>Nie wiem czy dobrze zrozumiałem : >Papież stwierdził , że bić można owszem - byleby nie w twarz ... >Bicie w twarz jest niezgodne z moralnymi przekonaniami chrześcijaństwa a tym samym , niezgodne jest >z wolą bożą ( z tego co wiem bóg bił i bije ludzi we wszystjie części ciała i to nawet przez >niewyobrażalną wieczność - ale dobrze ... zostawmy to ) >Bicie w inne części ciała zgodne jest z wolą boga i jako takie jest słuczne i moralne a nawet >konieczne . >Ta wypowiedź jest ... nie tyle kuriozalna pod względem intelektualnym co w wymiarze etycznym ... >O co chodzi ? >Na tym polega wiara w boga ? >Zastępca Jezusa na ziemii opowiada nam o dobrym biciu ? >O godnym biciu ? >Jasne - wypowiedź wyrwana z kontekstu >Ale z jakiego kontekstu ? >I w jakim to kontekście ta wypowiedź zabrzmiałyby ... dobrze , rozsądnie , mądrze ... ? >e-duch
Praktycznie do drugiej połowy XX wieku bicie dzieci było czymś całkowicie normalnym chyba we wszystkich społeczeństwach świata (do dziś, o ile mi wiadomo dzieci są bite np. w szkołach japońskich). Franciszek urodził się w '36, sam zapewne lanie otrzymywał od ojca.
W Polsce bicie dzieci zaczęło być uznawane za zbyteczne dopiero po '89, a i tak w wielu prymitywnych rodzinach wciąż jest stosowane.
O co chodzi? Jak pisałem wyżej: średnie i stare pokolenie zostało wychowane w takim systemie, ze kary cielesne były czymś całkowicie normalnym, gdyby ich rodzicom wtedy powiedzieć, ze można tak nie robić wyśmiali by cię. Oni uważali, że bijąc te dzieci, robią im dobrze, i nie da im się wytłumaczyć, że jest inaczej.
|