 |
Pomóżcie w arguemntacji-dualizm jako rzecz oczywista Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-02-2015 18:32 | Bragiel (220 punktów) | Pomóżcie w arguemntacji-dualizm jako rzecz oczywista | Witam. Chciałbym by ktoś, kto jest zainteresowany i zna się nieco na przejrzystym arguemntowaniu, by pomógł mi w dyskusji, pomógł argumentować za czymś, co dla mnie jest oczywiste. A więc-każdy ma ja. Jest odzielną osobą. Ma swoje ego, ja ,świadomośc-naziwjmy to jakkolwiek. Otóż 2500 layt temu, prawdopodobnie bo nie jest to udowodnione, żył niejaki Sidharta Gautama. Według protagonisty buddyzmu-ja, jest iluzją. Nie ma czegoś takiego. To złuda. Nie ma mnie, nie ma ciebie, nie ma ich, nas, was, a nawet tych fajnych laseczek w miniówkach- wszystko to jest iluzja i naprawdę jest tylko jedna osoba. Życie polega na odkrycie tego, że niejako oglądamy na ekranie film. Mamy sobie zdać sprawę, że postać na ekranie to nie my. Wydaję się nam, że to my. To są brednie. Bzdury. Tym niemniej mam problemy by to logicznie uargumentować,. by zbijać argumenty buddystów. Oczywiście chodzi mi o coś głębszego niż-to bredenie, to bzdury. Buddyści twierdzą, że można pozbyć się ja. Ot tak-i ja odpada. Mówią o tym od 2500 lat. Na youtubue jest milard filmików o tym. Według mnie-widać od razu jak kłamią. Jest to asbolutnie niemożliwe, by pozbyć się ja. Ewentualnie w wyniku jakieś choroby psychicznej-depersonalizacji, dezintergacji osobowoći. Ale zdrowy człowiek nie może tego osiagnąć i ci kórzy mówią,,Mnie nie ma-wszyscy jesteśmy jednością-kłamią". To nazywa się buddemy. Takie powatarznie budemów, na zasadzie zasady wystarajaczego buddyzmu. Zasada ta mówi mniej więcej tak- w dyskusji z buddystami, ono dyktują warunki, bo według nich oni odkryli prawdę, i to buddyzm jest nadrzedny wobec nauki, wobec logiki. Kongenialne wymysł buddystów. Nie rozumiesz, nie jesteś w stanie pojąć, jeszcze nie dojrzałeś-tak zbijają logiczne argumenty. Więc niejako stawiają się z perspektywy wyższości-oni którzy pojęli i wszyscy inni. No ja np.pojąłem że świat to wielki czajnik, kto tego nie rozumie, jeszcze nie jest gotowy na zrozumienie. Tym niemniej ja jestem sam, a buddystó jest 500 milionów. I każdy mówi, bredzi, mnie wiecej tak samo. Jak zbijać te arguemnty? Logicznie uzasadniać, że kazdy jest osobną osobą i nie da się pozbyć ja. Ten niedulizm nazywa się advanta. Jest o tym miliard artykułów i filmików na youtubie. www.youtube.com/watch?v=ClJqHAzgY1Qniedualnarzeczywistosc.blogspot.comsasana.wikidot.com/dhamma-i-niedualnoscwww.youtube.com/watch?v=qOpAsQWG4Bswww.youtube.com/watch?v=p079-5KLdVYwww.youtube.com/watch?v=SjyhEITRdLAJeżeli ktoś czuje się na siłach na logiczną polemikę z tym. Z reguły każda dyskusja z tymi argumentami kończy się w stylu-ty jeszcze nie pojąłeś, nie jesteś gotowy. Ja pojąłe-wiem, że to stek piramdialnych bzdur. Jezeli ciebie nie ma-ja jestem-obleję cię wrzątkiem. Siebie nie obleję, bo ja jestem i czuję. Obleję tylko ciebie, ktory twierdzisz, że nie masz ja, że to ułuda, że nie ma mnie i ciebie. No w każdym razie jezeli ktoś czuje się na siłach na polemikę z tą bzdurą trwająca 2500 lat. Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >...dla mnie jest oczywiste. A więc-każdy ma ja.
Oczywistość jest słabym kryterium uznawania przekonań. Piszesz: d_l_a m_n_i_e jest oczywiste. Dla wielu tak nie jest. W tym konkretnym przypadku wystarczy prześledzić nowożytną krytykę pojęcia podmiotu od Huma, poprzez Kanta, Marksa, Nietzschego, behawioryzm, pragmatyzm Jamesa, logiczny empiryzm, Foucault (lista jest niekompletna), aby przekonać się, że oczywistym jest raczej wątpliwość tej kategorii: ego wyparowało, albo, jak np. w empiryzmie logicznym, zostało opisane w innym języku. Dobrą próbką podejścia dał Russell: Podmiot...wydaje się być logiczną fikcją. Został wprowadzony nie dlatego, że istnienia jego dowodzi obserwacja, lecz dlatego, że jest językowo wygodny...Funkcje, które zdaje się wykonywać, mogą być z powodzeniem wykonywane prez klasy lub serie, lub inne konstrukcje logiczne, składajace się z bytów mniej wątpliwych." (Mój rozwój filozoficzny, XII) Tak więc z empirycznego punktu widzenia nie jest oczywistym istnienie ja. Z tej perspektywy wniosek Kartezjusza: cogito, ergo sum idzie za daleko. Z tego, że myślę, wynika co najwyżej, że istnieją doświadczane przeze mnie myśli, a nie jakiś podmiot, jakaś ukryta rzeczywistość ego, którego owe myśli byłyby własnościami. I tu dochodzimy do sedna krytyki pojęcia podmiotu: odrzucenia substancjalistycznej ontologii, która byt ujmuje jako złożenie tożsamej ze sobą substancji (np. ja) i jej przypadłości, cech (np. myślenie). Wielu autorów zwraca uwagę na zbieżność takiego stanowiska z buddyjską filozofią, która również odrzuca substancjalistyczną ontologię, stając na stanowisku radykalnego fenomenalizmu. W przypadku buddyjskiej antropologii nie dziwi więc strofa:
Nie istnieje żaden sprawca czynu Lub ten, kto zbiera czynu owoc; Tocza się jedynie puste zjawiska - Żaden inny poglad prócz tego nie jest słuszny.
(Piyadassi Thera, Dependent Origination, Ceylon 1959)
Jeśli o mnie chodzi, więcej przemawia za buddyjską koncepcją braku ego ("duszy"): jest ona zbieżna z empirycznym nastawieniem w poznaniu, zarówno nauki, jak i zdrowego, nie przetrąconego religijnymi wyobrażeniami rozsądku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| gibgibgibon (180 punktów) | Myślę, że rozchodzi się Tobie o ideę oświecenia. W buddyzmie oświecenie umysłu to przede wszystkim zdanie sobie sprawy z tego, że nasze JA nie jest prawdziwe a przynajmniej nie jest tym czym uważamy, że jest. JA to taki program w umyśle - jedni zdają sobie z tego sprawę i na tym kończą a inni dorabiają do tego mistycyzm. Jesteśmy my i są fajne laseczki w miniówach ale "w nas" nie ma nikogo konkretnego kto by widział, słyszał, myślał, czuł itd.. www.racjonalista.pl/forum.php/s,568909
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
1 na 1 | Marian M. (108 punktów) | > Otóż 2500 layt temu, prawdopodobnie bo nie jest to udowodnione, żył niejaki Sidharta Gautama.> Według protagonisty buddyzmu-ja, jest iluzją.> Nie ma czegoś takiego. To złuda.> Nie ma mnie, nie ma ciebie, nie ma ich, nas, was, a nawet tych fajnych laseczek w miniówkach-> wszystko to jest iluzja i naprawdę jest tylko jedna osoba.Ja patrzę na to w ten sposób: Cały otaczający nas świat składa się (wg naszej dotychczasowej wiedzy) z materii i energii. Ty też jesteś tylko takim kawałkiem materii i pod tym względem nie różnisz się zasadniczo od błota lub kałuży. Jednak dla wielu ludzi to bezsensowne porównanie. Przecież my jesteśmy istotami żywymi, a błoto nie! Czym zatem jest życie? Osobiście skłaniam się ku poniższej definicji: > Zatem życie to: zespół wzajemnie się podtrzymujących procesów metabolicznych zachodzących w organizmie żywym lub jego poszczególnych częściach. Istotną cechą życia, wywodzącą się z natury procesów metabolicznych, jest zdolność organizmów żywych do utrzymania wyższego poziomu uporządkowania, a więc niższej entropii niż otoczenie, kosztem zużycia energii.Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/ŻycieW świetle tej definicji dochodzę do wniosku, że "ja" to jedynie jakieś skupisko materii o niższej entropii. Inna osoba, czyli inne "ja" to inne skupisko materii. Tylko tyle. Na tym poziomie abstrakcji są to chyba twierdzenia, które trudno podważyć, chociaż chętnie poznam jakieś kontrargumenty. Na koniec pozostaje jednak pytanie, które nie daje mi spokoju, a wydaje się kluczowe dla zrozumienia całej sprawy: co to znaczy, że materia ma świadomość i jest w stanie odróżnić siebie od innego skupiska materii? Jeśli przez "ja" zaczniemy rozumieć posiadanie tej świadomości, to niestety w chwili obecnej moja odpowiedź na powyższe pytanie brzmi "nie wiem".
|
|
 | | Bragiel (220 punktów) | No dzięki za wypowiedzi.
No ale nie wierze, że na największym forum dla racjonalistów w Polsce,
Nie ma nikogo kto uważa inaczej.
Czyżby buddyzm już do swej taumaturgicznej piersi przytulił i racjonalistów w Polsce?
Ja, właśnie walczę z taką koncepcją i szukam sojuszników.
W Polsce nie istnieje racjonalna krytyka buddyzmu, oścwiecenia, niedualności.
Jedyna krytyka-to z pozycji jakiegoś sekciarstwa biblijnego.
Krytka buddyzmu, oświecenia, braku ja-z ateistycznego, racjonalnego punktu widzenia.
Czyżby był sam który to krytkuje?
Pozdrawiam.
|
|
 | | Bragiel (220 punktów) | > >Otóż 2500 layt temu, prawdopodobnie bo nie jest to udowodnione, żył niejaki Sidharta Gautama.> >Według protagonisty buddyzmu-ja, jest iluzją.> >Nie ma czegoś takiego. To złuda.> >Nie ma mnie, nie ma ciebie, nie ma ich, nas, was, a nawet tych fajnych laseczek w miniówkach-> >wszystko to jest iluzja i naprawdę jest tylko jedna osoba.> Ja patrzę na to w ten sposób:> Cały otaczający nas świat składa się (wg naszej dotychczasowej wiedzy) z materii i energii. Ty też jesteś tylko takim kawałkiem materii i pod tym względem nie różnisz się zasadniczo od błota lub kałuży. Jednak dla wielu ludzi to bezsensowne porównanie. Przecież my jesteśmy istotami żywymi, a błoto nie! Czym zatem jest życie? Osobiście skłaniam się ku poniższej definicji:> >Zatem życie to: zespół wzajemnie się podtrzymujących procesów metabolicznych zachodzących w organizmie żywym lub jego poszczególnych częściach. Istotną cechą życia, wywodzącą się z natury procesów metabolicznych, jest zdolność organizmów żywych do utrzymania wyższego poziomu uporządkowania, a więc niższej entropii niż otoczenie, kosztem zużycia energii.> Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/ŻycieW świetle tej definicji dochodzę do wniosku, że "ja" to jedynie jakieś skupisko materii o niższej entropii. Inna osoba, czyli inne "ja" to inne skupisko materii. Tylko tyle. Na tym poziomie abstrakcji są to chyba twierdzenia, które trudno podważyć, chociaż chętnie poznam jakieś kontrargumenty.> Na koniec pozostaje jednak pytanie, które nie daje mi spokoju, a wydaje się kluczowe dla zrozumienia całej sprawy: co to znaczy, że materia ma świadomość i jest w stanie odróżnić siebie od innego skupiska materii? Jeśli przez "ja" zaczniemy rozumieć posiadanie tej świadomości, to niestety w chwili obecnej moja odpowiedź na powyższe pytanie brzmi "nie wiem".Słyszałeś o zasadzie wystarczającego buddyzmu? Wedle tej zasady, przez 2500 lat, wszelkiej maści kuglarzy x-buddyjskiej taumaturgii piorą mózgi ludziom wszelkich epok. Zasada wystarczającego buddyzmu. Termin porównywalny do "zasady wystarczającej filozofii" Laruella, na podstawie której twierdzi się, że wszystko podlega filozofowaniu. Buddyjska decyzja jest podobnym roszczeniem twórców tego mechanizmu (tzn. buddystów), by wszystkie rzeczy pod słońcem podlegały proroczym wypowiedziom buddyzmu, i by ogół wypowiedzi (sieć postulatów) tworzył adekwatny opis - jednolitą wizję - rzeczywistości. Zatem "buddyzm" dla "buddystów" oznacza wystarczalność. Jednak jak ujawnia to deflacja postulatu, wizja wystarczalności utrzymuje się tak długo, jak długo buddyzmowi udaje się uniknąć dyskusji z naukami i humanistyką podczas Wielkiej Uczty Wiedzy. Unikanie takie prowadzi do krótkowzroczności wskutek której, buddyzm tylko sprawia wrażenie wystarczającego. Pozorność ta oznacza buddyjską halucynację, w której "buddyjski pogląd na "Y" mylony jest z - widziany na miejscu - "Y". Do tej dyskusji o oświeceniu nie moge się już odnieść bo jest już przedawniona, Tym niemniej tam jest wręcz podręcznikowe brzuchomóstwo tzw. x buddystów. Nie rozumiesz, nie jesteś w stanie pojąc, nie można tego opisac słowami. Według mnie życie to wielki czajnik. Wszystko inne to pozór. Na razie tego nie rozumiecie. Jeszcze nie dojrzeliście. Będę aktualizował doktrynę. Rzućcie na razie po 5zł. Tak wygląda buddyzm od a(ateistycznego) do z(zen). Pozdrawiam.
|
|
| Marios8 (114 punktów) | >No w każdym razie jezeli ktoś czuje się na siłach na polemikę...
Dziwną mają religię - filozofię. Widzę w tym jakąś taką bierność / pogodzenie się ze światem... Ale w innych religiach jest - pod tym względem - podobnie: "wola Boga", "Wola nieba", "Przeznaczenie"...
PS: W innych religiach również są doktryny polegające na jednoczeniu ludzi - wiernych. -"Bóg jest ojcem" -"Jesteśmy braćmi i siostrami" -"Jesteśmy ludźmi w Jezusie, Bogu" -"jesteście wybrańcami"
a w Buddyzmie "wszyscy jesteśmy jednością"
nie wiem dokładnie po co się tak mówi i naucza, ale chyba ma to związek ze stworzeniem społeczności, zjednoczenia wiernych, a później ... kierowania i władania.
--------
Odnośnie tej "bzdury" jak piszesz, widzę kolejne podobieństwo do Chrześcijaństwa tj: -pogardę, brak troski o własną osobę wśród wiernych. Przypomnienie w chrześcijaństwie: -"Nie martwcie się o to co będziecie jeść i w co się ubierać, Bóg o was się będzie martwić" -"Nie gromadźcie sobie skarbów w niebie..." ~"Syn boży nie ma miejsca gdzie mógłby głowę oprzeć" ~"Kto się nie zaprze samego siebie nie jest mnie godzien"
---------
Po co są takie doktryny? -wg mnie ludzie, którzy w to wierzą są łatwi i podatni na manipulowanie... Krótko mówiąc idealni, bezkrytyczni, poddani-wierni dla Guru, Papieża, czy jakiegoś Mistrza. Ludzie bardziej krytycznie nastawieni nie pozwalają tak łatwo sobą rządzić przez kłamce lub głupca.
|
|
1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Sęk w tym, że nie da się tej argumentacji obalić. Mówiąc wprost: nie ma dowodów na to, że istnieje ego. Podobnie jak nie ma dowodów na to, że świat rzeczywiście istnieje, a nie jest naszym złudzeniem. Po prostu dogmatycznie uznajesz ego. Trudno byłoby napisać coś na zasadzie "Boga urojonego" ale dotyczącego buddyzmu. Niemniej bardzo byłoby to przydatne. Z tym że buddyzm to religia bardzo trudna, wymagająca lat zgłębiania.
Osoby oświecone istnieją, i zaprzeczanie temu jest po prostu głupotą. Niemniej, należałoby zastanowić się czy takie osoby po prostu nie ulegają chorobie umysłowej.
|
|
 | 1 na 1 | Bragiel (220 punktów) | >Sęk w tym, że nie da się tej argumentacji obalić. Mówiąc wprost: nie ma dowodów na to, że istnieje ego. >Podobnie jak nie ma dowodów na to, że świat rzeczywiście istnieje, a nie jest naszym złudzeniem. >Po prostu dogmatycznie uznajesz ego. >Trudno byłoby napisać coś na zasadzie "Boga urojonego" ale dotyczącego buddyzmu. Niemniej bardzo byłoby to przydatne. Z tym że buddyzm to religia bardzo trudna, wymagająca lat zgłębiania. >Osoby oświecone istnieją, i zaprzeczanie temu jest po prostu głupotą. Niemniej, należałoby zastanowić się czy takie osoby po prostu nie ulegają chorobie umysłowej.
Nie zgadzam się z Tobą.
Są oczywiste dowody, że istnieje ego.
W mózgu zachodzą procesy, procesy te nie łączą się i nie stykają w jednym miejscu x-czego
uczepili się buddyści czy róznoracy wyznawcy advaity i argumentują tym, że nie ma ja-że te
procesy zachodzą obok siebie i jakby nie schodzą się do jednego punktu.
Ale właśnie-suma tych procesów, niezależnych od siebie -to ja, jaźń, świadomość.
Jakkolwiek to nazwać.
Materialista potrzebuje tylko jednego słowa więcej niż mózg-obojętnie które sobie mozna wybrać,
bo ego, ja, jaźń, świadomośc to jedne z możliwości nazwania tego.
To jest właśnie ja.
Jestem świadom siebie. Jestesm świadom własnej odrębnośći.
To jest oczywistośc.
Dlaczego buddyści i inni kulglarze advaity, nedulalności, muszą młotkami wybijać ludziom
z głowy ja?
Gdyby to oni mieli rację-byłoby odwrotnie, człowiek od dzieciństwa nie miałby świadomości własnego ja.
A jest odwtrotnie.
Nawet na teranach od ponad 2500 lat zdominowanych przez niedualizm.
Pokaż mi człowieka oświeconego.
Kazdy kogo spotkałem był zwykłym kuglarzem, z wyuczonymi formułkami,,Nie ma ja niema ciebie,
tam nie ma ich, tu nikt nie stoi, zobacz jakie to proste, jedno male aha i ja odpada".
Każdy powtarza te wyuczne frazesy.
Z kilomtera widać aktorstwo takich ludzi jak Adhyasanti, Moji, Eckart Tolle, wszelkiej maści
mistrzóew Zen.
Oni tak zarabiają na chleb i głowę daję, ze nawet w to nie wierzą.
Owszem-nie można wykluczyć,
Że po 30 latach katowania mózgu, poddawaniu go deprywacji sensorycznej,
Nieustannemu manipulowaniu przy biochemii mózgu,
Komuś po prostu fizycznie coś sie w mózgu uszkadza i wtedy rzeczywiście może ulec uszkodzeniu,
Obszar w mózgu odpowiedzialny za świadomośc własnej odrębności.
Ale na pewno taka osoba nie jeździ wtedy w trasę po świecie i nie sprzedaje biletów na swoje
występy, tylko mieszka w domu bez klamek-bo jak taka osoba w ogóle wyjdzie z domu i dojdzie do
dworca-skoro nie widzi różnicy między sobą, drogą, dworcem, a biletem.
Moga zachodzić różne hipotezy -czym byłby ten stan -zespół Cotarda, depersonalizacja,
rozpad osobowości, jakiś rodzaj schizofrenii,
Tym niemniej na pewno nie dotyczy to bizensmenów niedualności, bo byłem na spotkaniu i to niejednym.
Z kilometra uderzyła mnie gra aktorska, wyuczone gesty, ta sama śpiewka.
Dlatego osobiście uważam, że duchowość Indii, buddyzm jest bardziej niebezpieczna dla mózgu,niż
chrześcijaństwo,
i ze smutkiem osbserwuje zaczadzenia tą duchowością polskich ateistów.
No i oczytwiście ten sam argument ,,buddyzm to religia trudna, trzeba wiele lat medytować, by zrozumieć".
W ten sam sposób można mówić o klechdach chrześcijańskich,,musisz się dużo modlić, to zrozumiesz".
Mówienie, o zrozumieniu buddyzmu przez medytację,to jak mówienie o zrozumieniu islamu przez modlitwę.
Islam jest fajnym, tylko musisz się 25 lat modlić, to zrozumiesz, bo to trudna religia...
To jest zasada wystarczalnego buddyzmu.
Zbijasz każdy argument-nie jesteś jeszcze gotowy, tego nie da się wytłumaczyć.
Dlatego uważam, że zasadne jest zastanowienie się czy duchowość Indii i buddyzm,
To filozofia, bo każda filozofia musi opierać się na dialektyce,
Czy raczej mistyka. Ja bym to raczej nazwał kuglarstwem, ale to moje zdanie.
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Dlaczego buddyści i inni kulglarze advaity, nedulalności, muszą młotkami wybijać ludziom >z głowy ja? >Gdyby to oni mieli rację-byłoby odwrotnie, człowiek od dzieciństwa nie miałby świadomości własnego ja. Ale przecież człowiek od początku nie ma świadomości własnego ja. Dopiero w wieku ok. 2 lat zyskuje świadomość swojej odrębności. Nie używa słowa "ja" mimo, że ciągle je słyszy. Prawdopodobnie dlatego, że nie ma pojęcia, co ono mogłoby znaczyć. Nie widzi niczego, co kryje się pod słowem "ja". Mówi "Piotluś ce cukielka" a nie "ja chcę". Nie przeszkadza mu to w zjedzeniu tego cukierka ani w przemieszczaniu się ani w innych czynnościach. Z resztą zwierzęta też radzą sobie bardzo dobrze, mimo że większość nie ma samoświadomości.
>Kazdy kogo spotkałem był zwykłym kuglarzem, Po czym Ty to poznajesz?
>Z kilomtera widać aktorstwo takich ludzi.. >...głowę daję, ze nawet w to nie wierzą Mocne argumenty.
PS. Po ch... robisz takie odstępy między linijkami?
|
|
| |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >PS. Po ch... robisz takie odstępy między linijkami?
Heh! Ja z kolei nie wiem po ch... on robi te linijki między odstępami?
Drobner, vacuumometr
|
|
|  | logout (171 punktów) (zablokowany) |
>No i oczytwiście ten sam argument ,,buddyzm to religia trudna, trzeba wiele lat medytować, by zrozumieć". >W ten sam sposób można mówić o klechdach chrześcijańskich,,musisz się dużo modlić, to zrozumiesz". >Mówienie, o zrozumieniu buddyzmu przez medytację,to jak mówienie o zrozumieniu islamu przez modlitwę.
czepiasz się medytacji jakby nie można jej było traktować jak zwyczajnego ćwiczenia umysłu.
"Lutz, Slagter, Dunne i Davidson definiują medytację pod kątem naukowym jako "zbiór złożonych strategii regulacji emocji i uwagi praktykowanych w różnych celach, w tym w celu rozwijania dobrostanu i emocjonalnej równowagi". Na bazie meta-analizy badań psychologicznych dotyczących medytacji oraz tradycyjnych buddyjskich opisów zaproponowali oni podział medytacji na dwa typy: medytację uspokojenia umysłu, występującą również pod nazwą medytacji koncentracji uwagi, oraz medytację wglądu czy monitorującej świadomości."
Nie ma tu żadnych zagrożeń. Ćwiczenie jak każde inne. Jakiego rodzaju zagrożenie widzisz w siedzeniu bez ruchu i uważnym kontrolowaniu oddechu? Po co nadawać medytacji jakiś mistyczny wymiar.
|
|
1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >... nie ma ich, nas, was....
Jeśli nas nie ma, to kto ma Ci pomóc? Jeśli was nie ma, to komu pomagać? Jeśli ich nie ma, to z kim dyskutujesz?
Drobner, niekonsekwentny solipsysta.
|
|
 | 3 na 3 | Bragiel (220 punktów) | > >... nie ma ich, nas, was....> Jeśli nas nie ma, to kto ma Ci pomóc?> Jeśli was nie ma, to komu pomagać?> Jeśli ich nie ma, to z kim dyskutujesz?Drobner, niekonsekwentny solipsysta.Taki mam styl pisania. Jest to podejscie deskryptywne do języka i żyjąc w wolnym kraju mogę pisać tak jak uważam za stosowne. Nawet na forum racjonlaistów dominują preskryptywiści i zwolennicy językowego wstecznictwa, Którzy gdyby zdominowali język, nadal bylibyśmy w językowej jaskini i pisali,,daj ać ja pobruczę, a ty nie brucz"?. Język ewoluuje, ortografia i ortofonia, też. Ale wracajac do tematu. Całkiem swieże badania wskazują na to, że siedziba świadomości może się znajdować w przedmurzu tzw.claustrum kopalniawi(*)region-Mohamad-Koubeissi,20607To już całkiem dobiło by zwolenników adavity i niedualności-bo okazałoby się, że jest ficzynie istniejący, jeden rejon mózgu odpowiedzialny za samoświadomość. 2500 lat gadania, że nie ma centrum naszej świadomości, że są tylko nie łączące się procesy w mózgu, na marne.. Ale pewnie wymyślą coś innego. Biznes musi się kręcić. Pozdrawiam.
|
|
|  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Taki mam styl pisania. To go zmień, bo bardzo utrudnia czytanie.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | Drobner (19539 punktów) | 1. ???
2. Twoja odpowiedź na mój post potwierdza jednak: >"że są tylko nie łączące się procesy w mózgu".
No, może nie "tylko"; i niekoniecznie w każdym.
Drobner, nie aż tak niekonsekwentny.
|
|
| |  | | Bragiel (220 punktów) | >1. ??? >2. Twoja odpowiedź na mój post potwierdza jednak: >>"że są tylko nie łączące się procesy w mózgu". >No, może nie "tylko"; i niekoniecznie w każdym. >Drobner, nie aż tak niekonsekwentny.
Też sie zaczynam zastanawiać,czy w każdym...
Napisałeś tu chociaż jedno zdanie w temacie dyskusji?
Co to znaczy 1???
2.
Co to za numerki? Istnieją w twojej głowie?
Mówimy o niedualności, krytyce adwaity i pomocy w argumentacji logicznej.
Ty wklejasz jakieś numerki i czepiasz się stylu pisania.
Prosze o wypowiedzi w temacie.
Ostatnio zauwżyłem nawet, że Sam Harris jest zarażony tym niedualizmem.
Wielkie ukąszenie racjonalistów przez indyjski mit z czasów przedbramińskich.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Drobner (19539 punktów) | A. >Ty wklejasz jakieś numerki i czepiasz się stylu pisania. Gdzie?
B. >Co to znaczy 1 ??? W oryginale było: '1. ???' Znaczy to zdumienie niewyrażalne słowami. Bardzo łatwo czytelne.
C. >>nie łączące się procesy Dałem Ci szansę. Wyraźniej i delikatniej nie dało się poinformować Ciebie, że pod moim wpisem odpowiadałeś komuś innemu. Stąd: 1. "niewyrażalne słowami zdumienie" oraz 2. informacja o braku łączności między moim postem a Twoją "nań" "odpowiedzią". Nie sądziłem, doprawdy, że są to nazbyt skomplikowane sygnały.
D. Z Twojego profilu: "Data pierwszego wpisu na Forum: 2015-02-10". Nieco to wyjaśnia nieporadność w nawigacji na forum. Nie usprawiedliwia nierozumienia subtelnych sygnałów.
E. mu
Drobner, wyjaśniacz
|
|
| | | |  | | Bragiel (220 punktów) | >A. >>Ty wklejasz jakieś numerki i czepiasz się stylu pisania. >Gdzie? >B. >>Co to znaczy 1 ??? >W oryginale było: '1. ???' >Znaczy to zdumienie niewyrażalne słowami. Bardzo łatwo czytelne. >C. >>>nie łączące się procesyDałem Ci szansę. >Wyraźniej i delikatniej nie dało się poinformować Ciebie, że pod moim wpisem odpowiadałeś komuś innemu. >Stąd: >1. "niewyrażalne słowami zdumienie" oraz >2. informacja o braku łączności między moim postem a Twoją "nań" "odpowiedzią". >Nie sądziłem, doprawdy, że są to nazbyt skomplikowane sygnały. >D. >Z Twojego profilu: "Data pierwszego wpisu na Forum: 2015-02-10". >Nieco to wyjaśnia nieporadność w nawigacji na forum. >Nie usprawiedliwia nierozumienia subtelnych sygnałów. >E. >mu >Drobner, wyjaśniacz
Dobra, ale może zostawilibyśmy rzeczy poboczne i przeszli do temetu...
Ty się mnie czepiłeś...Ja nie mam nic do Ciebie i chcę tutaj dyskutowac o krytyce niedualizmu.
Chcę logicznie uzasadniać istnienia ja, ego, własnej świadomości.
Dyskusja ciągle schodzi na jakieś poboczne tematy,a Ty czepiasz się, że odpowiedziałem nie pod tym postem...
No nie wierzę, że na największym polskim forum racjonalistycznym, nikt nie broni poglądów
o dualności. Że każdy jest odrębna istotą, ma swoją własną świadomośc.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >Ty się mnie czepiłeś. Kłamstwo.
Drobner, prostolinijny
|
|
| | | | | |  | | Bragiel (220 punktów) | >>Ty się mnie czepiłeś. >Kłamstwo. >Drobner, prostolinijny
Ale juz skończmy i piszmy na temat.
Poza tym pisałem tu już z 10 lat temu, nie wiem czy usuwali posty, czy była jakaś awaria, bo
pamiętam w 2005 roku pisałem tu o buddyzmie ale nie ma tego w archiwum.
Więc czy przedmurze tzw.claustrum może być siedzibą samoświadomości?
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | vindpust (1 punktów) | Ja widze ten temat w ten sposob, ze wszystko to o czym mowimy "ja" to identyfikacje z wzorcami. Gdy np. jestes bardzo odprezonym, nie ma mysli w glowie to nie ma tez identyfikacji z osobowosciami i wzorcami. Wtedy odczuwa sie jakby nie bylo zadnego "ja". I tym chyba mowia te wszystkie przeslania nazywajac to, ze nie ma "ja". Odczuwamy to w stanie glebokiego odpezenia. "Ja" odczuwa sie poprzez konflikty, dualnosc. Gdy rozwiazuje sie konflikty to zmniejsza sie to poczucie "ja", jest sie bardziej i bardziej odprezonym na codzien i staje sie bardziej silnym. To tak jakby rozwiazywanie wewnetrznych konfliktow zaczynalo tworzyc takie jedno zgodne "Ja".
Ale to "Ja" do konca nie zginie. Tylko identyfikacja bedzie z czym innym, z tym co prawdziwe a nie z jakims nieudacznikiem czy biedakiem.
Wszystki religie nawoluja do samounicestwiania. A w/g mnie chodzi o to zeby urzeczywistniac prawdziwe "ja". Tak ze "ja" nie zniknie tylko przybieze inna forme: ja jestem radoscia, ja jestem miloscia... Tak przynajmnij ja to widze.
|
|
1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >A więc-każdy ma ja. Jest odzielną osobą. Ma swoje ego, ja ,świadomośc-naziwjmy to jakkolwiek. Rzecz się tu rozchodzi o definicję tego "ja" oraz o definicję istnienia. Czym jest to Twoje "ja"? Czym jest to, co według buddystów ma zniknąć, a według Ciebie nie może? Myślę, że nie chodzi o świadomość, nie słyszałem o przypadku zniknięcia świadomego obserwatora. >Mamy sobie zdać sprawę, że postać na ekranie to nie my. No więc świadomość nie może zniknąć, bo żeby sobie z czegoś zdać sprawę, trzeba być świadomym tego czegoś.
Sprawa druga: >Według protagonisty buddyzmu-ja, jest iluzją. Czy iluzja istnieje? Jeśli według Ciebie istnieje, bo ma korelaty w aktywności mózgu, to po problemie. "Ja" istnieje. W końcu ma siedzibę w mózgu.
Sporo osób jednak podejrzliwie podchodzi do rzeczy, które istnieją tylko w ludzkich głowach.
|
|
2 na 2 | self (105 punktów) | Ja bym to tak zdefiniował: To co kształtuje człowieka to wiedza. Wiedza to informacje, które mogą być trafne lub nie. Trafne informacje to te wynikające z doświadczenia (każda nauka zakłada istnienie rzeczywistości obiektywnej, inaczej nie byłoby sensu, aby jakakolwiek nauka istniała) Mamy też informacje będące jedynie przekonaniami (rzeczywistość subiektywna) Dla przykładu: dostałem jedynkę z angielskiego (fakt), pomyślałem że jestem słaby z angielskiego (przekonanie powodujące szereg założeń uwarunkowanych na przyszłość) Moim zdaniem (bo tylko budda osobiście mógłby mnie skorygować) w buddyzmie "ja" to wszystkie przekonania jakie masz na temat siebie i świata. Sam świat jest jeden a buddyzm zakłada możliwość przebywania i doświadczania tej rzeczywistości (wszyscy to zakładamy, inaczej byśmy do siebie nie pisali) Stąd to co doświadczamy to jedno, a to co później o tym myślimy to drugie. Mamy wiec medytacje/obserwacje/trwanie w skupieniu, mające na celu pokazać nam empirycznie, że po każdym naszym doświadczeniu, istnieje możliwość poddania go subiektywnej interpretacji (a taka interpretacja to wynik przekonań jakie mamy czyli to całe "ja"); istnieje też możliwość zauważenia tego procesu i przeniesienia naszej identyfikacji (przekonania) w inne miejsce (fakty). Wtedy przekonania nie wpływają na postrzeganie faktów(przestajemy je tworzyć i żyć nimi) , a "ja" okazuje się być iluzją nałożoną na rzeczywistość. Kolejnym elementem takiej hmmm powiedzmy "drogi" jest pomaganie innym (co uwalnia od egoizmu, który jest jedynie przekonaniem, elementem "ja") Jak zanika "ja" to pojawia się "my" i świat staje się troszkę lepszy bo zaczynamy bardziej o siebie dbać
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|