 |
Transhumanizm - wymysł czy ewolucyjna konieczność? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2014 21:25 | fiiś (1053 punktów) | Transhumanizm - wymysł czy ewolucyjna konieczność?
4 na 4 | Witam serdecznie! Proponuję dyskusję na temat, który, mam wrażenie, nie był jeszcze na poważnie na tym forum dyskutowany. Uwaga! nie piszę tego jako trans-entuzjasta, który roztacza świetlane wizje przyszłości ani też trans-sceptyk straszący wizją końca świata. Osobiście, kierując się racjonalną oceną procesów ewolucyjnych, mam przekonanie, że nie zatrzymają się one na etapie istot ludzkich. Jestem przekonany, że nie można ograniczyć procesów ewolucyjnych do ewolucji biologicznej. Raczej ewolucja biologiczna stanowiła niezbędny etap umożliwiający rozwój struktur pozwalających gromadzić i przekazywać informację w formie DNA/genów, a później w postaci kultury, nauki, co doprowadziło do powstania innych nośników i struktur mogących przetwarzać informację. W efekcie możliwe jest już niebiologiczne tworzenie informacji genetycznej, a także procesy ewolucyjne w świecie cyfrowym (wykorzystywane n.p. do tworzenia nowego oprogramowania). To tylko krótki przegląd ścieżki rozwoju - nie widzę podstaw, aby miała się ona zatrzymać. Obserwacja tempa zmian w robotyce, informatyce, inżynierii genetycznej, medycynie, a do tego konkurencja wymuszona przez rywalizację mocarstw, korporacji, wojsko i wreszcie sam rynek, sprawia, że są to procesy nie do powstrzymania. Rozmówcy często bagatelizują ten problem mówiąc, że po co tworzyć nadczłowieka, że to się nie uda, że roboty są jeszcze za głupie, sztuczna inteligencja w powijakach itp. ale to tylko kwestia czasu. W moim przekonaniu, nie jet to kwestia woli czy chęci, ale pewna nieuchronność ewolucyjna, która realizuje się czy nam się to podoba czy nie. Zawsze znajdą się ludzie, którzy przyłożą do tego rękę. To tak jak z popytem i podażą, co nie znaczy, że nie można próbować ich regulować. Weźmy taką firmę Google, która ostatnio rzuciła się na rynek robotów wykupując 8 najbardziej zaawansowanych światowych firm, w tym najnowszych zwycięzców Darpa challenge. W świetle tego co napisałem, człowiek jawi mi się, jako w pewnym sensie bezwolne, bo działające pod wpływem wdrukowanych genetycznie, oraz kulturowo nabytych programów (skłonności, nawyków, umiejętności, celów) narzędzie ewolucji. Mówiąc inaczej jest jej ogniwem, które dzięki posiadanej zdolności tworzenia kultury może ją wprowadzić na kolejny wyższy poziom - ewolucji niekoniecznie biologicznej. Kiedy to nastąpi jest kwestia otwartą. Dlaczego uważam to za ważny temat? Bo zważywszy na tempo i siłę zmian, jest to w moim przekonaniu czas nieodległy, a przede wszystkim dotyka najważniejszych dla człowieka kwestii i może dobrze byłoby się, choćby mentalnie do tego przygotować. Choć temat, myślę, ogólnie znany podsyłam link www.transhumanism.org/index.php/WTA/more/147/ (niestety nie udało mi się dotrzeć do ang. oryginału tego tekstu, ale jest tam wiele ang. odnośników) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | hamp (3461 punktów) | Również uważam, że ewolucja cyfrowa będzie następczynią ewolucji biologicznej, ale z tym człowiekiem jako bezwolnym narzędziem ewolucji to już odleciałeś  Pozwolę sobie zacytować pewnego wybitnego filozofa i znawcę tematu: hamp:Istnieje pogląd, że stworzenie sztucznej inteligencji jest finalnym krokiem ewolucji biologicznej. Organizmy białkowe żyją bardzo krótko i stosunkowo wolno ewoluują (w dodatku opierając się na metodzie prób i błędów). Tych wszystkich wad pozbawione są właśnie maszyny. Uzbrojone w sztuczną inteligencję, duże możliwości obliczeniowe, wykorzystujące części zamienne i przedłużające swoje "życie" lub rozwijające je w pożądany sposób. Z wątku Dolina niesamowitościRoboty lub ludzka świadomość przeniesiona (skopiowana?) do maszyny będzie jedyną szansą na kontynuację gatunku, kiedy będziemy musieli opuścić Układ Słoneczny (zakładając optymistycznie, że się wcześniej nie pozabijamy). Żaden organizm białkowy nie będzie w stanie przeżyć tak długiej podróży nawet z przyświetlną prędkością, a kilka pokoleń wychowujących się na pokładzie statku kosmicznego to spore ryzyko... Tak czy inaczej - jeżeli stworzymy prawdziwą sztuczną inteligencję, to właśnie będzie największe osiągnięcie ludzkości i to sztuczna inteligencja powinna przejąć od nas cywilizacyjną pałeczkę.
|
|
 | 3 na 3 | fiiś (1053 punktów) | >ale z tym człowiekiem jako bezwolnym narzędziem ewolucji to już odleciałeś Temat istnienia lub nie wolnej woli to na inny wątek, podtrzymuję jednak moje w tym względzie przekonania. Proponuję, abyś na spokojnie zastanowił się nad ta kwestią, bo jak się racjonalnie, a nie emocjonalnie do tego podejdzie, to istnienie wolnej woli wcale nie jest oczywiste, a co więcej - twierdzę - niemożliwe do udowodnienia!
>Tak czy inaczej - jeżeli stworzymy prawdziwą sztuczną inteligencję, to właśnie będzie największe osiągnięcie ludzkości i to sztuczna inteligencja powinna przejąć od nas cywilizacyjną pałeczkę. tu pełna zgoda, ale warto się zastanowić co wtedy się stanie z ludzkością. Czy sztucznej inteligencji człowiek będzie w ogóle do czegoś potrzebny, ba, czy w ogóle będzie możliwe jakiekolwiek porozumienie.
|
|
|  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | >Proponuję, abyś na spokojnie zastanowił się nad ta kwestią, bo jak się racjonalnie, a nie emocjonalnie do tego podejdzie, to istnienie wolnej woli wcale nie jest oczywiste, a co więcej - twierdzę - niemożliwe do udowodnienia! Zabrzmiałeś tak, jakby DNA było przez "kogoś" "zaprogramowane" abyśmy stworzyli sztuczną inteligencję. Jakby ewolucja miała wolę....
>Czy sztucznej inteligencji człowiek będzie w ogóle do czegoś potrzebny, ba, czy w ogóle będzie możliwe jakiekolwiek porozumienie. To zależy od naszego nastawienia do sztucznej inteligencji. Wątek też poruszałem w przytoczonym wyżej wątku. Moim zdaniem, jeżeli stworzymy sztuczną inteligencję i wpoimy jej dobre wartości, a przede wszystkim będziemy ją dobrze traktować (na równi z nami), to ta świadomość będzie nam wdzięczna, będzie nas uważać za dobrych stwórców. W późniejszym etapie, gdy powstaną inteligentne humanoidy (lub inne roboty, niekoniecznie człekokształtne), powinniśmy im nadać pewne prawa. Chodzi o to, że roboty takie, posiadające nie algorytm, ale prawdziwą cyfrową inteligencję, nie będą mogły być już naszymi niewolnikami. Nie powinniśmy popełniać błędu przeszłości i wykorzystywać ich jak niegdyś czarnoskórych. Dużo później, gdy ludzkość już nie będzie istniała, te roboty będą opowiadać o nas swoim nowym generacjom albo jako o dobrych stwórcach, albo o nikczemnych władcach - od naszego ich traktowania zależeć będzie treść tych opowieści.
|
|
| |  | | Ratatoskr (4439 punktów) | >Moim zdaniem, jeżeli stworzymy sztuczną inteligencję i wpoimy jej dobre wartości, a przede wszystkim będziemy ją dobrze traktować (na równi z nami), to ta świadomość będzie nam wdzięczna, będzie nas uważać za dobrych stwórców.
Sztuczna inteligencja, jeśli ma być pozbawiona ludzkich ograniczeń, powinna też mieć możliwość redefinicji samej siebie, zmiany swoich "instynktów" itp. Wdzięczność to ludzka emocja, dlaczego zakładasz że SI miałoby w ogóle doświadczać czegoś podobnego do niej?
|
|
| | |  | | hamp (3461 punktów) | >Wdzięczność to ludzka emocja, dlaczego zakładasz że SI miałoby w ogóle doświadczać czegoś podobnego do niej? Bo założyłem, że sztuczna inteligencja, mimo że cyfrowa, będzie nie tylko zimnym programem, ale właśnie czymś więcej. Że zjawiska nią sterujące, mimo że nie elektrochemiczne, a wyłącznie elektroniczne, nie będą jedynie symulować uczuć, lecz faktycznie nimi będą. Zastanawiam się, czy można by rozpoznać taką cyfrową świadomość (bo tak w sumie powinienem ją nazywać) jeżeli nie przejawiałaby ona uczuć? Zachowywałaby się wtedy jak zwykły program... Nie miałaby marzeń, celów, zamiast sama je sobie wyznaczać trzeba by jej było je narzucać. Wykonywałaby owe zadania inteligentnie, ale byłoby jej w związku z tym doskonale wszystko jedno. To byłaby sztuczna inteligencja, ale nie cyfrowa świadomość, a to o jej zaistnienie chodziło mi, gdy mówiłem o robotach, które zastąpią ludzkość.
|
|
| |  | 2 na 2 | fiiś (1053 punktów) | >Zabrzmiałeś tak, jakby DNA było przez "kogoś" "zaprogramowane" abyśmy stworzyli sztuczną inteligencję. Jakby ewolucja miała wolę.... a czy chemia nieorganiczna miała wolę aby wyewoluować w organiczną? wytworzyć następnie struktury typu RNA i DNA? organizować się w organizmy jednokomórkowe? później wielokomórkowe itd? Powstanie organizmów inteligentnych jest ślepym następstwem działania mechanizmów ewolucyjnych, a dalej powstanie kultury ślepym następstwem działania mechanizmów ewolucyjnych na organizmy inteligentne i dalej ślepym następstwem działania mechanizmów ewolucyjnych na organizmy inteligentne jest wytworzenie przez nie sztucznej inteligencji i dale form, których zapewne nie jesteśmy w stanie sobie już wyobrazić.
Problem porozumienia jest głębszy bo jakościowy a nie tylko ilościowy (szybkość przetwarzania informacji). Z istoty ewolucji każdy jej kolejny etap jest jakościowo inny od poprzedniego. Dla przykładu człowiek operujący językiem na poziomie symbolicznym i zwierzęta, których przekazy są jedynie sygnałami (wydawane dźwięki, gesty, mimika) czyli działają na poziomie bodźców. O ile człowiek jest w stanie sobie wyobrazić do pewnego stopnia znaczenie tych zwierzęcych sygnałów (opisać je, zbudować teorie wyjaśniające i zweryfikować doświadczalnie), trudno sobie wyobrazić aby małpa zrozumiała znaczenie ludzkiej kultury. Podobnie człowiek nie będzie w stanie pojąć znaczenia zjawisk właściwych dla wyższego stopnia organizacji ewolucyjnej jakim będzie nie-ludzka świadomość czy sztuczna inteligencja.
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Czy sztucznej inteligencji człowiek będzie w ogóle do czegoś potrzebny, ba, czy w ogóle będzie możliwe jakiekolwiek porozumienie.<<Tytułem eksperymentu proszę porozumieć się z p. Terlikowskim.
|
|
 | 1 na 1 | Lengyel (2127 punktów) | >Roboty lub ludzka świadomość przeniesiona (skopiowana?) do maszyny będzie jedyną szansą na kontynuację gatunku, kiedy będziemy musieli opuścić Układ Słoneczny
Chyba jednak realna jest tylko pierwsza możliwość. Druga: po pierwsze nie będzie to sztuczna inteligencja, tylko kopia naturalnej na innym nośniku - jak książka i ebook. Po drugie będzie to oznaczać przeniesienie wszystkich przystosowań ludzkiej psychiki, przydatnych wprawdzie w warunkach ziemskich, ale w kosmicznej próżni nie pasujących.
|
|
2 na 2 | mm34 (237 punktów) | Polecam książke Charlesa Strossa Accelerando. Ciekawa wizja zaczyniająca sie od google glassow  . pozdrawiam
|
|
 | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Polecam książke Charlesa Strossa Accelerando.
Accelerando znakomite. A w temacie transhumanizmu dodatkowo poleciłabym większość Dukaja.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
 | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | > Polecam książke Charlesa Strossa Accelerando. Ciekawa wizja zaczyniająca sie od google glassow .E-book dostępny jest za darmo. Dzięki. pozdr.
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Jestem przekonany, że nie można ograniczyć procesów ewolucyjnych do ewolucji biologicznej.<<Dawkins w "Ślepym zegarmistrzu" ( www.google(*)LDbGQr-w&bvm=bv.58187178,d.b2I ) str.126, rozważa możliwość, że w przyszłości maszyny mogą zacząć zastanawiać się nad swoim pochodzeniem.
|
|
3 na 3 | Ratatoskr (4439 punktów) | Transhumanizm i posthumanizm są logiczną i nieuchronną kontynuacją obecnie obserwowanych trendów.
------------ Na marginesie uwaga: SI wykracza zasadniczo poza tematykę transhumanizmu. trans-post-human to istota będąca jednak (w taki czy inny sposób) kontynuacją człowieka. SI może być kompletnie nieludzkie i zaprojektowane od podstaw.
|
|
 | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | >SI wykracza zasadniczo poza tematykę transhumanizmu. trans-post-human to istota będąca jednak (w taki czy inny sposób) kontynuacją człowieka. SI może być kompletnie nieludzkie i zaprojektowane od podstaw.
Też tak uważam, jednak nie zgadzam się z terminem zaprojektowane w doniesieniu do SI. Prawdziwa SI raczej wyewoluuje sama w efekcie rosnącej złożoności procesów zachodzących w sieci, chmurach przetwarzania danych czy superkomputerach. Tak jak nikt nie projektował DNA. Wystarczy, że w sposób spontaniczny w sieci zaczną się powielać i ewoluować wirusy. Dla nich sieć jest analogicznym środowiskiem jak tzw. zupa pierwotna praoceanu. Możliwa jest też inna ścieżka rozwoju SI, poprzez nadawanie coraz większej autonomii maszynom połączonej z programami uczenia się w oparciu o algorytmy ewolucyjne działające w sieci. Różnica tylko taka, że tu człowiek na początkowym etapie będzie katalizatorem i świadomym selektorem zmian. Później sprawy potoczą się już same.
Kwestia transhumanizmu ma w zestawieniu z powyższym inny wymiar - wymiar szansy przetrwania czegoś ludzkiego w post ludzkim świecie i możliwości utrzymania konkurencyjności wobec tworów czysto nie-ludzkich. Posługując się analogią, małpy mogą współistnieć z ludźmi, podobnie jak inne zwierzęta, ale nie jest to współistnienie dla małp korzystne. Co innego gdyby n.p. poprzez cyborgiczne ulepszenie mózgu małpy były zdolne nauczyć się i zrozumieć nasz świat kulturowy. Wtedy mogłyby stać się naszym partnerem czy konkurentem w walce o dostępne zasoby.
|
|
3 na 3 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Rozwój cywilizacyjny - wymusza transhumanizm. Zdobycze nauki i nowe technologie wplecione w globalny system finansowo-gospodarczy są natychmiast wykorzystywane, jeżeli tylko stanowią źródło przychodu. Rozwój nauki i technologii rozwija się niezależnie od dobra ludzkości, acz per saldo i na szczęście przyczynia się do polepszenia warunków życia. Już teraz żyjemy w świecie bezpieczniejszym z niebywałymi technologicznymi perspektywami. O możliwych zmianach i ich kierunkach, a także o szansach na ich urzeczywistnienie świetnie pisze w swojej książce "Wizje" światowej sławy fizyk Michio Kaku. Jest tyle "dróg", że zajmę się tą, o której w swojej książce nie pisze.
Pokuszę się o kulturową refleksję:
W miarę wzrostu liczebności populacji dla jej dalszego rozwoju narasta presja opanowania środowiska: cyt. "Twórz wynalazki lub umieraj". Przy wykorzystaniu tanich środków przesyłania informacji i przy wykorzystaniu globalnego mózgu (globalna sieć internet) jest to tym łatwiejsze. Powyższa koncepcja zaczerpnięta jest ze świetnej książki nurtu antropologii kulturowej Roberta Wrighta (autora m.in. "Moralne zwierzę") pt. "Nonzero - logika ludzkiego przeznaczenia". Stawia on tezę, że rozwój cywilizacyjny jest wynikiem ewolucji kulturowej w powiązaniu z ewolucją biologiczną. Rozpatruje to w koncepcji "teorii gier" ze szczególnym uwzględnieniem gier o sumie niezerowej. Wynalazczość jest efektem tej ewolucji; jeżeli wynalazek jest potrzeby to zostanie wynaleziony; dla przykładu tak stało się z pismem, które było wynalezione przynajmniej kilka razy w różnych miejscach świata - i nie dlatego, że stanowi szczególne zjawisko w dziejach, ale dlatego, że na pewnym etapie rozwoju społecznego istnieje potrzeba powstania "trwałej" komunikacji; jeżeli nie Albert Einstein to ktoś inny wymyśliłby E=mc 2 itd. Swoją drogą gorąco polecam przeczytać, gdyż teza ta rzuca nowe światło na ewolucję człowieka. Patrząc z tej perspektywy transhumanizm jest jedynie konsekwencją zachodzących procesów. To tak jakby tworzyć nurt "bycia człowiekiem" - człowiekiem się jest - i tyle. Tworzymy ułudę wpływania na rzeczywistość zadając sobie pytanie: etyka czy technologia? tak jakby można było te dwa aspekty społeczne rozdzielić. Wpływ rozwoju cywilizacyjnego na człowieka następuje i następować będzie, bo nie zależy to od naszego "chcenia" tylko od procesów ewolucyjnych. Można i nawet trzeba zastanawiać się nad konsekwencjami możliwych wydarzeń; wymieniając choćby te najbardziej spektakularne - świadomość maszyn, inżynieria genetyczna, bionika. Należy szukać odpowiedzi na pytanie: nie - kiedy opracujemy sztuczną inteligencję? ale na pytanie jaka powinna być relacja człowiek-maszyna. Chińskie przysłowie mówi "obyś żył w ciekawych czasach" - żyjemy w ciekawych czasach (szkoda, że polskie media tego nie przekazują).
|
|
 | 1 na 1 | qerfy (677 punktów) | Warto dodać, że Wright traktuje cały system społeczny jako ewoluujący w toku historii mechanizm przetwarzania materii, energii i informacji. Czy też, jako zbiór takich mechanizmów konkurujących ze sobą w ramach gier społecznych. Mimo wszystko wciąż centralnym elementem tych układów są sieci społeczne, technologia jest tylko ich otoczką. Usunąwszy z systemu jego jądro - ludzi, przestanie on funkcjonować. Technologia i kultura się zdegradują. Czego im brakuje do samodzielnego życia? Instynktów?
|
|
|  | | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Warto dodać, że Wright traktuje cały system społeczny jako ewoluujący w toku historii mechanizm przetwarzania materii, energii i informacji. Czy też, jako zbiór takich mechanizmów konkurujących ze sobą w ramach gier społecznych. Mimo wszystko wciąż centralnym elementem tych układów są sieci społeczne, technologia jest tylko ich otoczką. Usunąwszy z systemu jego jądro - ludzi, przestanie on funkcjonować. Technologia i kultura się zdegradują. Czego im brakuje do samodzielnego życia? Instynktów? > Zgadza się. Teza ta wpisuje człowieka jako element procesu. Jest on jego częścią, ale i nieodłącznym jego elementem, bez którego ewolucja systemu społecznego traci sens. Ale dodajmy, Wright nie upiera się przy człowieku. Mówi o procesie ewolucyjnym, którego podmiotem mogłyby być całkiem inne istoty, bo to że jesteśmy - jako ludzie - na szczycie ewolucyjnej drabiny, zawdzięczamy przypadkowi. Usunięcie ze sceny człowieka jest równoznaczne z upadkiem kultury, którą człowiek przecież tworzy i która jest jemu tylko właściwa (co słusznie zauważyłeś). Co do technologii to miałbym wątpliwości o tyle, że wyobrażam sobie, aby mogła być przejęta np. przez obcą cywilizację. Gdyby jednak to nastąpiło to owa obca cywilizacja musiała by do nas przybyć spoza Ziemi, musiała by zatem posiadać odpowiednio wysoko rozwiniętą technologię, a że człowiek na innych planetach nie bywa, to śmiałbym twierdzić że nasza technologia sprawiała by dla obcej cywilizacji zdobycz marnej jakości. ... a wracając na Ziemię, ciekawa Twoja uwaga na temat instynktów: Myślę, że my w ogóle mamy z tym problem. Pochwalam kierunki etyczne w wydaniu choćby Petera Singera, który stawiając nas na "granicy" przygotowuje na to co może nas spotkać ... także jako dzieło naszych własnych rąk.
|
|
|  | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | > Mimo wszystko wciąż centralnym elementem tych układów są sieci społeczne, technologia jest tylko ich otoczką. Usunąwszy z systemu jego jądro - ludzi, przestanie on funkcjonować. Technologia i kultura się zdegradują. Czego im brakuje do samodzielnego życia? Instynktów? Pełna zgoda, ale znaczy to jedynie, że nie powstało jeszcze kolejne piętro ewolucji. Jego powstanie jest w moim przekonaniu nieuchronne pod warunkiem, że nie dojdzie wcześniej do katastroficznej zagłady środowiska, w którym ta ewolucja się dokonuje. O jej potencjalnych kierunkach pisałem w poprzedniej odpowiedzi. Co do instynktów, póki co nie zostały w obecnych technologiach wygenerowane, ale to kwestia najbliższej przyszłości. Maszyny obdarzone autonomią będą musiały je posiadać. N.P. google-car (samo-prowadzący się samochód) musi mieć wbudowany rodzaj instynktu samozachowawczego: nie dać się potrącić przez innych użytkowników drogi. Kolejny, łatwy do wyobrażenia to: dbaj o stan swoich baterii - czyli maszyna obdarzona "wolą"/potrzebą ładowania się - mamy to już w odkurzaczach szukających stacji dokującej aby się naładować (głód). Nad czym teraz pracują wojskowi??? Oczywiście, póki co są to instynkty zaprojektowane maszynom przez człowieka, bo maszyny jeszcze same nie ewoluują. Ten poziom ewolucji jeszcze się nie włączył, ale z chwilą udoskonalenia drukarek, zwiększenia autonomii maszyn, jest technologicznie już całkiem realne aby stworzyć system, w którym maszyny będą się z pomocą innych maszyn powielały. Jeśli włączy się element konkurowania o zasoby (głód) mamy początek ewolucji bez udziału człowieka. Nie wspominałem jeszcze o nanotechnologii.
|
|
| |  | 1 na 1 | qerfy (677 punktów) | > Pełna zgoda, ale znaczy to jedynie, że nie powstało jeszcze kolejne piętro ewolucji.> Jego powstanie jest w moim przekonaniu nieuchronne pod warunkiem, że nie dojdzie >wcześniej do katastroficznej zagłady środowiska, w którym ta ewolucja się dokonuje.Istotnie, tego kolejnego piętra jeszcze nie ma. Sądzę, że kłopot z powstaniem replikujących się systemów, zdolnych egzystować bez wsparcia człowieka, polega na braku stabilnej, samopodtrzymującej się infrastruktury, swego rodzaju środowiska w którym mogłyby ewoluować. Organizmy białkowe rozwijają się swobodnie i nieprzerwanie od miliardów lat, ponieważ na ziemi mamy ciekłą wodę i tlen, które odgrywają kluczową rolę w przebiegu procesów biochemicznych. Natomiast programy komputerowe potrzebują energii i zasobów obliczeniowych. Co prawda owe zasoby istnieją, mówię oczywiście o sieciach energetycznych i komputerowych, lecz nie są ze sobą sprzężone na tyle, by jeden mógł podtrzymać pracę drugiego. Mechanicyzacja nie osiągnęła jeszcze takiego etapu, by manipulowanie materią było możliwe bez pomocy ludzi. Dla przykładu, elektrownią jądrową może sterować komputer, ale uranu do niej nie dostarczy. By mógł to zrobić, należałoby silniej zautomatyzować jego wydobycie i transport. Z pewnością google-car, o którym napisałeś, to jakiś pierwszy krok w tym kierunku. Z momentem zbudowania takiej "ekosfery", całość mogłaby zacząć żyć i ewoluować już bez człowieka. Można zauważyć, że wszystkie elementy składowe tego wciąż nabierającego tempa procesu, choć w szczątkowej postaci to już istnieją. Wspomniany google-car, bezzałogowe samoloty, roboty przemysłowe, monitoring miejski itd. Pytanie za sto punktów, którędy do świata wślizgnie się nowy, autonomiczny replikator i jaką przybierze postać? Nie wierzę, że będzie nim robot składający swoje kopie i konkurujący o dostęp do prądu  To sfera czystej fantazji, ale być może, tą furtką będą systemy zarządzające funkcjonowaniem podmiotów gospodarczych. Dziś każda licząca się firma automatyzuje jak tylko potrafi swoją działalność. Począwszy od sterowania maszynami w halach produkcyjnych, a skończywszy na analizie rynku. W USA 60% obrotów na giełdach papierów wartościowych generują komputery. Co nastąpi w momencie, kiedy rada nadzorcza i kadra inżynierów nie będzie już potrzebna żadnej instytucji? Jakie będzie miejsce człowieka w takim świecie? Z czasem pewnie takie, jak miejsce mrówki która porusza się po płycie akceleratora. W końcu przestaniemy rozumieć podłoże po którym stąpamy.
|
|
| | |  | | fiiś (1053 punktów) | Dokładnie tak to widzę. Uważam ponadto, że obserwowanie i prognozowanie postępów tego procesu nie powinno być domeną jedynie S.F. bo to nie jest fiction. Te procesy są widoczne podobnie jak i towarzyszące im przyspieszenie rozwoju i zachodzących zmian. Ponadto ma to wpływ na bieżące sprawy i życie ludzi. Jednym z efektów tych zmian jest globalizacja, kolejnym zmiana statusu jednostki, którą socjologowie opisują jako nomadyczna, zawieszona w płynnej nowoczesności, wykluczenie, bezrobocie (tzw. ludzkie śmieci) - mało kto zauważa, że to przecież w dużej mierze efekt zmian technologicznych. Atomizacja społeczeństwa, jednostka jako łatwo wymienialny element na rynku pracy, standaryzacja, ucyfrowienie, w końcu zastępowanie człowieka przez maszyny. Mówienie o tym może być jak puszka Pandory - czy ją otwierać? Może lepiej pozostać w błogiej nieświadomości. Z drugiej strony jedną z ludzkich cech jest ciekawość, której też nie da się powstrzymać.
pozdrawiam.
|
|
 | | fiiś (1053 punktów) | Bardzo mnie cieszy wyjątkowa zbieżność poglądów w tej kwestii. Dodałbym jeszcze, że w Transhumaniźmie widzę jak dotąd jedyną szansę zachowania (czy przeniesienia) czegoś ludzkiego w nie-ludzkim, nie-biologicznym świecie przyszłości.
Ciekaw jestem czy w kwestii braku wolnej woli też byśmy się zgodzili?
|
|
| qerfy (677 punktów) | Chciałbym wiedzieć jaką formę przyjmie sztuczna inteligencja? I co będzie motywem jej istnienia. Wydaje mi się, że odzierając nasze mózgi z "prymitywnych" układów emocjonalnych świat nie wyglądałby tak samo. Sojusze społeczne i konkurencja pomiędzy koalicjami nie miałyby racji bytu. Czy w ogóle istnienie miałoby wtedy sens? A przecież, jeżeli powstanie prawdziwa A.I, będzie potrafiła zmodyfikować swój własny umysł. Może w pewnym momencie "stwierdzi", że to co robi jest bezcelowe. Wygląda to tak, jakby wzrost inteligencji ponad pewien poziom graniczny prowadził do autodestrukcji tych najgenialniejszych struktur. Może dobór naturalny wspierać będzie tylko te bardziej ograniczone w swojej "mentalności" systemy, których funkcjonowanie będzie pozbawione refleksji. Obserwując dzisiejszy świat, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że właśnie w tym kierunku to zmierza.
|
|
 | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | > Może dobór naturalny wspierać będzie tylko te bardziej ograniczone w swojej "mentalności" systemy, których funkcjonowanie będzie pozbawione refleksji. Obserwując dzisiejszy świat, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że właśnie w tym kierunku to zmierza.
Obawiam się, że "mentalności" nowo-powstałej A.I. nie będziemy w stanie pojąć bo będzie to coś całkiem nie z tego świata i będzie rządziło się innymi prawami. Wszak na każdym poziomie rozwoju/złożoności wyłaniają się na zasadzie emergencji kolejne prawa natury. Na poziomie biologii prawa rządzące biologią, psychiki prawa psychologii, na poziomie kultury pojawiły się prawa socjologii, ekonomii itd. Pojęcie celu czy sensu jest kategorią ludzką, choć można sobie wyobrazić odpowiedniki takich kategorii w systemach niebiologicznych, ale co może pojawić się na kolejnym piętrze ewolucji jest, w moim przekonaniu nie do wyobrażenia. Specyfiką istot ludzkich jest połączenie procesów funkcji i uwarunkowań biologicznych z czysto informacyjnymi jakie zachodzą w systemie nerwowym z dodatkowym elementem uświadomienia sobie części tych procesów i zbudowaniu na tym dodatkowo symbolizacji czyli warstwy semantycznej. To tworzy naszą ludzką złożoność. Mogę sobie wyobrazić, że do podobnego nałożenia się różnych poziomów uwarunkowań dojdzie także w strukturach nie-biologicznych: funkcje kwantowo-mechaniczne jako podstawa dla procesów informatycznych z dodatkowym elementem uświadomienia sobie części tych procesów i zbudowaniu na tym dodatkowo warstwy semantycznej i ??????
Ewolucja nie ma celu, kategoria sensu dla niej nie istnieje - to jest naturalny proces, który raz włączony, o ile ma tylko sprzyjające mu środowisko, się toczy.
Jeśli dojdzie gdzieś w świecie do zapłonu samoświadomości w strukturach innych niż biologiczne to te struktury rozpoczną mozolną eksplorację świata i próby jego zrozumienia - tak jak było to w przypadku człowieka, choć inaczej. Jednak budowane modele wyjaśniające będą całkiem inne bo na innej podstawie budowane (inne receptory/zmysły inne doświadczenia) Ludzka wiedza będzie do niczego nieprzydatna bo całkowicie niezrozumiała. Te struktury będą musiały odkryć świat po swojemu i na nowo. Człowiek będzie dla nich elementem ich środowiska, potrzebnym lub zbędnym, korzystnym lub szkodliwym. Póki co to my podtrzymujemy środowisko technologiczne więc jesteśmy potrzebni, a później może kosmos będzie bardziej interesujący dla nowych świadomości niż ziemia i jej eksploatowanie.
|
|
|  | 1 na 1 | qerfy (677 punktów) | >Obawiam się, że "mentalności" nowo-powstałej A.I. nie będziemy w stanie pojąć bo będzie to coś całkiem nie z tego świata i będzie rządziło się innymi prawami. Wszak na każdym poziomie rozwoju/złożoności wyłaniają się na zasadzie emergencji kolejne prawa natury. Na poziomie biologii prawa rządzące biologią, psychiki prawa psychologii, na poziomie kultury pojawiły się prawa socjologii, ekonomii itd. >Pojęcie celu czy sensu jest kategorią ludzką, choć można sobie wyobrazić odpowiedniki takich kategorii w systemach niebiologicznych, ale co może pojawić się na kolejnym piętrze ewolucji jest, w moim przekonaniu nie do wyobrażenia. >Specyfiką istot ludzkich jest połączenie procesów funkcji i uwarunkowań biologicznych z czysto informacyjnymi jakie zachodzą w systemie nerwowym z dodatkowym elementem uświadomienia sobie części tych procesów i zbudowaniu na tym dodatkowo symbolizacji czyli warstwy semantycznej. To tworzy naszą ludzką złożoność. >Mogę sobie wyobrazić, że do podobnego nałożenia się różnych poziomów uwarunkowań dojdzie także w strukturach nie-biologicznych: funkcje kwantowo-mechaniczne jako podstawa dla procesów informatycznych z dodatkowym elementem uświadomienia sobie części tych procesów i zbudowaniu na tym dodatkowo warstwy semantycznej i ??????
Trudno mi wyobrazić sobie formę jaką przybierze A.I. nie nakreśliwszy wcześniej hipotetycznego scenariusza wydarzeń, które do jej powstania doprowadzą. To trochę tak, jak z trąbą słonia. Jest ewolucyjnym ewenementem. Nie wiemy na jaki stopień antropomorfizacji możemy sobie pozwolić, kiedy usiłujemy przewidzieć postać przyszłej sztucznej inteligencji. Które aspekty ludzkiego umysłu są zjawiskami w swym znaczeniu uniwersalnymi, na tyle, by posiadały je wszystkie "byty inteligentne", a które dla nas tylko właściwymi. Które są taką trąbą słonia, a które, dajmy na to, oczami. W oczy wyposażony jest prawie każdy złożony organizm, co pozwala domniemywać, że są niezbędne w walce o byt. Czy w tych sztucznych tworach równie niezbędne będą takie fenomeny psychiczne jak wspomniana przez Ciebie semantyka? Semantyka, czy, co na jedno wychodzi, obrazowo - pojęciowy model świata, to efekt procesów abstrahowania. Kto powiedział, że takie procesy są potrzebne wszystkim układom przejawiającym zachowania inteligentne?
>Ewolucja nie ma celu, kategoria sensu dla niej nie istnieje - to jest naturalny proces, który raz włączony, o ile ma tylko sprzyjające mu środowisko, się toczy.
Dokładnie tak. To oznacza, że ewolucja sztucznych struktur wcale nie musi zmierzać w kierunku ich wyższej świadomości i inteligencji. Właśnie to miałem na myśli, pisząc, że dobór naturalny wspierać będzie tylko te bardziej ograniczone w swojej "mentalności" systemy, których funkcjonowanie będzie pozbawione (wyższej)refleksji.
>Jeśli dojdzie gdzieś w świecie do zapłonu samoświadomości w strukturach innych niż biologiczne to te struktury rozpoczną mozolną eksplorację świata i próby jego zrozumienia - tak jak było to w przypadku człowieka, choć inaczej. Jednak budowane modele wyjaśniające będą całkiem inne bo na innej podstawie budowane (inne receptory/zmysły inne doświadczenia) Ludzka wiedza będzie do niczego nieprzydatna bo całkowicie niezrozumiała.
Jeżeli założymy, że A.I. faktycznie wyłoni się np. jako system podejmujący decyzje gospodarcze, to z początku będzie działał jako element wspierający partykularne interesy zadanej grupy społecznej. Wówczas warto byłoby przydać mu ludzkich cech. Na przykład wyposażyć w swoistą indywidualność, czy coś na kształt samoświadomości. Można podejrzewać, że instynkt ciekawości będzie pożądaną własnością systemu, bo prowadzi do nasilenia innowacyjności, a tym samym podnosi szanse przetrwania. Nie jestem jednak przekonany, czy modele świata konstruowane przez takie układy będą drastycznie inne od naszych. Może być tak, że w sferze zjawisk mentalnych nic jakościowo nowego już nie powstanie. Wszelako, my jako ludzie podbijamy świat w błyskawicznym tempie i w zupełności wystarczają nam do tego instrumenty poznawcze, którymi dysponujemy. A.I. mogłaby bazować na poniektórych z tych mechanizmów i mimo to świetnie prosperować.
pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | >Jeżeli założymy, że A.I. faktycznie wyłoni się np. jako system podejmujący decyzje gospodarcze, to z początku będzie działał jako element wspierający partykularne interesy zadanej grupy społecznej. Wówczas warto byłoby przydać mu ludzkich cech. Na przykład wyposażyć w swoistą indywidualność, czy coś na kształt samoświadomości. >Można podejrzewać, że instynkt ciekawości będzie pożądaną własnością systemu, bo prowadzi do nasilenia innowacyjności, a tym samym podnosi szanse przetrwania. Nie jestem jednak przekonany, czy modele świata konstruowane przez takie układy będą drastycznie inne od naszych. Może być tak, że w sferze zjawisk mentalnych nic jakościowo nowego już nie powstanie. Wszelako, my jako ludzie podbijamy świat w błyskawicznym tempie i w zupełności wystarczają nam do tego instrumenty poznawcze, którymi dysponujemy. A.I. mogłaby bazować na poniektórych z tych mechanizmów i mimo to świetnie prosperować.
Tak też myślę. Nowo-powstała A.I. o ile tylko dostatecznie "zrozumie" świat czyli dostępne jej zmysłom środowisko będzie musiała dbać o jego zachowanie, a wcześniej się do niego dostosowywać i wraz z nim ewoluować. Rozumienie oznacza tworzenie modeli wyjaśniających, które gdy zyskają wystarczający poziom adekwatności do rzeczywistości zaczynają być rzeczywiście użyteczne czyli pozwalają na wypracowanie metod aby tą rzeczywistość modyfikować oraz swe zachowania. Takie modele i język na którym bazują nazywam właśnie semantyką. W praktyce, jeśli jeszcze ludzie będą istnieli, to modele wyjaśniające będą musiały czynnik ludzki także uwzględnić, a następnie, poznawszy do jakiegoś stopnia ludzkie intencje i inne uwarunkowania, tym czynnikiem manipulować w celu uzyskania korzystnych dla siebie efektów, lub też, jeśli będzie on z gruntu niekorzystny i niepodatny na manipulację, go wyeliminować. Aby to osiągnąć ewolucja nie może poprzestać na prostych rozwiązaniach bo będą one niekonkurencyjne. Charakterystyczną cechą ewolucji jest rosnąca komplikacja, a nie odwrotnie. Nawet jeśli założyć, że wcześniej wyewoluują prostsze formy, które zniszczą człowieka i jego środowisko naturalne, choć wciąż będą w stanie podtrzymywać wytworzone przez niego środowisko technologiczne, to w efekcie wzajemnej konkurencji tych tworów i tak dojdzie do ich ewoluowania i wyłonienia się wyższych struktur, zdolnych tworzyć coraz bardziej wyrafinowane modele wyjaśniające czyli naukę i w efekcie nowe technologie.
|
|
| | |  | | qerfy (677 punktów) | >W praktyce, jeśli jeszcze ludzie będą istnieli, to modele wyjaśniające będą musiały czynnik ludzki także uwzględnić, a następnie, poznawszy do jakiegoś stopnia ludzkie intencje i inne uwarunkowania, tym czynnikiem manipulować w celu uzyskania korzystnych dla siebie efektów, lub też, jeśli będzie on z gruntu niekorzystny i niepodatny na manipulację, go wyeliminować.
Właściwie, zdaje się, że cały Twój wątek dotyczy przede wszystkim czynnika ludzkiego, a problem ten poruszyłeś także w reakcji na mój post wyżej. Pozwolę sobie odpowiedzieć w tym miejscu. W moim przekonaniu idzie tu nie tyle o to, co stanie się po, ale o to co będzie miało miejsce przed powstaniem SI. Rozwój technologii i idące za nią w parze przemiany społeczne przebiegają bardzo powoli. Przypuszczalnie nie dojdzie do nagłych narodzin A.I. i postawienia jej przed wielkim dylematem moralnym: Co uczynić ze swoim stwórcą - człowiekiem? Od czasów rewolucji przemysłowej, bezustannie zalewa nas lawina nowych odkryć i innowacji. Przy tym, są to wynalazki mające swój utylitarny sens i, co najważniejsze, same się nie obsłużą. Powstają wciąż nowe funkcje, które trzeba obsadzić i mnóstwo żywności. Ten proces generuje ciągły wzrost liczby ludności. Natomiast, z chwilą całkowitej automatyzacji gospodarki, a nawet wcześniej, powinien mieć miejsce trend odwrotny. Osiągnąwszy ekstremum, liczebność populacji powinna zacząć się zmniejszać. Może nawet dosięgniemy ekstremum przed powstaniem w pełni autonomicznej, nowej inteligencji. Spoglądając na mapę świata, która obrazuje wielkość przyrostu naturalnego, można podejrzewać, że przesyt jeszcze nie nastąpił. Chociaż są kraje o ujemnym przyroście, to raczej jeszcze nie o to tu chodzi. Nowa, w pełni zautomatyzowana gospodarka, posiadająca u swych prapoczątków człowieczy rodowód, może przestać służyć tylko człowiekowi. Być może jej struktura raz jeszcze ulegnie przeobrażeniu. Dla maszyn istotne będą te jej sektory, które są fundamentalne dla infrastruktury podtrzymującej ich byt, czyli te trudniące się tylko i wyłącznie obróbką materii, energii i informacji. Może w bulionie rywalizujących programów będzie miała miejsce centralizacja podukładów, jako poświata ludzkich struktur politycznych. To jest punkt, gdzie brać pod uwagę czynnika ludzkiego nie będzie już sensu. Do buntu i rewolucji nie dojdzie, ponieważ dzięki przewadze technologicznej wszelka forma wyższej organizacji społeczno - politycznej będzie mogła zostać rozbita jeszcze w zalążku. Skądinąd, manipulować społeczeństwem jest niezmiernie łatwo, potrafili to doskonale robić starożytni Rzymianie. Ich recepta? Dostarczmy im chleba i igrzysk. Utrzymanie służącego człowiekowi środowiska naturalnego i gospodarczego nie powinno sprawiać wielkich trudności. Taki scenariusz posiada swój wydźwięk optymistyczny. Wreszcie przestalibyśmy zajmować się tym do czego zupełnie się nie nadajemy - rządzeniem oczywiście. Moglibyśmy mniej pracować, a więcej żyć. Ale to by było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
|
|
| | | |  | | fiiś (1053 punktów) | Przyznam się, że nie podejmuję się próby opisu świata z pkt. widzenia maszyn czy S.I. w związku z moim przeświadczeniem, że jest/będzie to stan kategorycznie inny od tego co ludzie mogą sobie wyobrazić. Dlatego patrzę na S.I. ale też i na transhumanizm z pkt. widzenia człowieka. do czasu powstania S.I. mamy galopujący rozwój nowych technologii, który w sposób zasadniczy zmienia nasze środowisko i nasze w nim miejsce: nadprodukcja, tzw. efekt globalnej wioski, rosnące bezrobocie (nich mi nikt nie mówi, że nie jest to efekt technologii - wszak zaczęło się w erze uprzemysłowienia), atomizacja społeczna, jednostka jako łatwo wymienialny i zastępowalny element na rynku pracy, zmiany mentalności i odchodzenie od tradycji, zmiany norm i systemów wartości, zmiany demograficzne w tym starzenie się społeczeństw itd. Nie zgodzę się, że te przemiany przebiegają powoli - one wciąż przyspieszają.
W kwestii A.I. nie przypuszczam, aby stawiała się przed dylematem moralnym, ani nawet wyobraziła sobie człowieka swoim stwórcą. Ona raczej powstanie w środowisku technologicznym, którego wytworzenie było zwykłą ewolucyjną konsekwencja naszego potencjału gatunkowego. Jak wcześniej pisałem, nie wydaje mi się racjonalne zakładanie, że człowiek będzie w stanie w oparciu o własna inteligencję wykreować S.I. Bardziej logiczne wydaje mi się, że zrodzi się sama w toku procesów ewolucyjnych zachodzących w tym środowisku. W kwestiach społecznych nie byłbym takim optymistom, bo przedstawione powyżej galopujące zmiany powodują narastanie problemów demograficznych, pojawia się problem wykluczenia technologicznego (starszych pokoleń nie nadążających za zmianą), wykluczenia społecznego jako efekt rosnącej konkurencji w wyniku malejącej ilości miejsc pracy i rosnącego bezrobocia, problem rosnących różnic społecznych. D tego mogą dojść jeszcze rosnące różnice w efekcie ograniczonego dostępu do transhumanistycznych ulepszeń a jeszcze do tego obrońcy starego porządku świata w tym religii. W efekcie obawiam dużych niepokojów społecznych i wizji podziału na tych społeczeństw na będących wciąż w grze, choć okupujących to coraz większym wysiłkiem i całkiem wykluczonych zepchniętych do stref przypominających obozy dla uchodźców. Sytuacja w rodzaju Izrael i Palestyna (bez żadnych analogii)
Trudno wyrokować czy geopolityka będzie zmierzać w kierunku rządu światowego czy rywalizacji 5-7 supermocarstw powstałych na bazie Chin, USA, Indii, Japonii, Brazylii, Europy może w sojuszu z USA czy Rosją. Jeśli by sprawdził się drugi scenariusz to z pewnością przyspieszy to niepohamowany rozwój technologii uniemożliwiając jakąkolwiek skuteczną jego kontrolę. To też zaostrzy napięcia. W moim przekonaniu jedynym dającym nadzieję scenariuszem na polepszenie sytuacji jest rozwój programów i rywalizacji kosmicznej co może zagospodarować część nadwyżek ludzkiej produktywności i skierować rywalizacje i konkurowanie poza ziemię.
Nie mam złudzeń, że jeśli powstanie nowa, w pełni zautomatyzowana gospodarka, z udziałem już inteligentnych, ale przede wszystkim autonomicznych maszyn, to przestanie służyć człowiekowi i zgadzam się, że od tego punktu branie pod uwagę czynnika ludzkiego nie będzie już miało sensu. To właśnie rozumiem pod terminem technologicznej osobliwości. Myślę, że wcześniej maszyny same nauczą się podtrzymywać niezbędne dla nich środowisko, choć niewykluczone, że mogą do tego także użyć ludzi. Nie rozumiem tylko twojego stwierdzenia: >Do buntu i rewolucji nie dojdzie, ponieważ dzięki przewadze technologicznej wszelka forma wyższej organizacji społeczno - politycznej będzie mogła zostać rozbita jeszcze w zalążku.
W tym kontekście transhumanizm jawi mi się, jako może jedyna szansa na zachowanie czy przeniesienie jakiegoś czynnika ludzkiego do nowego zmechanizowanego czy cyfrowego świata. Jedyna szansa na przetrwanie to ewoluowanie wraz z nim. >
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >...człowiek ... bezwolne...narzędzie ewolucji.
Jak w tym kontekście rozumieć "narzędzie"?
wiki: "Narzędzie przedmiot lub urządzenie służące do bezpośredniego oddziaływania w procesie pracy na przedmiot pracy stanowiące wyposażenie człowieka lub maszyny."
Czy opisując człowieka jako "narzędzie ewolucji" nie antropomorfizujemy jej? Posługiwanie się narzędziem zakłada świadomość celu, zamiar, coś, czego ewolucji brak. Pozbawiając człowieka woli przypisujesz ją kontekstowi (ewolucji), co jest dość karkołomnym przedsięwzięciem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | fiiś (1053 punktów) | >Jak w tym kontekście rozumieć "narzędzie"? oczywiście słowo narzędzie jest tylko sposobem mówienia - chodzi o to, że człowiek jest jedynie elementem pewnego procesu podobnie jak n.p. białko czy geny. Szczególną właściwością tego elementu (ludzkiego) jest zdolność tworzenia kultury i to właśnie "wykorzystały" procesy ewolucyjne.
Tak na marginesie ludzki język jest zez swej natury antropomorfizujący - mówię o języku potocznym, którego tu używamy.
|
|
1 na 1 | Klapałcjuszówna (2 punktów) | Moim zdaniem, ludzkość faktycznie będzie kiedyś musiała wyewoluować, ponieważ świat jest dynamiczny i twory/byty/zjawiska, które się nie rozwijają giną. Myślę jednak, że następnym krokiem ewolucji nie może być robotyzacja. Nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć nawet działania pojedynczej komórki, a co dopiero mózgu, a jak można stworzyć coś wspanialszego od siebie nie rozumiejąc siebie? Chyba tylko przypadkiem. Nie wiem czy może istnieć istota rozumiejąca działanie samej siebie, ale wydaje mi się że, nie. Tak jak powiedziałeś ludzkość jest tylko jednym z ogniw i nie ma świadomego wpływu na przebieg ewolucji.
Zahaczając jeszcze o poboczny wątek wolnej woli, zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Nasze "decyzje" są owocem naszej natury i otoczenia, które ją kształtuje, a te jak by nie patrzeć są dziełem przypadku.
|
|
 | | fiiś (1053 punktów) | > Myślę jednak, że następnym krokiem ewolucji nie może być robotyzacja. Nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć nawet działania pojedynczej komórki, a co dopiero mózgu, a jak można stworzyć coś wspanialszego od siebie nie rozumiejąc siebie? >Chyba tylko przypadkiem. Wbrew pozorom mam wrażenie, że myślimy podobnie. Pisałem o człowieku jako ślepym narzędziu ewolucji - a więc mówiąc inaczej - przypadkiem. Nie wiem czy będzie to robotyzacja czy inna ścieżka. Sam widzę co najmniej 2 alternatywne (już o tym pisałem) czyli samozrodzenie się nie-ludzkiej świadomości/inteligencji n.p. gdzieś w sieci lub też samo wytworzenie się, przez autonomicznie ewoluujace maszyny takiej nowej nie-ludzkiej świadomości/inteligencji. Możliwe wydaje się też ewoluowanie człowieka w oparciu o nowe technologie więc już nie biologiczne i w tym kierunku zmierza trans-humanizm. Ja postrzegam go z jednej strony jako nieuchronność w obliczu uwarunkowań naszego świata (konkurencja-selekcja), z drugiej zaś, jako pewną szansę aby do zbliżającego się tak czy inaczej nie-ludzkiego i nie-biologicznego świata przenieść jakiś pierwiastek ludzki.
|
|
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) |
Moje refleksje na temat SI do odpowiedzi na cały post.
Rozdzielone na przełomie XIX i XX wieku nauki jak: matematyka, fizyka, chemia etc. - dla zrozumienia istnienia większych części rzeczywistości muszą się łączyć w jedną interdyscyplinarną naukę. Choćby przykład teorii strun (kandydatki na teorię wszystkiego); fizycy teoretyczni (badacze strun), dla stworzenia tej teorii musieli poznać zagadnienia zaawansowanej matematyki, niestosowanej w dotychczasowych badaniach fizycznych. Musieli zacząć korzystać z narzędzi tworzonych całkowicie niezależnie przez matematyków w ramach "matematycznych abstrakcji". Osiągnięcia współczesnej nauki to coraz częściej wynik interdyscyplinarnych badań.
Odnosząc się do powyższego chciałem zwrócić uwagę na prace dotyczące SI. Duży wkład w rozwój i zrozumienie działania sieci neuronowych (imitujących pracę mózgu) wniósł John Hopfield - fizyk kwantowy, który stworzył model sieci neuronowych oparty o reguły mechaniki kwantowej. Przełomowa praca dowodzi, że SI nie "potrzebuje programu", może powstać sama! Doszedł swoimi badaniami do często zadziwiających wniosków: jak np.takiego, że aby utrzymać stabilność sieci musi ona "śnić"! Nie można, mówić o SI, nie włączając do rozważań osiągnięć kognitywistyki (jako nauki, właśnie interdyscyplinarnej). Mając na uwagę anatomiczną budowę mózgu, gdzie poszczególne jego części odpowiadają za inne procesy funkcjonalno-myślowe, rodzi się pytanie: czy dla stworzenia sztucznego mózgu potrzebne jest odwzorowanie jego struktury? Jeżeli SI musi się uczyć, jeżeli musi się uczyć od środowiska w jakim żyje, to czy proces tego uczenia można przyspieszyć? Każdy z nas uczy się od otoczenia - na zasadzie prób i błędów, czy zatem ucząca się SI może to uczynić szybciej? - nie bardzo; otoczenie nie może szybciej przekazywać danych niż czas rzeczywisty, chyba, że powstaną symulatory (podstawowe programy danych do uczenia doświadczeń sieci)
Część badaczy jest zdania, że w procesie ewolucji mózgu, z uwagi na stopień jego zwiększającej się ewolucyjnie złożoności, dla sprawnego działania tych (ok. 100 miliardów neuronów) świadomość musiała się pojawić samoistnie - nie jako skutek, ale jako ewolucyjna konieczność. Wpisywałoby się to w koncepcję, że nic nie jest szczególne - wszystko jest wynikiem ewolucyjnych potrzeb. Są też zdania takie, że świadomość nigdy nie zostanie wyjaśniona.
No cóż - może moje podejście jest mało naukowe, ale chyba innej drogi nie ma: stwórzmy SI i zobaczymy co się stanie. Przy takiej ilości niewiadomych próba prognozy to tylko gdybanie.
Ps. Ukazała się książka - nie czytałem, ale przeczytam (nie wyrabiam się z czytaniem) - Bruce Rosenblum, Fred Kuttner "Zagadka teorii kwantów - zmagania fizyki ze świadomością"
|
|
 | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | Oczywiście, że kognitywistyka jest podstawą dla zrozumienia inteligencji i świadomości. Moja refleksja jest natury filozoficznej. Człowiek w swojej ciekawości świata pobudzany konkurencją tworzy modele wyjaśniające zjawiska świadomościowe. Buduje też fizykalne odpowiedniki tych modeli celem ich falsyfikacji. Z tego biorą się próby tworzenia SI. Także jest to jak dotąd główna bariera rozwoju robotyki - brak wystarczająco dobrej bazy programowej pozwalającej robotom wejść w wystarczająco skuteczną relację maszyny z otoczeniem i to w czasie rzeczywistym. Mechanicznie, maszyny są już wystarczająco sprawne aby były w pełni użyteczne, ale oprogramowanie czyli ich inteligencja jest wciąż w powijakach. Jednak postęp w tej dziedzinie jest wykładniczy co wymusza konkurencja i rosnący rynek. Ciekawy przegląd tych badań jest n.p. w relacji z Stanford-Berkeley Robotics Symposium (SBRS 2013)dostępnej w całości na Youtube:http://www.youtube.com/watch?v=0qvXVeyo_Fo. Gros wystąpień dotyczy właśnie oprogramowania. Zatem ścieżka rozwoju SI z udziałem człowieka się realizuje. Nie sądzę jednak aby to człowiek był w stanie tą SI zaprojektować. Bardziej racjonalne wydaje mi się, że w środowisku technologicznym, w którym człowiek wciąż jest elementem o kapitalnym znaczeniu pełniąc zarówno rolę czynnika muto-gennego oraz selekcyjnego, jakaś SI zrodzi się sama. Czynnik ludzki pełni raczej funkcję katalizatora zmian. Wyobrażam też sobie inną ścieżkę rozwoju SI - bez aktywnego udziału człowieka, choć oczywiście na bazie środowiska technologicznego przez niego stworzonego i podtrzymywanego czyli jako skutek uboczny ludzkich działań. Przykładem mogą być wirusy informatyczne czyli oprogramowanie, które jeśli uzyska autonomię i zdolność do samoreplikacji oraz możliwość zagnieżdżania się czyli "infekowania" różnych informatycznych urządzeń będzie dalej ewoluować sama w sieci przejmując we władanie te zainfekowane urządzenia. Taki program w tym ujęciu jest analogonem genu zaś modyfikacja pod jego wpływem zachowania zainfekowanego urządzenia to jego fenotyp. Im więcej, bardziej złożonych i o większej autonomii urządzeń powstanie tym bardziej zróżnicowany i kompleksowy zespół "poinfekcyjnych" zachowań takiego urządzenia służących przede wszystkim zachowaniu i replikacji infekującego programu. W pewnym momencie dojdzie do replikacji i ewolucji również fizykalnych nośników tych informatycznych genów, które w całości staną się ich fenotypem. To jest czysto ewolucyjny scenariusz, który z logicznego punktu widzenia musi się realizować, w środowisku technologicznym jakie powstało. Nie mam przemyśleń, która z tych ścieżek pierwsza doprowadzi do SI. Z wielką ciekawością poznałbym, jeśli ktoś zna, czy wyobraża sobie inne.
Dlatego polemizując, nie sądzę aby dane nam było wytworzenie SI. Myślę, ze musimy się ograniczyć do uważnych obserwacji i zgadywania na ile obserwowane zjawiska (zakładam, że będą to jakieś anomalie i ich skutki) mogą świadczyć o tym, że zachodzą tam pewne inteligentne/celowe/powtarzalne procesy.
|
|
| Adam30 (-47 punktów) | Mylenie pojęcia ewolucji i rozwoju to norma ty też tak robisz.Ludzie się rozwijają i społeczeństwo się rozwija. Jak chcesz ewolucji to zacznij płodzić nowe rodzaje, trzymam kciuki. Opanujcie się nie zaczniecie rodzić nie wiadomo czego to zawsze będą ludzie. Czy wy wiecie co znaczy racjonalizm? To znaczy, że nie przyjmujemy na wiarę dogmatów a takim jest ewolucja. Nikt nigdy nie znalazł żadnej formy pośredniej jakiegokolwiek rodzaju zwierzęcia, rośliny czy też człowieka. Nikt nigdy nie zaobserwował aby powstał nowy rodzaj a poza tym sam Darwin stwierdził, że jeśli ewolucja to prawda to świat powinien być zasłany skamieniałościami form przejściowych i miał nadzieje, że kiedyś je odnajdą bo jeśli nie to cała ta teoria to bzdura. A twoje poglądy są fe i pamiętaj nie było, nie ma i nie będzie nadludzi.Wszyscy jesteśmy tylko i aż ludźmi niczym innym.
|
|
 | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) |
> Nikt nigdy nie znalazł żadnej formy pośredniej jakiegokolwiek rodzaju zwierzęcia, rośliny czy też człowieka. Nikt nigdy nie zaobserwował aby powstał nowy rodzaj a poza tym sam Darwin stwierdził, że jeśli ewolucja to prawda to świat powinien być zasłany skamieniałościami form przejściowych i miał nadzieje, że kiedyś je odnajdą bo jeśli nie to cała ta teoria to bzdura.Poczytajże dobry człowieku i przestań robić z siebie durnia: lubimyczyt(*)sko-swiata-swiadectwa-ewolucji
|
|
|  | -1 na 1 | Adam30 (-47 punktów) | daj przykład a może nie ma. To ty se poczytaj i nie przyjmuj dogmatów za pewniki.
|
|
| |  | 1 na 1 |
| | |  | | Adam30 (-47 punktów) | To nadal bakteria czy coś mi umknęło a mutacja to strata w kodzie dna sprawdź sobie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) | > To nadal bakteriaUspokoić spieszę - od jutra zmienia się w żyrafę. > a mutacja to strata w kodzie dna sprawdź sobie.Rada z pierwszego postu dalej aktualna: pl.wikipedia.org/wiki/Mutacja
|
|
| | | | |  | | Adam30 (-47 punktów) | Przyjmujesz wszystko co czytasz za pewnik? Wiem co to jest mutacja ale jeszcze nikt nigdy nie zaobserwował insercji czyli dodania do kodu dna nowych wiadomości to tylko czysto hipotetyczny rodzaj mutacji.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) | >Przyjmujesz wszystko co czytasz za pewnik?
Dlatego właśnie z Tobą konwersuję bo lubię się zgadzać.
>Wiem co to jest mutacja ale jeszcze nikt nigdy nie zaobserwował insercji
To mówisz mutacja to nie tylko strata w kodzie dna?
> czyli dodania do kodu dna nowych wiadomości to tylko czysto hipotetyczny rodzaj mutacji.
Hipotetycznie powiadasz? Nie krępuj się - podaj no te alternatywy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|