 |
Demokracja - władza "cudu" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2010 21:01 | Matix (5786 punktów) | Demokracja - władza "cudu"
4 na 4 | www.dzienn(*)ka_zostaja_w_Afganistanie.html Cytat: Polskie wojska zostają w Afganistanie
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podpisał postanowienie o przedłużeniu użycia polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie o kolejne pół roku, o czym poinformował na konferencji prasowej.
Marszałek podjął tę decyzję jako pełniący obowiązki głowy państwa po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Dotychczasowe postanowienie obowiązuje do 13 kwietnia. Nowe przewiduje zwiększenie polskiego kontyngentu do 3000 żołnierzy i pracowników - 2600 na miejscu i kolejnych 400 w odwodzie w kraju.
Czym demokracja definiuje siebie? (uwaga, szyk zdania celowy) Czyż nie jest władzą ludu? Czy w tym kraju lud może się wypowiedzieć łatwo i swobodnie tylko w internecie? Czy łaskawie rząd nie zechciałby zapytać swoich obywateli, a więc tych którym służy, czy aby na pewno chcą posyłać żołnierzy na wojnę? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | diogenes (42753 punktów) | >Czyż nie jest władzą ludu?
Nie, nie jest. Demokratyczne są wybory, ale nie władza. Lud wybiera, ale nie rządzi. Ma też prawo do hołdu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Lud wybiera, ale nie rządzi. Ma też prawo> do hołdu.Oraz do chrześcijańskiego pochówku.
|
|
|  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> Oraz do chrześcijańskiego pochówku.  W dowolnie przez siebie wybranym skrawku poświęconej ziemi. A nawet pod ziemią. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
10 na 10 | Smith (10069 punktów) | >Czym demokracja definiuje siebie? (uwaga, szyk zdania celowy) Joseph Alois Schumpeter poza swoją idiotyczną koncepcją na temat koroporacji, powiedział coś mądrego o demokracji. Mianowicie, że to nie ludzie wybierają sobie przedstawicieli, tylko ekipy polityków konkurują między sobą o głosy wyborców, którymi później legitymizują swoje uprawnienia do władzy. >Czyż nie jest władzą ludu? Z nazwy tak i daje już tylko to, jak napisał John Dunn w "Setting the People Free: The story of Democracy", że trwała i poważna większość może być pewna, że jest w stanie zdymisjonować władców, których ma już dosyć. Lecz polski system finansowania partii politycznych i ordynacja wyborcza gwarantują politykom to, że można ich mieć dosyć wielokrotnie. >Czy w tym kraju lud może się wypowiedzieć łatwo i swobodnie tylko w internecie? No w mediach a szczególnie z ulicy to już np. w Grecji nie może. >Czy łaskawie rząd nie zechciałby zapytać swoich obywateli, a więc tych którym służy, czy aby na pewno chcą posyłać żołnierzy na wojnę? To zbyt poważna decyzja by oddać ją w ręce obywateli.
|
|
 | 1 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >Czym demokracja definiuje siebie? (uwaga, szyk zdania celowy)
Demokracja podobnie jak rewolucja zjada własne dzieci. Ekstremiści i fanatycy infiltrują społeczności krajów UE, rosną w siłę, bo mnożą się szybko, za kilka - kilkanaście lat będą masowo brać udział w wyborach, wejdą w demokratyczne struktury wypierając z nich rodowitych Europejczyków i po dojściu do władzy utworzą legalnie totalitarne państwo wyznaniowe. Tak zginie cywilizacja białego człowieka.
|
|
|  | 5 na 5 |
|  | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | \|||/ (o o) ,--(_)--ooO---------. | Please | | don't feed the | | TROLL's ! | '----------Ooo------' |__|__| || || ooO Ooo
Better to reign in hell than serve in heaven...
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Tak zginie cywilizacja białego człowieka.
Zaraza ciągnie zza Atlantyku. Może byście tak coś z posłem Górskim zainicjowali?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Tak zginie cywilizacja białego człowieka.> Zaraza ciągnie zza Atlantyku. Może byście tak coś z posłem Górskim zainicjowali?Łomatkobosko ! Chyba mi ironia nie wypaliła. I dostałam etykietkę oszołoma. Sorry, pomyłka. Do wizerunku postaci z legend i mitów celtyckich typu troll też się nie poczuwam.  Pozdrawiam.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Słuszna uwaga. Dlatego do demokracji zaczynam mieć stosunek zbliżony do JKM ("lud" do co najmniej brzydkie słowo).
Rzeczywiście bowiem w demokracji nie rządzi większość, w sensie: demokracja nie reprezentuje najszerzej reprezentowanego poglądu, ale:
W = N * A + L * S
W - moc "władcza" grupy N - liczność grupy A - aktywność grupy <0...1> L - przeciętne lenistwo polityczne, społeczne i umysłowe, <0...1>.
Zakładam tu, że lenistwo oponentów działa na korzyść partii ORAZ lenistwo jej pasywnych zwolenników także. Pierwsi nie walczą przeciw, drudzy idą za wodzem.
S - liczność społeczeństwa
W idealnej demokracji L --> 0 i A --> 1
Rozważając proces polityczny, przy założeniu "chcę władzy" można zobaczyć:
dW / dN = A dW / dA = N dW / dL = S
oraz S>>N. Szereguje to pochodne, od największej do najmniejszej:
dW/dL; dW/dA; dW/dN.
N, A i L są czynnikami którymi można manipulować w kampanii wyborczej i walce politycznej i są to: - N - liczność partii i aktywnych sympatyków; - A - intensywność i skuteczność kampanii wyborczej; - L - lenistwo społeczeństwa.
Jak tak popatrzeć na te pochodne to widać, że najlepszy efekt da manipulacja czynnikiem L.
Wniosek: W demokracji najskuteczniejszą drogą do politycznego sukcesu jest dążenie do zidiocenia wyborcy.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | >Czy łaskawie rząd nie zechciałby zapytać swoich obywateli, a więc tych którym służy, czy aby na pewno chcą posyłać żołnierzy na wojnę? Podobne pytanie stawiali w 1939 roku ci Francuzi, którzy nie chcieli "umierać za Gdańsk". Bezpieczeństwo kraju jest zbyt poważną sprawą, by szczegóły dotyczące tego zagadnienia powierzać kapryśnej opinii publicznej. To, że Afganistan jest daleko, nie przesądza o tym, czy los tego kraju nie spowoduje zagrożeń dla naszych obywateli. Presja na cywilizację łacińską ze strony krajów islamskich jest faktem, jednak choć sposoby zapobiegania jej należy rozważać publicznie, czynić to trzeba unikając pochopnego wyciągania wniosków. Obecność tam polskiego niewielkiego kontyngentu wojskowego ma znaczenie głównie symboliczne, jednak wycofanie go jest równoznaczne ze zgodą na pozostawienie wolnej ręki radykałom islamskim. Odpowiedzialną decyzję w tej sprawie można podjąć jedynie, gdy potrafimy przewidzieć jej skutki. A te mogą być tragiczne - nie tylko dla ludności Afganistanu, lecz również u nas. Powstanie państwa, w którym absolutna władza należała by do fanatycznych muzułmanów, była by nie tylko tragedią dla Pakistanu, nie tylko zaogniła by sytuację w sąsiadujących krajach takich jak Iran, Kazachstan i tp., lecz spowodowała by wzmożenie aktywności terroryzmu islamskiego w Europie.
Stach M. G.
|
|
 | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Podobne pytanie stawiali w 1939 roku ci Francuzi, którzy nie chcieli "umierać za Gdańsk".Nie Francuzi tylko francuski faszysta Marcel Déat w piśmie "l'OEuvre" i to nie było pytanie w referendum tylko tytuł jego artykułu opublikowanego 4 maja 1939 "Mourir pour Dantzig?".  > Bezpieczeństwo kraju jest zbyt poważną sprawą, by szczegóły dotyczące tego zagadnienia powierzać kapryśnej opinii publicznej.No i to jedyne zdanie prawie z sensem.  > To, że Afganistan (...) aktywności terroryzmu islamskiego w Europie.A to już druga wierutna bzdura.
|
|
|  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >Nie Francuzi tylko francuski faszysta Marcel Déat i to nie było pytanie w referendum tylko tytuł jego artykułu opublikowanego 4 maja 1939 "Mourir pour Dantzig?". Gdy bierzesz się do pisania odpowiedzi, najpierw przeczytaj tekst, z którym polemizujesz. Gdzie w moim post'cie znalazłeś informację, że cytuję pytanie referendalne? A że postawa wyrażona wspomnianym zwrotem była wśród Francuzów 1939 popularna, jest powszechnie uważane za truizm: Francuzi cierpieli na tzw. "syndrom linii Maginote'a", na wyobrażenie wojny bez własnych ofiar. Jeżeli znasz źródła przeczące temu, napisz o nich, możemy podyskutować.
Stach M. G.
|
|
| |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Nie Francuzi tylko francuski faszysta Marcel Déat i to nie było pytanie w referendum tylko tytuł jego artykułu opublikowanego 4 maja 1939 "Mourir pour Dantzig?".> Gdy bierzesz się do pisania odpowiedzi, najpierw przeczytaj tekst, z którym polemizujesz. Cytat:Podobne pytanie stawiali w 1939 roku ci Francuzi, którzy nie chcieli "umierać za Gdańsk" > Gdzie w moim post'cie znalazłeś informację, że cytuję pytanie referendalne? "Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji" O. Wilde (podobno) > A że postawa wyrażona wspomnianym zwrotem była wśród Francuzów 1939 popularna, jest powszechnie uważane za truizm: Francuzi cierpieli na tzw. "syndrom linii Maginote'a", na wyobrażenie wojny bez własnych ofiar. "If people really knew, the war would be stopped tomorrow. But of course they don't know, and can't know. The correspondents don't write and the censorship wouldn't pass the truth. What they do send is not the war, but just a pretty picture of the war with everybody doing gallant deeds. The thing is horrible and beyond human nature to bear and I feel I can't go on with this bloody business." David Lloyd George in a private conversation, as quoted by C. P. Scott in his diary (27 December 1917) > Jeżeli znasz źródła przeczące temu, napisz o nich, możemy podyskutować. Francja bilans I wojny światowej: Zmobilizowani - 8 410 000, Polegli i zmarli - 1 357 800 Ranni - 4 266 000 Jeńcy i zaginieni - 537 000 Łączne straty - 6 160 800Procent strat wśród zmobilizowanych - 76,3A teraz wytłumacz mi: kiedy mieli niby zdążyć zapomnieć czym naprawdę jest wojna?
|
|
1 na 1 | mbrudka (1266 punktów) | >Czyż nie jest władzą ludu? Nie jest, szczególnie w Polsce. Im władza bardziej ludowa, tym większe zniewolenie ludu.
|
|
 | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >Nie jest, szczególnie w Polsce. Im władza bardziej ludowa, tym większe zniewolenie ludu. Masz na myśli demokratyczną dyktaturę proletariatu?
|
|
|  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) | >>Nie jest, szczególnie w Polsce. Im władza bardziej ludowa, tym większe zniewolenie ludu. >Masz na myśli demokratyczną dyktaturę proletariatu?
Skad, czasy sie zmieniły. I ustrój. Mamy teraz demokracje katolicka.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Rozumiem, że uważasz, iż należy się spytać społeczeństwa, czy zamknąć elitarny poligon i szkołę dla naszej armii. Obserwując awersję obywateli do książek wszelakiej maści i upodobanie do publikacji typu Fakty jako czynnika opiniotwórczego twierdzę, to jest zły pomysł. Żołnierz najlepiej uczy się zabijać na wojnie, tam zdobywa najcenniejsze doświadczenie zawodowe, które nie daj Borze przyjdzie mu wykorzystać w naszej obronie. Pieprzenie o demokracji w sprawach związanych z obronnością państwa jest niepoważne i świadczy ogólnie o niedojrzałości. Mistrza czyni trening, a ten weryfikowany być musi praktyką. Zawodowstwa trzeba się uczyć, im szkolenie więcej kosztuje tym jest lepsze i nie o samych pieniądzach mówię. Cywilizacja białego człowieka dysponuje coraz mniejszymi zasobami ludzkimi, aby utrzymać stan posiadania, musimy stawiać na technikę i profesjonalizm. Oba czynniki należy nieustannie weryfikować, o tym dawno wiedzą największe mocarstwa świata, dlatego nie ma momentu w ich historii aby nie były zaangażowane w militarny konflikt.
|
|
 | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Żołnierz najlepiej uczy się zabijać na wojnie, tam zdobywa najcenniejsze doświadczenie zawodowe, które nie daj Borze przyjdzie mu wykorzystać w naszej obronie. Pieprzenie o demokracji w sprawach związanych z obronnością państwa jest niepoważne i świadczy ogólnie o niedojrzałości. Mistrza czyni trening, a ten weryfikowany być musi praktyką.
To jak, za pomoc naukowa dla tych zabijać uczących sie żołnierzy robisz? Ciesze sie niezmiernie.
|
|
|  | 2 na 2 | azrael (35 punktów) |
>To jak, za pomoc naukowa dla tych zabijać uczących sie żołnierzy robisz? >Ciesze sie niezmiernie.
Żołnierze będący w Afganistanie przede wszystkim uczą się działania w warunkach bojowych, myślę, że Oportuniście przede wszystkim o to chodziło. Nawet najlepiej zorganizowanie manewry nie zastąpią doświadczenia zdobytego w sytuacjach realnego zagrożenia życia. Tylko takie sytuacje mogą zweryfikować, kto się sprawdzi i zachowa zimną krew, a kto okaże się niekompetentny. Współczuję rodzinom tych, którzy zginęli, lecz z pragmatycznego punktu widzenia dobrze wyszkolona i ostrzelana armia w przypadku wojny obronnej będzie efektywniej bronić ludności cywilnej. Niestety, według mnie w sprawach dotyczących dobra państwa nie ma miejsca na sentymenty. Mimo tego, że miliardy złotych pompowane są w szkolenia i manewry, mające na celu nauczyć żołnierzy jak nie ginąć, to ryzyko śmierci jest wpisane w ten zawód. Dlatego też zgadzam się z przedmówcami, którzy byliby przeciwni oddaniu tak ważnej strategicznej decyzji w ręce ludu, który kieruje się w swych ocenach raczej emocjami niż pragmatycznie rozumianym interesem państwa.
|
|
| |  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) | >>To jak, za pomoc naukowa dla tych zabijać uczących sie żołnierzy robisz? >>Ciesze sie niezmiernie. >Żołnierze będący w Afganistanie
Nu i chwatit, Azraelu. kiedys ciekawie pisałeś w Onecie, a teraz szajba tobie odbija.
Idz do piaskownicy, wez sobie Łopatkę, i przywal w celach szkoleniowych tej czterolatce z zielona kokarda.
Jak sie nauczysz lac czterolatki, to wyszkol sie w laniu 5, 6 i 7 Latków. Jak juz wszystkim nosy porozbijasz to pojedz, wzorem pewnego pana z Wasikiem, do Hiszpanii.
Jak sie juz wytrenujesz tak, ze tobie nikt nie podskoczy będziesz bezpieczny, i wszyscy sie ciebie będą bali. Az inny Azrael sie znajdzie, większy i silniejszy i tobie wpierdol spuści przy cichej aprobacie zaprzyjaznionych sasiadow i Afganczykow tez.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) |
>Idz do piaskownicy, wez sobie Łopatkę, i przywal w celach szkoleniowych tej czterolatce z zielona kokarda. >Jak sie nauczysz lac czterolatki, to wyszkol sie w laniu 5, 6 i 7 Latków. Jak juz wszystkim nosy porozbijasz to pojedz, wzorem pewnego pana z Wasikiem, do Hiszpanii. >Jak sie juz wytrenujesz tak, ze tobie nikt nie podskoczy będziesz bezpieczny, i wszyscy sie ciebie będą bali. >Az inny Azrael sie znajdzie, większy i silniejszy i tobie wpierdol spuści przy cichej aprobacie zaprzyjaznionych sasiadow i Afganczykow tez.
Histeria.
|
|
| | |  | 1 na 1 | azrael (35 punktów) | >Nu i chwatit, Azraelu. >kiedys ciekawie pisałeś w Onecie, a teraz szajba tobie odbija. >Idz do piaskownicy, wez sobie Łopatkę, i przywal w celach szkoleniowych tej czterolatce z zielona kokarda. >Jak sie nauczysz lac czterolatki, to wyszkol sie w laniu 5, 6 i 7 Latków. Jak juz wszystkim nosy porozbijasz to pojedz, wzorem pewnego pana z Wasikiem, do Hiszpanii. >Jak sie juz wytrenujesz tak, ze tobie nikt nie podskoczy będziesz bezpieczny, i wszyscy sie ciebie będą bali. >Az inny Azrael sie znajdzie, większy i silniejszy i tobie wpierdol spuści przy cichej aprobacie zaprzyjaznionych sasiadow i Afganczykow tez.
Szanowny Panie Apud, z przykrością muszę poinformować, że nie byłem i nie jestem autorem ciekawych wpisów na Onecie, widocznie zaszła zbieżność nicków. Co do pozostałych zarzutów: po to wysyła się żołnierzy danego państwa na wojnę, żeby większy i silniejszy dwa razy się zastanowił, zanim rzeczonemu państwu postanowi spuścić, jak to więcej, a raczej mniej subtelnie Pan ujął, lanie. Niestety, nie dostrzegam analogii pomiędzy biciem młodszych i starszych dziewczynek, co od zawsze mnie mierziło, a prowadzeniem działań w warunkach bojowych, które nie muszą i podejrzewam że nie zawsze sprowadzają się do misji 'znajdź i zniszcz'. Analogia jest również pod tym względem niepełna, że dziewczynka, w przeciwieństwie do talibów, nie ma wobec mnie wrogich zamiarów - pomijam przy tym problem: dlaczego próbują nas zabić. Obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli, wykorzystanie misji zagranicznych jest prewencyjnym działaniem zwiększającym takowe i nie ma nic wspólnego z nieuzasadnioną agresją wobec słabszych. Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) | > >Szanowny Panie Apud, z przykrością muszę poinformować, że nie byłem i nie jestem autorem ciekawych wpisów na Onecie, widocznie zaszła zbieżność nicków.
aaaaa, pomyłka. Z dziećmi dziś nie dyskutuje... wiec poczytaj chłopcze Carla von Clausewitza... a do mnie mow pani
|
|
| | | | |  | | azrael (35 punktów) | > >>Szanowny Panie Apud, z przykrością muszę poinformować, że nie byłem i nie jestem autorem ciekawych wpisów na Onecie, widocznie zaszła zbieżność nicków.> aaaaa, pomyłka.> Z dziećmi dziś nie dyskutuje...> wiec poczytaj chłopcze Carla von Clausewitza...> a do mnie mow pani> Przepraszam, seksizm ze wszech miar niezamierzony. Z polecanym autorem postaram się zapoznać. ad: placownik - zgadzam się z tym, że partyzantka sprawdza się najlepiej, mimo to wolałbym, aby uprawiali ją doświadczeni żołnierze, zaznajomieni chociażby ze sposobem walki partyzanckiej prezentowanym przez talibów. Najważniejsze, żeby naszych ginęło jak najmniej, a najlepiej wcale  Pozdrawiam,
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | >Analogia jest również pod tym względem niepełna, że dziewczynka, w przeciwieństwie do talibów, nie ma wobec mnie wrogich zamiarów A talibowie mieli? Nie pytam, czy mają, bo jest oczywistą oczywistością, że JUŻ mogą mieć.
>- pomijam przy tym problem: dlaczego próbują nas zabić. Dlaczego pomijasz? Mnie to właśnie wydaje się dość istotne.
> Obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli, wykorzystanie misji zagranicznych jest prewencyjnym działaniem zwiększającym takowe i nie ma nic wspólnego z nieuzasadnioną agresją wobec słabszych. Tak. A nie ma lepszego sposobu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, jak wysłać ich na wojnę. Zwłaszcza taką, od której powinniśmy się odżegnać wszystkimi kończynami. Wtedy nas cały świat umiłuje i będziemy bezpieczni, jak u Pana Boga za piecem.
Przy okazji - dziękuję bardzo za oświecenie! Ja w głowę zachodziłam, dlaczego polscy żołnierze zostali wysłani do Iraku i Afganistanu - i nareszcie się dowiedziałam. Hosanna! Oni na poligon pojechali, przecież to takie proste... Zamiast u nas robić takie poligony, gdzie i żołnierz może dostać kulkę w łeb, a przy okazji i paru cywilów, lepiej ten poligon zorganizować tam, gdzie przynajmniej nasi cywile - czyli Ty, albo ja - nie są narażeni na taką przykrość. Przynajmniej nie od razu. Słusznie, to rozumiem!
A jak nasi wspaniali chłopcy na swych cudownych Rosomakach wrócą (no... może nie wszyscy...), to już nam nikt nie podskoczy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >A talibowie mieli?
Nie mieli. Ukrywanie terrorystów i wsparcie finansowe i infrastrukturalne dla osób, które zabiły 3000 ludzi w WTC było gestem przyjaźni.
>Dlaczego pomijasz? >Mnie to właśnie wydaje się dość istotne.
To bardzo szeroka kwestia, ale sprowadza się do prostego zdania, że walczą o wpływy polityczne, a terror to jedyny sposób w jaki są to w stanie osiągnąć.
>Tak. A nie ma lepszego sposobu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, jak wysłać ich na wojnę. Zwłaszcza taką, od której powinniśmy się odżegnać wszystkimi kończynami.
Niestety, nie istnieje coś takiego jak pacyfistyzny pokój. Rozbrojenie nie prowadzi do pokoju, a do porażki. Nie możemy sobie pozwolić na utratę inicjatywy, a wycofywanie się z Afganistanu właśnie do tego doprowadzi - zamiast angażować środki terrorystów na ich własnym terytorium czekalibyśmy aż wykorzystają je przeciwko nam u nas.
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> lecz z pragmatycznego punktu widzenia dobrze wyszkolona i ostrzelana armia w przypadku wojny obronnej będzie efektywniej bronić ludności cywilnej. Hitler skutecznie wybił z głów strategom koalicji błędność ich poglądów na sposoby efektywnego prowadzenia wojny rodem z czasów I WŚ. Wietnamczycy zrobili to samo w stosunku do Francuzów a potem Amerykanów. Nauczyli ich, że II WŚ to historia. Talibowie powtarzali tę lekcje Rosjanom, a teraz powtarzają ją Amerykanom, którzy o Wietnamie już zapomnieli. Jaka to lekcja? Ano taka, że jedynym, na dłuższą metę skutecznym, sposobem prowadzenia wojny obronnej, jest wojna partyzancka. Nie ma przed nim "obrony".  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Talibowie powtarzali tę lekcje Rosjanom, a teraz powtarzają ją Amerykanom, którzy o Wietnamie już zapomnieli.O Czeczeni zapomniałeś Placowniku i Rosjanach co to Afganistan zapomnieli. Talibowie " (paszto طالبان Taliban z arab. طالب, ṭālib - student, uczeń) - fundamentalistyczne ugrupowanie islamskie (sunnickie), powstałe we wrześniu 1994 r. w Kandaharze w Afganistanie." Radziecka interwencja w Afganistanie Trwała od 25 grudnia 1979 do 15 lutego 1989 roku.> Jaka to lekcja? Ano taka, że jedynym, na dłuższą metę skutecznym, sposobem prowadzenia wojny obronnej, jest wojna partyzancka.> Nie ma przed nim "obrony".  Dlatego można ją prowadzić w nieskończoność. Przez co ilość ofiar poległych w bezsensownej walce wzmacnia poczucie patriotyzmu ich rodzin, bo przecież zginęli za ojczyznę. Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Wietnamczycy zrobili to samo ... Talibowie powtarzali tę lekcje Rosjanom, a teraz powtarzają ją Amerykanom, którzy o Wietnamie już zapomnieli... jedynym, na dłuższą metę skutecznym, sposobem prowadzenia wojny obronnej jest wojna partyzancka. Jest ogromna różnica między wojną partyzancką, taką, jak ją pojmowali wszyscy do wspomnianych Wietnamczyków włącznie, a tym, co wyczyniają tzw. "bojownicy" w krajach islamskich, którzy jawnie, wręcz demonstracyjnie nie odróżniają już nie tylko cywilów od wojska, lecz nawet swoich od wrogów. Ich fanatyzm wyraża się w zabijaniu możliwie jak największej ilości ludzi, na spowodowaniu jak największego przerażenia, na maksymalizacji cierpienia. Moim zdaniem słuszne jest nazywanie tego nie partyzantką, lecz terroryzmem.
Stach M. G.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Jest ogromna różnica między wojną partyzancką, taką, jak ją pojmowali wszyscy do wspomnianych Wietnamczyków włącznie, Cytat:Zbrojna partyzantka jest bojową awangardą ludu, jej wielka siła polega na związkach z masami ludności. Partyzantka, nie może być liczebnie słabsza od, armii, przeciw której walczy, chociaż może dysponować mniejszą siłą ognia. Nie można za tym prowadzić wojny partyzanckiej, jeśli się nie posiada za sobą większości ludności.(...)Zasadniczymi elementami walki partyzanckiej są: zaskoczenie, wypady nocne oraz coś w rodzaju wiarołomności. Jest to oczywiście "jezuityzm" spowodowany przez warunki, które zmuszają niekiedy do powzięcia decyzji wyłamujących się spod romantycznych i sportowych koncepcji prowadzenia wojny.(...)Wojna partyzancka podlega zarówno ogólnym prawom wojennym, jak również własnym specyficznym prawom. Źródłem jej jest akcja konspiracyjna, prowadzona przez małą grupę inicjatorów. Ernesto Che Guevara "Kuba: Wojna partyzancka" > a tym, co wyczyniają tzw. "bojownicy" w krajach islamskich, którzy jawnie, wręcz demonstracyjnie nie odróżniają już nie tylko cywilów od wojska, lecz nawet swoich od wrogów.Dziwnym trafem Ci nie odróżniający np. w Iraku byli przebranymi agentami SAS. > Ich fanatyzm wyraża się w zabijaniu możliwie jak największej ilości ludzi, na spowodowaniu jak największego przerażenia, na maksymalizacji cierpienia.> Moim zdaniem słuszne jest nazywanie tego nie partyzantką, lecz terroryzmem.Twój spaczony przez propagandę pogląd na tę wojnę, nie pozwala Ci dostrzec ogromu ofiar w ludności cywilnej w wyniku chociażby tych chirurgicznie precyzyjnych bombardowań.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Pieprzenie o demokracji w sprawach związanych z obronnością państwa jest niepoważne i świadczy ogólnie o niedojrzałości.
Podobnie jak modlenie się.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 | lord_sumo (173 punktów) | W demokratycznym ustroju naród jest zwierzchnikiem państwa, jeśli wybiera on urzędników, to nie aby nim rządzili, lecz aby rządzili w jego imieniu. Jeśli działania, powołanych na urzędy są sprzeczne z wolą narodu, w imię, którego są sprawowane, to legitymacja urzędnika podejmującego takie działania automatycznie wygasa. Polska demokracja jest silniejsza niż by się zdawało i dysponuje zaskakująco skutecznymi mechanizmami obronnymi. Przykładem na to jest odsunięcie od władzy PiS, gdy stracił mandat społeczny na jej sprawowanie. Tak długo jak rząd posiada poparcie społeczne, które pozwala mu utrzymać się przy władzy, tak długo może on mówić o jej sprawowaniu w imieniu swojego narodu. Gdy jednak bez poparcia stara się władzę zachować przestaje być rządem demokratycznym. Jest to, oczywiście, olbrzymie uproszczenie. W tym temacie polecam dzieło Jana Jakuba Rousseau (Umowa społeczna). Jeśli natomiast mówi się, że "pieprzenie o demokracji w sprawach związanych z obronnością państwa jest niepoważne", to należy zadać sobie również pytanie, czy demokracja jest tym systemem, który mi odpowiada? Ustrój, w którym o demokracji nie pieprzy się w sprawach obronności kraju nosi miano dyktatury wojskowej. W każdym demokratycznym państwie na świecie, władzę nad wojskiem, sprawuje wybierany w głosowaniu ogólnonarodowym urzędnik (na przykład prezydent w Polsce). Osobiście jestem niezwykle szczęśliwy, że tak właśnie jest, bo większość przedstawicieli służb mundurowych, od szeregowego trepa, po twardogłową generalicję, jest tak tępa, że najchętniej zrezygnowaliby z demokracji aby jej lepiej bronić. Jestem szczerze zdumiony, że większość z tych ludzi nauczyła się wiązać sznurowadła. Mówienie, że wystarczającym powodem dla obecności wojska polskiego w Iraku (do niedawna) czy Afganistanie, jest cenne doświadczenie, jakie żołnierze tam nabywają urąga podstawowym zasadą przyzwoitości i człowieczeństwa w ogóle. Dlaczego by nie oddawać części sierotek z domów dziecka na poligony jako manekiny treningowe? Przecież jak się taki żołnierz uodporni na krzyki dzieci, których skóra topi się pod wpływem kontaktu z białym fosforem (środek zapalający stosowany w bombach) to będzie jeszcze skuteczniejszym obrońcą demokracji. I jeszcze sprawa zagrożenia dla polski, jakie stanowią ci straszni, afgańscy hodowcy kóz. Jestem pewien, że wysyłając naszych dzielnych wojaków do ich jaskiń i lepianek powstrzymaliśmy tych terrorystów w ostatniej chwili! Wiem, z dobrze poinformowanego źródła, że gdy tam wkraczaliśmy, wszyscy oni mieli już wykupione bilety lotnicze do Polski... jestem pewien, że teraz kiedy już ich trochę uspokoiliśmy zabijając ich kobiety i dzieci, będzie łatwiej o racjonalną dyskusję z nimi. Z pewnością nie będą rozpamiętywać drobiazgów (jak zbrodnie wojenne polaków w Nangar Khel). Ale żeśmy im ten region ustabilizowali! Jeśli już legitymować do jakiejś wojny ma fakt, że najeżdżane państwo jest państwem wyznaniowym, to proponuję najechać Watykan. W takiej sytuacji powinniśmy jednak bacznie przyglądać się poczynaniom naszych sąsiadów, bo zdaje się po Watykanie jesteśmy następni, licząc państwa wyznaniowe Europy. Nawet państwa gdzie prawo koraniczne jest prawem państwowym, to nie plantacje terrorystów. Poza tym reżimy nie trwają wiecznie. Jeśli w Afganistanie panować będzie reżim religijny, Afgańczycy, jako naród, mają szansę dojrzeć do obalenia go (choćby miało to trwać wieki). Jeśli natomiast postanowiliśmy przynieść demokrację pod ich strzechy na gąsienicach czołgów, to się nie dziwmy, że fanatykom łatwo tam o świeże mięso. Fanatyzm będzie istniał niezależnie od istnienia państw wyznaniowych i nie on, a ropa jest powodem dla, którego różne państwa najeżdżają Afganistan. Zaryzykuję nawet tezę, że nasze wojny o ropę zwiększają poziom fanatyzmu tam gdzie je prowadzimy.
|
|
|  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >Zaryzykuję nawet tezę, że nasze wojny o ropę zwiększają poziom fanatyzmu tam gdzie je prowadzimy.
Oczywiście, że zwiększają, bo jak się strzela do dziennikarzy z działka 30mm myląc trójnóg na kamerę i obiektyw z RPG, to na miejsce tych 12 zabitych cywili przyjdzie 300 męczenników właśnie za ich śmierć. W tym wypadku ta wojna najwyraźniej po prostu ma trwać. I trwa.
|
|
|  | 3 na 3 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Jeśli w Afganistanie panować będzie reżim religijny, Afgańczycy, jako naród, mają szansę dojrzeć do obalenia go (choćby miało to trwać wieki). Jeśli natomiast postanowiliśmy przynieść demokrację pod ich strzechy na gąsienicach czołgów, to się nie dziwmy, że fanatykom łatwo tam o świeże mięso. Zastanów się, zanim coś napiszesz! Po pierwsze czołgi w Afganistanie nie służą do poskramiania cywilów, lecz mają chronić żołnierzy przed atakiem terrorystów ukrywających się za plecami kobiet i dzieci. Po drugie, terroryzm, o którym jest mowa, istnieje nie tylko w Afganistanie, lecz na niemniejszą skalę w Algerii, Pakistanie i Egipcie, w których to krajach chodzi wyłącznie o ustanowienie reżimu klerykalnego. Po trzecie, aczkolwiek są pewne podobieństwa między walkami toczonymi np. w Ameryce Łacińskiej przeciw władzy sprawowanej w imieniu kapitału, to jednak główne źródła dramatu mającego miejsce na Bliskim Wschodzie są inne. Więcej mają one wspólnego z zabójstwem czy to dziewczyny w Marsylii, która się umalowała, czy piszącego o Mahomecie dziennikarza holenderskiego, czy Araba, który przystał do chrześcijan. Gdyby tam chodziło wyłącznie o naftę, krew nie lała by się tak obficie, skala przemocy była by zdecydowanie mniejsza. Niedostrzeganie tej różnicy jest bardzo poważnym błędem. A jeśli chodzi o "dojrzewanie narodu", to np. Polska bez amerykańskich dolarów wpompowanych w "Solidarność" też "kiedyś" by "dojrzała" do likwidacji PRL-u. Ba, nawet reżim hitlerowski też "kiedyś" by się skończył. Pytanie tylko powstaje, czy czekanie na to "kiedyś" nie jest w konkretnym przypadku kosztowniejsze niż bolesna kuracja gwałtownymi środkami.
Stach M. G.
|
|
| |  | | lord_sumo (173 punktów) | Uwierz mi, że unikam wypowiadania się (zwłaszcza na piśmie) w sposób nieprzemyślany i choć, pod wpływem odpowiedniej argumentacji, gotów jestem swoje przekonania zmieniać treść tego posta podtrzymuję.
>Po pierwsze czołgi w Afganistanie...
Nie chodziło mi tu o zastosowanie, jakie konkretne narzędzia znajdują na polu bitwy. Nie miałem przecież na myśli, że wojska polskie wjeżdżają do chałup afgańskich chłopów w rosomakach (czy czołgach) i dokonują z nich dystrybucji demokracji. Uznaję jednak, że jeśli ta metafora nie została zrozumiana, był to mój błąd za, który serdecznie przepraszam i śpieszę sprostować o co mi chodziło. Miałem na myśli jedynie to, że wojsko nie jest adekwatnym narzędziem aby cywilizować "dzikie" plemiona Afganistanu. Nie promuje się demokracji z karabinem w ręku. Nie chcę generalizować - być może wśród żołnierzy tam stacjonujących znajdują się ludzie szlachetni i dobrzy, którym na sercu leży dobro miejscowej ludności. Obawiam się jednak, że znaczna część tych żołnierzy, jeśli nie większość, to wataha prymitywnych bandziorów, którzy wybrali się tam tak dla kasy, jak po przygodę. (Niestety samo środowisko jakim jest wojsko, jest środowiskiem degenerującym. Polecam "Efekt Lucyfera" Philipa Zimbardo jako ciekawą pozycję na ten temat.)
>Gdyby tam chodziło wyłącznie o naftę, krew nie lała by się tak obficie...
Tu oczywiście masz rację, ale ja wcale nie twierdzę, że terrorystom chodzi o ropę. Po oklei... Ze strony najeźdźców (w tym nas) jest wiele czynników ekonomicznych (jak choćby przemysł zbrojeniowy i jego lobby), które czynią z wojny opłacalny biznes. Obsadzenie stanowisk niestabilnego politycznie państwa marionetkami, które zagwarantują obsadzającym handel ropą naftową na atrakcyjnych warunkach, to tylko jeden ze sposobów na uczynienie przedsięwzięcia bardziej lukratywnym. Wiem, że to trochę śmierdzi fikcją polityczną, ale nie zapominajmy jak talibowie doszli do władzy w Afganistanie. Jak już wspomniałem terrorystom nie chodzi o ropę - kiedy mówię, że wojna o ropę czyni grunt podatniejszym na szerzenie się fanatyzmu, mam na myśli pewien związek pośredni. Wojska koalicji są wojskami najeźdźczymi. Sam fakt, że obcy żołnierze dyktują ludności miejscowej warunki ich egzystencji nie nastraja tubylców entuzjastycznie. Dodatkowo wspominałem o tym, że większość żołnierzy uważam za bezrefleksyjnych oszołomów... mam ku temu powody. Oto jeden z nich - w kulturze islamskiej pies jest zwierzęciem nieczystym (nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze do niedawna rolę psów na tureckich lotniskach pełniły świnie), oczywiście jadąc do Afganistanu nikt tego nie sprawdził, i polscy żołnierze zaczęli chodzić z pasami na rutynowe kontrole w poszukiwaniu broni w prywatnych domach - dla prostych Afgańczyków była to wyjątkowa zniewaga, która doprowadziła do bardzo nieprzyjemnych sytuacji. Do tego wszystkiego zdarzają się incydenty takie jak Nangar Khel czy omyłkowe naloty na obiekty cywilne. Wiem, że część z takich zdarzeń to pomyłki ale, te pomyłki kosztują życie wielu ludzi, a w ich bliskich wzbudzają potrzebę pomszczenia ich. Widzisz chyba do czego zmierzam...
>A jeśli chodzi o "dojrzewanie narodu"...
Szanuję kulturę islamską, uważam ją za fascynującą, a wiele z jej aspektów za godne podziwu, jednak mentalność wyznawców Mahometa (z licznymi co prawda wyjątkami) bardzo różni się od naszej. W przypadku prostych Afgańczyków bardziej przypomina ona mentalność ludzi średniowiecza niż współczesnego Europejczyka. Rozwiązania sprawdzające się w naszej kulturze, nie koniecznie sprawdzą się w innej (o tym świetnie pisał Edward T. Hall ("Ukryty wymiar")). To co teraz powiem, a co miałem na myśli pisząc post, który poddałeś krytyce, to nie obiektywna prawda, ale moje subiektywne zdanie - może się okazać, że demokracja w takiej formie jaką znamy nie nadaje się do przeniesienia na grunt kultury islamu. Żywiąc to przekonanie nie zgodzę się z Tobą, że "terapia szokowa" jest odpowiednim sposobem na zbliżenie do siebie naszych kultur. Uważam, że lepszą drogą byłyby subtelne próby wywierania wpływu i zbliżanie się do siebie małymi kroczkami. Nie każdy muzułmanin od razu zrozumie naszą hierarchię wartości, tak jak my z pewnością nie rozumiemy ich punktu widzenia. W takiej sytuacji zdaje mi się, że "demokratyzacja" świata islamu za pomocą wojska może zaowocować raczej zaognieniem konfliktu na kolejne pokolenia niż trwałym jego rozwiązaniem. Być może, że, tacy na przykład Afgańczycy, będą musieli dojść do własnych rozwiązań ustrojowych, które pozwolą im dopasować się do świata, przez nas zdominowanego, a nam pozwolą przełknąć małe ustępstwa jakie będziemy musieli uczynić na rzecz owocnej dla obu stron (ropa) koegzystencji.
|
|
| | |  | | dnak (1340 punktów) | >Sam fakt, że obcy żołnierze dyktują ludności miejscowej warunki ich egzystencji nie nastraja tubylców entuzjastycznie.
Z większością wypowiedzi się zgadzam, ale muszę tutaj wtrącić jedną rzecz: ludność nie musi być entuzjastycznie nastawiona do najeźdzców, żeby udało się stłumić powstanie. Kontrola może być absolutna, czego doskonałym przykładem są działania brytyjskie w Malezji w latach '50 - wprowadzona polityka brutalnych przesiedleń ludności chińskiej, restrykcyjne ograniczenia wydawanej żywności (każde ziarnko ryżu szło do centralnego magazynu, skąd codziennie wydawano pojedyncze porcje mieszkańcom) i szereg innych represji doprowadził do całkowitego wyplenienia partyzantki. Walka o serca ludności musi po prostu być przemyślana i skutecna, niekoniecznie 'miła'.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lord_sumo (173 punktów) | Uważam jednak, że "walka o serca" musi być 'miła'; walka o terytoria, zasoby, oraz eksterminacja przeciwnika w dowolnej postaci - nie. Jednym ze sposobów tłumaczenia celów tej wojny obywatelom państw koalicji jest mówienie, że jedziemy tam (trywializując) cywilizować dzikie ludy. Jednak nasza cywilizacja nie zna nic bardziej barbarzyńskiego niż wojna - nie zgodzisz się zatem, że dobieramy nieco 'dziwne' środki dla realizacji zamierzonych celów?
|
|
| | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Uważam jednak, że "walka o serca" musi być 'miła'; walka o terytoria, zasoby, oraz eksterminacja przeciwnika w dowolnej postaci - nie. Jednym ze sposobów tłumaczenia celów tej wojny obywatelom państw koalicji jest mówienie, że jedziemy tam (trywializując) cywilizować dzikie ludy. Jednak nasza cywilizacja nie zna nic bardziej barbarzyńskiego niż wojna - nie zgodzisz się zatem, że dobieramy nieco 'dziwne' środki dla realizacji zamierzonych celów?
Nie, zupełnie nie. Ponieważ celem nie jest 'ucywilizowanie', a podporządkowanie i włączenie do własnego kręgu politycznego. Wojna jest niestety jedynym wyjściem, żeby to zrobić, bo ludzie stojący po drugiej stronie nie są skorzy do rozmów (co wcale nie musi być nacechowane negatywnie, po prostu - wyczerpali już inne środki nacisku politycznego).
|
|
| |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | Po pierwsze czołgi w Afganistanie nie służą do poskramiania cywilów, lecz mają chronić żołnierzy przed atakiem terrorystów ukrywających się za plecami kobiet i dzieci. Po drugie, terroryzm, o którym jest mowa, istnieje nie tylko w Afganistanie, lecz na niemniejszą skalę w Algierii, Pakistanie i Egipcie, w których to krajach chodzi wyłącznie o ustanowienie reżimu klerykalnego. Po trzecie, aczkolwiek są pewne podobieństwa między walkami toczonymi np. w Ameryce Łacińskiej przeciw władzy sprawowanej w imieniu kapitału, to jednak główne źródła dramatu mającego miejsce na Bliskim Wschodzie są inne. Więcej mają one wspólnego z zabójstwem czy to dziewczyny w Marsylii, która się umalowała, czy piszącego o Mahomecie dziennikarza holenderskiego, czy Araba, który przystał do chrześcijan. Gdyby tam chodziło wyłącznie o naftę, krew nie lała by się tak obficie, skala przemocy była by zdecydowanie mniejsza. Niedostrzeganie tej różnicy jest bardzo poważnym błędem. > To jest doskonały text do kabaretu...dlatego ze
-skojarzenie wartości czołgu jako pancerza ochronnego z plecami kobiet i dzieci...cymes
-mniejsza skala terroryzmu w Pakistanie pozwali widowni odetchnąc z ulga...
-zgrabne włączenie Ameryki Łacińskiej i władzy sprawowanej przez kapitał znakomicie podkreśla nieśmiertelna uniwersalność dramatu
-ustanowienie klerykalnych reżimów w Algierii itd. tez niezłe choć ja bym sugerowała dopracowanie przesłanie. Publika moze brawo bic w złym momencie. Subtelne ale zbyt...dwuznaczne.
-włączenie wymalowanej sexbomby z Marsylii, dziennikarki holenderskiej i nawróconego Araba... wysubimowane jednak bijące po oczach
porownanie nafty z krwia, byc moze spowszedniale ale z konkluzja, ze mniej sie leje bo nie tylko o to chodzi pokazuje nam mistrza groteski i humoru...
Popieram
|
|
| |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Zastanów się, zanim coś napiszesz!Warte przemyślenia, zastosuj. > Po pierwsze czołgi w Afganistanie nie służą do poskramiania cywilów, lecz mają chronić żołnierzy przed atakiem terrorystów ukrywających się za plecami kobiet i dzieci.Patrz wyżej a propos poparcia ludności cywilnej. > Po drugie, terroryzm, o którym jest mowa, istnieje nie tylko w Afganistanie, lecz na niemniejszą skalę w Algerii, Pakistanie i Egipcie, w których to krajach chodzi wyłącznie o ustanowienie reżimu klerykalnego.Tak, tak: W listopadzie 2005 r. algierskie siły bezpieczeństwa aresztowały Boudafiego ogłaszając faktyczny koniec GIA. pisz bzdurki jeszcze. > Po trzecie,(...) błędem.Powtarzanie tego propagandowego bełkotu jest bardzo niepokojącym symptomem wskazującym na dysfunkcję kognitywną. > A jeśli (...) też "kiedyś" by się skończył.A gdyby tak szafa sznurek miała? > Pytanie tylko powstaje, czy czekanie na to "kiedyś" nie jest w konkretnym przypadku kosztowniejsze niż bolesna kuracja gwałtownymi środkami.Na pewno np. dla korporacji Unocal dużo kosztowniejsze.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | > .. Tak długo jak rząd posiada poparcie społeczne, które pozwala mu utrzymać się przy władzy, tak długo może on mówić o jej sprawowaniu w imieniu swojego narodu. Gdy jednak bez poparcia stara się władzę zachować przestaje być rządem demokratycznym.
Rządy dzisiejszych Państw i ich obywatelskie legitymizacje są na tyle słabe, że ulegają władzy medialno-kapitałowej, której rozmiarów J.J.Rousseau w swej szlachetności przewidzieć nie mógł. Jeśli nawet producent szczepionek przeciw AH1N1 potrafi narody i władze otumanić zagrożeniem wirusem, to może też 'wytworzyć' > .. zagrożenie dla Polski, jakie stanowią ci straszni, afgańscy hodowcy kóz.
> .. Zaryzykuję nawet tezę, że nasze wojny o ropę zwiększają poziom fanatyzmu tam gdzie je prowadzimy. Sugerujesz, że naszych dzielnych chłopców nauczono wiązać sznurowadła dla kształtowania podaży fanatyzmu, by zachować odpowiedni poziom popytu na antyterroryzm?
|
|
| |  | | Matix (5786 punktów) | >Sugerujesz, że naszych dzielnych chłopców nauczono wiązać sznurowadła dla >kształtowania podaży fanatyzmu, by zachować odpowiedni poziom popytu na antyterroryzm?
Według mnie on nic nie sugeruje tylko stwierdził fakt. Im więcej cywilów siły jedynej słusznej racji tam zabijają tym więcej cywilów zmienia się w terrorystów. Powtarzam, ta wojna jest źle prowadzona.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Powtarzam, ta wojna jest źle prowadzona.
A ja tylko pytam czy tak ma pozostać, czy warto rozpoznawać mechanizmy za wojną stojące.
|
|
| | | |  | | Matix (5786 punktów) | Warto najpierw się zastanowić co w ogóle jest realne do zrobienia przez każdego z nas.
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | Zimno i pragmatycznie.
Słusznie.
Nie rozumiem tylko co ma do tego bór. Może BOR? A może... Boże? >(...)które nie daj Borze (...)
Wybacz złośliwość, zgadzam się z Twoim zdaniem. Olewając czynniki etyczne, wojna na obcym i odległym terenie jest najlepszym treningiem dla armii. A także - dla wywiadu i kontr-wywiadu.
I tu, na zimno patrząc, leży czynnik ryzyka. "Interwencja" w Iraku nie jest już wojną w pełni tego słowa znaczeniu - teren działań wojennych nie jest zamknięty i izolowany. Ludność cywilna ma ograniczoną swobodę przemieszczenia. W tym - na teren agresora. Oznacza to możliwość działań partyzanckich, czyli tak zwanego "terroryzmu" także na terenie agresora. Czytaj: w Polsce.
Tak więc bezpieczeństwo tego "treningu" zależy przede wszystkim od sprawności wywiadu i kontr-wywiadu. Fakt, że manipulowano przy nim politycznie na potęgę nie nastraja pozytywnie.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|