> Był już o tym wątek, ale dobrze, że przypomniałeś. Ciekawie się to czyta w kontekście dzisiejszych uroczystości pogrzebowych Przemysława Edgara .Ja tu widzę o wiele ważniejszy kontekst. Pilot na pewno znał te zapytanie Gosiewskiego. O tym na pewno wiele mówiono w pułku. Ani Prezydent, ani generałowie nie musieli mu wydawać rozkazów. On dobrze wiedział, że jeśli nie wyląduje (też mi powód, mgła), to go spotka ten sam los, co kolegę. To był bardzo młody człowiek. Jak na pilota maszyny komunikacyjnej, to jeszcze żółtodziób. Gdzieś wyczytałem, że ten pilot, co posadził Jumbojeta na rzece w Nowym Jorku, miał ponad 50 lat i 19 000 godzin w powietrzu. Nasz wylatał ponoć 10x mniej.
|