Czym te kompletnie brednie farmaceutyczne i rozbudzanie nadziei różni się od mirażu Boga i nieba? Niczym.
Tylko ostatni kretyn to kupi. Mimo to ludzie kupują takie rzeczy i kupują kit sprzedawany przez księży.
Za wszelką cenę ludzie chcą żyć wiecznie. Piękne marzenie. Ale czy do końca?
Co by było jakby jakaś grupka zawładnęła polityką światową na zawsze?
Teraz przynajmniej czasem umrze szef państwa atomowego. Busch, Putin, Mao, Kim czy inny musi umrzeć.
Znam historię staruszki co naprawdę bardzo ale to bardzo długo żyła.
Zaczęła tęsknić za radykalna zmianą w jej życiu (śmiercią) mówiąc całkiem poważnie pretensję: Pan Bóg o mnie zapomniał!
Nie namawiam do skracania sobie życia, wręcz przeciwnie, ale coś w tym jest.
Lekarstwo na 7x w nocy seks, w nie młodym wieku, ma w sobie coś z lekarstwa na nieśmiertelność.
Kiedyś powiedziałem księgowej, z którą pracowałem w jednej firmie tak:
Niech pani żałuje że nie ma bardzo młodego męża bo młody może 8 razy dziennie. Ona mi na to: Wolę raz, a dobrze

Według badan Kinseya ludzie współżyją średnio 2 razy w tygodniu.
Może nic nie jest warte tego aby to mieć za wszelką cenę?
Jeśli podpadłem tymi dywagacjami to nie bijcie

Wzięło się to stąd, że jak bazujemy na teorii ewolucji to wypada pochylić się uważnie nad jej skutkami.
Wszystkie zaawansowane w inteligencji organizmy są śmiertelne. Taka była cena rozwoju.
Nie można zjeść ciasteczka i mieć ciasteczko

Wierzący mają obietnicę nieba ale jakoś dziwnie całe życie boją się śmierci i oceny po śmierci.
