśl, że nie warto czegokolwiek po sobie pozostawiać. Przez te słowa właśnie zostali zapamiętani. Czy chcieli ? Jeśli je napisali to pewnie tak. Ale rzeczywiście. Możliwym jest, że tymi słowy chcieli sobie zapewnić chwałę za życia, a nie po śmierci.
>>Kto chciałby żyć wiecznie? >Pewnie ktoś, jak wcześniej sugerujesz, przedkładający świat myśli nad rzeczywistość.
Gdyby była możliwość życia TYLKO w świecie myśli to może tak. Źycie tylko w nich,izolując się od świata, jest jednak nie możliwe, bo prędzej czy później, będziemy zmuszeni wróćić do rzeczywistości, a ten upadek wiąże się z tak wielkim cierpieniem jakim jest różnica w poczuciu szczęścia, pomiędzy światem myśli a światem realnym.
btw. Czysto teoretycznie- Gdybyśmy byli w świecie rzeczywistym,tym kim jesteśmy w świecie myśli nadal bylibyśmy nieszczęśliwi. Mierzylibyśmy po prostu jeszcze wyżej.Nasz cel paradoksalnie nie jest naszym celem - nim jest rozrywka.
>[Dzięki za inspirację do przemyśleń.
I wzajemnie ! Dzięki za słowa krytyki, pozwalające mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy.
|
|
 | 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Śmierć jest straszna (...) ale bez niej, życie nie miałoby żadnego sensu.> To ona pcha nas do przodu, śmierć motywuje do życiaTo mniej więcej tak, jakbyś powiedział, że jedynym sensem Twojej dziennej aktywności jest pójście spać wieczorem. Ludzie mają skłonność do racjonalizowania sobie wszystkiego - gdyby każdy człowiek był raz w miesiącu regularnie bity pałką po głowie, zaraz znalazłoby się grono "filozofów" przekonujących (głównie siebie), jak ten łomot nadaje sens ich życiu i jak bardzo pozwala docenić te dni, kiedy nie są bici. Sposobem na obnażenie tej racjonalizacji jest zapytanie siebie, czy chciałbyś wejść w ich buty. Czy cywilizacja nie doświadczająca konieczności śmierci chciałaby się zamienić z nami? Śmiem wątpić. > Kto chciałby żyć wiecznie?"I want to live one more day. Tomorrow I will still want to live one more day. Therefore I want to live forever, proof by induction on the positive integers." [ HPMoR]
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | Czy w ogóle mogłaby zaistnieć > cywilizacja nie doświadczająca konieczności śmierci? Jeśli praktykowaliby życie bez końca, to czy nie stałoby się dlań zupełnie bezwartościowe?
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Czy w ogóle mogłaby zaistnieć cywilizacja nie doświadczająca konieczności śmierci?
Wydaje mi się, że pokonanie defektu zmniejszającego stopniowo zdolność naszych organizmów do samonaprawy (korekta genetyczna dla przyszłych pokoleń + jakiś lek dla już urodzonych, please...) - postawiłoby nas bardzo blisko tego celu.
> Jeśli praktykowaliby życie bez końca, to czy nie stałoby się dlań zupełnie bezwartościowe?
To nie byłoby całkowite wyeliminowanie śmierci, bo zawsze możesz zginąć w wypadku - a "jedynie" zdjęcie z nas widma nieuchronnej (jak dotąd) starości. Oczywiście do rozwiązania byłyby kwestie przeludnienia, kontroli urodzin, czy systemów ubezpieczeń - ale uważam to za drobiazgi w porównaniu do monstrualnego marnotrawstwa z którym mamy do czynienia obecnie, a mam na myśli beztroskie dopuszczenie do bezsensownej śmierci tak wybitnych i ważnych dla ludzkości umysłów jak Einstein czy Feynman.
Dla chętnych pozostawiłbym mechanizm ponownego odblokowania procesu starzenia - oczywiście taki specyfik miałby status trucizny, a zażywający go byłby samobójcą. Ale nie sądzę, żeby popyt był szczególnie duży. Można ze sobą skończyć szybciej i czyściej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >To nie byłoby całkowite wyeliminowanie śmierci, bo zawsze możesz zginąć w wypadku - A wyobrażasz sobie, jak ludzie wtedy baliby się tych wypadków? Dziś sporo osób uważa, że na coś i tak trzeba umrzeć, więc nie warto przesadnie unikać ryzyka. Gdyby nie było naturalnej śmierci, po iluś wiekach życia ludzie chyba przestaliby wychodzić z domu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >Dziś sporo osób uważa, że na coś i tak trzeba umrzeć, więc nie warto przesadnie unikać ryzyka. Gdyby nie było naturalnej śmierci, po iluś wiekach życia ludzie chyba przestaliby wychodzić z domu. > Raczej zaprzestawaliby brać prochy na nieśmiertelność i odchodzili, gdy już mieliby dość.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A wyobrażasz sobie, jak ludzie wtedy baliby się tych wypadków?
I przestaliby jeździć jak debile? Tak daleko moja wyobraźnia nie sięga.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >> A wyobrażasz sobie, jak ludzie wtedy baliby się tych wypadków? >I przestaliby jeździć jak debile? Tak daleko moja wyobraźnia nie sięga. No wiesz ja tam kiedy mówimy o takich sprawach od razu niejako automatycznie miałem i mam przed oczami swobodne podróże po bezkresnym kosmosie bez względu na odległości, bo poczucie czasu drastycznie by się zmieniło. Jeżdżenie samochodem jak wariaci w pośpiechu szczerze absolutnie nie byłoby już możliwe z nowej natury rzeczy (znaczy natury ludzkiej).
|
|
| dawmat (5 punktów) | Inaczej rozumiemy śmierć
Dla mnie jest to koniec lub początek. Nie przypisuję śmierci stanu przedśmiertnego, o nim, moim zdaniem, decyduje życie. Tak jak życie decyduje o tym kiedy ją przynieść.
Jednak dzięki twojej uwadze, widzę, że popełnilem błąd mianowicie: Nie tylko śmierć jest sprawiedliwa O ewentualnym cierpieniu decyduje życie i ono również decyduje kiedy przynieść śmierć, niesprawiedliwe jest więc w tym kiedy ją przynosi i w jakich okolicznościach, jednak sprawiedliwe w tym, że ją przynosi.
Kolejnym moim błędem było zbytnie uogólnienie, możesz mieć rację -nie dla wszystkich śmierć jest jest czymś strasznym. Miałem jednak na myśli ludzi którzy starają się o niej nie myśleć. Swoją drogą im dłużej uciekają, tym bardziej utwierdzają się w przekonaniu, że mają przed czym i po co.
Będąc ateistą negujesz istnienie boga, ale życie po śmierci również ? Nie sądziłem dotąd, że jest możliwe być pewnym czegokolwiek(w tym temacie), ale jeżeli jesteś w stanie i żyje Ci się dobrze z tą myślą(a przecież o to chodzi) to szczerze Ci zazdroszczę.
Co do szczęścia(nie byt/ piekło lub niebo) to ciężko mi powiedzieć, bo ciężko jest mi się wczuć w którąkolwiek ze stron. Jedni mają nadzieję i wątpliwości drudzy nie czują nic.
|
|
 | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Będąc ateistą negujesz istnienie boga, ale życie po śmierci również ? Czyżby cokolwiek świadczyło o tym, że jest życie po śmierci? >Nie sądziłem dotąd, że jest możliwe być pewnym czegokolwiek(w tym temacie), ale jeżeli jesteś w stanie i żyje Ci się dobrze z tą myślą(a przecież o to chodzi) to szczerze Ci zazdroszczę. Nie ma niczego co uprawdopodobniałoby istnienie życia po śmierci. To tylko bezwartościowa bajeczka, nie mająca nic na swoje poparcie. Dlaczego więc w to wierzyć?
|
|
 | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > Tak jak życie decyduje o tym kiedy ją przynieść. Ciekawe gdzie zapadają decyzje nią niosące. W życiu organizmów mnożących się przez podział lub pączkowanie chyba nie ma śmierci, skoro potomstwo jest wierną kopią (o ile mowa o pojedynczych drożdżach, a nie wykasowaniu gatunku).
> Jedni mają nadzieję i wątpliwości drudzy nie czują nic. Albo jedni mają wątpliwości, a drudzy (boscy) czują "wszystko" i są do swych odczuć w pełni przekonani.
|
|
 | 1 na 1 | H.Kruger (860 punktów) | > Inaczej rozumiemy śmierć> Dla mnie jest to koniec lub początek.Nie umiem na to patrzyć w sposób metafizyczny. Ten sposób, jak dla mnie, jest zastrzezony dla religiantów. Oni moga myśleć o śmierci jak o przejściu, metamorfozie. Dla mnie co najwyżej jest to przejście z czegoś do nicości. > Nie tylko śmierć jest sprawiedliwa> O ewentualnym cierpieniu decyduje życie i ono również decyduje kiedy przynieść śmierć, niesprawiedliwe jest więc w tym kiedy ją przynosi i w jakich okolicznościach, jednak sprawiedliwe w tym, że ją przynosi.No nadal nie ma sensu. Setarkos to dobrze ujął, śmierć nas zrównuje. Ale nie ma w niej nic sprawiedliwego. Cytat:sprawiedliwy I 1. «postępujący wobec innych zgodnie z nakazami etycznymi» 2. «uzasadniony, słuszny» > Kolejnym moim błędem było zbytnie uogólnienie, możesz mieć rację -nie dla wszystkich śmierć jest jest czymś strasznym. Miałem jednak na myśli ludzi którzy starają się o niej nie myśleć. Swoją drogą im dłużej uciekają,> tym bardziej utwierdzają się w przekonaniu, że mają przed czym i po co.No, akurat w tym masz rację, choć mylisz powody. Śmierć jest straszna. Każdy się jej boi. Brak strachu przed śmiercią to oznaka zaburzeń psychicznych. Ale nie ma w tym nic metafizycznego, nic związanego z wiarą w Boga czy w życie po śmierci (nawiasem mówiąc, gdyby tak było, to wierzący nie powinien się bać śmierci, przecież czeka go tam życie wieczne), to najzwyklejszy, wpisany w nasz mózg instynkt przetrwania. > Będąc ateistą negujesz istnienie boga, ale życie po śmierci również ?Bez religijnych kocepcji Boga, w które się wierzy, koncepcja życia po śmierci nie ma sensu.
|
|
|  | | Frank Holman (5897 punktów) | >No, akurat w tym masz rację, choć mylisz powody. Śmierć jest straszna. Każdy się jej boi. Brak strachu przed śmiercią to oznaka zaburzeń psychicznych. ???? Że co ???? I nazywa się to zaburzenie jak ?? "antyśmierciofobia" ? wydaje mi się, że mylisz chęć życia i niechęć jego zakończenia, ze strachem (zwłaszcza ze strachem, aby nie było to związane z cierpieniami)
|
|
|  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Śmierć jest straszna. Co jest w niej strasznego? Choć już umieranie może być straszne. >Każdy się jej boi. Brak strachu przed śmiercią to oznaka zaburzeń psychicznych. Jakie piękne uogólnienie. Osobiście nie boję się śmierci, co więcej zaburzeń nijakich z tego powodu nie odczuwam. Dlaczego i przed czym miałbym odczuwać lęk? Gdy śmierć przyjdzie, mnie już nie będzie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 1 na 1 | H.Kruger (860 punktów) | Oczywiście macie rację (Frank Holmen, Iwan Denisowicz), uogólniłem. Chodzi przede wszystkim o podstawowy instynkt zachowania życia. Na co dzień to się nie musi objawiać lękliwymi myślami o śmierci (bo i ja o niej nie myślę w ogóle, a jeśli już, to póki co - bez strachu), objawia się natomiast w sytuacjach zagrożenia życia - wtedy każdy instynktownie walczy o życie. Jest możliwe, że jednostki nie odczuwają strachu nawet w takiej sytuacji - i to jest oznaką inności, odmienności, zaburzeń psychicznych w stosunku do normalności. Odróżnijmy oczywiście brawurę oraz wyuczony nawyk podejmowania ryzyka, bo tacy ludzie mimo wszystko też instynktownie unikają śmierci. Osobna kategoria to tanatofobia, ale to już nie jest zachowanie normalne, to też są zaburzenia - tylko w druga stronę.
|
|
1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) | Stanislaw Lem "Wizja lokalna" - rozmowa z ektokiem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|