Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koty i kury

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
01-06-2014 11:35mm34 (237 punktów)Koty i kury
Ocena 7 na 7
Moja znajoma zaczęła hodować jakiś czas temu kury (około 20). Miala już wcześniej 2 koty. Po pojawieniu się kurnika koty próbowały dobrać się do kur ale w otwartej walce dostały łomot. I teraz najlepsze, koty i kury zawarły przymierze. Koty siedzą miedzy kurami na grzędach pięknie się kamuflują i polują na wróble, które próbują okraść kurnik z ziarna. Zna ktoś może podobne historie? Nie wiem czy dam rade zjeść dzisiaj kurę na obiad.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
>Zna ktoś może podobne historie?
Ja znam.
Moja znajoma zaczęła hodować jakiś czas temu koty (około 20). Miala już wcześniej 2 kury. Po pojawieniu się kotnika kury próbowały dobrać się do kotów ale w otwartej walce dostały łomot. I teraz najlepsze, kury i koty zawarły przymierze. Kury siedzą miedzy kotami w kartonach pięknie się kamuflują i polują na orły, które próbują okraść kotnik z kociej karmy.
01-06-2014 13:09 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
Niezłe. Szkoda, że dalszy ciąg dyskusji, zapewne, w Oślej Ławce.


No gods, no masters...I am who I am.
01-06-2014 13:46 
 Ocena 2 na 2
mm34 (237 punktów)
>>Zna ktoś może podobne historie?
>Ja znam.
>Moja znajoma zaczęła hodować jakiś czas temu koty (około 20). Miala już wcześniej 2 kury. Po pojawieniu się kotnika kury próbowały dobrać się do kotów ale w otwartej walce dostały łomot. I teraz najlepsze, kury i koty zawarły przymierze. Kury siedzą miedzy kotami w kartonach pięknie się kamuflują i polują na orły, które próbują okraść kotnik z kociej karmy.
>
Tja. Szkoda ze w szkole taki madry nie byles.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Moja znajoma zaczęła hodować jakiś czas temu kury (około 20). Miala już wcześniej 2 koty. Po
>pojawieniu się kurnika koty próbowały dobrać się do kur ale w otwartej walce dostały łomot. I teraz
>najlepsze, koty i kury zawarły przymierze. Koty siedzą miedzy kurami na grzędach pięknie się
>kamuflują i polują na wróble, które próbują okraść kurnik z ziarna. Zna ktoś może podobne historie?
>Nie wiem czy dam rade zjeść dzisiaj kurę na obiad.

Nie wiem czy to prawda, ale historyjka zabawna. U pewnych moich znajomych był kot i pies. Pies był prędzej. Małego kotka znajomi przyprowadzili jak miał może z cztery tygodnie. Z początku pies obwąchał go dokładnie co u kota chyba znaczyło przyjazny gest. Nie wiem ale pies pozwalał mu spać ze sobą. Mimo iż kot miał osobne miejsce do spania, to właził do psa. Kot miał ochotę do zabaw i atakował najwięcej merdający ogon psi, pies zawsze zachowywał "stoicki" spokój. Nawet podając jedzenie psu osobno i kotu też, to jak coś spodobało się kotu w psiej misie to "wyżerał" psu jakieś dobre kąski. Pies na to przyzwalał i filozoficzne nie reagował. Znajomi widzieli nawet sytuację jak kot, już doroślejszy przyniósł psu mysz polną. Pies nie zjadł jej, a sprawę wykryto dzięki odmiennym walorom zapachowym w mieszkaniu. Kot był samcem i w okresie rui zniknął z domu. Wrócił mocno pokiereszowany z rozdartym uchem. Jak myślicie? Kto był najlepszym pielęgniarzem? Pies. Dbał o niego i go wylizał tak, że po ranie był tylko nikły ślad. To są rzeczywiście zabawne i na swój sposób niezrozumiałe zdarzenia.


Ich bin besser als mein Ruf
01-06-2014 17:01 
 Ocena-2 na 4
ks. Andrzej Bielecki [92] (-14 punktów)
(zablokowany)
>>Moja znajoma zaczęła hodować jakiś czas temu kury (około 20). Miala już wcześniej 2 koty. Po
>>pojawieniu się kurnika koty próbowały dobrać się do kur ale w otwartej walce dostały łomot. I teraz
>>najlepsze, koty i kury zawarły przymierze. Koty siedzą miedzy kurami na grzędach pięknie się
>>kamuflują i polują na wróble, które próbują okraść kurnik z ziarna. Zna ktoś może podobne historie?
>>Nie wiem czy dam rade zjeść dzisiaj kurę na obiad.
>Nie wiem czy to prawda, ale historyjka zabawna. U pewnych moich znajomych był kot i pies. Pies był prędzej. Małego kotka znajomi przyprowadzili jak miał może z cztery tygodnie. Z początku pies obwąchał go dokładnie co u kota chyba znaczyło przyjazny gest. Nie wiem ale pies pozwalał mu spać ze sobą. Mimo iż kot miał osobne miejsce do spania, to właził do psa. Kot miał ochotę do zabaw i atakował najwięcej merdający ogon psi, pies zawsze zachowywał "stoicki" spokój. Nawet podając jedzenie psu osobno i kotu też, to jak coś spodobało się kotu w psiej misie to "wyżerał" psu jakieś dobre kąski. Pies na to przyzwalał i filozoficzne nie reagował. Znajomi widzieli nawet sytuację jak kot, już doroślejszy przyniósł psu mysz polną. Pies nie zjadł jej, a sprawę wykryto dzięki odmiennym walorom zapachowym w mieszkaniu. Kot był samcem i w okresie rui zniknął z domu. Wrócił mocno pokiereszowany z rozdartym uchem. Jak myślicie? Kto był najlepszym pielęgniarzem? Pies. Dbał o niego i go wylizał tak, że po ranie był tylko nikły ślad. To są rzeczywiście zabawne i na swój sposób niezrozumiałe zdarzenia.
>
Ich bin besser als mein Ruf


Ta historyjka to świetna alegoria relacji między Katolikiem (pies), a heretykiem (kot). Nawet można w niej doszukać się motywu nawrócenia i odpuszczenia win.

Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
.
03-06-2014 00:30 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Kasuj zbędne cytowania. Na wypadek, gdybyś się znów odblokował.
Episode_2 (3284 punktów)
>Zna ktoś może podobne historie?
Podobnej nie, ale coś napiszę.
U mojej babci kocięta i kaczęta leżały w jednym gnieździe i grzały się wzajemnie, kiedy ich matki gdzieś się włóczyły. I nie że obok siebie leżały, ale poprzeplatane były dokładnie. Pewnie im tak wygodnie było.

Drugi przykład, to jednostronny wyzysk.
Kury mają taki zwyczaj, że jak znajdą jedzenie, to wołają się nawzajem.
No i jedna kaczka nauczyła się reagować na kurze wołania i przylatywała wyżerać im jedzenie, jak babcia coś wyrzuciła. Kury złe były, nawet chciały dzióbnąć kaczkę ale bały się, więc pozwalały jej żreć.
Tylko problem był taki, że kaczka mając krótkie nogi biegła wolniej i czasem nie zdążała załapać się na żarcie.
Potem wycwaniła się tak, że patrzyła, ile jest żarcia i ile kur biegnie i oceniała, czy warto. Zabawne było patrzeć, jak kaczka patrzy na żarcie, rozgląda się po podwórku a po sekundzie "namysłu" rezygnuje.

>Nie wiem czy dam rade zjeść dzisiaj kurę na obiad.
Zjeść kaczkę to prawie kanibalizm.
Meretseger (61860 punktów)
>Zna ktoś może podobne historie?
Najdziwniejsza jest chyba historia przyjaźni chomika i kota. Sama ostrzegałam koleżankę, żeby nie brała do domu chomika, skoro ma 3-letniego kocura, ale nie posłuchała, bo kot był syna, a córeczka też chciała mieć zwierzątko. Byłam przekonana, że kot gryzonia schrupie natychmiast, tymczasem w życiu się tak nie pomyliłam. Najpierw kot siedział przy klatce i się przyglądał. Chomik nieco się bał z początku, ale potem się ośmielił i gdy po pewnym czasie odwiedziłam koleżankę, osłupiałam:
Chomik "podróżował" po domu, siedząc na grzbiecie kota.
Po śmierci chomika kot przez dobry tydzień chodził po mieszkaniu, węszył po kątach i miauczał - szukał kumpla.
Elka I Ponura (7473 punktów)
U mojej Babci była taka sunia, koktajl europejski , głównie kanapowy ale również panujący na podwórku. Nie mogła mieć szczeniaków (choroba wyleczona, ale z konsekwencjami), za to instynkt macierzyński miała jak stąd do Pekinu.

Znalazła i zaadoptowała czwórkę kociąt (Babcia chwilę się wkurzyła, ale potem zobaczyła jak psina się angażuje w dobrostan półślepych kłębków futra i dostała brainsplode od słodyczy obrazka), opiekowała się kurczętami (hobby Dziadka, bardzo wdzięcznego za psa pastersko-obronnego gotowego na każdą pozycję, byle się stadko równomiernie rozłożyło na samobieżnym ogrzewaczu), nawet małe dzieci traktowała jak swoje, do prób karmienia włącznie (nawet mimo tego, że trzyletni człowiek, którego adoptowała był od niej dwa razy większy - w ogóle jej to nie sprawiało problemu).

Ludzie są czasem strasznie zdziwieni, że zwierzęta mają emocje i są w stanie wyjść poza "bazowe" instynkty. Ano, są w stanie i to bardzo daleko. Niespodzianka


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
02-06-2014 13:28 
 0 na 2
ks. A. Bielecki (-8 punktów)
(zablokowany)
Mnie adoptowała dzika wilczyca.
02-06-2014 14:23 
 Ocena 1 na 1
mm34 (237 punktów)
>Mnie adoptowała dzika wilczyca.
Ty to zaj...scie dowcipny jestes. Juz na forum sie na tobie poznali. Pewnie masz kwity od papierza o nieomlnosci. Polecam przeczytac jakas ksiazke. Moze ci to pomoc zrozumiec jaki jestes glupi.
03-06-2014 10:21 
 Ocena 1 na 1
nowinskim (3 punktów)
>U mojej Babci była taka sunia, koktajl europejski , głównie kanapowy ale również panujący na podwórku. Nie mogła mieć szczeniaków (choroba wyleczona, ale z konsekwencjami), za to instynkt macierzyński miała jak stąd do Pekinu.
>Znalazła i zaadoptowała czwórkę kociąt (Babcia chwilę się wkurzyła, ale potem zobaczyła jak psina się angażuje w dobrostan półślepych kłębków futra i dostała brainsplode od słodyczy obrazka), opiekowała się kurczętami (hobby Dziadka, bardzo wdzięcznego za psa pastersko-obronnego gotowego na każdą pozycję, byle się stadko równomiernie rozłożyło na samobieżnym ogrzewaczu), nawet małe dzieci traktowała jak swoje, do prób karmienia włącznie (nawet mimo tego, że trzyletni człowiek, którego adoptowała był od niej dwa razy większy - w ogóle jej to nie sprawiało problemu).
>Ludzie są czasem strasznie zdziwieni, że zwierzęta mają emocje i są w stanie wyjść poza "bazowe" instynkty. Ano, są w stanie i to bardzo daleko. Niespodzianka
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin

Akurat u psów takie zachowania nie są niczym niezwykłym. Psy mogą współegzystować z różnymi zwierzętami - koty, ptactwo domowe, bydło są tu na porządku dziennym.
Episode_2 (3284 punktów)
>U mojej Babci była taka sunia, (...) Nie mogła mieć szczeniaków (choroba wyleczona, ale z konsekwencjami), za to instynkt macierzyński miała jak stąd do Pekinu.
>Znalazła i zaadoptowała czwórkę kociąt, opiekowała się kurczętami (hobby Dziadka, bardzo wdzięcznego za psa pastersko-obronnego gotowego na każdą pozycję, byle się stadko równomiernie rozłożyło na samobieżnym ogrzewaczu), nawet małe dzieci traktowała jak swoje, do prób karmienia włącznie (nawet mimo tego, że trzyletni człowiek, którego adoptowała był od niej dwa razy większy - w ogóle jej to nie sprawiało problemu).
Ciekawe, jak wytłumaczyć to, że zwierzęta opiekują się obcymi młodymi.
To chyba jakiś błąd w systemie?

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365