 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2017 20:10 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Ex-przeor przed komisją
3 na 7 | Dziś bursztynowo-złota komisja maglowała byłego przeora gdańskich dominikanów, Jacka Krzysztofowicza. Przedstawił on Marcina P. i jego małżonkę jako osoby religijne - tak mocno, że dominikanin stał się niemal codziennym towarzyszem ich działalności, głównym powiernikiem, chyba jedynym przyjacielem rodziny.
Można sobie wyobrazić taka sytuację, że rąbiący polskich ciułaczy na grube miliony dla swojej równowagi psychicznej mógł potrzebować prywatnego duchownego, który będzie mu koił sumienie. Znacznie jednak prawdopodobniejsze wydaje się to, że w zamian za profity dla zakonu i czysto osobiste, ex-ojciec Jacek został jednym z wielu ogniw budowania wiarygodności piramidy finansowej. Zakon otrzymać miał od Amber Gold 1,5 mln zł. Ojciec Jacek podróżował sobie za darmo samolotami, towarzyszył w zagranicznych wyjazdach małżeństwa. Za pieniądze Amber Gold wyremontowano kaplicę św. Jacka w gdańskim kościele dominikanów. Wedle przesłuchań złoto z piramidy miało być ukrywane u tajemniczego Jacka. Pomimo tego służby nigdy nie przeszukiwały zakonu dominikanów.
Gdański kościół ma "szczęście" do wielkich afer. Ledwo zakończyła się sprawa Stella Maris o wypranie 67 mln zł przez kapelana abpa Gocłowskiego, a gruchnęła Amber Gold. Wniosek z tego dla Kościoła jest taki, że nieco ducha papieża Franciszka by się nad Wisłą przydało. Czy dominikanin powinien podróżować samolotami? Pociągiem byłoby bliżej wiernych i bardziej ewangelicznie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Wenancjusz (16441 punktów) | Szanowny Panie Mariusz. Jakkolwiek byś moje wypowiedzi nie oceniał i ganił, nigdy zdania nie zmienię, jakie dotąd na tym forum przedstawiałem. Urzędnicy Pana Boga (brzmi to jak szyderstwo), wykorzystując naiwność wierzących szczerze, stają się celem wielkich szalbierczych oszustw, hochsztaplerskich sztuczek i wyłudzeń przez grupę/sferę nielicznych w sumie, w stosunku do populacji społecznej, drani i bezwzględnych wręcz bandytów. BOGIEM ICH ZAŚ JEST ZLOTY CIELEC. Oni właśnie dokumentują ich cel istnienia i bytu na tym padole. W tym co robią nie ma miejsca dla innego Boga. Oni każą wierzyć wyznawcą wiary, w Boga nieistniejącego. To są perfidni materialiści. Mało, że sobie żyją z naszych podatków przy niezawodnej pomocy państwa, które obdarowuje nasze społeczne wydatki na utrzymanie państwa (podatki), by grupa nieproduktywnych, przeszkadzających i siejących zamęt, obywateli polskich oficjalnie a jak uciekających przed odpowiedzialnością watykańskich i podporządkowujących się prawu kanonicznemu w Polsce nieważnemu. Całe to towarzystwo, jest po prostu wrzodem na ciele społeczeństwa dążącego do normalności (bez religijnej ksenofobii) chcącym dążyć do normalności i tolerancji wobec innych nacji i wyznań. Robi się źle w Polsce, jeśli chodzi o kształtowanie przyjaznej wzajemnie mentalności narodowej. Nigdy nie było pomysłów polskiego wydania by kogoś atakować militarnie i nie plamić się brakiem historycznej liberalności (poza wygłupami typu Irak, Afganistan czy nawet Wietnam, co nie wiem czy Pan wie, bo ja tak). Zawsze mieliśmy problem obrony swego jestestwa narodowego. A tu bez żadnej wojny, czy walki oddajemy się pod władanie nawet nie gminnej wielkości państwa (zgodnie z prawem międzynarodowym bo mają swój hymn, swoją flagę, swoją bankowość a nawet swoje karykaturalne siły zbrojne), bezkrytycznie w wasalizm, co zaczęło się od podpisania niezgodnego z Konstytucją Państwa art. 25 o bezstronności religijnej (tu mówię o aktualnie rządzących a wtedy premier Suchockiej Konkordatu nie wnoszącego nic do wzajemnych stosunków między państwowych i prezia Kwaśniewskiego, a raczej o jednostronnych zobowiązaniach naszego państwa w stosunku do agentów Watykańskich). Więc agenturalnej obecności agentów nie wiadomo jakich. Polskich czy watykańskich, potrafiących osadzić w cuglach uciekających od tej ich "misyjnej" działalności. Wbrew pozorom, są ludźmi wykształconymi i aż dziw niezwykły bierze jak to wykształcenie wykorzystują! Oszukują prostych ludzi spodziewających się z ich strony uczciwości, co ma stanowić moc ich argumentacji. Rzeczywistość jest brutalna i nie zakłamana. To są zwykłe szuje i żaden papież Franciszek nie pomoże i nie da rady nic zrobić. Kościół jest zbyt zgniły, nawet historycznie rzecz biorąc, demoralizacją i absolutnym brakiem zasad pojęciowych jego prawa istnienia. Jedno objawienie w postaci, przywołanego przez Pana, papieża Franciszka nic nie zmieni! Zaręczam Panu, a sam mam co do tego pewność. Tak więc, po mojej dłuższej deliberacji, stwierdzam, że mnie nie dziwią takie postawy zakonników, proboszczów i nawet biskupów. To są ludzie lubiący lekkie i beztroskie życie dlatego, że nie byli kształtowani przez pracę organiczną, czyniącą dobro społeczne (nawet sobie drewek do pieca w zimie nie narąbią). Oczywiście potępiam kryminalne występki osób ubranych w sukienki (gdzie tu gender, wywołany przez zwariowanego biskupa, co stało się problemem publicznym, tak naprawdę potrzebnym?). Liczę na Pana logikę i zmysł obserwacji. Wierzę, iż Pan jest człowiekiem logicznym i nie będzie Pan płynął z aktualną modą/z prądem. No chyba, że Pan widzi inaczej jak ja. Cały czas imponują mi Czesi. Bez rozgłosu, bez bufonady budują swój przemysł, robią mądre kontrakty, co najważniejsze nie słuchają "rad" Kościoła. I nie chodzi tu husytów historię. Oni po prostu sa życiow mądrzejsi, gdzie Polska po tylu przewałkach historycznych winna w końcu się okazać mądrzejsza jak ci "śmieszni" językowo Czesi.. Nie. Okazuje się, że nie można szukać zdrowego rozsądku narodowego. No q.wa dlaczego!? Mało dostaliśmy jako naród w d.pę!? Kościół jako instytucja bardzo lubi takie narody.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 6 na 10 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Hołduje pan przesądowi patrzenia na ludzi przez pryzmat organizacji do jakich należą i poglądów jakie wyznają. Ten sam przesąd każe katolickiej większości widzieć w ateistach osoby niemoralne.
Nie zgadzam się dziś na takie podejście. Ludzie nie dzielą się na katolików i ateistów, lecz na uczciwych, sensownych, merytorycznych - oraz na łajzy, które interesuje tylko czubek własnego nosa. Dostatecznie wielu negatywnych typów o których tutaj pan pisze poznałem wśród ateistów, by hołdować takim wartościowaniom. Nie dałbym sobie ręki uciąć, że głęboko wierzący generują w Polsce więcej zła niż głęboko niewierzący.
Powyższy przypadek nie dowodzi tego, że klechy dybią jedynie na dobra materialne (przeciętnie sądzę, że może być przeciwnie, bo skłonność do gromadzenia majątków i koncentracji na sprawach pieniędzy rośnie wraz z posiadaniem rodziny, osoby bez rodzin mają tę skłonność materialistyczną na ogół mniejszą). Dowodzi natomiast tego, że fakt wiary (bądź niewiary) nie przesądza o twojej uczciwości. To że się ktoś manifestacyjnie modli nie powinno być jego rękojmią cnotliwości.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Hołduje pan przesądowi patrzenia na ludzi przez pryzmat organizacji do jakich należą i poglądów jakie wyznają. Ten sam przesąd każe katolickiej większości widzieć w ateistach osoby niemoralne.
No tak. Dawniej, kiedy nas jeszcze nie było (ja i Pan) załatwiano to krótko. Po sfingowanym "procesie rozświetlano" wiedzę o wierze na stosach przy obecności innych, którzy mieli wątpliwości.
>Nie zgadzam się dziś na takie podejście. Ludzie nie dzielą się na katolików i ateistów, lecz na uczciwych, sensownych, merytorycznych - oraz na łajzy, które interesuje tylko czubek własnego nosa.
Za przeproszeniem, nie dzieliłem tak ludzi jak Pan sugeruje. Odnosiłem się tylko do pewnej nielicznej grupy społecznie nieprzydatnych produkcyjnie.
>Dostatecznie wielu negatywnych typów o których tutaj pan pisze poznałem wśród ateistów, by hołdować takim wartościowaniom. Nie dałbym sobie ręki uciąć, że głęboko wierzący generują w Polsce więcej zła niż głęboko niewierzący.
Oczywiście Pan ma rację, nie zaprzeczam. Ale to nie chodziło o nic innego jak bardzo negatywny charakterek osobowości. A nauki Kościoła winny jednak takich nauczyć pewnych, mechanicznych wręcz zasad wstrętu do bogacenia się kosztem zresztą innych. Zycie w pokorze (czego nie widać) i skromności(czego nie widać).
>Powyższy przypadek nie dowodzi tego, że klechy dybią jedynie na dobra materialne (przeciętnie sądzę, że może być przeciwnie, bo skłonność do gromadzenia majątków i koncentracji na sprawach pieniędzy rośnie wraz z posiadaniem rodziny, osoby bez rodzin mają tę skłonność materialistyczną na ogół mniejszą).
I tak i nie. Ambiwalentność Pana twierdzenia jest przeze mnie zrozumiała.
>Dowodzi natomiast tego, że fakt wiary (bądź niewiary) nie przesądza o twojej uczciwości. To że się ktoś manifestacyjnie modli nie powinno być jego rękojmią cnotliwości.
W moim pojęciu raczej nie. Wiec mówimy o zdemoralizowanym człowieku nie zważając na jego przynależność i wyznanie, co powinno być obligatoryjne (przecież on głosi zasady uczciwości, miłości i ufności w wierze). Tylko szkoda, że rosnący obszar biedy społecznej zaczyna tworzyć obrazy nie zupełnie wyrozumiałe dla tych co faktycznie nie tworzą PKB-u. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 4 na 4 | Celecrin (6386 punktów) | >Hołduje pan przesądowi patrzenia na ludzi przez pryzmat organizacji do jakich należą i poglądów jakie wyznają. Niestety ale wszystkie afery jak te pedofilskie pokazują że KK to instytucja przeżarta na wskroś zepsuciem. Wspomniany przez Kronana arcy Wesołowski był kryty przez kościół do końca. Z tego co pamiętam to najpierw "zniknął", bo Dominikana go ścigała i wysłała list gończy. Nikt nie wiedział gdzie się "ukrywa" by nagle pojawić się w Watykanie. Ciekawostka, każdy inny KRAJ wydałby go Dominikanie ale nie Watykan. Przykład inny: Matka Teresa tak lubiana przez JPII. My wiemy kim była ona była, Hitchens dużo o niej pisał. Nie słyszałem by jakiś ksiądz odważył się powiedzieć o niej prawdę. Jak to możliwe, gdzie mają księża sumienie? >Powyższy przypadek nie dowodzi tego, że klechy dybią jedynie na dobra materialne Być może nie umiem inaczej myśleć ale zastanawiam się jak można być członkiem takiej organizacji? Wiemy że "jazda" zaczyna się już w Seminariach. Nie potrafię sobie wyobrazić, iż młody człowiek chcący być ksiedzem nie widzi tej bezdusznej (jakie dobre słowo) machiny. Czy do władzy w KK dochodzi przez ducha czy "robiąc laskę" czy może bezwględnością? Niestety jestem skażony "Byłem księdzem" a poza tym jako ateista "nowego stroja" nie lubię KK ale przecież praktykowałem długo i też wiele widziałem.
|
|
| |  | 3 na 7 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Demonizowanie Kościoła jako instytucji to protestantyzm. Głównym problemem ruchu antyklerykalnego było to, że jest on całkowicie skażony protestancką krytyką kościoła, czyli typowym sekciarstwem.
W czym rzecz? W tym, że instytucja kościoła jest bezalternatywna. Sam kiedyś próbowałem tworzyć alternatywę, czyli kulturę świecką i na czym to się skończyło widać po stanie dzisiejszego PSR. Zrzeszanie ludzi pod hasłami racjonalistycznymi to całkowita utopia - brakuje bowiem spoiwa emocjonalnego, które spaja grupy społeczne.
Tymczasem podstawowym wyzwaniem sensownej polityki społecznej jest generowanie wszelkich możliwych form spotkania i kontaktu między jednostkami. Staje się to jeszcze większym wyzwaniem wraz z przenoszeniem aktywności do sieci.
W typowej małej mieścinie czy już tym bardziej wiosce instytucja kościoła tworzy jedyne cykliczne formy spotkania między ludźmi. W okresie komuny jeszcze państwo tworzyło alternatywne formy, dziś i tego brak. Uczestnictwo w mszy to możliwość spotkania się z dużą liczbą mieszkańców twojej miejscowości. By to rozwalać trzeba by dać coś alternatywnego. Więc ewentualnie najpierw trzeba zacząć od stworzenia alternatywy. Kultura świecka w III RP nie sprawdziła się nawet w zakresie alternatywy w dużych miastach, nie mówiąc już o poziomie prowincjonalnym. Teoretycznie kultura świecka może dawać taką alternatywę, ale właśnie dla dużych miast. Należy eliminować patologie kościelne, a nie KK.
Jak ktoś się nie zgadza ze światopoglądem KK to powinien tworzyć alternatywne formy społeczne. Tylko taka aktywność ma jakieś znamiona racjonalności.
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >W czym rzecz? W tym, że instytucja kościoła jest bezalternatywna. Jest alternatywna, możesz się jeszcze zapisać do KODu i chodzić na tęczowe manify. Jak to bywa przy polaryzacji nastrojów w społeczeństwie skrajności stają się dla wielu atrakcyjne. Czują potrzebę, żeby się jasno opisać. Wydaje mi się nawet, że coraz więcej młodych lubi podkreślać swoją katolickość. Cool jest nie wstydzić się Chrystusa, swojej zaściankowości, nawet można być z tego dumnym i się obnosić z różańcami. Odróżniać się od jewropejskiej pedalskiej zgnilizny, islamizującego się Zachodu. Ma to swój urok.
Ale co innego stosunek do funkcjonariuszy kościoła. Ci bywają mocno krytykowani ostatnio, szczególnie ci softcorowi, podlizujący się postępactwu z papą na czele. Postawa wobec religii a instytucji kościoła to dwie różne sprawy. Chociaż nie ma to oczywiście wpływu na samo chodzenie do kościoła, bo jak wierni zwykli mówić nie dla księdza tam chodzą.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Wydaje mi się nawet, że coraz więcej młodych lubi podkreślać swoją katolickość.Jeśli polscy ateiści się nie opanują, to już wkrótce świeckość będzie się kojarzyła z ciemnogrodem a katolicyzm z nonkonformizmem. Katolicyzm ma bowiem obecnie twarz "liberalnego" papieża Franciszka, natomiast ruch świecki ma obecnie twarz Pieczyńskiego i Hartmana. Jeden w miejsce katolicyzmu proponuje porąbane zabobony, drugi w ramach postępowości broni kazirodztwa, czyli wyśmienicie umacnia stereotypy o niemoralnym ateizmie. Lider Świeckiej Polski mówi takie rzeczy: Cytat:- Kościół nie jest święty, bo przeszkadza w przyspieszonej ewolucji człowieka. - A jak miałaby ona wyglądać? - Pozwoliłaby odzyskać piękno człowieka adamowego - takiego, jakim był Adam, pierwszy człowiek, który miał ciało ze światła. Kościół przeszkadza w odzyskaniu przez człowieka tej "szaty chwały". - Ze światła? - Każda cząstka materii, każdy elektron w atomie ma swoją równowartość matematyczną w cząstce światła. Nasze ciało może zostać przebudowane w zgodzie z boskim obrazem. To właśnie jest nowa ewolucja, którą przyniósł Chrystus. Gdy to już się stanie, religia nie będzie potrzebna, bo o Bogu będziemy mówić w kategoriach wiedzy. i dalej: - Jezus z Nazaretu mówi, że Chrystus jest substancją, która przenika wszystko i jest podstawowym budulcem życia - to jest Zjednoczone Pole Energii, czyli przestrzeń kwantowa. - Co jest źródłem takiej Pana wizji? - Przez 25 lat szukam drogi do własnej duszy, a kiedy człowiek na takiej drodze jest absolutnie sam, to rodzi się w nim wewnętrzny przewodnik. To on przez obrazy i symbole mnie prowadzi.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | Heh. Nawet mi takich rzeczy nie cytuj bo zaraz mnie głowa rozboli. Ale nie zgadzam się, że katolicyzm np. polski ma obecnie twarz Franciszka. Franciszek jest mało poważany w oddolnie tworzonych kręgach. Jest on raczej postrzegany jako piąta kolumna masonerii, iluminatów, nie wiem czego tam jeszcze. I ja nawet jestem skłonny im przyznać rację w pewnym względzie - nie zdradza się swoich w akcji i przechodzi drugą stronę, co on zdaje się robić.
Wolę ateistę/katolika mówiącego to, to i tamto mi się nie/tak podoba niż Franciszka mówiącego, a może się to da jakoś pogodzić - żeby jeden i drugi kłamał. Są sprawy w których nie ma kompromisu, albo rybki albo akwarium, odwlekanie rozwiązania problemu tylko go nasila.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Wg mnie sprawę wypowiedzi Hartmana rozdmuchano; ale zgoda - jeden wypadek przy pracy, zresztą całkiem bliski L. Kraussowi, koledze Dawkinsa. W żadnym wypadku nie stawiałbym go (J.H.) w jednym szeregu z cytowanym nawiedzeńcem.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | Czytając cytat przytoczony przez Ciebie domyślam się, że chodzi o wypowiedź Pieczyńskiego. Jeśli tak, to ośmielam się twierdzić, że Pieczyński w swoich wypowiedziach używa tak mało komunikatywnego języka jak szaman próbujący zwiększyć moc swojej magii. O ile do jego sztuki aktorstwa nie można mieć raczej pretensji, to o tyle więcej do wypowiedzi na tematy fizyki kwantowej pomieszanej z jakąś dziwną mistyką. Dla mnie rozpędził się i wlazł na pole mu absolutnie nie znane, gdzie można trafić na nie rozbrojoną jeszcze minę. Ja nie jestem też "fachowcem" w tej branży (no bo fizyka kwantowa jest czasem niezrozumiała dla samych fizyków), ale jego meandry rozumowe mnie odstraszają. Nie tylko z powodu cytowanej tu jego wypowiedzi. Znam jego publiczne wypowiedzi w ilości o wiele większej. Powiedzenie, że "ktoś mówi co wie a nie wie co mówi" zupełnie do niego pasuje. A co do pejoratywnego stosunku do kazirodztwa publikowanej wypowiedzi Jana Hartmanna to byłbym ostrożniejszy. Kazirodztwo istniało tak jak ludzkość istnieje. Ba! Nawet powstawało potomstwo z takich związków. Tyle, że ludzkość zauważyła, iż powstają z takich związków osobnicy ze "skażonym" genotypem. Stąd i ubranie kazirodztwa w ryzy prawnych i religijnych zakazów. Wypowiedź J.H. traktuję jako ciekawostkę na granicy egzotyki. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | Odp: Ex-przeor przed komisjąjego " | >>Jeśli polscy ateiści się nie opanują, to już wkrótce świeckość będzie się kojarzyła z ciemnogrodem a katolicyzm z nonkonformizmem.
... zawsze twierdziłem, że ortodoksyjność, w każdej dziedzinie jest szkodliwa. A zwłaszcza "antyateizm" (bo bardziej o nim mowa, niż o ateizmie) jest wręcz "robotą kreta"...
>Katolicyzm ma bowiem obecnie twarz "liberalnego" papieża Franciszka,
... niestety, tylko na pokaz. Franciszek ma coraz silniejszą opozycję, wewnątrz kościoła. Pojawiają się nawet "plotki" o jego "abdykacji". I to dość poważne "plotki". KR-K jest nadal bardzo konserwatywny. Lecz nie przeszkadza mu to wykorzystywać "liberalny' wizerunek Franciszka...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | Odp: Ex-przeor przed komisją | >Demonizowanie Kościoła jako instytucji to protestantyzm. Głównym problemem ruchu antyklerykalnego było to, że jest on całkowicie skażony protestancką krytyką kościoła, czyli typowym sekciarstwem.
... nooo, trochę pan przesadza. Luter, czy Kalwin nie byli "sekciarzami". Skąd u pana taki ortokatolicki pogląd?...
>W czym rzecz? W tym, że instytucja kościoła jest bezalternatywna. Sam kiedyś próbowałem tworzyć alternatywę, czyli kulturę świecką i na czym to się skończyło widać po stanie dzisiejszego PSR
... nieprawda, że bezalternatywna. Problem w tym, że nie tylko w KR-K po władzę sięgają ortodoksi. W środowiskach ateistycznych również przewagę zyskują ortodoksi spod znaku "wojującego antyteizmu". A to raczej nie powinno być uznawane za racjonalne. Nadal jest do "zagospodarowania" duża liczba wierzących antyklerykałów, którym się nie podoba obecna pozycja i rola kościoła. Zwłaszcza tego spod znaku "toruńskiego". Lecz oni nie pójdą za hasłami typowo "antyteistycznymi". Kościół to dobrze wie i dlatego na każdym kroku "trąbi" o "niszczeniu Boga". Nawet wtedy gdy mowa tylko o grzechach księży jako ludzi. I ten wizerunek (niesłuszny zresztą) racjonalizmu należy przełamać...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >... nooo, trochę pan przesadza. Luter, czy Kalwin nie byli "sekciarzami". Skąd u pana taki ortokatolicki pogląd?...
Ponieważ nie znasz współczesnej myśli filozoficznej uważasz mój pogląd za katolicki, kiedy w istocie jest to zwykły nietzscheanizm: największą zakałą naszych czasów była reformacja, która ogromnie cofnęła cały kościół, który przed reformacją był już niemal instytucją renesansową. Reformacja zepsuła kościół i zepsuła Europę. Taki pogląd głosił Nietzsche. Ja w swoich analizach doszedłem do wniosku podobnego.
>... nieprawda, że bezalternatywna. Problem w tym, że nie tylko w KR-K po władzę sięgają ortodoksi. W środowiskach ateistycznych również przewagę zyskują ortodoksi spod znaku "wojującego antyteizmu". A to raczej nie powinno być uznawane za racjonalne. Nadal jest do "zagospodarowania" duża liczba wierzących antyklerykałów
I to jest właśnie problem ruchu świeckiego, że pod pozorem różnorodności otworzył się na inaczej wierzących, w efekcie został zdeformowany do kryptoprotestanskiego antykatolicyzmu. Nie zajmuje się w efekcie budową areligijnej kultury świeckiej, lecz toczy sekciarską walkę z kościołem. Innowiercy powinni toczyć uczciwą konkurencję z kościołem, z ramienia swoich związków wyznaniowych a nie wysługiwać się laicyzmem.
|
|
| | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | >Ponieważ nie znasz współczesnej myśli filozoficznej uważasz mój pogląd za katolicki, kiedy w istocie jest to zwykły nietzscheanizm:
... Nitzsche urodził się i wychował jako protestant (właśnie luteranin) i to z tej religii, a nie z katolicyzmu wywodzą się jego poglądy na religię. Nitzsche stał się ateistą (choć bardziej pasowałby deizm) gdyż uważał, że "Bóg umarł" (Gott ist tot ). Umarł, jak sam Nitzsche powiedział,"z litości do człowieka". Swoje poglądy o nadludziach, śmierci Boga i wiecznych powrotach zawarł w dziele "Tako rzecze Zaratustra". Za wzorzec religijności i odczuwania sacrum uważał starożytną Grecję i pierwsze wieki chrześcijaństwa. Jednocześnie, za "śmierć Boga" i utratę sacrum obwiniał właśnie chrześcijaństwo, jako całość. A zwłaszcza filologów biblijnych (teologów i doktorów kościoła) których wręcz nazywał "niszczycielami wiary"...
> największą zakałą naszych czasów była reformacja, która ogromnie cofnęła cały kościół
... Nitzsche krytykował reformację (kontrreformację również) gdyż jego zdaniem "uwolniła nihilizm religijny", czyli udawanie, że nic się nie stało, zaprzeczanie, że istnieją jakiekolwiek problemy. Nihilizm w rozumieniu Nietzschego to akceptacja pozorów, uznanie za wartość tego, co jest już bez wartości. Według Nitzschego jesteśmy tworami chorej kultury, opartej właśnie na odwołaniu do Boga, a nie możemy się do niego odwołać, bo jego już nie ma w naszym świecie (dlatego, w połączeniu z jego poglądami na "wieczne powroty", moim zdaniem Nitzsche jest bliższy deizmowi). Zaś "moralność chrześcijańską" uznawał za "moralność niewolniczą" odwołującą się do zła pierwotnego (grzech pierworodny generujący cierpienie i trud), oraz do dobra będącego ulgą w cierpieniu i spokojem uzyskiwanym po śmierci. Jest to moralność reaktywna, gdyż za dobre uznaje własne cnoty moralne, pozwala uszlachetnić swoją słabość. Natomiast za złe cnoty uznaje te, których nie może osiągnąć...
> Reformacja zepsuła kościół i zepsuła Europę.
... według Nitzschego ostatecznie zepsuła. Dokończyła zepsucia rozpoczętego przez kościół łaciński w momencie gdy zaczął sięgać po władzę polityczną. A więc już od V wieku, a na pewno od czasów "schizmy wschodniej"...
> Ja w swoich analizach doszedłem do wniosku podobnego.
... tylko podobnego, a jakże odległego od wniosków Nitzschego. Nitzsche krytykował w jednakim stopniu i protestantyzm, i katolicyzm...
>I to jest właśnie problem ruchu świeckiego, że pod pozorem różnorodności otworzył się na inaczej wierzących
... więc miał dopuszczać tylko katolików? Ależ to by był "ruch katolicki" a nie świecki...
>w efekcie został zdeformowany do kryptoprotestanskiego antykatolicyzmu
... a dlaczego nie do kryptoprawosławnego antykatolicyzmu?. Czyżby katolicyzmowi polskiemu zagrażał tylko zachód Europy?...
> Innowiercy powinni toczyć uczciwą konkurencję z kościołem, z ramienia swoich związków wyznaniowych a nie wysługiwać się laicyzmem
... i wzajemnie, KR-K powinien również "uczciwie konkurować" z pozostałymi kościołami. Przy okazji, nie powinien pan odnosić pojęcia "kościół' tylko do katolicyzmu", bo to nie uczciwe. KR-K, z punktu widzenia prawosławia, czy protestantyzmu i anglikanizmu również jest innowierczy... ... laicyzm jest jedyną platformą porozumienia między ludźmi różnych wyznań i światopoglądów. KR-K przez cały czas komunizmu w Polsce narzekał na laicyzację życia społecznego. I nagle, po roku 1990 przestał mówić o laicyzacji a zaczął narzekać na ateizację. Wie pan dlaczego?. Czyżby zaczął się bać platformy która głosiła "Boga zabierz w sercu, lecz religię zostaw w kościele"? Zostaw w kościele wraz z klerem i klerykałami. Zarzut obawy o ateizację pozwala klerowi wtrącać się do wszystkich aspektów życia państwowego. Laicyzacja nie pozwalała im na to, bo nie dyskryminowała ludzi wierzących nie będących kapłanami lub klerykałami. Próby zawładnięcia (klerykalizacji) laicyzmem przez jedną tylko religię doprowadziły do ludobójstwa w byłej Jugosławii oraz wzrostu światowego terroryzmu. Tam gdzie klerykałowie sięgają po władzę polityczną, tam zaczyna się tragedia. W Polsce też, pod władzą PiS, "narodzili się Polacy drugiego i trzeciego sortu". I niech się żaden ateista i racjonalista nie łudzi. "Posypanie głowy popiołem" nie uczyni z nich "Polaków pierwszego sortu". Nie w oczach Rydzyka i jego "moherów". Nie w oczach Kaczyńskiego i PiS. Nie w oczach radykałów z SN i ONR...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) |
>> Reformacja zepsuła kościół i zepsuła Europę. >... według Nitzschego ostatecznie zepsuła. Dokończyła zepsucia rozpoczętego przez kościół łaciński w momencie gdy zaczął sięgać po władzę polityczną.
Nieprawda. Przeczytaj Antychrysta. Nietzsche uważał, że rewolucja protestancka pojawiła się, gdy kościół był na najlepszej drodze do odrodzenia, bronił renesansowego kościoła, z którym walczyli protestanci. Reformacja obaliła Renesans.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Nieprawda. Przeczytaj Antychrysta. Nietzsche uważał, że rewolucja protestancka pojawiła się, gdy kościół był na najlepszej drodze do odrodzenia, bronił renesansowego kościoła, z którym walczyli protestanci. Reformacja obaliła Renesans.... nie zrozumiał pan Nitzschego. Nitzsche oskarża całe chrześcijaństwo o całe zło tego świata. Przede wszystkim oskarża o zaprzepaszczenie zdobyczy starożytnej kultury w dziedzinie nauki, sztuki i kultury, co wyraża w następujących słowach: Cytat:59. Cała praca starożytnego świata na próżno: nie mam słowa na wyrażenie swego uczucia wobec czegoś tak potwornego. I jeśli się pomyśli, że praca jego była pracą przygotowawczą, że z granitową świadomością siebie położono właśnie dopiero podwaliny pod prace tysiącleci, to cały sens starożytnego świata jest próżny!... Po co Grecy? Po co Rzymianie? - Wszystkie założenia uczonej kultury, wszystkie naukowe metody już istniały, ustalono już wielką, nieporównaną sztukę dobrego czytania - to założenie tradycji kultury, jedności wiedzy; wiedza przyrodnicza, w przymierzu z matematyką i mechaniką, była na jak najlepszej drodze - zmysł faktów rzeczywistych, ostatni i najwartościowszy z wszech zmysłów, miał swoje szkoły, swoją liczącą już stulecia tradycję!(...)
60. Chrześcijaństwo pozbawiło nas żniwa kultury starożytnej, później znów pozbawiło nas żniwa kultury islamu. Cudowny mauretański świat kulturalny w Hiszpanii, pokrewniejszy n a m w gruncie, bardziej przemawiający do zmysłu i smaku niż Rzym i Grecja, został zdeptany (nie mówię jakimi nogami). Dlaczego? Ponieważ powstanie swoje zawdzięczał dostojnym, męskim instynktom, ponieważ potwierdzał życie nawet jeszcze z rzadkimi i wyrafinowanymi kosztownościami życia mauretańskiego!... ... nota bene, ja również uważam, że chrześcijaństwo pozbawiło nas tej cennej "starożytnej spuścizny" Grecji, Persji, czy Rzymu. Zaoferowało nam tylko "chory system religijny" starożytnego Egiptu, bo inne zdobycze Egiptu zniknęły wraz z "biblioteką aleksandryjską". Chrześcijaństwo odrzuciło również to co ze starożytności zachował i chciał przekazać światu islam. To właśnie chrześcijaństwo jednocześnie ukształtowało i pchnęło islam w objęcia ortodoksyjności. Niszcząc islamską kulturę Hiszpani i całego wybrzeża Afryki, od Gibraltaru po Egipt, dało "wolną rękę" islamowi Półwyspu Arabskiego. Islamowi niechętnemu starożytnej kulturze, a więc i niechętnemu jakiejkolwiek tolerancji wobec innych wyznań... ... Nitzsche widział odrodzenie się człowieczeństwa w epoce Cesara Borgii. W rozpasaniu tego okresu, w jego uwielbieniu dla nauki i wygody, oraz odejściu od ortodoksyjnego chrześcijaństwa. Być może nawet oczekiwał upadku chrześcijaństwa, albo przynajmniej powrotu do Greckiego spojrzenia na kwestię religii i Chrystusa. Bo podziwiał tę postać, choć obwiniał św. Pawła za zaprzepaszczenie jego nauk. Natomiast Lutra (i reformację) obwiniał za wprowadzenie "purytanizmu" i tym samym zaprzepaszczenie zmian (i/lub upadku) dotychczasowego chrześcijaństwa prowadzącego do "odrodzenia" w duchu starożytnej Grecji. Cytat:61. Rzecz konieczna dotknąć tu stokroć jeszcze Niemcowi boleśniejszego wspomnienia. Niemcy pozbawili Europę ostatniego wielkiego żniwa kultury, jakie Europa zebrać mogła - odrodzenia. Rozumiecież wreszcie, c h c e c i e ż rozumieć, czym było odrodzenie? Przemianą wartości chrześcijańskich, z pomocą wszystkich środków, całego geniuszu podjętą próbą dopomożenia do zwycięstwa przeciwnym wartościom, wartościom dostojnym... ... Nitzsche nie chciał "odrodzenia chrześcijaństwa do swoich korzeni". On chciał całkowitego przeobrażenia tej religii i jej wartości, a nawet jej zniszczenia, jeżeli by nie potrafiła się przeobrazić. I tak należy odczytywać jego słowa o "odrodzeniu". Inaczej cała wcześniejsza część "Antychrysta" - gdzie przede wszystkim krytykuje całość chrześcijaństwa, całość jego wartości - byłaby bezsensem i sprzeczna z końcówką dzieła... ... gdyby Nitzsche znał historię Polski, to by pewnie chwalił okres pierwszych Jagiellonów. Polskę tolerancyjną religijnie i opiekująca się kulturą innowierców. Dziś pewnie byłby poplecznikiem Franciszka z jego "bluźnierczymi" nieraz wypowiedziami. Jednocześnie byłby przeciwnikiem ludzi takich jak Rydzyk, potępiłby ten katolicyzm jaki obecnie jest w Polsce i w większości na świecie. Potępiałby widząc w nim "purytanizm" i ortodoksję jaką wprowadził do chrześcijaństwa Luter i jego reformacja... Cytat:Kościół uświęcał tylko obłąkanych l u b oszustów(...) Nikomu nie jest pozostawione do woli być chrześcijaninem: na chrześcijaństwo nie zostaje się "nawróconym" - trzeba być dostatecznie na to chorym... My inni, którzy mamy odwagę do zdrowia i także do pogardy, jakże byśmy byli m y uprawnieni do pogardzania religią, która uczy tak źle rozumieć ciało! Która nie chce się wyzbyć zabobonu duszy! Która z niedostatecznego odżywiania robi "zasługę"! Która w zdrowiu zwalcza pewnego rodzaju wroga, diabła, pokusę! Która wmówiła w siebie, że można "doskonałą duszę" obnosić w trupim ciele i musiała na to przyrządzić sobie nowe pojęcie "doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną "świętość" - świętość, która sama jest tylko szeregiem objawów zubożałego, zdenerwowanego, nieuleczalnie zepsutego ciała!... Ruch chrześcijański, jako ruch europejski, jest od samego początku zbiorowym ruchem wyrzutków i odpadkowych pierwiastków wszelkiego rodzaju (chcą one przez chrześcijaństwo dojść do władzy). ... czy powyższe słowa są słowami człowieka "wielbiącego" chrześcijaństwo? Zwłaszcza katolicyzm?... ... wszystkie cytaty pochodzą z dzieła "Antychryst" Nitzschego...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nitzsche stał się ateistą ( choć bardziej pasowałby deizm) gdyż uważał, że "Bóg umarł" (Gott ist tot ).
Żenada. Nietzsche nie miał nic wspólnego z deizmem, a Twoje niezrozumienie metafor świadczy o braku zdolności logicznego myślenia. "Bóg umarł" to metafora, a dzieła Nietzschego są pisane nie wprost. Dosłowne interpretowanie metafor i przypisywanie Nietzschemu deizmu to Twoja kolejna kompromitacja po wyznawaniu wolnej woli jako pseudoateista.
>Nihilizm w rozumieniu Nietzschego to akceptacja pozorów, uznanie za wartość tego, co jest już bez wartości.
To prowadzi do nihilizmu, ale chodzi głównie o 2 wierzenia: wolną wolę (która jest sprzecznym pojęciem, Nietzsche przeformułował ją na wolę mocy lub słabość wiążącą się z resentymentem) i absolutyzm moralny. Religia ignorująca fakty i rzeczywistość prowadzi do nihilizmu, z którego w konsekwencji wyłaniają się nowe wartości oparte na woli mocy. Nietzsche był geniuszem swoich czasów.
|
|
| | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Nitzsche stał się ateistą ( choć bardziej pasowałby deizm) gdyż uważał, że "Bóg umarł" (Gott ist tot ). >Żenada. Nietzsche nie miał nic wspólnego z deizmem, a Twoje niezrozumienie metafor świadczy o braku zdolności logicznego myślenia. "Bóg umarł" to metafora, a dzieła Nietzschego są pisane nie wprost. Dosłowne interpretowanie metafor i przypisywanie Nietzschemu deizmu to Twoja kolejna kompromitacja po wyznawaniu wolnej woli jako pseudoateista.
... widzę że znajduje pan wręcz masochistyczną przyjemność w obrażaniu i poniżaniu innych. Żal mi pana...
>>Nihilizm w rozumieniu Nietzschego to akceptacja pozorów, uznanie za wartość tego, co jest już bez wartości. >To prowadzi do nihilizmu, ale chodzi głównie o 2 wierzenia: wolną wolę (która jest sprzecznym pojęciem, Nietzsche przeformułował ją na wolę mocy lub słabość wiążącą się z resentymentem) i absolutyzm moralny. Religia ignorująca fakty i rzeczywistość prowadzi do nihilizmu, z którego w konsekwencji wyłaniają się nowe wartości oparte na woli mocy. Nietzsche był geniuszem swoich czasów.
... on geniuszem był, w przeciwieństwie do co niektórych moich adwersarzy. Nie rozumiem po co panu te "facecje z wolną wolą"? Chce pan zasiać defetyzm w krytykach religii i kleru?...
... ŻEGNAM...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>Nitzsche stał się ateistą ( choć bardziej pasowałby deizm) gdyż uważał, że "Bóg umarł" (Gott ist tot ). >>Żenada. Nietzsche nie miał nic wspólnego z deizmem, a Twoje niezrozumienie metafor świadczy o braku zdolności logicznego myślenia. "Bóg umarł" to metafora, a dzieła Nietzschego są pisane nie wprost. Dosłowne interpretowanie metafor i przypisywanie Nietzschemu deizmu to Twoja kolejna kompromitacja po wyznawaniu wolnej woli jako pseudoateista. >... widzę że znajduje pan wręcz masochistyczną przyjemność w obrażaniu i poniżaniu innych. Żal mi pana...
Żenujący tekst i próba obrażania mnie zamiast argumentacji. Typowe dla podtrolli, którzy merytorycznie nie mają nic do powiedzenia.
>... on geniuszem był, w przeciwieństwie do co niektórych moich adwersarzy. Nie rozumiem po co panu te "facecje z wolną wolą"? Chce pan zasiać defetyzm w krytykach religii i kleru?...
Typowy żenujący tekścik wynikający z tego, że nie masz argumentów. Może odniesiesz się do moich argumentów przeciwko wolnej woli? Część z nich powtórzyłem po Nietzschem, a Ty nieudolnie próbowałeś to negować. Oczywiście bez argumentów.
|
|
| | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >Demonizowanie Kościoła jako instytucji to protestantyzm. Głównym problemem ruchu antyklerykalnego było to, że jest on całkowicie skażony protestancką krytyką kościoła, czyli typowym sekciarstwem. >W czym rzecz? W tym, że instytucja kościoła jest bezalternatywna. Sam kiedyś próbowałem tworzyć alternatywę, czyli kulturę świecką
No cóż, jeśli ktoś sam próbuje tworzyć kulturę, to nic prócz sekty z tego nie wyjdzie. Kultura tworzy się oddolnie, bez Wodzów i Ojców Założycieli. Kultura świecka w Polsce jest i rośnie, chociaż nie jest oczywiście żadną krynicą mądrości wszelakiej. Jak wyglądają państwa z dominującą kulturą świecką, widać na przykładzie Czech czy Szwecji (Czechy są raczej lepszym przykładem ze względu na bliskość kulturową).
>Tymczasem podstawowym wyzwaniem sensownej polityki społecznej jest generowanie wszelkich możliwych form spotkania i kontaktu między jednostkami. Staje się to jeszcze większym wyzwaniem wraz z przenoszeniem aktywności do sieci. >W typowej małej mieścinie czy już tym bardziej wiosce instytucja kościoła tworzy jedyne cykliczne formy spotkania między ludźmi. W okresie komuny jeszcze państwo tworzyło alternatywne formy, dziś i tego brak. Uczestnictwo w mszy to możliwość spotkania się z dużą liczbą mieszkańców twojej miejscowości. By to rozwalać trzeba by dać coś alternatywnego. Więc ewentualnie najpierw trzeba zacząć od stworzenia alternatywy.
Tylko że to jest obraz kultury, która odchodzi już w przeszłość. Tylko dla starych bab kościół jest jeszcze miejscem do wymiany informacji o miejscowej ludności. Młodzi wierzący traktują kościół jako kolejny lokalny punkt usługowy - idą, zaspokajają potrzeby religijne i wychodzą, tak jakby poszli do kina lub fryzjera. Miejscem spotkań z ludźmi spoza rodziny jest szkoła, praca oraz właśnie coraz bardziej dominujący internet. Naród nie składa się już z mikrospołecznośći geograficznych. Ludzie nie znają swoich sąsiadów (młodzi na wsi już też!), za to znają mnóstwo ludzi z różnych stron kraju, za to podobnych do nich pod jakimś względem. Rozumiem, że nie każdemu musi się to podobać, ale tego się nie odwróci. To zmiana cywilizacyjna wynikająca z rozwoju technicznego, podobna do tych, jakie sprawił przemysł dla społeczeństwa rolniczego lub rolnictwo dla myśliwsko-zbierackiego. Nawiasem mówiąc, Kościół całkiem nieźle umie się dostosować do tej sytuacji, więc wcale nie grozi to jego załamaniem.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > No cóż, jeśli ktoś sam próbuje tworzyć kulturę, to nic prócz sekty z tego nie wyjdzie. Kultura tworzy się oddolnie, bez Wodzów i Ojców Założycieli. Kultura świecka w Polsce jest i rośniePrzez budowę kultury świeckiej rozumiem rozwój zrzeszenia oraz imprez społeczności świeckiej. Ile członków i jakie struktury terenowe mają obecnie zrzeszenia swieckie? Za moich czasów było kilkaset oraz struktury terenowe chyba w siedmiu miastach. Dziś PSR to chyba tylko wrocławski ogryzek. Widziałem ostatnio zdjęcia ze zjazdu ateistów organizowany przez grupę warszawską. Chyba tylko jedna osoba nie była emerytem. Dawniej jednak dominowali młodzi (taki był wkład PSR w ruch świecki). Jedyne co w ramach kultury świeckiej rośnie i się rozwija to ceremonie swieckie, które wprowadziłem w ramach PSR a które obecnie wyszły poza PSR i zajmują się nimi różni ludzie. Wodzem dawniej nie byłem, bo struktury były demokratyczne, choć oczywiście było wiele gadania o moim wodzostwie, którym dałem posłuch. I efekt tych zmian widać jak na dłoni. Ruch bez mojego "wodzostwa" jakoś się trzyma w 3 polskich metropoliach, nie idzie dalej w Polskę, nie jest zbyt innowacyjny. Całe to gadanie o wodzostwie sprowadziło się do rozwalenia ruchu, bo ja jako szef psr właśnie odbudowałem współpracę różnych organizacji laickich, które wcześniej wegetowały sobie niezależnie. PSR założyłem zresztą tylko dlatego, że już istniejące organizacje laickie nie były zainteresowane w wykorzystaniu potencjału Racjonalisty. I dzięki psr zaczęła się współpraca towarzysta humanistycznego oraz TKŚ, pojawili się w ruchu młodzi ludzie oraz prowincja. Dziś nie widzę niestety kontynuacji, nad czym ubolewam, dziś już trudno jest mi się utożsamiać z dawną agendą, lecz byłoby miło gdyby jednak to co się zaczęło przed laty jakoś lepiej kwitło. Dawniej byla większa różnorodność, bo istniało nie tylko środowisko Racjonalisty, ale i Ateisty, które choć znacznie mniejsze niż Racjonalisty organizowało swoje zjazdy ateistyczne, które wyglądały ciekawiej niż to co dziś robi stolica. A dziś szef Ateisty sympatyzuje raczej z prawicą. Kultura świecka nie organizuje się dziś oddolnie, w ogóle trudno ją dostrzec. > Jak wyglądają państwa z dominującą kulturą świecką, widać na przykładzie Czech czy Szwecji (Czechy są raczej lepszym przykładem ze względu na bliskość kulturową).I na czym ta kultura świecka się przejawia? Ja lubię Czechy, bo wiele wskazuje na to, ze one będą sojusznikiem Polski w projekcie reformy Unii, ale jak to się ma do kultury świeckiej? Nowym premierem zostanie "czeski Trump" Babis. Czechy chcą władzy "czeskiego Kukiz'15". Wśród polskiej lewicy ukształtował się groteskowy kult wolnościowych Czech, pomimo tego, że pod wieloma względami jest to społeczeństwo bardziej zamknięte niż polskie. Przykładowo Czesi są największymi rasistami w Europie (mapka dotyczy czarnych, ale także w niechęci do Azjatów, muzułmanów i Żydów Czesi wiodą prym w Europie. Już wkrótce Czechy będą pupilkiem polskiej prawicy   > Tylko że to jest obraz kultury, która odchodzi już w przeszłość. Tylko dla starych bab kościół jest jeszcze miejscem do wymiany informacji o miejscowej ludności.Nie chodzi o wymianę informacji, lecz o spotkanie z innymi. Kościół wzmacnia kulture spotkania. Praca - dziś coraz mniej wielkich zakładów. Praca, rodzina to nieco za mało na realne kontakty społeczne. Internet to tylko namiastka spotkania. Świetnie się sprawdza właśnie w wymianie myśli. Ale nie jest płaszczyzną realnych relacji interpersonalnych. Kościół tworzy takie formy spotkań i msze nie są wcale głównymi. Takie formy można i należy także tworzyć poza kościołem, ale trzeba ten problem dostrzegać. Ty widzę go bagatelizujesz.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | > Ile członków i jakie struktury terenowe mają obecnie zrzeszenia swieckie? Za moich czasów było kilkaset oraz struktury terenowe chyba w siedmiu miastach. Dziś PSR to chyba tylko wrocławski ogryzek.Jaja sobie robisz? A jakie struktury terenowe mają zrzeszenia niekibiców piłki kopanej? Ilu członków mają zrzeszenia niedziałkowców? W jakich halach spotykają się niemiłośnicy heavy metalu, aby dyskutować, jak brzydka i głupia to muzyka? Cóż to za sposób myślenia, że każdej strukturze musi odpowiadać przeciwstruktura? > I na czym ta kultura świecka się przejawia?Brakiem wszechobecności kleru i jego punktu widzenia na wszystko. I to cała różnica. Świeckość to eliminacja pewnego elementu, a nie budowanie Kościoła Ateistycznego. > Wśród polskiej lewicy ukształtował się groteskowy kult wolnościowych Czech, pomimo tego, że pod wieloma względami jest to społeczeństwo bardziej zamknięte niż polskie. Przykładowo Czesi są największymi rasistami w Europie (mapka dotyczy czarnych, ale także w niechęci do Azjatów, muzułmanów i Żydów Czesi wiodą prym w Europie. Już wkrótce Czechy będą pupilkiem polskiej prawicy  Bardzo możliwe, bo polska prawica ateizuje się razem z całą resztą Polski. A ateizm nie jest żadnym lekarstwem na głupotę. > Nie chodzi o wymianę informacji, lecz o spotkanie z innymi. Kościół wzmacnia kulture spotkania.Ludzie spotykają się w kościele tak jak w markecie lub galerii handlowej. Czy te instytucje wzmacniają kulturę spotkania? Co innego jakieś oazy, rekolekcje itp. - to są realne spotkania, ale to są spotkania "partyjne", ludzi o określonych poglądach. Takie same organizują feministki, wegetarianie, hiphopowcy. Nie są to spotkania ludzi z okolicy. > Praca - dziś coraz mniej wielkich zakładów. Praca, rodzina to nieco za mało na realne kontakty społeczne. Internet to tylko namiastka spotkania. Świetnie się sprawdza właśnie w wymianie myśli. Ale nie jest płaszczyzną realnych relacji interpersonalnych. Kościół tworzy takie formy spotkań i msze nie są wcale głównymi. Takie formy można i należy także tworzyć poza kościołem, ale trzeba ten problem dostrzegać. Ty widzę go bagatelizujesz.Nie bagatelizuję, tylko uznaję za konieczny objaw współczesnej cywilizacji. Nie da się zawrócić kijem Wisły. Wieców plemiennych już nie będzie. Współczesne "plemiona" spajają poglądy (często nie do końca uświadamiane), nie miejsce zamieszkania. Stąd idiotyzm archaicznej idei jednomandatowych okręgów wyborczych (za kilkadziesiąt lat archaiczne będą same okręgi wyborcze w ogóle).
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Jaja sobie robisz? A jakie struktury terenowe mają zrzeszenia niekibiców piłki kopanej? Ilu członków mają zrzeszenia niedziałkowców?
Kultura świecka to alternatywa wobec kultury religijnej, czyli stworzenie takich struktur społecznych, które integrują w realu ludzi w inny sposób niż odwieczny czyli religijny. Jeśli ktoś twierdzi, że kultura świecka to po prostu brak kościoła, to albo występuje tutaj jako rzecznik alternatywnych sekt, albo nie wie zupełnie o czym mówi. Skoro twierdzisz, że jako organizacja struktur życia społecznego wystarczy hipermarket i internet, to znaczy, że nie dajesz żadnej alternatywy dla kultury religijnej. Tak jak ty myśli większość ateistów. I stąd moja teza, że kościół jest bezalternatywny, bo ruch świecki zmutował w proste zaprzeczenie kościoła, stanowiące marginalną przybudówkę w bataliach politycznych, ale ruch świecki nie tworzy dziś realnej kultury świeckiej. Zwalczanie istniejących struktur społecznych bez tworzenia alternatywnych struktur to działalność społecznie niepożyteczna. Kultura świecka teoretycznie jest możliwa, ale to się nie sprowadza do walki z kościołem, która skupia różnej maści fanatyków, którzy całe zlo widzą w kościele.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | klawik (759 punktów) | A Czechy to gips ?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Czy w Czechach wykształciły się alternatywne struktury społeczne, które integrują społeczności i społeczeństwo? nie wydaje mi się. Czechy nawet na tle Europy były czarną dziurą jeśli chodzi o organizacje humanistyczne. Francja mogę powiedzieć, że bez wątpienia jest jednym z niewielu krajów, który wytworzył pewną alternatywę dla kościoła, mianowicie rozwiniętą masonerię. Jest to taki kościół republikański, gdzie spotykają się tysiące ludzi. Nie jest to pełna alternatywa, bo jednak jest to dość elitarna organizacja, choć dość liczna. Czechy nie wytworzyły alternatywy. Jakie będzie miało to skutki społeczne, tego jeszcze nie da się powiedzieć, bo laicyzacja społeczeństw to bardzo krótkie dzieje. Historia zawierała wiele takich okresów laickich. I one zawsze kończyły się po prostu transformacją religijną. I dlatego moja teza jest taka, że dzisiejszy laicyzm jest całkowicie płyciutki i jałowy społecznie, i jest de facto jedynie częścią transformacji religijnej, która nastąpi w Europie. Społeczeństwa płytko zlaicyzowane, w których de facto występują bezforemne wierzenia metafizyczne oraz głód wspólnoty, mogą transformować w bardzo różnych kierunkach. W szczególności w kierunku islamskim oraz newageowo-sekciarskim wokół religii Gai, która wyhamuje rozwój gospodarczy na wystarczająco długi okres czasu, byśmy zostali uzależnieni od Azji. W takiej perspektywie brak takiej płytkiej laicyzacji, lecz istnienie płytkiego katolicyzmu, może się okazać fartem społecznym. nie chcę "laicyzacji", której ton nadawać będą oszołomy w stylu Pieczyńskiego, które zadepczą ks. prof. Hallera jako wyznawcę "średniowiecznych przesądów".
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Kultura świecka to alternatywa wobec kultury religijnej, czyli stworzenie takich struktur społecznych, które integrują w realu ludzi w inny sposób niż odwieczny czyli religijny. No i istnieją takie struktury, ludzi integrują wspólne zainteresowania i wspólne poglądy. Jeśli ktoś nie lubi hip hopu, to słucha czegoś innego albo i tworzy, jeśli ma talent i ambicję. Ale czy sensownie jest twierdzić, że techno, jazz i disco polo tworzą razem kulturę niehiphopową? Istnieje wiele alternatyw dla Kościoła. Ale w Polsce wyglądają one niepoważnie ze względu na potęgę Kościoła katolickiego.
> Jeśli ktoś twierdzi, że kultura świecka to po prostu brak kościoła, to albo występuje tutaj jako rzecznik alternatywnych sekt, albo nie wie zupełnie o czym mówi. Oczywiście, że występuję jako rzecznik alternatywnych sekt. Popieram każdą sektę oprócz jedynie takich, które wymagają ofiar z ludzi. I kotów. Poza tymi dwoma wyjątkami, sekty są super. Zarówno takie, które mi się podobają, jak i takie, które rozśmieszają. Alternatywą dla katolicyzmu jest na przykład liberalizm. Albo feminizm. Albo ekoweganizm. Albo konsumpcjonizm i czesanie kasiory. Albo spirytyzm i okultyzm. Co się komu wymarzy. Jedynie nacjonalizm nie jest alternatywą dla katolicyzmu - przynajmniej nie w Polsce - bo za dobrze wchodzi z nim w symbiozę. Alternatywą dla Ojca Dyrektora nie jest dwustuprocentowy ateista, który we wszystkim prócz kwestii teologicznych (a kogo one obchodzą, tak na serio?) zgadza się z OD. Alternatywą jest ateista, katolik albo choćby i ksiądz, który się z nim nie zgadza.
>Skoro twierdzisz, że jako organizacja struktur życia społecznego wystarczy hipermarket i internet, to znaczy, że nie dajesz żadnej alternatywy dla kultury religijnej. Tak jak ty myśli większość ateistów. Nie muszę dawać, bo widzę ich mnóstwo. Podałem parę w poprzednim akapicie. Mam wrażenie, że chciałbyś, abym podał pomysł na coś, co by zastąpiło Kościół w roli dominującego przewodnika duchowego dla Polaków. Czegoś takiego w istocie nie widzę, ale rzecz w tym, że tego nie chcę. Ja nie widzę nic złego w religii katolickiej. Widzę zło w jej dominacji. I takie samo zło widziałbym w dominacji innej ideologii, nawet takiej, którą sam bym wyznawał, bo to prowadzi do totalizmu. Moim życzeniem jest, aby katolicyzm w Polsce trwał choćby i wiecznie, ale jako jeden z wielu rownoległych sposobów na życie. Chciałbym więc powrotu do złotego wieku XVI, kiedy Polska była jedynym w Europie (może na świecie?) krajem niezideologizowanym.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | >Kultura świecka to alternatywa wobec kultury religijnej, czyli stworzenie takich struktur społecznych, które integrują w realu ludzi w inny sposób niż odwieczny czyli religijny. Jeśli ktoś twierdzi, że kultura świecka to po prostu brak kościoła, to albo występuje tutaj jako rzecznik alternatywnych sekt, albo nie wie zupełnie o czym mówi.
... ależ oczywiście, że kultura świecka to po prostu brak kościoła. To brak czynnika dzielącego ludzi, jakim jest religia i kościół. Trzeba jednak tutaj zaznaczyć, że kultura świecka to również brak polityki, brak konkretnych światopoglądów (w tym i ateizmu), i innych czynników dzielących społeczeństwo. Czy ktoś się zastanawiał czym różni się wesele katolickie od wesela protestanckiego czy ateistycznego? Niczym proszę państwa. Jeżeli pominąć sam godzinny obrządek ślubu, to wesela niczym się nie różnią. Ludzie, całe rodziny na co dzień podzielone światopoglądowo i religijnie, wspólnie bawią się i integrują tylko dlatego, że na weselu nie ma polityki i kościoła. Nie ma partyjnych wystąpień ani religijnych modlitw przy których część towarzystwa czułaby się nieswojo, i była by spostrzegana jak dziwolągi i wyrzutki przez resztę. Społeczeństwo polskie, a zwłaszcza polska rodzina, od dawna integruje się w świecki sposób. Owszem, część spotkań rodzinno-towarzyskich nawiązuje, w swym pretekście, do korzeni religijnych. Ale jak ma być inaczej w kraju gdzie zdecydowana większość dni wolnych wywodzi się z religii? Gdzie urlop z okazji np. chrztu dziecka jest świętością, zaś urlop z okazji postrzyżyn spotkałby się tylko z krytyką i potępieniem? Katolicyzm przejął pogańskie zwyczaje nie po to by je zachować, lecz po to by łatwiej przywiązać do siebie i łatwiej kontrolować społeczeństwo. By uzasadnić swe "uzurpatorskie prawo" do rządzenia społeczeństwem, pasożytowaniu na nim i bogaceniu się kosztem społeczeństwa. To co przeszkadzało katolicyzmowi (a więc rozdział kościoła od państwa, oraz tolerancję wobec innych wyznań i kultur) sukcesywnie i bezwzględnie tępił i niszczył. Społeczeństwo to wyczuwa i w swych prywatnych praktykach, już od dawna "pali tylko ogarek nachalnemu katolicyzmowi", zaś szatanowi zwanemu świeckością pali nie jedną świeczkę, lecz całe tuziny. I tylko kościół i część klerykalnych polityków nadal nam wmawia, że wyłącznie religia jest spoiwem społeczeństwa. Po to tylko by uzasadnić wtrącanie się KR-K we wszystkie dziedziny życia. Zabierzcie religie z życia społecznego, a Polacy nadal będą obchodzić swe okazje i "integrować się" w dotychczasowy sposób...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > ... ależ oczywiście, że kultura świecka to po prostu brak kościoła. To brak czynnika dzielącego ludzi, jakim jest religia i kościół.Nie zgadzam się. Kościół ma także władzę nad wieloma niewierzącymi, czyli pseudoataistami, którzy wierzą w wolną wolę i wyznają chrześcijańskie wartości, albo bez argumentu próbują je bezmyślnie podważać wylewając dziecko z kąpielą. Religijne wierzenia nie wymagają wcale wiary w konkretną religię. Mamy też antykulturę czyli ludzi zmanipulowanych przez media (np wyborcy PO, czyli bezideowe tępe lemingi) i inne organizacje, których celem jest by ludzie byli nieszczęśliwi i szukali rozwiązania w kompulsywnych zachowaniach, konsumpcji itd. Jest dużo korposzczurów, mnóstwo zmanipulowanej narcystycznej młodzieży wierzącej bezmyślnie w samych siebie, komuchy (tzn socjaliści) itd. Dlatego ludzie oświeceni stanowią ułamek, mały procent i tylko nieliczne jednostki z nich mają dostęp do realnej władzy. > Trzeba jednak tutaj zaznaczyć, że kultura świecka to również brak polityki, brak konkretnych światopoglądów (w tym i ateizmu), i innych czynników dzielących społeczeństwo.Czyli, że żadna kultura świecka nie istnieje?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > Nie zgadzam się. Kościół ma także władzę nad wieloma niewierzącymi, czyli pseudoataistami, którzy wierzą w wolną wolę i wyznają chrześcijańskie wartości, albo bez argumentu próbują je bezmyślnie podważać wylewając dziecko z kąpielą.> Religijne wierzenia nie wymagają wcale wiary w konkretną religię. Mamy też antykulturę czyli ludzi zmanipulowanych przez media (np wyborcy PO, czyli bezideowe tępe lemingi) i inne organizacje, których celem jest by ludzie byli nieszczęśliwi i szukali rozwiązania w kompulsywnych zachowaniach, konsumpcji itd. Jest dużo korposzczurów, mnóstwo zmanipulowanej narcystycznej młodzieży wierzącej bezmyślnie w samych siebie, komuchy (tzn socjaliści) itd. Dlatego ludzie oświeceni stanowią ułamek, mały procent i tylko nieliczne jednostki z nich mają dostęp do realnej władzy.... chce pan powiedzieć, że świat jest zdeterminowany (pozbawiony wyboru) i skazany na "wszechwładzę katolicyzmu i klerykalnego PiS"? Proponuję więc panu, za wczasu zająć poczesne miejsce w kościele i nie wychodzić z niego... > >Trzeba jednak tutaj zaznaczyć, że kultura świecka to również brak polityki, brak konkretnych światopoglądów (w tym i ateizmu), i innych czynników dzielących społeczeństwo.> Czyli, że żadna kultura świecka nie istniej?... j.w.... ... ŻEGNAM...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > ... chce pan powiedzieć, że świat jest zdeterminowany (pozbawiony wyboru) i skazany na "wszechwładzę katolicyzmu i klerykalnego PiS"? Proponuję więc panu, za wczasu zająć poczesne miejsce w kościele i nie wychodzić z niego...Dlaczego pomijasz treść moich postów? Chcę powiedzieć to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,750400#w751384A Ty zamiast odpowiedzieć wykazujesz się skrajną głupotą, niezrozumieniem i próbujesz mnie obrażać tylko dlatego, że sam jesteś niedouczony. Determinizm to nie jest przeciwieństwo wolnej woli. Losowość także jej przeczy. Ile razy mam powtarzać podtrollowi by zrozumiał, albo chociaż odniósł się do moich argumentów? Nie dam Ci spokoju. Pod każdym Twoim wpisem będę wypominał Ci ucieczkę od argumentów w temacie wolnej woli. Chyba, że wreszcie odniesiesz się do moich argumentów, zamiast unosić się emocjami.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > Dlaczego pomijasz treść moich postów? Chcę powiedzieć to:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,750400#w751384... tutaj pomijam bo nie dotyczy to tutejszego wątku... > Ile razy mam powtarzać podtrollowi by zrozumiał, albo chociaż odniósł się do moich argumentów?> Nie dam Ci spokoju. Pod każdym Twoim wpisem będę wypominał Ci ucieczkę od argumentów w temacie wolnej woli. Chyba, że wreszcie odniesiesz się do moich argumentów, zamiast unosić się emocjami.... zrzut ekranu wyszedł dobrze. Dziękuję, że sam przyznałeś się do stosowania stalkingu (na tutejszym portalu) celem wymuszenia (też karane) przyznania Ci racji. To art. 190a. § 1 KK zagrożony karą 3 lat pozbawienia wolności. Co to dla Ciebie...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Dlaczego pomijasz treść moich postów? Chcę powiedzieć to:> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,750400#w751384> ... tutaj pomijam bo nie dotyczy to tutejszego wątku...Tam też pominąłeś, choć wątku dotyczyło. Po prostu nakłamałeś i nie umiesz się z tego wytłumaczyć, więc uciekasz w oskarżenia o stalking, które są oderwane od rzeczywistości. Piętnowanie kłamstw nie jest żadnym stalkingiem, tylko przypominaniem innym użytkownikom, że nie warto z Tobą dyskutować, bo i tak uciekasz od argumentów i atakujesz ad personam. > ... zrzut ekranu wyszedł dobrze. Dziękuję, że sam przyznałeś się do stosowania stalkingu (na tutejszym portalu) celem wymuszenia (też karane) przyznania Ci racji. To art. 190a. § 1 KK zagrożony karą 3 lat pozbawienia wolności. Co to dla Ciebie...  Pozbawienie wolności za wytykanie kłamstwa komuś kto nie umiał odpowiedzieć na argumenty, a mimo tego upiera się przy kłamstwie?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | klaio (1068 punktów) | >>Nie chodzi o wymianę informacji, lecz o spotkanie z innymi. Kościół wzmacnia kulture spotkania. >Ludzie spotykają się w kościele tak jak w markecie lub galerii handlowej. Czy te instytucje wzmacniają kulturę spotkania? Socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Stanisław Burdziej dowodzi tezy, że "polska parafia jest jednym z ostatnich miejsc, gdzie po 1989 roku nadal dochodzi do spotkania ludzi z różnych środowisk, i gdzie ci biedniejsi, czy w kategoriach rynkowych słabsi, mogą odgrywać role szanowane przez tych, którym się wiedzie lepiej."
>Co innego jakieś oazy, rekolekcje itp. - to są realne spotkania, ale to są spotkania "partyjne", ludzi o określonych poglądach. Takie same organizują feministki, wegetarianie, hiphopowcy. Nie są to spotkania ludzi z okolicy. Należę do jednej z takich grup. Kiedyś wszyscy byliśmy ludźmi z okolicy, ale że ludzie czasem zwłaszcza w miastach zmieniają miejsce zamieszkania, część z nas rozproszyła się po mieście, ale trzymamy się starej parafii. Polityka u nas to margines. Jest nas ok. 30 osób w rozmaitym wieku, od bezdomnej po profesorkę Uniwersytetu, jedna osoba siedzi w więzieniu. Znamy się od kilkunastu lat bardzo blisko, większość rzeczywiście głosuje na prawicę, ale bez entuzjazmu, deklarowana katolickość większości nie zwodzi. Wśród nas nie ma bałwochwalców żadnej partii, jest po jednej osobie z PiSu i antyPiSu, a jednocześnie nie przeszkadza im to żyć w zażyłej przyjaźni. Owszem, nie jest to dowód, że nie ma podobnych grup katolików, które za złotego cielca obrały sobie jakiegoś polityka, ale ja się z nimi nie zetknąłem osobiście, tylko słyszę o nich.
|
|
| | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > Przez budowę kultury świeckiej rozumiem rozwój zrzeszenia oraz imprez społeczności świeckiej. Ile członków i jakie struktury terenowe mają obecnie zrzeszenia swieckie? Za moich czasów było kilkaset oraz struktury terenowe chyba w siedmiu miastach. Dziś PSR to chyba tylko wrocławski ogryzek.> Widziałem ostatnio zdjęcia ze zjazdu ateistów organizowany przez grupę warszawską. Chyba tylko jedna osoba nie była emerytem. Dawniej jednak dominowali młodzi (taki był wkład PSR w ruch świecki).... gwoli ścisłości, ale "zjazd ateistów" nie jest imprezą "świecką" (laicką) tylko środowiskową. "Świeckość" (laicyzm) to nie ateizm czy racjonalizm. "Świeckość" (laicyzm) to ruch zrzeszający ludzi chcących szukać wspólnej platformy porozumienia i wizji państwa pomimo różnic religijnych i światopoglądowych. Inna sprawa, że za ludźmi wierzącymi zaraz pojawiają się księża i klerykałowie próbujący wprowadzić na takie świeckie imprezy swoje religijne rytuały. W odpowiedzi, takie ruchy świeckie szybko się ateizowały, i to właśnie w sposób "wojowniczy". Ciężko jest zorganizować (zwłaszcza cykliczną) imprezę, gdzie nie próbowano by zdominować jej formę religijnie i/lub światopoglądowo... > Już wkrótce Czechy będą pupilkiem polskiej prawicy... nie, nie będą pupilkiem "polskiej prawicy". Chyba że "polska prawica" zrezygnuje z marzeń o Zaolziu, oraz uzna, iż chrześcijaństwo to nie tylko katolicyzm. A będzie im trudno, bo w Czechach są silne "tradycje husyckie", którego to "husytyzmu" KR-K nie lubi na równi z ateizmem (albo i bardziej)... > Takie formy można i należy także tworzyć poza kościołem, ale trzeba ten problem dostrzegać.... tak, ale "poza kościołem" należy rozumieć bez kapłanów, klerykałów i bez konkretnych obrzędów i znaków religijnych. To że używa się gdzieś znaku "krzyża" jako symbolu chrześcijaństwa nie powinno być "obrazą". Ale używanie "krucyfiksu" (krzyż z wiszącym Jezusem) jest już niedopuszczalne. To "przedmiot kultu katolickiego" i może obrażać uczucia religijne niektórych protestantów. To samo dotyczy katolickiego "kultu maryjnego" itp. Niestety, nawet ludzie wierzący i kapłani popierający "uniwersalizm chrześcijański" nie dostrzegają tego typu problemów przeszkadzających we współżyciu ludzi wielu wyznań...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | Błądzenie | Cytat:RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. > Zrzeszanie ludzi pod hasłami racjonalistycznymi to całkowita utopia - brakuje bowiem spoiwa emocjonalnego, które spaja grupy społeczne.Quo vadis, Racjonalisto?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: Błądzenie | W Racjonaliście się to akurat nie zmienia, nadal bowiem zrzesza racjonalistów, ale tylko wirtualnie. Nie ma natomiast zrzeszania fizycznego. I to przecież nie z inicjatywy Racjonalisty, lecz PSR, który postanowił się wyemancypować od Racjonalisty. I efekty tej emancypacji są mizerne.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > >>Cytat:RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. > >> Zrzeszanie ludzi pod hasłami racjonalistycznymi to całkowita utopia - brakuje bowiem spoiwa emocjonalnego, które spaja grupy społeczne.> > Quo vadis, Racjonalisto?> W Racjonaliście się to akurat nie zmienia, nadal bowiem zrzesza racjonalistów, ale tylko wirtualnie. Nie ma natomiast zrzeszania fizycznego.Błędem jest popierać zrzeszenie oparte na fałszu. Jeszcze większym jeśli jest to zrzeszenie fizyczne dążące do narzucenia totalitarnego fałszu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Błędem jest popierać zrzeszenie oparte na fałszu. Jeszcze większym jeśli jest to zrzeszenie fizyczne dążące do narzucenia totalitarnego fałszu.
Prawda i fałsz to pojęcia nierelewantne w budowie struktur społecznych.
Załóżmy, że mamy dwa stowarzyszenia. Jedno oparte na obronie tezy, że 2+2=4 Drugie to stowarzyszenie miłośników wypraw Indiany Jonesa. To pierwsze oparte jest na prawdzie, to drugie na fikcji czyli fałszu. To pierwsze zgromadzi dwie osoby. To drugie zgromadzi tysiąc osób, które wytworzą różne więzi przyjaźni i miłości (rodziny), spotkań, wymiany doświadczeń dnia codziennego, dyskusji daleko wykraczających poza fikcję celu głównego. Zrzeszenie mimo że oparte na prawdzie będzie jałowe społecznie, zrzeszenie mimo że oparte na fikcji będzie społecznie pożyteczne.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >Jedno oparte na obronie tezy, że 2+2=4 >Drugie to stowarzyszenie miłośników wypraw Indiany Jonesa. >To pierwsze oparte jest na prawdzie, to drugie na fikcji czyli fałszu. >To pierwsze zgromadzi dwie osoby. >To drugie zgromadzi tysiąc osób, które wytworzą różne więzi przyjaźni i miłości (rodziny), spotkań, wymiany doświadczeń dnia codziennego, dyskusji daleko wykraczających poza fikcję celu głównego. >Zrzeszenie mimo że oparte na prawdzie będzie jałowe społecznie, zrzeszenie mimo że oparte na fikcji będzie społecznie pożyteczne.
... nie społecznie pożyteczne lecz środowiskowo. Dopóki 100% społeczeństwa nie będzie miało z tego pożytku, to nie można mówić o społecznej pożyteczności. A jeżeli choć 1 % będzie przymuszane do pewnych poglądów i związanych z nimi zachowań, to należy mówić o społecznej szkodliwości...
... wbrew pozorom demokracja to nie tylko dbanie o interes mniejszości. To przede wszystkim umiejętność rezygnacji z własnych praw większości, by zagwarantować jakieś prawa mniejszości. Demokracja to umiejętność kompromisu miedzy stratą większości a zyskiem mniejszości. Zawsze ktoś musi stracić, by ktoś inny mógł zyskać...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | >> Błędem jest popierać zrzeszenie oparte na fałszu. Jeszcze większym jeśli jest to zrzeszenie fizyczne dążące do narzucenia totalitarnego fałszu. > Prawda i fałsz to pojęcia nierelewantne w budowie struktur społecznych.
Mam inne doświadczenia w tym względzie. Wychowałem się i studiowałem w PRLu, gdzie fałsz i zakłamanie tej struktury społecznej bardzo mi doskwierały.
> Załóżmy, że mamy dwa stowarzyszenia. > Jedno oparte na obronie tezy, że 2+2=4 > Drugie to stowarzyszenie miłośników wypraw Indiany Jonesa. > To pierwsze oparte jest na prawdzie, to drugie na fikcji czyli fałszu.
Mylisz się. Fikcja i fałsz różnią się zasadniczo. Jak patrzę na film z lalką voodoo przebijaną szpilkami a Indiana Jones przy tym cierpi, to mnie to bawi bo jest to fikcja. Co prawda też mnie bawi jak ksiądz uprawia magię, ale problem w tym, że kościół upiera się, że to nie jest fikcja. A to już jest fałsz.
Nie popieraj fałszu, ani nie wykorzystuj fałszu do własnych celów.
|
|
|  | 4 na 4 | klawik (759 punktów) | Odp: Ex-przeor przed komisją | Dwie godziny w tygodniu religii w szkole znaczy więcej niż jakakolwiek inna indoktrynacja. Nikt z rodziców dzieci katolickich deklaracji składac nie musiał a religia jest. Mój syn do etyki nie ma prawa, bo nie napisaliśmy deklaracji, że takiej chcemy. Teraz siedzi w świetlicy w okienkach religijnych choć religia miała być na początku lub końcu zajęć. Taką to wolność teraz mamy.
|
|
8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | Kościół jest zepsuty. Najważniejsza jest kasa, przy czym nie tam kasa z tacy, to są grosze, prawdziwy pieniądz jest jak w tym przypadku w biznesie, poważnych mediach, polityce. Mówią o tym byli księża, że aby dostać jakieś stanowisko w hierarchii musisz przynosić pieniążki, dużo pieniążków - zupełnie jak w średniowieczu - a im wyżej tym więcej pazernych hien. A Franciszek. Nie mam w tym interesu żeby kościół był silny moralnie i konsekwentny, dzięki Franciszkowi jest on coraz bardziej podzielony i słaby, ale jakbym był katolikiem i miał takiego papieża to bym się wkurzył. Nie widać żeby specjalnie czyścił KK, tylko robi gesty sugerujące, że skręca coraz bardziej w lewo, co patrząc z boku jest nawet śmieszne, jak np. kiedy mówi "to komuniści myślą jak chrześcijanie"  Czekam kiedy powie, że tak właściwie to nie wiadomo czy bóg istnieje.
|
|
 | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | ad. moralnej siły kk:
Zabawne; jestem niewierzący, ale w kraju z (niechby i nominalnie/życzeniowo) z górką dziewiędziesięcioma proc. katolików wypadałoby sobie tego życzyć, im zresztą też - interes polega na tym, żeby dążyć do życia w znośnym dla wszystkich stron społeczeństwie.
Chciałbym żyć w takiej Polsce, w której dalej mógłbym czytać "NIE", ale bez tej rubryki "Z czarnej d..y się wyrwało"; oczywiście chodzi o to, żeby źródło wyschło, a nie o jakiś "indeks".
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Zabawne; jestem niewierzący, ale w kraju z (niechby i nominalnie/życzeniowo) z górką dziewiędziesięcioma proc. katolików wypadałoby sobie tego życzyć, Tu pisząc kościół rozumiałem instytucję.
> ale bez tej rubryki "Z czarnej d..y się wyrwało" Spoko, ta czarna dupa od góry robi się coraz bardziej czerwona.
|
|
| |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Zabawne; jestem niewierzący, ale w kraju z (niechby i nominalnie/życzeniowo) z górką dziewiędziesięcioma proc. katolików wypadałoby sobie tego życzyć, >Tu pisząc kościół rozumiałem instytucję.
Nie widzę przeciwwskazań - biorąc pod uwagę mentalną większość jej klienteli (a klasycy pouczają, że "ilość nie przechodzi w jakość"), myślę, że odgórnie przykazaną moralną odnowę w 2-3 pokolenia spokojnie łyknie. Ku utrapieniu szemranych biznesmenów i rozmaitych politykierów, windujących na krzyżyku i pohukiwaniu ilość "szabelek" - żeby pozostawać w ramach folkloru lokalnego. (Chyba, że działają oni w 100% porozumieniu z górą, tj. szefostwem instytucji, nie z Nieistniejącym, ale na to dla racjonalnej oceny sytuacji trzeba dowodów, o które - w przypadku tak szczelnej instytucji, jak Watykan, i z odpaloną agenturą kalibru płk. T. Turowskiego - raczej trudno (:
|
|
 | 4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Kościół jest zepsuty.Żadne odkrycie. Stał się zepsuty od momentu jego powstania. Nie ma prawa moralizować, bo wartość jego moralizowania jest znikoma, dzięki urzędnikom Pana Boga, tu na tej ziemi. To jest instytucja skomercjalizowana, broniąca się przed obciążaniem należnymi podatkami, kiedy powszechny zjadacz chleba razowego jest obciążany za wszystko, nawet za działalność Kościoła. > Najważniejsza jest kasa, przy czym nie tam kasa z tacy, to są grosze, prawdziwy pieniądz jest jak w tym przypadku w biznesie, poważnych mediach, polityce. Mówią o tym byli księża, że aby dostać jakieś stanowisko w hierarchii musisz przynosić pieniążki, dużo pieniążków - zupełnie jak w średniowieczu - a im wyżej tym więcej pazernych hien.To nie tylko kasa. Żeby mieć dużą kasę trzeba mieć dostęp do władzy, lub samemu rządzić. I w tym przypadku robi to zręcznie. Popiera władzę, która klęczy przed nim, wmawiając jej, że klęczy przed Bogiem. > A Franciszek. Nie mam w tym interesu żeby kościół był silny moralnie i konsekwentny, dzięki Franciszkowi jest on coraz bardziej podzielony i słaby, ale jakbym był katolikiem i miał takiego papieża to bym się wkurzył.No to Ty. Ale wytłumacz to innym, widzącym w ludziach ze zwykłymi skłonnościami do czynów przestępczych, ze nie są namiestnikami Boga na tej ziemi. > Nie widać żeby specjalnie czyścił KK, tylko robi gesty sugerujące, że skręca coraz bardziej w lewo, co patrząc z boku jest nawet śmieszne, jak np. kiedy mówi "to komuniści myślą jak chrześcijanie"  Widać jak jest "uważany" przez chociażby polski kler. Polski kler obrósł w takie zarozumialstwo, że uwagi czasem krytyczne papieża ma tam czym pies sra. > Czekam kiedy powie, że tak właściwie to nie wiadomo czy bóg istnieje.Tego na pewno nie powie wprost i publicznie. Wyobrażasz sobie rewoltę jaką by uczynił? W tak sztucznie rozmodlonym kraju jak nasz chociażby? Jakie rozczarowanie by wywołał oczywistą prawdą? Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Kościół jest zepsuty. Najważniejsza jest kasa... Każdy niewierny, a i wierny również oficjalnie przyzna, że bogacenie się Kościoła dowodzi jego zepsucia, ale hierarchowie dobrze wiedzą, że tylko tego rodzaju "zepsucie", czyli bogactwo i władza przesądza o autorytecie instytucji.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Każdy niewierny, a i wierny również oficjalnie przyzna, że bogacenie się Kościoła dowodzi jego zepsucia, ale hierarchowie dobrze wiedzą, że tylko tego rodzaju "zepsucie", czyli bogactwo i władza przesądza o autorytecie instytucji. Nie zgodzę się do końca. Każdy ma prawo się bogacić. Kościół też. Bogactwo to nie "grzech" w ogólnie rozumianym znaczeniu. Zepsucie polega na tym, że w kościele się postępuje wbrew głoszonej idei, dobra pozyskuje się podstępnie, od osób całkiem się odcinających od kościoła (czyli poprzez państwo), czasem niezgodnie z prawem lub wewnętrznie na zasadzie wymuszenia tam, gdzie powinny się liczyć inne niż pieniądze wartości. Ogólnie mówiąc cele organizacji są inne od deklarowanych.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Każdy niewierny, a i wierny również oficjalnie przyzna, że bogacenie się Kościoła dowodzi jego zepsucia, ale hierarchowie dobrze wiedzą, że tylko tego rodzaju "zepsucie", czyli bogactwo i władza przesądza o autorytecie instytucji. >Nie zgodzę się do końca. Każdy ma prawo się bogacić. Kościół też. Z czym się nie zgadzasz, skoro nie twierdzę, że Kościół łamie prawo?
>Ogólnie mówiąc cele organizacji są inne od deklarowanych. Tylko że nam, niezrzeszonym, nic do tego... A zgoła wprost przeciwnie: im u nich gorzej, tym dla nas lepiej.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | |  | 4 na 4 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) |
>>Ogólnie mówiąc cele organizacji są inne od deklarowanych. >Tylko że nam, niezrzeszonym, nic do tego... A zgoła wprost przeciwnie: im u nich gorzej, tym dla nas lepiej.
Zazdroszczę tak skrajnie uproszczonego spojrzenia na sprawę.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Ogólnie mówiąc cele organizacji są inne od deklarowanych. >>Tylko że nam, niezrzeszonym, nic do tego... A zgoła wprost przeciwnie: im u nich gorzej, tym dla nas lepiej. >Zazdroszczę tak skrajnie uproszczonego spojrzenia na sprawę. Prostsze, więc i lepsze, byłoby ograniczenie się do uwagi, że nic ateistom do Kościoła.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi, ale zapewne potrzebuję wywodu bez skrótów; być może nazwałbym je myślowymi - jak ów wywód zobaczę, zdecyduję, czy się kwalifikują.
Ateistom do kościoła powinno być z grubsza nic, jeśli da się go jako instytucję sprowadzić do samofinansującej się (tj. wspieranej przez tych, którzy tam kupują nadzieję itp. sprawy) i pełniącej swoją misję wobec człowieka - z jakichś tam przyczyn dla nich bardzo nadrzędnego. Nie mam chrztu, więc do kościoła (budynkowego) chadzam nad wyraz rzadko, ale z ich słów wynika, że tam człowiek ma się stawać lepszy. No więc niech się staje lepszy - mam zazdrościć, czy go zwalczać, bo lepszość wziął z "obcego" mi źródła? Czy cieszyć się, że jego obróbka przez funkcjonariuszy wykazuje pewne mankamenty? edit: tj. cierpi, nie wykazuje. Mankamenty obróbki i wskutek tego wychodzi człowiek wcale nie do końca "lepszy".
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedziBo nie wynika. > Ateistom do kościoła powinno być z grubsza nicNiby czemu tylko z grubsza? > do kościoła (budynkowego) chadzam nad wyraz rzadko, ale z ich słów wynika, że tam człowiek ma się stawać lepszy.No popatrz, a mnie z ich słów wynika, że 2+2=5... 
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi> Bo nie wynika.To nie rozumiem, czemu pojawiły się tuż pod moją wypowiedzią. Chyba, że moja interpretacja ich jako jej korekty była opaczna - ale jako jedna z dwóch, które akurat widzę, uprawniona. > >Ateistom do kościoła powinno być z grubsza nic> Niby czemu tylko z grubsza?Zakładając, że spełnimy warunek odcięcia budżetowej pępowiny, uważam wymóg braku "obsikiwania terenu" (państwowego w państwie z zadeklarowanym rozdziałem) symbolami za niezbyt wygórowany. Za jeden krucyfiks z przestrzeni szkolnej/urzędniczej/etc. - podkreślam, państwowej, nie "publicznej", bo w tej niech sobie będą budynki z krzyżem i bilbordem - niech będzie i dziesięć małych do powieszenia na każdym zrzeszonym, jeśli chce i poprawia mu to nastrój. A że na tle standardowego jednego krzyżyka wyglądałob to nieco pajacowato - niech wiara stanie się czym prędzej sprawą prywatną. Z korzyścią dla kleru (może nie dla kabzy...), podopiecznych i wg mnie także dla niezrzeszonych. To mieszczę w ramach owej grubszości. Z kościołem nie da się wygrać ani nie da się z nim walczyć - każdy taki gest będzie traktowany jako atak i natychmiast przerabiany na kult męczeństwa, bez względu na to, jak bardzo karykaturalnie to będzie wyglądać; i przysłowiowy "lud" to kupi! Prawie dwa tysiąclecia doświadczenia, których nie wolno nie doceniać. > >do kościoła (budynkowego) chadzam nad wyraz rzadko, ale z ich słów wynika, że tam człowiek ma się stawać lepszy.> No popatrz, a mnie z ich słów wynika, że 2+2=5...Z 1 = 3 można wyprowadzić dużo, fakt. Ale polecam posłuchać takiego człowieka, jak ex-ks. Obirek. > To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.Zamieniłbym "co" na "że". Choć im dalej od matematyki i podstawowych praw przyrody, owym "czymś" da się słowem zawracać i mącić... Jak jest - dobrze jest
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi> >Bo nie wynika.> To nie rozumiem, czemu pojawiły się tuż pod moją wypowiedzią.Bo są na Twoją wypowiedź reakcją, ale nie kontrą. Ty zadrwiłeś, że przegięłam, a mnie po Twojej wypowiedzi olśniło, że przegięłam za mało. > >>Ateistom do kościoła powinno być z grubsza nic> >Niby czemu tylko z grubsza?> Zakładając, że spełnimy warunek odcięcia budżetowej pępowiny...Temat budżetowej pępowiny powinno się reklamować u władzy, bo to ona ma wobec nas zobowiązania, nie Kościół. > Z kościołem nie da się wygraćTo o co my tu kopie kruszymy? > >>do kościoła (budynkowego) chadzam nad wyraz rzadko, ale z ich słów wynika, że tam człowiek ma się stawać lepszy.> >No popatrz, a mnie z ich słów wynika, że 2+2=5...> Z 1 = 3 można wyprowadzić dużo, fakt.Wszystko.  > Obirek.Jak natrafię, to zwrócę uwagę.  > > To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.> Zamieniłbym "co" na "że".Dzięki za radę, ale adresatami sygnaturki są oponenci, którzy zamiast wykombinować jak jest i posłużyć się efektem tych ustaleń, piszą co myślą; a co można zrobić z takim "myślę, że..."?
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >>>Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi> >>Bo nie wynika.> >To nie rozumiem, czemu pojawiły się tuż pod moją wypowiedzią.> Bo są na Twoją wypowiedź reakcją, ale nie kontrą. Ty zadrwiłeś, że przegięłam, a mnie po Twojej wypowiedzi olśniło, że przegięłam za mało.Ach; drugie dno piątego dna? Przepraszam, jestem dzis dosłowny. Czy też wczoraj. Więc jeśli "im gorzej, tym lepiej" było karykaturą, to nie czepię się. Choć ciąg dalszy nastąpił, więc punkt zaczepienia był. Niemniej, cieszę się, że mogłem wystąpić w roli nosiciela światła, a może ciskającego pstryczek. Nie mylić ze stryczkiem. > Temat budżetowej pępowiny powinno się reklamować u władzy, bo to ona ma wobec nas zobowiązania, nie Kościół.Owszem, teoretycznie. A praktycznie: czy coś można zrobić w sytuacji, gdy żadna z partii nie odważa się tego problemu w kampanii podnieść i sprzedać, a jak już próbuje, to nagle wychodzi na to, że piłuje gałąź, na której chce usiąść? Czy jest ktoś niezwiązany z hierarchią, kto powie owieczkom "nie lękajcie się" i obrazkiem cięcia pępowiny i zabierania krzyżyków nie zniechęci wyborców? (Na poziomie praktycznym: w społeczeństwie, które jest jakie jest, gadają, że 90% katolików, z ogonkiem, jak dodałby Dyzma). "Life Of Brian" przerobić polecam. Bo póki co wzajemne połajanki rozmaitych stronnictw świeckości jako żywo przypominają mi PFJ vd JPF. Jestem na dobrej drodze do spokojnego traktowania kościoła jako niezłośliwego nowotworu albo znamienia. Owszem, nie pomaga, szpeci, wystaje, trochę kosztuje, ale jeśli się nim na codzień nie przejmować, a nawet poczytać tych i owych (choćby w TyPo), nawet lżej się robi na przysłowiowym sercu - że nie cały całun jest toruński. Ostatecznie - życie w niechęci do znakomitej większości współobywateli jest w czyms szkodliwe, przynajmniej dla mnie. Choćby jako źródło wyjątkowo małego i taniego dowartościowania się w kwestii poziomu wytrenowania intelektu. > >Z kościołem nie da się wygrać> To o co my tu kopie kruszymy?Nie wiem. I nie wiem, o co sam długi czas kruszyłem, oprócz propagowania owego odspawania i spraw okołosymbolicznych. I jak dotąd - groch o ścianę. Ale może byłem nieskuteczny przez to, że zrażałem - wyśmiewając rozmaite sprawy wywiedzione z wiary i to, co nazywałem gwałtem na terminologii, którą jako ściślak/przyrodnik mam w miarę opanowaną i zakusy ku gwałtom zakagańcowane, oby na wieki wieków, tak mi dopomóż ten, co go nie ma. > >>No popatrz, a mnie z ich słów wynika, że 2+2=5...> >Z 1 = 3 można wyprowadzić dużo, fakt.> Wszystko.  Tabliczka implikacji od tabliczki czekolady różni się trwałością  edit. Z gatunku: zabawne, paradne, defiladowe (: --- Moderator Forum dokonał edycji Twojej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,751665#w751813Tytuł: Odp: Ex-przeor przed komisją Zmiany treści: - takiego człowieka, jak ex-ks. Obirek. Był wywiad z Racjonalista.tv - na YT. + takiego człowieka, jak ex-ks. Obirek. Wiadomość wysłana automatycznie - nie odpowiadaj --- Nie odpowiadam. A że powyższy postępek i brak jakiegokolwiek uzasadnienia strasznie mi nie odpowiada, to umieszczam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>Nie widzę, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi> >>>Bo nie wynika.> >>To nie rozumiem, czemu pojawiły się tuż pod moją wypowiedzią.> >Bo są na Twoją wypowiedź reakcją, ale nie kontrą. Ty zadrwiłeś, że przegięłam, a mnie po Twojej wypowiedzi olśniło, że przegięłam za mało.> ...jeśli "im gorzej, tym lepiej" było karykaturą, to nie czepię się...Owo "im gorzej tym lepiej" było mącącym klarowność przekazu nadmiarem.> Niemniej, cieszę się, że mogłem wystąpić w roli nosiciela światła, a może ciskającego pstryczek. Nie mylić ze stryczkiem.Spoko, nie pomylę.  > >Temat budżetowej pępowiny powinno się reklamować u władzy, bo to ona ma wobec nas zobowiązania, nie Kościół.> Owszem, teoretycznie. A praktycznie: czy coś można zrobić w sytuacji, gdy żadna z partii nie odważa się...Nie chodzi o partie, tylko o władzę. A nieuprawnioną krytyką Kościoła tylko możemy się pogrążyć. Po pierwsze dlatego, że Kościół wobec NIKOGO w tym kraju nie ma zobowiązań. Po drugie dlatego, że uprawni to Kościół do podjęcia tematu i pozorowania działań, co nie tylko nie przyniesie, bo przynieść nie może, rezultatów, ale przy okazji powstanie jakaś tam rosnąca w kompetencje komórka "dialogu z", co tylko świeckie społeczeństwo przekształci się w kruchcianych petentów. Po trzecie, gdy władzę ominie należna jej krytyka, wzrośnie jej poczucie społecznego poparcia oraz bezkarności. Po czwarte władza tym bardziej dostrzeże w Kościele silnego sojusznika i sama też zacznie mu oddawać władzę, stając się tworem coraz bardziej li tylko fasadowym. Po piąte zaś dlatego, że nawet poszerzania zakresu władzy Kościoła nie wywoła powstania jakichkolwiek zobowiązań wobec społeczeństwa. > Czy jest ktoś niezwiązany z hierarchią, kto powie owieczkom "nie lękajcie się"Pomyśl, że to zbędne gadanie, weź takich Czechów. A czy to Polak jest głupszy? > "Life Of Brian" przerobić polecam.Dziękuję, jak się zdarzy to obejrzę. > Jestem na dobrej drodze do spokojnego traktowania kościoła jako niezłośliwego nowotworu albo znamienia.Szkoda, że Kościół nie jest gotów w tej jakże dlań stosownej pozycji przycupnąć. > Ale może byłem nieskuteczny przez to, że zrażałem - wyśmiewającŚwieckość na takich postawach summa summarum zyskuje. Ja się nie na każdym kroku - delikatnie mówiąc - silę na ateizm, a i tak widzę jak trwaniem przy swoim zarażam, i - jak widzę - w coraz większym stopniu otaczają mnie ludzie o poglądach ateistycznych. Pewnie w połowie to zasługa takich jak Ty.  A Kościół w ogólności wie co się - nomen omen - święci, dlatego mnoży te swoje religijne zloty integracyjne jak pielgrzymki, dni młodzieży czy zbiorowe odmawianie różańca. > tak mi dopomóż ten, co go nie maTrzeba splunąć przez lewe ramię. 
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >>Temat budżetowej pępowiny powinno się reklamować u władzy, bo to ona ma wobec nas zobowiązania, nie Kościół.> >Owszem, teoretycznie. A praktycznie: czy coś można zrobić w sytuacji, gdy żadna z partii nie odważa się...> Nie chodzi o partie, tylko o władzę.Jak najbardziej chodzi więc o partie - tak się składa, że to one starają się o władzę w ramach demokracji parlamentarnej i muszą tak czy owak zachęcać do głosowania na siebie. Więc jeśli chce się podłożyć społeczeństwu (a niechby i betonowej kolumnie owych 19%...) stosownie wytresowanemu przez hierarchię - droga wolna, ale przecież podkładając się - władzy nie zyska. Przy czym zdaje się rozumiem, czemu nie przeszedłby model niemiecki - wyboru wyznania i opodatkowania się akurat na tę instutucję. Casus polskiego kościoła (w Essen bodajże) odsłonił niewygodny fakt (prasowy - sprawę znam z NIE, więc może to brzmieć mało wiarygodnie), że polscy katolicy w Niemczech nie mają zwyczaju wpisywać czegokolwiek do zeznań/rozliczeń, po prostu żeby zaoszczędzić. A interwencji w sprawie zadłużonego obiektu chcą, bo dają na tacę. Przeczuwam, że w razie wprowadzenia opodatkowania na kościoły, ale świadomego i nie en-bloc jak dziś, nagle obrodziłoby nam ateuszami, co kościołowi z przyczyn czysto materialnych byłoby bardzo nie w smak. "Bierzemy od was pieniądze w niedzielę, ale dajcie nam jeszcze fragment waszego podatku" - trochę nagimnastykować by się trza było. > >Czy jest ktoś niezwiązany z hierarchią, kto powie owieczkom "nie lękajcie się"> Pomyśl, że to zbędne gadanie, weź takich Czechów. A czy to Polak jest głupszy?Miałem okazję i przyjemność pracować na chleb z kminkiem. W pewnym sensie głupszy w swojej masie, ale to chyba kwestia tego, kto pod czyim zaborem był i ile lat. > >Jestem na dobrej drodze do spokojnego traktowania kościoła jako niezłośliwego nowotworu albo znamienia.> Szkoda, że Kościół nie jest gotów w tej jakże dlań stosownej pozycji przycupnąć.Szkoda. I szkoda też, że wymaganie tego od ludzi tak popsutych władzą jest mało rokujące. > >Ale może byłem nieskuteczny przez to, że zrażałem - wyśmiewając> Świeckość na takich postawach summa summarum zyskuje. Ja się nie na każdym kroku - delikatnie mówiąc - silę na ateizm, a i tak widzę jak trwaniem przy swoim zarażam, i - jak widzę - w coraz większym stopniu otaczają mnie ludzie o poglądach ateistycznych. Pewnie w połowie to zasługa takich jak Ty.  Nie, raczej technologizacji wszystkiego, i tego, że kościół pozostał nieco w tyle, dostawszy zadyszki. Co nie oznacza, że ja np. dobrze się odnajduję w świecie mizianych palcem telefonów, z nosami w których chodzi coraz więcej ludzi. To też jest dla mnie niepokojące - jako natręctwo/nałóg, a może i religia. > A Kościół w ogólności wie co się - nomen omen - święci, dlatego mnoży te swoje religijne zloty integracyjne jak pielgrzymki, dni młodzieży czy zbiorowe odmawianie różańca."Gdy idzie, to śpiewa, gdy leży, to śmierdzi". Tak naprawdę, JEDYNE, co mi przeszkadza w pielgrzymce to jej prawa na "Gierkówce" czy innej szosie po drodze do Częstochowy - bo ma prawa pojazdu... Nikt mnie nie powiesi za nieprzyłączenie się. (Choć czytałem, że jakiś typek z SB, z "czwórki", był sądzony za rozrzucanie flaszek i gumek po przejściu pielgrzymki. Za taką "zbrodnię komunistyczną" grozi ponoć do dyszki odsiadki - czujesz skalę problemu?  JEDYNE. Bo skutków realnych mruczenie nad koralikami i krzyżem nie ma, poza banalnym faktem wymruczenia czegoś. Mogę stać z boku i zastanawiać się, co to ludziom daje. A może w społecznym sensie daje - np po śmierci OchKarola jacyś krakowscy kibice się pogodzili. Co prawda później nap....lali się po staremu, nawet maczetami, ale gest jest gest...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Nie chodzi o partie, tylko o władzę.> Jak najbardziej chodzi więc o partie - tak się składa, że to one starają się o władzęAnalogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty? > czytałem, że jakiś typek z SB, z "czwórki", był sądzony za rozrzucanie flaszek i gumek po przejściu pielgrzymki. Za taką "zbrodnię komunistyczną" grozi ponoć do dyszki odsiadki - czujesz skalę problemu?  Skoro nie skazany, a tylko sądzony, to nie jest jasne czyj to problem. > skutków realnych mruczenie nad koralikami i krzyżem nie ma, poza banalnym faktem wymruczeniaMylisz się, uczestnik takiej zbiorowej imprezy doświadcza siły poparcia dla głoszonej idei, co katolików - wszystkich razem i każdego z osobna - niebywale dowartościowuje i ośmiela. To jest poparcie, z którym wykrzykiwanie 1=3 nie tylko nie będzie straszne, ale umocni własne poczucie przynależności do silnej społeczności, to poczucie bezpieczeństwa. Wybierając między stosem a bredzeniem, pragmatyzm każe wybierać bredzenie. Swoją drogą to Twoje 1=3 byłoby prześwietne na ateistycznym billboardzie. 
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >>Nie chodzi o partie, tylko o władzę.> >Jak najbardziej chodzi więc o partie - tak się składa, że to one starają się o władzę> Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty?Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających wierzytelności i w przeciwieństwie do prawa o świeckim państwie nie jest martwe. Tyle dobrego. > >czytałem, że jakiś typek z SB, z "czwórki", był sądzony za rozrzucanie flaszek i gumek po przejściu pielgrzymki. Za taką "zbrodnię komunistyczną" grozi ponoć do dyszki odsiadki - czujesz skalę problemu?  > Skoro nie skazany, a tylko sądzony, to nie jest jasne czyj to problem.Dla mnie jest - to jest problem prawa, ale tu już dryfujemy w stronę IPN i rozrachunków z przeszłością. I otwarcie przyznaję, że nie wiem, czy i jaki wyrok ów funkcjonariusz usłyszał. > >skutków realnych mruczenie nad koralikami i krzyżem nie ma, poza banalnym faktem wymruczenia> Mylisz się, uczestnik takiej zbiorowej imprezy doświadcza siły poparcia dla głoszonej idei, co katolików - wszystkich razem i każdego z osobna - niebywale dowartościowuje i ośmiela. To jest poparcie, z którym wykrzykiwanie 1=3 nie tylko nie będzie straszne, ale umocni własne poczucie przynależności do silnej społeczności, to poczucie bezpieczeństwa. Wybierając między stosem a bredzeniem, pragmatyzm każe wybierać bredzenie.Tak. Ale "splendid isolation" mnie przynajmniej każe nie wnikać zbyt głęboko w duchowe aspekty wspólnotowości katolików, szczególnie, że na niektóre jestem głuchy/ślepy - więc po co się wysilać. A że w kupie raźniej - jasna sprawa, i że kupą (pardon, tłumem) da się dyrygować - też wiadomo nie od dziś. Problem, że tam jest transakcja wiązana. Ludzie chcą być zarządzani. Do "Żywota Briana" dokładam "Defiladę". Naprawdę warto zobaczyć. > Swoją drogą to Twoje 1=3 byłoby prześwietne na ateistycznym billboardzie.  To nie moje  Odpaliłem kiedyś "great discussion", gdzie Żyd, katolicy i jakiś antytrynitariusz obficie (w formie, chyba ponad 2h) wypowiadali się o liczbie boga/ów, i śmiesznie mówił ów antytrynitariusz, w przybliżeniu if god is "x", the holy spirit is "x" and Jesus is "x", then you have x = 3 x which is impossible.Zabawne było to, że x = 3 x jest jak najbardziej możliwe, jeśli jest napisane np. w ciele liczb rzeczywistych. A że wynik x = 0 jest mało, hm, chwalebny dla opisywanych x'em "bytów" - prawda. PS Zupełnie inną sprawą jest umiejętność wybrnięcia z owej powodowanej dosłownością sprzeczności - w tym teologia jest zapewne dobra i 1 = 3 to nie jest bynajmniej szczyt jej możliwości. A billboard natychmiast zostałby napiętnowany, obróżańcowany i podpalony. Koniecznie "Life Of Brian", koniecznie
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>Nie chodzi o partie, tylko o władzę.> >>Jak najbardziej chodzi więc o partie - tak się składa, że to one starają się o władzę> >Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty?> Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągającychCo ścigających, zamiar zadłużenia się? Tak samo jest z partiami i władzą: partia może się o władzę ubiegać, ale odpowiedzialność ponosi dopiero władza; partia może się na tym etapie nawet rozpaść. > >Mylisz się, uczestnik takiej zbiorowej imprezy doświadcza siły poparcia dla głoszonej idei, co katolików - wszystkich razem i każdego z osobna - niebywale dowartościowuje i ośmiela. To jest poparcie, z którym wykrzykiwanie 1=3 nie tylko nie będzie straszne, ale umocni własne poczucie przynależności do silnej społeczności, to poczucie bezpieczeństwa. Wybierając między stosem a bredzeniem, pragmatyzm każe wybierać bredzenie.> Tak. Ale "splendid isolation" mnie przynajmniej każe nie wnikać zbyt głęboko w duchowe aspekty wspólnotowości katolików...Nie musisz, faktom to niespecjalnie szkodzi. > Ludzie chcą być zarządzani. Do "Żywota Briana"> dokładam "Defiladę". Naprawdę warto zobaczyć.Skrzętnie zapisuję.  > A billboard natychmiast zostałby napiętnowanyNiekoniecznie, wiele może zależeć od kontekstu.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >>Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty?> >Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających> Co ścigających, zamiar zadłużenia się?Ści ągających tj. usiłujących odzyskać to, co od nich pożyczono. Jeśli pożyczysz mi 100 zł, to prawo pomoże je ze mnie wyegzekwować, ze środkami do komornika włącznie. Nie będzie kryć mnie, chyba, że pożyczyłem dziesiątki/setki mln i mam dobrych znajomych w prokuraturze i ew. szewca odlewającego buciki z betonu, wtedy przy sprzyjających okolicznościach i lepkich łapkach, kto wie... (: > Tak samo jest z partiami i władzą: partia może się o władzę ubiegać, ale odpowiedzialność ponosi dopiero władza; partia może się na tym etapie nawet rozpaść.Jasne, ale rozprawianie o odpowiedzialności za niestosowanie martwego czy od dawna przemilczanego/pustego przepisu jest o tyle jałowe, że wracamy do punktu wyjścia: zadeklaruj w statucie partii, że po zdobyciu władzy dokona poważnej renegocjacji konkordatu z Watykanem. Choćby z pozycji (delikatnie) narodowych - w zgodzie z tym, żeby to sprawy polskiego państwa i jego administracji i obywateli miały priorytet nad interesami państwa Watykan i jego reprezentantów. I jeśli zadeklarujesz, to albo będzie niskie poparcie, albo może zostanie podesłany umyślny, który sprawę rozwali od środka - wielkie pole do popisu dla miłośników "służb" i ajentury wpływu czy spisków wszelakich (: > >>Mylisz się, uczestnik takiej zbiorowej imprezy doświadcza siły poparcia dla [....] wybierać bredzenie.> >Tak. Ale "splendid isolation" mnie przynajmniej każe nie wnikać zbyt głęboko w duchowe aspekty wspólnotowości katolików...> Nie musisz, faktom to niespecjalnie szkodzi.Brakowi faktów (np. wymodlonych, niebędących koincydencją) też nie. (Ale jeśli ktoś pomodli się, żeby Wielka Niedźwiedzica i parę innych natychmiast (niechby i nadświetlnie - kto bogatemu zabroni) ułożyły się w napis: "Ej ty, który stoisz obok modlącego się, przemyśl to" - owszem, będę miał nad czym myśleć. Choć śpię spokojnie, że takie coś jest niemożliwe.) > >dokładam "Defiladę". Naprawdę warto zobaczyć.> Skrzętnie zapisuję.  Całkiem dobra szczepionka przeciwko chorobie "zawierzam władzy w 100%", ale nie wiem, czy pokazywanie tego ludziom w tym kraju cokolwiek zmieni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>>>Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty? >>>Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających >>Co ścigających, zamiar zadłużenia się? >Ściągających tj. usiłujących odzyskać to, co od nich pożyczono. A piszę, że pożyczono?
>>Tak samo jest z partiami i władzą: partia może się o władzę ubiegać, ale odpowiedzialność ponosi dopiero władza; partia może się na tym etapie nawet rozpaść. >Jasne, ale rozprawianie o odpowiedzialności za niestosowanie martwego czy od dawna przemilczanego/pustego przepisu jest o tyle jałowe... Bardziej jałowe jest wypatrywanie odpowiedzialności tam, gdzie jej w ogóle nie ma.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>>>>Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty? >>>>Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających >>>Co ścigających, zamiar zadłużenia się? >>Ściągających tj. usiłujących odzyskać to, co od nich pożyczono. >A piszę, że pożyczono?
Wracając do początku: jaki sens ma spłata przed pożyczeniem? Wg mnie żaden. Więc jeśli chcę pożyczyć, mam się liczyć z obowiązkiem spłaty. Prościej już nie umiem.
>>>Tak samo jest z partiami i władzą: partia może się o władzę ubiegać, ale odpowiedzialność ponosi dopiero władza; partia może się na tym etapie nawet rozpaść. >>Jasne, ale rozprawianie o odpowiedzialności za niestosowanie martwego czy od dawna przemilczanego/pustego przepisu jest o tyle jałowe... >Bardziej jałowe jest wypatrywanie odpowiedzialności tam, gdzie jej w ogóle nie ma.
Nie wiem, co masz na myśli. Tracę rachubę - rozjaśnij.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>>>Analogicznie na starającym się o przyznanie pożyczki powinien ciążyć obowiązek spłaty? >>>>>Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających >>>>Co ścigających, zamiar zadłużenia się? >>>Ściągających tj. usiłujących odzyskać to, co od nich pożyczono. >>A piszę, że pożyczono? >Wracając do początku: jaki sens ma spłata przed pożyczeniem? Ciepło, ciepło... (Chociaż szkoda, że nie próbujesz po prostu odpowiedzieć na pytanie.)
>>>>Tak samo jest z partiami i władzą: partia może się o władzę ubiegać, ale odpowiedzialność ponosi dopiero władza; partia może się na tym etapie nawet rozpaść. >>>Jasne, ale rozprawianie o odpowiedzialności za niestosowanie martwego czy od dawna przemilczanego/pustego przepisu jest o tyle jałowe... >>Bardziej jałowe jest wypatrywanie odpowiedzialności tam, gdzie jej w ogóle nie ma. >Nie wiem, co masz na myśli. Że przed społeczeństwem odpowiada władza: parlament, rząd, prezydent itd. A nie partie.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Wracając do początku: jaki sens ma spłata przed pożyczeniem?> Ciepło, ciepło... (Chociaż szkoda, że nie próbujesz po prostu odpowiedzieć na pytanie.)Uwierz, że próbuję cały czas. I nijak nie widzę, jak może być "ciepło" w kwestii tak bzdurnego pytania, które zadałem bzdurnie właśnie w celu wyklarowania sytuacji i pokazania skali własnego niezrozumienia tego, co uznałem za Twoje niezrozumienie mojego rozumienia (zamierzonego, ale być może poległo, impas, całkowita niemożność, jak to określił Gajos w monologu o brydżu). > >>Bardziej jałowe jest wypatrywanie odpowiedzialności tam, gdzie jej w ogóle nie ma.> >Nie wiem, co masz na myśli.> Że przed społeczeństwem odpowiada władza: parlament, rząd, prezydent itd. A nie partie.Powtarzam po raz n-ty przy n \to\infty niedługo. Struktura jest partyjna, jeśli chcesz terminu nacechowanego, proszę - upartyjniona. W zasadzie wszędzie, tj. rzadko zdarza się prezydent/kandydat bez poparcia konkretnej partii. Jeśli sugerujesz, że partia może przechować w kampanii wyborczej zamiar wiadomy i zacząć go realizować po rozpoczęciu sprawowania rządów -... przepraszam, ale wracamy do początku - gratuluję prostoty spojrzenia. Żadna partia chcąca być przy korycie (a jako masa partie tego chcą, i nic na to nie poradzę) tego nie zrobi, bo w następnych wyborach polegnie z kretesem i wygrają tacy, którzy wiadomy problem odwrócą i wypłacą odszkodowania za zwłokę... To po prostu jest bagno. A jak poucza powiedzenie ludowe, chodzenie po bagnach wciąga
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Wracając do początku: jaki sens ma spłata przed pożyczeniem? >>Ciepło, ciepło... (Chociaż szkoda, że nie próbujesz po prostu odpowiedzieć na pytanie.) >Uwierz, że próbuję cały czas. Trudno Ci odpowiedzieć na pytanie czy pisałam, że pożyczono pieniądze?
>I nijak nie widzę, jak może być "ciepło" w kwestii tak bzdurnego pytania, które zadałem bzdurnie właśnie w celu wyklarowania A jednak.
>>>Nie wiem, co masz na myśli. >>Że przed społeczeństwem odpowiada władza: parlament, rząd, prezydent itd. A nie partie. >Powtarzam po raz n-ty Nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>>>Wracając do początku: jaki sens ma spłata przed pożyczeniem? >>>Ciepło, ciepło... (Chociaż szkoda, że nie próbujesz po prostu odpowiedzieć na pytanie.) >>Uwierz, że próbuję cały czas. >Trudno Ci odpowiedzieć na pytanie czy pisałam, że pożyczono pieniądze?
Łatwo - nie pisałaś, ale to wg mnie nie ma nic do rzeczy, skoro zadałem pytanie, jaki sens ma (i to w kontekście prawniczym!) "spłata przed pożyczeniem", od czego zdajesz się konsekwentnie, ale mało udolnie uciekać. Zresztą też bym na Twoim miejscu uciekał, gdybym obawiał się przyznania, że pytanie było nieprzemyślane czy wręcz głupie; ale ja bym się nie bał. Po prostu bym się przyznał, dokładnie tak, jak przyznaję, że nie potrafię zrozumieć, o co w tej konstrukcji chodzi i otwarcie proszę o wytłumaczenie. I wymagam swego rodzaju symetrii w podejściu, uważając to za podstawę dyskusji w tzw. dobrej wierze (sic!). Jeśli nie spełnisz tego wymagania albo go konstruktywnie i bez ucięć nie skrytykujesz, to wydaje mi się, że możemy skończyć rozmowę - katolicy się uśmieją, PFJ vs JPF.
>>I nijak nie widzę, jak może być "ciepło" w kwestii tak bzdurnego pytania, które zadałem bzdurnie właśnie w celu wyklarowania >A jednak.
Tak, i do tej chwili czekam na wyklarowanie. Pytanie o spłatę niezaciągniętych długów było na poziomie "czy przypadkiem nie należy prewencyjnie sadzać ludzi do paki, bo a nuż staną się przestępcami" - wg mnie warte sprowadzenia do absurdu. Ale żeby to się udało, należy po drugiej stronie mieć kogoś z poczuciem humoru, a do poczucia humoru potrzebne jest...
>>>Że przed społeczeństwem odpowiada władza: parlament, rząd, prezydent itd. A nie partie. >>Powtarzam po raz n-ty >Nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi.
Milcząco potwierdziłem, a teraz jak na miedzy: owszem, jest to sprawa rządu, parlamentu, prezydenta. I po raz n-ty powtarzam, że (a) oni wywodzą się z partii politycznych, zdobywających władzę w powszechnych wyborach, umizgując się do mnie i do Ciebie i do tzw. mas, więc (b) nikt sprawy nie zaryzykuje, bo zaryzykowałby głową (polityczną), (c) następni pocałują pierścień, zrekompensują "straty", itp.
Czytaj ze zrozumieniem. A może czasem poczytaj coś o tym, jak się w Polsce zdobywa władzę. Nie jest to budujący widok, ale daje pewien zapas podstawowych faktów, na podstawie których tutaj sobie 3 x 3 pitolimy. Chyba że żyjesz we Francji, to inna sprawa, bo katolicyzm jest tam całkiem znośny. Ja niestety w Polsce i milcząco założyłem, że Ty też - jeśli obraziłem, upraszam wybaczyć.
A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłem, a jeśli się "nie odniosłem", racz to uzasadnić. Choć może kańczałaś szkoły, gdzie ów przykry(?) oblig nie był priorytetem. Jeśli tak, to masz pecha; nawet, jeśli masz piękne oczy. Jak mawiał por. Borewicz: ze mną można, z innymi nie radzę. Czy na odwrót?..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Trudno Ci odpowiedzieć na pytanie czy pisałam, że pożyczono pieniądze?> Łatwo - nie pisałaśNo dziękuję, nareszcie. A nie pisałam, bo w przedstawionej przeze mnie sytuacji pieniędzy nie pożyczono, a zatem o ściąganiu czego tutaj piszesz? > >>I nijak nie widzę, jak może być "ciepło" w kwestii tak bzdurnego pytania, które zadałem bzdurnie właśnie w celu wyklarowania> >A jednak.> Tak, i do tej chwili czekam na wyklarowanie.Odrzuć to, co sam wymyśliłeś, a będzie klarownie.  > ...a teraz jak na miedzy: owszem, jest to sprawa rządu, parlamentu, prezydenta.No nareszcie, dziękuję. > a) oni wywodzą się z partii politycznychTo nie zmienia faktu, że odpowiedzialność przed społeczeństwem ponoszą jako władza, nie jako członkowie partii; partia może się nawet rozwiązać. > A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłemZadaj pytanie, które dotyczy mojej wypowiedzi, to Ci odpowiem.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >>Trudno Ci odpowiedzieć na pytanie czy pisałam, że pożyczono pieniądze?> >Łatwo - nie pisałaś> No dziękuję, nareszcie.Nie ma za co. Należało jaśniej pisać, czego oczekujesz. Choć jest to na tyle dziwne, że i tak bym się nie domyślił.... edit: Ileś postów temu napisałem jasno, "Akurat tu prawo stoi po stronie ew. ściągających" - skoro tak lubisz dosłowność, zwróć uwagę na owo "ew." Dasz radę rozszyfrować sama? > A nie pisałam, bo w przedstawionej przeze mnie sytuacji pieniędzy nie pożyczono, a zatem o ściąganiu czego tutaj piszesz?Jako wnikacz w umysły powodowany dobrą wolą antycypowałem ku sensownemu scenariuszowi: skoro ktoś się stara o pożyczkę, to zapewne chce pożyczyć i pożyczy, więc ma się z góry (tj. już ważąc decyzję: wziąć czy nie wziąć?) liczyć z tym (i tu wkracza majestat i wymiar), że będzie z niego darta skóra przez komornika, jeśli będzie się od spłacania uchylał. Proste? Chyba tak, i jednocześnie proste jak drut, że z potencjalnego dłużnika nic się nie ściąga... Elementarz? Ale skoro tak dosłownie trzymasz się tej analogii, to moim zdaniem jest kompletnie chybiona. Otóż partia (stowarzyszenie, koalicja, etc.), która obieca zawalczyć o to i owo, po prostu przerżnie wybory, partia, która nie obieca i będzie usiłowała przy sprawie majstrować - np. przy moim czy Twoim poparicu - przerżnie następne, bez względu na to, czy się cokolwiek uda, czy nie. I nie ma to nic wspólnego z jakimiś Tobą tu wprowadzonymi zobowiązaniami o charakterze prawnym dot. obietnic - wyborców oszukiwać i mamić w ustroju demokratycznym można! Powtarzam: proste? Chyba, że się mylę co do naszego szanownego "suwerena", a wpływ nań z billboardów obiecujących lepsze jutro raz na czterolatkę, a propagit z ambon jest przesadzony? Chętnie się obudzę i okaże się, że ostatnie 27 lat to był w pewnej warstwie tylko sen - możesz mnie uszczypnąć. > >>>I nijak nie widzę, jak może być "ciepło" w kwestii tak bzdurnego pytania, które> >...a teraz jak na miedzy: owszem, jest to sprawa rządu, parlamentu, prezydenta.> No nareszcie, dziękuję.Nie ma za co; nie spodziewałem się, że wymagasz miedzowości. Ale każdemu wg potrzeb i od każdego wg możliwości. Jak widzisz, stary człowiek i może. > >a) oni wywodzą się z partii politycznych> To nie zmienia faktu, że odpowiedzialność przed społeczeństwem ponoszą jako władza, nie jako członkowie partii;Wybacz, Ty kpisz, czy o drogę pytasz? Kto tę odpowiedzialność wyegzekwuje? Tylo mi nie mów, że masy ludu pracującego miast i WSI, bo padnę z przetrenowania przepony, a to nieestetyczne!... Ale fakt, odpowiadają, so far, so good, so what?, jak głosi klasyk... - może rozszerzysz ten zakres odpowiedzialności i wyłożysz, tym razem mnie, jak ospałemu jagnięciu na miedzy - po co ciągniesz wątek tej odpowiedzialności, skoro jest czysto formalna i każda próba jej przypomnienia skończy się pouczeniem, że "prosimy się nie wtrancać", albo "no co wyście tutaj namodzili". > >A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłem> Zadaj pytanie, które dotyczy mojej wypowiedzi, to Ci odpowiem.Chyba się powtarzam. Ale niech tam, w punktach: (a) czy chcesz rządów, które na parę lat poprawią sytucję? (b) jeśli tak, to rozwiej moje obawy i zdradź, jak widzisz egzekucję owej odpowiedzialności, powiedzmy z racji zapisów w Konstytucji? Albo wprost napisz, że nie moja sprawa, a całość sprzedasz partii jakiejś tam - wtedy prywatnie podeślij, na kogo tam... szabelkę.. przecie to tylko dwa lata. (c) i wytłumacz mi, po co to wszystko, skoro w efekcie następna ekipa znów zrobi hierarchii dobrze? (w efekcie, podkreślam, nie w zamierzeniach, ale w polityce wypada "patrzeć na kilka ruchów naprzód"; w szachy nie gram, ale, wybacz, zdajesz się reprezentować amatorską ligę w kapsle, co jeszcze w podstawówce byłbym cenił, ale ząb czasu, rozumisz.) (d) czy może uznajesz, że następnej ekipy ma nie być, bo ta od wiadomego Endloesung pozostanie u koryta na wieki wieków? Przy czym jako osobnik uznający demokrację parlamentarną za kiepski system, ale najmniej kiepski, stanowczo sprzeciwiam się wariantowi (d). PS Może ewentualność referendum przeoczyłem, ale znów: nie trzeba być prawnikiem, żeby ustalić, że przegłosowywanie przepisów, które już istnieją, a są de facto od ćwierć wieku totalnie martwe i jawnie lekceważone przez wszystkich u koryta i kler, ma w sobie wszelkie cechy parodii... - jeśli tak nie jest, chętnie się dowiem, gdzie robię błąd. Ah, jeszcze jedno. Nie śledziłem polityki w czasach, kiedy J. Palikot optował głośno za zdjęciek krucafuksu w Sejmie RP. Ponoć strasznie się podłożył stylem/formą. Ponoć większość elektoratu Palikota w ostatnich wyborach zagłosowała na Kukiz-naście... A ile lat będzie jeszcze casus Palikota służyć do "smarowania" tych, którzy się wychylą w omawianej kwestii - Nieistniejący w n-ce jedyny raczy wiedzieć. Ku przestrodze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>Trudno Ci odpowiedzieć na pytanie czy pisałam, że pożyczono pieniądze?> >>Łatwo - nie pisałaś> >No dziękuję, nareszcie.> Nie ma za co. Należało jaśniej pisaćJeżeli tutaj postawione pytanie było niejasne, to zaproponuj jego jaśniejszą wersję. > > A nie pisałam, bo w przedstawionej przeze mnie sytuacji pieniędzy nie pożyczono, a zatem o ściąganiu czego tutaj piszesz?> Jako wnikacz w umysły powodowany dobrą wolą antycypowałem ku sensownemu scenariuszowiScenariusz był analogią mało sensownego pomysłu by za działania władzy odpowiedzialność ponosiły partie. > >>a) oni wywodzą się z partii politycznych> >To nie zmienia faktu, że odpowiedzialność przed społeczeństwem ponoszą jako władza, nie jako członkowie partii;> Wybacz, Ty kpisz, czy o drogę pytasz? Kto tę odpowiedzialność wyegzekwuje?A od podmiotu, na którym ona nawet nie ciąży kto? >>>A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłem > >Zadaj pytanie, które dotyczy mojej wypowiedzi, to Ci odpowiem.> Chyba się powtarzam. Ale niech tam, w punktach:> (a) czy chcesz rządów, które na parę lat poprawią sytucję?Nie dotyczy, nie deklarowałam jakich chcę rządów. > Ku przestrodze.Będę uważała. 
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Jako wnikacz w umysły powodowany dobrą wolą antycypowałem ku sensownemu scenariuszowi> Scenariusz był analogią mało sensownego pomysłu by za działania władzy odpowiedzialność ponosiły partie.Scenariusz był moim zdaniem chybioną analogią do jak dotąd nie oddalonego (staraj się, jeśli uważasz, że warto, albo przyznaj się, że położyłaś sprawę - ja bym dawno tak zrobił, ale mnie na studiach nauczyli nieco pokory, polecam) faktu, że skutki działań władzy biorą na siebie partie, które tę władzę sprawują, albo że wskutek nietrafionych obietnic nawet tej władzy nie dostają. Przy czym to nie jest żaden mój pomysł, to jest cecha systemu władzy, nie tylko w Polsce. Nie wiem nawet, czy są alternatywy, jeśli pozostajemy w ramach demokracji, bo od pewnego momentu możemy przeinaczać nazwy (partia, kampania, wybory, etc.) - a czynności prowadzące do zdobycia władzy pozostaną te same! I co z tego, że odpowiedzialność nie jest formalna, tylko de facto? Skutki działań niepopularnych są jakie są. Elementarz... > >>>a) oni wywodzą się z partii politycznych> >>To nie zmienia faktu, że odpowiedzialność przed społeczeństwem ponoszą jako władza, nie jako członkowie partii;> >Wybacz, Ty kpisz, czy o drogę pytasz? Kto tę odpowiedzialność wyegzekwuje?> A od podmiotu, na którym ona nawet nie ciąży kto?Nie ciąży, czyli go nie dotyczy? Mam nadzieję, że nikt, bo tak rozumiem "ciążenie odpowiedzialności". Iksiński ukradł kiełbasę z mięsnego, a siedzieć idę ja? Choć nie jestem ani Iksińskim ani pochłaniaczem wędlin?.. Czy chodzi o "ciążenie" w sensie "często jest o niej przypominane"? Jeśli drugie, to powtarzam - kpisz, czy o drogę pytasz? Być może pewną odpowiedź uznajesz za elementarną, a ja jej nie widzę, ani tym bardziej elementarności, więc ją wskaż i za elementarnością być może zaagituj. Zgodzę się albo nie, chyba prosta ścieżka postępowania. Czy proponujesz, żeby ktoś przypominał o tej odpowiedzialności? Kto? Jak? Lud, pisemnie? Czy mam Ci opowiedzieć bajkę o sekretariacie biura poselskiego odbijającym maile/pisma odpowiedziami od szablonu i mieszkającej na parapecie niszczarce? > >>>A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłem> >>Zadaj pytanie, które dotyczy mojej wypowiedzi, to Ci odpowiem.> >Chyba się powtarzam. Ale niech tam, w punktach:> >(a) czy chcesz rządów, które na parę lat poprawią sytucję?> Nie dotyczy, nie deklarowałam jakich chcę rządów.Dotyczy - jest pytaniem, które w całej dyskusji jest istotne, bo ewentualnie pozwala przekuć życzeniowość w działanie. A tu daje Ci szansę odsunięcia zarzutu, że jałowo trzymasz mnie przy klawiaturze - nie żebym Ci żałował, ale otwarcie przyznaję, że zasoby mojej cierpliwości są na wyczerpaniu. Może dlatego byłem marnym nauczycielem (bo nie zdążyłem nawet sprawdzić, czy mogę być dobry). Więc racz się odnieść, a może po prostu nie uciekaj zbyt tanio, wiesz, "nie ze mną te numery, Brunner". > >Ku przestrodze.> Będę uważała.  To było zawołanie do tych, którym bliska jest idea przecinania pępowin. Nie tylko dla poprawy stanu państwowej kabzy, myślę, że także dla poprawy kościoła jako instytucji i sytuacji wiernych, poprawy w sensie takim, że i niewierzącym ta poprawa wyjdzie na dobre. Od tego przecież zaczęliśmy. Usiłuję sprzedać wersję, w której nie widzę na obecnym etapie żadnego doraźnego (w skali np. kilkunastu lat) sposobu poradzenia sobie z tym problemem w sposób zahaczający o prawo jako takie. Staram się to uzasadnić, ale mam wrażenie, że trafiam na dość nieudolnie stawiany mur pozornego niezrozumienia, ew. na tajemnicze zachowanie typu "mylisz się, jest inaczej, wiem, ale nie powiem". I to mnie razi; mini-zestaw życzeń dla dobrej dyskusji ze mną - patrz parę postów wyżej. Jeśli są wygórowane - ponegocjujemy. Aha, "wujek dobra rada": zbierz trochę grosiwa, pójdź do kiosku, kup NIE, Politykę i Przegląd, przeczytaj traktujące o religii, społeczeństwie i polityce bieżącej w Polsce artykuły od deski do deski - może wtedy coś zrozumiesz z tego, co staram się przekazać. Jeśli nie, to albo wyjątkowo mętnie tłumaczę, albo "Żywot Briana" i "Defiladę" odłóż na za kilka lat i żyj w złudzeniach. Tych - podobnie jak wiary z bliźnich - wykorzeniać nie mam zamiaru. Tym bardziej przez sieć, jeszcze skrzywdzę pięknoducha...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Scenariusz był moim zdaniem chybioną analogiąTwoim zdaniem chybioną, a faktycznie trafioną.  > skutki działań władzy biorą na siebie partieSkutków się nie bierze, a odczuwa, i w wypadku władzy odczuwamy je my, rządzeni, a nie partia. A ponoszenie odpowiedzialności zajdzie wtedy, gdy władza zostanie do niej pociągnięta, czego może dokonać każda ze stron państwa, samej władzy - czysto teoretycznie - nie wyłączając. > mnie na studiach nauczyli nieco pokoryPysznisz się tą pokorą niczym purpurat.  > >>Wybacz, Ty kpisz, czy o drogę pytasz? Kto tę odpowiedzialność wyegzekwuje?> >A od podmiotu, na którym ona nawet nie ciąży kto?> Nie ciąży, czyli go nie dotyczy?No ale co z tego, że coś kogoś dotyczy, prawa fizyki dotyczą wszystkich. > Iksiński ukradł kiełbasę z mięsnego, a siedzieć idę ja?Nie wiem z czego Ci to wynikło, więc pomysł z wsadzeniem Cię do więzienia mi odpowiada.  > Czy chodzi o "ciążenie" w sensie "często jest o niej przypominane"?Nie, "ciążąca odpowiedzialność" to "możliwość zastosowania prawa". > > >>>A teraz bądź łaskawa odnieść się do tego, co tu wklawiaturzyłem> >>>Zadaj pytanie, które dotyczy mojej wypowiedzi, to Ci odpowiem.> >>Chyba się powtarzam. Ale niech tam, w punktach:> >>(a) czy chcesz rządów, które na parę lat poprawią sytucję?> >Nie dotyczy, nie deklarowałam jakich chcę rządów.> Dotyczy - jest pytaniem, które w całej dyskusji jest istotne bo ewentualnie pozwala przekuć życzeniowość w działanie.A gdzie ta moja domniemana życzeniowość? > jałowo trzymasz mnie przy klawiaturze Nawet to nie ja Ciebie zagadnęłam...> nie widzę na obecnym etapie żadnego doraźnego (w skali np. kilkunastu lat) sposobu poradzenia sobie z tym problemem w sposób zahaczający o prawo jako takieProblemem jest zarówno postawa Kościoła - na nią faktycznie nie mamy sposobu, jak i postawa naszej władzy, a na to rada powinna się znaleźć. > mam wrażenie, że trafiam na dość nieudolnie stawiany mur pozornego niezrozumieniaJeśli stawiam tu jakiś mur nieudolnie, to czyja nieudolność nie pozwala go zburzyć? > Aha, "wujek dobra rada": zbierz trochę grosiwa, pójdź do kiosku, kup NIE, Politykę i Przegląd, przeczytaj traktujące o religii, społeczeństwie i polityce bieżącej w Polsce artykuły od deski do deski - może wtedy coś zrozumieszJak zauważę, że argumentujesz skuteczniej ode mnie, to sama zapytam skąd to i owo wiesz. > jeszcze skrzywdzę pięknoduchaNa siebie lepiej uważaj.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Pomidor, olson.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pomidor, olson. Nie wzywaj imienia pana boga swego nadaremno.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Pomidor, olson. >Nie wzywaj imienia pana boga swego nadaremno.
To nie było wezwanie, to było wyzwanie. Jeśli wolisz: diagnoza.
Bez odbioru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Więc sugerujesz, że chętnie_racjonalistka Cię zaorała tak jak olson. Wg mnie to nadużycie, ale niech Ci będzie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Nie bardzo widzę, olson, co piszesz. Może kiedyś odsłonię twoje wypowiedzi, ale póki co nie zżera mnie ciekawość. To samo tyczy się ch.-r. Naprawdę bez odbioru, dzieciaki. No - wiatraczek i grzechotka należą do was
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Braille'm nie umiem, więc nie wiem, co piszesz. Postaraj się jakoś tak czytelniej, bo za małe literki na razie.
No, bywaj!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > nie wiem, co piszeszCóż, Twoje upośledzenie to nie moja wina. Napisałby, że współczuję, ale tak nie jest. Spadaj
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Prostsze, więc i lepsze, byłoby ograniczenie się do uwagi, że nic ateistom do Kościoła.
Tu mnie zatkało zdumienie. Zaczynasz mówić jak wierzący. Dodaj jeszcze uzasadnienie, że "jest demokracja i rządzi większość, więc odwalcie się od religii i kościoła, bo wierzących jest więcej". Jak dotąd to ja np. nie potępiam religii i mnie wcale ona nie porywa. Za to mam pretensje do tych, którzy tą religię wykorzystują tak by ludzi robić jeszcze bardziej naiwnymi. Pisząc dalej kościół mam na myśli instytucję. Z tą demokracją jest tak, że rzeczywiście za rządy odpowiada większość wybrana ale....z poszanowaniem pewnych praw mniejszości. Choćby prawo do ciągłego przypominania większości rządzącej, że takie agresywne wychodzenie w publiczną przestrzeń państwa konstytucyjnie, bezstronnego religijnie, świeckiego/laickiego, jest ordynarnym łamaniem zapisów ustawy zasadniczej państwa. To właśnie nawiedzeni religianci dążą do zmiany Konstytucji państwa, gdzie inicjatywa taka jest proponowana przez słynnego łapacza opłatków. Konstytucja w pewnym sensie wiąże ręce, bo zawsze daje możliwość krzyku oponentom na całą bynajmniej Europę i krzyku o watykańskim zaścianku i ksenofobii. A że wierzący nie szanują zapisów Konstytucji (wg Kaczyńskiego to są prawdziwi Polacy) widać po natłoku wiszących symboli religijnych (tylko jednej religii) w Sejmie, Senacie, urzędach państwowych, sądach, prokuraturach, szkołach publicznych (w każdym) konstytucyjnie administrujący państwem, to nie jest agresja? Czyż mam być spokojny o to, że pieniądze publiczne czyli podatki od niewierzących także, zdzierane z każdego, są lekką ręką nonszalancko rozdawane Kościołowi na jego zachcianki i fanaberie, to nic mi do tego? Kiedy służba zdrowia zdycha a na uzbrojenie armii nie ma środków? Przecież ta instytucja nie ma żadnego wkładu w realizacji PKB i rozwoju kraju, a za to żąda coraz więcej i.....dostaje! Np.. bezwstydna bezczelność ojca dyrektora przekracza już przyzwoitość gdy wystąpił o odszkodowanie (nie wiadomo od kogo i za co), za straty jakie poniósł przy szukaniu źródeł geotermalnych. A kto mu kazał, wbrew trzeźwym uwagom ludzi nauki (Toruń to miasto uniwersyteckie), że gra nie warta świeczki?. Można było lepiej się dogadać ze słupem reklamowym niźli z nim. Kościół już się przyzwyczaił, że pasożytnicze, lekkie, beztroskie życie na garnuszku budżetu państwa się mu należy(sic!). Takie i wiele innych rzeczy/można by wymieniać (podatki których nie płacą, mnogość fuch z dobrymi synekurami tzn. nauczycieli bez pedagogicznego przygotowania, kapelanów itp.), mam ja jako ateista. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Prostsze, więc i lepsze, byłoby ograniczenie się do uwagi, że nic ateistom do Kościoła.> Tu mnie zatkało zdumienie. Zaczynasz mówić jak wierzący.A Ty uważasz, że Kościół to instytucja dla ateistów? To mnie zatkało, bo zaczynasz mówić jak Święta Inkwizycja. > Dodaj jeszcze uzasadnienie, że "jest demokracja i rządzi większość, więc odwalcie się od religii i kościoła, bo wierzących jest więcej".Dodam to, co napisałam tutaj w pięciu punktach. > nie potępiam religii i mnie wcale ona nie porywaMnie porywa, ale w drugą stronę (czyt. odrzuca). > Za to mam pretensje do tych, którzy tą religię wykorzystują tak by ludzi robić jeszcze bardziej naiwnymi.Wszyscy wykorzystują naiwność ludzką, politycy, banki, farmacja... Ale tylko Kościół ma autorytet, dzięki któremu dana im tu i teraz pochwała pobożności ma znaczenie. A ten autorytet Kościół, każda instytucja religijna, zawdzięcza nieweryfikowalności głoszonej doktryny. > Pisząc dalej kościół mam na myśli instytucję.Można to rozróżniać pisząc "Kościół" - dużą. > za rządy odpowiada większość wybrana ale....z poszanowaniem pewnych praw mniejszościRządzą wg tej zasady (a przynajmniej deklarują), odpowiedzialność to co innego. > Kościół już się przyzwyczaił, że pasożytnicze, lekkie, beztroskie życie na garnuszku budżetu państwa się mu należyA kto by się nie przyzwyczaił? Tyle, że to władza go tak rozpieszcza, więc do niej trzeba kierować żale.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>Prostsze, więc i lepsze, byłoby ograniczenie się do uwagi, że nic ateistom do Kościoła.> >Tu mnie zatkało zdumienie. Zaczynasz mówić jak wierzący.> A Ty uważasz, że Kościół to instytucja dla ateistów? To mnie zatkało, bo zaczynasz mówić jak Święta Inkwizycja.Czort swoje i pop swoje. Skąd takie wnioski? Święta Inkwizycja to była zorganizowana banda morderców bezwzględnych (czytaj potwornych zbirów). Znasz chociaż więcej jak dwa przypadki uniewinnienia tzw. heretyków i czarowników jak i czarownic? Kończyli procesy przeważnie standardowo jako paliwo na stosie gałęzi. Inkwizycja wcale nie Święta wcale dużo nie gadała i żądała tylko przyznania się do absurdalnie wyartykułowanych zarzucanych win delikwenta. Myślałem, że dzielę się osobistymi poglądami, a Ty mnie zaraz awansujesz do takich Świętych Godności. Otwarty dla wszystkich kościół jako świątynia jest/powinien być także dla ateistów. Kościół jako instytucja o charakterze ze skłonnościami przestępczymi z religią nie ma nic wspólnego. Wcale się bym był nie zdziwił gdyby także instytucja kumplowała się z ateistami mającymi podobne skłonności. > >Dodaj jeszcze uzasadnienie, że "jest demokracja i rządzi większość, więc odwalcie się od religii i kościoła, bo wierzących jest więcej".> Dodam to, co napisałam tutaj w pięciu punktach.> >nie potępiam religii i mnie wcale ona nie porywa> Mnie porywa, ale w drugą stronę (czyt. odrzuca).> >Za to mam pretensje do tych, którzy tą religię wykorzystują tak by ludzi robić jeszcze bardziej naiwnymi.> Wszyscy wykorzystują naiwność ludzką, politycy, banki, farmacja... Ale tylko Kościół ma autorytet, dzięki któremu dana im tu i teraz pochwała pobożności ma znaczenie.Czy Ty masz chociaż przygotowany ręczny hamulec by nie pędzić tak szybko? Na autorytet trzeba pracować nieraz całe życie. Autorytet nie jest dawany przez nikogo i nikomu. Nie rób mi tu wody z mózgu, że obecny kościół, czyli ten, który ustawia życie publiczne, a także polityczne, wtrącający się między wódkę a zakąskę pamięta o swoim powołaniu i ewangelizacji. Bo ja nie widzę, więc i jego autorytetu też nie. Niszczy go właśnie rak hipokryzji i ponadprzeciętnej pychy (co wg kanonów jest bodajże najgorszym grzechem z pozostałych sześciu), buty i pogardy dla inności (religie, światopogląd). Nadto nieszanujący zapisów Konkordatu o autonomii państwa i kościoła. > A ten autorytet Kościół, każda instytucja religijna, zawdzięcza nieweryfikowalności głoszonej doktryny.O to to to... jak mówił stary Jabłoński w cyklicznym, w porze obiadowej, co niedzielnym słuchowisku radiowym "W Jezioranach" (grał go nie żyjący już Kazimierz Opaliński) > >Pisząc dalej kościół mam na myśli instytucję.> Można to rozróżniać pisząc "Kościół" - dużą.W tym wypadku zauważam dwie szkoły. Widocznie ja chodziłem do tej drugiej. > >za rządy odpowiada większość wybrana ale....z poszanowaniem pewnych praw mniejszości> Rządzą wg tej zasady (a przynajmniej deklarują), odpowiedzialność to co innego.Rzeczywiście?! A kto wprowadził karny zapis w KK art. 196 ochronę własnych rzeczywistych (mało), a raczej urojonych "uczuć religijnych"? Kiedy nie ma jednoznacznej definicji uczuć tym bardziej religijnych, co prowadzi do ewidentnych nadużyć prawa? A czym ateista ma się bronić? Na podstawie jakiego prawa? Widzisz więc, że KK tym artykule nie dotyczy wszystkich Polaków bo nie uwzględnia także ochrony uczuć a raczej poglądów ateistycznych. Pomijam fakt, że jest to knot prawny łamiący konstytucyjny zapis o bezstronności religijnej państwa (art. 25). > >Kościół już się przyzwyczaił, że pasożytnicze, lekkie, beztroskie życie na garnuszku budżetu państwa się mu należy> A kto by się nie przyzwyczaił? Tyle, że to władza go tak rozpieszcza, więc do niej trzeba kierować żale.Do władzy czy do wyborców takiej władzy? Widzisz różnicę? Ja widzę. Taką władzę wybrali nam Marsjanie?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>Prostsze, więc i lepsze, byłoby ograniczenie się do uwagi, że nic ateistom do Kościoła.> >>Tu mnie zatkało zdumienie. Zaczynasz mówić jak wierzący.> >A Ty uważasz, że Kościół to instytucja dla ateistów? To mnie zatkało, bo zaczynasz mówić jak Święta Inkwizycja.> Czort swoje i pop swoje. Skąd takie wnioski?Z Twojego pomysłu, że Kościół jest dla ateistów. > >>Za to mam pretensje do tych, którzy tą religię wykorzystują tak by ludzi robić jeszcze bardziej naiwnymi.> >Wszyscy wykorzystują naiwność ludzką, politycy, banki, farmacja... Ale tylko Kościół ma autorytet, dzięki któremu dana im tu i teraz pochwała pobożności ma znaczenie.> Czy Ty masz chociaż przygotowany ręczny hamulec by nie pędzić tak szybko? Na autorytet trzeba pracować nieraz całe życie.Kościół działa jakieś 2017 lat. > >>Pisząc dalej kościół mam na myśli instytucję.> >Można to rozróżniać pisząc "Kościół" - dużą.> W tym wypadku zauważam dwie szkoły. Widocznie ja chodziłem do tej drugiej.Polecam słownik PWN.> >>za rządy odpowiada większość wybrana ale....z poszanowaniem pewnych praw mniejszości> >Rządzą wg tej zasady (a przynajmniej deklarują), odpowiedzialność to co innego.> Rzeczywiście?! A kto wprowadził karny zapis w KK art. 196 ochronę własnych rzeczywistych (mało), a raczej urojonych "uczuć religijnych"?Pewnie nie wiesz, ale parlament. > >A kto by się nie przyzwyczaił? Tyle, że to władza go tak rozpieszcza, więc do niej trzeba kierować żale.> Do władzy czy do wyborców takiej władzy?Do każdego według wkładu jego.
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Kłopot w tym, że było to wszystko mówione dużo razy, w różnych stylach i w zderzeniu z polskim kościołem nigdy nie odniosło poważniejszego skutku. Nawet postęp w ściganiu i potępieniu tuszowania spraw związanych z pedofilią to raczej zasługa światowego kina...
Piszę to z przykrością, bo co do oceny postępowania funkcjonariuszy/władz kościoła w Polsce w dużej mierze jesteśmy zgodni, ale zasadne wydaje mi się pytanie, czy "kruszenie kopii" po próżnicy ma jakikolwiek zauważalny efekt poza "konserwowaniem" w przeciwnikach słuszności (z ich pktu widzenia) obrazka, że ateista jest zły, robi fochy o byle co, nie daje żyć, i że z automatu jest radykalnym antyklerykałem. (Uprzedzając: co z tego, że w wypowiedzi Twojej nie dostrzegam tego typu treści czy formy, skoro krytykowany zechce ją dostrzec i sprzedać wiernym? A, jak to wrednie przypomniałem wyżej, ilość nie przechodzi w jakość, i kościół doskonale o tym wie i korzysta bez zahamowań z możliwości "sprzedaży" byle czego, bo wiadomo, że popyt jest. ("Kapłan sekty panującej w krainie \ on dobrze wie, to wiedzieć powinien" - śpiewał wokalista dawno temu.)
Chcesz zwalczać kościół (nie cały, rzecz jasna, tylko patologie) - zacznij/naucz się myśleć jak kościół, ale zawsze będziesz narażony na typowe rykoszety czysto politycznej walki.
Osobiście nie widzę lepszej, bardziej pokojowej, skutecznej (ale wolnej!) i "niewywlekalnej na złą stronę" drogi od bycia nauczycielem, w pierwszej kolejności matematyki (w tym logiki, bo z tym przekazy radykałów przytulających się do kościoła bywają mocno na bakier) i przedmiotów przyrodniczych, może filozofii i etyki. Może WOSu czy historii, ale wtedy trzeba być odważnym. Być może wszelkie "centra naukowe" z odcieniem uwodzicielsko-reklamiarskim (bo proza życia naukowego jest absolutnie niekolorowa, nieanimowana, etc.) stanowią pewną drogę na skróty, bodziec dający pierwotne zainteresowanie, ale później wymagający podtrzymania i nie tępiący dociekliwości.
Co nie znaczy, że nauczanie w tym kraju to działka, w której da się długo wytrzymać i w miarę godnie żyć, szczególnie, jeśli zaczyna się uczyć np. jak ja, 15 lat po maturze. Ani że praca naukowa jakkolwiek koreluje ze zdolnościami/chęciami dydaktycznymi czy popularyzatorskimi...
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Jakże wzruszająca jest twa troska o jakość ewangelizacji zbłąkanych duszyczek. A ja tam doceniam lokatę kapitału w kościół. Od zarania ludzkich cywilizacji takie lokaty są najbardziej opłacalne.
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | oportunista: >Jakże wzruszająca jest twa troska o jakość ewangelizacji zbłąkanych duszyczek. A ja tam doceniam lokatę kapitału w kościół. Od zarania ludzkich cywilizacji takie lokaty są najbardziej opłacalne.
Dobór nicka fenomenalnie trafny...
Drobner, bez właściwości kameleona
|
|
 | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >Jakże wzruszająca jest twa troska o jakość ewangelizacji zbłąkanych duszyczek. A ja tam doceniam lokatę kapitału w kościół. Od zarania ludzkich cywilizacji takie lokaty są najbardziej opłacalne.
... a wie pan co było największą wartością w tych starożytnych "lokatach religijnych"? Rozdział religii od władzy świeckiej i tolerancja dla innych wyznań (Bogów). To typowe cechy dla kultur wielowyznaniowych, politeistycznych. Niestety, te dwie wartości nie występują w ewangelizacji. Zwłaszcza w ewangelizacji katolickiej i prawosławnej. I dlatego taka ewangelizacja powinna być wyprowadzona i zabroniona w szkolnictwie, gdyż dzieli, a nie łączy społeczeństwo...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|