Racjonalista - Strona głównaDo treści
Brak sensu na początku życia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
10-01-2019 00:11bartek99 (6 punktów)Brak sensu na początku życia
Ocena 3 na 3
Mimo tego, że mam 19 lat, czuję, że życie po prostu mi się zawaliło. Całe liceum wydawało się ucieczką od ważnych decyzji, wmówiłem sobie, że będę świetnym programistą i żyłem przez trzy lata w pięknej bańce, lecz okazało się, że zabrakło punktów przy rekrutacji, a ja skończyłem na automatyce i robotyce. Zdałem sobie sprawę, że przez cały czas spełniałem tylko oczekiwania rodziny i uległem ogólnej presji na politechnikę, rzuciłem to pod koniec listopada, miałem dość życia wbrew sobie.

Powiedziałem, że zaczynam naukę, poprawiam maturę i zacznę studiować to co chcę, myślałem o filologii, psychologii, kognitywistyce lub filozofii. Coś ogólnorozwojowego, co zapewni czas na dalsze poszukiwania, lecz powoli zdaję sobie sprawę, że mogę zmarnować pięć lat na dalszej ucieczce.

Tak jak teraz, żeby nie być pasożytem społecznym, zacząłem pracować w McDonaldzie, gdy wracam do domu (mieszkam u rodziny w Warszawie, gdzie mogłem wyrwać się ze wsi) nie mam ochoty na naukę, mogłem wiedzieć, że tak to będzie wyglądało. Mam problemy ze wstaniem z łóżka. Życie straciło sens, cel. Potrafię godzinami wegetować przeglądając mirko, oglądając youtube, lub skacząc miedzy social mediami.

Absolutnie nie wiem co dalej. Czuję, jakby to były zaczątki depresji, przytłacza mnie samotność. Eksperymentowałem z Tinderem, lecz zbyt szybko angażuję się w takie nic nie znaczące relację ukazując swoją desperację i chorą potrzebę akceptacji. Każdy kończył się odrzuceniem, a ja następnego dnia po spotkaniu potrafiłem cały dzień płakać i nie wychodzić z łóżka, czując, że straciłem tak wspaniałą osobę z własnej winy.

Nawet nie wiem czy mam jakieś pasje, bardzo lubię bawić się fotografią, spontaniczne samotne wypady tanimi liniami lotniczymi, za tydzień lecę na 4 dni do Gruzji, lecz czuję, że to ciągłe ucieczki od życia, cały czas czuję jakbym przed czymś uciekał. Lubię pisać, od trzech lat prowadzę dziennik notując swoje porażki, emocje, lecz wciąż czuję się jak gówno.

Zagubiłem się, nie wiem co dalej, nie wiem jaki mam cel, co robić w którym kierunku mam się rozwijać, czy w ogóle iść na te studia. Czy wyjechać gdzieś za granicę i podjąć jakąś kolejną gównopracę, tylko, że godnie wynagradzaną. W tym roku 20 lat, czuję, że tracę czas, a muszę być już zdefiniowany. Nie potrafię. Do tego dochodzą problemy psychiczne z którymi też przestałem sobie radzić.

Nie wiem co robić, nie widzę już w życiu sensu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
No, nie będę dużo pisał, bo jestem niewiele starszy od Ciebie i moja mądrość życiowa zmieściłaby się w naparstku, jednak przerabiałem już to i owo odnośnie sensu życia.

Otóż jesteśmy tylko kapsułami dla genów, pośrednikami w ich ewolucji...
A na serio:
Po prostu - nie możesz dać za wygraną łatwym i szybkim przyjemnościom które są głównym katem poddającym sens życia torturze. Idź na kognitywistykę, polecam, bo sam studiuje od trzech lat. Zacznij się uczyć języków, bla, bla, bla... to są frazesy które znasz. Rusz dupę. Jak nie chce Ci się wstawać rano i się uczyć, to wstawaj rano i się ucz.
Jak tego nie ogarniesz to zdychaj w nędzy i rozpaczy. I nie licz na cudowne lekarstwa na marazm i apatie, bo nawet najskuteczniejsza terapia nie pomoże bez Twojego zaangażowania.
Selanos (12869 punktów)
Jeśli uważasz, że możesz mieć depresję, to może warto zacząć od pozbycia się tego problemu. Od czegoś trzeba zacząć. Ciężko uporządkować swoje życie mając depresję.
Arminius (25555 punktów)wypieszczony?
>Mimo tego, że mam 19 lat, czuję, że życie po prostu mi się zawaliło. Całe liceum wydawało się
>ucieczką od ważnych decyzji, wmówiłem sobie, że będę świetnym programistą i żyłem przez trzy lata w......

Jest Pan z pokolenia pieszczochów, wychowanych w cieplarnianych warunkach - co później gdy dochodzi do konfrontacji samodzielnej z życiem, często prowadzi do problemów jak w pana wątku.
Gdyby przeszedł Pan wojsko w PRL-u ( SPR Artylerii w Węgorzewie na przykład plus 6 miesięczna "praktyka" w jednostce i na poligonach) - nie miałbyś Pan stanów zapaści ducha jak w pańskim wątku.
To tytułem diagnozy. Co do metody kuracyjnej - sugeruję, primo: ograniczenie drastyczne kontaktu z internetem i komputerem, znacznie więcej kwalifikowanego wysiłku fizycznego (wbrew pozorom praca w McDonaldzie nie jest takowym wysiłkiem) w postaci, wielokilometrowych marszów ( np. po śniegu) czy też latem jazdy rowerem (kilkadziesiąt km), plus obciążenie się ambitnym obowiązkiem typu pomoc osobie starszej, obłożnie chorej,itp (wtedy zacznie pan doceniać wolny czas i swoje zdrowie). Całkowicie - w tym stanie ducha - zrezygnować z prób ustanowienia relacji intymnych z drugą osobą ( bo będzie piękna katastrofa!), i nie rezygnować z podróży do Gruzji czy też gdziekolwiek indziej. Proszę przy tym pamiętać, iż tak naprawdę w trwaniu świata i ludzkości niewiele jest sensu - więc pańska sytuacja nie jest aż tak bardzo tragiczna i wyjątkowa. Istota sprawy - o czym wiedzą mądrzy ludzie - sprowadza się do wydobycia z naszej egzystencji jak największej ilości przyjemności epikurejskiej, powtarzam epikurejskiej nie hedonistycznej.
Powodzenia!!!
15-01-2019 11:39 
 Ocena 2 na 2
oportunista (1711 punktów)Odp: wypieszczony?
Pan zaś jest najmniej odpowiednią personą do udzielania życiowych rad. Proszę się skupić na własnych fobiach i problemach, Pieprzenie o terapeutycznych właściwościach służby wojskowej, jest najlepszym dowodem na pańskie dyletanctwo. Chłopaka do lekarza wysłać trzeba, a nie mu farmazony opowiadać.
15-01-2019 12:11 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)dyletancki dogmatyzm?
>Pan zaś jest najmniej odpowiednią personą do udzielania życiowych rad. Proszę się skupić na >własnych fobiach i problemach, Pieprzenie o terapeutycznych właściwościach służby wojskowej, >jest najlepszym dowodem na pańskie dyletanctwo. Chłopaka do lekarza wysłać trzeba, a nie mu >farmazony opowiadać.

Skoro człowiek uzewnętrznia się ze swoim problemem i - de facto - prosi o opinie na temat, to im więcej owych opinii tym lepiej.
Pan zaś nie jest - w żadnym wypadku - uprawnioną osobą do tego, żeby dokonywać cenzury opinii jak wyżej i starać się je sprofilować według określonego klucza. Bo tak postępuje tylko dogmatyk i dyletant.
Duch Prawdy (14790 punktów)Odp: Brak sensu na początku życia
Nie jęcz, wszyscy żyjemy ( cierpimy ) na tej samej planecie.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-01-2019 01:39 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
Święta Prawda, Duchu
xsfifof (15 punktów)
>Mimo tego, że mam 19 lat, czuję, że życie po prostu mi się zawaliło. Całe liceum wydawało się
>ucieczką od ważnych decyzji, wmówiłem sobie, że będę świetnym programistą i żyłem przez trzy lata w
>pięknej bańce, lecz okazało się, że zabrakło punktów przy rekrutacji, a ja skończyłem na automatyce
>i robotyce. Zdałem sobie sprawę, że przez cały czas spełniałem tylko oczekiwania rodziny i uległem
>ogólnej presji na politechnikę, rzuciłem to pod koniec listopada, miałem dość życia wbrew sobie.
>Powiedziałem, że zaczynam naukę, poprawiam maturę i zacznę studiować to co chcę, myślałem o
>filologii, psychologii, kognitywistyce lub filozofii. Coś ogólnorozwojowego, co zapewni czas na
>dalsze poszukiwania, lecz powoli zdaję sobie sprawę, że mogę zmarnować pięć lat na dalszej ucieczce.
>Tak jak teraz, żeby nie być pasożytem społecznym, zacząłem pracować w McDonaldzie, gdy wracam do
>domu (mieszkam u rodziny w Warszawie, gdzie mogłem wyrwać się ze wsi) nie mam ochoty na naukę,
>mogłem wiedzieć, że tak to będzie wyglądało. Mam problemy ze wstaniem z łóżka. Życie straciło sens,
>cel. Potrafię godzinami wegetować przeglądając mirko, oglądając youtube, lub skacząc miedzy social
>mediami.
>Absolutnie nie wiem co dalej. Czuję, jakby to były zaczątki depresji, przytłacza mnie samotność.
>Eksperymentowałem z Tinderem, lecz zbyt szybko angażuję się w takie nic nie znaczące relację
>ukazując swoją desperację i chorą potrzebę akceptacji. Każdy kończył się odrzuceniem, a ja
>następnego dnia po spotkaniu potrafiłem cały dzień płakać i nie wychodzić z łóżka, czując, że
>straciłem tak wspaniałą osobę z własnej winy.
>Nawet nie wiem czy mam jakieś pasje, bardzo lubię bawić się fotografią, spontaniczne samotne wypady
>tanimi liniami lotniczymi, za tydzień lecę na 4 dni do Gruzji, lecz czuję, że to ciągłe ucieczki od
>życia, cały czas czuję jakbym przed czymś uciekał. Lubię pisać, od trzech lat prowadzę dziennik
>notując swoje porażki, emocje, lecz wciąż czuję się jak gówno.
>Zagubiłem się, nie wiem co dalej, nie wiem jaki mam cel, co robić w którym kierunku mam się
>rozwijać, czy w ogóle iść na te studia. Czy wyjechać gdzieś za granicę i podjąć jakąś kolejną
>gównopracę, tylko, że godnie wynagradzaną. W tym roku 20 lat, czuję, że tracę czas, a muszę być już
>zdefiniowany. Nie potrafię. Do tego dochodzą problemy psychiczne z którymi też przestałem sobie
>radzić.
>Nie wiem co robić, nie widzę już w życiu sensu.
najlepiej posłuchaj SB muzyki takiej która Cb rozbuja np. Esent Pie zaczyna się od 26 utworu ilovebigbr(*)l/cd/i.love.big.brother.1.html
25-01-2019 01:42 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
SB to Michnika pałowało (podobno).
okragly (21676 punktów)

>przytłacza mnie samotność.
zgubiłeś się, znajdź swoje stado, ono lekarstwem, bez niego zginiesz. Tak było w raju tam też faceci w braterstwie dużo chodzili (15 km/dziennie), przebywali na słońcu, i jedli zdrowo.


szukanie raju, moim celem
25-01-2019 01:44 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
A potem LSD przestało działać.
Człowień_Renesansa (290 punktów)
Hmm..
jeśli jesteś inteligentny, to musisz się pogodzić z tym, że często będziesz czuł się samotny i deficyty akceptacji u innych będą twoją codziennoscią. Inteligencja, to... uposledzenie społeczne z którym trzeba sobie po prostu poradzić, akceptując samemu swoje inwalidztwo...

Jeśli sam mówisz o sobie "czuję się jak gówno", to rzeczywiście twoja naturalna dla ludzi potrzeba akceptacji, może być "desperacka i chora", bo zaczynasz szukać kompensacji u innych - swojego własnego nieakceptowania samego siebie - a to zazwyczaj pułapka jak ruchome piaski...

Piszesz, że zastanawiasz się nad pewnymi studiami społecznymi, żeby się "ogólnorozwinąć i poszukać samego siebie", a Użytkownik Kulimin radzi ci kognitywistykę.
Też uważam, że być może twój swiatopogląd jest wadliwy i nie pozwala ci na rozwiązanie twoich problemów. Nie musisz jednak studiować pięc lat, żeby zdobyć dostateczną wiedzę o sobie i świecie, która pozwoli ci samodzielnie przyjrzeć się swoim problemom egzystencjalnym.

Może polecę ci przestudiowanie tych "fiszek", pozostając w duchu kognitywistyki, (nomen omen) prof. Ducha Włodzisława ze "Wstępu do kognitywistyki", - na zdrowie, mam nadzieję:

wwwold.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/Cog_plan.html


"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365